Jeśli obecna polityczna batalia o Trybunał Konstytucyjny przywróci jego normalne działanie, to wkrótce może on się zająć sprawą kontrowersyjnych przepisów o zawodzie biegłego rewidenta. Pierwszy prezes Sądu Najwyższego skierował bowiem 11 września do TK obszerny wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją aż jedenastu przepisów ustawy o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz o nadzorze publicznym.
Wiele spośród kwestionowanych przez SN reguł dotyczy relacji między audytorskim samorządem a państwowym nadzorem w postaci Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego (PANA). Część kompetencji tego samorządu została przekazana w ręce państwa już w 2017 r. Było to efektem zmian prawa na szczeblu europejskim i pokłosiem międzynarodowych afer finansowych, do których przyczynił się niewłaściwie funkcjonujący nadzór nad audytorami.
Sąd Najwyższy wskazuje jednak, że wdrożenie prawa europejskiego nie zaszkodziło samorządności biegłych rewidentów. Piętnuje nowelizację ustawy z 2019 r., tworzącą Polską Agencję Nadzoru Audytowego. We wstępnej części wniosku SN bez ogródek stwierdza: „PANA arbitralnie zaabsorbowała uprawnienia weryfikacyjne i rewizyjne, rozciągając je także na sferę reguł wykonywania profesji, które uprzednio pozostawały w wyłącznej sferze decyzyjnej organów samorządowych”.
Biurokratyczny wyrok
Jeden z zarzutów dotyczy przepisów regulujących ocenę pracy biegłych rewidentów przez PANA. Chodzi o to, że biegły, badając sprawozdanie jakiejś firmy, może wyrazić swój zawodowy osąd na temat tego, co ono zawiera i jakie ryzyko biznesowe się tam pojawia. SN wskazuje, że art. 85 ustawy o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz nadzorze publicznym wręcz gwarantuje zasadę, że osąd zawodowy może prowadzić do odmiennych, ale równoprawnych konkluzji.
„Działając w granicach standardów, biegli rewidenci mogą całkiem legalnie różnić się w ocenie gradacji ryzyka, w konsekwencji tego w ocenie określonych okoliczności oraz rodzaju opinii, jaka powinna zostać wyrażona” – czytamy we wniosku. Niemniej jednak, jak zauważa SN, art. 182 ust. 1 pkt 11 ustawy o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz nadzorze publicznym pozwala na karanie firm audytorskich, gdy organ nadzoru kontroluje sprawozdania biegłych i uzna, że należało sformułować inną opinię.
SN wskazuje, że takie odebranie audytorom niezależnego zawodowego osądu nie tylko odbiera im atrybut wolnego zawodu, ale też prowadzi do karania za czyn niedokładnie zdefiniowany w prawie. To zaś w ocenie SN koliduje z zasadą karania tylko za czyn zabroniony pod groźbą kary, opisany w ustawie (tak mówi art. 41 ust. 1 Konstytucji RP).
Piecza nad zawodem
W wielu punktach wniosku SN wskazuje, że ustawa o biegłych rewidentach może łamać art. 17 Konstytucji RP. Przepis ten przewiduje, że zawody zaufania publicznego są samorządne i to w gestii właściwych samorządów leży piecza nad należytym wykonywaniem tych zawodów. Ma to się dziać w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.
Ustawa przewiduje, że standardy badania audytorskiego, zarządzanie jakością tych badań czy zasady etyki są uchwalane przez Polską Izbę Biegłych Rewidentów (PIBR) jako organ samorządowy. Niemniej jednak, według ustawy o biegłych rewidentach te wszystkie akty muszą być zatwierdzone przez PANA, podobnie zresztą jak statut Izby. Agencja prowadzi też niektóre postępowania dyscyplinarne (w zakresie usług atestacyjnych i pokrewnych).
We wniosku do TK porównano sytuację audytorów do adwokatów i radców prawnych. Oni też mają swoje samorządy, ale wpływ władzy publicznej na ich działalność jest ograniczony. Ich uchwały trafiają wprawdzie do ministra sprawiedliwości, a ten może zwrócić się do SN o ich uchylenie, gdy uzna, że są niezgodne z prawem. Niemniej jednak, uchwały te obowiązują aż do ich sądowego uchylenia.
„Samorząd zawodowy [audytorów – red.] został pozbawiony możliwości decydowania o ostatecznym kształcie przedmiotowych regulacji zawodowych” – czytamy we wniosku. SN zauważa też, że odebranie PIBR kompetencji co do postępowań dyscyplinarnych uniemożliwia sprawowanie pieczy nad wykonywaniem zawodu. A przecież właśnie o tej pieczy mówi art. 17 Konstytucji RP.
Poza kontrolą Sejmu
Sądowi Najwyższemu nie podoba się też m.in. sposób uregulowania opłaty z tytułu nadzoru. Muszą ją co roku uiszczać firmy audytorskie, a jej wysokość to – w uproszczeniu mówiąc – co najmniej 4 proc. przychodów takiej firmy. SN wskazuje, że jest to de facto danina publiczna. Nie zasila ona jednak budżetu państwa, a jedynie budżet PANA. Co więcej – jej ustalanie i dystrybucja zebranych pieniędzy jest poza kontrolą Sejmu, bo opłata nie wchodzi do budżetu państwa.
W ten sposób, jak uważa SN, naruszony został art. 217 Konstytucji RP, regulujący zasady nakładania danin publicznych. „Środki na finansowanie PANA są praktycznie wyłączone spod kontroli Sejmu RP, co stwarza warunki do nadmiernego rozszerzania zakresu nadzoru” – czytamy we wniosku.
Niepełny obraz sytuacji
Niektóre z zarzutów podniesionych przez SN wpisują się w żywy ostatnio spór między samorządem biegłych rewidentów a PANA co do sposobu kontroli. Jak opisaliśmy niedawno na łamach „Rzeczpospolitej”, niemal w 100 proc. przypadków agencja zauważyła błędy formalne w skontrolowanych badaniach audytorskich. Tymczasem audytorzy twierdzą, że tworzy to fałszywą opinię o ich zawodzie, a ich samych zmusza do nadprodukcji dokumentów zabezpieczających formalną poprawność badania.
Po naszej publikacji agencja opublikowała oświadczenie, w którym wyjaśnia, że wysoki odsetek nieprawidłowości stwierdzonych w kontrolach świadczy o dobrym typowaniu podmiotów do kontroli. „W konsekwencji prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości w takiej próbie jest znacznie wyższe niż w próbie losowej” – twierdzi PANA.
Sygnatura akt: K 26/26
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Kamil Jesionowski
prezes Polskiej Izby Biegłych Rewidentów
System państwowego nadzoru nad naszym zawodem budzi wiele wątpliwości, których źródłem są przede wszystkim rozwiązania przyjęte w ustawie o biegłych rewidentach. Podobnie jak pierwszy prezes Sądu Najwyższego dostrzegamy w nich nieuzasadnione ograniczenie naszej samorządności. Jego wyrazem jest choćby pozbawienie samorządowego sądownictwa dyscyplinarnego możliwości orzekania w sprawach dotyczących naruszenia norm zawodowych przy wykonywaniu czynności zawodowych. Konieczne jest również należyte uwzględnienie w tych regulacjach roli zawodowego osądu biegłego rewidenta. Osąd ten, oparty na wiedzy i doświadczeniu, pozwala oceniać złożone okoliczności działalności badanych jednostek oraz związane z nią ryzyko. Nie sposób sprowadzić go do mechanicznego stosowania procedur ani zastąpić sztywnymi schematami. Powinna więc być respektowana możliwość samodzielnej, rzetelnie uzasadnionej oceny zawodowej. Biegły rewident działa bowiem w interesie publicznym, a wykonywanie tej misji wymaga niezależności – także wobec organu nadzoru. Niezależność ta, nierozerwalnie związana z odpowiedzialnością za przestrzeganie prawa i standardów zawodowych, stanowi fundament wykonywania zawodu zaufania publicznego.
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →