Dyskryminacja: asocjacja i asumpcja

Tak wynika z opinii organizacji reprezentujących biznes do najnowszej wersji projektu nowelizacji kodeksu pracy, która pojawiła się pod koniec maja br. Przypomnijmy, że propozycja rządu skupia się w głównej mierze na zmianach dotyczących definicji mobbingu, ale znalazły się w niej też modyfikacje dotyczące innych form przemocy, np. molestowania (doprecyzowano, że na takie zachowanie mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy). Ale to nie wszystko. Rząd nowelizuje też regulacje dotyczące dyskryminacji.

Nowe przepisy mają wady

Nie wszystkie propozycje podobają się jednak ekspertom. Główne zarzuty pracodawców do pierwotnej wersji projektu dotyczyły tego, że wiele zaproponowanych rozwiązań generuje nowe pytania i problemy z właściwym rozumieniem niedookreślonych pojęć. Wyrażali też obawy, że nowelizacja w takim brzmieniu doprowadzi do trudności w prawidłowej organizacji pracy, wzrostu liczby sytuacji spornych i odniesie skutek odwrotny do zamierzonego. Zgłaszano też postulaty dotyczące wprowadzenia dodatkowych rozwiązań.

Najnowsza wersja projektu, która ponownie została poddana konsultacjom, nie do końca spełnia jednak oczekiwania przedsiębiorców.

Konfederacja Lewiatan ocenia, że projekt ustawy wciąż rodzi szereg wątpliwości, zarówno co do kierunków zaproponowanych zmian, jak i redakcji poszczególnych przepisów.

Organizacja krytycznie odnosi się m.in. do konstrukcji nowych pojęć: dyskryminacji przez asocjację oraz dyskryminacji przez asumpcję. Co to takiego?

Przypomnijmy, że dyskryminacja przez asocjację dotyczy sytuacji, gdy pracownik jest nierówno traktowany z powodu cechy osoby, z którą jest związany (dyskryminacja z powodu związku z inną osobą). Takie powiązania mogą mieć szeroki charakter, np. rodzinne, emocjonalne, towarzyskie.

Z kolei dyskryminacja przez asumpcję ma swoje źródło w błędnym założeniu, że pracownik posiada jakąś cechę chronioną (np. związaną z niepełnosprawnością, orientacją seksualną, wyznaniem) mimo że w rzeczywistości jej nie posiada (dyskryminacja z powodu przypisanej, nieprawdziwej cechy).

Lewiatan wskazuje, że definicja tych pojęć jest na tyle ogólna, iż będzie dawać możliwość stosowania wykładni rozszerzającej (m.in. poprzez użycie zwrotu przyczyna „mylnie z daną osobą wiązana” przy definicji dyskryminacji przez asumpcję), co w praktyce będzie powodowało wzrost liczby sporów między stronami stosunku pracy, spowodowanych w dużej mierze przez zbyt ogólne lub niezrozumiałe prawo. W ocenie organizacji, przepisy dotyczące dyskryminacji powinny być mniej skomplikowane i bardziej jednoznaczne, zaś projektowane zmiany idą w przeciwnym kierunku.

Negatywne spostrzeżenia odnośnie tej kwestii ma też Federacja Przedsiębiorców Polskich.

Obawy FPP budzi w szczególności kwestia dyskryminacji przez asocjację. Jak wskazuje, może ona być szczególnie trudna do zidentyfikowania przez pracodawcę, z uwagi na to, że jej przyczyna nie jest bezpośrednio związana z osobą mającą być jej ofiarą. Co, w ocenie organizacji, wprowadzanie tego rodzaju definicji do kodeksu pracy budzi wątpliwości pod względem technik prawidłowej legislacji.

Ministerstwo nie widzi problemu

W odpowiedzi na te obiekcje MRPiPS zwraca uwagę, że pojęcia dyskryminacji przez asocjację i asumpcję funkcjonują od lat w literaturze przedmiotu poświęconej tej tematyce, jak również w orzecznictwie TSUE i nie budzą wątpliwości.

Ponadto w projektowanym przepisie zawarto ich definicję, wskazując, na czym zjawiska te polegają. Tym samym, w ocenie resortu, adresaci tej normy nie będą mieli problemu ze zrozumieniem jej treści i odniesieniem do konkretnych zachowań.

MRPiPS podaje też przykłady konkretnych działań, których będą dotyczyć nowe regulacje. Przykładem pierwszego rodzaju dyskryminacji (przez asocjację) będzie nierówne traktowanie osoby ze względu na to, że wychowuje dziecko z niepełnosprawnością. W przypadku drugiej formy dyskryminacji (przez asumpcję) chodzi np. o wytwarzanie nieprzychylnej atmosfery wokół ludzi, co do których ktoś sądzi, że mogą być określonej orientacji seksualnej czy sympatyzować z daną opcją polityczną.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Dłuższy termin na wdrożenie przepisów

W najnowszej wersji projektu znalazła się też inna zmiana, o którą zabiegali przedstawiciele biznesu. Chodzi o termin na dostosowanie aktów wewnątrzzakładowych do nowych regulacji. Pierwotnie wynosił on trzy miesiące. W ocenie przedsiębiorców, był on zdecydowanie zbyt krótki, zwłaszcza w odniesieniu do dużych pracodawców, mających obowiązek uzgodnienia treści aktów wewnętrznych w tym obszarze z organizacjami związkowymi.

Rząd zgodził się z uwagą środowisk biznesowych i wydłużył przewidziany termin do sześciu miesięcy (od daty wejścia w życie).

W nowym projekcie dodano też przepis wyłączający ochronę i prawo do odszkodowania wobec pracownika dokonującego zgłoszenia naruszeń przepisów prawa pracy, w tym zasady równego traktowania w zatrudnieniu, co do których wiedział, że są nieprawdziwe.

Obydwie te regulacje pracodawcy oceniają pozytywnie.

Etap legislacyjny: konsultacje

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Katarzyna Kamecka

ekspertka Polskiego Towarzystwa Gospodarczego

Nowa wersja nie spełnia oczekiwań pracodawców, bowiem nie uwzględnia większości uwag, które zgłaszaliśmy podczas konsultacji. W założeniu projekt miał na celu uproszczenie przepisów związanych z mobbingiem i dyskryminacją, a mam wrażenie, że stało się odwrotnie. I dodawanie regulacji w zakresie dyskryminacji przez asocjację oraz dyskryminacji przez asumpcję tylko potęguje to wrażenie. Chociaż każde niewłaściwe zachowania należy piętnować, to nie zawsze należy to robić przez nadmierne rozbudowywanie regulacji prawnych. To raczej wiedza specjalna i mam wątpliwości czy powinna być ona wpisywana do kodeksu pracy. Ten akt ma mieć bowiem charakter ogólny i faktycznie obecne przepisy odnoszące się do dyskryminacji takie są. Mamy podstawową kategorię dyskryminacji pośredniej oraz bezpośredniej i raczej jestem przeciwko rozbudowywaniu tych regulacji. Przede wszystkim nie ułatwia to ich rozumienia przez osoby, które mają je stosować. Jestem też ciekawa jak przyjmą się one w orzecznictwie sądowym.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Gdy wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów zmienia się w eksport

Zgodnie z art. 2 pkt 8 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), eksport towarów to dostawa towarów wysyłanych lub transportowanych z terytorium kraju poza terytorium Unii Europejskiej przez dostawcę lub na jego rzecz, lub nabywcę, jeżeli wywóz towarów poza terytorium Unii Europejskiej jest potwierdzony przez właściwy organ celny określony w przepisach celnych. Stawkę podatku 0% stosuje się w eksporcie towarów pod warunkiem, że podatnik przed upływem terminu do złożenia deklaracji podatkowej za dany okres rozliczeniowy otrzymał dokument potwierdzający wywóz towaru poza terytorium Unii Europejskiej (art. 41 ust. 6 VATU).

Zgodnie z art. 13 ust. 1 VATU, przez wewnątrzwspólnotową dostawę towarów (WDT) rozumie się wywóz towarów z terytorium kraju w wykonaniu dostawy towarów na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju. Tu również można zastosować 0% stawkę VAT, podobnie jednak trzeba spełnić szereg warunków określonych w art. 42 ust. 1 VATU.

Czasem WDT może jednak stać się eksportem. Co wtedy się dzieje? Najlepiej zobrazuje taki przypadek najnowsze rozstrzygnięcie TSUE.

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik wykazywał w swych deklaracjach VAT WDT ze stawką 0% VAT bo przyjmował, że dostarczał towary do kontrahentów w innych krajach UE. Podatnik posiadał stosowne listy przewozowe wskazujące, że towary dostarczane były na Litwę przez kontrahenta podatnika. Tymczasem polskie organy podatkowe stwierdziły, że kontrahent (nawiasem mówiąc, o niskiej rzetelności) wywoził te towary bezpośrednio z Polski do Białorusi (a więc poza UE). Zdaniem polskich organów podatkowych, w takim przypadku w braku przemieszczenia towarów na terytorium innego państwa członkowskiego Unii należało uznać, że rozpatrywane dostawy nie miały charakteru wewnątrzwspólnotowego. Podatnik nie zweryfikował zaś należycie, gdzie towary miały zostać dostarczone, ograniczył się do formalnego potwierdzenia ich dostawy do Litwy w oparciu o podpis kierowcy, który dokonał ich transportu, wraz z pieczątką spółki przewozowej. W konsekwencji, sprzedaż towarów stanowiła dostawę krajową podlegającą VAT o stawce 5 %, co skutkowało zaległością, odsetkami i sankcją VAT.

Podatnik z takim surowym poglądem się nie zgodził. Nie kwestionował co prawda wywozu towarów poza UE (a nie na Litwę). Ale właśnie, skoro towary wyjechały poza terytorium kraju to zdaniem podatnika nie ma podstaw do zapłaty stawki krajowej. Materialnoprawne przesłanki procedury wywozu pośredniego zostały tu spełnione, zasada neutralności podatkowej wymaga więc zastosowania stawki 0 % VAT właściwej dla eksportu towarów. Sprawa trafiła finalnie przed NSA. Ten uznał, że zapyta TSUE o to czy dostawę towarów zadeklarowaną jako wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów należy uznać za dostawę eksportową w sytuacji, gdy nabywca dokonał wywozu towarów nie na terytorium innego państwa członkowskiego, lecz poza terytorium Unii. Ubogacając to pytanie dodatkowo o kwestię świadomości podatnika – sprzedawcy oraz o kwestie dokumentacyjne.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Rozstrzygnięcie sądu

TSUE wydał w tej sprawie wyrok z 1.8.2025 r., C-602/24, Legalis. Uznał, że wszystkie kryteria uznania dostaw tego rodzaju za eksport są spełnione. Dostawca przeniósł na nabywcę prawo do rozporządzania towarami, a te wyjechały z Polski (zdaniem dostawcy – do innego kraju UE, zdaniem fiskusa – poza UE). Nie zostały więc skonsumowane w Polsce – a to zasadniczo wspiera argumentację o braku efektywnego opodatkowania takich transakcji wedle stawki krajowej.

TSUE skrytykował organy podatkowe za konkluzję, że dostawa wewnątrzwspólnotowa w rzeczywistości nie została dokonana. Choć to fakt – organy nie podjęły rękawicy co do dalszej analizy biegu zdarzeń, zasłaniając się brakiem staranności podatnika w weryfikacji logistycznych aspektów transakcji. Takie okoliczności nie mają jednak zdaniem TSUE znaczenia dla zakwalifikowania transakcji będącej przedmiotem postępowania głównego jako transakcji wywozu. Okoliczności, że strony początkowo uzgodniły dostawę wewnątrzwspólnotową, która ostatecznie nie miała miejsca, i że dostawa poza terytorium Unii została dokonana bez wiedzy dostawcy, stanowią elementy subiektywne, które są co do zasady pozbawione znaczenia.

Oczywiście, krajowe przepisy definiują eksport jako dostawę poza UE, potwierdzoną dokumentami celnymi. Podatnik ich nie posiadał. Stawianie wymogów formalnych dla zastosowania preferencyjnej stawki VAT jest zgodne z pryncypiami UE, o ile przepis krajowy nie wykracza poza to, co jest niezbędne dla zapewnienia prawidłowego poboru podatku. Warunki formalne nie powinny jednak zmieniać zakresu stosowania zwolnień (stawki 0%). Odmowa zastosowania zwolnienia w eksporcie z tego tylko powodu, że podatnik nie dysponuje prawidłowymi dokumentami dotyczącymi wywozu, nie jest proporcjonalna, jeżeli organy podatkowe mają pewność, że towary zostały wywiezione. Taka odmowa wykracza poza to, co jest konieczne do zapewnienia prawidłowego poboru podatku, ponieważ zwolnienie z VAT podlegałoby nadmiernym wymogom formalnym, bez badania, czy materialne kryteria zwolnienia są rzeczywiście spełnione.

Na zasadę neutralności podatkowej do celów zwolnienia z VAT nie może powoływać się podatnik, który umyślnie uczestniczył w oszustwie podatkowym i naraził na niebezpieczeństwo funkcjonowanie wspólnego systemu VAT. W niniejszej sprawie organ podatkowy nie wskazał na żadne oszustwo lub nadużycie ze strony dostawcy w łańcuchu dostaw. W konsekwencji, podatnik miał prawo zastosowania w niniejszej sprawie 0% stawki VAT dla dostawy pierwotnie zadeklarowanej jako dostawa wewnątrzwspólnotowa, która bez jego wiedzy została dokonana przez nabywcę poza terytorium Unii Europejskiej, jeżeli omawiany wywóz został stwierdzony przez organy podatkowe na podstawie dokumentów celnych.

Komentarz

TSUE zaprezentował kilka ciekawych tez. Najciekawsza chyba dotyczy tego, że gdy dowód tej dostawy został uzyskany przez polski organ podatkowy, a nie przez dostawcę, nie ma to wielkiego znaczenia dla zakwalifikowania transakcji rozpatrywanej w postępowaniu głównym jako transakcji wywozu. To ważny wniosek – okazuje się bowiem, że określone w przepisach VATU wymogi do zastosowania 0% stawki VAT są niewspółmierne co do celu. Problem jest głęboki, bo nie chodzi tu tylko o warunki stosowania 0% VAT z art. 41 ust. 6 VATU, ale z zasady o samą definicję eksportu, która referuje przecież do potwierdzenia wywozu przez organy celne. Czyli, jakkolwiek potwierdzenie jest istotne to oczekiwanie, że podatnik będzie je posiadał to już za wiele, przy założeniu, że z obiektywnych okoliczności wynika, że towar opuścił UE.

Wnioski są daleko idące. Oto bowiem aby wykazać eksport ze stawką 0% VAT wcale nie trzeba posiadać CC599C, względnie dokumentu od operatora pocztowego (czego wciąż oczekują organy podatkowe, a sądy administracyjne na szczęście konsekwentnie łagodzą takie podejście). To ważne np. dla podatników dokonujących eksportu pośredniego, gdy dokumentacja celna trafia do innego podmiotu. Albo dla podatników, dla których transakcji urzędem celnym wyjścia i wyprowadzenia jest urząd z innego kraju UE. Wówczas nie ma szans na CC599C, co najwyżej na inny dokument właściwy dla kraju wyprowadzenia. Gdy krajem tym jest np. Bułgaria czy Grecja, trudno o komfort takich dokumentów, zapisywanych w innych alfabetach. Oczywiście, bazowanie li tylko na dokumentach handlowych (np. CMR czy potwierdzeniach odbioru) to nadal działanie ryzykowne. Jakieś potwierdzenie wywozu jest potrzebne, choć nie musi być w posiadaniu samego podatnika. Jeśli jednak do wywozu doszło to dokumenty istnieją. Mimo wszystko, poprawia to sytuację eksporterów.

Inny wątek to jakość krajowych przepisów. Znów widać, że stopień ich sformalizowania jest bardzo daleko idący. Za bardzo. Nie bez powodu, TSUE niejednokrotnie rozstrzyga w „polskich” sprawach w podobnym tonie. Deregulacja to nie tylko slogan, to potrzeba, która sięga głęboko, do pryncypiów krajowych przepisów.

Na wyroku nie skorzystają do końca podatnicy dokonujący WDT, a przynajmniej nie zawsze. Na pewno nie w przypadku, w którym dokonują dostawy na rzecz niezarejestrowanego w innym kraju UE nabywcy. Od reformy quick fix wymóg rejestracji kontrahenta jest przesłanką materialną dla stosowania stawki 0% VAT. W odwrotnej sytuacji wyrok więc „nie zadziała”. Jeśli np. podatnik dokonał eksportu do kontrahenta ze Szwajcarii, nie może bronić 0% stawki VAT w przypadku braku potwierdzenia wywozu poza UE, jeśli towar dotarł np. do Niemiec – o ile szwajcarski kontrahent nie jest tam zarejestrowany do celów VAT UE.

Wyrok TSUE z 1.8.2025 r., C-602/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jawność danych osobowych w CEIDG pod lupą Prezesa UODO

Obowiązujący model jawności w CEIDG

Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej funkcjonuje jako rejestr mający zagwarantować przejrzystość obrotu gospodarczego i pewność co do podstawowych danych identyfikujących przedsiębiorców. Wpis do CEIDG jest obowiązkowy dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, a ujawniane w nim dane mają charakter publiczny. Na podstawie ustawy z 6.3.2018 r. o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 541; dalej: CEIDGU) rejestr obejmuje między innymi imię i nazwisko przedsiębiorcy, numer identyfikacji podatkowej, numer REGON, adres do doręczeń, adres do doręczeń elektronicznych, a także adres stałego miejsca wykonywania działalności gospodarczej.

Model przyjęty w ustawie przewiduje, że informacje te dostępne są w trybie bezwnioskowym – każda osoba może zapoznać się z danymi przedsiębiorcy poprzez publiczną stronę rejestru. Jedynie dane kontaktowe, takie jak adres poczty elektronicznej, numer telefonu czy adres strony internetowej, pozostają fakultatywne i przedsiębiorca może samodzielnie zdecydować, czy chce je upublicznić.

W praktyce oznacza to, że nawet mikroprzedsiębiorca prowadzący działalność w swoim mieszkaniu lub domu rodzinnym zobowiązany jest do ujawnienia tego adresu w CEIDG. Choć taki model miał zapewnić pełną transparentność i zwiększyć bezpieczeństwo kontrahentów, to od wielu lat budzi on poważne kontrowersje, zwłaszcza w kontekście ochrony danych osobowych.

Zastrzeżenia Prezesa UODO

Prezes UODO pismem (DPNT.413.32.2025) skierowanym do Ministra Finansów i Gospodarki wskazał, że jawność rejestru w dotychczasowym kształcie nie gwarantuje właściwego balansu pomiędzy interesem publicznym a prawem jednostki do prywatności i autonomii informacyjnej, co wymaga nowelizacji obecnych przepisów. W szczególności zwrócono uwagę na fakt, iż adres prowadzenia działalności jest bardzo często tożsamy z adresem zamieszkania. Tym samym dochodzi do sytuacji, w której dane typowo prywatne stają się powszechnie dostępne i mogą być wykorzystywane w sposób niezgodny z celem ustawodawcy.

W ocenie Organu nadzorczego ryzyka związane z takim stanem rzeczy są coraz poważniejsze. Rozwój technologii, w tym narzędzi do automatycznego pobierania danych (scrapingu), oraz rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, umożliwiają łatwe gromadzenie i zestawianie informacji pochodzących z różnych źródeł. Dane pozyskane z CEIDG mogą następnie służyć do tworzenia szczegółowych profili osób fizycznych, być wykorzystywane w marketingu bezpośrednim, a nawet w działaniach noszących znamiona prześladowania lub przestępstwa.

Wystąpienie UODO wskazuje również na liczne sygnały napływające ze środowisk zawodowych. Szczególnie wyraźnie problem ten artykułują lekarze i inne osoby wykonujące zawody medyczne, którzy nierzadko prowadzą praktykę lekarską w miejscu zamieszkania. Zmuszeni do ujawniania adresu prywatnego, stają się narażeni na akty agresji, szykany czy inne zachowania zagrażające ich bezpieczeństwu. Apel Naczelnej Izby Lekarskiej, przywołany w wystąpieniu, jest dowodem, że obecny model jawności CEIDG wprost przekłada się na ryzyka dla życia i zdrowia określonych grup zawodowych.

Prezes UODO podsumowuje, że model jawności powinien być dostosowany do współczesnych realiów i zmieniających się zagrożeń. Nie można go traktować jako niezmiennego, skoro od 2011 r. warunki technologiczne oraz sposób korzystania z danych uległy radykalnym przeobrażeniom.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Orzecznictwo TSUE i NSA jako punkt odniesienia

Krytyka obecnego systemu nie jest pozbawiona odniesień do orzecznictwa krajowego i europejskiego. W wyroku z 22.11.2022 r. w sprawie WM i Sovim SA przeciwko Luxembourg Business Registers, C-37/20, Legalis, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że pełna jawność rejestrów beneficjentów rzeczywistych jest nieproporcjonalną ingerencją w prawa podstawowe, w tym prawo do prywatności i ochrony danych. Trybunał podkreślił, że po upublicznieniu danych stają się one dostępne dla nieograniczonego kręgu odbiorców, co otwiera drogę do ich przechowywania, rozpowszechniania i wykorzystania w sposób niezgodny z celem pierwotnym.

Analogiczne stanowisko wyraził Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 3.12.2021 r., III OSK 590/21, Legalis, w którym analizował kwestie bezwnioskowego dostępu do danych z rejestru PESEL przez komorników sądowych. Sąd stwierdził, że brak mechanizmów kontrolnych nad dostępem do danych rodzi ryzyko poważnych nadużyć i uniemożliwia skuteczną ochrony prywatności.

Odwołania te mają istotny wymiar praktyczny. Pokazują bowiem, że problem CEIDG nie jest odosobniony – wpisuje się w szerszą debatę na temat granic jawności rejestrów publicznych. W kontekście standardów unijnych utrzymywanie modelu pełnej jawności danych adresowych może być trudne do obrony.

Potencjalne kierunki zmian legislacyjnych

Wystąpienie Prezesa UODO nie poprzestaje na krytyce, ale wskazuje potencjalne kierunki działań ustawodawcy. Jednym z najważniejszych postulatów jest wprowadzenie możliwości zastrzegania danych adresowych w CEIDG w sytuacji, gdy adres ten jest tożsamy z miejscem zamieszkania przedsiębiorcy. W praktyce oznaczałoby to, że osoby prowadzące działalność z domu mogłyby chronić swoje dane przed nieograniczoną jawnością.

Kolejną propozycją jest uczynienie ujawnienia adresu fakultatywnym, analogicznie jak w przypadku danych kontaktowych. Taki mechanizm przenosiłby ciężar decyzji na przedsiębiorcę, który sam oceniałby, czy w jego przypadku pełna jawność danych jest konieczna dla prowadzenia działalności.

Prezes UODO sugeruje także wprowadzenie trybu wnioskowego dostępu do danych adresowych. Oznaczałoby to, że pełny adres przedsiębiorcy nie byłby dostępny od ręki w Internecie, lecz jedynie dla podmiotów wykazujących interes faktyczny lub prawny i składających stosowny wniosek. Taki model nie likwidowałby jawności całkowicie, ale ograniczałby jej zasięg do sytuacji rzeczywiście uzasadnionych.

Ważnym elementem wystąpienia jest również zwrócenie uwagi na dane byłych przedsiębiorców. Obecnie, zgodnie z art. 49 CEIDGU, dane przedsiębiorcy są widoczne w rejestrze jeszcze przez 10 lat po zakończeniu działalności. UODO dostrzega sens przechowywania takich informacji dla celów obrotu gospodarczego, jednak proponuje rozważenie ograniczenia jawności tych danych do trybu wnioskowego, co chroniłoby osoby, które już nie prowadzą działalności, przed nadmiernym ujawnianiem informacji.

Nie bez znaczenia pozostaje także postulat przeprowadzania oceny skutków dla ochrony danych (DPIA) na etapie legislacyjnym. W ocenie UODO każda regulacja przewidująca masowe przetwarzanie danych w rejestrze publicznym powinna być poprzedzona szczegółową analizą ryzyk, w tym testem prywatności. Dopiero w ten sposób można zapewnić, że rozwiązania ustawowe będą proporcjonalne i adekwatne do celu.

Skutki dla przedsiębiorców i praktyki gospodarczej

Potencjalne zmiany legislacyjne mogą w istotny sposób wpłynąć na sytuację przedsiębiorców. Dla mikro i małych podmiotów prowadzących działalność w miejscu zamieszkania ograniczenie jawności adresów oznaczałoby realne zwiększenie ochrony prywatności oraz większe bezpieczeństwo osobiste. W ich przypadku obowiązujący dziś model stanowi bowiem nadmierne obciążenie, które często nie znajduje uzasadnienia w potrzebach kontrahentów.

Dla konsumentów i partnerów biznesowych zmiana oznaczałaby konieczność korzystania z bardziej sformalizowanych procedur przy pozyskiwaniu danych adresowych. Mogłoby to nieco wydłużyć proces weryfikacji przedsiębiorcy, ale jednocześnie chroniłoby dane przed niekontrolowanym obiegiem. UODO postuluje rozwiązania równoważące transparentność i prywatność.

Warto zauważyć, że nowe regulacje mogłyby różnicować sytuację przedsiębiorców w zależności od skali prowadzonej działalności. Dane podmiotów działających na szeroką skalę powinny pozostać w większym zakresie jawne, gdyż w ich przypadku interes publiczny w przejrzystości obrotu przeważa nad interesem prywatnym. Inaczej jednak należy traktować mikroprzedsiębiorców, dla których jawność adresu prywatnego stanowi istotne zagrożenie.

Podsumowanie

Wystąpienie Prezesa UODO z sierpnia 2025 r. stanowi istotny impuls do zmian w ustawie o CEIDG. Organ nadzorczy podkreśla, że dotychczasowy model pełnej jawności danych przedsiębiorców jest przestarzały i nieproporcjonalny. Wskazywane ryzyka – od natarczywego marketingu, przez profilowanie, aż po realne zagrożenia bezpieczeństwa osobistego – wymagają wypracowania nowych mechanizmów ochrony.

Proponowane kierunki zmian, obejmujące możliwość zastrzegania danych, wprowadzenie trybu wnioskowego czy ograniczenie jawności danych byłych przedsiębiorców, mają na celu pogodzenie dwóch wartości konstytucyjnych: prawa do prywatności i zasady transparentności obrotu gospodarczego. Odwołania do orzecznictwa TSUE i NSA potwierdzają, że taki kierunek jest zgodny z europejskimi i krajowymi standardami ochrony praw jednostki.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zatrzymanie prawa jazdy: nowe uprawnienia służb

Zakaz driftowania oraz powodowania celowej utraty styczności z nawierzchnią

W projekcie omawianej ustawy projektodawca zaproponował wprowadzenie do art. 60 PrDrog ust. 5 określającego zakaz driftowania oraz powodowania celowej utraty styczności z nawierzchnią, chociażby jednego z kół pojazdu silnikowego lub motoroweru. Projektodawca proponuje jednocześnie wprowadzenie w przedmiotowym artykule definicji legalnej nawiasowej driftingu, tj. celowego poślizgu kół dokonywanych przez pojazdy silnikowe lub motorowery. Wprowadzenie przedmiotowej definicji wyklucza jednocześnie, iż nie będzie można uznać za drifting celowy poślizgu kół dokonywanego przez rower, wózek rowerowy czy też hulajnogę elektryczną.

Przedmiotowe zakazy zakładają, iż zachowanie się w taki sposób przez osobę kierującą pojazdem poczytane będzie jako używanie pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu. Nie będzie można jednak uznać za naruszenie przedmiotowego zakazu sytuacji, w których kierujący pojazdem powodować będzie celową utratę styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół na osiach podnoszonych w pojazdach o kategorii:

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowe uprawnienia policji

Projektodawca zakłada wprowadzenie uprawnienia policji do zatrzymania prawa jazdy za pokwitowaniem, wydanego w Polsce lub przez inne państwo niż Polska, jeżeli dojdzie do naruszenia zakazu driftingu lub celowego pozbawienia styczności kół pojazdu silnikowego lub motoroweru styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół. Jednocześnie projekt ustawy zakłada poszerzenie uprawnień starosty do wydania decyzji administracyjnej o zatrzymaniu prawa jazdy (art. 102 ust. 1 pkt 8 KierPojU), z tych samych powodów, z których policja mogłaby zatrzymać prawo jazdy.

Projekt ustawy zakłada, iż decyzja taka wydawana byłaby przez starostę na okres 3 miesięcy, obarczona rygorem natychmiastowej wykonalności. Z kolei zwrot zatrzymanego prawa jazdy następowałby automatycznie przez odnotowanie zwrotu przez administratora danych i informacji zgromadzonych w centralnej ewidencji kierowców w systemie teleinformatycznym obsługującym tę ewidencję, po upływie trzymiesięcznego okresu jego zatrzymania.

Pokazy pojazdów

Projektodawca zakłada zakwalifikowanie do wykorzystywania dróg w sposób szczególny zgromadzenia właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów na otwartej ogólnodostępnej przestrzeni, jeżeli liczba tych pojazdów jest większa niż 10, gdy w czasie zgromadzenia będą pokazywane pojazdy lub ich modyfikacje (art. 65 PrDrog). Takie zgromadzenie powinno z kolei częściej być poprzedzone zawiadomieniem organu gminy wedle ogólnych zasad ustawy z 24.7.2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1389). Tym samym organizator takiego zgromadzenia będzie musiał zawiadomić organ gminy w taki sposób, by wiadomość o wydaniu zgody dotarła do niego nie wcześniej niż na 30 i nie później niż na 6 dni przed planowaną datą zgromadzenia.

Wejście w życie

Projekt ustawy zakłada, że wejdzie ona w życie po upływie 30 dni od dnia jej ogłoszenia, przy czym zmiany dotyczące art. 4 pkt. 3 i 4 oraz art. 6 mają wejść w życie dopiero po upływie trzech 3 miesięcy od dnia ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nazwa a treść rozstrzygnięcia administracyjnego

Stanowisko Organu I instancji

Wnioskiem z 20.9.2023 r. R.L. (dalej: Skarżący) zwrócił się do Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Krakowie (dalej: Organ I instancji) o wydanie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności.

Pismem z 21.9.2023 r. Skarżący został wezwany o usunięcie braków formalnych wniosku, poprzez: (i) podanie serii i numeru dowodu osobistego oraz (ii) dostarczenie kserokopii orzeczeń o stopniu niepełnosprawności wydanych w latach 2018-2019 w terminie 7 dni od daty doręczenia wezwania. Skarżący został pouczony, że nieusunięcie braków formalnych wniosku w terminie 7 dni od daty wezwania spowoduje jego pozostawienie bez rozpoznania.

4.10.2023 r. Skarżący wystąpił z wnioskiem o zawieszenie postępowania. Oświadczył, że zrzekł się polskiego obywatelstwa, aktualnie nie posiada żadnego dokumentu tożsamości, nie może zatem podać numeru i serii dowodu osobistego.

Postanowieniem z 13.10.2023 r. Organ I instancji orzekł o zawieszeniu postępowania w sprawie wydania orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Skarżący został pouczony, że jeżeli w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania nie zwróci się o podjęcie postępowania żądanie wszczęcia uważa się za wycofane.

Pismem z 15.7.2024 r. skarżący zwrócił się o podjęcie zawieszonego postępowania i przedłożył: orzeczenia o niepełnosprawności, odpis zupełny aktu urodzenia, kopię Karty Krakowskiej oraz dokumentu Królestwa.

Postanowieniem z 9.8.2024 r. Organ I instancji orzekł, że w związku z nieuzupełnieniem braków formalnych wniosku przez Skarżącego postępowanie pozostaje nadal zawieszone. Skarżący odebrał postanowienie 14.8.2024 r.

Stanowisko Organu odwoławczego

20.8.2024 r. wpłynęło zażalenie Skarżącego na postanowienie o odmowie podjęcia zawieszonego postępowania. Zdaniem skarżącego braki, o których uzupełnienie został wezwany, nie stanowią braków formalnych wniosku, a wstrzymywanie się z wydaniem orzeczenia o niepełnosprawności uznał za jego celową i świadomą dyskryminację.

Postanowieniem z 4.10.2024 r. Wojewódzki Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Krakowie (dalej: Organ odwoławczy) utrzymał w mocy postanowienie Organu I instancji w przedmiocie odmowy podjęcia zawieszonego postępowania (dalej: Zaskarżone postanowienie). Zdaniem Organu odwoławczego, w sprawie nie wydano postanowienia, na które przysługuje zażalenie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Istota sporu

Przedmiotem kontroli WSA w Krakowie jest postanowienie Organu odwoławczego w przedmiocie odmowy podjęcia zawieszonego postępowania. WSA w Krakowie nie podziela stanowiska Organu odwoławczego, wyrażonego w zaskarżonym postanowieniu, że w sprawie nie zostało wydane postanowienie, od którego przysługiwało Skarżącemu zażalenie. Istotą bowiem aktu jest jego treść, a nie to jak został nazwany przez organ.

Stan prawny

Jak stanowi art. 101 § 1 KPA, o postanowieniu w sprawie zawieszenia albo podjęcia postępowania organ administracji publicznej zawiadamia strony. W przypadku zawieszenia postępowania na żądanie strony lub jednej ze stron (art. 98 § 1 KPA) organ pouczy je o treści art. 98 § 2 KPA. Na postanowienie w sprawie zawieszenia postępowania albo odmowy podjęcia zawieszonego postępowania służy stronie zażalenie (art. 101 § 3 KPA). Zgodnie z art. 123 § 1 KPA w toku postępowania organ administracji publicznej wydaje postanowienia. Postanowienia dotyczą poszczególnych kwestii wynikających w toku postępowania, lecz nie rozstrzygają o istocie sprawy, chyba że przepisy kodeksu stanowią inaczej (art. 123 § 2 KPA).

Mając na względzie powyższe, WSA w Krakowie stwierdził, że rozstrzygnięcie w przedmiocie zawieszenia postępowania, odmowy zawieszenia postępowania, podjęcia zawieszonego postępowania oraz odmowy podjęcia zawieszonego postępowania następuje w formie postanowienia. WSA w Krakowie podkreślił, że postanowienie o zawieszeniu postępowania i postanowienie o podjęciu zawieszonego postępowania organ wydaje na żądanie strony lub z urzędu, natomiast postanowienie o odmowie zawieszenia postępowania organ wydaje wówczas, gdy uzna za bezzasadne żądanie strony zawieszenia postępowania, a postanowienie o odmowie podjęcia postępowania zawieszonego na żądanie strony, jeżeli żądanie przez stronę podjęcia postępowania jest bezpodstawne lub żadna ze stron w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania nie zwróci się o podjęcie postępowania.

Zawieszenie postępowania na wniosek

Podstawę prawną postanowienia o zawieszeniu postępowania na wniosek Skarżącego stanowił art. 98 § 1 KPA, zgodnie z którym organ administracji publicznej może zawiesić postępowanie, jeżeli wystąpi o to strona, na której żądanie postępowanie zostało wszczęte, a nie sprzeciwiają się temu inne strony oraz nie zagraża to interesowi społecznemu. Jeżeli w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania żadna ze stron nie zwróci się o podjęcie postępowania, żądanie wszczęcia postępowania uważa się za wycofane (art. 98 § 2 KPA).

15.7.2024 r. Skarżący wniósł o podjęcie zawieszonego postępowania. Organ I instancji odmówił podjęcia zawieszonego postępowania z uwagi na nieusunięcie przez Skarżącego braków formalnych wniosku, a stanowisko to zostało podtrzymane przez Organ odwoławczy.

Zdaniem WSA w Krakowie, nie budzi wątpliwości, że przedmiotem zaskarżenia jest postanowienie o odmowie podjęcia zawieszonego postępowania. Zaskarżone postanowienie zostało wydane z naruszeniem prawa, a zatem skarga zasługiwała na uwzględnienie.

Stanowisko WSA w Krakowie

WSA w Krakowie wskazał, że w przypadku zawieszenia postępowania na wniosek strony znaczenie ma tylko spełnienie przesłanek z art. 98 § 1 KPA, tj.: (i) żądanie strony, (ii) brak sprzeciwu pozostałych stron, (iii) brak zagrożenia dla interesu społecznego. Organ nie może dokonywać oceny zasadności zawieszenia, tak samo dla podjęcia zawieszonego postępowania nie ma znaczenia zasadność jego podjęcia (wyrok WSA w Gdańsku z 19.6.2019 r. II SAB/Gd 38/19, Legalis). Nie zachodzi też podstawa do badania ustania przyczyny zawieszenia, albowiem w rzeczywistości przyczyną tą była wola strony, zatem złożenie wniosku o podjęcie zawieszonego postępowania świadczy o jej ustaniu. Organ powinien zatem podjąć zawieszone postępowanie, na podstawie art. 98 § 2 KPA, jeżeli zwróci się o to strona, a organ ustali, że nie minął termin trzech lat od daty jego zawieszenia. Charakter prawny zawieszenia postępowania na zgodny wniosek stron, odbiera organowi możliwość ingerowania w sprawę w trakcie jej zawieszenia i w samo zawieszenie (wyrok NSA z 15.6.2020 r. I OSK 2078/19, Legalis).

Skoro podstawę zawieszenia postępowania stanowił wniosek Skarżącego, to organy – rozpoznając ten wniosek – powinny zweryfikować wyłącznie: (i) czy pochodzi on od strony postępowania, (ii) czy nie upłynął okres trzech lat od zawieszenia. Brak natomiast było podstaw prawnych do dokonywania oceny wniosku pod kątem usunięcia przez Skarżącego jego braków formalnych, a stwierdzenie nieusunięcia braków formalnych wniosku, nie mogło stanowić podstawy do odmowy podjęcia zawieszonego postępowania.

Mając na względzie powyższe, WSA w Krakowie – na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c PostAdmU – uchylił Zaskarżone Postanowienie oraz poprzedzające je postanowienie Organu I instancji.

Komentarz

Rozstrzygając stan faktyczny ustalony w rozpatrywanej sprawie, WSA w Krakowie wypowiedział się na temat zakresu postępowania z wniosku o podjęcie zawieszonego postępowania. W tym kontekście WSA w Krakowie wskazał, że przedmiotowe postępowanie ma charakter wyłącznie formalny, a jedyną i wystarczającą podstawą podjęcia zawieszonego postępowania jest terminowo złożony wniosek strony w tym zakresie. Innymi słowy, rozpoznając ww. wniosek sąd nie jest uprawniony do oceny jakichkolwiek innych okoliczności sprawy, w tym także braków formalnych wniosku. Niemniej jednak taka właśnie sytuacja zaistniała w sprawie.

Wyrok WSA w Krakowie z 23.7.2025 r., III SA/Kr 2081/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dla fiskusa prezes i firma to nie to samo

Jest pierwsze sądowe, merytoryczne odniesienie się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w słynnej sprawie Adjak (C-277/24). Wydał je w środę Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) i oddalił skargę o wznowienie postępowania sądowego.

Wielkie nadzieje…

Sprawa dotyczyła kobiety, która pełniła funkcję jednoosobowego zarządu spółki z o.o. –prezesa. Ta trafiła na celownik skarbówki za sprawą podejrzanych operacji biznesowych, zwłaszcza ponad 30 faktur VAT, które fiskus uznał za wątpliwe. Skończyło się na wymiarze VAT i zaległości. Decyzje wymiarowe wobec spółki nie zostały zakwestionowane i stały się ostateczne.

A gdy nie udało się długu ściągnąć ze spółki, urzędnicy sięgnęli po tryb przewidujący solidarną odpowiedzialność członka zarządu. Kobieta uważała, że nie powinna jej ponosić, ale nie przekonała do tego ani fiskusa, ani sądów administracyjnych.

Sytuacja zmieniła się diametralnie po lutowym wyroku TSUE, który dał nowe nadzieje członkom zarządu obciążonym długami podatkowymi spółek. Postanowiła z niego skorzystać też skarżąca w spornej sprawie. Powołała się na niego i wystąpiła do NSA o wznowienie zakończonego prawomocnie postępowania sądowego dotyczącego jej odpowiedzialności za długi podatkowe spółki.

Finalnie jednak nic to nie dało. NSA oddalił jej skargę i przy okazji odniósł się szczegółowo do skutków wyroku TSUE.

Przypomniał, że w świetle wyroku TSUE osoba trzecia, która może ponosić odpowiedzialność za podatkowe długi spółki, nie może być stroną prowadzonego wobec niej postępowania wymiarowego. Jednocześnie trybunał dostrzegł konieczność zagwarantowania takiej osobie trzeciej, aby w toku ewentualnego postępowania o odpowiedzialność solidarną mogła m.in. skutecznie podważyć ustalenia faktyczne i kwalifikacje prawne dokonane przez fiskusa w ramach postępowania wymiarowego wobec spółki.

W ocenie sądu problem jednak w tym, jak rozumieć ową ochronę praw członka zarządu w świetle wyroku TSUE. I przede wszystkim doszedł do przekonania, że unijne orzeczenie nie przewiduje możliwości kwestionowania określonego w odrębnym postępowaniu wymiarowym zobowiązania podatkowego. To znaczy tego, które zostało przypisane samej spółce jako podatnikowi. Jak bowiem tłumaczył sędzia NSA Krzysztof Winiarski, w obecnie obowiązującym krajowym porządku prawnym brak przepisu pozytywnego, który przewidywałby taką możliwość.

NSA jasno podkreślił, że omawiany wyrok unijny nie daje podstaw do kwestionowania ostatecznych decyzji oraz prawomocnych wyroków wydanych wobec spółki. Uruchomienie procedury dotyczącej odpowiedzialności podatkowej członka zarządu spółki nie oznacza, że staje się on jednocześnie podatnikiem VAT, CIT czy innego podatku, który został określony spółce.

NSA zastrzegł też wyraźnie, że orzeczenie TSUE odnosi się do byłych członków zarządu, czyli którzy nie zarządzali już spółką i nie uczestniczyli w postępowaniu podatkowym prowadzonym wobec spółki.

To wszystko nie oznacza jednak, że unijne orzeczenie nie zmienia nic w sytuacji zarządzających spółkami w konfrontacji z fiskusem. W ocenie NSA niezależnie od braku możliwości podważania w postępowaniu z art. 116 ordynacji podatkowej wysokości zobowiązania określonego ostatecznie w spółce, odpowiedzialność członka zarządu za taki dług może być jednak finalnie mniejsza, a nawet może nie wystąpić w ogóle. I taką możliwość daje wyrok TSUE. Choć ciężar wykazania potencjalnych błędów w osądzie okoliczności faktycznych czy dokonanych kwalifikacji prawnych będzie w tym przypadku spoczywać na byłym członku zarządu, wobec którego jest bądź było prowadzone postępowanie na podstawie art. 116 w ordynacji podatkowej.

W konsekwencji nie będzie powtarzania postępowania w kierunku weryfikacji wysokości określonego spółce zobowiązania podatkowego, ale analiza okoliczności faktycznych i oceny prawnej w ramach sprawy o odpowiedzialność byłego członka zarządu. Ustalenia te zaś mogą posłużyć też do ewentualnego wznowienia sprawy wymiarowej, ale sama spółka, już jako podatnik, może o to wnioskować w osobnym trybie.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

…nie zawsze się ziszczą

NSA nie kwestionował, że wyrok TSUE eksponuje kwestię zapewnienia byłemu członkowi zarządu prawa do obrony. Niemniej ocena, czy prawo to zostało zrealizowane, a przede wszystkim czy nie zostało ograniczone należy do fiskusa, ewentualnie sądu administracyjnego w ramach postępowania wznowieniowego.

Niemniej w ocenie sądu w przypadku skarżącej o takim naruszeniu prawa do obrony mówić nie sposób. Z ustaleń wynika, że skarżąca, jako były członek zarządu, miała pewną świadomość okoliczności związanych ze sprawą spółki. Wiedziała o zakwestionowanych fakturach, choć zasłaniała się niepamięcią. Ponadto, jako prezes zarządu, powinna przy dołożeniu należytej staranności i dbałości o interesy spółki monitorować proces wystawiania faktur oraz należyte wywiązywanie się przez nią z obowiązków podatkowych. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: III FSK 656/25

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Krzysztof J. Musiał

doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy

Komentowany wyrok jest bardzo ważny, bo to pierwszy merytoryczny głos NSA w zakresie wznowienia postępowania po wyroku TSUE w sprawie Adjak. Płyną jednak z niego różne wnioski. Przede wszystkim NSA wskazał, że w polskim systemie prawnym brak jest mechanizmów pozwalających wzruszyć prawomocne orzeczenia utrzymujące w mocy decyzję podatkową określającą zobowiązania, za które odpowiada członek zarządu jeśli decyzja przeszła kontrolę sadową w obu instancjach. Niestety taki pogląd raczej cały problem bardziej omija, niż go rozwiązuje. W Polsce sąd nie bada wysokości zobowiązania podatkowego, tylko legalność działania fiskusa przy jego ustalaniu w oparciu o dowody, którymi on dysponował w postępowaniu podatkowym. W związku z tym fakt zaakceptowania decyzji przez sąd nie mówi nic o wysokości zobowiązania podatkowego. W praktyce zaś ma to duże znaczenie w przypadku odpowiedzialności osób trzecich na zasadzie winy. W świetle wytycznych NSA byli członkowie zarządu muszą więc podnosić argumentację i dowody na poparcie tezy, iż wysokość zobowiązania, za które można im osobiście przypisać odpowiedzialność, jest inna. Ponadto NSA nie zwrócił uwagi w swoim orzeczeniu na dylemat braku prawa do obrony w zakresie wysokości zobowiązania, za które odpowiada osoba trzecia. To zagadnienie będzie miało znaczące znaczenie dla wznowienia postępowania i jego skuteczności, gdyż dotychczasowa praktyka krajowa nie zapewniała ani prawa do obrony, ani skutecznego środka zaskarżenia.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Resort rodziny chce skończyć z dyskryminacją ojców

Matczyne emerytury wprowadziła ustawa o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 1051), która weszła w życie 1 marca 2019 r. Mają one zapewnić środki utrzymania osobom, które zrezygnowały z zatrudnienia, aby wychowywać dzieci lub z tego powodu w ogóle go nie podjęły. O wsparcie może się ubiegać matka po ukończeniu 60. roku życia, która urodziła i wychowała (bądź tylko wychowała) co najmniej czworo dzieci.

Taka sama pomoc przysługuje mającemu 65 lat ojcu, który wychowywał dzieci po śmierci ich matki, po porzuceniu przez nią rodziny lub gdy długotrwale zaprzestała ona wychowywać potomstwo. Aby otrzymać świadczenie, wnioskodawca musi mieszkać w Polsce i mieć tutaj „ośrodek interesów życiowych” co najmniej przez dziesięć lat oraz rozliczać się u nas z fiskusem. Pomoc jest wypłacana rodzicom, którzy nie mają pieniędzy na utrzymanie. Wsparcie przysługuje w wysokości najniższej emerytury (obecnie 1878,91 zł). Gdy natomiast osoba zainteresowana pobiera już świadczenie z ZUS lub KRUS, lecz jest ono mniejsze, zostaje podwyższone do kwoty najniższej emerytury.

Dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, do których dotarliśmy, pokazują, że według stanu na koniec maja 2025 r. liczba zarejestrowanych wniosków o rodzicielskie świadczenie uzupełniające wyniosła 105 438, w tym jedynie 667 złożyli mężczyźni.

Oprócz kwestii kulturowych winne są temu także obowiązujące przepisy. Prawo do ubiegania się o matczyną emeryturę przysługuje bowiem ojcu w bardzo ograniczonym zakresie.

Rząd zamierza to zmienić. – Zmiany, które resort planuje w ustawie o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym, dotyczą sytuacji ojców. Konstrukcja przesłanek nabycia prawa do tego świadczenia stawia ich w gorszej pozycji. Świadczenia nie może otrzymać np. mężczyzna, który zajmował się dziećmi w większym wymiarze niż kobieta, porzucił z tego powodu pracę zawodową i nie nabył prawa do emerytury minimalnej. Jest to niezgodne z konstytucją. Sprawa dotyczy niewielu osób, ale będziemy chcieli ją rozwiązać. Na ten problem zwracał nam zresztą uwagę rzecznik praw obywatelskich – mówi „Rzeczpospolitej” Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Zdaniem Oskara Sobolewskiego z HRK Payroll Consulting, to słuszny ruch. – Po ponad sześciu latach obowiązywania tych przepisów przegląd ich funkcjonowania jest jak najbardziej słuszny. A kwestia potraktowania ojców budziła wątpliwości już na etapie projektu. Myślę, że to dobra praktyka, żeby dokonywać takich cyklicznych przeglądów – mówi.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Docenienie aktywnych zawodowo kobiet

Natomiast potrzebę także innych zmian zasygnalizowała w swojej interpelacji Małgorzata Pępek, poseł Koalicji Obywatelskiej. Zwróciła w niej uwagę, że trafiają do jej biura kobiety, które urodziły i wychowały co najmniej czworo dzieci, a jednocześnie przez wiele lat wykonywały pracę zawodową. Zgłaszają one postulat wprowadzenia zmian w ustawie o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym, tak aby świadczenie to mogły uzyskać również matki, które łączyły obowiązki opiekuńczo-wychowawcze z aktywnością zawodową.

„Ich zdaniem, obecne rozwiązanie pomija trud i zaangażowanie tych kobiet, które mimo wymagających obowiązków rodzinnych podejmowały pracę zawodową, często z konieczności ekonomicznej, aby zapewnić rodzinie stabilność materialną” – czytamy w interpelacji.

Jak podkreśla poseł, zwracają one uwagę, że sytuacja rodzin wielodzietnych w latach poprzedzających wprowadzenie świadczeń, takich jak „Rodzina 500+” (obecnie 800+) była szczególnie trudna. Dlatego też rezygnacja z zatrudnienia nie była w wielu przypadkach możliwa, a aktywność zawodowa matek była konieczna do zabezpieczenia podstawowych potrzeb rodziny. Ich zdaniem, obowiązujące przepisy prowadzą do nierównego traktowania i pominięcia tej grupy kobiet w systemie wsparcia emerytalnego.

Nie wszyscy eksperci widzą tę kwestię podobnie.

O ile Oskar Sobolewski przychylnie patrzy na ewentualne zmiany odnoszące się do ojców, o tyle w zakresie przesłanki aktywności zawodowej ma już więcej wątpliwości.

– Oczywiście nieporównywalnie większym wyzwaniem jest łączenie kariery z wychowaniem dzieci, jednak celem tego świadczenia jest pomoc osobom, które sobie z równoległym wykonywaniem obu zadań nie poradziły – mówi.

Inne przesłanki też budzą wątpliwości

Problematyczne są też inne przesłanki, o czym świadczą sprawy, które trafiają do sądu.

W jednym z takich przypadków orzekał 1 lipca 2025 r. Naczelny Sąd Administracyjny ( sygn. III OSK 894/23). Sprawa dotyczyła kobiety, która urodziła czwórkę dzieci. Jednak ze względu na śmierć jednego z nich (w wieku 5 lat), wychowała trójkę. ZUS odmówił jej wypłaty świadczenia. Uznał bowiem, że nie zaszedł tu warunek konieczny w postaci wychowania czworga dzieci, tj. uczestniczenia w procesie stałej, bezpośredniej i ciągłej opieki od urodzenia do osiągnięcia pełnoletności. Sprawa trafiła do sądu, a istota sporu sprowadzała się do wykładni sformułowania „wychowała”. Zarówno sąd I, jak i II instancji przyznały rację ZUS-owi.

NSA stwierdził jednak, że wykładnia językowa pojęcia „wychowanie” nie prowadzi do jednoznacznego wyniku. Zostało ono wyjaśnione przez ustawodawcę, lecz jego definicja legalna jest niezupełna, zaś na gruncie języka potocznego jest ono semantycznie wieloznaczne, przyjmując różnorakie znaczenia, często uzależnione kontekstowo. Mimo to uznał, że o zrealizowaniu procesu wychowania można mówić wówczas, gdy dziecko jest na tyle rozwinięte i ukształtowane, że może w miarę samodzielnie funkcjonować w bieżącym życiu, w grupie społecznej, w społeczeństwie. Z tego też względu, zdaniem NSA, śmierć dziecka w wieku 5 lat wyklucza uznanie, że zostało ono „wychowane”.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Lewiatan ta przesłanka powinna zostać doprecyzowana, skoro budzi wątpliwości. – A tak jest, skoro sprawy z tego tytułu trafiają do sądów – mówi.

Ekspert postuluje: więcej dzieci, wyższa kwota

Ekspert krytycznie podchodzi też do samego sztywnego określenia liczby dzieci, która uprawnia do świadczenia.

– Jestem za premią za każde dziecko. W efekcie ci, którzy mają ich więcej, otrzymywaliby wyższe wypłaty – dodaje Mordasewicz.

– Co do innych przesłanek nie widzę w tej chwili przestrzeni na zmianę – studzi nadzieje wiceminister Sebastian Gajewski.

Świadczenia

Jak ubiegać się o matczyną emeryturę

– ustalenie prawa do świadczenia następuje odpowiednio na wniosek matki albo ojca dzieci

– wniosek jest składany w ZUS lub KRUS

Co zawiera wniosek:

1) dane osoby, która ubiega się o świadczenie: imię i nazwisko, datę urodzenia, numer PESEL albo, jeśli nie nadano tego numeru, serię i numer dowodu osobistego lub numer paszportu, adres miejsca zamieszkania, adres miejsca pobytu lub ostatniego miejsca zamieszkania w przypadku osoby nieposiadającej adresu miejsca zamieszkania, adres do korespondencji, jeśli jest inny niż adres zamieszkania;

2) żądanie wnioskodawcy ze wskazaniem świadczenia, o jakie się ubiega;

3) wskazanie sposobu wypłaty świadczenia wraz z podaniem danych niezbędnych do jego wypłaty;

4) podpis wnioskodawcy lub jego przedstawiciela ustawowego albo pełnomocnika.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany przestępstw w ruchu lądowym

Nielegalne wyścigi pojazdów mechanicznych

Główną z proponowanych przez projektodawcę zmian stanowi wprowadzenie do KK definicji legalnej (poprzez dodanie w art. 115 § 26 KK) „nielegalnych wyścigów pojazdów mechanicznych”. Wedle proponowanych zmian przez nielegalny wyścig pojazdów mechanicznych należy rozumieć:

  1. rywalizację kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, z zamiarem pokonania określonego odcinka drogi w jak najkrótszym czasie i z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, lub
  2. celowe wprowadzenie pojazdu w poślizg lub celowe doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu, wykonane w trakcie zgromadzenia zorganizowanego na otwartej ogólnodostępnej przestrzeni

– odbywające się bez wymaganego zezwolenia.

Wprowadzenie nowych przestępstw

Projektodawca proponuje wprowadzenie nowego przestępstwa w art. 177 § 2a KK zakładającego, iż odpowiedzialności karnej podlegać będzie uczestniczący w nielegalnym wyścigu:

– jako prowadzący pojazd mechaniczny;

– w czasie obowiązywania środka karnego zakazu prowadzenia pojazdów;

– naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje wypadek powodujący śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu.

Taka osoba będzie wówczas podlegać karze od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Ponadto ustawa zakłada wprowadzenie art. 178c KK, zakładającego odpowiedzialność karną organizatorów i prowadzących nielegalny wyścig, a także uczestniczących w nim kierowców poprzez poddanie ich karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, a za przygotowanie do powyższego przestępstwa karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 178c § 1 i 3 KK).

Projektodawca zakłada również pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prowadzących pojazd mechaniczny w sposób rażąco naruszający zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, zagrażając swoim zachowaniem bezpieczeństwu innej osoby, i z prędkością większą od dopuszczalnej:

1) o co najmniej połowę na autostradzie lub drodze ekspresowej, a jeżeli prędkość ta została ograniczona znakiem drogowym – co najmniej dwukrotnie, albo

2) co najmniej dwukrotnie – na innej drodze publicznej.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych

Projekt ustawy zakłada również wprowadzenie zmian w zasadach orzekania środka karnego związanego z zakazem prowadzenia pojazdów. Zakłada się zdjęcie obowiązku z Sądu orzekania zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych za przestępstwo określone w art. 244 KK (naruszenie zakazu sądowego), jeżeli czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. W dalszym ciągu proponuje się jednak pozostawienie obligatoryjnego środka karnego związanego z powyższym zakazem, jeśli sprawca popełni przestępstwo określone w art. 178b KK oraz 180a KK. Projektodawca proponuje również wprowadzenie obligatoryjnego stosowania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w razie skazania za przestępstwa, które weszłyby w życie dopiero po wejściu w życie przedmiotowego projektu ustawy.

Projektodawca proponuje ponadto nowelizację brzmienia art. 42 § 3 KK poprzez wprowadzenie obligatoryjnego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych dożywotnio w razie popełnienia przez sprawcę przestępstwa z art. 244 KK, jeżeli czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Projekt ustawy zakłada zatem wprowadzenie bardziej restrykcyjnego niż dotychczas stosowania środka karnego obligatoryjnego prowadzenia wszelkich pojazdów w przypadku skazania za przestępstwo z art. 244 KK, gdyż przewiduje obligatoryjne orzeczenie środka karnego w postaci dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów (obecnie zakaz orzekany jest na czas określony). Dodatkowo projektodawca zakłada wprowadzenie stosowania wyżej omawianego dożywotniego środka karnego, w przypadku popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2a KK, jeżeli w tym czasie sprawca znajdował się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, lub zbiegł z miejsca zdarzenia, lub po takim zdarzeniu, a przed poddaniem go przez uprawniony organ badaniu w celu ustalenia zawartości alkoholu lub środka odurzającego w organizmie, spożywał alkohol lub zażywał środek odurzający, chyba że zachodzi wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami.

Świadczenia pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej

Ustawa zakłada wprowadzenie zmian w art. 43a § 2 i 3 KK, a tym samym stosowanie przez sąd obligatoryjnego orzekania świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w minimalnej wysokości 5000 zł, w przypadku popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2a KK, 178c § 1 lub 2 KK oraz obligatoryjne orzeczenie świadczenia pieniężnego na rzecz wyżej wymienionego Funduszu w wysokości co najmniej 10 000 zł, jeżeli sprawcę skazano za przestępstwo określone w art. 244 KK, a czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Zmiany w przepadku pojazdu mechanicznego

W omawianym projekcie ustawy proponuje się dokonanie całkowitej nowelizacji art. 44b KK. Projektodawca zakłada bowiem wyeliminowanie dotychczasowych zasad orzekania przepadku pojazdu mechanicznego poprzez zastąpienie ich poniżej opisanymi zmianami.

Wprowadza fakultatywny katalog przestępstw, za które Sąd będzie mógł orzec przepadek pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, jeżeli sprawca został skazany za przestępstwo określone w art. 178a § 1 lub 4 KK, art. 178c § 1 pkt 2 KK lub art. 178c § 2 KK, lub art. 244 KK, jeżeli czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Proponowane zmiany zakładają również orzeczenie obligatoryjnego przepadku pojazdu mechanicznego w razie skazania sprawcy za przestępstwo określone w art. 178a § 1 lub 4 KK lub art. 178c § 1 pkt 2 KK lub art. 178c § 2 KK, a także wobec sprawcy określonego w art. 178 § 1 lub 1a KK, jeśli zawartość alkoholu we krwi sprawcy przestępstwa wynosiła co najmniej 1,5 promila lub 0,75 mg/dm3 w wydychanym powietrzu albo prowadziła do takiego stężenia. W takich przypadkach sąd będzie orzekał przepadek pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, chyba że zachodzi wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami.

Projekt ustawy zakłada również, że przepadku nie będzie można jednak orzec, gdy pojazd nie stanowił wyłącznej własności sprawcy albo orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego nie jest możliwe lub celowe, w szczególności z uwagi na jego zbycie albo utratę przez sprawcę, zniszczenie lub znaczne uszkodzenie. Jednakże, jeżeli pojazd nie stanowił wyłącznej własności sprawcy, Sąd orzeknie wówczas nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości nie niższej niż 5000 zł, a w przypadku, gdy orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego nie jest możliwe lub celowe, w szczególności z uwagi na jego zbycie albo utratę przez sprawcę, zniszczenie lub znaczne uszkodzenie Sąd będzie mógł orzec ww. nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości nie niższej niż 5000 zł.

Warunkowe zawieszenie kary w szczególnie uzasadnionych przypadkach

Projektodawca proponuje wprowadzenie zmian w art. 69 § 4 KK. poprzez umożliwienie orzeczenia przez Sąd warunkowego zawieszenia kary w szczególnie uzasadnionych przypadkach, dotyczących przestępstwa określonego w art. 173 § 1 lub 3 KK, art. 177 § 1–2a KK lub art. 355 § 1 lub 2 KK, jeśli zawartość alkoholu we krwi sprawcy wynosiła co najmniej 1,5 promila lub 0,75 mg/dm3 w wydychanym powietrzu albo prowadziła do takiego stężenia lub w czasie popełnienia przestępstwa obowiązywał sprawcę środek karny zakazu prowadzenia pojazdów.

Wejście w życie

Projekt ustawy zakłada, że wejdzie ona w życie po upływie 30 dni od dnia jej ogłoszenia, z wyjątkiem art. 4 pkt 3 i 4 oraz art. 6, które mają wejść w życie dopiero po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia. Ustawa znajduje się w trakcie procedowania w Sejmie, gdzie odbyło się już jej pierwsze czytanie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kto poskarży się na jakość powietrza

Programy ochrony powietrza przyjmowane są przez sejmiki wojewódzkie jak akty prawa miejscowego i – jak wskazuje nazwa – dotyczą działań w celu poprawy jakości powietrza w danym regionie. Problem w tym, że aby taki akt zaskarżyć, obywatel lub organizacja musi wykazać swój interes prawny. A sądy administracyjne przyjmują w tej kwestii ścisłą interpretację i jeśli sam taki program nie nakłada na kogoś bezpośrednio obowiązków lub nie przyznaje mu praw – odrzucają skargę jako wniesioną przez podmiot nieuprawniony. Nieuwzględniane były także skargi osób mieszkających na danym terenie – gdyż Sąd Najwyższy nie uznaje prawa do czystego powietrza za dobro osobiste.

– Dziś programy ochrony powietrza nie spełniają swoich celów – mówi Małgorzata Kwiędacz-Palosz, prawniczka fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. – My bierzemy udział w ich przygotowywaniu już na etapie konsultacji. Zgłaszamy uwagi, ale one nie są najczęściej uwzględniane. I naszym zdaniem to powoduje, że cel takiego programu nie zostanie osiągnięty. A są nieuwzględniane, gdyż nie możemy takiego aktu zaskarżyć i organy administracji o tym wiedzą – dodaje.

Skarga motywuje

Podobnie sprawę ocenia dr Jacek Piecha z UW, radca prawny w kancelarii Dentons, wskazując, że jeśli za niedopełnienie obowiązków grozi jakaś sankcja, to od razu podejście do nich staje się inne. I dotyczy to także organów administracji. I podaje przykład planów miejscowych, które można zaskarżyć do sądu, gdyż mogą bezpośrednio wpływać na czyjeś prawa i obowiązki (jest interes prawny).

– Dlatego w toku procedury uchwalania takiego planu organy odnoszą się, w miarę rzetelnie, do wszystkich zgłoszonych uwag – wymaga tego samo prawo, ale też pewną rolę odgrywa tu świadomość, że te kwestie będą miały znaczenie przy ocenianiu planu miejscowego przez sąd w przypadku ewentualnego zaskarżenia – tłumaczy ekspert. – Można zakładać, że jeśli wprowadzi się możliwość zaskarżania programów ochrony powietrza, zadziała tu podobny mechanizm – dodaje.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Omawianą kwestię reguluje Konwencja z Aarhus, która weszła w życie w 2001 r., a Polska ratyfikowała ją dwa lata później. Opiera się ona na trzech filarach: prawie do informacji, społecznej partycypacji oraz dostępu do wymiaru sprawiedliwości – wszystko w zakresie spraw środowiskowych. Nad jej przestrzeganiem czuwa dziewięcioosobowy komitet działający przy ONZ w Genewie. Skargi do niego mogą wnosić zarówno państwa, jak i podmioty prywatne. Z możliwości tej skorzystało ClientEarth, skarżąc w 2016 r. wspomniany brak możliwości zaskarżania programów ochrony powietrza. Postępowanie trwa jednak długo. Dopiero w lipcu br. Komitet stwierdził naruszenie przez Polskę wspomnianej Konwencji.

– Polska może teraz albo zaakceptować te zalecenia i zacząć je realizować, albo poczekać na spotkanie stron, które odbędzie się w listopadzie – tłumaczy Małgorzata Kwiędacz-Palosz. – Nasz rząd ma jednak dużą swobodę w tej realizacji – może ograniczyć się do zmian tylko w zakresie planów programów ochrony powietrza, a może pójść szerzej i przyznać dostęp do sądu dla wszystkich planów i programów środowiskowych. Niestety, państwa zwykle przyjmują w tym zakresie podejście restrykcyjne, ograniczając dostęp do sądu wyłącznie do niezbędnego minimum – dodaje.

Będą zmiany

Polska najwyraźniej nie zamierza czekać z wdrażaniem rekomendacji, gdyż już w poniedziałek w wykazie prac legislacyjnych pojawiła się informacja o planowanej nowelizacji prawa ochrony środowiska. Co prawda w opisie projektu wskazano, że jest on raczej odpowiedzią na skargę Komisji Europejskiej, ale doprowadzi także do zgodności z Konwencją z Aarhus.

Propozycja zakłada wprowadzenie możliwości złożenia skargi do sądu administracyjnego osobie fizycznej mieszkającej na terytorium objętym programem ochrony powietrza, jednostce organizacyjnej, prowadzącej tam działalność gospodarczą oraz organizacji ekologicznej. Ta ostatnia musi jednak działać przez rok przed wniesieniem skargi, co ma zapobiegać zakładaniu efemerycznych organizacji w celu zaskarżenia danego planu.

ClientEarth przyznaje, że założenia do projektu stanowią krok w kierunku wykonania zaleceń Komitetu z Aarhus, gdyż Polska przyznaje, że w obecnym kształcie prawo nie zapewnia dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach programów ochrony powietrza. Fundacja czeka jednak na konkretny projekt ustawy, by go przeanalizować. Rząd planuje przyjęcie projektu w trzecim kwartale 2025 r.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Adrian Chochoł

prawnik Fundacji Frank Bold

W ostatnich latach podejmowano liczne próby sądowej kontroli programów ochrony powietrza, między innymi w pierwszych sprawach zainicjowanych przez mieszkankę Zakopanego, którą wspierał Frank Bold oraz mieszkańca Rybnika wspieranego przez ClientEarth, a także późniejszych sprawach grupy mieszkańców i organizacji z Warszawy. Wszystkie te starania zakończyły się niepowodzeniem na etapie formalnym. To efekt bardzo wąskiej interpretacji przepisów krajowych przez sądy administracyjne. Stoi to nie tylko w jawnej sprzeczności z wieloletnim orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE, ale również z międzynarodowymi zobowiązaniami Polski wynikającymi z Konwencji z Aarhus. Utrzymujący się od lat brak dostępu do sądu w sprawach dotyczących programów ochrony powietrza stanowi poważne naruszenie prawa unijnego, pozbawiając tym samym obywateli skutecznych środków prawnych w walce o czyste powietrze. Niezależnie od toczącego się postępowania przed TSUE, Frank Bold wspólnie ClientEarth, złożyły skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I tu sukces, bo Trybunał niedawno ogłosił wszczęcie postępowania i wezwał polski rząd do złożenia wyjaśnień.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jurysdykcja w sprawie dotyczącej bezumownego zajmowania nieruchomości położonej w innym państwie

Stan faktyczny

W 1994 r. T.O. (osoba fizyczna) zawarła z G. (polska jednostka samorządowa), umowę najmu lokalu mieszkalnego położonego w Koszalinie, w którym ta osoba mieszkała z trojgiem swoich dzieci, w tym S.O. Następnie G. wypowiedziała tę umowę. W 2007 r. polski sąd orzekł eksmisję osób zajmujących ten lokal, jednak zdaniem G. nie opuściły one lokalu.

W dniu 15.3.2013 r. G. wniosła do Sądu Rejonowego w Koszalinie (sąd odsyłający), pozew o zasądzenie od T.O. i jej trojga dzieci na swoją rzecz zapłaty takiego odszkodowania za bezumowne zajmowanie lokalu a w latach 2011 i 2012. W pozwie wskazano adres zamieszkania wszystkich pozwanych w Polsce. W następstwie tego powództwa został wydany nakaz zapłaty. Został on odebrany w Polsce przez jednego z pozwanych w imieniu wszystkich pozostałych. Nakaz zapłaty nie został wówczas zaskarżony, zatem stwierdzono jego prawomocność i wykonalność.

W dniu 7.7.2023 r. S.O., na podstawie art. 505 KPC, skutecznie wniosła sprzeciw od tego nakazu zapłaty, domagając się ponownego zbadania sprawy i odrzucenia pozwu z 15.3.2013 r. S.O. podniosła brak jurysdykcji polskiego sądu, wskazując, że od 2007 r. posiada wyłączne miejsce zamieszkania w Niderlandach. S.O. dodała, że nigdy nie zawarła umowy najmu tego lokalu. Natomiast G. podniosła, że polskim sądom przysługuje jurysdykcja oraz, że między pozwanymi występuje tak silna więź, że pożądane jest łączne rozpoznanie tych żądań zapłaty.

Sąd odsyłający powziął wątpliwości co do kwestii, czy z przepisów rozdziału II rozporządzenia Rady (WE) Nr 44/2001 z 22.12.2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE L z 2001 r. Nr 12, s. 1) (lub rozdziału II rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1215/2012 z 12.12.2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE L z 2012 r. Nr 351, s. 1; dalej: rozporządzenie Bruksela I bis) wynika, iż osoba mająca miejsce zamieszkania w jednym państwie członkowskim może być pozwana przed sąd innego państwa członkowskiego, do którego wniesiono pozew o zapłatę odszkodowania za bezumowne zajmowanie nieruchomości położonej w tym innym państwie?

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko TS

Jurysdykcja wyłączna

Na podstawie art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE sądy państwa członkowskiego, w którym położona jest dana nieruchomość, mają jurysdykcję wyłączną do rozpoznawania spraw, „których przedmiotem są prawa rzeczowe na nieruchomościach oraz najem lub dzierżawa nieruchomości”, niezależnie od miejsca zamieszkania stron. Przewidziana w tym przepisie zasada jurysdykcji wyłącznej obejmuje jedynie postępowania, których podstawą jest prawo rzeczowe, obciążające rzecz i wywołujące skutki erga omnes, a nie prawo osobiste, na które można się powołać wyłącznie przeciwko dłużnikowi (wyrok TS z 14.2.2019 r., Milivojević, C-630/17, Legalis, pkt 97, 99, 100).

W niniejszej sprawie postępowanie dotyczy zapłaty odszkodowania za zajmowanie lokalu po zakończeniu umowy najmu. Bezsporne jest, że od dnia, w którym G. wypowiedziała umowę najmu, którą zawarła z T.O., czworo pozwanych pierwotnym pozwem, a mianowicie T.O. i jej troje dzieci, stało się osobami zajmującymi ten lokal bez tytułu prawnego, o ile jeszcze tam zamieszkiwali, a zatem nie przysługiwało im już do niego żadne prawo. Ponadto, że S.O. osobiście ani nie zawarła tej umowy najmu, ani nie przystąpiła do niej później, w związku z czym, TS stwierdził, że należy uznać ją za osobę trzecią w odniesieniu do tego stosunku umownego.

Czyn niedozwolony

Z art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE wynika, że „jeżeli przedmiotem postępowania jest czyn niedozwolony lub czyn podobny do czynu niedozwolonego albo roszczenia wynikające z takiego czynu”, osoba, która ma miejsce zamieszkania na terytorium państwa członkowskiego, może być pozwana w innym państwie członkowskim przed sąd miejsca, gdzie nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę. Zasada ta opiera się na istnieniu szczególnie ścisłego związku między sporem a sądami miejsca, gdzie nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę, co uzasadnia przyznanie tym sądom jurysdykcji ze względów związanych z należytym sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości i sprawną organizacją postępowania, w szczególności w zakresie przeprowadzania dowodów. Ponadto, zakres pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE obejmuje każde żądanie, które z jednej strony nie dotyczy „umowy” w rozumieniu art. 5 pkt 1 lit. a) rozporządzenia Nr 44/2001/WE, a z drugiej strony zmierza do obciążenia odpowiedzialnością pozwanego – wobec czego należy ustalić, czy obie te przesłanki są spełnione (wyrok TS z 9.12.2021 r., HRVATSKE ŠUME, C-242/20, Legalis, pkt 42, 43).

Trybunał uznał, że w sytuacji takiej jak rozpatrywana w postępowaniu głównym obie przesłanki są spełnione i podzielił pogląd polskiego rządu i Komisji Europejskiej, że żądanie odszkodowania z tytułu bezumownego zajmowania nieruchomości należy uznać za objęte zakresem pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE. W konsekwencji TS stwierdził, że w postępowaniu głównym sąd odsyłający mógłby co do zasady stwierdzić swoją jurysdykcję na podstawie art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE jako sąd „sąd miejsca, gdzie nastąpiło […] zdarzenie wywołujące szkodę” w rozumieniu tego przepisu, ponieważ odnośna nieruchomość jest położona w Polsce, a dokładniej na obszarze właściwości miejscowej tego sądu.

Trybunał orzekł, że art. 5 pkt 3, art. 6 pkt 1 i art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE należy interpretować w ten sposób, że:

– postępowanie sądowe w sprawie o zapłatę odszkodowania za bezumowne zajmowanie nieruchomości po zakończeniu umowy najmu tej nieruchomości, położonej w państwie członkowskim innym niż państwo miejsca zamieszkania danego pozwanego, nie jest postępowaniem „w sprawach, których przedmiotem są prawa rzeczowe na nieruchomościach” i nie jest objęte zakresem pojęcia „najmu lub dzierżawy nieruchomości” w rozumieniu tego art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE;

– żądanie odszkodowania z tytułu bezumownego zajmowania nieruchomości należy uznać za objęte zakresem pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu tego art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE, oraz

– art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE ma zastosowanie tylko wtedy, gdy w chwili wytoczenia powództwa, w ramach którego powód pozwał kilkoro pozwanych przed sąd państwa członkowskiego, istniała ta sama sytuacja faktyczna i prawna, skutkująca tym, że pożądane jest łączne rozpoznanie i rozstrzygnięcie wszystkich żądań skierowanych przeciwko tym pozwanym w celu uniknięcia wydania w oddzielnych postępowaniach w różnych państwach członkowskich sprzecznych ze sobą orzeczeń.

Komentarz

W niniejszym bardzo obszernym wyroku TS wyjaśnił, w jaki sposób należy rozumieć reguł jurysdykcji wyłącznej wskazane w art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE oraz jurysdykcji szczególnej uregulowane w art. 5 pkt 3 oraz art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE.

Z punktu widzenia polskiej praktyki szczególnie istotne są rozważania Trybunału dotyczące postępowania w sprawach, których przedmiotem są prawa rzeczowe na nieruchomościach oraz pojęcia „najmu lub dzierżawy nieruchomości”. Z niniejszego wyroku wynika, że postępowanie w sprawie o zapłatę odszkodowania za bezumowne zajmowanie nieruchomości po zakończeniu umowy najmu dotyczącej tej nieruchomości nie jest objęte zakresem stosowania zasady jurysdykcji wyłącznej przewidzianej w art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE.

Natomiast TS uznał, że to żądanie objęte jest zakresem pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu tego art. 5 pkt 3 art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE. Ważne z punktu widzenia polskiej praktyki jest stanowisko TS, że wykładnia tego pojęcia ma charakter autonomiczny, zatem nie ma znaczenia prezentowany w polskim orzecznictwie pogląd, zgodnie z którym na gruncie ustawy o ochronie praw lokatorów zamieszkiwanie w cudzym lokalu bez tytułu prawnego nie stanowi czynu niedozwolonego.

Trybunał szczegółowo wyjaśnił również, w jaki sposób polski sąd ma dokonać oceny, czy może on uzasadnić swoją jurysdykcje szczególną jako sąd miejsca, w którym ma miejsce zamieszkania jeden z pozwanych w rozumieniu art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE.

Należy wskazać, że omawiana wykładnia TS, ze względu na stan faktyczny tej sprawy dotyczy przepisów rozporządzenia Nr 44/2001/WE, jednakże jest ona aktualna również na gruncie przepisów rozporządzenia Bruksela I bis.

Wyrok TS z 10.7.2025 r., Chmieka, C-99/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź