Początek reformy Państwowej Inspekcji Pracy – kierunki zmian
W artykule zostaną przedstawione kluczowe założenia oraz kierunki zmian przygotowywanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które zostały omówione podczas spotkań 8 i 24.7.2025 r. oraz zapowiedziane na wcześniejszych etapach prac resortu.
Przebieg spotkania
W trakcie spotkania 8.7.2025 r. omówiono propozycje dotyczące procedury przekształcania błędnie zawartych umów cywilnoprawnych w stosunek pracy oraz zaprezentowano plan realizacji kolejnych etapów kamieni milowych, w tym wdrożenie kontroli zdalnych oraz zaostrzenie sankcji wobec nieuczciwych pracodawców.
Ilość zakwestionowanych umów przez PIP w 2024 i 2023
Na marginesie, wskazać należy, że zgodnie ze Sprawozdaniem z działalności Państwowej Inspekcji Pracy za rok 2024 r., skontrolowano aż 38 881 umów o charakterze cywilnoprawnym, a PIP zakwestionował jedynie 1 376 umów, co stanowi zaledwie 3%. Jak wskazano, najwięcej umów, które zostały zakwestionowane, jako zawartych w warunkach charakterystycznych dla stosunku pracy, stwierdzono w branżach: usług administracyjnych (19,3%), handlu i napraw (19%) oraz budownictwie (12,5%). Dla porównania, w 2023 r. PIP zakwestionował 4,5% umów o takim charakterze.
Obecne uprawnienia PIP w zakresie umów cywilnoprawnych
Obecnie, w razie przeprowadzonej kontroli, Państwowa Inspekcja Pracy może w razie stwierdzenia naruszenia przepisów prawa pracy przez pracodawcę w zakresie umów cywilnoprawnych, skierować pozew o ustalenie istnienia stosunku pracy. Dodatkowo, w takich przypadkach, zgodnie z art. 281 pkt. 1 KP, istnieje możliwość wszczęcia postępowania w sprawie o wykroczenie i w konsekwencji zapłaty grzywny w wysokości od 1000 zł do 30.000 zł.
Obecnie PIP nie ma kompetencji, aby przekwalifikować umowę cywilnoprawną na umowę o pracę samodzielnie. Zgodnie z zapowiedziami resortu pracy, PIP ma uzyskać nową kompetencję, która pozwoli mu na nakazanie przekształcenia umowy cywilnoprawnej na umowę o pracę.
Jak już wcześniej zapowiadano, kluczowym kryterium dla potencjalnego przekwalifikowania będzie istnienie stosunku podporządkowania oraz możliwość wydawania poleceń osobom świadczącym usługi w ramach umów cywilnoprawnych. Co więcej, Państwowa Inspekcja Pracy będzie zwracała szczególną uwagę na sytuacje, w których doszło do zmiany umowy
o pracę na umowę B2B w tym samym podmiocie.
Po pierwszych zapowiedziach planowanych zmian, pojawiły się głosy, że w takim przypadku może dojść do naruszenia zasady swobody umów przez strony.
Jednak podkreśla się, że celem reformy PIP jest przede wszystkim jej wzmocnienie, aby miała odpowiednie narzędzia, które będą umożliwiały jej reakcję na naruszenia praw pracowniczych. Nowe, planowane uprawnienia mają umożliwić inspektorom bardziej efektywne działanie, czego skutkiem ma być poprawa warunków pracy w Polsce.
Charakter zmian
Na spotkaniu podkreślono, że reforma ta ma charakter zarówno organizacyjny, jak i społeczny. Zwrócono szczególną uwagę, że Ministerstwo chce przede wszystkim zmienić wizerunek PIP, aby nie był postrzegany jako instytucja opresyjna wobec pracowników, a z drugiej strony celem jest wzmocnienie skuteczności ochrony praw pracowników.
Harmonogram prac
Przedstawiono również szczegółowy harmonogram dalszych prac legislacyjnych – wskazano, że celem zespołu jest przygotowanie projektu ustawy do końca sierpnia, a następnie przeprowadzenie uzgodnień międzyresortowych, konsultacji społecznych oraz uzyskanie akceptacji Rady Ministrów do końca roku.
Spotkanie z 24.7.2025 r.
Przedstawione założenia i kierunki zmian stanowią zapowiedź reformy w Państwowej Inspekcji Pracy. Kolejne spotkanie zespołu odbyło się 24.7.2025 r.
Było ono poświęcone współpracy i wymianie danych w związku z kontrolami PIP oraz po ustaleniu stosunku pracy przez inspektora pracy pomiędzy instytucjami: Państwową Inspekcją Pracy, Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową.
Zgodnie ze stanowiskiem zespołu ochrona pracownika musi być skuteczna i weryfikowalna, a także stawiać pracownika w centrum procesu. Na spotkaniu ustalono takie zasady współpracy pomiędzy instytucjami, aby stwierdzenie istnienia stosunku pracy nie obciążało pracownika koniecznością dalszego wyjaśniania sprawy przed kolejnymi urzędami. Wymiana danych odbywać ma się w formie cyfrowej i być zautomatyzowana.
Podkreślić należy, że obecnie nie został przedstawiony projekt ustawy, wobec czego trudno jest się odnieść do konkretnych propozycji zmian przepisów. Natomiast zapowiedzi zmian
i informacje udostępniane przez Ministerstwo Pracy stanowią cenną wskazówkę w szczególności dla przedsiębiorców. Na obecnym etapie warto zweryfikować treść zawieranych umów aby upewnić się, że obecna forma współpracy nie stwarza ryzyka przekwalifikowania.
Za rajd po lesie trzeba będzie zapłacić 500 zł
Projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń, który trafił właśnie do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, jest odpowiedzią na postulaty leśników. Jak podaje Ministerstwo Sprawiedliwości, analiza danych pokazuje blisko 40-krotny wzrost szkód związanych z nielegalnym wjazdem pojazdów do lasów i pozyskiwaniem stroiszu jodłowego w okresie ostatnich pięciu lat.
Zdaniem resortu, skokowy wzrost liczby wykroczeń polegających na nielegalnym wjeździe pojazdów do lasu (art. 161 kodeksu wykroczeń) to efekt coraz większej popularności w ostatnich latach quadów czy motocykli krosowych. Amatorzy rajdów tego typu pojazdami często wjeżdżają do lasu w miejscach, w których jest to niedozwolone. Powoduje to: niszczenie lasu, roślin i grzybów, znaczny hałas, który płoszy zwierzęta i niepokoi je w ich siedliskach.
Więcej chętnych do łamania prawa
O ile jeszcze w 2021 roku odnotowano 36 303 przypadków popełnienia wykroczenia z art. 161 KW, to w ubiegłym roku liczba ta wyniosła 57 713, co stanowi wzrost o 59 proc.
Zdaniem MS, relatywnie niska dolegliwość kar za te przewinienia na podstawie art. 161 KW, czyli grzywna od najniższej możliwej stawki wynoszącej 20 zł czy brak możliwości nałożenia nawiązki, nie sprzyja prewencji wymierzonej w ten proceder. Dlatego wychodząc naprzeciw postulatom Lasów Państwowych formułowanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiono zaostrzyć sankcje. W jaki sposób?
Wyższe sankcje
Po pierwsze do art. 161 zostanie wprowadzony nowy typ kwalifikowany tego wykroczenia (art. 161 § 2, który przewiduje projekt) polegający na „powodowaniu pojazdem znacznego hałasu lub niszczeniu bądź istotnym uszkadzaniu roślin, zwierząt, grzybów, ich siedlisk lub siedlisk przyrodniczych. Sprawcy takiego wykroczenia będzie groziło minimum 500 zł. Górna granica grzywny wynikająca z kodeksu wykroczeń to 5 tys. zł.
Po drugie zmianie ulegnie art. 38 § 2 KW, który określa katalog czynów podlegających na tzw. recydywie wykroczeniowej. Dzięki temu w przypadku popełnienia tego samego wykroczenia w okresie dwóch lat od prawomocnego ukarania, dolna granica ustawowego zagrożenia będzie zwiększona dwukrotnie. Czyli za ponowne hałasowanie pojazdem lub niszczeniem fauny czy flory (art. 161 § 2 KW) grzywna wyniesie minimum 1 tys. zł.
Oprócz tego będzie też możliwość (w przypadku art. 161 § 1 KW) oraz obowiązek (w przypadku art. 161 § 2 KW) orzeczenia nawiązki w wysokości do 1,5 tys. zł.
O ile w kwestii nawiązki MS uwzględnił postulaty leśników, to już wysokość zaproponowanej grzywny za wykroczenie z projektowanego art. 161 § 2 jest sześciokrotnie niższa niż oczekiwało Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które proponowało, by wynosiła ona minimum 3 tys. zł i 6 tys. zł w przypadku recydywy.
Kłopotliwa kradzież
Drugim problemem, z jakim borykają się leśnicy, są kradzieże stroiszu (gałązek jodłowych), które są wykorzystywane na wieńce czy stroiki. Nielegalne pozyskiwanie stroiszu jodłowego, które sprawcom przysparza znacznych korzyści, częstokroć prowadzi do okaleczenia lub nawet zniszczenia drzew na skutek ich usychania. Problem w tym, że z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że kradzieży gałęzi jodłowych nie można zakwalifikować jako kradzież drewna z lasu, które w zależności od wartości skradzionego mienia jest albo przestępstwem z art. 290 kodeksu karnego (jeśli przekracza 800 zł) albo wykroczeniem.
W wyroku jeszcze z sierpnia 1989 r. Sąd Najwyższy przesądził, iż „zabór z lasu państwowego wyrąbanych gałęzi (tzw. stroiszu) stanowi wykroczenie przewidziane w art. 148 § 1 pkt 2 KW, niezależnie od wartości zabranego mienia”.
Dlatego MS proponuje, by szkodnictwo leśne, które dziś jest tylko wykroczeniem, uczynić typem przepołowionym. Oznacza to, że art. 148 KW będzie obejmował tylko czyny o wartości szkody do 800 zł, podczas gdy po przekroczeniu tej wartości będzie ono traktowane jako przestępstwo z nowego art. 290a KK
W projekcie przewidziano również obowiązek orzeczenia na rzecz pokrzywdzonego nawiązki w wysokości podwójnej wartości przedmiotu czynu.
Etap legislacyjny: wykaz prac legislacyjnych RM
Łukasz Przypaśniak
p.o. głównego inspektora Straży Leśnej
Powszechna dostępność lasów jest dla nas wszystkich bardzo cennym dobrem. Jest przy tym bardzo ważne, abyśmy dążyli do zwiększania społecznej odpowiedzialności za jego trwałość, rozumianą m.in. jako zrównoważone dostarczanie korzyści ekologicznych, społecznych i gospodarczych. Wobec tego istotne jest, aby odpowiednie organy, w tym Straż Leśna działająca w Lasach Państwowych posiadały skuteczniejsze narzędzia przeciwdziałania zjawiskom szkodnictwa leśnego, jak np. nielegalnemu pozyskiwaniu stroiszu jodłowego, czy też intensywnie nasilającemu się zjawisku nielegalnego wjazdu do lasu pojazdami mechanicznymi (quady, motocykle itp.), skutkującym nierzadko znacznymi szkodami dla flory i fauny leśnej, czy nawet zagrażające bezpieczeństwu osób przebywających i korzystających z uroków polskiej przyrody. W mojej ocenie przewidziane zaostrzenie przepisów w zakresie nakładanych kar oraz zmiany kwalifikacji niektórych czynów niedozwolonych są jednymi z potrzebnych działań prewencyjnych, które w znacznym zakresie powinno wpłynąć na zmniejszenie szkodnictwa w tym zakresie. Kolejnym, niezbędnym jednak działaniem powinno być zwiększenie skuteczności wykrywania niepożądanych zjawisk. Straż Leśna w codziennej pracy wykorzystuje coraz nowocześniejsze rozwiązania, zwiększające wykrywalność przestępstw i wykroczeń, a co za tym idzie, pozwalające na nieuchronność sankcji. Niezmiernie ważne są również korzystanie z ustawowych uprawnień w zakresie zwalczania szkodnictwa, także przez inne służby, w tym m.in. Policję oraz kontynuacja współdziałania Straży Leśnej z tymi służbami.
Koniec serialu o nadużywanym przez skarbówkę przepisie
Uchyla się art. 70 § 6 pkt 1 – taki zapis znajdziemy w najnowszej wersji projektu nowelizacji ordynacji podatkowej. Chodzi o regulację, na podstawie której urzędy skarbowe wszczynały postępowanie karne skarbowe po to, aby zapobiec zbliżającemu się przedawnieniu podatku. Czy to oznacza koniec wieloletniego serialu o wykorzystywanym instrumentalnie przez skarbówkę przepisie?
Tak, potwierdzam, że chcemy wreszcie ten problem definitywnie rozwiązać. Art. 70 § 6 pkt 1 ordynacji podatkowej faktycznie od wielu lat budził kontrowersje i faktycznie zdarzało się, że urzędy skarbowe go nadużywały. Były różne koncepcje zmiany tego przepisu, każda powodowała wątpliwości, postanowiliśmy więc po prostu go uchylić.
Nie będzie furtki dla najcięższych przestępstw skarbowych?
W pierwszej wersji projektu, którą opublikowaliśmy w marcu, ograniczaliśmy stosowanie art. 70 § 6 pkt 1 do niektórych kategorii przestępstw. Ten pomysł był krytykowany, dlatego poszliśmy dalej.
Plany co do przepisów o przedawnieniu ma też sejmowa Komisja do Spraw Deregulacji. Pokrywają się z zamiarami Ministerstwa Finansów?
Nasza propozycja jest radykalniejsza i korzystniejsza dla podatników. Chcemy też, żeby przeszła przez całą procedurę legislacyjną i została porządnie skonsultowana ze wszystkimi zainteresowanymi. Dotyczy przecież nie tylko podatków, ordynację podatkową stosuje się także do innych należności publicznoprawnych. Ta nowelizacja wymusi zmianę pracy administracji skarbowej.
Administracja skarbowa będzie musiała pracować szybciej, żeby zdążyć przed przedawnieniem. To możliwe?
Wierzę, że tak. Po wejściu Krajowego Systemu e-Faktur i Jednolitego Pliku Kontrolnego dla PIT i CIT na pewno będzie można szybciej zweryfikować rozliczenia podatników. I urzędy zdążą wyłapać nieprawidłowości przed terminem przedawnienia.
Projekt wykreśla z kodeksu karnego skarbowego przepis, który wyklucza karalność przestępstwa skarbowego, gdy nastąpiło przedawnienie należności publicznoprawnej. Było to też w pierwszej wersji i, jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 13 maja, taka zmiana oznacza, że podatnika będzie można karać nawet wtedy, gdy podatek już się przedawnił. Czyli oprócz marchewki jest też kij?
Zdecydowanie ustępujemy podatnikom w kwestii przedawnienia podatku. Ale musimy mieć możliwość ścigania i skazania przestępców. Na karanie najpoważniejszych przestępstw kodeks karny skarbowy daje 10 lat i ten termin zostanie. Zaś przedawnienie podatku nie będzie miało wpływu na sprawę karną.
W najnowszej wersji projektu znalazła się też nowa przesłanka zawieszenia biegu terminu przedawnienia podatku – wszczęcie postępowania w sprawie unikania opodatkowania. Czy to nie jest kolejny sposób na zapobieganie przedawnieniu?
Takich postępowań jest średnio 22 rocznie. To będzie naprawdę niewielki wyjątek od zasady, że podatek przedawnia się po pięciu latach (licząc od końca roku, w którym upłynął termin jego zapłaty).
Zapowiadano też ograniczenie obowiązku zgłaszania skarbówce schematów podatkowych (tzw. MDR), czyli działań mających na celu podatkowe korzyści. Co przewiduje projekt?
Likwidujemy obowiązek raportowania schematów krajowych. Jest uciążliwy i kosztowny dla firm. W raportach nie ma nic, o czym administracja skarbowa nie wiedziałaby z innych źródeł. Zostanie obowiązek zgłaszania schematów transgranicznych, ale z pewnymi modyfikacjami, związanymi głównie z dostosowaniem do unijnej dyrektywy.
Mediacje w sprawach medycznych
Mediacja ma szanse stać się stosowaną w praktyce instytucją w sprawach odpowiedzialności lekarzy i lekarzy dentystów. RPO biorąc pod uwagę swoje dotychczasowe działania w przedmiocie upowszechnienia mediacji w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów (wystąpienie RPO z 27.7.2022 r. do Ministra Zdrowia i załączone do tego pisma stanowisko Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej), skierował do MZ swoje stanowisko w zakresie zasadności podjęcia prac legislacyjnych w celu przyjęcia proponowanych zmian prawnych w instytucji mediacji w postępowaniu w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów.
Już w roku 2022 RPO Marcin Wiącek zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o rozważenie podjęcia prac legislacyjnych w celu przyjęcia zmian zaproponowanych przez Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej, w kwestii mediacji w postępowaniu dotyczącym odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów. Chodziło o wprowadzenie w ustawie z 2.12.2009 r. o izbach lekarskich (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1342; dalej: IzbyLekU) możliwości umorzenia postępowania przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd lekarski – w przypadku zawarcia ugody przed mediatorem izby lekarskiej.
Mediacje w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy
Instytucja mediacji jest uregulowana w postępowaniu w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów, o którym mowa w IzbyLekU. Stronami postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy są pokrzywdzony oraz lekarz, którego dotyczy postępowanie. Zgodnie z art. 113 ust. 1 IzbyLekU rzecznik odpowiedzialności zawodowej w czasie postępowania wyjaśniającego albo sąd lekarski w czasie postępowania przed sądem lekarskim może z inicjatywy lub za zgodą stron skierować sprawę do postępowania mediacyjnego między pokrzywdzonym i obwinionym. Mediator sporządza, po przeprowadzeniu postępowania mediacyjnego, sprawozdanie z jego przebiegu i wyników, które dołącza się do akt sprawy. Do postępowania mediacyjnego stosuje się odpowiednio przepisy KPK.
Biorąc pod uwagę treść przepisów dotyczących postępowania mediacyjnego, nie określają one konsekwencji zawarcia ugody przed mediatorem. W związku z odesłaniem zawartym w art. 112 pkt 2 IzbyLekU dają możliwość złagodzenia kary wymierzonej przez sąd lekarski. Zgodnie z art. 53 § 2b pkt 5 i 6 KK okoliczności łagodzące stanowią w szczególności: pojednanie się z pokrzywdzonym oraz naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem lub zadośćuczynienie za krzywdę wynikłą z przestępstwa.
Statystyki na korzyść mediacji
Aktualnie wciąż jednak instytucja mediacji, znana przecież procedurze cywilnej w sprawach o odszkodowanie i/lub zadośćuczynienie, nie jest w pełni wykorzystywana w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów. Statystyki ukazują jej marginalne stosowanie, jednak – co należy podkreślić – tam, gdzie została prowadzona doprowadziła do zawarcia ugody w 70% spraw.
RPO ponownie wystąpił do Ministra Zdrowia o podjęcie prac legislacyjnych, które odmiennie określą rolę i wynik mediacji w postępowaniu dyscyplinarnym wobec lekarzy oraz lekarzy dentystów. Chodzi o precyzyjne określenie skutków mediacji, co ma znaczenie dla stron postępowania. Proponuje wprowadzenie w ustawie o izbach lekarskich rozwiązania pozwalającego na umorzenie postępowania przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd lekarski, jeżeli doszło do pojednania z pokrzywdzonym i naprawienia szkody lub zadośćuczynienia wyrządzonej krzywdzie. Oczywiście wymagałoby to dokonania oceny przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd lekarski. Przed podjęciem decyzji co do umorzenia postępowania ocenie podlegałby także charakter sprawy oraz rozmiar wyrządzonej szkody.
Mediacja na wcześniejszym etapie postępowania
Biorąc pod uwagę powyższe należy w pełni zaaprobować propozycje zmian legislacyjnych w instytucji mediacji w postępowaniu w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów. Mediacja jest alternatywną metodą rozwiązywania sporów, co oznacza, iż także w sprawach odpowiedzialności zawodowej jest szersze stosowanie byłoby pożądanym rozwiązaniem, zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy i lekarzy dentystów.
Propozycja wprowadzenia możliwości uczestnictwa w mediacji na wcześniejszym etapie postępowania jest zasadna. Aktualnie w świetle art. 113 ust.1 IzbyLekU. rzecznik odpowiedzialności zawodowej w postępowaniu wyjaśniającym albo sąd lekarski w czasie postępowania przed sądem lekarskim może z inicjatywy lub za zgodą stron skierować sprawę do postępowania mediacyjnego między pokrzywdzonym i obwinionym. Nie ma zatem przeszkód, aby strony mogły uczestniczyć w mediacji na wcześniejszym etapie postępowania.
Na szersze stosowanie tej instytucji może wpłynąć wprowadzenie przesłanki umorzenia postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej w przypadku zawarcia ugody przed mediatorem izby lekarskiej. Jednak wymagałoby to wprowadzenia nowej przesłanki w art. 63 IzbyLekU. Zawarcie ugody przed mediatorem izby lekarskiej stanowiłoby negatywną przesłankę wszczęcia postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy. W praktyce oznaczałoby to, że postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy nie wszczyna się, a wszczęte umarza. Oczywiście zgodnie z propozycjami umorzenie miałoby charakter fakultatywny. Co też jest oczywiście uzasadnione z uwagi na poprzedzającą decyzję o zasadności umorzenia dokonywaną przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd. Pod uwagę brany byłby charakter sprawy i rozmiar wyrządzonej szkody.
Zaproponowane zmiany to szansa na szersze zastosowanie instytucji mediacji także w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów.
Ułatwienia prawne dla kobiet po stracie ciąży
- Zmiany wyłączają konieczność przeprowadzania kosztownych badań genetycznych w sytuacji, w której płci dziecka nie można ustalić, a jest ona niezbędna do wystawienia karty martwego urodzenia, w oparciu o którą sporządzany jest akt zgonu z adnotacją o martwym urodzeniu.
- Powyższe zrówna uprawnienia rodziców dzieci martwo urodzonych niezależnie od tego, w którym momencie ciąży nastąpiło martwe urodzenie, i czy ustalono płeć dziecka.
Zasiłek macierzyński
Obecny stan prawny
W obecnym stanie prawnym, zgodnie z art. 1801 § 1 ustawy z 26.6.1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 277), w razie urodzenia martwego dziecka pracownicy przysługuje urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni po porodzie, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w takim przypadku urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu.
Dokumentem niezbędnym do przyznania i wypłaty zasiłku macierzyńskiego za okres ustalony przepisami Kodeksu pracy jako okres urlopu macierzyńskiego jest odpis skrócony aktu urodzenia dziecka, co wynika z § 9 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 8.12.2015 r. w sprawie zakresu informacji o okolicznościach mających wpływ na prawo do zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa lub ich wysokość oraz dokumentów niezbędnych do przyznania i wypłaty zasiłków (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 616; dalej: InfOkolZasR).
W przypadku martwego urodzenia nie jest sporządzany akt zgonu, lecz akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe – art. 52 ust. 2 ustawy z 28.11.2014 r. – Prawo o aktach stanu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 594).
Wobec powyższego, podstawą do skorzystania z urlopu macierzyńskiego oraz wypłaty zasiłku macierzyńskiego w przypadku martwego urodzenia dziecka jest akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe.
Akt urodzenia sporządzany jest w oparciu o kartę urodzenia lub kartę martwego urodzenia. Karta martwego urodzenia zawiera dane wymagane w karcie urodzenia oraz informację, że dziecko urodziło się martwe. Kartę martwego urodzenia przekazuje się kierownikowi urzędu stanu cywilnego w terminie jednego dnia od dnia jej sporządzenia. Jeżeli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, karty martwego urodzenia nie przekazuje się.
Wskazać można zatem następującą sekwencję zdarzeń – martwe urodzenie – możliwość określenia płci dziecka – wydanie karty martwego urodzenia – sporządzenie aktu urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe – prawo do urlopu i zasiłku macierzyńskiego w wymiarze 8 tygodni po porodzie.
Problem pojawia się w sytuacji, w której poronienie nastąpiło na etapie ciąży, w której płci nie można określić bez dodatkowych badań. W takiej sytuacji nie jest wydawana karta martwego urodzenia, a co za tym idzie – nie ma możliwości wystawienia aktu stanu cywilnego i skorzystania przez matkę z uprawnień urlopowych i zasiłkowych.
Określenie płci dziecka w takiej sytuacji jest możliwe w drodze kosztownych i długotrwałych badań genetycznych. Niekiedy osoby uprawnione decydowały się na takie badanie właśnie dla celów rejestracji martwego urodzenia. Nie jest to jednak świadczenie finansowane ze środków publicznych, więc jest dodatkowo płatne (koszt takiego badania to 400-700 złotych). Często także czas oczekiwania na wynik badania uniemożliwiła fizyczne skorzystanie z urlopu macierzyńskiego.
Kierunek zmian
Zmiana dotyczy treści rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 8.12.2015 r. w sprawie zakresu informacji o okolicznościach mających wpływ na prawo do zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa lub ich wysokość oraz dokumentów niezbędnych do przyznania i wypłaty zasiłków.
Polega na nowelizacji zapisu § 9 pkt 2 InfOkolZasR, zgodnie z którym po nowelizacji dokumentem niezbędnym do przyznania i wypłaty zasiłku macierzyńskiego za okres ustalony przepisami Kodeksu pracy jako okres urlopu macierzyńskiego jest:
- odpis skrócony aktu urodzenia dziecka, a w przypadku gdy nie został sporządzony akt urodzenia dziecka – zaświadczenie lekarza albo położnej o martwym urodzeniu, bez względu na czas trwania ciąży, wydane na podstawie dokumentacji medycznej potwierdzającej ciążę lub kopie tych dokumentów potwierdzone za zgodność z oryginałem przez ubezpieczonego, płatnika składek albo ZUS
Zasiłek macierzyński przysługiwać będzie za okres od dnia porodu albo martwego urodzenia bez względu na czas trwania ciąży.
Wobec powyższego, w sytuacji braku możliwości wystawienia aktu urodzenia (z adnotacją o martwym urodzeniu), wystarczającym dokumentem będzie zaświadczenie lekarza (posiadającego tytuł specjalisty w dziedzinie położnictwa i ginekologii lub lekarza w trakcie odbywania specjalizacji w tej dziedzinie), lub położnej o martwym urodzeniu. To pozwoli kobiecie skorzystać z urlopu macierzyńskiego w wymiarze 8 tygodni oraz 100% zasiłku macierzyńskiego, bez konieczności przeprowadzania badań genetycznych.
Innymi słowy – każda kobieta (podlegająca ubezpieczeniu chorobowemu, nie tylko pozostająca w stosunku pracy), która dozna martwego urodzenia dziecka, po przedstawieniu aktu urodzenia lub zaświadczenia lekarza i położnej o martwym urodzeniu, będzie miała prawo do urlopu i zasiłku.
Nadal możliwe będzie wykonanie badań genetycznych – nic się w tym zakresie nie zmienia, ale będzie to decyzja uprawnionego, a nie wymóg do uzyskania aktu stanu cywilnego.
Analogiczna regulacja wprowadzona została także w przypadku urodzenia dziecka podczas pobytu za granicą.
Zasiłek pogrzebowy
Obecny stan prawny
Z powyższą zmianą koresponduje również oczekująca na wejście w życie nowelizacja rozporządzenia w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno–rentowe w zakresie dokumentów załączanych do wniosku o zasiłek pogrzebowy.
Zgodnie z obecnym brzmieniem § 16 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 11.10.2011 r. w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno–rentowe (Dz.U. 2011 Nr 237, poz. 1412), do wniosku należy załączyć odpis skrócony aktu zgonu albo odpis zupełny aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe.
Procedura uzyskiwania aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że urodziło się martwe, została opisana powyżej. W przypadku, w którym płeć jest możliwa do ustalenia i została wystawiona karta martwego urodzenia, a dalej – akt urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu, w sytuacji pokrycia kosztów pogrzebu takiego dziecka przysługuje zasiłek pogrzebowy.
Natomiast w sytuacji braku możliwości ustalenia płci, a co za tym idzie – braku możliwości uzyskania dalszych dokumentów, nie było możliwości uzyskania zasiłku pogrzebowego, pomimo że była możliwość pochówku dziecka na podstawie karty zgonu.
Kierunek zmian
Zmiany mają na celu zrównanie uprawnień rodziców dzieci martwo urodzonych w dostępie do zasiłku pogrzebowego z tytułu poniesienia kosztów pogrzebu, bez względu na kryterium możliwości ustalenia płci takich dzieci.
Na skutek nowelizacji, dokumentem wymaganym do załączenia do wniosku o zasiłek pogrzebowy będzie odpis skrócony aktu zgonu albo odpis zupełny aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe, a w przypadku, w którym nie został sporządzony akt urodzenia dziecka – karta zgonu albo zaświadczenie lekarza albo położnej o martwym urodzeniu, bez względu na czas trwania ciąży, wydane na podstawie dokumentacji medycznej potwierdzającej ciążę.
Wobec tego, możliwe będzie uzyskanie zasiłku pogrzebowego z tytułu pokrycia kosztów pogrzebu niezależnie od tygodnia ciąży, będzie przysługiwało bez konieczności przeprowadzania badań genetycznych.
Etap legislacyjny
Rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 21.7.2025 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe (Dz.U. z 2025 r. poz. 968) wchodzi w życie 6.8.2025 r.
Rozporządzenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 21.7.2025 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie zakresu informacji o okolicznościach mających wpływ na prawo do zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa lub ich wysokość oraz dokumentów niezbędnych do przyznania i wypłaty zasiłków (Dz.U. z 2025 r. poz. 969) wchodzi w życie 6.08.2025 r.
AIAct wkroczył w kolejną kluczową fazę
Z początkiem sierpnia rozpoczęto stosowanie przepisów rozdziału V rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (Dz.Urz. UE L z 2024 r. Nr 131, s. 1689; dalej: AIAct), co oznacza, że dostawcy modeli sztucznej inteligencji ogólnego przeznaczenia (General-Purpose AI, GPAI) podlegają nowemu, unijnemu reżimowi regulacyjnemu. Rozdział ten wprowadza obowiązki o charakterze dokumentacyjnym, technicznym i organizacyjnym, które mają na celu zapewnienie przejrzystości i przewidywalności funkcjonowania modeli o szerokim zastosowaniu, zdolnych do wykonywania zróżnicowanych zadań bez wcześniejszego dostosowania. Obowiązki te odnoszą się zarówno do relacji z instytucjami nadzorczymi, jak i do relacji z podmiotami wykorzystującymi modele GPAI jako komponenty systemów AI – czyli tzw. integratorami.
Modele z ryzykiem systemowym
Modele GPAI, które spełniają określone kryteria oddziaływania, klasyfikowane są jako modele z ryzykiem systemowym. Klasyfikacja ta może wynikać z przekroczenia progu 10²⁵ operacji zmiennoprzecinkowych (FLOPs) użytych w fazie trenowania modelu, co stanowi automatyczne domniemanie zdolności dużego oddziaływania. Alternatywnie, klasyfikacja może zostać dokonana przez Komisję Europejską z urzędu, bądź w następstwie ostrzeżenia wydanego przez panel naukowy. W tym przypadku Komisja kieruje się kryteriami określonymi w załączniku XIII do AIAct, obejmującymi m.in. liczbę parametrów modelu, wielkość i charakter danych, multimodalność wejść i wyjść, liczbę użytkowników końcowych oraz zdolność modelu do adaptacji i autonomicznego uczenia się.
Dostawcy modeli GPAI są zobowiązani do niezwłocznego poinformowania Komisji o spełnieniu przesłanek klasyfikacyjnych, nie później jednak niż w terminie 14 dni od ich zaistnienia. W sytuacjach wyjątkowych, wraz z powiadomieniem dostawca może przedstawić argumentację, że pomimo spełnienia warunków technicznych, model nie stwarza ryzyka systemowego – ze względu na jego ograniczoną dostępność, kontrolowane zastosowanie lub inne cechy ograniczające potencjalne oddziaływanie. Komisja może jednak odrzucić taką argumentację i utrzymać klasyfikację. Po upływie sześciu miesięcy od daty wydania decyzji możliwe jest złożenie wniosku o ponowną ocenę. Komisja będzie publikować i aktualizować wykaz modeli uznanych za stwarzające ryzyko systemowe, przy zachowaniu ochrony tajemnic handlowych i poufnych informacji technicznych.
Niezależnie od tego, czy model zostanie zakwalifikowany jako systemowo ryzykowny, każdy dostawca GPAI ma obowiązek prowadzenia dokumentacji technicznej zgodnej z załącznikiem XI do AIAct. Zakres dokumentacji obejmuje m.in. opis architektury modelu, techniki trenowania, wykorzystane dane, liczby parametrów, metody optymalizacji oraz – w miarę możliwości – szacunkowe zużycie energii. Informacje te mają nie tylko służyć celom kontrolnym, ale także wspierać odpowiedzialne wdrażanie modeli przez innych uczestników rynku. Z kolei załącznik XII określa szczegółowy zakres informacji, które dostawcy GPAI muszą przekazywać integratorom – tak aby ci ostatni byli w stanie ocenić przydatność danego modelu, jego ograniczenia i ryzyka, a także spełnić własne obowiązki regulacyjne wynikające z AIAct.
Źródła danych treningowych
Szczególny nacisk położono na przejrzystość źródeł danych treningowych. Dostawcy zobowiązani są do publikowania streszczenia treści wykorzystywanych w trenowaniu modelu, w formie podsumowania, którego format może być określony w przepisach wykonawczych lub wytycznych AI Office. AIAct wymaga także, by podmioty opracowujące modele wdrożyły politykę zgodności z unijnym prawem autorskim, w tym z przepisami dyrektywy 2019/790 (DSM), zwłaszcza w zakresie respektowania zastrzeżeń dotyczących tekstu i danych udostępnianych w internecie.
Dla modeli GPAI uznanych za stwarzające ryzyko systemowe obowiązki zostały rozszerzone. Dostawcy muszą przeprowadzać kontradyktoryjne testy (tzw. red teaming), których celem jest ujawnienie niezamierzonych zachowań modelu, zagrożeń dla praw podstawowych lub możliwości nadużyć. Obowiązkowe jest również wdrożenie mechanizmów monitorowania ryzyka, raportowania poważnych incydentów oraz zapewnienia adekwatnego poziomu cyberbezpieczeństwa, zarówno w odniesieniu do samego modelu, jak i jego infrastruktury obliczeniowej.
Rozdział V nakłada także obowiązki na dostawców mających siedzibę poza Unią Europejską. Podmioty te, jeżeli zamierzają wprowadzać swoje modele do obrotu lub udostępniać je użytkownikom w UE, są zobowiązane do wyznaczenia upoważnionego przedstawiciela mającego siedzibę w jednym z państw członkowskich. Przedstawiciel ten przechowuje dokumentację techniczną, prowadzi komunikację z Urzędem ds. AI oraz współpracuje z organami krajowymi. Wyjątek przewidziano dla modeli typu open-source, o ile nie zostały one uznane za systemowo ryzykowne.
Zadania Komisji Europejskiej
W myśl art. 56 AIAct, do dnia 2.5.2025 r. do dnia 2.5.2025 r. Komisja została zobowiązana do podjęcia działań wspierających opracowanie kodeksów praktyk, które mogą służyć jako ścieżka zgodności zastępczej do czasu przyjęcia norm zharmonizowanych. W razie braku zatwierdzenia kodeksu lub jego niewystarczającej skuteczności, Komisja Europejska może przyjąć przepisy wykonawcze, ustanawiające obowiązujące standardy w zakresie dokumentacji, testów oraz zarządzania ryzykiem. W tym kontekście istotne znaczenie mają opublikowane 18.7.2025 r. przez Komisję Europejską wytyczne interpretacyjne do przepisów rozdziału V. Dokument ten, choć formalnie niewiążący, precyzuje szereg kluczowych aspektów stosowania AIAct. W szczególności doprecyzowano techniczne progi klasyfikacyjne modeli (m.in. 10²³ FLOPs, jako punkt odniesienia dla uznania modelu za GPAI), ramy odpowiedzialności dostawców i podmiotów dokonujących modyfikacji modeli (np. przez fine-tuning), a także warunki wyłączeń dla modeli otwartoźródłowych.
Kodeks postępowania określa również rekomendowany format dokumentacji technicznej (tzw. „model card”), zestandaryzowane procedury przekazywania informacji do organów nadzorczych oraz wymogi w zakresie polityki zgodności z prawem autorskim. Choć nie ma charakteru prawnie wiążącego, już teraz wywiera wpływ na praktyki wdrożeniowe i może być podstawą interpretacyjną dla organów krajowych w razie braku jednoznacznych przepisów wykonawczych.
Nowe sformalizowane wymogi
W praktyce rozpoczęcie stosowania przepisów rozdziału V AIAct oznacza, że rynek modeli AI ogólnego przeznaczenia – obejmujący zarówno komercyjnych dostawców, jak i autorów rozwiązań open-source – podlega nowym, sformalizowanym wymogom w zakresie przejrzystości, oceny ryzyka, dokumentacji oraz interakcji z organami nadzorczymi. Modele, które do tej pory funkcjonowały na rynku bez szczególnych ograniczeń prawnych, muszą obecnie spełniać wymogi ramowe, niezależnie od skali działalności lub kraju pochodzenia.
W polskim porządku prawnym AIAct, jako akt prawa unijnego, obowiązuje wprost i nie wymaga implementacji. Niemniej jednak brak uchwalonej krajowej ustawy o sztucznej inteligencji, która w dalszym ciągu pozostaje na etapie legislacyjnym, powoduje, że na poziomie krajowym wciąż nie istnieje infrastruktura prawna umożliwiająca efektywne wykonanie przepisów rozporządzenia. W szczególności brak jest wyznaczonego organu krajowego odpowiedzialnego za nadzór nad stosowaniem przepisów AIAct oraz brak ram proceduralnych dla prowadzenia postępowań, zgłaszania incydentów czy oceny zgodności dokumentacji.
W efekcie, na obecnym etapie ciężar interpretacji i stosowania przepisów spoczywa w praktyce na samych dostawcach oraz użytkownikach modeli AI, którzy już teraz powinni kierować się bezpośrednio treścią AIAct oraz opublikowanymi przez Komisję Europejską wytycznymi. Prace legislacyjne nad krajowym aktem prawnym wciąż trwają, a ich rezultat – niezależnie od ostatecznego kształtu – będzie musiał uwzględniać obowiązki i terminy już stosowane na podstawie przepisów unijnych. Dla podmiotów działających na rynku polskim oznacza to konieczność niezwłocznego wdrożenia wewnętrznych polityk zgodności, procedur dokumentacyjnych oraz systemów oceny ryzyka w relacji do modeli ogólnego przeznaczenia, niezależnie od źródła ich pochodzenia.
Premia roczna za dobre wyniki – ze składkami czy bez?
Tak uznał Zakład Ubezpieczeń Społecznych w najnowszej interpretacji.
Sprawa dotyczy przedsiębiorcy, działającego w branży automotive, u którego obowiązuje procedura motywacji pracowników. Na jej podstawie określona grupa (najbardziej efektywna) otrzymuje premię roczną z tytułu realizacji celów firmy. Wypłata z tego tytułu odbywała się po weryfikacji szeregu przesłanek, pod koniec następnego roku. Do tej pory była ona uwzględniana co miesiąc przez pracodawcę w podstawie wymiaru składek, w wysokości 1/12 premii rocznej w roku następnym, tj. w 2025 roku za rok 2024.
Z uwagi na kryzys w branży automotive, spowodowany najpierw epidemią COVID-19, a następnie wojną w Ukrainie, które wywołały spadek sprzedaży, zarząd spółki podjął decyzję o wstrzymaniu wypłat premii przez określony czas. W związku z powyższym firma wyłączyła ich wartość z podstawy wymiaru składek.
Teraz chce wrócić do tej praktyki. Zamierza jednak zmienić sposób wypłaty pieniędzy z tego tytułu.
Pierwsza transza byłaby płatna do 10 czerwca roku następnego, a kolejna do 10 grudnia.
Firma miała wątpliwości, czy w związku ze zmianą modelu wypłaty (w dwóch częściach) aktualny pozostaje model uwzględniania w podstawie wymiaru 1/12 wartości premii co miesiąc.
ZUS uznał, że nie.
W wydanej interpretacji przypomniał, że podstawą wymiaru składek jest przychód. Jego definicja stosowana na gruncie ubezpieczeń społecznych została zawarta w art. 12 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 163).
Przedsiębiorca przyznał, że wspomniana premia będzie stanowić przychód ze stosunku pracy.
ZUS w uzasadnieniu decyzji przypomniał, że pracodawca ustala podstawę wymiaru składek pracowników oddzielnie dla każdego miesiąca kalendarzowego pracy. Uwzględnia w niej wszystkie dokonane lub pozostawione do dyspozycji wypłaty.
Przy ustalaniu podstawy wymiaru składek nie ma znaczenia, jakie wynagrodzenie pracownik powinien otrzymać zgodnie z umową lub przepisami wewnątrzzakładowymi obowiązującymi u danego pracodawcy. Warunkiem jest faktyczna wypłata środków lub pozostawienie ich do dyspozycji.
Powyższe wynika z par. 2 ust. 6 rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad i trybu postępowania w sprawach rozliczania składek, do których poboru jest zobowiązany Zakład Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1771).
Zgodnie z tym przepisem, dla każdego ubezpieczonego, którego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe stanowi przychód, płatnik w specjalnym dokumencie kierowanym (deklaracji) do ZUS uwzględnia należne składki od wszystkich dokonanych lub postawionych do dyspozycji ubezpieczonego wypłat – od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca kalendarzowego, którego deklaracja dotyczy.
Przenosząc powyższe na sytuację opisaną przez przedsiębiorcę, organ rentowy wskazał, że jeżeli część premii rocznej (50 proc. wartości) zostanie wypłacona do 10 czerwca, a kolejna do 10 grudnia danego roku kalendarzowego, to ta suma jako przychód będzie stanowiła podstawę wymiaru składek pracownika w miesiącu jej przelewu. Składki oblicza się od kwoty wszystkich wypłat w danym miesiącu, nawet jeśli dotyczą one zupełnie różnych okresów.
Decyzja ZUS: DI/200000/43/546/2025
Interwenient uboczny nie zawsze może wnieść skargę kasacyjną
Stan faktyczny
G.T. wniósł pozew o uzgodnienie treści ksiąg wieczystych z rzeczywistym stanem prawnym, domagając się wpisania go jako właściciela nieruchomości w miejsce Gminy Miejskiej K. Do udziału w postępowaniu zgłosili się K.G., J.S. i K.S. jako interwenienci uboczni po stronie pozwanej. Spór dotyczył określenia statusu prawnego gruntu wykorzystywanego jako droga, zaś zgłaszający się korzystali ze spornej drogi w celu dojścia i dojazdu do swoich nieruchomości. Sąd I instancji uwzględnił powództwo w całości, a Sąd II instancji oddalił apelacje Gminy Miejskiej K. oraz interwenientów ubocznych. K.G. i J.S. wnieśli skargę kasacyjną od wyroku Sądu II instancji.
Zgłoszenie przez interwenienta ubocznego udziału w sprawie
Zgodnie z art. 77 § 1 KPC, interwenient uboczny składa oświadczenie o wstąpieniu do sprawy w piśmie procesowym, w którym wskazuje, jaki ma interes prawny we wstąpieniu, i do której ze stron przystępuje. Co istotne, przepisy KPC nie dopuszczają badania przez sąd z urzędu, czy podmiot składający takie oświadczenie rzeczywiście dysponuje interesem prawnym. Status interwenienta jest nabywany z chwilą zgłoszenia udziału w sprawie, a jego utrata następuje wyłącznie na skutek uprawomocnienia się orzeczenia uwzględniającego opozycję przeciwko wstąpieniu interwenienta, zgłoszoną przez stronę postępowania (zob. wyrok SN z 13.11.2020 r., IV CSK 143/19, Legalis). W starszym orzecznictwie wyrażono pogląd o możliwości wydania orzeczenia o odmowie dopuszczenia podmiotu do udziału w sprawie w charakterze interwenienta ubocznego z własnej inicjatywy sądu, jednak stanowisko to zostało ograniczone do spraw o prawa stanu cywilnego (zob. postanowienie SN z 5.4.1968 r., I CR 33/68; postanowienie SN z 8.6.1967 r., I CZ 24/67, Legalis). Aktualnie przyjmuje się jednak, że art. 76-78 KPC nie daje żadnej podstawy do badania przez sąd z urzędu, czy rzeczywiście istnieje interes prawny, na który powołuje się interwenient uboczny. KPC przewiduje bowiem tylko rozstrzygnięcie co do opozycji stron (zob. postanowienie SN z 25.11.2010 r., III CZ 50/10, Legalis).
Ograniczenia w działaniu interwenienta ubocznego
SN odrzucił skargę kasacyjną, uznając, że K.G. i J.S. nie mieli interesu prawnego w zaskarżeniu wyroku Sądu II instancji. W uzasadnieniu postanowienia stwierdzono, że skarżący bez wątpienia posiadali status interwenientów ubocznych po stronie pozwanej. Zgłosili swoje wstąpienie do sprawy w tym charakterze, a żadna ze stron postępowania nie wystąpiła z opozycją przeciwko temu wstąpieniu. Wniesienie skargi kasacyjnej nie pozostawało też w sprzeczności z czynnościami strony pozwanej, do której przystąpili interwenienci – art. 79 zd. 2 KPC. SN uznał jednak, że interwenient uboczny przez sam fakt wstąpienia do sprawy nie uzyskuje uprawnienia do dokonywania wszelkiego rodzaju czynności w danym postępowaniu. Ograniczenia w zakresie podejmowanych przez niego działań procesowych mogą być konsekwencją tego, że nie ma on interesu prawnego w tym, aby sprawa została rozstrzygnięta na korzyść jednej ze stron, a jego udział w postępowaniu jest jedynie następstwem niezgłoszenia opozycji przez strony postępowania.
SN potwierdził, że przysługiwanie interesu prawnego, o którym mowa w art. 76 KPC, nie może być przedmiotem samodzielnego badania przez sąd na etapie składania oświadczenia o przystąpieniu do sprawy, jednak ma kluczowe dla oceny skuteczności czynności procesowych podejmowanych przez interwenienta. W praktyce nie można uniknąć ryzyka sytuacji, w której status interwenienta ubocznego uzyskuje ktoś, kto nie ma interesu prawnego w udziale w postępowaniu w tym charakterze. Dlatego sąd ma obowiązek badania z urzędu, czy interwenient ma interes prawny w dokonaniu tych wszystkich czynności procesowych, które z uwagi na swój charakter wymagają wykazania się takim interesem.
Pokrzywdzenie orzeczeniem warunkiem wniesienia skargi kasacyjnej
W orzecznictwie jednolicie przyjmuje się, że przesłanką dopuszczalności każdego środka zaskarżenia jest pokrzywdzenie orzeczeniem (zob. uchwała SN(7) z 15.5.2014 r., III CZP 88/13, Legalis). Dlatego wniesienie środka zaskarżenia, np. skargi kasacyjnej, powoduje konieczność zbadania, czy wnoszącemu go przysługuje interes prawny w zaskarżeniu wyroku sądu II instancji. Nie można bowiem przyjąć, że przysługiwanie tego interesu wynika już z samego faktu działania przy danej stronie postępowania. SN podkreślił jednak, że badanie to nie może prowadzić do zakwestionowania statusu skarżących jako interwenientów ubocznych po stronie pozwanej. Interes ten nie jest bowiem tożsamy z interesem, o którym mowa w art. 76 KPC. Na etapie zgłaszania interwencji interes prawny jest badany przez odniesienie potencjalnego wyniku postępowania do sfery praw interwenienta, czyli na płaszczyźnie potencjalnych materialnoprawnych skutków wyroku dla interwenienta. Natomiast w ramach oceny interesu prawnego w zaskarżeniu analizowane jest pokrzywdzenie tym konkretnym, zaskarżanym przez niego orzeczeniem. Ustalenie, że skargę kasacyjną wniosła osoba, która uzyskała status interwenienta ubocznego, lecz nie ma interesu prawnego w zaskarżeniu danego orzeczenia, jest podstawą do odrzucenia tego środka zaskarżenia (zob. postanowienie SN z 7.3.2024 r., III CZ 381/23, Legalis).
Interes prawny w zaskarżeniu orzeczenia
Dla oceny dopuszczalności wniesienia skargi kasacyjnej kluczowe znaczenie ma fakt, że interwenient nie może powoływać się jedynie na dążenie do ochrony interesu prawnego strony, do której przystąpił. Musi jednocześnie wykazać, że z uwagi na stosunek prawny między nim a tą stroną on sam ma interes prawny w rozstrzygnięciu sprawy na korzyść tej strony. W ocenie SN interes prawny interwenienta ubocznego, który przystąpił do sprawy po stronie podmiotu publicznoprawnego, nie może przy tym polegać na ogólnym interesie wyrażającym się w dostępie do dóbr publicznych takich jak drogi publicznej, który byłby interwenientowi zapewniony w razie wygrania sprawy przez podmiot publicznoprawny. Interes prawny w zaskarżeniu orzeczenia nie może mieć charakteru ogólnospołecznego, musi być interesem własnym. SN wyjaśnił, że chęć ochrony dobra o charakterze ściśle publicznym stanowi interes faktyczny, a nie prawny. Do wykazania się interesem w zaskarżeniu orzeczenia nie wystarcza więc powołanie się na publiczne prawo podmiotowe, lecz konieczne jest legitymowanie się interesem prawnie chronionym w prawie prywatnym. W rozpoznawanej sprawie spór o prawo własności nieruchomości wykorzystywanej jako droga toczy się wyłącznie między powodem a pozwaną, a jego wynik nie przekłada się na prawa i obowiązki interwenientów. Dążenie do zachowania dotychczasowego stanu rzeczy, w którym wykorzystywali oni sporną drogę w celu uzyskania dostępu do swoich nieruchomości, świadczy o istnieniu jedynie interesu faktycznego. SN przyznał, że choć interes ten może być uznany za doniosły z punktu widzenia osoby zainteresowanej, to nie stanowi o dopuszczalności zaskarżenia orzeczenia.
Postanowienie SN z 30.5.2025 r., I CSK 4519/23, Legalis
Faktura przedwczesna nie musi być fakturą pustą
Zgodnie z art. 106i ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), fakturę wystawia się nie później niż 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano dostawy towaru lub wykonano usługę. To data graniczna „po”, określająca bezwzględny obowiązek fakturowania. Z kolei zgodnie z art. 106i ust. 7 VATU, faktury (z pewnymi wyjątkami) nie mogą być wystawione wcześniej niż 60. dnia przed dokonaniem dostawy towaru lub wykonaniem usługi albo przed otrzymaniem, przed dokonaniem dostawy towaru lub wykonaniem usługi, całości lub części zapłaty. To data graniczna „przed”.
Podatnicy często wystawiają faktury przed transakcją. Jak widać, jest to proceder absolutnie dopuszczalny i zgodny z przepisami. Nie można jednak z wyrywnością wystawania faktur przesadzić. Chodzi tu o cienką granicę między fakturą wystawioną z góry a fakturą niedokumentującą zdarzenia gospodarczego. A w tym drugim przypadku, wisi nad głową podatnika widmo zastosowania art. 108 ust. 1 VATU, zgodnie z którym w przypadku gdy osoba prawna, jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej lub osoba fizyczna wystawi fakturę, w której wykaże kwotę podatku, jest obowiązana do jego zapłaty. Czasem podatnik – sprzedawca ma wpływ na spełnienie warunku czasowego. Czasem jednak nie – co dotyczy faktur zaliczkowych. Ich wystawienie przed otrzymaniem zaliczki to więc zawsze swego rodzaju ruletka, nie wiadomo bowiem, czy nabywca uiści zapłatę w ciągu 60 dni od wystawienia dokumentu, czy też nie. A jeśli nie, to co wtedy? Poglądy organów podatkowych w tej kwestii są raczej konserwatywne. Tym ciekawsze jest zaobserwowane ostatnio zjawisko zmiany z urzędu interpretacji indywidualnej przez Szefa KAS w takiej właśnie sprawie. Co z tego wynika? Spójrzmy.
Czego dotyczyła sprawa?
Podatnik świadczył usługi informatyczne, w tym udziela licencji na oprogramowanie komputerowe oraz usługi nadzoru autorskiego nad oprogramowaniem komputerowym, na które udzieli licencji. Nadzór autorski polega będzie między innymi na udostępnianiu poprawek i zmian do oprogramowania komputerowego, a także naprawie błędów powstałych w trakcie użytkowania oprogramowania przez kontrahentów.
Podatnik i jego nabywcy w niektórych przypadkach ustalili następujące po sobie terminy płatności lub rozliczeń. A w niektórych nie. Podatnik wystawia faktury przed rzeczywistym wykonaniem niektórych usług (np. w trakcie okresu, którego faktura dotyczy). Zdarza się, że faktury takie nie są płacone w ciągu 60 dni od daty ich wystawienia (30 dni w poprzednim stanie prawnym, ale dla uproszczenia posługiwać będziemy się obecnym limitem). Podatnik postanowił potwierdzić, czy wystawienie faktur na 60 dni przed otrzymaniem całości lub części zapłaty będzie prawidłowe także w sytuacji, gdy kontrahent dokona faktycznej płatności w terminie późniejszym, a w konsekwencji czy może rozliczyć wystawioną przedwcześnie fakturę w dacie obowiązku podatkowego (miesiącu realnej zapłaty). W domyśle – czy tak wystawiona faktura zaliczkowa może zostać uznana za „pustą”, jeśli w przypadku braku otrzymania zapłaty w terminie podatnik jej nie skoryguje do zera.
Stanowisko organów
Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 6.11.2017 r., 0111-KDIB3-2.4012.400.2017.2.MD, Legalis i zajął w niej negatywne względem podatnika stanowisko. Uznał bowiem, że gdy dostawa lub usługa nie zostanie wykonana lub zaliczka zapłacona w zakładanym terminie, dojdzie do wystawienia przez podatnika faktury wcześniej niż 60 (wówczas 30) dni przed dostawą towarów lub wykonaniem usługi lub zapłatą zaliczki, więc tym samym zostanie naruszony art. 106i ust. 7 pkt 1 lub pkt 2 VATU. Do tak wystawionej faktury może (aczkolwiek nie musi) znaleźć zastosowanie art. 108 ust. 1 VATU, zgodnie z którym w przypadku gdy osoba prawna, jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej lub osoba fizyczna wystawi fakturę, w której wykaże kwotę podatku, jest obowiązana do jego zapłaty. W sytuacji bowiem, gdy faktura została wystawiona wcześniej niż 60 (wówczas 30 dni) przed otrzymaniem całości lub części zapłaty i została wprowadzona do obrotu prawnego przez przekazanie jej kontrahentowi, wówczas należy ją uznać jako wystawioną niezgodnie z przepisami. W takim przypadku istnieje możliwość wystawienia faktury korygującej w zakresie podstawy opodatkowania i kwoty podatku. W sytuacji natomiast gdy podatnik nie skoryguje faktury, wówczas jest zobowiązany do zapłaty wykazanego w niej podatku.
Dlaczego piszemy o tak archaicznej interpretacji?
Ano dlatego, że Szef KAS działając z urzędu 23.7.2025 r. zmienił tę interpretację (DOP7.8101.28.2025.FMLM). Uznał, że faktura VAT wystawiona w opisywanych okolicznościach nie jest fakturą prawidłową. Zasadniczo, należy ją wyzerować. Niemniej, jeśli podatnik nie skoryguje takich faktur to nie będzie on zobowiązany do zapłaty wykazanego w nich podatku na podstawie art. 108 ust. 1 VATU. Co bowiem ważne, pomimo przedwczesnego wystawienia faktury – choć z opóźnieniem to finalnie nastąpi zapłata za usługę. Należy zatem uznać, że w realiach niniejszej sprawy wystawiona przedwcześnie faktura odnosi się do rzeczywistych (przyszłych) zdarzeń gospodarczych, które podlegają opodatkowaniu podatkiem VAT. W konsekwencji samo jej wystawienie w sposób niezgodny z przepisami (przedwcześnie) nie rodzi obowiązku zapłaty podatku na podstawie art. 108 ust. VATU.
Komentarz
Tyle tu wątków, że nie wiadomo od czego zacząć. Interpretacja dotyczy bowiem w dużej mierze usług udzielania licencji. Określenie dla nich obowiązku podatkowego w VAT jest wyzwaniem samym w sobie. W tym przypadku fiskus uznał, że dla usług innych niż okresowe, datą wykonania usługi może być dzień zakończenia okresu, na który udzielana jest licencja. W efekcie, jeżeli opłata za udzieloną licencję wnoszona jest przez kontrahenta jednorazowo po podpisaniu umowy, tj. przed upływem okresu, na jaki licencja została udzielona, obowiązek podatkowy powstaje z chwilą dokonania płatności przez kontrahenta. Mamy więc zaliczkę – i problem z nią związany. Ale dziś Dyrektor KIS wydaje też interpretacje wskazujące, że datą wykonania takiej usługi może być moment udzielenia licencji (moment początkowy). Wówczas, problem z zaliczką może nie istnieć (chyba, że miałaby ona być płacona z dużym wyprzedzeniem). A mamy jeszcze usługi rozliczane w okresach… nie jest to samo w sobie proste (choć faktur za usługi ciągłe ograniczenie 60 dni nie musi dotyczyć).
Problem wystawiania faktur „z góry” dotyczy też innych branż. Uaktywnia się zwłaszcza z końcem okresów rozliczeniowych – gdy działy sprzedaży chcą poprawić wyniki, wystawiają faktury przed dostawą. Muszą wówczas liczyć na to, że ta zostanie zrealizowana w ciągu 60 dni właśnie. Bo jak nie, to… no właśnie, co wtedy?
Szef KAS nie zajął tu stanowiska całkowicie jednoznacznego. Z jednej strony racjonalnie moim zdaniem uznał, że faktury przedwczesne nie są fakturami pustymi, za wystawienie których podatnik może zapłacić sankcyjny VAT. Co jednak ważne – nie bezwarunkowo. Kluczowym elementem jest to, że z tytułu transakcji powiązanej z przedwcześnie wystawioną fakturą finalnie powstanie obowiązek podatkowy. Przedwcześnie wystawiona faktura nie jest tzw. fakturą „pustą”, jeśli obowiązek podatkowy z niej wynikający zrealizuje się. A jest to okoliczność, której czasem (np. 61 dnia od wystawienia) nie da się przewidzieć. Szef KAS nie stwierdził też, że takie przedwczesne faktury są prawidłowe. Zasadniczo bowiem, nadają się do skorygowania „do zera”. Brak możliwości karania za „pustą fakturę” nie oznacza wcale, że inna podstawa nałożenia kary z KKS w tym wypadku nie może znaleźć zastosowania. Nie jest też do końca jasne stanowisko odnośnie możliwości odliczenia VAT z takiej faktury przez nabywcę (oczywiście po dostawie lub po zapłacie zaliczki). Jest ona przecież jakkolwiek nie „pusta”, to jednak nieprawidłowa.
Szef Krajowej Administracji Skarbowej, zmiana interpretacji indywidualnej, DOP7.8101.28.2025.FMLM
Zalecenia pokontrolne a skarga do sądu administracyjnego
Stan faktyczny
Pismem (zaleceniami pokontrolnymi z 8.5.2025 r.) Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny wezwał […] S.A. w […] (dalej: Skarżąca Spółka) do przestrzegania przepisów. Skarżąca Spółka wniosła na ww. pismo skargę do WSA w Poznaniu.
Przedmiot kontroli sądowoadministracyjnej
WSA w Poznaniu w pierwszej kolejności wskazał, że przed przystąpieniem do badania merytorycznej zasadności skargi sąd ma obowiązek ustalić, czy sprawa będąca przedmiotem skargi należy do właściwości sądu administracyjnego – art. 58 § 1 pkt 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU). Katalog aktów prawnych oraz czynności organów administracji publicznej podlegających kontroli sądów administracyjnych wskazany został w art. 3 § 2 PostAdmU. Na jego podstawie kontrola działalności administracji publicznej przez sądy administracyjne obejmuje orzekanie w sprawach skarg na wymienione w pkt. 1-9 prawne formy działania oraz bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania przez organy administracji publicznej. Ponadto, zgodnie z art. 3 § 2a PostAdmU, sądy administracyjne orzekają w sprawach sprzeciwów od decyzji wydanych na podstawie art. 138 § 2 KPA. Z kolei w myśl art. 3 § 3 PostAdmU sądy administracyjne orzekają w sprawach, w których przepisy ustaw szczególnych przewidują sądową kontrolę.
W tym kontekście WSA w Poznaniu wskazał, że zaskarżone pismo (zalecenia pokontrolne) nie stanowi decyzji administracyjnej (art. 3 § 2 pkt 1 PostAdmU) ani postanowienia wydanego w postępowaniu administracyjnym, na które służy zażalenie albo kończącego postępowanie, ani postanowienia rozstrzygającego sprawę co do istoty (art. 3 § 2 pkt 2 PostAdmU), czy też postanowienia wydanego w postępowaniu egzekucyjnym i zabezpieczającym, na które służy zażalenie (art. 3 § 2 pkt 3 PostAdmU). Nie jest to też żaden z aktów, o których mowa w art. 3 § 2 pkt. 4a-7 PostAdmU, ani też sprzeciw od decyzji wydanej na podstawie art. 138 § 2 KPA.
Akt lub czynność z zakresu administracji publicznej
W ocenie WSA w Poznaniu rozważenia wymaga to, czy to pismo może stanowić akt lub czynność z zakresu administracji publicznej, dotyczący uprawnień bądź obowiązków wynikających z przepisów prawa, wymienionych w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU. Jak wskazuje się doktrynie i orzecznictwie, akty i czynności te:
- nie mają charakteru decyzji lub postanowienia, gdyż te są zaskarżalne na podstawie art. 3 § 2 pkt. 1 i 2 PostAdmU;
- są podejmowane w sprawach indywidualnych, albowiem akty o charakterze ogólnym zostały wymienione w art. 3 § 2 pkt. 5 i 6 PostAdmU;
- muszą mieć charakter publicznoprawny; dotyczą (bezpośrednio lub pośrednio) uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa, co odnosi się zarówno do działań pozytywnych dla ich adresata, jak i działań negatywnych wyrażających się w odmowie wydania aktu, czy podjęcia innej czynności (postanowienie NSA z 12.3.1998 r., II SA 1247/97, Legalis).
Wobec tego, że akty lub czynności, o których mowa w art. 3 § 2 pkt. 4 PostAdmU, są podejmowane poza postępowaniem jurysdykcyjnym z właściwą mu formą decyzji lub postanowienia, to odpowiadają one formule nie tyle stosowania prawa, ile jego wykonywania, a więc formule wykonawczej, która wyraża się w urzeczywistnianiu (realizacji) dyspozycji normy prawnej kreującej konkretny (a więc już istniejący) stosunek administracyjny i wynikające z niego uprawnienie lub obowiązek (postanowienie NSA(7) z 14.1.2009 r., II GPS 7/08, Legalis).
Zalecenia pokontrolne i ich charakter
Przenosząc powyższe rozważania na grunt rozpatrywanej sprawy dotyczącej skargi wniesionej od zaleceń pokontrolnych, WSA w Poznaniu – podzielając pogląd wyrażony w postanowieniu NSA z 18.1.2024 r., II GSK 2070/23, Legalis, wskazał, że brak jest podstaw do stwierdzenia, iż takie pismo (zalecenia pokontrolne), posiada ww. cechy. Nie odpowiada ono formule działania, która wymaga istnienia stosunku administracyjnego, wynikającego z niego uprawnienia lub obowiązku, którego źródłem jest wykonywana przez organ administracji norma prawna, która kreuje ten stosunek.
Zdaniem WSA w Poznaniu, analiza zaskarżonego pisma nie pozwala na przyjęcie, że jest to akt nakładający na stronę obowiązek podjęcia lub zaprzestania określonych działań. Nie zawiera ono również żadnych postanowień ograniczających lub wyłączających uprawnienia strony. Wezwanie organu wydane w oparciu o art. 37at ust. 4 ustawy z 6.9.2001 r. – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 750; dalej: PrFarm), wskazuje istnienie nieprawidłowości, wyznacza termin do ich usunięcia, co dopiero umożliwia organowi podjęcie kolejnych działań w przypadku nieusunięcia stwierdzonych uchybień. Brak w nim władczego i jednostronnego rozstrzygnięcia organu wydanego w indywidualnej sprawie administracyjnej.
Jednocześnie WSA w Poznaniu dostrzegł nakaz powiadomienia organu o sposobie realizacji zalecenia, zawarty w zaskarżonym piśmie, na piśmie i w terminie 14 dni od dnia doręczenia, niemniej jednak nie jest to władcze nakazanie bezwzględnego zastosowania się przez stronę do konkretnych, wynikających z przepisów prawa zachowań lub działań związanych z prowadzeniem apteki i sprzedaży produktów leczniczych.
Niewykonanie przez Skarżącą Spółkę zaskarżonego pisma nie jest zagrożona sankcją i nie jest wykonalne w trybie postępowania egzekucyjnego w administracji. Ustalenie kontroli, której wnioski zawarte są w tym piśmie, w razie niezastosowania się do wezwania, mogą stanowić przyczynę wszczęcia postępowania administracyjnego. Dopiero decyzja wydana w tym postępowaniu podlega kontroli sądowoadministracyjnej.
Rozstrzygnięcie WSA w Poznaniu
Na podstawie ww. analizy widoczne jest, że przyjęcie stanowiska o dopuszczalności skargi na tego rodzaju pisma prowadziłoby do nieracjonalnych konsekwencji w postaci dublowania się trybów kontroli sądowej w tej samej sprawie, a zatem ich kolizji. Nie ma bowiem racjonalnej, systemowo i funkcjonalnie uzasadnionej potrzeby dopuszczania kontroli sądowej pisma, w sytuacji, gdy w razie niezrealizowania zawartego w nim wezwania może być ono przez organ skonkretyzowane w decyzji wydawanej w tej samej sprawie.
Zastosowania nie znajdzie również art. 3 § 3 PostAdmU, zgodnie z którym sądy administracyjne orzekają w sprawach, w których przepisy ustaw szczególnych przewidują sądową kontrolę i stosują środki określone w tych przepisach. Na pismo wydane na podstawie art. 37at ust. 4 PrFarm nie przewidziano bowiem skargi do sądu. A zgodnie z art. 37au PrFarm, do kontroli lub inspekcji działalności gospodarczej przedsiębiorcy (…) stosuje się przepisy rozdziału 5 ustawy z 6.3.2018 r. – Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 246). A contrario nie stosuje się go do pisma wydanego na podstawie art. 37at ust. 4 PrFarm.
Mając na uwadze powyższe rozważania, WSA w Poznaniu uznał, że zaskarżone pismo wzywające Skarżącą Spółkę do usunięcia uchybień nie stanowi aktu, ani czynności objętych kontrolą sądów administracyjnych na podstawie art. 3 § 2 pkt. 4 PostAdmU. W konsekwencji skarga na podstawie art. 58 § 1 pkt. 1 PostAdmU podlegała odrzuceniu.
Komentarz
Ustawodawca wprost wskazuje katalog pism, od których przysługuje prawo do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Do ww. katalogu odwołał się WSA w Poznaniu na gruncie rozpatrywanej sprawy i – mając na względzie zarówno ustawowe definicje, jak i specyfikę tej konkretnej sprawy, w której zaskarżonym pismem organu są zalecenia pokontrolne – wskazał, że Skarżącej Spółce nie przysługiwało prawo do wszczęcia postępowania sądowoadministracyjnego. Zalecenia pokontrolne nie mają bowiem przymiotu władczego rozstrzygnięcia w sprawie, a ustawodawca przewidział osobny tryb ich kontroli. Świadomości powyższego zdaje się nie miała Skarżąca Spółka.
Postanowienie WSA w Poznaniu z 16.7.2025 r., III SA/Po 384/25, Legalis