Milionowe zwroty i dopłaty składki

Mamy za sobą kolejne – już czwarte po Polskim Ładzie – roczne rozliczenie składki zdrowotnej. Obyło się bez większych wstrząsów. Ale dane ZUS o dopłatach i zwrotach robią duże wrażenie.

Przyjrzyjmy im się bliżej (stan na 2 czerwca). Do ZUS wpłynęło 821 218 wniosków o zwrot nadpłaty za 2025 r. Łączna kwota zwrotów to 1,170 mld zł. Najwyższy wynosi 1,014 mln zł. Duże są też dopłaty. Łączna kwota jest podobna do zwrotów – 1,179 mld zł. Rekordowa dopłata wynosi 2,982 mln zł.

– To nie jest normalne, że w rozliczeniu rocznym wychodzą takie astronomiczne różnice. Ale tak będzie, dopóki nie zmienią się przepisy – mówi Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt.

Przypomnijmy, że przedsiębiorcy na skali i podatku liniowym liczą składkę zdrowotną od dochodu. U pierwszych wynosi 9 proc., u drugich 4,9 proc. Teoretycznie suma miesięcznych składek powinna pokrywać się z roczną wyliczoną w składanym do 20 maja podsumowaniu. Teoretycznie, bo jak widać po danych ZUS, w wielu firmach wychodzą różnice.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Mieli wybór

Skąd się biorą? – Z reguły nadpłata wychodzi przedsiębiorcom, którzy mieli w jednym miesiącu (albo w kilku) stratę. Wtedy bowiem płacili składkę minimalną od wirtualnego dochodu – wskazuje Izabela Leśniewska, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2.

– Zwrot mogą mieć też ci, którym opłacało się w podsumowaniu rocznym uwzględnić sprzedaż środków trwałych. Na bieżąco nie mogli tego zrobić – tłumaczy Izabela Leśniewska.

Warto podkreślić, że przedsiębiorcy na skali i liniowym PIT mieli po raz pierwszy możliwość wyboru sposobu rozliczenia środków trwałych. Generalnie nie musieli uwzględniać ich sprzedaży przy obliczaniu rocznej podstawy wymiaru składki zdrowotnej (czyli dochodu). Ale mogli to zrobić, jeśli było dla nich korzystne.

– Przykładowo wtedy, gdy amortyzowali środek trwały jeszcze przed 2022 r. – mówi Izabela Leśniewska.

– I prawdopodobnie z rozliczenia środków trwałych wyszły wysokie kwoty zwrotów – wskazuje Piotr Juszczyk.

– Niewykluczone, że zasady zwracania nadpłat niedługo się zmienią. W projekcie nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, który jest już po Stałym Komitecie Rady Ministrów, znajduje się bowiem propozycja, aby ograniczyć bezpośrednie zwroty do dziesięciokrotności kosztów upomnienia w postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Obecnie ta kwota wynosi 160 zł. Jeśli zwrot będzie niższy, zostanie zaliczony na poczet kolejnych składek. To zmiana korzystna dla ZUS, a nie dla przedsiębiorców – podkreśla Izabela Leśniewska.

Skąd się biorą w rozliczeniu rocznym dopłaty? – Mogły wyjść, jeśli przedsiębiorca zmieniał formę opodatkowania na ryczałt. Dopłaty są też z różnic remanentowych, po sporządzeniu na koniec roku spisu wszystkich towarów, materiałów i produkcji w toku – tłumaczy Izabela Leśniewska.Potwierdza to Piotr Juszczyk. Zwraca uwagę, że rekordowa dopłata (2,98 mln zł) oznacza, iż w rozliczeniu rocznym u przedsiębiorcy pojawiło się 33 mln zł (na skali) albo 61 mln zł (na liniówce) dochodu, którego nie było w miesięcznych rozliczeniach. I podaje przykład. Deweloper na liniowym PIT otwiera rok z remanentem 10 mln zł. A kończy z 71 mln zł niesprzedanych lokali i inwestycji w toku. Dodatnia różnica remanentowa to 61 mln zł, składka od niej to blisko 3 mln zł. Tyle wychodzi do dopłaty.

– Paradoks polega na tym, że te 61 mln zł stoi na placu budowy w postaci niesprzedanych mieszkań. A składkę należało zapłacić do 20 maja – podkreśla Piotr Juszczyk.

Dopłaty u ryczałtowców

Inaczej wygląda rozliczenie u ryczałtowców. Są oni podzieleni są na trzy grupy, a składka zdrowotna zależy od wysokości przychodu (obniżonego o składki na ubezpieczenia społeczne). Często wychodzą u nich dopłaty. Niezależnie od tego, jaki wariant liczenia składki (mają dwie możliwości) wybrali w trakcie roku.

– Nie są to jednak milionowe kwoty, maksymalna dopłata za 2025 r. to nieco ponad 11 tys. zł – zaznacza Piotr Juszczyk.

Czy ryczałtowiec mógł mieć zwrot? Tak, jeśli płacił składki na podstawie przychodów z 2024 r. i okazało się, że w 2025 r. miał mniejsze i znalazł się w niższej grupie.

Eksperci wskazują, że dopłaty/zwroty mogły się też pojawić z powodu pomyłek w miesięcznych rozliczeniach. Nie mają jednak wątpliwości, że będą wychodzić tak długo, dopóki nie zmienią się przepisy. – System rozliczania składki zdrowotnej jest ciągle skomplikowany i uciążliwy dla biznesu. Mimo rządowych obietnic nie zanosi się jednak, żeby się w najbliższym czasie zmienił – podsumowuje Piotr Juszczyk.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dodatkowe okresy w stażu pracy a prawo do nagrody jubileuszowej

Stan faktyczny

Powódka K.P. wniosła o zasądzenie od pozwanego kwoty 13.920 zł tytułem nagrody jubileuszowej za 35 lat pracy. W uzasadnieniu wskazała, że po wejściu w życie przepisów umożliwiających zaliczenie do stażu pracy okresów prowadzenia działalności gospodarczej oraz wykonywania umów cywilnoprawnych, złożyła pozwanemu wniosek o przeliczenie stażu pracy. Po uwzględnieniu nowych okresów pozwany ustalił, że łączny staż pracy powódki wynosi 37 lat, 1 miesiąc i 28 dni, a zatem przekracza próg 35 lat pracy uprawniający do nagrody jubileuszowej w wysokości 200% miesięcznego wynagrodzenia. Powódka podniosła, iż mimo ustalenia spełnienia przesłanki stażowej pozwany odmówił wypłaty nagrody jubileuszowej, wskazując, że wymagany okres 35 lat został osiągnięty już w dniu 4.11.2023 r., tj. przed wejściem w życie nowych przepisów.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości. Wskazał, iż nie kwestionuje okoliczności faktycznych. Pozwany podniósł jednak, iż po doliczeniu nowych okresów próg 35 lat pracy został osiągnięty obliczeniowo już 4.11.2023 r., a więc przed wejściem w życie ustawy nowelizującej. Pozwany argumentował, iż zgodnie z literalną wykładnią nowych przepisów, uprawnienia pracownicze wynikające z zaliczenia nowych okresów do stażu pracy przysługują od dnia nabycia prawa do tych uprawnień, jednak nie wcześniej niż od dnia wejścia w życie ustawy. W ocenie pozwanego oznacza to, że skoro wymagany staż został osiągnięty przed 1.1.2026 r., to prawo do nagrody jubileuszowej nie mogło powstać po tej dacie.

Pozwany wskazał nadto, iż przepisy rozporządzenia dotyczącego wynagradzania pracowników samorządowych nie mogą modyfikować normy ustawowej, a prezentowana przez powódkę wykładnia pozostaje sprzeczna z zasadami hierarchii źródeł prawa. Podniósł też, iż jako jednostka sektora finansów publicznych zobowiązany był do zachowania szczególnej ostrożności przy wydatkowaniu środków publicznych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko SR

Sąd Rejonowy zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 13.920 zł.

Zgodnie z art. 3021 § 1 oraz § 2 pkt 1-2 KP w brzmieniu nadanym ustawą z 26.9.2025 r. o zmianie ustawy Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw do okresu zatrudnienia wlicza się okresy prowadzenia przez osobę fizyczną pozarolniczej działalności oraz okresy współpracy jako osoba współpracująca z osobą fizyczną prowadzącą tę działalność, za które zostały opłacone składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe lub wypadkowe; oraz okresy wykonywania umowy zlecenia lub innych umów o świadczenie usług, w których ta osoba fizyczna podlegała ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowemu (§ 2 pkt 1-2).

Na podstawie powołanych regulacji powódka złożyła do strony pozwanej wniosek o przeliczenie stażu pracy z uwzględnieniem nowych okresów aktywności zawodowej. Po dokonaniu przeliczenia pozwany ustalił, iż dodatkowe okresy podlegające zaliczeniu wynoszą 21 lat, 2 miesiące i 3 dni, zaś łączny staż pracy powódki na 1.1.2026 r. wynosi 37 lat, 1 miesiąc i 28 dni. Tym samym przekracza próg 35 lat wymagany do nabycia nagrody jubileuszowej przewidzianej w § 8 rozporządzenia Rady Ministrów z 25.10.2021 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych w zw. z art. 38 ust. 2 i 5 PracSamU.

Okoliczność ta była bezsporna między stronami, podobnie jak wynik dokonanego przez pozwanego przeliczenia. Istotą sporu w niniejszej sprawie była interpretacja przepisu przejściowego, tj. art. 6 ustawy nowelizującej, a w konsekwencji ustalenie daty, w której powódka nabyła prawo do nagrody jubileuszowej za 35 lat pracy.

Zgodnie z art. 6 ustawy nowelizującej uprawnienia pracownicze wynikające z wliczenia nowych okresów przysługują od dnia nabycia prawa do tych uprawnień, ale nie wcześniej niż od dnia wejścia w życie ustawy. Sąd co do zasady podzielił stanowisko strony pozwanej w zakresie hierarchii źródeł prawa i braku możliwości modyfikowania normy ustawowej przez przepisy rozporządzenia wykonawczego. Nie oznacza to jednak, że wykładnia art. 6 ustawy nowelizującej przyjęta przez pozwanego jest prawidłowa. W ocenie Sądu błędne było bowiem utożsamienie hipotetycznego, obliczonego wstecz momentu osiągnięcia wymaganego stażu pracy z chwilą nabycia prawa do nagrody jubileuszowej.

Nie budzi wątpliwości, że w procesie wykładni prawa pierwszeństwo przysługuje wykładni językowej. Nie ma ona jednak charakteru absolutnego. W sytuacji, gdy prowadzi ona do rezultatów nieracjonalnych, niesprawiedliwych albo oczywiście sprzecznych z celem regulacji, konieczne jest sięgnięcie również do wykładni systemowej i celowościowej. Celem ustawy nowelizującej było niewątpliwie polepszenie sytuacji prawnej pracowników poprzez rozszerzenie katalogu okresów podlegających zaliczeniu do stażu pracy. Ustawodawca zmierzał do wyrównania sytuacji osób wykonujących pracę w różnych formach organizacyjno-prawnych i przyznania im uprawnień pracowniczych odpowiadających rzeczywistemu okresowi aktywności zawodowej. Przyjęcie interpretacji prezentowanej przez stronę pozwaną prowadziłoby natomiast do skutku odwrotnego do zamierzonego przez ustawodawcę. Pracownik zamiast uzyskać korzyść wynikającą z nowelizacji, zostałby faktycznie pozbawiony uprawnienia. Taki rezultat należy uznać za sprzeczny z celem ustawy i zasadą racjonalnego ustawodawcy.

Podkreślenia wymaga również, że prawo podmiotowe nie może powstać przed wejściem w życie normy prawnej, która je kreuje. W dniu 4.11.2023 r., wskazywanym przez stronę pozwaną jako data nabycia prawa do nagrody jubileuszowej, przepis art. 3021 KP nie obowiązywał jeszcze w porządku prawnym. Powódka nie miała zatem możliwości zaliczenia dodatkowych okresów aktywności zawodowej do stażu pracy, a tym samym nie mogła skutecznie nabyć prawa do świadczenia opartego na tych właśnie okresach. Nie można podzielić koncepcji zgodnie z którą pracownik miałby „nabyć” uprawnienie wynikające z przepisu, który w dacie rzekomego powstania prawa jeszcze nie istniał. Zasada lex retro non agit stanowi jedną z podstawowych zasad demokratycznego państwa prawnego i może zostać przełamana wyłącznie w sposób wyraźny i jednoznaczny. W ocenie Sądu prawidłowa wykładnia art. 6 ustawy nowelizującej prowadzi do wniosku, iż przepis określa moment, od którego pracodawcy są zobowiązani realizować nowe uprawnienia pracownicze wynikające z doliczenia dodatkowych okresów do stażu pracy. Data 1 stycznia 2026 r. została wprowadzona celem umożliwienia jednostkom sektora finansów publicznych odpowiedniego przygotowania organizacyjnego i finansowego do wdrożenia nowych regulacji, nie zaś w celu stworzenia mechanizmu wyłączającego możliwość nabycia świadczeń przez pracowników. Prawo powódki do nagrody jubileuszowej za 35 lat pracy powstało zatem dopiero z dniem wejścia w życie ustawy nowelizującej, tj. 1.1.2026 r.

Co więcej, zgodnie z art. 38 ust. 5 PracSamU, do okresów pracy uprawniających do nagrody jubileuszowej wlicza się wszystkie poprzednio zakończone okresy zatrudnienia oraz inne okresy, jeżeli z mocy odrębnych przepisów podlegają one wliczeniu do okresu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze. Tym samym pracownicy samorządowi mają dodatkową podstawę prawną uzasadniającą ich roszczenie o przyznanie nagród jubileuszowych z dniem 1.1.2026 r. w sytuacji, gdy staż pracy uprawniający do tej nagrody osiągnęli przed tą datą.

Komentarz

Analizowany wyrok wpisuje się w kształtującą się linię orzeczniczą, która kończy wątpliwości interpretacyjne pracodawców publicznych w zakresie możliwości wypłaty nagród jubileuszowych w związku ze zwiększeniem stażu pracy po wejściu w życie korzystnych dla pracowników przepisów zmieniających KP. SR słusznie wskazał, że dopiero w dacie 1.1.2026 r. zostały łącznie spełnione przesłanki warunkujące powstanie prawa do świadczenia: istnienie normy prawnej pozwalającej na zaliczenie dodatkowych okresów aktywności zawodowej do stażu pracy oraz osiągnięcie wymaganego stażu według nowych zasad. Należy się przy tym powołać na podstawową regułę wykładni, jaką jest założenie o racjonalności ustawodawcy. Gdyby ustawodawca nie zamierzał takiego skutku, to w przepisach przejściowych zawarłby to w sposób wyraźny. Wykładnia systemowa i celowościowa przemawia za uznaniem, że legitymowanie się 1.1.2026 r. wystarczającym do nagrody jubileuszowej stażem pracy, który został ustalony (obliczony) przed tą datą, uzasadnia przyznanie nagrody jubileuszowej.

Wyrok Sądu Rejonowego w Łomży z 8.5.2026 r., IV P 31/26, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

eLicytacje KAS – nowe zasady sprzedaży zajętego majątku

Cel i ratio legis ustawy

Z uzasadnienia ustawy wynika, że zasadniczym celem zmian jest dalsza cyfryzacja postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez naczelników urzędów skarbowych. Dodatkowo zmiany mają na celu dostosowanie procedur sprzedaży majątku zajętego w egzekucji do realiów współczesnego rynku elektronicznego.

Projektodawca podkreśla, że obecnie elektroniczna sprzedaż ruchomości może być prowadzona jedynie za pośrednictwem systemów teleinformatycznych podmiotów prywatnych. Nowe rozwiązania mają uniezależnić administrację skarbową od zewnętrznych platform oraz umożliwić prowadzenie sprzedaży za pośrednictwem własnego systemu teleinformatycznego, zintegrowanego z tworzonym w ramach Programu „Jednolity System Podatkowy” rozwiązaniem do obsługi egzekucji administracyjnej.

W uzasadnieniu wskazano ponadto, że nowe rozwiązania mają umożliwić dotarcie do większego kręgu potencjalnych nabywców, zwiększyć konkurencję pomiędzy uczestnikami licytacji, ograniczyć przypadki zmów licytacyjnych oraz przyczynić się do uzyskiwania wyższych cen sprzedaży.

Portal eLicytacje KAS – nowy system sprzedaży egzekucyjnej

Centralnym elementem reformy jest utworzenie Portalu eLicytacje KAS. System będzie prowadzony przez Szefa KAS, przy czym minister właściwy do spraw finansów publicznych będzie mógł wyznaczyć inny organ KAS odpowiedzialny za jego obsługę. Portal będzie pełnił funkcję ogólnokrajowej platformy służącej zarówno do publikowania informacji o sprzedażach egzekucyjnych, jak i do przeprowadzania samych licytacji elektronicznych.

Za pośrednictwem portalu publikowane będą m.in.:

Portal będzie publicznie dostępny. Zapoznawanie się z ogłoszeniami, dokumentami oraz obserwowanie przebiegu sprzedaży nie będzie wymagało zakładania konta. Konto będzie niezbędne dla osób zamierzających uczestniczyć w licytacjach.

Elektroniczna sprzedaż ruchomości, nieruchomości i praw majątkowych

Ustawa rozszerza zakres elektronicznej sprzedaży prowadzonej przez organy egzekucyjne. Za pośrednictwem Portalu eLicytacje KAS możliwa będzie sprzedaż:

Nowe rozwiązania nie eliminują dotychczasowych form sprzedaży. Naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł nadal korzystać z tradycyjnych sposobów sprzedaży przewidzianych w ustawie z 17.6.1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 268 ze zm.).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zasady udziału w e-licytacjach

Udział w licytacji elektronicznej będzie wymagał uwierzytelnienia użytkownika, założenia konta w Portalu eLicytacje KAS oraz uzyskania indywidualnego identyfikatora. Uczestnik będzie musiał wyrazić zgodę na doręczanie pism za pośrednictwem konta w e-Urzędzie Skarbowym oraz podać dane identyfikacyjne wymagane przez ustawę.

W przypadku osób fizycznych konieczne będzie podanie m.in. numeru PESEL albo odpowiedniego identyfikatora transgranicznego. Dodatkowo uczestnik będzie składał oświadczenie dotyczące pozostawania w związku małżeńskim oraz wskazywał, czy nabycie następuje do majątku wspólnego, czy osobistego.

Przepisy przewidują również szczegółowe zasady udziału pełnomocników, przedstawicieli ustawowych oraz przedstawicieli osób prawnych. Dokumenty pełnomocnictwa i inne dokumenty uprawniające do udziału w licytacji będą mogły być składane elektronicznie za pośrednictwem e-Urzędu Skarbowego.

Przebieg licytacji elektronicznej

Podstawowy czas trwania elektronicznej licytacji wynosić będzie 7 dni. W przypadku niektórych kategorii ruchomości, takich jak rzeczy ulegające szybkiemu zepsuciu, czas ten będzie mógł zostać skrócony, jednak nie krócej niż do 2 dni. Rozpoczęcie i zakończenie licytacji ma następować w dni robocze pomiędzy godziną 9.00 a 12.00.

W trakcie licytacji portal będzie prezentował:

Istotną nowością jest mechanizm automatycznego przedłużania licytacji. Jeżeli w ciągu ostatnich 5 minut przed planowanym zakończeniem zostanie złożone nowe postąpienie, termin zakończenia licytacji zostanie przedłużony o kolejne 5 minut. Mechanizm ten będzie mógł działać wielokrotnie, jednak nie dłużej niż przez 72 godziny.

Wadium i dopuszczenie do udziału w licytacji

Nowelizacja wprowadza szczególne zasady dotyczące wadium w licytacjach elektronicznych. Wadium będzie uznawane za skutecznie wniesione wyłącznie wtedy, gdy wpłata zostanie zaksięgowana na rachunku organu egzekucyjnego najpóźniej 2 dni robocze przed rozpoczęciem licytacji.

Ustawodawca wyłączył możliwość wpłacania wadium gotówką lub przy użyciu terminala płatniczego. Rozwiązanie to ma uprościć proces weryfikacji uczestników oraz przyspieszyć zwrot środków osobom, które nie wygrały licytacji.

Jeżeli uczestnik nie spełni wymogów formalnych albo nie wniesie wadium w wymaganym terminie, organ egzekucyjny odmówi dopuszczenia go do udziału w licytacji. Na taką decyzję będzie przysługiwała skarga.

Publikacja obwieszczeń i dokumentów

Ustawa porządkuje również zasady publikacji informacji o sprzedaży egzekucyjnej. Obwieszczenia o licytacjach prowadzonych przez naczelników urzędów skarbowych będą publikowane przede wszystkim w Portalu eLicytacje KAS. Rozwiązanie to ma zastąpić rozproszone publikowanie informacji w wielu różnych miejscach i ułatwić zainteresowanym odnajdywanie ofert sprzedaży.

W przypadku licytacji elektronicznych obwieszczenie będzie publikowane co najmniej 7 dni przed rozpoczęciem licytacji, natomiast dla wybranych kategorii ruchomości termin ten będzie mógł zostać skrócony do 3 dni. Po zakończeniu licytacji dokumenty będą usuwane z portalu.

Pozostałe zmiany w postępowaniu egzekucyjnym

Nowelizacja zawiera również szereg zmian o charakterze uzupełniającym. Wprowadzono minimalną wysokość postąpienia w licytacji ruchomości, wynoszącą co najmniej 1% ceny wywołania, zaokrągloną w górę do pełnych złotych. Doprecyzowano także zasady unieważniania licytacji. Po zmianach unieważnienie będzie możliwe wyłącznie do momentu wydania ruchomości nabywcy.

Etap legislacyjny

Ustawa z dnia 15.5.2026 r. o zmianie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (Dz.U. z 2026 r. poz. 739) wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia. Poszczególne funkcjonalności Portalu eLicytacje KAS będą uruchamiane stopniowo, a minister właściwy do spraw finansów publicznych będzie ogłaszał terminy ich wdrażania w drodze obwieszczeń.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

SN wyjaśnił, jak dzielić spadek między żonę i brata zmarłego

Ten dość zawiły problem wyniknął w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku po M., w której wdowa domagała się całego spadku. Zmarły nie miał dzieci, nie zostawił testamentu, jego matka już nie żyje, a ojciec zrzekł się dziedziczenia po synu, co traktowane jest, jakby zmarł przed nim.

Do spadku zgłosił się jednak brat przyrodni. Sąd rejonowy stwierdził, że spadek należy się w 3/4 żonie, a w ¼ temu właśnie bratu, uznając, że rodzeństwo ma swój własny tytuł do dziedziczenia wynikający z pokrewieństwa ze zmarłym, nie zaś ze wspólnym ojcem. Natomiast udział, z którego zrezygnował ojciec zmarłego nie przechodzi na jego dzieci (brata spadkodawcy), tylko dziedziczy go żona.

Wdowa we wniesionej apelacji przekonywała, że brat przyrodni jej zmarłego męża nie powinien dziedziczyć w sytuacji, gdy ojciec zrzekł się spadku. Tę kwestię SN rozstrzygnął już przed laty, uznając, że rodzeństwo rodzone i przyrodnie dziedziczy udział rodzica spadkodawcy, który nie dożył otwarcia spadku, na takich samych zasadach (uchwała SN z 14 października 2011 r., sygn. akt: III CZP 49/11). Wciąż pozostało jednak sporo wątpliwości, jak taką sprawę i sprzeczne interesy rozstrzygnąć.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Rozpatrujący apelację Sąd Okręgowy w Gliwicach (sędziowie: Marcin Rak, Tomasz Pawlik i Roman Troll) też się takich nierozwiązanych problemów dopatrzył i zawarł je w pytaniu prawnym do SN.

„Czy zrzeczenie się dziedziczenia przez jednego z rodziców spadkodawcy obejmujące zstępnych zrzekającego się odnosi skutek względem rodzeństwa spadkodawcy będącego zstępnymi zrzekającego się w odniesieniu do udziału, który przypadałby zrzekającemu się rodzicowi?” – napisał w swym pytaniu.

„A jeżeli takie zrzeczenie się dziedziczenia odnosi opisany skutek, to czy rodzeństwo dziedziczące wówczas w zbiegu z małżonkiem dziedziczy połowę spadku, czy jedynie spadek w części, jaka przypada rodzeństwu z tytułu wcześniejszej śmierci drugiego rodzica spadkodawcy, a udział małżonka może być większy niż połowa spadku?” – dociekał sąd w dalszej części.

W uzasadnieniu skład zadający pytanie akcentował, że skoro zgodnie z prawem spadkowym rodzic dziedziczy w zbiegu z małżonkiem połowę spadku, to i rodzeństwo dziedziczące na jego miejsce także powinno otrzymać połowę spadku.

Izba Cywilna SN uznała w swej uchwale (sędziowie Maciej Kowalski, Ireneusz Kunicki i Marcin Łochowski), że „zrzeczenie się dziedziczenia przez jednego z rodziców spadkodawcy, obejmujące zstępnych zrzekającego się, nie odnosi skutku względem rodzeństwa spadkodawcy, będącego zstępnymi zrzekającego się, w odniesieniu do udziału spadkowego, który przypada rodzeństwu spadkodawcy, jeżeli jeden z rodziców nie dożył otwarcia spadku (art. 932 § 4 kodeksu cywilnego)”.

Uzasadnienie uchwały zostanie sporządzone w terminie późniejszym na piśmie.

Sygnatura akt: III CZP 34/25

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

prof. Bogudar Kordasiewicz, radca prawny

Uchwała dotyczy jednego z najciekawszych zagadnień, jakie pojawiło się w orzecznictwie z zakresu prawa spadkowego w ostatnich latach. Rozwiązanie SN jest właściwe już dlatego, że udział małżonka w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa wynosi zawsze ½ część spadku, jeśli istnieje choćby jedna osoba należąca do wymienionej grupy (art. 933 § 1 KC). Tak ma się rzecz w tej sprawie, gdyż brat przyrodni niewątpliwie dziedziczy z ustawy udział, który należałby się matce zmarłego, gdyby żyła (art. 933 § 4 KC). Ten argument zdecydowanie wspiera wniosek, że brat przyrodni dziedziczy także udział, który przypadałby ojcu spadkodawcy (zrzekającemu się) i to dziedziczy ze względu na własne pokrewieństwo ze spadkodawcą, a nie z tego powodu, że jest synem zrzekającego się. W konsekwencji wdowa i brat dziedziczą po połowie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Benefity na B2B w kosztach? Fiskus: Muszą być w umowie

Mamy kolejną zmianę poglądów fiskusa w sprawie benefitów dla samozatrudnionych, czyli współpracowników prowadzących własną działalność. Tym razem skarbówka każe je wyrzucać z kosztów, jeśli nie są wpisane w umowie i nie stanowią części wynagrodzenia.

– Interpretacje dotyczące świadczeń dla osób na B2B zaczynają przypominać serial z wieloma zwrotami akcji – mówi dr Piotr Sekulski, doradca podatkowy w kancelarii Outsourced.pl.

Nowe interpretacje

Spójrzmy na ostatnią interpretację. Spółka oferuje współpracownikom na B2B szereg świadczeń: karty lunchowe, bony do platform dietetycznych, abonamenty medyczne, karnety sportowe. Chce rozliczać wydatki w kosztach. I przedstawia szereg argumentów. Wskazuje, że benefity są doskonałym narzędziem motywacyjnym, którego celem jest stworzenie więzi ze współpracownikami i wzmocnienie poczucia lojalności. Pomagają pozyskać i utrzymać wykwalifikowanych specjalistów. Korzystanie z benefitów poprawia kondycję współpracowników, zarówno fizyczną, jak i psychiczną, obniża ryzyko wypalenia zawodowego, podnosi komfort pracy. To wszystko ogranicza absencje i przestoje. Dzięki temu spółka świadczy usługi o wysokiej jakości. Zwiększa to jej konkurencyjność i potencjał przychodowy.

Spółka przyznała się też, że świadczenia dla samozatrudnionych nie stanowią składnika ich wynagrodzenia. Nie będą wpisane ani w umowach, ani w aneksach.

Co na to fiskus? „Wydatki na benefity na rzecz osób zatrudnionych na podstawie umów o współpracy B2B nie mogą być uznane za koszty, jeżeli nie stanowią elementu należnego im wynagrodzenia wynikającego z umowy o współpracy” – czytamy w interpretacji. Zdaniem urzędników, fundowanie współpracownikom świadczeń jest działaniem reprezentacyjnym, czyli budowaniem wizerunku spółki. A wydatki na reprezentację są wyłączone z kosztów (nr 0111-KDIB1-3.4010.40.2026.2.DW).

Także w interpretacji ze stycznia dotyczącej spółki z branży informatycznej czytamy: „w sytuacji gdy:

wówczas nie można zaliczyć ich do kosztów” (nr 0114-KDIP2-1.4010.655.2025.2.PK).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Było inaczej

Jak było w zeszłym roku? Interpretacje skarbówki w podobnych stanach faktycznych były pozytywne. Oto przykład. Spółka oferuje samozatrudnionym karty sportowe. Uprawniają do wejścia na basen, korty, siłownię, ściankę. Współpracownik może też chodzić na różne zajęcia – sztuki walki, taniec, jogę. Drugi benefit to pakiety medyczne. Upoważniają do korzystania z zajęć rehabilitacyjnych, badań, wizyt u ortopedy, kardiologa, dentysty.

Spółka płaci za część albo całość karnetu/pakietu. Czy może zaliczyć wydatki do kosztów? Tak. Fiskusowi nie przeszkadzało, że benefity nie są elementem wynagrodzenia, nie zostały wpisane do umowy, stanowią dobrowolne i fakultatywne świadczenia (interpretacja nr 0111-KDIB1-1.4010. 125.2025.2.KM, opisywaliśmy ją w „Rzeczpospolitej” z 6 czerwca 2025 r.).

Korzystna była też interpretacja dotycząca spółki z branży deweloperskiej, która w całości finansuje współpracownikom pakiety medyczne oraz dopłaca 60 proc. do kart sportowych. Choć informowała, że w kontraktach B2B nie jest i nie będzie wskazane, iż pozapłacowe świadczenia są elementem wynagrodzenia, znajduje się w nich jedynie odniesienie do załącznika z wykazem regulaminów przyznawania benefitów (nr 0114- KDIP2-2.4010.275.2025.2.PK).

Piotr Sekulski przypomina, że jeszcze wcześniej, czyli przed 2025 r., skarbówka także wymagała, aby profity były częścią wynagrodzenia współpracowników. Zresztą jej stanowisko zmieniało się już wiele razy. Choć przepisy są ciągle te same.

Co decyduje o kosztach

– Uważam, że zapisy w umowie nie powinny przesądzać o rozliczeniu kosztów. Najważniejsze jest to, czy wydatki na samozatrudnionych mają przełożenie na przychód firmy – mówi Piotr Sekulski. Podkreśla, że w wielu przedsiębiorstwach samozatrudnieni są członkami zespołu i robią podobne rzeczy co pracownicy. Skarbówka nie powinna więc dzielić sztucznie wydatków.

Ekspert dodaje, że w umowach B2B raczej nie jest wpisywane prawo do dodatkowych świadczeń. – Z różnych powodów, firmy nie chcą się zobowiązywać do ich przyznawania, nie chcą też, aby kontrakty były podobne do stosunku pracy. Jednak w świetle ostatnich interpretacji zagwarantowanie benefitów w umowie zdecydowanie zwiększa szanse na pozytywne stanowisko fiskusa – podsumowuje Piotr Sekulski.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Oświadczenia o przyjęciu spadku nie uprawnia wierzyciela do przetwarzania danych osobowych spadkobiercy dłużnika

Stan faktyczny

W 2012 r. Bank „S.” S.A. sprzedał Funduszowi Inwestycyjnemu B. (dalej: Fundusz) przysługującą mu wobec K.M. wierzytelność wynikającą z umowy kredytu. Na podstawie umowy o zarządzanie sekurytyzowanymi wierzytelnościami Fundusz powierzył wierzytelność do zarządzania „B.” S.A. Po uzyskaniu informacji o śmierci dłużniczki Fundusz pozyskał z SR w Ł. kopię złożonego w formie aktu notarialnego oświadczenia G.T. – syna K.M. o przyjęciu spadku po matce. Zakres pozyskanych danych obejmował: imiona i nazwisko G.T., numer PESEL, imiona rodziców, numer dowodu osobistego, numer NIP i adres zamieszkania. „B.” S.A. skontaktował się z G.T., ten uznał jednak, że ani Fundusz ani „B.” S.A. nie mają uprawnień do przetwarzania jego danych osobowych i zwrócił się o ich usunięcie.

Ponieważ żądanie to nie zostało uwzględnione G.T. wystąpił do Prezesa UODO podkreślając, że zobowiązanie z umowy kredytu zawartej przez jego matkę przedawniło się. Pomimo tego „B.” S.A., powołując się na nieistniejący już dług, kontaktuje się z nim telefonicznie i wymaga podania dodatkowych danych osobowych. Fundusz i „B.” S.A. wyjaśnili, że przetwarzają dane osobowe G.T. na podstawie art. 6. ust. 1 lit. f RODO w zw. z art. 193 ustawy z 27.5.2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi (t.j.: Dz.U. z 2026 r. poz. 60; dalej: FundInwU). Przetwarzanie jest uzasadnione realizacją prawnie uzasadnionego interesu polegającego na zarządzaniu wierzytelnością, w tym ustalenia i dochodzenia roszczeń na drodze polubownej, postępowania sądowego i egzekucyjnego. Fundusz i „B.” S.A. wskazali, że ze względu na odmowę spłaty wierzytelności, nie są w stanie określić daty, w której usuną dane osobowe G.T.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Potencjalny spadkobierca nie jest dłużnikiem

Prezes UODO nakazał Funduszowi i „B.” S.A. usunięcie danych osobowych G.T. Organ stwierdził, że umowa cesji wierzytelności, na podstawie której Fundusz pozyskał dane dłużniczki od Banku „S.” S.A., wiąże się z uprawnieniem do przekazania nabywcy danych osobowych dłużnika. Ma to na celu umożliwiających podjęcia względem dłużnika działań zmierzających do odzyskania należności. Fundusz nie posiada jednak podstaw do przetwarzania danych G.T. w celu windykacji wierzytelności, nie dysponuje bowiem sądowym lub notarialnym stwierdzeniem nabycia spadku przez G.T. Śmierć spadkodawcy nie oznacza każdorazowo, że jego zstępni stają się jego spadkobiercami. Organ podkreślił, że ustawodawca nie przyznał podmiotom prywatnym uprawnień do określania kręgu spadkobierców, badanie kto jest spadkobiercą należy bowiem do właściwości sądów powszechnych.

Zarzuty skargi

Fundusz i „B.” S.A. wniosły skargi na decyzję Prezesa UODO zarzucając, że organ oparł się na dowolnie wybranych przepisach procedury cywilnej w zakresie spraw spadkowych, pomijając regulacje istotne dla tej sprawy. Skarżący dowodzili, że są uprawnieni do dochodzenia od G.T. wierzytelności gdyż z chwilą śmierci spadkodawcy jego prawa i obowiązki majątkowe przechodzą z mocy prawa na spadkobierców. Ponieważ odpowiedzialność za długi spadkowe ma charakter solidarny, stwierdzenie nabycia spadku nie jest zatem konieczne do dochodzenia wierzytelności. Fundusz i „B.” S.A. mogą więc, na podstawie art. 1034 KC, dochodzić wierzytelności od jednego ze spadkobierców i nie muszą ustalać wszystkich powołanych do spadku. W rezultacie skarżący posiadają uzasadniony interes i podstawę prawną do przetwarzania danych osobowych G.T., który złożył przecież oświadczenie o przyjęciu spadku wprost. Skarżący twierdzili, że skutkiem takiego oświadczenia jest definitywne nabycie przez G.T. praw i obowiązków wchodzących w skład majątku spadkowego, a w konsekwencji odpowiedzialności za spłatę wierzytelności. Do realizacji uprawnień wierzyciela konieczne jest przetwarzanie danych osobowych G.T. Dane te są niezbędne do przesyłania korespondencji z wezwaniem do zapłaty lub informacją o podstawach i stanie zadłużenia, podejmowana niezbędnych czynności w procesie sądowym (np. kierowania pozwu o zapłatę), w postępowaniu nieprocesowym w sprawach spadkowych (np. w celu wystąpienia z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku) oraz postępowaniu egzekucyjnym. Skarżący stwierdzili, że kwestionowanie przez G.T. jedynie przetwarzania jego danych osobowych, może wynikać z chęci uchylenia się w ten sposób od spłaty odziedziczonych zobowiązań.

Wierzyciel powinien zainicjować postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku

WSA w Warszawie oddalił skargę uznając, że Fundusz i „B.” S.A. nie legitymują się żadną z określonych w art. 6 ust. 1 RODO przesłanek, uprawniających do przetwarzania danych osobowych G.T. w celu dochodzenia roszczeń wynikających z wierzytelności wobec zmarłej dłużniczki. Kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy ma fakt, że ani Fundusz, ani „B.” S.A., nie przedstawili sądowego lub notarialnego stwierdzenia nabycia spadku przez G.T. Posiadanie takich dokumentów przez wierzyciela jest niezbędne do dochodzenia wierzytelności względem spadkobiercy. Aby dochodzić od G.T. wierzytelności ze spadku po zmarłej dłużniczce, Fundusz lub „B.” S.A. powinny więc zainicjować postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku prowadzone przez właściwy do ustalania kręgu spadkobierców sąd powszechny. Sąd stwierdził, że porządzony przez notariusza protokół oświadczenia o przyjęciu spadku wprost po dłużniczce nie jest równoznaczny z faktycznym nabyciem spadku. Sam fakt przynależności do kręgu spadkobierców ustawowych nie oznacza bowiem, że po przeprowadzeniu postępowania spadkowego osoba ta rzeczywiście zostanie spadkobiercą.

Uznanie za dłużnika wierzytelności

NSA oddalił skargi kasacyjne Funduszu i „B.” S.A., w których zarzucono błędną wykładnię art. 6 ust. 1 lit. f RODO w zw. z art. 193 FundInwU, który uprawnia fundusz wierzytelności oraz podmiot, z którym towarzystwo zawarło umowę o zarządzanie wierzytelnościami, do zbierania i przetwarzają danych osobowych dłużników wierzytelności jedynie w celach związanych z zarządzaniem tymi wierzytelnościami. NSA stwierdził, że G.T. nie może być uznany za dłużnika wierzytelności w rozumieniu tego przepisu. W aktach postępowania brak jest bowiem postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po K.M. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że złożenie oświadczenia o przyjęciu spadku nie przesądza o uzyskaniu przez osobę składającą takie oświadczenie statusu spadkobiercy, gdyż mogą zachodzić różne okoliczności wyłączające taki skutek, np. istnienie ważnego testamentu czy też nieważność testamentu. NSA wyjaśnił, że to, czy dochodzenie wierzytelności od spadkobiercy dłużnika jest możliwe bez legitymowania się postanowieniem o stwierdzeniu nabycia spadku zależy od postawy osoby, którą wierzyciel wskazuje jako dłużnika z uwagi na jego status spadkobiercy dłużnika pierwotnego. Jeśli podmiot wskazany przez wierzyciela kwestionuje posiadanie takiego statusu, jedyną drogą dochodzenia roszczenia pozostaje uzyskanie postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku. Skoro G.T. w pismach kierowanych do Funduszu i „B.” S.A. zakwestionował swój status dłużnika, powołując się na przedawnienie roszczenia, to skarżący muszą skierować sprawę na drogę sądową w celu uzyskania postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po K.M. Ponieważ Fundusz i „B.” S.A. nie wykazali, że wystąpili z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po K.M., to zasadne jest nakazanie im przez Prezesa UODO usunięcia danych osobowych G.T.

Wyrok NSA z 8.4.2026 r., III OSK 875/23

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Abuzywność statutu funduszu inwestycyjnego zamkniętego

Stan faktyczny

Trzy osoby fizyczne (nieprowadzące działalności gospodarczej; dalej jako: uczestnicy funduszu lub UF) nabyli certyfikaty inwestycyjne wyemitowane przez polski fundusz inwestycyjny zamknięty (dalej jako: FIZ). Całkowita wartość inwestycji każdego z UF wynosiła ok. 385 tys. zł. Po 3 latach wystąpili z żądaniem ich wykupu, które nie zostało zrealizowane z uwagi na zastrzeżone w statucie FIZ prawo redukcji żądań wykupu. UF zarzucili, że klauzula redukcji wykupu certyfikatów stanowi niedozwolone postanowienie umowne w rozumieniu art. 385¹ § 1 KC.

Rozpatrujący tę sprawę Sąd Apelacyjny w Warszawie zwrócił się do Trybunału z trzema pytaniami prejudycjalnymi. Dwa pierwsze dotyczą kwalifikacji stron: osoby obejmującej certyfikaty jako „konsumenta” oraz funduszu emitującego certyfikaty jako „przedsiębiorcy”, a trzecie pytanie dotyczące tego, czy postanowienia statutu mogą stanowić „warunki umowy, które nie były indywidualnie negocjowane” w rozumieniu art. 3 ust. 2 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r., Nr 95, s. 29 ze zm.). 

Stanowisko RG

Konsument i przedsiębiorca 

Opinia dotyczy wyłącznie pytania trzeciego, ponieważ, trafnie przyjął  RG, że wnoszący apelację, będący osobami fizycznymi, które nabyły certyfikaty inwestycyjne w celach oszczędnościowych niezwiązanych z działalnością zawodową, mogą zostać uznani za konsumentów oraz iż FIZ, jako osoba prawna, która oferuje ten produkt inwestycyjny i zarządza nim w sposób zorganizowany, jest, w odniesieniu do spornego postanowienia, drugą stroną umowy, będącą przedsiębiorcą. Ponadto RG wskazał, że do sądu odsyłającego będzie należało zbadanie w świetle wszystkich okoliczności niniejszej sprawy, czy przesłanki wymagane przez prawo UE są rzeczywiście spełnione.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Istnienie umowy 

Dyrektywę 93/13 stosuje się do „wszelkich umów” zawieranych pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami (wyrok TS z 30.5.2013 r., Asbeek Brusse i de Man Garabito, C-488/11, EU:C:2013:341, pkt 29). Tak szerokie podejście przyjęte przez unijnego prawodawcę powoduje jednocześnie, że wyłączenia z zakresu stosowania dyrektywy 93/13 podlegają ścisłej wykładni w celu zapewnienia jej skuteczności (effet utile) (wyrok TS z 6.7.2023 r., First Bank, C-593/22, EU:C:2023:555, pkt 20).

W zakresie, w jakim statut FIZ zawiera postanowienia dotyczące charakteru i przedmiotu działalności funduszu, nazwy i siedziby towarzystwa zarządzającego funduszem, sposobu reprezentacji oraz zasad polityki inwestycyjnej, RG wskazał, że posiada on cechy, które mogą uzasadniać traktowanie go jako „umowy dotyczącej tworzenia i organizowania spółek”, która zgodnie z motywem dziesiątym dyrektywy 93/13 uzasadnia wyłączenie go z zakresu stosowania tej dyrektywy. Jednakże w niniejszej sprawie, jak zauważa sąd odsyłający, statut FIZ pełni dwojaką rolę. Stanowi on jednocześnie akt założycielski osoby prawnej oraz instrument określający prawa majątkowe uczestników funduszu: warunki i zasady wykupu certyfikatów, ograniczenia dotyczące zmniejszenia żądań wykupu, zasady ustalania wartości aktywów płynnych. W ocenie RG postanowienia dotyczące tego drugiego aspektu mają pod względem funkcjonalnym cechy analogiczne do cech warunków umownych regulujących treść stosunku wzajemnego.

Zdaniem RG decydującą kwestią jest, że nawet przy założeniu, iż statut FIZ jest objęty w swoim aspekcie konstytutywnym zakresem wyłączenia przewidzianego w motywie dziesiątym, to nie byłoby to wystarczające, aby wyłączyć z zakresu stosowania dyrektywy 93/13 stosunek umowny, na którym UF opierają swoje roszczenie. Z akt sprawy wynika bowiem, że między FIZ a UF została zawarta odrębna umowa objęcia certyfikatów,  która jest dwustronną czynnością prawną: pisemną ofertą przedsiębiorcy oraz przyjęciem jej poprzez podpisanie wcześniej sporządzonego formularza i zapłatę wynagrodzenia. Zawarta w ten sposób umowa objęcia certyfikatów jest, zdaniem RG, objęta zakresem stosowania dyrektywy 93/13. Zatem nie ma potrzeby uznania, że statut jako taki i w całości objęty jest tym zakresem. Wystarczy stwierdzić, że postanowienia statutu, które stały się wiążące na mocy tej umowy, regulują jej treść. W konsekwencji RG stwierdził, że nawet gdyby uznać, iż statut FIZ jako taki nie jest objęty zakresem stosowania dyrektywy 93/13, postanowienia dotyczące warunków wykupu certyfikatów muszą jednak zostać uznane za integralną część umowy objęcia certyfikatów. Postanowienia te zostały włączone do stosunku umownego w drodze oświadczenia podpisanego przez konsumenta w chwili nabycia, w którym to oświadczeniu przyjął on treść statutu. Jest to mechanizm typowy dla umowy adhezyjnej.

Brak indywidualnych negocjacji

Zgodnie z art. 3 ust. 2 dyrektywy 93/13 warunki umowy zawsze zostaną uznane za niewynegocjowane indywidualnie, jeżeli zostały sporządzone wcześniej i konsument nie miał wpływu na ich treść, zwłaszcza jeśli zostały przedstawione konsumentowi w formie uprzednio sformułowanej umowy standardowej. Zdaniem RG w niniejszej sprawie brak indywidualnych negocjacji jest oczywisty. Ponadto, zgodnie z art. 6 ust. 7 pkt 3 lit. e) statutu FIZ zgromadzenie inwestorów co do zasady nie może zmienić statutu.

Zbiorowy charakter funduszu

FIZ argumentował, że poddanie statutu kontroli na podstawie dyrektywy 93/13 mogłoby naruszyć zasadę równego traktowania uczestników funduszu. Gdyby postanowienie ograniczające żądania wykupu nie wiązało niektórych uczestników funduszu (tych uznanych za konsumentów), a wiązało pozostałych, to – zgodnie ze stanowiskiem FIZ – doszłoby do zróżnicowania praw majątkowych, którego nie można pogodzić z charakterem przedsiębiorstwa zbiorowego inwestowania.

Jednakże, w ocenie RG, te obawy nie mogą prowadzić do wyłączenia stosowania dyrektywy 93/13, ponieważ decydującym argumentem jest okoliczność, że całkowite wykluczenie ochrony konsumentów w odniesieniu do indywidualnego inwestora poprzez powołanie się na zbiorowy charakter funduszu oznaczałoby pozbawienie ochrony wynikającej z dyrektywy 93/13 słabszej strony umowy, której prawa majątkowe zależą w całości od jednostronnych ustaleń strony silniejszej. Taki rezultat byłby nie do pogodzenia z celem systemu ustanowionego dyrektywą 93/13 oraz z funkcją odstraszającą, jaką art. 7 tej dyrektywy nadaje przepisom dotyczącym niewiążącej mocy nieuczciwych warunków umownych. Obawy FIZ co do zarządzania skutkami między uczestnikami funduszu są uzasadnione, ale mają one charakter wtórny w stosunku do oceny nieuczciwego charakteru i nie mogą służyć zawężeniu z góry przesłanki jej stosowania.

Resumując RG zaproponował Trybunałowi, by udzielił następującej odpowiedzi na trzecie pytanie prejudycjalne:

Artykuł 3 ust. 2 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że postanowienie statutu funduszu inwestycyjnego zamkniętego określające zasady i terminy wykupu certyfikatów inwestycyjnych może stanowić warunek umowy, który nie był indywidualnie negocjowany, jeżeli stało się ono wiążące dla uczestnika na mocy umowy o objęciu certyfikatów, a uczestnik nie miał możliwości wpłynięcia na jego treść, nawet jeśli mógł zapoznać się z nim przed przystąpieniem do umowy i przyjął jego treść w oświadczeniu pisemnym; do sądu krajowego należy zbadanie w świetle wszystkich okoliczności sprawy i ewentualnego znaczenia art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13, czy sporne postanowienie jedynie odzwierciedla bezwzględnie obowiązujące lub dyspozytywne przepisy prawa krajowego.

Komentarz

Niniejsza opinia RG odnosi się do szczególnie istotnej dla uczestników funduszy inwestycyjny zamkniętych możliwości powołania się na niedozwolony charakter postanowień statut takiego funduszu. Zagadnienie to jest o tyle newralgiczne, że zgodnie z motywem dziesiątym dyrektywy 93/13 „umowy dotyczącej tworzenia i organizowania spółek” objęte są wyłączeniem z zakresu stosowania tej dyrektywy.

W niniejszej opinii RG przyjął prokonsumencką wykładnię, i uznał, że po pierwsze, statut takiego funduszu obok roli aktu założycielskiego (umowy) spółki pełni również rolę umowy adhezyjnej określającej prawa i obowiązki uczestników tego funduszu. Tym samym uznał, że w przypadku takiego statutu istnieje „umowa” w rozumieniu art. 1 ust. 1 dyrektywy 93/13, a sporne w niniejszej sprawie postanowienie dotyczące redukcji wykupu certyfikatów można uznać za takie, „które nie było indywidualnie negocjowane” w rozumieniu 3 ust. 1 i 2 tej dyrektywy. Tym samym uczestnicy funduszy inwestycyjny zamkniętych, mający status konsumenta, mogą powołać się na abuzywny charakter w rozumieniu art. 385¹ § 1 KC postanowienia takiego statutu.

Niewątpliwie bardzo korzystna dla polskich konsumentów opinia RG, chociaż nie ma charakteru wiążącego, będzie wzięta po uwagę przez TS przy ogłoszeniu za kilka miesięcy wyroku w tej sprawie.

Opinia Rzecznika Generalnego A. Biondiego z 4.6.2026 r., Z. Fundusz Inwestycyjny Zamknięty, C-63/25

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Skarga na bezczynność nie służy kwestionowaniu doręczenia decyzji

Stanowisko WSA w Warszawie

Postanowieniem z 21.10.2025 r., III SAB/Wa 37/25, Legalis, WSA w Warszawie odrzucił skargę U. sp. z o.o. z siedzibą w W. (dalej: Skarżąca Spółka) na bezczynność Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Warszawie (dalej: Organ) w zakresie doręczenia decyzji z 22.7.2024 r. w przedmiocie podatku od towarów i usług za okresy od lipca 2013 r. do września 2015 r. (dalej: Decyzja).  W ocenie WSA w Warszawie, przedmiotem skargi była bezczynność Organu w przedmiocie doręczenia Skarżącej Spółce wydanej przez niego Decyzji. Wobec tego WSA w Warszawie zaprezentował jednoznaczne stanowisko, zgodnie z którym czynność doręczenia decyzji – wbrew stanowisku Skarżącej Spółki nie mieści się w katalogu spraw podlegających kognicji sądów administracyjnych, wymienionych w art. 3 § 2 pkt 1-3 i 4a ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143; dalej: PostAdmU), nie stanowi też czynności określonej w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU. 

Dla uzasadnienia ww. stanowiska WSA w Warszawie wskazał, że wedle powołanych przepisów skarga na bezczynność przysługuje w sytuacji, gdy organ w ustalonym w przepisach prawa terminie nie wydał w ogóle decyzji administracyjnej lub postanowienia, bądź innego aktu albo nie podjął innej czynności z zakresu administracji publicznej. Przenosząc powyższe na grunt stanu faktycznego ustalonego w rozpatrywanej sprawie, WSA w Warszawie wskazał, że w tej sprawie wiadomym jest, że Decyzja została wydana, ale sporna pozostaje ocena jej doręczenia Skarżącej Spółce. Prawidłowość doręczenia może być jednak – jak podkreślił WSA w Warszawie – oceniana w toku postępowania odwoławczego, o ile dotyczy aktu wydanego przez organ pierwszej instancji, może być też przedmiotem badania przez sąd administracyjny przy ocenie legalności aktu wydanego przez organ drugiej instancji. Ponieważ niedopuszczalna jest skarga na samą czynność doręczenia w postępowaniu, to tym samym nie można zaskarżyć bezczynności czy przewlekłości w tym zakresie, a skarga tego rodzaju jest niedopuszczalna.

Istota sporu

NSA wskazał, że punktem wyjścia dla analizy jest ocena, czy wniesiona skarga jest skierowana: 

Zdaniem NSA, trafnie WSA w Warszawie ocenił, że skarga w istocie skierowana jest wobec czynności doręczenia Decyzji i bezczynności w jej dokonaniu.

Skarga na bezczynność

W pierwszej kolejności NSA odnotował, że skarga o stwierdzenie bezczynności/przewlekłości dotyczy właśnie postępowania jako takiego, a nie poszczególnych jego elementów (z wyjątkiem postępowań wpadkowych toczących się w ramach danego postępowania głównego). Niemożliwe jest więc domaganie się stwierdzenia bezczynności w dokonaniu jednego elementu postępowania, a jedynie stwierdzenie bezczynności w postępowaniu en bloc (tj. w całości). Nie ma żadnego uzasadnienia dla wyodrębniania poszczególnych czynności postępowania na potrzeby próby czynienia ich odrębnym przedmiotem bezczynności. Prawidłowość poszczególnych czynności postępowania administracyjnego może być i niejednokrotnie bywa oceniana w skardze od wydanych aktów.

Następnie NSA wskazał, że art. 3 § 2 pkt 9 PostAdmU ma zastosowanie wyłącznie do postępowań zmierzających do wydania aktów/czynności, które nie podlegają zaskarżeniu. W konsekwencji nie zasługują na uwzględnienie argumenty skargi kasacyjnej, jakoby podstawy właściwości sądu należało upatrywać w art. 3 § 2 pkt 9 PostAdmU. W tym zakresie też Skarżąca Spółka wielokrotnie popada w sprzeczność, z jednej strony twierdząc, że skarga dotyczy bezczynności w samym postępowaniu odwoławczym, a z drugiej wyodrębniając czynność doręczenia decyzji jako samodzielny przedmiot kontroli i przypisując mu przymioty kształtowania praw i obowiązków jednostki, co z kolei świadczyłoby o sklasyfikowaniu tej czynności jako wchodzącej w zakres art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU i tym samym zaskarżalnej w zakresie bezczynności na podstawie art. 3 § 2 pkt 8 PostAdmU. Argumentacja taka nie mogła się ostać.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czynność doręczenia decyzji

Dalej NSA – za WSA w Warszawie – wyjaśnił, że czynność doręczenia stronie decyzji nie mieści się w katalogu spraw podlegających kognicji sądów administracyjnych wymienionych w art. 3 § 2 pkt 1-3 i 4a PostAdmU, nie stanowi też czynności określonej w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU (postanowienia NSA z 30.7.2014 r., II OSK 1979/14, Legalis oraz z 12.9.2012 r., I OSK 1788/12, Legalis). Art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU odnosi się bowiem do działań materialno-technicznych organu, wywołujących określone skutki prawne. Czynność doręczenia nie przyznaje natomiast, nie stwierdza, nie uznaje żadnych uprawnień i obowiązków. Doręczenie wywołuje jedynie ten skutek, że od daty doręczenia biegnie dla strony termin do wniesienia określonych środków zaskarżenia. Prawidłowość doręczenia może być oceniana w toku postępowania odwoławczego. Może być też przedmiotem badania przez sąd administracyjny przy ocenie legalności danego aktu. Niewykonanie takiej czynności (tj. niewykonanie czynności doręczenia) nie stanowi jednak bezczynności czy przewlekłego prowadzenia postępowania w rozumieniu art. 3 § 2 pkt 8 PostAdmU. Nie podlega zatem kontroli sądowej w drodze odrębnej skargi, o jakiej mowa w tym przepisie (postanowienie NSA z 6.6.2012 r., I OSK 1194/12, Legalis).

Odnosząc się w tym miejscu do mniejszościowego poglądu o dopuszczalności wyodrębnienia czynności doręczenia decyzji jako przedmiotu zaskarżenia (czy to w zakresie bezczynności jej dokonania czy samej czynności), NSA dostrzegł, że jednostkowe orzeczenia dopuszczające taką sytuację, zapadają z reguły w szczególnych uwarunkowaniach faktycznych, np. w wyroku WSA w Krakowie z 5.2.2025 r., II SAB/Kr 259/24, Legalis jako element szerszej sprawy o bezczynność w udzieleniu informacji publicznej, przy zaznaczeniu odrębności przy wydawaniu decyzji w przedmiocie odmowy udzielenia informacji publicznej, czy też w postanowieniu NSA z 25.9.2019 r., II OSK 2572/19, Legalis w stanie faktycznym, gdy sporna decyzja w ogóle nie została wydana. Niemniej jednak rozciąganie powyższego poglądu w sposób, który pozwala obejść właściwe tryby postępowania (tj.: odwołanie, skargę na decyzję, skargę na postanowienie o uchybieniu terminu do wniesienia skargi, skargę na odmowę przywrócenia terminu, wniosek o wznowienie postępowania podatkowego), aby dopuścić kwestionowanie w ramach skargi na bezczynność prawidłowości dokonania czynności doręczenia stanowi rażącą obrazę art. 3 PostAdmU.

Podsumowując, NSA podkreślił, że doręczenie decyzji jako czynność materialno-techniczna nie może stanowić samodzielnego względem postępowania administracyjnego, przedmiotu skargi na bezczynność, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 8 i 9 PostAdmU.

Przedmiot postępowania zainicjowanego skargą na bezczynność

Końcowo, na marginesie NSA zaznaczył, że – jak trafnie wskazał NSA w wyroku z 3.10.2019 r., I OSK 2394/18, Legalis –  instytucja skargi na bezczynność organu ma na celu ochronę praw strony przez doprowadzenie do wydania w sprawie rozstrzygnięcia lub podjęcia innej czynności dotyczącej uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa (też: wyrok NSA z 7.3.2019 r., I OSK 891/18, Legalis). NSA nadmienił również, że kognicja sądu w postępowaniu zainicjowanym skargą na bezczynność jest ograniczona do kwestii samej bezczynności, co wyklucza możliwość oceny poprawności aktów związanych z wykonaniem danego obowiązku publicznoprawnego, zatem w postępowaniu zainicjowanym skargą na bezczynność nie jest możliwe badanie innych kwestii aniżeli obiektywny fakt pozostawania organu w zwłoce (wyrok NSA z 27.8.2013 r., I FSK 1238/12, Legalis). Zatem nawet w razie odmiennej oceny, że czynność doręczenia decyzji może stanowić przedmiot skargi o stwierdzenie bezczynności, to w tego rodzaju postępowaniu nie byłaby możliwa ocena prawidłowości poszczególnych aktywności organu ponad samą ich terminowość.

Rozstrzygnięcie NSA

Mając na uwadze powyższe, NSA uznał, że zaskarżone postanowienie WSA w Warszawie odpowiada prawu i – działając na podstawie art. 184 PostAdmU – oddalił skargę kasacyjną Skarżącej Spółki.

Na gruncie stanu faktycznego sprawy i znajdującego do niej zastosowanie stanu prawnego, przy uwzględnieniu dotychczasowego dorobku orzeczniczego, NSA wypowiedział się na temat zakresu przedmiotowego postępowania zainicjowanego skargą na bezczynność organu i wskazał, że ww. zakres jest ograniczony i sprowadza się jedynie do obiektywnego ustalenia pozostawania organu w zwłoce. W przedmiotowym postępowaniu nie ma zatem możliwości badania jakichkolwiek innych kwestii, w tym również związanych z prawidłowością doręczenia decyzji administracyjnej, jak sugeruje Skarżąca Spółka. Dla badania i ustalenia okoliczności związanych z doręczeniem decyzji ustawodawca przewidział bowiem inne (niż skarga na bezczynność) rozwiązania w samym postępowaniu administracyjnym.

Postanowienie NSA z 1.4.2026 r., I FSK 299/26, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Niebagatelne problemy zamówień publicznych

Rozpoczynając jakiekolwiek szkolenie dot. zamówień publicznych, zazwyczaj zaczynam od przypomnienia, że celem zamówień publicznych jest stworzenie uczciwego systemu wydawania publicznych pieniędzy w całej Unii Europejskiej. Proste przywołanie daty pierwszej polskiej ustawy – 10 czerwca 1994 r., wskazuje, że zamówienia przyszły do Polski na długo przed przystąpieniem do UE, w związku z tzw. okresem stowarzyszenia. Bo nie ma swobód UE bez wspólnych zamówień publicznych.

Zamówienia publiczne, wbrew wielu zakusom, to czysta cywilistyka. Minister kupuje serwery, koleje zamawiają tory, a burmistrz – budowę aquaparku. Ma być wykonane według konkretnych wymagań i potrzeb, dobrze i tanio. Po takim wstępie, w zasadzie można by powiedzieć: wszystko jasne. To po co te ponad 600 artykułów w nowej ustawie – Prawo zamówień publicznych (p.z.p.)? Teoretycznie, żeby ułatwiać i rozwiązywać potencjalne nieprawidłowości.

Latami, właśnie pod rządami przepisów z 1994 r., mieliśmy festiwal wymogów typu: oferta musi być zszyta na stałe, opieczętowana w górnym lewym rogu, pieczęcią w konkretnym kolorze, raz zielonym, innym razem fioletowym. Brak pieczątki na jednej spośród np. 200 stron, dawał powód do wyboru kolejnej oferty. Dlatego standardem w owych czasach było dobrnięcie przez zamawiającego do trzeciej czy nawet czwartej-piątej pozycji w kolejności ich korzystności, zanim w końcu udawało wybrać poprawną ofertę.

Trzeba będzie zapłacić 700 mln zł więcej?

Śmiem twierdzić, że przed podobnym dylematem dziś stoją PKP Polskie Linie Kolejowe w głośnym przetargu Rail Baltica. Koleje wybrały ofertę najtańszą na poziomie niespełna 4,5 mld zł, a w konsekwencji wyroku Krajowej Izby Odwoławczej (sprawy połączone o sygnaturze akt: KIO 4908/25, KIO 5105/25, KIO 5144/25, KIO 5152/25), być może będą musiały ją odrzucić (wg doniesień medialnych przed Sądem Zamówień Publicznych trwa postępowanie skargowe). Następnie w wyniku kolejnego odwołania, PLK powinny wyeliminować ofertę następną w kolejności, tym razem za ponad 4,9 mld zł. Zatem dziś zamawiający stoi przed dylematem i ryzykiem (sic!) wyboru oferty jeszcze droższej, za ponad 5,2 mld zł. Czyli… o ok. 700 mln zł więcej względem pierwszego wykonawcy, którego oferta merytorycznie została oceniona na poprawną. Za te same, wg opisanego w specyfikacji warunków zamówienia, prace. Bo, co do zasady, względem żadnej z ofert nie ma zarzutów stricte merytorycznych, tj. zgodności z wymaganiami względem przedmiotu zamówienia. A to może jeszcze nie być koniec równi pochyłej.

Najgłośniejszy jest pierwszy spór. Czyli nakazane przez KIO (nieprawomocne) odrzucenie oferty Mirbud SA, na skutek odwołania Budimex SA. W dużym skrócie, KIO uznała, że Mirbud złożył nieprawdziwe oświadczenie, bo nie przyznał się, że w przeszłości został ukarany tzw. karą środowiskową. Przemilczał (zataił) takąż właśnie karę w wysokości… 15 tys. zł. Pomijam tu celowo wszelkie okoliczności, czy nałożona na Mirbud kara jest zasadna, czy nie jest przedawniona, jak też to, czy toczył się nią spór przed właściwym organem z zakresu ochrony środowiska. Pominę też dylemat, czy konkretną zakwestionowaną karę, w ogóle należało umieszczać w tzw. jednolitym europejskim dokumencie zamówienia (JEDZ) i jakie tu rządzą zasady terminowe. Wspomnę tylko, że powinno być wstydem dla polskiego resortu gospodarki i Urzędu Zamówień Publicznych, że kwestia ta nie została wyjaśniona ustawowo, pomimo „upływu wielu milionów” z rozmaitych publicznych budżetów. Tak – pomimo tego, że przez niejasne i sporne zasady wypełniania JEDZ w Polsce, budżety państwa i samorządów, przez lata potraciły setki milionów. A budżet PKP PLK – właśnie być może straci kolejne 700 mln zł.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czasem po prostu płaci się kary

Chciałbym się skupić na innym aspekcie sprawy Rail Baltica. Mirbud to spółka giełdowa, wg danych z jej strony internetowej, mająca osiem spółek zależnych. Wg ostatnich doniesień to spółka o przychodach w 2025 r. na poziomie 2,95 mld zł, zatrudniająca ok. 1200 osób. Oczywiście w idealnym świecie nikt z nas, żaden porządny przedsiębiorca czy konsument, nie płaci żadnych kar, żadnych mandatów czy odszkodowań. Nikt też nie ma roszczeń z rękojmi (kolejny potworek p.z.p.). Ale gospodarka, a zwłaszcza złożony sektor budowlany, to nie jest wzorcowe środowisko, takie do opowiadania studentom pierwszych lat kierunków biznesowych. Każda budowa to proces najwyższego poziomu bezpieczeństwa, największej zgodności z wszelkimi przepisami, jak najniższego poziomu ryzyka czy praktycznych zaniedbań.

W takiej realnej gospodarce… czasami po prostu płaci się kary. Płaci, zapomina i idzie dalej. Bez żadnych dodatkowych procedur. Tak jak prawie każdy z czytelników, kiedyś zapłacił jakiś mandat, albo kilkanaście zł odsetek za zbyt późno uregulowany rachunek za prąd. Czy zatem Mirbud mógł zapomnieć o karze w wysokości 15 tys. zł? Politycy zapominają, ile mają zegarków czy nieruchomości, piłkarze nie pamiętają, ile mają luksusowych samochodów. Zatem każda duża firma budowlana, pomimo komputerowych systemów do zarządzania procesami i jakością, może nie pamiętać o pojedynczej karze w wysokości rzędu 15 tys. zł. Także z uwagi na brak jej istotności, z uwagi na jednokrotność.

I jeszcze ciekawostka. W życiu zawodowym trafiałem na wielu wykonawców. Każdy z nich na swój sposób stara się opisać rozumienie i metodę wypełniania odpowiedzi na pytania JEDZ. Tak się składa, że analizowałem również dokumenty przetargowe firmy Budimex, czyli wykonawcy, który podważał ofertę spółki Mirbud z powodu kary środowiskowej. I zdarzało mu się oświadczać, że nie zasądzano od niego odszkodowań na rzecz inwestora publicznego, a gdyby za takie uznać wbrew literalnemu brzmienia przepisów, kary umownych, to miały one bagatelną wartość lub sporny charakter. Czyli sama spółka uznawała niektóre kary umowne za bagatelne (spółka używa dokładnie tego określenia) i oczywiście niewarte wspominania w JEDZ, po czym sama podjęła próbę wyrzucenia z przetargu tańszego o ok. 410 mln zł konkurenta. Za karę oczywiście bagatelną, bo w wysokości zaledwie 15 tys. zł.

Pytania same się nasuwają

Trudno mieć pretensje do spółki Budimex, choć nawiązania do sienkiewiczowskiego „prawa Kalego” samo ciśnie się na usta. Spółka ta ma zresztą swoje głośne rynkowe kłopoty, o kalibrze gatunkowym i finansowym znacznie przewyższającym kwotę kilkunastu tysięcy kary nałożonej na Mirbud. Do orzeczenia przez KIO oraz sąd okręgowy popełnienia przez Budimex czynu nieuczciwej konkurencji miałem zresztą okazję się przyczynić, będąc pełnomocnikiem jednego z konkurentów w tamtym przetargu.

Pytania, które chcę tu postawić, są pytaniami do wszelkich organów w polskim systemie zamówień publicznych. Pierwszym pytaniem jest, czy kara 15 tys. zł powinna być zgłaszana w dokumencie JEDZ wielomilionowego przetargu. Czy karę 1 tys. zł też należy zgłaszać? Gdzie zatem jest dolna granica? I czy każda z tych bagatelnych kar powinna wywoływać procedurę tzw. samooczyszczenia? Czy taki był zamysł prawodawcy UE? Zainteresowanych odsyłam do genezy wprowadzenia instytucji self-cleaningu do dyrektyw. Wreszcie ostatnim pytaniem jest, czy wypełniając JEDZ w przetargu o szacunkowej wartości ponad 3,7 mld zł, Mirbud miał prawo zapomnieć o tej karze bądź uznać ją za nieistotną? A jeśli chcemy szukać dalej, to możemy zakończyć pytaniem, w czym lepszy jest wykonawca, który niewymienione w JEDZ kary opisuje jako „dotyczące kar o bagatelnej wartości bądź mające sporny charakter”, od wykonawcy, który takiego „kryjącego” oświadczenia nie zamieścił.

Tak jak przed 20 laty

O problemie kary środowiskowej na 15 tys. zł napisano wiele. Celowo nie dotykam zagadnienia proporcjonalności czy zasadności tej kary. Postawię only taką finalną tezę: z pewnością twórcom UE, twórcom kolejnych dyrektyw, a nawet twórcom niezliczonych wersji polskich przepisów ustawowych z zakresu zamówień publicznych, nie chodziło o to, aby za niewykazanie kary o równowartości ok. 3 tys. euro, wyrzucać jakiegokolwiek wykonawcę z unijnego przetargu na setki milionów. Dość przywołać motyw 101 tzw. dyrektywy klasycznej (2014/24/UE) zgodnie z którym: „Stosując fakultatywne podstawy wykluczenia, instytucje zamawiające powinny zwracać szczególną uwagę na zasadę proporcjonalności. Drobne nieprawidłowości powinny jedynie w wyjątkowych okolicznościach prowadzić do wykluczenia wykonawcy. Powtarzające się przypadki drobnych nieprawidłowości mogą jednak wzbudzić wątpliwości co do wiarygodności wykonawcy, co może uzasadniać jego wykluczenie”.

Ta kara jest znacznie poniżej granicy stosowania ustawy p.z.p. w Polsce. Zamówienia to gospodarka, a nie konkurs doskonałości formalnej. Drobiazgowości zbytecznej, nadmiarowej.

Dlatego twierdzę, że przypadek dotyczący kary wymierzonej Mirbud w istocie jest tym samym, czym przed 20 laty był wymóg opieczętowania oferty np. pieczęcią o zielonym kolorze tuszu. Dla jej „ważności”, jak zwykło się mawiać. A od 1994 r. wiele się rzekomo w zamówieniach zmieniło. Pytanie, czy w realnych zamówieniach AD 2026, wszystko nazbyt często nie pozostaje nadal bez zmian?

Autor jest radcą prawnym i wspólnikiem w kancelarii TRĘBICKI HOŁOWIŃSKA, pełnomocnikiem stron przed KIO i Sądem Zamówień Publicznych, szkoleniowcem i wykładowcą. Nie jest związany i nie reprezentuje żadnej ze stron omawianego przetargu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

System podatkowy lepiej mądrze reformować, niż rewolucjonizować

Każdy rząd deklaruje, że chce zmienić system danin publicznych na prostszy i wydajniejszy. Obecna ekipa doprowadziła już do wielu drobnych zmian deregulacyjnych, przede wszystkim uproszczenia niektórych procedur. Wprawdzie nie jest to znaczące uproszczenie i usprawnienie systemu podatkowego, ale czy w ogóle taki postulat jest realny?

Członkowie Rady Legislacyjnej „Rzeczpospolitej” przestrzegają przed radykalnymi rozwiązaniami. W debacie przeprowadzonej w redakcji na temat systemu podatkowego stwierdzili, że dla podatników, zwłaszcza przedsiębiorców, cenniejsza od rewolucyjnych rozwiązań jest stabilność przepisów. Jeśli zaś ma już dochodzić do zmian, to powinny one być ogłaszane z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem.

Doraźne cele

Podczas dyskusji nawiązano do ogłaszanych co jakiś czas, zwłaszcza podczas kampanii wyborczych, haseł „radykalnego uproszczenia prawa podatkowego” lub innych głębokich reform w tym obszarze. Członkowie Rady przywołali tu próby takich reform w stylu tzw. Polskiego Ładu, realizowanego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Te i inne starania z przeszłości okazały się nieudane, między innymi dlatego, że realizowały doraźne cele aktualnie rządzącej ekipy.

Czy to oznacza, że nie da się wprowadzić większych reform w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja parlamentu?

– Oczywiście, że się da. Przykładem są Czechy – zauważyła Patrycja Goździowska, doradca podatkowy i partner w kancelarii SSW. I nawiązała do oglądanego na własne oczy wystąpienie Stanislava Kouby, ówczesnego dyrektora departamentu podatków dochodowych w czeskim Ministerstwie Finansów. Podczas odbywającej się w listopadzie 2017 r. konferencji, mówił o nowych przepisach podatkowych planowanych na styczeń.

– Minister wyraźnie wspomniał, że nie chodzi o najbliższy styczeń, ale o 2019 r., już po wyborach. Projekt był szykowany dla następnego rządu, aby ten, niezależnie kto go utworzy, mógł się zastanowić nad nim i wprowadzić swoje uwagi – relacjonowała Patrycja Goździowska.

Z kolei Andrzej Zubik, doradca podatkowy i partner w dziale podatkowym PwC, zwrócił uwagę, że dzisiejsza rzeczywistość gospodarcza jest złożona.

– Oczekiwanie wprowadzenia bardzo prostych podatków, które miałyby uchwycić całą paletę możliwych działalności człowieka i przedsiębiorstwa, jest raczej niemożliwe – zaznaczył ekspert. Przyznaje przy tym, że zamiast radykalnych reform podatkowych lepiej stosować metodę mniejszych kroków.

– Takim krokiem może być próba usunięcia przepisu pozwalającego na wydłużenie terminu przedawnienia podatków poprzez instrumentalne wszczynanie w tym celu postępowań karnych skarbowych. Ustawa ma swoje wady (czeka na podpis prezydenta; red.), ale przynajmniej podejmuje próbę ukrócenia złych praktyk organów skarbowych – mówił Andrzej Zubik.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Przedawnienia

Właśnie zmiany przepisów o przedawnieniu były kolejnym tematem dyskusji członków Rady. Zauważono, że dziś, dzięki cyfryzacji rozliczeń podatkowych, Krajowa Administracja Skarbowa dość szybko uzyskuje informacje o działaniach podatników. W przypadkach podejrzeń o nieprawidłowości w tych rozliczeniach urzędnicy mogą zatem podjąć odpowiednie działania znacznie szybciej, niż w terminie pięcioletnim.

Eksperci wskazywali, że zaproponowana nowelizacja ordynacji podatkowej i kodeksu karnego skarbowego, choć od dawna postulowana przez przedsiębiorców i doradców podatkowych, tylko częściowo rozwiązuje problem. Nie obejmie ona przypadków, gdy u podatnika nastąpi wpis hipoteki przymusowej dla zabezpieczenia zobowiązań podatkowych. Za wadę projektu uznano też to, że nawet po przedawnieniu zobowiązań podatkowych sąd będzie mógł wymierzyć karę w wysokości analogicznej do uszczuplonego podatku (choć tylko w przypadku najcięższych przestępstw skarbowych).

Będą ugody?

Nową propozycją, która jeszcze nie trafiła do parlamentu, jest możliwość zawierania ugód między podatnikiem a organami skarbowymi. Nie byłoby możliwe przed taką ugodą negocjowanie wysokości wymierzanego podatku, ale można by zawrzeć porozumienie np. co do niejasnego stanu faktycznego.

Rada uznała taką propozycję za krok w dobrym kierunku. Zwróciła jednak uwagę na realia działalności fiskusa. Jeżeli urzędnik skarbowy miałby podpisywać takie porozumienie – nie powinien być zdany wyłącznie na własną odwagę. Przydałyby się mu jasne wytyczne, w jakich okolicznościach mógłby takie ugody zawierać, by potem nie ponosić konsekwencji służbowych.

– Projektowany przepis zakłada, że ugodę zawiera się wtedy, gdy może ona przynieść Skarbowi Państwa skutki korzystniejsze niż prawdopodobny wynik działań organów podatkowych. Trudno jest tutaj znaleźć przestrzeń, do tego, żeby urzędnik mógł podjąć ryzyko ustępstw wobec podatnika – zauważył Andrzej Zubik. Dodał też, że projekt zakłada bardzo liczny katalog sytuacji, w których ugód nie będzie można zawierać. – Te drzwi otwarte w kierunku ugód są otwarte na razie dość wąsko, pewnie niewielu podatników przeciśnie się przez tę szczelinę – podsumował Andrzej Zubik.

W ostatnich latach nie tylko prawo podatkowe, ale też postępująca cyfryzacja zmieniła relacje między podatnikami a KAS. Urzędnicy wiedzą o podatnikach więcej i szybciej. Z kolei podatnicy, zwłaszcza ci więksi, musieli ponieść spore koszty związane z dostosowaniem swoich systemów. Ostatnio sporo kosztowało ich wdrożenie Krajowego Systemu e-Faktur.

Członkowie Rady są zgodni, że postępującej informatyzacji powinna towarzyszyć redukcja obciążeń biurokratycznych. Dotyczy to choćby dostarczania przy różnych procedurach wydruków z Krajowego Rejestru Sądowego, choć urzędy skarbowe i tak mają informacje w nich zawarte.

– Czy te informacje będą w końcu wykorzystywane przez władze skarbowe w praktyce? Musimy mieć świadomość, że urzędnicy zostają zalani ogromem danych. W którym momencie zaczną z nich korzystać? – pytała Patrycja Goździowska.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan

Z perspektywy przedsiębiorców lepsza jest ewolucja przepisów podatkowych od kolejnych rewolucji w rodzaju Polskiego Ładu. Trzeba zapewnić sześciomiesięczne vacatio legis regulacji podatkowych – jeśli mają wchodzić w życie z nowym rokiem kalendarzowym, to powinno się je ogłaszać do 30 czerwca. Projekty przepisów należy poddawać rzetelnym konsultacjom społecznym i zapewnić porządną ocenę skutków regulacji. Należy skończyć z polityką „uszczelniania” systemu poprzez restrykcje dla wszystkich podatników, gdy tak naprawdę potrzebne są one tylko dla jakiejś wąskiej grupy. Implementacja prawa unijnego nie powinna być pretekstem do nakładania obciążeń większych niż to unijne prawo przewiduje. Wreszcie kwestia deregulacji – ona jest potrzebna, ale bardziej systemowo, a nie tylko punktowo jak dotychczas.

dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC

Jeżeli państwo wprowadza KSeF czy jakiekolwiek inne rozwiązanie cyfrowe, to powinno zapewnić przedsiębiorcom, zwłaszcza małym, darmowe narzędzia do współpracy z tymi systemami. Po drugie, skoro już państwo dostaje dane z KSeF w czasie rzeczywistym, to powinno odstąpić od obowiązku raportowania miesięcznych sprawozdań. Mimo wszystko z badania wśród członków BCC wynika pozytywna ocena tego systemu. Przedsiębiorcy traktują go jako element porządkujący ich biznes i uszczelniający system podatkowy. Do korzyści można zaliczyć także szybszy zwrot VAT. Zresztą przykład Włoch, gdzie już wcześniej podobny system wprowadzono, pokazuje, że to opłacalne rozwiązanie także dla państwa, bo tam daje mu dodatkowo 3 mld euro rocznie.

Jacek Cieplak, wiceprezes Pracodawców RP

Wprowadzenie możliwości zawierania ugód z organami skarbowymi to kierunek, który oceniamy pozytywnie i który zasługuje na poparcie. Kluczowym wyzwaniem pozostaje jednak kwestia odpowiedzialności urzędników podejmujących decyzje o zawarciu takich ugód. Należy stworzyć mechanizm, który zapewni urzędnikom realne poczucie bezpieczeństwa przy podejmowaniu decyzji, a jednocześnie skutecznie zniechęcać do korzystania z tej instytucji. Warto rozważyć rozwiązania chroniące urzędnika przed negatywnymi konsekwencjami wynikającymi wyłącznie z faktu zawarcia ugody. Można również zastanowić się nad udziałem podmiotu zewnętrznego wobec KAS, takiego jak Prokuratoria Generalna RP, która jako instytucja reprezentująca interesy Skarbu Państwa mogłaby pełnić określoną rolę w procesie zatwierdzania lub opiniowania ugód. Taki model zwiększałby bezpieczeństwo prawne osób podejmujących decyzje oraz ograniczał ryzyko sytuacji, w której urzędnik podpisujący ugodę byłby następnie narażony na zarzuty działania na szkodę interesu Skarbu Państwa.

Piotr Podgórski, radca prawny, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców Przedsiębiorcy.pl

Usunięcie przepisu art. 70 § 6 pkt 1 ordynacji podatkowej pozwalającego na sztuczne przerywanie biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych było postulowane już od wielu lat. Teraz wreszcie projektodawca zdecydował się na ten krok, ale przy okazji niejako bocznymi drzwiami wprowadza obostrzenia wypaczające ideę tej zmiany. Projekt zakłada usunięcie art. 44 § 2 kodeksu karnego skarbowego, który oddaje istotę tego prawa i stanowi o ustaniu karalności przestępstwa skarbowego polegającego na uszczupleniu należności publicznoprawnej w przypadku przedawnienia tejże należności. Dodatkowo projektodawca wprowadza nowy przepis stanowiący, że pomimo przedawnienia należności publicznoprawnej związanej z przestępstwem skarbowym sprawca czynu zabronionego będzie miał obowiązek uiszczenia równowartości pieniężnej tej należności. Zdecydowanie nie o taki kształt tych przepisów chodziło w postulatach składanych od lat.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź