Kuratorzy sądowi – łatwiejszy nabór, sprawniejsze funkcjonowanie

Projekt ustawy ma w głównej mierze charakter porządkowy, mający znaczenie w głównej mierze dla kuratorów delegowanych do pełnienia funkcji w urzędzie obsługującym Ministra Sprawiedliwości, czy pełniących funkcje w komisji egzaminacyjnej. Projekt jest jednak istotny dla aplikantów kuratorskich, gdyż w przypadku jego wejścia w życie może dojść do skrócenia czasu trwania aplikacji kuratorskiej i szybszego przystąpienia do egzaminu.

Proponowane ułatwienia w kształtowaniu przyszłych kadr kuratorskich

Projekt ustawy zakłada poszerzenie uprawnienia Ministra Sprawiedliwości w zwalnianiu aplikanta od odbycia części aplikacji kuratorskiej i od złożenia egzaminu kuratorskiego. Dotychczas istniała bowiem możliwość, by Minister Sprawiedliwości, na wniosek Prezesa sądu okręgowego, w szczególnie uzasadnionych wypadkach zwolnił aplikanta kuratorskiego z pozostałej do odbycia części aplikacji kuratorskiej i jednocześnie złożenia egzaminu kuratorskiego. Po dokonaniu zmian zyska on możliwość zwalniania tylko z części aplikacji kuratorskiej, tylko ze złożenia egzaminu kuratorskiego, jak również zarówno z części aplikacji kuratorskiej, jak i ze złożenia egzaminu kuratorskiego.

Projektodawca proponuje tym samym, by aplikant mógł przystąpić do egzaminu kuratorskiego nie tylko w pierwszym możliwym terminie po odbyciu aplikacji kuratorskiej, lecz także w pierwszym możliwym terminie po uzyskaniu zwolnienia z pozostałej do odbycia części aplikacji kuratorskiej.

Komisje egzaminacyjne

Jedną z proponowanych zmian jest wprowadzenie do składu komisji egzaminacyjnej egzaminu kuratorskiego w miejsce jednego przedstawiciela Krajowej Rady Kuratorów, jednego kuratora zawodowego będącego delegatem do Krajowej Rady Kuratorów. Zmiany zakładają również, iż kurator zawodowy będący członkiem komisji będzie mógł żądać zwrotu kosztów podróży i noclegów na zasadach określonych w przepisach dotyczących należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju.

Minister Sprawiedliwości decydentem polityki fiskalnej kuratorów sądowych

Dotychczasowy stan prawny zakłada, iż to Rada Ministrów w drodze rozporządzenia określa mnożniki wynagrodzenia zasadniczego kuratorów zawodowych i aplikantów kuratorskich, stawki dodatku funkcyjnego i patronackiego oraz szczegółowe warunki przyznawania dodatku patronackiego i dodatku specjalnego. Projekt ustawy zakłada z kolei przekazanie wydawania przedmiotowych rozporządzeń Ministrowi Sprawiedliwości (zmiana w art. 14 ust. 7 KurSądU).

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zmiany w legitymacjach służbowych

Dotychczas wzory legitymacji służbowych kuratorów i aplikantów kuratorskich są określane przez Ministra Sprawiedliwości w drodze zarządzenia; wszelkie zmiany wzoru następują również w drodze zarządzenia. Projekt ustawy zakłada z kolei wprowadzenie regulacji dotyczących legitymacji służbowych w art. 104 KurSądU poprzez wskazanie, iż legitymacje kuratorów zawodowych, społecznych oraz aplikantów kuratorskich powinny zawierać:

  1. imię (imiona) i nazwisko;
  2. wizerunek twarzy;
  3. nazwę sądu, w którym działa;
  4. numer legitymacji służbowej oraz datę jej ważności;
  5. nazwę organu, który wydał legitymację służbową;
  6. miejscowość i datę wydania legitymacji.

Ponadto Minister Sprawiedliwości, już nie w drodze zarządzenia, a w drodze rozporządzenia – wedle założeń projektu ustawy – określać będzie wzór legitymacji służbowej, a także organy właściwe do wydawania, wymiany lub zwrotu legitymacji służbowej, okoliczności uzasadniające wymianę lub zwrot legitymacji służbowej, tryb postępowania w przypadku wymiany, zwrotu lub utraty legitymacji służbowej, sposób postępowania z legitymacją służbową oraz termin ważności legitymacji służbowej. Przy wydawaniu rozporządzenia będzie musiał mieć na względzie konieczność zapewnienia możliwości identyfikacji kuratorów i aplikantów, sprawności postępowania w sprawie wydawania, wymiany i zwrotu legitymacji służbowej oraz jej właściwej ochrony przed podrobieniem, przerobieniem lub użyciem przez osobę nieuprawnioną.

Szersze kompetencje kuratorów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości

W aktualnym stanie prawnym Minister Sprawiedliwości może delegować kuratora zawodowego, za jego zgodą, do pełnienia czynności administracyjnych w urzędzie obsługującym Ministra Sprawiedliwości, związanych z nadzorem nad pracą kuratorów sądowych, na czas określony, nie dłuższy niż 2 lata, albo na czas nieokreślony. Projekt ustawy zakłada poszerzenie kompetencje kuratora delegowanego przez Ministra Sprawiedliwości do pełnienia czynności administracyjnych w urzędzie obsługującym Ministra Sprawiedliwości na czynności wykraczające poza nadzorem nad pracą kuratorów sądowych. Projektodawca wychodzi bowiem z założenia, iż nabyte doświadczenie zawodowe kuratorów może przydać się również na innych szczeblach wyżej przytoczonej pracy w urzędzie, a jego zamierzeniem jest wyeliminowanie z ustawy celowości zadania, gdyż ogranicza wykorzystanie kuratora delegowanego do pracy w urzędzie, do innych czynności administracyjnych.

Przepisy intertemporalne i wejście w życie

Projektodawca zakłada, iż ustawa wejdzie w życie co do zasady w standardowym 14-dniowym okresie vacatio legis od dnia jej ogłoszenia. Jedyny wyjątek stanowią przepisy odnoszące się do legitymacji służbowych kuratorów i aplikantów, które miałyby wejść w życie dopiero 1.4.2026 r., niemniej proces legislacyjny jeszcze trwa. Ustawa zakłada wprowadzenie również przepisów międzyczasowych, w tym stosowanie dotychczasowych przepisów do kuratorów sądowych, którzy przed dniem wejście w życie ustawy zostali delegowani do pełnienia czynności administracyjnych w urzędzie obsługującym Ministra Sprawiedliwości. Z kolei w przypadku legitymacji służbowych kuratorów i aplikantów wydanych do 31.3.2025 r., lub których ważność przedłużono na 2026 r., zachowają ważność przez okres, na który zostały wydane, maksymalnie do 31.12.2026 r. Po tym okresie utracą one swoją ważność.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

WIBOR wymaga dobrej informacji

To drugi etap tego precedensowego dla rynku kredytów złotowych postępowania. 11 czerwca br. odbyła się rozprawa przed 5-osobowym składem Trybunału Sprawiedliwości UE. Najważniejszy jednak będzie wyrok, który zwykle podziela opinię rzecznika generalnego TSUE. Rozstrzygnięcie zapadnie zapewne w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Niektórzy prawnicy spodziewają się, że orzeczenie uwzględniające oczekiwania konsumentów i ich pełnomocników, otworzy nowe wielkie pole dla procesów kredytobiorców, tym razem złotówkowych, z bankami – na wzór spraw frankowych.

Umowy ze wskaźnikiem

W omawianej sprawie do TSUE zwrócił się częstochowski Sąd Okręgowy (sędzia Marcin Borkowski). Rozpatruje on pozew kredytobiorcy, który w PKO BP S.A. w 2019 r. zaciągnął kredyt mieszkaniowy na nieco ponad 400 tys. zł na 240 miesięcy. We wrześniu 2023 r. kredytobiorca pozwał bank, zarzucając mu, że przed zawarciem umowy nie został poinformowany, w jaki sposób jest wyznaczany wskaźnik referencyjny WIBOR, mający kluczowe znaczenie dla ustalenia oprocentowania tego kredytu. Zażądał on też zapłaty ponad 10 tys. zł rat nadpłaconych w oparciu o abuzywny, w jego ocenie, WIBOR.

SO powziął szereg wątpliwości, które zawarł w pytaniach prejudycjalnych do TSUE:

Sprawa w TSUE

Pełnomocnik kredytobiorcy mec. Sebastian Frejowski wskazywał podczas rozprawy przed TSUE, że przedmiotem sporu nie jest legalność WIBOR, ale prawidłowość wykonania przez bank obowiązków informacyjnych względem konsumenta w odniesieniu do wskaźnika.

– Zatem można uznać, że po rozprawie niesporne jest to, że umowy kredytu hipotecznego oparte na WIBOR-ze są legalne i sam wskaźnik jest wskaźnikiem uczciwym, natomiast obecnie istota zarzutu sprowadza się do tego, czy bank należycie, czy nienależycie wykonał obowiązki informacyjne – spuentował przebieg rozprawy adwokat Michał Romanowski, pełnomocnik PKO BP.

Z kolei pełnomocnik rządu wskazał, że WIBOR jest wskaźnikiem certyfikowanym przez uprawniony organ administracji publicznej na mocy unijnego rozporządzenia BMR i choćby z tej racji ma przymiot uczciwości.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Co podpowiada rzecznik?

W czwartkowej opinii Laila Medina po pierwsze, proponuje Trybunałowi, aby na pierwsze trzy pytania Sądu Okręgowego w Częstochowie odpowiedział, że artykuł 1 ust. 2 dyrektywy Rady 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować tak, że warunek umowny uwzględniony w umowie o kredyt hipoteczny zawartej między konsumentem a bankiem, który przewiduje, że oprocentowanie mające zastosowanie do kredytu jest oprocentowaniem zmiennym opartym na wskaźniku referencyjnym WIBOR 6M, jest objęty zakresem stosowania tej dyrektywy, jeżeli przepisy krajowe nie przewidują obowiązkowego stosowania tego wskaźnika i jego określonej stawki, niezależnie od wyboru dokonanego przez strony umowy.

Po drugie, artykuł 4 ust. 2 tej dyrektywy należy interpretować tak, że pozwala on na ocenę nieuczciwego charakteru warunku uwzględnionego w umowie o kredyt hipoteczny zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą, który to warunek przewiduje zastosowanie do tej umowy zmiennego oprocentowania opartego na wskaźniku referencyjnym WIBOR 6M, jeżeli warunek ten nie został sformułowany prostym i zrozumiałym językiem (wymóg przejrzystości).

Aby spełnić ten wymóg, przedsiębiorca musi poinformować konsumenta w sposób wystarczająco precyzyjny i dokładny o nazwie stosowanego wskaźnika referencyjnego oraz o nazwie jego administratora, a także o potencjalnych konsekwencjach dla konsumenta wynikających ze stosowania tego wskaźnika.

Sposób, w jaki kredytodawca dostarcza te informacje, pośrednio albo bezpośrednio musi powodować w rezultacie, aby informacje te w pełni ujawniały zastosowaną metodę i główne elementy powodujące wahania stawki wskaźnika i nie dawały zniekształconego obrazu charakteru wskaźnika.

Wreszcie, artykuł 3 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że zobowiązuje on sąd krajowy do dokonania oceny, czy warunek umowny dotyczący zmiennej stopy oprocentowania opartej o WIBOR – stojąc w sprzeczności z wymogiem dobrej wiary – powoduje znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Sąd krajowy w ogólnej ocenie nieuczciwego charakteru warunku umownego musi sprawdzić, czy kredytodawca, traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny, mógł racjonalnie założyć, że konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych umowy. W tym celu należy sprawdzić, czy konsument wyraził świadomą zgodę na ryzyko wynikające ze stosowania spornego warunku umownego po otrzymaniu pełnych i dokładnych informacji.

Ocena ta nie może jednak odnosić się do wskaźnika WIBOR jako takiego, ani do metody jego ustalania – puentuje swoje stanowisko Laila Medina.

Opinia rzecznika TSUE może mieć znaczenie nie tylko dla kredytów mieszkaniowych, ale i innych umów – także pożyczek o zmiennym oprocentowaniu opartym o WIBOR.

Prof. Michał Romanowski, pełnomocnik PKO w tej sprawie, nie kryje zadowolenia, mówiąc, że opinia rzecznika jest zgodna z jego przewidywaniami. Podkreśla, że rzecznik generalny TSUE nie zakwestionował uczciwości wskaźnika WIBOR i sądy krajowe nie mogą badać tego wskaźnika oraz metody jego ustalania. – Banki powinny informować klientów o jego nazwie, administratorze WIBOR oraz konsekwencjach zastosowania takiego wskaźnika dla umowy, a do sądów krajowych należy ocena, czy klient został prawidłowo poinformowany o WIBOR i jego konsekwencjach, zgodnie z zakresem przewidzianym w rozporządzeniu BMR i właściwych przepisach krajowych – zwraca uwagę Michał Romanowski.

Zadowolony z opinii rzecznika TSUE jest też mec. Sebastian Frejowski, pełnomocnik kredytobiorcy w tej sprawie. – Oceniam tę opinię jako dobry przedbieg przed wyrokiem TSUE, przede wszystkim za rozwinięcie w niej obowiązków informacyjnych banku, które ma wypełnić wobec kredytobiorcy, aby uznać, że zostały one zrealizowane w sposób należyty – mówi Sebastian Frejowski.

Sygnatura akt: C-471/24

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Radosław Górski

radca prawny

Opinia rzecznika otwiera drogę do kontroli sądowej kredytów złotowych opartych na WIBOR i zwiększa prawdopodobieństwo całkowitej porażki sektora bankowego w sporach z konsumentami. Rzecznik potwierdził, że brak rzetelnej informacji o ryzyku i sposobie ustalania wskaźnika czyni postanowienia umowne dotyczące oprocentowania nieprzejrzystymi i nieuczciwymi. Większość umów w Polsce, moim zdaniem, nie spełnia tych standardów, co stawia banki w podobnej sytuacji jak przy kredytach frankowych.

Ocena nieuczciwego charakteru postanowień umownych w przypadku umowy, której dotyczyło pytanie prejudycjalne, zdaniem rzecznika, nie może odnosić się do wskaźnika WIBOR jako takiego ani do metody jego ustalania. Równocześnie informacja o metodzie wyznaczania tego wskaźnika musi być przekazana kredytobiorcy, ale po setkach analiz umów kredytowych znam jedynie kilka przypadków, w których banki częściowo wywiązały się z tego obowiązku.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Jędrzej Jachira

adwokat

Klauzule dotyczące oprocentowania opartego na WIBOR mogą być badane pod kątem nieuczciwości, jeśli nie zostały jasno i zrozumiale przedstawione konsumentowi. Banki powinny zatem informować o mechanizmie wskaźnika i jego wpływie na koszty kredytu. Choć opinia nie jest wiążąca dla TSUE, to daje korzystną prognozę dla kredytobiorców przed ostatecznym wyrokiem. Rzecznik generalny TSUE ponownie zwraca szczególną uwagę, jak ważne dla TSUE jest pełne poinformowanie konsumenta o tym, co istotnie wpływa na wysokość zobowiązań kredytobiorców.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Wojciech Wandzel

adwokat

Rzecznik Generalny TSUE wskazał, że wprawdzie sądy krajowe mogą badać klauzulę zmiennego oprocentowania, to nie mogą one badać metody wyznaczania wskaźnika referencyjnego WIBOR. Jest to bardzo istotne, ponieważ w postępowaniu przed SO w Częstochowie (i analogicznych postępowaniach „wiborowych”) kredytobiorca w istocie kwestionuje wskaźnik WIBOR i metodologię jego wyznaczania. Co prawda kredytobiorca czyni to, jak wynika z przebiegu rozprawy przed TSUE, pod pretekstem rzekomego niedopełnienia obowiązków informacyjnych, ale istota zarzutów kredytobiorcy i tak dotyczy wskaźnika i metodologii jego tworzenia.

Te zaś kwestie, jak wynika z opinii rzecznika, nie mogą być w ogóle przedmiotem oceny przez sąd rozpoznający sprawę, w której kredytobiorca kwestionuje umowę zawierającą klauzulę zmiennego oprocentowania.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Henryk Walczewski

sędzia z sądu frankowego

Sąd nie może badać WIBOR w sporze o kredyt hipoteczny. Stosowanie wskaźnika referencyjnego WIBOR wynika z prawa UE (rozporządzenie 2016/1011 BMR), które nakazuje wprost zasady obliczania wskaźnika, a prawem krajowym – jego administratora. Wykonując te obowiązki na terenie Polski, do umów kredytu hipotecznego stosuje się WIBOR (ustawa o kredycie hipotecznym, art. 10 ust. 1 pkt 5). Wysokość WIBOR określa jego administrator – bank – i kredytobiorca nie ma wpływu na jego wysokość. Skarżyć trzeba administratora przed sądem administracyjnym. Rozporządzenie BMR określa sposób rozpatrywania skarg na wyznaczanie wskaźnika (art. 9), dane wejściowe i metodę obliczeń (art. 11–14). Zawarcie umowy kredytu z pominięciem powyższych zasad jest prawnie niemożliwe.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Fałszywe dowody a prawo do wznowienia postępowania podatkowego

W toku postępowania wymiarowego Naczelnik Urzędu Skarbowego ustalił, że Podatnik w latach 2010–2013 prowadził w sposób zorganizowany działalność gospodarczą polegającą na zakupie pojazdów w Stanach Zjednoczonych, ich odprawie celnej w Niemczech, rejestracji w Polsce oraz finalnej sprzedaży za pośrednictwem komisu. Nie płacił jednak VAT, więc urząd naliczył podatek od towarów i usług.
Podstawowym dowodem były umowy sprzedaży pojazdów zawierające podpisy przypisane do Podatnika, a wskazujące na to, że działał on jako właściciel i sprzedawca pojazdów. Decyzja wymiarowa stała się ostateczna, ponieważ Podatnik się nie odwołał.
Po jakimś czasie Podatnik zaczął jednak dążyć do wznowienia postępowania na podstawie art. 240 § 1 pkt 1 OrdPU, wskazując, że podpisy na trzech umowach sprzedaży komisowej samochodów zostały sfałszowane. Wsparł swoje twierdzenia opinią biegłego sądowego z zakresu badań pisma i podpisów, sporządzoną w toku postępowania karnego skarbowego, w której stwierdzono, że podpisy te nie są jego autorstwa.
Natomiast samo postępowanie karne w sprawie podrobienia podpisów zakończyło się wydaniem przez prokuratora postanowienia o umorzeniu dochodzenia z powodu niewykrycia sprawcy (art. 270 § 1 KK). Postanowienie to zostało utrzymane w mocy przez sąd rejonowy, który jednoznacznie stwierdził, że podpisy nie są autentyczne.
Organy podatkowe uznały jednak, że brak jest wymaganej przesłanki wznowienia postępowania podatkowego, ponieważ – ich zdaniem – konieczne jest orzeczenie sądu karnego skazujące określoną osobę za fałszerstwo. W konsekwencji odmówiły uchylenia decyzji ostatecznej dotyczącej podatku od towarów i usług.
Sedno sporu sprowadzało się do odpowiedzi na pytanie, czy prawomocne postanowienie sądu karnego, utrzymujące w mocy postanowienie prokuratora o umorzeniu dochodzenia wobec niewykrycia sprawcy, ale zawierające jednoznaczne stwierdzenie o sfałszowaniu podpisów skarżącego, spełnia przesłankę stwierdzenia fałszywości dowodu w rozumieniu art. 240 § 1 pkt 1 OrdPU. Organy podatkowe stały bowiem na stanowisku, że konieczne jest orzeczenie sądu karnego w formie wyroku skazującego określoną osobę za popełnienie przestępstwa fałszerstwa.
Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź
W takim stanie faktycznym sprawy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi w wyroku z 13.4.2022 r. (sygn. akt I SA/Łd 68/22) przyznał, że zaskarżona decyzja narusza art. 240 § 1 pkt 1 OrdPU poprzez błędną wykładnię tego przepisu.
W ocenie Sądu, aby mówić o stwierdzeniu fałszywości dowodu nie jest konieczne wydanie wyroku skazującego. Wystarczające jest prawomocne orzeczenie sądu, z którego wynika ponad wszelką wątpliwość, że określony dowód jest fałszywy. W rozpoznawanej sprawie taki charakter miało prawomocne postanowienie sądu rejonowego, w którym przesądzono, że podpisy na trzech umowach sprzedaży pojazdów nie są podpisami skarżącego. Fakt, że postępowanie umorzono z powodu niewykrycia sprawcy, nie niweczy znaczenia tego ustalenia.
WSA w Łodzi podkreślił, że organy podatkowe błędnie zignorowały tę okoliczność, nie analizując jej w kontekście wpływu na decyzję wymiarową. Jednocześnie wskazał, że choć sfałszowane umowy nie były jedynymi dowodami w sprawie, miały one charakter kluczowy dla ustalenia istnienia zobowiązania podatkowego. W konsekwencji, w przypadku ich wyeliminowania, brak byłoby podstaw do przypisania skarżącemu obowiązku zapłaty podatku VAT.
Do powyższego stanowiska przychylił się Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 30.7.2025 r. (sygn. akt I FSK 979/22) stwierdzając, że w aktach sprawy znajduje się opinia biegłego oraz prawomocne postanowienie sądu rejonowego, z których wynika, że dowody okazały się fałszywe.
Stąd, w opinii NSA, pomimo faktu, że fiskus zgromadził też inne dowody potwierdzające, że podatnik sprzedawał samochody, organ podatkowy musi ponownie ocenić sprawę w kontekście wyłączenia tych dokumentów, które okazały się sfałszowane.

Komentarz

Orzeczenie to wpisuje się w kierunek wykładni rozszerzającej ochronę praw podatnika w przypadkach, gdy kluczowe dla wymiaru podatku dowody zostały sfałszowane, a organ podatkowy nieprawidłowo odmówił uwzględnienia tej okoliczności.
Omawiany wyrok wyraźnie podkreśla także, iż prawo podatkowe nie może być stosowane w sposób automatyczny, gdy istnieją wątpliwości co do autentyczności kluczowych dokumentów w sprawie.
Wyrok NSA z 30.7.2025 r., I FSK 979/22, Legalis
Więcej opracowań ius.focus® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ze zdjęciami dzieci trzeba uważać

W rozpoczętym właśnie nowym roku szkolnym uczniowie zdobędą wiedzę m.in. o tym, jak skuteczniej chronić swoje dane osobowe. Co jednak na ten temat wiedzą same szkoły (a także przedszkola czy inne podobne instytucje)? Niestety, wiele wskazuje na to, że nie za dużo.

– Jeśli chodzi o ochronę wizerunku dzieci, świadomość jest wciąż bardzo niska. Wystarczy wpisać nazwę jakiegokolwiek przedszkola na Facebooku i natychmiast zobaczymy całą masę zdjęć – mówi Jan Pieniążek, ekspert ds. prawnych Fundacji GrowSpace. – Pytanie, czy należy je upubliczniać? Można przecież ograniczyć się do udostępniania ich w zamkniętej grupie dla rodziców. Innym rozwiązaniem jest rezygnacja z wrzucania zdjęć w ogóle, albo zamazywanie twarzy – szkoła spełnia swoje cele promocyjne, a wizerunki są chronione – podkreśla ekspert.

Zainteresowanie w całej Polsce

Dowodów na to, jak poważne skutki może mieć nagranie ze szkolnych uroczystości, dostarcza niedawna sytuacja ze Starachowic, gdzie grupa dzieci z podstawówki śpiewała piosenkę o tym, że „będzie pijana na weselu w Dubaju”. Na szczęście osoba, która ujawniła to nagranie, i media, które je powieliły, zadbały o odpowiednie zamazanie obrazu. Ale nie zawsze musi tak być. Tymczasem ze względu na kontrowersyjność wydarzenia, stało się ono przedmiotem zainteresowania ogólnopolskich mediów.

Niedawno na łamach „Rzeczpospolitej” pisaliśmy o problemie tzw. sharentingu, czyli nadmiernego eksponowania wizerunku dzieci przez ich rodziców (często w celach zarobkowych). Z wizerunku swoich podopiecznych korzystają też jednak – nieraz nadmiernie – liczne instytucje (np. w ramach autopromocji), na co uwagę zwracają od dawna aktywiści walczący o prawa dziecka, Urząd Ochrony Danych Osobowych oraz rzeczniczka praw dziecka. Jak zaznacza Monika Horna-Cieślak, wizerunek, dziecko pozostaje zawsze pod ochroną prawną i nie może być traktowany jako własność żadnej instytucji. Szkoły, kluby sportowe i inne organizacje pełnią wobec dziecka szczególną rolę zaufania i zobowiązane są kierować się jego dobrem i prawem do prywatności.

Wizerunek osoby może być daną osobową w rozumieniu RODO, a w konsekwencji publikowanie zdjęć dzieci z wycieczek szkolnych, imprez sportowych itp. wymaga podstaw prawnych.

– W mojej ocenie jedyną, która wchodzi w grę, jest zgoda, w tym wypadku rodziców – tłumaczy dr hab. Arwid Mednis z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, partner w kancelarii Kobylańska Lewoszewski Mednis.

– Szkoła lub klub powinna przy tym wykonać choćby podstawową ocenę skutków przetwarzania takich zdjęć. Innymi słowy, trzeba ocenić, czy dzieci uwiecznione na fotografiach nie poniosą szkód z tytułu ich upublicznienia – dodaje.

I wskazuje, że głównym nasuwającym się zagrożeniem jest możliwość korzystania z tych zdjęć przez przestępców seksualnych. Również w celu zidentyfikowania dziecka i ustalenia, do której szkoły czy klubu chodzi.

– Na miejscu rodziców nie spieszyłbym się więc z wyrażaniem takiej zgody. Dlatego najlepiej ograniczyć się do publikowania tych zdjęć, na których nie można rozpoznać konkretnych małoletnich – podkreśla Arwid Mednis.

Niezależnie od powyższego instytucja taka musi też spełnić inne wymogi, m.in. przekazać stosowną informację m.in. na temat celu przetwarzania, podstaw prawnych itp.

Z kolei prof. Grzegorz Sibiga, adwokat i partner w kancelarii Traple Konarski Podrecki, wskazuje, że treść zgody musi wyraźnie określać, czego dotyczy.

– Nie spełnia tego warunku jednorazowa zgoda obejmująca wszystkie wydarzenia w roku szkolnym, ale też, z drugiej strony, niekoniecznie trzeba pozyskiwać zgodę oddzielnie na każde wydarzenie. Dobrze jest więc wskazać potencjalne kategorie imprez, z których zdjęcia mogą być publikowane. Rodzic, który wyraża zgody, musi bowiem wiedzieć na co się godzi – tłumaczy ekspert.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zgoda i ostrożność

Warto pamiętać o art. 81 prawa autorskiego, który przewiduje, że zgody nie wymaga publikacja wizerunku osoby m.in. stanowiącej szczegół większej całości. Przykładowo chodzi o zdjęcie grupowe uczestników wakacyjnego turnieju tenisowego – widoczna jest cała drużyna wraz z trenerami i kibicami na tle boiska.

– Jednak nawet w takich przypadkach podmiot decydujący się na rozpowszechnianie wizerunku dziecka powinien wykazać się rozwagą, poinformować dzieci i ich opiekunów o publikacji oraz wsłuchać się w głos dziecka – zwłaszcza jeśli istnieje prawdopodobieństwo, że może ono czuć się niekomfortowo w związku z publikacją jego wizerunku – tłumaczy Monika Horna-Cieślak, rzeczniczka praw dziecka.

Grzegorz Sibiga wskazuje z kolei, że RODO trzeba interpretować z uwzględnieniem wspomnianych rozwiązań przewidzianych prawem autorskim.

– Moim zdaniem należy objąć ściślejszą ochroną wizerunek tej szczególnie chronionej grupy, jaką są dzieci. W tym przypadku trzeba przeprowadzić test uzasadnionego interesu administratora i każdorazowo rozważyć, czy nie ingeruje w prawa dzieci, w tym w ich prywatność, a nawet godność. Realizacja praw dzieci niweczy możliwość upublicznienia, gdy będzie przeważała nad interesem administratora – mówi prof. Sibiga.

Usunięcie zdjęcia

Choć prawo polskie przyznaje możliwość sprzeciwienia się przetwarzaniu swoich danych dopiero od osiągnięcia pełnoletności, nic nie stoi na przeszkodzie, by taką możliwość przyznać uczniowi np. w statucie szkoły.

– Uważamy, że powinno się uwzględniać rozwój dziecka i jeśli jest już w stanie podjąć decyzję w tej sprawie, to powinno mieć taką możliwość. Np. że zgodę wyraża rodzic (czego wymaga prawo), ale musi ona być jeszcze potwierdzona przez ucznia – proponuje Jan Pieniążek.

Także RPD zwraca uwagę, że kluczowe jest aktywne zaangażowanie dziecka w podejmowanie decyzji o publikacji jego wizerunku. Szkoła czy inna instytucja powinna nie tylko informować rodzica, ale również – adekwatnie do wieku i dojrzałości – rozmawiać z dzieckiem, uwzględniać jego zdanie i respektować jego sprzeciw. Natomiast po osiągnięciu pełnoletniości będzie ono mogło złożyć sprzeciw w rozumieniu RODO, oraz cofnąć zgodę wyrażoną przez rodziców.

– Być może należy też stworzyć mechanizmy, które w takiej rewizji zgód pomogą dziecku, jako że udzielono ich bez udziału, a nawet wiedzy, danej osoby – mówi Grzegorz Sibiga.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mediacja w sprawach karnych szansą na łagodniejszy wyrok

Powiedzieć, że mediacje w sprawach karnych zdarzają się rzadko, to nic nie powiedzieć. W ostatnich latach przeprowadzano ich pomiędzy 3 a prawie 4 tys. rocznie, co stanowi średnio ok. 1,5 proc. wszystkich spraw karnych. Dlatego skierowanie do mediacji sprawy dotyczącej tragicznego wypadku na autostradzie A1 sprzed dwóch lat, zaskoczyło opinię publiczną.

Sąd przychylił się do wniosku obrońcy oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina (grozi mu za to do ośmiu lat więzienia). Zgodę na mediację wyrazili pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych (rodziny ofiar wypadku).

Mają prawo odmówić

Jak mówi dr Paweł Czarnecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, procesualista i mediator, w praktyce w większości przypadków sąd może skierować sprawę do mediacji (z urzędu lub na wniosek jednej ze stron), nie znając stanowiska wszystkich uczestników. W praktyce prawie nie zdarza się, aby sąd lub prowadzący postępowanie przygotowawcze nie uwzględnił wniosku.

– Natomiast mediator przy pierwszym kontakcie ma obowiązek odebrać zgodę na mediację od pokrzywdzonych. Mają oni też prawo odmówić, nawet bez podania powodów. Mogą też wyrazić zgodę, ale w trakcie mediacji się z tej zgody wycofać. Jakakolwiek mediacja przymusowa nie ma bowiem sensu – tłumaczy ekspert.

Jaki skutek może przynieść skierowanie sprawy do mediacji? To w dużej mierze zależy od jej wyniku. Jak tłumaczy dr Czarnecki, mediacja w większości spraw karnych, a więc tych dotyczących przestępstw ściganych z urzędu, ma znaczenie tylko dla wymiaru kary.

Zgodnie bowiem z art. 53 § 3 KK, wymierzając karę sąd bierze także pod uwagę pozytywne wyniki przeprowadzonej mediacji pomiędzy pokrzywdzonym a sprawcą. Natomiast w art. 53 § 2b KK wprost wskazano pojednanie się z pokrzywdzonym, a także naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem lub zadośćuczynienie za krzywdę jako okoliczności łagodzące.

– Oznacza to, że przy ewentualnym skazaniu sąd ma obowiązek uwzględnić pozytywne wyniki przeprowadzonej mediacji między pokrzywdzonymi, w tym przypadku rodziną ofiar wypadku, a sprawcą – mówi dr Paweł Czarnecki, przyznając jednocześnie, że mediacje w sprawach o zbrodnie nie zdarzają się często.

Oprócz tego, czysto teoretycznie ugoda zawarta podczas mediacji może skutkować również nadzwyczajnym złagodzeniem kary (art. 60 § 2 pkt 1 KK), odstąpieniem od wymierzenia kary, a nawet od obligatoryjnego orzeczenia środka karnego, uwzględnieniem wniosku oskarżonego o dobrowolne poddanie się karze (art. 387 KPK).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Taktyka procesowa

– W praktyce w wielu sprawach można powiedzieć, że powyższe skutki są tylko pobożnym życzeniem ustawodawcy. Sąd przy wymiarze kary bierze bowiem pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, w tym zachowanie oskarżonego przed, w trakcie i po popełnieniu przestępstwa. A trudno mówić np. o nadzwyczajnym złagodzeniu kary w sytuacji, gdy ktoś ucieka za granicę do kraju, z którym Polska nie ma podpisanej umowy o ekstradycję – mówi sędzia Piotr Mgłosiek z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków.

– Poza tym jeśli wziąć pod uwagę cele postępowania karnego, to zgodnie z art. 2 KPK naprawienie szkody jest dopiero na trzecim miejscu. Najważniejsze jest stwierdzenie, czy zostało popełnione przestępstwo, skazanie lub uniewinnienie, a przy skazaniu wymierzenie adekwatnej kary. W takich sprawach na jej wymiar tylko w minimalnym stopniu może wpływać naprawienie szkody, ponieważ to by oznaczało, że bogaci mogliby się wykupić od swoich win – dodaje sędzia Mgłosiek.

Dlatego, jak mówi dr Czarnecki, w tym przypadku mediacja może mieć znaczenie taktyczne.

– Ma być oznaką dobrej woli ze strony oskarżonego, a być może rzeczywistej skruchy, tego nigdy nie wiemy. W większości jednak tego typu przypadków, to jest w zasadzie moim zdaniem nadużycie procesowe. Bo nawet jeśli mediacja nie zakończy się porozumieniem, to oskarżony, choćby w mowie końcowej, może podnosić fakt, że próbował szukać porozumienia czy naprawienia szkody i sąd w wyroku będzie musiał się jakoś do tego odnieść – zaznacza dr Czarnecki.

W informacjach na temat mediacji w sprawach karnych zamieszczanych na stronach internetowych poszczególnych sądów często podkreśla się, że stanowi ona „próbę rozwiązania konfliktu pomiędzy stronami w sposób ugodowy na drodze negocjacji prowadzonych przy udziale neutralnej instytucji lub osoby. Mediacja pozwala pokrzywdzonemu i sprawcy ułożyć wzajemne relacje, co jest pożądane z punktu widzenia ich dalszego funkcjonowania w społeczeństwie”.

Często sprowadza się do określenia sposobu naprawienia szkody, a więc zobowiązania do wypłacenia odszkodowania lub zadośćuczynienia w określonej wysokości, które sąd może zasądzić na podstawie umowy mediacyjnej.

– Jeśli ugoda jest prawidłowo sporządzona, to zgodnie z art. 107 KPK stanowi tytuł wykonawczy i podlega egzekucji po zatwierdzeniu przez sąd. Ma taką samą moc, jak prawomocny wyrok. Czyli jeśli w ugodzie mediator wpisał standardowe zdanie „strony oświadczają, że zrzekają się wszelkich innych roszczeń”, to nie ma możliwości już ich zasądzenia. Jeśli zaś się nie uda, to pokrzywdzeni mogą na podstawie art. 49a KPK złożyć wniosek o orzeczenie obowiązku naprawienia szkody w postaci odszkodowania, zadośćuczynienia czy nawiązki – zaznacza dr Czarnecki.

Jak podkreśla ekspert, mediator nie sporządza protokołu. W sprawozdaniu jest on obowiązany jedynie wpisać, kto wziął udział w spotkaniu, kiedy się ono odbyło i czy zakończyło się ugodą, czy nie, oraz ewentualną ugodę załączyć. Jeśli postępowanie mediacyjne nie przyniosło pozytywnych efektów, nie wolno mu pisać o stanowiskach, przebiegu rozmów itp. To, co powiedziały poszczególne osoby, jest chronione tajemnicą mediacyjną w rozumieniu 178a KPK i mediator nie może być o to pytany w sądzie. Co więcej, pełnomocnik czy obrońca również pod rygorem odpowiedzialności dyscyplinarnej nie mogą wypowiadać się na temat przebiegu mediacji, ale stronom już tego zabronić nie można.

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2024 roku przeprowadzono 3333 mediacji, z czego 2085 zakończyło się ugodą.

– W moim przypadku dwukrotnie proponowałem stronom mediację i dwukrotnie nie były one zainteresowane. Z tego, co wiem, w naszym sądzie mediacje karne w ostatnim czasie przeprowadzono zaledwie dwie, ale one dotyczyły przestępstw gospodarczych – mówi sędzia Marcin Świerk, prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

– W przypadku poważnych przestępstw, jak sprawy o zabójstwo czy inne przestępstwa ze skutkiem śmiertelnym, zaproponowanie mediacji najpewniej byłoby źle odebrane przez pokrzywdzonych i podkopało zaufanie do bezstronności sądu. Co innego, gdy dzieje się to na wniosek którejś ze stron – zauważa sędzia Świerk.

Poza tym, choć w art. 23a kodeksu postępowania karnego, na podstawie którego odbywają się mediacje w sprawach karnych, nie ma żadnego ograniczenia co do rodzaju spraw, to w praktyce nie każda się do tego nadaje. – Nie wyobrażam sobie proponowania mediacji np. w sprawie dotyczącej zgwałcenia. Nawet gdyby pokrzywdzona wyraziła zgodę. W takiej sytuacji wolałbym usłyszeć, jakie oczekiwanie finansowe ma pokrzywdzona i po prostu je uwzględnić w wyroku skazującym. Poza tym zdarzało mi się odmówić mediacji na zgodny wniosek stron, widząc, że obydwu stronom nie zależy na osiągnięciu porozumienia, a na przedłużeniu postępowania, bo i takie sytuacje się zdarzają. Choć z przepisów wynika, że mediacja ma trwać miesiąc, to w praktyce często trwa dłużej – tłumaczy sędzia Mgłosiek.

– W sprawie wypadku na A1 również pełnomocnicy obydwu stron mieli dużo czasu, by wypracować pomiędzy sobą ugodę i zaprezentować ją sądowi podczas pierwszej rozprawy. Ba, mogli to zawsze zrobić na którymkolwiek z zaplanowanych terminów – dodaje.

Bariery mentalne i organizacyjne

Jak mówi dr Paweł Czarnecki, mediacje, jeśli już są inicjowane, bardzo często dotyczą natomiast pobić czy rozbojów, bójek, np. z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Barier – organizacyjnych, logistycznych i mentalnych – mediacji karnej jest wiele – brak pozytywnych doświadczeń z mediacją, zarówno ze strony organów, jak i stron, ryzyko instrumentalnego traktowania, stereotypy mediacyjne, brak procesowej możliwości zakończenia postępowania w przypadku przestępstw ściganych z urzędu, brak w ogóle wiedzy o takim sposobie zakończenia postępowania.

– Uważam, że w przypadku przestępstw umyślnych z użyciem przemocy, mediacja pomiędzy osobami, które nie są ze sobą spokrewnione, ma niewielkie szanse powodzenia. W praktyce wielu wstępujących do procesu pokrzywdzonych, w sytuacji, gdy utracili osobę najbliższą, nie życzy sobie spotkań z oskarżonym. Natomiast muszę też powiedzieć, że na szczęście mediacja wymaga zgody obu uczestników. Nie jest i nigdy nie powinna być obowiązkowa – pointuje dr Czarnecki.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Termin na zgłoszenie spadku dla celów zwolnienia z podatku

Opis okoliczności faktycznych

Na podstawie notarialnego testamentu spadek po A.D., zmarłym 22.4.2022 r., nabyła żona – Skarżąca H.D. Postanowieniem z 22.9.2022 r. Sąd, po rozpoznaniu sprawy z wniosku Skarżącej stwierdził, że spadek po zmarłej 18.1.2022 r. W.D. nabył w całości A.D. Postanowienie uprawomocniło się 30.9.2022 r. 4.1.2023 r. Skarżąca złożyła zgłoszenie, w którym wykazała nabycie spadku po zmarłym A.D., a następnie 25.9.2024 r. Skarżąca złożyła korektę, w której sprecyzowała przedmiot nabycia. Dnia 14.6.2024 r. Skarżąca złożyła zeznanie podatkowe o nabyciu rzeczy lub praw majątkowych (SD-3), w którym wykazała nabycie tytułem dziedziczenia po zmarłym mężu A.D. W załączeniu do zgłoszenia złożyła pismo: „Akt czynnego żalu dotyczący niezłożenia w terminie zeznania SD-3”. Następnie 25.9.2024 r. Skarżąca złożyła korektę, wskazując, że przedmiotem nabycia po A.D. są także środki pieniężne zgromadzone na rachunkach bankowych.

Naczelnik US ustalił Skarżącej zobowiązanie podatkowe w podatku od spadków i darowizn w kwocie 72 362 zł.

Stanowisko Organu

Zaskarżoną decyzją Dyrektor Izby Administracji Skarbowej po rozpatrzeniu odwołania H.D. od decyzji Organu I instancji, utrzymał w mocy decyzję organu pierwszej instancji. W uzasadnieniu wskazał, że obowiązek podatkowy z tytułu nabycia spadku powstał w dacie sporządzenia zarejestrowanego aktu poświadczenia dziedziczenia, tj. 19.5.2022 r. Termin dla zastosowania zwolnienia podatkowego z art. 4a ust. 1 pkt 1 PodSpDarU upłynął 21.11.2022 r. Natomiast zgłoszenie o nabyciu Skarżąca złożyła 4.1.2023 r., tj. po upływie terminu uprawniającego do zastosowania zwolnienia ustawowego. Uchybienie terminowi 6 miesięcy spowodowało ustalenie zobowiązania podatkowego w prawidłowej wysokości. Organ wskazał, że postępowanie sądowe w sprawie nabycia spadku po zm. W.D. zostało wszczęte z wniosku Skarżącej oraz zakończone 22.9.2022 r. Powzięcie wiadomości o nowych składnikach masy spadkowej po zmarłym mężu, nastąpiło zatem najpóźniej w dniu uprawomocnienia się postanowienia kończącego sprawę tj. 30.9.2022 r., czyli przed upływem 6 miesięcy. Tym samym przesłanka z art. 4a ust. 2 PodSpDarU – powzięcie wiedzy o nabyciu własności rzeczy lub praw majątkowych po upływie terminu, o którym mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1 PodSpDarU – nie została spełniona.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę H.D., bowiem organy podatkowe nie naruszyły ani przepisów prawa materialnego, ani przepisów procesowych w stopniu mającym lub mogącym mieć wpływ na wynik sprawy.

Sąd przypomniał na wstępie, że PodSpDarU dzieli podatników na trzy grupy i nie ma sporu, że skarżąca należy do grupy I. Nabycie spadku przez osoby zaliczone do tej grupy co do zasady podlega obowiązkowi podatkowemu. Nabycie takie jest wolne od podatku, jeżeli podatnik zgłosi nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego w terminie 6 miesięcy, liczonym od uprawomocnienia się orzeczenia sądu w sprawie stwierdzenia nabycia spadku lub zarejestrowania notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia (art. 4a ust. 1 pkt 1 i ust. 1a PodSpDarU). Jeżeli jednak z jakichś przyczyn nabywca dowiedział się o nabyciu po upływie wymienionego terminu, chcąc uzyskać zwolnienie od podatku, musi zgłosić te rzeczy lub prawa nie później niż w terminie 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o ich nabyciu oraz uprawdopodobnić fakt późniejszego powzięcia wiadomości o ich nabyciu (art. 4a ust. 2 PodSpDarU).

Sąd podzielił stanowisko i argumentację organów, że niedotrzymanie terminu zgłoszenia wywiera skutek prawny w postaci utraty prawa do zwolnienia i to bez względu na przyczynę uchybienia. W konsekwencji, skoro w świetle prawidłowo poczynionych ustaleń faktycznych, organy stwierdziły, że strona złożyła wniosek z uchybieniem sześciomiesięcznego terminu liczonego od dnia zarejestrowania notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia, to trafna jest konkluzja, że nie przysługiwało jej zwolnienie podatkowe. WSA podkreślił, że termin z art. 4a ust. 1 PodSpDarU jest terminem zawitym, a zatem co do zasady nie jest terminem przywracalnym.

Zdaniem Sadu, prawidłowo również uznały organy, że wskazana w art. 4a ust. 2 PodSpDarU przesłanka zwolnienia z podatku nie została spełniona. Wykładnia literalna art. 4a ust. 2 PodSpDarU nie budzi żadnych wątpliwości. Zwolnienie to znajduje zastosowanie w przypadku, gdy spadkobierca już po upływie terminu, w jakim należy złożyć zgłoszenie, dowiaduje się, iż odziedziczył dany składnik majątkowy. Sąd podziela stanowisko wyrażone w orzecznictwie, że przepis ten dotyczy nie tylko sytuacji, gdy spadkobierca nie wie, że przysługują mu prawa do spadku, ponieważ nie brał udziału w postępowaniu spadkowym, ale również sytuacji gdy spadkobierca brał udział w postępowaniu spadkowym, jednak w terminie 6 miesięcy od dnia uprawomocnienia się postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie uzyskał wiedzy dotyczącej określonego składnika majątkowego wchodzącego w skład masy spadkowej. W takiej sytuacji spadkobierca jest obowiązany do uprawdopodobnienia okoliczności późniejszego powzięcia wiadomości o ich nabyciu.

Spadkobiercą, który dowiedział się o nabyciu rzeczy i praw majątkowych w warunkach art. 4a ust. 2 PodSpDarU jest tylko taki spadkobierca, który z przyczyn od siebie niezależnych, obiektywnych, nie mógł powziąć wiedzy o nabyciu składników masy spadkowej w terminie; nie był w stanie w tym terminie podjąć i zakończyć wszystkich koniecznych czynności dla uzyskania stanowczej wiedzy o składzie, wartości odziedziczonego majątku. W przypadku Skarżącej brak jest jakichkolwiek okoliczności świadczących o braku obiektywnych możliwości ustalenia w wymaganym terminie składników majątku spadkowego. Wbrew twierdzeniom Skarżącej, posiadała ona wiedzę na temat składników majątku spadkowego odziedziczonych przez jej zmarłego męża po jego zmarłej matce, bowiem postępowanie sądowe w sprawie stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej teściowej zostało wszczęte na jej wniosek. Tym samym Skarżąca powzięła wiedzę co do składników majątku spadkowego jeszcze w toku biegu terminu do złożenia zgłoszenia.

Argumentacja strony przytoczona w skardze, zdaje się całkowicie pomijać sens i znaczenie powyższej regulacji. Nie do zaakceptowania jest stanowisko, iż przepis pozwala na subiektywne, a przy tym nieweryfikowalne, poczucie spadkobiercy o posiadanej wiedzy na temat rzeczy i praw majątkowych nabytych w drodze spadku. Warunek dotyczący terminu do złożenia stosownego zgłoszenia podatkowego w zasadzie nie miałby zastosowania, bo nie sposób w praktyce zweryfikować stanu wiedzy podatnika, na temat poszczególnych rzeczy lub praw majątkowych nabytych przez niego w drodze spadku.

Podatnik powinien wykazać, że bez własnych zaniedbań lub zaniechań nie wiedział o nabyciu przez niego spadku lub poszczególnych składników majątku spadkowego. Przyjęcie poglądu odmiennego stwarzałoby podstawy do instrumentalnego korzystania z instytucji przewidzianej w art. 4a ust. 2 PodSpDarU, która zgodnie z celem racjonalnego ustawodawcy ma zastosowanie do sytuacji zupełnie wyjątkowych, kiedy to nabywca rzeczy lub praw majątkowych rzeczywiście, z przyczyn od siebie niezależnych, bez własnych zaniedbań lub zaniechań, nie wie o nabyciu spadku albo nie wie o uprawomocnieniu się postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku. Miarodajny w tym zakresie jest wzorzec podmiotu, który z należytą starannością i odpowiedzialnością prowadzi własne sprawy.

Komentarz

Z uwagi na niespełnienie warunków, o których mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1 w zw. z ust. 1a i ust. 2 PodSpDarU trafnie uznano, że nabycie przez Skarżącą spadku podlegało opodatkowaniu na zasadach określonych dla nabywców zaliczonych do I grupy podatkowej. W toku postępowania jednolicie przyjęto, że art. 4a ust. 2 PodSpDarU możliwy jest do zastosowania tylko wówczas, gdy z istoty danego przypadku wynika, iż nabywca dowiedział się o fakcie nabycia później niż w przypadkach określonych w art. 4a ust. 1 pkt 1 i ust. 1a PodSpDarU. Jest to regulacja zabezpieczająca, ale i o wyjątkowym charakterze – nie może być interpretowana rozszerzająco. Przepis ten ma zastosowanie jedynie do takich przypadków, gdy spadkobierca z przyczyn od siebie niezależnych nie wie o nabyciu spadku i uprawomocnieniu się postanowienia o stwierdzeniu jego nabycia albo nie wie, jaki faktycznie majątek był przedmiotem dziedziczenia. Nie mieści się w tym pojęciu zaniedbanie samego spadkodawcy oraz brak zainteresowania swoją sytuacją prawną i majątkową.

Wyrok WSA w Gdańsku z 5.8.2025 r., I SA/Gd 375/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Data Act – nowe unijne zasady dostępu do danych

Data Act:

Cele i zakres Data Act

Rozporządzenie stanowi część unijnej strategii na rzecz danych, której celem jest stworzenie jednolitego rynku danych w UE. Dotychczasowe przepisy koncentrowały się na danych osobowych, jak np. rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO), oraz na określonych sektorach (np. telekomunikacja, transport). Brakowało jednak ram obejmujących dane nieosobowe i zasady ich udostępniania.

Data Act ma wypełnić tę lukę, zapewniając:

Nowe prawa użytkowników produktów i usług cyfrowych

Poprzedni stan prawny

Do tej pory dostęp użytkowników do danych generowanych przez produkty podłączone do sieci (IoT) nie był uregulowany. Producenci mogli dowolnie kształtować warunki, często ograniczając lub całkowicie uniemożliwiając użytkownikom dostęp. Konsument nie miał również pewności, jakie dane są gromadzone, i w jakim celu.

Nowe przepisy

Od 12.9.2025 r. użytkownicy zyskają prawo do uzyskiwania danych wytwarzanych przez produkt lub usługę cyfrową w sposób bezpośredni, nieodpłatny i w powszechnie używanym formacie. Dane mają być dostępne w czasie rzeczywistym, o ile jest to technicznie możliwe. Producenci będą musieli już na etapie sprzedaży informować o rodzaju, zakresie i częstotliwości generowanych danych.

Dodatkowo, rok później (od 12.9.2026 r.), wszystkie nowe produkty wprowadzane na rynek UE będą musiały być projektowane w sposób umożliwiający użytkownikowi bezpośredni dostęp do danych (design for access).

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Udostępnianie danych pomiędzy przedsiębiorstwami (B2B)

Stan poprzedni

W relacjach B2B dostęp do danych był wyłącznie przedmiotem umów cywilnoprawnych. Strona silniejsza mogła narzucać warunki, a brak regulacji ustawowych sprzyjał praktykom blokowania dostępu lub zawierania umów wyłączności.

Nowe przepisy

Data Act wprowadza obowiązek udostępniania danych innym przedsiębiorstwom na zasadach uczciwych, rozsądnych i niedyskryminujących (FRAND). Posiadacz danych może żądać rekompensaty finansowej, jednak wobec MŚP i organizacji non-profit opłata nie może przekroczyć kosztów bezpośrednich związanych z udostępnieniem.

Nowe zasady mają zwiększyć dostępność danych dla start-upów i mniejszych firm, które dotychczas były pozbawione realnych możliwości konkurowania z dużymi producentami i dostawcami usług.

Ochrona przed nieuczciwymi warunkami umownymi

Stan poprzedni

Małe i średnie przedsiębiorstwa były szczególnie narażone na narzucanie im niekorzystnych warunków umownych dotyczących danych, w tym klauzul ograniczających odpowiedzialność czy jednostronnie przyznających prawo do zmiany zasad współpracy.

Nowe przepisy

Rozdział IV Data Act wprowadza mechanizm ochronny. Zawiera listę klauzul zawsze nieuczciwych („czarna lista”), np. całkowite wyłączenie odpowiedzialności za umyślne naruszenia, oraz listę klauzul domyślnie nieuczciwych („szara lista”), np. jednostronna możliwość zmiany warunków przez jedną stronę. Ciężar dowodu, że klauzula nie jest nieuczciwa, spoczywa na stronie silniejszej.

W zakresie czasowym przepisy będą stosowane:

Wykorzystanie danych przez administrację publiczną (B2G)

Stan poprzedni

Dotychczas brak było ogólnych ram umożliwiających organom administracji dostęp do danych w sytuacjach kryzysowych. Dostęp opierał się na przepisach sektorowych, np. w transporcie czy telekomunikacji.

Nowe przepisy

Data Act przewiduje możliwość żądania przez organy publiczne udostępnienia danych w przypadku „wyjątkowej potrzeby”.

Rozróżnia się dwie sytuacje:

Żądania muszą być proporcjonalne, ograniczone co do celu i zakresu oraz nie mogą prowadzić do ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa w stopniu szkodzącym konkurencyjności.

Zmiana dostawcy usług w chmurze i interoperacyjność

Stan poprzedni

Zmiana dostawcy usług przetwarzania danych (np. chmury) była w praktyce utrudniona. Powszechne były wysokie opłaty za transfer danych (egress fees), brak interoperacyjności i zamknięte formaty plików.

Nowe przepisy

Rozdział VI Data Act ustanawia ramy ułatwiające zmianę dostawcy:

Nowe regulacje mają zwiększyć konkurencyjność na rynku usług chmurowych oraz ułatwić przedsiębiorcom kontrolę nad własnymi danymi.

Ochrona przed dostępem organów państw trzecich

Rozporządzenie chroni dane przechowywane w UE przed nieuprawnionym dostępem organów publicznych państw trzecich. Dane mogą być przekazywane poza Unię tylko wtedy, gdy żądanie jest zgodne z prawem UE i krajowym oraz spełnia kryteria proporcjonalności i konieczności. W przeciwnym razie dostawcy usług są zobowiązani odmówić udostępnienia.

Nadzór i egzekwowanie

Państwa członkowskie wyznaczą właściwe organy odpowiedzialne za egzekwowanie Data Act, a w razie potrzeby także koordynatora danych jako centralny punkt kontaktowy. Komisja Europejska przygotuje wzorcowe klauzule umowne i przeprowadzi pierwszą ewaluację stosowania rozporządzenia w ciągu trzech lat od jego wejścia w życie.

Podsumowanie

Data Act wprowadza jednolite ramy dla dostępu i wymiany danych w UE, zastępując dotychczasowy fragmentaryczny stan prawny. W porównaniu z poprzednimi regulacjami oznacza to fundamentalną zmianę: z dobrowolnych ustaleń kontraktowych na rzecz obowiązkowych, harmonizowanych reguł.

Najważniejsze skutki praktyczne Data Act to:

Dla polskich przedsiębiorców oznacza to konieczność dostosowania modeli biznesowych, umów i infrastruktury technicznej do nowych wymogów w krótkim czasie – pierwsze regulacje zaczną obowiązywać już we wrześniu 2025 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany w funkcjonowaniu centrów usług społecznych

Czym jest CUS?

CUS jest jednostką organizacyjną gminy, której celem jest integrowanie i koordynowanie świadczeń oraz usług w środowisku lokalnym. Do zadań CUS należy m.in. organizacja usług wspierających, takich jak usługi opiekuńcze, poradnictwo, działania edukacyjne i profilaktyczne, a także udzielanie wsparcia w formie świadczeń pieniężnych i pozapieniężnych. CUS współpracuje z instytucjami publicznymi oraz organizacjami pozarządowymi, rozwija programy wspierające rodziny, osoby starsze, osoby z niepełnosprawnościami oraz grupy szczególnie zagrożone wykluczeniem społecznym. Ważnym aspektem działalności centrum jest także promowanie aktywności społecznej poprzez inicjowanie wydarzeń, warsztatów i szkoleń służących wzmacnianiu więzi i zwiększaniu uczestnictwa mieszkańców w życiu wspólnoty.

Szczegółowy opis projektowanych zmian

Wprowadzenie definicji legalnej usług społecznych

Najważniejszym elementem nowelizacji jest ustanowienie definicji legalnej usług społecznych. Dotychczas brak takiego unormowania utrudniał jednolite stosowanie przepisów i prowadził do rozbieżności w interpretacji. Projektodawca podkreśla, że definicja umożliwi spójne stosowanie prawa w obszarze polityki społecznej, porządkując dotychczasowe praktyki. Z perspektywy samorządów definicja ma kluczowe znaczenie dla opracowywania programów usług, ich finansowania i kontroli realizacji.

Doprecyzowanie katalogu realizatorów usług społecznych

Projekt zakłada dookreślenie katalogu podmiotów świadczących usługi społeczne. Ma to odzwierciedlać zróżnicowaną strukturę lokalnych instytucji i organizacji realizujących zadania w tym zakresie. Doprecyzowanie ma ułatwić samorządom budowanie współpracy z instytucjami publicznymi i pozarządowymi, co przyczyni się do tworzenia kompleksowych i spójnych ofert wsparcia.

Program usług społecznych i diagnoza lokalna

CUS zostaną zobowiązane do opracowania programu usług społecznych. Dokument ten będzie musiał być przygotowany w oparciu o diagnozę potrzeb i potencjału lokalnej społeczności. Oba dokumenty:

Rozwiązanie to wprowadza mechanizm planowania o charakterze partycypacyjnym. Celem jest dostosowanie działań CUS do realnych potrzeb mieszkańców oraz zwiększenie przejrzystości w gospodarowaniu środkami publicznymi.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Struktura organizacyjna CUS

Projekt doprecyzowuje, że regulamin organizacyjny CUS stanowić będzie podstawę wewnętrznej struktury jednostki i akt prawa wewnętrznego. Ma to zapewnić jasne umocowanie prawne dla funkcjonowania CUS i zwiększyć przewidywalność działania w skali całego kraju.

Rozszerzenie zatrudnienia w CUS

Nowelizacja przewiduje poszerzenie możliwości zatrudniania pracowników, w szczególności:

Celem zmiany jest zwiększenie potencjału kadrowego CUS i zapewnienie lepszej obsługi rosnącej liczby mieszkańców korzystających z usług.

Uelastycznienie wymagań kwalifikacyjnych

Projektodawca proponuje złagodzenie wymagań kwalifikacyjnych wobec części kadry CUS. Zakłada się:

Rozwiązanie to ma umożliwić sprawniejsze obsadzanie wakatów i dopasowanie struktury zatrudnienia do lokalnych potrzeb.

Uprawnienia koordynatorów indywidualnych planów usług społecznych

Projekt przewiduje zrównanie uprawnień koordynatorów indywidualnych planów usług społecznych z pracownikami socjalnymi w zakresie:

Warunkiem jest spełnienie wymagań przewidzianych dla zawodu pracownika socjalnego. Zmiana ta ma charakter wyrównawczy i wzmacnia motywacyjny wymiar zatrudnienia.

Zmiana podstawy zatrudnienia dyrektora CUS

Dotychczas dyrektor CUS zatrudniany był w drodze powołania. Projekt zakłada zmianę podstawy zatrudnienia na umowę o pracę. Rozwiązanie to:

Karencja w uzyskaniu kwalifikacji

Projekt wprowadza możliwość zatrudniania pracowników CUS przed ukończeniem wymaganych kursów specjalizacyjnych. Warunkiem jest uzupełnienie kwalifikacji w terminie do 6 miesięcy.

Rozwiązanie to ma charakter pragmatyczny – umożliwia szybkie rozpoczęcie pracy w CUS i ogranicza ryzyko braków kadrowych.

Zniesienie zakazu włączania placówek całodobowych do struktury CUS

Projekt uchyla art. 23 ust. 6 ustawy z 19.7.2019 r. o realizowaniu usług społecznych przez centrum usług społecznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1818), który zakazywał łączenia struktur CUS z placówkami zapewniającymi pobyt całodobowy.

Zmiana ta:

Skutki projektowanych rozwiązań

Projektodawca wskazuje, że nowelizacja:

Projekt został przygotowany w oparciu o wyniki prac Zespołu ds. reformy systemu pomocy społecznej, analizę dotychczasowych regulacji oraz szeroko zakrojone prekonsultacje, w których udział wzięło ponad 1000 przedstawicieli samorządów, instytucji i organizacji.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy o zmianie ustawy o realizowaniu usług społecznych przez centrum usług społecznych został opracowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i wpisany do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to IV kwartał 2025 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Osobiste Konta Inwestycyjne – nowe narzędzie aktywizacji oszczędności

Opis projektowanych zmian

Tło gospodarcze i przyczyny regulacji

Projektodawca wskazuje na niską skłonność Polaków do oszczędzania i inwestowania w instrumenty rynku kapitałowego.

Z punktu widzenia państwa oznacza to, że ogromne zasoby kapitału pozostają w sektorze bankowym i nie są wykorzystywane do finansowania inwestycji czy innowacji. Ustawodawca podkreśla, że konieczne jest stworzenie systemu zachęcającego do realokacji części środków w instrumenty rynku kapitałowego.

Projekt wpisuje się także w cele ogłoszonej w marcu 2025 r. przez Komisję Europejską inicjatywy Unii Oszczędności i Inwestycji (Savings & Investments Union), której priorytetem jest mobilizacja prywatnych oszczędności w kierunku rozwoju gospodarczego.

Porównanie z istniejącymi instrumentami oszczędnościowo-inwestycyjnymi

Na polskim rynku funkcjonują już instrumenty zachęcające do oszczędzania dzięki preferencjom podatkowym, takie jak:

Ich wspólną cechą jest długoterminowy charakter i powiązanie z systemem emerytalnym (III filar). Zwolnienia z podatku od dochodów kapitałowych lub ulgi w PIT są dostępne dopiero po spełnieniu określonych warunków czasowych i wiekowych.

Osobiste Konto Inwestycyjne różni się od powyższych rozwiązań – jego celem nie jest jedynie akumulacja środków na emeryturę, lecz aktywizacja oszczędności także w krótszej perspektywie. Umożliwia bowiem bieżące wpłaty i wypłaty przy zachowaniu ulg podatkowych w określonych limitach, co ma zwiększyć płynność rynku kapitałowego i ułatwić dywersyfikację portfeli inwestorów detalicznych.

Iuscase - zarządzanie kancelarią prawną w jakości C.H.Beck. Wypróbuj bezpłatnie! Sprawdź

Mechanizm funkcjonowania Osobistego Konta Inwestycyjnego

Projekt zakłada, że:

Zwolnienia podatkowe i koncepcja bazy kapitałowej

Kluczową preferencją przewidzianą w projekcie jest zwolnienie z podatku od dochodów kapitałowych (tzw. podatek Belki). Obejmie ono:

Sposób obliczania wartości aktywów oparto na koncepcji bazy kapitałowej, którą definiuje się jako jedną czwartą sumy:

  1. wartości rynkowej aktywów zgromadzonych na koncie na początku każdego kwartału danego roku kalendarzowego, oraz
  2. łącznej wartości wpłat dokonanych na Osobistym Koncie Inwestycyjnym w ciągu roku.

Ten mechanizm ma na celu:

Opodatkowanie nadwyżek

Wartość aktywów przekraczająca wskazane limity (25 tys. zł dla części oszczędnościowej i 100 tys. zł łącznie) będzie podlegała opodatkowaniu. Podatek oblicza się od sumy dwóch nadwyżek:

Stawka podatku od aktywów ma wynieść szacunkowo od 0,8% do 0,9%. Jest to rozwiązanie odmienne od klasycznego podatku Belki (19% od dochodu kapitałowego), ponieważ obejmuje nie dochód, lecz wartość aktywów ponad ustalone progi.

Obowiązki instytucji finansowych

Na instytucje finansowe prowadzące Osobiste Konta Inwestycyjne zostanie nałożony obowiązek:

Rozwiązanie to zapewni przejrzystość systemu oraz umożliwi sprawny nadzór podatkowy.

Skutki społeczne i gospodarcze

Z założeń projektu wynika, że ustawodawca oczekuje:

Projektodawca wskazuje, że preferencje krótkoterminowe mają szczególne znaczenie w kontekście dywersyfikacji portfeli Polaków i zwiększenia atrakcyjności inwestowania w instrumenty finansowe względem trzymania środków w gotówce czy na lokatach o zerowym realnym oprocentowaniu.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych został opublikowany w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Odpowiedzialnym za przedłożenie projektu Radzie Ministrów jest Ministerstwo Finansów i Gospodarki. Planowany termin przyjęcia projektu to III kwartał 2025 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

5 tys. zł za stratę ojca w wypadku to stanowczo za mało

To sedno wyroku Sądu Najwyższego. Sprawa dotyczyła ojca 5-letniej dziewczynki, który jadąc z kolegą szosą zasygnalizował mu, że chce wysiąść przy wskazanym domu. Prowadzący auto kolega zjechał na pobocze, po przeciwnej stronie drogi. Ojciec wysiadł i poszedł w kierunku tyłu pojazdu, kierujący ruszył i zobaczył kolegę we wstecznym lusterku koziołkującego obok przejeżdżającego z naprzeciwka samochodu. Zatrzymał auto, rozpoczął reanimację, ale potrącony zmarł.

Jak ustalono, kierowca, który uderzył w poszkodowanego, hamował na 21,5 m przed miejscem potrącenia, a za nim jeszcze 19,5 m. Prędkość pojazdu oszacowano na 80 km/h, a wtedy droga zatrzymania pojazdu wynosi aż 61 m. Stan techniczny samochodu nie miał wpływu na wypadek, kierowca był trzeźwy, a ofiara w momencie zdarzenia miała 1,79 promila alkoholu we krwi. Śledztwo w sprawie wypadku umorzono.

Firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłaty dla córki ofiary, więc matka złożyła w jej imieniu pozew o zadośćuczynienie za przykrości, jakie na skutek tej tragicznej śmierci ojca doznała i doznaje (choć pracował on za granicą, to jednak w każdy weekend przyjeżdżał do Polski i utrzymywał całą rodzinę).

Uwzględniając opinię biegłego, że bezpośrednią przyczyną wypadku było błędne postępowanie pieszego, który nie zauważył nadjeżdżającego pojazdu, sąd rejonowy wskazał, że firma ubezpieczeniowa nie sprostała obowiązkowi wykazania wyłącznej winy poszkodowanego, która mogłaby wyłączyć jej odpowiedzialność odszkodowawczą. Uwzględniając liczbę naruszeń przepisów ruchu drogowego, które popełnił pieszy SR określił jego przyczynienie się do szkody na 90 proc. oraz 50 tys. zł jako adekwatną do cierpień powódki kwotę, co doprowadziło do zasądzenia dziecku 5 tys. zł (10 proc. adekwatnej kwoty). Sąd Okręgowy w Poznaniu werdykt utrzymał, więc sprawa trafiła do SN.

Sąd Najwyższy nakazał SO ponowne rozpoznanie sprawy. Wskazał, że umniejszenie odszkodowania w tak znacznej wysokości (90 proc.) wymaga poczynienia stanowczych ustaleń co do prawidłowej obserwacji drogi przez kierowcę auta, który uderzył w ofiarę oraz co do adekwatności jego reakcji.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Za niewystarczające uznał niejednoznaczne spostrzeżenie SR, że poszkodowany „nie mógł wyjść tuż przed pojazd, który go potrącił”, gdyż kierujący także miał obowiązek zachowania ostrożności, więc należy zbadać, czy można postawić mu zarzut niewłaściwej obserwacji drogi. Jeżeli zachodzą podstawy do postawienia kierującemu takiego zarzutu, to redukcję odszkodowania w tak znacznym zakresie należy uznać za nieuzasadnioną – stwierdził SN.

Uwzględnienia wymaga też to, że w krytycznym miejscu nie było nakazu zachowania przez kierującego szczególnej ostrożności, inaczej niż w przypadku pieszego wchodzącego na jezdnię. – Zadośćuczynienie pieniężne z istoty swej jest niedoskonałym środkiem kompensacji szkody niemajątkowej, ale mając na względzie charakter więzi rodzinnej oraz skutki tego zdarzenia dla córki, zadośćuczynienie przyznane przez sądy niższych instancji należało uznać za rażąco niskie – wskazał w konkluzji uzasadnienia SN w składzie sędziowie: Grzegorz Misiurek, Paweł Grzegorczyk i Agnieszka Piotrowska.

Sygnatura akt: II CSKP 136/23

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

prof. Marcin Orlicki

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, radca prawny

Bardzo trudno jest trafnie ustalić skalę cierpień osób bliskich po stracie członka rodziny w wypadku drogowym. Jeszcze trudniej jest wskazać, jaka kwota będzie stanowić właściwe zadośćuczynienie za doznane cierpienie. Nie ulega jednak wątpliwości, że zadośćuczynienie powinno stanowić realną wartość ekonomiczną, a nie tylko być gestem symbolicznym i niewiele znaczącym. Dotyczy to również przypadków, gdy poszkodowany w istotny sposób przyczynił się do powstania szkody. Nawet w takim przypadku, małoletnia córka poszkodowanego powinna otrzymać zadośćuczynienie w wysokości realnej i odczuwalnej, która będzie choćby częściowo odpowiadała jej obecnym i przyszłym cierpieniom związanym z utratą ojca. Słusznie zatem Sąd Najwyższy zauważyć, że rażąco niska kwota zadośćuczynienia powinna zostać zmieniona.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź