Dla fiskusa prezes i firma to nie to samo

Jest pierwsze sądowe, merytoryczne odniesienie się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w słynnej sprawie Adjak (C-277/24). Wydał je w środę Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) i oddalił skargę o wznowienie postępowania sądowego.

Wielkie nadzieje…

Sprawa dotyczyła kobiety, która pełniła funkcję jednoosobowego zarządu spółki z o.o. –prezesa. Ta trafiła na celownik skarbówki za sprawą podejrzanych operacji biznesowych, zwłaszcza ponad 30 faktur VAT, które fiskus uznał za wątpliwe. Skończyło się na wymiarze VAT i zaległości. Decyzje wymiarowe wobec spółki nie zostały zakwestionowane i stały się ostateczne.

A gdy nie udało się długu ściągnąć ze spółki, urzędnicy sięgnęli po tryb przewidujący solidarną odpowiedzialność członka zarządu. Kobieta uważała, że nie powinna jej ponosić, ale nie przekonała do tego ani fiskusa, ani sądów administracyjnych.

Sytuacja zmieniła się diametralnie po lutowym wyroku TSUE, który dał nowe nadzieje członkom zarządu obciążonym długami podatkowymi spółek. Postanowiła z niego skorzystać też skarżąca w spornej sprawie. Powołała się na niego i wystąpiła do NSA o wznowienie zakończonego prawomocnie postępowania sądowego dotyczącego jej odpowiedzialności za długi podatkowe spółki.

Finalnie jednak nic to nie dało. NSA oddalił jej skargę i przy okazji odniósł się szczegółowo do skutków wyroku TSUE.

Przypomniał, że w świetle wyroku TSUE osoba trzecia, która może ponosić odpowiedzialność za podatkowe długi spółki, nie może być stroną prowadzonego wobec niej postępowania wymiarowego. Jednocześnie trybunał dostrzegł konieczność zagwarantowania takiej osobie trzeciej, aby w toku ewentualnego postępowania o odpowiedzialność solidarną mogła m.in. skutecznie podważyć ustalenia faktyczne i kwalifikacje prawne dokonane przez fiskusa w ramach postępowania wymiarowego wobec spółki.

W ocenie sądu problem jednak w tym, jak rozumieć ową ochronę praw członka zarządu w świetle wyroku TSUE. I przede wszystkim doszedł do przekonania, że unijne orzeczenie nie przewiduje możliwości kwestionowania określonego w odrębnym postępowaniu wymiarowym zobowiązania podatkowego. To znaczy tego, które zostało przypisane samej spółce jako podatnikowi. Jak bowiem tłumaczył sędzia NSA Krzysztof Winiarski, w obecnie obowiązującym krajowym porządku prawnym brak przepisu pozytywnego, który przewidywałby taką możliwość.

NSA jasno podkreślił, że omawiany wyrok unijny nie daje podstaw do kwestionowania ostatecznych decyzji oraz prawomocnych wyroków wydanych wobec spółki. Uruchomienie procedury dotyczącej odpowiedzialności podatkowej członka zarządu spółki nie oznacza, że staje się on jednocześnie podatnikiem VAT, CIT czy innego podatku, który został określony spółce.

NSA zastrzegł też wyraźnie, że orzeczenie TSUE odnosi się do byłych członków zarządu, czyli którzy nie zarządzali już spółką i nie uczestniczyli w postępowaniu podatkowym prowadzonym wobec spółki.

To wszystko nie oznacza jednak, że unijne orzeczenie nie zmienia nic w sytuacji zarządzających spółkami w konfrontacji z fiskusem. W ocenie NSA niezależnie od braku możliwości podważania w postępowaniu z art. 116 ordynacji podatkowej wysokości zobowiązania określonego ostatecznie w spółce, odpowiedzialność członka zarządu za taki dług może być jednak finalnie mniejsza, a nawet może nie wystąpić w ogóle. I taką możliwość daje wyrok TSUE. Choć ciężar wykazania potencjalnych błędów w osądzie okoliczności faktycznych czy dokonanych kwalifikacji prawnych będzie w tym przypadku spoczywać na byłym członku zarządu, wobec którego jest bądź było prowadzone postępowanie na podstawie art. 116 w ordynacji podatkowej.

W konsekwencji nie będzie powtarzania postępowania w kierunku weryfikacji wysokości określonego spółce zobowiązania podatkowego, ale analiza okoliczności faktycznych i oceny prawnej w ramach sprawy o odpowiedzialność byłego członka zarządu. Ustalenia te zaś mogą posłużyć też do ewentualnego wznowienia sprawy wymiarowej, ale sama spółka, już jako podatnik, może o to wnioskować w osobnym trybie.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

…nie zawsze się ziszczą

NSA nie kwestionował, że wyrok TSUE eksponuje kwestię zapewnienia byłemu członkowi zarządu prawa do obrony. Niemniej ocena, czy prawo to zostało zrealizowane, a przede wszystkim czy nie zostało ograniczone należy do fiskusa, ewentualnie sądu administracyjnego w ramach postępowania wznowieniowego.

Niemniej w ocenie sądu w przypadku skarżącej o takim naruszeniu prawa do obrony mówić nie sposób. Z ustaleń wynika, że skarżąca, jako były członek zarządu, miała pewną świadomość okoliczności związanych ze sprawą spółki. Wiedziała o zakwestionowanych fakturach, choć zasłaniała się niepamięcią. Ponadto, jako prezes zarządu, powinna przy dołożeniu należytej staranności i dbałości o interesy spółki monitorować proces wystawiania faktur oraz należyte wywiązywanie się przez nią z obowiązków podatkowych. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: III FSK 656/25

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Krzysztof J. Musiał

doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy

Komentowany wyrok jest bardzo ważny, bo to pierwszy merytoryczny głos NSA w zakresie wznowienia postępowania po wyroku TSUE w sprawie Adjak. Płyną jednak z niego różne wnioski. Przede wszystkim NSA wskazał, że w polskim systemie prawnym brak jest mechanizmów pozwalających wzruszyć prawomocne orzeczenia utrzymujące w mocy decyzję podatkową określającą zobowiązania, za które odpowiada członek zarządu jeśli decyzja przeszła kontrolę sadową w obu instancjach. Niestety taki pogląd raczej cały problem bardziej omija, niż go rozwiązuje. W Polsce sąd nie bada wysokości zobowiązania podatkowego, tylko legalność działania fiskusa przy jego ustalaniu w oparciu o dowody, którymi on dysponował w postępowaniu podatkowym. W związku z tym fakt zaakceptowania decyzji przez sąd nie mówi nic o wysokości zobowiązania podatkowego. W praktyce zaś ma to duże znaczenie w przypadku odpowiedzialności osób trzecich na zasadzie winy. W świetle wytycznych NSA byli członkowie zarządu muszą więc podnosić argumentację i dowody na poparcie tezy, iż wysokość zobowiązania, za które można im osobiście przypisać odpowiedzialność, jest inna. Ponadto NSA nie zwrócił uwagi w swoim orzeczeniu na dylemat braku prawa do obrony w zakresie wysokości zobowiązania, za które odpowiada osoba trzecia. To zagadnienie będzie miało znaczące znaczenie dla wznowienia postępowania i jego skuteczności, gdyż dotychczasowa praktyka krajowa nie zapewniała ani prawa do obrony, ani skutecznego środka zaskarżenia.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Resort rodziny chce skończyć z dyskryminacją ojców

Matczyne emerytury wprowadziła ustawa o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r., poz. 1051), która weszła w życie 1 marca 2019 r. Mają one zapewnić środki utrzymania osobom, które zrezygnowały z zatrudnienia, aby wychowywać dzieci lub z tego powodu w ogóle go nie podjęły. O wsparcie może się ubiegać matka po ukończeniu 60. roku życia, która urodziła i wychowała (bądź tylko wychowała) co najmniej czworo dzieci.

Taka sama pomoc przysługuje mającemu 65 lat ojcu, który wychowywał dzieci po śmierci ich matki, po porzuceniu przez nią rodziny lub gdy długotrwale zaprzestała ona wychowywać potomstwo. Aby otrzymać świadczenie, wnioskodawca musi mieszkać w Polsce i mieć tutaj „ośrodek interesów życiowych” co najmniej przez dziesięć lat oraz rozliczać się u nas z fiskusem. Pomoc jest wypłacana rodzicom, którzy nie mają pieniędzy na utrzymanie. Wsparcie przysługuje w wysokości najniższej emerytury (obecnie 1878,91 zł). Gdy natomiast osoba zainteresowana pobiera już świadczenie z ZUS lub KRUS, lecz jest ono mniejsze, zostaje podwyższone do kwoty najniższej emerytury.

Dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, do których dotarliśmy, pokazują, że według stanu na koniec maja 2025 r. liczba zarejestrowanych wniosków o rodzicielskie świadczenie uzupełniające wyniosła 105 438, w tym jedynie 667 złożyli mężczyźni.

Oprócz kwestii kulturowych winne są temu także obowiązujące przepisy. Prawo do ubiegania się o matczyną emeryturę przysługuje bowiem ojcu w bardzo ograniczonym zakresie.

Rząd zamierza to zmienić. – Zmiany, które resort planuje w ustawie o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym, dotyczą sytuacji ojców. Konstrukcja przesłanek nabycia prawa do tego świadczenia stawia ich w gorszej pozycji. Świadczenia nie może otrzymać np. mężczyzna, który zajmował się dziećmi w większym wymiarze niż kobieta, porzucił z tego powodu pracę zawodową i nie nabył prawa do emerytury minimalnej. Jest to niezgodne z konstytucją. Sprawa dotyczy niewielu osób, ale będziemy chcieli ją rozwiązać. Na ten problem zwracał nam zresztą uwagę rzecznik praw obywatelskich – mówi „Rzeczpospolitej” Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Zdaniem Oskara Sobolewskiego z HRK Payroll Consulting, to słuszny ruch. – Po ponad sześciu latach obowiązywania tych przepisów przegląd ich funkcjonowania jest jak najbardziej słuszny. A kwestia potraktowania ojców budziła wątpliwości już na etapie projektu. Myślę, że to dobra praktyka, żeby dokonywać takich cyklicznych przeglądów – mówi.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Docenienie aktywnych zawodowo kobiet

Natomiast potrzebę także innych zmian zasygnalizowała w swojej interpelacji Małgorzata Pępek, poseł Koalicji Obywatelskiej. Zwróciła w niej uwagę, że trafiają do jej biura kobiety, które urodziły i wychowały co najmniej czworo dzieci, a jednocześnie przez wiele lat wykonywały pracę zawodową. Zgłaszają one postulat wprowadzenia zmian w ustawie o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym, tak aby świadczenie to mogły uzyskać również matki, które łączyły obowiązki opiekuńczo-wychowawcze z aktywnością zawodową.

„Ich zdaniem, obecne rozwiązanie pomija trud i zaangażowanie tych kobiet, które mimo wymagających obowiązków rodzinnych podejmowały pracę zawodową, często z konieczności ekonomicznej, aby zapewnić rodzinie stabilność materialną” – czytamy w interpelacji.

Jak podkreśla poseł, zwracają one uwagę, że sytuacja rodzin wielodzietnych w latach poprzedzających wprowadzenie świadczeń, takich jak „Rodzina 500+” (obecnie 800+) była szczególnie trudna. Dlatego też rezygnacja z zatrudnienia nie była w wielu przypadkach możliwa, a aktywność zawodowa matek była konieczna do zabezpieczenia podstawowych potrzeb rodziny. Ich zdaniem, obowiązujące przepisy prowadzą do nierównego traktowania i pominięcia tej grupy kobiet w systemie wsparcia emerytalnego.

Nie wszyscy eksperci widzą tę kwestię podobnie.

O ile Oskar Sobolewski przychylnie patrzy na ewentualne zmiany odnoszące się do ojców, o tyle w zakresie przesłanki aktywności zawodowej ma już więcej wątpliwości.

– Oczywiście nieporównywalnie większym wyzwaniem jest łączenie kariery z wychowaniem dzieci, jednak celem tego świadczenia jest pomoc osobom, które sobie z równoległym wykonywaniem obu zadań nie poradziły – mówi.

Inne przesłanki też budzą wątpliwości

Problematyczne są też inne przesłanki, o czym świadczą sprawy, które trafiają do sądu.

W jednym z takich przypadków orzekał 1 lipca 2025 r. Naczelny Sąd Administracyjny ( sygn. III OSK 894/23). Sprawa dotyczyła kobiety, która urodziła czwórkę dzieci. Jednak ze względu na śmierć jednego z nich (w wieku 5 lat), wychowała trójkę. ZUS odmówił jej wypłaty świadczenia. Uznał bowiem, że nie zaszedł tu warunek konieczny w postaci wychowania czworga dzieci, tj. uczestniczenia w procesie stałej, bezpośredniej i ciągłej opieki od urodzenia do osiągnięcia pełnoletności. Sprawa trafiła do sądu, a istota sporu sprowadzała się do wykładni sformułowania „wychowała”. Zarówno sąd I, jak i II instancji przyznały rację ZUS-owi.

NSA stwierdził jednak, że wykładnia językowa pojęcia „wychowanie” nie prowadzi do jednoznacznego wyniku. Zostało ono wyjaśnione przez ustawodawcę, lecz jego definicja legalna jest niezupełna, zaś na gruncie języka potocznego jest ono semantycznie wieloznaczne, przyjmując różnorakie znaczenia, często uzależnione kontekstowo. Mimo to uznał, że o zrealizowaniu procesu wychowania można mówić wówczas, gdy dziecko jest na tyle rozwinięte i ukształtowane, że może w miarę samodzielnie funkcjonować w bieżącym życiu, w grupie społecznej, w społeczeństwie. Z tego też względu, zdaniem NSA, śmierć dziecka w wieku 5 lat wyklucza uznanie, że zostało ono „wychowane”.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Lewiatan ta przesłanka powinna zostać doprecyzowana, skoro budzi wątpliwości. – A tak jest, skoro sprawy z tego tytułu trafiają do sądów – mówi.

Ekspert postuluje: więcej dzieci, wyższa kwota

Ekspert krytycznie podchodzi też do samego sztywnego określenia liczby dzieci, która uprawnia do świadczenia.

– Jestem za premią za każde dziecko. W efekcie ci, którzy mają ich więcej, otrzymywaliby wyższe wypłaty – dodaje Mordasewicz.

– Co do innych przesłanek nie widzę w tej chwili przestrzeni na zmianę – studzi nadzieje wiceminister Sebastian Gajewski.

Świadczenia

Jak ubiegać się o matczyną emeryturę

– ustalenie prawa do świadczenia następuje odpowiednio na wniosek matki albo ojca dzieci

– wniosek jest składany w ZUS lub KRUS

Co zawiera wniosek:

1) dane osoby, która ubiega się o świadczenie: imię i nazwisko, datę urodzenia, numer PESEL albo, jeśli nie nadano tego numeru, serię i numer dowodu osobistego lub numer paszportu, adres miejsca zamieszkania, adres miejsca pobytu lub ostatniego miejsca zamieszkania w przypadku osoby nieposiadającej adresu miejsca zamieszkania, adres do korespondencji, jeśli jest inny niż adres zamieszkania;

2) żądanie wnioskodawcy ze wskazaniem świadczenia, o jakie się ubiega;

3) wskazanie sposobu wypłaty świadczenia wraz z podaniem danych niezbędnych do jego wypłaty;

4) podpis wnioskodawcy lub jego przedstawiciela ustawowego albo pełnomocnika.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany przestępstw w ruchu lądowym

Nielegalne wyścigi pojazdów mechanicznych

Główną z proponowanych przez projektodawcę zmian stanowi wprowadzenie do KK definicji legalnej (poprzez dodanie w art. 115 § 26 KK) „nielegalnych wyścigów pojazdów mechanicznych”. Wedle proponowanych zmian przez nielegalny wyścig pojazdów mechanicznych należy rozumieć:

  1. rywalizację kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, z zamiarem pokonania określonego odcinka drogi w jak najkrótszym czasie i z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, lub
  2. celowe wprowadzenie pojazdu w poślizg lub celowe doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu, wykonane w trakcie zgromadzenia zorganizowanego na otwartej ogólnodostępnej przestrzeni

– odbywające się bez wymaganego zezwolenia.

Wprowadzenie nowych przestępstw

Projektodawca proponuje wprowadzenie nowego przestępstwa w art. 177 § 2a KK zakładającego, iż odpowiedzialności karnej podlegać będzie uczestniczący w nielegalnym wyścigu:

– jako prowadzący pojazd mechaniczny;

– w czasie obowiązywania środka karnego zakazu prowadzenia pojazdów;

– naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje wypadek powodujący śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu.

Taka osoba będzie wówczas podlegać karze od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Ponadto ustawa zakłada wprowadzenie art. 178c KK, zakładającego odpowiedzialność karną organizatorów i prowadzących nielegalny wyścig, a także uczestniczących w nim kierowców poprzez poddanie ich karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, a za przygotowanie do powyższego przestępstwa karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 178c § 1 i 3 KK).

Projektodawca zakłada również pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prowadzących pojazd mechaniczny w sposób rażąco naruszający zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, zagrażając swoim zachowaniem bezpieczeństwu innej osoby, i z prędkością większą od dopuszczalnej:

1) o co najmniej połowę na autostradzie lub drodze ekspresowej, a jeżeli prędkość ta została ograniczona znakiem drogowym – co najmniej dwukrotnie, albo

2) co najmniej dwukrotnie – na innej drodze publicznej.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych

Projekt ustawy zakłada również wprowadzenie zmian w zasadach orzekania środka karnego związanego z zakazem prowadzenia pojazdów. Zakłada się zdjęcie obowiązku z Sądu orzekania zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych za przestępstwo określone w art. 244 KK (naruszenie zakazu sądowego), jeżeli czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. W dalszym ciągu proponuje się jednak pozostawienie obligatoryjnego środka karnego związanego z powyższym zakazem, jeśli sprawca popełni przestępstwo określone w art. 178b KK oraz 180a KK. Projektodawca proponuje również wprowadzenie obligatoryjnego stosowania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w razie skazania za przestępstwa, które weszłyby w życie dopiero po wejściu w życie przedmiotowego projektu ustawy.

Projektodawca proponuje ponadto nowelizację brzmienia art. 42 § 3 KK poprzez wprowadzenie obligatoryjnego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych dożywotnio w razie popełnienia przez sprawcę przestępstwa z art. 244 KK, jeżeli czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Projekt ustawy zakłada zatem wprowadzenie bardziej restrykcyjnego niż dotychczas stosowania środka karnego obligatoryjnego prowadzenia wszelkich pojazdów w przypadku skazania za przestępstwo z art. 244 KK, gdyż przewiduje obligatoryjne orzeczenie środka karnego w postaci dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów (obecnie zakaz orzekany jest na czas określony). Dodatkowo projektodawca zakłada wprowadzenie stosowania wyżej omawianego dożywotniego środka karnego, w przypadku popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2a KK, jeżeli w tym czasie sprawca znajdował się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, lub zbiegł z miejsca zdarzenia, lub po takim zdarzeniu, a przed poddaniem go przez uprawniony organ badaniu w celu ustalenia zawartości alkoholu lub środka odurzającego w organizmie, spożywał alkohol lub zażywał środek odurzający, chyba że zachodzi wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami.

Świadczenia pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej

Ustawa zakłada wprowadzenie zmian w art. 43a § 2 i 3 KK, a tym samym stosowanie przez sąd obligatoryjnego orzekania świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w minimalnej wysokości 5000 zł, w przypadku popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2a KK, 178c § 1 lub 2 KK oraz obligatoryjne orzeczenie świadczenia pieniężnego na rzecz wyżej wymienionego Funduszu w wysokości co najmniej 10 000 zł, jeżeli sprawcę skazano za przestępstwo określone w art. 244 KK, a czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Zmiany w przepadku pojazdu mechanicznego

W omawianym projekcie ustawy proponuje się dokonanie całkowitej nowelizacji art. 44b KK. Projektodawca zakłada bowiem wyeliminowanie dotychczasowych zasad orzekania przepadku pojazdu mechanicznego poprzez zastąpienie ich poniżej opisanymi zmianami.

Wprowadza fakultatywny katalog przestępstw, za które Sąd będzie mógł orzec przepadek pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, jeżeli sprawca został skazany za przestępstwo określone w art. 178a § 1 lub 4 KK, art. 178c § 1 pkt 2 KK lub art. 178c § 2 KK, lub art. 244 KK, jeżeli czyn sprawcy polegał na niezastosowaniu się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Proponowane zmiany zakładają również orzeczenie obligatoryjnego przepadku pojazdu mechanicznego w razie skazania sprawcy za przestępstwo określone w art. 178a § 1 lub 4 KK lub art. 178c § 1 pkt 2 KK lub art. 178c § 2 KK, a także wobec sprawcy określonego w art. 178 § 1 lub 1a KK, jeśli zawartość alkoholu we krwi sprawcy przestępstwa wynosiła co najmniej 1,5 promila lub 0,75 mg/dm3 w wydychanym powietrzu albo prowadziła do takiego stężenia. W takich przypadkach sąd będzie orzekał przepadek pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, chyba że zachodzi wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami.

Projekt ustawy zakłada również, że przepadku nie będzie można jednak orzec, gdy pojazd nie stanowił wyłącznej własności sprawcy albo orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego nie jest możliwe lub celowe, w szczególności z uwagi na jego zbycie albo utratę przez sprawcę, zniszczenie lub znaczne uszkodzenie. Jednakże, jeżeli pojazd nie stanowił wyłącznej własności sprawcy, Sąd orzeknie wówczas nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości nie niższej niż 5000 zł, a w przypadku, gdy orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego nie jest możliwe lub celowe, w szczególności z uwagi na jego zbycie albo utratę przez sprawcę, zniszczenie lub znaczne uszkodzenie Sąd będzie mógł orzec ww. nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości nie niższej niż 5000 zł.

Warunkowe zawieszenie kary w szczególnie uzasadnionych przypadkach

Projektodawca proponuje wprowadzenie zmian w art. 69 § 4 KK. poprzez umożliwienie orzeczenia przez Sąd warunkowego zawieszenia kary w szczególnie uzasadnionych przypadkach, dotyczących przestępstwa określonego w art. 173 § 1 lub 3 KK, art. 177 § 1–2a KK lub art. 355 § 1 lub 2 KK, jeśli zawartość alkoholu we krwi sprawcy wynosiła co najmniej 1,5 promila lub 0,75 mg/dm3 w wydychanym powietrzu albo prowadziła do takiego stężenia lub w czasie popełnienia przestępstwa obowiązywał sprawcę środek karny zakazu prowadzenia pojazdów.

Wejście w życie

Projekt ustawy zakłada, że wejdzie ona w życie po upływie 30 dni od dnia jej ogłoszenia, z wyjątkiem art. 4 pkt 3 i 4 oraz art. 6, które mają wejść w życie dopiero po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia. Ustawa znajduje się w trakcie procedowania w Sejmie, gdzie odbyło się już jej pierwsze czytanie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kto poskarży się na jakość powietrza

Programy ochrony powietrza przyjmowane są przez sejmiki wojewódzkie jak akty prawa miejscowego i – jak wskazuje nazwa – dotyczą działań w celu poprawy jakości powietrza w danym regionie. Problem w tym, że aby taki akt zaskarżyć, obywatel lub organizacja musi wykazać swój interes prawny. A sądy administracyjne przyjmują w tej kwestii ścisłą interpretację i jeśli sam taki program nie nakłada na kogoś bezpośrednio obowiązków lub nie przyznaje mu praw – odrzucają skargę jako wniesioną przez podmiot nieuprawniony. Nieuwzględniane były także skargi osób mieszkających na danym terenie – gdyż Sąd Najwyższy nie uznaje prawa do czystego powietrza za dobro osobiste.

– Dziś programy ochrony powietrza nie spełniają swoich celów – mówi Małgorzata Kwiędacz-Palosz, prawniczka fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. – My bierzemy udział w ich przygotowywaniu już na etapie konsultacji. Zgłaszamy uwagi, ale one nie są najczęściej uwzględniane. I naszym zdaniem to powoduje, że cel takiego programu nie zostanie osiągnięty. A są nieuwzględniane, gdyż nie możemy takiego aktu zaskarżyć i organy administracji o tym wiedzą – dodaje.

Skarga motywuje

Podobnie sprawę ocenia dr Jacek Piecha z UW, radca prawny w kancelarii Dentons, wskazując, że jeśli za niedopełnienie obowiązków grozi jakaś sankcja, to od razu podejście do nich staje się inne. I dotyczy to także organów administracji. I podaje przykład planów miejscowych, które można zaskarżyć do sądu, gdyż mogą bezpośrednio wpływać na czyjeś prawa i obowiązki (jest interes prawny).

– Dlatego w toku procedury uchwalania takiego planu organy odnoszą się, w miarę rzetelnie, do wszystkich zgłoszonych uwag – wymaga tego samo prawo, ale też pewną rolę odgrywa tu świadomość, że te kwestie będą miały znaczenie przy ocenianiu planu miejscowego przez sąd w przypadku ewentualnego zaskarżenia – tłumaczy ekspert. – Można zakładać, że jeśli wprowadzi się możliwość zaskarżania programów ochrony powietrza, zadziała tu podobny mechanizm – dodaje.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Omawianą kwestię reguluje Konwencja z Aarhus, która weszła w życie w 2001 r., a Polska ratyfikowała ją dwa lata później. Opiera się ona na trzech filarach: prawie do informacji, społecznej partycypacji oraz dostępu do wymiaru sprawiedliwości – wszystko w zakresie spraw środowiskowych. Nad jej przestrzeganiem czuwa dziewięcioosobowy komitet działający przy ONZ w Genewie. Skargi do niego mogą wnosić zarówno państwa, jak i podmioty prywatne. Z możliwości tej skorzystało ClientEarth, skarżąc w 2016 r. wspomniany brak możliwości zaskarżania programów ochrony powietrza. Postępowanie trwa jednak długo. Dopiero w lipcu br. Komitet stwierdził naruszenie przez Polskę wspomnianej Konwencji.

– Polska może teraz albo zaakceptować te zalecenia i zacząć je realizować, albo poczekać na spotkanie stron, które odbędzie się w listopadzie – tłumaczy Małgorzata Kwiędacz-Palosz. – Nasz rząd ma jednak dużą swobodę w tej realizacji – może ograniczyć się do zmian tylko w zakresie planów programów ochrony powietrza, a może pójść szerzej i przyznać dostęp do sądu dla wszystkich planów i programów środowiskowych. Niestety, państwa zwykle przyjmują w tym zakresie podejście restrykcyjne, ograniczając dostęp do sądu wyłącznie do niezbędnego minimum – dodaje.

Będą zmiany

Polska najwyraźniej nie zamierza czekać z wdrażaniem rekomendacji, gdyż już w poniedziałek w wykazie prac legislacyjnych pojawiła się informacja o planowanej nowelizacji prawa ochrony środowiska. Co prawda w opisie projektu wskazano, że jest on raczej odpowiedzią na skargę Komisji Europejskiej, ale doprowadzi także do zgodności z Konwencją z Aarhus.

Propozycja zakłada wprowadzenie możliwości złożenia skargi do sądu administracyjnego osobie fizycznej mieszkającej na terytorium objętym programem ochrony powietrza, jednostce organizacyjnej, prowadzącej tam działalność gospodarczą oraz organizacji ekologicznej. Ta ostatnia musi jednak działać przez rok przed wniesieniem skargi, co ma zapobiegać zakładaniu efemerycznych organizacji w celu zaskarżenia danego planu.

ClientEarth przyznaje, że założenia do projektu stanowią krok w kierunku wykonania zaleceń Komitetu z Aarhus, gdyż Polska przyznaje, że w obecnym kształcie prawo nie zapewnia dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach programów ochrony powietrza. Fundacja czeka jednak na konkretny projekt ustawy, by go przeanalizować. Rząd planuje przyjęcie projektu w trzecim kwartale 2025 r.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Adrian Chochoł

prawnik Fundacji Frank Bold

W ostatnich latach podejmowano liczne próby sądowej kontroli programów ochrony powietrza, między innymi w pierwszych sprawach zainicjowanych przez mieszkankę Zakopanego, którą wspierał Frank Bold oraz mieszkańca Rybnika wspieranego przez ClientEarth, a także późniejszych sprawach grupy mieszkańców i organizacji z Warszawy. Wszystkie te starania zakończyły się niepowodzeniem na etapie formalnym. To efekt bardzo wąskiej interpretacji przepisów krajowych przez sądy administracyjne. Stoi to nie tylko w jawnej sprzeczności z wieloletnim orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE, ale również z międzynarodowymi zobowiązaniami Polski wynikającymi z Konwencji z Aarhus. Utrzymujący się od lat brak dostępu do sądu w sprawach dotyczących programów ochrony powietrza stanowi poważne naruszenie prawa unijnego, pozbawiając tym samym obywateli skutecznych środków prawnych w walce o czyste powietrze. Niezależnie od toczącego się postępowania przed TSUE, Frank Bold wspólnie ClientEarth, złożyły skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I tu sukces, bo Trybunał niedawno ogłosił wszczęcie postępowania i wezwał polski rząd do złożenia wyjaśnień.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jurysdykcja w sprawie dotyczącej bezumownego zajmowania nieruchomości położonej w innym państwie

Stan faktyczny

W 1994 r. T.O. (osoba fizyczna) zawarła z G. (polska jednostka samorządowa), umowę najmu lokalu mieszkalnego położonego w Koszalinie, w którym ta osoba mieszkała z trojgiem swoich dzieci, w tym S.O. Następnie G. wypowiedziała tę umowę. W 2007 r. polski sąd orzekł eksmisję osób zajmujących ten lokal, jednak zdaniem G. nie opuściły one lokalu.

W dniu 15.3.2013 r. G. wniosła do Sądu Rejonowego w Koszalinie (sąd odsyłający), pozew o zasądzenie od T.O. i jej trojga dzieci na swoją rzecz zapłaty takiego odszkodowania za bezumowne zajmowanie lokalu a w latach 2011 i 2012. W pozwie wskazano adres zamieszkania wszystkich pozwanych w Polsce. W następstwie tego powództwa został wydany nakaz zapłaty. Został on odebrany w Polsce przez jednego z pozwanych w imieniu wszystkich pozostałych. Nakaz zapłaty nie został wówczas zaskarżony, zatem stwierdzono jego prawomocność i wykonalność.

W dniu 7.7.2023 r. S.O., na podstawie art. 505 KPC, skutecznie wniosła sprzeciw od tego nakazu zapłaty, domagając się ponownego zbadania sprawy i odrzucenia pozwu z 15.3.2013 r. S.O. podniosła brak jurysdykcji polskiego sądu, wskazując, że od 2007 r. posiada wyłączne miejsce zamieszkania w Niderlandach. S.O. dodała, że nigdy nie zawarła umowy najmu tego lokalu. Natomiast G. podniosła, że polskim sądom przysługuje jurysdykcja oraz, że między pozwanymi występuje tak silna więź, że pożądane jest łączne rozpoznanie tych żądań zapłaty.

Sąd odsyłający powziął wątpliwości co do kwestii, czy z przepisów rozdziału II rozporządzenia Rady (WE) Nr 44/2001 z 22.12.2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE L z 2001 r. Nr 12, s. 1) (lub rozdziału II rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1215/2012 z 12.12.2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE L z 2012 r. Nr 351, s. 1; dalej: rozporządzenie Bruksela I bis) wynika, iż osoba mająca miejsce zamieszkania w jednym państwie członkowskim może być pozwana przed sąd innego państwa członkowskiego, do którego wniesiono pozew o zapłatę odszkodowania za bezumowne zajmowanie nieruchomości położonej w tym innym państwie?

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko TS

Jurysdykcja wyłączna

Na podstawie art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE sądy państwa członkowskiego, w którym położona jest dana nieruchomość, mają jurysdykcję wyłączną do rozpoznawania spraw, „których przedmiotem są prawa rzeczowe na nieruchomościach oraz najem lub dzierżawa nieruchomości”, niezależnie od miejsca zamieszkania stron. Przewidziana w tym przepisie zasada jurysdykcji wyłącznej obejmuje jedynie postępowania, których podstawą jest prawo rzeczowe, obciążające rzecz i wywołujące skutki erga omnes, a nie prawo osobiste, na które można się powołać wyłącznie przeciwko dłużnikowi (wyrok TS z 14.2.2019 r., Milivojević, C-630/17, Legalis, pkt 97, 99, 100).

W niniejszej sprawie postępowanie dotyczy zapłaty odszkodowania za zajmowanie lokalu po zakończeniu umowy najmu. Bezsporne jest, że od dnia, w którym G. wypowiedziała umowę najmu, którą zawarła z T.O., czworo pozwanych pierwotnym pozwem, a mianowicie T.O. i jej troje dzieci, stało się osobami zajmującymi ten lokal bez tytułu prawnego, o ile jeszcze tam zamieszkiwali, a zatem nie przysługiwało im już do niego żadne prawo. Ponadto, że S.O. osobiście ani nie zawarła tej umowy najmu, ani nie przystąpiła do niej później, w związku z czym, TS stwierdził, że należy uznać ją za osobę trzecią w odniesieniu do tego stosunku umownego.

Czyn niedozwolony

Z art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE wynika, że „jeżeli przedmiotem postępowania jest czyn niedozwolony lub czyn podobny do czynu niedozwolonego albo roszczenia wynikające z takiego czynu”, osoba, która ma miejsce zamieszkania na terytorium państwa członkowskiego, może być pozwana w innym państwie członkowskim przed sąd miejsca, gdzie nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę. Zasada ta opiera się na istnieniu szczególnie ścisłego związku między sporem a sądami miejsca, gdzie nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę, co uzasadnia przyznanie tym sądom jurysdykcji ze względów związanych z należytym sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości i sprawną organizacją postępowania, w szczególności w zakresie przeprowadzania dowodów. Ponadto, zakres pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE obejmuje każde żądanie, które z jednej strony nie dotyczy „umowy” w rozumieniu art. 5 pkt 1 lit. a) rozporządzenia Nr 44/2001/WE, a z drugiej strony zmierza do obciążenia odpowiedzialnością pozwanego – wobec czego należy ustalić, czy obie te przesłanki są spełnione (wyrok TS z 9.12.2021 r., HRVATSKE ŠUME, C-242/20, Legalis, pkt 42, 43).

Trybunał uznał, że w sytuacji takiej jak rozpatrywana w postępowaniu głównym obie przesłanki są spełnione i podzielił pogląd polskiego rządu i Komisji Europejskiej, że żądanie odszkodowania z tytułu bezumownego zajmowania nieruchomości należy uznać za objęte zakresem pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE. W konsekwencji TS stwierdził, że w postępowaniu głównym sąd odsyłający mógłby co do zasady stwierdzić swoją jurysdykcję na podstawie art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE jako sąd „sąd miejsca, gdzie nastąpiło […] zdarzenie wywołujące szkodę” w rozumieniu tego przepisu, ponieważ odnośna nieruchomość jest położona w Polsce, a dokładniej na obszarze właściwości miejscowej tego sądu.

Trybunał orzekł, że art. 5 pkt 3, art. 6 pkt 1 i art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE należy interpretować w ten sposób, że:

– postępowanie sądowe w sprawie o zapłatę odszkodowania za bezumowne zajmowanie nieruchomości po zakończeniu umowy najmu tej nieruchomości, położonej w państwie członkowskim innym niż państwo miejsca zamieszkania danego pozwanego, nie jest postępowaniem „w sprawach, których przedmiotem są prawa rzeczowe na nieruchomościach” i nie jest objęte zakresem pojęcia „najmu lub dzierżawy nieruchomości” w rozumieniu tego art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE;

– żądanie odszkodowania z tytułu bezumownego zajmowania nieruchomości należy uznać za objęte zakresem pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu tego art. 5 pkt 3 rozporządzenia Nr 44/2001/WE, oraz

– art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE ma zastosowanie tylko wtedy, gdy w chwili wytoczenia powództwa, w ramach którego powód pozwał kilkoro pozwanych przed sąd państwa członkowskiego, istniała ta sama sytuacja faktyczna i prawna, skutkująca tym, że pożądane jest łączne rozpoznanie i rozstrzygnięcie wszystkich żądań skierowanych przeciwko tym pozwanym w celu uniknięcia wydania w oddzielnych postępowaniach w różnych państwach członkowskich sprzecznych ze sobą orzeczeń.

Komentarz

W niniejszym bardzo obszernym wyroku TS wyjaśnił, w jaki sposób należy rozumieć reguł jurysdykcji wyłącznej wskazane w art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE oraz jurysdykcji szczególnej uregulowane w art. 5 pkt 3 oraz art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE.

Z punktu widzenia polskiej praktyki szczególnie istotne są rozważania Trybunału dotyczące postępowania w sprawach, których przedmiotem są prawa rzeczowe na nieruchomościach oraz pojęcia „najmu lub dzierżawy nieruchomości”. Z niniejszego wyroku wynika, że postępowanie w sprawie o zapłatę odszkodowania za bezumowne zajmowanie nieruchomości po zakończeniu umowy najmu dotyczącej tej nieruchomości nie jest objęte zakresem stosowania zasady jurysdykcji wyłącznej przewidzianej w art. 22 pkt 1 ak. 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE.

Natomiast TS uznał, że to żądanie objęte jest zakresem pojęcia „czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego” w rozumieniu tego art. 5 pkt 3 art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE. Ważne z punktu widzenia polskiej praktyki jest stanowisko TS, że wykładnia tego pojęcia ma charakter autonomiczny, zatem nie ma znaczenia prezentowany w polskim orzecznictwie pogląd, zgodnie z którym na gruncie ustawy o ochronie praw lokatorów zamieszkiwanie w cudzym lokalu bez tytułu prawnego nie stanowi czynu niedozwolonego.

Trybunał szczegółowo wyjaśnił również, w jaki sposób polski sąd ma dokonać oceny, czy może on uzasadnić swoją jurysdykcje szczególną jako sąd miejsca, w którym ma miejsce zamieszkania jeden z pozwanych w rozumieniu art. 6 pkt 1 rozporządzenia Nr 44/2001/WE.

Należy wskazać, że omawiana wykładnia TS, ze względu na stan faktyczny tej sprawy dotyczy przepisów rozporządzenia Nr 44/2001/WE, jednakże jest ona aktualna również na gruncie przepisów rozporządzenia Bruksela I bis.

Wyrok TS z 10.7.2025 r., Chmieka, C-99/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Home office nie spełnia przesłanek placówki CIT

Duńska spółka, specjalizująca się w ubezpieczeniach podróżnych, wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o wydanie interpretacji indywidualnej dotyczącej skutków podatkowych planowanego zatrudnienia pracowników zamieszkałych w Polsce. Firma nie posiadała oddziału w RP, a jej działalność była prowadzona wyłącznie w Danii i Szwecji. Zatrudnieni pracownicy mieli wykonywać zdalnie proste czynności administracyjne w systemie home-office, przy czym miejsce wykonywania pracy miało zależeć wyłącznie od ich decyzji. Pracownicy mieli przejąć obowiązki płatnika składek ZUS, a wykonywana przez nich praca miała ograniczać się do wsparcia w likwidacji szkód, obsługi finansowej oraz analizie danych. Firma nie dysponowała ani nie planowała dysponować żadną przestrzenią biurową w Polsce.

W związku z tym stanem faktycznym spółka zapytała, czy taki model zatrudnienia powoduje powstanie zakładu zagranicznego w rozumieniu art. 4a pkt 11 ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 278; dalej PDOPrU) oraz art. 5 Konwencji między Polską a Danią z 6.12.2001 r. w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatku od dochodu i majątku (Dz.U. z 2003 r. Nr 43, poz. 368; dalej UPO), a tym samym obowiązku rozliczania CIT w Polsce.

Zdaniem firmy zakład nie powstanie, ponieważ nie będzie ona posiadała placówki ani stałego miejsca prowadzenia działalności, a czynności pracowników będą miały charakter pomocniczy. Spółka wskazała przy tym, że nie będzie osiągać w Polsce przychodów w rozumieniu art. 3 ust. 2 i ust. 3 pkt 1 PDOPrU oraz art. 7 ust. 1–2 UPO.

Fiskus był jednak innego zdania – uznał, że zakład powstanie, bowiem miejsce świadczenia pracy przez pracowników (np. ich mieszkania) może stanowić placówkę, poprzez którą prowadzona jest działalność gospodarcza spółki. Sąd I instancji częściowo podzielił tę ocenę, uznając, że spełnione zostały przesłanki istnienia placówki i jej trwałości, ale nie działalności innej niż pomocnicza, co wykluczało powstanie zakładu w rozumieniu przepisów podatkowych.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Pomocniczy charakter działalności

Fiskus wezwał spółkę do uzupełnienia wniosku o dodatkowe pytanie dotyczące skutków podatkowych opisanej działalności. Spółka potwierdziła, że nie będzie rejestrowana dla celów VAT w Polsce, nie będzie posiadała urządzeń, lokali ani nieruchomości, a sprzęt przekazywany pracownikom służy jedynie do zdalnej pracy. Zmodyfikowano również pytanie, koncentrując je na obowiązku podatkowym z tytułu ewentualnego powstania zakładu.

W odpowiedzi, Dyrektor KIS uznał stanowisko spółki za nieprawidłowe. W ocenie organu, model działalności spełnia przesłanki powstania zakładu zgodnie z art. 4a pkt 11 PDOPrU oraz art. 5 ust. 1 i 5 UPO. Zdaniem organu, wykonywanie pracy przez pracowników w Polsce w trybie home-office oznacza utworzenie stałej placówki, przez którą prowadzona jest działalność gospodarcza inna niż wyłącznie pomocnicza. W konsekwencji spółka powinna rozliczać CIT w Polsce.

Spółka wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, a ten uchylił interpretację skarbówki. Sąd przyjął, że nie zaistniała jedna z trzech koniecznych przesłanek – prowadzenie działalności innej niż wyłącznie pomocnicza. Organ uznał, że pracownicy, choć wykonują czynności z prywatnych mieszkań, mogą tworzyć placówkę, jeśli spełniają przesłanki trwałości i funkcjonalności. Praca ma charakter ciągły, umowy zawierane są na czas określony z zamiarem kontynuacji, a spółka zapewnia sprzęt i zdalny dostęp do systemów. Tym samym, zdaniem WSA, powstaje organizacyjnie wyodrębniona przestrzeń mogąca stanowić placówkę. Jednocześnie organ zauważył, że czynności realizowane przez pracowników w Polsce – tj. wsparcie administracyjne w ramach tzw. operacyjnego i finansowego back-office oraz analiza danych – mają wyłącznie charakter pomocniczy względem działalności podstawowej prowadzonej w Danii i Szwecji. Pracownicy nie uczestniczą w sprzedaży produktów, nie pozyskują klientów, nie podejmują decyzji w imieniu spółki, a ich działania nie generują przychodów. Na tej podstawie sąd uznał, że nie została spełniona przesłanka merytorycznego prowadzenia działalności, o której mowa w art. 5 ust. 1 i 5 UPO.

Dwie skargi kasacyjne

Od tego wyroku obie strony sporu wniosły skargi kasacyjne. Spółka zarzuciła organowi m.in. błędną wykładnię przepisów materialnych i proceduralnych oraz nieprawidłowe przyjęcie, że powstaje placówka, choć nie dysponuje żadną przestrzenią. Z kolei fiskus zarzucił sądowi błędne uznanie, że działalność w Polsce ma charakter pomocniczy.

W wyroku z 19.2.2025 Naczelny Sąd Administracyjny, II FSK 609/22, Legalis, oddalił obie skargi kasacyjne. Uznał, że sąd I instancji niesłusznie przyjął powstanie placówki, ale trafnie ocenił, że działalność pracowników miała charakter pomocniczy i nie prowadziła do powstania zakładu. NSA potwierdził, że brak stałej przestrzeni do dyspozycji spółki wyklucza spełnienie pierwszej przesłanki. Tym samym, mimo częściowo odmiennego uzasadnienia, wyrok sądu I instancji został utrzymany.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowe przepisy ułatwią restrukturyzację grup kapitałowych

Proponowane regulacje koncentrują się na dwóch kluczowych obszarach: poszerzeniu możliwości łączenia się banków z innymi podmiotami z tej samej grupy oraz wprowadzeniu szczegółowych i precyzyjnych zasad podziału krajowych zakładów ubezpieczeń i reasekuracji. Jest to strategiczny krok w kierunku stworzenia bardziej elastycznego, a jednocześnie bezpiecznego systemu, zdolnego do szybkiego reagowania na wyzwania rynkowe, przy jednoczesnym zachowaniu silnego nadzoru i ochrony interesów klientów.

Najważniejsze zmiany:

Nowe zasady łączenia banków

Dotychczas obowiązujące przepisy ustawy z 29.8.1997 r. – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1646; dalej: PrBank) w sposób bardzo wąski definiowały, z jakimi podmiotami może połączyć się bank. Ograniczenie to wyłącznie do innych banków lub instytucji kredytowych utrudniało procesy optymalizacji struktury wewnątrz grup kapitałowych. Proponowana nowelizacja, zmieniając art. 124 ust. 1 PrBank, poszerza ten katalog, umożliwiając bankowi – jako spółce przejmującej, połączenie się ze spółką akcyjną niebędącą bankiem, o ile obie należą do tej samej grupy kapitałowej.

Zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 49 PrBank, „grupa” oznacza zespół przedsiębiorstw objętych tym samym skonsolidowanym sprawozdaniem finansowym. Co istotne, nie ma znaczenia, czy to bank jest podmiotem dominującym, liczy się przynależność obu spółek do tej samej grupy. Ograniczenie możliwości połączeń wyłącznie do spółek akcyjnych ma na celu minimalizację ryzyka dla banku przejmującego. Dzięki istniejącym w grupie powiązaniom kapitałowym i personalnym, bank dysponuje pełną wiedzą o sytuacji finansowej przejmowanej spółki, co pozwala odpowiednio zarządzać ryzykiem związanym z fuzją.

KNF, zgodnie z dotychczasowym art. 124 ust. 2 PrBank, będzie odmawiała wydania zezwolenia, jeśli połączenie naruszałoby przepisy prawa, interesy klientów banku lub zagrażałoby bezpieczeństwu gromadzonych środków. To kryterium gwarantuje, że bank nie przejmie działalności niedozwolonej dla instytucji bankowych. Zgodnie z projektowaną zmianą w art. 124 ust. 3 PrBank, połączenie będzie mogło być dokonane wyłącznie przez przeniesienie całego majątku przejmowanej spółki na bank przejmujący.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Podział zakładów ubezpieczeń i reasekuracji

Dotychczas polskie prawo, w tym ustawa z 11.9.2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 838; dalej: DziałUbezpReasU), nie regulowało w sposób szczegółowy kwestii podziału zakładów ubezpieczeń. W konsekwencji, do podziałów spółek akcyjnych będących zakładami ubezpieczeń stosowano ogólne przepisy KSH. Ze względu na specyfikę działalności ubezpieczeniowej i potrzebę skutecznego nadzoru, uznano to za niewystarczające.

Nowelizacja wprowadza kompleksową regulację, dodając do ustawy nowy rozdział 12a pod tytułem „Podział krajowego zakładu ubezpieczeń i krajowego zakładu reasekuracji”. Zgodnie z nowym art. 309¹ ust. 1 DziałUbezpReasU, podział będzie możliwy wyłącznie w przypadku zakładów działających w formie spółki akcyjnej. Projekt ustawy nie przewiduje tej możliwości dla towarzystw ubezpieczeń wzajemnych, co jest podyktowane charakterem ich działalności.

Kluczowym elementem zmian jest nałożenie na podmioty ubezpieczeniowe obowiązku uzyskania zezwolenia KNF na podział, co ma zapewnić odpowiednią ochronę ubezpieczających, ubezpieczonych oraz bezpieczeństwo finansowe zakładów.

Dopuszczalne sposoby podziału i wymogi dla planu

Projekt ustawy, zgodnie z art. 309² ust. 1 DziałUbezpReasU, ogranicza dopuszczalne sposoby podziału zakładów ubezpieczeń i reasekuracji do dwóch typów, analogicznych do rozwiązań w prawie bankowym:

Takie ograniczenie ma na celu lepszą ochronę klientów, ponieważ pozwala na kontrolowany transfer majątku i zobowiązań. Wprowadzenie regulacji w art. 309³ DziałUbezpReasU precyzuje, które podmioty mogą być spółkami przejmującymi. W przypadku podziału krajowego zakładu ubezpieczeń, spółką przejmującą może być inny krajowy zakład ubezpieczeń lub spółka akcyjna, której akcjonariuszem jest zakład dzielony – pod warunkiem, że na tę spółkę przenoszony jest cały portfel ubezpieczeń. To analogiczne rozwiązanie do stosowanych już w Austrii.

Proponowane przepisy szczegółowo określają, co powinien zawierać plan podziału. Zgodnie z art. 309⁴ ust. 2 i 3 DziałUbezpReasU, plan ten musi zawierać nie tylko dane wymagane przez KSH, ale również szereg dodatkowych informacji, mających kluczowe znaczenie dla nadzoru:

Przebieg postępowania i obowiązki informacyjne

Nowe regulacje w art. 309⁶ DziałUbezpReasU opisują przebieg postępowania w sprawie uzyskania zezwolenia KNF. Wniosek o wydanie zezwolenia, wraz z planem podziału, musi zostać złożony w ciągu 14 dni od ogłoszenia planu. Do wniosku należy dołączyć szereg dokumentów i danych, które umożliwią KNF wszechstronną weryfikację. Są to m.in.:

Te rygorystyczne wymogi mają na celu zapewnienie, by tylko odpowiednio przygotowane i transparentne podmioty mogły przejść przez proces restrukturyzacji, co jest kluczowe dla ochrony stabilności systemu finansowego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Należności do ZUS płaci się od tej samej kwoty

Sprawa dotyczyła kobiety zatrudnionej na umowie o pracę, która w kwietniu tego roku przekroczyła tzw. limit 30–krotności. Wynika on z obwieszczenia ministra rodziny, pracy i polityki społecznej w sprawie kwoty ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w 2025 r. oraz przyjętej do jej ustalenia kwoty prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia (M.P. z 2024 r. poz. 1051). Limit ten określono na poziomie 260 190 zł.

W tym samym miesiącu kobieta rozpoczęła prowadzenie pozarolniczej działalności. Od początku nie opłacała od niej należności na ubezpieczenia emerytalne i rentowe z uwagi na przekroczenie wspomnianego limitu. Planuje natomiast dobrowolnie uiszczać składkę na ubezpieczenie chorobowe w maksymalnej wysokości (tj. 250 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia). Nie chce jednak płacić tak dużo na ubezpieczenie wypadkowe. Wolałaby na ten cel odprowadzić należności do ZUS w minimalnej wysokości, tj. 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Nie wie, czy jest to możliwe.

Zdaniem kobiety, dobrowolne przystąpienie do ubezpieczenia chorobowego nie powoduje automatycznego obowiązku odprowadzania składki wypadkowej od tej samej (wysokiej) podstawy. W efekcie, w jej ocenie, może je różnicować.

Chcąc mieć pewność, czy dobrze myśli, skierowała do ZUS wniosek o interpretację przepisów. Organ rentowy uznał, że wnioskodawczyni nie ma w tym wypadku racji.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Przypomniał, że zgodnie z art. 20 ust. 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 350), przy ustalaniu podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe oraz wypadkowe nie stosuje się wspomnianego już ograniczenia (tj. limitu 30–krotności). Wobec tego należności z tego tytułu pobierane są przez cały okres, którym dana osoba im podlega. Nawet jeśli nie musi już płacić składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe.

Natomiast zgodnie z par. 3 podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe osób, które podlegają mu dobrowolnie, nie może przekraczać miesięcznie 250 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. Powyższa graniczna kwota nie ma zastosowania do składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i wypadkowe.

Co jednak najważniejsze, ZUS podkreślił, że podstawa wymiaru jest taka sama dla wszystkich należności. To oznacza, że składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe są naliczane od takiej samej kwoty. Efekt? Podwyższenie podstawy, od której oblicza się dobrowolne chorobowe (do 250 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia), w sytuacji przekroczenia limitu 30–krotności skutkuje tym, że składka na ubezpieczenie wypadkowe jest należna również od tej kwoty.

Decyzja ZUS: DI/100000/43/576/2025

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kto zyska na zawieszeniu rat

Z chwilą doręczenia pozwanemu pozwu wniesionego przez konsumenta, obowiązek spełniania przez niego świadczeń wynikających z umowy kredytu ulega wstrzymaniu z mocy prawa do czasu prawomocnego zakończenia postępowania – to jeden z najbardziej kontrowersyjnych przepisów zawartych w tzw. ustawie frankowej.

Dziś taki obowiązek spłat ulega wstrzymaniu, gdy sąd udzieli kredytobiorcy zabezpieczenia. Zawieszenie z mocy prawa w praktyce nie zawsze spowoduje, że kredytobiorca szybciej będzie mógł przestać spłacać raty. Jak zwracają uwagę rzecznik praw obywatelskich czy Naczelna Rada Adwokacka, w najbardziej obciążonym sprawami frankowymi Sądzie Okręgowym w Warszawie, doręczenie odpisu pozwu bankowi następuje często po roku od momentu wniesienia pozwu. A złożony wraz z pozwem wniosek o udzielenie zabezpieczenia jest często rozpoznawany nawet już po miesiącu, ponieważ zgodnie z art. 737 KPC podlega on rozpoznaniu bezzwłocznie, nie później niż w ciągu tygodnia od wpływu do sądu.

To oznacza, że jeśli pełnomocnik banku nie wniesie zażalenia na to postanowienie, to uprawomocni się znacznie szybciej niż sąd doręczy bankowi odpis pozwu.

– Proponowane rozwiązanie, zamiast poprawić, może zatem w praktyce pogorszyć sytuację konsumentów ubiegających się o zabezpieczenie – przestrzega mec. Marcin Szymański z kancelarii Drzewiecki Tomaszek, który opiniował projekt z ramienia Naczelnej Rady Adwokackiej. Dlatego adwokaci proponują, by obowiązek spełniania przez konsumenta świadczeń wynikających z umowy kredytu ulegał wstrzymaniu, nie od chwili doręczenia pozwanemu pozwu przez sąd, lecz już z chwilą doręczenia bankowi przez konsumenta kopii wniesionego przeciwko temu bankowi pozwu wraz z dowodem złożenia go w sądzie lub nadania do sądu pocztą.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Takie rozwiązanie proponował również prof. Marcin Wiącek, który zastrzegał jednak, że zakłada ono przyjęcie przez konsumenta ryzyka, że w przypadku, gdyby pozew został zwrócony, odrzucony lub uznany za oczywiście bezzasadny, to konsument byłby zobowiązany uzupełnić brakujące raty kredytu. Ewentualnie wstrzymanie obowiązku zapłaty rat powinno nastąpić z mocy prawa od chwili wydania przez sąd zarządzenia stwierdzającego, że pozew nie zawiera braków formalnych.

Jednak, jak słyszymy nieoficjalnie w MS, przyjęcie proponowanych koncepcji zrodziłoby nowe kłopoty, gdyby okazało się, że konsument doręczył bankowi odpis pozwu, który finalnie byłby np. oddalony lub zwrócony. Pytanie, czy w takiej sytuacji bank mógłby np. wypowiedzieć umowę kredytu z powodu niespłacania rat, albo czy konsument byłby zobowiązany do uzupełnienia po prostu brakujących rat, czy jednak powiększonych o odsetki?

Poza tym, jak zwraca uwagę MS, zarządzenie doręczenia odpisu pozwu jest zdecydowanie mniej pracochłonne niż rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie. To bowiem wymaga dodatkowej analizy przesłanek zabezpieczenia, oceny uprawdopodobnienia roszczenia oraz interesu prawnego. Zdaniem MS alternatywa (zaproponowana przez adwokatów) naruszałaby m.in. zasadę oficjalności doręczeń i byłaby trudna do praktycznego zastosowania.

– Nie widzę powodów, by uznać, że nasza propozycja rozwiązania stanowiłaby zagrożenie dla praw strony pozwanej – odpowiada mec. Szymański.

Jednak, jak mówi nam Aneta Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocnik ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, problem wynikający z szybszego udzielania zabezpieczenia niż doręczenia odpisu pozwu de facto sam się rozwiąże, kiedy sądy zostaną odciążone z konieczności rozpatrywania zażaleń. W dodatku pracę sekretariatów ma usprawnić wprowadzana digitalizacja, a efekt w postaci zwiększonej sprawności działania wydziałów frankowych już jest zauważalny. Poza tym, zawieszenie konieczności dalszych spłat rat z mocy prawa odkorkuje sądy apelacyjne, które rozpatrują sprawy zażaleniowe na postanowienia o zabezpieczeniu.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Błąd w numerze zaskarżonej decyzji nie może być podstawą skargi kasacyjnej

Stan faktyczny

Z.W. występował do organów Gminy N. z licznymi wnioskami o zasiłki i inne świadczenia, które były rozpatrywane odrębnymi decyzjami. Jeden z wniosków dotyczył przyznania świadczenia na opłacenie opieki i pomocy. Wójt Gminy N. podejmował próby ustalenia aktualnej sytuacji rodzinnej, materialnej, zdrowotnej i mieszkaniowej Z.W., jednak wnioskodawca nie odpowiadał na pisma wzywające go do dostarczenia informacji na ten temat. Pracownicy socjalni, którzy usiłowali przeprowadzić wywiad środowiskowy, nie zostali wpuszczeni przez Z.W. do domu. Co więcej Z.W. wcześnie nie chciał korzystać z przyznanych mu usług opiekuńczych, a następnie domagał się dofinansowania kosztów prywatnej opieki i pielęgnacji. Z.W. nie wskazywał jednak, kto świadczy te usługi, nie potrafił też w żadne sposób udokumentować poniesienia ich kosztów.

Wójt Gminy N. odmówił przyznania Z.W. zasiłku celowego, a SKO w L. oddaliło odwołanie wnioskodawcy podzielając ustalenia i stanowisko organu I instancji. Z dostępnych organom danych wnikało, że wnioskodawca przekroczył kryterium dochodowe osoby samotnie gospodarującej. Zdaniem organów, jego sytuacja nie stanowi też „szczególnie uzasadnionego przypadku” w rozumieniu art. 41 pkt 2 ustawy z 12.3.2004 r. o pomocy społecznej (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1283; dalej: PomSpołU), który pozwala na przyznanie zasiłku okresowego niezależnie od warunku kryterium dochodowego. Z.W. zaskarżył decyzję SKO w L. zarzucając organowi m.in. zaniechanie aktualizacji wywiadu środowiskowego po zmianie stanu zdrowia wnioskodawcy. Jednocześnie twierdził, że organ bezpodstawnie wzywał go do przedstawienia sytuacji życiowej, gdyż powinien ją ustalić z urzędu. Skarżący zarzucał organom i pracownikom socjalnym brak profesjonalizmu, stronniczość, nierzetelność. Dodatkowo znaczna część argumentacji zawartej w skardze odnosiła się do innych decyzji dotyczących wniosków Z.W. o różne świadczenia.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Orzeczenie WSA

WSA w Lublinie oddalił skargę. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że z akt sprawy wynika, iż skarżący znacząco przekroczył kryterium dochodowe warunkujące przyznanie zasiłku okresowego, a jednocześnie nie było podstaw do przyznania zasiłku na podstawie art. 41 pkt 2 PomSpołU. Organ prawidłowo przyjął, że pod pojęciem „szczególnie uzasadniony przypadek” należy rozumieć sytuację zupełnie wyjątkową, bowiem o możliwości przyznania tego świadczenia nie decyduje dochód strony, lecz sytuacja życiowa, w której się ona znalazła. Chodzi o sytuację na tyle dotkliwą w skutkach, że dana osoba sobie sama w niej nie poradzi, nawet przy uwzględnieniu zwykłej ludzkiej zapobiegliwości (zob. wyrok NSA z 23.3.2021 r., I OSK 269/20). Są to więc sytuacje wyraźnie odbiegające od typowych sytuacji osób kwalifikujących się do otrzymania pomocy społecznej przy spełnieniu kryterium dochodowego: drastyczne, dotkliwe w skutkach i głęboko ingerujące w plany życiowe osoby, wynikające ze zdarzeń nienależących do zdarzeń codziennych. Sąd podkreślił, że rozważając przyznanie zasiłku na podstawie art. 41 pkt 2 PomSpołU organ musi uwzględnić nie tylko potrzeby wnioskodawcy, ale także ograniczone środki, jakimi dysponuje i konieczność zaspokojenia potrzeb innych podmiotów ubiegających się o wsparcie z pomocy społecznej. W rozpatrywanej sprawie sytuacja bytowa i zdrowotna skarżącego nie zmienia się od pewnego czasu. Sąd zaznaczył, że nie kwestionuje trudnej sytuacji życiowej, w tym zdrowotnej skarżącego, jednak okoliczności, na które się powołuje i które wynikają z ustaleń organów obu instancji, nie noszą znamion nagłości, jednorazowości, czy nadzwyczajności.

Zarzuty skargi kasacyjnej

Wnoszący skargę kasacyjną w imieniu Z.W. pełnomocnik z urzędu wszystkie zarzuty oparł na fakcie wskazania w komparycji zaskarżonego wyroku, że rozpoznawana sprawa dotyczy decyzji SKO w L. o numerze „X”, a nie jak wskazano to w treści uzasadnienia „Y”. Zdaniem pełnomocnika skutkiem takiej rozbieżności jest brak możliwości ustalenia, czy WSA w Lublinie rzeczywiście rozpoznał sprawę będąca przedmiotem skargi. W skardze kasacyjnej podniesiono zarzut naruszenia art. 138 PostAdmU, przez wydanie wyroku, którego sentencja nie koresponduje z uzasadnieniem tego wyroku, a tym samym nie pozwala na precyzyjne ustalenie treści rozstrzygnięcia i nie stanowi prawidłowego rozstrzygnięcia, w rozumieniu art. 138 PostAdmU. Kolejne zarzuty dotyczyły naruszenia art. 133 § 1 PostAdmU przez wydanie wyroku nieznajdującego oparcia w aktach sprawy oraz art. 141 § 1 PostAdmU przez sporządzenie uzasadnienia nieodnoszącego się do sprawy administracyjnej opisanej w sentencji wyroku.

Stanowisko NSA

NSA oddalił skargę kasacyjną. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że skuteczne podniesienie zarzutu naruszenia przepisów postępowania uzależnione jest od wykazania, iż uchybienie tym przepisom mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. W ocenie NSA wpływu takiego nie mają zawarte w sentencji orzeczenia lub jego uzasadnieniu niedokładności, błędy pisarskie albo rachunkowe lub inne oczywiste omyłki, które jako niebudzące wątpliwości, bezsporne i pewne podlegają sprostowaniu w trybie art. 156 PostAdmU. Oczywistość wadliwości może wynikać z samej natury niedokładności, błędu lub omyłki, jak też z porównania ich z innymi niebudzącymi wątpliwości okolicznościami. Istotne znaczenie ma fakt, że sprostowanie takich błędów nie może prowadzić do zmiany bądź uchylenia orzeczenia (zob. wyrok NSA z 11.9.2024 r., II OSK 2628/21, Legalis).

NSA stwierdził że błąd dostrzeżony przez autora skargi kasacyjnej miał charakter oczywistej omyłki pisarskiej polegającej na wadliwym określeniu numeru zaskarżonej decyzji. O oczywistości tego błędu świadczy łatwość jego wykrycia przez porównanie tego numeru z przedmiotem skargi, dokumentacją zawartą w aktach administracyjnych sprawy oraz treścią uzasadnienia zaskarżonego wyroku. Z porównania tych dokumentów wynika w sposób niebudzący wątpliwości jaka decyzja była przedmiotem rozpoznania przez WSA w Lublinie, a błędne podanie numeru tej decyzji nie miało wpływu na wynik sprawy. Po wniesieniu skargi kasacyjnej błąd ten został sprostowany postanowieniem WSA w Lublinie, które stało się prawomocne z uwagi na oddalenie przez NSA zażalenia na to rozstrzygnięcie.

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że w art. 138 PostAdmU wskazano elementy, które powinny zostać zawarte w sentencji wyroku, czyli: oznaczenie sądu, imiona i nazwiska sędziów, protokolanta oraz prokuratora, jeżeli brał udział w sprawie, datę i miejsce rozpoznania sprawy i wydania wyroku, imię i nazwisko lub nazwę skarżącego, przedmiot zaskarżenia oraz rozstrzygnięcie sądu. Przepis ten nie wskazuje zatem, że elementem sentencji wyroku jest numer bądź znak zaskarżonego aktu organu administracji. W rezultacie przepis ten nie może być podstawą zarzutu opartego wyłącznie na wskazaniu błędnego numeru zaskarżonego aktu, o ile pozostałe elementy sentencji pozwalają na jednoznaczną i prawidłową identyfikację tego aktu.

Wyrok NSA z 28.5.2025 r., I OSK 1396/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź