„Ustawa frankowa” weszła w życie
Przewidziane ustawą rozwiązania przez wiele lat stanowiły przedmiot debaty publicznej. W założeniu mają one stanowić odpowiedź na aktualną sytuację związaną ze znaczną liczbą spraw dotyczących umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego rozpoznawanych przez sądy. Ich liczba wpłynęła również na czas rozpoznawania pozostałych spraw przez sądy okręgowe i apelacyjne, co godzi w konstytucyjne prawo do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.
Wprowadzone zmiany
Ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie zmian odrębną ustawą o charakterze epizodycznym, a nie wyłącznie nowelizacją przepisów, w tym KPC oraz ustawy z 28.7.2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1228). Przyjęte w nowej ustawie rozwiązania modyfikują natomiast zasady ogólne wynikające z tych regulacji. Poniżej opisane zostały najistotniejsze z nich.
Zakres zastosowania ustawy
Przepisy ustawy znajdują zastosowanie do rozpoznawanych w sądowym postępowaniu cywilnym w trybie procesowym spraw o roszczenia związane z zawartą z konsumentem umową kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego lub umową pożyczki hipotecznej denominowanej lub indeksowanej do franka szwajcarskiego, o ile konsument ten jest stroną przedmiotowych postępowań.
Dodatkowo, w ustawie przewidziano, że będzie ona stosowana także w sprawach z udziałem spadkobiercy konsumenta, konsumenta, który przystąpił do długu lub poręczył za dług wynikający ze wskazanych powyżej umów, a także osoby, która ponosi odpowiedzialność rzeczową za jego spłatę.
Z zakresu zastosowania ustawy wyłączono sprawy o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego stwierdzającego obowiązek spełnienia świadczeń ze wskazanych powyżej umów oraz sprawy o uzgodnienie z rzeczywistym stanem prawnym treści księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości, na której zostały zabezpieczone wierzytelności o spełnienie świadczeń z takich umów, a także roszczenia dochodzone w postępowaniu grupowym, upadłościowym oraz restrukturyzacyjnym.
W sprawach nieuregulowanych w ustawie zastosowanie znajdują przepisy KPC.
Właściwość miejscowa sądu
Ustawą dokonano zmiany art. 18 ustawy z 9.3.2023 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 614), dotyczącego właściwości sądu w sprawach kredytów walutowych. Dodano rozwiązanie, zgodnie z którym, jeżeli powód nie ma miejsca zamieszkania w Polsce, powództwo wytacza się według jego ostatniego miejsca zamieszkania w Polsce.
Wstrzymanie obowiązku spełnienia świadczenia z umowy kredytu
Ustawodawca przewidział, że z chwilą doręczenia pozwanemu pozwu wniesionego przez konsumenta albo z chwilą doręczenia powodowi pozwu wzajemnego wniesionego przez konsumenta obowiązek spełniania przez konsumenta świadczeń wynikających z umowy kredytu ulega wstrzymaniu z mocy prawa do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Wstrzymanie się przez konsumenta ze spełnianiem wskazanych świadczeń nie może być uznane za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Pozwany nie będzie mógł rozwiązać z tego tytułu umowy ani zgłosić lub udostępnić informacji o niespełnieniu świadczeń m.in. bankom, instytucjom pożyczkowym czy kredytowym.
Jednocześnie w ustawie przewidziano, że postępowania w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia roszczeń konsumenta wszczęte i niezakończone przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy podlegają umorzeniu z mocy prawa bez konieczności wydawania postanowienia w tym przedmiocie, a zażalenia na postanowienie o udzieleniu lub odmowie udzielenia zabezpieczenia wniesione po dniu wejścia w życie ustawy pozostawia się w aktach sprawy bez rozpoznania.
W ustawie przewidziano również, że wniosek o udzielenie zabezpieczenia roszczenia przewodniczący pozostawia w aktach sprawy bez żadnych dalszych czynności.
Rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym. Przesłuchanie świadków i strony
Modyfikacji uległ również przebieg postępowania prowadzonego wyłącznie w oparciu o przepisy KPC. Do jego usprawnienia ma doprowadzić umożliwienie sądowi rozpoznania sprawy na posiedzeniu niejawnym również wtedy, gdy strona złożyła wniosek o wysłuchanie jej na rozprawie, a także wniosek o przeprowadzenie rozprawy w postępowaniu przed sądem II instancji.
W zakresie postępowania dowodowego przewidziano, że sąd będzie mógł przesłuchać świadka poza salą sądową w ramach posiedzenia zdalnego pomimo złożenia sprzeciwu, o którym mowa w art. 2631 KPC, jak również przesłuchać stronę przez złożenie zeznań na piśmie.
Skład sądu
W ustawie przewidziano, że sąd II instancji rozpoznaje sprawę w składzie jednego sędziego, z uwzględnieniem art. 3671 § 3 KPC, który stanowi, że prezes sądu może zarządzić rozpoznanie sprawy w składzie trzech sędziów, jeżeli uzna to za wskazane ze względu na szczególną zawiłość lub precedensowy charakter sprawy. Dodatkowo zażalenie zarówno sąd I instancji, jak i sąd II instancji będzie rozpoznawał w składzie jednego sędziego.
Do kompetencji referendarzy sądowych dodano wydanie postanowienia o umorzeniu postępowania oraz jego kosztach w razie cofnięcia pozwu ze skutkiem prawnym przed wydaniem wyroku oraz o umorzeniu postępowania apelacyjnego oraz o jego kosztach w razie cofnięcia apelacji.
Powództwo wzajemne
W ustawie zmodyfikowano zasady wytaczania powództwa wzajemnego. Przewidziano, że można wytoczyć je aż do zamknięcia rozprawy przed sądem I instancji, a jeżeli sprawa podlega rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym, aż do wydania wyroku przez sąd I instancji. Ustawodawca przyjął, że sąd może wyłączyć powództwo wzajemne do oddzielnego rozpoznania oraz rozstrzygnięcia, jeżeli jego rozpoznanie łącznie z powództwem głównym mogłoby doprowadzić do nadmiernej zwłoki w postępowaniu. Przewidziano również, że Sąd właściwy do rozpoznania powództwa głównego jest również właściwy do rozpoznania powództwa wzajemnego bez względu na wartość przedmiotu sporu.
Ograniczenie uzasadnienia wyroku
Ustawa przewiduje, że jeżeli okoliczności sprawy nie stoją temu na przeszkodzie, uzasadnienie wyroku sądu I instancji może ograniczać się do powołania się na pozew, odpowiedź na pozew lub dalsze pisma przygotowawcze, doręczone stronie przeciwnej przed zamknięciem rozprawy oraz wskazania przepisów prawa, na których sąd się oparł.
Postępowania kasacyjne
Ustawa przewiduje, że w sprawach, w których przed dniem jej wejścia w życie przyjęto do rozpoznania skargę kasacyjną kredytodawcy, SN może zmienić postanowienie o przyjęciu do rozpoznania skargi kasacyjnej i odmówić przyjęcia jej do rozpoznania, jeżeli w sprawie nie występuje już istotne zagadnienie prawne lub nie istnieje potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów, a zarazem nie zachodzą okoliczności określone w art. 3989 § 1 pkt 3 lub 4 KPC. Postanowienie w tym przedmiocie SN wydaje na posiedzeniu niejawnym w składzie jednego sędziego.
Nie oznacza to jednak, że stronie z urzędu zostanie zwrócona część opłaty sądowej od skargi kasacyjnej, bowiem zastosowanie art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. b KSCU zostało wyłączone.
Koszty procesu
Ustawodawca przewidział, że sąd z urzędu zwróci połowę uiszczonej opłaty:
- powodowi od pozwu cofniętego także po rozpoczęciu posiedzenia, na które sprawa została skierowana,
- stronie od apelacji cofniętej także po rozpoczęciu posiedzenia, na które sprawa została skierowana,
- stronie od skargi kasacyjnej cofniętej także po jej przyjęciu do rozpoznania,
jeżeli cofnięcie nastąpiło nie później niż 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy.
Dodatkowo w zakresie kosztów procesu przyjęto rozwiązanie, zgodnie z którym jeżeli kredytodawca złożył oświadczenie o potrąceniu po wytoczeniu powództwa, a konsument nie zakwestionował zasadności potrącenia, kredytodawca ponosi koszty procesu w części, w jakiej powództwo zostało oddalone wskutek uwzględnienia potrącenia, niezależnie od wyniku sprawy. Przepis ten stosuje się odpowiednio w przypadku umorzenia postępowania na skutek cofnięcia pozwu przez konsumenta w związku ze złożeniem przez kredytodawcę oświadczenia o potrąceniu.
Analogiczne rozwiązanie przyjęto w sprawach zainicjowanych przed dniem wejścia w życie ustawy.
Przepisy międzyczasowe
Zasadniczo przepisy ustawy znajdują zastosowanie do spraw wszczętych i niezakończonych przed dniem jej wejścia w życie.
Etap legislacyjny: ustawa weszła w życie 7.8.2026 r.
Może być więcej umów o pracę na platformach. Rząd szykuje przepisy
Nowe przepisy wynikają z konieczności dostosowania regulacji unijnej do porządku krajowego. Z tego powodu do wykazu prac rządu trafiły założenia do projektu ustawy o wykonywaniu pracy za pośrednictwem cyfrowych platform pracy. Co dokładnie planuje?
Rząd zamierza wprowadzić w odniesieniu do osób świadczących pracę za pośrednictwem platform wzruszalne domniemanie stosunku pracy. Oznacza to, że jeżeli osoba wykonująca obowiązki służbowe wykaże, że platforma faktycznie sprawuje nad nią kierownictwo lub kontrolę, zwłaszcza za pomocą algorytmów, ciężar udowodnienia, że strony nie łączy stosunek pracy, będzie spoczywał na platformie. Wprowadzono także zakaz działań odwetowych wobec osób dochodzących swoich praw oraz gwarancję ochrony również dla współpracujących z platformą za pośrednictwem innych podmiotów.
Rola i zadania PIP
Istotnie wzrosną również uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Inspektorzy będą mogli nie tylko kontrolować platformy, ale również prowadzić postępowania administracyjne w sprawie ustalenia istnienia stosunku pracy i wydawać w tym zakresie decyzje administracyjne.
Projekt przewiduje także obowiązek przekazywania PIP informacji o zatrudnieniu osób wykonujących pracę za pośrednictwem platform oraz danych dotyczących liczby współpracowników i rodzaju zawartych z nimi umów. Za naruszenie nowych obowiązków platformom oraz pośrednikom będą groziły grzywny od 2 tys. do 60 tys. zł.
Informacje o algorytmach
Planowane jest też uregulowanie wykorzystywania algorytmów i zautomatyzowanych systemów decyzyjnych. Platformy będą zobowiązane m.in. do informowania pracowników i organów państwowych o stosowanych systemach monitorowania oraz zasadach podejmowania decyzji. Projekt zakłada również zakaz przetwarzania niektórych kategorii danych osobowych, takich jak informacje o stanie emocjonalnym lub psychicznym osób wykonujących pracę. Co więcej, decyzje o zawieszeniu lub usunięciu konta, ograniczeniu dostępu do pracy czy rozwiązaniu współpracy nie będą mogły zapadać wyłącznie automatycznie – ostatecznie będzie musiał je zatwierdzić człowiek. Osoba, której dotyczy decyzja algorytmu, zyska prawo do uzyskania wyjaśnień, żądania jej ponownej weryfikacji, a w razie naruszenia jej praw także odpowiedniego odszkodowania lub zadośćuczynienia.
Eksperci pytają o szczegóły
Na razie bardzo ostrożnie podchodzę do tych założeń. Są one bowiem dość enigmatyczne. Przypomniała mi się sytuacja z założeniami do wdrożenia dyrektywy o przejrzystości wynagrodzeń – również wtedy dokument zawierał niewiele konkretów i dopiero projekt ustawy pokazał, w jakim kierunku rzeczywiście zmierzają przepisy – mówi Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Najwięcej pytań budzi proponowane ułatwienie w ustalaniu istnienia stosunku pracy.
Z przedstawionych założeń wynika, że osoba wykonująca pracę za pośrednictwem platformy będzie jedynie miała uprawdopodobnić, iż platforma sprawuje nad nią kierownictwo. Uznałbym, że osoba współpracująca musiałaby przytoczyć okoliczności faktyczne uprawdopodabniające istnienie stosunku pracy poprzez wskazanie elementów podporządkowania, które są dla tego stosunku charakterystyczne, tj. w zakresie miejsca, czasu oraz kierownictwa (zasad prowadzenia bieżącej współpracy). Tylko w takich sprawach niewątpliwie znaczenie ma zawsze indywidualny stan faktyczny. Ciężar udowodnienia, że strony nie łączy stosunek pracy, spocznie natomiast na platformie – mówi Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan.
Ekspert podkreśla jednak, że dopiero treść projektu umożliwi ocenę, czy to właściwy kierunek implementacji dyrektywy i szczegółowe odniesienia do tej kwestii.
W podobnym tonie wypowiada się Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Z przedstawionych założeń wynika, że wystarczające będzie uprawdopodobnienie określonych okoliczności świadczących o podporządkowaniu. Oznacza to niższy próg wykazania istnienia stosunku pracy niż w standardowym postępowaniu. Diabeł jak zawsze będzie jednak tkwił w szczegółach – mówi.
Założenia do projektu rodzą także pytania o relację nowych przepisów do niedawno znowelizowanej ustawy o PIP.
Kolejna kwestia to, w jakim zakresie ustawodawca wykorzysta rozwiązania wprowadzone przy reformie inspekcji, w szczególności dotyczące postępowania w sprawach ustalenia istnienia stosunku pracy oraz ochrony osób współpracujących na podstawie umów cywilnoprawnych. Spodziewam się, że dyskusje, które towarzyszyły reformie PIP, powrócą również podczas prac nad ustawą o pracy platformowej – ocenia Robert Lisicki.
Brak kluczowej definicji
Istotnym problemem pozostaje również definicja platformy cyfrowej. – W założeniach praktycznie jej nie ma. Dokument koncentruje się przede wszystkim na algorytmicznym zarządzaniu i zautomatyzowanych systemach decyzyjnych, natomiast pomija próbę jednoznacznego określenia, czym właściwie jest platforma cyfrowa. Tymczasem to właśnie od tej definicji będzie zależało, jakie podmioty zostaną objęte nowymi obowiązkami – zaznacza Katarzyna Kamecka.
Jak przypomina, Komisja Europejska prezentowała dość szerokie podejście do tego pojęcia, ale polski ustawodawca powinien je doprecyzować. Być może stanie się to dopiero na etapie projektu ustawy.
Dlatego w ocenie ekspertki, najważniejsze będzie ustalenie, kogo ustawodawca uzna za platformę cyfrową i jaki będzie rzeczywisty zakres stosowania nowych przepisów.
Dopiero wtedy będzie można rzetelnie ocenić ich skutki. Oczywiście nie ma wątpliwości, że nowe regulacje obejmą najbardziej znane platformy przewozowe czy dostawcze, takie jak Glovo czy Pyszne.pl. Pytanie brzmi jednak, czy ich zakres nie okaże się znacznie szerszy i nie obejmie również innych podmiotów działających w środowisku cyfrowym, takich jak platformy zakupowe czy firmy organizujące usługi kurierskie i logistyczne – mówi.
To właśnie dlatego definicja platformy ma tak duże znaczenie.
Nawet jeśli projekt ustawy zostanie opublikowany, ale definicja pozostanie nieprecyzyjna, przedsiębiorcy nadal będą mieli problem z oceną, czy nowe przepisy ich dotyczą. Trudno bowiem przygotować się do zmian, skoro nie wiadomo, kto będzie adresatem nowych obowiązków – zaznacza Katarzyna Kamecka.
Ekspertka zwraca uwagę, że jeżeli rzeczywiście zostanie wprowadzony mechanizm uprawdopodobnienia istnienia stosunku pracy, ryzyko przekwalifikowania umów cywilnoprawnych na umowy o pracę może wzrosnąć. Więc tym bardziej przedsiębiorcy muszą wiedzieć, czy nowe regulacje będą ich dotyczyć.
Te obawy podziela też Robert Lisicki. – Dyrektywa nie odnosi się do konkretnej branży, lecz do sposobu organizacji świadczenia usług. Definicja z dyrektywy wywołuje jednakże szereg wątpliwości. Oznacza to, że nowe przepisy mogą objąć znacznie szerszy krąg przedsiębiorców albo część prowadzonej przez nich działalności. Tymczasem z opublikowanych założeń nie wynika, czy polski ustawodawca zamierza wprost przepisać definicję z dyrektywy, czy też ją doprecyzować. Niewykluczone, że część przedsiębiorców dopiero po wejściu ustawy w życie dowie się, iż jakiś zakres świadczonych przez nich usług zostanie uznanych za pracę platformową – ocenia.
Zdaniem eksperta założenia w przeważającej mierze nawiązują do rozwiązań przewidzianych w unijnej dyrektywie o pracy platformowej, zwłaszcza w zakresie wykorzystywania zautomatyzowanych systemów zarządzania i podejmowania decyzji, przetwarzania danych.
Dotyczy to m.in. obowiązków informacyjnych wobec osób wykonujących pracę za pośrednictwem platform, zasad nadzoru nad algorytmami oraz współpracy z organami państwa. W projekcie pojawiają się również nowe obowiązki informacyjne wobec PIP, w tym dotyczące zgłaszania nawiązania współpracy z osobami wykonującymi pracę platformową oraz przekazywania inspekcji określonych danych. Dopiero analiza projektu ustawy pozwoli jednak ocenić, czy zakres tych obowiązków odpowiada wymogom dyrektywy – mówi Robert Lisicki.
Ekspert przyznaje, że po stronie przedsiębiorców istnieją uzasadnione obawy co do tego, jak ta implementacja wpłynie na funkcjonowanie przedsiębiorstw szeroko rozumianej pracy platformowej. Pośrednio nowa regulacja może wpłynąć na funkcjonowanie innych sektorów.
Brak realnej możliwości spłaty uzasadnia sprzedaż licytacyjną nieruchomości
Stan faktyczny
W 2010 roku M.K. i S.R. pobrali się, a rok później kupili mieszkanie wraz z miejscem postojowym w garażu ze środków uzyskanych na podstawie zawartej z Bankiem „A.” S.A. umowy kredytu hipotecznego. W 2014 r. M.K. i S.R. rozwiedli się, wkrótce też oboje założyli nowe rodziny. M.K. wyprowadziła się wraz z dzieckiem do domu partnera. Natomiast S.R. pozostał we wspólnym mieszkaniu, w którym zamieszkała również jego nowa partnerka i dzieci. Byli małżonkowie przez kilka lat nie mogli porozumieć się co do podziału majątku. M.K. wielokrotnie próbowała porozumieć się z S.R. i doprowadzić do odłączenia jej od kredytu lub sprzedaży mieszkania. Były mąż wbrew deklaracjom nie chciał współpracować, nie dostarczał do Banku „A.” S.A. niezbędnych dokumentów, w ostatniej chwili wycofywał się z uzgodnionych działań.
W końcu M.K. skierowała sprawę na drogę sądową. W trakcie postępowania o podział majątku wspólnego S.R. domagał się przyznania mu wyłącznej własności mieszkania z obowiązkiem spłaty byłej żony. Twierdził, że tutaj znajduje się centrum jego życia rodzinnego i zawodowego. S.R. dowodził, że samodzielnie spłaca kredyt i uiszcza wszystkie opłaty związane z mieszkaniem. M.K. nie zgadzała się na przyznanie jej mieszkania z obowiązkiem spłaty, chciała sprzedaży lokalu na wolnym rynku, jako rozwiązania najbardziej korzystnego dla obojga współwłaścicieli. Podkreślała, że Bank „A.” S.A. nie wyraził zgody na zwolnienie jej z długu wynikającego z umowy kredytu hipotecznego, z uwagi na brak zdolności kredytowej S.R.
Sposoby zniesienia współwłasności
W ramach zniesienia współwłasności podział majątku wspólnego może nastąpić przez:
1) podział w naturze, czyli wydzielenie poszczególnym małżonkom, stosownie do przysługujących im udziałów, określonych składników majątku wspólnego; jeżeli wartość tych składników jest mniejsza od wartości udziału może być ona wyrównana przez stosowanie dopłat;
2) przyznanie na wyłączną własność pewnych przedmiotów w całości jednemu małżonkowi z obowiązkiem spłaty drugiego;
3) podział cywilny polegający na sprzedaży przedmiotów należących do majątku wspólnego. Uzyskana w ten sposób kwota pieniężna ulega podziałowi w stosunku do wielkości przypadających małżonkom udziałów.
Sąd powinien dążyć do takiego podziału składników majątku dorobkowego, który byłby akceptowany przez wszystkich współwłaścicieli. Zgodny wniosek ma jednak miejsce jedynie wówczas, gdy uzgodnieniem uczestników objęte są wszystkie istotne w postępowaniu o zniesienie współwłasności kwestie, czyli sposób zniesienia, wysokość dopłat i warunki ich spłaty (zob. wyrok z 14.3.2017 r., II CSK 221/16). W razie braku porozumienia oraz braku możliwości dokonania fizycznego podziału, sąd decyduje o wyborze pomiędzy przyznaniem rzeczy jednemu ze współwłaścicieli a zarządzeniem jej sprzedaży. Tego wyboru sąd ma dokonać, zgodnie z art. 212 § 2 KC, stosownie do okoliczności, którymi mogą być m.in.: zawód, wiek, rodzaj wspólnej nieruchomości, sytuacja rodzinna i majątkowa współwłaścicieli. Należy też rozważyć, czy w razie przyznania rzeczy jednemu współwłaścicielowi z obowiązkiem spłaty, ma on realne możliwości jej uiszczenia (zob. postanowienie SN z 9.4.2025 r., I CSK 3040/24, Legalis; postanowienie SN z 30.6.2023 r., I CSK 3322/22, Legalis). Sąd, oceniając możliwości finansowe współwłaściciela obowiązanego do spłaty, powinien ocenić różne sposoby spłaty, w tym spłatę w ratach (zob. postanowienie SN z 4.9.2024 r., I CNP 1/24, Legalis; postanowienie SN z 6.8.2024 r., I CSK 3303/23, Legalis).
W postępowaniu o podział majątku wspólnego sąd nie może wbrew woli uczestnika przyznać mu określonego składnika majątkowego i zasądzić od niego na rzecz innego uczestnika spłatę lub dopłatę (art. 46 KRO w zw. z art. 1035 KC i art. 212 § 2 KC). Przyczyny braku zgody na taki sposób wyjścia ze współwłasności, jak również względy na zasady współżycia społecznego czy interesy majątkowe lub życiowe uczestników nie mają tu znaczenia (zob. postanowienie SN z 7.2.2022 r., II CSKP 67/22, Legalis). Jeżeli przy zniesieniu współwłasności żaden ze współwłaścicieli nie wyraża zgody na przyznanie mu określonej rzeczy, sąd zarządza podział cywilny rzeczy, czyli sprzedaż licytacyjną (zob. postanowienie SN z 14.11.2012 r., II CSK 187/12, Legalis).
Postępowanie działowe
SR w W. ustalił, że udziały M.K. i S.R. w majątku wspólnym, w skład którego wchodzi mieszkanie o wartości 519 tys. zł oraz miejsce postojowe o wartości 28 tys. zł, są równe. W ocenie Sądu I instancji nie był możliwy podział fizyczny lokalu mieszkalnego, nie było także możliwości przyznania lokalu na własność jednej strony z obowiązkiem spłaty drugiej. M.K. nie zgadzała się na przyznanie jej mieszkania, zaś S.R. nie zdołał wykazać, aby miał możliwość spłaty byłej żony. Wobec tego SR w W. zarządził sprzedaż licytacyjną mieszkania i miejsca postojowego, a uzyskaną kwotę, po potrąceniu kosztów, w pierwszej kolejności przeznaczył na spłatę zadłużenia kredytowego. Sąd odłożył rozstrzygnięcie o wzajemnych roszczeniach byłych małżonków oraz o podziale w pozostałym zakresie sumy uzyskanej ze sprzedaży licytacyjnej do czasu jej przeprowadzenia.
Na skutek apelacji S.R. SO w W. zmienił zaskarżone postanowienie jedynie w części dotyczącej aktualizacji wartości składników majątku wspólnego, oddalając apelację w pozostałym zakresie. Wartość mieszkania określono na 690 tys. zł, zaś udziału we własności garażu na 32 tys. zł. SO w W. podzielił stanowisko SR w W., że ani podział fizyczny lokalu mieszkalnego, ani przyznanie lokalu na własność jednej ze stron z obowiązkiem spłaty drugiej, również w ratach, nie były możliwe. SO w W. stwierdził, że współwłasność ze swej istoty jest stanem przejściowym i każdy ze współwłaścicieli może, zgodnie z art. 210 KC, żądać jej zniesienia. Wbrew twierdzeniom S.R., nie ma podstaw do oddalenia wniosku o podział majątku tylko dlatego, że sprzedaż licytacyjna pozbawi jego rodzinę mieszkania, podczas gdy M.K. mieszka w domu. Sąd podkreślił, że dom, w którym przebywa M.K., należy do jej partnera. Konieczność zaspokojenia potrzeb życiowych obecnej rodziny S.R. nie może być priorytetem w sprawie, w której sąd dokonuje podziału majątku zgromadzonego przez inną rodzinę, którą stanowili S.R. i M.K., co ma również wpływ na sytuację życiową ich wspólnego małoletniego syna mieszkającego z matką.
S.R. na żadnym etapie postępowania nie zdołał wykazać, że dysponuje środkami na spłatę udziału M.K. lub że ma możliwość spłacenia jej w racjonalnych ratach. Przedstawiane przez niego dokumenty dotyczyły w istocie środków posiadanych przez jego partnerkę. Dodatkowo M.K. wykazała, że z uwagi na zachodzące w spłacie kredytu liczne opóźnienia S.R. został wpisany do rejestru Bankowej Informacji Kredytowej, zaś alimenty na ich wspólne dziecko były egzekwowane z emerytury byłego męża. W uzasadnieniu orzeczenia wyjaśniono, że spłacanie przez S.R. rat kredytu nie może decydować o przyznaniu mu mieszkania na własność. Po ustaniu wspólności majątkowej małżeńskiej, opłaty z tego tytułu zostaną rozliczone w ramach wzajemnych spłat. W uzasadnieniu odniesiono się również do zarzutów S.R., że tylko on pokrywa opłaty związane z utrzymaniem lokalu. Sąd stwierdził, że skoro z mieszkania korzysta wyłącznie S.R. oraz jego rodzina, to nie można oczekiwać i egzekwować tych opłat od M.K., która na skutek postawy byłego męża od lat nie ma dostępu do mieszkania. W ocenie SO w W., M.K. podjęła wszelkie możliwe rozwiązania, by uchronić strony od sprzedaży licytacyjnej, ale postawa S.R. uniemożliwiła inne zakończenie sprawy.
Stanowisko SN
S.R. wniósł skargę kasacyjną twierdząc, że jest ona oczywiście zasadna z uwagi na rażącą niesprawiedliwość zaskarżonego postanowienia. S.R. zarzucił również, że SO w W. nadmiernie skupił się na materialnym aspekcie zniesienia współwłasności, traktując zbyt pobieżnie inne okoliczności, w tym potrzeby mieszkaniowe uczestników postępowania.
SN odmówił S.R. przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. Samo przeświadczenie uczestnika, że zaskarżone orzeczenie jest niesprawiedliwe, nie świadczy o wadliwości przyjętego sposobu podziału. W ocenie SN, SO w W. szeroko i wnikliwie rozważył interesy uczestników i wyjaśnił, jakimi względami kierował się podzielając ocenę SR w W. co do konieczności wyjścia ze współwłasności przez sprzedaż licytacyjną nieruchomości. S.R. na żadnym etapie postępowania nie udowodnił, że posiada środki wystarczające na spłatę byłej żony lub zdolność kredytową pozwalającą na zaciągnięcie kredytu, który umożliwiłby tę spłatę. SN wskazał na konieczność badania sytuacji materialnej i oceny realnej możliwości wywiązania się z obowiązku spłaty przez współwłaściciela, któremu rzecz miałaby zostać przydzielona. Co istotne, badanie to powinno dotyczyć wyłącznie współwłaściciela, a nie osób trzecich.
Postanowienie SN z 15.5.2026 r., I CSK 2965/25, Legalis
Zagregowany raport o stresie pracowników może naruszać RODO. Ostrzeżenie dla dostawcy wtyczki AI
Analiza wiadomości w Slacku i Teams
Myndoor opracował wtyczkę do komunikatorów Slack i Microsoft Teams, którą przedsiębiorstwa i instytucje mogą udostępniać pracownikom, decydującym o jej aktywacji.
System analizuje semantykę wiadomości i określa parametry stresu oraz dobrostanu psychicznego. Treść mogła obejmować dane zwykłe i szczególne kategorie danych z art. 9 RODO. Po wygenerowaniu odpowiedzi dane źródłowe miały być usuwane. Odrębną kategorię stanowiły określone przez spółkę jako anonimowe dane o korzystaniu z aplikacji, m.in. liczba wiadomości i oceny poziomu stresu.
Cel przetwarzania określono jako medycynę prewencyjną, diagnozę i pomoc, w szczególności ocenę dobrostanu lub stresu użytkownika. Administratorem był Myndoor, a relacja dotycząca przetwarzania zachodziła bezpośrednio między dostawcą a pracownikiem. Pracodawca nie uzyskiwał dostępu do wiadomości ani indywidualnych wyników.
Postępowanie wszczęte po publikacjach prasowych
Włoski Garante per la Protezione dei Dati Personali wszczął postępowanie z urzędu po doniesieniach prasowych sugerujących wykorzystywanie wtyczki w kilku jednostkach administracji publicznej. Czynności kontrolne przeprowadzono 3 i 4.6.2025 r. Myndoor wyjaśnił, że wskazany w materiałach prasowych podmiot publiczny nie kupił wtyczek do firmowych komunikatorów.
Decyzja nie dotyczyła więc konkretnego wdrożenia w administracji, lecz ryzyk związanych z konfiguracją produktu i możliwym przetwarzaniem danych przez pracodawców.
Wątpliwości wzbudził cotygodniowy raport o poziomie stresu. Według spółki powstawał po osiągnięciu progu co najmniej dziesięciu aktywnych użytkowników, a w Teams obejmował wszystkich pracowników klienta, nie poszczególne departamenty. Nie zawierał identyfikatorów ani danych jednostkowych i był dostępny tylko do podglądu na zabezpieczonym koncie. System nie pozwalał pobierać danych źródłowych ani częściowo zagregowanych. Spadek liczby użytkowników poniżej progu automatycznie blokował raporty.
Po zmianie architektury aktywacja odbywała się przy użyciu identyfikatora, który według spółki nie pozwalał dostawcy ustalić tożsamości użytkownika. Raport udostępniono tylko jednemu przedsiębiorstwu. Organ ustalił, że klient nie dysponował dodatkowymi informacjami pozwalającymi zidentyfikować pracowników.
Brak stwierdzonego naruszenia, ale ryzyko na przyszłość
Garante przyjął, że zgromadzony materiał nie potwierdza, aby przedsiębiorstwa lub instytucje kupujące usługę faktycznie przetwarzały dane osobowe pracowników korzystających z wtyczki. W jedynym przypadku udostępnienia raportu nie wykazano możliwości ponownej identyfikacji użytkowników. Organ nie przypisał więc Myndoor odpowiedzialności za dokonane naruszenie RODO.
Nie oznaczało to jednak zaakceptowania funkcji raportowania. Zdaniem Garante nie można wykluczyć, że inny pracodawca będzie w stanie połączyć dane zagregowane z posiadanymi informacjami i ustalić tożsamość osób korzystających z narzędzia. Ryzyko może zależeć m.in. od wielkości przedsiębiorstwa, liczby zatrudnionych i struktury personelu. Próg dziesięciu użytkowników nie stanowi zatem gwarancji, że wynik analizy w każdych warunkach pozostanie anonimowy.
Organ uznał, że przyszłe przekazywanie raportów stwarza ryzyko naruszenia art. 5, 6, 9, 24, 25 i 88 RODO oraz art. 2-ter i 113 włoskiego kodeksu. Na podstawie art. 58 ust. 2 lit. a RODO skierował do spółki ostrzeżenie i wskazał na potrzebę rozwiązań zapobiegających także pośredniemu udostępnianiu pracodawcom informacji o użytkownikach.
Stan emocjonalny poza zakresem wiedzy pracodawcy
Istotną część argumentacji Garante oparto na włoskim prawie pracy. Artykuł 113 włoskiego kodeksu ochrony danych odsyła do przepisów chroniących godność pracownika i zakazujących pracodawcy zbierania informacji niezwiązanych z wykonywaną pracą. Organ uznał, że dane o stanie emocjonalnym, dobrostanie i stresie psychicznym pracownika należą do tej sfery, a pracodawca nie powinien uzyskiwać do nich dostępu.
Według Garante również wskazany w dokumentacji cel w postaci medycyny prewencyjnej, diagnozy i pomocy nie uprawnia pracodawcy do pozyskiwania takich informacji. W ramach włoskich regulacji dotyczących bezpieczeństwa i zdrowia w pracy wykonywanie zadań tego rodzaju należy do lekarza medycyny pracy. Rozdzielenie ról pracodawcy i lekarza stanowi przy tym jedną z gwarancji ochrony informacji o zdrowiu pracownika.
Organ powiązał te wymagania z art. 25 RODO. Architektura usługi powinna od początku eliminować ryzyko udostępnienia informacji nieuprawnionemu podmiotowi. Funkcje pozbawione podstawy prawnej, niezgodne z celem lub mogące kolidować z przepisami sektorowymi wymagają oceny pod kątem ich wyłączenia.
Zakaz rozpoznawania emocji w miejscu pracy
Garante odwołał się również do art. 5 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) (Dz.Urz.UE.L z 2024 r., s. 1689; dalej: AIAct). Przepis ten zakazuje wprowadzania do obrotu, oddawania do użytku w tym celu oraz wykorzystywania systemów AI do wyciągania wniosków na temat emocji osoby fizycznej w miejscu pracy lub instytucji edukacyjnej. Wyjątek dotyczy systemów wdrażanych lub wprowadzanych do obrotu ze względów medycznych albo bezpieczeństwa.
Zdaniem włoskiego organu regulacja ta potwierdza, że korzystanie z podobnych systemów nie powinno prowadzić do udostępniania pracodawcom informacji o ich personelu, wywnioskowanych przy użyciu AI. Garante zwrócił też uwagę na ryzyka właściwe analizie semantycznej i modelom językowym: ograniczoną przewidywalność wniosków, niewielką przejrzystość procesu ich tworzenia, możliwość powielania uprzedzeń oraz trudne do wykrycia błędy.
Decyzja nie zawiera jednak rozstrzygnięcia, że spółka Myndoor stworzyła system AI wysokiego ryzyka. Przywołując art. 13 AIAct, organ przedstawił jedynie ogólne znaczenie przejrzystości, informacji o dokładności i ograniczeniach systemu oraz możliwości wyjaśnienia jego wyników. Nie nałożył na spółkę obowiązków przewidzianych dla dostawcy systemu wysokiego ryzyka ani sankcji wynikających z AIAct.
Komentarz
Rozstrzygnięcie ma charakter prewencyjny. Formalne ostrzeżenie na podstawie art. 58 ust. 2 lit. a RODO oznacza, że organ dostrzegł prawdopodobieństwo naruszenia przy planowanym przetwarzaniu, ale nie stwierdził, że do naruszenia już doszło. Decyzji nie należy zatem przedstawiać jako kary za monitorowanie pracowników ani jako potwierdzenia, że udostępniony dotychczas raport pozwalał na ich identyfikację.
Z perspektywy pracodawców i dostawców narzędzi HR najważniejsze znaczenie ma podejście do agregacji. Sam próg liczbowy, brak nazwisk i określenie raportu jako anonimowego nie przesądzają, że jego odbiorca nie może ustalić, kogo dotyczą wyniki. Ocena powinna uwzględniać strukturę organizacji, liczbę użytkowników, częstotliwość raportowania oraz dodatkową wiedzę posiadaną przez pracodawcę. Ochrona musi wynikać z architektury produktu, a nie jedynie z deklaracji umownych.
Role w ochronie danych należy przypisywać do konkretnych operacji. Spółka Myndoor była administratorem danych przetwarzanych w celu świadczenia usługi pracownikom. Sam zakup narzędzia nie oznaczał przetwarzania tych danych przez pracodawcę. Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby raport pozwalał mu wyodrębnić lub zidentyfikować użytkowników.
Bezpośrednie znaczenie decyzji dla Polski jest ograniczone. Wykładnia włoskiego prawa pracy dokonana przez Garante nie wiąże polskich organów ani sądów. W Polsce bezpośrednio obowiązuje natomiast art. 5 ust. 1 lit. f AIAct, dlatego systemy służące analizowaniu emocji w środowisku pracy wymagają oceny pod kątem zakazanych praktyk niezależnie od zgodności przetwarzania z RODO.
Nie oznacza to jednak, że każda analiza nastroju lub stresu na podstawie tekstu automatycznie podlega temu zakazowi. Definicja „systemu rozpoznawania emocji” z art. 3 pkt 39 AIAct odwołuje się do identyfikowania lub wywnioskowania emocji na podstawie danych biometrycznych, podczas gdy narzędzie Myndoor analizuje treść wiadomości. Decyzja Garante przywołuje zakaz, lecz nie wyjaśnia tej rozbieżności ani szczegółowo nie ocenia wyjątku dotyczącego względów medycznych i bezpieczeństwa. Każde wdrożenie wymaga więc odrębnej oceny jego danych wejściowych, przeznaczenia, rzeczywistych funkcji oraz roli pracodawcy. Samo nazwanie usługi narzędziem wspierającym dobrostan nie przesądza ani o zastosowaniu zakazu ani o możliwości skorzystania z wyjątku medycznego.
Provvedimento del 14 maggio 2026, doc. web n. 10255494
Wada wpływająca na bezpieczeństwo nie zawsze uzasadnia odstąpienie od umowy
Stan faktyczny
GF nabył od KFZ Kolak e.U., za cenę 33 500 euro, ośmioletni samochód. Następnie austriacki automobilklub (ÖAMTC) przeprowadził badanie pojazdu, które wykazało wyciek oleju silnikowego spowodowany nieszczelnością silnika. Usterkę tę należało w przekonaniu ÖAMTC uznać za poważną wadę w zakresie bezpieczeństwa eksploatacyjnego i bezpieczeństwa drogowego, która istniała przed przekazaniem pojazdu GF i mogła zostać usunięta niewielkim kosztem. KFZ Kolak poinformował GF, że jest gotowy naprawić pojazd. Jednak GF zażądał przed sądami rozwiązania umowy sprzedaży i zwrotu ceny kupna pojazdu w zamian za jego zwrot, a także zwrotu pozostałych kosztów poniesionych przez niego w związku z tym zakupem. KFZ Kolak zakwestionował to żądanie, podnosząc, że GF odmówił proponowanej naprawy bez podania powodów i że w związku z tym nie przysługuje mu roszczenie o rozwiązanie umowy sprzedaży.
Rozpatrujący tę sprawę austriacki Sąd Najwyższy (sąd odsyłający) powziął wątpliwości co do wykładni art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/771 z 20.5.2019 r. w sprawie niektórych aspektów umów sprzedaży towarów, zmieniającej rozporządzenie (UE) 2017/2394 oraz dyrektywę 2009/22/WE i uchylającej dyrektywę 1999/44/WE (Dz.Urz. UE L z 2019 r. Nr 136, s. 28).
Stanowisko TS
W art. 13 ust. 1 dyrektywy 2019/771 wymieniono roszczenia, które konsument może podnieść wobec sprzedawcy w przypadku braku zgodności towarów z umową, a mianowicie doprowadzenie towarów do zgodności z umową, proporcjonalne obniżenie ceny lub rozwiązanie umowy.
Przepis art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771 przewiduje, że konsument ma prawo do natychmiastowego obniżenia ceny sprzedaży lub do natychmiastowego rozwiązania umowy sprzedaży, jeżeli brak zgodności z umową jest na tyle poważny, iż uzasadnia takie obniżenie lub rozwiązanie. Biorąc pod uwagę zwyczajowe znaczenie pojęcia „poważny”, wzmocnione przez użycie okolicznika stopnia „na tyle”, TS wyjaśnił, że wyrażenie „brak zgodności z umową […] na tyle poważny” odsyła w tym przepisie do wady o bardzo istotnym znaczeniu, która odróżnia się od braków zgodności o mniejszym znaczeniu.
Odnosząc się do kontekstu art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771, TS wskazał, że z art. 13 ust. 5 dyrektywy 2019/771 w zw. z motywem 53 tej dyrektywy wynika, że rozwiązanie umowy jest ograniczone do przypadków, w których brak zgodności z umową nie jest nieistotny, w związku z czym jedynie istotny brak takiej zgodności może dawać konsumentowi prawo do rozwiązania umowy. Ponadto TS podkreślił, że z art. 13 ust. 4 dyrektywy 2019/771 wynika, iż z wyjątkiem okoliczności, o których mowa w art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771, konsument ma prawo albo do proporcjonalnego obniżenia ceny sprzedaży, albo do rozwiązania umowy sprzedaży tylko wtedy, gdy towaru nie można było doprowadzić do zgodności z umową. Zatem, zdaniem TS, „brak zgodności z umową […] na tyle poważny”, o którym mowa w art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771, należy odróżnić od pozostałych przypadków braku zgodności z umową, o których mowa w tym ust. 4.
Co się tyczy celów dyrektywy 2019/771, TS przyznał, że zgodnie z art. 1 dyrektywy 2019/771 ma ona na celu przyczynienie się do prawidłowego funkcjonowania rynku wewnętrznego przy jednoczesnym zapewnieniu wysokiego poziomu ochrony konsumentów. Niemniej, jak stanowi zasadniczo motyw 53 tej dyrektywy, służy ona również utrzymaniu równowagi między prawami i obowiązkami umawiających się stron. W ocenie TS taka równowaga nie mogłaby zostać osiągnięta, gdyby każdy brak zgodności z umową dotyczący bezpieczeństwa towaru, niezależnie od jego powagi, musiał zostać uznany za brak zgodności na tyle poważny, że uzasadniałby on natychmiastowe obniżenie ceny sprzedaży lub natychmiastowe rozwiązanie umowy sprzedaży. Taka wykładnia podważałaby bowiem wprowadzone w art. 13 dyrektywy 2019/771 rozróżnienie pomiędzy sytuacjami, w których konsument ma prawo do uzyskania doprowadzenia towarów do stanu zgodnego z umową, proporcjonalnego obniżenia ceny lub do rozwiązania umowy, a co za tym idzie, naruszałaby ustanowioną przez tę dyrektywę równowagę między prawami konsumenta a prawami sprzedawcy.
Zdaniem TS z powyższego wynika, że sama okoliczność, iż brak zgodności zagraża bezpieczeństwu towaru, nie może wystarczyć do uznania takiego braku za na tyle poważny, że uzasadniałby natychmiastowe obniżenie ceny sprzedaży lub natychmiastowe rozwiązanie umowy sprzedaży, pozbawiając w ten sposób sprzedawcę wszelkiej możliwości doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową. Aby ocenić powagę braku zgodności towaru z umową, należy natomiast ustalić, czy konsument może obiektywnie nadal żywić przekonanie o zdolności sprzedawcy do przywrócenia zgodności towaru z umową. W tym celu należy wziąć pod uwagę charakter takiej wady i danego towaru, warunki, w jakich można przywrócić jego zgodność z umową, a także okoliczność, czy wada ta zagroziła bezpieczeństwu konsumenta lub osoby trzeciej.
O ile do sądu odsyłającego należy dokonanie, w sprawie w postępowaniu głównym, oceny, czy brak zgodności z umową jest na tyle poważny, że uzasadnia natychmiastowe obniżenie ceny lub natychmiastowe rozwiązanie umowy sprzedaży, o tyle Trybunał, orzekając w przedmiocie wniosku o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym, może jednak udzielić temu sądowi wskazówek stanowiących pomoc przy dokonywaniu przez niego oceny (wyrok TS z 11.1.2024 r., Nárokuj, C-755/22, Legalis, pkt 42). Brak zgodności z umową charakteryzujący okoliczności sprawy w postępowaniu głównym polega na wycieku oleju silnikowego z pojazdu, który to wyciek może spowodować awarię silnika. W ocenie TS o ile taka wada może, w stosownym przypadku, wpływać na zdolność konsumenta do normalnego użytkowania danego towaru, o tyle jej powagę należy jednak oceniać w świetle ogółu okoliczności konkretnej sprawy.
Zdaniem TS z postanowienia odsyłającego nie wynika, aby istniały powody niepozwalające konsumentowi nadal żywić przekonania o zdolności sprzedawcy do przywrócenia zgodności towaru z umową. Prawdą jest, że rozpatrywany brak zgodności z umową występował już w chwili odbioru pojazdu, co mogłoby podważyć zaufanie konsumenta do sprzedawcy. Trybunał jednak podkreślił, że należy wziąć pod uwagę okoliczności, po pierwsze, że towar jest ponadośmioletnim używanym pojazdem, po drugie, że z postanowienia odsyłającego nie wynika, iż sprzedawcy można przypisać podstęp lub inne naganne zachowania oraz po trzecie, że sprzedawca poinformował kupującego, iż jest gotów naprawić pojazd, a koszt tego przywrócenia do zgodności z umową jest zdaniem ÖAMTC stosunkowo niski. W związku z tym, z zastrzeżeniem ustaleń, których powinien dokonać sąd odsyłający, TS stwierdził, że rozpatrywany brak zgodności z umową nie jawi się jako na tyle poważny, aby uzasadniał natychmiastowe obniżenie ceny sprzedaży lub natychmiastowe rozwiązanie umowy sprzedaży.
Reasumując, TS orzekł, że art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771 należy interpretować w ten sposób, iż brak zgodności z umową dotyczący bezpieczeństwa towaru, który można usunąć stosunkowo niewielkim kosztem, nie musi koniecznie zostać uznany za na tyle poważny, że uzasadnia on natychmiastowe obniżenie ceny sprzedaży lub natychmiastowe rozwiązanie umowy sprzedaży.
Komentarz
W niniejszym wyroku TS dokonał wykładni art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771, w którym uregulowano przypadek istotnej niezgodności towaru z umową, który może uzasadniać natychmiastowe odstąpienie od umowy przez konsumenta, bez skorzystania przez niego z uprawnienia do żądania naprawy lub wymiany towaru.
Trybunał wyjaśnił, jakie kryteria powinien wziąć pod uwagę sąd krajowy, oceniając, czy brak zgodności z umową jest na tyle poważny, że uzasadnia natychmiastowe obniżenie ceny lub natychmiastowe rozwiązanie umowy sprzedaży. Trybunał przyjął, że jedynie brak zgodności z umową osiągający określony próg dotkliwości, mogący wpłynąć na przydatność towaru do użytku zgodnie z jego zwykłym przeznaczeniem, a tym samym na zaufanie konsumenta co do doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową przez sprzedawcę, może uzasadniać natychmiastowe rozwiązanie umowy. Co istotne, TS przyjął również, że sama okoliczność, iż brak zgodności zagraża bezpieczeństwu towaru, nie jest wystarczająca do zastosowania art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771 i w efekcie natychmiastowego rozwiązania umowy sprzedaży.
Przedstawiona w niniejszym wyroku wykładnia powinna być w pełni stosowana przy interpretacji polskich regulacji ustawy z 30.5.2014 r. o prawach konsumenta (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1796; dalej: PrKonsU), w tym zwłaszcza art. 43e ust. 1 pkt 4 PrKonsU, w którym to przepisie art. 13 ust. 4 lit. c) dyrektywy 2019/771 został transponowany.
Wyrok TS z 9.7.2026 r., KFZ Kolak, C-307/25
Spór o doliczenie darowizny do spadku a istnienie masy spadkowej
Stan faktyczny
Małżonkowie I.B. i V.B. podzielili za życia swój majątek między córkę E.P. i syna N.B. Najpierw rodzice na podstawie umowy darowizny przekazali na rzecz E.P. dwie działki rolne. Później przekazali N.B. gospodarstwo rolne na podstawie umowy darowizny, w której powołali się na przepisy o ubezpieczeniu społecznym rolników i zaprzestanie prowadzenia działalności rolniczej. Po zawarciu tej umowy I.B. i V.B. nabyli prawo do emerytury rolniczej. Po śmierci I.B. spadek po nim, na podstawie ustawy, nabyli żona, syn i córka po 1/3 każdy z nich. Gdy zmarła V.B., spadek po niej, na podstawie ustawy, nabyli córka i syn w częściach równych po 1/2 każdy z nich. W skład tych spadków nie weszły żadne składniki przedstawiające wartość majątkową.
E.P. wystąpiła przeciwko N.B. z powództwem o zachowek po rodzicach. Powódka żądała zasądzenia od brata 200 tys. zł. SO w L. oddalił powództwo, choć stwierdził, że co do zasady E.P. ma prawo do żądania zachowku. Zdaniem SO w L., przy ustalaniu zachowku nie można uwzględnić wartości gospodarstwa rolnego przekazanego N.B., gdyż przekazanie odbyło się na podstawie umowy przewidzianej w art. 59 ustawy z 14.12.1982 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin (t.j. Dz.U. z 1989 r. Nr 24 poz. 133). Sąd stwierdził, że umowę tę należy w sposób tożsamy zakwalifikować na gruncie ustawy z 20.12.1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1770; dalej: UbRolIndU), gdyż charakter prawny umów przekazania gospodarstwa w obu ustawach jest taki sam.
Przeniesienie własności gospodarstwa rolnego
Na skutek apelacji E.P., SA w W. uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania SO w L. W ocenie Sądu II instancji umowa, na podstawie której N.B. uzyskał nieruchomości od rodziców, to umowa darowizny, a nie umowa przekazania gospodarstwa rolnego, jak przyjął Sąd I instancji. Wybór rodzaju umowy prowadzącej do wyzbycia się gospodarstwa rolnego należy do stron (zob. postanowienie SN z 17.2.2026 r., I CSK 2076/24, Legalis). W orzecznictwie podkreśla się jednak, że jeżeli rolnik zdecyduje się na jedną z umów przeniesienia własności gospodarstwa przewidzianych w KC, czyli darowizny lub dożywocia, to nie może twierdzić, że jest to jednocześnie umowa z następcą określona w art. 84 i 85 UbRolIndU (zob. postanowienie SN z 10.4.2019 r., IV CSK 327/18, Legalis; wyrok SN z 16.5.2000 r., IV CKN 34/00, Legalis). Z art. 84 UbRolIndU wynika, że przez umowę z następcą rolnik będący właścicielem lub współwłaścicielem gospodarstwa rolnego zobowiązuje się przenieść na osobę młodszą od niego co najmniej o 15 lat własność lub udział we współwłasności i posiadanie tego gospodarstwa z chwilą nabycia prawa do emerytury lub renty inwalidzkiej, jeżeli następca do tego czasu będzie pracować w tym gospodarstwie. Ponadto umowa z następcą może zawierać inne postanowienia, w szczególności dotyczące wzajemnych świadczeń stron przed i po przeniesieniu przez rolnika własności gospodarstwa rolnego na następcę.
Jak odróżnić umowę darowizny od umowy przekazania gospodarstwa rolnego?
SA w W. wyjaśnił, że istota darowizny wynika z woli darczyńcy bezpłatnego przysporzenia obdarowanemu kosztem swojego majątku określonej korzyści majątkowej. Natomiast w przypadku umowy nieodpłatnego przekazania gospodarstwa rolnego następcy istota umowy wynika z celu socjalnego i gospodarczego. Chodzi bowiem o zabezpieczenie rolnika przez przyznanie mu emerytury lub renty inwalidzkiej oraz prawa korzystania z nieruchomości, lokalu mieszkalnego i pomieszczeń gospodarskich, a także przekazanie dalszego prowadzenia gospodarstwa osobie zdolnej do stosowania właściwych metod gospodarowania (zob. postanowienie SN z 13.3.2024 r., II CSKP 1471/22, Legalis). Sąd uznał, że N.B. został właścicielem gospodarstwa rolnego na podstawie umowy darowizny. Z treści art. 84 i 85 UbRolIndU wynika, że uregulowana w tych przepisach umowa ma w założeniu konstrukcję dwustopniową. Pierwszym jej etapem jest tzw. umowa z następcą, na mocy której rolnik zobowiązuje się do przeniesienia własności i posiadania swojego gospodarstwa rolnego. Drugim etapem, realizującym zamiar stron, jest umowa w celu wykonania umowy z następcą (przenoszona własność gospodarstwa rolnego), a więc mająca charakter rzeczowy. Obie te umowy mogą zostać sformułowane w jednym akcie notarialnym (zob. wyrok SN z 19.2.1997 r., III CKN 9/97, Legalis). Zdaniem SA w W. do sytuacji takiej nie doszło jednak w tej sprawie. Umowa zawarta przez I.B. i V.B. z N.B. zawiera wszystkie elementy charakterystyczne dla umowy darowizny, brak natomiast elementów charakterystycznych dla umowy z następcą. Rodzice w umowie oświadczyli, że darują nieruchomości rolne synowi, a on, że darowiznę przyjmuje. W umowie nie zawarto oświadczenia o zobowiązaniu do przeniesienia własności na rzecz pozwanego pod warunkiem, że będzie prowadził działalność rolniczą. Również w zakresie zobowiązania podatkowego powołano się na przepisy o podatku od spadków i darowizn.
Uwzględnienie darowizny przy obliczaniu zachowku
Z art. 993 § 1 KC wynika, że przy obliczaniu zachowku dolicza się do spadku darowizny oraz zapisy windykacyjne dokonane przez spadkodawcę. Rozwiązanie to ma na celu zapobiegnięcie sytuacji, w której osoby uprawnione do zachowku utraciłyby należną im ochronę na skutek obniżających wartość spadku czynności dokonanych za życia przez spadkodawcę. Co istotne, nie oznacza to jednak ograniczenia prawa dysponowania majątkiem przez spadkodawcę. Chodzi tu jedynie o umożliwienie uprawnionemu realizacji roszczenia o pokrycie lub uzupełnienie zachowku w wymiarze odpowiadającym nie tylko czynnemu stanowi spadku w chwili jego otwarcia, lecz uwzględniającym rzeczywistą wartość majątku wypracowanego za życia przez spadkodawcę. W rezultacie nie ma znaczenia okoliczność, że niektóre składniki tego majątku nie weszły w skład spadku z racji uprzednich darowizn dokonanych przez spadkodawcę (zob. wyrok SN z 7.3.2025 r., II CSKP 2054/22).
SA w W. stwierdził, że niezakwalifikowanie przez Sąd I instancji spornej umowy jako umowy darowizny oznacza nierozpoznanie istoty sprawy. Skoro pozwany otrzymał gospodarstwo rolne w ramach darowizny, to zgodnie z art. 993 § 1 KC należy ją doliczyć do spadku. W efekcie konieczne jest ustalenie wartości obu darowizn i obliczenie wysokości należnego zachowku, co w razie sporu stron może wymagać zasięgnięcia wiadomości specjalnych. SA w W. zaznaczył, że sąd apelacyjny jest sądem merytorycznym, jednak poczynienie wszystkich ustaleń na tym etapie pozbawiłoby jedną ze stron prawa do postępowania dwuinstancyjnego.
Rozpoznanie sprawy co do istoty
W zażaleniu na wyrok SA w W. N.B. zarzucił naruszenie art. 386 § 4 i 6 KPC, twierdząc, że Sąd I instancji rozpoznał istotę sprawy. W konsekwencji odmienna ocena charakteru prawnego umowy pozwanego ze spadkodawcami nie pozbawia Sądu II instancji możliwości uzupełnienia postępowania dowodowego w postępowaniu apelacyjnym poprzez ustalenie wartości nieruchomości darowanej powódce i gospodarstwa darowanego pozwanemu. N.B. podkreślił, że te dwie nieruchomości były jedynym majątkiem spadkodawców, zatem ustalenie ich wartości wystarczy do rozstrzygnięcia sprawy o zachowek.
SN oddalił zażalenie, podkreślając, że spór o doliczenie darowizny jest w istocie sporem o istnienie masy spadkowej, gdy poza tą darowizną nie ma spadku lub też jego wartość jest znikoma w stosunku do wartości spornej darowizny. W takiej sytuacji oddalenie powództwa z powodu niedoliczenia darowizny, w przypadku odmiennej oceny sądu II instancji, staje się nierozpoznaniem istoty sprawy. Jest to sytuacja analogiczna do przedawnienia, gdyż oddalenie powództwa z powodu przedawnienia zazwyczaj oznacza nierozpoznanie istoty sprawy, jeżeli sąd odwoławczy uzna, że przedawnienie nie nastąpiło. Inaczej należałoby ocenić sytuację, gdyby chodziło o jedną z wielu darowizn lub też jedyną darowiznę, która nie wyczerpywałaby całej masy spadkowej. SN zaznaczył, że w przypadku, gdy spadek składa się wyłącznie z dwóch darowizn, jednej na rzecz powoda i drugiej na rzecz pozwanego, to porównanie wartości tych darowizn nie zawsze jednoznacznie wyznacza wysokość zachowku. Dopiero po obliczeniu zachowku wyłącznie w oparciu o wartość darowizn można stosować art. 9971 § 1 KC.
Postanowienie SN z 25.5.2026 r., III CZ 95/26, Legalis
Spór o wysyłkę na e-US przecięty
Takie wnioski płyną z potencjalnie ważnego dla tysięcy spraw podatkowych poniedziałkowego wyroku siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Problem dotyczył e-doręczeń profesjonalnym pełnomocnikom podatników.
E-pułapka
Problem pojawił się m.in. w sprawie spółki, której rozliczeniem VAT zainteresowała się skarbówka. Schody zaczęły się po wydaniu decyzji, która została wyekspediowana do jej pełnomocnika – doradcy podatkowego i adwokata – na jego konto w systemie e-Urząd Skarbowy. Po upływie 14 dni urzędnicy uznali, że została skutecznie doręczona w oparciu o fikcję prawną przewidzianą w ordynacji podatkowej. Spółka nie miała o tym pojęcia. O decyzji dowiedziała się grubo po tej dacie i postanowiła działać. Złożyła odwołanie od decyzji, którą fiskus uznał za skutecznie doręczoną z wnioskiem o przywrócenie terminu do jego wniesienia. Podatniczka i jej pełnomocnik bronili się, że decyzja powinna być doręczona przez ePUAP, a nie e-Urząd Skarbowy. Taki adres do doręczeń został bowiem wskazany w pełnomocnictwie szczególnym złożonym do akt.
To nie przekonało skarbówki. Zasłoniła się tym, że pod koniec kwietnia 2024 r. pełnomocnik spółki dał zgodę na doręczanie pism na należące do niego konto w e-Urzędzie Skarbowym. Spór trafił na wokandę. W skardze zarzucano, że zgoda pełnomocnika wyrażona przy okazji zakładania konta na e-Urzędzie Skarbowym dotyczyła tylko i wyłącznie jego spraw prywatnych. Adresem do doręczeń elektronicznych właściwym dla korespondencji związanej z postępowaniem prowadzonym wobec spółki był więc cały czas ten na ePUAP, który został wskazany w pełnomocnictwie. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Krakowie nie dopatrzył się jednak błędu po stronie urzędników. Za to NSA powziął poważne wątpliwości, czy do zmiany adresu elektronicznego wskazanego w postępowaniu podatkowym przez pełnomocnika w pełnomocnictwie szczególnym, może dojść poprzez późniejsze wyrażenie zgody – poza tym postępowaniem – na doręczanie korespondencji za pośrednictwem platformy e-Urząd Skarbowy. I wystąpił o rozwianie ich w uchwale, ale ostatecznie sprawa skończyła się wyrokiem w siedmioosobowym składzie.
NSA uwzględnił skargę kasacyjną spółki, ale już motywy jego rozstrzygnięcia okazały się iście salomonowe. Nie zgodził się, że e-Urząd Skarbowy ma bezwzględne pierwszeństwo przed adresem ujawnionym w pełnomocnictwie. Ale także, że każde faktyczne doręczenie pisma właściwemu pełnomocnikowi przez e-Urząd Skarbowy jest w ogóle bezskuteczne. NSA dokonał w sprawie bardzo wnikliwej analizy pod kątem zarówno dopuszczalności użycia e-Urząd Skarbowy jako kanału doręczenia, a także formalnej zmiany adresu procesowego oraz skutków faktycznego podania pisma oraz jego nieodebrania. Sąd zaznaczył, że istotny dla sprawy jest stan prawny obowiązujący w 2024 r., który należy odczytywać jako całość.
Sąd nie krył, że wprowadzenie e-Urzędu Skarbowego bez pełnego i jednoznacznego określenia jego relacji do ordynacji podatkowej było legislacyjnie niedoskonałe. Nie oznacza to jednak, że jest to kanał prawnie nieistniejący. A ostrożna wykładnia prokonstytucyjna w ocenie NSA nie pozwala ani całkowicie pomijać e-Urzędu Skarbowego, ani nadać mu skutków dalej idących niż wynikające z przepisów. A po gruntownej ich analizie siedmioosobowy skład doszedł do wniosku, że zgoda wyrażona w związku z e-Urzędem Skarbowym otwiera możliwość jego użycia. Przy czym obejmuje ona osobę fizyczną także wtedy, gdy działa jako pełnomocnik podatnika, a nie wyłącznie w prywatnej, własnej sprawie. W konsekwencji NSA co do zasady za dopuszczalne uznał skierowanie pisma do pełnomocnika przez e-Urząd Skarbowy. Niemniej inną kwestią jest skuteczność doręczenia.
Zdaniem NSA, jeżeli właściwy pełnomocnik faktycznie pobrał pismo z e-Urzędu Skarbowego i mógł zapoznać się z jego treścią, to cel doręczenia został spełniony. Jak tłumaczył sędzia NSA Roman Wiatrowski skutek ten nie wynika wtedy z formalnej zmiany adresu, lecz z rzeczywistego doręczenia w akceptowalnym przez adresata prawnie dopuszczalnym kanale.
Co do fikcji samego doręczenia, to sąd podkreślił, że jest to instytucja wyjątkowa. I jasno wskazał, że samo umieszczenie decyzji na koncie pełnomocnika w e-Urzędzie Skarbowym i upływ czasu nie powoduje doręczenia zastępczego.
Bez fikcji
Siedmioosobowy skład NSA nie miał wątpliwości, że jedyną możliwością uznania doręczenia za skuteczne w takim przypadku było faktyczne pobranie pisma przez adresata, a ciężar wykazania tego spoczywa na fiskusie. I, co warte podkreślenia, termin do złożenia odwołania w takim przypadku zależy nie od umieszczenia pisma na koncie w e-Urzędzie Skarbowym przez fiskusa, ale jego faktycznego pobrania. Wyrok jest prawomocny.
Sygnatura akt: I FSK 1307/25
Odstąpienie od umowy na usługę streamingu
Stan faktyczny
SÖF jest austriacką prywatną spółką telewizyjną, która oferuje m.in. usługę streamingu na terytorium Austrii. W tym celu treści cyfrowe oferowane do oglądania znajdują się na serwerze, do którego klienci otrzymują dostęp na swoich urządzeniach końcowych przez link lub aplikację. Klienci mogą oglądać za pośrednictwem Internetu programy zawarte w abonamencie zarówno na żywo, jak i na życzenie. W zależności od dostępnych licencji możliwe jest także pobranie tych treści. Dokonanie zakupu abonamentu przez Internet (online) jest możliwe tylko wtedy, gdy klient zgadza się na postanowienie umowne, w którym potwierdza, że zapoznał się z informacjami dotyczącymi prawa do odstąpienia od umowy i że zgadza się, by SÖF rozpoczęła wykonanie umowy bez oczekiwania na upływ 14-dniowego okresu na odstąpienie od umowy, i przyznaje, że w związku z tym traci prawo do odstąpienia od umowy w przypadku dokonania zakupu abonamentu.
Austriackie Stowarzyszenie Ochrony Konsumentów uważa, że abonament na usługę streamingu stanowi „usługę cyfrową”, w przypadku której jedynie całkowite wykonanie usługi prowadzi do utraty prawa do odstąpienia od umowy. Natomiast SÖF jest zdania, że usługa streamingu stanowi „treść cyfrową”, w związku z czym prawo do odstąpienia od umowy jest wyłączone z chwilą rozpoczęcia wykonywania umowy.
Rozpatrujący ten spór austriacki Sąd Najwyższy (sąd odsyłający) powziął wątpliwości co do kryteriów pozwalających ustalić, czy usługa streamingu, taka jak ta oferowana przez SÖF, wchodzi w zakres dostarczania treści cyfrowych, czy też usług cyfrowych.
Stanowisko TS
W art. 16 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE z 25.10.2011 r. w sprawie praw konsumentów, zmieniającej dyrektywę Rady 93/13/EWG i dyrektywę 1999/44/WE Parlamentu Europejskiego i Rady oraz uchylającej dyrektywę Rady 85/577/EWG i dyrektywę 97/7/WE Parlamentu Europejskiego i Rady (Dz.Urz. UE L z 2011 r., Nr 304, s. 64; zm. dyrektywą 2019/2161) ustanowiono wyjątki od prawa do odstąpienia od umowy zawartej na odległość, w szczególności w przypadku, o którym mowa w lit. m) ak. 1 tego artykułu, dotyczącym umowy o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są dostarczane na trwałym nośniku, pod warunkiem jednak, po pierwsze, że wykonywanie świadczenia już się rozpoczęło, a po drugie, że zgodnie z daną umową na konsumencie spoczywa obowiązek zapłaty, że konsument wyraził uprzednią wyraźną zgodę na rozpoczęcie świadczenia w czasie trwania okresu na odstąpienie od umowy i że konsument ten przyjął do wiadomości, iż tym samym traci on przysługujące mu prawo do odstąpienia od umowy, a zainteresowany przedsiębiorca dostarczył potwierdzenie zgodnie z art. 7 ust. 2 lub art. 8 ust. 7 tej dyrektywy.
Biorąc pod uwagę okoliczność, że w żadnym z przepisów dyrektywy 2011/83 nie zawarto wyraźnego odesłania do prawa państw członkowskich w celu określenia znaczenia i zakresu pojęcia dostarczania „treści cyfrowych” w rozumieniu art. 16 ak. 1 lit. m) w zw. z art. 2 pkt 11 dyrektywy 2011/83, TS uznał, że tym przepisom należy nadać w prawie Unii autonomiczną i jednolitą wykładnię.
Pojęcie „treści cyfrowych” zostało zdefiniowane w art. 2 pkt 11 dyrektywy 2011/83 jako odnoszące się do treści cyfrowych w rozumieniu art. 2 pkt 1 dyrektywy 2019/770, czyli do „danych wytwarzanych i dostarczanych w postaci cyfrowej”. Trybunał uznał, że usługa streamingu, taka jak rozpatrywana w postępowaniu głównym, umożliwia konsumentom dostęp do danych cyfrowych dostarczanych im przez przedsiębiorcę w ramach abonamentu. Jednakże sama ta okoliczność nie jest wystarczająca, aby stwierdzić, że taka oferta musi odnosić się do dostarczania „treści cyfrowych” w rozumieniu art. 16 ak. 1 lit. m) w zw. z jej art. 2 pkt 11 dyrektywy 2011/83. Jeśli chodzi bowiem o umowy zawierane między konsumentami a przedsiębiorcami w ramach jednolitego rynku cyfrowego, TS podkreślił, że dyrektywa 2011/83 odróżnia pojęcie „treści cyfrowych” od pojęcia „usługi cyfrowej”, która – jak wynika z art. 2 pkt 16 tej dyrektywy w związku z art. 2 pkt 2 dyrektywy 2019/770 – polega na usłudze, która albo umożliwia konsumentowi wytwarzanie, przetwarzanie i przechowywanie danych w postaci cyfrowej lub dostęp do nich, albo pozwala na wspólne korzystanie z danych w postaci cyfrowej, które zostały przesłane lub wytworzone przez konsumenta lub innych użytkowników tej usługi, lub na inne formy interakcji przy pomocy takich danych. Świadczenie takiej „usługi cyfrowej” nie jest objęte wyjątkami od prawa do odstąpienia od umowy ustanowionymi w art. 16 dyrektywy 2011/83.
W ocenie TS z wykładni kontekstowej pojęcia „treści cyfrowych” oraz „usług cyfrowych” wynika, że ani techniczny środek przekazywania i dostępu do danych cyfrowych, ani ciągły czas ich dostarczania nie stanowią cech, które same w sobie umożliwiają odróżnienie „treści cyfrowych” od „usługi cyfrowej”. Niemniej jednak rzecznik generalny uznał w pkt 36 i 38 opinii, że z powyższego można wywnioskować, iż należy dokonać rozróżnienia w zależności od stopnia zaangażowania danego przedsiębiorcy w dostarczanie danych cyfrowych.
Z postanowienia odsyłającego wynika, że rozpatrywana usługa streamingu charakteryzuje się dużą różnorodnością treści oferowanych w postaci różnych abonamentów dostosowanych do określonych profili konsumentów, a także szczególną infrastrukturą umożliwiającą dostęp do tych treści. Konsumenci zamierzający skorzystać z usługi streamingu, takiej jak rozpatrywana w postępowaniu głównym, niekoniecznie są w stanie od chwili zawarcia umowy zapoznać się ze wszystkimi tymi treściami oraz z cechami i funkcjami, na których opiera się doświadczenie audiowizualne oferowane przez danego przedsiębiorcę, i skutecznie porównać taką ofertę z innymi występującymi na rynku ofertami w celu podjęcia decyzji, czy w danym przypadku jedna z nich mogłaby okazać się bardziej odpowiednia do ich oczekiwań. Z zastrzeżeniem dokonania przez sąd odsyłający weryfikacji ww. elementów pozwalających stwierdzić istnienie dynamicznego charakteru proponowanej przez SÖF oferty wykraczającej poza samo stabilne i ciągłe udostępnianie konkretnych treści, TS przyjął, że rozpatrywaną usługę streamingu należy uznać za „usługę cyfrową” w rozumieniu art. 2 pkt 16 dyrektywy 2011/83, a zatem nie można stwierdzić, iż odnosi się ona do dostarczania „treści cyfrowych” w rozumieniu art. 16 ak. 1 lit. m) w zw. z art. 2 pkt 11 tej dyrektywy.
Reasumując, TS orzekł, że art. 16 ak. 1 lit. m) w zw. z art. 2 pkt 11 dyrektywy 2011/83 należy interpretować w ten sposób, iż świadczenie usługi streamingu, w ramach której konsument może uzyskać dostęp, za pomocą hiperłącza lub aplikacji cyfrowej, do danych cyfrowych przechowywanych na serwerze w celu ich oglądania na żywo (live), na życzenie (on demand) lub nawet w trybie offline po pobraniu na własny nośnik pamięci, wchodzi nie w zakres dostarczania „treści cyfrowych” w rozumieniu tych przepisów, lecz w zakres świadczenia „usługi cyfrowej” w rozumieniu art. 2 pkt 16 tej dyrektywy, jeżeli oferta przedstawiona przez danego przedsiębiorcę ma dynamiczny charakter wykraczający poza samo stabilne i, w stosownych przypadkach, ciągłe udostępnianie określonych treści.
Komentarz
Bardzo ważny i korzystny wyrok również dla polskich konsumentów. Najistotniejsze jest to, że w przypadku korzystania przez konsumenta z usługi streamingu, dostarczanie danych cyfrowych przechowywanych na serwerze w celu ich oglądania na żywo, na życzenie lub w trybie offline po pobraniu na własny nośnik pamięci, należy traktować jako „usługi cyfrowe” (por. art. 2 pkt 5a), a nie „treści cyfrowe” (por. art. 2 pkt 5). Taki wniosek wynika z przedstawionej przez TS wykładni językowej, systemowej i celowościowej pojęcia „treści cyfrowych” w celu odróżnienia go od terminu „usługi cyfrowej”. A ta kwalifikacja oznacza dla konsumenta, że prawo do odstąpienia od umowy nie może wygasnąć przed upływem terminu 14 dni, jak może mieć to miejsce w przypadku dostarczania „treści cyfrowych” (por. art. 38 ust. 1 pkt 13 PrKonsU).
Trybunał, co budzi pewne kontrowersje, odrzucił argumenty dotyczące ryzyka nadużycia prawa przez konsumenta ze względu na niemożność przywrócenia poprzedniego stanu rzeczy po rozpoczęciu pobierania lub udostępniania treści cyfrowych w przypadku powołania się przez konsumenta na prawo do odstąpienia od umowy, po rozpoczęciu pobierania lub udostępniania treści cyfrowych. Uzasadniając swoje stanowisko TS wskazał na przysługujące przedsiębiorcy w takiej sytuacji prawo do odpowiedniego odszkodowania od tego konsumenta.
Powyższa wykładnia TS powinna zostać uwzględniona również w polskich sporach.
Wyrok TS z 9.7.2026 r., Sky Österreich Fernsehen, C-234/25
AI w rekrutacji: Prezes UODO postuluje dodatkowe gwarancje w prawie pracy
Postulat legislacyjny, a nie projekt ustawy
W piśmie o sygn. DPNT.0623.18.2026 Prezes UODO poinformował, że do Urzędu docierają sygnały o wprowadzaniu przez pracodawców rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji w procesach rekrutacyjnych. Z przekazanych informacji wynika, że ich stosowanie może wiązać się także z wykorzystywaniem danych szczególnych kategorii, o których mowa w art. 9 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO).
Organ zwrócił się w związku z tym do resortu pracy o informację, czy planowane lub przygotowywane są zmiany w krajowych przepisach prawa pracy. Ich celem miałoby być ustanowienie dodatkowych gwarancji w związku z ryzykiem naruszenia ochrony danych oraz innych praw podstawowych, w szczególności zakazu dyskryminacji kandydatów do pracy i pracowników.
Nie przedstawiono jednak brzmienia przyszłych przepisów ani harmonogramu prac. Wystąpienie nie zmienia obowiązującego prawa i nie przesądza o przygotowaniu nowelizacji. Wskazuje jedynie zagadnienia, które zdaniem organu należy uwzględnić, jeżeli ustawodawca zdecyduje się uregulować wykorzystywanie AI w zatrudnieniu.
Obecne gwarancje wynikają z Kodeksu pracy i RODO
Punktem wyjścia są obowiązujące przepisy Kodeksu pracy. Artykuł 183a KP ustanawia zasadę równego traktowania pracowników bez względu m.in. na płeć, wiek, niepełnosprawność, pochodzenie, wyznanie, przekonania polityczne lub orientację seksualną. Zdaniem organu AI może jednak utrwalać uprzedzenia obecne w danych treningowych, prowadząc do dyskryminacji algorytmicznej.
Artykuł 221 KP określa natomiast katalog danych, jakich pracodawca może żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie. Prezes UODO wskazuje na ryzyko, że narzędzia AI będą analizowały znacznie szerszy zbiór informacji, w tym dane szczególnych kategorii. Problem obejmuje zatem nie tylko wynik działania systemu, ale również zakres danych wykorzystywanych do oceny kandydata.
RODO pozwala państwom członkowskim wprowadzać bardziej szczegółowe przepisy dotyczące przetwarzania danych w związku z zatrudnieniem. Prezes UODO odwołuje się w tym zakresie do art. 88 oraz do art. 9 ust. 3 i 4 RODO. W przypadku danych szczególnych kategorii regulacja powinna ponadto uwzględniać warunki określone w art. 9 ust. 2–4 RODO, a także konstytucyjne zasady praworządności i źródeł prawa.
Ewentualna ustawa powinna precyzyjnie określać warunki przetwarzania: rodzaje danych, osoby, których dane dotyczą, odbiorców, cele ujawniania, ograniczenia celu i okresy przechowywania. Powinna też regulować operacje i procedury przetwarzania oraz środki zapewniające jego zgodność z prawem i rzetelność. Rozwiązanie oparte na art. 6 ust. 3 RODO musi służyć celowi leżącemu w interesie publicznym i być proporcjonalne do prawnie uzasadnionego celu.
Zautomatyzowana decyzja wymaga szczególnych zabezpieczeń
Ważnym punktem wystąpienia jest art. 22 RODO. Zgodnie z zasadą wynikającą z tego przepisu osoba ma prawo nie podlegać decyzji opartej wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu, w tym profilowaniu, jeżeli decyzja wywołuje wobec niej skutki prawne lub w podobny sposób istotnie na nią wpływa.
Jednym z wyjątków jest sytuacja, w której taką decyzję dopuszcza prawo Unii lub prawo państwa członkowskiego właściwe dla administratora. Regulacja musi wówczas przewidywać odpowiednie środki ochrony praw, wolności i prawnie uzasadnionych interesów osoby. Ewentualne dopuszczenie profilowania w zatrudnieniu nie może więc ograniczać się do przyznania pracodawcy takiej możliwości.
Jako przykład organ przywołuje art. 105a ust. 1a Prawa bankowego. Przepis określa cele i zakres przetwarzania oraz gwarantuje osobie objętej decyzją automatyczną prawo do wyjaśnienia jej podstaw, interwencji człowieka w celu ponownego rozstrzygnięcia i przedstawienia własnego stanowiska. Prezes UODO nie postuluje bezpośredniego przeniesienia tej regulacji do Kodeksu pracy, lecz wskazuje ją jako przykład zabezpieczeń wymaganych przez art. 22 RODO.
Systemy rekrutacyjne jako AI wysokiego ryzyka
Prezes UODO odwołuje się również do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1689; dalej: AIAct). Zgodnie z art. 6 ust. 2 AIAct w zw. z załącznikiem III tego rozporządzenia systemy AI wykorzystywane w rekrutacji zaliczono do systemów wysokiego ryzyka. Ich wdrażanie i stosowanie wiąże się z wymaganiami dotyczącymi bezpieczeństwa, przejrzystości, nadzoru człowieka i ochrony praw podstawowych.
Organ zwraca uwagę na art. 86 ust. 1 AIAct. Przepis ten przyznaje osobie, wobec której podmiot stosujący podjął wywołującą skutki prawne lub podobnie znacząco oddziałującą decyzję na podstawie wyników określonego systemu AI wysokiego ryzyka, prawo do uzyskania jasnego i merytorycznego wyjaśnienia. Wyjaśnienie powinno dotyczyć roli systemu w procedurze decyzyjnej oraz głównych elementów podjętej decyzji.
Pismo odwołuje się również do obowiązków podmiotów stosujących systemy AI wysokiego ryzyka, określonych w art. 26 AIAct. Wśród gwarancji, które powinny znaleźć odzwierciedlenie w ustawie, wymieniono elementy odpowiadające art. 9–15 AIAct: zarządzanie ryzykiem i danymi, dokumentację techniczną, rejestrowanie zdarzeń, przejrzystość, nadzór człowieka, solidność, dokładność i cyberbezpieczeństwo.
Postulat ustawowego ujęcia tych zagadnień nie oznacza zastąpienia AIAct regulacją krajową. Z pisma wynika raczej oczekiwanie, aby krajowe przepisy prawa pracy i ochrony danych tworzyły spójne otoczenie dla unijnych wymagań, a jednocześnie konkretyzowały gwarancje przysługujące kandydatom oraz pracownikom.
Ocena skutków przed przyjęciem nowych rozwiązań
Zdaniem Prezesa UODO przygotowanie przepisów dotyczących AI w zatrudnieniu powinno zostać poprzedzone oceną skutków dla ochrony danych. Zastosowanie nowych technologii oraz charakter, zakres, kontekst i cele przetwarzania mogą bowiem powodować wysokie ryzyko naruszenia praw lub wolności osób. Organ postuluje też test prywatności uwzględniający ochronę danych w fazie projektowania z art. 25 ust. 1 RODO.
Taka ocena ma pomóc projektodawcy rozpoznać ryzyka, wykazać zgodność przyjmowanych rozwiązań z zasadami z art. 5 RODO i warunkami określonymi w art. 6 ust. 3 RODO, a także sprawdzić, czy projekt przewiduje odpowiednie zabezpieczenia praw i wolności osób, których dane będą przetwarzane.
Prezes UODO odwołuje się również do oceny skutków systemu AI wysokiego ryzyka dla praw podstawowych (Fundamental Rights Impact Assessment – FRIA), o której mowa w art. 27 AIAct. Podkreśla, że FRIA jest mechanizmem odrębnym od oceny skutków dla ochrony danych. Zgodnie z przywołanym w piśmie motywem 96 AIAct oceny te mają się uzupełniać, a nie zastępować. Wystąpienie koncentruje się na relacji między oboma instrumentami i nie rozwija szczegółowo zakresu podmiotowego obowiązku przeprowadzenia FRIA.
Co powinny określać przyszłe przepisy
Ewentualna regulacja powinna jasno wskazać cele wykorzystywania AI w zatrudnieniu, administratorów danych oraz gwarancje praw osób poddawanych ocenie. Kandydaci i pracownicy mają być świadomi udziału AI w procesie, a dostępne informacje powinny wyjaśniać zarówno techniczne działanie systemu, jak i jego rolę w konkretnej decyzji. Potrzebne są także rzeczywisty nadzór człowieka i możliwość zakwestionowania wyniku automatycznej oceny.
W porównaniu z obecnym stanem prawnym postulowana regulacja nie tworzyłaby ochrony od podstaw, lecz uszczegóławiała gwarancje rozproszone między Kodeksem pracy, RODO i AIAct. Powinna powiązać zasady równego traktowania i katalog danych pozyskiwanych w rekrutacji z wymogami dotyczącymi profilowania, przejrzystości systemów wysokiego ryzyka oraz wyjaśnialności decyzji.
Samo wystąpienie nie nakłada na pracodawców nowych obowiązków. Prezes UODO zadeklarował eksperckie wsparcie resortu przy ocenie przyszłych propozycji pod kątem zgodności z RODO. Dalsze działania zależą od stanowiska Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz ewentualnego rozpoczęcia prac nad konkretnymi przepisami.
Jak długo warto przechowywać potwierdzenia opłaty za przejazd autostradą?
Podanie błędnych danych przy opłacie za przejazd autostradą
W 2024 r. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Ł. wezwał wielu właścicieli pojazdów do uiszczenia opłaty dodatkowej w wysokości 500 zł w związku z nieuiszczeniem opłaty za przejazd płatnym odcinkiem autostrady w 2021 r. Wezwania zostały sporządzone na podstawie art. 37ge ustawy z 27.10.1994 r. o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym [t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2483, dalej: AutostrPłatneU22(2)], w brzmieniu obowiązującym do 30.6.2023 r. W części spraw wezwania otrzymali właściciele pojazdów, którzy, opłacając przejazd wskazali np. niekompletne oznaczenie rejestracji pomijając jej trzy pierwsze litery. Jedną z takich osób była M.T., która wniosła sprzeciw, wskazując, że opłatę za przejazd uiściła za pośrednictwem aplikacji e-Toll. Pomimo przedstawienia przez M.T. wydruku z historii opłat, organ odmówił uwzględnienia sprzeciwu, wyjaśniając, że podanie błędnego numeru rejestracyjnego pojazdu należy potraktować jako przejazd autostradą bez wniesienia opłaty. Zdaniem organu brak trzyliterowego wyróżnika pojazdu nie może być potraktowany jako oczywista omyłka pisarska czy niedokładność. Ciąg cyfr i liter, który następuje po tym oznaczeniu, może bowiem występować w numerach rejestracyjnych wielu pojazdów.
Nadmierny formalizm organu
WSA w Łodzi uchylił decyzje DIAS w Ł. i umorzył postępowanie administracyjne, uznając, że stanowisko organu jest wyrazem nadmiernego formalizmu oraz narusza wynikającą z art. 8 § 1 KPA zasadę pogłębiania zaufania uczestników postępowania do organów. Sąd uznał, że organ w ramach kompetencji przyznanych przez art. 37gf ust. 5 AutostrPłatneU22(2) oraz art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 KPA powinien przeprowadzić postępowanie dowodowe i ustosunkować się do twierdzeń skarżącej. Wystarczyło skonfrontować przedstawiony przez M.T. wydruk z aplikacji e-TOLL ze zdjęciem pojazdu, co pozwoliłoby na identyfikację jego numeru rejestracyjnego. Sąd stwierdził, że wynikający z art. 37ge ust. 1 AutostrPłatneU22(2) obowiązek uiszczenia opłaty dodatkowej za przejazd autostradą wiąże się z niewniesieniem tej opłaty, zaś z akt sprawy wynika, że skarżąca uiściła opłatę za sporny przejazd. Brak pełnego numeru rejestracyjnego pojazdu nie uniemożliwiał organowi ustalenia właściciela pojazdu oraz daty i godziny jego przejazdu.
Zachowanie potwierdzenia opłaty chroni przed dodatkowymi kosztami
NSA oddalił skargę kasacyjną organu. W ust. 12 art. 37a AutostrPłatneU22(2) wskazano elementy, jakie musi zawierać bilet autostradowy (e-bilet), wymieniając wśród nich numer rejestracyjny pojazdu. Choć numer ten jest numerem unikalnym, to jego część jako ciąg następujących po sobie liter lub cyfr może powtarzać się. Organ przyznał jednak, że choć w CEPiK figuruje kilka pojazdów różnych marek, których numer rejestracyjny zawiera oznaczenie podane przez M.T., nie odnotowano przejazdu żadnego z nich w dniu zdarzenia na wskazanym odcinku autostrady. W ocenie NSA nie można pomijać, że opłata dodatkowa nie jest nakładana za posługiwanie się wadliwym e-biletem autostradowym. Jeżeli więc skarżący wykaże, że uiścił opłatę za przejazd autostradą, albo możliwy jest inny dowód, którym dysponuje lub może zgromadzić organ, to niezasadne jest utożsamianie przejazdu bez wniesienia opłaty z przejazdem opłaconym, ale udokumentowanym e-biletem autostradowym zawierającym błąd w numerze rejestracyjnym. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że zgodnie z mającym odpowiednie zastosowanie w sprawie sprzeciwu art. 75 § 1 KPA, jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. Dodatkowo podczas rejestracji pojazdu w systemie e-TOLL wymagany był skan dowodu rejestracyjnego, a zatem nie powinno być problemu z identyfikacją samochodu skarżącej. NSA stwierdził, że od 1.12.2021 r. do 30.6.2023 r. za przejazd na państwowych autostradach płatnych A2 i A4, zarządzanych przez GDDKiA, obsługiwanych w systemie e-TOLL, można było płacić na wiele różnych sposobów. Trudności w zakresie działania i rejestracji w tej aplikacji są faktem powszechnie znanym, a organy powinny tę wiedzę uwzględniać przy rozpoznawaniu sprzeciwów od wezwań do uiszczenia opłaty dodatkowej.
Ile czasu ma organ na nałożenie opłaty dodatkowej?
Wezwanie do uiszczenia opłaty dodatkowej zostało też skierowane do osób, które nie dysponowały żadnymi, nawet zawierającymi niepełne albo błędne dane, potwierdzeniami uiszczenia opłaty. Z akt jednej ze spraw wynikało, że J.J. przejechał zjazd, do którego miał opłacony przejazd i zjechał dopiero następnym. J.J. w odpowiedzi na wezwanie oświadczył, że skoro samochód został automatycznie namierzony, to powinien niezwłocznie uzyskać informację o popełnieniu wykroczenia, mandat czy upomnienie. Natomiast przetrzymywanie przez organ takich danych a następnie żądanie po 3 latach dodatkowych opłat od właścicieli pojazdów jest nieuzasadnione, nieetyczne i niezgodne z RODO. W takim przypadku opłata dodatkowa jest nakładana nie za sam przejazd bez opłaty, lecz za brak możliwości wykazania po upływie kilku lat, że opłata została uiszczona. Trudno bowiem oczekiwać od kierowcy przechowywania kwitów, biletów czy paragonów pochodzących sprzed 3 lat.
Organ wyjaśnił, że zgodnie z art. 37ge ust. 13 AutostrPłatneU22(2) obowiązek wniesienia opłaty dodatkowej przedawnia się z upływem 5 lat, licząc od ostatniego dnia roku kalendarzowego, w którym opłata dodatkowa powinna zostać wniesiona. Odnosząc się do zarzutu dotyczącego bezprawnego przetwarzania danych osobowych strony organ stwierdził, że dane gromadzone w systemie SPOE KAS dotyczące opłat za przejazd autostradą płatną nie stanowią danych, o których mowa w UODO i RODO.
Ograniczenia w przechowywaniu danych
WSA w Łodzi uchylił obie wydane w sprawie decyzje i umorzył postępowanie administracyjne. W art. 37a ust. 12 AutostrPłatneU22(2) wskazano, jakie elementy zawiera bilet autostradowy, zaś w art. 37a ust. 30 AutostrPłatneU22(2) zastrzeżono, że dane te są przechowywane w systemie SPOE KAS nie krócej niż 12 miesięcy i nie dłużej niż 24 miesiące, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpił przejazd. Termin ten ulega wydłużeniu, jeżeli przed jego upływem zostanie: wystawione wezwanie, o którym mowa w art. 37ge ust. 7 AutostrPłatneU22(2), wszczęte postępowanie administracyjne, egzekucyjne lub sądowoadministracyjne, w którym dane te są niezbędne. W takim przypadku dane są przechowywane do czasu zakończenia danego postępowania. W ocenie Sądu, skoro organ we wskazanym terminie nie podjął żadnego z tych działań, to powinien usunąć dane dotyczące spornego przejazdu z systemu. Wykorzystywanie takich „przeterminowanych” danych, w celu uzyskania opłaty dodatkowej, stanowi wykorzystanie dowodu sprzecznego z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 KPA.
NSA na skutek skargi kasacyjnej organu uchylił zaskarżony wyrok i oddalił skargę, stwierdzając, że termin przedawnienia wynosi w tym przypadku 5 lat, licząc od ostatniego dnia roku kalendarzowego, w którym opłata powinna zostać wniesiona. Kluczowe znaczenie dla sprawy ma fakt, że warunkiem przechowywania w SPOE KAS danych zawartych i utrwalonych na bilecie autostradowym oraz wykorzystywanie tych danych przez czas określony w art. 37a ust. 30 AutostrPłatneU22(2) jest zakup i wydanie biletu autostradowego. Skoro J.J. nie wniósł opłaty za przejazd, to ich nie podał, zatem organ nie mógł ich zgromadzić i przechowywać w SPOE KAS. Źródłem ustaleń w zakresie braku wniesienia opłaty za przejazd płatnym odcinkiem autostrady były dane rejestrowane w Automatycznym Systemie Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych oraz dane analizowane w Centralnym Systemie Kontroli wykorzystującym dane gromadzone w aplikacjach CRM Service oraz Infolinii e-bilet, a także dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów, a nie dane, o których mowa w art. 37a ust. 30 AutostrPłatneU22(2).
Pytania do TSUE
Po rozpoznaniu kilku spraw przez NSA, WSA w Łodzi zwrócił się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi sprowadzającymi się do ustalenia: czy przepisy RODO nie uniemożliwiają takiej wykładni prawa krajowego, zgodnie z którą organ publiczny może przechowywać i wykorzystywać dane osobowe identyfikujące przejazd pojazdu autostradą płatną, w tym numer rejestracyjny pojazdu, datę, godzinę i miejsce przejazdu oraz dane pozwalające zweryfikować istnienie albo zakres ważności biletu autostradowego, po upływie szczególnego krajowego terminu retencji tych danych, jeżeli jedynym uzasadnieniem dalszego przetwarzania jest ogólny termin przedawnienia obowiązku uiszczenia opłaty dodatkowej. Sąd zapytał również o to, czy dla oceny legalności dalszego przechowywania i wykorzystania danych osobowych przez organ publiczny decydujące znaczenie ma pierwotne techniczne źródło pochodzenia danych, np.: system automatycznego rozpoznawania numerów rejestracyjnych lub CEPiK, czy to, że dane te zostały włączone do systemu poboru opłaty elektronicznej i są w nim przechowywane oraz wykorzystywane w celu weryfikacji obowiązku uiszczenia opłaty i dochodzenia opłaty dodatkowej?