Prace nad ustawą o asystencji mają ruszyć po wakacjach

– Forsowany przez resort rodziny projekt, który potrzebującym miał zapewniać stałe i profesjonalne wsparcie (tak, aby nie byli oni zdani sami na siebie lub na członków swoich rodzin), utknął na drodze do europejskich standardów i jest on blokowany głównie przez ciągłe uwagi Ministerstwa Finansów – komentuje dla „Rzeczpospolitej” dr Krzysztof Kurowski, przewodniczący Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami.

– Część tych uwag wskazuje na niezrozumienie istoty usługi asystencji osobistej, m.in. ogranicza osobie z niepełnosprawnością wybór realizatora usługi. Mamy zatem próbę dostosowania nowoczesnej usługi do starego myślenia, a nie odwrotnie. Nie sposób też nie oprzeć się wrażeniu, że Ministerstwo Finansów robi wszystko, żeby opóźnić albo całkowicie uniemożliwić wprowadzenie tego projektu – oceniał ekspert.

Przewodniczący Forum Osób z Niepełnosprawnościami przyznał, że obawy te potwierdziła lipcowa wypowiedź premiera Donalda Tuska, który w kontekście finansowania usługi asystencji podkreślał, jak wielkie nakłady Polska przeznacza obecnie na zbrojenia. Później jednak próbował on – jak sam określił – „rozbroić bombę”, przekonując, że prace nad rządowym projektem trwają.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

– Ja tylko chciałbym przypomnieć, że w 2023 r., wtedy gdy premier osobiście obiecywał przyjęcie tej ustawy, wojna w Ukrainie już trwała – komentuje dr Kurowski.

We wtorek przed kancelarią premiera odbył się protest pod hasłem walki o prawo do asystencji. Resort rodziny poinformował, że ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk skierowała projekt na stały komitet Rady Ministrów. Ona sama zadeklarowała zaś, że zrobi wszystko, aby jesienią projekt był już w Sejmie.

Swój pomysł na asystencję miał też prezydent Andrzej Duda, jednak szans na rychły koniec prac nad jego projektem ustawy w Sejmie również nie widać.

– Czerwcowe spotkanie komisji w jego sprawie polegało jedynie na porównywaniu go z założeniami projektu rządowego, którego przecież jeszcze nie ma. Ostatecznie nie wiadomo więc, co się w nim znajdzie – mówiła nam w poniedziałek Paulina Malinowska-Kowalczyk, ustępująca doradczyni prezydenta ds. osób z niepełnosprawnościami.

W jej ocenie sytuacja ta jest bardzo niekorzystna dla środowiska osób z niepełnosprawnościami, które czuje się bezsilne.

– To nie jest grupa, która setkami tysięcy wyjdzie na ulice i krzykiem będzie domagała się swoich praw – podkreślała Paulina Malinowska-Kowalczyk.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kara dla pracodawcy za ignorowanie obowiązków informacyjnych UODO

Stan faktyczny

Decyzja Prezesa UODO z 23.6.2025 r., DKE.561.1.2025, dotyczyła postępowania wszczętego w wyniku skargi osoby fizycznej, byłej pracownicy przedsiębiorstwa prowadzącego działalność gastronomiczną. Skarżąca zarzuciła administratorowi, że przetwarzał jej dane biometryczne, w szczególności – co nie zostało potwierdzone – odciski palców, bez odpowiedniej podstawy prawnej oraz bez spełnienia obowiązku informacyjnego.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez UODO, skarga została zarejestrowana i poddana wstępnej analizie, po której Organ nadzorczy kilkukrotnie zwracał się do Administratora z żądaniami przedstawienia informacji dotyczących celów, zakresu i podstawy prawnej przetwarzania danych biometrycznych. W wezwaniach tych wskazano również na konieczność przedstawienia kopii dokumentacji wewnętrznej, w tym klauzul informacyjnych oraz opisów zabezpieczeń technicznych i organizacyjnych.

Pomimo ponawianych prób kontaktu, Przedsiębiorca nie udzielił żadnej odpowiedzi na wezwania Organu nadzorczego. W konsekwencji Prezes UODO stwierdził, że podmiot naruszył obowiązki wynikające z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), niezależnie od okoliczności dotyczących legalności samego przetwarzania danych biometrycznych. Kluczowe znaczenie miało nieprzestrzeganie obowiązku współpracy z Organem nadzorczym, który uniemożliwił rzetelne zbadanie sprawy.

Stan prawny

Zgodnie z art. 58 ust. 1 lit. a) i e) RODO, organ nadzorczy ma prawo nakazać administratorowi lub podmiotowi przetwarzającemu udostępnienie wszelkich informacji niezbędnych do realizacji jego zadań oraz zażądać dostępu do danych osobowych i wszelkich informacji potrzebnych do celów kontroli.

W analizowanej sprawie Prezes UODO uznał, że ignorowanie jego wezwań stanowi samodzielne naruszenie RODO, bez względu na to, czy przetwarzanie danych biometrycznych było zgodne z prawem. Brak odpowiedzi pozbawił Organ możliwości przeprowadzenia skutecznego postępowania wyjaśniającego. Tym samym doszło do naruszenia przepisów, które mają kluczowe znaczenie dla funkcjonowania systemu ochrony danych osobowych w Unii Europejskiej.

Organ wskazał, że nałożenie administracyjnej kary pieniężnej jest nie tylko uzasadnione wagą naruszenia, lecz także konieczne z uwagi na prewencyjny charakter sankcji. Podkreślono, że nieudzielenie odpowiedzi było całkowite i uporczywe – Administrator miał realną możliwość ustosunkowania się do żądań Organu, lecz tego nie uczynił.

Wysokość kary ustalono na poziomie 18 941 zł, uwzględniając m.in. skalę działalności Przedsiębiorcy (mikroprzedsiębiorstwo z branży gastronomicznej) oraz charakter naruszenia, które uniemożliwiło ocenę legalności przetwarzania danych szczególnych kategorii, takich jak dane biometryczne. Kara ta mieści się w granicach określonych w art. 83 ust. 5 lit. e) RODO, który przewiduje maksymalny wymiar sankcji za naruszenie obowiązku współpracy z organem nadzorczym.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Wnioski końcowe

Decyzja DKE.561.1.2025 potwierdza, że współpraca z organem nadzorczym jest jednym z kluczowych filarów systemu ochrony danych osobowych. Administratorzy nie mogą pozostawać bierni wobec kierowanych do nich żądań – nawet jeśli uważają, że dane są przetwarzane prawidłowo.

Ukarany Przedsiębiorca z branży gastronomicznej, pomimo niewielkiej skali działalności, został obciążony karą administracyjną za brak reakcji – nie za samo przetwarzanie danych. To istotna lekcja dla wszystkich podmiotów przetwarzających dane osobowe, pokazująca, że milczenie wobec UODO może być kosztowne.

Komentarz

Decyzja DKE.561.1.2025 stanowi czytelny sygnał dla administratorów danych, że nawet milczenie wobec organu nadzorczego może skutkować istotnymi konsekwencjami prawnymi. Brak odpowiedzi na wezwania UODO – nawet jeśli administrator uważa, że przetwarza dane zgodnie z prawem – jest samodzielnym naruszeniem przepisów RODO i może zostać ukarany w oderwaniu od oceny legalności samego przetwarzania.

W praktyce wielu administratorów bagatelizuje znaczenie korespondencji kierowanej przez organ nadzorczy, traktując ją jako wstępne zapytanie o niskim priorytecie. Tymczasem zignorowanie obowiązku informacyjnego może prowadzić nie tylko do nałożenia kary, lecz także do utraty możliwości obrony własnego stanowiska. Jeżeli administrator nie dostarczy informacji, UODO nie jest w stanie ocenić legalności działań, a to oznacza, że automatycznie przyjmuje się naruszenie obowiązków wynikających z art. 58 RODO.

Co więcej, w przypadku danych biometrycznych – jako danych szczególnych kategorii w rozumieniu art. 9 RODO – obowiązki administratora są podwyższone. Wymagana jest nie tylko szczególna ostrożność przy ich przetwarzaniu, lecz także przejrzystość działań i gotowość do ich udokumentowania. Brak odpowiedzi może więc być oceniany jako przejaw świadomego unikania kontroli, co wpływa na zaostrzenie wymiaru kary.

Dla praktyków prawa ochrony danych osobowych decyzja ta stanowi również przykład skutecznego działania UODO w sprawach „drobnych” lub lokalnych – pokazuje, że nawet jednoosobowe firmy z sektora MŚP nie są poza zasięgiem mechanizmów egzekucji przepisów RODO. Organ nie ogranicza swojej aktywności wyłącznie do dużych podmiotów czy instytucji publicznych – każde zgłoszenie traktowane jest poważnie, a współpraca z organem nadzorczym stanowi obowiązek każdego administratora, niezależnie od wielkości działalności.

Na tle dotychczasowej praktyki orzeczniczej UODO decyzja wpisuje się w tendencję do sankcjonowania nie tyle samych uchybień w ochronie danych, co braku transparentności i nieprzestrzegania obowiązków proceduralnych. W poprzednich latach podobne podejście widoczne było np. w decyzjach dotyczących braku odpowiedzi na żądania osób, których dane dotyczą, czy też braku reakcji na skargi pracowników – zwłaszcza w sektorze prywatnym.

Decyzja Prezesa UODO z 23.6.2025 r., DKE.561.1.2025

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nie ma składki zdrowotnej przy sprzedaży auta po leasingu

Potwierdzają to eksperci, potwierdza też Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej”.

Chodzi o zmiany w rozliczeniach składki zdrowotnej, które obowiązują od 1 stycznia 2025 r. Czyli likwidację obowiązku naliczania jej przy sprzedaży wykorzystywanego w firmie majątku. Powszechnie przyjmuje się, że zmiany dotyczą środków trwałych. – Czy składki zdrowotnej nie trzeba płacić także przy sprzedaży samochodu, który po zakończeniu umowy leasingu został wykupiony na prywatne cele i nie jest przecież środkiem trwałym? – pytają czytelnicy.

Jak było w 2024 r.?

Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami wprowadzonymi przez Polski Ład przedsiębiorca, który wykupi auto po leasingu i przeznaczy je na prywatne potrzeby, i tak musi rozliczyć jego sprzedaż w biznesie (chyba że zaczeka aż sześć lat). Od dochodu (który jest podstawą opodatkowania na skali i liniówce) zapłaci PIT. Do końca 2024 r. musiał też naliczyć składkę zdrowotną. Potwierdza to np. interpretacja ZUS (nr DI/100000/43/115/ 2025), w której czytamy: „osiągnięty przez przedsiębiorcę dochód z tytułu sprzedaży samochodu ciężarowego rozumiany jako przychód pomniejszony o koszty (kwotę wykupu samochodu z leasingu operacyjnego do majątku prywatnego) powinien stanowić podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie zdrowotne”.

– Jeśli przedsiębiorca wykupił samochód po leasingu za 50 tys. zł i sprzedał go w zeszłym roku za 90 tys. zł, od dochodu z tej transakcji (czyli 40 tys. zł) musiał zapłacić na skali 3,6 tys. zł składki, a na podatku liniowym 1960 zł – wylicza Wojciech Jasiński, doradca podatkowy, menedżer w ATA Tax.

Jak jest w 2025 r.?

Co się zmieniło od 1 stycznia 2025 r.? – Niektórych dochodów nie trzeba już uwzględniać w podstawie wymiaru składki zdrowotnej – mówi Marta Szafarowska, doradca podatkowy, partner w Gekko Taxens. Powołuje się na nowe brzmienie art. 81 ust. 2zd pkt 3 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, który odsyła do ustawy o PIT. – Wynika z niego, że sprzedaż samochodu wykupionego po leasingu na prywatne potrzeby nie wpływa na wysokość składki zdrowotnej – podkreśla Marta Szafarowska.

Potwierdza to Wojciech Jasiński. – Jeśli przedsiębiorca z naszego przykładu sprzedał auto w tym roku, nie musi uwzględniać dochodu przy obliczaniu podstawy wymiaru składki zdrowotnej – wskazuje ekspert.

Co na to Ministerstwo Zdrowia? Jest tego samego zdania. „Przedsiębiorca rozliczający się według skali albo liniowym PIT w podstawie wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne nie uwzględnia dochodu ze sprzedaży samochodu, który był wykorzystywany w działalności gospodarczej na podstawie umowy leasingu operacyjnego, a następnie wykupiony do majątku prywatnego” – czytamy w odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej”.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Roczne rozliczenie składki zdrowotnej

Ministerstwo Zdrowia dodaje też, że przedsiębiorca ma prawo skorzystać z możliwości, o której mowa w art. 81 ust. 2ze ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej. O co chodzi? – Przepis ten wskazuje, że przedsiębiorcy mogą wykazać sprzedaż środków trwałych i innych wymienionych składników majątku w rocznym rozliczeniu składki zdrowotnej. Przy sprzedaży środków trwałych może to być niekiedy korzystne, bo wtedy kosztem jest ich niezamortyzowana wartość – mówi Wojciech Jasiński.

Czy będzie korzystne przy sprzedaży samochodu wykupionego po leasingu na prywatne potrzeby? – Będzie, jeśli koszt jest większy niż przychód. Czyli auto zostało wykupione za większą kwotę niż sprzedane – mówi Marta Szafarowska.

– Załóżmy, że przedsiębiorca wykupił samochód za 50 tys. zł i po dwóch latach sprzedał za 40 tys. zł. Jeśli zdecyduje się na uwzględnienie transakcji w rozliczeniu rocznym składki zdrowotnej, strata w wysokości 10 tys. zł obniży dochód z działalności będący podstawą jej wymiaru – tłumaczy Wojciech Jasiński. Dodaje, że wybór sposobu rozliczenia rocznej składki dotyczy wszystkich transakcji z całego roku, czyli nie tylko sprzedaży poleasingowego auta, ale też środków trwałych czy wyposażenia.

– Przedsiębiorcy muszą też pamiętać, że sprzedaż samochodu po leasingu nadal trzeba rozliczyć w PIT, jeśli między pierwszym dniem miesiąca następującego po miesiącu, w którym został wycofany z firmy i dniem jego sprzedaży nie upłynęło 6 lat – podkreśla Marta Szafarowska.

ROZLICZENIA

Ryczałtowcy też nie zapłacą

Zmiany przepisów o składce zdrowotnej wpływają też na rozliczenia ryczałtowców. Przypomnijmy, że są oni podzieleni na trzy grupy, a wysokość składki zdrowotnej zależy od przychodu. W 2024 r. kwoty ze sprzedaży firmowego majątku podwyższały ten przychód. Przez to ryczałtowiec mógł przekroczyć limit, przejść do wyższej grupy i zapłacić większą składkę.

W 2025 r. już tak nie jest. Sprzedaż środka trwałego nie ma wpływu na przychód ryczałtowca warunkujący wysokość składki zdrowotnej. Czy podobnie jest z poleasingowym samochodem? „Również przedsiębiorca stosujący opodatkowanie w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych w podstawie wymiaru składki nie uwzględnia przychodu ze sprzedaży takiego samochodu” – odpowiada Ministerstwo Zdrowia.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Za zdjęcia z dzieciństwa pozew, ale z odszkodowaniem może być trudno

„Sharenting” to termin pochodzący z połączenia angielskich słów „share” (dzielić) oraz „parenting” (rodzicielstwo). Choć jego definicja nie jest ścisła, zwykle przyjmuje się, że nie chodzi o jakiekolwiek udostępnianie wizerunku swojego dziecka, ale o nadmierne jego eksponowanie, bez wiedzy i zgody potomka, nieraz w celach zarobkowych.

– Gdy to nie my, a dziecko staje się pierwszoplanowym motywem tych publikacji, zaczynamy stąpać po gruncie, w którym zasadnie pojawiają się pytania o instrumentalizację dziecka i zagrożenie jego dobra – mówi Piotr Sałagan, adwokat specjalizujący się w prawach dziecka.

Negatywne skutki

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę wskazuje, że publikowanie zdjęć dzieci w internecie to działanie, które może mieć konsekwencje zarówno w obszarze bezpieczeństwa, jak i rozwoju emocjonalnego dziecka. Treści te bywają też wykorzystywane przez osoby trzecie – nie tylko do cyberprzemocy, ale czasem też w środowiskach przestępczych.

– Kiedy rodzice udostępniają zdjęcia bez zgody dziecka, zwłaszcza z sytuacji intymnych, trudnych czy ośmieszających, mogą nieświadomie naruszać jego poczucie godności i sprawczości. Dziecko uczy się wtedy, że jego emocje i potrzeba prywatności nie są ważne, co może prowadzić do wycofania, wstydu lub trudności w budowaniu relacji – tłumaczy Renata Szredzińska, prezeska FDDS.

Dodaje, że coraz częściej zdjęcia dzieci udostępniane w sieci stają się źródłem hejtu i przemocy rówieśniczej – wyśmiewania za wygląd, minę, strój czy sytuację przedstawioną na zdjęciu.

Nie można oczywiście przesadzać i potępiać rodziców za wrzucanie zdjęć, np. tego, jak ich pociecha gra w piłkę. Natomiast dobrą praktyką jest pytanie o zgodę, a w przypadku bardzo młodych dzieci – skadrowanie zdjęcia tak, by twarz nie była widoczna, lub zakrycie jej (przykładowo „naklejką” z serduszkiem czy słońcem). Problematyczne staje się natomiast wykorzystywanie zdjęć dzieci w celach reklamowych, albo specjalne publikowanie pociech w sytuacjach ośmieszających (tzw. trolling rodzicielski).

Sharenting i prawo

Piotr Sałagan wskazuje, że choć dziecko jako szczególny podmiot praw wymaga szczególnej ochrony, to polski ustawodawca nie wprowadził żadnych regulacji odnoszących się bezpośrednio do zjawiska sharentingu.

Zgodnie z art. 81 prawa autorskiego, rozpowszechnianie wizerunku osoby wymaga jej zgody. O ile obejmuje to dzieci w odniesieniu do osób trzecich, bo zgodę w ich imieniu wyrażają rodzice, to problem pojawia się, gdy to właśnie oni stają się naruszycielami. Mamy do czynienia z pewnym paradoksem, gdyż niektóre portale społecznościowe pozwalają na zakładanie kont od 13. roku życia (również za zgodą rodziców). Nastolatek taki może więc decydować, co udostępnia na swoim profilu, ale nie ma wpływu na to, co udostępnili o nim rodzice. W tej kwestii musi czekać do osiągnięcia pełnoletniości. Ochrona jest więc w pewnym stopniu fikcyjna.

Pewną możliwością jest sprzeciw drugiego z rodziców wobec rozpowszechniania wizerunku przez pierwszego. Przykładem może być tu wyrok SO Warszawa-Praga (sygn. akt VI Ka 1206/16), w którym ojciec został skazany na trzy miesiące ograniczenia wolności za publikację nagiego zdjęcia dwuletniego dziecka bez uzyskania zgody jego matki. Tu jednak sprawa była o tyle łatwiejsza, że nagie zdjęcia można wprost zakwalifikować jako treści nielegalne.

Dr Paweł Litwiński, adwokat specjalizujący się w ochronie danych osobowych, wskazuje, że w wypadku usług społeczeństwa informacyjnego oferowanych bezpośrednio dziecku granica wynosi 16 lat. Podobnie jest np. przy zgodzie na zabieg medyczny.

– A w przypadku zgody na rozpowszechnianie wizerunku młodego człowieka, zupełnie się ją ignoruje Moim zdaniem, granica 18 lat jest dzisiaj zbyt wysoko określona, ale nikt nie pomyślał o tym, by ją w tym przypadku obniżyć. A powinno się to zmienić – 15- lub 16-latek powinien mieć prawo decydować o udostępnianiu swojego wizerunku – tłumaczy ekspert.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Skargi na podstawie RODO

Choć sharenting to względnie nowa praktyka (podobnie jak same social media), to już wkrótce pierwsze jej ofiary zaczną osiągać pełnoletniość. Co mogą wówczas zrobić?

– Wycofać wszystkie zgody na przetwarzanie danych, których rodzic udzielił, skorzystać z prawa do sprzeciwu wobec dalszego ich przetwarzania, a w skrajnych przypadkach z prawa do bycia zapomnianym – tłumaczy Paweł Litwiński. – Warunkiem jest jednak, by dziecko wiedziało, gdzie dane zostały udostępnione i co się z nimi stało. Będzie mogło więc „odkręcić” to, co rodzic zrobił, ale tylko ze skutkami na przyszłość – podkreśla ekspert.

Tymczasem Urząd Ochrony Danych Osobowych od dawna przestrzega przed takimi praktykami i zwraca uwagę, że bezrefleksyjne udostępnianie danych własnych czy bliskich osób prowadzi do utraty kontroli nad tym, kto je przetwarza, i w jakich celach, gdyż są udostępniane dalej kolejnym podmiotom. Wspomniane skargi z RODO należy kierować do podmiotów przetwarzających dane, w tym wypadku – platform internetowych.

Roszczenia i bezprawność

Inną możliwością jest pozew o naruszenie dóbr osobistych, do których należy wizerunek. Roszczenia niemajątkowe w tej kwestii (a więc np. o usunięcie zdjęć) nie przedawniają się, ale problemem może być wykazanie bezprawności naruszenia. Rodzic miał bowiem prawo te zdjęcia opublikować i godzić się na przetwarzanie danych dziecka.

– Jest to jednak przedstawicielstwo ustawowe, które przede wszystkim ma służyć dobru dziecka. Możemy sobie wyobrazić, że publikowanie przez rodzica zdjęć to dobro narusza. Wykorzystywanie zdjęć swojego dziecka w celach marketingowych jest niewłaściwe. Można więc wyobrazić sobie przypadek, gdy rodzic korzysta z wizerunku dziecka w sposób niewłaściwy, a dziecko po osiągnięciu pełnoletniości może domagać się usunięcia tych zdjęć. Trzeba tu jednak wykazać, że działanie rodzica było faktycznie czymś niecodziennym i nadmiernym. Można też dowodzić, że motywem były interesy rodzica, a nie dobro dziecka. Ustawa daje rodzicom dużą władzę, ale nie absolutną – tłumaczy adwokat Dariusz Pluta , specjalista z zakresu ochrony dóbr osobistych.

O ile jednak prawo do kształtowania wizerunku działa wstecz i można domagać się usunięcia takich zdjęć, o tyle ciężko będzie uzyskać za to odszkodowanie pieniężne. Po pierwsze, roszczenia majątkowe przedawniają się na zasadach ogólnych, ale nie wcześniej niż dwa lata po osiągnięciu pełnoletniości. Po drugie, trzeba by wykazać skalę prawdziwej krzywdy spowodowanej przez sharenting. W grę wchodzą też pozwy wobec platform czy innych podmiotów wykorzystujących ten wizerunek, bo mogły one zakładać, że rodzice udzielali zgody w dobrej wierze i mieli do tego prawo.

Działanie platform

Skoro problemem jest udostępnianie zdjęć dzieci w celach zarobkowych, najlepszym rozwiązaniem wydaje się demonetyzacja ich przez platformy społecznościowe. Technicznie jest to możliwe, podobnie jak obecnie pojawienie się pewnych tematów czy wręcz słów w materiale może powodować, że autor nie otrzyma za niego pieniędzy z reklam. Jednak zwykle dotyczy to treści karalnych albo szkodliwych. Żaden przepis nie uznaje zaś za takie „sharentingu”. Art. 28 aktu o usługach cyfrowych stanowi, że dostawcy platform internetowych muszą stosować „odpowiednie i proporcjonalne środki” w celu zapewnienia małoletnim wysokiego poziomu ochrony, bezpieczeństwa i prywatności.

– Raczej nie daje podstaw, by wprowadzić demonetyzację treści zawierających wizerunki dzieci upublicznione w ramach „typowego sharentingu” – mówi dr Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon. – Skoro nie mamy do czynienia z rozpowszechnianiem wizerunku dziecka z naruszeniem prawa, DSA to pozostawia raczej odpowiedzialności samych rodziców. Warto, aby mieli świadomość, jakie wiążą się z tym ryzyka – podkreśla ekspertka.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Monika Horna-Cieślak

rzecznik praw dziecka

Wizerunek dziecka jest jego dobrem osobistym i podlega szczególnej ochronie prawnej – nie stanowi własności ani rodzica, ani żadnej innej osoby czy instytucji. Każde dziecko od chwili urodzenia ma prawo do ochrony swojej prywatności, wizerunku i godności. Rodzice sprawują pieczę nad wykonywaniem praw dziecka, ale nie są uprawnieni do dowolnego decydowania o jego wizerunku – ich działania muszą zawsze służyć najlepiej pojętemu interesowi dziecka i respektować jego podmiotowość. Zarówno polskie prawo, jak i art. 12 Konwencji o prawach dziecka, nakładają na rodziców obowiązek wysłuchania dziecka i uwzględniania jego zdania – stosownie do wieku i stopnia dojrzałości – we wszystkich sprawach, które go dotyczą. Decyzje związane z publikacją zdjęć powinny być podejmowane w dialogu z dzieckiem, z poszanowaniem jego uczuć, granic i zdania. Niezależnie od wieku, powinno być angażowane w te decyzje, a jego sprzeciw – traktowany poważnie.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kontrola bezpieczeństwa na lotniskach

Stan faktyczny

Belgijska federalna służba publiczna (dalej jako: SPF Intérieur) nałożyła grzywnę na spółkę odpowiedzialną za zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa w porcie lotniczym w Liège (dalej jako: LAS) i dwóch jej pracowników ze względu na to, że LAS nie posiadała wymaganego prawem zezwolenia, a ci pracownicy nie posiadali obowiązkowych poświadczeń. Zdaniem SPF Intérieur naruszyli oni belgijską ustawę dotyczącą prywatnych agencji ochrony.

Poprzez pytanie prejudycjalne Sąd odsyłający dążył do ustalenia, czy LAS i dwaj jej pracownicy, realizujący zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa w porcie lotniczym w Liège (takie jak kontrolowanie dostępu pasażerów do płyty lotniska i przeprowadzanie inspekcji stanowisk), mogli zostać poddani kontroli przez organ inny niż Dyrekcja Generalna Transportu Lotniczego (dalej jako: DGTA), na podstawie ww. ustawy, a następnie mogły na nich zostać nałożone przez ten organ grzywny za nieprzestrzeganie owej ustawy? W sytuacji, gdy tylko DGTA została wyznaczona przez Belgię jako „organ właściwy” w rozumieniu art. 9 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 300/2008 z 11.3.2008 r. w sprawie wspólnych zasad w dziedzinie ochrony lotnictwa cywilnego i uchylającego rozporządzenie (WE) Nr 2320/2002 (Dz.Urz. UE L z 2008 r., Nr 97, s. 72 ze zm.), odpowiedzialny za koordynację i monitorowanie wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 tego rozporządzenia.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko TS

Na podstawie art. 9 rozporządzenia 300/2008/WE, jeżeli w danym państwie członkowskim ochroną lotnictwa cywilnego zajmuje się więcej niż jeden organ, to owo państwo członkowskie wyznacza jeden organ, który uznaje się za „organ właściwy”, odpowiedzialny za koordynację i monitorowanie wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 rozporządzenia 300/2008/WE. Trybunał stwierdził, że z treści tego przepisu wynika, że nie jest wykluczone, aby w danym państwie członkowskim kilka organów zajmowało się ochroną lotnictwa cywilnego. Dziedzina ta obejmuje – zgodnie z art. 1 ust. 1 akapitem pierwszym w zw. z art. 3 pkt. 2 rozporządzenia 300/2008/WE – działalność w zakresie ochrony lotnictwa cywilnego przed aktami bezprawnej ingerencji zagrażającymi jego bezpieczeństwu. Taką możliwość wyraźnie wskazano ponadto w motywie 12 tego rozporządzenia. Po drugie, w takim przypadku wielości danych organów krajowych państwa członkowskie powinny wyznaczyć „organ właściwy”, który będzie zajmował się koordynacją i monitorowaniem wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 rozporządzenia 300/2008/WE. W ocenie TS z treści art. 9 tego rozporządzenia wynika zatem, że właściwy organ, o którym mowa w tym przepisie, różni się od innych krajowych organów mających kompetencje w zakresie ochrony lotnictwa cywilnego tym, iż jest on odpowiedzialny za zapewnienie na szczeblu krajowym koordynacji i monitorowania wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 owego rozporządzenia. W konsekwencji, pod warunkiem, że te organy przestrzegają prerogatyw właściwego organu wyznaczonego zgodnie z art. 9 rozporządzenia 300/2008/WE, dotyczących koordynacji i monitorowania wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 rozporządzenia 300/2008/WE, TS uznał, iż z językowej wykładni art. 9 nie wynika, że państwo członkowskie musi zapewnić, aby ów organ był jedynym odpowiedzialnym za kontrolę przestrzegania wszystkich aspektów związanych z dziedziną ochrony lotnictwa cywilnego na szczeblu krajowym.

Zgodnie z art. 1 w zw. z motywami 5 i 10 rozporządzenia 300/2008/WE, jednym z celów tego rozporządzenia jest ustanowienie wspólnych zasad w celu ochrony lotnictwa cywilnego przed aktami bezprawnej ingerencji zagrażającymi bezpieczeństwu lotnictwa cywilnego, poprzez ustalenie wspólnych podstawowych norm w zakresie ochrony lotnictwa i mechanizmów monitorowania ich przestrzegania, przy jednoczesnym pozostawieniu państwom członkowskim pewnego zakresu uznania co do sposobów wprowadzania w życie tych wspólnych zasad.

W art. 1 ust. 1 akapicie drugim rozporządzenia 300/2008/WE przewidziano, że rozporządzenie to powinno stanowić dla państw członkowskich podstawę wspólnej wykładni załącznika 17 do konwencji chicagowskiej, ponieważ ta wspólna wykładnia jest drugim celem realizowanym przez owo rozporządzenie, jak wynika z jego motywów 2 i 25. Tymczasem pkt 3.1.2 tego załącznika stanowi jedynie, że umawiające się państwa powinny wyznaczyć właściwy organ w ramach swojej administracji odpowiedzialny za opracowanie, wdrożenie i utrzymanie w mocy krajowego programu ochrony lotnictwa cywilnego, przy czym nie nakłada on na te państwa obowiązku powierzenia ogółu uprawnień w dziedzinie ochrony lotnictwa cywilnego jednemu organowi krajowemu. W ocenie TS z powyższego wynika, że celem rozporządzenia 300/2008/WE nie jest regulowanie podziału obowiązków w państwach członkowskich w zakresie wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 rozporządzenia 300/2008/WE, ani tym bardziej zmuszenie tych państw do powierzenia jednemu organowi krajowemu wszystkich obowiązków w zakresie ochrony lotnictwa cywilnego.

Co się tyczy kontekstu, w jaki wpisuje się art. 9 rozporządzenia 300/2008/WE, TS wskazał, że art. 10 ust. 1 tego rozporządzenia stanowi, iż każde państwo członkowskie określa w krajowym programie ochrony lotnictwa cywilnego, który powinno sporządzić, obowiązki w zakresie wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w przywołanym art. 4.

W niniejszej sprawie TS stwierdził, że kontrole, takie jak przeprowadzone przez SPF Intérieur, nie wchodzą jako takie w zakres uprawnień, które powinny być obowiązkowo zastrzeżone dla właściwego organu wyznaczonego zgodnie z art. 9 rozporządzenia 300/2008/WE w zakresie, w jakim mają one na celu nie zapewnienie koordynacji i monitorowania wdrażania wspólnych podstawowych norm w rozumieniu art. 4 tego rozporządzenia, lecz sprawdzenie, czy dane osoby wykonują swoje zadania zgodnie ze szczególnymi wymogami wynikającymi z krajowych uregulowań dotyczących świadczenie usług ochrony przez podmioty prywatne. Otóż, chociaż te uregulowania krajowe i wynikające z nich wymogi można uznać za odnoszące się pośrednio do bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego, w sytuacji gdy dane prywatne agencje ochrony i ich pracownicy świadczą usługi w porcie lotniczym, to nie zmienia to faktu, że chodzi tu o uregulowania o charakterze ogólnym, nie tylko związane z ochroną lotnictwa cywilnego, niemające w szczególności na celu wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 tego rozporządzenia. Zdaniem TS z powyższego wynika, że w sytuacji gdy organ krajowy, taki jak w niniejszej sprawie SPF Intérieur, jest uprawniony do weryfikacji wypełniania zobowiązań wynikających z takich uregulowań i przeprowadzenia kontroli w tym celu, a nawet nakłada kary pieniężne w przypadku naruszenia, nie można uznać, nawet jeżeli owe kontrole dotyczą działalności wykonywanej w porcie lotniczym, iż organ ten jest odpowiedzialny z tego względu za koordynację i monitorowanie wdrażania owych podstawowych norm w rozumieniu art. 9 rozporządzenia 300/2008/WE.

Trybunał orzekł, że art. 9 rozporządzenia 300/2008/WE należy interpretować w ten sposób, iż nie stoi on na przeszkodzie temu, aby organ inny niż „organ właściwy”, wyznaczony na podstawie tego przepisu był odpowiedzialny za kontrolę, czy osoba prawna prawa prywatnego i jej pracownicy, którzy realizują zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa w krajowym porcie lotniczym, wypełniają zobowiązania wynikające z uregulowań krajowych regulujących świadczenie usług ochrony przez podmioty prywatne.

Komentarz

Ważny wyrok w kontekście interpretacji polskich regulacji prawa lotniczego.

Z niniejszego wyroku wynika, że zgodnie z art. 9 rozporządzenia 300/2008/WE należy wyznaczyć jeden organ, któremu dane państwo członkowskie powierza odpowiedzialność za koordynację i monitorowanie na terytorium kraju wdrażania wspólnych podstawowych norm, o których mowa w art. 4 rozporządzenia 300/2008/WE – tzw. „organ właściwy” (zob. m.in. art. 21 Prawa lotniczego). Jednakże ten organ właściwy nie musi być jedynym organem odpowiedzialnym za monitorowanie przestrzegania wszystkich aspektów związanych z ochroną lotnictwa cywilnego na poziomie krajowym. Tym samym kilka organów może zajmować się w danym państwie członkowskim ochroną lotnictwa cywilnego, a to państwo może wyznaczyć odrębny organ, który będzie odpowiedzialny za zapewnienie przestrzegania krajowych uregulowań dotyczących wykonywania działalności w zakresie świadczenia usług ochrony na lotniskach przez podmioty prywatne.

Wyrok TS z 10.7.2025 r., Liège Airport Security, C-783/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Początek reformy Państwowej Inspekcji Pracy – kierunki zmian

W artykule zostaną przedstawione kluczowe założenia oraz kierunki zmian przygotowywanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które zostały omówione podczas spotkań 8 i 24.7.2025 r. oraz zapowiedziane na wcześniejszych etapach prac resortu.

Przebieg spotkania

W trakcie spotkania 8.7.2025 r. omówiono propozycje dotyczące procedury przekształcania błędnie zawartych umów cywilnoprawnych w stosunek pracy oraz zaprezentowano plan realizacji kolejnych etapów kamieni milowych, w tym wdrożenie kontroli zdalnych oraz zaostrzenie sankcji wobec nieuczciwych pracodawców.

Ilość zakwestionowanych umów przez PIP w 2024 i 2023

Na marginesie, wskazać należy, że zgodnie ze Sprawozdaniem z działalności Państwowej Inspekcji Pracy za rok 2024 r., skontrolowano aż 38 881 umów o charakterze cywilnoprawnym, a PIP zakwestionował jedynie 1 376 umów, co stanowi zaledwie 3%. Jak wskazano, najwięcej umów, które zostały zakwestionowane, jako zawartych w warunkach charakterystycznych dla stosunku pracy, stwierdzono w branżach: usług administracyjnych (19,3%), handlu i napraw (19%) oraz budownictwie (12,5%). Dla porównania, w 2023 r. PIP zakwestionował 4,5% umów o takim charakterze.

Obecne uprawnienia PIP w zakresie umów cywilnoprawnych

Obecnie, w razie przeprowadzonej kontroli, Państwowa Inspekcja Pracy może w razie stwierdzenia naruszenia przepisów prawa pracy przez pracodawcę w zakresie umów cywilnoprawnych, skierować pozew o ustalenie istnienia stosunku pracy. Dodatkowo, w takich przypadkach, zgodnie z art. 281 pkt. 1 KP, istnieje możliwość wszczęcia postępowania w sprawie o wykroczenie i w konsekwencji zapłaty grzywny w wysokości od 1000 zł do 30.000 zł.

Obecnie PIP nie ma kompetencji, aby przekwalifikować umowę cywilnoprawną na umowę o pracę samodzielnie. Zgodnie z zapowiedziami resortu pracy, PIP ma uzyskać nową kompetencję, która pozwoli mu na nakazanie przekształcenia umowy cywilnoprawnej na umowę o pracę.

Jak już wcześniej zapowiadano, kluczowym kryterium dla potencjalnego przekwalifikowania będzie istnienie stosunku podporządkowania oraz możliwość wydawania poleceń osobom świadczącym usługi w ramach umów cywilnoprawnych. Co więcej, Państwowa Inspekcja Pracy będzie zwracała szczególną uwagę na sytuacje, w których doszło do zmiany umowy
o pracę na umowę B2B w tym samym podmiocie.

Po pierwszych zapowiedziach planowanych zmian, pojawiły się głosy, że w takim przypadku może dojść do naruszenia zasady swobody umów przez strony.

Jednak podkreśla się, że celem reformy PIP jest przede wszystkim jej wzmocnienie, aby miała odpowiednie narzędzia, które będą umożliwiały jej reakcję na naruszenia praw pracowniczych. Nowe, planowane uprawnienia mają umożliwić inspektorom bardziej efektywne działanie, czego skutkiem ma być poprawa warunków pracy w Polsce.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Charakter zmian

Na spotkaniu podkreślono, że reforma ta ma charakter zarówno organizacyjny, jak i społeczny. Zwrócono szczególną uwagę, że Ministerstwo chce przede wszystkim zmienić wizerunek PIP, aby nie był postrzegany jako instytucja opresyjna wobec pracowników, a z drugiej strony celem jest wzmocnienie skuteczności ochrony praw pracowników.

Harmonogram prac

Przedstawiono również szczegółowy harmonogram dalszych prac legislacyjnych – wskazano, że celem zespołu jest przygotowanie projektu ustawy do końca sierpnia, a następnie przeprowadzenie uzgodnień międzyresortowych, konsultacji społecznych oraz uzyskanie akceptacji Rady Ministrów do końca roku.

Spotkanie z 24.7.2025 r.

Przedstawione założenia i kierunki zmian stanowią zapowiedź reformy w Państwowej Inspekcji Pracy. Kolejne spotkanie zespołu odbyło się 24.7.2025 r.

Było ono poświęcone współpracy i wymianie danych w związku z kontrolami PIP oraz po ustaleniu stosunku pracy przez inspektora pracy pomiędzy instytucjami: Państwową Inspekcją Pracy, Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową.

Zgodnie ze stanowiskiem zespołu ochrona pracownika musi być skuteczna i weryfikowalna, a także stawiać pracownika w centrum procesu. Na spotkaniu ustalono takie zasady współpracy pomiędzy instytucjami, aby stwierdzenie istnienia stosunku pracy nie obciążało pracownika koniecznością dalszego wyjaśniania sprawy przed kolejnymi urzędami. Wymiana danych odbywać ma się w formie cyfrowej i być zautomatyzowana.

Podkreślić należy, że obecnie nie został przedstawiony projekt ustawy, wobec czego trudno jest się odnieść do konkretnych propozycji zmian przepisów. Natomiast zapowiedzi zmian
i informacje udostępniane przez Ministerstwo Pracy stanowią cenną wskazówkę w szczególności dla przedsiębiorców. Na obecnym etapie warto zweryfikować treść zawieranych umów aby upewnić się, że obecna forma współpracy nie stwarza ryzyka przekwalifikowania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Za rajd po lesie trzeba będzie zapłacić 500 zł

Projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń, który trafił właśnie do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, jest odpowiedzią na postulaty leśników. Jak podaje Ministerstwo Sprawiedliwości, analiza danych pokazuje blisko 40-krotny wzrost szkód związanych z nielegalnym wjazdem pojazdów do lasów i pozyskiwaniem stroiszu jodłowego w okresie ostatnich pięciu lat.

Zdaniem resortu, skokowy wzrost liczby wykroczeń polegających na nielegalnym wjeździe pojazdów do lasu (art. 161 kodeksu wykroczeń) to efekt coraz większej popularności w ostatnich latach quadów czy motocykli krosowych. Amatorzy rajdów tego typu pojazdami często wjeżdżają do lasu w miejscach, w których jest to niedozwolone. Powoduje to: niszczenie lasu, roślin i grzybów, znaczny hałas, który płoszy zwierzęta i niepokoi je w ich siedliskach.

Więcej chętnych do łamania prawa

O ile jeszcze w 2021 roku odnotowano 36 303 przypadków popełnienia wykroczenia z art. 161 KW, to w ubiegłym roku liczba ta wyniosła 57 713, co stanowi wzrost o 59 proc.

Zdaniem MS, relatywnie niska dolegliwość kar za te przewinienia na podstawie art. 161 KW, czyli grzywna od najniższej możliwej stawki wynoszącej 20 zł czy brak możliwości nałożenia nawiązki, nie sprzyja prewencji wymierzonej w ten proceder. Dlatego wychodząc naprzeciw postulatom Lasów Państwowych formułowanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiono zaostrzyć sankcje. W jaki sposób?

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wyższe sankcje

Po pierwsze do art. 161 zostanie wprowadzony nowy typ kwalifikowany tego wykroczenia (art. 161 § 2, który przewiduje projekt) polegający na „powodowaniu pojazdem znacznego hałasu lub niszczeniu bądź istotnym uszkadzaniu roślin, zwierząt, grzybów, ich siedlisk lub siedlisk przyrodniczych. Sprawcy takiego wykroczenia będzie groziło minimum 500 zł. Górna granica grzywny wynikająca z kodeksu wykroczeń to 5 tys. zł.

Po drugie zmianie ulegnie art. 38 § 2 KW, który określa katalog czynów podlegających na tzw. recydywie wykroczeniowej. Dzięki temu w przypadku popełnienia tego samego wykroczenia w okresie dwóch lat od prawomocnego ukarania, dolna granica ustawowego zagrożenia będzie zwiększona dwukrotnie. Czyli za ponowne hałasowanie pojazdem lub niszczeniem fauny czy flory (art. 161 § 2 KW) grzywna wyniesie minimum 1 tys. zł.

Oprócz tego będzie też możliwość (w przypadku art. 161 § 1 KW) oraz obowiązek (w przypadku art. 161 § 2 KW) orzeczenia nawiązki w wysokości do 1,5 tys. zł.

O ile w kwestii nawiązki MS uwzględnił postulaty leśników, to już wysokość zaproponowanej grzywny za wykroczenie z projektowanego art. 161 § 2 jest sześciokrotnie niższa niż oczekiwało Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które proponowało, by wynosiła ona minimum 3 tys. zł i 6 tys. zł w przypadku recydywy.

Kłopotliwa kradzież

Drugim problemem, z jakim borykają się leśnicy, są kradzieże stroiszu (gałązek jodłowych), które są wykorzystywane na wieńce czy stroiki. Nielegalne pozyskiwanie stroiszu jodłowego, które sprawcom przysparza znacznych korzyści, częstokroć prowadzi do okaleczenia lub nawet zniszczenia drzew na skutek ich usychania. Problem w tym, że z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że kradzieży gałęzi jodłowych nie można zakwalifikować jako kradzież drewna z lasu, które w zależności od wartości skradzionego mienia jest albo przestępstwem z art. 290 kodeksu karnego (jeśli przekracza 800 zł) albo wykroczeniem.

W wyroku jeszcze z sierpnia 1989 r. Sąd Najwyższy przesądził, iż „zabór z lasu państwowego wyrąbanych gałęzi (tzw. stroiszu) stanowi wykroczenie przewidziane w art. 148 § 1 pkt 2 KW, niezależnie od wartości zabranego mienia”.

Dlatego MS proponuje, by szkodnictwo leśne, które dziś jest tylko wykroczeniem, uczynić typem przepołowionym. Oznacza to, że art. 148 KW będzie obejmował tylko czyny o wartości szkody do 800 zł, podczas gdy po przekroczeniu tej wartości będzie ono traktowane jako przestępstwo z nowego art. 290a KK

W projekcie przewidziano również obowiązek orzeczenia na rzecz pokrzywdzonego nawiązki w wysokości podwójnej wartości przedmiotu czynu.

Etap legislacyjny: wykaz prac legislacyjnych RM

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Łukasz Przypaśniak

p.o. głównego inspektora Straży Leśnej

Powszechna dostępność lasów jest dla nas wszystkich bardzo cennym dobrem. Jest przy tym bardzo ważne, abyśmy dążyli do zwiększania społecznej odpowiedzialności za jego trwałość, rozumianą m.in. jako zrównoważone dostarczanie korzyści ekologicznych, społecznych i gospodarczych. Wobec tego istotne jest, aby odpowiednie organy, w tym Straż Leśna działająca w Lasach Państwowych posiadały skuteczniejsze narzędzia przeciwdziałania zjawiskom szkodnictwa leśnego, jak np. nielegalnemu pozyskiwaniu stroiszu jodłowego, czy też intensywnie nasilającemu się zjawisku nielegalnego wjazdu do lasu pojazdami mechanicznymi (quady, motocykle itp.), skutkującym nierzadko znacznymi szkodami dla flory i fauny leśnej, czy nawet zagrażające bezpieczeństwu osób przebywających i korzystających z uroków polskiej przyrody. W mojej ocenie przewidziane zaostrzenie przepisów w zakresie nakładanych kar oraz zmiany kwalifikacji niektórych czynów niedozwolonych są jednymi z potrzebnych działań prewencyjnych, które w znacznym zakresie powinno wpłynąć na zmniejszenie szkodnictwa w tym zakresie. Kolejnym, niezbędnym jednak działaniem powinno być zwiększenie skuteczności wykrywania niepożądanych zjawisk. Straż Leśna w codziennej pracy wykorzystuje coraz nowocześniejsze rozwiązania, zwiększające wykrywalność przestępstw i wykroczeń, a co za tym idzie, pozwalające na nieuchronność sankcji. Niezmiernie ważne są również korzystanie z ustawowych uprawnień w zakresie zwalczania szkodnictwa, także przez inne służby, w tym m.in. Policję oraz kontynuacja współdziałania Straży Leśnej z tymi służbami.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Koniec serialu o nadużywanym przez skarbówkę przepisie

Uchyla się art. 70 § 6 pkt 1 – taki zapis znajdziemy w najnowszej wersji projektu nowelizacji ordynacji podatkowej. Chodzi o regulację, na podstawie której urzędy skarbowe wszczynały postępowanie karne skarbowe po to, aby zapobiec zbliżającemu się przedawnieniu podatku. Czy to oznacza koniec wieloletniego serialu o wykorzystywanym instrumentalnie przez skarbówkę przepisie?

Tak, potwierdzam, że chcemy wreszcie ten problem definitywnie rozwiązać. Art. 70 § 6 pkt 1 ordynacji podatkowej faktycznie od wielu lat budził kontrowersje i faktycznie zdarzało się, że urzędy skarbowe go nadużywały. Były różne koncepcje zmiany tego przepisu, każda powodowała wątpliwości, postanowiliśmy więc po prostu go uchylić.

Nie będzie furtki dla najcięższych przestępstw skarbowych?

W pierwszej wersji projektu, którą opublikowaliśmy w marcu, ograniczaliśmy stosowanie art. 70 § 6 pkt 1 do niektórych kategorii przestępstw. Ten pomysł był krytykowany, dlatego poszliśmy dalej.

Plany co do przepisów o przedawnieniu ma też sejmowa Komisja do Spraw Deregulacji. Pokrywają się z zamiarami Ministerstwa Finansów?

Nasza propozycja jest radykalniejsza i korzystniejsza dla podatników. Chcemy też, żeby przeszła przez całą procedurę legislacyjną i została porządnie skonsultowana ze wszystkimi zainteresowanymi. Dotyczy przecież nie tylko podatków, ordynację podatkową stosuje się także do innych należności publicznoprawnych. Ta nowelizacja wymusi zmianę pracy administracji skarbowej.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Administracja skarbowa będzie musiała pracować szybciej, żeby zdążyć przed przedawnieniem. To możliwe?

Wierzę, że tak. Po wejściu Krajowego Systemu e-Faktur i Jednolitego Pliku Kontrolnego dla PIT i CIT na pewno będzie można szybciej zweryfikować rozliczenia podatników. I urzędy zdążą wyłapać nieprawidłowości przed terminem przedawnienia.

Projekt wykreśla z kodeksu karnego skarbowego przepis, który wyklucza karalność przestępstwa skarbowego, gdy nastąpiło przedawnienie należności publicznoprawnej. Było to też w pierwszej wersji i, jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 13 maja, taka zmiana oznacza, że podatnika będzie można karać nawet wtedy, gdy podatek już się przedawnił. Czyli oprócz marchewki jest też kij?

Zdecydowanie ustępujemy podatnikom w kwestii przedawnienia podatku. Ale musimy mieć możliwość ścigania i skazania przestępców. Na karanie najpoważniejszych przestępstw kodeks karny skarbowy daje 10 lat i ten termin zostanie. Zaś przedawnienie podatku nie będzie miało wpływu na sprawę karną.

W najnowszej wersji projektu znalazła się też nowa przesłanka zawieszenia biegu terminu przedawnienia podatku – wszczęcie postępowania w sprawie unikania opodatkowania. Czy to nie jest kolejny sposób na zapobieganie przedawnieniu?

Takich postępowań jest średnio 22 rocznie. To będzie naprawdę niewielki wyjątek od zasady, że podatek przedawnia się po pięciu latach (licząc od końca roku, w którym upłynął termin jego zapłaty).

Zapowiadano też ograniczenie obowiązku zgłaszania skarbówce schematów podatkowych (tzw. MDR), czyli działań mających na celu podatkowe korzyści. Co przewiduje projekt?

Likwidujemy obowiązek raportowania schematów krajowych. Jest uciążliwy i kosztowny dla firm. W raportach nie ma nic, o czym administracja skarbowa nie wiedziałaby z innych źródeł. Zostanie obowiązek zgłaszania schematów transgranicznych, ale z pewnymi modyfikacjami, związanymi głównie z dostosowaniem do unijnej dyrektywy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mediacje w sprawach medycznych

Mediacja ma szanse stać się stosowaną w praktyce instytucją w sprawach odpowiedzialności lekarzy i lekarzy dentystów. RPO biorąc pod uwagę swoje dotychczasowe działania w przedmiocie upowszechnienia mediacji w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów (wystąpienie RPO z 27.7.2022 r. do Ministra Zdrowia i załączone do tego pisma stanowisko Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej), skierował do MZ swoje stanowisko w zakresie zasadności podjęcia prac legislacyjnych w celu przyjęcia proponowanych zmian prawnych w instytucji mediacji w postępowaniu w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów.

Już w roku 2022 RPO Marcin Wiącek zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o rozważenie podjęcia prac legislacyjnych w celu przyjęcia zmian zaproponowanych przez Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej, w kwestii mediacji w postępowaniu dotyczącym odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów. Chodziło o wprowadzenie w ustawie z 2.12.2009 r. o izbach lekarskich (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1342; dalej: IzbyLekU) możliwości umorzenia postępowania przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd lekarski – w przypadku zawarcia ugody przed mediatorem izby lekarskiej.

Mediacje w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy

Instytucja mediacji jest uregulowana w postępowaniu w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów, o którym mowa w IzbyLekU. Stronami postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy są pokrzywdzony oraz lekarz, którego dotyczy postępowanie. Zgodnie z art. 113 ust. 1 IzbyLekU rzecznik odpowiedzialności zawodowej w czasie postępowania wyjaśniającego albo sąd lekarski w czasie postępowania przed sądem lekarskim może z inicjatywy lub za zgodą stron skierować sprawę do postępowania mediacyjnego między pokrzywdzonym i obwinionym. Mediator sporządza, po przeprowadzeniu postępowania mediacyjnego, sprawozdanie z jego przebiegu i wyników, które dołącza się do akt sprawy. Do postępowania mediacyjnego stosuje się odpowiednio przepisy KPK.

Biorąc pod uwagę treść przepisów dotyczących postępowania mediacyjnego, nie określają one konsekwencji zawarcia ugody przed mediatorem. W związku z odesłaniem zawartym w art. 112 pkt 2 IzbyLekU dają możliwość złagodzenia kary wymierzonej przez sąd lekarski. Zgodnie z art. 53 § 2b pkt 5 i 6 KK okoliczności łagodzące stanowią w szczególności: pojednanie się z pokrzywdzonym oraz naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem lub zadośćuczynienie za krzywdę wynikłą z przestępstwa.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Statystyki na korzyść mediacji

Aktualnie wciąż jednak instytucja mediacji, znana przecież procedurze cywilnej w sprawach o odszkodowanie i/lub zadośćuczynienie, nie jest w pełni wykorzystywana w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów. Statystyki ukazują jej marginalne stosowanie, jednak – co należy podkreślić – tam, gdzie została prowadzona doprowadziła do zawarcia ugody w 70% spraw.

RPO ponownie wystąpił do Ministra Zdrowia o podjęcie prac legislacyjnych, które odmiennie określą rolę i wynik mediacji w postępowaniu dyscyplinarnym wobec lekarzy oraz lekarzy dentystów. Chodzi o precyzyjne określenie skutków mediacji, co ma znaczenie dla stron postępowania. Proponuje wprowadzenie w ustawie o izbach lekarskich rozwiązania pozwalającego na umorzenie postępowania przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd lekarski, jeżeli doszło do pojednania z pokrzywdzonym i naprawienia szkody lub zadośćuczynienia wyrządzonej krzywdzie. Oczywiście wymagałoby to dokonania oceny przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd lekarski. Przed podjęciem decyzji co do umorzenia postępowania ocenie podlegałby także charakter sprawy oraz rozmiar wyrządzonej szkody.

Mediacja na wcześniejszym etapie postępowania

Biorąc pod uwagę powyższe należy w pełni zaaprobować propozycje zmian legislacyjnych w instytucji mediacji w postępowaniu w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów. Mediacja jest alternatywną metodą rozwiązywania sporów, co oznacza, iż także w sprawach odpowiedzialności zawodowej jest szersze stosowanie byłoby pożądanym rozwiązaniem, zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy i lekarzy dentystów.

Propozycja wprowadzenia możliwości uczestnictwa w mediacji na wcześniejszym etapie postępowania jest zasadna. Aktualnie w świetle art. 113 ust.1 IzbyLekU. rzecznik odpowiedzialności zawodowej w postępowaniu wyjaśniającym albo sąd lekarski w czasie postępowania przed sądem lekarskim może z inicjatywy lub za zgodą stron skierować sprawę do postępowania mediacyjnego między pokrzywdzonym i obwinionym. Nie ma zatem przeszkód, aby strony mogły uczestniczyć w mediacji na wcześniejszym etapie postępowania.

Na szersze stosowanie tej instytucji może wpłynąć wprowadzenie przesłanki umorzenia postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej w przypadku zawarcia ugody przed mediatorem izby lekarskiej. Jednak wymagałoby to wprowadzenia nowej przesłanki w art. 63 IzbyLekU. Zawarcie ugody przed mediatorem izby lekarskiej stanowiłoby negatywną przesłankę wszczęcia postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy. W praktyce oznaczałoby to, że postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy nie wszczyna się, a wszczęte umarza. Oczywiście zgodnie z propozycjami umorzenie miałoby charakter fakultatywny. Co też jest oczywiście uzasadnione z uwagi na poprzedzającą decyzję o zasadności umorzenia dokonywaną przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej lub sąd. Pod uwagę brany byłby charakter sprawy i rozmiar wyrządzonej szkody.

Zaproponowane zmiany to szansa na szersze zastosowanie instytucji mediacji także w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ułatwienia prawne dla kobiet po stracie ciąży

Zasiłek macierzyński

Obecny stan prawny

W obecnym stanie prawnym, zgodnie z art. 1801 § 1 ustawy z 26.6.1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 277), w razie urodzenia martwego dziecka pracownicy przysługuje urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni po porodzie, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w takim przypadku urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu.

Dokumentem niezbędnym do przyznania i wypłaty zasiłku macierzyńskiego za okres ustalony przepisami Kodeksu pracy jako okres urlopu macierzyńskiego jest odpis skrócony aktu urodzenia dziecka, co wynika z § 9 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 8.12.2015 r. w sprawie zakresu informacji o okolicznościach mających wpływ na prawo do zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa lub ich wysokość oraz dokumentów niezbędnych do przyznania i wypłaty zasiłków (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 616; dalej: InfOkolZasR).

W przypadku martwego urodzenia nie jest sporządzany akt zgonu, lecz akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe – art. 52 ust. 2 ustawy z 28.11.2014 r. – Prawo o aktach stanu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 594).

Wobec powyższego, podstawą do skorzystania z urlopu macierzyńskiego oraz wypłaty zasiłku macierzyńskiego w przypadku martwego urodzenia dziecka jest akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe.

Akt urodzenia sporządzany jest w oparciu o kartę urodzenia lub kartę martwego urodzenia. Karta martwego urodzenia zawiera dane wymagane w karcie urodzenia oraz informację, że dziecko urodziło się martwe. Kartę martwego urodzenia przekazuje się kierownikowi urzędu stanu cywilnego w terminie jednego dnia od dnia jej sporządzenia. Jeżeli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, karty martwego urodzenia nie przekazuje się.

Wskazać można zatem następującą sekwencję zdarzeń – martwe urodzenie – możliwość określenia płci dziecka – wydanie karty martwego urodzenia – sporządzenie aktu urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe – prawo do urlopu i zasiłku macierzyńskiego w wymiarze 8 tygodni po porodzie.

Problem pojawia się w sytuacji, w której poronienie nastąpiło na etapie ciąży, w której płci nie można określić bez dodatkowych badań. W takiej sytuacji nie jest wydawana karta martwego urodzenia, a co za tym idzie – nie ma możliwości wystawienia aktu stanu cywilnego i skorzystania przez matkę z uprawnień urlopowych i zasiłkowych.

Określenie płci dziecka w takiej sytuacji jest możliwe w drodze kosztownych i długotrwałych badań genetycznych. Niekiedy osoby uprawnione decydowały się na takie badanie właśnie dla celów rejestracji martwego urodzenia. Nie jest to jednak świadczenie finansowane ze środków publicznych, więc jest dodatkowo płatne (koszt takiego badania to 400-700 złotych). Często także czas oczekiwania na wynik badania uniemożliwiła fizyczne skorzystanie z urlopu macierzyńskiego.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Kierunek zmian

Zmiana dotyczy treści rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 8.12.2015 r. w sprawie zakresu informacji o okolicznościach mających wpływ na prawo do zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa lub ich wysokość oraz dokumentów niezbędnych do przyznania i wypłaty zasiłków.

Polega na nowelizacji zapisu § 9 pkt 2 InfOkolZasR, zgodnie z którym po nowelizacji dokumentem niezbędnym do przyznania i wypłaty zasiłku macierzyńskiego za okres ustalony przepisami Kodeksu pracy jako okres urlopu macierzyńskiego jest:

Zasiłek macierzyński przysługiwać będzie za okres od dnia porodu albo martwego urodzenia bez względu na czas trwania ciąży.

Wobec powyższego, w sytuacji braku możliwości wystawienia aktu urodzenia (z adnotacją o martwym urodzeniu), wystarczającym dokumentem będzie zaświadczenie lekarza (posiadającego tytuł specjalisty w dziedzinie położnictwa i ginekologii lub lekarza w trakcie odbywania specjalizacji w tej dziedzinie), lub położnej o martwym urodzeniu. To pozwoli kobiecie skorzystać z urlopu macierzyńskiego w wymiarze 8 tygodni oraz 100% zasiłku macierzyńskiego, bez konieczności przeprowadzania badań genetycznych.

Innymi słowy – każda kobieta (podlegająca ubezpieczeniu chorobowemu, nie tylko pozostająca w stosunku pracy), która dozna martwego urodzenia dziecka, po przedstawieniu aktu urodzenia lub zaświadczenia lekarza i położnej o martwym urodzeniu, będzie miała prawo do urlopu i zasiłku.

Nadal możliwe będzie wykonanie badań genetycznych – nic się w tym zakresie nie zmienia, ale będzie to decyzja uprawnionego, a nie wymóg do uzyskania aktu stanu cywilnego.

Analogiczna regulacja wprowadzona została także w przypadku urodzenia dziecka podczas pobytu za granicą.

Zasiłek pogrzebowy

Obecny stan prawny

Z powyższą zmianą koresponduje również oczekująca na wejście w życie nowelizacja rozporządzenia w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno–rentowe w zakresie dokumentów załączanych do wniosku o zasiłek pogrzebowy.

Zgodnie z obecnym brzmieniem § 16 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 11.10.2011 r. w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno–rentowe (Dz.U. 2011 Nr 237, poz. 1412), do wniosku należy załączyć odpis skrócony aktu zgonu albo odpis zupełny aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe.

Procedura uzyskiwania aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że urodziło się martwe, została opisana powyżej. W przypadku, w którym płeć jest możliwa do ustalenia i została wystawiona karta martwego urodzenia, a dalej – akt urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu, w sytuacji pokrycia kosztów pogrzebu takiego dziecka przysługuje zasiłek pogrzebowy.

Natomiast w sytuacji braku możliwości ustalenia płci, a co za tym idzie – braku możliwości uzyskania dalszych dokumentów, nie było możliwości uzyskania zasiłku pogrzebowego, pomimo że była możliwość pochówku dziecka na podstawie karty zgonu.

Kierunek zmian

Zmiany mają na celu zrównanie uprawnień rodziców dzieci martwo urodzonych w dostępie do zasiłku pogrzebowego z tytułu poniesienia kosztów pogrzebu, bez względu na kryterium możliwości ustalenia płci takich dzieci.

Na skutek nowelizacji, dokumentem wymaganym do załączenia do wniosku o zasiłek pogrzebowy będzie odpis skrócony aktu zgonu albo odpis zupełny aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe, a w przypadku, w którym nie został sporządzony akt urodzenia dziecka – karta zgonu albo zaświadczenie lekarza albo położnej o martwym urodzeniu, bez względu na czas trwania ciąży, wydane na podstawie dokumentacji medycznej potwierdzającej ciążę.

Wobec tego, możliwe będzie uzyskanie zasiłku pogrzebowego z tytułu pokrycia kosztów pogrzebu niezależnie od tygodnia ciąży, będzie przysługiwało bez konieczności przeprowadzania badań genetycznych.

Etap legislacyjny

Rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 21.7.2025 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe (Dz.U. z 2025 r. poz. 968) wchodzi w życie 6.8.2025 r.

Rozporządzenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 21.7.2025 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie zakresu informacji o okolicznościach mających wpływ na prawo do zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa lub ich wysokość oraz dokumentów niezbędnych do przyznania i wypłaty zasiłków (Dz.U. z 2025 r. poz. 969) wchodzi w życie 6.08.2025 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź