Obniżenie limitów KUP dla samochodów do 100 000 zł
Zgodnie z art. 16 ust 1 pkt 4 ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 278; dalej: PDOPrU) nie uważa się za koszty uzyskania przychodów: odpisów z tytułu zużycia samochodu osobowego, w części ustalonej od wartości samochodu przewyższającej kwotę 225 000 zł – w przypadku samochodu osobowego będącego pojazdem elektrycznym w rozumieniu ustawy z 11.1.2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1289) albo kwotę 150 000 zł – w przypadku pozostałych samochodów osobowych. Zgodnie zaś z art. 16 ust. 1 pkt 49a PDOPrU nie są kosztami uzyskania przychodu także dotyczące samochodu osobowego opłaty wynikające z umowy leasingu, najmu, dzierżawy lub innej umowy o podobnym charakterze, z wyjątkiem opłat z tytułu składek na ubezpieczenie samochodu osobowego, w wysokości przekraczającej ich część ustaloną w takiej proporcji, w jakiej ww. kwoty pozostają do wartości samochodu osobowego będącego przedmiotem tej umowy. Analogiczne przepisy obowiązują także na gruncie ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2025 r. poz. 163; dalej: PDOFizU).
Obydwie regulacje w swojej istocie sprowadzają się do ograniczania możliwości podatkowego rozliczenia wydatków samochodowych, w domyśle związanych z samochodami osobowymi wykorzystywanymi do celów wykraczających poza działalność gospodarczą. Podobny mechanizm dotyczy więc zarówno amortyzacji (dla samochodów stanowiących środki trwałe podatnika), jak i korzystania z samochodów na podstawie umów najmu, leasingu itp.
Zasady te ulegną niebawem zmianie. W wielu przypadkach oznaczać to będzie, że możliwość podatkowego rozliczania wydatków samochodowych zostanie znów ograniczona.
Co się zmieni? Emisyjność.
Nowe rozwiązania nadają podatkową preferencję dla pojazdów niskoemisyjnych. Przewidują uzależnienie wysokości limitu amortyzacji od wielkości emisji przez pojazd dwutlenku węgla (CO2). Zaproponowane rozwiązania są korzystniejsze dla pojazdów, które charakteryzują się niską emisją CO2 – poniżej 50 g/km. Wchodząc nieco bardziej w szczegóły, utrzymany na niezmienionym poziomie 225 000 zł zostanie poziom stawki amortyzacji dla pojazdów elektrycznych. Wprowadzona zostanie stała stawka amortyzacji dla pojazdów napędzanych wodorem na poziomie 225 000 zł (dotychczas pojazdy napędzane wodorem traktowane były jak pojazdy inne niż elektryczne – stawka amortyzacji wynosiła 150 000 zł). Tu jednak dobre wieści się kończą, bowiem wprowadzone będą także stawki amortyzacji dla pojazdów uzależnionych od emisji CO2, czyli pojazdów hybrydowych oraz pojazdów spalinowych. Dla pojazdów emitujących > 50 g/km CO2 stawka spadnie do 100 000 zł. Dla pojazdów emitujących < 50 g/km CO2, stawka wynosić będzie nadal 150 000 zł.
Przeliczmy to. Wyobraźmy sobie średniej wielkości sp. z o.o. (niebędącą małym podatnikiem), planującą nabycie floty 10 benzynowych aut osobowych wykorzystywanych przez przedstawicieli handlowych. Katalogowa cena za sztukę to 120 000 zł netto + 23% VAT, co daje łącznie 147 600 zł. Połowa VAT jest do odliczenia, więc dla celów amortyzacji pozostaje wartość 133 800 zł. Dziś całość tej kwoty może zostać zaliczona do kosztów podatkowych (w drodze amortyzacji). Od 1.1.2026 r. podatnik będzie mógł rozliczyć jedynie 75% tej kwoty (tyle wychodzi z ilorazu 100 000/133 800). Oznacza to, że do KUP nie trafi ostatecznie 33 450 zł za każde auto. To realny uszczerbek w wysokości 6 355 zł za auto, a więc 63 550 zł za całą flotę. Rzeczywiście, historyczna obniżka podatków.
Komentarz
Zgodnie z motywacją ustawodawcy wyrażoną w uzasadnieniu do ustawy zaproponowane rozwiązanie wprowadzać ma zachętę dla przedsiębiorców do sukcesywnej wymiany flot pojazdów spalinowych na pojazdy niskoemisyjne. Nie da się ukryć, że ustawodawca dał przedsiębiorcom czas na dostosowanie procesu przechodzenia na transport niskoemisyjny do swoich strategii prowadzenia działalności gospodarczej. Ale wydaje się jednocześnie, że świadomość zmiany ww. przepisów gdzieś się zatarła.
Preferencyjny sposób traktowania pojazdów niskoemisyjnych ma też – zdaniem ustawodawcy – na celu zrównoważenie ich wyższej ceny w stosunku do pojazdów spalinowych. To już czysta demagogia, bo też poza wyjątkowo elitarnym gronem użytkowników pojazdów napędzanych wodorem nikt nic nie zyska. A wielu straci. Tak określone normy emisji wrzucą bowiem do najmniej korzystnego podatkowo worka w zasadzie wszystkie samochody spalinowe i hybrydowe inne niż plug-in. Również te spełniające najnowszą normę EURO 7. Co ważne, do pojazdów wprowadzonych do ewidencji środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych podatnika przed wejściem w życie tych przepisów stosuje się zasady dotychczasowe. Jeśli więc inwestować we flotę niekoniecznie najniżej emisyjną – to teraz.
Elektromobilność jest dziedziną, która rozwija się dynamicznie na całym świecie, wprowadzane są coraz nowsze rozwiązana, które mają na celu przyczynić się do neutralności klimatycznej transportu oraz zwiększenia poziomu ekologii w tym sektorze. Oczywiste jest, że ustawodawca zachęca więc do takich rozwiązań, skoro są one ogólnie rzecz biorąc „lepsze”. To, co znów nas irytuje, to jednak wspomniana już klasyczna demagogia. „Zachęta” do korzystania z floty elektromobilnej polega bowiem na podatkowym obrzydzaniu floty konwencjonalnej. Szkoda, że ustawodawca nie jest na tyle odważny, aby przyznać to wprost. Jak wiadomo, żadnemu Ministrowi Finansów nie przejdzie jednak przez gardło, że „podwyższa podatki”. A jeśli zerkniemy do historycznego OSR, to bez trudu odnajdziemy w nim wskazówkę, że Ministerstwo Finansów liczy na wzrost wpływów budżetowych w związku z nowymi przepisami na poziomie kilkunastu miliardów złotych w skali 6 lat. Czyli chyba jednak nie o neutralność klimatyczną tylko tu chodzi…
Ma być więcej milczących zgód
W niedzielę 13 lipca weszła w życie ustawa zawierająca pierwszy pakiet rozwiązań deregulacyjnych, ułatwiających prowadzenie biznesu (Dz.U. z 2025 r. poz. 769). Przewidziano w niej m.in. mediacje w postępowaniach administracyjnych, zawieranie umów leasingu w formie elektronicznej, ułatwienia w korzystaniu z Małego ZUS Plus, a także tzw. wezwania miękkie do urzędów (bez wszczynania formalnego postępowania).
Następne kilka ustaw deregulacyjnych już podpisał Prezydent. Premier Donald Tusk zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że akcja deregulacyjna będzie kontynuowana jesienią.
Jak się dowiedziała „Rzeczpospolita” w kancelarii premiera, że ze społecznego zespołu Rafała Brzoski wpłynęło do rządu łącznie niemal 500 propozycji zmian ustawowych. Proces deregulacji obudził też inicjatywę po stronie urzędników. Z tego samego źródła wiemy, że poszczególne ministerstwa wysunęły propozycje kilkuset zmian w przepisach. Spółki Skarbu Państwa, zachęcone przez resort aktywów państwowych, nadesłały jeszcze więcej, bo około tysiąca propozycji.
Dyscyplinowanie urzędników
Jakie projekty mają być opracowane w drugiej fazie deregulacji? Ma być rozszerzony zakres spraw rozstrzyganych w urzędach w sposób „milczącej zgody”, tj. załatwienia sprawy po upływie określonego terminu, według życzenia wnioskującego i bez formalnego wydawania formalnej decyzji o zgodzie. Łatwiejsze ma być dochodzenie niespornych należności między kontrahentami i usprawnienie systemu egzekucji, by zapobiegać zatorom płatniczym. Będą też zmiany w prawie pracy: komunikacja między pracownikiem a pracodawcą, także co do warunków pracy, ma się odbywać w formie elektronicznej.
Jak zauważa Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC, postulat rozszerzania „milczącej zgody” już od dawna jest aktualny wszędzie tam, gdzie inwestycje firm zależą od decyzji organów władzy. – Oczywiście nie powinno się tej metody stosować np. w przypadkach postępowań w sprawie lokalizacji i uruchomienia wielkich inwestycji o poważnym wpływie na środowisko i dużym znaczeniu dla gospodarki kraju. Niemniej jednak, gdy chodzi np. o budowę mniejszych obiektów, także stawianych przez przeciętnego Kowalskiego, milcząca zgoda byłaby dobrym rozwiązaniem – ocenia Bernatowicz. Dodaje, że w praktyce taka procedura mobilizuje urzędników do dyscypliny czasowej i nie oznacza automatycznej zgody na wszystko, czego domaga się wnioskujący.
– Jeśli przesłanki do takiej milczącej zgody nie są spełnione, urząd wydaje przecież decyzję odmowną – zauważa ekspert.
W ramach dotychczasowej akcji deregulacyjnej „milczącą zgodę” udało się rozszerzyć tylko na nieliczne procedury. W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem wprowadzającym taką zgodę m.in.dla rejestracji znaków identyfikacyjnych producentów butelek miarowych, zawieranie przez producentów i handlowców umów z przedsiębiorcami zajmującymi się obrotem, magazynowaniem lub wytwarzaniem paliw. Osobny projekt przewiduje podobne ułatwienia dla drobnych prac przy obiektach zabytkowych bez naruszania ich historycznej substancji (np. wymiana kabli elektrycznych czy wieszanie tabliczek na ścianach).
Prostsze prawo
W trakcie dotychczasowej akcji deregulacyjnej rząd opracował i zgłosił do Sejmu 66 projektów ustaw, realizujących 125 postulatów zmian. Niektóre z tych ustaw były kolejnymi nowelizacjami tej samej ustawy. Tak stało się np. w przypadku zmian w prawie farmaceutycznym. To spotkało się z zarzutami niektórych prawników i posłów opozycji, że rząd chce osiągnąć efekt propagandowy, chwaląc się wielką liczbą ustaw.
Jednak, jak się dowiadujemy w kancelarii premiera, taki zabieg był świadomy, mimo że nie do końca zgodny ze sztuką legislacyjną. Argumentem za takim rozdrobnieniem projektów była sejmowa praktyka, w której mniejsze projekty udaje się łatwiej uchwalić. Często w takich sprawach łatwiej zorganizować krótkie posiedzenie sejmowej komisji, zabierające jej posłom godzinę zamiast wielogodzinnych obrad nad obszernymi projektami. W efekcie proces tworzenia prawa jest szybszy, choć tworzy efekt – jak to ironicznie nazywają sami rządowi legislatorzy – „mgławicy legislacyjnej”.
Jednak w drugim etapie akcji deregulacyjnej pomysły na zmianę prawa mają być już grupowane w większe projekty, a tempo prac nie będzie już takie błyskawiczne jak dotychczas.
Deregulacja, choć obliczona na eliminację nadmiaru przepisów i uproszczenie różnych procedur, może przynieść w efekcie wzrost objętości uchwalanego prawa. Tym samym jest prawdopodobne odwrócenie zapoczątkowanego w 2024 roku wyraźnego trendu spadkowego. Monitorująca te zjawiska firma audytorsko-doradcza Grant Thornton podaje, że w ub.r. liczba stron nowych aktów prawnych spadła do 14,2 tys., czyli o 58,8 proc. mniej niż w 2023 roku. Ostatnio taki poziom odnotowano 16 lat temu.
Grzegorz Szysz
doradca podatkowy i partner w Grant Thornton
Podatki to bardzo zmienny i skomplikowany obszar prawa, który od dawna wymaga kompleksowego uporządkowania. Niektóre ustawy, jak np. ordynację podatkową czy system podatków dochodowych trzeba wręcz napisać na nowo. Niemniej jednak, przyjęta w ramach deregulacji strategia wielu punktowych zmian może być całkiem skuteczna. W praktyce krótkie ustawy są uchwalane szybciej niż większe nowelizacje. Zdarzało się, że większe projekty bywały wstrzymywane z powodu sporu o mały ich fragment. Gdy spojrzeć na ostatnie działania deregulacyjne rządu, to bardzo cenne są takie zmiany jak zniesienie obowiązku publikowania strategii podatkowych czy ułatwienia działania podatkowych grup kapitałowych. Choć wprowadzano je punktowo, to korzyści dla podatników będą spore.
Projekt zmian w procedurze okazania w postępowaniu karnym
Najważniejsze założenia zmian:
– poszerzenie delegacji ustawowej dla Ministra Sprawiedliwości (działającego w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych) w zakresie określania sposobu przeprowadzania i dokumentowania przebiegu czynności okazania,
– wprowadzenie obowiązku załączania do protokołu okazania zdjęć osób okazywanych,
– wprowadzenie obowiązku utrwalania przebiegu okazania za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk.
Przedstawiany projekt ma charakter fragmentaryczny i dotyczy jednego tylko przepisu Kodeksu postępowania karnego – art. 173 § 4 KPK, jednak z punktu widzenia organów procesowych dosyć istotnego, gdyż dotyczącego delegacji ustawowej dla wydania aktu wykonawczego regulującego przebieg i utrwalanie tak ważnej czynności dowodowej, jaką jest okazanie.
Zasady dokumentowania przebiegu okazania
Obecnie przebieg okazania dokumentuje się protokołem z przesłuchania w związku z okazaniem osoby, jej wizerunku lub rzeczy (art. 143 § 1 pkt 5 KPK), a techniczne warunki tej czynności określa rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 2.6.2003 r. w sprawie warunków technicznych przeprowadzenia okazania (Dz.U. z 2003 r. Nr 104, poz. 981). Celem projektowanej zmiany jest poszerzenie delegacji ustawowej dla Ministra Sprawiedliwości wskazanie w jej treści – oprócz technicznych warunków – także sposobu utrwalenia przebiegu przeprowadzenia okazania, przy uwzględnieniu możliwości odtworzenia jego przebiegu, a tym samym uregulowanie w treści aktu wykonawczego zasad dokumentowania przebiegu okazania.
W uzasadnieniu projektu wskazano na znaczenie nie tylko samej czynności okazania, ale też i protokołu, który służy zachowaniu warunków rozpoznania obiektywnego i zapobiega dyskwalifikacji wartości dowodowej omawianej czynności w toku całego postępowania karnego.
Gwarancje procesowe uczestnika postępowania
W swoim wystąpieniu przed Sejmem uzasadniając projekt ustawy Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Arkadiusz Merke wyjaśniał, że w drodze aktu wykonawczego planuje się usankcjonować już funkcjonującą praktykę organów procesowych polegającą na rejestrowaniu czynności okazania za pomocą urządzeń rejestrujących dźwięk i obraz. Reforma ma na celu wzmocnienie gwarancji procesowych osób uczestniczących w postępowaniu karnym już od pierwszej czynności, poprzez:
– ujednolicenie praktyki i wyeliminowanie różnic w dokumentowaniu procedury okazania przez różne jednostki;
– precyzyjne dokumentowanie przebiegu okazania w przepisach;
– zapewnienie rzetelności przeprowadzanej czynności.
Jednocześnie przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości zapowiedział kolejne zmiany w KPK dostosowujące ten akt prawny do wymogów prawa międzynarodowego w zakresie gwarancji procesowych uczestników postępowania.
Projekt ustawy został skierowany do prac w Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.
Wpis do CEIDG a obowiązek opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne
Stan faktyczny
ZUS stwierdził, że R.C. jako osoba prowadząca pozarolniczą działalność gospodarczą podlegał obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym: emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu od 1.1.1999 r. do 30.4.2008 r. W odwołaniu R.C. zakwestionował tę decyzję w części, w jakiej stwierdzono, że podlega on tym ubezpieczeniom w okresie innym niż od 1.12.2001 r. do 31.12.2006 r. Sąd I instancji oddalił odwołanie R.C., a Sąd II instancji utrzymał zaskarżone orzeczenie w mocy. Sądy oparły się na dowodach z zeznań świadków, zgromadzonych w sprawie dokumentach oraz wyroku SR w K. Z zaświadczenia z CEIDG wynikało, że R.C. od 1991 r. prowadził działalność w ramach spółki cywilnej P., zarejestrowanej w latach 2001-2016, z tym, że od 31.12.2006 r. zaprzestała ona wykonywania działalności. Z pisma Naczelnika Urzędu Skarbowego wynikało natomiast, że R.C. zgłosił się do ubezpieczeń społecznych od 1.1.1999 r. do 30.4.2008 r. jako osoba prowadząca działalność gospodarczą, składał deklaracje podatkowe VAT-7 za lata 2001-2008 z tytułu prowadzenia działalności, a ponadto w tym okresie zatrudniał pracowników. Na mocy prawomocnego wyroku SR w K. R.C. został zobowiązany do zapłaty H.S. – swojemu byłemu pracownikowi zaległego wynagrodzenia za okres od 1.5.2005 r. do 30.4.2008 r. oraz ekwiwalentu za urlopy wypoczynkowe. W wyroku tym sprostowano również wydane H.S. świadectwo pracy w zakresie informacji o dacie ustania zatrudnienia przyjmując, że nastąpiło to 30.4.2008 r.
Zarzuty skargi kasacyjnej
R.C. wniósł skargę kasacyjną twierdząc, że z ustaleń faktycznych poczynionych przez Sądy nie wynika, aby w spornym okresie wykonywał jakiekolwiek czynności we własnym imieniu bądź w celach zarobkowych, co wyklucza możliwość stwierdzenia, by był osobą prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą. Jego zdaniem Sąd II instancji zupełnie pominął art. 2 ustawy z 2.7.2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2168; dalej: SwobDziałGospU). Skarżący podniósł zarzut naruszenia art. 365 KPC oraz art. 366 KPC przez uznanie, że sentencja wyroku wydanego przez SR w K. jest wiążąca dla sądów orzekających w tej sprawie. W skardze kasacyjnej dowodzono, że sam fakt zatrudniania pracownika, nawet stwierdzony prawomocnym wyrokiem, jest niewystarczający do jednoznacznego przyjęcia, że R.C. prowadził w spornym okresie działalność gospodarczą. Skarżący twierdził, że działał w imieniu i na polecenie swojego brata, a nie w imieniu własnym.
SN nie prowadzi postępowania dowodowego
SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania uznając, że skarżący nie wykazał istnienia wskazanej przez siebie przesłanki przesądu, czyli jej oczywistej zasadności. W orzecznictwie przyjmuje się bowiem, że skarga kasacyjna jest oczywiście uzasadniona, jeżeli zaskarżone tą skargą orzeczenie zapadło wskutek oczywistego naruszenia prawa. Pod pojęciem tym rozumie się widoczną, bez potrzeby dokonywania pogłębionej analizy jurydycznej, sprzeczność wykładni lub stosowania prawa z jego brzmieniem albo powszechnie przyjętymi regułami interpretacji. O oczywistym naruszeniu prawa możemy mówić wówczas, gdy orzeczenie jest niewątpliwie sprzeczne z zasadniczymi i niepodlegającymi różnej wykładni przepisami prawa (zob. postanowienie SN z 13.3.2025 r., III USK 278/23, Legalis; postanowienie SN z 8.1.2025 r., II USK 292/24, Legalis). W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono, że SN jako sąd kasacyjny, nie jest sądem powszechnym III instancji, zaś skarga kasacyjna nie jest środkiem zaskarżenia przysługującym od każdego rozstrzygnięcia sądu II instancji kończącego postępowanie w sprawie.
R.C. kwestionował ustalenia faktyczne twierdząc, że zebrane w sprawie dowody powinny doprowadzić do uchylenia decyzji ZUS. Tymczasem ocena, czy zgłoszone zarzuty są zasadne, wiąże się z przedmiotem sporu oraz ustaleniami faktycznymi stanowiącymi podstawę zaskarżonego orzeczenia, którymi SN jest związany. Konsekwencją ograniczeń wynikających z art. 39813 § 2 KPC jest nie tylko brak możliwości przeprowadzenia przez SN w jakimkolwiek zakresie dowodów, lecz także badanie, czy sąd II instancji nie przekroczył granic swobodnej ich oceny. W rezultacie każdy zarzut skargi kasacyjnej, który ma na celu polemikę z ustaleniami faktycznymi sądu II instancji, nawet pod pozorem kwestionowania wykładni lub niewłaściwego zastosowania określonych przepisów prawa materialnego, z uwagi na jego sprzeczność z art. 3983 § 3 KPC jest niedopuszczalny (zob. postanowienie SN z 30.1.2025 r., I CSK 2563/24, Legalis; wyrok SN z 25.6.202 r., II CSK 695/18, Legalis).
Wpis do CEIDG a faktyczne prowadzenie działalności
Zgodnie z art. 13 pkt 4 w zw. z art. 6 ust. 1 pkt 5 SysUbSpołU obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu podlegają osoby fizyczne prowadzące pozarolniczą działalność w okresie od dnia rozpoczęcia wykonywania działalności do dnia zaprzestania jej wykonywania, z wyłączeniem okresu, na który wykonywanie działalności zostało zawieszone na podstawie art. 36aa SysUbSpołU oraz przepisów ustawy z 6.3.2018 r. – Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 236), a wcześniej SwobDziałGospU.
SN stwierdził, że ocena, czy działalność gospodarcza rzeczywiście jest wykonywana, a więc także czy zaistniała przerwa w jej prowadzeniu, należy do sfery ustaleń faktycznych. Istnienie wpisu do CEIDG nie przesądza o faktycznym prowadzeniu działalności gospodarczej, jednakże wpis ten prowadzi do domniemania prawnego, według którego osoba wpisana do ewidencji, która nie zgłosiła zawiadomienia o zaprzestaniu prowadzenia działalności gospodarczej, jest traktowana jako prowadząca taką działalność i jest zobowiązana do zapłaty składek na ubezpieczenie społeczne (zob. postanowienie SN z 30.1.2025 r., III USK 32/24, Legalis; postanowienie SN z 26.11.2024 r., II USK 2/24, Legalis; wyrok SN z 20.11.2024 r., II USKP 45/23, Legalis).
W ocenie SN skarżący nie wykazał, że pomimo dokonania w 2006 r. w rejestrze przedsiębiorców CEIDG formalnego wpisu o zaprzestaniu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej, faktycznie nie prowadził działalności gospodarczej. Jak zaznaczono, o zaprzestaniu prowadzenia działalności gospodarczej, powodującym wyłączenie z ubezpieczenia społecznego, decyduje faktyczne zaprzestanie prowadzenia tej działalności, a nie samo złożenie do organu rentowego wniosku o wyrejestrowanie z ubezpieczenia społecznego, jeżeli działalność gospodarcza jest nadal prowadzona. Tylko w przypadku jednoczesnego dokonania zgłoszenia do ZUS i zaistnienia rzeczywistej przerwy w prowadzeniu działalności gospodarczej ustaje obowiązek ubezpieczenia. Decydujące znaczenie dla obowiązku ubezpieczenia ma zatem ustalenie, czy w okresie zgłaszanych przerw w prowadzeniu działalności gospodarczej uległa ona faktycznemu zaprzestaniu (zob. postanowienie SN z 26.11.2024 r., II USK 2/24, Legalis). Zdaniem SN z dowodów zgromadzonych przez Sąd II instancji, szczegółowo omówionych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, wynika, że R.C. co najmniej do 30.4.2008 r. działalność taką prowadził, co wiąże się z obowiązkiem zapłaty składek.
Postanowienie SN z 27.5.2025 r., III USK 360/24, Legalis
Projekt nowej ustawy o umowach międzynarodowych – rozszerzenie kompetencji Rady Ministrów
- Zgodnie z założeniami projektu ustawy, Rada Ministrów uzyska nowe kompetencje w zakresie zawieszania, przedłużania i wypowiadania umów międzynarodowych.
- Uregulowane zostaną kwestie tymczasowego stosowania umów międzynarodowych przed ich wejściem w życie.
- Na gruncie projektowanych przepisów wiele dotychczasowych rozwiązań zawartych w rozporządzeniach zostanie przeniesionych do aktu ustawowego, co zwiększy transparentność i systematyczność procedur.
Potrzeba nowej ustawy i analiza stanu obecnego
Ustawa z 14.4.2000 r. o umowach międzynarodowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 127; dalej: UmowyMiedzynarU) obowiązuje już 25 lat. Pomimo licznych nowelizacji, jej konstrukcja w praktyce okazuje się niewystarczająca, zwłaszcza w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji państwa. Przykładem jest procedura zawieszenia Traktatu o Konwencjonalnych Siłach Zbrojnych w Europie w 2024 r. – Polska, w przeciwieństwie do większości państw NATO, nie mogła dokonać zawieszenia w sposób niezwłoczny, co było efektem zbyt rozbudowanej i czasochłonnej procedury. W konsekwencji Polska była przedostatnim krajem sojuszniczym, który formalnie zawiesił jego stosowanie.
Wskazuje się również na rozproszenie regulacji – wiele zasad wynika z rozporządzenia Rady Ministrów z 28.8.2000 r. w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o umowach międzynarodowych (Dz. U. z 2000 r. poz. 891; dalej: WykUmMiędzR), co zdaniem projektodawców powinno zostać przeniesione do ustawy jako materii zastrzeżonej konstytucyjnie.
Co istotne, zakres projektowanych przepisów oraz ich układ w istotnym stopniu odpowiada przepisom obecnie obowiązującej UmowyMiedzynarU.
Nowe kompetencje Rady Ministrów
W projekcie zaproponowano znaczące rozszerzenie kompetencji Rady Ministrów. Rząd będzie mógł, w formie uchwały, podejmować decyzje w zakresie:
- przedłużania obowiązywania umowy międzynarodowej, która nie zawiera klauzuli o automatycznym przedłużeniu mocy obowiązującej;
- zawieszenia stosowania umowy międzynarodowej albo przywrócenia stosowania umowy międzynarodowej – w całości lub części;
- zgłaszania deklaracji oraz sprzeciwów w ramach funkcjonujących umów międzynarodowych;
- zmiany albo wycofywania deklaracji, zastrzeżeń, sprzeciwów oraz dokonywania ich modyfikacji;
- zakończenia tymczasowego stosowania umowy międzynarodowej (gdy nie wynika ono z jej wejścia w życie).
Ponadto projekt przewiduje, że zgoda na rozpoczęcie negocjacji umowy międzynarodowej – dotychczas udzielana wyłącznie przez Prezesa Rady Ministrów – będzie udzielana, w formie uchwały, przez całą Radę Ministrów. Tym samym Rada Ministrów obejmie kontrolą wszystkie zasadnicze etapy procedury związania Polski umową międzynarodową.
Tymczasowe stosowanie umów międzynarodowych
Nowość stanowi projektowana instytucjonalizacja tymczasowego stosowania umów międzynarodowych przed ich wejściem w życie. Dotychczas polski porządek prawny nie zawierał przepisów kompleksowo regulujących tę materię, co prowadziło do niejednolitych praktyk.
Wprowadzenie przepisów dotyczących tymczasowego stosowania umożliwi elastyczne prowadzenie polityki zagranicznej, szczególnie w sytuacjach, gdy pełna procedura ratyfikacyjna wymaga czasu, a interes państwa wymaga natychmiastowego działania (np. w sytuacjach kryzysowych, sojuszniczych lub w przypadku konieczności zapewnienia ciągłości prawnej).
Rola Ministra Spraw Zagranicznych
Projekt ustawy doprecyzuje obowiązki Ministra Spraw Zagranicznych w zakresie:
- gromadzenia, archiwizowania i rejestrowania umów międzynarodowych;
- kierowania ich do rejestracji w ONZ;
- pełnienia funkcji depozytariusza w umowach międzynarodowych.
Projektowana ustawa w sposób wyraźny określi zakres odpowiedzialności Ministra Spraw Zagranicznych w tych obszarach, co ma zlikwidować dotychczasowe niejasności wynikające z oparcia się na przepisach WykUmMiędzR.
Konsultacje międzyresortowe i porządkowanie procedur
Kolejną projektowaną zmianą o charakterze systemowym jest uszczelnienie i ujednolicenie zasad prowadzenia konsultacji międzyresortowych. Obecnie możliwe jest przeprowadzanie uzgodnień jedynie z wybranymi ministrami, co prowadziło do przypadków nieuwzględniania stanowisk istotnych resortów.
Zgodnie z projektem, wszystkie projekty wniosków o wyrażenie zgody na negocjowanie, podpisanie, ratyfikowanie, zatwierdzenie czy wypowiedzenie umowy będą obligatoryjnie konsultowane z:
- Ministrem Spraw Zagranicznych;
- pozostałymi ministrami oraz
- Prezesem Rządowego Centrum Legislacji.
To rozwiązanie ma zapewnić transparentność i pełne informowanie wszystkich resortów o procedurach prawno-traktatowych.
Zmiany legislacyjne i usunięcie rozporządzeń
Projekt zakłada przeniesienie szeregu dotychczas zawartych w rozporządzeniach rozwiązań (np. dotyczących obowiązków informacyjnych, konsultacji czy wzorów dokumentów) do ustawy. Dzięki temu procedury zostaną zunifikowane i zyskają wyższą rangę legislacyjną. Ma to nie tylko podnieść standard prawny regulacji, ale również ograniczyć ryzyka związane z brakiem formalnego umocowania niektórych dotychczasowych praktyk.
Etap legislacyjny i planowany termin wejścia w życie
Projekt ustawy o umowach międzynarodowych znajduje się na wstępnym etapie rządowych prac legislacyjnych. Zgodnie z informacjami zawartymi w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów, jego przyjęcie przez Radę Ministrów planowane jest na pierwszy kwartał 2026 r. Ustawa po wejściu w życie zastąpi przepisy UmowyMiedzynarU, kompleksowo regulując materię konstytucyjnie określoną w art. 89 ust. 3 Konstytucji RP.
Mapa deregulacji. Co już uchwalono, co czeka w kolejce
Wszystkie dane o przyszłej emeryturze będą w aplikacji mObywatel. To główna myśl ustawy, która w praktyce znacznie ułatwi rachunki przyszłym emerytom. Została ona uchwalona w ostatnią środę wraz z siedmioma innymi ustawami, które mają podobny cel: ułatwienia proceduralne dla przedsiębiorców i zwykłych obywateli.
Deregulacyjne prace idą pełną parą. Rząd podaje, że rozpatrzył już ponad 300 propozycji zgłoszonych przez społeczną inicjatywę SprzwdzaMY, 215 z nich przyjął do realizacji, a 125 zmian już zostało zaakceptowanych. Pogrupowano je dotychczas w ponad 60 projektów ustawowych. Na razie tylko kilkanaście z nich zostało uchwalone, a pięć ustaw podpisał już Prezydent RP. Nad pozostałymi trwają intensywne prace.
Premier Donald Tusk nazwał obecną akcję deregulacyjną największą zmianą prawną od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej. I choć nie można zaprzeczyć, że skala przedsięwzięcia jest spora, to słychać głosy, że w akcji tej panuje chaos, a adresaci przyszłych ułatwień nie mają informacji o tym, co się dzieje z tymi pomysłami. Dlatego porządkujemy wiedzę i przedstawiamy stan prac nad wybranymi projektami.
Podatki do łatwiejszego skorygowania
Według statystyk zespołu Rafała Brzoski, najwięcej zgłoszonych rządowi pomysłów dotyczyło sfery podatków i finansów. Nie wszystkie jeszcze zyskały formę projektów ustaw. Trwają prace np. nad ulgą w PIT i CIT na wydatki związane z obronnością i bezpieczeństwem.
Rząd skierował już do Sejmu m.in. zmianę w ordynacji podatkowej, zakładającą domniemanie niewinności podatnika. Zapisano ją w formie obowiązku dla organów podatkowych, by w przypadku wątpliwości co do faktów interpretowano je na korzyść podatnika. Zmianą która ma mobilizować urzędników, by nie przeciągali kontroli podatkowych jest projekt zakładający nienaliczanie odsetek za zwłokę w zapłacie podatków, gdy czas kontroli przekroczy 6 miesięcy.
O ile te propozycje pozostają na razie projektami, to Sejm zdążył uchwalić już kilka innych zmian także ułatwiających życie podatników. Dwie ustawy z 25 czerwca likwidują obowiązek publikowania strategii podatkowej przez największe firmy, a wspólników spółek jawnych zwalniają z obowiązku corocznego informowania fiskusa o tym, że są wciąż tymi wspólnikami. Ułatwiają też korzystanie z ulg w Polskiej Strefie Inwestycji oraz w Specjalnych Strefach Ekonomicznych.
Podpis Prezydenta RP widnieje już pod ustawą zwiększająca z 200 tys. zł do 240 tys. zł pułap rocznego obrotu pozwalający na zwolnienie małych firm z VAT. Na publikację czeka też ustawa rozszerzająca możliwość korekty deklaracji przez podatnika przed kontrolą celno-skarbową i po niej.
Więcej cyfryzacji w relacjach z ZUS
Działania deregulacyjne w obszarze prawa pracy i ubezpieczeń społecznych nie przyniosą obniżki składek, ale dają nadzieję na eliminację wielu dzisiejszych utrudnień. Eksperci zespołu Rafała Brzoski zaproponowali, aby ZUS przejął obowiązki związane z rozliczaniem składek przez płatników zgodnie z koncepcją jednolitego pliku ubezpieczeniowego (JPU). Chodzi o to, aby odbywało się ono na podobnych zasadach, jak w przypadku systemu Twój e-PIT, w którym władze skarbowe same przygotowują podatnikowi jego roczne rozliczenie. Płatnik otrzymywałby JPU i miałby opcje: zgodzić się na zapłatę zaproponowanej kwoty lub ją skorygować. Taka korekta byłaby możliwa bez konieczności wizyty w ZUS i bez wezwań. Trwają rządowe prace nad konkretnym projektem ustawy.
Rząd pracuje też nad projektem przewidującym, że niektóre sprawy między pracodawcą a pracownikami byłyby załatwiane w postaci elektronicznej. Chodzi m.in. o wnioski dotyczące czasu pracy. Ma to być nowelizacja kodeksu pracy oraz ustawy o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych.
Bardziej zaawansowane są natomiast działania nad projektem nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który ma umożliwić dostęp do danych przedsiębiorcy (posiadającego konto płatnika składek) niektórym podmiotom weryfikującym sytuację gospodarczą i finansową firmy (za zgodą zainteresowanego). W praktyce ma to pozwolić na potwierdzenie, czy taka firma kwalifikuje się np. do uzyskania kredytu. Umożliwiłoby to też zweryfikowanie jej rzetelności jako partnera biznesowego lub kontrahenta w zakresie wypełniania obowiązków publicznoprawnych (terminowego opłacania należnych składek ZUS), a tym samym zweryfikowania jej płynności finansowej. Rząd przyjął już zmiany w tym zakresie, a niedługo powinien ruszyć etap prac parlamentarnych.
Najdalej w tej sferze poszły prace nad uchyleniem ustawy o Centralnej Informacji Emerytalnej. Przewiduje ona rezygnację z wprowadzenia CIE, forsowanej jeszcze przez rząd PiS. Miała ona zapewnić użytkownikowi dostęp w jednym miejscu do informacji o aktualnych saldach i historii operacji na wszystkich kontach jego produktów emerytalnych: ZUS, KRUS, IKE, IKZE, PPE, PPK, OFE. W zamian obecny rząd zaproponował, aby ZUS udostępniał informacje o wszystkich produktach emerytalnych w ramach aplikacji mObywatel. Dzięki temu będzie można online sprawdzić stan swoich składek, a także poznać projekcję przyszłej emerytury. Na trwającym posiedzeniu Sejm uchwalił wspomnianą ustawę, teraz zajmie się nią Senat.
Mniej biurokracji na budowie
Sporo zmian dotyczy procesu inwestycyjnego związanego z nieruchomościami i budownictwem. W Sejmie są już rządowe projekty przewidujące likwidację pozwolenia na stawianie małych obiektów (np. tarasów zadaszonych czy zbiorników na wody opadowe i roztopowe). Rozszerzone zostanie też stosowanie tzw. uproszczonego postępowania legalizacyjnego, co pozwoli na legalizację obiektów budowlanych zrealizowanych niezgodnie z zatwierdzoną dokumentacją projektową, gdy od zakończenia robót budowlanych minęło co najmniej 10 lat. Pojawi się też mechanizm „żółtej kartki”: inwestor otrzyma ostrzeżenie i będzie mógł poprawić błąd budowlany bez uruchamiania postępowania administracyjnego.
Osobny projekt, nad którym pracują posłowie, upraszcza procedury związane z różnymi działaniami wokół obiektów zabytkowych. Chodzi m.in. o prace w otoczeniu zabytków, wymianę różnych instalacji (np. gazowych) bez ingerencji w zabytkową materię czy o umieszczanie na takich budynkach tablic i napisów.
Proces inwestycyjny może też przyspieszyć regulacja zobowiązująca strony sporu na tle budowlanym do mediacji przed pierwszą rozprawą. Prace nad rządowym projektem ustawy w tej sprawie już zakończyła sejmowa komisja, co oznacza gotowość do uchwalenia.
Łatwiej w sądzie i urzędzie
Choć deregulacja miała początkowo skupiać się na sprawach istotnych dla przedsiębiorców, to wiele z tych zmian opracowano dla zwykłych obywateli. Do Sejmu trafił już rządowy projekt przewidujący możliwość elektronicznego wnioskowania o rejestrację pojazdów mechanicznych. Ta sama ustawa zniesie obowiązek legalizacji tablic rejestracyjnych przy rejestracji pojazdu, jeśli właściciel chce zachować dotychczasowy numer.
Sejm uchwalił już natomiast zmiany w kilku ustawach, redukujące formalności przed notariuszami w sprawie dziedziczenia majątku oraz jego późniejszej sprzedaży. Wyeliminowano obowiązek dostarczania notariuszom zaświadczeń z urzędów skarbowych o tym, że najbliższej rodzinie przysługuje zwolnienie z podatku od spadku.
Jest też nadzieja na usprawnienie procedur sądowych dzięki wprowadzeniu możliwości elektronicznego składania pism przez pełnomocników stron. Projekt ustawy pozwalający na to sprawach cywilnych czeka w Sejmie na uchwalenie, a w sprawach karnych został uchwalony 9 lipca.
Andrzej Ladziński
przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych
Wypracowane przez inicjatywę SprawdzaMY i stronę rządową propozycje zmian w podatkach nie tworzą kompleksowej reformy, ale wszystkie są cenne dla podatników. Jednak nawet ważniejsze jest, że te prace po obu stronach – rządowej i społecznej – przebiegały w dobrej atmosferze i były intensywne. To stwarza nadzieję na ich kontynuację i tworzenie w kolejnej fazie deregulacji kolejnych cennych projektów. Przecież nawet jeden z naszych nieuwzględnionych postulatów, czyli skrócenie terminu przedawnienia podatków do trzech lat, nie został definitywnie odrzucony – Ministerstwo Finansów przyznało, że dopiero za kilka lat będzie na to gotowe. Jest jednak wiele innych spraw do załatwienia, jak choćby podjęcie prac nad nową ordynacją podatkową, definiującą relacje między podatnikiem a administracją skarbową według dzisiejszych realiów gospodarczych i technologicznych. Ta nowa ordynacja powinna też uprościć wiele zapisów dzisiejszej ustawy, które są dość zawiłe, jak np. reguły zwrotu nadpłat podatków wynikających z korekt deklaracji i uchylonych decyzji.
Łukasz Kozłowski
główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich
W ostatnich latach wdrożono szereg zmian, które ułatwiły życie płatnikom. Przypomnę tylko, że takim dużym projektem była e-składka, która uprościła samo regulowanie należności względem ZUS poprzez opłacanie ich na jeden rachunek, jednym przelewem. Rozwiązanie to zredukowało też liczbę popełnianych przez przedsiębiorców błędów. Drugą taką reformą, był projekt e-akta, czyli elektronizacja dokumentacji pracowniczej. Tym rozwiązaniem de facto skrócono obowiązek przechowywania tej ostatniej z 50. do 10 lat. Dodatkowo w ramach PUE ZUS kontakty z organem rentowym odbywają się już w dużej mierze w formie elektronicznej. Wart uwagi jest m.in. projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, przyjęty niedawno przez rząd, który zakłada, że banki, instytucje finansowe i kredytowe (za zgodą przedsiębiorcy) dostaną dostęp do danych znajdujących się na kontach płatników składek. Cały czas czekamy na przyspieszenie prac nad propozycją dotyczącą Jednolitego Pliku Ubezpieczeniowego, w ramach którego ZUS rozliczyłby składki za płatników. Na pewno będzie to spore przedsięwzięcie nie tyle legislacyjne, ile głównie informatyczne. Wydaje mi się, że na tę zmianę przedsiębiorcy czekają jednak najbardziej.
Obszar ograniczonego użytkowania a prawo do odszkodowania
Stan faktyczny
Sąd Najwyższy, Izba Cywilna, wydała postanowienie w sprawie dotyczącej prawa do odszkodowania na skutek wprowadzenia obszaru ograniczonego użytkowania.
Chodziło o mieszkanie położone pod Warszawą, na terenie objętym obszarem ograniczonego użytkowania (dalej: OOU) wokół lotniska wojskowego. Samorząd województwa, tworząc OOU dla lotniska, w pewnym sensie zaakceptował możliwość przekraczania ogólnych standardów hałasu na zewnątrz budynków, pod warunkiem, że właściciele zapewnią w środku „właściwy klimat akustyczny”. Oznacza to, że odpowiedzialność za przeciwdziałanie negatywnym skutkom hałasu została przerzucona z podmiotu generującego uciążliwości – w tym wypadku lotniska wojskowego – na osoby prywatne. W praktyce dla właścicieli mieszkań i domów oznacza to kosztowną wymianę stolarki okiennej i inne dodatkowe przedsięwzięcia budowlano-izolacyjne.
W przypadku wspomnianego mieszkania gminne pomiary wykazały nocne przekroczenia dopuszczalnych norm, a rzeczoznawca majątkowy odnotował spadek rynkowej wartości nieruchomości właśnie z powodu hałasu i koniecznych modernizacji. Właścicielka mieszkania wystąpiła przeciwko Skarbowi Państwa – Rejonowemu Zarządowi Infrastruktury o naprawienie szkody spowodowanej ustanowieniem OOU wokół wojskowego lotniska. Właścicielka dowodziła, że uchwała samorządowa nie tylko objęła jej parcelę strefą akustyczną, lecz także nałożyła precyzyjne wymogi techniczne (m.in. podwyższoną izolacyjność przegród), a hałas nocny stale przekracza poziomy dopuszczalne.
Argumentowała, że ma do czynienia nie tylko z potencjalnym ograniczeniem, lecz z rzeczywistym, trwałym i mierzalnym uszczerbkiem w prawie do korzystania z własności, zgodnie z jej przeznaczeniem. Tym samym, wartość rynkowa nieruchomości spadła, co jej zdaniem rodzi roszczenie z art. 129 ust. 2 ustawy z 27.4.2001 r. – Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 647; dalej PrOchrŚrod) oraz z art. 361 § 2 KC. W jej ocenie zastosowanie obu przepisów jest w pełni uzasadnione, ponieważ istnieje adekwatny związek przyczynowy między aktem publicznoprawnym (uchwałą o OOU) a powstałą szkodą. Organ wojskowy odmówił jednak wypłaty odszkodowania, wskazując na art. 136 ust. 3 PrOchrŚrod, i twierdząc, że odszkodowanie należy się dopiero po faktycznym poniesieniu wydatków.
SR stanął po stronie właścicielki mieszkania. Uznał, że spadek wartości jest następstwem skonkretyzowanych ograniczeń przewidzianych w uchwale OOU, a nie samego faktu znalezienia się parceli w strefie. Zasądził od Skarbu Państwa odszkodowanie wraz z odsetkami liczonymi od daty wskazanej przez biegłego jako chwila wymagalności.
W uzasadnieniu Sąd podkreślił, że nie można abstrahować od realiów rynkowych – skoro nieruchomość traci na wartości od momentu wejścia uchwały w życie, to szkoda powstaje niezależnie od tego, czy właściciel poniesie konkretne wydatki.
Pozwany wniósł apelację, ale SO w S. oddalił ją, podkreślając w uzasadnieniu, że utrata wartości nieruchomości pozostaje w związku z konkretnymi ograniczeniami eksploatacyjnymi i kosztami koniecznej adaptacji akustycznej, co wypełnia hipotezę art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod. Jednocześnie potwierdził, że art. 136 ust. 3 PrOchrŚrod nie wyłącza odszkodowania, gdy właściciel jeszcze nie poniósł wydatków na modernizację, o ile obowiązek jej wykonania jest skonkretyzowany w uchwale.
Stanowisko SN
Rejonowy Zarząd Infrastruktury skierował skargę kasacyjną, powołując się na potrzebę jednolitej wykładni art. 129 ust. 2 i art. 136 ust. 3 PrOchrŚrod oraz na rzekomo błędne ustalenie daty wymagalności roszczenia. Skarga miała wykazać, że istnieje rozbieżność interpretacyjna w orzecznictwie, która uzasadnia interwencję SN i uchylenie wyroków sądów powszechnych.
W międzyczasie, w uchwale SN z 12.4.2024 r., III CZP 56/23, Legalis, przesądzono, że odszkodowanie z art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod przysługuje także wtedy, gdy spadek wartości wynika ze szczególnych ograniczeń, niezależnie od wydatkowania środków na dostosowanie budynków. Stanowisko to stanowi obecnie dominującą linię orzeczniczą i jest powoływane w licznych postępowaniach dotyczących OOU w całej Polsce.
Postanowieniem z 17.4.2025 r., I CSK 1070/24, Legalis, Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. Wskazał, że w świetle uchwały SN z 12.4.2024 r., III CZP 56/23, Legalis, żaden istotny problem prawny już nie występuje, zaś zarzuty dotyczące daty wymagalności nie osiągają progu „oczywistej zasadności” z art. 3989 § 1 pkt. 4 KPC. SN podkreślił, że kasacja ma charakter wyjątkowy i nie służy korygowaniu każdej błędnej – zdaniem strony – interpretacji, lecz jedynie rozwiązywaniu rzeczywistych rozbieżności o znaczeniu ogólnym. Powołując się na utrwalone kryteria selekcyjne skargi kasacyjnej oraz publicznoprawny charakter tego środka, SN uznał, że sprawa ma charakter czysto indywidualny, a wywiedzione przez pozwanego rozbieżności interpretacyjne nie są rzeczywiste. Tym samym prawomocny pozostaje wyrok Sądu Okręgowego, a pozwany został obciążony kosztami postępowania kasacyjnego.
Postanowienie SN z 17.4.2025 r., I CSK 1070/24, Legalis
Motywujące mechanizmy naliczania opłat za odpady
- Projekt ustawy przewiduje elastyczne i motywujące mechanizmy naliczania opłat za odpady, uwzględniające masę i jakość ich segregacji.
- Na gruncie projektowanych przepisów wprowadza się nowe ulgi oraz doprecyzowuje zasady indywidualnych rozliczeń w zabudowie wielolokalowej i letniskowej.
- Gminy uzyskają skuteczniejsze narzędzia kontroli, weryfikacji danych oraz dochodzenia opłat i kar administracyjnych.
Nowe podejście do naliczania opłat za odpady
Projekt ustawy wprowadza możliwość różnicowania opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi na podstawie masy wytworzonych odpadów oraz jakości ich segregacji. Takie rozwiązanie ma na celu:
- premiowanie mieszkańców prawidłowo prowadzących selektywną zbiórkę;
- bardziej sprawiedliwy podział kosztów systemu;
- ograniczenie przypadków uchylania się od obowiązków sprawozdawczych i płatniczych.
Jednocześnie doprecyzowano zasady stosowania indywidualnych rozliczeń w budynkach wielolokalowych. Strony – tj. gmina, właściciel i zarządca – będą mogły uzgodnić warunki techniczne umożliwiające identyfikację odpadów pochodzących z poszczególnych lokali. Celem tej zmiany jest ułatwienie implementacji zindywidualizowanego systemu, który premiuje segregację na poziomie lokalu, a nie całego budynku.
Rozszerzenie katalogu ulg i zwolnień z opłat
Projekt ustawy przewiduje kilka istotnych zmian mających na celu wprowadzenie większej elastyczności w zakresie ulg:
- dla osób kompostujących bioodpady – ulgą mają zostać objęci nie tylko właściciele nieruchomości jednorodzinnych, ale także mieszkańcy zabudowy wielolokalowej, właściciele nieruchomości rekreacyjnych oraz działkowcy w rodzinnych ogrodach działkowych;
- dla grup społecznie wrażliwych – możliwe będzie wprowadzenie fakultatywnych ulg dla osób starszych, niepełnosprawnych, osób w trudnej sytuacji materialnej oraz drobnych przedsiębiorców prowadzących działalność rzemieślniczą;
- dla nieruchomości letniskowych – możliwe będzie utrzymanie ich w systemie gminnym również wtedy, gdy gmina obejmie swoim systemem nieruchomości niezamieszkałe (na podstawie uchwały).
Wzmocnienie kontroli i uszczelnienie systemu
W odpowiedzi na postulaty jednostek samorządu terytorialnego oraz w celu realizacji unijnych celów recyklingowych, projekt przewiduje szereg rozwiązań służących poprawie nadzoru i egzekucji:
- deklaracja w przypadku zmiany właściciela – projekt wprowadza obowiązek złożenia zmienionej deklaracji w związku z przeniesieniem własności nieruchomości; gmina może pobierać opłatę do czasu wskazanego w nowej deklaracji;
- czynności sprawdzające – gminy będą mogły weryfikować dane zawarte w deklaracjach m.in. w oparciu o informacje pochodzące od przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych; ma to na celu ograniczenie fikcyjnych lub nieaktualnych deklaracji i zwiększenie realnych wpływów;
- naliczanie podwyższonych opłat za brak selektywnej zbiórki – odejście od obligatoryjnego wszczynania postępowania administracyjnego w każdym przypadku naruszenia, na rzecz elastyczniejszego podejścia zależnego od konkretnych okoliczności.
Lepsza sprawozdawczość i kontrola danych
Projektodawca proponuje również rozwiązania mające na celu poprawę jakości danych w systemie:
- obowiązki dla instalacji przyjmujących odpady od zbierających nieprofesjonalnych – podmioty te (np. zbierające zużyty sprzęt czy odpady wielkogabarytowe) będą musiały raportować ilości odpadów pochodzących z terenu danej gminy;
- sankcje za opóźnienia sprawozdawcze – wprowadzony zostanie przedział wysokości kar za nieterminowe składanie sprawozdań z gospodarki odpadami komunalnymi, zależny od okoliczności uchybienia;
- nowe obowiązki w PSZOK – punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych będą mogły przyjmować odpłatnie odpady innego rodzaju niż komunalne; jednocześnie wprowadzony zostanie wymóg minimalnej liczby PSZOK-ów, uzależnionej od liczby mieszkańców oraz odległości do punktu.
Dostosowanie do Krajowego Planu Gospodarki Odpadami 2028
W opublikowanych założeniach projektu wskazano, że zmiany mają bezpośrednio wspierać realizację celów Krajowego Planu Gospodarki Odpadami 2028, zgodnych z przepisami unijnymi. Przypomniano, że wskaźnik recyklingu dla Polski za 2023 r. wyniósł jedynie 32%, przy wymaganym poziomie 60% w 2030 r. i 65% w 2035 r. Nowelizacja ustawy ma wzmocnić działania gmin zmierzające do:
- zwiększenia poziomów recyklingu i przygotowania do ponownego użycia;
- redukcji odpadów trafiających na składowiska;
- zwiększenia dostępności usług komunalnych, szczególnie w mniejszych miejscowościach.
Etap legislacyjny i planowany termin wejścia w życie
Projekt ustawy o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach został opublikowany w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Zgodnie z informacjami zawartymi w opisie projektu, jego przyjęcie przez Radę Ministrów planowane jest na IV kwartał 2025 r. Szczegółowy termin wejścia w życie przepisów zostanie określony na dalszym etapie prac legislacyjnych.
Odszkodowanie dla radców prawnych za niekonstytucyjne przepisy podlega VAT
Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 361; dalej: VATU), przez świadczenie usług rozumie się każde świadczenie na rzecz osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, które nie stanowi dostawy towarów. W tym m.in. świadczenie usług zgodnie z nakazem organu władzy publicznej lub podmiotu działającego w jego imieniu lub nakazem wynikającym z mocy prawa.
Definicja świadczenia usług jest bardzo szeroka. Kluczową jej cechą jest wykonywanie przez jedną stronę (usługodawcę) świadczenia na rzecz drugiej strony (usługobiorcy), z tytułu którego druga strona zyskuje coś w zamian. Musi też istnieć ekwiwalentność świadczenia usługodawcy z wynagrodzeniem, a zarazem korzyści uzyskiwanej przez usługobiorcę z zapłatą wynagrodzenia. Nie każda wypłata świadczenia pieniężnego stanowi wynagrodzenie za wyświadczoną usługę. Klasyczny przykład dotyczy różnego rodzaju kar umownych lub odszkodowań. Naprawienie szkody nie stanowi przysporzenia podlegającego opodatkowaniu VAT, bo w tym wypadku nie sposób mówić o jakiejkolwiek korzyści. Problem w tym, że klasyfikacja świadczeń do kategorii „usługa” lub „odszkodowanie” bywa trudna. Tym bardziej, że przepisy podatkowe wcale nie idą tu często w parze z przepisami innych dziedzin prawa (np. prawa cywilnego).
Czego dotyczyła sprawa?
Radca prawny, pełnił swego czasu funkcję obrońcy z urzędu wynagradzanego na podstawie stawek określonych w przepisach wykonawczych. W latach 2017-2023 r. wynagrodzenie za czynności z urzędu ustalane było na podstawie Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 3.10.2016 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego z urzędu (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2437). Wynagrodzenie takie wypłaca sąd, przed którym dana sprawa toczyła się w I instancji. Wynagrodzenie to jest zresztą opodatkowane na podstawie art. 8 ust. 1 pkt 3 VATU jako zapłata za wyświadczone przez podatnika usługi.
Wyrokiem z 20.4.2023 r., SK 53/22, Legalis (Dz.U. z 2023 r. poz. 842) Trybunał Konstytucyjny uznał stawki minimalne określone w ww. rozporządzeniu za niekonstytucyjne, bezprawnie zaniżone, co otwiera drogę do żądania odszkodowania w wysokości utraconego wynagrodzenia od Skarbu Państwa. Bohater niniejszej opowieści jeszcze odszkodowania nie otrzymał, będzie ono dochodzone przed sądem. Zawezwał on więc Ministra Sprawiedliwości do próby ugodowej. Jeżeli próba ugodowa się nie powiedzie – radca wystąpi ze stosownym pozwem. Wysokość kwoty, o jaką ubiega się radca prawny ustalona została jako suma różnic między kwotą otrzymaną w każdej sprawie, w której zastosowano niekonstytucyjne rozporządzenie, a stawką minimalną, która byłaby należna, gdyby zastosowano prawidłową stawkę.
Podatnik postanowił potwierdzić, czy będzie zobowiązany do rozliczenia VAT od kwoty otrzymanej od Ministerstwa Sprawiedliwości. Innymi słowy, czy będzie to odszkodowanie (poza VAT), a może jednak wynagrodzenie za wyświadczoną przez radcę prawnego usługę. Radca prawny sądził rzecz jasna, że o żadnym VAT nie może być tutaj mowy, skoro mowa jest o odszkodowaniu właśnie. Pytanie tylko, czy podobnego zdania może być Dyrektor KIS? Sprawdźmy.
Stanowisko organu
Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 24.6.2025 r., 0111-KDIB3-2.4012.222.2025.2.MGO, Legalis. Organ zauważył, że ustalanie statusu wnioskowanej kwoty jako podlegającej bądź niepodlegającej opodatkowaniu należy oceniać w kontekście związku z konkretnym świadczeniem.
Jeżeli podatnik zwróci się z żądaniem wypłacenia odszkodowania za szkodę wyrządzoną przez wydanie aktu normatywnego niezgodnego z Konstytucją RP, a wysokość żądanej kwoty to suma różnic między kwotą otrzymaną w każdej sprawie, w której zastosowano niekonstytucyjne rozporządzenie a stawką minimalną, która byłaby należna, to otrzymana kwota będzie stanowić de facto uzupełnienie (podwyższenie) wynagrodzenia za świadczoną pomoc prawną z urzędu. Podatnik otrzymywał bowiem od sądu wynagrodzenie za czynności podejmowane w charakterze obrońcy z urzędu. Kwota ta będzie zatem miała ścisły związek z wykonanymi usługami pomocy prawnej świadczonej z urzędu.
Samo nazwanie wypłaconej kwoty „odszkodowaniem” czy wskazanie, że płatność ta będzie pochodziła od różnych jednostek Skarbu Państwa i będzie wypłacona w oparciu o różną podstawę prawną, nie zmieniają na gruncie podatku VAT jej charakteru. Nadal otrzymana kwota stanowi dodatkowe wynagrodzenie za wykonane usługi pomocy prawnej, pomimo że radca prawny zamierza ubiegać się o jej wypłatę na podstawie przepisu kodeksu cywilnego o odpowiedzialności odszkodowawczej. Nie można więc przyjąć, że otrzymana w przyszłości kwota nie będzie podlegała opodatkowaniu podatkiem VAT jako niemająca bezpośredniego związku z czynnością opodatkowaną. Podatnik, o ile oczywiście cokolwiek uzyska, powinien z tego tytułu podzielić się podatkiem z fiskusem.
Komentarz
Przepisy przewidujące wysokość opłaty stanowiącej koszty nieopłaconej pomocy prawnej ponoszonej przez Skarb Państwa udzielonej przez radcę prawnego z urzędu w wysokości niższej niż stawka minimalna opłat za czynności radców prawnych zostały uznane za niezgodne z Konstytucją RP. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że różnicowanie wynagrodzenia radców prawnych, tj. obniżenie pełnomocnikom z urzędu wynagrodzenia, które otrzymaliby, gdyby występowali w sprawie jako pełnomocnicy z wyboru, nie ma konstytucyjnego uzasadnienia. Regulacja ma więc charakter dyskryminujący dla radcy prawnego działającego z urzędu, naruszając prawo do równego traktowania przez władze publiczne oraz prawo do otrzymania równego wynagrodzenia w sytuacji, gdy radca wykonuje tożsame obowiązki jako pełnomocnik z urzędu i jako pełnomocnik z wyboru.
Tego typu ujęcie ma jednak swój istotny skutek. Wiąże bowiem kwotę dochodzoną przez podatnika z konkretnymi usługami świadczonymi w przeszłości. Co ciekawe, Dyrektor KIS zdaje się wyrażać swój pogląd w dość warunkowy sposób. Podkreśla bowiem, że rzeczone rozstrzygnięcie zapadło przy założeniu, że wysokość żądanej kwoty to suma różnic między kwotą otrzymaną w każdej sprawie, w której zastosowano niekonstytucyjne rozporządzenie a stawką minimalną, która byłaby należna, gdyby zastosowano prawidłową stawkę. Gdyby było inaczej, być może fiskus też miałby inne zdanie. Ale jednak przyjął profiskalną postawę, rodzącą zresztą szereg implikacji. Kiedy należy rozpoznać obowiązek podatkowy, jak udokumentować i rozliczyć w JPK uzyskaną kwotę? Czy nie powstają jakiekolwiek odsetki? Wreszcie, czy zasądzona kwota to będzie kwota brutto, czy netto…? Koniec końców, podatnik musi też wreszcie zapłacić VAT do urzędu.
W niniejszej sprawie podatnik próbował posłużyć się argumentacją płynącą z nieśmiertelnego wyroku TSUE z 3.3.1994 r., Tolsma, C-16/93, Legalis. To ten wyrok w sprawie kataryniarza z papugą na ramieniu, zbierającego datki na rynku. W wyroku tym TSUE uznał, że o usłudze za wynagrodzeniem można mówić jedynie w sytuacji, gdy istnieje ścisły związek pomiędzy wykonywanymi czynnościami i wysokością otrzymanego wynagrodzenia, oparty na relacjach cywilnoprawnych pomiędzy podmiotami. Związek, o którym mowa musi mieć charakter bezpośredni i na tyle wyraźny, aby można było powiedzieć, że odpłatność następuje za to świadczenie. Zdaniem fiskusa, w sprawie radcy prawnego o takim bezpośrednim związku można zaś mówić.
Interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 24.6.2025 r., 0111-KDIB3-2.4012.222.2025.2.MGO, Legalis
Rodzic może stracić ulgi, jeśli dziecko dużo zarobi
Odliczenie od podatku, zwolnienie z PIT dla rodzin 4 plus oraz wspólne rozliczenie – to może stracić rodzic, jeśli jego dziecko za dużo zarobi. Według informacji Ministerstwa Finansów limit dochodów w 2025 r. wynosi 22 546,92 zł.
– Jeśli dziecko przekroczy ten limit choćby o złotówkę, rodzic straci wymienione preferencje – mówi Barbara Otrzonsek, doradca podatkowy, menedżer w ATA Tax. Podkreśla, że wakacje to dobry czas na wzbogacenie studenckiego bądź uczniowskiego portfela, rodzice muszą jednak wiedzieć, jakie są tego konsekwencje.
Zwolnienie z PIT dla młodych
Zacznijmy od przypomnienia, że przychody z pracy i ze zlecenia uzyskane do ukończenia 26 lat są zwolnione z PIT. Podobnie jak z praktyk absolwenckich, stażu uczniowskiego oraz zasiłku macierzyńskiego. Roczny limit zwolnienia wynosi 85 528 zł. – Ale uwaga, nawet jeśli wynagrodzenie syna bądź córki mieści się w limicie przychodów i jest zwolnione z PIT, to rodzic straci prawo do preferencji, jeśli dziecko przekroczyło limit dochodów (czyli przychodów pomniejszonych o koszty) – przestrzega Barbara Otrzonsek.
Ulga na dzieci, czyli odliczenie od podatku
Jakie preferencje można stracić? Przede wszystkim ulgę na dzieci. Polega na odliczeniu określonej kwoty od podatku. Odpis przysługuje rodzicowi wychowującemu dzieci:
- małoletnie – bez względu na wysokość ich rocznych dochodów,
- pełnoletnie, które otrzymują zasiłek (dodatek) pielęgnacyjny lub rentę socjalną – ich dochody też nie mają znaczenia,
- pełnoletnie (do ukończenia 25. roku życia), które się uczą i nie przekraczają wspomnianego rocznego limitu dochodów.
Z ulgi korzystają podatnicy rozliczający się według skali. Na pierwsze i drugie dziecko odliczą od PIT po 1112,04 zł rocznie (miesięcznie 92,67 zł). Na trzecie 2000,04 zł (co miesiąc 166,67 zł), a na czwarte i kolejne 2,7 tys. zł (czyli miesięcznie 225 zł).
Zwolnienie z PIT dla rodzin 4 plus i wspólne rozliczenie z dzieckiem
Jeśli dziecko przekroczy limit dochodów, rodzice mogą też stracić prawo do wprowadzonego przez Polski Ład zwolnienia z PIT. Przysługuje podatnikom mającym czwórkę lub więcej dzieci. Nie płacą PIT od przychodu do 85 528 zł rocznie. Zwolnienie jest na przychody z pracy, działalności gospodarczej (również opodatkowanej stawką liniową lub ryczałtem), umowy zlecenia i zasiłku macierzyńskiego. Przysługuje (podobnie jak przy odpisie od podatku) także rodzicom, którzy mają pełnoletnie (do ukończenia 25. roku życia), uczące się jeszcze dzieci. – Wystarczy jednak, że jedno dziecko przekroczy limit dochodów i rodzice tracą prawo do tej preferencji – uprzedza Barbara Otrzonsek.
Kolejny przywilej – prawo do wspólnego rozliczenia z samotnie wychowywanym dzieckiem. Może dać spore oszczędności na podatku, ale jeśli syn bądź córka (chodzi o pełnoletnich do 25. roku życia, którzy się jeszcze uczą) przekroczą limit dochodów, preferencja przepada.
Jak liczyć dochody dziecka?
Barbara Otrzonsek zwraca uwagę, że przy liczeniu progu zarobków dzieci, uwzględniamy nie tylko te najpopularniejsze, np. z wakacyjnych zleceń, ale także ze sprzedaży akcji czy wirtualnej waluty. – Dodajemy też dochody z tzw. innych źródeł, np. z okazjonalnej sprzedaży grafik w internecie. Nie uwzględniamy natomiast renty rodzinnej – wskazuje ekspertka. Podkreśla, że wyliczenie wcale nie jest łatwe, np. przy umowie o dzieło bierzemy pod uwagę dochód, a przy zleceniu, do którego zastosowano zwolnienie dla młodych, przychód. – To wszystko powoduje, że prawo do preferencji łatwo stracić, nawet o tym nie wiedząc – podsumowuje Barbara Otrzonsek.
Czy jest szansa na likwidację progu zarobków? O to zapytano ministra finansów w interpelacji poselskiej nr 8617. Nie prowadzimy prac mających na celu zmianę obecnych zasad – odpowiedział minister. Przypomniał, że przez wiele lat limit wynosił tylko 3 089 zł. Polski Ład zmienił jednak zasady jego liczenia, przez co znacznie został podniesiony i co roku rośnie (w 2024 r. wynosił 21 371,52 zł, w 2025 r. jest to 22 546,92 zł).
WARUNKI ULGI
Limit mają też rodzice jedynaków
Zgodnie z ustawą o PIT rodzice jedynaka będący małżeństwem mogą skorzystać z odliczenia od podatku wtedy, gdy ich łączny roczny dochód nie przekroczył 112 tys. zł. Taki limit mają też samotni rodzice. Jeśli natomiast nie są małżeństwem dochód korzystającego z ulgi nie może przekroczyć 56 tys. zł. Limity w tej wysokości obowiązują od 2013 r., a ponieważ od tego czasu zarobki znacznie wzrosły, wielu rodziców straciło prawo do ulgi. Na dodatek dochody liczymy na niekorzystnych zasadach. Z art. 27f ust. 2a ustawy o PIT wynika bowiem, że rodzic musi uwzględnić nie tylko rozliczane według skali (z etatu, zlecenia bądź działalności gospodarczej), ale także z kapitałów pieniężnych (np. sprzedaży akcji) oraz z biznesu opodatkowane stawką liniową. Wszystko to trzeba zsumować. Dochód wyliczany na potrzeby ulgi możemy pomniejszyć tylko o składki na ubezpieczenia społeczne (a liniowcy także o zdrowotne).
Limity dochodów nie obowiązują rodziców mających dwójkę lub więcej dzieci.