Niezaskarżalność postanowienia w sprawie powołania biegłego
Komentarz
Koszty wynagrodzeń mogą dać korzyść wiele razy
Kto zatrudnia pracowników zajmujących się badaniami i rozwojem, może w pewnych okolicznościach kilkakrotnie wykorzystać kwoty ich wynagrodzeń dla celów ulg w CIT. Tak najkrócej można streścić wydaną 16 kwietnia br. interpretację indywidualną prawa podatkowego.
Dokument ten dotyczy tzw. ulgi na innowacyjnych pracowników w połączeniu z ulgą na badania i rozwój (B+R). Przypomnijmy, że ustawodawca przewidział mechanizm połączenia tych ulg w sytuacji, w której innowacyjna firma nie wykorzystuje całości ulgi B+R ze względu na to, że wykazuje stratę podatkową. Wówczas może pomniejszyć część zaliczek na PIT od wynagrodzeń pracowników zajmujących się działalnością badawczo-rozwojową. Pomniejszenie to jest liczone jako iloczyn kwoty nieodliczonych kosztów B+R i stawki podatku dochodowego obowiązującej innowacyjną firmę.
Z przepisów ustawowych nie wynika jednak jednoznacznie, czy w sytuacji gdy firma posiadała niewykorzystane straty z lat wcześniejszych niż rok ostatni, może korzystać z mechanizmu pomniejszenia zaliczek na PIT. W interpretacji potwierdzono taką możliwość.
Jednak z interpretacji wynika także inny, bardzo istotny dla innowacyjnych firm mechanizm wykorzystania obu ulg. Otóż fiskus uznał, że wartość pomniejszająca zaliczkę na PIT (tj. wykorzystywaną ulgę na innowacyjnych pracowników) może być ponownie zaliczona do kosztów uzyskania przychodu. Jak czytamy w treści interpretacji, „powyższe regulacje (art. 18db ustawy o CIT – red.) stanowią podstawę uznania za koszt podatkowy także tej części kosztów, które nie zostaną przekazane w formie zaliczek na rachunek urzędu skarbowego w wyniku zastosowania ulgi IP”. Zwrócono uwagę, że ustawodawca wyraźnie wskazuje przesłanki, które powinny zostać spełnione, aby wypłata wynagrodzenia pracownika mogła zostać uznana za koszt podatkowy, i nie ma tu przeszkód do takiego traktowania wynagrodzenia.
Jak zauważa Paweł Szala, adwokat i menedżer w zespole ds. CIT w KPMG, jest to pierwsza tak korzystna interpretacja, istotna zwłaszcza dla firm sporo inwestujących w badania i rozwój, a do tego posiadających niewykorzystane koszty B+R. – Mamy tu de facto potrójną korzyść: pierwotnie z ulgi B+R, następnie z przeznaczenia niewykorzystanej nadwyżki tej ulgi dla celów ulgi na innowacyjnych pracowników, a finalnie w postaci ponownego zaliczenia wykorzystanej ulgi do kosztów uzyskania przychodów – wylicza ekspert. Zastrzega on jednak, że dla wykorzystania takiej dogodnej interpretacji należy spełnić wszystkie warunki zarówno korzystania z ulgi B+R, jak również tej na innowacyjnych pracowników.
– Przepisy mówią, że innowacyjny pracownik to taki, który przeznacza co najmniej 50 proc. swojego czasu pracy na działalność badawczo rozwojową. W praktyce warto skrupulatnie dokumentować ten czas np. poprzez odpowiednie raporty wewnętrzne o przepracowanym czasie, tzw. timesheet – sugeruje Paweł Szala.
Numer interpretacji: 0111-KDIB1-3.4010.87.2025.1.MBD
Samorząd musi odciążać adwokatki i adwokatów w codziennej pracy
Jakie są problemy warszawskiej adwokatury i na ile różnią się od problemów w innych miastach?
Rynek usług prawnych w Warszawie wygląda inaczej niż w innych miastach. Największym problemem jest to, że znacząca część tego rynku jest dla nas niedostępna – bo nie mamy możliwości wykonywania zawodu w formie umowy o pracę. A to nam zamyka możliwość zatrudnienia zarówno w organach administracji państwowej i samorządowej, jak i w firmach prywatnych, gdzie bardzo często oczekiwane jest, że prawnik in-house będzie pozostawał w stosunku pracy. Rynek warszawski charakteryzuje się również tym, że jest na nim bardzo duże zróżnicowanie stawek. Jest to konsekwencją braku zwyczajowo przyjętych zasad ich ustalania. Dostaję sygnały, że jest to kwestia istotna dla młodych adwokatek i adwokatów. Stawki powinny być uzależnione od doświadczenia i stażu, ale ich duże zróżnicowanie na tym samym etapie rozwoju kancelarii może stanowić problem. Kwestią istotną i zauważalną w Warszawie jest też to, że młode adwokatki i młodzi adwokaci próbują zaistnieć na rynku, starając się – w sposób delikatny i subtelny – promować własną kancelarię czy zakres wykonywanej praktyki. To także nie ma miejsca w innych ośrodkach. Sposoby tej promocji są bardzo różne i chyba nie zawsze odpowiednie do treści, które mają być przekazywane.
To zacznijmy od tej ostatniej kwestii – była ona dyskutowana długo wewnątrz adwokatury, w końcu zdecydowano się trochę poluzować zakaz reklamy. Czy pani jest za dalszą liberalizacją, czy raczej jakimś ściślejszym uregulowanie w tej kwestii?
Problem od zawsze dotyczył tego, czy można informować o wykonywaniu zawodu, czy się reklamować. Natomiast nikt nigdy nie zdefiniował różnicy pomiędzy tymi czynnościami. Mamy ustawę z 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji i ta ustawa wiąże absolutnie wszystkim – w tym adwokatów. Tam są jasno określone zasady dotyczące reklamowania usług – nie możemy zatem podawać informacji wprowadzających w błąd czy wartościujących. Nie możemy informować, że jesteśmy w czymś najlepsi – to nie są rzeczy pozostawione do naszej oceny. Nie ma powodu, aby wprowadzać jakieś dodatkowe regulacje oddzielnie dla środowiska adwokackiego.
Nie może być powrotu do sytuacji sprzed kilkunastu czy dwudziestukilku lat, gdy przepisy określały maksymalne wymiary szyldu czy ogłoszenia w gazecie informującego o tym, że ktoś prowadzi kancelarię. Dzisiaj każdy ma prawo informować, jaką dziedziną prawa się zajmuje i jak szeroko prowadzi swoją praktykę, czy łączy to z pracą naukową lub edukacyjną. Kilkanaście lat temu oczekiwano, że to klient będzie przychodził do adwokata i sam szukał informacji o nim, dzisiaj oczekiwanie klientów jest takie, że ta informacja „sama” do nich trafi. I musimy wychodzić tym oczekiwaniom naprzeciw.
Musimy pamiętać, że poza nami jest jeszcze korporacja radców prawnych, są doradcy podatkowi, są prawnicy niezrzeszeni w żadnej korporacji, którzy też szukają tego klienta. I nie chodzi oczywiście o narzucanie się czy wykorzystywanie dyskomfortowej pozycji potencjalnego klienta, ale o rzetelną informację pozwalającą mu na dokonanie wyboru. Myślę, że musimy podążać z duchem czasu i nie powinno dochodzić do żadnego zaostrzenia możliwości informowania o tym, w jaki sposób i w jakim zakresie się zawód wykonuje.
Pani prowadzi szkołę dla aplikantów, a chce być dziekanem, który może nie bezpośrednio, ale jednak działa też na rzecz polepszania jakości szkolenia w izbie. To rodzi obawy o potencjalny konflikt interesów. Co pani planuje zrobić, by go uniknąć?
Po pierwsze, to nie jest „szkoła dla aplikantów”, to jest szkoła prawa procesowego dla wszystkich prawników i nieprawników, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę w zakresie zasad prowadzenia procesu. Po drugie, dziekan nie ma żadnego wpływu na proces kształcenia aplikantów, ponieważ leży to w wyłącznej gestii wicedziekana ds. aplikacji i komisji ds. szkolenia aplikantów.
Po trzecie, wykonuję zawód od 22 lat, a doliczając studia i aplikację, to od 31 lat działam na rynku usług prawnych i edukacji prawnej, i nigdy nie doprowadziłam do tego, żeby powstał konflikt interesów. I na pewno nie doprowadzę. Istnieje wiele form prawnych rozwiązujących istnienie potencjalnego ryzyka powstania konfliktu interesów, np. powołanie fundacji. Na pewno nie chciałabym ani doprowadzenia do powstania konfliktu interesów, ani zaprzepaszczenia dorobku tylu lat pracy. Uważam, że społeczna edukacja prawna jest konieczna i niezbędna. Myślę też, że fundacja powinna zdecydowanie szerzej podejść do kwestii szkoleń, mentoringu i edukacji. Mieliśmy już w radzie analogiczne sytuacje (nie takie same, ale podobne).
Po czwarte, nie kwalifikuję mojej działalności jako jakkolwiek konkurencyjnej w stosunku do szkolenia aplikacyjnego. Konkurencja to jest tak na dobrą sprawę konieczność wybrania „albo–albo”. A tu nie ma takiego wyboru. Szkoła i aplikacja to nie są rozłączne opcje, a uzupełniające się.
W jakich dziedzinach pani zdaniem polityka obecnych władz adwokatury warszawskiej szczególnie wymaga zmiany?
Samorząd to nie jest garstka osób aktywnych w strukturach, to jest kilka tysięcy osób, z których każda ma takie samo prawo i płaci taką samą składkę. I każda musi czuć się tak samo zaopiekowana. To wymaga przemyślenia roli samorządu w życiu każdej adwokatki i każdego adwokata, w lokalnej społeczności oraz możliwości zmiany sposobu zarządzania potencjałem samorządu zarówno intelektualnym, jak i finansowym.
Dzisiaj samorząd musi odciążać adwokatki i adwokatów w ich codziennej pracy, podejmując czynności i starania, które sprawią, że ich praca będzie łatwiejsza, wygodniejsza i będzie mogła być wykonywana w sposób godny. Dzisiaj mamy z tym kłopot. Zadanie samorządu nie może sprowadzać się tylko do przyjmowania stanowisk i wysyłania listów zwracających uwagę. Trzeba w sposób aktywny zabiegać o to, aby wszelkie złe praktyki zmienić – rozmawiając, tłumacząc, jeżdżąc na spotkania, wskazując, jak dana czynność, konstrukcja procesowa czy praktyka wykonawcza jest widziana oczyma pełnomocnika. Jeżeli jakaś instytucja ogranicza lub utrudnia prawidłowe wykonanie naszych obowiązków, to samorząd musi podejmować radykalne, zdecydowane działania w tym zakresie oczywiście z wzajemnym poszanowaniem siebie nawzajem.
Kolejną kwestią jest zakaz pracy na etacie. Adwokatura na poziomie krajowym pracuje od jakiegoś już czasu nad koncepcją adwokackiej umowy o współpracy. Czy to słuszna droga, czy lepiej po prostu dopuścić dla adwokatów rozwiązania z kodeksu pracy?
Nie jestem zwolenniczką wyważania otwartych drzwi. Jest regulacja o samorządzie radców prawnych, która jest obudowana doktryną i judykaturą, co pozwala jasno rozumieć wzajemne prawa i obowiązki obu stron takiej umowy. Prościej by było przejąć tę regulację – pozwala ona na wykonywanie zawodu w formie umowy o pracę z wyłączeniem obron karnych, jasno określa relacje pomiędzy prawnikiem in-housem a pracodawcą i jest dobrze opisana w zakresie zastępstwa procesowego. Uważam, że systemowo jest to bardziej bezpieczne rozwiązanie, niż tworzenie zupełnie nowej konstrukcji, nieugruntowanej w prawie w żaden sposób, która będzie pozostawiać ogromną swobodę orzeczniczą każdemu sądowi. Istotnym elementem tej konstrukcji jest też gwarancja dotycząca urlopu. Można tę kwestię rozwiązać albo wprowadzając umowę o pracę jako formę wykonywania zawodu, albo pozyskać te wszystkie „uprawnienia” z umowy o pracę dla wykonywanej przez nas działalności gospodarczej. Z tej koncepcji zrodził się z kolei pomysł, który programowo popieram i forsuję wyborczo – wprowadzenia wakacji sądowych. Czyli zagwarantowania, że przez określony czas w wakacje i w ferie nie są wyznaczane rozprawy. Koncepcja ta w perspektywie toczących się często dwa–trzy lata postępowań nie robi żadnej różnicy w terminie rozpoznania i zakończenia sprawy, a zatem nie narusza prawa strony do sądu. Każdy ma prawo do urlopu. Każdy ma prawo do wypoczynku i do spędzania czasu z rodziną.
No ale co z niezależnością? Bo to jest zwykle argument za utrzymaniem zakazu pracy na etacie…
Przepisy, które obowiązują radców prawnych, eliminują możliwość czynienia jakichkolwiek nacisków. Wyraźnie jest w nich wskazane, że kwalifikowany prawnik, który wykonuje zawód w formie umowy o pracę, jest całkowicie niezależny w konstruowaniu opinii, że może odmówić jej skonstruowania w sugerowanej przez kogoś treści i że z tego powodu nie można rozwiązać z nim umowy. Uregulowana jest kwestia zastępstwa w sądach i związanego z tym zwrotu kosztów. Nie kojarzę także żadnej spektakularnej sprawy, która dotyczyłaby tego rodzaju nacisków.
A co samorząd izbowy i dziekan mogą zrobić w kwestii zróżnicowanych stawek, o których pani mówiła?
To jest trudny temat, bo mamy swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. W związku z tym nie bardzo jest przestrzeń, żeby oddziaływać czy sugerować. Na pewno można otworzyć dyskusję i debatę o tym, jaka jest wartość rynkowa świadczonej przez nas pomocy prawnej i jak powinniśmy wyliczać czas swojej pracy i swoje zaangażowanie. Jeśli rozwiązanie problemu klienta zajmuje nam nawet tylko 15 minut naszej pracy, to jest to często efekt wielu lat studiów, aplikacji i praktyki. To, że jesteśmy w stanie rozwiązać jakąś sprawę czy udzielić porady „od ręki”, a nie np. po dwóch tygodniach wertowania orzecznictwa, to efekt tego, że już wykonaliśmy tę pracę wcześniej i to nie może przesądzać o tym, że ta praca powinna być niżej wyceniana. Zadanie samorządu polega na tym, żeby być wszędzie tam, gdzie adwokatki i adwokaci mają problem w zakresie wykonywania swojego zawodu. Zatem warto się nad tym tematem pochylić.
Niektóre izby przyjmują uchwały, że jeśli stawki zastępstwa procesowego czynionego z urzędu nie wzrosną, to nie będą wyznaczały pełnomocników z urzędu. Czy izba warszawska powinna się przyłączyć do tego protestu, czy może zastosować inne formy nacisku?
Nacisk powinniśmy wywierać bez dwóch zdań, natomiast nie wiem, czy ta forma jest właściwa. A nawet uważam, że nie jest. Nie możemy doprowadzać do sytuacji, w której nasze zachowanie będzie naruszało prawa obywateli do sądu. Tym bardziej że rozmawiamy o grupie osób, które szczególnie potrzebują tej pomocy. Nie możemy tych ludzi narażać na dodatkowy stres związany z tym, że my mamy „niewyjaśnioną sprawę z rządem”. Bez dwóch zdań stawki za zastępstwo czynione z urzędu powinny zostać podniesione do ich realnej, rynkowej wartości. Państwo nie może kupować usług prawnych poniżej ich rynkowej wartości. A teraz kupuje je za „grosze”. W związku z tym naruszana jest w sposób ewidentny zasada równości, która jest jedną z gwarancji naszego systemu państwa prawa. Uważam jednak, że w chwili obecnej bardziej odpowiednią metodą jest przygotowanie analizy, rzetelnej opinii prawnej w tym zakresie, być może rozpoczęcie akcji polegającej na zaskarżaniu postanowień przyznających koszty zastępstwa procesowego czynionego z urzędu i wykazywanie w toku tego zaskarżenia, że naruszone są podstawowe zasady państwa prawa.
Agata Rewerska, członkini ORA Warszawa i kandydatka na dziekana tej izby.
Zwolnienie z VAT importu przesyłek małych partii towarów
Zgodnie z art. 52 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 361; dalej: VATU), zwalnia się od podatku import towarów umieszczonych w przesyłce wysyłanej z terytorium państwa trzeciego przez osobę fizyczną i przeznaczonej dla osoby fizycznej przebywającej na terytorium kraju, jeżeli łącznie są spełnione następujące warunki: ilość i rodzaj towarów nie wskazują na ich przeznaczenie handlowe, odbiorca nie jest obowiązany do uiszczenia opłat na rzecz nadawcy w związku z otrzymaniem przesyłki oraz przesyłki mają charakter okazjonalny. Zwolnienia te stosuje się, jeżeli wartość przesyłki nie przekracza kwoty wyrażonej w złotych odpowiadającej równowartości 45 euro. A w zakresie określonych towarów (np. alkohole, kawa czy wyroby tytoniowe), także przy uwzględnieniu limitów ilościowych.
Omawiany przepis budzi wątpliwości praktyczne. Organy podatkowe twierdzą bowiem, że zwolnienie nie jest akceptowalne w przypadku importu małych partii towarów, przeznaczonych dla osoby fizycznej zamieszkałej w innym kraju UE. Wątpliwości te rozstrzygnął właśnie TSUE w swoim niedawnym wyroku.
Czego dotyczyła sprawa?
Podatnik świadczy usługi wysyłki i odprawy celnej towarów. Podatnik złożył wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej, aby potwierdzić, czy przywóz do Polski towarów umieszczonych w przesyłce wysyłanej między osobami fizycznymi może być zwolniony z VAT, jeżeli odbiorca tej przesyłki przebywa w państwie członkowskim innym niż Polska. Organ podatkowy uznał, że niekoniecznie, ponieważ zwolnienie to nie ma zastosowania do przywozu do Polski towarów przeznaczonych dla osoby fizycznej znajdującej się w państwie członkowskim innym niż Rzeczpospolita Polska.
Podatnik twierdził inaczej. Sprawa trafiła przed oblicze sądowe. NSA uznał, że okoliczność, że przywożone towary zostały wprowadzone na terytorium Unii Europejskiej do państwa członkowskiego innego niż państwo, w którym znajduje się ich odbiorca, nie ma wpływu na ich zwolnienie z VAT. W związku z tym przesyłki towarów o niewielkiej wartości wysyłane z państwa trzeciego do osoby fizycznej przebywającej w UE powinny być zwolnione z VAT. Przy okazji jednak NSA zauważył, że zwolnienie z VAT przewidziane w art. 52 VATU literalnie nie ma zastosowania do przywozu towarów przeznaczonych dla osoby fizycznej zamieszkałej na terytorium państwa członkowskiego innego niż Rzeczpospolita Polska. Zarówno obowiązek podatkowy przy przywozie towarów, jak i związane z nim zwolnienie z VAT przewidziane dla przywozu towarów w małych partiach o charakterze niehandlowym między osobami fizycznymi związane są z miejscem zamieszkania ostatecznego odbiorcy towarów. Ale jednocześnie, NSA zwrócił uwagę na stosowne przepisy unijne zawarte w Dyrektywie Rady 2006/112/WE z 28.11.2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 347, s. 1; dalej: VATDyr), chodzi konkretnie o art. 143 ust. 1 lit. b VATDyr. NSA nabrał wątpliwości, czy przepisy krajowe są z przepisami unijnymi zgodne. Stąd pytanie prejudycjalne do TSUE.
Stanowisko TSUE
TSUE wydał w tej sprawie wyrok z 8.5.2025 r., C-405/24. TSUE przypomniał, że zgodnie z przepisami wspólnotowymi przywóz towarów w małych partiach o charakterze niehandlowym, pochodzących od osoby fizycznej z państwa trzeciego do innej osoby fizycznej w państwie członkowskim, jest zwolniony przy przywozie z podatku obrotowego oraz podatku akcyzowego. Zgodnie z kolei z utrwalonym orzecznictwem TSUE, przy dokonywaniu wykładni przepisu prawa UE należy uwzględniać nie tylko jego brzmienie, lecz także jego kontekst oraz cele regulacji, której część on stanowi.
Trybunał zauważył, że w polskiej wersji językowej przepisu posłużono się terminem „państwo członkowskie” bez dalszych uściśleń. Ponadto w szczególności w wersjach językowych hiszpańskiej, duńskiej, niemieckiej, angielskiej, francuskiej, włoskiej, niderlandzkiej, rumuńskiej i szwedzkiej termin ten jest poprzedzony rodzajnikiem nieokreślonym. Przepis unijny nie odnosi się do konkretnego państwa członkowskiego i nie wymienia w szczególności państwa członkowskiego przywozu, brzmienie tego przepisu wskazuje, że przewidziane w nim zwolnienie z VAT dotyczy przesyłek skierowanych do osoby fizycznej przebywającej w którymkolwiek z państw członkowskich. TSUE dokonał całkiem szczegółowej egzegezy treści kolejnych przepisów unijnych i uznał, że nie ma żadnej różnicy między przesyłkami towarów o charakterze niehandlowym pochodzącymi z państw trzecich, wysyłanymi przez osobę fizyczną do innej osoby fizycznej, w zależności od państwa członkowskiego, w którym ma miejsce zamieszkania odbiorca przesyłki. Dlatego przepisy unijne stoją na przeszkodzie uregulowaniom krajowym, które wyłączają ze zwolnienia z VAT przewidzianego w tych przepisach przesyłki małych partii towarów o charakterze niehandlowym pochodzące z państwa trzeciego, wysyłane przez osobę fizyczną do osoby fizycznej zamieszkałej w innym państwie członkowskim.
Komentarz
Omawiane orzeczenie dotyczy oczywiście dość szczegółowego, by nie powiedzieć kazuistycznego zagadnienia. Art. 52 VATU znajduje się w tej sekcji aktu prawnego, która często traktowana jest jak „czarna dziura”, bo też przepisy zawarte w art. 45 -81 VATU, regulujące określone zwolnienia importowe, cechują się właśnie bardzo wysoko posuniętą kazuistyką. Realnym adresatem omawianego zagadnienia są najczęściej przedsiębiorcy zajmujący się kompleksową obsługą paczek, a więc obsługą celną oraz dalszą dystrybucją przesyłek, aby dostarczyć je do rąk ich adresatów.
Wnioski płynące z omawianego orzeczenia mogą być jednak uniwersalne. TSUE wyraźnie wskazuje na konieczność stosowania nie tylko literalnej wykładni przepisów, ale także celowościowej i systemowej. To ważne nie tyle nawet w kontekście krajowych przepisów, ale także samego tłumaczenia aktów unijnych na nasze rodzime narzecze. Podobny problem dotyczy np. branży elektromobilności i potencjalnie przynajmniej nieprawidłowego tłumaczenia art. 38 i 39 VATDyr. Potencjalnie – bo póki co niektóre przynajmniej sądy administracyjne takiej niezgodności się nie doszukują (np. WSA w Gdańsku w wyroku z 21.2.2023 r., I SA/Gd 1267/22, Legalis) – ale inne owszem (np. wyrok WSA w Warszawie z 8.11.2023 r., III SA/Wa 1310/23, Legalis).
TSUE daje więc w omawianym orzeczeniu wyraźne świadectwo, że interpretując daną normę należy także stosować porównawczą analizę językową. VATDyr oraz inne akty unijne faktycznie mogą być tłumaczone na różne języki w sposób nie do końca oddający ducha acquis communitaire.
Wyrok TSUE z 8.5.2025 r., C-405/24
Koordynator ds. usług cyfrowych – nowe zadania Prezesa UKE
- Rada Ministrów podjęła uchwałę z 13.5.2025 r. w sprawie wyznaczenia koordynatora do spraw usług cyfrowych (M.P. z 2025 r. poz. 447), która weszła w życie 15.5.2025 r.
- Rolę koordynatora do spraw usług cyfrowych określa rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2065 z 19.10.2022 r. w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych oraz zmiany dyrektywy 2000/31/WE (Akt o usługach cyfrowych) (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 277, s. 1; dalej: DSA), które stosuje się od 17.2.2024 r.
- Ministerstwo Cyfryzacji podkreśla, że Prezes UKE pełni funkcję koordynatora do spraw usług cyfrowych tymczasowo, a docelowo przewiduje regulację ustawową.
Powierzona Prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej funkcja koordynatora do spraw usług cyfrowych (ang. Digital Services Coordinator – DSC) jest odpowiedzią na wymóg wynikający z art. 49 ust. 1 DSA, który zobowiązuje państwa członkowskie UE do wyznaczenia jednego lub większej liczby organów odpowiedzialnych za nadzorowanie dostawców usług pośrednich i egzekwowanie DSA.
Rozwiązanie tymczasowe – z perspektywą docelowej regulacji ustawowej
Nowa rola Prezesa UKE ma charakter tymczasowy, co zostało potwierdzone zarówno w dokumentach rządowych, jak i w komunikacie Ministerstwa Cyfryzacji. Celem omawianej uchwały jest realizacja przepisów art. 33 ust. 6, art. 35 ust. 3, art. 57 ust. 1, art. 62 ust. 1, art. 64 oraz art. 75 ust. 3 DSA. Prezes UKE jako koordynator do spraw usług cyfrowych nie będzie miał prawa do podejmowania decyzji wobec obywateli, osób prawnych oraz innych podmiotów. Jego działanie zostało ograniczone i objęte zastosowaniem wymienionych w uchwale RM przepisów DSA, mających techniczno-organizacyjny charakter. Pełen zakres zadań i uprawnień koordynatora zostanie uregulowany w odrębnej ustawie, która jest obecnie w trakcie prac legislacyjnych.
Obowiązek wyznaczenia koordynatora
Warto przypomnieć, że zgodnie z Aktem o usługach cyfrowych, który stosuje się od 17.2.2024 r., każde państwo członkowskie powinno było wyznaczyć koordynatora. Z powodu niewypełnienia tego obowiązku w terminie wobec pięciu państw członkowskich, w tym Polski, Komisja Europejska skierowała skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Omawiana uchwała Rady Ministrów była szybką odpowiedzią na działania KE i pozwoliła na doraźne spełnienie podstawowych wymogów DSA. Dzięki niej polski przedstawiciel zyskał możliwość udziału w pracach dotyczących unijnego rynku usług cyfrowych, będzie także mógł uczestniczyć w działaniach Europejskiej Rady ds. Usług Cyfrowych oraz w systemie wymiany informacji z KE.
Zadania koordynatora
Jak wspomnieliśmy wyżej, Prezes UKE jako tymczasowy koordynator będzie realizować wybrane zadania o charakterze organizacyjno-technicznym. Zyskał prawo do:
- odbierania informacji o decyzjach KE dotyczących bardzo dużych platform internetowych (VLOP) i bardzo dużych wyszukiwarek (VLOSE) – zgodnie z art. 33 ust. 6 DSA, Komisja informuje koordynatorów krajowych o wydanych wobec tych podmiotów decyzjach, co ma istotne znaczenie dla zapewnienia spójności nadzoru;
- współpracy z KE przy tworzeniu wytycznych dotyczących zarządzania ryzykiem systemowym – zgodnie z art. 35 ust. 3 DSA;
- udziału w systemie wymiany informacji między koordynatorami a KE – na podstawie art. 57 ust. 1 DSA w zakresie otrzymywania informacji;
- uczestnictwa w Radzie Usług Cyfrowych (Digital Services Board) – zgodnie z art. 62 ust. 1 DSA „Rada Usług Cyfrowych składa się z koordynatorów ds. usług cyfrowych, których reprezentują wysocy rangą urzędnicy. Niewyznaczenie przez jedno lub większą liczbę państw członkowskich koordynatora ds. usług cyfrowych nie uniemożliwia Radzie Usług Cyfrowych wykonywania jej zadań. Jeżeli prawo krajowe tak stanowi, w Radzie Usług Cyfrowych mogą zasiadać – obok koordynatorów ds. usług cyfrowych – inne właściwe organy, którym powierzono konkretny zakres odpowiedzialności operacyjnej za stosowanie i egzekwowanie niniejszego rozporządzenia. Inne organy krajowe mogą być zapraszane na posiedzenia Rady Usług Cyfrowych, na których omawia się istotne dla nich kwestie”.
- wspierania KE w ocenie ryzyk i problemów w stosowaniu DSA – na mocy art. 64 DSA Komisja może konsultować się z koordynatorami krajowymi w sprawie wykładni przepisów oraz stosowania obowiązków przez dostawców usług pośrednich. Ponadto, zgodnie z art. 64 ust. 3 DSA „Komisja może zwrócić się do koordynatorów ds. usług cyfrowych, Rady Usług Cyfrowych i innych organów i jednostek organizacyjnych Unii posiadających odpowiednią wiedzę ekspercką o wsparcie w zakresie oceny systemowych i pojawiających się problemów w całej Unii na podstawie niniejszego rozporządzenia”.
- bycia informowanym o działaniach VLOP i VLOSE w zakresie przestrzegania przepisów rozporządzenia – zgodnie z art. 75 ust. 3 DSA.
Perspektywy legislacyjne i znaczenie dla użytkowników
Wyznaczenie koordynatora do spraw usług cyfrowych, nawet tymczasowego, jest koniecznym warunkiem do uzyskania dostępu do informacji, procedur i mechanizmów kontroli przewidzianych w DSA. Dzięki koordynatorowi wzmocniona została m.in. skuteczność reagowania na dezinformację i publikację nielegalnych treści przez duże platformy cyfrowe. Jednak do efektywnego korzystania z przepisów Aktu o usługach cyfrowych w Polsce potrzebne jest przyjęcie ustawy, która w pełni określi kompetencje koordynatora, tryb postępowań administracyjnych oraz sankcje za naruszenia przepisów. Brak takiego aktu ogranicza obecnie zakres działań tego urzędu.
Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Cyfryzacji „wdrożenie Aktu o usługach cyfrowych to lepszy Internet – bezpieczniejszy, przejrzystszy i bardziej odpowiedzialny”, dlatego ważne jest szybkie zakończenie prac legislacyjnych nad ustawą, zapewnienie odpowiedniego zaplecza instytucjonalnego i sprecyzowanie zasad obowiązujących w środowisku cyfrowym. Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw (UC21), zapewniający pełne zastosowanie przepisów DSA w polskiej przestrzeni prawnej, został ogłoszony 15.3.2024 r. Obecnie jest w trakcie prac legislacyjnych. Planowany termin przyjęcia projektu przez RM – III kwartał 2025 r.
Szczegółowe zasady kontroli KNF w podmiotach obsługujących kredyty
- Projekt rozporządzenia doprecyzowuje zasady przeprowadzania kontroli przez Komisję Nadzoru Finansowego (dalej: KNF) w podmiotach obsługujących kredyty, ich oddziałach oraz u dostawców usług obsługi kredytów.
- Projektowane przepisy ustalają m.in. skład zespołu kontrolnego, procedurę rozpoczęcia kontroli, zasady prowadzenia dokumentacji i wymogi wobec protokołu pokontrolnego.
- Istotną nowością jest możliwość zgłaszania zastrzeżeń lub wyjaśnień do protokołu oraz obowiązek organizacji spotkania końcowego.
Podstawa prawna wydania rozporządzenia
Projekt rozporządzenia stanowi wykonanie przewidzianego w art. 39 ust. 11 ustawy z 20.12.2024 r. o podmiotach obsługujących kredyty i nabywcach kredytów (Dz.U. z 2025 r. poz. 146; dalej: PodmObKredytU) upoważnienia dla ministra właściwego do spraw instytucji finansowych do określenia, w drodze rozporządzenia, szczegółowego sposobu i trybu wykonywania czynności kontrolnych w podmiotach obsługujących kredyty, ich oddziałach oraz u dostawców usług obsługi kredytów.
Kontekst unijny i cel regulacji
Potrzeba wydania rozporządzenia wynika z implementacji do prawa krajowego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2021/2167 z 24.11.2021 r. w sprawie podmiotów obsługujących kredyty i nabywców kredytów oraz w sprawie zmiany dyrektyw 2008/48/WE i 2014/17/UE (Dz.Urz. UE L z 2021 r. Nr 438, s. 1).
Rola KNF w nadzorze i kontroli
Zgodnie z PodmObKredytU działalność podmiotów obsługujących kredyty, ich oddziałów oraz dostawców usług obsługi kredytów podlega nadzorowi KNF. KNF może prowadzić kontrole mające na celu weryfikację legalności i prawidłowości działalności tych podmiotów. Konieczne jest zatem określenie jasnych i szczegółowych procedur umożliwiających skuteczne wykrywanie nieprawidłowości.
Zakres przedmiotowy rozporządzenia
Jak wynika z projektu, rozporządzenie określa:
- szczegółowy sposób i tryb wykonywania czynności kontrolnych w podmiotach obsługujących kredyty, o których mowa w art. 10 ust. 1 pkt. 1 PodmObKredytU, oddziałach podmiotów obsługujących kredyty, o których mowa w art. 10 ust. 1 pkt. 2 PodmObKredytU, i u dostawców usług obsługi kredytów;
- szczegółowy zakres protokołu kontroli oraz sposób i tryb jego sporządzenia;
- sposób i tryb wnoszenia zastrzeżeń lub wyjaśnień do ustaleń kontroli zawartych w protokole kontroli;
- sposób przekazania zaleceń pokontrolnych.
Skład zespołu kontrolnego
W projektowanym rozporządzeniu wskazano, że czynności kontrolne w podmiotach obsługujących kredyty i u dostawców usług obsługi kredytów będą wykonywane przez co najmniej dwóch upoważnionych pracowników Urzędu KNF, tworzących zespół kontrolny. Pracami zespołu kontrolnego będzie kierował inspektor – „kierujący kontrolą”.
Powiadomienie o rozpoczęciu kontroli
Kierujący kontrolą będzie informował osoby uprawnione do reprezentowania kontrolowanego o rozpoczęciu czynności kontrolnych. Powiadomienie o rozpoczęciu czynności kontrolnych będzie doręczane elektronicznie. W przypadku kontroli w siedzibie kontrolowanego – powiadomienie będzie przekazywane niezwłocznie po przybyciu zespołu kontrolnego.
Dokumenty w języku obcym
W sytuacji, gdy kontrolą będą objęte dokumenty podmiotu obsługującego kredyty sporządzone w języku obcym, kierujący kontrolą będzie mógł zwrócić się do kontrolowanego o przedstawienie dokumentu w oryginale i – w razie potrzeby – jego tłumaczenia na język polski (w tym na żądanie kierującego kontrolą, tłumaczenia dokonanego przez tłumacza przysięgłego). Opisywana regulacja ma zapewnić precyzję postępowania, prawidłową analizę i zgodność z prawem. Należy jednak zauważyć, że przepis ma charakter fakultatywny, co w przypadku dokumentów dostępnych językowo, o mniejszej istotności, pozwala zrezygnować z jego zastosowania.
Spotkanie końcowe po zakończeniu kontroli
Po zakończeniu czynności kontrolnych, kierujący kontrolą będzie zobowiązany zorganizować spotkanie końcowe w celu przedstawienia ustaleń kontroli i omówienia stwierdzonych nieprawidłowości. W spotkaniu tym będzie zobowiązana uczestniczyć osoba uprawniona do reprezentowania kontrolowanego. Na spotkanie końcowe kierujący kontrolą będzie mógł zaprosić również przedstawiciela rady nadzorczej, przedstawiciela jego komisji rewizyjnej lub biegłego rewidenta badającego sprawozdanie finansowe kontrolowanego podmiotu. Wprowadzony przepis ma na celu zapewnienie komunikacji i pełnej transparentności na etapie zakończenia kontroli.
Treść protokołu kontroli
Jak wynika z projektowanego rozporządzenia, protokół z przeprowadzonych czynności kontrolnych będzie zawierać:
- informacje o stwierdzonych naruszeniach przepisów prawa i innych nieprawidłowościach;
- dane identyfikujące podmiot podlegający kontroli i osób uprawnionych do jego reprezentowania;
- daty rozpoczęcia i zakończenia kontroli;
- datę i miejsce sporządzenia protokołu;
- liczbę egzemplarzy sporządzonego protokołu i załączników;
- pouczenie o prawie do wniesienia zastrzeżeń lub wyjaśnień.
Sporządzenie i przekazanie protokołu
Protokół z przeprowadzonych czynności kontrolnych będzie sporządzać kierujący kontrolą lub wyznaczony przez niego członek zespołu kontrolnego. Protokół powinien zostać sporządzony na piśmie utrwalonym w postaci papierowej lub elektronicznej, w terminie 30 dni roboczych od dnia zakończenia czynności kontrolnych.
Egzemplarze protokołu będą otrzymywać:
- osoba uprawniona do reprezentowania kontrolowanego;
- rada nadzorcza albo komisja rewizyjna kontrolowanego;
- KNF.
W uzasadnionych przypadkach możliwe będzie przedłużenie 30-dniowego terminu na sporządzenie protokołu o kolejne 30 dni robocze, np. gdy zespół kontrolny z powodów obiektywnych nie będzie mógł dochować terminu sporządzenia protokołu.
Podpisanie i zastrzeżenia do protokołu
Zgodnie z projektowanym rozporządzeniem, protokół będą podpisywać i parafować każdą jego stronę, w przypadku protokołu sporządzonego na piśmie utrwalonym w postaci papierowej, kierujący kontrolą oraz osoba uprawniona do reprezentowania kontrolowanego. W projekcie ustalony został termin 14 dni roboczych na podpisanie i przekazanie protokołu do KNF. Termin ten będzie liczony od dnia doręczenia protokołu osobie uprawnionej do reprezentacji kontrolowanego.
Przewidziano także sytuację, gdy podmiot kontrolowany przed podpisaniem protokołu kontroli zgłosi zastrzeżenia lub wyjaśnienia do ustaleń zawartych w protokole kontroli (które może zgłosić w terminie 14 dni od jego doręczenia). W takim przypadku termin na podpisanie protokołu ulegnie przedłużeniu o kolejne 14 dni roboczych.
Projektowane rozporządzenie wskazuje także formę oraz tryb doręczenia zastrzeżeń lub wyjaśnień do ustaleń kontroli zawartych w protokole. W myśl projektowanego rozwiązania te zastrzeżenia lub wyjaśnienia będą doręczane Przewodniczącemu KNF, w formie pisemnej, na piśmie utrwalonym w postaci papierowej lub elektronicznej. Doręczenie będzie następowało za pokwitowaniem przez operatora pocztowego, podmiot zajmujący się doręczaniem korespondencji na terenie Unii Europejskiej albo na adres do doręczeń elektronicznych.
Integralność protokołu i sprostowania
Po podpisaniu protokołu nie będzie można go zmieniać, z wyjątkiem sprostowania oczywistych omyłek pisarskich. Sprostowanie będzie wymagać parafowania (wersja papierowa) lub ponownego podpisu (wersja elektroniczna). O sprostowaniu oczywistych omyłek pisarskich informowany będzie podmiot kontrolowany.
Skutki braku podpisu protokołu
Brak podpisu lub zwłoka ze strony kontrolowanego nie będzie wpływać na ważność protokołu i kontynuację czynności pokontrolnych. Przepis ten zapewni ciągłość procesu kontrolnego, nawet w przypadku odmowy lub opóźnienia w podpisaniu protokołu przez osobę reprezentującą podmiot obsługujący kredyty.
Do zaleceń pokontrolnych będzie należało dołączyć stanowisko KNF w sprawie zgłoszonych zastrzeżeń (jeśli zostały wniesione).
Etap legislacyjny
Projekt rozporządzenia Ministra Finansów w sprawie kontroli w podmiotach obsługujących kredyty, oddziałach podmiotów obsługujących kredyty i u dostawców usług obsługi kredytów, protokołu z tej kontroli, zastrzeżeń lub wyjaśnień do jej ustaleń oraz zaleceń pokontrolnych został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacji 15.4.2025 r. Obecnie projekt podlega opiniowaniu. Zgodnie z projektem rozporządzenie wejdzie w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia.
Prostszy VAT, uczciwe wywłaszczenia
„Rzeczpospolita” jako pierwsza dotarła do najnowszego pakietu propozycji deregulacyjnych inicjatywy „SprawdzaMY”, czyli społecznego zespołu Rafała Brzoski. Niektóre z wcześniejszych pomysłów tego zespołu przyjęła we wtorek Rada Ministrów.
Mniej biurokracji spadkowej
Najnowsza propozycja zespołu Brzoski ma ułatwić formalności urzędowe przed notariuszem (to zresztą już kolejna inicjatywa ułatwiająca życie rejentom i ich klientom). Dziś, gdy rodzina zmarłej osoby chce uzyskać notarialne poświadczenie nabycia spadku, musi się nie tylko wylegitymować, ale dostarczyć też odpis aktu zgonu spadkodawcy i odpisy aktów stanu cywilnego osób powołanych do spadku z ustawy. Trzeba także dostarczyć zaświadczenie z urzędu gminy o numerze PESEL osoby zmarłej. Zresztą podobne zaświadczenia trzeba przedstawiać notariuszowi przy umowach darowizny nieruchomości i majątkowej umowie małżeńskiej.
Wszystkich tych formalności można by uniknąć, gdyby notariusze mieli dostęp do aktów stanu cywilnego. I właśnie taką zmianę proponuje inicjatywa „SprawdzaMY”. Konieczne zmiany powinny nastąpić w ustawie – Prawo o aktach stanu cywilnego, Prawie o notariacie oraz w ustawie o ewidencji ludności.
W uzasadnieniu tej propozycji zespół Brzoski pisze, że udostępnienie notariuszom bezpośredniego dostępu do baz danych nie tylko wyeliminuje starania spadkobierców o dodatkowe dokumenty, ale też zmniejszy ryzyko posługiwania się fałszywymi dokumentami. „Jest to kwestia szczególnie istotna w kontekście bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami, będącymi często mieniem o wysokiej wartości” – zauważają pomysłodawcy.
Wywłaszczenia mniej bolesne
Nieruchomości, choć w innym aspekcie, dotyczy także pomysł kompleksowego uregulowania wywłaszczeń na cele inwestycji publicznych. Zespół Brzoski zauważa, że dziś wywłaszczenia gruntów, zwłaszcza tych rolniczych, odbywają się na warunkach bardzo niekorzystnych dla osób wywłaszczanych. Uchwalono nawet specustawy (jak np. ta o Centralnym Porcie Komunikacyjnym), które rozdzielają moment wywłaszczenia od zapłaty odszkodowania. W rezultacie wypłata odszkodowania może nastąpić nawet po kilku latach. Nie ma też mechanizmu zamiany gruntów na inne, będące własnością Skarbu Państwa.
Dlatego inicjatywa „SprawdzaMY” proponuje kompleksowe zmiany w 14 ustawach, które uporządkowałyby sytuację wywłaszczeń na ważne cele publiczne. Takie przepisy zawierałyby m.in. jasną definicję „istotnej inwestycji celu publicznego”, a także gwarancje procesowe. Chodzi np. o uzupełnienie dzisiejszych przepisów o zasadę niepogarszania w II instancji decyzji o wywłaszczeniu, gdy osoba wywłaszczona się odwołała. Propozycja zakłada też m.in. obowiązek dla inwestora, by przedstawił propozycję wysokości odszkodowania jako najwyższej możliwej wartości ustalonej zgodnie z zasadami obowiązującymi dla „programu dobrowolnych nabyć”. Jako jedną z opcji zaproponowano ustalenie ceny takiej nieruchomości jako 120 proc. jej wartości rynkowej.
Skomplikowany VAT dla rolki sushi
W najnowszym zestawie propozycji zespołu Brzoski znalazły się też propozycje podatkowe, tym razem dotyczące VAT. Pierwsza z nich to ujednolicenie tego podatku na żywność. Dziś jest ona opodatkowana aż trzema różnymi stawkami: 5 proc., 8 proc. i 23 proc. Nie zawsze są one spójne z prozdrowotną polityką fiskalną. Na przykład bezalkoholowe piwo czy wino jest objęte niższym podatkiem od… wody. Piwo bez procentów wraz z sokami i napojami podlega stawce pięcioprocentowej, a woda – 23 proc. Problemem są też różne stawki VAT w tych samych kategoriach dóbr: herbata – 23 proc., a mieszanka herbaciana już 8 proc., kawa naturalna ma 23 proc., gdy kawa zbożowa 8 proc.
Ryby są obciążone stawką pięcioprocentową, a krewetki – już 23 proc. W efekcie restauratorzy muszą szczegółowo analizować składniki oferowanych dań i podejmować odważne decyzje. Jak zauważają pomysłodawcy, raz rolka sushi ze smażoną krewetką (skorupiakiem) objęta jest stawką 23 proc. VAT, a raz może mieć 5 proc. Kluczowa może okazać się zawartość ryb i skorupiaków, mniejsza niż 20 proc. masy towaru.
Zespół deregulacyjny proponuje wyrównanie stawki VAT dla produktów spożywczych w tych samych kategoriach, co ułatwi działalność w branży spożywczej i ograniczy arbitralność regulacji podatkowych. Pomysłodawcy przypominają o możliwości prozdrowotnego oddziaływania podatków przy kształtowaniu cen żywności.
Osobny postulat dotyczący VAT dotyczy pośrednio podatków dochodowych. Zaproponowano, by znieść restrykcje w tych podatkach spowodowane niedopełnieniem obowiązku płatności na rachunek zarejestrowany dla podatnika z tzw. białej listy VAT, a także wbrew obowiązkowi tzw. podzielonej płatności. Takie działania oczywiście wywołują konsekwencje także w sferze VAT, ale pomysłodawcy postulują, by nie karać podatnika dodatkowo brakiem zaliczenia takich płatności do kosztów uzyskania przychodu dla celów PIT i CIT.
Ciężar systemu kaucyjnego
Kolejna propozycja jest powtórzeniem apelu handlu, by wprowadzić minimalną stawkę opłaty manipulacyjnej (handling fee) w systemie kaucyjnym. Chodzi o opłatę, którą operatorzy systemu kaucyjnego będą płacić sklepom. Przypomnijmy, że ten pomysł był już konsultowany z Ministerstwem Klimatu i Środowiska, a minister klimatu Anita Sowińska wyjaśniała operatorom, że byłaby to nadmierna regulacja systemu.
Jednak pomysł ten trafił do puli projektów deregulacyjnych. Autorzy propozycji, w ślad za handlowcami, alarmują, że operatorzy zaniżają proponowane stawki i tym samym przerzucają koszt funkcjonowania systemu kaucyjnego na handel. Domagają się wyznaczenia minimalnych stawek w specjalnym rozporządzeniu, ponieważ „proponowane przez operatorów stawki (10–12 gr za automatycznie zebraną butelkę PET i 3–10 gr przy zbiórce ręcznej) są znacznie niższe niż rzeczywiste koszty obsługi systemu”.
Kolejny wniosek proponuje uproszczenie dokonywania wpisów w rejestrach Urzędu Patentowego. Autorzy pomysłu zwracają uwagę, że dziś jest w zasadzie luka w przepisach, która by regulowała wpisy i korespondencję w postaci elektronicznej. Liczy się tylko forma papierowa, co nie zawsze jest konieczne.
Podają przykład – spółka wnioskująca do Urzędu Patentowego o wykreślenie zastawów zwykłych na kilkuset swoich znakach towarowych na podstawie tych samych dokumentów musi w obecnym stanie prawnym złożyć kilkaset osobnych wniosków i zestawów załączników.
RZĄD PRZYJĄŁ
Mniej biurokracji dla firm i obywateli
Na wtorkowym posiedzeniu rząd przyjął kolejne projekty zmian ustawowych o charakterze deregulacji. Niektóre z nich wynikają z prac zespołu „SprawdzaMY”.
- Zmiana w ordynacji podatkowej wprowadza zasadę rozstrzygania wątpliwości co do stanu faktycznego na korzyść podatnika (to próba spełnienia postulatu zapisania w prawie domniemania niewinności podatnika);
- Odciążenie depozytariuszy funduszu inwestycyjnego, by nie musieli weryfikować zgodności działania takiego funduszu z przepisami prawa regulującymi działalność funduszy.
- Zmiana w kodeksie postępowania karnego umożliwia korespondencję elektroniczną w obie strony między sądem i obrońcami oraz pełnomocnikami stron (dotychczas tylko sąd mógł im wysyłać cyfrowe dokumenty);
- Zniesienie uciążliwego obowiązku dla dostawców leków (podmiotów odpowiedzialnych), by wskazywać miejsce dostawy produktów leczniczych.
Planowane zmiany w postępowaniu podatkowym
Art. 120 ustawy z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 111; dalej: OrdPU) otwiera przepastny katalog różnego rodzaju przepisów regulujących postępowanie podatkowe. Rozdziałów związanych z postępowaniem jest ponad dwadzieścia. Odrębnie uregulowane są zagadnienia np. w zakresie stron postępowania, doręczeń, wezwań, decyzji, odwołania, dowodów, itp. W tych przepisach zawartych jest jednak wiele często drobnych, ale irytujących nieścisłości. Zwłaszcza przy okazji nowelizacji niektóre rozwiązania pozostają niedostosowane. W związku z planowanym odświeżeniem przepisów OrdPU kilka takich „drobiazgów” również ma się doczekać liftingu. Oto kilka z najważniejszych propozycji w tym zakresie.
Pełnomocnik nie tylko dla strony
Zgodnie z obecnym art. 138a § 1 OrdPU, tylko strona (żaden inny podmiot) może działać przez pełnomocnika. Katalog podmiotów, które mogą działać przez pełnomocnika ogólnego ma być poszerzony o inne podmioty, tj. inne osoby w rozumieniu art. 155 § 1 OrdPU (niebędące stroną). Dzięki temu w pełniejszym stopniu zostanie wykorzystana instytucja pełnomocnika ogólnego, ułatwiony zostanie kontakt z podmiotami, które dostrzegły potrzebę ustanowienia pełnomocnika ogólnego oraz przyspieszony zostanie przepływ informacji pomiędzy organem podatkowym a wzywaną osobą. Propozycja nie umożliwi natomiast korzystania z pełnomocnika przy innych czynnościach (np. przesłuchanie świadka). Stworzenie prawnej możliwości skorzystania z usług pełnomocnika ogólnego przez podmioty niebędące stroną ograniczy w swoim założeniu konieczność osobistego zaangażowania się podatnika w kontaktach z organem podatkowym, a także ułatwi działanie np. w przypadku podmiotów, które mają siedzibę poza granicami Polski.
Dostosowanie przepisów o doręczeniach elektronicznych
Zgodnie z art. 138c § 1 OrdPU, pełnomocnictwo wskazuje dane identyfikujące mocodawcę, w tym jego identyfikator podatkowy; dane identyfikujące pełnomocnika, w tym jego identyfikator podatkowy, a w przypadku nierezydenta – numer i serię paszportu lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość, lub inny numer identyfikacyjny, o ile nie posiada identyfikatora podatkowego; adres tego pełnomocnika do doręczeń w kraju, chyba że wskazuje adres do doręczeń elektronicznych, na który organy podatkowe mają doręczać pisma.
Adwokat, radca prawny lub doradca podatkowy wskazuje adres do doręczeń elektronicznych. Rzecz jednak w tym, że obowiązek posiadania przez wymienione podmioty adresu do doręczeń elektronicznych, wpisanego do bazy adresów elektronicznych, powiązanego z publiczną usługą rejestrowanego doręczenia elektronicznego albo kwalifikowaną usługą rejestrowanego doręczenia elektronicznego, wynika z art. 9 ust. 1 pkt. 1-3 ustawy z 18.11.2020 r. o doręczeniach elektronicznych (Dz.U. z 2024 r. poz. 1045; dalej: DorElektrU). Zatem nadmiarowy jest obowiązek wskazania adresu do doręczeń elektronicznych, ponieważ organy podatkowe mogą sprawdzić ten adres w bazie adresów elektronicznych.
Co więcej, wraz z uchwaleniem ustawy o doręczeniach elektronicznych, nie dostosowano do specyfiki doręczeń elektronicznych przepisów OrdPU o doręczeniach. Przykładowo, nie jest możliwe doręczenie pisma w trybie art. 144 § 1a OrdPU (na adres do doręczeń elektronicznych) pod adresem zamieszkania, w lokalu siedziby osoby prawnej czy też pełnomocnikowi pod adresem kancelarii wskazanym w pełnomocnictwie. Dlatego ustawodawca postuluje odpowiednie doprecyzowanie przepisów po to, aby podobnych „kwiatków” jednak unikać.
Wydruki pism elektronicznych, opatrzonych kwalifikowaną pieczęcią elektroniczną organu podatkowego
Zgodnie z art. 144b § 1 OrdPU, w przypadku pism utrwalonych w postaci elektronicznej, które zostały opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym, doręczenie może polegać na doręczeniu wydruku pisma odzwierciedlającego treść tego pisma. Zgodnie z art. 126 § 1 OrdPU, sprawy podatkowe załatwiane są na piśmie utrwalonym w postaci papierowej lub elektronicznej, chyba że przepisy szczególne stanowią inaczej. Pisma utrwalone w postaci papierowej opatruje się podpisem własnoręcznym. Pisma utrwalone w postaci elektronicznej opatruje się kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym lub kwalifikowaną pieczęcią elektroniczną organu podatkowego, ze wskazaniem w treści pisma osoby opatrującej pismo pieczęcią.
W celu zapewnienia spójności między tymi regulacjami, proponuje się rozszerzyć możliwość doręczania wydruków pism.
Przesłuchanie na odległość także w postępowaniu podatkowym
Zgodnie z art. 76 ustawy z 16.11.2016 r. o Krajowej Administracji Skarbowej (Dz.U. z 2023 r. poz. 615; dalej: KASU), przesłuchanie kontrolowanego lub świadka może nastąpić przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie tej czynności na odległość, z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku. W czynnościach tych bierze udział osoba zatrudniona lub funkcjonariusz pełniący służbę w jednostce organizacyjnej KAS właściwej dla miejscowości, w której kontrolowany lub świadek przebywa. Przesłuchanie utrwala się za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk. Z przesłuchania sporządza się protokół, którego treść ograniczona jest do zapisu najbardziej istotnych oświadczeń osób biorących w nim udział. Zapis obrazu i dźwięku stanowią załącznik do protokołu. Kontrolowany ma prawo otrzymać, na swój koszt, jedną kopię zapisu dźwięku lub obrazu.
Analogicznego przepisu brakuje w OrdPU, choć przepisy tego aktu prawnego oczywiście przewidują zeznania jako środek dowodowy. Przesłuchiwani mogą być świadkowie, biegli, ale i strona – za jej zgodą. Proponowany przez ustawodawcę przepis art. 199b OrdPU ma być odpowiednikiem art. 76 § 1 KASU. Wprowadzenie do OrdPU proponowanego rozwiązania pozwoli na wykorzystanie w postępowaniu podatkowym istniejącego potencjału organizacyjno-technicznego KAS, związanego z możliwością zdalnego przesłuchania kontrolowanego lub świadka dla celów kontroli celno-skarbowej, z korzyścią dla organu podatkowego, strony i świadka.
Komentarz
Ważny wyrok TSUE o VAT od dotacji
Zgodnie z art. 29a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 361; dalej: VATU), podstawą opodatkowania jest wszystko, co stanowi zapłatę, którą dokonujący dostawy towarów lub usługodawca otrzymał lub ma otrzymać z tytułu sprzedaży od nabywcy, usługobiorcy lub osoby trzeciej, włącznie z otrzymanymi dotacjami, subwencjami i innymi dopłatami o podobnym charakterze mającymi bezpośredni wpływ na cenę towarów dostarczanych lub usług świadczonych przez podatnika.
Zgodnie z ugruntowanym podejściem organów podatkowych, dotacja podlega VAT w przypadku, gdy została udzielona w celu dofinansowania konkretnej czynności opodatkowanej oraz wywiera bezpośredni wpływ na cenę tej czynności. Z drugiej strony, nie podlega VAT dotacja przeznaczona na finansowanie ogólnej działalności podatnika (kosztów ogólnej działalności). Choć praktyka podatkowa zna także sytuacje pośrednie, w nich z kolei fiskus faktycznie często próbuje uznać, że dotacja podlega opodatkowaniu. Przykładowo, jeśli dofinansowanie dotyczy rozwoju działalności badawczo-rozwojowej, dzięki której podatnik może produkować lepsze i bardziej innowacyjne produkty, fiskus doszukuje się związku dofinansowania z ceną sprzedawanych (w domyśle: taniej) towarów.
Jak do tej pory, książkowym wręcz przykładem dotacji opodatkowanej VAT były dofinansowania do biletów ulgowych. W dużym uproszczeniu, przedsiębiorstwo komunikacyjne sprzedając bilet ulgowy np. za 3 zł (emerytowi albo studentowi) w praktyce otrzymuje dofinansowanie w wysokości drugiego 3 zł od gminy i wówczas takie dofinansowanie podlega VAT (przykładowo interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 18.3.2024 r., 0113-KDIPT1-1.4012.40.2024.2.MSU, Legalis). Mamy tu zatem zapłatę przez podmiot trzeci części wynagrodzenia za usługę. Ale praktyka podatkowa nie znosi próżni. Okazuje się bowiem, że temat nie jest wcale tak oczywisty. Do tego stopnia, że doczekał się właśnie rozstrzygnięcia przez TSUE w naszej polskiej sprawie.
Czego dotyczyła sprawa?
Podatnik prowadzi działalność w zakresie transportu pasażerskiego. Podatnik zamierzał zawrzeć umowy o świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego. W zamian za swoje usługi, podatnik miał otrzymywać wynagrodzenie ze sprzedaży biletów, po cenie ustalanej przez organizatora. Co ważne, ustalona cena biletu nie generowałaby po stronie podatnika ekonomicznego zysku, zatem organizator zobowiązał się udzielać także dodatkowej rekompensaty, w rozumieniu art. 50 ust. 1 pkt 2 lit. c) ustawy z 16.12.2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym (Dz.U. z 2025 r. poz. 285; dalej: PublTranspZbU). Podstawę jej udzielenia stanowić miał ujemny wynik finansowy podatnika. Podatnik postanowił potwierdzić, czy rekompensata za straty wynikające ze świadczenia usług publicznego transportu zbiorowego stanowi obrót podlegający VAT w rozumieniu art. 29a ust. 1 VATU. Słowem, czy powinien od jej uzyskania płacić VAT do urzędu.
Podatnik twierdził, że nie. Dyrektor KIS uznał, że owszem. Sprawa zawisła więc przed sądem administracyjnym. Ten zdawał sobie sprawę, że dla uznania kwoty dofinansowania za składnik podstawy opodatkowania z tytułu dokonanej dostawy towarów lub świadczenia usług istotna jest możliwość jednoznacznego przyporządkowania tej kwoty dofinansowania do konkretnej transakcji. Pytanie tylko, czy rekompensata rozpatrywana w zawisłej sprawie ma taki wpływ, a może wcale nie, ponieważ jej celem jest przede wszystkim pokrycie strat poniesionych w danym okresie. Nie jest to jednoznaczne, tym bardziej, że istnieje bezpośredni związek pomiędzy cenami biletów a rekompensatą, rozumianą także jako bezpośrednia dopłata do biletów proporcjonalnie zmniejszająca ich cenę. W sumie więc – na dwoje babka wróżyła (nie jest to cytat zaczerpnięty wprost z orzeczenia sądu krajowego, ale oddaje on naturę opisywanego dylematu). W takich okolicznościach – na ratunek powinien przyjść TSUE. No i TSUE stanął przed koniecznością odpowiedzi na pytanie, czy rekompensata wchodzi w zakres podstawy opodatkowania VAT.
Stanowisko TSUE
TSUE wydał w tej sprawie wyrok z 8.5.2025 r., C-615/23. Przypomniał, że opodatkowana VAT jest subwencja wtedy, gdy jest bezpośrednio związana z ceną danej transakcji. Aby miała miejsce taka sytuacja, subwencja powinna być przyznawana konkretnie podmiotowi subwencjonowanemu po to, by dostarczał on określony towar lub wykonywał określoną usługę. Jedynie w takim przypadku subwencję można uznać za świadczenie wzajemne względem dostawy towaru lub świadczonej usługi, a w związku z tym może ona podlegać opodatkowaniu. Ważne jest jednak także, czy nabywcy towarów lub usługobiorcy czerpią zysk z subwencji przyznanej jej beneficjentowi. Niezbędne jest bowiem, by cena, którą ma zapłacić nabywca lub usługobiorca, była ustalona w taki sposób, by zmniejszała się w stosunku odpowiadającym subwencji przyznanej sprzedawcy towarów lub świadczącemu usługi, która stanowiłaby zatem element determinujący ceny, jakiej ten ostatni żąda.
Przechodząc do konkretów omawianej sprawy, usługi publicznego transportu zbiorowego są świadczone na podstawie umowy zawartej między jednostką samorządu terytorialnego, działającą jako organizator, który ustala cenę biletów, a podatnikiem – operatorem. Zdaniem TSUE, rekompensata taka jak rozpatrywana w niniejszej sprawie nie jest wypłacana operatorowi konkretnie w celu świadczenia przez niego usługi transportowej na rzecz określonego usługobiorcy i nie ma wpływu na cenę, jaką ma zapłacić ten usługobiorca, ponieważ cena ta nie jest ustalana w taki sposób, że zmniejsza się proporcjonalnie do rekompensaty wypłacanej podmiotowi świadczącemu tę usługę. Rekompensata jest przyznawana po fakcie i jest niezależna od konkretnego korzystania z usług transportowych, lecz zależy od liczby oferowanych wozokilometrów. Taka rekompensata nie wchodzi zatem w zakres pojęcia „subwencji bezpośrednio związanych z ceną”. Nie ma większego znaczenia, że bez takiej rekompensaty, która pozwala na wyraźne obniżenie ceny świadczonej usługi, cena biletów dla odbiorców tej usługi musiałaby być wyższa. Słowem – dotacja jest w tym wypadku bez VAT, co niewątpliwie jest z perspektywy podatnika rozstrzygnięciem korzystnym.
Komentarz
Zgodnie z art. 19a ust. 5 pkt 2 VATU, obowiązek podatkowy z tytułu otrzymania całości lub części dotacji, subwencji i innych dopłat o podobnym charakterze powstaje kasowo. A więc w momencie jej otrzymania. To często spory problem praktyczny dla podatników. Jeśli po czasie okazuje się, że muszą rozliczyć VAT od otrzymanego dofinansowania, wiąże się to z koniecznością zapłaty odsetek od zaległości.
Wracając do omawianej sprawy: sąd krajowy uznał, że o ile nie ulega wątpliwości, że rekompensata nie odnosi się do zindywidualizowanej usługi przeznaczonej dla jej odbiorców, o tyle jednak obniża ona cenę, jaką powinni zapłacić ci odbiorcy. Cena biletów sprzedawanych przez operatora usług transportu publicznego musiałaby zostać ustalona na znacznie wyższym poziomie. Rekompensata jest związana tylko z działalnością podatnika w zakresie transportu publicznego. Ale jednocześnie, jest ona ustalana ryczałtowo i w skali roku, niekoniecznie w odniesieniu do ilości sprzedanych biletów (lecz „wozokilometrów”).
Najważniejszy wniosek płynący z wyroku TSUE to jak się wydaje przyjęcie z aprobatą poglądu adwokata generalnego, że w praktyce to każda dotacja siłą rzeczy może mieć wpływ na kalkulację cen. Niezależnie od tego, czy jest ona dokonywana przez beneficjenta dotacji, czy też przez organizatora wypłacającego rzeczoną dotację. Sam jednak fakt, że finansowanie może mieć wpływ na cenę towarów dostarczanych lub usług świadczonych przez podmiot otrzymujący to finansowanie, nie wystarcza, aby objąć to finansowanie opodatkowaniem jako subwencji bezpośrednio związanej z ceną. Wnioski płynące z takiego rozstrzygnięcia są więc uniwersalne i naprawdę daleko idące. Z całą pewnością mogą się przydać wielu podatnikom, u których związek między dofinansowaniem a sprzedażą jest co najwyżej pośredni. Myślę więc, że wcale niewykluczony jest scenariusz, w którym czekają nas w najbliższym czasie wnioski o stwierdzenie i zwrot nadpłat (dla VAT rozliczanego od dotacji dobrowolnie) albo wnioski o wznawianie postępowań (jeśli organy naliczały VAT decyzją). Ja widzę też pewną analogię tej sprawy do rozliczeń korekty dochodowości Tam również możliwe jest uznanie, że dane rozliczenie nie dotyczy ściśle czynności opodatkowanej ale tzw. „całokształtu” okoliczności finansowych. I jest wówczas poza VAT.
Deregulacja przepisów o depozytariuszach
- Celem nowelizacji jest eliminacja obowiązku weryfikacji przez depozytariusza zgodności działania funduszu z przepisami prawa, dotyczącymi działalności tych podmiotów lub z ich statutami, z uwzględnieniem interesu uczestników i inwestorów.
- Zmiany ujednolicą obowiązki depozytariuszy z przepisami unijnymi oraz ograniczą koszty ponoszone przez fundusze inwestycyjne.
- Zgodnie z założeniami przepisy nie pogorszą obecnego poziomu ochrony inwestorów.
Działalność depozytariusza funduszu inwestycyjnego
Projekt ustawy sprowadza się do uchylenia art. 72 ust. 1 pkt. 10 oraz art. 81c ust. 1 pkt. 10 ustawy z 27.5.2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1034; dalej: FundInwU), a także zmiany art. 81c ust. 2 FundInwU. W obecnym porządku prawnym przepisy zobowiązują depozytariusza inwestycyjnego do:
- weryfikowania działalności funduszu inwestycyjnego z przepisami prawa dot. działalności funduszy inwestycyjnych lub ze statutem z uwzględnieniem interesu uczestników oraz depozytariusza alternatywnej spółki inwestycyjnej;
- weryfikowania zgodności działania alternatywnej spółki inwestycyjnej z przepisami prawa lub regulacjami wewnętrznymi ASI oraz z uwzględnieniem interesu inwestorów.
Obowiązki depozytariusza zostały sformułowane w bardzo ogólny sposób, którego nie przewidują nawet dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/65/WE z 13.7.2009 r. w sprawie koordynacji przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych odnoszących się do przedsiębiorstw zbiorowego inwestowania w zbywalne papiery wartościowe (UCITS) (Dz.Urz. UE L z 2009 r. Nr 302, s. 32), oraz dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/61/UE z 8.6.2011 r. w sprawie zarządzających alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi i zmiany dyrektyw 2003/41/WE i 2009/65/WE oraz rozporządzeń (WE) nr 1060/2009 i (UE) nr 1095/2010 (Dz.Urz. UE L z 2011 r. Nr 174, s. 1), a także akty delegowane.
Uchylenie wspomnianych obowiązków nie jest równoznaczne z tym, że depozytariusz zostanie zwolniony z konieczności podjęcia działań w przypadku stwierdzenia, że fundusz inwestycyjny lub alternatywna spółka inwestycyjna naruszyła przepisy prawa, statut funduszu inwestycyjnego, regulacje wewnętrzne ASI lub nie uwzględniła należycie interesu uczestników funduszu lub inwestorów spółki. Zgodnie z art. 231 ust. 1 FundInwU ma on obowiązek poinformowania KNF-u o takich przypadkach. Organ posiada bowiem odpowiednie środki nadzorcze, dyscyplinujące alternatywną spółkę inwestycyjną lub fundusz inwestycyjny.
Nieprecyzyjnie określone obowiązki banków
Z uwagi na fakt, że obowiązki depozytariusza zostały uregulowane w sposób nieprecyzyjny i nadmiarowy, banki pełniące taką funkcję nie mają pewności co do zakresu ich obowiązków i odpowiedzialności, co rodzi poważne ryzyko prawne. W rezultacie fundusze inwestycyjne mają problem ze znalezieniem podmiotu mogącego pełnić funkcję depozytariusza, gdyż banki coraz rzadziej podejmują się tego zadania. Ma to wpływ także na koszty usług depozytariusza, a co za tym idzie – na rentowność krajowych funduszy inwestycyjnych.
Nienależyte wykonywanie funkcji depozytariusza
Procedowane przepisy będą wymagać dokonania pewnych zmian w umowach między depozytariuszem a jego mocodawcą. Projekt ustawy nie przewiduje jednak przepisów przejściowych – ustawa ma wejść w życie 14 dni po jej ogłoszeniu. Zmiany w umowach powinny odbywać się więc w następstwie uzgodnień pomiędzy stronami. Art. 75 ust. 1 FundInwU mówi o odpowiedzialności depozytariusza za szkody powstałe w wyniku niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków, za co uczestnicy funduszu mogą dochodzić od niego roszczeń. Uchylenie art. 72 ust. 1 pkt. 10 FundInwU nie zwalnia go z odpowiedzialności za szkodę. Analogiczne regulacje zawarto w art. 81c ust. 1 i 6 FundInwU w odniesieniu do depozytariusza alternatywnej spółki inwestycyjnej. W tym przypadku także odstąpiono od wprowadzenia przepisów przejściowych.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy został przekazany 13.5.2025 r. Sejmowi do dalszych prac. Zgodnie z założeniami, przepisy mają wejść po upływie 14 dni od ich ogłoszenia.