Ważne zmiany w ochronie zwierząt
Nie byłoby to możliwe bez rozwijającego się – niekiedy wręcz wbrew zamiarom i oczekiwaniom establishmentu (czego dowodzi dobitnie nasza rodzima historia ostatnich 8 lat) – społeczeństwa obywatelskiego i tysięcy osób zaangażowanych bezpośrednio w liczne prozwierzęce oraz prośrodowiskowe inicjatywy i przedsięwzięcia, zarówno lokalne (prywatne fundacje i stowarzyszenia, ośrodki interwencyjne, czy wreszcie tysiące tzw. domów tymczasowych dla porzuconych czy bezdomnych zwierząt domowych, nie wspominając już o dziesiątkach, a nawet i setkach tysięcy osób opiekujących się we własnych domach zwierzętami, dokarmiających bezdomne zwierzęta oraz uczestniczących w zbiórkach środków materialnych i finansowych dla schronisk), jak i o zasięgu krajowym (np. „Stop futrom”, czyli o zakończenie hodowli zwierząt futerkowych w Polsce), a nawet ogólnoeuropejskim (jak np. „Stop transportom”, czyli o zakończenie długodystansowego transportowania zwierząt, oraz „Koniec epoki klatkowej”, tj. o wycofanie klatek z hodowli zwierząt). Ten przełom, idący nie tylko w kierunku odczuwania współczucia i niedoli zwierząt zarówno tych domowych, jak i hodowlanych, ale nawet w kierunku mocno krytycznej refleksji na temat roli i miejsca człowieka w świecie (tzw. dyskursu atropocenu), znacząco wpływa na istotne przewartościowanie naszego stosunku do otoczenia: świata zewnętrznego i ożywionego, i nieożywionego. Można odnieść wrażenie, że skala tej refleksji wpisuje się w cywilizacyjny przełom, jakiego doświadczamy. Niesie to jednak ze sobą jednocześnie wzmożenie procesów nadganiania czasu w kwestii dostosowania krajowego stanu prawnego do już wypracowanych europejskich standardów w zakresie dobrostanu zwierząt, jak również – siłą rzeczy – kontrowersje odnośnie do projektowanych zmian prawnych.
Niedawno, bowiem 25.10.2024 r., przypadała już 24 rocznica wejścia w życie ustawy z 21.8.1997 r. o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1580; dalej: OchrZwU). Jakkolwiek ważna z punktu widzenia wprowadzanego wówczas nowego modelu systemu ochrony prawnej zwierząt, uchylająca nieadekwatne jak na owe czasy, ale przecież nowoczesne na moment, gdy je przyjmowano, przepisy rozporządzenia Prezydenta RP z 22.3.1928 r. o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. z 1932 Nr 42, poz. 417), utrwalała dość zachowawczy i właściwy konserwatywnemu społeczeństwu stosunek do świata zwierząt, nad którym nadal pełnię władzy niepodzielnie sprawował człowiek. Lektura OchrZwU – poza kilkoma treściami, jak przepisy o dereifikacji zwierząt czy hasłowo potraktowana kwestia dobrostanu zwierząt – przywołuje wciąż nieodparte wspomnienie maksymy Hermogeniana (rzymskiego jurysty za czasów cesarza Dioklecjana), że oto wszelkie prawo ustanowiono ze względu na ludzi. Tymczasem w kulturze Zachodu następuje radykalny zwrot od dominującego przez ostatnie setki lat – a utrwalonego w kartezjańskiej wizji świata – antropocentryzmu w kierunku biocentryzmu, akcentującego konieczność uwzględniania autonomicznej wartości pozaludzkich istot żywych. Rozwijająca się pod wpływem psychologii poznawczej refleksja moralno-filozoficzna, w której dobitny głos zabierają współcześni filozofowie tej miary co utylitarysta Peter Singer (inicjator Ruchu Wyzwolenia Zwierząt), Tom Regan czy formułujący radykalne stanowisko abolicjonistyczne Gary Francione, współbrzmi z głosem zoologów, zwłaszcza etologów oraz prymatologów, jak chociażby zmarłego niedawno niderlandzkiego prymatologa F. de Waal, czy polskiego zoologa i bioetyka prof. A. Elżanowskiego. Myśl przewodnią tych głosów stanowi konstatacja, że prawo stanowione nadal honoruje umocowany w filozoficzno-religijnej tradycji ontyczny status zwierząt jako istot hierarchicznie niższych, co z kolei daje asumpt do traktowania zwierząt jako nieograniczonego rezerwuaru zasobów poddawanych intensywnej eksploatacji. Nie można nie dostrzegać w obywatelskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt wysiłków przełamania tego tradycjonalistycznie ujmowanego paradygmatu dominacji człowieka nad istotami odczuwającymi ból i cierpienia oraz wykazującymi całą gamę potrzeb nie tylko fizycznych (fizjologicznych), ale i psychicznych. W tym sensie OchrZwU jest już dalece przestarzała, a jej regulacje odbiegają nie tylko od refleksji etyczno-moralnej, lecz także od ustaleń współczesnej nauki.
W uzasadnieniu do projektu ustawy z 7.10.2024 r. podnosi się, że nadrzędnym jej celem jest poprawa dobrostanu zwierząt oraz doprecyzowanie i rozszerzenie zakresu ochrony prawnej zwierząt, tak aby lepiej uwzględniać ich potrzeby fizyczne, psychiczne oraz społeczne. I nie jest to czcza formuła, obfitująca w retoryczne frazesy, jakimi ukwiecone są liczne uzasadnienia współczesnych aktów prawnych, lecz rzeczywista motywacja wynikająca z obserwacji smutnej rzeczywistości społecznej, kreowanej przez – w równej mierze – przestarzałą, co i zacofaną cywilizacyjnie OchrZwU. Centralnym punktem nowelizacji jest nadanie pojęciu „dobrostan zwierząt” wymiernego kontekstu normatywnego, niosącego w sobie konkretne obowiązki po stronie społeczeństwa tak w wymiarze zindywidualizowanych jednostek, jak i instytucjonalnym, których dotąd próżno było upatrywać na gruncie OchrZwU. Jakkolwiek posługuje się ona pojęciem „dobrostanu”, niemniej jego funkcja wydaje się być, póki co, reprezentacyjno-symboliczna i sprowadza się do roli „listka figowego” dla aspirującego do kulturowo rozwiniętego systemu prawnego, wciąż zakorzenionego w schematycznej antropocentrycznej wizji świata.
Nie bez przyczyny leżącej w mentalnym konserwatyzmie, gdy w jednym z pierwszych – po pożegnaniu PRLu – projektów ustawy o ochronie prawnej zwierząt, tj. w projekcie z 1993 r., użyto odwołania do koncepcji „praw zwierząt”, to w kolejnych projektach i ostatecznie w OchrZwU pojęcie to „wyrugowano”, świadomie pozostając na etapie dereifikacji zwierząt, co i tak uczyniono w stopniu wysoce niekonsekwentnym. Stąd nadal, mimo wyraźnej dyspozycji z art. 1 ust. 1 OchrZwU (verba legis: „Zwierzę … nie jest rzeczą.”), sama ustawa z 1997 r., jak i liczne ustawy szczególne z Kodeksem cywilnym na czele obfitują nadal w terminologię prawnorzeczową w kontekście zwierząt, pozycjonując je jako przedmiot własności człowieka (niestety od tego błędu poznawczo-logicznego nie jest wolna także przedmiotowa nowelizacja, używając chociażby w zmienianym art. 7 przebrzmiałego, lecz wciąż widać nośnego określenia „właściciel”. Ot, chciałoby się rzecz za L. Wittgensteinem, że zdanie jest obrazem rzeczywistości). Co prawda w art. 1 ust. 2 OchrZwU ustawodawca stwierdza, iż w zakresie nieuregulowanym w tejże ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio tylko przepisy dotyczące rzeczy, jednakże w wymiarze filozoficznym przywołać należałoby w tym kontekście słowa L. Wittgensteina, że oto granice mojego języka są granicami mojego świata, podczas gdy w wymiarze regulacyjnym, ów „zakres nieuregulowany” tworzy rozległą przestrzeń praktyk ludzkich wciąż naruszających godność i potrzebę opieki zwierzęcia, którą przecież tak mocno artykułuje przywoływany art. 1 ust. 1 OchrZwU. Niestety ten rozdźwięk między i tak niedoskonałym prawem a rzeczywistością coraz wyraźniej się uwidacznia, tym bardziej, że inne porządki prawne państw europejskich wprowadzono już na poziom konstytucjonalizacji statusu zwierząt, czyniąc koncepcję dobrostanu zwornikiem regulacji prawnych. Tymczasem polski porządek prawny pozostaje nadal na gruncie humanitarnego traktowania zwierząt jako wyrazu mechanizmu obrony moralności publicznej. Było to co prawda postępową ideą w okresie międzywojennym (wobec dominujących wówczas XIX-wiecznych rozwiązań legislacyjnych), lecz obecnie stanowi jedynie przestarzały relikt minionej epoki.
Proces konstytucjonalizacji statusu prawnego zwierząt rozpoczęła Konfederacja Szwajcarska, statuując w 1999 r. we wprowadzonym do Konstytucji art. 80 obowiązek władz federalnych ustanowienia przepisów o ochronie zwierząt, zaś w art. 120 przewidując, że przy stosowaniu nowych technologii należy uwzględniać godność stworzenia, jak i bezpieczeństwo człowieka, zwierząt i środowiska oraz chronić genetyczną różnorodność zwierząt i rodzajów roślin. W konsekwencji w ustawie federalnej z 2005 r. o ochronie zwierząt zdefiniowano pojęcie godności zwierzęcia jako nieodłącznej wartości, która musi być respektowana przez tych, którzy opiekują się zwierzęciem. Co więcej, Federalny Komitet ds. Etyki w Zakresie Nie-ludzkiej Biotechnologii oraz Szwajcarski Komitet ds. Eksperymentów na Zwierzętach przyjęły w swoich konkluzjach, iż zwierzęta koegzystują z człowiekiem, więc w tym sensie obie godności są komplementarne i równorzędne. W podobnym duchu wypowiedział się ustawodawca niemiecki, dodając w 2002 r. do ustawy zasadniczej Republiki Federalnej Niemiec (1949) do art. 20a wyrazy „i zwierząt”, co nadało wspomnianemu przepisowi nowe brzmienie, a mianowicie: „Państwo, w ramach porządku konstytucyjnego, poprzez ustawodawstwo oraz na mocy ustaw i przepisów prawa, chroni poprzez władzę wykonawczą i sądownictwo naturalne podstawy życia i zwierzęta, również w poczuciu odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń”. Podobne rozwiązania przyjęły też Austria, Włochy, Słowenia, Luksemburg, a ostatnio – w maju tego roku – Belgia, gdzie nota bene aż 86 % społeczeństwa opowiedziało się za wprowadzeniem koncepcji dobrostanu zwierząt jako podstawowej wartości do konstytucji.
Koncepcja dobrostanu zwierząt jako kluczowy moment zmiany postaw społecznych względem zwierząt narodziła się w latach 60. XX w. i była efektem z jednej strony odchodzenia od dominującego od lat 20. XX w. behawioryzmu, w którym rozważanie stanów psychicznych zwierząt uznane było za nienaukowe, zaś z drugiej strony rozwojem badań nad doznaniowością zwierząt, jak chociażby w pracach brytyjskiej biolog i etolog Marian Stamp Dawkins, dowodzącej, że ssaki i ptaki mają indywidualne preferencje i potrzeby (np. konkretnych kontaktów międzyosobniczych), które nie dają się określić na podstawie wiedzy o gatunku.
Symbolicznym przekroczeniem „progu świadomości” była opublikowana w 1964 r. praca R. Harrison (angielskiej aktywistki prozwierzęcej i pisarki oraz działaczki Farm Animal Welfare Council) zatytułowana „Animal Machines: The New Factory Farming Industry”, bowiem do tego momentu opinia publiczna była nieświadoma innowacji wprowadzanych w rolnictwie, mających na celu uczynienie go bardziej intensywnym i wydajnym, co wiązało się z coraz okrutniejszym traktowaniem zwierząt jako zasobu towarowego. Książka ta wywołała publiczną dyskusję na temat przemysłowego chowu zwierząt i sposobu, w jaki są one traktowane, oraz skłoniła brytyjski rząd do powołania komisji pod przewodnictwem zoologa Francisa Brambella w celu zbadania stanu dobrostanu zwierząt hodowlanych. W 1965 r. opublikowano „Raport Brambella”, w którym nakreślono tzw. pięć wolności, co zapoczątkowało badania nad dobrostanem zwierząt. Koncepcja dobrostanu zwierząt stała się – jak zauważa prof. T. Pietrzykowski – „niekwestionowanym fundamentem aksjologicznym współczesnego modelu ochrony prawnej zwierząt”, choć model ten przeciwstawiany jest modelowi opartemu na założeniu upodmiotowienia i ochrony praw podmiotowych zwierząt. Odwołując się do doznaniowości zwierząt, raport komisji Brambella odrzucił tym samym notoryczne – a dominujące dotąd – twierdzenia zootechników, iż najlepszą miarą dobrostanu jest produktywność. Takie nowe podejście wpłynęło znacząco na filozoficzne podstawy etycznego myślenia o zwierzętach.
Do polskiego systemu prawnego koncepcja dobrostanu zwierząt została wprowadzona pod wpływem prawa UE, wszakże tylko jako termin normatywny, bez jego doprecyzowania. Stan ten – będący swoistą protezą dostosowującą prawo krajowe do standardu europejskiego – był wysoce niezadowalający, a wraz z postępującym procesem konstytucjonalizacji statusu prawnego zwierząt w porządkach prawa krajowego państw europejskich dowodził pogłębiającego się zapóźnienia prawa polskiego. Projektowi z 7.10.2024 r. przyznać trzeba rzeczywiste ambicje radykalnej zmiany tego stanu rzeczy. Ponadto projekt uwzględnia konieczność wprowadzenia oczywistych zmian we wszystkich tych obszarach praktyk społecznych i sankcjonowania postaw wobec zwierząt, gdzie w innych społeczeństwach europejskich dokonały się istotne przewartościowania, będące jednocześnie efektem takich procesów jak:
- wzrastająca zamożność społeczeństwa, co bez wątpienia determinuje wzrost świadomych ale i etycznych zarazem wyborów konsumenckich (wg. badań Eurobarometru z 2023 r. Attitudes of Europeans Towards Animal Welfare aż 84% Europejczyków uważa, iż dobrostan zwierząt hodowlanych w ich krajach macierzystych powinien być lepiej chroniony, podobna większość, tj. około 83%, popiera także ograniczenie czasu transportu zwierząt, zaś 74% opowiada się za zdecydowanie lepszą ochroną dobrostanu zwierząt domowych w swoim kraju. Natomiast aż 90% Europejczyków uważa, że praktyki w segmencie rolnictwa oraz hodowli zwierząt powinny spełniać podstawowe wymogi etyczne),
- świecka etyka poszanowania jednostek, mająca coraz silniejszy wpływ na moralność publiczną.
Co więcej, ranga dobrostanu zwierząt znacząco wzrasta w polityce wewnętrznej UE, czego widocznym znakiem jest – poza szeregiem regulacji unijnych – także powołanie pierwszego w historii Komisarza UE ds. dobrostanu zwierząt w osobie Olivér’a Várhelyi.
Projekt z 7.10.2024 r. porządkuje te obszary społecznych zachowań w relacjach wobec zwierząt, które pozostawały zapóźnione, jak wzmocnienie nadzoru nad zwierzętami ze strony ich opiekunów (poprzez np. obowiązek chipowania czy zgłaszania zaginięcia lub ucieczki zwierząt, zapewnienia warunków właściwych dla dobrostanu zwierzęcia, w tym odpowiednich warunków ich przebywania, zapewnienia opieki weterynaryjnej itp.) czy doprecyzowanie obowiązków organów samorządu do przeciwdziałania bezdomności zwierząt i zapewnienia im należytych warunków schronienia, w tym opieki i wyżywienia (także poprzez wzmocnienie nadzoru weterynaryjnego), czy wreszcie kategoryczny zakaz używania wyrobów pirotechnicznych (art. 7a RPU 2024 X, poz. 700), tudzież zakaz utrzymywania zwierząt na uwięzi (art. 9 ust. 2 RPU 2024 X, poz. 700). Ponadto projekt przewiduje przeciwdziałanie patologicznym modelom biznesowym, jak tzw. pseudohodowle psów i kotów czy komercyjne schroniska dla zwierząt, w ramach których bezwzględnie i z pogwałceniem jakiejkolwiek etyki monetyzuje się działalność, sięgającą swoimi korzeniami do aktywności charytatywnej, jak placówki opiekuńcze dla zwierząt, czyniąc ze zwierząt już nie tylko rzeczy, ale wręcz zasób towarowy.
Projekt z 7.10.2024 r. nie jest wszakże wolny od kontrowersji, czego dowodzi krytyczna – ze strony części środowisk naukowych – ocena propozycji dotyczących obowiązkowej i powszechnej kastracji psów i kotów na terenie całego kraju (por. 9d RPU 2024 X, poz. 700). Proponowana regulacja niewątpliwie motywowana jest potrzebą przeciwdziałania bezdomności zwierząt, lecz jednocześnie może skutkować bardzo głęboką ingerencję w naturę; z pewnością wymaga szerokiej i wieloaspektowej dyskusji publicznej.
Mimo że projekt z 7.10.2024 r. nadal stanowi wyraz pozostawania przy regulacji szczególnej, zakotwiczonej w koncepcjach dereifikacji zwierząt oraz imperatywu ich humanitarnego traktowania, a tym samym wciąż jest krok przed podjęciem problematyki podmiotowości zwierząt, a tym bardziej konstytucjonalizacji ich statusu prawnego, niemniej w ogólnej jego ocenie jest niezwykle ważny i potrzeby, przybliżając nas do fundamentalnych z punktu widzenia postępu cywilizacyjnego rozstrzygnięć.
Warto na koniec zadumać się nad słowami Petera Singera z jego „Wyzwolenia Zwierząt” z wydania z 1975 r.: „Jeśli zwierzęta rzeczywiście cierpią – mają jeden podstawowy i wspólny z nami – ludźmi – interes, żeby nie cierpieć. Unikają bólu i cierpienia, tak samo, jak my – ludzie – wszelkimi sposobami go unikamy. Nie do pogodzenia z zasadami racjonalności i uniwersalności, które fundują każdy spójny system etyczny, jest ignorowanie tych podstawowych interesów zwierząt. Nie możemy tego czynić, ponieważ staramy się nie czynić tego w przypadku ludzi innych niż my sami”.
Jaka przyszłość czeka radców prawnych?
I. POWYBORCZY ŁAD
Damian Skowron, Legalis.pl: Został Pan ponownie wybrany na Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych, deklasując w wyborach swoich rywali. Przed Panem kolejna czteroletnia kadencja. Jakich planów nie udało się zrealizować w poprzedniej kadencji?
Włodzimierz Chróścik, Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych: Wynik wyborów odbieram jako wyraz zaufania dla tych propozycji działań samorządu, które rozpoczęliśmy w zeszłej kadencji. Tak naprawdę znakomitą większość planów zrealizowaliśmy w pełni albo w części. To, co na pewno było dla nas dużą niespodzianką, a znacząco utrudniało funkcjonowanie i zrealizowanie wszystkich działań, to pandemia, która znacznie, bo na rok, spowolniła nasze prace. Był to wyjątkowy czas, kiedy cały wymiar sprawiedliwości, ale też radcy prawni musieli nauczyć się funkcjonować nieco inaczej. Później pojawił się kryzys na granicy polsko-białoruskiej, następnie wojna w Ukrainie – to wszystko przyczyniło się do wielu zmian. Nie bez znaczenia było również niesprzyjające prawnikom otoczenie legislacyjne. Trudno było zrealizować projekty, które dotyczą zmian w funkcjonowaniu państwa, gospodarki czy zawodu radcy prawnego. Liczę na to, że dokończymy otwarte projekty na początku tej kadencji i sprawnie przystąpimy do dalszych działań. Wszędzie tam, gdzie mieliśmy kontrolę nad procesem, osiągnęliśmy sukces. Projekty, na które siłą rzeczy wpływały ważne, zakłócające czynniki zewnętrzne, będziemy finalizować niebawem.
Jakie najtrudniejsze wyzwania stoją przed samorządem radców prawnych?
Musimy odbudować zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, co jest bardzo trudne bez jego reformy. Sama reforma zapewne zajmie trochę czasu, bo jest dość trudna. Przywracanie zaufania do sądów i wymiaru sprawiedliwości, patrząc globalnie, jest najważniejszym zadaniem. Jeżeli zaś chodzi o radców prawnych, to mamy mnóstwo wyzwań technologicznych, chociażby w tym momencie wdrażanie e-doręczeń. Obserwujemy rozwój nowoczesnych narzędzi, zwłaszcza opartych na sztucznej inteligencji. Musimy nauczyć radców prawnych efektywnego korzystania z tych technologii. Rozbudowujemy nasz Ośrodek Badań, Studiów i Legislacji – przewidujemy, że w najbliższych miesiącach i latach bardzo wiele będzie się działo w zakresie legislacji i chcemy być ważnym partnerem dla rządzących, żeby mieć wpływ na to, jak będzie funkcjonował nie tylko wymiar sprawiedliwości, ale i gospodarka. To dla nas bardzo ważne, bo wprost wpływa na warunki wykonywania zawodu. Wpływ na działania legislacyjne zarówno w Polsce, jak i na poziomie europejskim, będzie dla nas jednym z priorytetów. Zamierzamy otworzyć nasze biuro w Brukseli, które przyczyni się też do aktywności i wzrostu rozpoznawalności radców prawnych na arenie międzynarodowej.
Kontrkandydaci jeszcze w dniu wyborów zarzucali Panu, że funkcjonowanie biura w Brukseli to koszt ponad miliona złotych rocznie. Czy powstanie brukselskiego biura to realny pomysł?
Koszty oczywiście mamy policzone, zapewniam, że są one kilkukrotnie mniejsze niż podana przez pana kwota. Podejmuję tę decyzję ze spokojem i przekonaniem, także finansowym, bo koszty te nie spowodują znacznego zwiększenia budżetu na działalność zagraniczną, a tylko jego optymalizację i lepsze wykorzystanie. Nie będzie to znaczący wzrost wydatków, które ponosiliśmy przez ostatnie lata, żeby działać na arenie międzynarodowej.
II. PIERWSZE POSIEDZENIE NOWYCH WŁADZ KRRP
Kilkanaście dni temu odbyło się pierwsze posiedzenie nowych władz XII kadencji. Jakie organy powołano do wsparcia samorządu? Jakie są ich główne zadania?
Wypracowaliśmy rozwiązanie, które niweluje dotychczasowy problem pełniejszej reprezentacji izb w poszczególnych organach. W ramach samorządu funkcjonuje obecnie 19 izb, a komisje stałe liczą po kilka osób – łącznie we wszystkich organach niemal każda izba ma swojego reprezentanta, ale nie ma organu, w którym wszystkie izby byłyby wprost reprezentowane. Nowością jest powołanie 5 komitetów, w których będą reprezentowane wszystkie izby: Komitet do spraw aplikacji, Komitet do spraw doskonalenia zawodowego, Komitet do spraw promocji i komunikacji, Komitet do spraw wykonywania zawodu oraz Komitet do spraw nowych technologii. Standardowo będzie działać 8 komisji stałych, jednak największy nacisk kładziemy na Komisję nowych technologii. Spodziewamy się, że w tej kadencji w obszarze nowoczesnych technologii będzie działo się bardzo dużo i radcy prawni muszą być do tych zmian przygotowani.
Jakie wyzwania stoją przed nowymi członkami Prezydium KRRP?
Zarówno w KRRP, jak i w powołanych komisjach stałych zaangażowaliśmy bardzo wielu nowych członków. Wszystkie przewodniczące komisji – bo funkcje te zajmują same kobiety, z czego jesteśmy dumni – to osoby de facto nowe w tych rolach. Działały już wcześniej w samorządzie, ale tych funkcji nie pełniły, więc traktuję te nominacje jako szansę na nowe otwarcie, szybkie przystąpienie do pracy i propozycje nowych aktywności, które nadadzą dobrej dynamiki naszym działaniom.
Jakie są główne zadania Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji?
W poprzedniej kadencji z różnych względów nasza inicjatywa ustawodawcza nie znajdowała zbyt dużego zainteresowania w pracach Sejmu, więc skupiliśmy się na reformie prawa wewnętrznego. W 2025 r. musimy dokończyć rozpoczęte zmiany w ustawie o radcach prawnych. Chcemy aktywnie wziąć udział w budowaniu wymiaru sprawiedliwości i przywracaniu praworządności oraz wspieraniu zmian w prawie gospodarczym. Chcemy wspomagać zmiany procedur cywilno-gospodarczych oraz działania komisji kodyfikacyjnych. Bez impulsu do przeprowadzenia zmian trudno będzie w przyszłości budować silną gospodarkę. Obecna sytuacja ekonomiczna, ale też działalność sądów mogą powodować niepewność u inwestorów. Dlatego musimy wspierać przedsiębiorców, budować optymizm inwestycyjny w Polsce. Rozwijamy również nowe inicjatywy, jak współpraca z uczelniami, tworzenie biura prewencji dyscyplinarnej i biura orzecznictwa dyscyplinarnego, po to, aby wzmacniać nasze kompetencje, budować bezpieczeństwo zawodu i rozpowszechniać, uzupełniać wśród radców prawnych wiedzę dotyczącą etyki wykonywania zawodu.
III. APLIKACJA RADCOWSKA
W tegorocznym egzaminie wstępnym na aplikację radcowską wzięło udział 2700 kandydatów, wynik pozytywny uzyskało ponad 2000 osób. Czy samorząd gotowy jest na przyjęcie tak dużej liczby aplikantów?
Oczywiście, że jesteśmy gotowi. Bywały lata, gdy kandydatów było jeszcze więcej. Oczywiście powoduje to pewne problemy organizacyjne, ale zmienną liczbę kandydatów przeżywamy tak długo, że zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Patrząc na ubiegłe lata, można stwierdzić, że owszem – aplikantów mamy dużo, ale przy liczbie radców prawnych wykonujących już zawód ta liczba nie jest nadmiernie znacząca. Program aplikacji dynamicznie się zmienia, dostosowujemy go do bieżących potrzeb. Dostrzegamy zmiany, monitorujemy rynek, sprawdzamy, jakich kompetencji wymagają od naszych aplikantów potencjalni przyszli pracodawcy, ale też jakich kompetencji potrzebują aplikanci, aby samodzielnie wykonywać zawód. Dlatego m.in. wprowadziliśmy ważną korektę do programu: zlikwidowaliśmy wykłady i zainwestowaliśmy przede wszystkim w zajęcia praktyczne. Ciekawostką jest, że w poprzednim roku testowo przeprowadziliśmy zajęcia specjalizacyjne i dało to świetny efekt. Będzie więc można na aplikacji zdobyć kompetencje w tych dziedzinach, które interesują aplikantów. Naturalnie realizujemy program, który ma doprowadzić do zdania egzaminu końcowego, ale jednocześnie odpowiadamy na potrzeby zawodu i rynku usług prawnych, na którym liczą się specjalizacje w danych dziedzinach – dlatego oferujemy w ramach aplikacji także taki model kształcenia. Oferta dla aplikantów jest dość interesująca, mamy niezmiennie wielu kandydatów i myślę, że atrakcyjność naszej aplikacji będzie coraz większa.
Przy Naczelnej Radzie Adwokackiej powstaje ogólnopolski samorząd aplikantów. Czy nowo powołany Komitet do spraw aplikacji będzie odpowiednikiem tego organu i zajmować się będzie sprawami aplikantów?
Komitet do spraw aplikacji zajmuje się wdrażaniem programów i rozwiązywaniem bieżących, także drobniejszych problemów. Mamy takie izby, które liczą 20 aplikantów na roku, ale też takie, gdzie aplikantów jest 300 lub 400 na roku. Wszyscy powinni mieć takie same warunki i możliwości odbywania aplikacji. Wspieramy więc zarówno izby, jak i samych aplikantów. W skład Komitetu do spraw aplikacji wchodzą zazwyczaj osoby prowadzące aplikacje. Odpowiednikiem samorządu aplikantów, który funkcjonuje w każdej izbie, jest organizowane od 10 lat Forum Aplikantów, na które zapraszamy co roku starostów wszystkich izb, ze wszystkich lat i rozmawiamy o bieżących problemach związanych z odbywaniem aplikacji. Dzięki temu jesteśmy bliżej spraw aplikantów. Forum rozpoczynaliśmy w momencie, kiedy w każdej izbie było po kilkunastu aplikantów, a w największych izbach było po kilka tysięcy na roku. Przykładowo w izbie warszawskiej liczba aplikantów wzrosła z 300 do niemal 2000 w kolejnym roku. To był dla nas trudny moment, na który wówczas nie byliśmy odpowiednio przygotowani, ale wyciągając wnioski z takich wydarzeń, jesteśmy w stanie sprostać innym wyzwaniom pojawiającym się w trakcie aplikacji. Oczywiście są różnice pomiędzy izbami, ale po to jest zarówno Komitet, jak i Forum, żeby wiedzieć, jak funkcjonują aplikacje w różnych miejscach, oraz szybko i sprawnie wdrażać najlepsze rozwiązania w skali całego kraju.
IV. PRZYSZŁOŚĆ ZAWODU RADCY PRAWNEGO
Od 1 stycznia 2025 r. zarówno radcy prawni, jak i adwokaci zobowiązani będą do korzystania z e-doręczeń. Czy wszyscy zdążyli już przygotować się na nadchodzące zmiany?
Zmiany zawsze powodują lekkie zaniepokojenie, więc obecnie zastanawiamy się, jak ten system tak naprawdę będzie funkcjonował w rzeczywistości – przede wszystkim, czy będzie sprawny technicznie. Gdy uruchamiano portal informacyjny, mieliśmy również dużo wątpliwości. Nadal mamy uwagi co do jego funkcjonowania, wiemy w jakim aspekcie wymaga poprawy, ale po czasie stał się sporą pomocą dla profesjonalnych pełnomocników. Jeśli chodzi o bieżącą zmianę, to przygotowujemy na nią nasze środowisko już od jakiegoś czasu. Zapewniliśmy zarówno na szczeblu lokalnym, jak i krajowym serię szkoleń i webinarów, które wprowadzają nas w tematykę e-doręczeń, przygotowaliśmy też specjalny poradnik. Naturalnie z lekkim niepokojem, ale i ciekawością podchodzimy do startu funkcjonowania e-doręczeń. Wiemy, że e-doręczenia jako pierwszy wdrożył samorząd komorniczy, który bardzo chwali sobie takie rozwiązania. Mam nadzieję, że nawet jeśli pojawią się problemy techniczne, to uda się je szybko usunąć i pełnomocnicy, a co za tym idzie także klienci, będą mogli w pełni korzystać z tego rozwiązania.
Planowana jest zmiana opłat za czynności wykonywane przez radców prawnych. Projekt rozporządzenia zakłada wzrost minimalnych stawek o 100 procent aż w 11 kategoriach spraw. Czy zmiana ta jest satysfakcjonująca dla radców prawnych?
Być może wzrost o 100% brzmi dobrze, pamiętajmy jednak, że wszystko zależy od podstawy procentowania, która w tym przypadku nie jest niestety wystarczająca. Oczywiście jest to krok w dobrym kierunku, ale tak naprawdę, patrząc na wysokość stawek, nadal nie jesteśmy w punkcie docelowym. Jeżeli zamiast 120 zł dostaniemy 240 zł, to jednak ciągle jest to niewystarczające. W tym roku już dwukrotnie, na podstawie dwóch rozporządzeń, wyrównywano stawki i nadal jesteśmy daleko od średniej rynkowej. Mamy deklarację co do zmiany w tych 11 zakresach, o których Pan wspomniał, i jest to krok w dobrym kierunku, ale absolutnie nie jest to jeszcze wystarczające i nie odzwierciedla nawet kosztów, jakie czasami ponosimy w związku z prowadzeniem tych spraw. Dostrzegamy w środowisku zasadniczy problem z tym, że coraz mniej osób jest chętnych do prowadzenia spraw z urzędu, co ostatecznie negatywnie wpływa na interes obywateli. Dlatego chcemy nadal pracować z Ministerstwem Sprawiedliwości i mobilizować władzę do urealniania stawek, a marzymy o tym, żeby wprowadzić mechanizm waloryzacyjny, by znów nie czekać przez 20 lat na kolejne zmiany w tym zakresie. Jak pamiętam, od 22 lat większość z tych stawek pozostaje na tym samym poziomie i tutaj oczekiwalibyśmy większego zrozumienia oraz doceniania tej pracy, którą wykonujemy. Tam, gdzie stawki wskazane są kwotowo, to chyba wszystkie z nich są zdecydowanie za niskie. Oczywiście mamy mechanizm, który pewnie w dużej mierze byłby wystarczający, czyli możliwość zasądzenia kilkukrotności tej stawki przez sądy, co niestety się bardzo rzadko zdarza i raczej z automatu są zasądzane stawki najniższe. Sądy nie ważą nakładu pracy pełnomocnika w momentach, kiedy nawet widzą, jakie było jego zaangażowanie. Wnioski o zasądzenie kilkukrotności stawki są zazwyczaj nieuwzględniane. Jak więc zaznaczyłem, wzrost stawek to krok w dobrym kierunku, ale to jeszcze nie rozwiązuje w pełni naszych problemów.
Jakie inicjatywy związane ze szkoleniami i doskonaleniem zawodowym planuje KRRP, szczególnie w obszarze cyberbezpieczeństwa, nowych technologii i sztucznej inteligencji?
Jeżeli chodzi o naszą działalność w okręgowych izbach, to jesteśmy naprawdę aktywni i organizujemy bardzo dużo rozmaitych szkoleń. W Krajowej Izbie natomiast zbudowaliśmy unikalną platformę szkoleniową, z której w tej chwili korzysta 33 tys. radców prawnych. Biorąc pod uwagę, że samorząd liczy obecnie ponad 50 tys. radców prawnych wykonujących zawód, łatwo zauważyć, że większość radców z tej platformy korzysta. Same szkolenia są bardzo dobrze oceniane, więc zamierzamy nadal rozwijać tę platformę. Już od stycznia 2025 r. wprowadzimy kilka zmian ułatwiających korzystanie z niej.
Wspólnie z izbami planujemy również nowe szkolenia, głównie technologiczne. Cyberbezpieczeństwo, nowe technologie oraz sztuczna inteligencja to dla nas tematy wiodące. Chcemy oswoić z nimi radców prawnych oraz nauczyć bezpiecznie korzystać z narzędzi nowoczesnych technologii w codziennej pracy. Rok 2025 będzie w dużej mierze rokiem nowych technologii, legaltechu, cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. Plus oczywiście uważnie monitorujemy i odzwierciedlamy w ofercie szkoleniowej bieżące zmiany legislacyjne – jesteśmy tutaj swego rodzaju systemem pierwszej pomocy szkoleniowej dla radców.
Jaka przyszłość czeka zawód radcy prawnego?
W mojej ocenie sposób wykonywania zawodu radcy prawnego będzie się zmieniać bardzo szybko i dość znacząco. W ostatnich latach doświadczamy bardzo dużego przyspieszenia w ewolucji świata wokół nas – społecznego, politycznego, technologicznego. Jeszcze przed pandemią sytuacja była dość stabilna, świat był raczej przewidywalny, wszystkie ważne dla rynku usług prawnych procesy działy się znacznie wolnej. W ostatnich latach sporo się zmieniło. Chcąc nadążyć za tymi zmianami jako ważni aktorzy rynku usług prawnych i filar systemu wymiaru sprawiedliwości, będziemy musieli szybko i sprawnie nabywać nowe umiejętności. Musimy się z tą dynamiką zmian oswoić i wykorzystać je na swoją rzecz. Olbrzymia w tym rola samorządu radcowskiego, który musi pełnić funkcję systemu wsparcia – pomagać radcom prawnym w doskonaleniu nowych umiejętności, rozumieniu trendów na rynku i mądrym regulowaniu tego rynku. Jako władze samorządu rozumiemy to doskonale i będziemy tak prowadzić struktury samorządu, by tę rolę odgrywały jak najlepiej.
Najpilniejsze zmiany w Kodeksie karnym oczami Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego
Szczególne miejsce wśród zmian prawa karnego stanowiących przejaw populizmu penalnego zajmują zmiany wprowadzone ustawą z 7.7.2022 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 2600 ze zm.), które weszły w życie 1.10.2023 r., nie tyle ze względu na ich rozległość (kompleksowość) i stopień zaostrzenia odpowiedzialności karnej, które ze sobą przyniosły, ale przede wszystkim właśnie ze względu na sposób uzasadniania ich przez autorów, często jawnie populistyczny. Wszak głównym deklarowanym celem wspomnianej nowelizacji do Kodeksu karnego miało być „zaspokajanie społecznego poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości” oraz zaspokojenie „społecznej potrzeby odpłaty i napiętnowania” sprawców przestępstw. Twórców owej nowelizacji nie interesowały wskaźniki obrazujące aktualny poziom przestępczości w Polsce ani tendencje w tym zakresie w ostatnim czasie, nie czuli się też w obowiązku, by wykazać, że poczucie bezpieczeństwa obywateli w ostatnich latach faktycznie się obniżyło (wykazanie tego byłoby, zdaje się, niemożliwe). Wystarczyło im za to wszystko aksjomatyczne założenie, że sprawiedliwość karania wymaga ciągłego potęgowania represji, że kara odpowiednia (sprawiedliwa) to kara surowa, a właściwie to kara coraz surowsza, gdyż dla populisty penalnego każde kolejne popełnione przestępstwo stanowi koronny dowód na to, że kary grożące dotąd za przestępstwa – niezależnie od tego, jaki w danym czasie jest ich stopień surowości – są zbyt łagodne i wymagają zaostrzenia. W nowelizacji do Kodeksu karnego z 7.7.2022 r. „zaszyto” cały szereg uzupełniających się wzajemnie mechanizmów nakierowanych na radykalne zaostrzenie odpowiedzialności karnej: nie ograniczono się do hurtowego podwyższenia ustawowych zagrożeń przypisanych poszczególnym typom przestępstw, lecz wprowadzono także unormowania, które w ramach tak zaostrzonych ustawowych zagrożeń miały ograniczać sądy w stosowaniu kar zbliżonych do dolnych granic tych zagrożeń albo w ogóle to wyłączać (wprowadzenie nowych typów kwalifikowanych niektórych przestępstw i związanie ich z nieracjonalnie surowymi ustawowymi zagrożeniami, rozbudowanie podstaw tzw. nadzwyczajnego obostrzenia kary oraz zintensyfikowanie obostrzenia związanego z dotychczasowymi podstawami tego rodzaju, ograniczenie możliwości stosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary itp.).
W tak kształtującej się sytuacji powołana wiosną tego roku Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego swym pierwszym i najważniejszym zadaniem na tym etapie działalności uczyniła, w uzgodnieniu z Ministrem Sprawiedliwości, przygotowanie listy najpilniejszych zmian w ustawodawstwie karnym, których wprowadzenie pozwoliłoby naprawić je w miejscach, gdzie narusza standardy konstytucyjne lub konwencyjne bądź najbardziej odstaje od kryteriów modelu racjonalnego stanowienia prawa. Owocem intensywnych prac Komisji podjętych w celu realizacji tego zadania jest projekt z 14.6.2024 r. obejmujący nowelizacje do Kodeksu karnego, Kodeksu postępowania karnego, Kodeksu karnego wykonawczego, Kodeksu wykroczeń oraz niektórych innych ustaw (projekt jest od niedawna dostępny na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości w zakładce Komisji – zob. https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/projekty-aktow-prawnych). W uzasadnieniu projektu Komisja stwierdza wprost, że przygotowana przez nią nowelizacja ma charakter „w istocie interwencyjny”, a proponowane zmiany są „ograniczone do niezbędnego minimum”. Zarazem tłumaczy, dlaczego – w jej ocenie – szybkie przygotowanie i uchwalenie bardziej kompleksowych zmian w ustawodawstwie karnym nie byłoby możliwe.
Zmiany do Kodeksu karnego proponowane w projekcie Komisji zmierzają przede wszystkim – czemu trudno się dziwić – do neutralizacji („odwrócenia”) najbardziej nieracjonalnych, populistycznych zmian wprowadzonych przez ustawę z 7.7.2022 r. (chociaż się do tego nie ograniczają). Komisja postuluje m. in.:
- obniżenie ustawowych zagrożeń przypisanych poszczególnym typom przestępstw, irracjonalnie zaostrzonych w ostatnich latach (nie tylko przez zmiany w przepisach określających te przestępstwa, ale także przez odpowiednie zmiany w przepisach części ogólnej KK – np. projektowana zmiana art. 37a KK, proponowane uchylenie przepisów art. 33 § 1a i 2a KK oraz art. 34 § 1aa KK);
- rezygnację z niedawno wprowadzonych podstaw nadzwyczajnego obostrzenia kary (np. proponowane uchylenie art. 64a KK) lub złagodzenie związanego z nimi zaostrzenia (np. zmiana art. 57b KK);
- przywrócenie innym podstawom nadzwyczajnego obostrzenia kary dotychczasowego kształtu (np. projektowane zmiany art. 64 § 1 i 2 KK);
- powrót do pierwotnych zasad określających konsekwencje zbiegu podstaw nadzwyczajnego obostrzenia kary z podstawami nadzwyczajnego złagodzenia kary (projektowane zmiany w przepisach art. 57 KK);
- wprowadzenie zasady, że jeżeli przestępstwo nie jest zagrożone karą dożywotniego pozbawienia wolności, sąd może orzec karę pozbawienia wolności w wymiarze przekraczającym 15 lat tylko wtedy, gdy zachodzą wyjątkowe okoliczności (projektowany art. 58 § 1a KK), połączone z obniżeniem tzw. rodzajowego maksimum pozbawienia wolności jako rodzaju kary z 30 do 25 lat (projektowana zmiana art. 37 KK, nie dotyczy to jednak wymiaru kary łącznej ani wymiaru kary w warunkach nadzwyczajnego obostrzenia jej górnej granicy);
- powrót do pierwotnego ujęcia i układu tzw. ogólnych dyrektyw sądowego wymiary kary i rezygnacja z ustawowych katalogów okoliczności obciążających i łagodzących (postulowane zmiany art. 53 KK i art. 85a KK);
- racjonalizację ram, w których wolno stosować instytucję warunkowego zwolnienia z reszty kary pozbawienia wolności przez oczyszczenie jej (projektowane zmiany w przepisach art. 77–80 KK).
Niepodobna dziś przewidzieć, w jakim zakresie i kiedy przygotowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego zmiany staną się obowiązującym prawem. Jedno wydaje się pewne – po tym, w jaki sposób odniosą się do nich politycy, będzie można poznać, jak się ma u nas obecnie populizm penalny – czy słabnie (czego należałoby nam wszystkim życzyć), czy pomimo istotnych zmian w obrębie władzy politycznej nadal trzyma się mocno.
Włodzimierz Chróścik ponownie został Prezesem KRRP
Do kandydowania na Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych zgłosiło się aż 5 kandydatów. W kolejności alfabetycznej to:
- Włodzimierz Chróścik, OIRP Warszawa
- Andrzej Głogowski, OIRP Kielce
- Michał Korwek, OIRP Olsztyn
- Marcin Sala-Szczypiński, OIRP Kraków
- Bartłomiej Tkacz, OIRP Opole
Cel XIII Krajowego Zjazdu Radców Prawnych
Pierwszego dnia wybrano Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych oraz Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego. W drugim dniu zjazdu gremium wybrało członków Krajowej Rady Radców Prawnych, Wyższej Komisji Rewizyjnej oraz Wyższego Sądu Dyscyplinarnego.
Głosowanie na Prezesa KRRP poprzedziła prezentacja każdego z kandydatów. Dbając o dyscyplinę czasową, wszyscy kandydaci mieli po 15 minut na przedstawienie swojej osoby. Po każdym wystąpieniu przewidziano 15 minut na zadawanie kandydatowi pytań przez uczestników zjazdu.
Prezentacja kandydatów
Pierwszym kandydatem, który zabrał głos, był dotychczasowy Prezes Włodzimierz Chróścik.
Studia prawnicze ukończył na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Radcą prawnym jest od 2006 r., a od 2007 r. działa na rzecz samorządu. Pełnił funkcję koordynatora ds. informatyzacji OIRP w Warszawie. W latach 2010–2013 pełnił funkcję wicedziekana Okręgowej Izby Rady Radców Prawnych w Warszawie. Obecnie również pełni funkcję wicedziekana OIRP w Warszawie.
W swoim wystąpieniu opowiedział o wielu sukcesach dotychczasowej kadencji. Przedstawił również liczne plany na przyszłość:
„Musimy budować samorząd nowoczesny i otwarty. Dbać o mądrą integrację, wspierać wszystkich tych, którzy chcą się w samorząd angażować. Musimy też zapewnić technologię, która będzie wspierać radców w wykonywaniu ich obowiązków”.
W prezentacji nawiązał do charakteru samorządu radcowskiego. Podkreślił, że radcowie prawni to samorząd, a nie korporacja. Zapowiedział też udział radców prawnych w tworzeniu prawa na gruncie przepisów unijnych. Jednym z planów jest otwarcie siedziby KRRP w Brukseli.
Drugim kandydatem, który zabrał głos, był Andrzej Głogowski reprezentujący OIRP w Kielcach.
Studia prawnicze ukończył na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W latach 2016–2020 pełnił funkcję wicedziekana OIRP w Kielcach. Następnie w kadencji 2020–2024 został jej dziekanem. Pełnił również funkcję mediatora w Centrum Mediacji Gospodarczej przy KRRP.
Z mównicy chwalił się, że w życiu samorządu obecny był od pierwszego roku aplikacji radcowskiej. Zapewniał, że jego najsilniejszą stroną jest umiejętność zarządzania ludźmi zarówno w wielkich firmach, jak i własnej kancelarii. Specjalizuje się w sprawach gospodarczych, sprawach spółek oraz compliance.
„Startuję, ponieważ lubię ludzi. Szanuję inne poglądy” – zapewniał z mównicy.
Jako jedyny z kandydatów rozdał swój wydrukowany program, w którym przedstawił 5 motywów decyzji o kandydowaniu:
- chcę zmienić styl zarządzania z wodzowskiego na partnerski;
- wiem jak zarządzać ludźmi, bo spośród kandydatów mam najbogatsze doświadczenie zarządcze;
- rozumiem wyzwania stojące przed samorządem w nowoczesnej dynamice gospodarczej i regulacyjnej;
- lubię ludzi i szanuję inne poglądy;
- prezes nie powinien łączyć żadnych funkcji w organach samorządu, w przeciwieństwie do większości kandydatów nie będę ich łączył.
Wytypował również 15 głównych zadań, które chciałby realizować. Wśród nich był postulat zmniejszenia składki do KIRP, gwarancja udziału przedstawicieli każdej z OIRP we władzach krajowych, zapowiedź wzmocnienia monitoringu legislacyjnego, doprowadzenia do waloryzacji stawek z urzędu czy weryfikowania projektów w zakresie informatyzacji, promocji i rebrandingu, co przyniesie oszczędności w budżecie KIRP.
Trzecim kandydatem, który zaprezentował się przed zgromadzonymi, był Michał Korwek z olsztyńskiej OIRP.
Michał Korwek jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pełnił funkcję wicedziekana Rady OIRP w Olsztynie w latach 2007–2010, zaś od 2010 r. do 2016 r. był jej dziekanem. Po raz trzeci został wybrany na dziekana Rady OIRP w Olsztynie na kadencję 2024–2028. Z mównicy zapewnił, że zrezygnuje z pełnienia tej funkcji, jeśli zostanie wybrany na Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych. Jako swoje główne punkty programowe wskazał:
- samorząd dla wszystkich radców prawnych;
- wspieranie różnorodności poglądów i doświadczeń;
- szacunek i współpraca;
- profesjonalizm i niezależność;
- działanie w interesie praworządności i dobrego prawa.
„Uważam, że Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych powinien przynajmniej dwa razy w kadencji odwiedzić każdą izbę, spotkać się ze zrzeszonymi radcami i wysłuchać, jakie mają problemy w swojej pracy, bo problemy często są wspólne dla wielu izb” – podkreślał podczas swojej prezentacji.
Zarzucił, że promocja zawodu radcy prawnego jest nieefektywna. Udostępniona wyszukiwarka radców prawnych jest niedopracowana. Na 60 tys. radców prawnych w systemie jest wpisanych zaledwie 2800 radców prawnych. Nawiązał również do rebrandingu i promocji zawodu radcy prawnego:
„Zmiana logo Krajowej Rady Radców Prawnych nie jest najważniejszą kwestią, zwłaszcza że wybrano najdroższą propozycję, która i tak do dziś nie doszła do skutku”.
Następnie głos zabrał Marcin Sala-Szczypiński.
Studia prawnicze ukończył na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Na tej samej uczelni uzyskał stopień doktora nauk prawnych. W latach 2006–2013 pełnił funkcję prodziekana na Wydziale Prawa i Administracji Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Pełnił funkcję wicedziakana ds. wykonywania zawodu Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie. W latach 2016–2024 pełnił funkcję dziekana w OIRP w Krakowie.
„Nie pytaj, co twój samorząd powinien zrobić, powiedz, co chcesz, żeby samorząd zrobił dla Ciebie” – parafrazował z mównicy. „Samorząd autorytarny narzuca swoją wolę. Ja takiego samorządu nie akceptuję” – zapewniał słuchaczy.
Zapewniał też, że nie będzie ograniczał wolności słowa, nie będzie ograniczał dyskusji, co miało miejsce chociażby podczas Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Radców Prawnych w 2018 r. Od tego momentu jeszcze bardziej zaangażował się w działania na rzecz radców prawnych. Opowiadał się za szkoleniami na poziomie krajowym. Radcy prawni powinni się spotykać, poznawać, wypracowywać wspólne stanowisko i razem rozwiązywać różne problemy.
„Chcecie Państwo Prezesa autorytarnego, czy chcecie samorządu inkluzywnego?” – pytał retorycznie uczestników spotkania.
Ostatnim kandydatem, który opowiadał o swojej kandydaturze, był Bartłomiej Tkacz reprezentujący OIRP w Opolu.
Studia prawnicze ukończył na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Pełnił funkcję członka KRRP oraz jej prezydium w X i obecnej kadencji. Aktualnie jest uczestnikiem studiów doktoranckich.
„Od 2015 r. nie znajduję przywódcy, który wskazałby dla samorządu radców prawnych główny kierunek działania. Dzisiaj stajemy przed dylematem, który będziemy musieli w jakiś sposób rozstrzygnąć – co samorząd może zrobić dla radców prawnych. Bez niezależności wykonywania zawodu radcy prawnego nigdy nasz zawód nie będzie mocny” – podkreślał z mównicy.
Radcom prawnym jest coraz ciężej i potrzebują realnego wsparcia. Kandydat zapewnił aktywizację radców prawnych, urealnienie kosztów postępowania i ich zwiększenie o VAT w każdej sytuacji, program wsparcia tzw. superwizji dla członków samorządu (na wzór funkcjonującego w Anglii i Walii) czy program emerytalny dla radców prawnych (pole do współpracy z adwokaturą wzorem rozwiązań z krajów europejskich, jak również wzorców krajowych, funkcjonujących chociażby w notariacie).
Łyżka dziegciu
Wszyscy kandydaci, za wyjątkiem obecnego Prezesa, pod koniec października nawoływali do otwartej debaty wyborczej w siedzibie Krajowej Rady Radców Prawnych. Niestety wniosek ten został odrzucony przez KRRP. Podczas wyborów wielu kandydatów krytykowało obecnego Prezesa za autorytarny styl sprawowania przez niego funkcji.
Wielu kandydatów zauważyło marginalizację kobiet w strukturach samorządu. Nie było również żadnej kobiety wśród kandydatów na Prezesa KRRP.
Miażdżąca przewaga
W głosowaniu wzięło udział 318 delegatów, w tym aż 88 z Warszawy. Wszystkie głosy były ważne. Bezwzględna większość wynosiła 160 głosów.
Kandydaci uzyskali:
- Włodzimierz Chróścik – 237 głosów;
- Andrzej Głogowski – 9 głosów;
- Michał Korwek – 51 głosów;
- Marcin Sala-Szczypiński – 11 głosów;
- Bartłomiej Tkacz – 10 głosów.
Główny Rzecznik Dyscyplinarny
Tego samego dnia odbył się wybór Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego. Jedynym kandydatem był Leszek Korczak reprezentujący OIRP z Wrocławia. Oddano 301 głosów, wszystkie były ważne. Kandydata poparło 280 osób, przeciw było 21 osób.
Drugi dzień zjazdu
Drugiego dnia zjazdu zostały oficjalne zaprezentowane wytyczne działań dla samorządu radców prawnych i jej organów na lata 2024-2028.
Dokument ten przedstawia kluczowe aspekty, takie jak:
- Przywracanie ładu konstytucyjnego i praworządności;
- Aktywny udział w tworzeniu prawa i regulacji rynku pomocy prawnej;
- Wzmacnianie etyki zawodowej i profesjonalizmu;
- Rozwój nowoczesnych narzędzi pracy oraz cyfryzacji;
- Popularyzacja aplikacji radcowskiej wśród studentów prawa;
- Budowanie pozytywnego wizerunku zawodu i edukacja prawna społeczeństwa;
- Współpraca międzynarodowa i wymiana doświadczeń.
To ambitny plan, który ma na celu umocnienie pozycji zawodu radcy prawnego w Polsce i na arenie międzynarodowej.
Tego samego dnia gremium wybrało członków Krajowej Rady Radców Prawnych, Wyższej Komisji Rewizyjnej oraz Wyższego Sądu Dyscyplinarnego.
Czy jedna ustawa może uratować życie i zdrowie pracowników, czyli krótka refleksja o ustawie o sygnalistach
Kilka dni temu obchodziliśmy 50. rocznicę uchwalenia Kodeksu pracy, a Państwowa Inspekcja Pracy liczy już 105 lat. Ponadto, od półwiecza na polskich uczelniach wykładane jest prawo pracy jako odrębna gałąź prawa, którą cechuje ochrona pracownika. Mając ku temu doskonałą okazję, wyjaśnię to jasno i dobitnie: ustawa o ochronie sygnalistów (podobnie jak unijna dyrektywa) ma na celu m.in. chronić trzodę chlewną, ale nie polskiego pracownika. Uważam tak przede wszystkim dlatego, że system ochrony praw pracowniczych ma już ponad 100 lat, a składa się z kilkudziesięciu ustaw i szeregu aktów wykonawczych, w tym głównie wydawanych przez ministra nadzorującego prawo pracy.
Ochronie pracowników poświęcono ogrom przepisów, których znaczenie jest dużo większe niż jedna wzmianka w ustawie luźno związanej z prawem pracy. Jedyne bowiem, co łączy ustawę o ochronie sygnalistów z tą gałęzią prawa, to zagwarantowanie szczególnej ochrony przed działaniami odwetowymi osobie, „która zgłasza lub ujawnia publicznie informację o naruszeniu prawa uzyskaną w kontekście związanym z pracą”. W przypadku pracownika chodzi głównie o przeciwdziałanie wypowiedzeniu lub rozwiązaniu bez wypowiedzenia stosunku pracy. Oprócz pracownika sygnalistą może być: osoba świadcząca pracę na innej podstawie niż stosunek pracy, przedsiębiorca, prokurent, akcjonariusz lub wspólnik, członek organu osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej, osoba świadcząca pracę pod nadzorem i kierownictwem wykonawcy, podwykonawcy lub dostawcy, stażysta, wolontariusz, praktykant, funkcjonariusz lub żołnierz. Zgodnie z Dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1937 z 23.10.2019 r. w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii (Dz. Urz. UE L Nr 305, s. 17) są to osoby pracujące dla organizacji publicznej lub prywatnej lub utrzymujące kontakt z taką organizacją, które dowiadują się „o zagrożeniach lub szkodach dla interesu publicznego”. W katalogu spraw objętych dyrektywą (UE) 2019/1937 nie wymieniono prawa pracy, lecz zamówienia publiczne, usługi, produkty i rynki finansowe oraz zapobieganie praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, bezpieczeństwo produktów i ich zgodność z wymogami, bezpieczeństwo transportu, ochrona środowiska, ochrona radiologiczna i bezpieczeństwo jądrowe, bezpieczeństwo żywności i pasz, zdrowie i dobrostan zwierząt, zdrowie publiczne, ochronę konsumentów, ochronę prywatności i danych osobowych oraz bezpieczeństwo sieci i systemów informacyjnych.
Czy sejmowe głosowanie z 14.6.2024 r. faktycznie doprowadzi do pozbawienia pracowników ochrony ich praw? Pani Minister ostrzegała bowiem: „Jeśli świadkowie tych sytuacji nie staną się sygnalistami, to krzywdy nie tylko pozostaną bezkarne, ale będą stale nawracające i obejmujące kolejne grupy osób”. Temu, żeby krzywdy nie „pozostały bezkarne”, służą sądy i inspektorzy pracy, a nie pojedynczy pracownicy, czyli potencjalni sygnaliści. Jeśli instytucje publiczne nie są w stanie zagwarantować przestrzegania prawa pracy na odpowiednim poziomie, to znaczy, że trzeba usprawnić ich działanie, a nie szukać nowych i mocno wątpliwych rozwiązań. Szkoda, że zamiast ubolewać nad zmianą rządowego projektu ustawy pani Minister nie obiecała zwiększenia naboru do Państwowej Inspekcji Pracy lub do wydziałów pracy. Jak to jednak często bywa, to, co wydaje się najprostsze, w praktyce okazuje się niemożliwe.
Status prawny zwierząt a zmiany postaw społecznych w czasach rewolucji cyfrowej
Jednak pomimo zapewnień utrzymania – choć w innej formie – tego rodzaju aktywności serwisów społecznościowych trudno nie dostrzec zadziwiającej koincydencji tego ruchu z innymi zdarzeniami, a mianowicie z wdrażaniem od 6.9.2023 r. przepisów rozporządzenia Digital Markets Act (DMA) oraz ze sporem odnośnie do dopuszczalności tzw. reklam spersonalizowanych. Oto bowiem na mocy decyzji European Data Protection Board z 27.10.2023 r. na Meta Ireland Limited nałożony został zakaz przetwarzania danych osobowych do celów reklamy behawioralnej w celu ochrony „uzasadnionego interesu w całym Europejskim Obszarze Gospodarczym”. Od 2017 r., kiedy uruchomiono opcję przekazywania datków dla tzw. zarejestrowanych organizacji dobroczynnych, korzystały z niej miliony osób wspierających swoimi niekiedy drobnymi wpłatami idące w tysiące inicjatywy społeczne, w tym również podejmowane przez organizacje prozwierzęce. Dzięki tym rozwiązaniom organizacje pozarządowe mogły pozyskiwać środki na prowadzenie swoich zadań statutowych sferach publicznych. Był to też jeden z nielicznych momentów, gdzie globalne platformy cyfrowe, pośrednicząc pomiędzy swoimi użytkownikami, utrwalające formację społeczeństwa informacyjnego, sprzyjały jednocześnie budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, kształtującego także postawy proekologiczne i klimatyczne, w tym także i prozwierzęce. Tak oto, jak w soczewce, zbiegają się tutaj rozmaite wątki, poczynając od przenikania się różnych porządków prawnych: – i państwowego, i ponadpaństwowego, jak również korporacyjnego – gry globalnych interesów, a nadto ładu społecznego, i wreszcie empatii kierowanej wobec zwierząt. Moment ten pozwala też dostrzec znaczącą rolę, jaką w ostatniej dekadzie zaczęły odgrywać właśnie organizacje pozarządowe propagujące proekologiczne i prozwierzęce postawy społeczne, zmieniające nasze podejście w kierunku modyfikowania rzeczywistości społecznej, uwrażliwiania na potrzeby innych (w tym także i istot nie-ludzkich, jak zauważa wybitny filozof amerykański i prawnik G.L. Francione) czy angażowania się w sprawy społeczne.
Spór o status prawny zwierząt a budowa społeczeństwa obywatelskiego
Dopiero ostatnimi czasy można zauważyć, że zaostrza się stanowisko sądów w sprawach o znęcanie się nad zwierzętami, a media donoszą o kolejnych wyrokach pozbawienia wolności orzekanych wobec sprawców takich przestępstw, już bez zawieszenia. Można wręcz zaryzykować tezę, że zmiana – choć nadal powolna, ale dostrzegalna, również i w dyskursie publicznym – wynika także, a może przede wszystkim, z determinacji i zaangażowania organizacji społecznych, które coraz sprawniej sięgają do instrumentarium, jakie stwarza OchrZwU. Skoro bowiem w świetle art. 49 KPK pokrzywdzonym może być jedynie osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo, a zwierzę jest bezpośrednią ofiarą czynu zabronionego, to umożliwienie reprezentacji interesu ofiary przez organizację społeczną wydaje się w tym momencie wprowadzać elementarną gwarancję poszanowania obowiązującego porządku prawnego. Słusznie jednak podnosi się w ramach nabierającej znaczenia dyskusji (wraz ze wzrostem liczby tego typu spraw w sądach), iż podejście, jakie prezentuje prawodawca polski, zdaje się wyrażać swoistą schizofrenię czy rozdwojenie jaźni, skoro z jednej strony w OchrZwU wyraźnie i niejako uroczyście, gdyż na samym jej początku przyjmuje się dereifikację zwierząt, co jednak nie wywołuje skutków w innych wymiarach porządku prawnego – brak jest modyfikacji w zakresie statusu prawnego zwierząt. Konsekwencją tego podejścia jest wciąż nierozstrzygnięty dylemat, jaki status prawny przypisać zwierzętom, co z kolei daje niekiedy asumpt do zajmowania stanowisk osadzonych w tradycyjnym, wszak wywodzącym się jeszcze z tradycji prawa rzymskiego i antycznej jurysprudencji, podziale na personae oraz res. Odbywa się to może tylko w nieco złagodzonej formule, przyjmującej, że zwierzęta stanowią dobra materialne o szczególnym charakterze.
Tymczasem w głównym nurcie dyskursu prawniczego nie tylko podejmuje się problem podmiotowości zwierząt, osadzonej w uniwersalnym paradygmacie etycznym, coraz mocniej podnosząc koincydencję praw człowieka oraz praw zwierząt, przede wszystkim w kontekście prawa do życia w zrównoważonym środowisku, ale nawet przyjmuje się rozwiązania wręcz rewolucyjne wobec XIX-wiecznego, wciąż utrwalonego modelu prawa, jak chociażby nadawanie osobowości prawnej tworom przyrody (Nowa Zelandia, Kolumbia czy Kanada). Dyskusja na temat konceptualizacji instrumentarium prawnego otwiera prawo na nowy system społeczny, który – jak postuluje wybitny niemiecki teoretyk prawa G. Teubner – powinien być gotowy do otwarcia się na inne gatunki systemu ekologicznego oraz do uznawania pozycji prawnej stowarzyszeń (bytów) ekologicznych. Zresztą wyrok ETPCz z 10.4.2024 r. w sprawie skargi stowarzyszenia KlimaSeniorinnen przeciwko Szwajcarii (skarga nr 53600/20), uznający prawo do czystego powietrza za objęte gwarancjami praw człowieka, jakimi są prawo do życia rodzinnego i prywatnego, potwierdza wagę w traktowaniu nowego podejścia do ochrony środowiska naturalnego i bioróżnorodności, których częścią niezbywalną jest świat zwierząt, tak drastycznie odseparowany od świata ludzi przez ostatnie 200 lat rozwoju cywilizacyjnego. Wyrok ten jest o tyle zaskakujący, iż to właśnie Konstytucja Federacji Szwajcarskiej uznaje ochronę przyrody, w tym i zwierząt, za integralny element porządku konstytucyjnego. Niemniej kierunek myślenia o zwierzętach, który wytyczają w ramach współczesnej refleksji moralno-etycznej i filozoficzno-prawnej tacy myśliciele jak P. Singer, T. Regan, G.L. Francione czy wspomniany G. Teubner, nie pozostawia złudzeń, że oto obserwujemy (póki co jedynie jako widzowie) znaczące przewartościowanie aksjologicznych podstaw porządku prawnego, co z kolei zmierza do nowych rozwiązań, w tym i upodmiotawiania rozmaitych bytów przyrody w różnych kontekstach społecznych.
Natomiast w obszarze polskiego porządku prawnego, a zwłaszcza prawa rozumianego jako społeczna praktyka argumentacyjna, nadal aktualny pozostaje kierunek wykładni zachowawczej, jaki przyjął SN w wyroku z 2014 r., potwierdzając, iż na gruncie art. 49 KPK zwierzęta mają status nie-osoby. Jednak i sam ustawodawca nie jest tutaj tak konsekwentny, jak można byłoby tego oczekiwać, gdyż przypisując status pokrzywdzonego tylko osobom fizycznym i prawnym w ramach klasycznego, dychotomicznego podziału, już w art. 49 ust. 2 KPK dodaje, iż przysługuje on także niektórym jednostkom organizacyjnym nieposiadającym osobności prawnej. Stąd mimo dereifikacji, jaką wyraża art. 1 ust. 1 OchrZwU, stanowiąc, iż zwierzęta jako istoty zdolne do odczuwania cierpienia nie są rzeczami, wciąż są traktowane jako rzeczy czy wręcz produkty. A wobec tego swoistego „antropocentrycznego uprzedzenia”, żeby użyć określenia zmarłego niedawno wybitnego prymatologa i etologa, badającego prospołeczne zachowania zwierząt, Fransa de Wall, prawo polskie pozostaje daleko w tyle nie tylko wobec tych prawodawstw, które dereifikację zwierząt osadziły w kodeksach cywilnych (austriacki ABGB w 1988 r., niemiecki BGB w 1990 r., szwajcarski Code de obligations w 2002 r., a ostatnio także francuski Code civile w 2015 r.), lecz również zaprzecza polskiej tradycji prawnej, jako że rozporządzenie Prezydenta RP z 1928 r. o ochronie zwierząt (dalej: OchrZwR28)należało ówcześnie do bardzo postępowych. Na mocy tego rozporządzenia nie tylko wprowadzono do polskiego porządku prawnego zakaz znęcania się nad zwierzętami, równocześnie definiując go jako w ogóle wszelkie zadawanie zwierzętom cierpień bez odpowiednio ważnej i słusznej potrzeby, ale również przewidywało upoważnienie dla stowarzyszeń mających na celu ochronę zwierząt do współdziałania z organami państwowymi w ujawnianiu przestępstw znęcania się nad zwierzętami. W realiach II Rzeczypospolitej taki status przyznano nota bene 10 stowarzyszeniom. Obecnie liczba organizacji prozwierzęcych sięga kilkaset, w ogólnej liczbie 3500 organizacji działających na rzecz klimatu i ekologii, przy czym są to zarówno organizacje ogólnokrajowe, jak i niewielkie, niekiedy kilkuosobowe stowarzyszenia (w tym także i tzw. zwykłe, tj. nieposiadające osobowości prawnej) czy fundacje, których zakres działania jest stricte lokalny czy wręcz miejscowy. Wszystkie one, prowadząc działalność na rzecz ochrony zwierząt, nie tylko wpływają na zmianę postaw i zachowań społecznych wobec zwierząt, ale też w sposób istotny wzmacniają sprawczość obywateli, przyczyniając się w różnych wymiarach do kształtowania społeczeństwa obywatelskiego oraz demokracji obywatelskiej częstokroć na podstawowym poziomie lokalnym.
Rozwój społeczeństwa informacyjnego, jaki dokonuje się od połowy II dekady XXI w. (symbolicznie za cezurę przyjmuje się 2015 r., kiedy liczba użytkowanych globalnie urządzeń mobilnych przekroczyła 500 mln), poprzez nasycenia naszej rzeczywistości społecznej – w każdym z możliwych jej wymiarów – technologiami informacyjno-komunikacyjnymi (ICT), przyniósł jednocześnie rozwój aktywności społecznej w wielu sferach publicznym, także w sferze ekologii, ochrony zwierząt i szeroko rozumianego dziedzictwa przyrodniczego. Ten kształtujący się na nowo ład społeczny, zapełniony obecnie licznymi już organizacjami pozarządowymi, podejmującymi działalność w obszarach, w których obserwujemy ewidentne zaniechania ze strony władz publicznych (jak chociażby wynikające wprost z OchrZwU, a zobowiązujące w art. 11 OchrZwU np. gminy do zapobiegania bezdomności zwierząt i zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom) czy wręcz niedowład organizacyjny systemu opieki nad zwierzętami (co z kolei obecnie jest podstawą dla przygotowywania przez aktywistów pozwu zbiorowego przeciwko państwu polskiemu), wpływa zarówno na postawy jednostek i zbiorowości wobec środowiska naturalnego, w tym i zwierząt, jak i promuje wartości kulturowe, budząc oddolne inicjatywy obywatelskie. Nie sposób zatem przecenić oddziaływania, jakie organizacje prozwierzęce mają dla jakości i upowszechniania się społeczeństwa obywatelskiego. Chociaż oznaką rosnącej solidarności społecznej jest coraz większa liczba wolontariuszy, czego ilustracją jest fakt, że według badań już co piąty Polak angażuje się w wolontariat.
Rola organizacji prozwierzęcych w kształtowaniu postaw otwartości i empatii wobec świata zwierzęcego jest nie do przecenienia również z perspektywy znaczenie szerszej, a mianowicie naszego stosunku do środowiska naturalnego. Chodzi tutaj o liczne kampanie społeczne o proekologicznym wymiarze, ja chociażby „STOP łańcuchom”, prowadzoną przez stowarzyszenie OTOZ Animals, czy też „End the Cage Age” Ogólnoeuropejskiej Inicjatywy Obywatelskiej (m.in. Stowarzyszenie „Otwarte Klatki”, Fundacja Compassion in World Farming Polska), zakończenia długodystansowego transportu żywych zwierząt, czy wreszcie kampanie na rzecz zrównoważonej żywności, które pozwalają budować i upowszechniać postawy łagodzące bądź wręcz niwelujące problemy dotykające obszarów ekologii i środowiska naturalnego. Z drugiej strony – jak wskazują badania – organizacje dobroczynne z reguły mają niewielu członków i zazwyczaj zmagają się z finansowymi ograniczeniami.
O ile przepisy prawa krajowego umożliwiają pozarządowym organizacjom społecznym – po uzyskaniu na podstawie ustawy z 24.4.2003 r. o działalności pożytku publicznego i wolontariacie (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 571) statusu organizacji pożytku publicznego – pozyskiwanie odpisów od podatku dochodowego od osób fizycznych w postaci 1,5% na finansowanie ich działalności statutowej, o tyle zbiórki społeczne stanowią dla tych organizacji istotne źródło finansowania, zwłaszcza w przypadku organizacji małych, jak chociażby znana mi osobiście niewielka Fundacja Obrony Zwierząt Bojkot, której działalność polegająca na utrzymaniu, opiec, leczeniu i zapobieganiu bezdomności zwierząt oraz wspieraniu rzeszy wolontariuszy, którzy każdego dnia doglądają i karmią bezdomne zwierzęta (koty, psy), finansowana jest wyłącznie z darowizn. Wiele z organizacji tego typu przeprowadza interwencje bezpośrednie, co wiąże się z koniecznością zapewnienia zwierzętom odbieranym od maltretujących je tzw. opiekunów (gdyż nie użyję tutaj wielokroć pozostających w obiegu wyrażeń jak: posiadacz, właściciel, bowiem stanowiłoby to ową afirmację tego urzeczowiania zwierząt, czemu zdecydowanie się przeciwstawiam) nie tylko opieki, ile wręcz niezbędnej w licznych przypadkach pomocy lekarskiej.
O ile aktualnie organizacja zbiórek pieniężnych poprzez media społecznościowe jest łatwa i może być sprawnie przeprowadzana dzięki funkcjonalności rozwiązań, jakie dostarczają platformy społecznościowe, o tyle zmiana reguł gry i wycofanie się z tych opcji (na mocy jednostronnych zmian w regulaminie platform) może bez wątpienia zakłócić, czy wręcz zagrozić dalszemu funkcjonowaniu licznych organizacji prozwierzęcych oraz tych wszystkich ludzi dobrego serca, którzy – każdy we własny sposób (np. poprzez organizacje tzw. zbiórek urodzinowych) – starają się wspomagać działalność na rzecz zwierząt. Tak oto ostatecznie znów zwierzęta poniosłyby konsekwencje kolejnego – globalnego – sporu w świecie ludzi.
ESG – rewolucja czy jedynie modny trend?
Czym jest koncepcja ESG?
W 2016 roku przyjęto tzw. Porozumienie paryskie, którego głównym celem było wzmocnienie globalnej reakcji na zagrożenie zmianą klimatu poprzez utrzymanie wzrostu temperatury na świecie w tym stuleciu znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza (powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej) oraz kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5 stopnia Celsjusza. Był to kamień milowy dla całej społeczności globalnej w kierunku ochrony środowiska i klimatu.
Po 2016 roku w regulacji prawnej UE w zakresie ochrony środowiska i klimatu zmieniło się bardzo wiele. Nie sposób tu omówić wszystkich aktów normatywnych – zasygnalizuję jedynie, że w obrocie prawnym pojawiły się takie dokumenty jak: Fit for 55 (Gotowi na 55), New Green Deal czy Europejskie Prawo Klimatyczne. Wszystkie te dokumenty realizują założenia Porozumień paryskich i skupiają się na wprowadzeniu regulacji prawnej związanej ze zmniejszeniem emisji różnego rodzaju gazów cieplarnianych do atmosfery.
Koncepcja ESG łączy w sobie zarządzanie podmiotami rynkowymi z zasadami wynikającymi ze zrównoważonego rozwoju. Zakłada ona raportowanie niefinansowe w trzech nowych filarach – środowisko, społeczeństwo oraz ład korporacyjny. W ramach środowiska uwzględnia się na przykład takie elementy jak: łagodzenie zmian klimatu, adaptacja do zmian klimatu, zrównoważone wykorzystywanie i ochrona zasobów wodnych i morskich; przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym, zapobieganie zanieczyszczeniu i jego kontrola czy ochrona i odbudowa bioróżnorodności i ekosystemów. Działy społeczeństwo i ład korporacyjny odnoszą się do standardów relacji międzyludzkich związanych z etyką, kadrami, zarządzaniem przedsiębiorstwami, stabilnością zatrudnienia – wszystko w odniesieniu do wytycznych wynikających z ochrony środowiska i klimatu.
Podmioty zobowiązane do raportowania w ramach ESG
Kluczem do zrozumienia czekających nas zmian jest treść dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/34/UE z 26.6.2013 r. w sprawie rocznych sprawozdań finansowych, skonsolidowanych sprawozdań finansowych i powiązanych sprawozdań niektórych rodzajów jednostek (Dz.Urz. UE L z 2013 r. Nr 182, s. 19), która następnie była zmieniana w 2014 r. oraz 2022 r. (dyrektywy CSRD oraz NFRD).
W Polsce wdraża się w życie te przepisy poprzez poszczególne nowelizacje ustawy z 29.9.1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 120, 295, 1598).
Koncepcja sprawozdawczości opiera się na tzw. jednostkach interesu publicznego, którymi są:
- jednostki regulowane prawem państwa członkowskiego i których zbywalne papiery wartościowe są dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym któregokolwiek państwa członkowskiego,
- instytucje kredytowe,
- zakłady ubezpieczeń społecznych,
- inne wyznaczone przez państwa członkowskie jednostki, na przykład jednostki o istotnym znaczeniu publicznym ze względu na charakter prowadzonej przez nie działalności, ich wielkość lub liczbę zatrudnionych pracowników.
Przepisy UE wyznaczają kategorię mikro jednostek, małych, średnich oraz dużych jednostek.
Mikro jednostki to takie, które na dzień bilansowy nie przekraczają limitów w przypadku co najmniej dwóch z trzech następujących kryteriów: suma bilansowa: 350 000 euro, przychody netto ze sprzedaży: 700 000 euro, średnia liczba zatrudnionych w roku obrotowym: 10.
W przypadku małych jednostek wartości są następujące: suma bilansowa: 4 000 000 euro, przychody netto ze sprzedaży: 8 000 000 euro, średnia liczba zatrudnionych w roku obrotowym: 50.
Średnie jednostki to takie, które nie są mikrojednostkami ani małymi jednostkami i które na dzień bilansowy nie przekraczają limitów: suma bilansowa: 20 000 000 euro, przychody netto ze sprzedaży: 40 000 000 euro, średnia liczba zatrudnionych w roku obrotowym: 250.
Duże jednostki: suma bilansowa: 20 000 000 euro; przychody netto ze sprzedaży: 40 000 000 euro, średnia liczba zatrudnionych w roku obrotowym: 250.
Szacuje się, że w Polsce obowiązek sprawozdawczy będzie dotyczyć około 3,5 tysiąca podmiotów rynkowych, natomiast w całej Unii Europejskiej będzie to około 50 tysięcy podmiotów.
W zakresie podmiotowym kluczowe znaczenie ma art. 19a dyrektywy odnoszący się do sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju. Są to nowe wymagania, które wszystkie podmioty wskazane w dyrektywie będą musiały załączać do sprawozdania finansowego.
Jakie są podstawowe elementy sprawozdania niefinansowego ESG?
Elementy obowiązkowe tzw. sprawozdania niefinansowego będą musiały zawierać między innymi:
- krótki opis modelu biznesowego i strategii biznesowej jednostki, w tym:
– odporność modelu biznesowego i strategii biznesowej jednostki na ryzyka odnoszące się do kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem;
– możliwości otwierające się przed jednostką w związku z kwestiami związanymi ze zrównoważonym rozwojem;
– plany jednostki, w tym działania wdrażające i powiązane z nimi plany finansowe i inwestycyjne, służące zapewnieniu, aby model biznesowy i strategia biznesowa jednostki uwzględniały przejście na zrównoważoną gospodarkę i ograniczenie globalnego ocieplenia do 1,5 °C zgodnie z porozumieniem paryskim;
– informacje na temat tego, w jaki sposób w modelu biznesowym i strategii biznesowej jednostki uwzględniono interesy zainteresowanych stron danej jednostki oraz wpływ jednostki na kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem;
– informacje na temat sposobu wdrożenia strategii jednostki w odniesieniu do kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem; - opis określonych w czasie i ustanowionych przez jednostkę celów dotyczących kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem, w tym w stosownych przypadkach bezwzględnych celów redukcji emisji gazów cieplarnianych co najmniej na lata 2030 i 2050, opis postępów poczynionych przez jednostkę na rzecz osiągnięcia tych celów oraz oświadczenie – czy cele jednostki związane z czynnikami środowiskowymi opierają się na rozstrzygających dowodach naukowych;
- opis roli organów administrujących, zarządzających i nadzorujących w odniesieniu do kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem oraz ich wiedzy eksperckiej i umiejętności koniecznych do wypełniania tej roli lub dostępu takich organów do takiej wiedzy eksperckiej i umiejętności;
- opis polityk jednostki w odniesieniu do kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem;
- informacje o istnieniu systemów zachęt dotyczących kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem oferowanych członkom organów administrujących, zarządzających i nadzorujących;
- opis podstawowych ryzyk dla jednostki w odniesieniu do kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem, w tym opis głównych rodzajów zależności jednostki od tych kwestii oraz sposobu zarządzania przez jednostkę tymi ryzykami;
- istotne i miarodajne wskaźniki.
Podsumowanie
Powyższe przepisy zmienią rynek, a już na pewno diametralnie zmienią podejście podmiotów rynkowych do takich kwestii na przykład ochrona środowiska czy klimatu. Raporty wskazują na niezwykle niską świadomość osób zarządzających podmiotami rynkowymi w zakresie ESG. Wydaje się zatem, że pierwsze raporty obszaru niefinansowego będą przygotowywane w dużym pośpiechu, w sytuacji niepełnych danych i niepełnych informacji. Wynika to z faktu, że raportowanie niefinansowe (które w dużej części stanie się faktem już w 2025 r.) dotyczy roku wcześniejszego i ma związek z danymi, które przedsiębiorstwa powinny zbierać na bieżąco. Zgodnie z nowymi przepisami nie są to bowiem tylko „suche dane” dotyczące wielkości spółek czy struktury zatrudnienia. Dane te mają dotyczyć na przykład wielkości emisji gazów cieplarnianych (w tym dwutlenku węgla) do atmosfery w bardzo szczegółowych obszarach, związanych z szerszym procesem – czyli tzw. obliczaniem śladu węglowego. Wyliczanie tych wartości będzie z pewnością stanowiło pewną trudność, tak więc eksperci do spraw i ESG w najbliższej przyszłości będą jednymi z kluczowych osób w przedsiębiorstwach.
Warto wskazać, że polska regulacja prawna nie jest jeszcze w pełni gotowa na zmiany wynikające z dyrektyw przyjętych przez Unię Europejską. Przepisy ustawy o rachunkowości jedynie w części implementują powyższe zmiany, mimo iż sama dyrektywa wskazuje obowiązki sprawozdawcze już od 1.1.2024 r.
Życzenia świąteczne
Zielony Ład, czyli w kierunku raportowania w zakresie zrównoważonego rozwoju
Globalne ryzyka i zrównoważony rozwój
Światowej sławy niemiecki socjolog Urlich Beck (autor m.in. „Społeczeństwa światowego ryzyka. W poszukiwaniu utraconego bezpieczeństwa”), rozwijając od lat 80. XX w. koncepcję społeczeństwa ryzyka, zauważa, że wraz z postępującymi coraz dynamiczniej procesami globalizacji tkwimy coraz bardziej w „ogólnoświatowej przestrzeni zagrożeń”, do których zaliczył: kryzysy gospodarcze, geopolityczne (terrorystyczne) i wreszcie klimatyczne. W zglobalizowanym świecie ryzyko przestało być kalkulowane, a w miejsce utraconej pewności pojawia się stan, w którym zracjonalizowana wiedza prognostyczna nie jest w stanie nadążyć za tempem zmian i przewidywać jego konsekwencje. Co więcej, wg Becka ocieplenie klimatu jest ze wszech miar egalitarne, bowiem dotyka wszystkich i dlatego wymusza nową politykę niepewności. Jakkolwiek Beck nie precyzuje, na czym miałaby ona polegać, niemniej właśnie założenia Europejskiego Zielonego Ładu i wypełnianie ich politykami kierowanymi do poszczególnych sektorów (energetyka, przemysł, rolnictwo, transport, budownictwo itd.) zdają się stanowić odpowiedź ponadnarodowej struktury politycznej, jaką stanowi UE. Urlich Beck wskazuje trzy możliwe sposoby reagowania na globalne ryzyko, a jednym z nich – obok negowania ryzyka czy apatycznego nihilizmu – jest właśnie transformacja społeczeństwa, która ma otworzyć go na nowy początek, a wraz z nim na nowe działania. Chodzi zatem o stworzenie systemu odpornego na postępujące zmiany klimatyczne i degradację środowiskową oraz wyczerpujące się zasoby naturalne. W tle oczywiście jako nieuchronne następstwa tych procesów rysują się zaburzenia społeczne i zawirowania geopolityczne, a zatem również one, choć w dalszej perspektywie, muszą być brane pod uwagę z punktu widzenia arsenału środków zaradczych. Według ostatnich ustaleń KE koszty zmiany klimatu tylko w ostatnich 5 latach wyniosły w UE 170 mln euro, podczas gdy European Enviroment Agency obliczyła, że w okresie 1980–2021 ekstremalne zjawiska pogodowe i klimatyczne spowodowały w państwach członkowskich UE straty gospodarcze szacowane na 560 mld euro.
Jednocześnie koncepcja Zielonego Ładu zakłada utrzymanie przez UE – w ramach poszczególnych polityk (m.in. ekologiczny przemysł, inteligentny i zrównoważony transport, czysta energia) realizujących cel zasadniczy, jakim jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. – jako niskoemisyjnej i zasobooszczędnej gospodarki o obiegu zamkniętym, ale też konkurencyjnej, rozwoju zrównoważonego. Oznacza to jeżeli nie całkowite wyeliminowanie, to przynajmniej ograniczenie nierównowagi między wzrostem gospodarczym a rozwojem społecznym oraz między rozwojem społeczno-gospodarczym a środowiskiem przyrodniczym.
Idea zrównoważonego rozwoju nie jest nowa, gdyż sięga Raportu Światowej Komisji ds. Środowiska i Rozwoju (Raport Brutland „Our Common Future”) sporządzonego w 1987 r. pod przewodnictwem premier Norwegii Gro Harlem Brundtland. Odwołuje się do niej także tzw. Agenda 21 (Action Programme), tj. dokument programowy przyjęty w 1992 r. na II Konferencji „Środowisko i Rozwój” w Rio de Janeiro z inicjatywy ONZ. Jednak sprecyzowanie tej koncepcji poprzez określenie 17 podstawowych celów, rozpisanych na 169 zadań, miało miejsce w 2015 r. w przyjętej przez ONZ rezolucji Zgromadzenia Ogólnego znanej powszechnie jako Agenda 2030 („Przekształcamy nasz świat. Agenda na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”).
Z perspektywy polskich doświadczeń do zrównoważonego rozwoju odwoływała się już ustawa o ochronie środowiska z 1980 r., acz był to wówczas jedynie zabieg deklaratywny, skoro do 1989 r. gospodarka PRL była wyjątkowo surowcowo i energochłonna. W efekcie doprowadziło to do energetyczno-ekologicznej destabilizacji, z której skutkami borykamy się po dzień dzisiejszy, i dopiero od 2015 r. udział węgla w produkcji energii pierwotnej w Polsce zmniejszył się ze 100% do 50%, chociaż jednocześnie wzrosły udziały ropy i gazu.
Artykuł 5 Konstytucji RP stwierdza, że Rzeczpospolita zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś ustawa Prawo ochrony środowiska z 2001 r. doprecyzowuje w art. 3 pkt 50, że przez zrównoważony rozwój rozumie się taki rozwój społeczno-gospodarczy, w którym następuje proces integrowania działań politycznych, gospodarczych i społecznych, z zachowaniem równowagi przyrodniczej oraz trwałości podstawowych procesów przyrodniczych, w celu zagwarantowania możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb poszczególnych społeczności lub obywateli zarówno współczesnego pokolenia, jak i przyszłych pokoleń. Paradygmat zrównoważonego rozwoju na poziomie prawa krajowego odzwierciedla aksjologię Unii Europejskiej, czego wyrazem jest m.in. art. 11 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który stwierdza, że przy ustalaniu i realizacji polityk i działań Unii, w szczególności w celu wspierania zrównoważonego rozwoju, muszą być brane pod uwagę wymogi ochrony środowiska.
Priorytety Zielonego Ładu
Podstawowym celem europejskiego projektu, jakim jest Zielony Ład, jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r., co siłą rzeczy musi mieć znaczący wpływ na wiele obszarów gospodarki, ale również – w szerszej perspektywie – na relacje społeczne. Jako cel pośredni wskazano początkowo ograniczenie do 2030 r. emisji gazów cieplarnianych o 55% w stosunku do roku 1990. Jednak w komunikacie z 6.2.2024 r. KE zaleca redukcję gazów cieplarnianych netto już o 90% do 2040 r. Na tak radykalną zmianę podejścia KE wpłynęło niewątpliwie stanowisko Europejskiego Naukowego Komitetu Doradczego ds. Zmian Klimatu (ESABCC), w tym alarmistyczne dane na temat wzrostu średnich rocznych temperatur. Notabene już w czerwcu 2023 r. wybitni naukowcy zajmujący się środowiskiem, ale też społeczeństwem opublikowali w „Nature” artykuł pod wymownym tytułem: Safe and just Earth system boundaries, dowodząc w nim, że siedem na osiem tzw. granic planetarnych, zapewniających bezpieczny i sprawiedliwy rozwój, zostało już przekroczonych w skali globalnej.
Europejski Zielony Ład jest projektem przełomowym, o wymiarze bez wątpienia cywilizacyjnym, nakierowanym – w obliczu narastających zagrożeń globalnych – na ustanowienie nowego porządku społeczno-gospodarczego. Jednak koszty jego wdrażania budziły od samego początku wiele obaw, które teraz narastają wraz z zapowiedziami przyspieszenia procesu jego realizacji. Koszty europejskiej zielonej transformacji szacowane są nawet na ok. 360 mld euro rocznie, co stanowi aż 2,3% obecnego PKB EU – 27, przy czym 70% inwestycji leży w gestii sektora publicznego (wg Road to The Net Zero. Bridging the Green Investment Gap, January 2024). Podobnie sytuacja przedstawia się na Wyspach Brytyjskich, gdzie sam proces dekarbonizacji gospodarki został oszacowany przez – dystansującą ostatnio w sondażach swoich politycznych przeciwników – Labour Party na 28 mld funtów corocznie tylko do 2030 r. Wyrazem społecznych emocji, jakie budzi wdrażanie Zielonego Ładu nie tylko z punktu widzenia skali obciążeń finansowych, ale i z racji jego konsekwencji w różnych sferach życia społecznego i gospodarczego, jest określanie tego procesu przez protestujących w ostatnich tygodniach jako „ekoterroryzm”.
W ramach celu zasadniczego Europejski Zielony Ład wskazuje na 10 priorytetów, którymi są:
- neutralność klimatyczna Europy,
- ekonomia o obiegu zamkniętym,
- renowacja budynków,
- zero zanieczyszczeń,
- ekosystemy i bioróżnorodność,
- zdrowa żywność i zrównoważone rolnictwo,
- zrównoważony transport,
- środki finansowe dla najbardziej potrzebujących regionów,
- badania, rozwój i innowacje,
- reprezentacja dyplomatyczna na zewnątrz UE.
Każdy z tych obszarów wymaga przeglądu istniejącego prawa w ramach porządku prawnego UE pod kątem jego wpływu na klimat, a także wprowadzenia nowych regulacji, uwzględniających kierunki transformacji. Wdrażanie tego projektu obejmuje aż 32 polityki unijne, od stopniowego wycofywania silników spalinowych do 2035 r. po wprowadzenie mechanizmu dostosowawczego na granicach emisji dwutlenku węgla, w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Polityki składające się na Europejski Zielony Ład dotyczą wszystkich newralgicznych z punktu widzenia życia codziennego aspektów funkcjonowania rozwiniętych społeczeństw UE, takich jak:
- reforma obecnego systemu handlu emisjami (EU ETS), tj. objęcie nowych sektorów gospodarki uprawnieniami do emisji,
- wprowadzenie cła węglowego na granicy UE, co ma wzmocnić konkurencyjność unijnej gospodarki względem państw bez polityki klimatycznej (tzw. ślad węglowy),
- znaczące podwyższenie celów OZE,
- surowsze normy emisji dla sektora transportowego oraz dochodzenie przez budownictwo do standardu zeroemisyjności (w 2026 r. wszystkie budynki na terytorium UE będące własnością instytucji publicznych, od 2028 r. wszystkie pozostałe nowo wybudowane budynki),
- zmiana modelu finansowania inwestycji w ramach tzw. zielonych finansów, czyli przekierowanie przepływu kapitału w kierunku inwestycji zrównoważonych,
- zmiana polityki rolnej UE w kontekście filaru przyrodniczego Zielonego Ładu, nakierowanego na zrównoważone wykorzystanie kluczowych zasobów naturalnych, co ma prowadzić do zwiększenia odporności systemu żywnościowego i rolnictwa w UE.
Taksonomia UE: Kryteria działalności gospodarczej zrównoważonej środowiskowo
Jednym z istotnych instrumentów wdrażania założeń Europejskiego Zielonego Ładu jest upowszechnienie obowiązku raportowania przez przedsiębiorców w zakresie zrównoważonego rozwoju, czyli tzw. niefinansowego. Dotychczas obowiązujący model sprawozdawczości finansowej, jaki ukształtował się w epoce II rewolucji przemysłowej i urósł do rangi dogmatu w XX w., z wolna przechodzi transformację w model dualny, obejmujący dwa obszary raportowania: (a) finansowy i (b) niefinansowy. Podstawy prawne raportowania niefinansowego ustanawia dyrektywa 2022/2464 w odniesieniu do sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju z 14.12.2022 r. (CSRD), która choć weszła w życie 5.1.2023 r., jednak określa rok 2024 jako pierwszy rok raportowania niefinansowego według nowych standardów. Dyrektywa CSRD zmienia stan, jaki ukształtowała 2014/95/UE z 22.10.2014 r. w odniesieniu do ujawniania informacji niefinansowych i informacji dotyczących różnorodności przez niektóre duże jednostki oraz grupy (NFRD), której zakres działania ograniczony był jednak do tzw. dużych jednostek, czyli instytucji finansowych oraz największych spółek publicznych.
Cały proces zmiany modelu finansowania na dualny obejmuje cztery etapy i został rozpisany na lata 2024–2027 (raportowanie odpowiednio od 2025 do 2028 r.), w których obowiązek raportowania niefinansowego rozszerzany będzie stopniowo na kolejne kategorie przedsiębiorców. Obowiązki sprawozdawcze dotyczą: (a) do 1.1.2024 r. dużych spółek interesu publicznego (zatrudniających powyżej 500 pracowników) już objętych NFRD, ze sprawozdaniami do 2025 r., (b) od 1.1.2025 r. dużych przedsiębiorstw, które obecnie nie podlegają dyrektywie NFRD w sprawie sprawozdawczości niefinansowej (z ponad 250 pracownikami i/lub 40 mln euro obrotów i/lub 20 mln euro całkowitych aktywów), ze sprawozdaniami do 2026 r., (c) od 1.1.2026 r. MSP i innych przedsiębiorstw notowanych na giełdzie, ze sprawozdaniami do 2027 r. (przy czym MSP mogą zrezygnować z podlegania temu obowiązkowi do 2028 r.). Etap czwarty obejmie przedsiębiorstwa spoza Europy w przypadku osiągania przez nie obrotu netto w wysokości 150 mln euro w UE i posiadania co najmniej jednej notowanej na rynku regulowanym spółki zależnej lub oddziału w UE, przekraczających określone progi. Spółki zależne będą odpowiedzialne za publikację sprawozdania w oparciu o ESRS sporządzonego przez ich spółkę dominującą. Raportowanie w tym zakresie będzie dotyczyło roku obrotowego zaczynającego się od 1.1.2028 r. i po tej dacie. Szacuje się, że sprawozdawczością w zakresie zrównoważanego rozwoju zostanie objętych ok. 50 tys. przedsiębiorstw w UE, w Polsce ‒ 142 jednostki w pierwszym oraz 3860 podmiotów w drugim etapie.
Dualny model sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju oparty został na zasadzie podwójnej istotności, obejmującej finansową działalność jednostek gospodarczych oraz wpływ jej działalności na: środowisko, otoczenie społeczne, prawa człowieka i zasady ładu korporacyjnego. Takie podejście daje możliwość spojrzenia na całokształt działalności gospodarczej z dwóch perspektyw, tj. od strony zainteresowanej jednostki, jak również z pozycji jej interesariuszy, przede wszystkim inwestorów i konsumentów. Niemniej, jak podkreśla się w preambule CSRD, ostatecznymi beneficjentami tego modelu sprawozdawczości mają być indywidualni obywatele i oszczędzający, w tym związki zawodowe i przedstawiciele pracowników, którzy będą w ten sposób odpowiednio informowani, co ma usprawnić ich uczestnictwo w dialogu społecznym. Bez wątpienia widać tutaj wpływ habermasowskiej koncepcji komunikacji społecznej, według której obserwujemy narastający proces kolonizacji życia społecznego przez prawo, co pociąga jurydyzację tegoż pierwszego. W miejsce porozumienia, które stanowi podstawową metodę komunikacji w sferze życia społecznego, wchodzi działanie strategiczne osadzone na mechanizmach rynkowych, co z kolei umożliwia wymuszenie na podmiotach gospodarczych określonych – i pożądanych z punktu widzenia przyjętej aksjologii – zachowań. Działalność jednostek gospodarczych ma być zatem zgodna z wymogami tzw. taksonomii, jako oczekiwanymi przez ich interesariuszy. Taksonomia UE definiuje bowiem kryteria uznania określonych działań jako zrównoważone środowiskowo, dzięki czemu zapobiega szumowi informacyjnemu oraz poznawczemu. Natomiast raportowanie wg nowego modelu ma dostarczać wszelkich istotnych informacji – ujętych nadto w sposób umożliwiający ich porównywanie – niezbędnych do właściwej oceny, a w dalszej kolejności – podjęcia decyzji: inwestycyjnych czy konsumenckich. Kolejnymi krokami oddziaływania na przedsiębiorców, których działalność wciąż odbiegać będzie od wymogów zrównoważonego rozwoju, będą: pozbawienie możliwości pozyskiwania środków z funduszy europejskich w nowej perspektywie finansowej 2019–2027, zastosowanie mechanizmów wymuszających na inwestorach wyprzedaż inwestycji kapitałowych o wzrastających ryzykach z obszaru ESG oraz zastosowanie wymogów taksonomii do działalności kredytowej w drodze weryfikacji wniosków, z punktu widzenia zgodności projektu kredytowego z celami taksonomii.
Taksonomia UE stanowi zatem punkt wyjścia dla nowego modelu sprawozdawczości jednostek gospodarczych, gdyż w oparciu o sparametryzowane kryteria, określone w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/852 z 18.6.2020 r. w sprawie ustanowienia ram ułatwiających zrównoważone inwestycje, pozwala jednoznacznie ustalić, czy działalność jednostki przyczynia się do realizacji celów klimatycznych i środowiskowych, oraz o stopniu intensywności, w jakim to następuje, jak również czy dana działalność nie wywiera wpływu negatywnego na zmiany klimatu, utratę bioróżnorodności, nadmierne zużycie zasobów, niedobór żywności, zubożenie warstwy ozonowej, zakwaszanie oceanów, pogorszenie się systemu wody słodkiej oraz zmiany użytkowania gruntów, jak również pojawianie się nowych zagrożeń, w tym niebezpiecznych substancji chemicznych. Co istotne taksonomia UE skonstruowana została w sposób dynamiczny, tak aby uwzględniać zmiany w działalności jednostek, dokonujące się pod kątem postępu technologicznego.
Taksonomia UE ograniczona jest wszakże tylko do kwestii środowiskowych, a więc nie obejmuje wpływu działalności na otoczenie społeczne oraz ład korporacyjny. Tymczasem dyrektywa CSRD wymaga od firm europejskich, ale także firm spoza UE lecz uczestniczących w łańcuchach wartości, wdrożenia odpowiednich procesów należytej staranności również w obszarach: społecznym, praw człowieka i ładu korporacyjnego.
Model sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju znacząco zmienia praktykę raportowania podmiotów gospodarczych, rozszerzając ich przedmiot o zagadnienia środowiskowe oraz społeczne i w obszarze corporate governance, jak również – poprzez standaryzację kryteriów weryfikacji działalności – umożliwia porównywanie ze sobą raportów różnych jednostek. Niewątpliwie raportowanie w zakresie zrównoważonego rozwoju, z uwagi na swoją złożoność i wieloaspektowość, stanowić będzie wyzwanie dla przedsiębiorców, wymagać będzie ścisłego skorelowania z przyjętym modelem biznesowym oraz stałego monitorowania stanu prawnego, gdyż poza aktami zasadniczymi jak Taksonomia UE, czy CRSD, w swojej działalności przedsiębiorstwa będą musiały uwzględniać także i inne regulacje prawne, zwłaszcza w filarze praw socjalnych, jak chociażby wynikające z dyrektywy 2022/2381 w sprawie poprawy równowagi płci wśród dyrektorów spółek giełdowych, dyrektywy 2023/970 w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości za pośrednictwem mechanizmów przejrzystości wynagrodzeń oraz mechanizmów egzekwowania. Nadto trwają prace m. in. nad zmianą dyrektywy 2005/29/WW i 2011/83/UE w odniesieniu do wzmocnienia pozycji konsumentów w procesie transformacji ekologicznej poprzez lepsze informowanie i lepszą ochronę przed nieuczciwymi praktykami (tzw. Green Claims Directive) i nad rozporządzeniem w sprawie zakazu wprowadzania na rynek UE produktów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej, w tym dzieci. Wraz z postępującym procesem wdrażania założeń Europejskiego Zielonego Ładu znacząco zmienia się nie tylko otoczenie prawne prowadzenia działalności gospodarczej, w tym zwłaszcza w aspekcie identyfikacji i szacowania ryzyk związanych z tą działalnością, ale także otoczenie społeczne, w jakim ta działalność jest realizowana. Bez wątpienia stan taki rodzić będzie także konieczność redefinicji kategorii tzw. interesu spółki.
Unijny Akt o usługach cyfrowych – nowe zasady świadczenia usług przez pośredników internetowych
Jakie są podstawowe cele uchwalenia AUC?
Zgodnie z intencjami prawodawcy europejskiego Akt o usługach cyfrowych ma realizować trzy podstawowe cele.
Po pierwsze, ma zapewnić dostosowanie dotychczas obowiązujących przepisów dyrektywy nr 2000/31/WE o handlu elektronicznym do zmieniających się technologii i modeli biznesowych w Internecie.
Po drugie, ma doprowadzić do harmonizacji warunków świadczenia usług pośrednich na całym rynku wewnętrznym UE w celu uniknięcia fragmentacji tego rynku oraz zapewnienia pewności prawa.
Po trzecie, ma stworzyć warunki bezpiecznego, przewidywalnego i budzącego zaufanie środowiska internetowego, w którym skutecznie chronione są prawa podstawowe zapisane w Karcie praw podstawowych, w tym prawa konsumenta („bezpieczniejsze i bardziej rozliczalne środowisko internetowe”).
Jakie są podstawowe obszary regulacji AUC?
Do podstawowych obszarów regulowanych Aktem o usługach cyfrowych zaliczyć należy:
- określenie zasad wyłączenia odpowiedzialności pośredników internetowych za cudze treści przesyłane i/lub przez nich przechowywane;
- ustanowienie zasad moderowania, w tym usuwania, treści nielegalnych i szkodliwych;
- zapewnienie bezpieczniejszego środowiska internetowego, między innymi poprzez wprowadzenie zakazu stosowania zwodniczych interfejsów internetowych (dark patterns), zwiększenie transparentności reklamy internetowej oraz określenie dodatkowych obowiązków w zakresie handlu elektronicznego (B2C);
- ustanowienie systemu sankcji oraz regulatora odpowiadającego za przestrzeganie przepisów AUC;
- określenie zasad współpracy krajowego regulatora z organami nadzoru w innych państwach UE, a także organami Unii Europejskiej (Komisja Europejska, Rada Usług Cyfrowych).
Czy AUC uchyla postanowienia dyrektywy nr 2000/31/WE o handlu elektronicznym i polskiej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną?
Akt o usługach cyfrowych nie uchyla w całości dyrektywy 2000/31/WE ani wzorowanych na niej przepisów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dalej: uśude). Uchylone zostały jedynie przepisy dotyczące odpowiedzialności pośredników internetowych (art. 12–15 dyrektywy 2000/31/WE, art. 12–15 uśude), które przejęto do rozdziału II AUC.
W pozostałym zakresie nadal będą obowiązywać przepisy ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (np. obowiązki informacyjne czy obowiązek sporządzenia regulaminu usług elektronicznych).
Które podmioty są objęte regulacją AUC?
Akt o usługach cyfrowych stosuje się do działalności dostawców usług pośrednich (art. 3g), świadczących różnego rodzaju usługi dostępu do treści umieszczanych w Internecie przez innych użytkowników (intermediary service providers).
Akt o usługach cyfrowych nie reguluje natomiast działalności dostawców treści (content provider), a więc podmiotów decydujących o udostępnieniu danych treści w Internecie. Przykładowo przepisy AUC nie będą się stosowały do internetowych serwisów VoD rozpowszechniających filmy na podstawie uzyskanych licencji, ale będą do platform internetowych w zakresie, w jakim przez te platformy dochodzi do publicznego rozpowszechnienia plików wideo udostępnianych przez użytkowników.
Jakie usługi podlegają regulacji AUC?
W Akcie o usługach cyfrowych wymieniono trzy podstawowe kategorie usług pośrednich:
- zwykły przekaz, tj. różnego rodzaju usługi telekomunikacyjne, takie jak zapewnienie dostępu do Internetu czy transmisja danych;
- caching, tj. przechowywanie danych przez dostawcę usługi internetowej na tzw. serwerach proxy po to, by zapewnić szybszy dostęp do wcześniej już przeglądanych przez użytkownika treści);
- hosting, np. usługi centrum danych, chmury obliczeniowej, usługi przechowywania we własnych zasobach komentarzy czy opinii umieszczanych przez użytkowników. Należy przy tym podkreślić, że dla kwalifikacji danej usługi jako hostingu nie ma znaczenia, że ma ona charakter usługi pobocznej (motyw nr 13 AUC).
Na czym polega szczególny status platform internetowych jako dostawców usług pośrednich?
Zgodnie z przepisami AUC szczególną kategorią dostawców usług hostingu są platformy internetowe, które nie tylko przechowują cudze dane, ale również rozpowszechniają publicznie te treści (art. 3i). Platformy zarządzają dostępnością i prezentacją treści użytkowników w Internecie; w tym celu dokonują między innymi takich czynności, jak: reagowanie na umieszczane nielegalne lub szkodliwe treści, filtrowanie i selekcja najistotniejszych informacji oraz określanie sposobu, w tym kolejności, ich wyświetlania. Co istotne, działania te są podejmowane w sposób zautomatyzowany, na podstawie specjalnych algorytmów, tworzonych w wyniku obserwacji preferencji i zachowań użytkowników.
Z powyższych przyczyn w AUC przyjęto zasadę, że od platform można wymagać więcej niż od „zwykłych” dostawców usług pośrednich (np. usług hostingu). Sprawują one bowiem organizacyjną kontrolę nad treściami umieszczanymi przez użytkowników. W konsekwencji, niezależnie od konieczności spełnienia ogólnych warunków świadczenia usług pośrednich określonych w rozdziale II AUC, platformy internetowe powinny dodatkowo zapewnić realizację obowiązków staranności w celu utworzenia „przejrzystego i bezpiecznego środowiska internetowego” (rozdział III).
Przykładami platform internetowych w rozumieniu AUC są:
- serwisy społecznościowe;
- serwisy randkowe;
- serwisy wymiany opinii;
- różnego rodzaju platformy wymiany treści;
- internetowe platformy handlowe;
- porównywarki cenowe;
- sklepy z aplikacjami internetowymi;
- serwisy internetowe służące do zakwaterowania online.
Na czym polega zasada proporcjonalności?
Zgodnie z Aktem o usługach cyfrowych zakres obowiązków, które mają spełnić podmioty podlegające tej regulacji, mają być dostosowane do rodzaju, wielkości i charakteru danej usługi pośredniej. Gradacja obowiązków określonych w AUC polega w szczególności na tym, że:
- najmniejsza liczba obowiązków została określona dla dostawców wszystkich rodzajów usług pośrednich (w tym mere conduit, caching);
- większy zakres obowiązków ustanowiono dla dostawców usług hostingu;
- jeszcze więcej obowiązków określono dla dostawców platform internetowych jako szczególnej kategorii usługi hostingu;
- adresatami największej liczby obowiązków są natomiast dostawcy bardzo dużych platform internetowych i bardzo dużych wyszukiwarek internetowych, a więc „podmiotów, które świadczą usługi na rzecz średniej liczby aktywnych odbiorców usługi w Unii Europejskiej miesięcznie wynoszącej co najmniej 45 mln osób, obliczonej zgodnie z metodyką określoną w aktach delegowanych wydanych przez Komisję Europejską” (art. 33).
Zasadą jest przy tym, że każdy kolejny poziom (kategoria) dostawców usług pośrednich musi spełnić obowiązki określone dla „niższych” poziomów, jak również obowiązki określone dla swojej kategorii dostawców usług.
Jak przepisy AUC wpływają na treść regulaminów świadczenia usług elektronicznych?
Obowiązek opracowania warunków świadczenia usług (regulaminów) dotyczy wszystkich dostawców usług pośrednich, w tym usług „zwykłego przekazu” oraz usług hostingu (art. 14). Należy przy tym podkreślić, że w mocy pozostaje przepis art. 8 ust. 3 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, określający zasady udostępniania oraz obowiązkową treść regulaminu świadczenia usług drogą elektroniczną. AUC wprowadza dodatkowe – w stosunku do tego przepisu – kategorie informacji, które należy wskazać w regulaminie (warunkach korzystania z usługi). Chodzi w szczególności o informacje na temat wszelkich ograniczeń, które dostawca usług pośrednich nakłada w związku z korzystaniem z jego usług, w odniesieniu do treści przekazywanych przez użytkowników, a także wszelkich polityk, procedur, środków i narzędzi wykorzystywanych do celów moderacji treści (np. ich usuwania).
Jakie zasady wyłączenia odpowiedzialności dostawców usług pośrednich obowiązują na gruncie AUC?
W Akcie o usługach pośrednich utrzymano dotychczasowe zasady dotyczące wyłączenia odpowiedzialności pośredników internetowych za cudze treści przez nich przekazywane i/lub przechowywane w Internecie (art. 4–6). Warunkiem wyłączenia odpowiedzialności jest łączne spełnienie dwóch przesłanek. Po pierwsze, zachowanie neutralności (pasywności) względem przekazywanych/przechowywanych w Internecie treści, tzn. pośrednik nie może brać aktywnego udziału w rozpowszechnianiu nielegalnych treści. Po drugie, w sytuacji pozyskania wiedzy o nielegalnym charakterze treści pośrednik internetowy jest zobowiązany do podjęcia działań w celu ograniczenia lub uniemożliwienia dostępu do tych treści.
Novum w stosunku do dotychczasowego stanu prawnego stanowi wprowadzenie regulacji dotyczącej tzw. instytucji dobrego samarytanina (art. 7). Zgodnie z tym przepisem podjęcie dobrowolnych proaktywnych środków w celu wykrycia i usunięcia nielegalnych treści w Internecie nie prowadzi automatycznie do utraty przez dostawcę usług pośrednich możliwości korzystania z wyłączeń odpowiedzialności za cudze treści.
Jakie zasady moderowania treści nielegalnych i szkodliwych ustanowiono w AUC?
W Akcie o usługach cyfrowych odrębnie określono zasady moderowania, w tym usuwania, treści nielegalnych i szkodliwych. Rozróżnienie między tymi treściami ma kluczowe znaczenie dla określenia zakresu obowiązków zapobiegania ich rozpowszechnianiu przez dostawców usług pośrednich.
W AUC nie przesądzono, które treści są nielegalne. O takim ich charakterze decydują przepisy odrębnie przyjętych aktów prawnych Unii Europejskiej lub ustawodawstw poszczególnych państw członkowskich. Kwalifikacja danych treści jako nielegalnych skutkuje obowiązkiem ich usunięcia przez dostawców usług pośrednich, w przeciwnym przypadku ponoszą oni odpowiedzialność za ich rozpowszechnianie. W AUC wprowadzono w związku z tym specjalny „mechanizm zgłaszania i działania”, określający sposób moderowania przez pośredników treści nielegalnych (art. 16 i n. AUC).
W AUC nie wprowadzono natomiast generalnego obowiązku usuwania treści szkodliwych. Chodzi tu w szczególności o treści, które formalnie nie są nielegalne, ale są społecznie szkodliwe (np. nagość). Zgodnie z rozwiązaniem przyjętym w AUC dostawcy usług pośrednich mają swobodę w określeniu, które treści traktują jako szkodliwe i w konsekwencji będą przez nich usuwane. Nie oznacza to jednak dowolności w podejmowaniu takich decyzji. Po pierwsze, użytkownicy powinni być informowani o procedurach, środkach oraz narzędziach moderowania treści przez dostawców. Po drugie, użytkownicy kwestionujący podjęte przez dostawców decyzje z uwagi na kwalifikację ich treści jako szkodliwych (np. o zablokowaniu ich treści lub konta) mogą skorzystać z mechanizmów odwoławczych określonych w AUC (art. 17 ust. 1).
Na czym polega zakaz stosowania „zwodniczych interfejsów” (dark patterns)
Zgodnie z art. 25 AUC dostawcy platform internetowych nie mogą projektować, organizować ani obsługiwać swoich interfejsów internetowych (np. stron internetowych, aplikacji mobilnych) w sposób, który wprowadza w błąd użytkowników (odbiorców usługi) lub nimi manipuluje, lub w inny istotny sposób zakłóca lub ogranicza zdolność odbiorców ich usługi do podejmowania wolnych i świadomych decyzji. Przykładami takich niedopuszczalnych praktyk są następujące sytuacje:
- większe eksponowanie niektórych wyborów, gdy odbiorca usługi jest proszony o podjęcie decyzji;
- wielokrotne żądanie od odbiorcy usługi dokonania wyboru, gdy wyboru takiego już dokonał, w szczególności przez pokazywanie wyskakujących okienek, które zakłócają środowisko użytkownika;
- sprawianie, że procedura zrezygnowania z usługi jest trudniejsza niż procedura jej subskrypcji.
Jak w AUC regulowana jest reklama internetowa?
W Akcie o usługach cyfrowych wprowadzono dwa ograniczenia dotyczące tzw. ukierunkowanej (targetowanej) reklamy na platformach internetowych. Po pierwsze, zakazano reklamy ukierunkowanej na podstawie profilowania z wykorzystywaniem danych wrażliwych w rozumieniu RODO (art. 26 ust. 3). Po drugie, zakazano reklamy ukierunkowanej opartej na profilowaniu małoletnich (art. 28 ust. 2).
Nowe przepisy wzmacniają również pozycję użytkowników w zakresie zrozumienia i podejmowania świadomych decyzji dotyczących oglądanych przez nich reklam (art. 26 ust. 1 AUC). Będą oni musieli być wyraźnie informowani, czy i dlaczego są profilowani na potrzeby wyświetlenia danej reklamy oraz kto za nią zapłacił. Powinni również wiedzieć, które treści są sponsorowane.
Jak przepisy AUC wpłyną na sposób prowadzenia handlu elektronicznego?
W przepisach AUC wprowadzono szereg nowych obowiązków, które będą musieli spełniać operatorzy internetowych platform handlowych umożliwiających zawieranie umów pomiędzy przedsiębiorcami i konsumentami (art. 30 i n.). Między innymi dostawcy tego rodzaju usług są zobowiązani do weryfikacji podmiotów oferujących swoje towary lub usługi na platformach internetowych (zasada know your business customer), a także do zorganizowania swoich interfejsów w sposób umożliwiający przedsiębiorcom wywiązanie się z obowiązków informacyjnych wobec konsumentów. Odrębnym obowiązkiem jest wymóg podania konsumentom informacji, po uzyskaniu takiej wiadomości przez platformę, o nielegalnych towarach lub usłudze nabytych za jej pośrednictwem (art. 32).
Organy nadzoru oraz sankcje za naruszenie przestrzegania przepisów AUC
Nadzór nad bardzo dużymi platformami i bardzo dużymi wyszukiwarkami internetowymi sprawuje bezpośrednio Komisja Europejska.
Na poziomie krajowym państwa członkowskie mają obowiązek wyznaczenia co najmniej jednego właściwego organu odpowiedzialnego za nadzorowanie dostawców usług pośrednich (art. 49 ust. 1). Wyznaczenie to odbywa się w ustawach krajowych. W Polsce prowadzone są obecnie prace nad nowelizacją ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w której ma dojść do określenia właściwych organów. Zgodnie z opublikowanymi w styczniu 2024 r. założeniami prezes UKE ma pełnić funkcję koordynatora ds. usług cyfrowych w rozumieniu art. 48 ust. 2, a prezes UOKiK ma zostać „innym organem” nadzorującym wykonanie niektórych przepisów AUC.
W Akcie o usługach cyfrowych przewidziano różnego rodzaju sankcje za naruszenie jego przepisów, w tym wysokie kary pieniężne. Ich górna granica to 6% rocznego światowego obrotu danego dostawcy usług pośrednich w poprzedzającym roku finansowym (art. 59 ust. 3). Użytkownicy mają także prawo dochodzić od dostawców usług pośrednich, zgodnie z prawem Unii i prawem krajowym, odszkodowania za wszelkie szkody lub straty poniesione w wyniku naruszenia przez tych dostawców ich obowiązków wynikających z AUC (art. 54).
