Założenie spółki pozwoli uciec podwyżkom
Wiceminister finansów Jan Sarnowski zaznacza w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że zmiany mogą stać się impulsem dla przedsiębiorców, by przemyśleli formułę działalności gospodarczej.
– Przy podwyższonym ryzyku, np. dużych inwestycjach czy kredycie, warto rozważyć przekształcenie firmy w spółkę kapitałową – mówi Sarnowski.
Spółki do rozważenia
Według ekspertów to propozycja warta przemyślenia.
– Zmiany w składce zdrowotnej sprawią, że prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej opodatkowanej liniowo stanie się znacznie mniej opłacalne. Widać, że ministerstwo mobilizuje przedsiębiorców do przekształcenia jednoosobowych działalności gospodarczych w spółki z o.o. opodatkowane estońskim CIT. Zapewne część z nich rozważy takie rozwiązanie – mówi Maciej Kubica, radca prawny, menedżer w TLA.
Podobnie uważa Łukasz Szczygieł, doradca podatkowy w Legal Link.
– Proponowane przez rząd zmiany oznaczają powrót spółki z o.o. jako podstawowej formy prowadzenia działalności gospodarczej na dużą skalę, szczególnie gdy dana firma ponosi duże ryzyko i zatrudnia pracowników. Popularność zyska też spółka akcyjna, która pozwala łatwiej zdobywać kapitał z zewnątrz – mówi Łukasz Szczygieł.
Przedsiębiorcę, który przekształci jednoosobową działalność w np. spółkę z o.o., czeka jednak podwyżka podatku. Sama spółka zapłaci 9 proc. lub 19 proc. CIT. Dodatkowo wspólnik zapłaci PIT (według skali lub liniowy).
– W tej sytuacji korzystny stanie się tzw. CIT estoński – podkreśla Łukasz Szczygieł.
Według Marty Paduszyńskiej, associate w Kancelarii Ożóg Tomczykowski, estoński CIT nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem podatników z powodu rygorystycznych warunków jego stosowania. W 2022 r. z obecnych pięciu restrykcyjnych warunków pozostaną jednak dwa: utrzymanie poziomu zatrudnienia oraz osiąganie mniej niż połowy przychodów łącznie ze źródeł pasywnych.
– Projektowane zmiany zdecydowanie wpłyną na uatrakcyjnienie tej formy opodatkowania i w takim kształcie powinny funkcjonować od początku – mówi Paduszyńska.
Koszty i formalności
Maciej Kubica wyjaśnia, że przedsiębiorca może zmienić formę działalności na dwa sposoby. Pierwszym jest przekształcenie jednoosobowej działalności w spółkę z o.o. na podstawie art. 551 § 5 kodeksu spółek handlowych.
– To rozwiązanie dość skomplikowane, wymagające spełnienia wielu formalności, a także kosztowne – mówi mec. Kubica. – Konieczne jest m.in. sporządzenie planu przekształcenia wraz z opinią biegłego rewidenta, złożenie oświadczenia o przekształceniu, zawarcie umowy w formie aktu notarialnego, złożenie wniosku o wpis nowej spółki do Krajowego Rejestru Sądowego. Procedura może zająć parę miesięcy, a oczekiwanie na sam wpis w KRS nawet kilka tygodni. Jednak – co ważne – przy przekształceniu kodeksowym przedsiębiorca zachowuje wszelkie licencje, zezwolenia i koncesje.
Drugim rozwiązaniem, częściej wybieranym przez przedsiębiorców, jest założenie spółki z o.o. i wniesienie do niej aportem przedsiębiorstwa z jednoosobowej działalności. Też wymaga zawarcia umowy notarialnej i złożenia wniosku do KRS.
Wójt może być pełnomocnikiem przedsiębiorcy do czynności technicznych i formalnych
Stan faktyczny
WSA w Gdańsku rozpoznał sprawę ze skarg R.Z. i Gminy na zarządzenie zastępcze Wojewody w przedmiocie wygaśnięcia mandatu wójta i uchylił zaskarżone zarządzenie zastępcze.
W uzasadnieniu zarządzenia Wojewoda, wskazując na treść przepisów art. 4 pkt 6 w zw. z art. 2 pkt 6 ustawy z 21.8.1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2399, dalej: OgrDziałGospU), stwierdził, że wybrany na Wójta Gminy R.Z. pełniąc swą funkcję został wpisany jako pełnomocnik przedsiębiorcy H.Z., która prowadzi działalność gospodarczą od 1.6.2017 r. Jako datę publikacji informacji o pełnomocniku R.Z. wskazano 21.5.2019 r. Pełnomocnictwo obejmowało następujące czynności: zmianę wpisu, wpis informacji o zawieszeniu wykonywania działalności gospodarczej, wpis informacji o wznowieniu wykonywania działalności gospodarczej, wniosek o wykreślenie wpisu z CEIDG, prowadzenie spraw za pośrednictwem punktu kontaktowego. 1.10.2019 r. prowadzona przez H.Z. działalność gospodarcza została zawieszona, a 16.6.2020 r. została wznowiona. Wnioskiem z 30.6.2020 r. przedsiębiorca wniósł o wykreślenie pełnomocnika R.Z. z CEIDG, w związku z czym zakończono publikację informacji o pełnomocniku. Według aktualnej informacji uzyskanej z CEIDG, od 21.9.2020 r. działalność gospodarcza H.Z. jest zawieszona. R.Z. jako pełnomocnik dokonywał czynności w imieniu swojej mocodawczyni, dwukrotnie: 30.9.2019 r. na prośbę przedsiębiorcy wnosił o zawieszenie prowadzonej działalności gospodarczej, a 17.6.2020 r. wnioskował o wznowienie tej działalności.
Wojewoda stwierdził, że wybrany w wyborach samorządowych na Wójta Gminy R.Z. jednocześnie pełnił funkcję pełnomocnika w firmie przedsiębiorcy H.Z. Prowadzący działalność gospodarczą przedsiębiorca ustanawiając R.Z. swoim pełnomocnikiem wskazał jednocześnie zakres tego pełnomocnictwa, a pełnomocnik był aktywny i reprezentował przedsiębiorcę w prowadzonej przez niego działalności gospodarczej.
Zdaniem organu nadzoru Wójt Gminy R.Z. naruszył zakaz, o którym mowa w art. 4 pkt 6 OgrDziałGospU przez osoby pełniące funkcje publiczne, zgodnie z którym wójt nie może prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności. Powyższe zgodnie z art. 5 ust. 1 pkt 3 OgrDziałGospU powoduje wygaśnięcie jego mandatu.
W związku z tym, że Rada Gminy, wbrew obowiązkowi wynikającemu z przepisów art. 492 § 1 pkt 5 i § 2 ustawy z 5.1.2011 r. Kodeks wyborczy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1319), nie podjęła uchwały o stwierdzeniu wygaśnięcia mandatu Wójta Gminy R. Z., jak również wezwana, nie podjęła wymaganej prawem uchwały w tym przedmiocie, Wojewoda, działając zgodnie z przepisem art. 98a ust. 2 ustawy z 8.3.1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 713 ze zm., dalej: SamGminU) po zawiadomieniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o konieczności wydania zarządzenia zastępczego, uznał wydanie zarządzenia zastępczego stwierdzającego wygaśnięcie mandatu Wójta Gminy R.Z. za uzasadnione i konieczne.
Skargi
R.Z. oraz Gmina wnieśli do WSA w Gdańsku jednobrzmiące skargi na opisane wyżej zarządzenie zastępcze Wojewody.
W uzasadnieniu skarg skarżący argumentowali, że OgrDziałGospU nie zakazuje wójtowi bycia jakimkolwiek pełnomocnikiem przedsiębiorcy. Jeżeli zatem udzielone wójtowi przez przedsiębiorcę pełnomocnictwo (upoważnienie) nie obejmuje czynności związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, to brak jest podstaw do jego kwestionowania w kontekście naruszenia przepisów ustawy.
Stanowisko WSA w Gdańsku
Sąd ocenił skargi jako zasadne.
Zgodnie z art. 2 pkt 6 OgrDziałGospU, określa ona ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej przez wójtów (burmistrzów, prezydentów miast), zastępców wójtów (burmistrzów, prezydentów miast), skarbników gmin, sekretarzy gmin, kierowników jednostek organizacyjnych gminy, osoby zarządzające i członków organów zarządzających gminnymi osobami prawnymi oraz inne osoby wydające decyzje administracyjne w imieniu wójta (burmistrza, prezydenta miasta).
W myśl art. 4 pkt 6 OgrDziałGospU, osoby wymienione w art. 1 i 2, w okresie zajmowania stanowisk lub pełnienia funkcji, o których mowa w tych przepisach, nie mogą: prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności; nie dotyczy to działalności wytwórczej w rolnictwie w zakresie produkcji roślinnej i zwierzęcej, w formie i zakresie gospodarstwa rodzinnego, a także pełnienia funkcji członka zarządu na podstawie umowy o świadczenie usług zarządzania, o której mowa w art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy z 9.6.2016 r. o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1885; dalej: WynOsKierSpółkU19).
Naruszenie zakazów, o których mowa w art. 4 WynOsKierSpółkU19, przez osoby pełniące funkcję wójta (burmistrza, prezydenta miasta) powoduje wygaśnięcie ich mandatu (art. 5 ust. 1 pkt 3 WynOsKierSpółkU19).
Celem takiego unormowania, ustanawiającego wskazane wyżej zakazy, było wprowadzenie gwarancji, zapewniających sprawowanie przez osoby pełniące funkcję wójta (burmistrza, prezydenta miasta) mandatu w sposób uczciwy i wykluczający wykorzystywanie go dla własnych korzyści.
Z treści wyroku TK z 13.3.2007 r., K 8/07, Legalis wynika, że wygaśnięcie mandatu wkracza w materię chronioną konstytucyjnie, jaką jest czynne i bierne prawo wyborcze. Czynne prawo wyborcze unormowane jest jako „prawo wybierania”, odnoszące się do wszystkich postaci wyborów, niezależnie od szczebla (parlamentarne, samorządowe), czy charakteru oraz struktury wyłonionych w ten sposób reprezentantów/organów. Bierne prawo wyborcze ma konstytucyjną genezę w ustrojowej zasadzie ludowładztwa, zgodnie z którą Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Wygaśnięcie mandatu zatem dotyka zarówno czynnego, jak i biernego prawa wyborczego, bowiem wyniki przeprowadzonych wyborów ulegają przekreśleniu w aspekcie czynnym i biernym. Tym samym ulega przekreśleniu zasada trwałości mandatu pochodzącego z wyborów bezpośrednich.
NSA w uzasadnieniu wyroku z 14.9.2016 r., II OSK 1820/16, Legalis wskazał, że uwzględniając stanowisko TK należy mieć na względzie, że sankcja utraty mandatu radnego, pochodzącego z wyboru, ingerująca w wolę powszechną, musi być zastosowana w sytuacji zaistnienia w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości przesłanek wynikających z normy prawa materialnego, nakazujących wygaszenie takiego mandatu.
Stanowisko powyższe należy odnieść też do utraty mandatu wójta.
W niniejszej sprawie sporne było, czy spełnione zostały przesłanki z art. 4 pkt 6 OgrDziałGospU, powodujące wygaśnięcie mandatu wójta.
Wojewoda w uzasadnieniu wydanego zarządzenia zastępczego wskazał, że nie jest wymagane, by pełnomocnik podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą uczestniczył bezpośrednio w zarządzaniu taką działalnością, bowiem wystarczający jest fakt, że jest takiego podmiotu pełnomocnikiem. Ustawodawca nie określił bowiem rodzaju pełnomocnictwa.
Z kolei skarżący wywodzili, że skarżący R.Z. nie był pełnomocnikiem w prowadzeniu działalności gospodarczej, bowiem udzielone upoważnienie dotyczyło jedynie czynności technicznych. Pełnomocnictwo dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej dotyczyć musi natomiast uprawnienia pełnomocnika do dokonywania w imieniu mocodawcy czynności polegających na nabywaniu praw, zaciąganiu zobowiązań czy dokonywania innych czynności, immanentnie związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.
Sąd przychylił się do ww. argumentacji.
W art. 4 pkt 6 OgrDziałGospU użyto sformułowania, że osoby wymienione w art. 1 i 2 nie mogą być pełnomocnikiem w prowadzeniu działalności gospodarczej, nie zaś, że nie mogą być pełnomocnikiem osoby prowadzącej działalność gospodarczą.
Działalnością gospodarczą jest zorganizowana działalność zarobkowa, wykonywana we własnym imieniu i w sposób ciągły. Prowadzenie działalności gospodarczej polega na wykonywaniu czynności mieszczących się w ustawowej definicji działalności gospodarczej, czyli przede wszystkim czynności związanych z działalnością zarobkową.
Nie było kwestionowane, że R.Z. został wpisany do CEIDG jako pełnomocnik matki H.Z., prowadzącej działalność gospodarczą.
Pełnomocnictwo udzielone skarżącemu R.Z. dotyczyło zmiany wpisu w CEIDG, wpisu informacji w CEIDG o zawieszeniu i wznowieniu działalności gospodarczej, wniosek o wykreślenie wpisu w CEIDG, prowadzenia spraw za pośrednictwem punktu kontaktowego.
Nie można zatem uznać, by skarżący R.Z. był umocowany przez swoją matkę do wykonywania w jej imieniu czynności prawnych i faktycznych, związanych z przysporzeniem jej zysku, jako osobie prowadzącej we własnym imieniu i w sposób ciągły zorganizowaną działalność zarobkową.
Należy w tej sytuacji podzielić zarzuty obu skarg, że pełnomocnictwo udzielone skarżącemu dotyczyło jedynie czynności o charakterze technicznym, formalnym, które nie może być utożsamiane z pełnomocnictwem do prowadzenia działalności gospodarczej.
Omawiane przepisy wprowadzające zakazy w działalności wójta, burmistrza czy prezydenta miasta wskazują na bycie „pełnomocnikiem w prowadzeniu działalności.” Nie jest to pojęcie równoznaczne z pojęciem: „pełnomocnik przedsiębiorcy.” Ustawodawca wyraźnie powiązał zakaz łączenia funkcji z faktem prowadzenia działalności. Jeżeli pełnomocnictwo udzielone przez przedsiębiorcę dotyczy jedynie wybranych czynności i to o charakterze technicznych lub formalnym, to nie można uznać, że jest to udział w prowadzeniu działalności gospodarczej. Nie jest to zatem podstawą przyjęcia, że mandat wójta wygasł.
Przedawnienie roszczeń z umowy kredytu frankowego
Stan faktyczny
W latach 2008 i 2009 francuscy konsumenci zawarli z bankiem indywidualne umowy kredytu denominowanego w walucie obcej, tj. we frankach szwajcarskich, na okres od 22 do 25 lat.
Konsumenci wystąpili do sądu podnosząc nieuczciwy charakter postanowień zawartych w tych umowach, przewidujących, że frank szwajcarski jest walutą rozliczeniową, a euro walutą spłaty, i powodujące skutek w postaci ponoszenia ryzyka kursowego przez kredytobiorcę. Bank twierdził, że te roszczenia są przedawnione, a w każdym razie bezzasadne.
Przedawnienie roszczeń
Zgodnie z jednolitym orzecznictwem TSUE, wyznaczenie rozsądnych terminów do wniesienia środków zaskarżenia pod rygorem prekluzji w interesie pewności prawa nie uniemożliwia lub nie czyni nadmiernie utrudnionym wykonywania praw przyznanych w porządku prawnym Unii, jeśli te terminy są rzeczywiście wystarczające na przygotowanie i wniesienie przez konsumenta skutecznego środka odwoławczego (wyrok TSUE z 9.7.2020 r., C‑698/18 i C‑699/18 (sprawy połączone), Raiffeisen Bank i BRD Groupe Société Générale, Legalis).
Z orzecznictwa TSUE wynika, że warunek umowy uznany za nieuczciwy należy, co do zasady, uznać za nigdy nieistniejący, tak aby nie wywoływał on skutków wobec konsumenta (wyrok TS z 21.12.2016 r., C‑154/15, C‑307/15 i C‑308/15 (sprawy połączone), Gutiérrez Naranjo i in., Legalis). Trybunał wywiódł z tego, że sądowe stwierdzenie nieuczciwego charakteru takiego warunku powinno mieć co do zasady skutek w postaci przywrócenia sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta, w jakiej znajdowałby się on w przypadku braku tego warunku.
Trybunał przypomniał, że art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29; dalej: dyrektywa 93/13/EWG) nie stoją na przeszkodzie uregulowaniu krajowemu, które choć przewiduje, że roszczenie o stwierdzenie nieważności nieuczciwego warunku w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem nie podlega przedawnieniu, to ustanawia ono termin na wytoczenie powództwa mającego na celu powołanie się na skutki restytucyjne tego stwierdzenia nieważności, z zastrzeżeniem przestrzegania zasad równoważności i skuteczności (podobnie wyrok Caixabank i Banco Bilbao Vizcaya Argentaria).
Trybunał orzekł, że wykładni art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG w związku z zasadą skuteczności należy dokonywać w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie przepisom krajowym uzależniającym wystąpienie konsumenta z żądaniem:
- w celu stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunku znajdującego się w umowie zawartej między przedsiębiorcą a tym konsumentem – od terminu przedawnienia;
- w celu uzyskania zwrotu kwot nienależnie wpłaconych na podstawie takich nieuczciwych warunków – od pięcioletniego terminu przedawnienia, w sytuacji gdy termin ten rozpoczyna swój bieg w dniu przyjęcia oferty kredytu, tak że konsument mógł wówczas nie wiedzieć o całości swoich praw wynikających z tej dyrektywy.
„Główny przedmiot umowy”
Odnośnie umów kredytu w walucie obcej i podlegających spłacie w walucie krajowej, TSUE wyjaśnił, że postanowienia umowy odnoszące się do ryzyka kursowego definiują główny przedmiot tej umowy (wyrok TSUE z 14.3.2019 r., C‑118/17, Dunai, Legalis).
Trybunał orzekł, że wykładni art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG należy dokonywać w ten sposób, iż warunki umowy kredytu, przewidujące, że walutą rozliczeniową jest waluta obca, a euro jest walutą spłaty, i powodujące skutek w postaci ponoszenia ryzyka kursowego przez kredytobiorcę, są objęte zakresem tego przepisu, w przypadku gdy warunki te określają istotny element charakteryzujący tę umowę.
Wymóg przejrzystości
W niniejszej sprawie skarżący otrzymali przed podpisaniem swoich kredytów informacje na temat wpływu zmian w zakresie parytetu między euro a frankiem szwajcarskim na okres obowiązywania umowy i na temat rozporządzeń w celu spłaty salda rachunku. Natomiast ryzyko kursowe nie zostało w żaden sposób wskazane.
Trybunał orzekł, że wykładni art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG należy dokonywać w ten sposób, że w ramach umowy kredytu denominowanego w walucie obcej wymóg przejrzystości warunków tej umowy, przewidujących, że waluta obca jest walutą rozliczeniową i że euro jest walutą spłaty, oraz powodujących skutek w postaci ponoszenia ryzyka kursowego przez kredytobiorcę, jest spełniony, jeżeli przedsiębiorca dostarczy konsumentowi wystarczających i dokładnych informacji pozwalających na to, aby przeciętny konsument właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny był w stanie:
- zrozumieć konkretne działanie przedmiotowego mechanizmu finansowego oraz
- oszacować w ten sposób, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, konsekwencje ekonomiczne, potencjalnie istotne, takich warunków dla swoich zobowiązań finansowych w całym okresie obowiązywania tej umowy.
Ciężar dowodu
Trybunał uznał, że wykładni dyrektywy 93/13/EWG należy dokonywać w ten sposób, iż stoi ona na przeszkodzie temu, aby ciężar dowodu w zakresie prostego i zrozumiałego charakteru warunku umownego w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG spoczywał na konsumencie.
Znacząca nierównowaga
Trybunał orzekł, że wykładni art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG należy dokonywać w ten sposób, iż warunki umowy kredytu, przewidujące, że waluta obca jest walutą rozliczeniową, a euro jest walutą spłaty i powodujące skutek w postaci ponoszenia nieograniczonego ryzyka kursowego przez kredytobiorcę, mogą doprowadzić do powstania znaczącej nierównowagi wynikających z tej umowy kredytu praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Dotyczy to sytuacji, w której przedsiębiorca nie mógł racjonalnie oczekiwać, przestrzegając wymogu przejrzystości w stosunku do konsumenta, że ten konsument zaakceptowałby, w następstwie indywidualnych negocjacji, nieproporcjonalne ryzyko kursowe, które wynika z takich warunków.
W niniejszym wyroku TSUE analizował zagadnienia prawne powiązane z niedozwolonymi postanowieniami umów kredytów frankowych (por. art. 3851 KC). Dla polskiego „frankowicza” podstawowe znaczenie ma stanowisko TSUE dotyczące przedawnienia roszczeń zwłaszcza, ze względu na okoliczność, że SN nie dokonał jeszcze jednoznacznej wykładni w tym zakresie, a znaczna część kredytów frankowych została zawarta w latach 2006–2009.
Przede wszystkim należy wskazać, że instytucja przedawnienia nie jest uregulowana w prawie UE. W tym zakresie państwa członkowskie mają autonomię proceduralną. Jednakże wewnętrzne regulacje tych państw powinny być zgodne z zasadami równoważności oraz skuteczności.
Z niniejszego wyroku wynika, że przeciwstawienie terminu przedawnienia żądaniom o charakterze restytucyjnym skierowanym przez konsumentów w celu dochodzenia praw, które wywodzą oni z dyrektywy 93/13/EWG, nie jest samo w sobie sprzeczne z zasadą skuteczności. Jednakże pod warunkiem, że jej stosowanie nie czyni praktycznie niemożliwym lub nadmiernie utrudnionym wykonywania praw przyznanych przez dyrektywę 93/13/EWG.
Analizując długość terminu przedawnienia, któremu podlega żądanie wniesione przez konsumenta w celu zwrotu nienależnie zapłaconych kwot na podstawie klauzul abuzywnych (w niniejszej sprawie wynosił on 5 lat), TSUE uznał, na podstawie dotychczasowego stanowiska, że zarówno termin wynoszący już trzy lata jest rzeczywiście wystarczający na przygotowanie i wniesienie przez konsumenta skutecznego środka odwoławczego. Jednakże pod warunkiem, że ten termin jest ustalony i znany z wyprzedzeniem.
Szczególnie ważną kwestią dla polskiego frankowicza, a sporną w orzecznictwie polskich sądów, jest kwestia momentu rozpoczęcia biegu terminu przedawnienia (por. art. 120 KC). Trybunał konsekwentnie uznaje, że termin przedawnienia może być zgodny z zasadą skuteczności tylko wtedy, gdy konsument miał możliwość poznania swoich praw przed rozpoczęciem biegu lub upływem tego terminu. Tym samym przyjęcie jak w rozpatrywanej sprawie, że pięcioletni termin przedawnienia przewidziany we francuskim KC rozpoczyna bieg, zgodnie z orzecznictwem sądów francuskich, w dniu przyjęcia oferty kredytu powoduje, zdaniem TSUE, powstanie ryzyka, iż konsument nie będzie w stanie powoływać się w tym terminie na prawa przyznane mu przez dyrektywę 93/13/EWG. W ocenie TSUE taki termin czyni zatem nadmiernie utrudnionym wykonywanie praw przyznanych konsumentowi przez dyrektywę 93/13/EWG. Trybunał analizując tę kwestię wskazał, że należy uwzględnić gorszą pozycję konsumenta wobec przedsiębiorcy zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania, czyli sytuację, która prowadzi konsumenta do zaakceptowania warunków umowy zredagowanych wcześniej przez przedsiębiorcę bez możliwości wpłynięcia na ich treść. Powyższą wykładnię TSUE należy stosować, do interpretacji polskiego prawa w odniesieniu do przedawnienia roszczeń frankowiczów.
Crowdfunding czyli nowa ustawa o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych
- Projekt ustawy przewiduje implementację dwóch unijnych aktów prawnych: rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady 2020/1503/UE z 7.10.2020 r. w sprawie europejskich dostawców usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych oraz zmieniającego rozporządzenie 2017/1129/UE i dyrektywę 2019/1937/UE (Dz.Urz. UE L z 2020 r. Nr 347, s. 1) oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2020/1504/UE z 7.10.2020 r. zmieniającej dyrektywę 2014/65/UE w sprawie rynków instrumentów finansowych (Dz. Urz. UE L z 2020 r. Nr 347, s. 50). Przepisy te powinny być stosowane od 10.11.2021 r.
- Projektowana ustawa o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych określa szczególne wymogi prowadzenia działalności w zakresie świadczenia usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych oraz organizację i tryb wykonywania nadzoru nad dostawcami usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych.
- Finansowanie społecznościowe co do zasady realizowane jest za pośrednictwem platformy crowdfundingowej, tj. rozwiązania cyfrowego udostępnianego w Internecie otwartemu gronu odbiorców przez dostawcę usług finansowania społecznościowego, służącego do prowadzenia zbiórek crowfdundingowych.
Definicja usług finansowania społecznościowego
Projekt ustawy definiuje usługi finansowania społecznościowego, poprzez odwołanie się wprost do definicji zawartej w art. 2 ust. 1 lit. a rozporządzenia 2020/1503/UE. Zgodnie z tym przepisem usługa finansowania społecznościowego oznacza kojarzenie inwestorów zainteresowanych finansowaniem przedsięwzięć gospodarczych z właścicielami projektów z wykorzystaniem platformy finansowania społecznościowego, obejmujące ułatwianie udzielania pożyczek lub subemisję bez gwarancji przejęcia emisji, o której mowa w sekcji A pkt 7 załącznika I do dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE z 15.5.2014 r. w sprawie rynków instrumentów finansowych oraz zmieniająca dyrektywę 2002/92/WE i dyrektywę 2011/61/UE (Dz.U. UE L z 2014 r., Nr 173, s. 349-496), w odniesieniu do zbywalnych papierów wartościowych i instrumentów dopuszczonych na potrzeby finansowania społecznościowego, wystawionych przez właścicieli projektów lub spółkę celową, oraz przyjmowanie i przekazywanie zleceń klientów, o którym mowa w pkt 1 tej sekcji, w odniesieniu do tych zbywalnych papierów wartościowych i instrumentów dopuszczonych na potrzeby finansowania społecznościowego.
Przepisy unijne
Najważniejszym unijnym dokumentem regulującym zagadnienie crowdfundingu jest rozporządzenie 2020/1053/UE, które omawiany projekt ustawy ma zadanie implementować do polskiego prawa. Dotyczy ono platform crowdfundingowych działających w tzw. modelu udziałowym, w którym inwestor, w zamian za wpłatę, obejmuje papiery wartościowe (najczęściej akcje) wyemitowane przez właściciela projektu, oraz ułatwiających udzielanie pożyczek społecznościowych. Dzięki rozporządzeniu dostawcy usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych objęci są swobodą świadczenia usług w Unii Europejskiej. Muszą przy tym spełniać określone przez rozporządzenie 2020/1053 wymogi, w tym te przewidziane dla tradycyjnych instytucji rynku kapitałowego, takich jak domy maklerskie czy towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Dotyczą one między innymi utrzymywania odpowiedniego poziomu kapitałów własnych, posiadania polityki, procedur i mechanizmów wewnętrznych pozwalających na ostrożne zarządzanie, identyfikacji i ciągłego monitorowania ryzyk operacyjnych czy zapewnienia odpowiedniego standardu ochrony inwestorów. Nad przestrzeganiem tych wymogów czuwa Komisja Nadzoru Finansowego.
Najważniejsze założenia projektu ustawy o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych
Rozporządzenie 2020/1503/UE zobowiązuje Polskę do wprowadzenia w krajowym porządku prawnym rozwiązań zapewniających jego stosowanie, co czyni omawiany projekt ustawy.
Projekt ustawy o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych przewiduje, że nadzór nad dostawcami usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych sprawować będzie Komisja Nadzoru Bankowego. Komisja otrzyma specjalne uprawnienia nadzorcze, pozwalające jej między innymi na zawieszenie konkretnych ofert finansowania społecznościowego lub zawieszenie prowadzenia działalności przez dostawców. Projekt ustawy przewiduje również odpowiedzialność cywilnoprawną i karną za poprawność i prawdziwość informacji podawanych w dokumentach informacyjnych sporządzanych w związku z ofertą finansowania społecznościowego. Wiele miejsca w projekcie zajmują także szczegółowe przepisy dotyczące tajemnicy zawodowej i zasad przechowywania dokumentacji związanej ze świadczeniem usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych. Zgodnie z projektowanym art. 3 tajemnica zawodowa obejmuje w szczególności informacje dotyczące chronionych prawem interesów podmiotów, na rzecz których są świadczone usługi finansowania społecznościowego, uzyskane w związku z czynnościami służbowymi podejmowanymi przez określone osoby w ramach w stosunku pracy, zlecenia lub w innym stosunku prawnym o podobnym charakterze lub uzyskane w związku z innymi czynnościami podejmowanymi w ramach działalności prowadzonej na podstawie projektowanej ustawy lub rozporządzenia 2020/1503/UE, objętej nadzorem Komisji Nadzoru finansowego lub zagranicznego organu nadzoru, jak również informacje dotyczące czynności podejmowanych w ramach wykonywania tego nadzoru.
W projekcie znalazły się także pewne uproszczenia dotyczące wymogów informacyjnych, spoczywających na emitencie papierów wartościowych. Projekt przewiduje, że w przypadku ofert publicznych prowadzonych poza platformami finansowania społecznościowego, ale za pośrednictwem firmy inwestycyjnej, emitent będzie miał możliwość sporządzenia jedynie arkusza kluczowych informacji inwestycyjnych zamiast memorandum informacyjnego. Projekt ustawy zakłada, że od 10.11.2023 podwyższeniu ulegnie próg kwotowy wpływów z tytułu emisji papierów wartościowych, który zwalnia z obowiązku sporządzenia prospektu, z 2,5 mln euro do 5 mln euro. Oznacza to, że właściciele projektów finansowanych na platformach finansowania społecznościowego będą mogli pozyskać środki do 5 mln euro bez konieczności sporządzania prospektu.
Wyłączenie stosowania przepisów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi
Projekt ustawy przewiduje wyłączenie stosowania przepisów ustawy z 29.7.2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 328 ze zm.) w odniesieniu do dostawców usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych.
Polski Ład: Karta podatkowa pomału do lamusa
Karta podatkowa to jedna z form opodatkowania działalności gospodarczej. Zasady opodatkowania kartą podatkową zostały określone w ustawie z 20.11.1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1905 ze zm.; dalej: RyczałtU). Ujmując te zasady w telegraficznym skrócie: karta podatkowa jest dostępna jedynie dla wybranych branż (m.in. różne rodzaje działalności usługowej, handel detaliczny żywnością, kwiatami, działalność transportowa, gastronomiczna itp.). To formuła przeznaczona dla jednoosobowych działalności gospodarczych, ale też spółek cywilnych, pod warunkiem, że liczba wspólników nie przekracza określonej w ustawie liczby możliwych do zatrudnienia pracowników.
Specyficzną cechą karty podatkowej jest faktyczny brak podstawy opodatkowania. Wysokość płaconego podatku nie jest obliczana poprzez zastosowanie stosownej stawki do podstawy opodatkowania. Nie zależy więc od dochodu (przychodu). Nie mają też znaczenia ponoszone przez podatnika koszty. Podatek określa w drodze decyzji naczelnik urzędu skarbowego. Jego wysokość zależy od rodzaju prowadzonej działalności, ilości mieszkańców miejscowości, w której prowadzona jest działalność oraz liczby zatrudnionych pracowników (liczba ta na potrzeby stosowania karty podatkowej też jest limitowana). Choć ustalenie warunków brzegowych do stosowania karty podatkowej nie jest być może najprostsze (nie jest łatwo przebić się przez załączniki i tabele), sama formuła rozliczeń zachęca prostotą. Podatnicy stosujący kartę podatkową są zwolnieni z obowiązku prowadzenia ksiąg podatkowych, składania zeznań podatkowych oraz wpłacania zaliczek na podatek (art. 24 RyczałtU).
Koniec z kartą podatkową
Przedstawiony projekt ustawy podatkowej w ramach tzw. Polskiego Ładu wprowadza zasadę, że stosowanie opodatkowania w formie karty podatkowej będzie dotyczyło wyłącznie podatników, którzy korzystali z tej formy opodatkowania na dzień 31.12.2021 r. i będą kontynuować stosowanie tej formy opodatkowania. Od 1.1.2022 r. nie będzie możliwości złożenia wniosku o zastosowanie opodatkowania w tej formie. Oznacza to, że również zaprzestanie stosowania opodatkowania kartą podatkową skutkować będzie wieczystą utratą tej możliwości.
Skąd ta dość nagła niechęć do karty podatkowej?
Zgodnie z art. 31 RyczałtU, podatek dochodowy w formie karty podatkowej, podatnik obniża o kwotę składki na ubezpieczenie zdrowotne opłaconej w roku podatkowym. Podatnicy płacą podatek dochodowy w formie karty podatkowej, pomniejszony o zapłaconą składkę na ubezpieczenie zdrowotne, bez wezwania i w określonym terminie. Oczywiście, w kontekście rewolucji wokół składki zdrowotnej pomniejszenie podatku o składki nie będzie po 1.1.2022 r. możliwe (przepis w tym zakresie ma się zmienić). Co do sposobu wyliczania samej składki zdrowotnej, zgodnie z propozycją tzw. Polskiego Ładu, podstawą wymiaru składki ma być w tym wypadku kwota przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego.
Z uzasadnienia do ustawy podatkowej w ramach tzw. Polskiego Ładu nie dowiadujemy się wiele o motywacji pomysłodawców odnośnie likwidacji (a przynajmniej wygaszania) karty podatkowej. Bo też trudno byłoby uznać, że sposób opodatkowania rusznikarzy, ślusarzy, felczerów, zegarmistrzów czy szklarzy jakoś szczególnie drastycznie naruszał sprawiedliwość społeczną miłościwie panującego nam systemu podatkowego.
Rodzi się więc uzasadnione przypuszczenie, że i w tym przypadku decydująca jest kwestia nieszczęsnej składki zdrowotnej. Uzależnienie jej od dochodu idealnie sprawdza się w przypadku „standardowych” zasad opodatkowania zgodnie z przepisami ustawy z dnia 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426 ze zm., dalej: PDOFizU). W przypadku ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, pomysłodawca tzw. Polskiego Ładu powiązał zaś składkę z przychodem właśnie. Co też odzwierciedla pewnego rodzaju proporcjonalność takiego świadczenia.
W przypadku karty podatkowej proporcjonalność nie jest możliwa, skoro podatek nie zależy ani od przychodu ani od dochodu. Więc pozostaje oparcie mechanizmu o miesięczne przeciętne wynagrodzenie. A tego rozwiązania pomysłodawca tzw. Polskiego Ładu za wszelką cenę, niczym diabeł święconej wody, chce unikać. Może i lepiej, że nie pojawił się szatański pomysł stworzenia jakiegoś „algorytmu” wyliczającego składkę dla rozliczających się kartą. Coś na wzór tzw. kwoty ulgi dla pracowników równie tzw. „klasy średniej” – a imię jego „A x 0,06684549 – 4572,00 zł) ÷ 0,17 dla A wynoszącego co najmniej 68 412 zł i nieprzekraczającego kwoty 102 588 zł” (szkoda w tym miejscu strzępić pióro dla algorytmu dla A wynoszącego więcej niż 102 588 zł). Zamiast głowić się nad nowym wzorem na liczbę Eulera, łatwiej jest po prostu „wygaszać” całą formułę opodatkowania. Inna sprawa, że liczba podatników rozliczających się w ten sposób jest relatywnie niska (na koniec 2019 r. nieco ponad 100.000 w skali kraju). I oni nadal mogą kartę podatkową stosować.
Gdyby więc niektórym przedsiębiorcom przyszła np. chęć „optymalizowania” wysokości składki zdrowotnej od 1.1.2022 r. i przejścia na kartę podatkową – to już taka chęć nie przyjdzie. Nie będzie więc masowo zakładanych zakładów krawieckich czy lutniczych. Na marginesie, pomysłodawca tzw. Polskiego Ładu jest co do braku odliczania składki zdrowotnej konsekwentny. Postuluje bowiem uchylenie art. 44 RyczałtU, na podstawie którego składkę od podatku odliczały także osoby duchowne rozliczające się ryczałtem od przychodów osób duchownych.
Pracodawcy uzyskają możliwość badania trzeźwości pracowników
Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi został przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii. Planowany termin przyjęcia projektu (nr UD211) przez Radę Ministrów to III kwartał 2021 r. Jeśli założenia projektu wejdą w życie, do KP zostaną dodane art. 221c–art. 221h. Po wejściu w życie zmian pracodawca będzie mógł wprowadzić kontrolę trzeźwości pracowników, jeżeli będzie to niezbędne do zapewnienia ochrony życia i zdrowia pracowników lub innych osób lub ochrony mienia pracodawcy.
Obecne rozwiązania prawne
Obecnie przepisy nie dają pracodawcom podstaw do samodzielnego przeprowadzania przez pracodawcę prewencyjnego sprawdzania pracowników na obecność w ich organizmach alkoholu lub środków działających podobnie do alkoholu. Problem ten nie jednokrotnie był zgłaszany przez pracodawców, którzy z jednej strony mają obowiązek zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy pracownikom, a z drugiej nie mają prawa do wyrywkowego badania trzeźwości pracowników. Brak takich regulacji prowadził niekiedy do zdarzeń wypadkowych, które kończyły się śmiercią pracownika, osób trzecich lub utratą ich zdrowia.
Ustawa z 26.10.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1119, dalej: AlkU) stanowi, że stan trzeźwości pracowników można sprawdzić tylko w sytuacji, gdy łącznie zostaną spełnione dwa warunki. Po pierwsze badanie odbywa się na żądanie kierownika zakładu pracy, osoby przez niego upoważnionej lub pracownika, co do którego zachodzi uzasadnione podejrzenie, że spożywał alkohol w czasie pracy lub stawił się do niej w stanie po użyciu alkoholu. Po drugie badanie przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego, a zabiegu pobrania krwi dokonuje osoba posiadająca odpowiednie kwalifikacje zawodowe.
Jak będzie wyglądała kontrola trzeźwości
Kontrola trzeźwości obejmować będzie badanie przy użyciu metod niewymagających badania laboratoryjnego polegające na stwierdzeniu obecności albo braku alkoholu w organizmie pracownika.
Kontrola trzeźwości będzie przeprowadzana przez pracodawcę w określony sposób. Grupę lub grupy pracowników objęte kontrolą trzeźwości, metodę kontroli oraz sposób jej przeprowadzenia ustalane będą w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie pracy albo w obwieszczeniu, jeżeli pracodawca nie będzie objęty układem zbiorowym pracy lub nie będzie miał obowiązku ustalenia regulaminu pracy. Co istotne pracodawca będzie miał obowiązek informowania pracowników o wprowadzeniu kontroli trzeźwości nie później niż 2 tygodnie przed rozpoczęciem jej przeprowadzania.
Zgodnie z założeniami pracodawca nie będzie mógł dopuścić do wykonywania pracy pracownika, jeżeli kontrola trzeźwości wykaże obecność alkoholu w organizmie pracownika, wskazującą na stan po użyciu alkoholu albo zachodzić będzie uzasadnione podejrzenie, że stawił się on do pracy w stanie po użyciu alkoholu lub spożywał alkohol w czasie pracy.
Okoliczności stanowiące podstawę niedopuszczenia pracownika do wykonywania pracy będą przekazywane pracownikowi do wiadomości. A sama kontrola trzeźwości nie będzie mogła naruszać godności oraz innych dóbr osobistych pracownika.
Informację wskazującą na obecność alkoholu w organizmie pracownika, pracodawca będzie mógł przetwarzać wyłącznie do celów, dla których zostanie ona zebrana i przechowywać w aktach osobowych pracownika przez okres nieprzekraczający 6 miesięcy od dnia jej zebrania. Natomiast w przypadku zastosowania kary porządkowej w związki ze stawieniem się pracownika do pracy w stanie nietrzeźwości lub spożywanie alkoholu w czasie pracy pracodawca będzie mógł przechowywać taką informację w aktach osobowych do czasu uznania kary za niebyłą. Po upływie ww. okresów uzyskana w wyniku kontroli trzeźwości informacja, wskazująca na obecność alkoholu w organizmie pracownika, będzie podlegała zniszczeniu.
Nie tylko badanie na obecność alkoholu
Projektowana regulacja ma na celu także rozwiązanie problemu wynikającego z braku podstaw prawnych do przeprowadzania przez uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego badań pracowników na obecność tzw. narkotyków w ich organizmach. W chwili obecnej prawie nie ma przepisów, które określałyby procedurę takiego badania, na żądanie pracodawcy lub samego pracownika.
Jeżeli będzie to niezbędne do zapewnienia ochrony życia i zdrowia pracowników lub innych osób lub ochrony mienia pracodawcy, pracodawca będzie mógł wprowadzić kontrolę pracowników na obecność środków działających podobnie do alkoholu w ich organizmach. Zastosowanie znajdą przepisy regulujące przeprowadzanie kontroli trzeźwości.
Pracodawca nie będzie mógł dopuścić do wykonywania pracy pracownika, jeżeli kontrola wykaże obecność środka działającego podobnie do alkoholu w organizmie pracownika albo zachodzić będzie uzasadnione podejrzenie, że stawił się on do pracy w stanie po użyciu takiego środka lub zażywał taki środek w czasie pracy.
Badanie trzeźwości pracownika lub badanie na obecność środków działających podobnie do alkoholu będzie przeprowadzała również policja, na żądanie pracodawcy bądź pracownika niedopuszczonego do wykonywania pracy.
Kontrola nie tylko pracowników
Bardzo istotną zmianą, jaka wejdzie w życie będzie możliwość skontrolowania trzeźwości nie tylko pracowników ale także osób wykonujących pracę na innej podstawie niż stosunek pracy oraz osób prowadzących na własny rachunek działalność gospodarczą, czyli np. zleceniobiorców czy samozatrudnionych.
Rozszerzenie możliwości ukarania karą porządkową
Za nieprzestrzeganie przez pracownika przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy lub przepisów przeciwpożarowych, opuszczenie pracy bez usprawiedliwienia, stawienie się do pracy w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu lub spożywanie alkoholu lub zażywanie środka działającego podobnie do alkoholu w czasie pracy pracodawca będzie mógł zastosować karę porządkową. Co oznacza, że nastąpi uzupełnienie katalogu przesłanek uzasadniających nałożenie na pracownika kary upomnienia, kary nagany lub kary pieniężnej o przypadki stawienia się do pracy w stanie po użyciu środka działającego podobnie do alkoholu lub zażywanie takiego środka w czasie pracy.
Polski Ład a podatek zryczałtowany
Jeszcze niedawno wydawało się, że w związku z ewentualnym wdrożeniem rozwiązań tzw. Polskiego Ładu dość nieoczekiwanie błyskotliwą karierę może zrobić zryczałtowany podatek dochodowy, wynikający z ustawy z 20.11.1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1905 ze zm.; dalej: RyczałtU). Duże oczekiwania budziła ta właśnie forma opodatkowania zwłaszcza w kontekście zakusów fiskusa odnośnie zmiany rozliczeń składki zdrowotnej. Przypomnijmy, że składka ta nie dość, że nie będzie odliczana od podatku to jeszcze znacząco wzrośnie jej wysokość poprzez powiązanie z osiąganym przez przedsiębiorcę dochodem.
Zryczałtowane opodatkowanie oznacza jednak brak dochodu (lecz przychód jedynie). Zatem wśród wielu przedsiębiorców i specjalistów w branży pojawił się umiarkowany optymizm, że być może Ministerstwo Finansów poprzez woltę ze składką zdrowotną po prostu zechce zachęcić podatników do ryczałtu. W swoim interesie. To przecież formuła prosta w obsłudze. I raz na zawsze rozwiązująca kwestię podatkowego rozliczania wątpliwych często kosztów uzyskania przychodów (o czym na naszych łamach piszemy ostatnio nad wyraz często). Zerkając w propozycję przepisów uznać trzeba, że optymizm okazał się nieuzasadniony. Ustawa RyczałtU, owszem, ma zostać poddana liftingowi. Ale oczekiwania były w tej kwestii znacznie większe.
Składka zdrowotna przy ryczałcie – mizerna zachęta
Zgodnie z opublikowanymi założeniami, podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne osób prowadzących działalność pozarolniczą, które stosują opodatkowanie w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych stanowić będzie miesięczny przychód z działalności gospodarczej (choć pomniejszony o kwotę opłaconych składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe). Od tak ustalonej podstawy składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosić ma 1/3 stawki ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, zastosowanej przy opodatkowaniu tych przychodów.
Korzystanie z kilku stawek ryczałtu jednocześnie skutkuje ustaleniem wysokości składki zdrowotnej na podstawie określonej w przepisach proporcji. Podstawa wymiaru składki nie może być zaś niższa niż kwota minimalnego wynagrodzenia. Tak czy owak, nie ma tego, na co po cichu (lub nie po cichu) liczono, tj. na ryczałtową kwotę składki dla wszystkich, względnie powiązanie jej np. z przeciętnym wynagrodzeniem. Składka zdrowotna dla ryczałtowca ma po prostu zależeć od przychodu.
Zmiany stawek ryczałtu – symboliczna obniżka
Projektowane zmiany mają na celu obniżenie niektórych stawek ryczałtu. Oczywiście, ma to dodatkowo zachęcić podatników prowadzących działalność gospodarczą do takiej formy opodatkowania. Obniżone zostaną stawki ryczałtu dla osób wykonujących zawody medyczne (np. lekarzy, pielęgniarki ale też psychologowie czy fizjoterapeuci) oraz zawody techniczne, tj. architektów, inżynierów budownictwa, rzeczoznawców budowlanych. Wysokość obniżki, ujmując rzecz delikatnie, zupełnie jednak nie poraża i wynosi cały jeden punkt procentowy w przypadku osób zatrudniających pracowników (z 15% na 14%). Wolny zawód zyska zaś więcej, bo „aż” 3% (obniżka z 17% do 14%).
Z podobnej jakości obniżki ryczałtu skorzystają też przedsiębiorcy z szeroko rozumianej branży IT. Tu obniżka wyniesie 3% (z 15% do 12% przychodu).
Dla wynajmujących „prywatnie” – tylko ryczałt
Osoby fizyczne osiągające przychody z najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy oraz innych umów o podobnym charakterze a dotyczących składników majątku niewykorzystywanych do działalności gospodarczej będą opłacać ryczałt od przychodów ewidencjonowanych obowiązkowo. Tym samym podatek z tego tytułu nie będzie już rozliczany od dochodu zgodnie ze skalą podatkową.
To propozycja daleko idąca. Obowiązkowy ryczałt dla wynajmujących to brak możliwości rozliczania kosztów uzyskania przychodów oraz korzystania z fruktów (podwyższonej przecież) kwoty wolnej od podatku (stosowanej tylko dla skali podatkowej). Dobrze chociaż, że stawka ryczałtu z tytułu najmu nie rośnie i nadal wynosi 8,5% dla przychodu do 100 000 zł i 12,5% ponad tę kwotę. Ale też nie spada.
Przedstawione propozycje to jednak spore rozczarowanie. Przykładowo, sposób kalkulowania składki zdrowotnej może zachęcić do ryczałtu jedynie te grupy przedsiębiorców, dla których stawki te są niskie (np. 3% stawka dla gastronomii oznacza, że składka zdrowotna wyniesie w tym wypadku 1%). Ta grupa może więc na przejściu z opodatkowania liniowego na ryczałtowe znacząco zminimalizować straty płynące z idee fixe tzw. Polskiego Ładu a związane z brakiem odliczenia od podatku podwyższonej składki zdrowotnej.
Ale już np. skromny doradca podatkowy rozliczający się liniowo, od 1.1.2022 r. zapłaci efektywnie 28% stawkę podatku (19% + 9% składki zdrowotnej) – z możliwością rozliczania kosztów uzyskania przychodów. Podatek zryczałtowany to zaś efektywne opodatkowanie w wysokości 22,6% przychodu (bez rozliczania kosztów uzyskania przychodów). Różnica, choć zauważalna, może nie być na tyle kusząca, by na ryczałt przejść. Z pewnością, kalkulatory pójdą pod koniec roku w ruch.
Obniżenie stawek ryczałtu dotyczy wąskiej grupy przedsiębiorców. Zawody medyczne to działanie fiskusa „pod publiczkę”. Skoro tzw. Polski Ład ma wspierać służbę zdrowia jako taką, nie powinien drenować jednostek działających w jej strukturach. Aczkolwiek obniżka ryczałtu o 1 punkt procentowy to śmiech na sali (bynajmniej nie szpitalnej). Wspieranie inżynierów czy informatyków też całkiem zgrabnie wpisuje się we wspieranie „innowacyjności”. Pozostałe branże pominięte przy obniżce mogą czuć się zawiedzione. Fiskus nie przepada chyba za wolnymi zawodami.
Co do zasad opodatkowania najmu: obowiązkowy ryczałt ma dotyczyć wyłącznie najmu „prywatnego”. Powrócą więc spory co do tego, kiedy wynajmujący jest przedsiębiorcą, a kiedy nie. A miało być tak pięknie: od 1.1.2021 r., tj. wraz z wejściem w życie ustawy z 28.11.2020 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2123, dalej: ZmPDOFizPrRyczU20(2)) dla możliwości stosowania ryczałtu status przedsiębiorcy przestał mieć znaczenie. Forma ta stała się bowiem dostępna również dla przedsiębiorców. Omawiana propozycja sprawi, że dylematy powrócą. Choć perspektywa jest całkiem odwrotna. Onegdaj, uznanie za przedsiębiorcę groziło utratą ryczałtu (dla wielu podatników jednak korzystnego). „Po nowemu”, dla wielu wynajmujących „lepiej” być uznanym za przedsiębiorcę. To da możliwość wyboru formy opodatkowania (więc np. rozliczania kosztów i korzystania z kwoty wolnej). Efektem ubocznym może być też „ostrożnościowe” stosowanie ryczałtu przez przedsiębiorców, na wypadek sporu z organem.
Stwierdzenie nieważności decyzji wydanej w tej samej sprawie
Stan faktyczny sprawy
Decyzją z września 2017 r. Kierownik Działu Pomocy Społecznej Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w J. (dalej: Organ I instancji), odmówił przyznania W.G. (dalej: Skarżący) pomocy w formie zasiłku okresowego z tytułu bezrobocia, z powodu występującej dysproporcji pomiędzy udokumentowanym dochodem a sytuacją majątkową oraz brakiem czynnika uzasadniającego przyznanie tej formy pomocy. W wyniku rozpoznania odwołania wniesionego przez Skarżącego, Samorządowe Kolegium Odwoławcze (dalej: SKO) decyzją z czerwca 2018 r., działając na podstawie art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 735; dalej: KPA), utrzymało w mocy zaskarżoną decyzję Organu I instancji.
Po rozpoznaniu skargi WSA w Poznaniu wyrokiem z lipca 2019 r., uchylił zaskarżoną decyzję SKO. Pismem z listopada 2019 r. SKO przesłało Organowi I instancji kserokopię prawomocnego wyroku, wskazując, że z uwagi na uchylenie zaskarżonej decyzji zachodzi konieczność ponownego rozpatrzenia sprawy przez SKO. Po otrzymaniu wskazanego pisma, Organ I instancji decyzją ze stycznia 2020 r., po rozpatrzeniu wniosku z lipca 2017 r., odmówił Skarżącemu przyznania pomocy w formie zasiłku okresowego z uwagi na bierną postawę i brak możliwości przeprowadzenia wywiadu środowiskowego w celu ustalenia faktycznej sytuacji osobistej, rodzinnej, dochodowej i majątkowej, na podstawie którego wydaje się decyzję. W uzasadnieniu ww. rozstrzygnięcia Organ I instancji wskazał, że wobec prawomocnego wyroku WSA w Poznaniu uchylającego zaskarżoną decyzję i poprzedzającą ją decyzję Organu I instancji, wszczęło postępowanie w I instancji. W wyniku wniesionego przez Skarżącego odwołania od decyzji Organu I instancji ze stycznia 2020 r., SKO – na podstawie art. 138 § 1 pkt 1 KPA – decyzją z kwietnia 2020 r. utrzymało w mocy zaskarżoną decyzję organu I instancji.
Istota sporu
W przedstawionym powyżej stanie prawnym mamy do czynienia z aż siedmioma rozstrzygnięciami – decyzjami administracyjnymi wydanymi w tej samej sprawie administracyjnej dotyczącej przyznania Skarżącemu, na jego wniosek, pomocy w formie zasiłku okresowego z tytułu bezrobocia, tj.:
- Decyzja Organu I instancji z września 2017 r.
- Decyzja SKO o utrzymaniu decyzji z pkt 1 w mocy, z czerwca 2018 r. (uchylona wyrokiem WSA w Poznaniu z lipca 2019 r.)
- Decyzja Organu I instancji ze stycznia 2020 r.
- Decyzja SKO o utrzymaniu decyzji z pkt 3 w mocy, z kwietnia 2020 r.
- Decyzja SKO o uchyleniu decyzji z pkt 1 i przekazaniu sprawy Organowi I instancji do ponownego rozpatrzenia, z lipca 2020 r.
- Decyzja Organu I instancji z września 2020 r.
- Decyzja SKO o utrzymaniu w mocy decyzji z pkt 6, z grudnia 2020 r.
Relacja ww. rozstrzygnięć i ich istnienie w obrocie prawnym stanowiły przedmiot rozważań i oceny WSA w Poznaniu.
Z uzasadnienia WSA w Poznaniu
WSA w Poznaniu stwierdził, że skarga kasacyjna Skarżącego okazała się zasadna. Zaskarżona decyzja SKO oraz poprzedzająca ją decyzja Organu I instancji (rozstrzygnięcia z pkt 1 i pkt 3 powyżej) zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa, co obligowało WSA w Poznaniu do stwierdzenia ich nieważności.
W kontekście powyższego, WSA w Poznaniu wyjaśnił, że decyzja Organu I instancji została wydana w stanie faktycznym sprawy, w którym w obrocie prawnym w dalszym ciągu funkcjonowała decyzja Organu I instancji z września 2017 r. Wbrew twierdzeniom Organu I instancji, powielonym później w treści decyzji SKO, WSA w Poznaniu wyrokiem z lipca 2019 r., uchylił wyłącznie zaskarżoną decyzję SKO z czerwca 2018 r. Oznacza to, że w obrocie prawnym pozostała ww. decyzja Organu I instancji oraz wniesione od tej decyzji odwołanie Skarżącego, które powinno zostać rozpoznane przez SKO w ramach ponownego rozpoznania sprawy. Taka intencja przyświecała zresztą SKO, które przesyłając prawomocny wyrok Organowi I instancji przy piśmie z listopada 2019 r., bez akt sprawy, wskazało, że w wyniku ww. wyroku została uchylona zaskarżona decyzja i w związku z koniecznością ponownego rozpatrzenia sprawy, została ona zarejestrowana pod nowym numerem. Tymczasem Organ I instancji, nie czekając na ponowne rozpatrzenie odwołania Skarżącego i wydanie decyzji przez SKO, wydał nową decyzję, choć w obrocie prawnym pozostawała jego decyzja z września 2017 r. wydana w tej samej sprawie.
W tej sytuacji WSA w Poznaniu był zobligowany do stwierdzenia nieważności decyzji Organu I instancji ze stycznia 2020 r. i podkreślenia, że postępowanie administracyjne jest dwuinstancyjne. W praktyce oznacza to, że dopóki organ odwoławczy nie rozpoznał złożonego odwołania i nie wydał decyzji ostatecznej w sprawie, która uchylałaby decyzję organu I instancji i przekazywała sprawę do ponownego rozpoznania temu organowi, organ I instancji nie mógł ponownie wydać decyzji w tej samej sprawie.
SKO rozpoznając odwołanie Skarżącego od decyzji Organu I instancji ze stycznia 2020 r. nie dostrzegło wskazanej nieprawidłowości i rozpatrzyło sprawę merytorycznie, zamiast uchylić decyzję Organu I instancji z przyczyn proceduralnych. Jest to przy tym o tyle rażące, że działanie SKO jawi się jako pozbawione wszelkiej staranności i skrupulatności. Przekazując wyrok Organowi I instancji SKO wskazywało przecież, że jego obowiązkiem jest ponowne rozpatrzenie sprawy, a w zaskarżonej decyzji bezrefleksyjnie powieliło błędne twierdzenie Organu I instancji co do rozstrzygnięcia WSA w Poznaniu wskazując, że zostały uchylone decyzje organów obydwu instancji.
Co więcej, z akt sprawy wynika, że choć SKO wydało decyzję kontrolowaną w niniejszym postępowaniu, to decyzją z lipca 2020 r., po ponownym rozpoznaniu odwołania Skarżącego od decyzji z września 2017 r., uchyliło decyzję Organu I instancji i przekazało sprawę temu organowi do ponownego rozpatrzenia. W uzasadnieniu SKO wskazało, że sprawa była już rozpatrywana przez SKO, jednakże w wyniku zaskarżenia decyzji ostatecznej do WSA w Poznaniu, Sąd ten uchylił rozstrzygnięcie SKO. W konsekwencji w obrocie prawnym pozostaje decyzja Organu I instancji oraz odwołanie od niej, które należy rozpoznać mając na uwadze wytyczne wskazane przez WSA w Poznaniu. Konsekwencją wydania tej decyzji było wydanie przez Organ I instancji decyzji z września 2020 r. o odmowie przyznania wnioskowanej pomocy, utrzymanej następnie w mocy decyzją SKO z grudnia 2020 r.
Z powyższego wynika, że SKO, rozpoznając odwołanie od decyzji Organu I instancji ze stycznia 2020 r., w ogóle pominął, że decyzja Organu I instancji została wydana w sprawie wszczętej na wniosek Skarżącego z lipca 2017 r. o przyznanie zasiłku okresowego i wyrok z lipca 2019 r. dotyczy tej sprawy.
Przesłanki rażącego naruszenia prawa
Końcowo WSA w Poznaniu wyjaśnił, że aby zaszło rażące naruszenie prawa muszą wystąpić łącznie trzy przesłanki: oczywistość naruszenia prawa, charakter przepisu, który został naruszony oraz racje ekonomiczne lub gospodarcze skutki, które wywołuje decyzja. Przy czym chodzi o skutki niemożliwe do zaakceptowania z punktu widzenia wymagań praworządności. W demokratycznym państwie prawa, jakimi w świetle art. 2 Konstytucji RP jest Rzeczypospolita Polska, jako niedopuszczalną uznać należy sytuację, w której organ odwoławczy, czyli instytucja mająca charakteryzować się wysokim poziomem profesjonalizmu w obszarze swej rzeczowej specjalizacji, popełnia kluczowy pod względem formalnym błąd polegający na utrzymaniu w mocy decyzji organu I instancji wydanej w tej samej sprawie indywidualnej, co pozostająca w obrocie prawnym wcześniejsza decyzja tego organu. Świadczy to nie tylko o niewykonaniu jasnych wytycznych wynikających z prawomocnego orzeczenia sądu administracyjnego, ale także o poważnej i niedającej się usprawiedliwić obrazie przepisów prawa procesowego, tj. art. 15 KPA, art. 127 KPA i art. 138 § 1 pkt 1 KPA. Tak prowadzone postępowanie musi znacząco obniżać zaufanie obywatela do organów władzy publicznej, godząc tym samym w istotę zasady naczelnej wyrażonej w art. 8 KPA.
Mając powyższe na uwadze, WSA w Poznaniu, działając na podstawie art. 145 § 1 pkt 2 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325; dalej: PostAdmU) i art. 135 PostAdmU w zw. z art. 156 § 1 pkt 2 KPA, stwierdził nieważność decyzji SKO z kwietnia 2020 r., a także poprzedzającej ją decyzji Organu I instancji ze stycznia 2020 r.
Powyższe rozstrzygnięcie WSA w Poznaniu koncentruje się wokół zagadnień proceduralnych postępowania administracyjnego, jakimi są: zasada dwuinstancyjności tego postępowania i nieważności decyzji administracyjnej z uwagi na jej wydanie z rażącym naruszeniem prawa. WSA w Poznaniu podkreślił wzajemne relacje pomiędzy ww. regułami i wskazał, że nie jest możliwe wydanie przez organ odwoławczy decyzji administracyjnej o utrzymaniu w mocy decyzji organu I instancji, w sytuacji gdy została ona wydana w tej samej sprawie indywidualnej, co pozostająca w obrocie prawnym wcześniejsza decyzja tego organu I instancji. W takim przypadku prawidłowym działaniem organu odwoławczego byłoby wydanie rozstrzygnięcia o uchyleniu decyzji organu I instancji z przyczyn proceduralnych.
Manipulowanie ceną oferty może się skończyć jej odrzuceniem
W postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego wykonawcy dążą do uzyskania przewagi konkurencyjnej, oferując korzystne warunki przyszłej dostawy, usługi lub roboty budowlanej. Nierzadko obserwuje się stosowanie manipulacji cenowej czy mechanizmu tzw. subsydiowania skrośnego w celu eliminacji konkurencji. Walka konkurencyjna na rynku zamówień publicznych jest pożądana, jeżeli jest uczciwa. Dlatego warto zastanowić się, w jakich okolicznościach manipulowanie ceną oferty jest czynem nieuczciwej konkurencji. Dopuszczenie się czynu nieuczciwej konkurencji stanowi przesłankę odrzucenia oferty wykonawcy. Art. 226 ust. 1 pkt 7 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (PZP) nakazuje zamawiającemu odrzucenie oferty stanowiącej czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (ZNKU).
Co jest czynem nieuczciwej konkurencji
Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża interesowi lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta (art. 3 ust. 1 ZNKU). Utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności przez sprzedaż towarów lub usług poniżej kosztów ich wytworzenia lub świadczenia albo ich odsprzedaż poniżej kosztów zakupu w celu eliminacji innych przedsiębiorców, to delikt z art. 15 ust. 1 pkt 1 ZNKU.
Manipulowanie ceną oferty to w szczególności określanie cen jednostkowych w taki sposób, że część cen jest na poziomie niepozwalającym na pokrycie rzeczywistych kosztów realizacji zamówienia. Może zostać zakwalifikowane jako utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku.
Powyższa przesłanka w postaci czynu nieuczciwej konkurencji jest samodzielną podstawą do odrzucenia oferty, niezależną od przesłanki rażąco niskiej ceny z art. 226 ust. 1 pkt 8 PZP. W pewnych okolicznościach kalkulowanie ceny jednostkowej w kwocie „O” będzie deliktem nieuczciwej konkurencji i podstawą do odrzucenia oferty wykonawcy. Należy bowiem odróżnić ofertę z rażąco niską ceną lub kosztem w stosunku do przedmiotu zamówienia od manipulowania ceną oferty, przez jej kalkulację na poziomie „O”.
Zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem KIO i SO manipulowanie ceną będzie czynem nieuczciwej konkurencji, jeżeli kumulatywnie wystąpią następujące przesłanki:
1) utrudnienie dostępu do rynku, które jest realizowane przez
2) sprzedaż towarów lub usług poniżej kosztów ich wytworzenia lub świadczenia albo ich odsprzedaż poniżej kosztów zakupu, w celu
3) eliminacji innych przedsiębiorców.
Swoboda wykonawcy w przygotowaniu oferty cenowej czy delikt nieuczciwej konkurencji?
W orzecznictwie KIO podkreśla się, że czyn nieuczciwej konkurencji musi być popełniony świadomie i z winy umyślnej, o czym świadczy użyte w art. 15 ust. 1 pkt 1 ZNKU sformułowanie „w celu”. Konieczne jest udowodnienie, że czyn został dokonany celowo i z zamiarem wyeliminowania innych przedsiębiorców z rynku.
Kiedy zatem ustalenie w ofercie ceny na poziomie np. 1 zł, 1 gr, a wręcz 0 zł, może zostać zakwalifikowane jako manipulacja ceną, a zatem czyn nieuczciwej konkurencji?
Trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy wskazanie kwoty O zł za wykonanie części przedmiotu zamówienia może zostać uzasadnione bezkosztową realizacją zamówienia. Oferowanie wykonania części zamówienia za cenę „O” w istocie stanowi manipulowanie proporcjami części zamówienia, zagrażając interesom innych wykonawców, którzy prawidłowo skalkulowali cenę za części zamówienia. Obowiązek należytego, rzetelnego skalkulowania oznacza uwzględnienie wszystkich kosztów, jakie poniesie wykonawca. Za niedopuszczalne należy uznać pokrywanie niedoborów w cenie ryczałtowej za jedną usługę nadwyżkami w obrębie ceny za drugą usługę (KIO 1123/17; KIO 216/14).
Zachowanie oferenta też ma znaczenie
Dodatkowo, zdaniem Trybunału Sprawiedliwości, nieprzekonująca jest argumentacja, iż skalkulowanie ceny na poziomie „0″ przez wykonawcę może być uzasadnione chęcią wejścia na rynek (wyrok TSUE z 10.09.2020 r., C-367/19).
Nie można też zapominać, iż manipulacja ceną może skutkować odrzuceniem oferty również, gdy zachowanie oferenta nie wypełnia przesłanek z art. 15 ust. 1 pkt 1 ZNKU. Działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami jest czynem nieuczciwej konkurencji, jeżeli narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta (art. 3 ust. 1 ZNKU). Jeżeli wykonawca kalkuluje wynagrodzenie za zamówienie lub jego część na poziomie rażąco niskim, dochodzi do naruszenia dobrych obyczajów i nieuczciwego uzyskania przewagi konkurencyjnej. Skalkulowanie ceny w sposób odmienny od warunków rynkowych powoduje niewątpliwie naruszenie interesów innych przedsiębiorców, którzy wyceniają swoje usługi, odnosząc się do realnych kosztów, ale nie mogą realnie konkurować z wykonawcą (wyr. KIO z 21.01. 2020 r. KIO 2682/19; z 28.03.2017 r., KIO 473/17).
Autorka jest adwokatem, dr hab. prof. Uczelni Łazarskiego, kierownikiem Instytutu Zamówień Publicznych.
Pracującym na śmieciówce opłaci się oskładkowanie umowy
W Polskim Ładzie rząd proponuje pakiet rozwiązań, które zakończą trwające już od kilkunastu lat nadużywanie przez niektórych przedsiębiorców kontraktów cywilnoprawnych i współpracy b2b dla ominięcia obciążeń wynikających z zatrudniania pracowników na etatach.
W razie wykrycia zatrudnienia na czarno, czyli bez umowy, lub też zapłaty części wynagrodzenia pod stołem, bez potrącenia podatków i składek, przedsiębiorca będzie musiał pokryć te należności w całości z własnej kieszeni, czyli także część potrącaną z wynagrodzenia pracownika. Po zmianach zatrudniony zyska więc podwójnie: zachowa pełne wynagrodzenie z kontraktu i dodatkowo ZUS zapisze mu składki emerytalne. Przedsiębiorca zatrudniający na czarno nie będzie mógł po zalegalizowaniu umowy rozliczyć kosztów powstałych w ten sposób do prowadzonej działalności gospodarczej.
– Do tej pory funkcjonowała pewnego rodzaju zmowa milczenia, bo ukrywanie zarobków przed fiskusem i ZUS opłacało się obu stronom – komentuje Andrzej Radzisław, specjalista od ubezpieczeń społecznych, radca prawny w kancelarii Goźlińska Petryk i Wspólnicy. – Po zmianach ta zmowa zostanie rozbita, bo zatrudnieni na czarno zyskają na zgłoszeniu takiego przypadku skarbówce czy ZUS.
– Trudno krytykować te zmiany, gdyż nadużywanie kontraktów cywilnoprawnych prowadzi obecnie do nieuczciwej konkurencji między firmami i przestrzegający prawa pracy przegrywają z nadużywającymi kontraktów cywilnoprawnych – mówi Rafał Kania, partner w kancelarii Sendero. – Ma to też tragiczne skutki dla zatrudnionych w wypadkogennych branżach, np. w budowlance, gdy po wypadku przy pracy okazuje się, że zatrudniony na czarno nie ma prawa do świadczeń z ubezpieczenia społecznego.
Wszystko jednak wskazuje, że ten przepis będzie miał także zastosowanie, gdy ZUS zakwestionuje zatrudnienie na umowie o dzieło, zleceniu czy działalności gospodarczej.
Artykuł 8 nowelizacji przewiduje bowiem odesłanie do definicji nielegalnego zatrudnienia w art. 2 ust. 1 pkt 13 lit a i b ustawy o promocji zatrudnienia, które mówią nie tylko o pracy bez umowy (lit. a), ale także niezgłoszeniu zatrudnionego do ubezpieczeń (lit.b).
– Taki przepis rozstrzyga na korzyść zatrudnionych wieloletni spór i pewnie będzie po zmianach wykorzystywany przez kontrolerów ZUS do ściągania pełnych składek od przedsiębiorców korzystających z umów o dzieło, zleceń czy współpracujących z prowadzącymi działalność gospodarczą – dodaje Andrzej Radzisław. – Dla wielu przedsiębiorców może to być szok.
Nowe zasady będą stosowane od stycznia 2022 r.