Czy pracodawca może wysłać pracownika na przymusowy urlop w czasie pandemii?
Przymusowy wypoczynek
Ustawą z 19.6.2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 1086; dalej: DopłKredBankCOVID19U) zwaną Tarczą 4.0 wprowadzono do ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842; dalej: KoronawirusU) zwaną specustawą covidową, możliwość kierowania pracowników bez ich zgody na urlop wypoczynkowy. Na mocy art. 15gc KoronawirusU w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, ogłoszonego z powodu COVID-19, pracodawca może udzielić pracownikowi, w terminie przez siebie wskazanym, bez uzyskania zgody pracownika i z pominięciem planu urlopów, urlopu wypoczynkowego niewykorzystanego przez pracownika w poprzednich latach kalendarzowych, w wymiarze do 30 dni urlopu, a pracownik jest obowiązany taki urlop wykorzystać.
W uzasadnienie do Tarczy 4.0 wskazano, że w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii pracownicy wykazywać będą zmniejszone zainteresowanie wykorzystywaniem prawa do urlopu wypoczynkowego. Wynika to z wprowadzonych ograniczeń związanych z dystansowaniem społecznym oraz ograniczenia lub zawieszenia działalności obiektów i usług związanych z branżą turystyczną i hotelarską. Skutkiem tego może być kumulacja urlopów niewykorzystanych za zaległe lata oraz urlopów nabytych w bieżącym roku kalendarzowym. W związku z tym umożliwiono pracodawcom kierowanie pracowników na urlopy wypoczynkowe bez ich zgody i w terminie wskazanym przez samego pracodawcę. Warto podkreślić, że pracodawca może wysłać pracownika na przymusowy urlop tylko w przypadku, kiedy pracownik ma niewykorzystany urlop zaległy z poprzednich lat. Pracodawca nie może samodzielnie decydować o bieżącym urlopie pracownika. W przypadku urlopu bieżącego powinien on być udzielany zgodnie z planem urlopów lub w terminie wspólnie ustalanym pomiędzy dwoma stronami stosunku pracy.
Podobnie jak w przypadku pracy zdalnej pojawia się pomysł trwałego umieszczenia uprawnienia pracodawcy do kierowania pracownika na zaległy urlop wypoczynkowy bez jego zgody, w terminie przez siebie wskazanym do Kodeksu pracy.
Co do zasady zgodnie z planem
Urlopy wypoczynkowe powinny być udzielane zgodnie z planem urlopów. Plan urlopów ustala pracodawca, biorąc pod uwagę wnioski pracowników i konieczność zapewnienia normalnego toku pracy. Planem urlopów nie obejmuje się jedynie urlopu na żądanie. Pracodawca nie ustala planu urlopów, jeżeli zakładowa organizacja związkowa wyraziła na to zgodę lub gdy u pracodawcy nie działają związki zawodowe. W takich sytuacjach pracodawca ustala termin urlopu po porozumieniu z pracownikiem.
Zgodnie z art. 161 KP pracodawca jest obowiązany udzielić pracownikowi urlopu w tym roku kalendarzowym, w którym pracownik uzyskał do niego prawo. Jeżeli z przyczyn leżących po stronie pracodawcy lub pracownika (np. przesunięcie terminu urlopu, choroba pracownika, urlop macierzyński) pracownik nie wykorzysta całego urlopu do końca roku, z dniem 1 stycznia następnego roku urlop ten staje się urlopem zaległym. Urlopu niewykorzystanego w terminie należy pracownikowi udzielić najpóźniej do dnia 30 września następnego roku kalendarzowego.
Kiedy pracownik nie chce pójść na urlop?
Jak powinien postąpić pracodawca w przypadku, kiedy pracownik, który został wysłany przez pracodawcę na zaległy urlop wypoczynkowy w czasie stanu epidemii nie będzie chciał z niego skorzystać? Pracownik musi pamiętać, że przepisy o przeciwdziałaniu COVID-19 dają obecnie pracodawcy możliwość kierowania na zaległy wypoczynek bez jego zgody. Obowiązkiem pracownika jest wykonywanie sumiennie i starannie powierzonej pracy oraz stosowanie się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są one sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę. Niewykonanie wydanego zgodnie z prawem polecenia służbowego może narazić pracownika na odpowiedzialność porządkową, a nawet stanowić podstawę do rozwiązania stosunku pracy. Za nieprzestrzeganie przez pracownika ustalonej organizacji i porządku w procesie pracy pracodawca może stosować jedną z kar porządkowych upomnienia lub nagany. Zgodnie zaś z art. 52 § 1 KP pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych.
Obowiązkowy urlop w czasie wypowiedzenia
Pracodawca ma jeszcze jedną możliwość skierowania pracownika na urlop wypoczynkowy bez uzyskania jego zgody. W myśl art. 1671 KP w okresie wypowiedzenia umowy o pracę pracownik jest obowiązany wykorzystać przysługujący mu urlop, jeżeli w tym okresie pracodawca udzieli mu urlopu. Przepis ten umożliwia pracodawcy wysłanie pracownika na urlop w okresie wypowiedzenia bez konieczności uzgadniania tego z pracownikiem. Co ważne nie ma znaczenia czy wypowiedzenia dokonał pracodawca czy pracownik. W obu sytuacjach pracodawca może skorzystać z takiego uprawnienia.
Zgodnie z przywołanym przepisem pracodawca może jednostronnie bez uzyskania zgody pracownika i bez konsultacji terminu urlopu wysłać pracownika na urlop wypoczynkowy. W przypadku skorzystania z takiej możliwości przez pracodawcę, pracownik ma obowiązek wykorzystać urlop zaległy z poprzednich lat ale także urlop bieżący. W razie wykorzystywania bieżącego urlopu przez pracownika na polecenie pracodawcy, pracodawca musi pamiętać, że może skierować go tylko w wymiarze proporcjonalnym do okresu zatrudnienia pracownika w roku w którym ustaje stosunek pracy.
Pracownik ma obowiązek wykorzystać urlop bieżący i urlopy zaległe w takim zakresie, w jakim udzieli je pracodawca.
Zaostrzenie przepisów wobec dłużników alimentacyjnych
- Długi z tytułu wypłacanych świadczeń z funduszu alimentacyjnego powiększają się corocznie o około 1,5 mld złotych. Długi te, jako zobowiązania administracyjnoprawne, nie przedawniają się.
- Nowelizacja ma na celu wprowadzenie bardziej dolegliwych sankcji za zaleganie ze świadczeniami alimentacyjnymi.
- Ustawodawca zdecydował m.in. o zmianie zasad zgłaszania dłużników do Biura Informacji Gospodarczej.
- Zaostrzone zostaną też kary dla pracodawców za wypłacanie dłużnikom pensji na czarno.
Informacje o dłużnikach w biurach informacji gospodarczej
Planowana nowelizacja przepisów ustawy z 9.4.2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 389, dalej: UdostInfoGospU) zmieni zasady ujawniania w rejestrze biura informacji gospodarczej informacji o długach dłużników alimentacyjnych wobec Skarbu Państwa powstałych z tytułu świadczeń wypłaconych w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, dopóki długi te nie zostaną na rzecz Skarbu Państwa spłacone. Dotychczas bowiem informacje o takich długach były z rejestru, zgodnie z art. 31 ust. 9 UdostInfoGospU, usuwane nie później niż po upływie 6 lat od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Jeżeli były starsze niż 6 lat, nie były też zgłaszane do rejestru. Nowelizacja zmieni ten stan rzeczy – informacja o tego typu długach nie będzie w ogóle podlega wykreśleniu z rejestru.
Dotyczy to długów z tytułu świadczeń wypłaconych z tzw. starego funduszu alimentacyjnego (funkcjonującego w ZUS do 30.4.2004 r.), długów z tytułu zaliczki alimentacyjnej funkcjonującej do 30.9.2008 r. oraz długów z tytułu obecnego funduszu alimentacyjnego funkcjonującego od 1.10.2008 r. Wysokość tego rodzaju długów rośnie co roku o około 1,5 mld zł. Są to zobowiązania cały czas wymagalne, nie przedawniają się. Długi te cały czas podlegają egzekucji i dlatego też ustawodawca zdecydował, że powinny cały czas widnieć w rejestrach biur informacji gospodarczej, aby wiedza o nich była powszechnie dostępna w obrocie rynkowym jako sankcja wobec dłużników za brak spłaty tych należności. Warto przypomnieć, że zgłoszenia tych należności do biur informacji gospodarczych od 2010 r. dokonują ich wierzyciele, tj. instytucje, które odpowiednie świadczenia wypłacały, tj. ZUS i gminy.
Kary dla pracodawców za wypłacanie na czarno wynagrodzenia dla dłużników alimentacyjnych
Nowelizacja przewiduje także większą odpowiedzialność pracodawcy za pomaganie dłużnikowi alimentacyjnemu w ukrywaniu dochodów i nie spłacaniu długów. Planowane w ustawie z 26.6.1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320 ze zm., dalej: KP) zmiany jasno wskazują, że pracodawca, który wypłaca wynagrodzenie wyższe niż wynikające z zawartej umowy o pracę, bez dokonania potrąceń na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych, pracownikowi ujawnionemu w Krajowym Rejestrze Zadłużonych, podlega, zgodnie karze grzywny od 1500 zł do nawet 45 000 zł (w art. 282 § 3 KP). Karze podlega także pracodawca, który bez umowy zatrudnia takiego dłużnika alimentacyjnego (art. 281 § 2 KP). I tutaj wymiar kary grzywny wynosi od 1500 zł do nawet 45 000 zł.
Zmiana przesłanek ujawniania w Krajowym Rejestrze Zadłużonych dłużników alimentacyjnych
Przewidywane są także zmiany w przepisach ustawy z 6.12.2018 r. o Krajowym Rejestrze Zadłużonych (Dz.U. z 2019 r. poz. 55, dalej: KRZU). W rejestrze, zgodnie ze zmienionym przepisem art. 2 ust. 1 pkt 4 KRZU, ujawniane będą osoby, wobec których toczy się egzekucja świadczeń alimentacyjnych lub egzekucja należności budżetu państwa powstałych z tytułu świadczeń wypłacanych w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, a które zalegają ze spełnieniem tych świadczeń za okres dłuższy niż 3 miesiące. Dotychczas, w Krajowym Rejestrze Zadłużonych ujawniane były tylko osoby, wobec których łącznie toczyły się oba rodzaje wymienionych powyżej egzekucji.
Prosta spółka akcyjna (PSA) od 2021 r.
Dotychczasowy katalog spółek kapitałowych
W obecnym stanie prawnym do katalogu spółek kapitałowych zalicza się, zgodnie z art. 4 § 1 pkt 2 ustawy z 15.9.2000 r. Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1526, dalej: KSH), tylko dwa typy, tj.: spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością i spółkę akcyjną.
Nowy typ spółki kapitałowej
Zgodnie natomiast ze zmianami wprowadzonymi ustawą z dnia 19.7.2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2019 r. poz. 1655, dalej: ZmKSH19(1) katalog ten ulegnie rozszerzeniu o trzeci typ spółki kapitałowej, mianowicie prostą spółkę akcyjną. ZmKSH19(1) dodaje nowy dział Ia Tytułu III KSH (art. 3001–300134) określający istotę prostej spółki akcyjnej jako spółki kapitałowej zawiązanej w każdym celu prawnie dopuszczalnym przez jedną albo kilka osób (akcjonariuszy), którzy nie odpowiadają za zobowiązania spółki i którzy są zobowiązani do wniesienia na pokrycie obejmowanych akcji (niepodzielnych, nieposiadających wartości nominalnej i niestanowiących części kapitału akcyjnego) wkładów pieniężnych lub wkładów niepieniężnych.
W założeniu ustawodawcy ma to być nowoczesna forma przeznaczona dla innowacyjnych przedsięwzięć, w tym w szczególności startupów i spółek high-tech, łącząca cechy spółki osobowej (możliwość wnoszenia wkładu w postaci pracy lub usług) ze spółką kapitałową (rozbudowany mechanizm pozyskiwania kapitału w drodze emisji akcji). Prosta spółka akcyjna ma być podmiotem o charakterze uniwersalnym, tj. dostępnym dla inwestorów działających w dowolnej branży.
Jak wskazano w treści uzasadnienia ZmKSH19(1), dostępnego na stronie http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/druk.xsp?nr=3236, duże znaczenie dla stworzenia tej nowej spółki kapitałowej miał z jednej strony fakt, że coraz ważniejszym elementem współczesnej gospodarki stają się przedsięwzięcia oparte o nowoczesne technologie, a w konsekwencji coraz większego znaczenia nabiera kapitał ludzki – nowatorskie rozwiązania technologiczne na wczesnych etapach rozwoju, innowacyjność i przedsiębiorczość, które to cechy niezwykle trudno precyzyjnie wycenić, z drugiej zaś strony uwzględniono niski poziom oszczędności oraz akumulacji kapitału inwestycyjnego w polskim społeczeństwie, przy wysokim poziomie wiedzy i doświadczenia polskich specjalistów m.in. z zakresu informatyki.
Cechy prostej spółki akcyjnej
Główne cechy prostej spółki akcyjnej wskazane w uzasadnieniu ZmKSH19(1) to m.in:
- kapitał akcyjny pozbawiony cechy stałości charakterystycznej dla kapitału zakładowego spółek z o.o. i akcyjnej; wysokość kapitału akcyjnego nie jest (i nie może być) wskazywana w umowie spółki, a jego zmiana nie następuje w sformalizowanym trybie podwyższenia bądź obniżenia, stanowiącym zmianę umowy spółki; przy zakładaniu spółki wymagany jest kapitał na poziomie 1 zł;
- elastyczne podejście do organów spółki, w tym możliwość wyboru pomiędzy tzw. systemem monistycznym (istnieje jeden organ wyposażony w kompetencje zarządcze i nadzorcze – rada dyrektorów) a dualistycznym (istnieją dwa organy, dlatego następuje rozdzielenie sfer zarządzania i nadzoru pomiędzy zarząd i radę nadzorczą) oraz szeroki zakres swobody stron umowy spółki w określeniu struktury i zasad funkcjonowania organów. Obok walnego zgromadzenia jako organu skupiającego akcjonariuszy ZmKSH19(1) wymaga jedynie ustanowienia zarządu albo rady dyrektorów;
- możliwość zawarcia umowy spółki w formie aktu notarialnego lub za pomocą wzorca umowy udostępnionego w systemie teleinformatycznym, tj. przez Internet (w trybie S24);
- możliwość przyznania akcji spółki za wkład niepieniężny, nieprzeznaczony na kapitał akcyjny, np. w postaci świadczenia pracy lub usług;
- rejestrowanie akcji spółki w rejestrze akcjonariuszy, który może mieć wyłącznie postać elektroniczną, prowadzonym przez odpowiednio wykwalifikowane podmioty, m.in.: Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych S.A., domy maklerskie i banki prowadzące działalność maklerską; rejestr akcjonariuszy jest jawny dla spółki i każdego jej akcjonariusza;
- uproszczenie procedur m.in. przy podejmowaniu uchwał organów spółki i umożliwienie ich podejmowania na piśmie lub za pomocą środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość (zdalnie), w postaci wideo- lub telekonferencji, pozwalających na udział w ich podejmowaniu także osobom nieobecnym fizycznie w miejscu posiedzenia;
- łatwiejsze dysponowanie środkami zainwestowanymi w spółkę, co jest możliwe m.in. dzięki konstrukcji akcji beznominałowych;
- znaczne uproszczenie reguł dotyczących likwidacji spółki, m.in. poprzez wprowadzenie wymogu wyłącznie jednego ogłoszenia o otwarciu likwidacji, trzymiesięcznego terminu na zgłaszanie roszczeń przez wierzycieli oraz brak ustawowego okresu karencji warunkującego możliwość podziału majątku pomiędzy akcjonariuszy, a także nową możliwość, nie występującą w stosunku do pozostałych spółek kapitałowych, wykreślenia prostej spółki akcyjnej z rejestru przedsiębiorców bez prowadzenia likwidacji w sytuacji, w której uchwała walnego zgromadzenia podjęta kwalifikowaną większością 3/4 głosów przy 50% quorum przewiduje przejęcie całego majątku spółki przez oznaczonego akcjonariusza (akcjonariusz przejmujący) z obowiązkiem zaspokojenia wierzycieli i pozostałych akcjonariuszy.
W stosunku do prostej spółki akcyjnej przyjęto zasadę dematerializacji akcji (braku postaci dokumentu).
Prosta spółka akcyjna spółką niepubliczną
Założono też, że do istoty prostej spółki akcyjnej należy jej niepubliczny charakter, co oznacza, że akcje tej spółki nie powinny być wprowadzane ani dopuszczane do zorganizowanego obrotu zorganizowanego, co dotyczy zarówno obrotu na rynku regulowanym, jak i alternatywnych systemów obrotu (ASO). Prosta spółka akcyjna jest bowiem narzędziem prawnym przeznaczonym dla przedsiębiorców zainteresowanym pozyskaniem kapitału w obrocie niepublicznym (venture capital), nie zaś dla przedsiębiorców, których celem jest pozyskanie kapitału na zorganizowanym rynku kapitałowym. Przemawia za tym w szczególności szeroki zakres swobody kształtowania umowy prostej spółki akcyjnej, co mogłoby stać w istotnej kolizji z potrzebą ochrony interesów ewentualnych drobnych inwestorów – akcjonariuszy mniejszościowych. Z uwagi na taki charakter nie nałożono na te spółki skomplikowanych wymogów i obciążeń przewidzianych dla spółek publicznych, m.in. w zakresie obowiązków informacyjnych.
Projektodawca zakłada, że prosta spółka akcyjna będzie dużo bardziej popularną niż spółka akcyjna formą prowadzenia działalności gospodarczej z uwagi na ograniczenie formalizmu i kosztów zawiązania tej spółki.
Etap legislacyjny
Z uwagi na treść art. 7 ustawy z 21.1.2021 r. o zmianie ustawy Kodeks postępowania administracyjnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 187) termin wejścia w życie przepisów dotyczących prostej spółki akcyjnej został przesunięty z 1.3.2021 r. na 1.7.2021 r.
Zarobki w Polsce będą jawne
Koniec z tajemnicą
Podstawowa zasada przewidziana w dyrektywie dotyczy jawności wynagrodzeń. W myśl projektowanego art. 5 już kandydat do pracy będzie znał wysokość wynagrodzenia na stanowisku, na które aplikuje. Taka informacja musi się znaleźć w ogłoszeniu o naborze lub zostać udostępniona kandydatowi jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy kwalifikacyjnej. Jednocześnie przyszły pracodawca nie będzie mógł pytać o dotychczasowe zarobki kandydata.
Prawo do informacji o zarobkach współpracowników zyska także osoba już zatrudniona w firmie.
W myśl projektowanego art. 7 dyrektywy każdy pracownik będzie miał możliwość zwrócenia się do pracodawcy o informacje dotyczące indywidualnego poziomu wynagrodzenia oraz średniego poziomu wynagrodzenia, w podziale na płeć, w odniesieniu do kategorii pracowników wykonujących taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości.
Rozwiązania te bardzo pozytywnie oceniają związkowcy z NSZZ „Solidarność”. W swojej opinii przesłanej do pełnomocnika rządu ds. równego traktowania działającego przy Ministerstwie Rodziny postulują rozwiązania idące nawet dalej, bo przyznające takie uprawnienie także organizacjom reprezentującym pracowników, w tym związkom zawodowym.
Podobnego zdania jest Piotr Ostrowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego projektu, bo może on doprowadzić do rewolucji na polskim rynku pracy, gdzie od lat funkcjonuje niepisana zasada utajniania wynagrodzeń pracowników, jako metoda zarządzania zasobami ludzkimi.
Obowiązki i kary
Inn są reakcje biznesu. W komentarzach przeważają raczej obawy.
– Podstawowe zagrożenie związane z wdrażaniem nowych przepisów to dodatkowe koszty związane ze sprawozdawaniem wysokości wynagrodzeń w firmach – komentuje Kamila Sotomska ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. I dodaje: – Kryzys ekonomiczny, jaki dotknął przedsiębiorców na całym świecie, to nie jest najlepszy czas na wprowadzanie nowych obciążeń.
Pracodawcy zwracają uwagę, że poza koniecznością wyrównywania wynagrodzeń kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach projekt przewiduje znacznie dalej idące obowiązki i kary za nieprzestrzeganie zasady równości płac. Przykładowo firmy zatrudniające powyżej 250 osób będą miały obowiązek raportowania informacji o siatce płac na poszczególnych stanowiskach. A przedsiębiorcy, u których rozbieżność między wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn przekroczy 5 proc., z automatu będą wykluczani z udziału w postępowaniach przetargowych.
Nowe przepisy przewidują też nowe zasady porównywania wynagrodzeń.
– Samej idei wyrównywania wynagrodzeń kobiet i mężczyzn nie sposób kwestionować. Projekt dyrektywy grozi jednak koniecznością absolutnego ujednolicenia pensji, co nie zawsze jest uzasadnione, szczególnie w oderwaniu od wyników ekonomicznych poszczególnych pracowników – zauważa Grzegorz Lang, radca prawny w Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Projekt dyrektywy przewiduje bowiem bardzo szeroką możliwość porównywania wynagrodzeń, nawet pomiędzy różnymi firmami, pod warunkiem że jest w nich to samo źródło ustalania wysokości wynagrodzeń. Nie uwzględnia więc naturalnych różnic w wynagrodzeniach, jakie występują między poszczególnymi regionami naszego kraju – dodaje.
– Jest to bardzo daleko idąca dyrektywa. Pytanie, czy nie za daleko – dodaje Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan.
Katarzyna Siemienkiewicz ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP
Obawiamy się, że nowe obowiązki pracodawców przewidziane w projekcie dyrektywy będą nieadekwatne do celu, jaki chce osiągnąć Komisja Europejska. Dodatkowe koszty sporządzania sprawozdań i ryzyko związane z ujawnianiem wynagrodzeń w danej firmie, co może zostać wykorzystane przez jej konkurencję, będą obciążać przedsiębiorców. Nierówność uprawnień najlepiej obrazuje przewidziane w projekcie dyrektywy rozwiązanie dotyczące kosztów procesu przed sądem pracy o dyskryminację płacową. Unijna propozycja przewiduje bowiem, że pracodawcy będą musieli ponosić te koszty nawet wtedy, gdy sąd uzna pozew zatrudnionego za bezpodstawny, bo stwierdzi, że nie był on dyskryminowany. Wydaje się, że takie podejście do nowych regulacji w stosunkach pracodawca–pracownik jest zbyt daleko idące i będzie stawiało przedsiębiorców z założenia na gorszej pozycji.
Sprawa o przeliczenie emerytury to nie sprawa dla sądów administracyjnych
Stan faktyczny
E.K. wniosła do WSA w Łodzi skargę na bezczynność ZUS w sprawie wniosku o ponowne ustalenie wysokości emerytury. Skarżąca wskazała, że pomimo złożenia wniosku o ponowne ustalenie wysokości emerytury organ nie podjął żadnych merytorycznych czynności w sprawie. W odpowiedzi na skargę ZUS wniósł o odrzucenie skargi z uwagi na jej niedopuszczalność, ewentualnie o jej oddalenie.
Stanowisko WSA
WSA w Łodzi odrzucił skargę E.K. na bezczynność ZUS w sprawie wniosku o ponowne ustalenie wysokości emerytury.
Sąd administracyjny po wpłynięciu skargi, a przed jej merytorycznym rozpoznaniem dokonuje oceny jej dopuszczalności, tj. bada, z urzędu swoją właściwość rzeczową, miejscową i funkcjonalną, bada także czy została ona wniesiona przez uprawniony podmiot, czy nastąpiło to w terminie, czy skarga spełnia określone warunki formalne.
Z akt sprawy wynika, że skarżąca złożyła w organie wniosek w przedmiocie ponownego ustalenia kwoty emerytury i wypłaty wyrównania.
ZUS w drodze decyzji ponownie z urzędu ustalił wysokość emerytury przyznanej na podstawie art. 24 ustawy z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 291; dalej: EmRentyFUSU). Podstawę decyzji stanowiły przepisy EmRentyFUSU i ustawy z 19.6.2020 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. 2020 r. poz. 222). Decyzja ta zawierała pouczenie o możliwości wniesienia od niej odwołania do sądu okręgowego.
Sąd uznał, że analiza akt sprawy i przepisów mających zastosowanie w sprawie prowadzi do wniosku, ze przedmiotowa sprawa nie podlega kognicji sądów administracyjnych, w związku z czym podlega ona odrzuceniu.
Stosownie do art. 1 ustawy z 30.8.2002 r. prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325; dalej: PostAdmU) sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości między innymi poprzez kontrolę działalności administracji publicznej, która sprawowana jest pod względem zgodności z prawem.
W świetle art. 3 § 2 pkt 8 PostAdmU, bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania może stać się przedmiotem skargi tylko w takim zakresie, w jakim dotyczy niewykonywania kompetencji w przypadkach określonych w art. 3 § 2 pkt 1 – 4 PostAdmU (tj. wydawania decyzji administracyjnych, określonego rodzaju postanowień oraz aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczących uprawnień lub czynności wynikających z przepisów prawa) lub w przepisach szczególnych, do których odnosi się art. 3 § 2 pkt 9 i art. 3 § 3 PostAdmU
W przypadku niektórych spraw kończących się wydaniem decyzji, z woli ustawodawcy ich kontrola należy do właściwości innych sądów niż sądy administracyjne.
Jak wynika z art. 83 ust. 1 ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 266; dalej: SysUbSpołU) ZUS wydaje decyzje w zakresie indywidualnych spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych.
Od decyzji ZUS przysługuje odwołanie do właściwego sądu w terminie i według zasad określonych w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego (art. 83 ust. 2 SysUbSpołU). Zgodnie natomiast z art. 4778 § 1 KPC sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych należą do właściwości sądów okręgowych, z wyjątkiem spraw, dla których zastrzeżona jest właściwość sądów rejonowych. Co więcej, odwołanie do sądu powszechnego przysługuje również w razie niewydania decyzji w terminie 2 miesięcy, licząc od dnia zgłoszenia wniosku o świadczenie lub inne roszczenia (art. 83 ust. 3 SysUbSpołU). Stosownie do art. 4779 § 4 KPC, jeżeli organ rentowy nie wydał decyzji lub orzeczenia w terminie dwóch miesięcy od dnia zgłoszenia roszczenia w sposób przepisany, odwołanie można wnieść w każdym czasie po upływie tego terminu. W myśl natomiast art. 47714 § 3 KPC, jeżeli odwołanie wniesiono w związku z niewydaniem decyzji przez organ rentowy, sąd w razie uwzględnienia odwołania zobowiązuje organ do wydania decyzji w określonym terminie, zawiadamiając o tym organ nadrzędny, albo orzeka co do istoty sprawy. Jednocześnie sąd stwierdza, czy niewydanie decyzji przez organ rentowy nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa.
Jedynie w wypadku spraw dotyczących decyzji przyznających świadczenie w drodze wyjątku oraz decyzji odmawiających przyznania takiego świadczenia, decyzji w przedmiocie umorzenia należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne, a także decyzji w przedmiocie wykreślenia zastawu skarbowego z rejestru, art. 83 ust. 4 SysUbSpołU wyłącza możliwość wniesienia odwołania do sądu ubezpieczeń społecznych. Stronie przysługuje prawo do wniesienia wniosku do Prezesa Zakładu o ponowne rozpatrzenie sprawy, na zasadach dotyczących decyzji wydanej w pierwszej instancji przez ministra. Do wniosku stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące odwołań od decyzji, określone w Kodeksie postępowania administracyjnego, co w konsekwencji otwiera również możliwość wnoszenia stosownych skarg do sądu administracyjnego.
Jak wynika zatem z powyższych przepisów, rozpoznanie środków zaskarżenia zarówno na decyzję w zakresie przeliczenia wysokości emerytury, jak i na fakt niewydania decyzji (czyli de facto bezczynność organu w tym zakresie) nie należą do właściwości sądów administracyjnych, albowiem do rozpoznania środka odwoławczego od takiej decyzji, jak i faktu jej niewydania w terminie 2 miesięcy (bezczynności w tym zakresie) właściwy jest sąd powszechny nie zaś sąd administracyjny.
Stosownie do art. 58 § 1 pkt 1 PostAdmU, sąd odrzuca skargę, gdy sprawa nie należy do właściwości sądu administracyjnego.
Pod względem prawnym problem, który rozstrzygał WSA jest dość prosty. Przepisy prawa wskazują bowiem wprost na kognicję sądu powszechnego. W świadomości społecznej jednakże regulacje prawne nie są oczywiste, gdy chodzi o sytuację, w której na pewnym etapie sprawę rozstrzygają organy administracji publicznej, a na innym sądy powszechne (daleka analogia: sprawy o aktualizację opłaty za użytkowanie wieczyste).
NSA: Nie ma WDT, gdy towar wciąż leży w magazynie
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU), przez wewnątrzwspólnotową dostawę towarów rozumie się wywóz towarów z terytorium kraju na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju, jeżeli ma miejsce w wykonaniu dostawy towarów. Art. 42 ust. 1 VATU przesądza zaś, że transakcje tego typu podlegają opodatkowaniu 0% stawką VAT, przy spełnieniu szeregu warunków.
Kluczowe warunki dotyczą posiadania przez dostawcę dokumentacji potwierdzającej dostarczenie towaru do innego kraju UE. O problemach w pozyskiwaniu odpowiednich dokumentów można napisać niezłą rozprawkę. Dość jednak powiedzieć, że brak pozyskania ich w określonym terminie skutkuje koniecznością rozliczenia transakcji ze stawką krajową. Z kolei otrzymanie dowodów po terminie upoważnia podatnika do wykazania WDT ze stawką 0% VAT za okres rozliczeniowy, w którym dostawa ta została dokonana, i dokonania korekty w zakresie rozliczenia ze stawką krajową.
Tyle teorii. Praktyka jest dużo bardziej frapująca. Przykładowo, stosunkowo często zdarza się, że proces logistyczny związany z dostawą unijną przechodzi różnego rodzaju turbulencje jeszcze zanim na dobre się rozpocznie. Tym bardziej w czasach pandemii. Nie są niczym nadzwyczajnym sytuacje, w których podatnik sprzedaje towar kontrahentowi unijnemu (z przeznaczeniem do innego kraju UE), ale tenże towar… jeszcze przez jakiś czas zalega u sprzedawcy. Czekając na odbiór. Decydują o tym względy różnorakie, często także biznesowe i finansowe. Sprzedaż i faktura wystawiona np. w marcu to wynik za marzec. Nieistotne, że towar zostanie odebrany dopiero w maju. Sytuacja taka może jednak rodzić istotne problemy w praktyce rozliczeń podatkowych.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik dokonuje dostaw towarów na rzecz kontrahentów posiadających siedziby w innych krajach UE. Transport organizowany i opłacany jest przez kontrahenta (towar najczęściej odbiera przewoźnik). W praktyce zdarzają się jednak sytuacje, w których podatnik zawiera ze swoimi kontrahentami odrębne porozumienia o nazwie „Transfer of Title”. Na ich podstawie, własność towaru przechodzi na kontrahentów jeszcze przed odbiorem towaru z magazynu podatnika. Porozumienia są zawierane ze względu na fakt, iż kontrahent nie jest w stanie stwierdzić kiedy dokona odbioru towaru i kiedy będzie mógł zlecić jego odbiór przewoźnikowi. Natomiast na sam moment zawarcia porozumienia, podatnik jest w stanie postawić do dyspozycji zamówiony towar.
W konsekwencji, towar gotowy do odbioru i wywiezienia poza terytorium kraju, przechodzi na własność kontrahenta mimo, iż fizycznie pozostanie on nadal (acz czasowo) w magazynie sprzedawcy. Podatnik potrafi jednak jednoznacznie stwierdzić, iż dany towar jest przeznaczony na potrzeby transakcji transgranicznej. W związku z tym, ma on chrapkę na potraktowanie takiej dostawy jako WDT już w miesiącu podpisania porozumienia „Transfer of Title” i opodatkowania jej 0% stawką VAT.
Zdaniem podatnika to przeznaczenie danego towaru, niezależnie od miejsca, w którym formalnie dochodzi do przejścia własności towaru, skutkuje klasyfikacją dostawy jako wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów.
Mniej entuzjazmu wykazał co do takiego podejścia organ podatkowy. Uznał bowiem, że charakter opisanych dostaw nosi znamiona sprzedaży krajowej. Podatnik przenosi bowiem prawo do rozporządzania towarem jak właściciel na terytorium kraju. Mogą zaś zaistnieć okoliczności, w których na dzień wystawienia faktury ze stawką 0%, nie dojdzie do wywozu towaru z terytorium kraju. Wobec tego podatnik wystawiając fakturę dotyczącą sprzedaży towaru z przeznaczeniem do jego wywozu nie może zastosować 0% stawki VAT jeśli faktura dotyczyć towaru, który czasowo pozostanie w magazynie. Zwłaszcza, gdy podatnik nie jest w stanie przewidzieć w jakim terminie kontrahent dokona odbioru towaru.
Sprawa trafiła przed oblicze sądu. WSA w Gdańsku w wyroku z 12.9.2017 r., I SA/Gd 929/17, Legalis w zasadzie stanął po stronie podatnika. Uznał bowiem, że w opisywanym schemacie zostaną spełnione łącznie wszystkie przesłanki dające prawo do zakwalifikowania ww. transakcji jako wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów w rozumieniu art. 13 ust. 1 VATU. Nie oznacza to jednak od razu możliwości stosowania 0% stawki VAT. Ta zależy od spełnienia dodatkowych warunków, z czego podatnik zdaniem WSA doskonale zdaje sobie sprawę. Zatem sąd zaprezentował w swoim wywodzie koncepcję „warunkowego WDT”. Z takim podejściem fiskus nie mógł się zgodzić, sprawą musiał się zatem zająć NSA.
Stanowisko sądu
NSA w wyroku z 25.8.2020 r., I FSK 2061/17 nie pozostawił jednak na sądzie niższej instancji suchej nitki. Zauważył po pierwsze, że o zaistnieniu WDT nie decyduje wyłącznie przeznaczenie danego towaru do późniejszej wysyłki na terytorium innego państwa członkowskiego. Dodatkowo, musi nastąpić wywóz towaru do innego kraju UE. I to – zgodnie z art. 13 ust. 1 VATU – nastąpić musi w wykonaniu dostawy (a nie choćby i w krótkim czasie po dostawie).
Inna sprawa, że nie zawsze wywóz towaru po jakimś czasie od jego nabycia musi oznaczać, że wywóz ten nie następuje w wykonaniu dostawy. Wywóz taki może być bezpośrednią konsekwencją nabycia towaru z tytułu dostawy, przepisy nie określają w tym zakresie ramowych granic czasowych. W analizowanym jednak przypadku, towary nie dość, że fizycznie nie opuściły terytorium kraju, to ich nabywca dopiero zamierza odebrać je z magazynów spółki i to w nieokreślonym terminie. Rozpada się więc jakikolwiek związek między dostawą a transportem przez granicę. Co nie oznacza, że podatnik musi dla opisywanej transakcji zastosować definitywnie 23% stawkę VAT. NSA zauważył bowiem, że w sytuacji, gdy pomiędzy sprzedażą a wysłaniem towaru za granicę mija jakiś czas, w którym podatnik magazynuje (przechowuje) towar, podatnikowi przysługuje prawo korekty wykazanej pierwotnie z tego tytułu dostawy krajowej (podatku krajowego) i do zastosowania stawki 0% z tytułu udokumentowanego wywozu towaru z kraju w ramach wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów. Nie można jednak odwrócić tej sekwencji. Koncepcja „warunkowego WDT” nie znajduje więc uzasadnienia.
I znów klasyczny podatkowy rollercoaster. Stanowisko zmienia się jak w kalejdoskopie. A na koniec… NSA wbrew podejściu sądu niższej instancji, przyznaje rację fiskusowi. Co też nie jest zjawiskiem tak znowu powszechnym. Czy jednak powinno nas to w tym wypadku dziwić?
Oddając się lekturze wyroków można dojść do wniosku, że gdzieś po drodze doszło do pewnego pomieszania pojęciowego. Wbrew stanowisku WSA w Gdańsku (nad czym autor materiału – Gdańszczanin – ubolewa, ale tylko trochę), art. 42 ust. 1 VATU nie określa warunkowej możliwości uznania określonej dostawy jako wewnątrzwspólnotowej. A jedynie warunkowe stosowanie 0% stawki VAT. Definicję WDT zawiera bowiem art. 13 ust. 1 VATU i z niej wynika konieczność nierozerwalnego związku między dostawą a wywozem. W opisywanej sprawie tego związku zabrakło. Można więc uznać, że w sytuacji, gdy termin wywozu nie jest w momencie dokonywania dostawy znany, transakcję trzeba opodatkować stawką krajową.
Oczywiście, możliwość dokonania korekty oparta pośrednio o art. 42 ust. 12a VATU jawi się tu w pewnym sensie jako niekonsekwencja NSA. Skoro bowiem pierwotnie nie mamy do czynienia z WDT, to dlaczegóż by podatnik miał prawo dokonania korekty właściwej właśnie dla WDT (acz z opóźnionym odbiorem dokumentacji)? Nie ma co jednak tematu drążyć, bo takie stanowisko jest jednak korzystne. W przeciwnym wypadku, opisywana sprzedaż stanowiłaby… dwie transakcje. Dostawę krajową oraz nietransakcyjne WDT, o którym mowa w art. 13 ust. 3 VATU. To byłby dopiero ambaras (zwłaszcza dla zagranicznego nabywcy).
Wątek jest jednak ciekawy. Np. WDT choćby zupełnie terminowo realizowane, ale na warunkach ExW w zasadzie polega na tym samym. Nabywca unijny nabywa towar w kraju (już w magazynie dostawcy) i sam wywozi do innego kraju. Nie są to jednak (na szczęście) dwie odrębne transakcje. Tak długo jednak jeśli istnieje między dostawą i wywozem rozsądny związek czasowy. Taką chyba trzeba postawić w tej wielowątkowej sprawie pointę. Rozciągając jej istotę także na eksportowe transakcje pozaunijne.
O pozostawaniu w stanie czynnym decyduje wola sędziego
Brak zgody na zajmowanie stanowiska sędziego
W.T. – Sędzia Sądu Okręgowego w K. wniósł odwołanie od uchwały Krajowej Rady Sądownictwa (dalej: KRS), która nie wyraziła zgody na dalsze zajmowanie przez niego stanowiska sędziego. Skarżący, który osiągnął ustawowy wiek przejścia w stan spoczynku, zarzucił bezzasadne i nieuprawnione przyjęcie KRS, że interes wymiaru sprawiedliwości, w tym racjonalne wykorzystanie kadr sądownictwa powszechnego, nie przemawiają za dalszym zajmowaniem przez niego stanowiska sędziego. Twierdził, że KRS nie dokonała prawidłowych ustaleń w zakresie obciążenia go jako sędziego, zaś zaskarżona uchwała jest w istocie arbitralna, oparta na niedostatecznych ustaleniach, bez odniesienia do niego jako sędziego. Skarżący dowodził, że nieetyczne jest stwierdzenie nieprzydatności do dalszego zajmowania stanowiska sędziego orzekającego blisko 40 lat, prezentującego nienaganne zachowanie w relacjach służbowych i w stosunku do osób trzecich, długoletniego wizytatora do spraw cywilnych i wieczystoksięgowych, wypełniającego na co dzień liczne czasochłonne, żmudne i trudne organizacyjnie obowiązki z tym związane.
KRS wskazywała, że od zaskarżonej uchwały nie przysługuje odwołanie twierdząc, iż „ostateczność” jej uchwały w rozumieniu art. 69 § 1b ustawy z 27.7.2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 2072; dalej: PrUSP) nie jest równoznaczna z „ostatecznością” decyzji administracyjnej w trybie KPA, a oznacza „prawomocność” czyli w rezultacie niezaskarżalność.
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżoną uchwałę i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia KRS uznając, że 69 § 1b PrUSP nie wyłącza możliwości odwołania się sędziego od uchwały KRS (zob. wyrok SN z 26.2.2020 r., I NO 190/19, Legalis; wyrok SN z 13.2.2020 r., I NO 189/19, www.sn.pl). Wyłączenie stosowania przepisów KPA w postępowaniu przed KRS nie oznacza, że terminologia stosowana w systemie prawnym, nauce prawa i orzecznictwie, a mająca swe pierwotne źródło w prawie administracyjnym, nie jest uwzględniania na gruncie przepisów regulujących postępowanie przed KRS. Zarówno argumenty logiczno-językowe, jak i wykładnia systemowa oraz prokonstytucyjna, prowadzą do wniosku, że racjonalny ustawodawca nie wyłączyłby uprawnienia sędziego do odwołania od uchwały Rady, o której mowa w art. 69 § 1b PrUSP w trybie art. 44 ustawy z 12.5.2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (t.j. Dz.U. z 2021 r., poz. 269; dalej: KrRadSądU). Zgodnie z art. 78 Konstytucji RP każdemu przysługuje prawo do zaskarżenia dotyczących go orzeczeń i decyzji, a wyjątki od tej zasady jak i tryb zaskarżania określa wyraźnie ustawa. Ponieważ postępowanie przed KRS jest jednoinstancyjne to zasada zaskarżania jej uchwał w sprawach osobowych do Sądu Najwyższego jest realizacją normy konstytucyjnej.
Uznaniowość ograniczona kryteriami
Sąd Najwyższy wyjaśnił, że KRS nie może działać na zasadzie pełnej uznaniowości i w ten sposób decydować o pozostawieniu sędziego w stanie czynnym po osiągnięciu przez niego ustawowego wieku przechodzenia w stan spoczynku w sytuacji, gdy sędzia ten złożył oświadczenie o woli dalszego pełnieniu urzędu i załączył wymagane zaświadczenia. Uznaniowość Rady jest ograniczona kryteriami wskazanymi expressis verbis w art. 69 § 1b PrUSP, których treść nie może być ustalana w oderwaniu od art. 69 § 1 PrUSP oraz zasad związanych z istotą władzy sądowniczej, mających swoje źródło w Konstytucji RP. W przypadku podejmowania uchwały dotyczącej wyrażenia zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez sędziego osiągającego wiek uprawniający do przejścia w stan spoczynku przesłankami, które KRS jest zobowiązana uwzględnić, są: uzasadniony interes wymiaru sprawiedliwości lub ważny interes społeczny, w szczególności racjonalne wykorzystanie kadr sądownictwa powszechnego lub potrzeby wynikające z obciążenia zadaniami poszczególnych sądów. W świetle Konstytucji RP ustalanie wieku przejścia w stan spoczynku sędziów i procedur przechodzenia sędziów w stan spoczynku nie może naruszać zasady nieusuwalności i powiązanej nią zasady niezawisłości sędziowskiej. KRS nie może podejmować swojej decyzji arbitralnie, konieczna jest pogłębiona analiza i wszechstronne rozważenie sprawy, w tym uwzględnienie pełnego obciążenia sędziego, w tym pełnienia funkcji wizytatora, doświadczenia oraz słusznego interesu indywidualnego sędziego.
W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że użyte w art. 69 § 1 PrUSP sformułowanie o „woli dalszego zajmowania stanowiska” wskazuje na powiązanie tego przepisu z konstytucyjną zasadą nieusuwalności sędziów. Uregulowanie z art. 69 § 1b zd. 1 PrUSP, choć stanowi o wyrażaniu zgody przez KRS, to w istocie odnosi się do swego rodzaju sprzeciwu, który musi zostać dokładnie uzasadniony przez wskazanie, w czym KRS upatruje braku interesu wymiaru sprawiedliwości lub ważnego interesu społecznego w pozostawieniu sędziego w stanie czynnym. W rezultacie skorzystanie z przesłanek w postaci „racjonalnego wykorzystanie kadr sądownictwa powszechnego lub potrzeb wynikających z obciążenia zadaniami poszczególnych sądów” wymaga uwzględniania wszelkich okoliczności i nie może ograniczyć się wyłącznie do wskazania danych statystycznych.
Sąd Najwyższy podkreślił, że zgodnie z art. 186 ust. 1 Konstytucji RP zasadniczą rolą KRS jest obowiązek stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w świetle którego powinna być podejmowana uchwała w przedmiocie zgody na pozostawienie sędziego w stanie czynnym. Oznacza to, że KRS powinna wszechstronnie rozważyć sprawę mając na względzie niezawisłość sędziowską, która wyraża się w gwarancjach dla sędziego. W rezultacie interes wymiaru sprawiedliwości nie może być sprzeczny ze słusznym interesem sędziego do skorzystania z przewidzianej ustawą możliwości dalszego pełnienia służby sędziowskiej po osiągnięciu ustawowego wieku przejścia w stan spoczynku, w sytuacji gdy spełnia on wszystkie wskazane w ustawie wymogi formalne.
Firmy chcą negocjować z rządem podwyżkę składek
Federacja Przedsiębiorców Polskich proponuje podwyżkę składki na ubezpieczenie zdrowotne z obecnych 9 proc. do 9,25 proc.
Podwyżka składki zdrowotnej pracownika otrzymującego najniższe wynagrodzenie o 0,25 pkt proc. oznaczałaby podwyższenie kosztów jego zatrudnienia o 6 zł miesięcznie. U pracownika zarabiającego przeciętnie podwyżka wyniosłaby 12 zł.
W kolejnych latach składka ma rosnąć o następne 0,25 proc. Podwyżkę mają finansować z własnej kieszeni wszyscy przedsiębiorcy. W ten sposób nakłady na służbę zdrowia mają wzrosnąć już w pierwszym roku o około 2,7 mld zł. Po trzech takich podwyżkach, do 2024 r., dodatkowe wpływy na opiekę zdrowotną wzrosną do 8,6 mld zł.
Gra w otwarte karty
Propozycja FPP ma wyjść naprzeciw rządowym planom zwiększania finansowania służby zdrowia, która mocno ucierpiała w czasie epidemii koronawirusa. Z nieoficjalnych informacji płynących od władzy wynika bowiem, że rozważane są różne warianty zwiększenia tych nakładów: podatek od reklam, zwiększenie danin od najbogatszych czy zmiany w zasadach oskładkowania mikroprzedsiębiorców.
– Nie możemy się zgadzać na podnoszenie obciążeń pracodawców, nie znając całości planów rządu. Wsparcie finansowe systemu ochrony zdrowia jest bardzo ważne i jako pracodawcy widzimy jego potrzebę. Jednak, aby odpowiedzialnie podchodzić do ochrony miejsc pracy w warunkach pandemii, która nie słabnie, musimy rozmawiać całościowo. Apelujemy więc do pana premiera, by rozmawiał ze środowiskiem biznesu o pakiecie planowanych działań, a nie zmuszał nas do recenzowania pojedynczych jego pomysłów. Szczególnie gdy nie wiemy, jakie jeszcze dodatkowe obciążenia są planowane – komentuje Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.
– Nie budzi chyba najmniejszych wątpliwości, że trzeba zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia – dodaje Beata Małecka-Libera, senator Koalicji Obywatelskiej, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia. – Zacznijmy budować prawdziwy system ochrony zdrowia, w którym Polacy będą mieli dostęp nie tylko do szpitali, ale także do profilaktyki nowotworowej czy chorób układu krążenia, tak by zapobiegać chorobom, a nie leczyć ich skutki. Sporym problemem jest także to, że wielu ozdrowieńców, wyleczonych z Covid-19, po powrocie ze szpitala do domu nie ma sił, mają kłopoty z wydolnością krążeniową, a w konsekwencji nie są zdolni do pracy ani normalnego funkcjonowania.
Dodatkowe ubezpieczenie
Federacja proponuje także rozwinięcie pomysłu na podwyżkę składek poprzez stworzenie możliwości dodatkowego ubezpieczenia dającego prawo do ekstraświadczeń. Przystąpienie do dobrowolnego Pracowniczego Planu Zdrowotnego, z możliwością rezygnacji z dodatkowego ubezpieczenia w każdej chwili, dawałoby prawo do dodatkowego leczenia onkologicznego i kardiologicznego, z gwarancją maksymalnego okresu oczekiwania na konsultacje u specjalistów. Wpływy ze składek na poziomie 0,75 proc. wynagrodzenia pracownika miałyby trafiać do towarzystw ubezpieczeń wzajemnych zarządzanych lokalnie przez samorządy.
TUW mogłyby, w zamian za dodatkową składkę, oferować szerszą ofertę usług zdrowotnych.
Zmniejszenie kosztów
W dofinansowaniu publicznej ochrony zdrowia pracodawcy widzą szansę na poprawę zdrowia pracowników i ich zdolności do pracy – także w przyszłości.
Aktualne statystyki ZUS wskazują bowiem, że w 2020 r. ubezpieczeni wykorzystali 256 mln dni zwolnień lekarskich, co kosztowało przedsiębiorców przeszło 8,4 mld zł wydanych na wynagrodzenie chorobowe należne pracownikowi w pierwszych dniach zwolnienia lekarskiego.
Szacuje się, że w czasie nieobecności zatrudnionych przepada w Polsce nawet 87 mld zł.
Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich
Naszą propozycję kierujemy do wszystkich partii politycznych. Zdajemy sobie sprawę, że propozycja podwyżki składki zdrowotnej jest niepopularna, ale biorąc pod uwagę obecny stan służby zdrowia, taka podwyżka jest nieunikniona. Nasz pomysł zakłada wzrost składki zdrowotnej o 0,25 proc. rocznie, który będzie neutralny dla pracowników i finansowany wyłącznie przez pracodawców. W praktyce oznacza to wzrost danin o kilka czy kilkanaście złotych miesięcznie od pracownika, w zależności od wysokości jego wynagrodzenia. Szacujemy jednak, ze spowoduje to wzrost nakładów na ochronę zdrowia już w przyszłym roku o 2,7 mld zł a w kolejnych latach nawet ponad 8 mld zł. Naszym zdaniem takie systemowe rozwiązanie jest lepsze niż wprowadzanie np. nowego podatku od reklam, bo zapewni stabilny wzrost nakładów na ochronę zdrowia. A ten wzrost jest konieczny bo covid spowodował spustoszenie w zdrowiu wielu Polaków. A bez zdrowych pracowników nie odbudujemy naszej gospodarki.
Anonimizacja danych czy odmowa udostępnienia informacji publicznej?
Stan faktyczny
Zaskarżoną decyzją utrzymano decyzję o odmowie udostępnienia R.S. informacji publicznej poprzez przesłanie kopii wszystkich wyroków wraz z uzasadnieniami wydanych w 2016 r., rejestrowanych w repertorium C oraz Ca pod symbolem 031.
W uzasadnieniu decyzji organ I instancji wskazał, że udzielenie wnioskowanej informacji nie było możliwe ze względu na prywatność osób, których informacja ta dotyczy. Sprawy dotyczące ochrony dóbr osobistych są sprawami szczególnymi – zawierają szereg opisów stanu faktycznego, których skutkiem byłoby naruszenie dóbr osobistych, a więc wartości podlegających ochronie w najwyższym stopniu w szczególności takich jak zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko, pseudonim, wizerunek tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania. W takim przypadku charakterystyka sytuacyjna tworzyła ryzyko naruszenia prawa do prywatności osób fizycznych nawet przy dokonaniu anonimizacji danych osobowych.
Odwołanie i skarga
W odwołaniu od tej decyzji R.S. stwierdził, że orzeczenia sądów publikowane są w ogólnie dostępnych portalach. Mogą się zdarzyć wyroki, których udostępnienie mogłoby naruszyć prywatność osoby lub osób. Jednak w tym zakresie Prezes Sądu Okręgowego mógł odmówić ich udostępnienia, przy jednoczesnym udostępnieniu pozostałych orzeczeń.
Organ II instancji zaskarżoną decyzję utrzymał w mocy.
W skardze do WSA R.S. wniósł o uchylenie decyzji obu instancji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania organowi pierwszej instancji.
W uzasadnieniu skarżący stwierdził, że anonimizacja orzeczeń oraz ich uzasadnień co do zasady ma zapobiegać naruszeniom prywatności stron postępowań sądowych. Mogą zdarzyć się orzeczenia, które dotyczą także sfery prywatności i ich anonimizacja jest niemożliwa. Jednakże w przypadku większości orzeczeń wystarczy zwykła anonimizacja i co do zasady, po jej wykonaniu, orzeczenia powinny zostać udostępnione.
Stanowisko WSA
Sąd stwierdził, że skarga jest zasadna.
W rozpoznawanej sprawie organy administracji obu instancji odmawiając skarżącemu żądanej informacji powołały się na konieczność ograniczenia dostępu do informacji umożliwiających identyfikację osoby fizycznej.
Ocena prawidłowości działania organu, do którego wpłynął wniosek, w pierwszej kolejności wymaga stwierdzenia, czy żądana informacja stanowi informację publiczną w rozumieniu DostInfPubU i czy podmiot będący adresatem żądania jest podmiotem zobowiązanym do udostępnienia informacji publicznej.
W orzecznictwie NSA podkreśla się, że definicja pojęcia „informacji publicznej”, wynikająca z art. 1 ust. 1 w zw. z art. 6 ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2020 r. poz. 2176; dalej: DostInfPubU) ma szeroki zakres przedmiotowy i obejmuje każdą wiadomość wytworzoną przez szeroko rozumiane władze publiczne i osoby pełniące funkcje publiczne lub odnoszącą się do władz publicznych, a także wytworzoną lub odnoszącą się do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem publicznym.
Żądane przez skarżącego informacje stanowią expressis verbis informację publiczną w rozumieniu art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. a tiret trzecie DostInfPubU. Zgodnie z treścią tego przepisu udostępnieniu podlega informacja publiczna, w szczególności o danych publicznych, w tym treść i postać dokumentów urzędowych, w szczególności treść orzeczeń sądów powszechnych, SN, sądów administracyjnych, sądów wojskowych, TK i TS.
Fakt, że treść orzeczeń sądowych stanowi informację publiczną nie oznacza jednak automatycznie, że adresat wniosku o udostępnienie informacji publicznej jest bezwzględnie zobowiązany do umożliwienia zapoznania się z takimi informacjami. Zaznaczyć należy, że stosownie do art. 1 ust. 2 DostInfPubU, przepisy ustawy nie naruszają przepisów innych ustaw określających odmienne zasady i tryb dostępu do informacji będących informacjami publicznymi. Jednocześnie w myśl art. 5 DostInfPubU prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie i na zasadach określonych w przepisach, do których wskazany przepis odsyła.
W kontrolowanej sprawie, odmówiono skarżącemu udostępnienia żądanych przez niego wyroków wraz z uzasadnieniami przyjmując, że odmowę udostępnienia tej informacji uzasadnia ochrona prywatności osoby fizycznej, a więc prawo do żądania udostępnienia informacji publicznej podlega w tym przypadku ograniczeniu ustawowemu, o którym mowa w art. 5 ust. 2 zd. 1 DostInfPubU.
W tym względzie przede wszystkim podkreślić należy, że prawo do prywatności ma charakter szczególny w systemie praw i wolności konstytucyjnych. Art. 47 Konstytucji RP wskazuje bowiem, że każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Przepis ten nakłada więc na władze publiczne obowiązek ochrony chronionych prawem dóbr jednostki, w tym ochrony prawnej życia prywatnego, przed nieuzasadnioną ingerencją. Przy czym pamiętać należy, że art. 61 ust. 1 Konstytucji RP gwarantuje obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne.
W przypadku kolizji tych dwóch konstytucyjnych praw – z jednej strony konstytucyjnego prawa do informacji, zagwarantowanego w art. 61 ust. 1 Konstytucji RP, z drugiej prawa do prywatności – nie można bezwzględnie przyznać priorytetu temu pierwszemu. Nie istnieje formuła zagwarantowania obywatelom dostępu do informacji za wszelką cenę. Nie można również wykluczyć możliwości ingerencji w sferę prywatną za pomocą prawa do informacji publicznej (por. wyrok TK z 19.6.2002 r., K 11/02, Legalis). TK w wyroku z 5.3.2003 r., K 7/01, Legalis wskazał, że prawo do ochrony życia prywatnego, tak jak każda inna wolność i prawo jednostki, znajduje swoje umocowanie aksjologiczne w godności osoby, jednakże utożsamianie naruszenia każdego prawa i wolności z naruszeniem godności pozbawiałoby gwarancje zawarte w art. 30 Konstytucji RP samodzielnego pola zastosowania.
Z tego powodu pogodzenie obu wartości konstytucyjnych, tj. prawa do informacji publicznej, bez uszczerbku dla prawa do prywatności osoby fizycznej, może i powinno być zrealizowane poprzez anonimizację danych umożliwiających identyfikację osoby.
Z uzasadnienia decyzji wynika, że zakresem żądania skarżącego objęte były sprawy dotyczące naruszenia dóbr osobistych, a więc sprawy, w których uzasadnienia mogą odnosić się do danych wrażliwych, do specyficznych czynników określających cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe czy społeczne, do poglądów politycznych czy światopoglądu, do statusu majątkowego lub do charakterystycznych, acz typowych dla określonego środowiska czy społeczności okoliczności faktycznych sprawy. Wskazane powyżej czynniki nie wyczerpują otwartego katalogu rodzajów informacji, które mogą być przypisane konkretnej osobie fizycznej. Wskazuje się również, że informacje, które bez nadzwyczajnego wysiłku, bez nieproporcjonalnie dużych nakładów dają się powiązać z określoną osobą, zwłaszcza przy wykorzystaniu łatwo osiągalnych źródeł powszechnie dostępnych, również podlegają zaliczeniu do kategorii danych osobowych (por. wyrok NSA z 19.1.2010 r., I OSK 491/09, Legalis).
W konsekwencji udostępnienie wyroków i uzasadnień w tego typu sprawach wymaga bardziej niż zwykle zaawansowanego procesu anonimizacji, zmierzającego do pozbawienia uzasadnień orzeczeń treści odnoszących się do wskazanych wyżej danych umożliwiających identyfikację osób fizycznych.
Zdaniem Sądu, konieczność ochrony prywatności osób fizycznych nie zwalnia organu z obowiązku udostępnienia informacji publicznej. Rzeczą organu jest jedynie zapobiec dostępowi do konkretnych informacji umożliwiających identyfikację osoby fizycznej, co w praktyce oznacza udostępnienie dokumentów odpowiednio zanonimizowanych ze względu na prywatność osoby fizycznej, o czym stanowi art. 5 ust. 2 DostInfPubU. Dopiero jednak w razie uznania i przekonującego wykazania, że istnieje potrzeba ochrony prywatności określonej osoby lub osób, a celu tego w dostateczny sposób nie spełni anonimizacja danych wrażliwych organ, do którego skierowano wniosek o udostępnienie informacji publicznej, winien – w oparciu o art. 16 DostInfPubU – wydać decyzję administracyjną odmawiającą udostępnienia konkretnej informacji publicznej, powołując się na ograniczenia zawarte w art. 5 ust. 2 DostInfPubU.
Ocena czy prawo do informacji publicznej danego rodzaju podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej winna być przy tym dokonana w sposób zindywidualizowany, odrębnie dla każdej z żądanych informacji, z wyraźnym wskazaniem, jakie konkretnie przesłanki przemawiają za odmową udzielenia konkretnej informacji (por. wyrok WSA w Łodzi z 17.11.2015 r., II SA/Łd 801/15, Legalis).
Różnicowanie wynagrodzenia pełnomocnika z wyboru i pełnomocnika z urzędu