Darowizna zwrotna a VAT. Jak można zaszkodzić sobie i bliskim

Zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy z 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej jako: VATU), podlega opodatkowaniu VAT również nieodpłatnie przekazanie przez podatnika towarów należących do jego przedsiębiorstwa, a także wszelkie inne darowizny – jeżeli tylko podatnikowi przysługiwało, w całości lub w części, prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego z tytułu nabycia, importu lub wytworzenia tych towarów lub ich części składowych.

W przypadku transakcji nieruchomościowych, zwłaszcza między członkami rodziny, ważny jest także art. 15 ust. 1 i 2 VATU. Przepisy te określają status podatnika VAT jako podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, w sposób ciągły i dla celów zarobkowych.

Dopiero kombinacja zakładająca łączne spełnienie ww. warunków może skutkować opodatkowaniem darowizny podatkiem VAT. Czasem jednak fiskus w swoich rozstrzygnięciach skupia się na jeszcze innych aspektach, mających znaczenie dla zupełnie innych przejawów życia podatkowego. Oto dość świeży dowód jak pogmatwane i wzajemnie poplątane bywają stany faktyczne w tym zakresie.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa?

Z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej wystąpiła córka podatniczki prowadzącej działalność gospodarczą. Z uwagi na pogarszający się stan zdrowia, podatniczka przekazała drzewiej w drodze darowizny swojej córce m.in. prawo wieczystego użytkowania działki wraz z posadowionymi na tym gruncie budynkami. Darowizna została opodatkowana VAT jako nieodpłatna dostawa towarów.

Szczęśliwie, stan zdrowia podatniczki zaczął się poprawiać. Z tego względu, córka w pierwszej kolejności oddała grunt wraz z budynkami swojej matce w odpłatną dzierżawę. Aby jednak nie kumulować zbędnych rozliczeń, strony podjęły później decyzję o zwrotnej darowiźnie nieruchomości. Czyli o przywróceniu sytuacji do stanu pierwotnego.

Córka zamierzająca dokonać zwrotnej darowizny nabrała jednak wątpliwości co do tego, czy będzie z tego tytułu podatnikiem VAT. Jej zdaniem – nie. W dużej mierze dlatego, że nie przysługiwało jej prawo do odliczenia podatku naliczonego przy nabyciu nieruchomości (to warunek wyrażony wprost w art. 7 ust. 2 VATU). Kobieta dość mocno akcentowała jednak także fakt, że jej zdaniem po prostu nigdy nie prowadziła i nie prowadzi działalności gospodarczej, nie jest więc podatnikiem VAT i ten temat w ogóle jej nie dotyczy.

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 21.5.2020 r., 0114-KDIP1-1.4012.98.2020.2.IZ, Legalis, zgodził się z tym, że darowizna zwrotna nie będzie podlegać VAT. Kobiecie nie przysługiwało bowiem prawo do odliczenia podatku naliczonego w związku z nabyciem nieruchomości (skoro nabyła ją nieodpłatnie). Organ wyraźnie jednak zaakcentował, że wnioskodawczyni prowadzi działalność opodatkowaną i jest podatnikiem podatku VAT. Wszystko ze względu na dzierżawę nieruchomości na rzecz swojej matki. Charakter tej dzierżawy wykazuje bowiem wszystkie cechy działalności gospodarczej.

I ta niekoniecznie oczekiwana przez wnioskodawczynię refleksja wywołała pewne napięcie. Interpretacja wydaje się pozytywna, potwierdza bowiem stanowisko podatnika. Ale droga, jaką obrał organ do tego potwierdzenia może wywołać dla stron transakcji nieoczekiwane perturbacje. Stąd pewnie pomysł o zaskarżeniu uzyskanej (formalnie pozytywnej) interpretacji.

Stanowisko sądu

WSA w Szczecinie w wyroku z 14.10.2020 r., I SA/Sz 510/20, Legalis zgodził się z fiskusem. Przypomniał bogate orzecznictwo, zgodnie z którym na gruncie VATU możliwe jest wykluczenie z grona podatników tylko tych osób fizycznych w przypadku, gdy ich majątek prywatny, który nie został nabyty w celu jego odprzedaży, bądź wykonywania innych czynności w ramach działalności gospodarczej, służy celom osobistym. Jeżeli prywatny majątek osoby fizycznej jest wykorzystywany w sposób ciągły dla celów zarobkowych oznacza to, że majątek ten jest wykorzystywany do działalności gospodarczej a osoba ta działa w charakterze podatnika w rozumieniu art. 15 ust. 1 VATU.

Sąd nie odniósł się zaś do kwestii opodatkowania samej darowizny zwrotnej. Nie było to bowiem przedmiotem zaskarżenia.

Prawo podatkowe to system naczyń połączonych. Uzyskanie pozytywnego skutku na jednej płaszczyźnie może okazać się całkiem niedźwiedzią przysługą na innych polach. Opisywana sprawa to dobry przykład takiego stanu rzeczy.

Dla potwierdzenia braku opodatkowania VAT darowizny, wnioskodawczyni wcale nie potrzebowała brnąć w argumentację o swoim braku prowadzenia działalności gospodarczej. Również i podatnik VAT może dokonać takiej darowizny poza systemem VAT (co Dyrektor KIS zresztą potwierdził). Niestety, akcentując swój domniemany status, w dodatku w tak newralgicznej kwestii jak transakcje nieruchomościowe między członkami rodziny, wnioskodawczyni dała pretekst do rozpatrzenia tej kwestii przez fiskusa. Dała też do ręki solidne narzędzia – długotrwała, prowadzona w sposób ciągły dzierżawa na cele prowadzenia działalności gospodarczej spełnia bowiem sama w sobie przesłanki takiej działalności. A to oznacza, że wnioskodawczynię można nazwać podatnikiem VAT, wbrew jej własnemu samopoczuciu. Zabrakło w tej materii wyczucia praktyki podatkowej.

Skutki mogą (choć nie muszą) być daleko idące. Przede wszystkim, wnioskodawczyni być może powinna była opodatkować świadczone przez siebie usługi dzierżawy na przestrzeni kilku poprzednich lat. Zaniedbanie w tym zakresie to zaległość, odsetki, sankcja VAT – a może też KKS. To także szereg innych uchybień (brak rejestracji, brak prowadzenia ksiąg i ewidencji itp.). Dlaczego „być może”? Są pewne deski ratunku, zwłaszcza gdyby okazało się, że kwota dzierżawy nie przekraczała rocznie 200.000 PLN (art. 113 ust. 1 VATU może przyjść z pomocą). Jest jednak wielce prawdopodobne, że abstrahując od tej kwestii organ podatkowy zainteresuje się sytuacją wnioskodawczynią nieco bliżej.

Ani Dyrektor KIS ani WSA nie podjęły także (bo formalnie nie mogły) mało eksponowanego wątku darowizny pierwotnej. Z opisu faktów wynika, że podlegała ona opodatkowaniu VAT. W dużej mierze po to, by darczyńca nie musiał dokonywać korekty wieloletniej podatku naliczonego na podstawie art. 91 ust. 6 VATU. Pytanie tylko… skąd te opodatkowanie? Oczywiście, być może darowizna miała miejsce w ciągu dwóch lat od znaczącego jej ulepszenia stanowiącego pierwsze zasiedlenie. Ale lista haczyków jest w tym miejscu tak duża (np. kwalifikacja przedmiotu darowizny jako zorganizowana część przedsiębiorstwa, brak statusu pierwszego zasiedlenia przy jednoczesnym braku możliwości skorzystania z art. 43 ust. 10 VATU), że organ podatkowy może i tej transakcji przyjrzeć się nieco dokładniej. Tu „ofiarą” może być zaś matka wnioskodawczyni, która potencjalnie zawyżyła kwotę odliczonego podatku naliczonego w związku z nabyciem nieruchomości (przez brak ewentualnej korekty wieloletniej). Znów zabrakło wyczucia.

Morał z tej historii jest taki: bez szerszej perspektywy w ocenie skutków podatkowych, nawet uzyskując pozytywne rozstrzygnięcie można zaszkodzić sobie i innym (co gorsza, także członkom rodziny). Ta historia może się rzecz jasna dla obydwu stron zakończyć dobrze, co jednak trudno ocenić nie znając wszystkich faktów. Może się jednak także zakończyć nie najlepiej – i to również dla obydwu stron. Podatek VAT jest z natury rzeczy neutralny, ale w pewnych przypadkach może odbić się czkawką. W tym wypadku o tyle dokuczliwą, że wywołaną przez samego – jak się okazuje – podatnika.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Prawnicy przedsiębiorstw dominują na rynku i rozdają karty

Waldemar Koper, prezes zarządu PSPP, dyrektor ds. prawnych, Kompania Piwowarska SA

Obserwując rynek usług prawnych, wyraźnie można zauważyć, że diametralnie zmieniła się rola prawnika przedsiębiorstw, a w szczególności szefa działu prawnego. Stał się on kluczowym partnerem organizacji biznesowej, w której pracuje. To najbardziej istotna zmiana rynku usług prawnych ostatnich lat. Z roli mało zauważanej i mało cenionej – typowego technicznego, formalnoprawnego prawnika – ewoluował on do roli kluczowego partnera biznesowego. W szerszym kontekście, rynek prawny stał się rynkiem klienta, a po stronie klienta decydującą rolę odgrywa obecnie jego wewnętrzny prawnik. W efekcie prawie 70 proc. respondentów odczuwa wzrost prestiżu i znaczenia roli, jaką odgrywają prawnicy przedsiębiorstw. Ich główne zadanie to już nie tylko sucha wykładnia litery prawa. Dziś prawnik przedsiębiorstw to raczej nowoczesny doradca biznesowy, który powinien posiadać szerokie kompetencje zawodowe – w powszechnym odczuciu tego środowiska dużo szersze niż prawnicy kancelaryjni. Sama wiedza prawnicza, nawet głęboka, już nie wystarcza, żeby spełniać wysublimowane oczekiwania klientów biznesowych. Konieczna jest także wiedza z innych dziedzin, jak finanse, ekonomia, zarządzanie czy nawet psychologia. Niezbędne są wysokie umiejętności komunikacyjne, sztuka prowadzenia negocjacji czy zarządzania projektami. Skutkiem tej ewolucji kompetencyjnej jest rozszerzenie zakresu odpowiedzialności, za jaki odpowiadają szefowie funkcji prawnej. Bardzo widoczna jest tendencja do przejmowania nowych zadań, jak zarządzanie ryzykiem działalności, przestrzeganie zasad etycznych czy różne formy raportowania korporacyjnego.

Cezary Żelaźnicki, partner zarządzający w PwC Legal

Od lat obserwuję rosnącą presję cenową na rynku usług prawnych. Prawnicy przedsiębiorstw oczekują od swojej kancelarii zewnętrznej więcej za mniej, oczekują, że będzie dostarczała coraz bardziej kompleksowe usługi, zachowując wysoką elastyczność kosztową, co oznacza, że kancelarie muszą działać efektywniej i korzystać z nowych technologii. Jeżeli chodzi o kategorie spraw obsługiwanych przez kancelarie, największa to postępowania sądowe (ponad 80 proc.), a potem kolejno transakcje, całe obszary doradztwa podatkowego i prawa pracy. Kolejna tendencja, jaką obserwujemy w wynikach raportu, to skupianie coraz większej uwagi prawników przedsiębiorstw na zapewnieniu zgodności z różnego rodzaju regulacjami. W zasadzie wszystkie sektory biznesu pozostają pod istotną presją regulacyjną dotyczącą chociażby ochrony danych osobowych czy przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Postrzegają nowe technologie jako bardzo istotny element współpracy. Aż 84 proc. badanych stawia na cyfrowy obieg dokumentów czy podpis elektroniczny. W samych działach prawnych technologia ma ogromny wpływ na rzeczywistość.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Piotr Marucha, wiceprezes zarządu PSPP, dyrektor departamentu prawnego, ABB Power Grids Poland sp. z o.o. Hitachi ABB Joint Venture

Coraz lepiej pasujemy do biznesu. Stajemy się coraz bardziej multidyscyplinarni. Z drugiej strony środowisko prawne jest coraz mocniej regulacyjne i wymagające. Jesteśmy pożądani przez menedżerów i firmy jako równorzędni partnerzy dla zarządów.

Elementem działania prawnika przedsiębiorstw w wielu wypadkach jest współpraca z zewnętrznymi kancelariami. Jakie są najważniejsze aspekty takiej współpracy? Jak się kształtuje ten model?

Cezary Żelaźnicki

Prawnicy przedsiębiorstw i kancelarie żyją w symbiozie, jest to rewers i awers tej samej monety. Jak wynika z raportu, zaledwie 3 proc. respondentów wskazało, że nie widzi potrzeby współpracy z kancelariami zewnętrznymi. To dowód na to, że ta współpraca jest owocna i pożądana. Są jednak obszary i wyzwania, z którymi te ostatnie coraz częściej muszą się mierzyć. Myślę tu o większej otwartości na nowe technologie i narzędzia. Zwiększenie efektywności, której oczekują prawnicy przedsiębiorstw od swoich doradców, będzie uzyskiwane przez nowoczesne technologie. Wielu naszych klientów czekają teraz istotne wdrożenia informatyczne, np. przejście do chmury obliczeniowej. Będą one wymagały daleko idącej znajomości technologii, która ma być wdrażana.

I kolejny temat: Jaka jest rola w tym wszystkim prawników przedsiębiorstw w zderzeniu z postępującą transformacją technologiczną przedsiębiorstw?

Tomasz Sztyber, wiceprezes zarządu PSPP, Senior Corporate Counsel EMEA, Genesys Telecommunications Laboratories

Prawnicy przedsiębiorstw są częścią przedsiębiorstwa. Działy prawne jako jego część też muszą się zmieniać. Duży wpływ na ich funkcjonowanie ma to, w jaki sposób absorbują nowe technologie. Oczywiście jest różnica pomiędzy działami prawnymi międzynarodowych firm a działami prawnymi polskich firm. Firmy międzynarodowe są już troszeczkę dalej, jeśli chodzi o wdrożenie różnego rodzaju systemów czy narzędzi elektronicznych. Jednak postęp widać już także w polskich przedsiębiorstwach. Pewnym nowym trendem, jaki obserwujemy, jest kwestia związana z budowaniem wartości dodanej w przedsiębiorstwie. Coraz częściej dział prawny jest postrzegany jako element budowy wartości czy przewagi rynkowej przedsiębiorstwa. W Polsce stosowanie nowych narzędzi natrafia jednak na różnego rodzaju bariery.

Czy prawnik przedsiębiorstwa ma szczególną rolę w walce o poszanowanie różnorodności czy równości w przedsiębiorstwie?

Agnieszka Dzięgielewska-Jończyk, wiceprezes zarządu PSPP, dyrektor Zespołu Prawa i Ładu Korporacyjnego w Skanska SA

Otaczająca rzeczywistość stawia przed nami nowe wyzwania, z którymi jako prawnicy przedsiębiorstw musimy się mierzyć. Wyzwania te dotyczą w szczególności sfery tzw. compliance, czyli zapewnienia zgodności z prawem i standardami wewnętrznymi organizacji. Po pierwsze, obserwujemy wzrost ilości regulacji prawnych na poziomie krajowym i europejskim. Musimy się do nowych zasad przygotować, wdrożyć je w naszych organizacjach, a następnie pilnować, by były przestrzegane. Drugi obszar wyzwań to konieczność podążania za trendami, które już obowiązują za granicą i są wprowadzane w naszych korporacjach. Dotyczą one między innymi kwestii ładu korporacyjnego, zasad etycznych, różnorodności czy równości w zatrudnieniu. Wdrażamy je w naszych polskich spółkach w formie regulacji wewnętrznych, z którymi zapoznajemy pracowników, lub nowych procesów. Między innymi od inwencji i zaangażowania prawnika zależy, jak dane trendy zostaną wdrożone. Naszym celem jest, aby poprawiały funkcjonowanie organizacji i jej zyskowność, a także obniżały ryzyko. Rozumienie funkcjonowania biznesu i trendów jego rozwoju okazuje się jedną z podstawowych kompetencji w naszej pracy. Dziś, według danych z raportu PSPP, znajduje się ona na trzecim miejscu pożądanych umiejętności, ale w przyszłości mówi się o niej jako o kompetencji podstawowej. W naszym badaniu zadaliśmy pytanie, w jakich zadaniach nowe technologie nie mogą i nie będą mogły w przyszłości zastąpić prawnika in-house. Nasi respondenci wskazywali właśnie na kwestie compliance, postępowań wyjaśniających, etyki czy problemów z obszaru HR. Jako prawnicy przedsiębiorstw najczęściej zajmujemy się compliance sami, wewnętrznie. Tylko 5 proc. spółek deleguje ten obszar kancelariom zewnętrznym.

– Czy poszanowanie różnorodności, równości, promowanie etyki biznesu widać już u nas?

Maciej Ozdowski, wiceprezes zarządu PSPP, dyrektor ds. prawnych, Europa Centralna, Colgate-Palmolive (Poland) sp. z o.o.

To zależy od pochodzenia organizacji. W czysto krajowych polskich firmach mamy jeszcze trochę do zrobienia. Kierunek jest słuszny, ale przebiega wolniej. W międzynarodowych firmach tworzone są już specjalne działy, które zajmują się takimi sprawami jak etyka, różnorodność czy równość.

Cezary Żelaźnicki

To kwestie niezmiernie ważne dla funkcjonowania organizacji. Nie mam wątpliwości, że te otwarte na różnorodność podejmują lepsze decyzje biznesowe. Powód jest bardzo prosty. Decyzje powstają w oparciu o szersze spektrum doświadczeń, poglądów, zróżnicowanej wiedzy i specjalizacji.

Tomasz Sztyber

To, jak ta tendencja jest realizowana w przedsiębiorstwie, bardzo zależy od jego kadry zarządzającej. Jeżeli miałbym spojrzeć na polskie przedsiębiorstwa, to w kwestii samej kultury podejścia do tematu nie odstajemy od reszty świata. Jeśli jednak chodzi o podejście systemowe, to mamy jeszcze trochę do zrobienia. Nawet duże polskie przedsiębiorstwa mają z tym jeszcze problem.

– Wpływ pandemii na rynek usług prawniczych

Maciej Ozdowski

Przeszliśmy na system pracy zdalnej. Wprowadziliśmy nowe sposoby świadczenia pomocy prawnej, jak opinie prawne wideo. Forma zdalnej pracy przyniosła jeszcze jeden efekt – uczłowieczenie prawnika. Ten widywany do tej pory w oficjalnych sytuacjach, w gabinecie, był widoczny w zupełnie w innych warunkach – z dziećmi, psem, kotem – i mniej formalnie ubrany. Co do zmiany w pracy w tym roku musieliśmy więcej uwagi skupić na monitorowaniu przepisów, zwracać uwagę klientom na to, co się zmieni w przepisach i jaki będzie miało to wpływ na funkcjonowanie firmy. Bardzo ważnym wyzwaniem jest dziś też podejmowanie oceny ryzyka działań i współdecydowanie.

– Czy to, co stało się teraz w czasie pandemii, to są zmiany trwałe?

Waldemar Koper

Pandemia wzmocniła naszą rolę i zweryfikowała kompetencje zawodowe. Uważam, że zdaliśmy ten egzamin bardzo dobrze. Relacje z naszymi zespołami to jest test dla nas jako szefów działów prawnych. W tych trudnych czasach ujawniło się ogromne znaczenie kompetencji miękkich i osobowych. Co przyniesie przyszłość ? Wszyscy mamy naturalną potrzebę powrotu do poprzedniej normalności, ale procesów, które dowiodły swojej użyteczności, nie da się zatrzymać.

Cezary Żelażnicki

Po okresie pandemii wszyscy z pewnością chętnie wrócimy do spotkań bezpośrednich. Możliwość pracy zdalnej jednak z pewnością będzie wykorzystywana.

– Czy nowe technologie zdały egzamin?

Tomasz Sztyber

Uważam, że w tych trudnych czasach technologie, co do zasady, zdały egzamin. Pandemia poważnie przyspieszyła jednak procesy wdrożeniowe. Przecież te technologie istniały przed pandemią, ale wraz z jej nadejściem zostały wdrożone w szerszym zakresie. Ta rewolucja z nami zostanie.

– I temat kolejny, jak zmienia się rynek kandydatów do profesji prawnika przedsiębiorstw?

Piotr Marucha

Od kilku lat obserwuję zmianę w kandydatach, którzy pojawiają się w postępowaniach rekrutacyjnych. Młodzi prawnicy są świetnie wykształceni, wychowani na multimediach i komunikatorach. Firmy oczekują od młodych nie tylko szerokiej wiedzy i umiejętności wydania opinii prawnej czy interpretacji przepisu, ale również znajomości oprogramowania i orientacji w systemach.

Agnieszka Dzięgielewska-Jończyk

Nasz system edukacji prawniczej nie jest przystosowany do współczesnego świata i realiów rynkowych. Młodzi ludzie, tuż po studiach, nie mają wiedzy praktycznej. Trochę pomagają aplikacje, ale nie każdy ją przecież robi. My jako osoby doświadczone, mentorzy, możemy pomóc, dając dobre wzorce, które poznaliśmy przez lata szkoleń, studiów podyplomowych etc. Ważne, by dzielić się umiejętnościami. Dzięki temu w świat pójdą prawnicy, którzy obok wiedzy będą mieli także wszelkie niezbędne do pracy kompetencje.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Mandat za brak maseczki do 1000 zł

W zmianach do kodeksu wykroczeń (w art. 116), który znalazł się w ustawie covidowej, zapisano wyraźnie, że osoby chore (lub podejrzane o nosicielstwo m.in. choroby zakaźnej) oraz wszystkie inne osoby, które nie przestrzegają zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków wynikających z przepisów epidemicznych, podlegają karze grzywny lub karze nagany. Odpowiedzialność ponoszą także opiekunowie za zachowania podopiecznych, jeśli ci nie będą przestrzegać nałożonych zakazów i nakazów. Czyli rodzice odpowiedzą za to, że ich dzieci nie noszą maseczek czy przyłbic.

W noweli zmieniono także jeden z przepisów kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Otóż za złamanie wspomnianych przepisów będzie grozić grzywna do 1000 zł. Do tej pory to 500 zł. Mandaty wystawiają policja i straż miejska. Policja może też skierować sprawę do sanepidu, a ten może nakładać kary administracyjne (te jednak udaje się często uchylić).

Pieniądze uzyskane z mandatów mają trafiać na rachunek Narodowego Funduszu Zdrowia.

Co o nowych przepisach myślą prawnicy?

– Ocena nowelizacji kodeksu wykroczeń poprzez powołanie przepisów sankcyjnych za nieprzestrzeganie zakazów wynikających z innych przepisów moim zdaniem powinna być powiązana z badaniami, czy jest możliwość ustanowienia określonych ograniczeń w formie rozporządzenia – uważa adwokat Rafał Rozwadowski.

Jak wyjaśnia, przyjmując, że niemożliwe jest ustanowienie takich ograniczeń w formie rozporządzenia, zapis kodeksu wykroczeń referujący do takiego rozporządzenia może zostać uznany de facto za nieegzekwowalny. Dotyczyć on bowiem będzie wtedy aktu prawnego, w którym ustanowienie takich zakazów jest kontestowane prawnie.

– Możliwym wyjściem z sytuacji jest taka redakcja kodeksu wykroczeń, która będzie zawierała opis czynu bez możliwych odniesień do aktów prawnych, w których wątpliwa jest możność ustanawiania tego rodzaju ograniczeń – tłumaczy mec. Rafał Rozwadowski.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Priorytetem rządu jest ochrona miejsc pracy

Co oznacza przeniesienie działu prawa i rynku pracy z Ministerstwa Rodziny do Ministerstwa Rozwoju? Czy możemy się spodziewać nowego otwarcia na wyzwania, jakie stawia zmieniająca się rzeczywistość, czy kontynuacji dość konserwatywnego podejścia do prawa pracy i potrzeb biznesu?

Połączenie odpowiedzialności za rynek pracy oraz gospodarkę w jednym resorcie z pewnością stanowi logiczną konsekwencję nowoczesnego myślenia o rozwoju. Nie ma gospodarki bez ludzi, bez pracowników – na przykład świadomie programowana polityka przemysłowa musi uwzględniać konsekwencje zmian społecznych, kulturowych, edukacyjnych, co w rezultacie wpływa na odpowiednio zintegrowane programowanie polityki rynku pracy. Bezsprzecznie prawo pracy musi zapewniać bezpieczeństwo i stabilność dla pracowników, ale także modernizować się wraz ze zmieniającymi się realiami gospodarki 4.0. Dodatkowo jest to odpowiedź na wyzwania, jakie niesie pandemia Covid-19. Zintegrowanie gospodarki i pracy służyć ma większej elastyczności oraz sprawności działania w obliczu kryzysu. Pytanie o przyszłość rynku pracy jest dziś jednym z kluczowych dla rozwoju polskiej gospodarki. Dotyczy ono zawodów i kwalifikacji, na które bez wątpienia będzie zapotrzebowanie w kolejnych latach, oraz tego, w jaki sposób skutecznie połączyć oczekiwania pracodawców i pracowników. Naszym nadrzędnym celem jest spowodowanie, aby polska gospodarka stawała się coraz bardziej konkurencyjna i innowacyjna oraz tworzyła nowe miejsca pracy.

Procesy technologiczne, jakie w ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować – m.in. w związku z pandemią – nabrały przyspieszenia i spowodowały, że prawo pracy musiało się dostosować do nowej rzeczywistości. To z kolei powoduje również, że nieco inaczej niż dotychczas należy spojrzeć na miejsce i sposób wykonywania pracy. Mam tu na myśli np. pracę zdalną oraz na kwarantannie.

Dlatego połączenie polityki rynku pracy, w tym prawa pracy, z polityką rozwoju oraz technologiami jest dla nas tak istotne. Ale równie ważne jest dla nas wspieranie przedsiębiorców oraz ochrona możliwie największej liczby miejsc pracy.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Jakich zmian w prawie pracy możemy się w najbliższym czasie spodziewać, biorąc pod uwagę obecny kryzys gospodarczy i potrzebę pobudzenia gospodarki do działania?

Jedną z ważniejszych spraw, jakimi obecnie się zajmujemy, jest uregulowanie zasad świadczenia pracy zdalnej w kodeksie pracy. Pracujemy także nad przepisami, których celem jest implementacja dyrektywy unijnej dotyczącej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. W związku z tą regulacją konieczne będą zmiany w kodeksie pracy w zakresie urlopów rodzicielskich, a także innych uprawnień rodzicielskich i opiekuńczych, które ułatwią pracownikom łączenie obowiązków rodzicielsko-opiekuńczych z zawodowymi.

Na jakim etapie są prace nad regulacją pracy zdalnej i jaki jest pomysł na nowe rozwiązania?

Mamy świadomość, że kwestia pracy zdalnej cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno ze strony pracowników, jak i pracodawców. Prowadzimy intensywne prace nad wprowadzeniem na stałe konkretnych przepisów do kodeksu pracy. Zależy nam jednak na tym, aby ostateczne rozwiązania uwzględniały stanowisko partnerów społecznych. Wydaje się, że praca zdalna stanie się stałym elementem naszego życia, dlatego trzeba dobrze przygotować te zmiany.

Czy doczekamy się przepisów zezwalających wprost na badanie temperatury pracowników i na przetwarzanie innych informacji o stanie ich zdrowia, tak by przedsiębiorcy mogli faktycznie przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się chorób? Obecnie prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych stoi na stanowisku, że jest to niezgodne z przepisami o ochronie danych osobowych.

Jest to temat bardzo złożony, ponieważ dotyczy nie tylko relacji pracownik–pracodawca, ale także ochrony danych osobowych związanych ze stanem zdrowia pracownika, które należą do szczególnie wrażliwych i podlegających silnej ochronie. Dodatkowo, jeżeli pomiar miałby służyć do przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się chorób, to zagadnienie to obejmowałoby także przepisy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Będziemy się jeszcze bliżej przyglądać tej sprawie.

Jakie rozwiązania z zakresu pracy znajdą się w tarczy prawnej szykowanej w Ministerstwie Rozwoju?

Nad konkretnymi rozwiązaniami, które będą mogły się znaleźć w projekcie, będzie pracował specjalny zespół do spraw likwidowania barier administracyjnych i prawnych pod przewodnictwem minister Anny Korneckiej. Zespół zostanie powołany w najbliższym czasie.

Czy będą kolejne tarcze wspierające pracodawców finansowo z Funduszu Pracy czy Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych?

Robimy wszystko, aby zachować miejsca pracy i płynność finansową firm. Podjęliśmy decyzję o przedłużeniu działania już istniejących instrumentów finansowanych z środków Funduszu Pracy czy też Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych do 30 czerwca 2021 r. Zaproponowaliśmy też nowe rozwiązania pomocowe dla przedsiębiorców w ramach tzw. tarczy branżowej, którą obecnie zajmuje się parlament. Chodzi tu m.in. o różnego rodzaju dofinansowania z Funduszu Pracy czy też Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych do wynagrodzeń pracowników z branż najbardziej dotkniętych skutkami Covid-19. Jednym z nich jest wsparcie w wysokości 2 tys. zł do etatu lub umowy zlecenia na każdego pracownika.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Kto będzie mógł liczyć na wsparcie z najnowszej tarczy? Pierwotnie przewidywała ona świadczenia i ulgi wyłącznie dla samozatrudnionych.

Wsparcie w ramach najnowszej tarczy otrzymają wszyscy przedsiębiorcy – od najmniejszych rodzinnych interesów po przedsiębiorstwa zatrudniające setki pracowników. Wśród osób, które mogą liczyć na pomoc z nowo wprowadzanych instrumentów, są przede wszystkim pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę, ale – co ważne – również ci, którzy pracują na umowy-zlecenie.

Jak przebiegają kontrole przedsiębiorców? Z czym mają kłopoty przy absorpcji wsparcia, co może powodować konieczność jego zwrotu? Wielu przedsiębiorców wskazuje na kłopot z urzędowymi interpretacjami przepisów. Biznes postuluje, aby powstał komitet konsultacyjny składający się z przedstawicieli poszczególnych ministerstw, GIS, ZUS, NFZ czy urzędów skarbowych, który ustałaby jedną interpretację ciągle zmieniających się regulacji.

Pewną niedogodnością, która pojawiła się w trakcie wdrażania instrumentów wiosennej tarczy antykryzysowej, był problem dotyczący prawidłowego wyliczenia przez przedsiębiorców wartości wnioskowanej pomocy. I to pomimo przygotowanego narzędzia ułatwiającego dokonywanie tych wyliczeń. Właśnie dlatego w nowo wprowadzanych narzędziach uproszczony został proces wnioskowania o pomoc, z przedsiębiorcy zdjęty został obowiązek wyliczania wnioskowanego wsparcia. Natomiast w sprawie powołania komitetu konsultacyjnego jesteśmy otwarci na wszelkie rozwiązania, które mają na celu ułatwienie przedsiębiorcom korzystania ze wsparcia w ramach tarczy antykryzysowej.

Po pierwszej fali epidemii mówiło się, także w rządzie, że urzędy pracy nie sprawdziły się w czasie kryzysu. Dość wspomnieć różnice w interpretacji przepisów w poszczególnych urzędach i kłopoty w centralnym zarządzaniu podmiotami podlegającymi pod samorządy. Czy planuje pani reformę urzędów pracy i np. ich upaństwowienie? Czy nie będzie wtedy problemów z dystrybucją unijnych środków, np. z Europejskiego Funduszu Społecznego?

Urzędy pracy sprawdziły się w czasie pandemii. Realizując szereg działań aktywizacyjnych, udzielały pomocy osobom bezrobotnym w ich przystosowaniu do nowej sytuacji na rynku pracy. Pracownicy pomagali wnioskodawcom w uzyskaniu pomocy w możliwie najkrótszym czasie. Od początku 2020 r. do powiatowych urzędów pracy w ramach oferowanych przez nie instrumentów wpłynęło niemal 2,6 mln wniosków. Na ich realizację z Funduszu Pracy wypłacono 14,7 mld zł. Dzięki tym środkom pomoc uzyskało prawie 3,5 mln osób! Warto zaznaczyć, że są to dane na koniec października, a nie za cały bieżący rok. Cały czas prowadzimy różnego rodzaju działania adresowane do bezrobotnych i osób poszukujących pracy.

Oczywiście, biorąc pod uwagę nowe, zintegrowane podejście do gospodarki i rynku pracy, warto rozmawiać o modernizowaniu systemu instytucjonalnego, który ma być oparciem dla wprowadzania takiej polityki. Dzisiaj priorytetem jest jednak ochrona miejsc pracy, bo to stanowić będzie o przyszłości i tempie wychodzenia z kryzysu po pandemii, dlatego tak mocny akcent w ostatniej tarczy na wsparcie firm w utrzymywaniu miejsc pracy. Trochę za wcześnie, aby określać kierunki ewentualnych zmian – z pewnością wszelkie pomysły będą szeroko konsultowane – będziemy o tym rozmawiać z partnerami społecznymi, samorządami i z samymi urzędami pracy – warto podkreślić, że właśnie taki partycypacyjny model włączający różnych interesariuszy do rozmowy i dochodzenia do rozwiązań systemowych jest czymś charakterystycznym dla resortu kierowanego przez pana premiera Jarosława Gowina.

Czy i kiedy może wejść w życie postulowana od wielu lat przez Państwową Inspekcję Pracy reforma tej służby, która miała m.in. wyposażyć inspektorów w prawo do zmiany kontraktu cywilnoprawnego na etat? Podobno jest już gotowy projekt w tej sprawie?

Kwestia ta wymaga jeszcze pogłębionej analizy i dyskusji między partnerami społecznymi oraz Ministerstwem Sprawiedliwości.

Przed Polską ogromne wyzwania dotyczące absorpcji unijnych środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Te pieniądze mają być wydawane m.in. na cyfryzację i proekologiczne zmiany w gospodarce. Jak to będzie wyglądało w praktyce, w kontekście rynku pracy i zmian umiejętności pracowników? Jakie ma pani propozycje?

Unijny Europejski Fundusz Odbudowy i Odporności stwarza szansę nie tylko na odbudowę gospodarki po kryzysie wywołanym pandemią. Dzięki niemu możemy zyskać dużo więcej – innowacyjną, stabilną, zrównoważoną i konkurencyjną gospodarkę. Jej ważnym elementem jest również nowoczesny i perspektywiczny rynek pracy. Wychodząc temu naprzeciw, nadal będziemy wspierać wszelkiego rodzaju inicjatywy związane z podnoszeniem kompetencji cyfrowych pracowników, w tym także projekty obejmujące cyfrową transformację urzędów pracy.

W ramach Krajowego Planu Odbudowy planujemy realizację szeregu działań, które będą w swej istocie systemowym wsparciem nie tylko dla odbudowy rynku pracy po pandemii, ale w gruncie rzeczy także jego zmieniania w kierunku zmodernizowanej gospodarki przyszłości. Mówimy tu zatem o szerokiej aktywizacji zawodowej, szczególnie grup zagrożonych niedostosowaniem do wymogów rynku pracy, np. osób w wieku 50 plus, które dotychczas pozostawały bierne zawodowo. Planowane są działania na rzecz unowocześnienia systemu kształcenia ustawicznego, włączanie nowych partnerów do tych działań, upowszechniona i mocno zmodernizowana zostanie idea bonu szkoleniowego, tak aby dawał on realną szansę na aktywizację zawodową. Chcemy wspierać rozwój kompetencji niezbędnych w gospodarce 4.0 i dać szansę na pozyskanie tych kompetencji przez znacznie szersze grupy pracowników i osób nieaktywnych zawodowo. Krajowy Plan Odbudowy wspierać będzie transformację cyfrową firm z sektora MŚP, będą realizowane projekty służące zwiększeniu uczestnictwa w rynku pracy grup znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji, zwłaszcza kobiet, osób młodych, osób o niskich kwalifikacjach, osób starszych oraz osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, absolwentów szkół. Mam nadzieję, że nasze działania, zintegrowane z szeregiem reform w gospodarce i infrastrukturze, będą znaczącym impulsem rozwojowym.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Podatki 2021: będą zmiany dla firm. I dobre, i złe

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian jest objęcie spółek komandytowych CIT z początkiem 2021 r. Obecnie są one opodatkowane tylko PIT na poziomie wspólników. To oznacza, że poziom opodatkowania wielu z nich wzrośnie z 19 proc. do ok. 34 proc.

– Pod hasłem zmian uszczelniających wprowadzona zostanie realna podwyżka podatku dla dużej części spółek komandytowych, wypracowujących znaczny dochód – mówi Agata Dziwisz, partner w Kancelarii Kochański & Partners.

Nie pomogły apele

Nie pomogły wielokrotnie powtarzane apele organizacji pracodawców, które jeszcze w w ostatni piątek zwróciły się do posłów o przyjęcie senackiej poprawki zakładającej rezygnację z podwójnego opodatkowania spółek komandytowych. Sejm odrzucił jednak poprawkę Senatu.

To nie koniec niekorzystnych zmian. Ograniczona zostanie możliwość modyfikacji stawki amortyzacji dla firm korzystających ze zwolnienia podatkowego. Opodatkowany zostanie podział majątku likwidowanej osoby prawnej. Największe firmy będą miały obowiązek informowania o swojej polityce podatkowej.

Korzystne dla przedsiębiorców jest natomiast przyjęcie ustawy o tzw. CIT estońskim. Polega on na tym, że firma nie płaci podatku tak długo, jak długo spełnia ku temu warunki, m.in. inwestuje zyski. Nie składa w tym czasie informacji o transgranicznych schematach podatkowych (MDR). Podatek pojawia się dopiero w momencie wypłaty zysku udziałowcom (akcjonariuszom). Mali podatnicy zapłacą 15 proc. (podczas gdy obecnie jest to 9 proc.), pozostali 25 proc. (obecnie 19 proc.). Stawki te będzie można obniżyć w zależności od poziomu zrealizowanych nakładów inwestycyjnych.

– To oczekiwana zmiana, którą niestety można podsumować słowami: z dużej chmury mały deszcz. Zainteresowani przedsiębiorcy będą musieli spełnić szereg kryteriów. Jeśli okaże się, że przestali je spełniać, grozi im domiar podatku wraz z odsetkami – mówi Agata Dziwisz.

Zainteresowani wybiorą CIT estoński na okres czterech lat, z możliwością przedłużenia. Z rozwiązania skorzystają tylko spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjne, których roczne przychody nie przekraczają 100 mln zł. Ich udziałowcami muszą być wyłącznie osoby fizyczne, a same spółki nie mogą mieć udziałów w innych podmiotach. Jednym z warunków jest też wzrost nakładów na inwestycje: 15 proc. w ciągu dwóch lat i 33 proc. w ciągu czterech lat. Nie dotyczy to jednak m.in. zakupu samochodów.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Niższa stawka i ryczałt

Plusem jest to, że więcej firm zapłaci obniżoną stawkę 9 proc. CIT zamiast 19 proc. To wynik podniesienia progu uprawniającego do stosowania tej stawki z 1,2 mln euro do 2 mln euro. Sejm nie zgodził się na proponowaną przez Senat podwyżkę progu do 5 mln euro.

Więcej firm będzie też mogło rozliczyć się w uproszczonej formie – ryczałem od przychodów ewidencjonowanych. Od 2021 r. limit przychodów uprawniających do wyboru tej formy zostanie zwiększony ośmiokrotnie – do 2 mln euro. Zniesione zostaną też ograniczenia dla wolnych zawodów. Skorzystają m.in. adwokaci, notariusze, radcy prawni, doradcy podatkowi, księgowi, architekci, fizjoterapeuci, inżynierowie budownictwa i tłumacze, którzy teraz nie mogą się tak rozliczać. Stawka dla wolnych zawodów spadnie z 20 do 17 proc., jednak według przedsiębiorców nadal pozostaje dość wysoka.

Skończą się też spory o rozliczenia najmu mieszkań. Ryczałtem będzie można opodatkować zarówno przychody z najmu prywatnego, jak i prowadzonego w ramach działalności gospodarczej.

Stracą natomiast osoby zarabiające za granicą, zarówno pracownicy, jak przedsiębiorcy. To efekt ograniczenia ulgi abolicyjnej, która dotychczas chroniła przed dopłatą podatku w Polsce.

– Ograniczenie ulgi abolicyjnej sprawi, iż Polacy pracujący w takich krajach jak m.in. Wielka Brytania, USA i Austria zapłacą więcej polskiemu fiskusowi. Skutkiem może być unikanie opodatkowania oraz szybsza decyzja o zmianie rezydencji podatkowej – mówi Anna Misiak, partner w MDDP.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, ekspert Konfederacji Lewiatan

Niestety, wśród przyjętych zmian podatkowych jest wiele złych rozwiązań, w tym CIT od spółek komandytowych. To niepotrzebna zmiana, zwłaszcza w czasie kryzysu spowodowanego epidemią, kiedy firmy walczą o przetrwanie i utrzymanie miejsc pracy. Przedsiębiorcy mają bardzo mało czasu na decyzję o ewentualnym przekształceniu np. w spółkę z o.o., jawną lub kontynuacji działalności w dotychczasowe formie. Są też inne rozwiązania o charakterze fiskalnym, np. ograniczenie możliwości indywidualnego ustalania stawek amortyzacyjnych. Pozytywnie należy natomiast ocenić zmianę, dzięki której kilkanaście tysięcy firm zyska możliwość stosowania 9-proc. CIT. Doceniamy też przyjęcie tzw. estońskich zasad rozliczenia CIT, jednak szkoda, że te nowe zasady obwarowane są wieloma warunkami i wyłączeniami, przez co wiele firm nie będzie mogło z nich skorzystać.

Etap legislacyjny: czeka na podpis prezydenta.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zgoda klienta na przetwarzanie danych osobowych

Stan faktyczny

Orange România SA (dalej jako: OR) jest dostawcą usług telefonii na rynku rumuńskim. Organ nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych nałożył na OR grzywnę za przechowywanie kopii dokumentów tożsamości klientów bez wykazania, że wyrazili na to ważną zgodę oraz obowiązek zniszczenia tych kopii.

Pytanie prejudycjalne

Czy art. 2 lit. h) i art. 7 lit. a) dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 95/46/WE z 24.10.1995 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych (Dz.Urz. UE L 1995, Nr 281, s. 31), a także art. 4 pkt 11 i art. 6 ust. 1 lit. a) rozporządzenia (UE) 2016/679 Parlamentu Europejskiego i Rady z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólnego rozporządzenia o ochronie danych) (Dz.U. L z 2016 r., Nr 119, s. 1) należy interpretować w ten sposób, że umowa o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawierająca klauzulę, zgodnie z którą osoba, której dane dotyczą, została poinformowana o sporządzeniu i przechowywaniu kopii swego dowodu tożsamości do celów identyfikacji oraz wyraziła na to zgodę, może posłużyć do wykazania, że ta osoba skutecznie wyraziła zgodę, w rozumieniu wskazanych przepisów, na sporządzenie tej kopii i jej przechowywanie?

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Stanowisko TS

Od dnia 25.5.2018 r. dyrektywa 95/46 została uchylona i zastąpiona przepisami RODO. Jednakże w niniejszej sprawie mają zastosowanie ratione temporis zarówno dyrektywa 95/46, jak i RODO.

Trybunał przypomniał, że art. 7 dyrektywy 95/46 i art. 6 RODO przewidują zamknięty oraz wyczerpujący wykaz przypadków, w których przetwarzanie danych osobowych może zostać uznane za zgodne z prawem (wyrok TS z 1.10.2019 r., Planet49, C‑673/17, EU:C:2019:801, pkt 53). W szczególności art. 7 lit. a) tej dyrektywy i art. 6 ust. 1 lit. a) RODO stanowią, że zgoda osoby, której dane dotyczą powoduje, że takie przetwarzanie danych stanie się zgodne z prawem.

Treść art. 4 pkt 11 RODO, który definiuje „zgodę osoby, której dane dotyczą”, zdaniem TS, ma jeszcze bardziej rygorystyczne niż art. 2 lit. h) dyrektywy 95/46. Przepis art. 4 pkt 11 RODO wymaga „dobrowolnego, konkretnego, świadomego i jednoznacznego” wyrażenia woli przez osobę, której dane dotyczą, w postaci oświadczenia lub „wyraźnego działania potwierdzającego” oznaczającego zgodę tej osoby na przetwarzanie dotyczących jej danych osobowych.

Trybunał podkreślił, że chociaż w motywie 32 RODO wskazano, iż wyrażenie zgody może nastąpić poprzez zaznaczenie okienka wyboru podczas przeglądania strony internetowej, to jednak wykluczono istnienie zgody w przypadku milczenia, okienek domyślnie zaznaczonych lub niepodjęcia działania.

Trybunał wskazał, że art. 2 lit. h) dyrektywy 95/46 i art. 4 pkt 11 RODO wymagają, aby wyrażenie woli było „konkretne”, co oznacza, że musi ono odnosić się dokładnie do określonego przetwarzania danych i nie może zostać wywnioskowane z treści wyrażenia woli mającego inny cel.

W art. 7 ust. 2 zd. 1 RODO wskazano, że jeżeli osoba, której dane dotyczą, wyraża zgodę w pisemnym oświadczeniu, które dotyczy także innych kwestii, zapytanie o zgodę musi zostać przedstawione w sposób pozwalający wyraźnie odróżnić je od pozostałych kwestii. Takie oświadczenie musi zostać przedstawione w zrozumiałej i łatwo dostępnej formie, a także musi zostać wyrażone jasnym oraz prostym językiem, w szczególności gdy chodzi o oświadczenie o wyrażeniu zgody przygotowane przez administratora danych osobowych.

Odnosząc się do wymogu wynikającego z art. 2 lit. h) dyrektywy 95/46 i z art. 4 pkt 11 RODO, zgodnie z którym zgoda powinna być „świadoma”, TS stwierdził, że oznacza on, iż administrator danych dostarczy osobie, której dane dotyczą, informacje na temat wszelkich okoliczności związanych z przetwarzaniem danych mające zrozumiałą i łatwo dostępną formę oraz wyrażone jasnym i prostym językiem, przy czym osoba ta powinna w szczególności być w stanie dowiedzieć się, jakiego rodzaju dane będą przetwarzane, kto jest administratorem danych, przez jaki czas i w jaki sposób dane te będą przetwarzane oraz w jakich celach.

Artykuł 7 ust. 1 RODO stanowi, że jeżeli przetwarzanie odbywa się na podstawie zgody, administrator musi być w stanie wykazać, że osoba, której dane dotyczą, wyraziła zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych.

Z akt sprawy wynika, że o ile rozpatrywane umowy zawierają klauzulę, zgodnie z którą klienci zostali poinformowani o przechowywaniu kopii ich dokumentu tożsamości do celów identyfikacji i wyrazili na to zgodę, o tyle okienko wyboru dotyczące tej klauzuli było już zaznaczone przez sprzedawców OR przed złożeniem przez tych klientów podpisu oznaczającego akceptację wszystkich warunków umownych. Zdaniem TS ci konsumenci nie zaznaczali samodzielnie okienka wyboru odnoszącego się do tej klauzuli, a sam fakt, że okienko to zostało zaznaczone, nie może świadczyć o pozytywnym wyrażeniu przez nich zgody na gromadzenie i przechowywanie kopii ich dowodów tożsamości. Trybunał wskazał, że do sądu odsyłającego należy dokonanie niezbędnych ustaleń w tym zakresie. Ponadto, jako że nie wydaje się, aby zaznaczona klauzula dotycząca przetwarzania tych danych została przedstawiona w formie, która wyraźnie odróżnia ją od innych warunków umownych, TS stwierdził, że do tego sądu należy dokonanie oceny, czy w świetle powyższych rozważań podpisanie tych umów obejmujących wiele warunków umownych można uznać za wyrażenie konkretnej zgody na gromadzenie i przechowywanie danych osobowych w rozumieniu art. 2 lit. h) dyrektywy 95/46 i art. 4 pkt 11 RODO. Rozpatrywana klauzula umowna ogranicza się do wskazania, bez żadnej innej wzmianki, że celem przechowywania kopii dowodów tożsamości jest identyfikacja. Wobec tego TS stwierdził, że do sądu odsyłającego należy zbadanie, czy poinformowanie osób, których dane dotyczą, spełniało wymogi art. 10 dyrektywy 95/46 i art. 13 RODO. W przepisach tych określono informacje, które administrator danych musi przekazać osobie, której dane gromadzi, tak aby zapewnić jej rzetelne przetwarzanie danych. Do sądu tego należy również dokonanie oceny w szczególności, czy badane postanowienia umowy mogły wprowadzić daną osobę w błąd co do możliwości zawarcia umowy pomimo odmowy wyrażenia zgody na przetwarzanie jej danych, w przypadku braku wyjaśnień w tej kwestii, a tym samym podważyć świadomy charakter zgody wyrażonej poprzez złożenie podpisu pod tą umową.

Reasumując TS orzekł, że art. 2 lit. h) i art. 7 lit. a) dyrektywy 95/46, a także art. 4 pkt 11 i art. 6 ust. 1 lit. a) RODO należy interpretować w ten sposób, iż to do administratora danych należy wykazanie, że osoba, której dane dotyczą, poprzez czynne zachowanie wyraziła zgodę na przetwarzanie swych danych osobowych i że uprzednio uzyskała ona dotyczące wszelkich okoliczności związanych z przetwarzaniem tych danych informacje mające zrozumiałą i łatwo dostępną formę, wyrażone jasnym i prostym językiem oraz umożliwiające tej osobie łatwe ustalenie konsekwencji jej zgody, w efekcie czego uzyskuje się gwarancję, że zgoda ta została udzielona przy pełnej znajomości stanu rzeczy. Umowa o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawierająca klauzulę stwierdzającą, że osoba, której dane dotyczą, została poinformowana o skopiowaniu i przechowywaniu kopii swego dokumentu tożsamości do celów identyfikacji i wyraziła na to zgodę, nie pozwala wykazać, że osoba ta skutecznie wyraziła zgodę, w rozumieniu wskazanych przepisów, na sporządzenie tej kopii i jej przechowywanie, gdy:

W niniejszym wyroku Trybunał szczegółowo wyjaśnił elementy pojęcia „zgody” w rozumieniu art. 4 pkt 11 RODO na przetwarzanie danych osobowych. Interpretując ten przepis TS podtrzymał dotychczasowe stanowisko przedstawione w wyroku w sprawie Planet49 (C‑673/17). Analiza poszczególnych przesłanek zawartych w art. 4 pkt 11 RODO zawarta w niniejszym wyroku, opierała się na założeniu, że w tym przepisie została przewidziana wyraźnie czynna zgoda. Zatem rozpatrywany przez Trybunał przypadek, w którym okienko wyboru odnoszące się do klauzuli dotyczącej zgody na przetwarzanie danych osobowych zostało zaznaczone przez administratora danych przed podpisaniem umowy, nie jest zgodny z tym przepisem RODO.

Trybunał uznał także, że w celu zapewnienia osobie, której dane dotyczą, rzeczywistej swobody wyboru postanowienia umowne nie powinny wprowadzać tej osoby w błąd co do możliwości zawarcia umowy, nawet w sytuacji jeśli odmawia ona wyrażenia zgody na przetwarzanie jej danych. W przypadku braku tego rodzaju informacji, zdaniem TS, nie można uznać, że zgoda tej osoby na przetwarzanie jej danych osobowych została wyrażona w sposób dobrowolny lub świadomy.

W niniejszym wyroku TS doprecyzował również zagadnienie ciężaru dowodu w sytuacji powstania wątpliwości, czy osoba, której dane dotyczą, wyraziła zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Trybunał stwierdził, że ciężar dowodu w odniesieniu do istnienia ważnej zgody spoczywa na administratorze. Ponadto, ten administrator nie może wymagać, aby dana osoba przez czynne zachowanie wyrażała odmowę na przetwarzanie jej danych osobowych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Opóźnienie transakcji a konsekwencje podatkowe

Stan faktyczny

Spór pomiędzy fiskusem a podatniczką, który trafił na wokandę Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczył nieruchomości, która została nabyta w latach dziewięćdziesiątych XX w. Właścicielka działki nabyła ją w latach dziewięćdziesiątych. W związku z pojawieniem się miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, na mocy którego owa nieruchomość została przeznaczona pod drogi publiczne, kobieta utraciła możliwość zainwestowania w działkę. Biorąc pod uwagę okoliczności, kobieta postanowiła skorzystać z uprawnienia wynikającego z art. 36 PlanZagospU. Przepis ten mówi, że „jeżeli w związku z uchwaleniem planu miejscowego albo jego zmianą korzystanie z nieruchomości lub jej części w dotychczasowy sposób lub zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone, właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości może (…) żądać od gminy albo od władającego terenem zamkniętym, jeżeli uchwalenie planu lub jego zmiana spowodowane były potrzebami obronności i bezpieczeństwa państwa: (…) wykupienia nieruchomości lub jej części”.

Kobieta zwróciła się zatem do gminy ze stosowanym wnioskiem. Rozpatrzenie jej prośby trwało pół roku, a w tym czasie właścicielka zmarła. Córka będąca spadkobierczynią kontynuowała jednak wolę kobiety i sfinalizowała transakcję. Chciała jednak dowiedzieć się, jakie będą konsekwencje podatkowe takiego działania. W jej opinii transakcja powinna być zwolniona z konieczności wniesienia daniny, bowiem w omawianym przypadku doszło jedynie do zakończenia transakcji rozpoczętej przez matkę, a ta zbywała nieruchomość, którą sama nabyła znacznie wcześniej niż przed 5 laty (okres uprawniający do skorzystania ze zwolnienia podatkowego). Podatniczka uważała, że w omawianym przypadku nie można zatem mówić o przychodzie ze sprzedaży nieruchomości.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Wnosząc o interpretację w tym zakresie, abstrahując od powyższej argumentacji zastrzegała, że nawet, gdyby zaistniał tu przychód, musiałby być zwolniony z daniny na mocy art. 21 ust. 1 pkt 29 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426 ze zm.; dalej: PDOFizU). Przepis ten brzmi: wolne od podatku dochodowego są: przychody uzyskane z tytułu odszkodowania wypłacanego stosownie do przepisów o gospodarce nieruchomościami lub z tytułu odpłatnego zbycia nieruchomości na cele uzasadniające jej wywłaszczenie oraz z tytułu sprzedaży nieruchomości w związku z realizacją przez nabywcę prawa pierwokupu, stosownie do przepisów o gospodarce nieruchomościami; nie dotyczy to przypadków, gdy właściciel nieruchomości, o której mowa w zdaniu pierwszym, nabył jej własność w okresie 2 lat przed wszczęciem postępowania wywłaszczeniowego bądź odpłatnym zbyciem nieruchomości za cenę niższą o co najmniej 50% od wysokości uzyskanego odszkodowania lub ceny zbycia nieruchomości na cele uzasadniające jej wywłaszczenie lub w związku z realizacją prawa pierwokupu).

Fiskus był innego zdania. Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie dostrzegł, że w momencie wykupu nieruchomości przez samorząd (2015 r.) obowiązywały inne zasady liczenia 5-letniego okresu nabycia spadku, tj. dopiero od dnia jego otwarcia. Ponadto nie zgodził się z argumentacją podatniczki, co do wykładni art. 21 ust. 1 pkt 29 PDOFizU. Zdaniem przedstawiciela fiskusa przepis ten ma zastosowanie wyłącznie w stosunku do przychodów uzyskanych na podstawie ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 65 ze zm.).

Stanowiska sądów

Podatniczka zaskarżyła tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a kiedy organ ten oddalił skargę, złożyła wniosek o kasację. W wyroku z 6.10.2020 r. (II FSK 998/18, Legalis) NSA potwierdził jednak słuszność wcześniejszych werdyktów. Sąd podkreślił, że regulacje, według których 5 lat liczy się od daty zakupu nieruchomości przez spadkodawcę zaczęły obowiązywać w 2019 r. Organ zauważył ponadto, że w omawianej sprawie miało miejsce „wykupienie nieruchomości na żądanie właściciela”, a nie „odpłatne zbycie części nieruchomości na cele uzasadniające jej wywłaszczenie”.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Można zaskarżyć rozstrzygnięcie o naborze na stanowisko urzędnicze

Stan faktyczny

G.B. ubiegał się o zatrudnienie w Urzędzie Miasta S. w toku naboru na stanowisko podinspektora ds. ewidencji należności podatkowych. Po ogłoszeniu niekorzystnych dla niego wyników wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie twierdząc, że ukończył studia z zakresu administracji publicznej i rachunkowości a w trakcie naboru wykazał się wystarczającą wiedzą z zakresu administracji publicznej.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Z uzasadnienia WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie odrzucił skargę uznając, że objęta skargą informacja Prezydenta Miasta o wyniku naboru na wolne stanowisko urzędnicze nie stanowi decyzji, postanowienia, aktu lub czynności z zakresu administracji publicznej, których zaskarżenie do sądu administracyjnego jest dopuszczalne. Nabór na wolne stanowisko urzędnicze został przeprowadzony w oparciu o przepisy PracSamU i wewnętrzną regulację Prezydenta Miasta, w postaci Zarządzenia w sprawie ustalenia procedury naboru na wolne kierownicze stanowisk urzędnicze oraz wolne stanowiska urzędnicze w Urzędzie Miasta S. W ocenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z przepisów nie wynika, aby informacja o wyniku naboru stanowiła czynność organu administracji publicznej i uzasadnione jest uznanie, że Prezydent Miasta działał w tej sprawie w imieniu pracodawcy za jednostkę samorządową. Jak wyjaśniono, czynności podejmowane w ramach przeprowadzonego konkursu mają charakter wyłącznie pomocniczy do przyszłego nawiązania stosunku pracy, wspomagające kierownika jednostki. Różnica pomiędzy rozstrzygnięciem przez pracodawcę niesamorządowego wyboru pracownika spośród aplikujących o wolne stanowisko a rozstrzygnięciem przez pracodawcę samorządowego polega na tym, że w przepisach PracSamU określono pewien jednolity tryb procedowania, w ramach którego określono ogólne zasady naboru. Jednak procedura wyłonienia spośród kandydatów danej osoby na stanowisko urzędnicze zakończona informacją o wyborze albo o nierozstrzygnięciu naboru, tak jak i czynności mogące poprzedzać rozwiązanie takiego stosunku pracy, nie stanowią czynności o charakterze publicznoprawnym, nie rozstrzygają żadnej indywidualnej sprawy z zakresu administracji publicznej. W rezultacie uzasadnione jest przyjęcie, że nabór na wolne stanowisko samorządowe to zespół niewładczych czynności z zakresu prawa pracy, a nie z zakresu administracji publicznej.

Z uzasadnienia NSA

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżone postanowienie. Jak wyjaśniono, przepisy art. 11–15 PracSamU zobowiązują do przeprowadzenia naboru na wolne stanowisko urzędnicze w organach administracji samorządowej, w ramach którego można wyodrębnić trzy etapy: ogłoszenie o naborze, wyłonienie najlepszego kandydata oraz podanie do publicznej wiadomości wyników naboru. Nabór kandydatów na wolne stanowisko urzędnicze jest otwarty, co oznacza, że przybiera postać sformalizowanego postępowania rekrutacyjnego, które musi spełniać wymogi jawności i przejrzystości postępowania konkursowego, przy czym nie tylko ogłoszenie o naborze, ale i dokonanie wyboru musi być jawne zarówno co do wyników, zastosowanej metody selekcji, jak i argumentów, które wpłynęły na podjęcie decyzji. W uzasadnieniu podkreślono, że G.B. w skardze wskazuje, iż zaskarża pominięcie w zatrudnieniu w toku naboru, zaś Sąd I instancji w sentencji zaskarżonego postanowienia wskazuje jako przedmiot zaskarżenia „rozstrzygnięcie naboru na wolne stanowisko urzędnicze”, zaś w uzasadnieniu – „informację Prezydenta Miasta S. o wyniku naboru na wolne stanowisko urzędnicze”.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że intencją G.B. było zaskarżenie wyniku konkursu ogłoszonego w BIP i stwierdził, iż przedmiotem skargi może być rozstrzygnięcie o naborze na wolne stanowisko urzędnicze, jako akt w rozumieniu art. 3 § 2 pkt 4 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325 ze zm.; dalej jako: PostAdmU), wieńczący procedurę wyłonienia kandydatów na wolne stanowisko urzędnicze. Rozstrzygnięcie o naborze ma charakter władczy w tym sensie, że rozstrzyga o tym który z kandydatów jest najlepszy spośród ubiegających się o zatrudnienie i dotyczy sprawy indywidualnej, gdyż określa konkretnych adresatów: „zwycięzcę” i w domyśle „przegranych” w danym postępowaniu konkursowym. Ma charakter publicznoprawny bo jest podejmowane w sprawie publicznej i przez organ administracji publicznej w znaczeniu funkcjonalnym. Ponadto dotyczy uprawnień wynikających z przepisów prawa, bowiem określenie najlepszego kandydata w procedurze naboru daje podstawy, ale nie roszczenie, do zawarcia z nim stosunku pracy i jednocześnie oznacza, że kolejny kandydat na liście naboru może być potencjalnie zatrudniony, jeżeli w ciągu 3 miesięcy od dnia nawiązania stosunku pracy z osobą wyłonioną w drodze naboru istnieje konieczność ponownego obsadzenia tego samego stanowiska.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Sprawy frankowe: zakres żądania pozwu – uchwała SN

Czy w sprawie między konsumentem a Bankiem o ustalenie nieważności w całości – umowy kredytu hipotecznego formalnie zawartego w walucie obcej (CHF) a wypłaconego i spłacanego w walucie polskiej, Sąd w ramach postępowania apelacyjnego – w sytuacji ustalenia, że część postanowień umowy stanowi niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art. 385 1 KC, może w świetle art. 321 § 1 KPC orzec, iż tylko określone postanowienia umowy (a nie cała umowa) są bezskuteczne lub nieważne?

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Stan faktyczny

Powodowie wnieśli o uznanie za nieważną w całości umowy kredytu hipotecznego, którą jako konsumenci zawarli z Bankiem, a to na mocy art. 58 § 1 KC, z uwagi na jej sprzeczność z art. 69 ust. 1 i 2 PrBank, art. 358, art. 3531 i art. 3851 KC.

Wyrokiem z 28.2.2019 r. Sąd Okręgowy oddalił powództwo. Sąd Okręgowy przyjął, że umowa łącząca strony nie jest dotknięta wadami mogącymi skutkować jej nieważnością na podstawie art. 58 § 1 KC. Postanowienia umowy dotyczące kursu sprzedaży franka były wprawdzie niejednoznaczne, nie wynikała z nich wysokość spreadu walutowego stosowanego przez pozwanego, a klauzule zawarte w ogólnych warunkach umowy mogły być wykorzystywane przez pozwanego w sposób dowolny i uznaniowy, ale abuzywność takiego wzorca umownego może odnosić się do kredytów indeksowanych do waluty obcej, w których klauzula indeksacyjna stanowi rodzaj klauzuli waloryzacyjnej. Sprawa dotyczyła kredytu denominowanego.

Powodowie wnieśli apelację od wyroku.

Stanowisko Sądu Apelacyjnego

Sąd Apelacyjny wskazał, że musi ocenić, czy po eliminacji postanowień abuzywnych łącząca strony umowa kredytu nadal zawiera wszystkie elementy konieczne do określenia treści stosunku prawnego łączącego strony, a w szczególności, czy na jej podstawie można ustalić kwotę kredytu w złotówkach, okres kredytowania i terminy spłaty oraz wysokość zadłużenia. Eliminacja abuzywnej klauzuli związanej z przeliczeniem świadczenia na inną walutę nie prowadzi do upadku i nieważności umowy w pozostałym zakresie ani także do zmiany wysokości i zasad ustalania oprocentowania kredytu. Oznacza to, że mimo wyeliminowania z umowy wszelkiego powiązania wysokości świadczeń z inną walutą niż polska, kredyt oprocentowany jest w dalszym ciągu według stosowanych na ogół dla CHF stawek LIBOR. Nie ma znaczenia, że bank najprawdopodobniej nie ustaliłby wysokości oprocentowania kredytu złotowego według stawki LIBOR, gdyby był świadomy abuzywności klauzuli waloryzacyjnej. Kryterium hipotetycznej woli stron, nieistotne przy ocenie klauzul umownych i skutków ich zastrzeżenia na gruncie art. 3851 KC, mogłoby mieć znaczenie w razie oceny postanowień umowy łączącej strony na podstawie art. 58 § 3 KC.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego istnieje wątpliwość, czy gdyby doszedł do przekonania o ważności umowy łączącej strony po wyeliminowaniu z niej postanowień abuzywnych, to – wobec zgłoszenia przez powodów wyłącznie żądania ustalenia nieważności umowy – może orzec o nieważności tylko postanowień abuzywnych albo o ich bezskuteczności w stosunku do powodów. Źródłem wątpliwości jest to, że ewentualna abuzywność klauzuli umownej musi być przez sąd dostrzeżona z urzędu i z urzędu też sąd powinien zastosować właściwe jej skutki w stosunku prawnym ukształtowanym umową. Stosując wnioskowanie a maiori ad minus można wywodzić, że w ramach żądania ustalenia nieważności umowy mieści się ustalenie, iż nieważne są tylko niektóre jej postanowienia. Tego rodzaju wnioskowanie nie wydaje się jednak możliwe do zastosowania w sprawach, w których konsumenci dochodzą roszczeń pozostających w związku z zarzucanym przedsiębiorcy wprowadzeniem klauzul abuzywnych do wzorca umowy.

Stanowisko Sądu Najwyższego

Z wybranych fragmentów obszernego uzasadnienia Sądu Najwyższego wynika szereg istotnych kwestii procesowych w tzw. sprawach frankowych przeciwko bankom.

SN wskazał m.in., że artykuły 3851– 3853 KC, w świetle których Sądy meriti badały klauzule zawarte w umowie kredytowej zawartej przez strony, zostały dodane do KC w celu implementacji dyrektywy Rady Wspólnot Europejskich nr 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29), która w stosunku do Polski zaczęła obowiązywać 1.5.2004 r. Ta parokrotnie zmieniana dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie do ustalenia ogólnych kryteriów oceny nieuczciwego charakteru warunków umowy, wskazując przykładowo na takie postanowienia, które należy uznać za nieuczciwe i zobowiązuje do stworzenia w prawach krajowych systemu środków ochrony konsumenta, któremu zawierający z nim umowę przedsiębiorca narzuca nieuczciwe warunki, nie negocjując postanowień mowy indywidualnie. Dyrektywa nr 93/13 określa jedynie minimalne oczekiwania co do systemu środków ochrony konsumenta. Jej wdrożenie ma spowodować, że umowy w obrocie konsumenckim będą sporządzane prostym i zrozumiałym językiem, a konsument będzie mieć faktycznie możliwość zapoznania się ze wszystkimi warunkami umowy przed jej zawarciem, z zastrzeżeniem, że wątpliwości, które następnie powstaną na tle ich stosowania będą interpretowane na jego korzyść. Zawarte w umowie nieuczciwe klauzule nie będą wiążące dla konsumenta, przy zagwarantowaniu jednak, że umowa będzie obowiązywała strony, jeżeli po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków może nadal obowiązywać (art. 6 dyrektywy nr 93/13).

SN przywołał liczne orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE. W implementującym dyrektywę art. 3851 § 2 KC ustawodawca określił skutki wprowadzenia do umowy niedozwolonego postanowienia. Stwierdził mianowicie, że sankcją mającą zastosowanie w takim przypadku jest bezskuteczność ex lege niedozwolonego postanowienia, przy założeniu, że postanowienia określające główne świadczenia stron podlegają kontroli pod kątem abuzywności tylko wtedy, gdy nie zostały sformułowane jednoznacznie. Pozostałe postanowienia umowne podlegają tego rodzaju kontroli w każdym przypadku, gdy sąd ma wiedzę, że mowa zawarta została w relacji między przedsiębiorcą i konsumentem (zob. orzecznictwo SN przywołane w uzasadnieniu omawianego orzeczenia). Zgodnie z art. 3851 § 2 KC, jeżeli niedozwolone postanowienie umowne nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. Co do zasady zatem abuzywność niektórych postanowień umowy zawartej przez przedsiębiorcę z konsumentem nie oznacza nieważności umowy. Stwierdzenie, że postanowienie umowne ma cechy określone w art. 3851 § 1 KC i podlega sankcji określonej w art. 3851 § 2 KC, wyłącza stosowanie w odniesieniu do umowy i tego postanowienia art. 58 § 3 KC. Nie ma jednak wątpliwości, że jeżeli eliminacja niedozwolonego postanowienia umownego doprowadzi do takiej deformacji regulacji umownej, iż na podstawie pozostałej jej treści nie da się odtworzyć praw i obowiązków stron, to nie można przyjąć, strony pozostają związane pozostałą częścią umowy.

Ustawodawca wymaga, by powód już w żądaniu pozwu spełniającym wymagania określone w art. 187 § 1 pkt 1 i 3 KPC sprecyzował rodzaj i zakres ochrony prawnej, o uzyskanie której zabiega. Żądanie pozwu, o którym mowa w art. 187 § 1 pkt 1 KPC, to w sprawie o świadczenie wskazanie na zachowanie pozwanego (dare, facere, non facere, pati), o nakazaniu którego sąd ma orzec, jeżeli w świetle okoliczności faktycznych przytoczonych przez powoda i zweryfikowanych w toku postępowania zgodnie z jego twierdzeniami, uzna je za mające oparcie w normach prawa materialnego, według których należy ocenić stosunek prawny łączący strony; w sprawie o ustalenie jest to wskazanie na oczekiwaną przez powoda wypowiedź o kształcie stosunku prawnego, w którym pozostaje z pozwanym lub prawa, które mu wobec niego przysługuje, względnie oznaczenie faktu prawotwórczego, którego potwierdzenie ma znaczenie dla jego relacji z pozwanym. W sprawie o ukształtowanie powód musi określić sposób, w jaki sąd powinien przekształcić jego prawa i obowiązki w relacji z pozwanym; w takich sprawach powód może jednak połączyć żądanie ukształtowania prawa lub stosunku prawnego z żądaniem zasądzenia ukształtowanego świadczenia.

Żądanie ustalenia, że powoda nie wiąże z pozwanym stosunek prawny mający mieć źródło w umowie, jest oczywiście innym rodzajowo żądaniem niż zmierzające do ustalenia, że powoda wiąże z pozwanym stosunek prawny ukształtowany umową, którego treść trzeba jednak określić z pominięciem pewnych jej postanowień jako nieważnych albo bezskutecznych w stosunku do powoda (wyrok Sądu Najwyższego z 11.12.1998 r., II CKN 96/98). O braku tożsamości między tymi roszczeniami oraz o tym, że żądanie ustalenia bezskuteczności umowy lub nieważności pewnych tylko jej postanowień nie zawiera się w żądaniu ustalenia nieważności umowy decydują różnice między okolicznościami faktycznymi, których wystąpienie w świetle obowiązującego prawa uzasadnia stwierdzenie, że strony nie zawarły ważnie umowy, od tych okoliczności, których wystąpienie usprawiedliwia uznanie za nieważne tylko niektórych postanowień umowy lub stwierdzenie jej bezskuteczności. Istotniejsze jest jednak to, że orzeczenia, o których tu mowa, prowadzą do zupełnie różnych konsekwencji w sferze prawa materialnego, gdy chodzi o prawa i obowiązki spoczywające na stronach. Nieważność umowy zwalnia z konieczności jej wykonywania lecz z tą oceną wiąże się obowiązek dokonania innego rodzaju rozliczeń niż te, które mają oparcie w umowie, której tylko niektóre postanowienia są nieważne lub bezskuteczne.

Wnioski

SN na tle tzw. sprawy frankowej przypomniał o obowiązującej w postępowaniu cywilnym zasadzie związania sądu zgłoszonym żądaniem, wyrażonej w art. 321 § 1 KPC. Zasada ta stanowi o realizacji właściwej dla tego postępowania zasady dyspozycyjności. Uchwała wskazuje na konieczność precyzyjnego formułowania roszczeń, co ma obecnie istotne znaczenie właśnie w tzw. sprawach frankowych, w których ciągle dużo wątpliwości fachowych pełnomocników budzi to z jakim roszczeniem wystąpić. Żądanie unieważnienia umowy, mimo iż jest żądaniem najdalej idącym, nie może być postrzegane jak żądanie obejmujące (rodzajowo) inne żądania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

W trakcie rozwodu nie ma ulgi

Takie są przepisy

Skarbówka tłumaczy, że takie są przepisy. Podobną odpowiedź otrzymała podatniczka, która złożyła pozew o rozwód w 2015 r. i od tego czasu sama zajmuje się kilkuletnim dzieckiem. Minęło pięć lat, a wciąż nie ma prawomocnego wyroku o rozwodzie. Nieprawomocny wyrok z 2018 r. został zaskarżony przez jej byłego męża.

Kobieta wystąpiła o interpretację, by uzyskać potwierdzenie, że może rozliczyć się jako samotna matka. Argumentowała, że powinna mieć taką możliwość, ponieważ samodzielnie, bez jakiejkolwiek pomocy drugiego rodzica ani innych osób, wychowuje córkę i sama troszczy się o jej byt.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgodził się z takim stanowiskiem. W interpretacji nr 0115-KDIT2.4011.607.2020.3.ES przypomniał, że zgodnie z art. 6 ust. 4 ustawy o PIT osoba samotnie wychowująca dziecko to m.in.: panna, wdowa, rozwódka albo osoba, w stosunku do której orzeczono separację.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Niższy podatek

Korzyść ze wspólnego rozliczenia polega na tym, że podatek oblicza się w podwójnej wysokości od połowy dochodów matki. Ta płaci niższy PIT dzięki podwójnemu wykorzystaniu kwoty wolnej. To powoduje, że nawet od dochodów powyżej 85,5 tys. zł można zapłacić nie 32 proc., ale 17 proc. PIT. Ulga przysługuje także osobom prowadzącym działalność gospodarczą, rozliczaną według skali podatkowej.

Do kręgu samotnych rodziców nie zalicza się jednak osób, które dopiero oczekują na orzeczenie sądu o rozwodzie lub separacji.

„Status osoby rozwiedzionej nabywa się dopiero poprzez prawomocne orzeczenie o rozwiązaniu małżeństwa. W związku z tym posiadanie w roku podatkowym jedynie nieprawomocnego orzeczenia o rozwodzie nie pozwala na uznanie danej osoby za samotnie wychowującą dziecko” – stwierdził dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Negatywną interpretację (nr 0114-KDIP3-2.4011.520. 2020.2.JM) otrzymała też podatniczka, której plany pokrzyżowała epidemia Covid-19. Kobieta miała wyznaczoną sprawę rozwodową w marcu 2020 r. Liczyła, że do sierpnia jej małżeństwo zostanie formalnie zakończone prawomocnym wyrokiem rozwodowym. Niestety lockdown spowodował, że marcowa rozprawa została odwołana. Co więcej, do tej pory, choć minęło kilka miesięcy, nie został wyznaczony nowy termin.

Podatniczka wyjaśnia, że odwołane rozprawy trafiają na koniec kolejki. Zapytała zatem, czy w tej sytuacji, skoro nie ma wpływu na termin sądowy, może skorzystać z preferencji przed uzyskaniem prawomocnego wyroku.

Trudno o termin

Również w tym przypadku odpowiedź dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej była negatywna. Skarbówka wyjaśnia, że ulgi i zwolnienia są odstępstwem od zasady powszechności opodatkowania wynikającej z art. 84 konstytucji. Oznacza to, że wszelkie odstępstwa od tej zasady muszą bezwzględnie wynikać z przepisów prawa i być interpretowane ściśle z jego literą.

„Nie można uznać wnioskodawczyni za osobę samotnie wychowującą dziecko w świetle art. 6 ust. 4 ustawy o PIT. Zatem nie przysługuje jej prawo do skorzystania z preferencyjnego rozliczenia, o którym mowa w tym przepisie” – czytamy w interpretacji dyroktora KIS.

Fiskus wyjaśnia, że jednym z warunków rozliczenia się za 2020 r. jako osoba samotnie wychowująca dziecko jest uzyskanie prawomocnego orzeczenia o rozwodzie do końca grudnia 2020 r. Samotnym rodzicem nie trzeba być przez cały rok podatkowy.

Czemu trzeba tak długo czekać na prawomocny wyrok? W przypadku rozwodu, a także separacji, sąd musi rozstrzygnąć m.in. kwestię władzy rodzicielskiej, miejsca zamieszkania małoletniego dziecka, kontaktów z dzieckiem i alimentów. Może też orzekać o winie za rozkład pożycia małżeńskiego.

Jeśli obie strony są zgodne co do wszystkich elementów, m.in. sprawowania władzy rodzicielskiej, miejsca pobytu dziecka, to rozwód może być orzeczony podczas jednej rozprawy. Jeśli nie ma takiej zgody, konieczne może się okazać przeprowadzenie postępowania dowodowego i przesłuchanie świadków. Uzyskanie orzeczenia trwa wówczas wiele miesięcy, a nawet lat.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Anna Misiak, szef zespołu podatków osobistych i doradztwa dla pracodawców, partner w MDDP

Niestety, należy zgodzić się ze stanowiskiem dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Z przepisów podatkowych wynika wprost, iż samotnym rodzicem jest m.in. rozwodnik i rozwódka. Status zaś osoby rozwiedzionej nabywa się dopiero poprzez prawomocne orzeczenie o rozwiązaniu małżeństwa.

Podatnik, który jest w trakcie procedury rozwodowej i nie posiada takiego orzeczenia, nie może rozliczyć się ani jako samotny rodzic, ani wspólnie z małżonkiem.

To potwierdza, że sytuacja związana z epidemią Covid-19, w tym przeciągające się postępowania sądowe, uniemożliwia skorzystanie z preferencyjnych rozwiązań podatkowych.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź