Żądanie unieważnienia umowy
K.K.-S. i J.S. korzystając z usług „A.” S.A. zawarli z Bankiem „G.” S.A. umowę kredytu hipotecznego na kwotę 400 tys. zł. Zawarcie umowy uzależnione zostało m.in. od zawarcia umowy ubezpieczenia na życie, co obniżyło marżę kredytu oraz jednoczesnego zawarcia umowy pożyczki z Bankiem „G.” S.A.. Pożyczka, której całkowity koszt wyniósł 44 tys. zł, miała być przeznaczona na pokrycie kosztów ubezpieczenia na życie, ubezpieczenia ochrony prawnej tytułu prawnego do nieruchomości i ubezpieczenia nieruchomości od pożaru i innych zdarzeń losowych. Przed zawarciem umowy K.K.-S. i J.S. kilkukrotnie spotykali się z pracownikiem „A.” S.A., który zapewniał ich o możliwości porównania ofert różnych banków, jednak tylko oferta Banku „G.” S.A. spełniała ich kryteria. Kredytobiorcy nie byli zainteresowani nabywaniem produktów dodatkowych, jednak doradca wskazywał, że środki ze składek ubezpieczeniowych będą inwestowane w fundusze kapitałowe, a zgromadzona kwota pomoże im we wcześniejszej spłacie kredytu. Doradca nie wspominał jednak o konieczności cesji praw z ubezpieczenia na życie na rzecz Banku „G.” S.A., na skutek której to ten podmiot, a nie kredytobiorcy, będzie decydował o przeznaczeniu środków zgromadzonych na polisie. Doradca finansowy nie poinformował też K.K.-S. i J.S., że Bank „G.” S.A. i Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie należą do jednej grupy kapitałowej, zaś ich pieniądze będą inwestowane w akcje, których emitentem jest Bank „G.” S.A.
Po trzech latach K.K.-S. i J.S. złożyli oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych umów: ubezpieczenia, pożyczki i cesji twierdząc, że poprzez podanie szeregu nieprawdziwych informacji oraz pominięcie istotnych informacji dotyczących warunków ubezpieczeń i umów zawartych przez nich z Bankiem „G.” S.A., doradca finansowy podstępnie i celowo wprowadził ich w błąd. Sąd I instancji unieważnił sporne uznając działania doradcy finansowego za nieuczciwe praktyki rynkowe w rozumieniu art. 4 ust. 1 NieuczPraktRynkU. Na skutek działań pracownika „A.” S.A. powodowie powzięli mylne wyobrażenie co do obowiązków spoczywających na nich w razie wyrażenia woli zawarcia kredytu hipotecznego na warunkach przez niego przedstawionych, jak również co do korzyści i przysługiwania im praw z tytułu posiadania ubezpieczenia na życie.
Sąd II instancji przedstawił Sądowi Najwyższemu następujące zagadnienia prawne:
- Czy w świetle art. 12 ust. 1 pkt 4 NieuczPraktRynkU unieważnienie umowy stanowi niezbędną przesłankę roszczenia odszkodowawczego, a co za tym idzie żądanie zapłaty może obejmować wyłącznie obowiązek wzajemnego zwrotu świadczeń, czy też powołany przepis zawiera dwa osobne uprawnienia: do dochodzenia odszkodowania oraz do żądania unieważnienia umowy;
- Czy w świetle art. 12 ust. 1 pkt 4 NieuczPraktRynkU unieważnienie umowy możliwe jest jedynie na podstawie innych powszechnie obowiązujących przepisów w związku z art. 58 KC czy też unieważnienie umowy mieści się w roszczeniach odszkodowawczych i do jego orzeczenia wystarczające jest zaistnienie nieuczciwej praktyki rynkowej, wystąpienie szkody oraz związku przyczynowego pomiędzy szkodą o praktyką;
- Czy w świetle art. 12 ust. 1 pkt 4 NieuczPraktRynkU możliwe jest unieważnienie jedynie wybranych postanowień umownych, czy też skuteczne żądanie unieważnienia musi dotyczyć całej umowy?
W uzasadnieniu pytania prawnego wskazano, że uchwalenie NieuczPraktRynkU nastąpiło w wyniku wdrożenia do polskiego systemu prawnego dyrektywy 2005/29/WE, która pozostawiła państwom członkowskim swobodę w kształtowaniu środków prawnych, mających służyć zwalczaniu nieuczciwych praktyk rynkowych, wskazując jedynie, że środki te mają być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. Na gruncie art. 12 ust. 1 pkt 4 NieuczPraktRynkU, zgodnie z którym, w razie dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej konsument może żądać naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, w szczególności żądania unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń oraz zwrotu przez przedsiębiorcę kosztów związanych z nabyciem produktu, prezentowane są dwa stanowiska. Według pierwszego, ustawodawca wprowadził w tym przepisie dwa odrębne instrumenty tj. roszczenie odszkodowawcze oraz uprawnienie do żądania unieważnienia umowy. Drugi wskazuje, że unieważnienie umowy stanowi formę przywrócenia stanu poprzedniego, co za tym idzie stanowi swoiste roszczenie odszkodowawcze. Roszczenie to obejmuje zatem zniweczenie umowy i zwrot poniesionych w związku z jej zawarciem kosztów jak przy culpa in contrahendo. Sąd wskazał, że jeśli założy się, iż nieważność umowy można stwierdzić z powodu samego jej zawarcia na skutek stosowania nieuczciwej praktyki rynkowej, badaniu podlegać będą jedynie okoliczności związane z jej zawarciem, w celu ustalenia czy działania przedsiębiorcy wypełniły dyspozycję art. 5 ust. 1 NieuczPraktRynkU. Natomiast w razie uznania, że nieważność musi wynikać z innego przepisu prawa, a do jej stwierdzenia nie jest wystarczającym samo ustalenie zawarcia umowy na skutek nieuczciwej praktyki rynkowej, konsument poza powołaniem się na nieuczciwą praktykę rynkową powinien wykazać również wszystkie przesłanki wady czynności prawnej na którą się powołuje, jak również, w przypadku nieważności względnej wywołanej na skutek błędu, w odpowiednim terminie złożyć stosowne oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych swoich oświadczeń woli.
Sąd Najwyższy uznał, że skuteczne dochodzenie żądania unieważnienia umowy określonego w art. 12 ust. 1 pkt 4 NieuczPraktRynkU, jest uzależnione od spełnienia ogólnych przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej, odmawiając podjęcia uchwały w pozostałym zakresie. W ustnym uzasadnieniu uchwały wyjaśniono, że celem przepisów dyrektywy 2005/29/WE była ochrona przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi i wywieraniem wpływu na decyzje dotyczące transakcji ze szkodą dla interesów gospodarczych konkurentów i konsumentów. Konsument, który został wprowadzony w błąd i na skutek tego zawarł umowę, której inaczej by nie podpisał, może uzyskać odszkodowanie bez konieczności unieważniania całej umowy.
Nowy JPK od 1 października 2020 r.
„W nowym JPK_VAT z deklaracją oznaczenie MPP należy stosować do faktur, dla których mechanizm podzielonej płatności jest obligatoryjny, czyli do faktur o kwocie brutto powyżej 15 tys. zł, które dokumentują dostawę towarów lub świadczenie usług wymienionych w załączniku nr 15 do ustawy o VAT, zarówno po stronie sprzedaży jak i zakupu” – tłumaczy resort.
Czy inne zastosowanie oznaczenia MPP będzie uznane za błąd podlegający sankcji? „Kary będą nakładane tylko na tych, którzy poprzez celowe, uporczywe działania i wprowadzane błędy, będą uniemożliwiać weryfikację transakcji” – wyjaśnia MF.
Eksperci mają wątpliwości
– Niestety, odpowiedź ministerstwa jest wieloznaczna, asekuracyjna i niespójna z dotychczasową polityką w zakresie MPP. Dla przedsiębiorców to realny problem i zagrożenie karami. Wiele firm, zwłaszcza małych i średnich, nie może sobie pozwolić na zintegrowany system finansowo-księgowy, automatycznie kwalifikujący MPP – mówi dr Izabela Andrzejewska-Czernek, partner w Kancelarii Vinci & Vinci. – Samo stwierdzenie, czy dany towar jest zawarty w załączniku nr 15, niejednokrotnie wymaga analizy. Nie jest to oczywiste i łatwe, zwłaszcza w dobie zawirowań spowodowanych nową matrycą VAT i koniecznością stosowania kodów CN, podczas gdy załącznik 15 wskazuje kody PKWiU 2008 – dodaje.
Z kolei dr Elżbieta Lis, partner w Kancelarii Andersen, zwraca uwagę, że sankcja 500 zł może być nałożona wyłącznie w przypadku błędów, które uniemożliwiają przeprowadzenie weryfikacji prawidłowości transakcji. Nie każdy błąd rodzi zatem takie ryzyko.
– Moim zdaniem jednak błędne oznaczenie transakcji jako MPP lub brak takiego oznaczenia wypełnia tę przesłankę. Błąd taki uniemożliwia bowiem organom podatkowym weryfikację transakcji podlegających obowiązkowemu MPP, a zatem może podlegać karze – mówi Elżbieta Lis. Zwraca uwagę, że zgodnie z przepisem naczelnik urzędu skarbowego może nałożyć karę pieniężną, ale nie musi.
– Można się spodziewać, że w pierwszym okresie obowiązywania nowego JPK podejście organów podatkowych do błędów będzie liberalne. Nie należy jednak liczyć na to, że ten stan się utrzyma. Trzeba tak ustawić funkcjonujące u podatnika procesy, by transakcje podlegające szczególnym zasadom oznaczania w JPK były identyfikowane prawidłowo – mówi Elżbieta Lis.
Nowy pakiet przepisów na temat finansów cyfrowych przyjęty przez Komisję Europejską
- Nowy pakiet rozwiązań zawarty jest w dokumencie Communication from the Commission to the European Parliament, the Council, the European Economic and Social Committee and the Committee of the Regions on a digital finance strategy for the EU (com/2020/591).
- Celem pakietu jest m.in. zapewnienie lepszych produktów finansowych dla konsumentów. Komisja Europejska stoi na stanowisku, że cyfryzacja jest przyszłością sektora finansowego Unii Europejskiej. Tym samym Komisja dąży do zapewnienia konkurencyjności i innowacyjności Europy w sektorze finansowym, tak aby to Unia Europejska wyznaczyła światowe standardy w tym zakresie. Omawiany pakiet rozwiązań ma ma wobec tego na celu zapewnienie konsumentom szerokiej oferty i zwiększonych możliwości w zakresie usług finansowych i nowoczesnych płatności, przy równoczesnym zagwarantowaniu im ochrony i stabilności finansowej.
Ponadto omawiany pakiet stanowić ma środek do wspierania ożywienia gospodarczego unijnej gospodarki po kryzysie wywołanym epidemią koronawirusa. Będzie to możliwe m.in. dzięki uruchomieniu nowych sposobów kierowania środków finansowych do europejskich przedsiębiorstw, a także wkładu w realizację Europejskiego Zielonego Ładu i nowej strategii przemysłowej dla Europy.
Szczególne miejsce w pakiecie omawianych rozwiązań zajmuje pobudzenie innowacyjności w wysoce innowacyjnych przedsiębiorstw finansowych typu start-up z branży cyfrowej. Przy czym Komisja dąży jednocześnie do ograniczenia wszelkich potencjalnych zagrożeń związanych z ochroną inwestorów, praniem pieniędzy i cyberprzestępczością w tym zakresie.
Rozwój technologii cyfrowych w sektorze finansowym nabrał w czasach pandemii koronawirusa szczególnego znaczenia. To dzięki nowoczesnym technologiom, takim jak bankowość internetowa, obywatele zachowali dostęp do usług finansowych. Unia Europejska powinna zatem dołożyć wszelkich starań, aby podtrzymać i przyspieszyć rozwój tych technologii, tak aby korzystali na tym obywatele i przedsiębiorcy.
Strategia finansów cyfrowych: W kierunku europejskiej przestrzeni danych finansowych – nowe sposoby finansowania MŚP
Celem strategii jest zmniejszenie fragmentacji jednolitego rynku cyfrowego i ułatwienie konsumentom dostępu do produktów finansowych za granicą. Strategia sprzyjać ma również rozwojowi przedsiębiorstw typu start-up z branży FinTech.
Ważnym elementem strategii będą przepisy regulujące usługi cyfrowe w Unii Europejskiej, by dostosować je do prężnie rozwijających się technologii, takich jak sztuczna inteligencja i łańcuch bloków.
Istotnym celem omawianej strategii jest też dążenie Unii do zapewnienia równych warunków działania dostawcom usług finansowych, zarówno tradycyjnym instytucjom bankowym, jak i przedsiębiorstwom technologicznym.
Strategia dotycząca płatności detalicznych: nowoczesne i racjonalne pod względem kosztów płatności
Kolejna strategia wchodząca w skład omawianego pakietu ma za zadanie zapewnienie zarówno obywatelom UE, jak i przedsiębiorstwom działającym na rynku unijnym, bezpiecznych i szybkich płatności elektronicznych. Komisja Europejska chce także wprowadzić przepisy ułatwiające natychmiastowe płatności transgraniczne.
Wykorzystanie możliwości i ograniczenie ryzyka związanego z kryptoaktywami
Nowością w pakiecie są propozycje przepisów dotyczących kryptoaktywów czyli cyfrowego odwzorowania wartości lub praw, które mogą być przechowywane i być przedmiotem obrotu w systemach elektronicznych.
Rozporządzenie w sprawie rynków kryptoaktywów (MiCA), zdaniem Komisji Europejskiej, przyczyni się do wzrostu innowacyjności przy jednoczesnym zachowaniu stabilności finansowej i ochronie inwestorów przed ryzykiem. Rozporządzenie gwarantować ma jasność i pewność prawa emitentom i dostawcom kryptoaktywów.
Nowe przepisy, jak wskazuje Komisja, „pozwolą operatorom posiadającym zezwolenie w jednym państwie członkowskim świadczyć usługi w całej Unii. Zabezpieczenia obejmują wymogi kapitałowe, utrzymywanie aktywów, obowiązkową procedurę skargi dostępną dla inwestorów oraz prawa inwestora przysługujące mu wobec emitenta. Emitenci istotnych kryptoaktywów zabezpieczonych aktywami podlegaliby bardziej rygorystycznym wymogom”.
Pakiet zawiera także propozycję pilotażowego systemu skierowanego do infrastruktur rynkowych, które wyraziłyby chęć wypróbowania transakcji na instrumentach finansowych w formie kryptoaktywów. Na bazie ich doświadczeń miałyby powstać szczegółowe regulacje prawne w tym zakresie.
Odporność na zagrożenia cyfrowe: zablokowanie cyberataków i wzmocnienie nadzoru nad usługami zlecanymi na zasadzie outsourcingu
Pakiet zawiera również projekt rozporządzenia w sprawie odporności na zagrożenia cyfrowe (Digital Operational Resilience Act – DORA), którego zadanie ma być zapewnienie, by wszyscy uczestnicy systemu finansowego dysponowali niezbędnymi zabezpieczeniami w celu zminimalizowania cyberataków i innych zagrożeń.
Odwołanie od egzaminu wstępnego na aplikacje prawnicze 2020
Podstawą jest uchwała
Jan Kowalski przystąpił do egzaminu wstępnego na aplikację adwokacką. Egzamin ten składał się z zestawu 150 pytań testowych.
Za każdą poprawną odpowiedź kandydat otrzymywał jeden punkt. Warunkiem sine qua non otrzymania pozytywnego wyniku z egzaminu było uzyskanie 100 punktów. Kandydat z przedmiotowego testu otrzymał 99 punktów. Oznaczało to negatywną ocenę – co zostało stwierdzone uchwałą komisji egzaminacyjnej.
Po gruntownym przeanalizowaniu własnej pracy oraz wykazu prawidłowych odpowiedzi pan Jan powziął wątpliwości co do poprawności jednego z pytań testowych.
Mając to na uwadze, postanowił skorzystać z przysługującego mu prawa określonego w art. 75j ust. 3 i 4 ustawy z 26.05.1982 r. – Prawo o adwokaturze (tekst jedn. Dz.U. z 2015 r. poz. 615 ze zm.) i odwołać się od uchwały komisji egzaminacyjnej.
Poniżej projekt takiego odwołania:
Warszawa, 30 września 2020 r.
Jan Kowalski
ul. Liliowa 13 lok. 1
00-000 Warszawa
Minister Sprawiedliwości
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa
za pośrednictwem
Komisji Egzaminacyjnej nr „X” do spraw aplikacji adwokackiej przy Ministrze Sprawiedliwości z siedzibą w Warszawie
Odwołanie
Od uchwały komisji egzaminacyjnej nr 2 do spraw aplikacji adwokackiej przy ministrze sprawiedliwości z siedzibą w Warszawie
Ja, niżej podpisany, Jan Kowalski, na podstawie art. 75j ust. 4 ustawy z 26.05.1982 r. – Prawo o adwokaturze (tekst jedn. Dz.U. z 2015 r. poz. 615 ze zm., dalej jako PrAdw) w zw. z art. 138 § 2 KPA wnoszę o uchylenie w całości uchwały nr 123456/2/2020 z x.09.2020 r. Komisji Egzaminacyjnej nr „X” ds. aplikacji adwokackiej przy Ministrze Sprawiedliwości z siedzibą w Warszawie i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez ww. Komisję, z jednoczesnym wskazaniem, że pytanie nr 84 tegorocznego egzaminu wstępnego na aplikację adwokacką nie zawiera żadnej poprawnej odpowiedzi, a co za tym idzie, uwzględnienie przy ponownym sprawdzeniu mojego testu udzielonej przeze mnie odpowiedzi w przedmiotowym pytaniu jako odpowiedzi poprawnej.
Uzasadnienie
Zgodnie z art. 75i ust. 1 PrAdw egzamin wstępny polega na rozwiązaniu testu składającego się z zestawu 150 pytań zawierających po trzy propozycje odpowiedzi, z których tylko jedna jest prawidłowa. W przypadku pytania nr 84 warunek ten nie został spełniony, gdyż żadna z przedstawionych odpowiedzi nie jest prawidłowa. Wykaz prawidłowych odpowiedzi do zestawu pytań testowych na egzamin wstępny na aplikację adwokacką i radcowską w 2015 r., opublikowany na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości, wskazuje odpowiedź C jako odpowiedź poprawną. W tymże wykazie jako podstawa prawna prawidłowości odpowiedzi wskazany został art. 49 KRO Ustawodawca w art. 49 KRO wymienia kategorie przedmiotów, które bezwzględnie nie mogą być objęte wspólnością majątkową małżonków w wyniku zawartej przez nich umowy. Nie ulega wątpliwości, że odpowiedzi A i B na przedmiotowe pytanie 84 są błędne, gdyż określają kategorie przedmiotów expressis verbis wskazanych – odpowiednio – w art. 49 § 1 pkt 1 i 5 KRO
W żadnym wypadku nie można na pytanie 84, tj.: „Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, umowa majątkowa małżeńska może rozszerzyć wspólność majątkową na:”, wskazywać odpowiedzi C jako odpowiedzi poprawnej, tj.: „prawa autorskie i prawa pokrewne, prawa własności przemysłowej oraz inne prawa twórcy”. Wnioskowanie a contrario, że skoro ustawodawca nie wskazał expressis verbis w art. 49 KRO tej kategorii przedmiotów, to rozszerzenie takie jest dopuszczalne, jest rozumowaniem błędnym.
Przedmiotowa odpowiedź C ma charakter złożony. Oznacza to, że aby uznać ją za prawidłową, na każdą kategorię praw w niej wymienioną powinno być możliwe umowne rozszerzenie małżeńskiej wspólności majątkowej. Wziąwszy to pod uwagę, odpowiedź ta nie jest prawidłowa, gdyż wyklucza art. 49 § 1 pkt 3 KRO: „prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie”. Jedną z wymienionych kategorii w odpowiedzi C są prawa autorskie. Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie zajmuje się regulacją dotyczącą praw autorskich. Kwestia ta regulowana jest w ustawie z 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jedn. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm., dalej jako: PrAut).
Treść PrAut ma konstrukcję dualistyczną. Ustawodawca wprowadza odrębny status prawny dla dwóch grup praw autorskich: art. 16 PrAut – osobiste prawa autorskie, art. 17–22 PrAut – majątkowe prawa autorskie. Zgodzić się należy z tezą J. Barty i R. Markiewicza (J. Barta, R. Markiewicz [w:] J. Barta, M. Czajkowska-Dąbrowska, Z. Ćwiąkalski, R. Markiewicz, E. Traple, Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, Łódź 2001, s. 194), że osobiste prawa autorskie: „mogą mieć dla twórcy także znaczenie ekonomiczne, choć pozostające niejako na dalszym planie”. W przypadku osobistych praw autorskich ustawodawca w art. 16 PrAut expressis verbis stanowi o ich niezbywalności.
Mając na uwadze przytoczoną regulację prawną, należy rozważyć niedopuszczalność rozszerzenia małżeńskiej wspólności majątkowej na prawa autorskie w kontekście art. 49 § 1 pkt 3 KRO.
Prawa niezbywalne nie stanowią jednolitej kategorii. Doktryna definiuje je jako prawa, które nie mogą być przeniesione na inną osobę w drodze czynności prawnej, tak m.in. M. Olczyk (M. Olczyk [w:] Komentarz do ustawy z 17.6.2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw, LEX/el. 2005, komentarz do art. 49 KRO). Przez prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie, określone w art. 49 § 1 pkt 3 KRO, należy uznać te, które są ściśle powiązane z osobą uprawnionego. Odnośnie do osobistych praw autorskich słusznie zauważają J. Barta i R. Markiewicz (J. Barta, R. Markiewicz, op. cit., s. 195), że: „Autorskie prawa osobiste są tak ściśle związane z osobą twórcy, że nie można się ich zrzec ani zbyć”.
Doktryna, wymieniając przykłady niezbywalnych praw, które mogą przysługiwać jednej osobie, wskazuje użytkowanie, służebności osobiste, prawo dożywocia – tak m.in. M. Olczyk (M. Olczyk, op. cit.). Niezbywalność każdego z tych praw jest expressis verbis wskazana przez ustawodawcę – odpowiednio art. 254, 300, 912 KC Ustawowy zakaz zbywalności dotyczy również osobistych praw autorskich (art. 16 PrAut).
Konstrukcja odpowiedzi C pytania nr 84 w żaden sposób nie pozwala rozstrzygnąć, jaki rodzaj praw autorskich miał na myśli autor pytania. Użyty przez autora zwrot „prawa autorskie” należy zatem definiować ustawowo. Ustawodawca w rozdziale 3 PrAut stanowi, że na treść prawa autorskiego składają się osobiste prawa autorskie oraz majątkowe prawa autorskie. Mając na uwadze powyższe, wykazane zostało, że przedmiotowa odpowiedź C zawiera kategorie praw, tj. osobiste prawa autorskie, na które ustawodawca w art. 49 § 1 pkt 3 KRO wprowadza bezwzględny zakaz objęcia ich umowną majątkową wspólnością małżeńską, a co za tym idzie – odpowiedź C nie jest odpowiedzią prawidłową.
Autorzy pytań przy ich redagowaniu powinni zachować szczególną dbałość, by odpowiedź nie mogła budzić żadnej wątpliwości prawnej. Pouczenie kandydata na aplikację adwokacką, wchodzące w skład zestawu egzaminacyjnego, wskazywało, że: „prawidłowa jest odpowiedź, która w połączeniu z treścią pytania tworzy – w świetle obowiązującego prawa – zdanie prawdziwe”. W przypadku pytania 84 warunek ten nie został spełniony.
Podzielić należy pogląd Naczelnego Sądu Administracyjnego, wyrażony w uzasadnieniu wyroku z 6.03.2008 r. (II GSK 414/07, Legalis), że: „Kandydat nie może ponosić dotkliwych konsekwencji niepoprawnego sformułowania pytania (…) kandydat może wybrać tylko jedną odpowiedź. Za każdą prawidłową odpowiedź kandydat uzyskuje 1 punkt. Z tego unormowania wynika bezwzględny obowiązek zachowania szczególnej dbałości przy redagowaniu każdego zestawu pytań (…). Nie można też odmówić przyznania punktu za udzieloną odpowiedź, w której przekonująco wykazano, że pozytywnej odpowiedzi nie zawiera żadne z trzech pytań zestawu”.
Mając na uwadze te okoliczności, wnoszę jak w petitum.
Jan Kowalski
Załączniki:
1) kserokopia uchwały nr 123456/2/2020 z x.9.202020 r. Komisji Egzaminacyjnej nr 2 do spraw aplikacji adwokackiej przy Ministrze Sprawiedliwości z siedzibą w Warszawie;
2) kserokopia (arkusz odpowiedzi).
Podatek od deszczu będzie w naszym czynszu
Walka z betonozą
Chodzi o projekt specustawy antysuszowej. Wprowadza on zmiany w opłacie za zmniejszenie naturalnej retencji terenu poprzez jego zabudowę, czyli tzw. podatek od deszczu. Nalicza się go od powierzchni obiektów lub nieruchomości uniemożliwiających wchłanianie deszczówki przez ziemię, czyli od tarasów, dachów budynków, kostki brukowej na działce etc.
Dziś podatek płacą właściciele nieruchomości powyżej 3500 mkw., którzy wyłączyli z powierzchni biologicznie czynnej (zabudowali) ponad 70 proc. nieruchomości, a tych jest niewielu, głównie centra handlowe z dużymi parkingami na świeżym powietrzu.
Specustawa rozszerza podatek na znacznie mniejsze nieruchomości – już od 600 mkw., na których jest lub powstanie zabudowa wyłączająca ponad 50 proc. powierzchni biologicznie czynnej. Tak rząd chce walczyć z powszechną betonozą i zmusić właścicieli, by odprowadzać deszczówkę.
Poborem podatku zajmują się samorządy. Dziś 20 proc. (po zmianach 25 proc.) zostaje w ich kasach, ale pieniądze muszą przeznaczyć na retencje. Resztę zabierają Wody Polskie.
Gra warta świeczki?
Samorządowcy uważają, że nie tędy droga. – Dobrze, że rząd chce walczyć z suszą, ale niech nie robi tego w najgorszy z możliwych sposobów, czyli kolejnym podatkiem – uważa Marek Wójcik ze ZMP. – Obejmie tysiące właścicieli domów jednorodzinnych, wspólnot, spółdzielni mieszkaniowych. I uderzy głównie w mieszkańców nowych osiedli, gdzie deweloperzy zabudowali i wybrukowali każdy skrawek ziemi. Dotknie szkoły czy szpitale. Samorządy będą musiały zinwentaryzować działki i wyliczyć podatek. Wymaga to gigantycznego nakładu pracy i środków. Trzeba będzie rozbudować kanalizację deszczową, by właściciele nieruchomości mogli odprowadzać wody opadowe. To olbrzymie nakłady – wylicza Marek Wójcik.
Okazuje się, że wiele działek jest w 100 proc. zabudowanych. – Przed laty wiele dawnych bloków państwowych wydzielano po obrysie. Nie mają ani skrawka gruntu, na którym mogłyby zrobić retencję i dzięki temu mniej płacić. Nie są temu winne, czemu mają odpowiadać za cudze błędy sprzed lat? – pyta Grzegorz Abramek, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie.
Ile wyniesie danina? Projekt podzielił właścicieli na trzy grupy – w zależności od tego, czy i w jakim stopniu magazynuje się deszczówkę np. w przeznaczonej do tego celu beczce. Najmniej opłata wyniesie rocznie 45 gr za mkw., najwięcej 1,50 zł. Według szacunków rządu przychody z tego tytułu wyniosą rocznie maksymalnie 180 mln zł.
Swoje wyliczenia przedstawia też ZMP. – W wypadku działki o powierzchni 6 arów zabudowanej domem jednorodzinnym garażem dwustanowiskowym oraz drogą dojazdową na 3,5 arach podatek wyniesie rocznie 900 zł, chyba że właściciel zadba o retencję, czyli zgromadzi przez rok 250 dużych beczek deszczówki. W wypadku szkoły z boiskami, placem zabaw i parkingiem może być już 90 tys. zł rocznie. Szacujemy, że każdy mieszkaniec wspólnoty czy spółdzielca w zależności od wielkości nieruchomości miesięcznie w czynszu może zapłacić od 10 do 70 zł – twierdzi Marek Wójcik.
A może ogrody?
Eksperci krytycznie oceniają też pomysł objęcia podatkiem od deszczu mniejszych nieruchomości. – Taką daninę uważam za zbędną, kolejny przykład szukania pieniędzy przez państwo w kieszeni obywateli. Liczba płatników wzrośnie kilkunastokrotnie. Nie sądzę, by pomogła w walce z suszą. Tu trzeba rozwiązań systemowych – uważa Paweł Zimiński, adwokat, partner zarządzający Kancelarii Prawnej RK Legal.
Podobnie mówi Szymon Rosiak, prezes Legionowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – To nie spółdzielnia zapłaci, tylko mieszkańcy. Mamy 9 tys. członków, z czego 6 tys. w wieku emerytalnym. Dla nich każda złotówka się liczy. Przez pandemię koszty poszybowały w górę, o czym jakoś rząd zapomina – mówi Szymon Rosiak.
– Dlaczego ministerstwo nie opracuje programu, dzięki któremu spółdzielnie i wspólnoty dostaną dotacje na ogrody deszczowe, w których sadzi się gatunki roślin zatrzymujące wodę na specjalnie przygotowanym terenie? Rośliny zatrzymywałyby wody opadowe, a przy okazji pięknie wyglądały. Można też rozważyć wprowadzenie programu, dzięki któremu spółdzielnie i wspólnoty mogłyby zakładać duże zbiorniki retencyjne. Program Moja Woda nie dotyczy dużych zbiorników retencyjnych kosztujących setki tysięcy – mówi Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Ruda w Warszawie.
Etap legislacyjny: konsultacje
Zwolnienie prywatnego przedszkola z podatku od nieruchomości
Stan faktyczny
X, osoba fizyczna, prowadził prywatne przedszkole, zlokalizowane w budynku, którego jest wyłącznym właścicielem. Wobec tego, że przedszkole zajmowało cały budynek, X nie odprowadzał od niego podatku od nieruchomości, gdyż z podatku tego zwolnione są przedszkola jako jednostki organizacyjne systemu oświaty. Od dnia 1 kwietnia 2016 r. przedszkole zaczęła prowadzić wyłącznie żona X-a i ta zmiana spowodowała, że organ podatkowy wydał wobec X-a decyzję, w której ustalił podatek od budynku przedszkola za okres od kwietnia do grudnia 2016 r.
X zaskarżył tę decyzję do sądu, podnosząc, że żona kontynuowała działalność w tym samym zakresie (nawet z tymi samymi dziećmi – przedszkolakami). Pomimo tego, że budynek przedszkola jest jego wyłączną własnością, to jednak z żoną posiada ustawową wspólność majątkową i w efekcie żona miała pełne prawo do użytkowania tej nieruchomości do prowadzenia przedszkola. Zdaniem podatnika, sytuacja prawna tej nieruchomości nie uległa zmianie, co nadal powinno powodować zwolnienie w całości z podatku od nieruchomości.
Stan prawny
Od podatku od nieruchomości zwolnione są „publiczne i niepubliczne jednostki organizacyjne objęte systemem oświaty oraz prowadzące je organy, w zakresie nieruchomości zajętych na działalność oświatową” (art. 7 ust. 2 pkt 2 PodLokU).
Podatnikiem podatku od nieruchomości jest jej właściciel (art. 3 ust. 1 pkt 1 PodLokU), także wtedy, gdy z nieruchomości tej korzysta inna osoba na podstawie umowy najmu, dzierżawy czy też użyczenia. Wyjątek, polegający na tym, że podatnikiem jest najemca, dzierżawca czy też biorący do używania, dotyczy tylko nieruchomości publicznych, czyli stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego (art. 3 ust. 1 pkt 4 PodLokU).
Stanowisko WSA w Lublinie
Sąd uznał, że stanowisko organu jest prawidłowe, wobec czego skargę oddalił. Uzasadnienie sąd rozpoczął od wskazania, że podatnikiem podatku od spornej nieruchomości jest niewątpliwie i wyłącznie X, gdyż tylko on jest właścicielem budynku. Żona korzysta z tego budynku na podstawie zawartej między małżonkami umowy użyczenia, co nie czyni z niej podatnika, skoro jest posiadaczem jedynie zależnym (nie samoistnym). To jest ustalenie kluczowe, gdyż zwolnienie z podatku określone w art. 7 ust. 2 pkt 2 PodLokU jest zwolnieniem podmiotowym, bowiem korzystać z niego mogą jedynie jednostki organizacyjne objęte system oświaty (w zakresie nieruchomości zajętych na działalność oświatową), w tym przedszkola. Jeżeli więc podatnik sam nie prowadzi działalności oświatowej, czyli nie jest jednostką organizacyjną oświaty, to z tego zwolnienia korzystać nie może. Nie jest zatem wystarczające do zastosowania zwolnienia samo tylko posiadanie (użytkowanie) budynku przez podmiot świadczący działalność oświatową – w tym wypadku przez małżonkę X-a, która nie jest podatnikiem. Tak więc konstatacja, iż prowadzenie tej działalności przez żonę X-a powoduje, że automatycznie dotyczy ona także jego (z tytułu ustroju wspólności majątkowej), jest błędna.
Sąd dodał, że zmiana małżonka prowadzącego przedszkole być może nie wpłynęła znacząco na sytuację finansową rodziny, niemniej jednak pozostaje istotna z punktu widzenia prawa podatkowego.
Niniejszą sprawę można uznać za przykład sytuacji, w której rozstrzygnięcie, choć zgodne z przepisami prawa, niekoniecznie zgodne jest z ogólnym poczuciem sprawiedliwości, czy jak kto woli – na chłopski rozum powinno być inne. Tym niemniej stanowisko sądu – z punktu widzenia litery prawa – jest bezdyskusyjnie słuszne. Nie ma bowiem wątpliwości, że zwolnienie podatkowe nieruchomości oświatowych ma charakter podmiotowy (ściśle rzecz ujmując: podmiotowo-przedmiotowy), bo przysługuje tylko jednostkom systemu oświaty, a X nią – od 1 kwietnia 2016 r. – nie był. Spotkał go więc swoisty prima aprilis.
Do głowy przychodzą dwa pytania. Po pierwsze, czy sąd nie powinien był w tej specyficznej sytuacji odejść od ścisłego interpretowania przepisu art. 7 ust. 2 pkt 2 PodLokU na rzecz dynamicznej interpretacji celowościowej? Otóż nie, gdyż w prawie podatkowym przyjmuje się jednomyślnie, że wszelkie ulgi podatkowe, stanowiące wyjątek od zasady podlegania opodatkowaniu, nie mogą być interpretowane rozszerzająco (exceptiones non sunt extedndendae).
Po drugie, czy gdyby X uczynił żonę współwłaścicielką budynku, choćby w małej części, małżonkowie uniknęliby podatku? Otóż także nie. Wynika to stąd, że X pozostałby wciąż podatnikiem i odpowiadałby za podatek solidarnie, a więc w całej jego wysokości. To zła wiadomość dla wszystkich współwłaścicieli nieruchomości, z których tylko jeden albo tylko niektórzy korzystają ze zwolnienia podmiotowego. Okoliczność ta nie zwalnia ich od zapłaty podatku w normalnej (nieuwzględniającej zwolnienia) wysokości. Natomiast gdy w grę wchodzi zwolnienie wyłącznie przedmiotowe i spełnione są jego przesłanki, korzystają zeń niepodzielnie wszyscy współwłaściciele.
Notariusz nie może zastąpić adwokata
Nie pełni on bowiem roli swego rodzaju pełnomocnika i nie może np. złożyć apelacji. To sedno najnowszego orzeczenia Sądu Najwyższego.
Kwestia ta wynikła w sprawie Marii M., która udała się do notariusza w Katowicach z europejskim poświadczeniem spadkowym (stosowanym od kilku lat) wydanym na terenie Niemiec, aby wystąpił on o zmianę w księdze wieczystej przez wpisanie jej jako współwłaścicielki domu w miejsce zmarłego spadkodawcy. Notariusz sporządził z jej wizyty protokół w formie aktu notarialnego i wysłał drogą elektroniczną wniosek do sądu wieczysto-księgowego o dokonanie zmiany w księdze. Sąd wniosek przyjął do rozpoznania, ale odmówił wpisu Marii M. w miejsce zmarłego właściciela, stwierdzając brak załączenia jednego z wymaganych dokumentów.
Rozpatrując apelację, Sąd Okręgowy w Katowicach uznał, że notariusz nie miał prawa złożyć takiego wniosku w imieniu swojej klientki, i postępowanie umorzył. Wskazał, że art. 92 par. 4 prawa o notariacie wymienia sytuacje, kiedy notariusz sporządzający akt notarialny składa wniosek o wpis w księdze wieczystej (za pośrednictwem systemu teleinformatycznego obsługującego sądy). I na żądanie strony czynności notarialnej wniosek zawierać może żądanie dokonania w księdze wieczystej także innego wpisu związanego z czynnością notarialną. A w tym wypadku czynność (poświadczenia spadkobrania) dokonana została jednak w Niemczech, a nie przed tym notariuszem. W tej sytuacji wstąpił on niejako w rolę pełnomocnika, adwokata.
Maria M. nie dała za wygraną i odwołała się do Sądu Najwyższego, przed którym jej pełnomocnik adwokat Ewelina Grajner przekonywała, że po zaliczeniu w 2015 r. wprost do czynności notariusza (w art. 79 ust. 8a prawa o notariacie) składania wniosków o wpis w księdze wieczystej, każdy interesant może przyjść do notariusza i zażądać od niego złożenia wniosku o wpis w księdze wieczystej. I notariusz nie jest w takich wypadkach pełnomocnikiem interesanta, ale pośrednikiem przekazującym wniosek, który rozpatruje sąd. Takie stanowisko służyłoby nie tylko usprawnieniu sądów, ale też interesantom.
Sąd Najwyższy był innego zdania. – Notariusz nie ma kompetencji do wykonywania czynności procesowych w ogóle, gdyby tak było, to mógłby np. w formie aktu notarialnego pisać skargi kasacyjne – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Władysław Pawlak.
– Owszem, ma prawo do niektórych, jak składania wniosku o wpis do księgi wieczystej, ale tylko wtedy, gdy np. sporządza akt sprzedaży nieruchomości.
– Określone w art. 79 prawa o notariacie uprawnienia notariuszy obejmują czynności dotyczące europejskiego poświadczenia spadkowego, nie precyzując, jakich konkretnie czynności notariusz może się podjąć. Orzeczenie SN pozwoli zatem na ujednolicenie praktyki notariuszy, co jest ważne dla osób korzystających z usług notarialnych, gdyż pozwoli wyeliminować stan niepewności prawnej – komentuje adwokat Anna Wojniusz z Kancelarii Woziński Kulisz.
Sygnatura akt: V CSK 434/18
Ucieczka przed drugim podatkiem
Przypomnijmy, że obecnie w spółce komandytowej podatek płaci się tylko raz: od dochodu z działalności przypadającego na wspólnika. Może to być liniowy 19 proc. PIT, korzystny dla tych, którzy mają przynajmniej 100 tys. zł dochodu rocznie. Natomiast w spółkach kapitałowych, czyli z o.o. i akcyjnej, podatek płaci się dwa razy. Najpierw spółka potrąca 19 proc. (mniejsza 9 proc.) od dochodu, a potem udziałowiec od dywidendy (19 proc.).
– Z projektu resortu finansów wynika, że spółka komandytowa ma się rozliczać podobnie jak kapitałowa. Stanie się podatnikiem CIT, najpierw więc zapłaci podatek od dochodu, potem wspólnicy będą musieli podzielić się ze skarbówką swoim zyskiem. Faktycznie więc działalność w spółce komandytowej będzie podwójnie opodatkowana – mówi Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy, właściciel kancelarii Piekielnik Business Consulting.
Szybko zmienić
Co zrobić, żeby uniknąć gorszych zasad rozliczenia? Nad tym prawnicy głowią się od momentu ogłoszenia zamiarów fiskusa. Pomysłów jest kilka.
– Przekształcić się w spółkę jawną, która zostaje, pod pewnymi warunkami, na jednokrotnym opodatkowaniu. Wspólnicy nadal będą płacić podatek tylko od swojego dochodu. Taką operację da się przeprowadzić do końca roku – mówi Tomasz Piekielnik. Dodaje, że można też utworzyć nową spółkę jawną, do której przeniesiemy część firmowych procesów. Będzie ona generowała koszty dla spółki komandytowej, przez co jej dochód będzie niższy.
Jest też inny sposób.
– Przekształcić się w spółkę z o.o. i zrobić z niej kilka mniejszych, tak aby skorzystać z 9 proc. CIT. W przepisach są jednak pewne ograniczenia i niższa stawka podatku najprawdopodobniej będzie przysługiwać dopiero w 2022 r. – tłumaczy Beata Hudziak-Nagórska, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii 8Tax. Dodaje, że przekształcenie w sp. z o.o. jest bardziej czasochłonne niż w jawną.
Kolejny wariant: zrobić kilka spółek komandytowych, żeby skorzystać ze zwolnienia, które wprowadzają nowe przepisy. Chodzi o to, że komandytariusz nie zapłaci podatku od 50 proc. swoich przychodów, nie więcej jednak niż 60 tys. zł rocznie z jednej spółki. – Pojawiają się takie pomysły, aczkolwiek uważam, że to ryzykowna operacja. Trudno będzie uzasadnić przed fiskusem prowadzenie biznesu w kilku spółkach komandytowych – mówi Tomasz Piekielnik.
Nowe przepisy przewidują też preferencję dla komplementariusza. Odliczy od swojej daniny podatek dochodowy zapłacony przez spółkę. – Obecnie większość dochodu przypada na komandytariuszy, takie odliczenie nie rozwiązuje więc problemu podwójnego opodatkowania. Warto jednak zastanowić się nad zmianą proporcji udziałów, aby więcej miał komplementariusz – mówi Beata Hudziak-Nagórska.
Ma być szczelniej
Ministerstwo Finansów zapewnia, że nowe rozwiązania mają uszczelnić system podatkowy i zapewnić „możliwie najlepsze warunki do prowadzenia biznesu”. Organizacje przedsiębiorców zgodnie jednak skrytykowały pomysł podwójnego opodatkowania spółek komandytowych. – Jest to propozycja karkołomna i nielogiczna – podkreśla Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.
Patrycja Goździowska, doradca podatkowy i partner w kancelarii SSW, ekspert Konfederacji Lewiatan
Spółka komandytowa ma dla przedsiębiorców będących osobami fizycznymi dwie podstawowe zalety: jednokrotne opodatkowanie osiąganych zysków oraz ograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania wynikające z działalności. Zmiany proponowane przez resort finansów spowodują, że będą musieli z którejś z nich zrezygnować. Jeśli zdecydują się na przekształcenie w spółkę jawną, zostanie im pojedynczy podatek, ale wzrośnie ryzyko prowadzenia biznesu. Pozostanie w spółce komandytowej albo założenie spółki z o.o. jest bezpieczniejsze, ale będzie podwójnie opodatkowane. Nie da się zachować status quo. I nie oszukujmy się, nie ma tu cudownych rozwiązań, a zaproponowane w projekcie zwolnienia i odliczenia nie uchronią wspólników spółek komandytowych przed wzrostem kosztów działalności. Podkreślę, że uderzy to głównie w polskich przedsiębiorców.
Etap legislacyjny: trafi do Sejmu
Wstrzymanie wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela
Opis stanu faktycznego
Powodowie wnosili o zasądzenie tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w związku ze śmiercią ojca J.G. w wypadku komunikacyjnym. W toku postępowania likwidacyjnego pozwany wypłacił każdemu z powodów tytułem zadośćuczynienia pieniężnego po 9350 zł przyjmując 50% stopień przyczynienia się J.G. do wypadku.
Stanowisko SO
Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego na rzecz każdego z powodów po 40.650 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 4.8.2018 r. i oddalił dalej idące roszczenia powodów. Biorąc pod uwagę okoliczności sprawy oraz kryteria, na podstawie których ustala się wysokość zadośćuczynienia pieniężnego, SO uznał za adekwatną do stopnia krzywdy powodów kwotę 50.000 zł. Jednocześnie wskazał, że można mówić co najwyżej o 30% przyczynieniu się zmarłego do zaistniałego zdarzenia. W piśmie z 3.8.2018 r. pozwany zażądał od powodów dodatkowych informacji i dokumentów. Już w tej dacie znane były zatem wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy i szkody.
Stanowisko SA
Sąd Apelacyjny zmienił częściowo zaskarżony wyrok w zakresie odsetek. Na wstępie wskazał, że wyrok jest prawidłowy (mimo niespójności między uzasadnieniem a sentencją), gdyż w okolicznościach sprawy brak jest podstaw do uznania, że poszkodowany przyczynił się do powstania szkody, co skutkuje brakiem podstaw do zmniejszenia zasądzonej kwoty.
Natomiast w ocenie SA, uzasadniona jest apelacja w zakresie dotyczącym daty zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie. Zgodnie z art. 14 ust. 1 UbezpObowU, zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie w terminie 30 dni licząc od dnia złożenia przez poszkodowanego lub uprawnionego zawiadomienia o szkodzie. Jest to przepis szczególny w stosunku do kodeksowych przepisów regulujących umowę ubezpieczenia, określający datę wymagalności roszczenia. Przed postawieniem wierzytelności w stan wymagalności nie można uznać, aby dłużnik pozostawał w opóźnieniu, co miałoby uzasadniać zasądzenie odsetek za opóźnienie na podstawie art. 481 § 1 KC. Dlatego w świetle ustaleń faktycznych roszczenie powodów stało się wymagalne nie wcześniej niż po upływie 30 dni od daty zgłoszenia roszczenia ubezpieczycielowi. Do zgłoszenia doszło 27.7.2018 r., zatem roszczenie stało się wymagalne od 28.8.2018 r. Z tych względów Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok zasądzając odsetki od zasądzonych kwot zadośćuczynienia od tej daty.
Nie jest natomiast uzasadnione żądania apelacji zasądzenia odsetek dopiero od dnia wyrokowania przez Sąd Okręgowy. Samo kwestionowanie przez pozwanego roszczeń powodów, nie zmienia oceny, że dłużnik opóźniał się w wykonaniu zobowiązania, gdyż ostatecznie roszczenia uznane zostały za uzasadnione. Zatem kwestionowanie roszczenia było bezzasadne. Tym samym pozwany poprzez zaniechanie ciążącego na nim zobowiązania popadł w opóźnienie uzasadniające zasądzenie odsetek ustawowych za okres opóźnienia, zgodnie z art. 481 § 1 KC.
Spełnienie świadczenia w terminie późniejszym niż 30 dni od daty zgłoszenia roszczenia ubezpieczycielowi może być usprawiedliwione jedynie wówczas, gdy zakład ubezpieczeń powoła się na istnienie przeszkód w postaci niemożliwości wyjaśnienia okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności albo wysokości świadczenia, pomimo działań podejmowanych ze szczególną starannością. Ratio legis wskazanego przepisu, podobnie jak i art. 817 KC, opiera się na uprawnieniu do wstrzymania wypłaty odszkodowania w sytuacjach wyjątkowych, gdy istnieją niejasności odnoszące się do samej odpowiedzialności ubezpieczyciela albo wysokości szkody. Ustanawiając krótki termin spełnienia świadczenia ustawodawca wskazał na konieczność szybkiej i efektywnej likwidacji szkody ubezpieczeniowej.
Po otrzymaniu zawiadomienia o wypadku ubezpieczyciel jako profesjonalista obowiązany jest do ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności, czyli samodzielnego i aktywnego wyjaśnienia okoliczności wypadku oraz wysokości powstałej szkody. Nie może też wyczekiwać na prawomocne rozstrzygnięcie sądu. Bierne oczekiwanie ubezpieczyciela na wynik toczącego się procesu naraża go na ryzyko popadnięcia w opóźnienie lub zwłokę w spełnieniu świadczenia odszkodowawczego. Rolą sądu w ewentualnym procesie może być jedynie kontrola prawidłowości ustalenia przez ubezpieczyciela wysokości odszkodowania. Stanowiska tego nie podważa pozostawienie przez ustawę zasądzenia zadośćuczynienia i określenia jego wysokości w pewnym zakresie uznaniu sądu. Przewidziana w art. 445 § 1 i art. 448 KC możliwość przyznania przez sąd odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za krzywdę nie zakłada bowiem dowolności ocen sądu, a jest jedynie konsekwencją niewymiernego w pełni charakteru okoliczności decydujących o doznaniu krzywdy i jej rozmiarze.
Odsetki – jako świadczenie uboczne – należą się za samo opóźnienie w spełnieniu świadczenia, choćby wierzyciel nie poniósł żadnej szkody i choćby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik nie ponosi odpowiedzialności. Są zatem naturalną konsekwencją popadnięcia przez dłużnika w opóźnienie w wypłacie odszkodowania bądź zadośćuczynienia. Stanowią one swoistą rekompensatę uszczerbku majątkowego w postaci pozbawienia wierzyciela możliwości czerpania korzyści. W odniesieniu do należności pieniężnych można bowiem zawsze przyjąć utratę procentu, na jaki mógłby ulokować otrzymaną w terminie kwotę.
Wstrzymywanie się zatem z wypłatą należnych kwot mimo szczególnych terminów ustawowych, po upływie których należą się odsetki z tytułu opóźnienia, może być usprawiedliwione jedynie wówczas, gdy istnieją przeszkody w postaci niemożliwości wyjaśnienia okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności albo wysokości świadczenia, pomimo działań podejmowanych ze szczególną starannością (art. 817 § 2 KC). Niewykazanie ich świadczy o popadnięciu ubezpieczyciela w opóźnienie ze spełnieniem świadczenia. Jak słusznie bowiem wskazuje Sąd Apelacyjny, po otrzymaniu zawiadomienia o zdarzeniu, ubezpieczyciel jako podmiot profesjonalny obowiązany jest do niezwłocznego ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności, co wiąże się z aktywnym wyjaśnianiem okoliczności oraz wysokości powstałej szkody. Bierne oczekiwanie ubezpieczyciela na wynik toczącego się procesu naraża go na ryzyko popadnięcia w opóźnienie lub zwłokę w spełnieniu świadczenia odszkodowawczego. Nawet bowiem ewentualny wyrok sądowy nie ma charakteru konstytutywnego, lecz deklaratywny. Stąd ocena przyczyn niezachowania przez zakład ubezpieczeń terminu 30 dni powinna być staranna, bowiem przesłanki uzasadnionego przekroczenia tego terminu nie są ustawowo zdefiniowane i wymagają indywidualnej oceny. Sąd musi ocenić, czy ubezpieczyciel przeprowadził postępowanie likwidacyjne w niezbędnym zakresie bez nieuzasadnionej zwłoki, z uwzględnieniem interesu poszkodowanego. Co więcej, obowiązek udowodnienia istnienia okoliczności z art. 817 § 2 KC zgodnie z rozkładem ciężaru dowodu obciąża ubezpieczyciela. Wskazać należy również, że przedłużenie powyższego terminu powinno być jako wyjątek stosowane ściśle.
Zmiany w ustawie o podatku od spadków i darowizn
- Nowelizacja zwalnia z podatku od spadku lub darowizny podopiecznych rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka, którzy do tej pory znajdowali się w III grupie podatkowej i byli zobowiązani odprowadzić podatek w pełnej wysokości.
- Ustawa wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.Ustawodawca zdecydował się uregulować obciążenia podatkowe dzieci wychowujących się w rodzinach zastępczych i rodzinnych domach dziecka tak, aby nie nakładać na nie dodatkowych obciążeń przy przyjęciu spadku lub darowizny od osób je wychowujących.
W uzasadnieniu nowelizacji, ustawodawca zwrócił uwagę, że „dziecko w rodzinnym domu dziecka czy rodzinie zastępczej w wielu przypadkach uważa swoich opiekunów za prawdziwych rodziców, a ich opiekunowie uważają je za własne dzieci już do końca życia. Wejście w życie przepisów pozwalających na to aby osoby te były podobnie jak dzieci biologiczne lub przysposobione zwolnione z obowiązku odprowadzania podatku od spadków lub darowizn otrzymanych od swoich opiekunów jest – jak argumentuje ustawodawca – sprawiedliwe społecznie”.
W związku z tym, że dzieci w rodzinie zastępczej albo w Rodzinnym Domu Dziecka traktowane są zazwyczaj jak własne dzieci, a opiekunowie jak prawdziwi rodzice, nowelizacja wprowadza zrównanie ich obciążeń podatkowych z obciążeniami dzieci adoptowanych czy też pasierba. Oznacza to, że po nowelizacji opiekunowie będą mogli nawet jeszcze za życia przekazać darowiznę lub sporządzić testament i przekazać majątek swoim podopiecznym.
Nowelizacja dodaje do PodSpDarU art. 4c zgodnie z którym osoby przebywające, lub które przebywały w rodzinie zastępczej lub w rodzinnym domu dziecka, będą zwolnione z odprowadzenia podatku od nabytej własności rzeczy lub praw majątkowych.
Warunkiem zwolnienia z podatku jest to, aby darczyńcą lub spadkodawcą była osoba tworząca rodzinę zastępczą lub prowadząca rodzinny dom dziecka, w którym przebywała osoba obdarowana lub spadkobierca, oraz aby osoba ta dokonała zgłoszenia nabycia własności rzeczy lub praw majątkowych, w trybie przewidzianym w art. 4a PodSpDarU. W szczególności, aby uzyskać zwolnienie z podatku należy zgłosić nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego w terminie 6 miesięcy od dnia powstania obowiązku podatkowego, a w przypadku nabycia w drodze dziedziczenia – w terminie 6 miesięcy od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku. Co ważne, w przypadku gdy przedmiotem nabycia tytułem darowizny lub polecenia darczyńcy są środki pieniężne, a wartość majątku nabytego łącznie od tej samej osoby w okresie 5 lat poprzedzających rok, w którym nastąpiło ostatnie nabycie, doliczona do wartości rzeczy i praw majątkowych ostatnio nabytych, przekracza kwotę 9637 zł (określoną w art. 9 ust. 1 pkt 1 PodSpDarU) – udokumentują ich otrzymanie dowodem przekazania na rachunek płatniczy nabywcy, na jego rachunek, inny niż płatniczy, w banku lub spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej lub przekazem pocztowym. Jeżeli natomiast dokumentem potwierdzającym nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych jest akt poświadczenia dziedziczenia lub europejskie poświadczenie spadkowe, wspomniany termin 6 miesięcy liczy się od dnia zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego.
Nowelizacja PodSpDarU przewiduje, że ze zwolnienia będą mogły skorzystać osoby przebywające, lub które przebywały w rodzinie zastępczej lub w rodzinnym domu dziecka, które nabyły w drodze dziedziczenia lub darowizny własności rzeczy lub praw majątkowych, przed wejściem w życie omawianej nowelizacji ustawy i nie została do dnia wejścia w życie ustawy wydana prawomocna decyzja określająca zobowiązanie podatkowe.