Faktury KSeF a usługi najmu nieruchomości
Zgodnie z art. 19a ust. 5 pkt 4 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), obowiązek podatkowy z tytułu świadczenia usług najmu powstaje z chwilą wystawienia faktury, nie później jednak niż z upływem terminu płatności. Termin ten jest jednak w praktyce często uzależniony od wystawienia faktury – a więc, patrz punkt pierwszy! To wystawienie faktury decyduje zazwyczaj o konieczności rozliczenia podatku z tytułu najmu (nie tylko nieruchomości zresztą, ale na tym się skupmy). Jakkolwiek usługi najmu zasłużyły na szereg innych szczególnych przepisów VATU to jednak ten ww. wydaje się w kontekście obowiązkowego KSeF najważniejszy. Mamy to bowiem wyraźny styczny punkt pomiędzy rozliczeniem podatku a wystawieniem faktury. A więc tym, co jak się wydaje w kontekście obowiązkowego KSeF jest najważniejsze.
Najem nieruchomości użytkowych
Zgodnie z art. 106ga ust. 1 VATU, podatnicy są obowiązani wystawiać faktury ustrukturyzowane przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur. W przypadku nieruchomości użytkowych trudno wyobrazić sobie sytuację, w której nabywcą jest osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej. Zatem można przyjąć, że faktury tego rodzaju będą wystawiane w sposób ustrukturyzowany na zasadach ogólnych.
Najem nieruchomości mieszkalnych
Inaczej sprawa wygląda w przypadku najmu lokali mieszkalnych. Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 36 VATU, zwolnione z VAT są usługi w zakresie wynajmowania lub wydzierżawiania nieruchomości o charakterze mieszkalnym lub części nieruchomości, na własny rachunek, wyłącznie na cele mieszkaniowe lub na rzecz społecznych agencji najmu. Zwolnieniem objęta jest jedynie usługa świadczona bezpośrednio na rzecz osoby realizującej poprzez korzystanie z wynajmowanego lokalu swój cel mieszkaniowy (co szczegółowo potwierdziła interpretacja ogólna Ministra Finansów z 8.10.2021 r., PT1.8101.1.2021, Legalis). Oczywiście, usługi zwolnione z VAT nie są wyłączone z obowiązkowego KSeF. Z drugiej strony, nie będzie można wystawiać w KSeF faktur na rzecz nabywcy towarów lub usług będącego osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej. A siłą rzeczy tylko takie podmioty mogą realizować swój cel mieszkaniowy. Można więc bez większego ryzyka uznać, że jeśli usługa najmu lokalu mieszkaniowego korzysta ze zwolnienia z VAT to najpewniej nie trzeba wystawiać w takim przypadku faktury ustrukturyzowanej. Tym bardziej, że zgodnie z art. 106b ust. 2 VATU podatnik w ogóle nie jest obowiązany do wystawienia faktury w odniesieniu do sprzedaży zwolnionej od podatku na podstawie art. 43 ust. 1 VATU. Może to uczynić, jeśli chce. Ale najpewniej nie w sposób ustrukturyzowany (niedostępny dla relacji B2C).
Z przywoływanej interpretacji ogólnej wynika, że nie skorzysta ze zwolnienia usługa nieruchomości o charakterze mieszkalnym (np. lokalu mieszkalnego), świadczona na rzecz podmiotu gospodarczego, który wykorzystuje wynajmowaną nieruchomość na potrzeby prowadzonej działalności. A więc, np. podnajmuje tę nieruchomość innym podmiotom na cele mieszkaniowe. W tym przypadku najpewniej faktura dokumentująca taką usługę będzie ustrukturyzowana. Chyba, że wynajmujący korzysta z innego zwolnienia z VAT (tym razem podmiotowego, z art. 113 ust. 1 VATU dla podatników osiągających obrót poniżej 200.000 PLN). On w ogóle nie musi wystawiać faktur. Ale jeśli się zdecyduje, będzie to od 1.7.2024 r. faktura wystawiona przez KSeF.
Najem nieruchomości na rzecz podmiotów zagranicznych
Zdarza się, że najemcą nieruchomości użytkowych są podmioty z innych krajów UE. Zgodnie z art. 106gb ust. 4 VATU, gdy nabywcą usługi jest podmiot nieposiadający siedziby działalności gospodarczej ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju (uczestniczącego w nabyciu towaru), faktura ustrukturyzowana (oznaczona kodem QR) jest udostępniana w sposób z nim uzgodniony. Jeśli jednak kontrahent zagraniczny posiada w Polsce stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej i uczestniczy ono w transakcji, wówczas polski usługodawca ma obowiązek wystawienia faktury ustrukturyzowanej przez KSeF bez konieczności dodatkowego udostępniania. Niezależnie jednak od tego która z ww. opcji znajdzie zastosowanie, faktura dokumentująca najem powinna być wystawiona w KSeF, ze stawką krajową.
Elementy treściowe faktury ustrukturyzowanej dokumentującej najem
Zgodnie z art. 106e ust. 1 pkt 6 VATU, faktura powinna zawierć datę dokonania lub zakończenia dostawy towarów lub wykonania usługi, o ile taka data jest określona i różni się od daty wystawienia faktury. W przypadku usługi najmu struktura KSeF określa ww. wymóg inaczej. Mianowicie, faktura powinna zawierać element zawierający okres, którego dotyczy faktura. Składa się z pól „P_6_Od” (Data początkowa okresu, którego dotyczy faktura) oraz „P_6_Do” (data końcowa okresu, którego dotyczy faktura).
Zgodnie z art. 106na ust. 1 i 3 VATU, fakturę ustrukturyzowaną uznaje się za wystawioną w dniu jej przesłania do Krajowego Systemu e-Faktur. Faktura ustrukturyzowana jest z kolei uznana za otrzymaną przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur w dniu przydzielenia w tym systemie numeru identyfikującego tę fakturę. To ważne przepisy w kontekście rozliczania VAT z tytułu najmu. Można więc przyjąć, że VAT trzeba rozliczyć z zasady w momencie (skutecznego) przesłania faktury do KSeF. Bardzo często termin płatności za czynsz najmu zależy od wystawienia (albo odebrania) faktury. Ewentualna nieskuteczna wysyłka faktury ustrukturyzowanej będzie więc oznaczać często brak konieczności rozliczania VAT z jednej strony, ale też brak możliwości otrzymania czynszu najmu z drugiej.
Pamiętajmy, że okoliczności świadczenia usług najmu nieruchomości mogą być różne. Różny może być też zakres obowiązków KSeF.
Daj darowiznę, zmniejsz podatek
Co zrobić, aby pomóc innym i przy okazji zaoszczędzić na podatku? Wesprzeć organizację, np. fundację czy stowarzyszenie, prowadzącą dobroczynną działalność. Jeśli zrobimy to w tym miesiącu, w zeznaniu za 2023 r. odliczymy darowiznę od dochodu. Dzięki temu zapłacimy niższy podatek.
Ile można zaoszczędzić? Przykładowo, jeśli jesteśmy w drugim progu skali (32 proc. PIT) i damy 5 tys. zł, podatek będzie mniejszy o 1,6 tys. zł. Jeśli płacimy 12 proc. PIT i przekażemy 2,5 tys. zł, obniżymy roczną daninę o 300 zł.
Komu przekazać darowiznę? Ulga przysługuje przede wszystkim tym, którzy wspierają organizacje prowadzące działalność pożytku publicznego. Przykładowo fundacje, stowarzyszenia, hospicja, bractwa, kluby, związki, towarzystwa, komitety. Obdarowany podmiot nie musi mieć statusu organizacji pożytku publicznego. Ale powinien realizować cele określone w ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.
Są to m.in. działania charytatywne, podtrzymywanie tradycji narodowej, pielęgnowanie polskości, działalność na rzecz osób niepełnosprawnych, pomoc społeczna, wspieranie kultury fizycznej.
Dowód wpłaty…
Co można dać? Pieniądze albo rzeczy (komputer, zabawki, sprzęt sportowy, jedzenie). Darowiznę trzeba udokumentować. Jeżeli przekazujemy pieniądze, powinniśmy zachować dowód wpłaty na rachunek obdarowanej organizacji. Trzeba na nim wpisać, że to darowizna, i wskazać cel, na jaki ma być przeznaczona. Można ogólnie, przykładowo działalność charytatywna. Albo konkretnie, np. na rehabilitację danej osoby.
Sam dowód wpłaty może nie wystarczyć, jeśli przekazujemy pieniądze na internetowe zrzutki i korzystamy z pośrednictwa instytucji płatniczych. W takich sytuacjach fiskus wymaga też zaświadczenia od fundacji bądź stowarzyszenia, które organizuje zbiórkę. Jeśli nie mamy takiego dokumentu, musimy zebrać inne dowody potwierdzające prawo do ulgi. Mogą to być wydruki czy zrzuty ekranu z poszczególnych etapów wpłacania pieniędzy, wykaz darczyńców na stronie zbiórki, mailowe podziękowanie.
…albo umowa
Jak udokumentować darowiznę rzeczową? Przykładowo stół do ping-ponga albo komputer dla fundacji prowadzącej świetlicę dla dzieci. Najlepsza jest umowa, w której są dane obu stron, opis i wartość przekazanych rzeczy, cel darowizny oraz oświadczenie obdarowanego o jej przyjęciu.
Z ulgi skorzystają też honorowi dawcy krwi. A także ci, którzy dają darowizny na cele kultu religijnego. Chodzi m.in. o wsparcie przekazywane kościołom, związkom religijnym i kościelnym osobom prawnym (parafie, zakony) na budowę czy remont. Od dochodu można również odpisać darowizny na odbudowę Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla oraz kamienic przy ulicy Królewskiej w Warszawie.
Przepisy pozwalają też na odliczenie darowizn przekazywanych szkołom zawodowym. Taką ulgę mają przedsiębiorcy (także płacący podatek liniowy). Odliczyć można np. komputery lub meble (niemające więcej niż 12 lat).
Na Kościół bez ograniczeń
Osoby fizyczne rozliczające się według skali PIT odliczają wymienione wyżej darowizny do wysokości 6 proc. dochodu. Ryczałtowcy do 6 proc. przychodu. Bez ograniczeń można natomiast odliczać darowizny na działalność charytatywno-opiekuńczą Kościoła (np. prowadzenie szpitala czy wsparcie dla znajdujących się w potrzebie dzieci). Tak wynika z ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej.
Aby skorzystać z pełnej ulgi darowiznę należy przekazać kościelnej osobie prawnej. Są to m.in. parafie, diecezje, archidiecezje, domy zakonne, rektoraty, opactwa, Papieskie Dzieła Misyjne, a także Caritas Polska i Caritas diecezji. Do pełnego odliczenia potrzebne jest sprawozdanie od obdarowanego, z którego wynika, że wsparcie zostało wykorzystane na działalność charytatywno-opiekuńczą. Należy je sporządzić w ciągu dwóch lat od darowizny.
Jak wynika z poradnika Ministerstwa Finansów, w całości można odliczyć np. darowiznę dla ośrodka pedagogiczno-rehabilitacyjnego prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr.
Adwokatura przyjęła nowe zasady wykonywania zawodu
Prace regulaminem przeciągnęły się, bo trzeba było wprowadzić zmiany także w kodeksie etyki adwokackiej, aby ujednolicić go z treścią nowego regulaminu oraz doprecyzować zasady wyznaczania zastępców. Przy okazji wprowadzono kilka modyfikacji, np. zrezygnowano z obowiązku ustalania w umowie wspólnoty biurowej zasad podziału kosztów między jej członkami.
– Wszelkie zmiany, które powodują, że adwokaci mogą się ze sobą umawiać tak jak chcą, są przez wszystkich mile widziane – mówi adwokat Robert Pogorzelsk. – Formalizm procedur sądowych rośnie (już od 10–15 lat), więc dobrze chociaż, że w przepisach wewnętrznych maleje – dodaje.
Wskazuje przy tym, że problemem jest brak oficjalnego publikatora aktów wydawanych przez samorząd, dlatego często adwokaci zapoznają się z nimi z opóźnieniem.
Udostępnić nie wydać
Zmiany w kodeksie etyki objęły § 53 i 54 aktu. W praktyce sprowadzają się do zastąpienia terminu „wydać” słowem „udostępnić” – na żądanie klienta – dokumenty dotyczące jego sprawy.
– To dobre rozwiązanie –zauważa adwokat dr Karol Pachnik. –Nieraz klient domaga się odsyłania wielotomowych akt, i to na koszt adwokata. A jeśli ktoś był np. pełnomocnikiem z urzędu, to jak ma pokryć ten wydatek? „Udostępnienie” zaś daje np. możliwość wysłania elektronicznie albo zostawienia do odbioru w kancelarii – dodaje.
Wskazuje też, że w regulaminie pozostawiono obowiązek informowania klienta przez adwokata, że został jego pełnomocnikiem z urzędu.
– Po co, skoro informuje o tym sąd i ORA, a pismo od nich i tak dotrze do klienta szybciej? – pyta retorycznie Karol Pachnik. – Nie wspominając już o dodatkowych kosztach – a 10 zł za przesyłkę to dużo, gdy za urzędówkę z prawa pracy można dostać 120 zł – dodaje.
Pewne problemy może rodzić zastrzeżenie, że osoby niewykonujące zawodu muszą zaznaczać to, posługując się tytułem adwokata. Teoretycznie jest to skierowane przeciw osobom, które wykonując inny zawód prawniczy, wciąż tytułują się adwokatami, ale teoretycznie może objąć też np. adwokatów startujących w wyborach. Doprecyzowano natomiast, że taki adwokat nie będzie mógł występować w sądzie jako substytut.
Wątpliwości, już na etapie konsultacji, budził też § 2 ust. 1 nowego regulaminu, który stanowi, że zasady wykonywania zawodu mogą być zawarte nie tylko w tym akcie, kodeksie etyki i prawie o adwokaturze, ale i w uchwałach organów samorządu.
Kwestia zastępców
Ważną zmianą w porównaniu z poprzednim regulaminem (z 2009 r.) było dodanie całego rozdziału o wyznaczaniu zastępcy za adwokata, który zaprzestał wykonywania zawodu, a wciąż ma sprawy w toku. Dotąd było to regulowane w uchwałach poszczególnych izb. Taka „centralna” regulacja pozwala więc na wyznaczenie zastępcy spoza danej izby. W poprzedniej wersji nowego regulaminu przewidziano, że dziekan w pierwszej kolejności miałby wyznaczyć na zastępcę osobę wskazaną przez samego adwokata – co było jednak krytykowane jako sprzeczne z prawem o adwokaturze i ograniczające kompetencje dziekana.
–W praktyce więc ta zmiana nie ma dużego znaczenia – wskazuje Sylwester Redeł, dziekan ORA Łódź. – Z reguły wyznaczając zastępcę (dawniej „likwidatora”), kierowano się dobrem klientów. Jeśli zatem adwokat współpracował z daną osobą, znała jego sprawy np. ze względu na wspólną pracę w kancelarii, to wyznaczana była ta osoba. Problem pojawiał się, kiedy ten potencjalny zastępca nie spełniał wymogów. W szczególności gdy nie chciałby nim zostać.
–Nie widzę powodu, by w sytuacji, gdy nie ma ku temu obiektywnych przeszkód, zastępcą nie wyznaczać w pierwszej kolejności osoby, którą wskaże adwokat trwale lub czasowo niezdolny do wykonywania zawodu – wskazuje z kolei Bartosz Gołolejewski, dziekan gdańskiej ORA. – Można zadzwonić do osoby, która np. poważnie zachorowała i spytać, kogo chciałaby wyznaczyć na zastępcę. W regulaminie zastrzeżono też, że jedna osoba może zostać wyznaczona zastępcą nie więcej niż trzech adwokatów, choć takie przypadki raczej się nie zdarzają.
Monika Strus-Wołos, adwokat, Instytut Allerhanda
To oczywiste, że adwokat niewykonujący zawodu nie może mieć substytucji. Czynności zawodowe może bowiem wykonywać tylko adwokat wykonujący zawód. Zdecydowano się jednak wpisać to do regulaminu, by tę zasadę przypomnieć ze względu na – podobno coraz częstszą – praktykę takich zachowań. Druga pozytywna zmiana dotyczy tych, którzy przestali wykonywać zawód adwokata, ale przenieśli się do radców prawnych i tam czynnie zawód wykonują. Często koledzy przenosili się do radców, bo tam były niższe składki, ale dalej podpisywali się jako adwokat, bo uważali ten tytuł za lepiej rozpoznawalny czy bardziej prestiżowy. Teraz mają dopisywać „adwokat niewykonujący zawodu”. To będzie rzetelna informacja nie tylko dla klientów, ale i sądów. Jeśli zdarzy się niewłaściwe zachowanie w sali, to będzie wiadomo, do którego samorządu je zgłaszać. Niech się każdy tytułuje zgodnie z dokonanym wyborem.
Przesłanka wskazująca na konieczność ponownego przeprowadzenia przewodu
Opis stanu faktycznego
Sąd Okręgowy w P., wyrokiem z 6.112.2022 r., II Ka 281/22, po rozpoznaniu apelacji prokuratora uchylił wyrok Sądu Rejonowego w P. z 6.9.2022 r., II K 2739/21, uniewinniający oskarżonego W.Ł. od popełnienia czynu z art. 297 § 1 KK i art. 286 § 1 KK w zw. z art. 11 § 2 KK i przekazał sprawę sądowi meriti do ponownego rozpoznania.
Ze skargą na wyrok kasatoryjny wystąpił obrońca zarzucając naruszenie art. 437 § 2 KPK. Podnosząc powyższy zarzut obrońca wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w Przemyślu do ponownego rozpoznania.
W odpowiedzi na skargę prokurator wniósł o jej oddalenie.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu skargi wniesionej przez obrońcę, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w P. do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego skarga obrońcy okazała się zasadna i skutkowała uchyleniem wyroku Sądu Okręgowego w P. oraz przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania.
Zgodnie z art. 539a § 1 KPK nadzwyczajny środek zaskarżenia w postaci skargi na wyrok sądu odwoławczego można wnieść wówczas, gdy wydanie na etapie postępowania apelacyjnego orzeczenia o charakterze kasatoryjnym narusza treść art. 437 KPK lub też, gdy przy wydaniu tego orzeczenia wystąpiła bezwzględna przyczyna odwoławcza z art. 439 § 1 KPK. Jednoznaczne brzmienie przepisu art. 437 § 2 zd. 2 KPK nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Sąd odwoławczy może uchylić wyrok sądu I instancji jedynie gdy wykaże, iż w sprawie istnieje jeden z trzech wypadków:
- dotychczasowe rozstrzygnięcie jest dotknięte jedną z wad określonych w art. 439 § 1 KPK;
- na przeszkodzie dokonania korekty orzeczenia pierwszoinstancyjnego stoi dyrektywa wynikająca z treści art. 454 KPK, co wymaga dokonania analizy istniejącego materiału i wykazania wad w rozumowaniu sądu meriti;
- konieczność przeprowadzenia przewodu sądowego w całości na nowo.
Sąd odwoławczy jest zobowiązany do wskazania, która z okoliczności wymienionych w art. 437 § 2 zd. 2 KPK stanowiła in concreto podstawę uchylenia wyroku sądu I instancji oraz przedstawić argumenty, które doprowadziły go do takiego wniosku (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 6.2.2019 r., IV KS 3/19, Legalis).
W kontekście powyższego dostrzec należy, że lektura uzasadnienia wyroku sądu odwoławczego wskazuje, iż powodem uchylenia wyroku wydanego przez sąd meriti było podzielenie argumentów zawartych w apelacji prokuratora. Sąd odwoławczy uznał za wadliwą ocenę dowodów dokonaną przez sąd I instancji i stwierdził konieczność dokonania jej na nowo. W zapatrywaniach co do dalszego postępowania sąd okręgowy uznał, iż sąd I instancji powinien na nowo przeanalizować i ocenić materiał dowodowy, a następnie dokonać prawnej oceny w przedmiocie sprawstwa i winy oskarżonego.
W niniejszej sprawie za trafne należało uznać skargowe zarzuty obrońcy kwestionujące zasadność uchylenia wyroku sądu I instancji i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. W kontekście zaprezentowanej przez sąd okręgowy argumentacji należy mieć na względzie, że aktualnie obowiązujące przepisy procedury karnej (art. 437 § 1 i 2 KPK) ustanawiają regułę, zgodnie z którą Sąd odwoławczy po rozpoznaniu sprawy wydaje orzeczenie merytoryczne (utrzymujące w mocy zaskarżone orzeczenie lub zmieniające zaskarżone orzeczenie), a nie orzeczenie kasatoryjne (uchylające zaskarżone orzeczenie i przekazujące sprawę sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania). Możliwość wydania przez Sąd odwoławczy orzeczenia o charakterze kasatoryjnym stanowi wyjątek, uzasadniony bądź procesowymi ograniczeniami swobody orzekania sądu odwoławczego, bądź też zaistnieniem takich rażących uchybień w procedowaniu sądu pierwszej instancji, które wręcz dyskwalifikują postępowanie przed sądem a quo, jako podstawy rozstrzygnięcia kwestii odpowiedzialności karnej oskarżonego (zob. uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 22.5.2019 r., I KZP 3/19, Legalis). Takie ukształtowanie pozycji i zadań Sądu odwoławczego powiązane z przyznaniem mu szerokich uprawnień w sferze postępowania dowodowego uzasadnione było potrzebą ograniczenia liczby wyroków kasatoryjnych do tych sytuacji, w których przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi meriti było niezbędne dla realizacji celów postępowania karnego (por. również postanowienie SN z 26.1.2021 r., IV KS 1/21, Legalis).
Mając powyższe na względzie stwierdzić należy, że konieczność dokonania ponownej analizy zgromadzonego materiału nie mieści się w ustawowych podstawach uchylenia zaskarżonego apelacją wyroku. Stwierdzenie mankamentów postępowania dowodowego sprowadzających się do wadliwej oceny części dowodów osobowych obligowało sąd II instancji do samodzielnej konwalidacji tych uchybień, poprzez przeprowadzenie określonych czynności dowodowych we własnym zakresie, skoro – jak wskazano na wstępie – obowiązujące regulacje postępowania odwoławczego, w tym wynikające z dyspozycji art. 452 KPK, przyznają Sądowi odwoławczemu szerokie kompetencje orzekania, szczególnie w oparciu o dowody przeprowadzone wyłącznie w tej fazie postępowania. Postąpienie takie nie wchodzi w rachubę jedynie wówczas, gdyby w postępowaniu odwoławczym należało przeprowadzić przewód sądowy w całości. Tymczasem przesłanka ta aktualizuje się jedynie wtedy, gdy w postępowaniu pierwszoinstancyjnym doszło do takiego naruszenia norm prawa procesowego, które w realiach konkretnej sprawy podważa rzetelność całego tego postępowania, co przemawia za powtórzeniem (przeprowadzeniem na nowo) wszystkich czynności procesowych składających się na przewód sądowy w sądzie I instancji (zob. uchwała Sądu Najwyższego z 22.5.2019 r., I KZP 3/19, Legalis; wyrok Sądu Najwyższego z 9.2.2021 r., V KS 2/21, Legalis). Wypada przy tym podkreślić, że przesłanka „konieczności przeprowadzenia na nowo przewodu w całości” stanowi wyjątek od zasady „czystego modelu apelacyjnego”, w związku z czym należy ją wykładać wąsko. W konsekwencji opisuje ona przypadki, gdy sąd I instancji w ogóle nie ujawnia żadnych dowodów, na których opiera wyrok albo wszystkie te dowody przeprowadza nieprawidłowo (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 26.11.2020 r., sygn. akt IV KS 32/20, Legalis).
Końcowo wskazać jeszcze trzeba, że wprawdzie wymowa argumentacji sądu odwoławczego wskazywała, iż za przesłankę uchylenia sprawy do ponownego rozpoznania uznano potrzebę przeprowadzenia przewodu sądowego na nowo w całości, to w formularzu uzasadnienia jako podstawę uchylenia zakreślono art. 454 § 1 KPK. Niemniej i ta okoliczność nie została na obecnym etapie postępowania w żaden sposób zweryfikowana i pozostaje li tylko w sferze przypuszczeń. Możliwość uchylenia wyroku uniewinniającego i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania związana z regułą ne peius określoną w art. 454 § 1 KPK (art. 437 § 2 zd. drugie KPK) zachodzi dopiero wtedy, gdy Sąd odwoławczy – w wyniku usunięcia stwierdzonych uchybień stanowiących jedną z podstaw odwoławczych określonych w art. 438 pkt 1-3 KPK (czyli np. po uzupełnieniu postępowania dowodowego, dokonaniu prawidłowej oceny dowodów, poczynieniu prawidłowych ustaleń faktycznych) – stwierdza, że zachodzą podstawy do wydania wyroku skazującego, czemu stoi na przeszkodzie zakaz określony w art. 454 § 1 KPK.
Powyższe nakazało wywiedzioną przez obrońcę skargę na wyrok Sądu odwoławczego uznać za zasadną. Konieczne stało się zatem uchylenie zaskarżonego wyroku sądu II instancji i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w P. do ponownego rozpoznania.
Komentarz
Lektura uzasadnienia sądu odwoławczego potwierdza, że sąd w istocie nie wywiązał się ze swej merytorycznej roli. Wprost wskazuje na to zawarty w uzasadnieniu wywód, że „na tym etapie sąd nie chce przedstawiać kategorycznej oceny wskazanych depozycji, niemniej pragnie zaznaczyć, iż oceny zeznań świadków należy dokonać z daleko idącą ostrożnością, mając na uwadze nie tylko kwestię koligacji rodzinnych, ale także przywołane nieścisłości”. Ponadto sąd ten stwierdził, że jako sąd II instancji nie może rozstrzygnąć wątpliwości dotyczących możliwości przypisania oskarżonemu odpowiedzialności karnej. Powyższe potwierdza, iż Sąd odwoławczy zaniechał własnej oceny dowodów ograniczając się jedynie do wykazania uchybień w ocenie dokonanej przez sąd meriti. Z pewnością jednak wskazania przez sąd odwoławczy na: konieczność ponownej oceny materiału dowodowego, czy przedwczesny charakter uniewinnienia wynikający z braku wiarygodnych dowodów oraz niedokonanie pogłębionej analizy wszystkich dowodów, zdecydowanie nie świadczą o potrzebie przeprowadzenia na nowo przewodu sądowego w całości.
Sztuczna inteligencja to remedium na przewlekłość
W zeszłym tygodniu trybunał w Strasburgu wydał szereg wyroków nakładających na Polskę łącznie prawie 200 tys. zł kar pieniężnych za przewlekłość spraw w sądach. Rekordowa trwa już niemal 25 lat. Nowa władza, reformując sądy, musi coś zrobić, by przyspieszyć prace sądów.
– Nową większość parlamentarną należy pochwalić za to, że poważnie myśli o przywróceniu komisji kodyfikacyjnych – ocenia Krzysztof Izdebski, ekspert prawny Fundacji Batorego. – Postępowania opierają się na przepisach kodeksowych, nie tylko na ustawach o samej organizacji sądownictwa. Konieczne jest więc uproszczenie procedur oraz – co zapisano w umowie koalicyjnej – przeniesienie części spraw poza wymiar sprawiedliwości – dodaje.
Chodzi tu głównie o sprawy rejestrowe, np. wpisy do Krajowego Rejestru Sądowego, czy kwestie zwolnienia z kosztów sądowych. Mogliby je rozstrzygać urzędnicy, a nie sędziowie czy asesorzy.
Sędzia Dariusz Mazur, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Themis, przyznaje jednak, że w kwestii uproszczenia procedur nastąpił już duży postęp, a dziś potrzebne są usprawnienia techniczne i organizacyjne w pracy sądów.
– Przede wszystkim przez cyfryzację akt i użycie sztucznej inteligencji. Musi to być połączone – bo tylko akta zdigitalizowane mogą być przerabiane przez AI. W dużych sprawach znacznie zmniejszyłoby to czas np. przeszukiwania akt, porządkowania zeznań świadków czy analizy znacznej ilości danych – tłumaczy sędzia.
Przedstawiciele NGO wskazują też jednak na problemy z organizacją pracy w sądach i rozliczaniem jej.
– Na pewno trzeba zmobilizować wszystkie możliwe kadry, tj. zapełnić wakaty na stanowiskach sędziowskich i zmobilizować sędziów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości – postuluje dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Niestety, część sędziów nie traktuje siebie jako „trzeciej władzy”, tylko jako urzędników. Nie zależy im specjalnie na tempie rozpatrywania spraw. Nie mobilizują stron, nie podejmują działań, by terminy nie „spadały” – ocenia.
– Każda sprawa, która trwa powyżej ośmiu lat, jest liczona jako trwająca dokładnie osiem lat – wskazuje z kolei Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska. – Jeśli więc sędzia ma w referacie taką sprawę, to dla osobistej statystyki nie robi mu różnicy, czy ona trwa osiem czy 28 lat. Jakimś wyjściem z sytuacji jest publikowanie indywidualnych statystyk, i to dokładniejszych niż te zbierane przez MS – dodaje.
Magazyn konsygnacyjny w transakcjach krajowych a VAT
Zgodnie z art. 19a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), obowiązek podatkowy powstaje z chwilą dokonania dostawy towarów lub wykonania usługi. Dostawą towarów jest zaś zgodnie z art. 7 ust. 1 VATU przeniesienie prawa do rozporządzania towarami jak właściciel. Z tych dwóch reguł można wywieść wniosek, że obowiązek rozliczenia podatku wiąże się z zasady właśnie z przeniesieniem władztwa nad towarami między sprzedawcą i nabywcą.
Poniekąd, to prawda. Czasem problemem jest jednak ustalenie kiedy do tego dochodzi. Zwłaszcza, gdy strony ustalają między sobą szczególne warunki. Fiskus nie przepada w szczególności za „odraczaniem” przez podatników momentu powstawania obowiązku podatkowego. Wspiera się przekonaniem, że im później powstaje obowiązek podatkowy, tym gorzej (bo podatek wpłynie później). To oczywiście bardzo uproszczone myślenie. VAT jest neutralny, jeden podmiot go płaci a inny odlicza. Sprzedawca nie ma często interesu w odraczaniu rozliczeń bo dla niego to późniejsze otrzymanie zapłaty (z reguły). Specyficzną formą tego typu zdarzeń są różne mutacje magazynów konsygnacyjnych. Pojawiają się one także w transakcjach krajowych i to nawet przy braku szczególnych przepisów.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik prowadzi działalność w zakresie produkcji opakowań typu „bag in box” przeznaczonych do napojów alkoholowych i bezalkoholowych. W celu zapewnienia stałej dostępności tych produktów dla swoich klientów, ale też z uwagi na ograniczoną własną powierzchnię magazynową podatnik ma zamiar zawierać nowy rodzaj umów. Przedmiotem tych umów ma być udostępnianie przez klientów ich miejsc magazynowanych dla produktów podatnika składowanych w ich magazynach w wyodrębnionych miejscach oddzielnie od innych towarów. Udostępniona powierzchnia będzie używana wyłącznie w celu płynnej sprzedaży produktów podatnika. Innymi słowy, podatnik będzie składował swoje produkty w magazynie odbiorców ale w zasadzie to po to, aby odbiorca mógł te towary w sposób prosty pobierać wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba.
Odbiorca nie będzie pobierać wynagrodzenia za udostępnienie powierzchni magazynowanej. Poniesie za to odpowiedzialność za utratę lub uszkodzenie produktów po ich dostarczeniu do magazynu. Odbiorca będzie uprawniony do pobierania produktów według swego uznania i w zależności od potrzeb produkcyjnych. Będzie też mógł wnioskować o uzupełnienie stanu magazynowego takimi samymi produktami. Towary składowane w magazynie klienta będą jednak własnością podatnika do momentu pobrania ich z magazynu do potrzeb produkcyjnych. Sprzedaż będzie miała miejsce z chwilą pobrania z magazynu i ta data będzie wskazana na fakturze jako data dokonania dostawy.
Podatnik zobowiązuje się uzupełniać stan produktów w magazynie w miarę pobierania ich przez klienta. W momencie pobrania, następuje sprzedaż i przeniesienie prawa własności towarów. Klient ma składać raport pobranych produktów w cyklach miesięcznych, co podatnik może kontrolować. Podatnik nabrał wątpliwości, czy pobranie towarów z magazynu stanowi dostawę towarów podlegającą opodatkowaniu VAT na podstawie art. 7 ust. 1 VATU, w następstwie której podatnik będzie miał obowiązek wystawienia faktury.
Stanowisko organu
Dyrektor KIS wydał w tej sprawie interpretację indywidualną z 13.2.2023 r., 0114-KDIP1-2.4012.571.2022.2.JO, Legalis. Organ przypomniał, że pojęcie „przeniesienie prawa do rozporządzania jak właściciel” dotyczy tego rodzaju czynności, która daje otrzymującemu towar prawo do postępowania z nim jak właściciel. Chodzi tutaj przede wszystkim o możliwość faktycznego dysponowania rzeczą, a nie rozporządzania nią w sensie prawnym. Dla celów powstania obowiązku podatkowego dokonanie czynności następuje z chwilą jej faktycznego dokonania, za wyjątkiem przypadków, w których przepisy ustawy określają wprost ten moment. W konsekwencji postanowienia umów cywilnoprawnych o uznaniu dostawy towarów za dokonaną pozostają bez znaczenia dla celów powstania obowiązku podatkowego, mogą pełnić jedynie funkcję pomocniczą w przypadku zaistnienia wątpliwości.
W analizowanej sprawie do dostawy towarów będzie dochodziło z chwilą pobrania towarów przez odbiorcę. W tym bowiem momencie towary zostaną powierzone nabywcy oraz nastąpi formalne spełnienie świadczenia przez podatnika jako sprzedawcy. Na odbiorcę jako kupującego przechodzą korzyści i ciężary związane z towarami. Produkty składowane w magazynie odbiorcy będą własnością podatnika do momentu pobrania ich z magazynu do potrzeb produkcyjnych. W momencie pobrania produktów następuje ich sprzedaż i przeniesienie prawa własności. Tym samym, w momencie pobrania z magazynu następuje dokonanie dostawy towarów. Od tego momentu klient może dysponować towarem i fizycznie nim rozporządzać jak właściciel. W konsekwencji z tą samą chwilą powstanie obowiązek podatkowy na podstawie art. 19a ust. 1 VATU. Podatnik zobowiązany jest więc także do wystawienia faktury dokumentującej dostawę towarów do 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu pobrania produktów z magazynu.
W omawianej sprawie jest kilka wątków. Dominujący to oczywiście moment powstania obowiązku podatkowego. Tu organ nie miał wątpliwości, że decyduje „pobranie” z magazynu, zupełnie jak w unijnej procedurze call-off stock. Przeniesienie prawa do rozporządzania towarem jak właściciel to oczywiście szeroka formuła. Ale nie obejmuje swoim zakresem udostępnienia towarów w przestrzeni magazynowej, z zachowaniem prawa własności. No właśnie, osobny wątek poboczny to konieczność ewentualnego rozliczenia w zakresie samego magazynowania. Czy aby nie jest to żadna usługa świadczona dla odmiany przez klienta na rzecz podatnika – bohatera opisywanej interpretacji? O tym fiskus milczy, ale też nie zostało mu zadane tego rodzaju pytanie. Warto tym zarządzić, być może w formie usług nieodpłatnych albo stanowiących element kompleksowego świadczenia.
Ciekawa jest też kwestia odpowiedzialności, jaką klient ponosi za składowane bądź co bądź u siebie towary (niebędące księgowo na składzie magazynowym). To jednak wątek „dla prawników”. Doradcę podatkowego zainteresować może np. kwestia rozliczenia na wypadek zwrotów towarów albo zakończenia umowy.
Procedura call-off stock w swojej unijnej formie pozwala na uniknięcie konieczności rejestracji VAT w związku z transgranicznymi (w ramach UE) przemieszczeniami towarów. Już niebawem w przepisach Dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28.11. 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 347, s. 1; dalej: VATDyr) pojawią się nowe przepisy dotyczące procedury przemieszczania własnych towarów do innego państwa członkowskiego. W jej efekcie, będziemy mieli do czynienia z nową formułą zastosowania procedury OSS. Zwolnione z obowiązku raportowania będzie wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów w państwie członkowskim, do którego towary są wysyłane lub transportowane. Co najważniejsze, nie będzie też obowiązku rejestracji VAT w kraju przeznaczenia towarów. Każde przemieszczenie towarów własnych będzie rozliczane w OSS a co za tym idzie, uproszczenie call-off stock przestanie być potrzebne. Jak się jednak okazuje, skład podatkowy jako koncepcja biznesowa (a nie szczególna procedura podatkowa) wcale nie musi odejść do lamusa.
Pozew za wyciek danych z ALAB
Załóżmy, że ktoś badał się na chorobę weneryczną. Po wycieku danych z ALAB informacja ta została upubliczniona i teraz współmałżonek żąda rozwodu. Czy pacjent może pozwać ALAB o nienależyte zabezpieczenie tych danych, nawet jeśli szkoda w tym wypadku jest niematerialna?
Jak najbardziej. Jest kilka podstaw prawnych, z których można skorzystać w takiej sytuacji. W szczególności mamy art. 82 § 1 RODO. Stanowi on, że każda osoba, która poniosła szkodę majątkową lub niemajątkową w wyniku naruszenia rozporządzenia, ma prawo uzyskać od administratora lub podmiotu przetwarzającego odszkodowanie. Ale gdyby tej podstawy nie było, to nadal istniałaby możliwość dochodzenia zadośćuczynienia za tę krzywdę, na gruncie art. 23, 24 i 448 Kodeksu cywilnego. Do tych przepisów odsyła też ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. W obu przypadkach (RODO i KC) podstawą odpowiedzialności będzie przede wszystkim bezprawność działania podmiotu przetwarzającego dane lub administratora. Określa się ją jako niezgodność z przepisami lub zasadami współżycia społecznego. Bezprawnością w tym wypadku jest niezgodność z prawem działania administratora, który sprzecznie z wymogami RODO niedostatecznie zadbał o bezpieczeństwo tych danych osobowych.
Czy on odpowiada tylko za wdrożenie odpowiednich systemów, czy też za skutek, tzn., że dane faktycznie nie wyciekną?
Obowiązki administratora nie są nieskończone. Systemy informatyczne i procedury bezpieczeństwa muszą być zgodne z wymogami RODO. Podobnie jak praktyka ich stosowania. Jeżeli administrator zawiódł, tzn. wprowadził zabezpieczenia nie tylko nieadekwatne (skoro do tego wycieku doszło), ale i niespełniające minimalnych wymogów RODO, to mamy do czynienia z działaniem bezprawnym, co rodzi odpowiedzialność. W przypadku dochodzenia zadośćuczynienia co do zasady konieczne jest, na gruncie Kodeksu cywilnego, wykazanie zaniedbania po stronie pozwanego, którego skutkiem było wypłynięcie danych. Jednakże ze względu na brzmienie przepisów regulujących ochronę danych osobowych tę bezprawność można utożsamiać z niedbalstwem. Bo zasady były znane, wystarczyło je wdrożyć. W przypadku naruszenia dóbr osobistych, jakim jest prawo do prywatności, sąd może, ale nie musi, takie zadośćuczynienie orzec. Jednym z istotnych kryteriów jest wina podmiotu przetwarzającego dane – w tym wypadku w formie niedbalstwa.
Co jeszcze, prócz winy administratora, musiałby wykazać powód?
Może też się okazać, że wcale te zabezpieczenia nie były nienależyte. W tym wypadku trudno będzie oczywiście dochodzić zadośćuczynienia od administratora, bo jego działanie nie było bezprawne. Natomiast dużym ułatwieniem dla osoby dochodzącej zadośćuczynienia jest mechanizm domniemania bezprawności. Czyli to administrator musi wykazać, że jego działanie nie było bezprawne, w tym wypadku więc ciężar dowodu spoczywa na laboratorium. Wymagane jest też przekonanie sądów, że doszło do istotnej krzywdy. W przypadku rozwodu można się doszukiwać takich krzywd. Ujawnienie danych spowodowało naruszenie prawa do prywatności, czego skutkiem było poniżenie takiej osoby w oczach otoczenia, rodziny i może doprowadzenie do rozpadu małżeństwa…
Z drugiej strony można argumentować, że do tego rozpadu doszło w wyniku zdrady, a nie tego, że zdrada wyszła na jaw. Tzn. że sam pokrzywdzony się tu przyczynił…
Można oczywiście przesuwać to źródło zdarzenia wstecz, natomiast bezpośrednią przyczyną było ujawnienie informacji o zdrowiu na skutek wycieku. Nie jest tak, że prawem do prywatności objęte są tylko kwestie, nazwijmy to, akceptowane społecznie, pozytywne moralnie. Właśnie istotą prawa do prywatności jest zachowanie w tajemnicy tych aspektów życia, które są wstydliwe. I każdy ma prawo do zachowania tej tajemnicy. To nie jest tak, że w sytuacji, kiedy ktoś dopuszcza się niewierności małżeńskiej, całe społeczeństwo może ujawnić te informacje i nie ponosić konsekwencji, bo przecież chodzi o czyn, nazwijmy to, wątpliwy etycznie. Prawo do prywatności polega na tym, że wszystko, co może być problematyczne, musi zostać zachowane w tajemnicy, o ile osoba, której te informacje dotyczą, sama nie zdecyduje się na ich ujawnienie. To prawda, że np. doszło do zdrady i zarażenia chorobą, ale administrator doprowadził do ujawnienia tej informacji przez swoje niedbalstwo, ponieważ nie wyczerpał przesłanek ustawowych czy wynikających z RODO.
Na jakie realnie kwoty zadośćuczynienia mogą liczyć osoby, których dane wyciekły?
W praktyce wysokość zadośćuczynienia zależy od rozmiaru krzywdy. Są już orzeczenia sądów polskich, które dotyczyły wycieków danych. Sądy zasądzały kwoty zadośćuczynienia na poziomie 1000–1500 zł. Na marginesie dodam, że to wartości porównywalne do kwot zasądzanych przez sądy w innych krajach członkowskich UE. Mówimy o zadośćuczynieniu za sam fakt, że te dane wyciekły – nie wywołało to większych skutków dla skarżących. Powodowie argumentowali, że ta sytuacja wywołała u nich niepokój. Zaczęli bowiem nieustannie myśleć o tym, kto może mieć do tego dostęp do ich danych itd. Sądy to wyceniały dosyć nisko, dopóki jakiś rzeczywisty, wymierny skutek w postaci np. rozwodu nie nastąpił.
Wiele osób obawia się, że ktoś wykorzysta ich upublicznione dane, w tym PESEL, do podpisania umowy o kredyt czy pożyczkę. Czy w takiej sytuacji będą mogły pozwać laboratorium czy raczej instytucję finansową?
Po pierwsze, administrator odpowiada, tak jak już wcześniej rozmawialiśmy, na gruncie zarówno art. 82 RODO, jak i na zasadach ogólnych Kodeksu cywilnego, jeżeli chodzi o szkody majątkowe. A tutaj mówimy de facto o szkodzie majątkowej, czyli powstaniu pasywów po stronie osoby poszkodowanej, spowodowanej takim nielegalnym posłużeniem się danymi osobowymi. Więc dochodzenie roszczeń odszkodowawczych, majątkowych od administratora jak najbardziej jest możliwe. Natomiast jeżeli chodzi o banki, to sam fakt tego, że te dane były fałszywe, tzn. pozyskane nielegalnie, i inna osoba się nimi posłużyła i wyłudziła kredyt, nie musi się przekładać na odpowiedzialność banku.
Emerytury pomostowe na nowych zasadach od 2024 r.
Cel i potrzeba zmian
Jak czytamy w uzasadnieniu ustawy z 28.7.2023 r. o zmianie ustawy o emeryturach pomostowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1667), dostępnym na stronie internetowej Sejmu RP, podstawowym celem wprowadzanych zmian jest odejście od wygaszającego charakteru emerytury pomostowej poprzez zmianę warunków nabycia prawa do emerytury pomostowej, określonych w ustawie z 19.12.2008 r. o emeryturach pomostowych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 164, dalej: EmPomU).
Ponadto ww. ustawa wprowadza zmiany w:
- ustawie z 17.11.1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1550; dalej: KPC);
- ustawie z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2647; dalej: PDOFizU);
- ustawie z 10.10.2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2207; dalej: MinWynagrU).
Emerytury pomostowe – nowe zasady
Po pierwsze zmianie ulegają warunki przyznawania emerytur pomostowych. W ustawie uchyla się bowiem warunek wykonywania pracy w szczególnych warunkach lub pracy w szczególnym charakterze, w rozumieniu art. 3 ust. 1 i 3 tej ustawy lub art. 32 i art. 33 ustawy z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1251), przed 1.1.1999 r.
W EmPomU, dążąc do realizacji jednego z założeń reformy ubezpieczeń społecznych, tj. stopniowej likwidacji możliwości wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, przyjęto zasadę, że emerytury pomostowe przysługują tylko tym osobom, które przed 1.1.1999 r. wykonywały pracę w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze na podstawie dotychczasowych przepisów, ewentualnie pracę w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze w rozumieniu EmPomU (art. 4 pkt 5 EmPomU). Przyjęcie takiego wymogu spowodowało, że emerytury pomostowe mają charakter wygaszający. Niemniej jednak zakładany postęp technologiczny nie poprawił warunków pracy w stopniu upoważniającym do stwierdzenia, że warunki szkodliwe zostały w całości wyeliminowane, o czym świadczy liczba pracowników nadal wykonujących prace w szczególnych warunkach i o szczególnym charakterze. Dlatego też zniesienie przedmiotowego wymogu jest zasadne.
Po drugie ustawa modyfikuje pojęcie „rekompensaty” i zasady jej przyznawania, co jest konsekwencją powyżej wskazanej zmiany. W art. 2 pkt 5 EmPomU wskazuje się, że rekompensata jest odszkodowaniem za utratę możliwości nabycia prawa do wcześniejszej emerytury z tytułu pracy w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze dla osób, które nie mają ustalonego prawomocną decyzją prawa do emerytury pomostowej. Zmiana pozwoli – zdaniem ustawodawcy – na wyeliminowanie pojawiających się wątpliwości interpretacyjnych odnoszących się do dotychczasowego brzmienia ww. definicji, z których wynika, że rekompensata nie przysługuje już w sytuacji, kiedy ubezpieczeni spełnili tylko warunki ustawowe uzyskania prawa do emerytury pomostowej.
Po trzecie zmianie ulegają przepisy dotyczące zawieszania prawa do emerytury pomostowej. Ustawodawca wprowadza zawieszanie prawa do emerytury pomostowej również w razie podjęcia przez uprawnionego pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze na podstawie umowy cywilnoprawnej (art. 17 ust. 4 EmPomU). Dotychczasowa regulacja pozwalała na zawieszenie prawa do emerytury pomostowej osobom pobierającym emeryturę pomostową tylko w sytuacji świadczenia przez nie pracy w ramach stosunku pracy. Wprowadzona zmiana ma na celu wyeliminowanie nadużyć w tym zakresie i prowadzi do tego, aby każda forma wykonywania tego rodzaju pracy, bez względu na jej podstawę prawną, powodowała zawieszenie prawa do emerytury pomostowej.
Inne zmiany
Zabezpieczenie w sprawach z zakresu prawa pracy
W KPC ustawa wprowadza szczególną regulację dotyczącą zabezpieczenia przez nakazanie przez sąd dalszego zatrudnienia pracownika przez pracodawcę w sprawach z zakresu prawa pracy, w których pracownik podlegający szczególnej ochronie przed rozwiązaniem stosunku pracy za wypowiedzeniem lub bez wypowiedzenia dochodzi roszczenia o uznanie wypowiedzenia stosunku pracy za bezskuteczne lub o przywrócenie go do pracy, do czasu prawomocnego zakończenia postępowania (art. 4772 § 2 KPC i art. 7555 § 1 KPC). Ustawodawca, proponując, aby w tego rodzaju sprawach sąd na wniosek uprawnionego na każdym etapie postępowania udzielał zabezpieczenia przez nakazanie dalszego zatrudnienia pracownika podlegającego szczególnej ochronie przez pracodawcę do czasu prawomocnego zakończenia postępowania, wzmocnił pozycję pracownika.
Limit odliczenia od dochodu wydatków z tytułu składek członkowskich zapłaconych na rzecz związków zawodowych w roku podatkowym
W PDOFiZU ustawa zwiększa limit odliczeń od dochodu wydatków z tytułu składek członkowskich zapłaconych na rzecz związków zawodowych w roku podatkowym z 500 zł do 840 zł (art. 26 ust. 1 pkt 2c PDOFiZU). Przedmiotowa zmiana ma w ocenie ustawodawcy zwiększyć zainteresowanie obywateli działalnością społeczną na rzecz poprawy warunków pracy poprzez członkostwo w związkach zawodowych.
Minimalne wynagrodzenie za pracę
W MinWynagrU ustawa rozszerza katalog składników wynagrodzenia, które nie są uwzględniane przy obliczaniu wysokości wynagrodzenia pracownika, o dodatek za szczególne warunki pracy, przysługujący pracownikowi z tytułu wykonywania pracy w warunkach szczególnie uciążliwych lub szczególnie szkodliwych dla zdrowia, pracy związanej z dużym wysiłkiem fizycznym lub umysłowym lub pracy szczególnie niebezpiecznej na zasadach określonych w odrębnych przepisach, układzie zbiorowym pracy, innym opartym na ustawie porozumieniu zbiorowym, regulaminie wynagradzania, statucie określającym prawa i obowiązki stron stosunku pracy, umowie o pracę lub spółdzielczej umowie o pracę (art. 1 pkt 11 MinWynagrU). Zmiana ta i wprowadzenie ww. definicji są istotne przy porównywaniu kwoty wynagrodzenia pracownika z obowiązującą wysokością minimalnego wynagrodzenia za pracę. Zgodnie bowiem z ustawową konstrukcją minimalne wynagrodzenie za pracę nie ma charakteru jedynie wynagrodzenia zasadniczego. Jest to łączne wynagrodzenie pracownika za nominalny czas pracy w danym miesiącu, a więc poza wynagrodzeniem zasadniczym obejmuje również inne składniki wynagrodzenia i świadczenia pracownicze zaliczone do wynagrodzeń osobowych, w tym również dodatki.
Etap legislacyjny
Ustawa co do zasady wchodzi w życie 1.1.2024 r., z wyjątkiem zmian w KPC, które weszły w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia, tj. 22.9.2023 r., oraz części przepisów przejściowych, które weszły w życie 1.9.2023 r.
Umowa kredytu to umowa wzajemna
Pytanie prawne
Rzecznik Finansowy zwrócił się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o rozstrzygnięcie: Czy umowa o kredyt bankowy, jako umowa nazwana, uregulowana poza KC w ustawie z 29.8.1997 r. Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2488; dalej: PrBank), jest umową wzajemną, czy też umową dwustronnie zobowiązującą, ale nie wzajemną. W uzasadnieniu wniosku wskazano, że w ostatnich latach zagadnienie to stanowi jeden z głównych problemów przy orzekaniu przez sądy w sprawach kredytów indeksowanych i denominowanych do waluty obcej w razie stwierdzenia nieważności takiej umowy z powodu abuzywności jej postanowień. Z uwagi na skalę tego typu spraw i wagę problemu Rzecznik Finansowy zwrócił się do SN o rozważenie zasadności podjęcia uchwały w tej sprawie przez pełny skład sądu, skład połączonych izb lub skład całej izby, tak aby z chwilą jej podjęcia uzyskała ona moc zasady prawnej.
Rzecznik Finansowy stwierdził, że rozstrzygnięcie wątpliwości co do charakteru umowy kredytu ma kluczowe znaczenie dla przebiegu rozliczania się obu stron, czyli zwrotu przez kredytodawcę rat kapitałowo-odsetkowych oraz zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej przez bank kwoty kredytu w nominalnej wysokości. W przypadku stwierdzenia, że umowa kredytu jest umową wzajemną, jej strony mogą skorzystać z prawa zatrzymania świadczenia na podstawie art. 496 w zw. z art. 497 KC. Jeśli natomiast uzna się umowę kredytu za umowę dwustronnie zobowiązującą, ale nie wzajemną, wówczas prawo zatrzymania nie ma zastosowania. W takiej sytuacji każdej z jej stron przysługuje roszczenie o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy zgodnie z art. 410 § 1 w zw. z art. 405 KC.
Z art. 487 § 2 KC wynika, że umowa jest wzajemna, gdy obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej. W orzeczeniach, w których zakwalifikowano umowę kredytu jako umowę wzajemną, sądy wskazują, że ekwiwalentem świadczenia banku, polegającego na oddaniu do dyspozycji na czas oznaczony określonej kwoty pieniężnej, jest zapłata odsetek i prowizji, niezależna od obowiązku zwrotu wykorzystanego kredytu (zob. wyrok SN z 7.3.2017 r., II CSK 281/16, Legalis; wyrok SN z 7.3.2014 r., IV CSK 440/13, Legalis).
Drugie stanowisko opiera się na założeniu, że umowa kredytu jest czynnością prawną dwustronnie zobowiązującą, odpłatną, ale nie wzajemną. Podkreśla się, że w przypadku umowy kredytu jej strony nie są zobowiązane w taki sposób, że świadczenie jednej z nich jest odpowiednikiem świadczenia drugiej. Wypłata kwoty kredytu przez kredytodawcę i jej zwrot przez kredytobiorcę nie są świadczeniami wzajemnymi. Istota umów dwustronnych polega na tworzeniu podstaw do wymiany dóbr i usług, z tego względu są one uznawane za podstawę gospodarki rynkowej. Jednak nie każda umowa dwustronnie zobowiązująca może być uznana za umowę wzajemną. Cechą charakterystyczną umów wzajemnych (np. umowa sprzedaży, zamiana, umowa o dzieło) jest bowiem ekwiwalentność świadczeń. Pomimo tego więc, że strony spełniają różne świadczenia, to ich wartość zasadniczo powinna być ekwiwalentna. Z uwagi na to, że cechą charakterystyczną umowy wzajemnej jest zamiar wymiany różnych dóbr, przedmiotem wzajemnych świadczeń w umowie wzajemnej nie mogą być świadczenia identyczne (zob. wyrok SA w Warszawie z 4.12.2019 r., I ACa 442/18, Legalis).
Stanowisko Rzecznika Finansowego
Rzecznik Finansowy wskazał, że umowa kredytu uregulowana w art. 69 ust. 1 PrBank bez wątpienia jest umową dwustronnie zobowiązującą i odpłatną. Z definicji tej umowy wynika bowiem, że bank zobowiązany jest do udzielenia kredytu, a następnie uzyskuje uprawnienie do otrzymania spłaty. Natomiast kredytobiorca może żądać od banku wypłaty środków pieniężnych, a następnie obciąża go obowiązek ich zwrotu. Dodatkowo na kredytobiorcy ciąży zobowiązanie do korzystania z sumy kredytu w sposób określony w umowie oraz do zapłaty odsetek i prowizji zgodnie z postanowieniami umowy. W ocenie Rzecznika Finansowego umowa kredytu nie może jednak zostać uznana za umowę wzajemną, ponieważ nie spełnia kryteriów wskazanych w art. 487 § 2 KC. Istotą umowy wzajemnej jest bowiem różnorodność świadczeń obu stron umowy.
Pytanie do TSUE
Sąd Najwyższy stwierdził, że umowa kredytu ma charakter wzajemny, co jest warunkiem dopuszczalności stosowania prawa zatrzymania. SN uznał jednak, że choć przepisy dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) nie regulują rozliczenia się stron umowy kredytu w razie jej nieważności, to nawet na tym etapie wzajemnych relacji między przedsiębiorcą-bankiem i konsumentem temu drugiemu przysługuje pewna ochrona. W rezultacie SN zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z następującym pytaniem: Czy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) należy interpretować w ten sposób, że w razie niemożności dalszego obowiązywania umowy kredytu jako umowy wzajemnej, po wyeliminowaniu z niej nieuczciwych warunków, nie stoją one na przeszkodzie stosowaniu, względnie nie ograniczają stosowania przepisów prawa krajowego, takich jak art. 496 w zw. z art. 497 KC (prawo zatrzymania – ius retentionis), zezwalających sądowi – na skutek podniesienia zarzutu przez pozwaną instytucję kredytową w postępowaniu z powództwa konsumenta – na zastrzeżenie w wyroku uwzględniającym roszczenie restytucyjne konsumenta o zwrot kwoty zapłaconej w wykonaniu nieważnej umowy kredytu, że spełnienie tego świadczenia przez instytucję kredytową nastąpi wtedy, gdy konsument zaofiaruje zwrot kapitału wypłaconego z tytułu wykonania tej umowy albo zabezpieczy spełnienie tego świadczenia?
Post na Facebooku to nie użytek prywatny
Mężczyzna na prywatnym profilu facebookowym opublikował fragment orzeczenia sądowego z widocznymi danymi kobiety (imię, nazwisko) i dziecka pozostającego pod jej opieką (imię, nazwisko, data urodzenia). Ta złożyła skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych na ujawnienie tych danych bez podstawy prawnej. Na dowód przedstawiła zrzut ekranu. Autor posta już go usunął, więc bronił się, że dane nie są już udostępniane, a ponadto, że jego działanie nie podlega pod przepisy RODO, bo stanowi „czynność o czysto prywatnym lub domowym charakterze”.
– Faktycznie, RODO przewiduje taki wyjątek – mówi Olga Rentflejsz, adwokatka z EY. – Inaczej każdy z nas musiałby zabezpieczać listę kontaktów do przyjaciół, którą ma w telefonie. Jednak internet nie jest do końca miejscem prywatnym. Upubliczniony został fragment orzeczenia sądowego, a z założenia do akt sprawy nie ma dostępu każdy. Ponadto nie ustawił postu jako dostępnego tylko dla znajomych – nie był to więc ograniczony krąg osób – podsumowuje.
Publiczny wpis
Orzecznictwo TSUE wskazuje, że granicą powołania się na wyłączenie stosowania RODO jest rozpowszechnianie danych. Przytoczyć można tu wyroki w sprawach Lindqvist, C-101/01 (publikowanie przez katechetkę w sieci danych członków swojej wspólnoty religijnej), oraz Sergejs Buivids, C-345/17 (opublikowanie nagrania z przesłuchania na komisariacie). Co prawda oba zapadły jeszcze przed wejściem w życie RODO, na gruncie dyrektywy 95/46/WE, ale przepis, na którym się opierały, był identyczny z obecnym. Podobnie sprawę oceniła w swojej opinii Grupa Robocza art. 29.
– Jeśli upubliczniam dane osobowe, to nie mogę się już powoływać na „cel osobisty lub domowy” – tłumaczy adwokat Paweł Litwiński. – Na pewno post publiczny to rozpowszechnianie, ale nawet post prywatny mógłby być tak kwalifikowany, gdyby miał bardzo dużo odbiorców (znajomych autora) – dodaje.
UODO przyjął, że w tej sprawie skarżony nie może skorzystać ze wskazanego przez siebie wyjątku i jest traktowany jako administrator, który przetwarza dane osobowe. Co więcej, naruszył on zasadę „minimalizacji danych” z art. 5 ust. 1 lit. c RODO, która nakazuje przetwarzanie tylko danych, które są niezbędne do osiągnięcia celu. W tym natomiast wypadku poinformowanie o treści orzeczenia było możliwe bez ujawniania danych, tj. np. po jego anonimizacji, tak jak wyroki publikowane np. w portalach orzeczeń sądowych.
Zagrożenie karą
Skarżąca domagała się wymierzenia kary pieniężnej, ale urząd ograniczył się do upomnienia. Potencjalnie jednak mężczyźnie groziła kara, i to wysoka.
– Osobom fizycznym karę wymierza się kwotowo – do 20 mln euro. Osoba fizyczna nie ma bowiem obrotu ani przychodu, jak firmy – tłumaczy Paweł Litwiński. – Zaliczam się do prawników, którzy uznają, że to jest ten sam przypadek, co z byłym ministrem Niedzielskim. Rozpowszechniając dane osobowe lekarza, w tym informację o przyjmowanych przez niego lekach, sam stał się administratorem i powinien płacić karę osobiście – dodaje.
Kary za publikację cudzych danych osobowych w internecie już się zdarzały, np. w państwach skandynawskich.
– Jedna dotyczyła trenera, który zainstalował ukrytą kamerę w szatni damskiej – wskazuje Olga Rentflesz. – Waga naruszenia była tak duża, że nałożono na niego karę pieniężną – niższą niż na korporacje, ale i tak dotkliwą.