Pacjenci jeszcze bez rekompensaty

Poszkodowany pacjent od dwóch miesięcy ma wybór – może dochodzić odszkodowania w sądzie albo wystąpić o świadczenie kompensacyjne. Wszystko za sprawą ustawy z 16.6.2023 r. o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1675), która zaczęła obowiązywać w pierwszych dniach września.

Okazuje się, że nikt jeszcze nie uzyskał nowego świadczenia, a z nowej ścieżki odszkodowawczej próbowało do tej pory skorzystać 36 osób. To niewiele, ale wniosek o przyznanie świadczenia kompensacyjnego można złożyć, jeśli zdarzenie medyczne nastąpiło po wejściu w życie ustawy powołującej fundusz, czyli nie wcześniej niż 6.9.2023 r. Fundusz obejmuje także błędy popełnione wcześniej, ale wnioskodawcy dowiedzieli się o nich już po wejściu ustawy w życie.

– Większość złożonych wniosków odnosi się do zdarzeń, które miały miejsce przed wejściem w życie ustawy, co oznacza, że nie możemy wszcząć postępowania w takich przypadkach – mówi Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta.

Jak jednak dodaje, nie zdarzył się wniosek złożony przez osobę nieuprawnioną.

– Większość wniosków dotyczy zdarzeń z czasu hospitalizacji – podkreśla Chmielowiec.

Odszkodowanie można bowiem dostać jedynie za błąd, do którego doszło podczas leczenia w szpitalu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzyskanie rekompensaty nie wymaga udowodnienia winy podmiotu leczniczego. Podstawowym warunkiem przyznania świadczenia jest stwierdzenie, że doszło do zdarzenia medycznego, którego z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć, gdyby świadczenie zdrowotne zostało pacjentowi udzielone zgodnie z aktualną wiedzą medyczną albo gdyby zastosowano inną dostępną metodę diagnostyczną lub leczniczą.

Maksymalna kwota świadczenia dla pacjenta wynosi 200 tys. zł. W razie śmierci pacjenta świadczenie wynosi do 100 tys. zł dla każdej z uprawnionych osób. Z wnioskiem o przyznanie świadczenia mogą w takim przypadku wystąpić dzieci pacjenta, jego rodzice oraz małżonek (niepozostający w separacji) lub partner (konkubent). Wysokość świadczenia jest ustalana na podstawie szczegółowych wytycznych określanych w rozporządzeniu ministra zdrowia.

Wniosek o przyznanie świadczenia można złożyć w ciągu roku od uzyskania informacji o zakażeniu, uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia albo śmierci pacjenta (jednak nie później niż w ciągu trzech lat od samego zdarzenia).

– Ze względu na niskie koszty i trzymiesięczny czas rozpatrywania wniosku nowa ścieżka uzyskiwania rekompensat może cieszyć się zainteresowaniem pacjentów. Jej sukces zależy jednak od tego, w jaki sposób rzecznik będzie interpretował definicję zdarzenia medycznego. Jest ona dość skomplikowana – mówi Jolanta Budzowska, radca prawny, wspólnik w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy.

Zgodnie z ustawą zdarzenie medyczne to zaistniałe w trakcie udzielania lub w efekcie udzielenia bądź zaniechania udzielenia świadczenia zdrowotnego zakażenie pacjenta biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenie jego ciała lub rozstrój jego zdrowia albo śmierć, których z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć poprzez np. zastosowanie innej dostępnej metody diagnostycznej lub leczniczej (chyba że doszło do dających się przewidzieć normalnych następstw zastosowania metody, na którą pacjent wyraził świadomą zgodę).

– Kryteriów oceny, czy dana sytuacja jest zdarzeniem medycznym, jest więc wiele. Narzucają konieczność dokonywania wielopoziomowych analiz – zaznacza mec. Jolanta Budzowska.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Obowiązkowy KSeF a rozliczenie WDT

Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), przez wewnątrzwspólnotową dostawę towarów rozumie się wywóz towarów z terytorium kraju w wykonaniu dostawy towarów na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju. Zgodnie z art. 42 ust 1 VATU WDT podlega opodatkowaniu według stawki podatku 0%, o ile spełnione zostaną określone warunki (np. podatnik dokonał dostawy na rzecz nabywcy posiadającego właściwy i ważny numer identyfikacyjny dla transakcji wewnątrzwspólnotowych, nadany przez państwo członkowskie właściwe dla nabywcy, zawierający dwuliterowy kod stosowany dla podatku od wartości dodanej, który nabywca podał podatnikowi czy posiada w swojej dokumentacji dowody, że towary zostały dostarczone do nabywcy na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju.

W kontekście przepisów o obowiązkowym KSeF dość istotna jest też zasada wynikająca z art. 20 ust. 1 VATU, zgodnie z którą dla WDT obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wystawienia faktury przez podatnika, nie później jednak niż 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano tej dostawy. A jak wiadomo, zgodnie z art. 106na ust. 1 VATU, fakturę ustrukturyzowaną uznaje się za wystawioną w dniu jej przesłania do Krajowego Systemu e-Faktur.

Forma faktury

Zgodnie z art. 106gb ust. 4 VATU, w przypadku gdy nabywcą towaru jest podmiot nieposiadający siedziby działalności gospodarczej ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju (uczestniczącego w nabyciu towaru), faktura ustrukturyzowana jest udostępniana w sposób z nim uzgodniony. Z ww. zasady wynika, że faktury dokumentujące WDT jak najbardziej powinny być wystawiane w sposób ustrukturyzowany – do KSeF. Dodatkowo trzeba taką fakturę „udostępnić” kontrahentowi metodą uzgodnioną. To zasada uniwersalna. Nawet jeśli kontrahent zagraniczny ma FE w Polsce to trudno zakładać, że może ono uczestniczyć w transakcji WDT. Przepisy nie podpowiadają nic o formie uzgodnienia. Można to zrobić ad hoc a może nawet w sposób dorozumiany. Najbezpieczniej ustalić jednak ów sposób z góry (np. w umowie).

Uwaga: przepisy wspominają o uzgodnionym sposobie wysyłki faktury ustrukturyzowanej. Chodzi więc o plik w wymaganym formacie (a nie np. o „obraz” faktury w PDF). Nie zmienia to faktu, że różnego rodzaju wizualizacje faktur będą pewnie stosowane w praktyce. Faktura wystawiona poza KSeF powinna być też oznaczona kodem umożliwiającym dostęp do tej faktury w Krajowym Systemie e-Faktur oraz umożliwiającym weryfikację danych zawartych na tej fakturze.

Data wystawienia

Naturalną konsekwencją ww. zasady jest to, że faktura jest uznana za wystawioną w dniu skutecznego jej wysłania do KSeF. Datą odbioru nie będzie zaś data przydzielenia numeru KSeF. Kontrahent unijny nie ma oczywiście dostępu do systemu. Tu decydują więc przepisy w kraju przeznaczenia. Pamiętajmy, że w WDT data wystawienia faktury decyduje o powstaniu obowiązku podatkowego a podatników wiążą w tym zakresie ustawowe terminy. To może kreować sytuacje dwuznaczne. Przykładowo, podatnik dokonał WDT 30.9.2024 r. a w polu P_1 na fakturze wysłanej mailem do kontrahenta wskaże tę samą datę. Skuteczna wysyłka faktury do KSeF nastąpi jednak dopiero 16.10.2024 r. Obowiązek podatkowy w WDT powstanie 15.10.2024 r. Ale nabywca może mieć możliwość rozpoznania WNT po dacie wystawienia faktury „w swoim rozumieniu”. A więc, już we wrześniu.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Załączniki do faktury

Załączniki do faktur WDT to powszechna sprawa. To często specyfikacje sztuk ładunku, wydania magazynowe czy przede wszystkim dokumenty przewozowe (jako się rzekło, niezbędne do stosowania stawki 0% VAT). W oczywisty sposób załączniki nadal będą wysyłane. Ale już nie wraz z fakturą do KSeF a co najwyżej wraz z fakturą w sposób uzgodniony z nabywcą unijnym).

Faktura korygująca in minus

Zgodnie z nową propozycją art. 29a ust. 13 VATU, obniżenia podstawy opodatkowania, w stosunku do podstawy określonej na wystawionej fakturze z wykazanym podatkiem, dokonuje się za okres rozliczeniowy, w którym podatnik wystawił fakturę korygującą w postaci faktury ustrukturyzowanej. To odejście od kontrowersyjnych reguł wprowadzonych w ramach SLIM VAT, opartych o uzgodnienie i spełnienie warunku korekty. Dziś korekta WDT in minus nie wymaga dokumentacji potwierdzającej uzgodnienie i spełnienie warunków. W praktyce więc, dokonuje się jej w okresie wystawienia faktury korygującej. Nowe reguły dotyczyć będą WDT tak samo jak transakcji krajowych. Inna sprawa, że efekt pozostanie niezmieniony.

Faktura korygująca in plus

Zgodnie z art. 29a ust. 17 VATU, w przypadku, gdy podstawa opodatkowania uległa zwiększeniu, korekty tej podstawy dokonuje się w rozliczeniu za okres rozliczeniowy, w którym zaistniała przyczyna zwiększenia podstawy opodatkowania. Przepisy obowiązkowego KSeF nie przewidują w tej materii zmiany.

Przeliczenie waluty obcej

Faktury WDT zazwyczaj wystawiane są w walutach obcych. W jaki sposób przeliczyć odpowiednie kwoty aby właściwie zaraportować transakcję w JPK? Zasadniczo, przeliczenia dokonuje się na podstawie kursu na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień powstania obowiązku podatkowego. Wydaje się, że dla WDT zastosowanie będzie mogła znaleźć też zasada z art. 31 ust. 1a VATU, zgodnie z którą przeliczenia można będzie dokonać na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień wskazany w polu P_1. Pod warunkiem jednak, że faktura ustrukturyzowana została skutecznie wysłana do KSeF nie później niż następnego dnia po tym dniu.

Zgodnie z unijną reformą VAT w ramach tzw. pakietu VIDA, od 1.1.2028 r. termin do wystawienia faktury dokumentującej WDT ma się skrócić do dwóch dni roboczych od wystąpienia zdarzenia powodującego powstanie obowiązku podatkowego. Czeka nas więc fakturowanie WDT w zasadzie w czasie rzeczywistym. Zresztą, nie tylko WDT. VIDA zakłada, że domyślnym systemem wystawiania faktur w całej UE będzie fakturowanie elektroniczne. Trochę na wzór naszego KSeF, choć nie do końca.

Tak czy owak podatnicy dokonujący WDT powinni na nadejście obowiązkowego KSeF dobrze się przygotować. Wyzwań praktycznych będzie bowiem kilka. Pamiętajmy też, że każde WDT stanowi dla nabywcy WNT i dla niego odebranie faktury ma znaczenie. Ważne będzie też odpowiednie zidentyfikowanie dokonywanej transakcji. Nie każda unijna sprzedaż towarów to przecież WDT. Może być również wewnątrzwspólnotową dostawą towarów na odległość (WSTO). Tam fakturowanie będzie wyglądać zupełnie inaczej. Ale to temat też na zupełnie inną historię.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Prawo holdingowe ma czarny PR

Internetowy Monitor Sądowy i Gospodarczy nie pokazuje ani jednej zarejestrowanej na gruncie nowego prawa holdingowego grupy kapitałowej. Ile według pana wiedzy jest holdingów opartych na nowych przepisach i dlaczego nie widać ich w wyszukiwarkach baz danych o spółkach?

Na początek chcę skorygować niektóre krążące informacje. Przede wszystkim nieprawdą jest, że w Krajowym Rejestrze Sądowym nie ma obecnie zarejestrowanych żadnych grup spółek. W połowie września 2023 r. było zarejestrowanych 12 takich grup. Wydobyłem tę informację w związku z konferencją w sprawie grup spółek, która odbyła się w Gdańsku i zorganizowały ją Polskie Koleje Państwowe. Dlaczego tylko 12? Przez siedem miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy nie było przewidzianej rubryki w KRS, która umożliwiłaby ujawnienie uczestnictwa spółki w grupie. Możliwość ta powstała dopiero w połowie tego roku. Poza tym przedsiębiorcy są wstrzemięźliwi w korzystaniu z nowych uregulowań i przyjmują zasadę, że najpierw patrzą, co zrobią inni. Myślą: „niech oni popełnią możliwe błędy jako pierwsi”.

Wracając do pytania, nie umiem na nie odpowiedzieć. Kiedy przygotowywałem się do wspomnianej konferencji, zwróciłem się do Ministerstwa Sprawiedliwości, żeby wskazało mi, czy jakieś grupy zostały zarejestrowane. Najpierw usłyszałem, że są problemy w dotarciu do tych informacji. Następnego dnia, że informatykom udało się dotrzeć do tych danych, i dostałem informację o 12 spółkach. Krótko mówiąc, coś chyba nieprawidłowo działa w systemie informatycznym wzmianek w KRS.

Minął rok od implementacji tzw. prawa holdingowego. Zapowiadano, że regulacje te będą przyczynkiem do ekspansji gospodarczej polskich „czempionów”, takich jak Orlen czy PZU. Tymczasem żadna z tych spółek Skarbu Państwa nie zarejestrowała grup spółek na mocy nowych przepisów. Dlaczego?

Orlen był zajęty wielkimi procesami łączeniowymi, to znaczy przejęciem Lotosu i PGNiG. Było to skomplikowane, ale bardzo istotne w tworzeniu koncernu multienergetycznego. W PZU mamy do czynienia ze szczególną sytuacją. W przeciwieństwie do Orlenu PZU jest instytucją finansową. Prawa grup spółek nie stosuje się do instytucji finansowych. Nastąpiłoby wtedy zderzenie prawa grup spółek z przepisami prawa rynku kapitałowego, które gwarantują równy dostęp uczestników tego rynku do informacji. Te zasady są nie do pogodzenia. Poza tym PZU jest jedynym w Polsce tzw. konglomeratem finansowym. Wszelkie relacje pomiędzy PZU jako spółką dominującą a spółkami zależnymi uregulowane są w ustawie o konglomeratach finansowych. Było to więc fizycznie i prawnie niemożliwe.

Black Week: System Legalis 30% taniej na każdą konfigurację oraz na każdy Pakiet! Sprawdź

Eksperci i praktycy prawa handlowego zarzucają przepisom holdingowym, że stwarzają wysokie ryzyko interpretowania pojęcia „interes spółki” przez prokuratora, a ten zwrot niedookreślony ma bezpośredni wpływ na zarzuty stawiane z tytułu „działania na szkodę spółki”, za które grozi obecnie nawet 25 lat pozbawienia wolności.

Od początku prac nad regulacją prawa grup spółek mierzyliśmy się z czarnym PR-em. Moim zdaniem to bzdura. Jest to zwrot niedookreślony i pojęcie prawa prywatnego. Nam chodziło jedynie o to, żeby „ucywilizować” pewne praktyki. Prawo grup spółek jest najtrudniejszą materią regulacyjną, jaką można sobie wyobrazić, a rolą uczciwego ustawodawcy jest pogodzenie różnych interesów. Nasi adwersarze próbowali wmówić opinii publicznej, że będzie to regulacja obowiązkowa, a przecież działa ona wyłącznie z woli stron, czyli jest nieobowiązkowa.

Zarzuty pojawiały się też w kontekście wiążących poleceń, które na mocy nowego prawa będzie mogła wydawać spółka dominująca spółce zależnej.

Jest to zarzut nie merytoryczny, ale demagogiczny. Skoro dajemy możliwość wydania wiążącego polecenia, to w ogóle nie zmienia się istniejąca praktyka. Te polecenia i tak funkcjonują, ale są wydawane nieformalnie. W sytuacjach niekonfliktowych formalne polecenia rzeczywiście są niepotrzebne, ale w sytuacji konfliktu będą one niezbędne. Aby ochronić menedżerów, którzy mogliby podjąć decyzję, która prowadzi do szkody ich spółki, stworzyliśmy sformalizowaną procedurę. W sytuacji konfliktu między spółką dominującą a spółką zależną obie spółki na tym zyskują.

Pojawił się postulat uchylenia prawa grup spółek. Jak się pan do niego odnosi?

Postulat uchylenia prawa grup spółek nie ma charakteru merytorycznego, ale emocjonalny. Po co uchylać prawo, które działa wyłącznie z woli stron, a w przyszłości może się przydać.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowe uprawnienia ułatwią pracę

Pół roku pracodawcy będą mieli na dostosowanie stanowisk pracy osób korzystających z monitorów ekranowych do wymogów BHP, zawartych w znowelizowanym rozporządzeniu ministra rodziny i polityki społecznej. W myśl przyjętych przepisów pracownik korzystający z przenośnego systemu komputerowego przez połowę dobowego czasu pracy musi mieć zapewniony stacjonarny monitor ekranowy lub podstawkę umożliwiającą ustawienie laptopa tak, by jego górna krawędź znajdowała się na wysokości oczu. Otrzyma też dodatkową klawiaturę i mysz, a jeśli sobie zażyczy – także podnóżek.

Pracodawco, płać

Monika Smulewicz, ekspertka prawa pracy i autorka bloga „HR na szpilkach”, uważa nowe regulacje za sygnał, iż przepisy nadążają za obowiązującymi normami ergonomii pracy i powszechnej praktyki rynkowej. Ekspertka zwraca jednak uwagę, że pracodawca poniesie z tytułu ich wprowadzenia potencjalne nakłady.

– Na pierwszy rzut oka w skali jednego pracownika nie są to może gigantyczne koszty. W skali firmy mogą jednak stanowić spore niespodziewane wydatki, a w konsekwencji dodatkowe obciążenie, szczególnie biorąc pod uwagę mnogość obciążeń nałożonych na przedsiębiorców w ostatnich latach – przewiduje.

Specjalistka uważa, że rozporządzenie nie rozstrzyga wprost, czy pracodawca będzie miał obowiązek zapewnienia takiego samego sprzętu w domu pracownika, wykonującego obowiązki hybrydowo lub zdalnie.

– Analizując zarówno te przepisy, jak i przepisy o pracy zdalnej, dochodzę do wniosku, że nie będzie musiał tego robić – ocenia Monika Smulewicz.

I przypomina, że kodeks pracy nakazuje pracodawcy zapewnić pracującemu zdalnie jedynie narzędzia i materiały niezbędne do wykonywania pracy.

– Znowelizowane rozporządzenie definiuje natomiast stanowisko pracy i jego wyposażenie, a to musi sobie samodzielnie zorganizować pracownik i oświadczyć pracodawcy, iż posiada odpowiednie warunki, by świadczyć pracę zdalną – wskazuje.

Ulga dla noszących soczewki

Wojciech Bigaj z kancelarii prawnej BKB Baran Książek przewiduje z kolei, że wcielanie w życie nowych przepisów może mieć konsekwencje właśnie dla osób wykonujących swoje obowiązki zawodowe w domu. Wyjaśnia, że przepisy kodeksu pracy przewidują możliwość korzystania z własnego sprzętu w pracy zdalnej. Pracownik musi złożyć oświadczenie, że wypełnia wymogi BHP, a pracodawca ma prawo skontrolować go w każdej chwili.

– W praktyce nowe regulacje stanowią więc furtkę dla szefa, by wezwać podwładnego do pracy stacjonarnej, jeśli ten nie wywiąże się z obowiązku prawidłowej organizacji stanowiska pracy przy monitorze ekranowym – ocenia radca prawny.

Według eksperta najbardziej interesująca zmiana dotyczy jednak refundacji kosztów zakupu okularów. Jak tłumaczy, przez wielu pracodawców, zwłaszcza tych korporacyjnych, wciąż traktowana jest ona jako benefit, z którego pracownicy otrzymują zwrot części kwoty potrzebnej do ich nabycia.

– W rzeczywistości zapewnienie najbardziej podstawowych okularów to obowiązek pracodawców, ściśle związany z przepisami BHP. Wielu z nich nie miało pewności, czy zezwalają one też na zakup soczewek, ale nowe rozporządzenie je rozwiewa – wyjaśnia prawnik.

Nastroje studzi nieco radca prawny Filip Firut z kancelarii Sendero, który uważa, że nowe rozporządzenie niekoniecznie oznacza dla pracodawców wiele nowych obowiązków.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Decyzja szefa

Ekspert zwraca uwagę, że pojawiające się opinie, jakoby obowiązkowo mieli oni zapewnić podwładnym osobne monitory, są błędne; to szef bowiem zdecyduje, czy udostępnić im monitory czy też podstawki. W jego ocenie wprowadzone zmiany nie wpłyną znacząco również na sytuację pracowników, także tych „zdalnych”.

I przypomina, że już dzisiaj w dokumentach opisujących wymagania dotyczące ergonomii pracy przy stanowiskach wyposażonych w monitory ekranowe mowa jest o konieczności wprowadzenia takich dodatkowych ułatwień. To samo dotyczy ekstra wyposażenia w postaci podnóżka, klawiatury i myszy.

– W większości jest to sprzęt, który pracownik pracujący zdalnie może swobodnie pobrać z biura, kiedy planuje pracę z domu. Pracodawca nie musi więc zapewniać podwójnego kompletu wyposażenia dla pracownika, by ten miał w domu to samo co w biurze. Może poza dodatkowym monitorem – jego częsty transport może być kłopotliwy – konkluduje radca prawny.

Specjalista w dziedzinie prawa pracy przewiduje, że przedsiębiorstwa mogą niezbyt chętnie zapewniać dodatkowy ekwipunek, choć oczywiście same będą o tym decydowały.

– Obserwując jednak, jak firmy dbają obecnie o finanse i analizują każdy wydatek, nie spodziewam się masowego doposażania pracowników w dodatkowy sprzęt – przyznaje.

Krzesło to podstawa

Znowelizowane rozporządzenie definiuje także, że stanowiskiem pracy jest przestrzeń pracy, wraz z wyposażeniem podstawowym, krzesłem i stołem oraz opcjonalnym wyposażeniem dodatkowym. W załączniku do dokumentu wskazano między innymi, że krzesło, na którym siedzi pracownik, musi mieć podstawę z kółkami, możliwość regulacji w taki sposób, by nie ograniczać swoich ruchów, wyprofilowane siedzisko i oparcie, możliwość obrotu i regulowane podłokietniki.

Rozporządzenie opublikowano w Dzienniku Ustaw 2.11.2023 r. (poz. 2367), a w życie wejdzie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia. Od tej chwili pracodawcy mają sześć miesięcy, aby dostosować się do przepisów.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan

Nowelizację rozporządzenia uważaliśmy za potrzebną z powodu zachodzących zmian, natomiast jego modyfikacja może przynieść pewne obowiązki pracodawcom. Kluczowe różnice dotyczą stanowisk, przy których korzystamy np. z laptopa ponad połowę dobowego czasu pracy. Zmieniono też załącznik dotyczący wymagań BHP. Wnosiliśmy o wydłużenie terminu wejścia w życie zmian – i tak w pewnym stopniu się stało. Konieczność zastosowania nowych wymagań zależy od daty utworzenia stanowiska pracy: te utworzone od 17 listopada będą musiały spełniać nowe wymagania od początku. Na dostosowanie tych wcześniej już utworzonych mamy sześć miesięcy. Trudno obecnie określić koszty pracodawców. Część zapewniała już odpowiednie warunki pracy, część zapewni podkładki pod laptopy. Konieczne mogą się okazać aktualizacja informacji o organizacji stanowiska pracy zdalnej czy odebranie nowych oświadczeń od pracowników.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dziedziczenie zgodne z prawem ukraińskim

Stan faktyczny

O.P. jest ukraińską obywatelką mieszkającą w Polsce i posiadającą tam lokal mieszkalny. Zwróciła się w Polsce do zastępcy notarialnego o sporządzenie testamentu w formie aktu notarialnego zawierającego klauzulę, na podstawie której prawem właściwym dla dziedziczenia po niej miałoby być ukraińskie prawo. Odmówił on sporządzenia testamentu, twierdząc, po pierwsze, że art. 22 w zw. z motywem 38 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 650/2012 z 4.7.2012 r. w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego (Dz.Urz. UE L z 2012 r. Nr 201, s. 107) przyznaje prawo wyboru prawa właściwego wyłącznie obywatelom Unii, po drugie, że art. 37 umowy między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych sporządzona w Kijowie 24.5.1993 r. (Dz.U. 1994 Nr 96 poz. 465; dalej: UD), która ma pierwszeństwo przed przepisami tego rozporządzenia, stanowi, że prawem właściwym w zakresie dziedziczenia jest: w przypadku ruchomości – prawo państwa, którego obywatelem jest spadkodawca, a w przypadku nieruchomości – prawo państwa, w którym nieruchomości są położone. Wobec tego zastępca notarialny przyjął, że prawem właściwym dla dziedziczenia po O.P. jest polskie prawo w odniesieniu do nieruchomości, których właścicielką jest ona w Polsce. O.P. wniosła zażalenie na tę odmowę.

Stanowisko TS

Obywatel państwa trzeciego

Artykuł 22 rozporządzenia 650/2012/UE stanowi, że „każdy może dokonać wyboru prawa państwa, którego obywatelstwo posiada w chwili dokonywania wyboru lub w chwili śmierci, jako prawa, któremu podlega ogół spraw dotyczących jego spadku”. Trybunał wskazał, że z treści tego przepisu wynika, iż dotyczy on „każdego”, bez rozróżnienia na obywateli państw członkowskich Unii i na obywateli państw trzecich. Jedynym ograniczeniem swobody wyboru, jaka przysługuje takiej osobie, jest bowiem możliwość wyboru wyłącznie prawa państwa, którego obywatelstwo ta osoba posiada, i to niezależnie od tego, czy to państwo jest państwem członkowskim Unii, czy też nie.

Zdaniem TS powyższą językową wykładnię potwierdzają inne przepisy rozporządzenia 650/2012/UE, które również odnoszą się do prawa państwa nienależącego do Unii. Po pierwsze art. 20 tego rozporządzenia stanowi, że prawo wskazane przez to rozporządzenie stosuje się niezależnie od tego, czy jest ono prawem państwa członkowskiego. Po drugie TS wskazał, że art. 5 rozporządzenia 650/2012/UE ogranicza umowy prorogacyjne do sytuacji, w której „wybrane przez zmarłego prawo regulujące dziedziczenie po nim zgodnie z art. 22 tego rozporządzenia jest prawem państwa członkowskiego”. Podobnie art. 6 rozporządzenia 650/2012/UE reguluje stwierdzenie braku jurysdykcji, „w przypadku gdy wybrane przez zmarłego prawo regulujące dziedziczenie po nim zgodnie z art. 22 jest prawem państwa członkowskiego”. Trybunał stwierdził, że takie uściślenia mają sens tylko wtedy, gdy istnieje możliwość wyboru prawa innego niż prawo państwa członkowskiego. Po trzecie, ponieważ zgodnie z motywem 38 rozporządzenia 650/2012/UE „niniejsze rozporządzenie powinno umożliwić obywatelom ułożenie zawczasu ich spraw spadkowych poprzez dokonanie wyboru prawa właściwego dla dziedziczenia po nich”. Trybunał stwierdził, że to ten motyw odnosi się w sposób ogólny do każdego „obywatela”, a nie tylko do obywateli Unii.

Trybunał orzekł, że art. 22 rozporządzenia 650/2012/UE należy interpretować w ten sposób, że obywatel państwa trzeciego zamieszkujący w państwie członkowskim Unii może dokonać wyboru prawa tego państwa trzeciego jako prawa, któremu podlega ogół spraw dotyczących spadku po nim.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Klauzula wyboru prawa

Trybunał wskazał, że z art. 75 ust. 1 rozporządzenia 650/2012/UE wynika zasadniczo, iż stosowanie tego rozporządzenia nie może stanowić przeszkody dla stosowania konwencji międzynarodowych, których stroną jest jedno lub większa liczba państw członkowskich. Obejmuje to przypadki, gdy po pierwsze dane państwo lub państwa członkowskie były już stronami konwencji międzynarodowej w chwili przyjęcia rozporządzenia 650/2012/UE, a po drugie – dana konwencja dotyczy spraw objętych przepisami tego rozporządzenia. Tymczasem z orzecznictwa TS wynika, że jeżeli prawodawca Unii przewiduje, iż stosowanie danego rozporządzenia „nie narusza” istniejących konwencji międzynarodowych, mają one zastosowanie w przypadku zbiegu przepisów z takim rozporządzeniem (wyrok TS z 4.5.2010 r., C-533/08, TNT Express Nederland, Legalis). W związku z tym w sytuacji, gdy państwo członkowskie jest stroną umowy dwustronnej zawartej z państwem trzecim przed wejściem w życie rozporządzenia 650/2012/UE, a ta umowa dwustronna zawiera postanowienia przewidujące normy mające zastosowanie w zakresie dziedziczenia, TS uznał, że zastosowanie mają, co do zasady, owe postanowienia, a nie przepisy przewidziane w rozporządzeniu 650/2012/UE w tej dziedzinie.

W niniejszej sprawie celem rozporządzenia 650/2012/UE, jak wynika z motywów 7 i 59, jest usuwanie przeszkód w swobodnym przepływie osób, które mogą napotkać trudności w wykonywaniu przysługujących im praw w zakresie spraw spadkowych mających skutki transgraniczne, w szczególności poprzez ustanowienie norm dotyczących jurysdykcji i prawa właściwego w tej dziedzinie oraz uznawania i wykonywania w jednym państwie członkowskim orzeczeń i aktów z innych państw członkowskich. W art. 21 tego rozporządzenia, zatytułowanym „Zasada ogólna”, ustanowiono łącznik domyślny, który określa się poprzez odniesienie do miejsca zwykłego pobytu zmarłego w chwili śmierci. W świetle struktury tego rozporządzenia możliwość wyboru prawa państwa, którego obywatelstwo posiada zmarły, uregulowana w art. 22 rozporządzenia 650/2012/UE, powinna być postrzegana jako ustanawiająca odstępstwo od ogólnej zasady zawartej w art. 21. Ponadto zarówno miejsce zwykłego pobytu, jak i obywatelstwo stanowią obiektywne łączniki, które – zarówno jeden, jak i drugi – przyczyniają się do realizacji celu pewności prawa uczestników postępowania spadkowego, do którego dąży – jak wynika z jego motywu 37 – rozporządzenie 650/2012/UE. Zdaniem TS z powyższych rozważań wynika, że możliwości wyboru prawa właściwego dla dziedziczenia nie można uznać za zasadę leżącą u podstaw rozporządzenia 650/2012/UE, a tym samym za zasadę współpracy sądowej w sprawach cywilnych i handlowych w ramach Unii, której instrumentem jest owo rozporządzenie.

Trybunał przyznał, że ogólny cel rozporządzenia 650/2012/UE, jakim jest wzajemne uznawanie orzeczeń wydanych w państwach członkowskich w sprawach spadkowych, wiąże się z zasadą jednolitości statutu spadkowego (wyrok TS z 21.6.2018 r., C-20/17, Oberle, Legalis). Nie jest to jednak zasada bezwzględna (wyrok TS z 16.7.2020 r., C-80/19, E.E., Legalis). Rzecznik generalny stwierdził w pkt 71 opinii, że art. 12 ust. 1 rozporządzenia 650/2012/UE wprowadza wyraźnie odstępstwo od tej zasady, ponieważ pozwala właściwemu sądowi nie orzekać w przedmiocie składników majątku znajdujących się w państwach trzecich z obawy, że orzeczenie nie zostanie uznane lub nie zostanie stwierdzona jego wykonalność w tych państwach trzecich. Wynika z tego, że prawodawca Unii wyraźnie zamierzał przestrzegać, w pewnych szczególnych przypadkach, modelu rozdziału spadku, który może zostać wdrożony w stosunkach z niektórymi państwami trzecimi.

Trybunał orzekł, że art. 75 w zw. z art. 22 rozporządzenia 650/2012/UE należy interpretować w ten sposób, iż nie stoi on na przeszkodzie temu, aby w przypadku gdy przed przyjęciem tego rozporządzenia państwo członkowskie Unii zawarło z państwem trzecim umowę dwustronną, która wskazuje prawo właściwe dla dziedziczenia i nie przewiduje wyraźnie możliwości wyboru innego prawa, obywatel tego państwa trzeciego, zamieszkujący w danym państwie członkowskim, nie mógł dokonać wyboru prawa tego państwa trzeciego jako prawa, któremu podlega ogół spraw dotyczących spadku po nim.

Z niniejszego wyroku wynika, że osoba niebędąca obywatelem Unii, tak jak w niniejszej sprawie obywatelka Ukrainy, jest uprawniona do dokonania w testamencie wyboru swojego prawa krajowego jako prawa, któremu podlega ogół spraw dotyczących spadku po niej. Tym samym nie można przyjąć, że na podstawie art. 22 rozporządzenia 650/2012/UE tylko obywatele Unii mogą korzystać ze swobody wyboru prawa właściwego dla dziedziczenia.

Na podstawie wyjaśnień TS zawartych w prezentowanym wyroku należy uznać, że w sytuacji takiej jak w niniejszej sprawie, gdy Polska zawarła umowę dwustronną z Ukrainą – przed przyjęciem rozporządzenia 650/2012/UE – która wskazuje prawo właściwe dla dziedziczenia, ale nie przewiduje możliwości wyboru innego prawa, obywatelka Ukrainy mieszkająca w Polsce może dokonać wyboru ukraińskiego prawa jako prawa, któremu podlega ogół spraw dotyczących spadku po niej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Weryfikacja podpisu elektronicznego przez sąd

Stan faktyczny

J.M. za pośrednictwem organu wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu skargę na bezczynność Wójta Gminy w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Pismo zostało nadane w formie elektronicznej przez platformę ePUAP. W wyniku przeprowadzonej przez Sąd weryfikacji stwierdzono, że podpis nie został odnaleziony. Skarżący został więc wezwany do uzupełnienia braku formalnego skargi poprzez nadesłanie prawidłowo podpisanego egzemplarza skargi, czyli pisma podpisanego kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym. W złożonej po upływie terminu do uzupełnienia braku odpowiedzi J.M. wyjaśnił, że jego podpis był ważny w dniu opatrzenia nim pliku ze skargą, jak również weryfikacji podpisu przez organ. Natomiast w dniu weryfikacji dokonywanej przez Sąd podpis utracił swoją ważność. Dodatkowo skarżący wskazał, że w aktach sprawy brak jest wydruku pisma przewodniego, do którego został załączony plik ze skargą. W związku z tym J.M. twierdził, że plik przekazany do Sądu nie jest plikiem otrzymanym przez organ, tylko jego kopią lub zmodyfikowaną wersją, co mogło spowodować problemy z weryfikacją podpisu.

Orzeczenie WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu odrzucił skargę. W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono, że Sąd weryfikował podpis przy zastosowaniu dwóch programów uzyskując wyniki: „podpis został negatywnie zweryfikowany” oraz „podpis nieważny”. Zatem żaden z rezultatów weryfikacji nie pozwalał na stwierdzenie, że skarga została prawidłowo podpisana. Jednocześnie Sąd podkreślił, że bez znaczenia dla oceny prawidłowości podpisania skargi jest kwestia nieprzesłania przez organ pisma przewodniego, przy którym wniesiono skargę. Jeśli strona decyduje się na wniesienie skargi w formie dokumentu elektronicznego stanowiącego załącznik do pisma przewodniego, to zgodnie z art. 46 § 2a i 2b ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1634; dalej: PostAdmU), każdy z tych dokumentów powinien być podpisany we właściwy sposób. W rezultacie fakt opatrzenia pisma przewodniego zaufanym podpisem elektronicznym nie świadczy o podpisaniu całego dokumentu elektronicznego, w tym skargi stanowiącej załącznik do dokumentu. Skoro skarżący, prawidłowo wezwany do uzupełnienia w wyznaczonym terminie braku formalnego skargi polegającego na braku podpisu, nie uzupełnił go, to Sąd był zobowiązany do odrzucenia skargi.

Iuscase - zarządzanie kancelarią prawną w jakości C.H.Beck. Wypróbuj bezpłatnie! Sprawdź

NSA – zasady weryfikacji podpisów elektronicznych

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżone postanowienie uznając, że Sąd I instancji powinien był wnikliwiej zweryfikować, czy złożony pod skargą kwalifikowany podpis elektroniczny był prawidłowy. Jak podkreślono w uzasadnieniu, proces ten nie może zostać dokonany w oderwaniu od art. 3 pkt 12 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 910/2014 z 23.7.2014 r. w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku wewnętrznym oraz uchylające dyrektywę 1999/93/WE (Dz.Urz. UE L z 2014 r. Nr 257, s. 73; dalej: eIDAS). Z regulacji tej wynika, że kwalifikowany podpis elektroniczny to zaawansowany podpis elektroniczny, który jest składany za pomocą kwalifikowanego urządzenia do składania podpisu elektronicznego i który opiera się na kwalifikowanym certyfikacie podpisu elektronicznego. Istotne jest to, że ważność tego certyfikatu powinna istnieć w momencie, kiedy podpis jest składany. W konsekwencji skargę opatrzoną kwalifikowanym podpisem elektronicznym uznać należy za podpisaną, jeśli podpis elektroniczny został złożony w okresie ważności certyfikatu kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Irrelewantne pod kątem oceny podpisania dokumentu kwalifikowanym podpisem elektronicznym pozostaje to, czy w dacie weryfikacji podpisu elektronicznego certyfikat kwalifikowanego podpisu elektronicznego dalej jest ważny czy też już wygasł.

J.M. w zażaleniu dowodził, że wniesiona przez niego skarga w momencie składania przez e-PUAP była prawidłowo podpisana, jednak w czasie, kiedy Sąd I instancji weryfikował kwalifikowany podpis elektroniczny jego certyfikat już wygasł. Zdaniem skarżącego, gdyby WSA w Opolu przeprowadził weryfikację skargi za pomocą programu, który pokazuje bardziej szczegółowe informacje, w tym te dotyczące okresu ważności certyfikatu podpisującego, bez trudu ustaliłby, że skarga była prawidłowo podpisana. W ocenie NSA jeśli weryfikacja podpisu elektronicznego skutkuje wyświetleniem komunikatu o treści „podpis nieprawidłowy” lub podobnej, wówczas sąd administracyjny powinien podjąć dalsze działania mające na celu ustalenie, czy skarga została prawidłowo czy też nieprawidłowo podpisana. Zgodnie z art. 32 ust. 2 eIDAS system wykorzystany do walidacji kwalifikowanego podpisu elektronicznego powinien umożliwić podmiotowi, który dokonuje weryfikacji wykrycie wszelkich problemów związanych z bezpieczeństwem podpisu. Jednowyrazowy komunikat o prawidłowości bądź nieprawidłowości podpisu nie spełnia takiego wymogu. Skarżący twierdzi, że podpis był ważny w momencie jego składania a dotychczas zastosowane przez Sąd I instancji programy nie pozwalają na dokonanie ustaleń w tym zakresie. Dlatego aby zweryfikować spełnienie wymogów formalnych skargi Sąd powinien skorzystać z takiego programu weryfikacji kwalifikowanych podpisów elektronicznych, który pozwala na sprawdzenie daty wygaśnięcia ważności certyfikatu podpisującego. Jeśli data ta będzie późniejsza niż moment złożenia podpisu, wówczas podpis należy uznać za prawidłowy. NSA wskazał, że Sąd I instancji może w tym celu skorzystać np. z programów udostępnianych przez Centrum Usług Zaufania Sigillum PWPW S.A. Program ten pokazuje dane, które są niezbędne do całościowej weryfikacji podpisu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Fiskus nie zarobi na danych w chmurze

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach uwzględnił skargę spółki, która spierała się z fiskusem o tzw. podatek u źródła.

We wniosku o interpretację firma wyjaśniła, że jej działalność koncentruje się wokół sieci hurtowni materiałów budowlanych oraz marketów dom i ogród. W związku z działalnością kupuje m.in. usługi hostingu od zagranicznej spółki, która podlega obowiązkowi podatkowemu tylko od dochodów, które osiąga na terytorium Polski. Świadczenia te polegają na udostępnieniu przestrzeni dyskowej na serwerach kontrahenta na potrzeby przechowywania danych informatycznych.

Spółka tłumaczyła, że wysyłanie, przeglądanie i pobieranie danych jest możliwe poprzez przeglądarkę internetową. A serwery, które są jej udostępniane, nie są bezpośrednio wykorzystywane do wytwarzania produktów w sposób materialny. Podatniczka chciała potwierdzenia, że w przypadku wydatków na zakup usług udostępnienia przestrzeni dyskowej na serwerach nabywanych od zagranicznego kontrahenta nie ma obowiązku poboru podatku u źródła w Polsce.

Spółka podkreślała bowiem, że jej zdaniem usługi dostępu do przestrzeni dyskowej nie stanowią użytkowania urządzenia przemysłowego, bo serwery nie są przeznaczone do procesu produkcji. Służą jedynie do przechowywania danych.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Ta argumentacja nie przekonała fiskusa. Przypomniał, że w art. 21 ustawy o CIT wymienione zostały określone rodzaje należności wypłacane przez podmioty polskie za granicę, w przypadku których odbiorca zagraniczny podlega opodatkowaniu w Polsce. Obowiązanym do poboru podatku u źródła jest polski podatnik.

A w ocenie urzędników w przypadku spółki chodzi o korzystanie z urządzenia przemysłowego, czyli usługę z art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT. Jak bowiem tłumaczył fiskus, infrastruktura informatyczna zarówno w wymiarze fizycznym, jak i wirtualnym stanowi mechanizm lub zespół elementów służących do wykonywania określonych czynności. Dlatego należy ją traktować jako urządzenie przemysłowe. Spółka ma więc obowiązek pobrać podatek u źródła.

Podatniczka poszła jednak do sądu i wygrała. Kielecki WSA odwołał się m.in. do orzecznictwa. A wynika z niego, że usługa udostępnienia wirtualnej przestrzeni dyskowej, tj. przechowywania danych w chmurze, nie może być kwalifikowana jako przekazanie prawa do użytkowania urządzenia przemysłowego, bo nie jest powiązana z procesem produkcyjnym. Tymczasem spółka wręcz zaznaczyła, że serwery nie są wykorzystywane do wytwarzania towarów. WSA zgodził się ze skarżącą, że sensem spornej usługi nie jest wynajęcie – dzierżawa, leasing – serwerów, lecz jedynie umożliwienie korzystania z przestrzeni dyskowej.

Dlatego nie dopatrzył się podstaw do uznania wypłacanych przez skarżącą kwot za należności za użytkowanie lub prawo do użytkowania urządzenia przemysłowego w rozumieniu art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Ke 332/23

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wysokość świadczenia (nie)zależna od potrzeb

Dwóch specjalistów ustali, jak dużego wsparcia wymaga osoba z niepełnosprawnościami. Od oceny pedagoga, doradcy zawodowego czy pracownika socjalnego zależeć będzie, czy otrzyma ona niespełna 700 zł czy blisko 3,5 tys. zł miesięcznie. To od poziomu potrzeby wsparcia uwarunkowana jest wysokość nowego świadczenia wspierającego, wprowadzanego od stycznia w miejsce świadczenia pielęgnacyjnego. Im poważniejsza niepełnosprawność, tym wyższa będzie ocena rodzaju i częstotliwości wymaganej pomocy. Tak wynika z projektu rozporządzenia w sprawie ustalania poziomu potrzeby wsparcia, który trafił do konsultacji publicznych.

Miara potrzeb

Skala ujmuje ocenę samodzielności osób z niepełnosprawnością każdego rodzaju – fizyczną, sensoryczną, intelektualną i psychiczną, ale w projektowanym kwestionariuszu pytania do wszystkich rodzajów są jednakowe. W projekcie opisano 32 czynności, które wiążą się z codziennym funkcjonowaniem, a które będą oceniane przy ustalaniu poziomu potrzeby wsparcia osoby z niepełnosprawnością, np. zmiana pozycji ciała, poruszanie się w znanym środowisku, poruszanie się w nieznanym środowisku, sięganie, chwytanie i manipulowanie przedmiotami użytkowymi, prowadzenie rozmowy, mycie i osuszanie całego ciała czy troska o własne zdrowie. Skala określa dla wszystkich czynności taką samą wagę (3,125). Można uzyskać mniej, w zależności czy osoba z niepełnosprawnościami wymaga wsparcia specjalnego, całkowitej substytucji, współpracy czy zaledwie nadzoru. Ocenie będzie też podlegać częstotliwość pomocy potrzebnej osobie z niepełnosprawnością do wykonania danej czynności.

– Oceniana jest też zdolność do pozostawania w domu samemu z uwzględnieniem potrzeb psychospołecznych, poznawczych i umiejętności unikania obrażeń. Można maksymalnie za to uzyskać, tak jak w przypadku innych czynności 3,125 pkt w stupunktowej skali. Jeśli jednak osoba z niepełnosprawnościami nie posiada takiej zdolności, wymaga stałej opieki, niezależnie od tego, czy potrafi się sama ubrać, umyć i zjeść – zauważa Alicja Loranc z Fundacji Po Mojemu w Krakowie.

Przedstawicieli osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów rażą także nieprecyzyjne sformułowania zawarte w projekcie, trudny język, a także błędy gramatyczne.

Wątpliwości budzi też fakt, że najwyższe świadczenie otrzymają jedynie osoby z najcięższymi niepełnosprawnościami sprzężonymi.

– Osoba z niepełnosprawnością intelektualną, całkowicie zależna od drugiej osoby, z trudnościami w zachowaniu i regulowaniu emocji nie ma szans na najwyższy poziom wsparcia – podkreśla Alicja Loranc.

Świadczenie wspierające ma trafiać do osób, które uzyskają przynajmniej 70 pkt. Będzie przyznawane osobie z niepełnosprawnością od 18. roku życia. Ich opiekunowie z tytułu opieki nie dostaną jednak ani złotówki.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Opiekun bez dochodu

Część opiekunów podkreśla, że błędy poczyniono, już przygotowując projekt ustawy.

– Zanim zaczniemy zastanawiać się nad rozporządzeniem i jego poprawą, należy poprawić ustawę. Nie powinno być podziału wśród rodziców i możliwości dorabiania oraz wsparcia. Obecnie ustawa mówi tylko o rodzicach dzieci do 18. roku przy pobieraniu świadczenia pielęgnacyjnego. Nowe świadczenie wspierające, kierowane do osoby z niepełnosprawnością, powinno być obok niego. Przy zastosowaniu skali przewidzianej w projekcie rozporządzenia, świadczenie wspierające w najwyższej wysokości trafi wyłącznie do osób w stanie paliatywnym. Mój syn, który jest w normie intelektualnej, ale jest osobą w pełni niesamodzielną, otrzymałby na jego podstawie może około 1500 zł. Skala oceny wsparcia jest skandaliczna – podkreśla posłanka Iwona Hartwich.

Zmiany mają wejść w życie od początku nowego roku. Na ewentualne korekty pozostało więc mało czasu.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

dr hab. Paweł Kubicki, prof. SGH, kierownik Katedry Polityki Społecznej

Niezależnie od tego, jak poprawimy opisy potrzeby wsparcia; niezależnie od tego, jak rozłożymy punktację, nie przeskoczymy podstawowego problemu: tworzymy nową rzeczywistość osoby z niepełnosprawnościami, ale żyjemy w rzeczywistości starej, w której to głównie rodzic łata wszelkie niedostatki systemu. Rodzic, który jest zazwyczaj na stałe związany ze swoim niepełnosprawnym dzieckiem, także dzieckiem dorosłym. Nie ma asystencji osobistej, prawie nie ma mieszkalnictwa wspomaganego, a dostęp do świadczeń zdrowotnych i rehabilitacji jest utrudniony. Skoro brakuje tak wielu elementów nowego systemu, należy pomyśleć, czy ze zmianą w systemie świadczeń należy poczekać. Wówczas jednak zawiesimy rozwiązania, na które bardzo czekają rodzice dzieci poniżej 18. roku życia – możliwość dorobienia do świadczenia i wypłaty świadczenia w związku z opieką nad każdym niepełnosprawnym dzieckiem w rodzinie. Cokolwiek zrobi rząd, spotka się z niezadowoleniem i rozczarowaniem.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Brakuje regulacji w sprawie e-hulajnóg

Regulacje mogłyby zmusić operatorów do porządkowania pojazdów, a gminy do tworzenia miejsc parkingowych dla nich.

Bartosz Małecki z Bolt Rentals mówi, że współpraca i dialog z władzami miasta są podstawą wprowadzania hulajnóg elektrycznych do polskich miejscowości.

Jak podkreśla, w momencie podjęcia decyzji o chęci uruchomienia elektrycznych jednośladów w danym mieście firma kontaktuje się z lokalną administracją, aby wspólnie ustalić kluczowe zasady współpracy. Wtedy wyznaczane są punkty do rozstawiania pojazdów, tworzone są parkingi i określane strefy z ograniczoną prędkością.

– Ponadto naszym standardem jest rekomendowanie miastom podpisania porozumień, które określają warunki takiej współpracy – dodaje Bartosz Małecki.

Włodzimierz Tutaj, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Częstochowy, uważa, że niezbędna jest dobra współpraca operatorów hulajnóg z zarządcami dróg.

Ważne są także działania policji, przy wsparciu służb miejskich, aby na bazie istniejących przepisów poprawić bezpieczeństwo związane z użytkowaniem urządzeń transportu osobistego.

Dziś wobec osób nieprawidłowo parkujących elektryczne hulajnogi lub niewłaściwie się nimi poruszających interweniują strażnicy miejscy i policjanci.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zgodnie z art. 47 ust. 3 prawa o ruchu drogowym postój hulajnogi elektrycznej jest dozwolony na drodze dla pieszych w miejscu do tego przeznaczonym, a gdy nie ma takiego miejsca – jak najbliżej zewnętrznej krawędzi drogi dla pieszych najbardziej oddalonej od jezdni i równolegle do tej krawędzi.

Czy przepisy należy poprawić, aby zmusić operatorów do pytania samorządów o zgodę na wprowadzenie hulajnóg? Czy obowiązkowe było wypracowanie porozumienia między operatorem a samorządem?

Włodzimierz Tutaj podkreśla, że Częstochowa nie jest zwolennikiem ograniczania działalności gospodarczej i potencjalnego zakazywania działań operatorom hulajnóg. Zwraca uwagę, że te pojazdy są ekologicznym, alternatywnym środkiem transportu miejskiego, a miastom i samorządom zależy na rozwoju bezemisyjnej komunikacji.

Gdyby jednak zmiany w prawie służyły bezpieczeństwu i porządkowi na drogach i chodnikach, to według Włodzimierza Tutaja samorządy byłyby na „tak”.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Spory z administracją da się osądzić jeszcze szybciej

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Sędziów Sądów Administracyjnych opracowało kompleksową koncepcję reformy, która ma jeszcze usprawnić i przyspieszyć dochodzenie sprawiedliwości w sporach z polskimi urzędami.

Instancyjna rewolucja

Proponowane zmiany dotyczą nie tylko tzw. procedury sądowoadministracyjnej, ale też samego ustroju sądów administracyjnych.

Prawdziwą rewolucją ma być zastąpienie obecnego dwuinstancyjnego sądownictwa administracyjnego modelem trzystopniowym. Stowarzyszenie proponuje wprowadzenie dodatkowej instancji, tj. odwoławczego sądu administracyjnego (OSA), która miałaby przejąć funkcje sądu drugiej instancji. W nowej formule OSA rozpoznawałby środki odwoławcze od orzeczeń wojewódzkich sądów administracyjnych (WSA), które pozostaną sądami pierwszej instancji. W nowej instancji mają orzekać sędziowie Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) przeniesieni do orzekania w WSA oraz sędziowie WSA z co najmniej pięcioletnim stażem.

Taki zabieg ma pozwolić na uwolnienie NSA od dzisiejsze roli rozpoznawania spraw drugoinstancyjnych. W wyniku zmian zasadniczym zadaniem tego sądu byłoby dbanie o jednolitość orzecznictwa poprzez prowadzenie postępowania pilotażowego, rozpoznawanie skarg kasacyjnych tylko w sprawach istotnych z punktu widzenia obrotu prawnego i pewności prawa oraz rozszerzenie zakresu podejmowanych przez NSA uchwał.

– Trzystopniowe orzekanie – na wzór sądów powszechnych – to bardzo odważny krok w dobrym kierunku. Wprowadzenie dodatkowej instancji odwoławczej i zmiana roli NSA, który stanie się instancją nadzwyczajną z tzw. przedsądem, który funkcjonuje w Sądzie Najwyższym, pozwoli oddzielić zwykłe postępowania dotyczące spraw ludzi od postępowań nakierowanych wyłącznie na aspekty prawne – uważa Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy.

Ciekawym rozwiązaniem zaproponowanym przez autorów jest kompletna zmiana w podejściu do właściwości WSA. Obecnie o tym, który z szesnastu WSA zajmie się sprawą, co do zasady decyduje adres organu. Stowarzyszenie chce, aby o właściwości WSA decydował adres skarżącego, czyli obywatela, przedsiębiorcy, podatnika.

– Nie jest tajemnicą, że różne WSA są w różnym stopniu obciążone pracą. I odwrócenie zasady ustalania właściwości sądu to bardzo dobre rozwiązanie, zwłaszcza w czysto ludzkich sprawach administracyjnych. Z pewnością spowoduje skrócenie dystansu między obywatelem a sądem. Niemniej trudno ocenić, czy i jak taki zabieg wpłynie na orzekanie w poważniejszych sporach dotyczących np. podatków, pozwoleń czy koncesji – ocenia Hubert Cichoń, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Enodo Advisors.

Kolejne ważne nowości to ugoda sądowa, mediacja wewnątrzsądowa, a także postępowanie pilotażowe.

– Każde rozwiązanie, które pozwala na polubowne załatwienie sporu, jest dobre. Zwłaszcza umożliwienie zawarcia ugody czy przeprowadzenia mediacji przed sądem administracyjnym w wielu przypadkach pozwoliłoby na uniknięcie wieloletniego postępowania sądowego. To oszczędność czasu i pieniędzy – uważa Dariusz Malinowski, doradca podatkowy, partner w KPMG.

Prof. dr hab. Zbigniew Kmieciak, sędzia NSA w stanie spoczynku, zwraca jednak uwagę, że kierowanie sprawy do postępowania pojednawczego w celu podjęcia przez strony próby ugodowej z pomocą sędziego wydaje się konstrukcją nieco oderwaną od realiów, w jakich działa polskie sądownictwo administracyjne.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Bez pośpiechu

– Niemniej same projekty mogą stać się dobrym przyczynkiem do dyskusji w sprawie zmian w sądownictwie administracyjnym. Te wymagają jednak poważnej analizy i rozwagi. A już na pewno nie warto się z nimi spieszyć – konkluduje prof. Zbigniew Kmieciak.

Sądy administracyjne trzech instancji

Kompleksowa nowelizacja przepisów o postępowaniu przed sądami administracyjnymi oraz dotyczących ich ustroju przygotowana przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Sędziów Sądów Administracyjnych zakłada przed wszystkim zmianę modelu na trzystopniowy. Ponadto projekty zakładają m.in.

  • utworzenie sekcji odwoławczych w WSA z wykorzystaniem ich zasobów kadrowych i lokalowych, bez fizycznego wyodrębnienia sądu drugiej instancji,
  • Odwoławczy Sąd Administracyjny ma rozpoznawać skargę odwoławczą w systemie tzw. apelacji pełnej, czyli rozstrzygnie sprawę co do istoty,
  • wprowadzenie dodatkowego wymogu dla kandydatów na urząd sędziego NSA, tj. co najmniej pięcioletniego stażu orzeczniczego na stanowisku sędziego WSA,
  • poszerzenie katalogu osób, które mogą ubiegać się o stanowisko sędziego WSA na postawie stażu, o doradców podatkowych,
  • zwiększenie zakresu postępowania dowodowego.
Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź