Obowiązkowy KSeF a udzielenie rabatu
Zgodnie z art. 29a ust. 13 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU) obniżenia podstawy opodatkowania, w stosunku do podstawy określonej w wystawionej fakturze z wykazanym podatkiem, dokonuje się za okres rozliczeniowy, w którym podatnik wystawił fakturę korygującą, pod warunkiem że z posiadanej przez tego podatnika dokumentacji wynika, że uzgodnił on z nabywcą towaru lub usługobiorcą warunki obniżenia podstawy opodatkowania dla dostawy towarów lub świadczenia usług określone w fakturze korygującej oraz warunki te zostały spełnione, a faktura jest zgodna z posiadaną dokumentacją. Wyżej wymieniony sposób rozliczeń obowiązuje od 1.1.2021 r., a więc od wejścia w życie przepisów ustawy z 27.11.2020 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2419; dalej: ZmVATU20) – w ramach tzw. pakietu SLIM VAT 1. Nowe zasady miały uprościć sposób rozliczeń faktur korygujących. Jednak nie uprościły, a system oparty na uzgodnieniu i spełnieniu warunków korekty okazał się mało czytelny. Niespecjalnie pomogły też objaśnienia MF w tym zakresie.
Co zmieni obowiązkowy KSeF
O tyle więc dobrze, że wejście obowiązkowego KSeF ponownie zmieni zasady gry w kwestii faktur korygujących in minus. Zgodnie z propozycją nowelizacji art. 29a ust. 13 VATU od 1.7.2024 r. obniżenia podstawy opodatkowania, w stosunku do podstawy określonej na wystawionej fakturze z wykazanym podatkiem, dokonuje się za okres rozliczeniowy, w którym podatnik wystawił fakturę korygującą w postaci faktury ustrukturyzowanej. Zgodnie zaś z art. 29a ust. 13a VATU, jeżeli podatnik wystawił fakturę korygującą inną niż faktura ustrukturyzowana, obniżenia podstawy opodatkowania dokonuje się za okres rozliczeniowy, w którym podatnik otrzymał potwierdzenie otrzymania faktury korygującej przez nabywcę towaru lub usługi (a więc „po staremu”, w sposób typowy dla okresu sprzed SLIM VAT).
Zmienią się też zasady rozliczeń korekt in minus przez nabywców. Dziś nabywca jest obowiązany do zmniejszenia kwoty podatku naliczonego w rozliczeniu za okres, w którym warunki obniżenia podstawy opodatkowania dla dostawy towarów lub świadczenia usług lub kwoty podatku wykazanego na fakturze zostały uzgodnione z dostawcą towarów lub usługodawcą, jeżeli przed upływem tego okresu rozliczeniowego te warunki zostały spełnione. Od 1.7.2024 r. nabywca będzie zmniejszać kwotę podatku naliczonego w rozliczeniu za okres, w którym otrzymał fakturę korygującą w postaci faktury ustrukturyzowanej.
Udzielenie rabatu
Jedną z częstszych przyczyn wystawienia faktur korygujących in minus jest rabat, a więc opust i obniżka ceny udzielone po sprzedaży. Czasem rabat udzielany jest ad hoc, aby zacieśnić relacje między kontrahentami. Częściej jednak zasady i warunki udzielenia i rozliczenia rabatu są określone z góry. Charakterystyczne są np. tzw. rabaty retro, udzielane w zamian za osiągnięcie przez kontrahenta np. określonego poziomu zakupów lub sprzedaży w danym okresie rozliczeniowym. Wówczas sprzedawca zwraca nabywcy część (określony procent) ceny produktów sprzedawanych w danym okresie. Możliwe są jednak bardziej wyrafinowane rozliczenia, np. udzielenie rabatu „z góry”, w oczekiwaniu na spełnienie warunku rabatu w przyszłości (interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 18.7.2022 r., 0111-KDIB3-1.4012.273.2022.4.KO, Legalis). Praktyka zna również tzw. rabaty pośrednie, a więc udzielane przez podmiot niebędący bezpośrednim kontrahentem. Inny ciekawy wątek to rabaty rozliczane „pod płaszczykiem” usług marketingowych – ale to proceder niezgodny z praktyką podatkową i przez to niepolecany.
Obowiązkowy KSeF dotyczy również faktur korygujących. Oczywiście także tych dokumentujących udzielenie rabatu potransakcyjnego. Dziś moment rozliczenia korekty podatku zależy w dużej mierze od uzgodnienia i spełnienia warunku korekty. Od 1.7.2024 r. jedynym kryterium dla faktur ustrukturyzowanych będzie wystawienie i otrzymanie faktury korygującej. Trzeba pamiętać o definicjach z art. 106na VATU: fakturę ustrukturyzowaną uznaje się za wystawioną w dniu jej przesłania do Krajowego Systemu e-Faktur. Faktura ustrukturyzowana jest z kolei uznana za otrzymaną przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur w dniu przydzielenia w tym systemie numeru identyfikującego tę fakturę. Choć teoretycznie nie musi być to ten sam dzień, rozwiązanie zapewnia zasadniczo neutralność rozliczenia korekty.
Komentarz
W związku z obligatoryjnym stosowaniem KSeF przez większość podatników utraci na znaczeniu obowiązek posiadania dodatkowej dokumentacji potwierdzającej uzgodnienie z nabywcą towaru lub usługobiorcą warunków obniżenia podstawy opodatkowania. Rozwiązanie wprowadzone przez SLIM VAT 1 miało na celu przede wszystkim zadbanie o interes budżetu i uniknięcie sytuacji, w której korekta in minus podatku należnego wyprzedzi w czasie korektę podatku naliczonego. Od 1.7.2024 r. potwierdzenie właściwego dostarczenia korekty do nabywcy zapewni system KSeF. W uzasadnieniu do ustawy wprowadzającej KSeF Ministerstwo Finansów zaznacza, że będzie to kolejne uproszczenie zasad związanych z korygowaniem podatku należnego. Z tym „kolejnym” nie przesadzałbym. Chodzi raczej o wyrugowanie rozwiązania, które miało uprościć życie, a utrudniło je diametralnie.
Jak to będzie działać w praktyce? Wyobraźmy sobie taką sytuację. Alfa sp. z o.o. sprzedaje cement do Beta sp. z.o.o. Zgodnie z zawartą 5 lat temu ramową umową o współpracy w przypadku osiągnięcia przez Beta sp. z o.o. poziomu zakupów w wysokości 1000 ton na kwartał Alfa sp. z o.o. udzieli rabatu w wysokości 3% sprzedaży, po potwierdzeniu obrotu w zestawieniu wysyłanym drogą mailową w ciągu 5 dni od końca pierwszego miesiąca kolejnego kwartału. Załóżmy, że w czwartym kwartale 2023 r. Beta sp. z o.o. nabyła 1100 ton cementu. 4.2.2024 r. strony potwierdzają to między sobą mailowo. Alfa sp. z o.o. wystawia fakturę korygującą 5.3.2024 r. Zgodnie z obecnymi zasadami Alfa koryguje (odzyskuje) podatek należny w marcu 2024 r., a Beta koryguje (zwraca) podatek naliczony już w lutym 2024 r. Przejściowo zyskuje więc fiskus. Nowe zasady KSeF sprawiłyby, że obydwa podmioty dokonają stosownych korekt dopiero w marcu 2024 r., oczywiście o ile wystawienie faktury byłoby skuteczne.
Wyżej wymienione zasady nie dotyczą rabatów pośrednich. Te dokumentowane są notami lub innymi dokumentami księgowymi, które nie będą przecież działać w reżimie KSeF. Ciekawe, czy ustawodawca wreszcie zdecyduje się na uregulowanie rozliczeń rabatów pośrednich. Jak do tej pory są one konsekwentnie ignorowane i podatnicy muszą się opierać na praktyce. Obowiązkowy KSeF wydaje się być ku temu świetnym pretekstem.
Lepsze przepisy, to lepsze wybory w Polsce
Niedawne wybory parlamentarne w Polsce przyniosły pozytywną niespodziankę: rekordową frekwencję wynoszącą 74 procent. To ogromny progres w porównaniu z poprzednimi wyborami i dowód na to, że obywatele są (lub przynajmniej bywają) gotowi bardziej zaangażować się w proces demokratyczny. To dobry moment, by szerzej przyjrzeć się regulacjom wyborczym w naszym kraju i dokonać modyfikacji przynajmniej części z nich.
Bazarek w mediach społecznościowych
Pierwsza to cisza wyborcza. Aktualna konstrukcja prawna, zakazująca prowadzenia agitacji wyborczej tuż przed rozpoczęciem głosowania, zdecydowanie powinna ulec modyfikacji. Z jednej strony mamy dość rygorystyczne, formalne podejście do instytucji ciszy wyborczej, a z drugiej praktykę, w której wielu tej ciszy nie przestrzega i nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Tzw. bazarek w mediach społecznościowych, który w dzień elekcji rozgrzewa do czerwoności wiele kont i profili, jest najjaskrawszym przykładem ignorowania obowiązujących regulacji. Przepis o ciszy wyborczej jest zbyt archaiczny i do tego w zasadzie martwy, dlatego należałoby zastanowić się nad jego uchyleniem lub dostosowaniem jego brzmienia do współczesnych realiów, biorąc pod uwagę fakt, że jego egzekwowanie (zwłaszcza w kontekście mediów społecznościowych) jest praktycznie niemożliwe. Jestem zwolennikiem zmiany, która usunie obecną fikcję prawną. Mniej więcej połowa państw Unii Europejskiej nie jest związana ciszą wyborczą, pozostałe regulują ją na różne sposoby. Rozsądnym rozwiązaniem wydaje się na przykład dopuszczenie dystrybuowania materiałów wyborczych w mediach, ale zakaz ich eksponowania w pobliżu punktów wyborczych, by zachować powagę aktu głosowania.
Zmiany w głosowaniu
Regulacja ciszy wyborczej to tylko jedno z wyzwań organizacji wyborów, które powinny być na nowo przemyślane i uporządkowane. Od dawna mówi się także o tym, że sam akt głosowania powinien być bardziej dostępny i przyjazny obywatelom. Systemy elektroniczne, głosowanie korespondencyjne czy możliwość oddawania głosu przez pełnomocnika mogą pomóc w zwiększeniu frekwencji, zwłaszcza wśród osób starszych czy z niepełnosprawnością. Mając to na uwadze, Ośrodek Badań, Studiów i Legislacji, think tank działający przy Krajowej Rady Radców Prawnych, rozpoczął kilka tygodni temu projekt dotyczący możliwości wdrożenia w polskich wyborach głosowania przez internet. E-voting może przyczynić się nie tylko do zwiększenia frekwencji, ale także do lepszego zabezpieczenia prawidłowości głosowania (np. zmniejszenie liczby nieważnych głosów). Oczywiście trzeba też rozważyć wyzwania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i anonimowości w tej formule oddania głosu. Wydaje się jednak, że Polska jest gotowa na innowacje, które mogą uczynić proces wyborczy bardziej dostępnym i efektywnym w przyszłości (choćby przy wykorzystaniu infrastruktury mObywatela). Pierwsze re- komendacje i wnioski eks- perci OBSiL przedstawią wkrótce.
Sondaże i debaty
Do tych dwóch kwestii, przy debacie o formule przeprowadzania wyborów w Polsce, należałoby dodać także m.in. publikowanie wyników sondaży, zwłaszcza w krótkim okresie przed elekcją, organizację debat przedwyborczych o prawdziwie debatanckim formacie czy lepsze egzekwowanie obowiązku usuwania materiałów agitacyjnych w momencie zakończenia kampanii wyborczej. Tu też można wiele zmodyfikować z korzyścią dla obywatelek i obywateli. Wszystkie te wątki powinny być przedyskutowane w kluczowym kontekście frekwencji wyborczej – by tegoroczne imponujące zaangażowanie aż trzech czwartych uprawnionych do głosowania stało się standardem, a nie odstępstwem od niechlubnej normy.
Autor jest prezesem Krajowej Rady Radców Prawnych.
Brak ławników opóźni rozpatrywanie spraw?
Z końcem 2023 r. upływa kadencja ławników wybranych na lata 2020–2023. Przed nami kadencja od 2024 do 2027. Problem w tym, że już dziś wiadomo, że brakuje ok. 35 proc. z nich. Co to oznacza? Najpewniej wybory uzupełniające. Jeśli i one nie pomogą, okaże się, że wybrani będą mieli do obsadzenia dużo więcej spraw, a to może skutkować opóźnianiem procesów. Skąd te braki? Po pierwsze, mniejsze zainteresowanie wśród obywateli, po drugie, kłopoty w radach gmin z wyborem.
To nie żarty
Jaka jest skala problemu? Sprawdziliśmy.
W Sądzie Okręgowym w Gdańsku brakuje na dziś 50 proc. ławników. W SO Warszawa-Praga zgłoszono zapotrzebowanie na 150 ławników, do tej pory wybrano 46. – Sąd Okręgowy w Warszawie potrzebuje 308 ławników, wybrano zaledwie 109 – informuje sędzia Sylwia Urbańska, rzecznik SO w Warszawie. W nieco lepszej sytuacji jest Wojciech Łukowski, prezes SO we Wrocławiu. Potrzebował 136 ławników – wybrano ich 121. Dużo gorzej jednak wygląda sytuacja w podległych mu sądach rejonowych. – W SR dla Wrocławia-Fabrycznej potrzeba ich 12 – wybrano 6, w SR dla Wrocławia-Śródmieścia ze 120 – 66, a w SR w Oleśnicy zamiast 10 mamy wybranych 4 – informuje prezes Łukowski.
Co na to sami ławnicy?
Martyna Skibniewska, przewodnicząca Stowarzyszenia Rad Ławniczych, potwierdza, że braki występują w całej Polsce. – Ważne w tym temacie są dwie sprawy – mówi. I podaje: po pierwsze, jest jeszcze szansa na wybory uzupełniające; po drugie, kwota 140 zł, którą zarabia ławnik, powinna być liczona do emerytury.
– Trzeba podjąć działania, by sądy były zabezpieczone pod względem odpowiedniej liczby ławników – uważa przewodnicząca. I proponuje wszędzie tam, gdzie nie udało się wyłonić odpowiedniej liczby ławników, wybory uzupełniające.
Doniosła rola, a nie koszt
Gdzie tkwi problem? Sami ławnicy nie mają wątpliwości.
– W dalszym ciągu utrwala się pogląd, że instytucja ławnika – sędziego społecznego – jest niepotrzebna w polskim wymiarze sprawiedliwości. Społeczeństwu nie przybliża się właściwej, konstytucyjnej i doniosłej roli czynnika społecznego obywatelskiego w sądach, a nieustannie przypomina się o ławnikach jako niepotrzebnej i kosztownej inwestycji w sądach polskich – wynika ze stanowiska Stowarzyszenia Rad Ławniczych. Efektem tych działań było zredukowanie liczby ławników z ok. 54 tys. w 1990 r. do ok. 14 tys. sędziów społecznych w 2021 r. Największą ilość sędziów społecznych zredukowano w latach 2007–2015 – ok. 40 000 osób. Dla przykładu nasi sąsiedzi Niemcy w swoim wymiarze sprawiedliwości angażują ok. 60 tys. ławników, trzykrotnie więcej od statystycznego mieszkańca niż Polska.
Może chodzi o pieniądze?
Stowarzyszenie Rad Ławniczych uważa, że nieprawdą jest to, że wysoki koszt utrzymania ławników w polskim wymiarze sprawiedliwości powoduje ich redukcje. Rachunek jest prosty 14 000 x ~130 zł x 12 = 21 840 000 plus posiedzenia rady ławniczej. Rzeczywisty roczny wydatek z budżetu państwa może oscylować w granicach 20 do 25 mln zł. Natomiast budżet Ministerstwa Sprawiedliwości to około 12 mld zł, stanowi to ok. 0,2 proc. wydatków na rekompensaty. – Wydatek jest tak mały, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie podaje danych w swoim zestawieniu o wysokości wydawanych środków budżetowych resortu.
Niezrozumiałym postępowaniem władz ustawodawczych są rekompensaty ławników Sądu Najwyższego, które wynoszą ok. 300 zł za jedno posiedzenie oraz zapłaty za udział w szkoleniu.
Ławnicy Sądu Najwyższego to w 75 proc. ludzie przypadkowi. Należy się zastanowić, czy nie korzystniej by było, żeby nabór ławników do SN dokonywać z ławników sądów powszechnych, którzy pełnili funkcję ławnika co najmniej dwie kadencje.
Od 15.4.2023 r. ławnicy mogą ponownie zasiadać w składach orzekających w sprawach cywilnych w sądach I i II instancji (w czasie pandemii ograniczono ich udział w wymierzaniu sprawiedliwości).
Awaria KSeF – jak odbierać faktury?
Zgodnie z art. 106nf ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU) w okresie trwania awarii komunikowanej na stronach ministerialnych podatnik sprzedawca ma obowiązek wystawiania faktur w postaci elektronicznej zgodnie z wzorem faktury ustrukturyzowanej. W czasie trwania awarii nie będzie mógł on wysłać jej swojemu kontrahentowi standardową ścieżką KSeF. Z tego względu sprzedawca i nabywca powinni uzgodnić między sobą sposób wystawiania faktur w czasie awarii. Przepisy nie precyzują formy takiego uzgodnienia. Można więc przyjąć, że uzgodnienie może mieć miejsce zarówno ad hoc – gdy zaistniała awaria KSeF, a jednocześnie między kontrahentami jest duża potrzeba wystawienia faktury. Natomiast podmioty współpracujące ze sobą w sposób stały i powtarzalny z pewnością mogą też dokonać stosownego uzgodnienia z góry (np. w treści zawartej umowy o współpracy) i egzekwować je, gdy awaria nastąpi. Czy fiskus dopuszcza dorozumiane uzgodnienie? Przepisy milczą, kwestię ureguluje prawdopodobnie praktyka podatkowa. Jest jednak duża szansa, że dorozumiana forma również będzie akceptowana.
Co bardzo ważne z perspektywy prawa do odliczenia podatku naliczonego, datą otrzymania faktury przez nabywcę jest data jej faktycznego otrzymania poza KSeF w sposób uzgodniony (poza KSeF). Przypomnijmy, że zgodnie z art. 86 ust. 10b VATU prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego powstaje nie wcześniej niż w rozliczeniu za okres, w którym podatnik otrzymał fakturę. I nic się w tej kwestii w ramach obowiązkowego KSeF nie zmieni (również podczas awarii KSeF). Decyduje więc data otrzymania faktury, np. mailem (jeśli tak strony uzgodniły), chyba że data ta jest późniejsza niż data przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w Krajowym Systemie e-Faktur (pamiętajmy, że sprzedawca ma obowiązek wysyłki do KSeF faktury po ustaniu awarii). A skoro o wilku mowa: sprzedawca ma obowiązek późniejszej wysyłki faktury do KSeF. Oczywiście zostanie jej nadany numer identyfikacyjny. Jeśli jednak podatnik odebrał już wcześniej fakturę poza KSeF w sposób uzgodniony, nie ciążą na nim żadne dodatkowe obowiązki ewidencyjne ani raportowe. Przepisy nie przewidują też po stronie nabywcy dodatkowych kar (przypomnijmy, że sprzedawca może być obciążony karą pieniężną w wysokości do 100% kwoty podatku wykazanego na tej fakturze wystawionej poza Krajowym Systemem e-Faktur).
Nabywca ma za to możliwość zawnioskowania do sprzedawcy o ponowne udostępnienie faktury wystawionej poza KSeF, jeśli faktura pierwotna zaginęła. To coś na kształt duplikatów faktur. Zasadniczo nie będą one potrzebne w normalnym funkcjonowaniu KSeF (tam, jak w przyrodzie, nic nie zaginie).
Awarie komunikowane w środkach społecznego przekazu (art. 106ne ust. 3 VATU)
Wyżej wymienione zasady dotyczą awarii KSeF komunikowanych na stronach Ministerstwa Finansów. Chodzi więc o (miejmy nadzieję) absolutnie dominujące w swojej częstotliwości okoliczności awarii KSeF. Pamiętajmy jednak, że mogą się też pojawić awarie komunikowane w środkach społecznego przekazu. Chodzi tu o sytuacje nadzwyczajne (takie jak zagrożenie kraju lub jego infrastruktury). Zgodnie z art. 106ng VATU podatnik w okresie trwania awarii wystawia faktury w postaci papierowej lub faktury elektroniczne. Dla tego przypadku nie przewiduje się obowiązku przekazywania faktur do KSeF po ustaniu tej awarii. Nie ma też w związku z powyższym sankcji związanych z naruszeniem ww. przepisów. A przy okazji, nie ma też konieczności uzgadniania jakiejkolwiek formy wystawiania faktur między kontrahentami. Słowem – nabywca po prostu odbiera fakturę wystawioną poza KSeF na zasadach właściwie takich jak dziś.
Może się (czysto teoretycznie) zdarzyć, że w okresie awarii komunikowanej w środkach społecznego przekazu podatnik otrzyma fakturę korygującą. Oczywiście – poza KSeF. Wówczas ważne, aby potwierdził sprzedawcy otrzymanie takiej faktury. Zgodnie z art. 29a ust. 13a VATU sprzedawca może dokonać obniżenia podstawy opodatkowania w stosunku do podstawy określonej na wystawionej fakturze z wykazanym podatkiem za okres rozliczeniowy, w którym podatnik otrzymał potwierdzenie otrzymania faktury korygującej przez nabywcę towaru lub usługi. Zgodnie z art. 86 ust. 19ab VATU nabywca towaru lub usługi jest obowiązany do zmniejszenia kwoty podatku naliczonego w rozliczeniu za okres, w którym otrzymał fakturę korygującą.
Komentarz
Analizując skutki wprowadzenia rozwiązań obowiązkowego systemu KSeF, z reguły intuicyjnie skupiamy się na sytuacji sprzedawcy – podmiotu, który wystawia fakturę w sposób ustrukturyzowany. To pewnego rodzaju błąd logiczny. Równie dużo uwagi warto poświęcić wczuwaniu się w rolę nabywcy, a wiec podmiotu otrzymującego fakturę. Przecież odebranie faktury ustrukturyzowanej to zdarzenie równie istotne z perspektywy poprawności rozliczeń VAT (i nie tylko). Nie chodzi tu tylko o techniczną możliwość odbioru faktury (co sprowadza się do nadania odpowiednich uprawnień), równie ważne są np. procedury obiegu dokumentów, ale także administracyjne przygotowanie na sytuacje jeśli nie nadzwyczajne, to jednak stanowiące odstępstwo od nowej normy. Taką sytuacją będą też awarie systemu KSeF i każdy nabywca (a więc w istocie każdy podatnik) powinien być na taką awarię przygotowany.
Warto zadbać przede wszystkim o uzgodnienie sposobu otrzymywania faktur w czasie awarii, aby nie być zaskoczonym, gdy awaria taka wystąpi. Równie ważne jest określenie sposobu księgowania faktur „awaryjnych”. Przecież podczas awarii nie będą one trafiały do podatnika z KSeF (ale w sposób uzgodniony). Pamiętajmy jednak, że takie faktury i tak trafią do KSeF (wystawca ma obowiązek tam je przesłać), a więc system finansowo-księgowy będzie je zapewne przekazywał podatnikowi także w sposób ustrukturyzowany. Istotne, aby system był na tyle „inteligentny”, aby np. nie ujmował faktury awaryjnej „wrzuconej” do KSeF po ustaniu awarii jako podstawy np. do odliczenia podatku naliczonego. Może to grozić podwójnym odliczeniem VAT z tej samej faktury, a to przepis na zaległość podatkową ze wszelkimi konsekwencjami. Ponad wszystko więc warto już dziś zastanowić się nad tym, jak będzie wyglądać biznes pod obowiązkowym KSeF i jak się przygotować również na takie niecodzienne przypadki jak awaria KSeF.
Jak naprawić wymiar sprawiedliwości?
Jedno z największych wyzwań stojących przed nowym parlamentem i rządem stanowi naprawa wymiaru sprawiedliwości. Naruszanie w ciągu ostatnich ośmiu lat podstaw praworządności stwierdzane było niejednokrotnie nie tylko przez Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu, ale przede wszystkim przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.
Wątpliwości budzi jednak to, jak miałoby wyglądać odwrócenie tego procesu, od czego zacząć. Jeśli na pierwszy ogień wziąć neo-KRS, spodziewać się należy zarówno weta prezydenta, jak i interwencji neo-TK. Próba obejścia ich uchwałą Sejmu zamiast ustawą dałaby niewiele, skoro do powołania zgodnej z wymogami praworządności nowej KRS już z pewnością potrzeba ustawy, a widoków na jej skuteczne uchwalenie nie ma. Szerzej rzecz ujmując, na skróty, działając w pośpiechu i punktowo, na pewno nie da się naprawić wymiaru sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie, tak można jedynie pogorszyć jego stan.
Do przywrócenia praworządności konieczny jest cały pakiet ustaw uchwalonych jednocześnie, obejmujących Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa, Sąd Najwyższy, ustrój sądów powszechnych oraz prokuraturę.
Raczej trudno spodziewać się, by którakolwiek z nich nie została zawetowana przez prezydenta. To jednak nie powinno nikogo zniechęcać ani usprawiedliwiać bezczynności lub podejmowania fragmentarycznych działań skazanych na porażkę. Konieczne analizy i konsultacje wymagają staranności oraz wnikliwości, a to czasu. Problem polega więc nie na tym, że ustawy przywracające praworządność w wymiarze sprawiedliwości będą musiały zaczekać na podpis kolejnego prezydenta, lecz że niepełna pozostaje wizja szeregu kluczowych ich elementów. Brakuje też zrozumienia konieczności dokonania uzupełniających reform, by wymiar sprawiedliwości mógł działać sprawnie.
Najpierw Trybunał
Pierwszy krok powinien dotyczyć nie neo-KRS, lecz neo-TK. Po serii rozstrzygnięć sądów europejskich oczywiste jest, że do zasiadania w TK nie byli uprawnieni tzw. dublerzy, a wydane z ich udziałem rozstrzygnięcia są nieistniejące. Ale co z pozostałymi osobami wchodzącymi w skład tego gremium?
Jak przyjmuje większość ekspertów, ponieważ ich wybór odbył się według przewidzianej konstytucją procedury, dokonany został prawidłowo. Nie wszyscy jednak podzielają ten pogląd. Niedawno na łamach „Rz” Piotr Kardas i Maciej Gutowski trafnie zauważyli, że przy powołaniu członków neo-TK nie przejmowano się przesłankami merytorycznymi ani deontologiczno-etycznymi wyboru, czym naruszono art. 194 ust. 1 Konstytucji RP. Na poparcie tego samego wniosku dodać warto kolejny argument. W orzeczeniu Euro Box Promotion z grudnia 2021 r. Trybunał Sprawiedliwości UE stwierdził, że „orzeczenia sądu konstytucyjnego są wiążące dla sądów powszechnych, pod warunkiem jednak, że prawo krajowe gwarantuje niezależność wspomnianego sądu konstytucyjnego w szczególności względem władzy ustawodawczej i wykonawczej, wymaganą przez te postanowienia i przepisy. Natomiast jeżeli prawo krajowe nie gwarantuje tej niezależności, owe postanowienia i przepisy prawa Unii stoją na przeszkodzie takiemu uregulowaniu krajowemu lub takiej praktyce krajowej, ponieważ taki sąd konstytucyjny nie jest w stanie zapewnić skutecznej ochrony sądowej wymaganej w art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE”.
Podobnie jak wybór do TK czynnych działaczy PO lub innej partii znajdującej się do niedawna w opozycji wykluczałby możliwość przyjęcia, że jako sędziowie nie będą podlegali presji, ani nie będą otrzymywali z centrali swojej partii wytycznych, tak związki dużej części członków neo-TK z PiS są aż nadto oczywiste. Prawo UE nie pozwala, by inne sądy – a siłą rzeczy również wszystkie inne organy państwa – brały pod uwagę którekolwiek z rozstrzygnięć wydanych przez te osoby. Z kolei uznanie, że ich orzeczenia są sprzeczne z prawem UE, ale same powołania mogą być z nim zgodne, byłoby całkowicie nieracjonalne, skoro to przy wyborze na urząd postąpiono w sposób niegwarantujący niezależności sędziowskiej danej osoby. Sprzeczność z prawem UE nastąpiła więc już wówczas, a nie dopiero na etapie wyrokowania.
Według obowiązującej w UE zasady wykładni prawa krajowego w zgodzie z prawem UE należy także przyjąć, że konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP) oraz legalizmu (art. 7) powinny być rozumiane w zgodzie z wykładnią art. 19 TUE ze sprawy Euro Box Promotion. To z kolei uzasadnia wniosek, że wszystkie wybory członków neo-TK naruszyły również art. 2 i 7 Konstytucji RP interpretowane w zgodzie z prawem UE.
Wynika z tego wiele konsekwencji. Wszystkie przyszłe rozstrzygnięcia tego gremium – które zapewne będzie starało się wstrzymać niewygodne dla PiS działania nowego Sejmu i rządu – pozostaną sprzeczne z prawem, a tym samym nieistniejące. Dotyczy to również każdego z wcześniejszych wyroków, jak tego dotyczącego aborcji z października 2020 r. Osobom zasiadającym w neo-TK nie może też przysługiwać stan spoczynku.
Trzy sprawy do uregulowania
Z kolei spośród następstw wymagających regulacji ustawowej trzy szczególnie zasługują na uwagę.
Po pierwsze, jest to konieczność rozstrzygnięcia przez TK – który musi zostać reaktywowany według standardów wykluczających wątpliwości co do niezależności jego członków – wszystkich spraw, w których wcześniej wydane zostały orzeczenia nieistniejące, skoro dotyczące ich postępowania nigdy się skutecznie nie zakończyły.
Po drugie, aby zwiększyć liczbę postępowań kończonych przez reaktywowany TK umorzeniem i tym samym poprawić jego wydolność orzeczniczą, prawodawca powinien dokonać szczegółowej analizy wszystkich rozstrzygnięć neo-TK prowadzących do utraty mocy obowiązującej norm prawnych, a także rozstrzygnięć interpretacyjnych lub wymagających wykonania przez ustawodawcę. Bez tego nieważność wyroków neo-TK prowadziłaby do restytucji przepisów uznanych przez niego za niekonstytucyjne nawet wtedy, gdy rzeczywiście za niekonstytucyjnością przemawiają istotne względy prawne. Nie mogłyby też nastąpić skutki trafnych rozstrzygnięć interpretacyjnych ani tych rodzących konstytucyjnie uzasadniony obowiązek wykonania przez ustawodawcę. Wprowadzenie ustawowej derogacji rzeczywiście wadliwych przepisów, o których niekonstytucyjności orzekł neo-TK, a także dokonanie innych merytorycznie uzasadnionych korekt legislacyjnych sygnalizowanych przez neo-TK wyeliminowałoby ten problem.
Po trzecie, należałoby ustawowo zagwarantować trwałość wyroków i decyzji administracyjnych w sprawach indywidualnych wydanych na skutek postępowań wszczętych skargą konstytucyjną lub pytaniem prawnym sądu. To ostatnie rozwiązanie, proponowane nieco ponad rok temu przez zespół ekspertów Fundacji Batorego, uzasadnione byłoby zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa.
Zgodność z Konstytucją RP przesądzającej o tym wszystkim ustawy weryfikowałby następnie prawidłowo powołany TK, a zgodność z prawem UE – TSUE. Musiałaby ona również zmienić organizację TK – i w tym zakresie bardzo dobry punkt wyjścia stanowi projekt zespołu ekspertów Fundacji Batorego. Ważne jest też, by wprowadzała wyższe niż przed „dobrą zmianą” standardy bezstronności i niezależności sędziów TK, co z kolei wymaga większej niż jedynie zwykła większości głosów w Sejmie do wyboru na te stanowiska.
Autor jest profesorem nauk prawnych, profesorem Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej i prodziekanem Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Postępowanie przy wydawaniu zaświadczenia
Opis okoliczności faktycznych
R.G. zwrócił się o wydanie zaświadczenia o prawomocności aktu własności ziemi stwierdzającego nabycie z mocy prawa własności nieruchomości położonej w R. na rzecz J.G. Postanowieniem wójt gminy R. odmówił wydania zaświadczenia o ostateczności aktu własności ziemi. Organ I instancji wyjaśnił, że nie posiada w swoim zasobie rejestrów ewidencyjnych oraz innych zasobów umożliwiających potwierdzenie stanu faktycznego przedmiotowego aktu własności ziemi. Z materiałów zgromadzonych w sprawie wynika, że w sądzie rejonowym J.G. nie figuruje jako właściciel nieruchomości i nie jest prowadzony zbiór dokumentów. Starostwo powiatowe poinformowało, że nie posiada powyższego aktu własności ziemi w zasobach. Archiwum Państwowe posiada w zasobach dokumenty uwłaszczeniowe związane z wydaniem dla J.G. aktu własności ziemi. Z dokumentów tych wynika, że na drugiej stronie aktu własności ziemi widnieje zapis, że przedmiotowy dokument otrzymują: J.G., J.G. i H.L. Nie udało się ustalić, kiedy i czy została nadana klauzula ostateczności przedmiotowemu aktowi własności ziemi. W zebranej dokumentacji nie znalazły się dokumenty, które pozwoliłyby na wydanie zaświadczenia o żądanej przez wnioskodawcę treści. Wobec braku dokumentów, z przyczyn niezależnych od organu, nie można było rozpatrzeć wniosku zgodnie z żądaniem strony. Organ I instancji stwierdził, że nie jest możliwe wydanie ostateczności aktu własności ziemi o żądanej treści, ponieważ organ nie jest w stanie dokonać urzędowego potwierdzenia żądanych faktów.
Zażalenie na powyższe postanowienie wniósł R.G., wskazując, że jest spadkobiercą po zmarłym wuju J.G., który nabył własność gruntu.
Stanowisko SKO
Zaskarżonym postanowieniem Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało w mocy postanowienie wójta gminy R. o odmowie wydania zaświadczenia. SKO wskazało, że zaświadczenie wydawane przez organ stanowi oświadczenie wiedzy tego organu oparte na danych będących w jego posiadaniu, nie jest zatem dopuszczalne w trybie dotyczącym wydawania zaświadczeń dokonywanie jakichkolwiek ustaleń faktycznych i ocen prawnych, jeśli nie wynikają one z prowadzonych przez organ ewidencji, rejestrów bądź z innych danych znajdujących się w jego posiadaniu. W sytuacji gdy organ nie posiada w prowadzonych rejestrach danych, które mogłyby stanowić podstawę wydania zaświadczenia stosownie do żądania wnioskodawcy, oczywiste jest, że nie może wydać zaświadczenia żądanej treści. Dla braku możliwości potwierdzenia faktów lub stanu prawnego nie mają przy tym znaczenia przyczyny, dla których organ nie znajduje się w posiadaniu określonych danych, brak ten nie obliguje również organu do prowadzenia postępowania wyjaśniającego zmierzającego do ustalenia faktów czy stanu prawnego. Zaświadczenie z istoty swej może dotyczyć niebudzących wątpliwości danych znajdujących się w ewidencjach organu, rejestrach czy innego rodzaju zbiorach.
Stanowisko WSA
Wojewódzki sąd administracyjny po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym sprawy ze skargi R.G. na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w przedmiocie odmowy wydania zaświadczenia o uprawomocnieniu aktu własności ziemi oddalił skargę.
Przesłanki i tryb wydawania zaświadczeń regulują przepisy działu VII KPA. Zgodnie z art. 217 § 1 KPA organ administracji publicznej wydaje zaświadczenie na żądanie osoby ubiegającej się o zaświadczenie. Jeśli wnioskodawca powoła się na interes prawny w uzyskaniu zaświadczenia, to organ zobowiązany jest wydać zaświadczenie, gdy chodzi o potwierdzenie faktów albo stanu prawnego wynikających z prowadzonej przez ten organ ewidencji, rejestrów bądź innych danych znajdujących się w jego posiadaniu (art. 218 § 1 KPA). Podstawę prawną żądania wydania zaświadczenia w rozpoznawanej sprawie stanowił art. 217 § 2 pkt 2 KPA. Skarżący wykazał interes prawny w uzyskaniu zaświadczenia. Organ administracji może przed wydaniem zaświadczenia przeprowadzić w koniecznym zakresie postępowanie wyjaśniające. KPA nie rozstrzyga, jaki charakter powinno mieć takie postępowanie. W orzecznictwie wskazuje się, że postępowanie wyjaśniające ma ograniczony zakres, spełnia bowiem tylko pomocniczą rolę przy ustalaniu treści zaświadczenia. Jego przedmiotem są okoliczności wynikające z istniejących ewidencji, rejestrów i innych danych oraz wyjaśnienia, czy dane te odnoszą się do osoby wnioskodawcy, faktów oraz stanu prawnego, którego poświadczenia domaga się zainteresowany, a także ustalenia, jakiego rodzaju ewidencja lub rejestry mogą zawierać żądane dane i ewentualnych ich dysponentów. Postępowanie wyjaśniające powinno być przeprowadzone w sposób rzetelny i kompletny. Obowiązkiem organu jest zbadanie całości zasobów posiadanych przez urząd tego organu, w tym także archiwalnych, które mogłyby wskazywać na fakty bądź stany prawne, których potwierdzenia żąda wnioskodawca. Jednocześnie podkreśla się, że postępowanie wyjaśniające może opierać się jedynie na danych zawartych w posiadanej przez organ dokumentacji, co wynika wprost z brzmienia art. 218 § 1 KPA. Zaświadczenie wydawane przez organ nie może się opierać na zbiorach danych będących w posiadaniu innych podmiotów, np. strony. Zastrzec należy, że przepisy szczególne mogą przewidywać obowiązek przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, które nie ogranicza się do badania danych znajdujących się tylko w posiadaniu organu administracji. Przypadek ten nie ma jednak zastosowania w rozpatrywanej sprawie.
Sąd w pełni podzielił pogląd, że nie może budzić wątpliwości, że zaświadczenie wydawane przez organ stanowi oświadczenie wiedzy tego organu oparte na danych będących w jego posiadaniu, co wynika wprost z art. 218 § 1 KPA. Nie jest zatem dopuszczalne w trybie dotyczącym wydawania zaświadczeń dokonywanie jakichkolwiek ustaleń faktycznych i ocen prawnych, jeśli nie wynikają one z prowadzonych przez organ ewidencji, rejestrów bądź z innych danych znajdujących się w jego posiadaniu. Podsumowując, należy wskazać, że postępowanie w sprawach wydawania zaświadczeń stanowi rodzaj uproszczonego i w znacznym stopniu odformalizowanego postępowania o charakterze administracyjnym. Postępowanie wyjaśniające nie jest obligatoryjne i zostało zawężone do „koniecznego zakresu”, tj. takiego, które pozwoli na urzędowe potwierdzenie treści dokumentów zgromadzonych przez dany organ. Z tych względów w jego ramach nie prowadzi się postępowania dowodowego w trybie przepisów działu II (rozdziału 4) KPA.
Przenosząc powyższe uwagi na grunt rozpoznawanej sprawy, należy stwierdzić, że z dokumentów archiwalnych zgromadzonych przez organ I instancji nie wynika, że wskazany akt własności ziemi stał się ostateczny. Co więcej, na ich podstawie nie można stwierdzić, czy został w ogóle doręczony wszystkim stronom postępowania. Zaświadczenie potwierdza jedynie informacje posiadane przez organ, przy czym poświadczane informacje muszą być oczywiste i bezspornie wynikać z prowadzonych przez organ rejestrów, ewidencji czy innych będących w jego posiadaniu danych. W ramach postępowania wyjaśniającego organ nie prowadzi postępowania dowodowego, lecz potwierdza fakty albo stan prawny wynikający z prowadzonej przezeń dokumentacji znajdującej się w jego posiadaniu. Podstawą wydania zaświadczenia nie mogą być dane dostarczone przez osobę ubiegającą się o zaświadczenie w celu potwierdzenia faktów z tych danych wynikających. Poza tym brak możliwości potwierdzenia, że akt własności ziemi jest ostateczny, nie obligował organu do prowadzenia postępowania wyjaśniającego zmierzającego do ustalenia tego faktu lub stanu prawnego. Nakładanie na organ obowiązku potwierdzenia danych, którymi on nie dysponuje, powodowałoby, że jego działania należałoby uznać za niedopuszczalne, gdyż wkraczałyby one w kompetencje innych organów.
Komentarz
Wynikająca z KPA możliwość przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego w niezbędnym zakresie nie oznacza, że organ może prowadzić postępowanie dowodowe w celu wydania zaświadczenia określonej treści. Zaświadczenie może się opierać tylko i wyłącznie na podstawie materiału, którym organ już dysponuje – nie może być efektem wypracowania jego treści w oparciu o zbieranie dowodów, w tym prezentowanych przez stronę. Nie stosuje się więc art. 75 KPA, a uproszczony charakter postępowania powinien się ograniczyć do danych zawartych w posiadanych przez organ bazach i rejestrach.
Czego nie może zawierać regulamin cmentarza komunalnego?
Stanowisko WSA
WSA rozpoznał sprawę ze skargi Prokuratora Okręgowego w Poznaniu na uchwałę Rady Miasta i Gminy Wronki z 28.12.2011 r. w sprawie regulaminu cmentarza komunalnego i stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały w całości.
Skarga dotyczyła § 1 ust. 3, § 2 ust. 2 i 3, § 4, § 7 ust. 4 i 5, § 9 ust. 1, 9 i 10, § 10, § 1 ust. 1 i 2, § 2 ust. 1, § 9 ust. 7, § 8 ust. 2 pkt h, pkt a, pkt e, pkt c, pkt b, pkt m, pkt i, pkt j, § 11, § 7 ust. 2, § 4 pkt 8, § 9 pkt 5, 6, 8 i 9 regulaminu. Zaskarżonej uchwale skarżący zarzucił, że została wydana z rażącym naruszeniem prawa, tj. m.in.:
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 ustawy z 8.3.1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 40; dalej: SamGminU) i art. 2 ust. 1 ustawy z 31.1.1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 887; dalej: CmentU), polegającym na wykroczeniu poza delegację ustawową i wskazaniu w przepisach uchwały bliżej nieokreślonego „administratora cmentarza”, podczas gdy z art. 2 ust. 1 CmentU wynika, że utrzymanie cmentarzy komunalnych i zarządzanie nimi należy do właściwych wójtów (burmistrzów, prezydentów miast), na których terenie cmentarz jest położony; także do nich zgodnie z art. 30 ust. 2 pkt 3 SamGminU należy gospodarowanie mieniem komunalnym; jak również wykroczeniu poza delegację ustawową poprzez wprowadzenie do uchwały przepisów mających charakter informacyjny, a nie normatywny, i stwierdzenie w § 1 ust. 1, że cmentarz stanowi mienie gminy Wronki, oraz wskazanie w § 1 ust. 3 miejsca i czasu załatwiania spraw formalno-organizacyjnych, w § 2 ust. 1 określenie czasu otwarcia cmentarza, co nadało im status prawa miejscowego i spowodowało publikację w dzienniku urzędowym;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez określenie w § 8 ust. 2 pkt h regulaminu, że dzieci do lat 7 mogą przebywać na terenie cmentarza jedynie pod opieką osób dorosłych, podczas gdy kwestie związane z odpowiedzialnością za małoletnich regulują odpowiednie przepisy KC oraz KRO;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez określenie w ust. 2, § 9 ust. 7 regulaminu rozstrzygnięć w zakresie odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe wskutek klęsk żywiołowych, czynników atmosferycznych, kradzieży i aktów wandalizmu oraz rzeczy pozostawione bez nadzoru, gdy materia związana z odpowiedzialnością odszkodowawczą została uregulowana w KC;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 8 ust. 2 pkt a regulaminu zakazu zakłócania ciszy, porządku i powagi miejsca, podczas gdy materia ta została uregulowana w innym akcie prawnym o randze ustawowej, tj. w art. 51 § 1 KW;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 8 ust. 2 pkt e regulaminu zakazu ustawiania nagrobków o granicach przekraczających granice powierzchni grobu, podczas gdy materia ta została uregulowana w innym akcie prawnym;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 8 ust. 2 pkt c regulaminu zakazu niszczenia zieleni, nagrobków, urządzeń sanitarnych znajdujących się na cmentarzu i w jego obrębie, podczas gdy materia ta została uregulowana w innym akcie prawnym o randze ustawowej, tj. w art. 144 § 1 i 2 KW bądź art. 124 § 1 KW lub art. 288 § 1 KK, w zależności od wartości zniszczonego mienia;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 8 ust. 2 pkt b regulaminu zakazu składowania śmieci poza miejscami wyznaczonymi, podczas gdy materia ta została uregulowana w innym akcie prawnym o randze ustawowej, tj. w art. 145 KW;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 8 ust. 2 pkt m regulaminu zakazu wprowadzania zwierząt, podczas gdy materia ta winna zostać określona w regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie gminy, uchwalonym na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy z 13.9.1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1469; dalej: CzystGmU);
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 8 ust. 2 pkt i regulaminu zakazu prowadzenia działalności handlowej, podczas gdy materia ta została uregulowana w innym akcie prawnym o randze ustawowej, tj. w art. 60 § 1 KW;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 8 ust. 2 pkt j regulaminu zakazu umieszczania reklam, podczas gdy materia ta została uregulowana w innym akcie prawnym o randze ustawowej, tj. w art. 63a i 63b KW;
- art. 7 i art. 94 Konstytucji RP oraz art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU poprzez wprowadzenie w § 11 regulaminu zapisu, że w sprawach nieuregulowanych niniejszym regulaminem zastosowanie ma CmentU, co nadało aktowi prawa miejscowego prymat przed aktem prawnym hierarchicznie wyższym.
Prokurator obszernie uzasadnił każdy z zarzutów skargi.
Stanowisko WSA
Sąd uznał, że skarga jest zasadna. Zaskarżona uchwała wydana została na podstawie art. 7 ust. 1 pkt 13, art. 40 ust. 2 pkt 4 i art. 41 ust. 1 SamGminU. Przepis art. 40 ust. 2 pkt 4 SamGminU upoważnia organy gminy do stanowienia aktów prawa miejscowego w zakresie zasad i trybu korzystania z gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej.
Oceniając sposób wykorzystania przez Radę Miasta i Gminy we Wronkach przyznanych jej wyżej przytoczonymi przepisami ustawy o samorządzie gminnym kompetencji, prokurator wskazał na szereg nieprawidłowości, których dopuścił się organ uchwałodawczy.
W szczególności rację ma skarżący, że organ dopuścił się wykroczenia poza delegację ustawową poprzez wskazanie w poszczególnych przepisach uchwały bliżej nieokreślonego „administratora cmentarza”, podczas gdy z art. 2 ust. 1 CmentU wynika, że utrzymanie cmentarzy komunalnych i zarządzanie nimi należy do właściwych wójtów (burmistrzów, prezydentów miast), na których terenie cmentarz jest położony.
Mając na uwadze powyższe, sąd wskazał, że wyłącznie do kompetencji właściwego wójta (burmistrza, prezydenta miasta) należy, czy zarząd nad cmentarzem będzie wykonywał samodzielnie, czy też przez administratora, jak również kto będzie administratorem oraz jaki zakres uprawnień powierzy administratorowi.
W odniesieniu do zarzutów dotyczących uregulowania regulaminem zagadnień, które zostały już zawarte w innych aktach prawnych rangi ustawowej, należy wyjaśnić, że przy ocenie aktu prawa miejscowego trzeba mieć na względzie, że akt ten nie może naruszać nie tylko regulacji ustawy zawierającej delegację do jego ustanowienia, ale również przepisów Konstytucji RP oraz innych ustaw pozostających w pośrednim lub bezpośrednim związku z regulowaną materią.
Nie każdy przypadek powielenia przepisów ustawowych w akcie prawa miejscowego skutkować będzie istotnym naruszeniem prawa. W tym kontekście znaczenia nabierają liczba powtórzeń, jak również charakter powtórzonych przepisów oraz ich istota.
Regulacje zawarte w akcie prawa miejscowego mają na celu jedynie uzupełnienie przepisów powszechnie obowiązujących rangi ustawowej, a zatem nie mogą ich zastępować. WSA uznał, że niedopuszczalne jest dokonywanie powtórzeń przepisów zawartych w aktach wyższej rangi i tym bardziej poddanie ich jakiejkolwiek modyfikacji. Z uzasadnienia omawianego orzeczenia wynika, że przepisy uchwały powinny zawierać normy prawne, a nie mieć jedynie charakter informacyjny.
Samo określanie treści regulaminów obiektów użyteczności publicznej to dość trudne zadanie, a omawiane orzeczenie zawiera kolejne wytyczne w tym zakresie.
Prawo do grobu to troska i wydatki
Uszkodzić grób mogą spadające gałęzie, wichura, prace przy sąsiednim grobie czy wandale, ale również brak dbałości. Z kolei niewnoszenie opłat może spowodować po latach likwidację grobu, a to bywa duży cios dla bliskich osób pochowanych.
Dysponenci grobu
Każdy z nich może interweniować w zarządzie cmentarza, zapewne też uiścić zaległą opłatę, ale poważniejsze naprawy może prowadzić dysponent grobu.
Dysponentem grobu jest najczęściej ten, kto wykupił miejsce na cmentarzu, zbudował grobowiec dla siebie i swej rodziny (fundator) i jest zarejestrowany w księgach cmentarnych. W praktyce często jest to spadkobierca fundatora. Często jednak, zwłaszcza przy starszych grobowcach, kwestia dysponowania grobem (według regulaminu cmentarza) się komplikuje. Jedni umierają, inni są chowani w grobowcu, a ich bliscy nabywają prawo do pielęgnowania na tym grobie ich pamięci, nawet jeśli z fundatorem grobowca nie mają nic wspólnego.
I bliscy pochowanych mogą bronić nienaruszalności grobu, niezależnie od tego, do kogo należy. Tu wkracza ta niemajątkowa część prawa do grobu. W orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się, że elementy niemajątkowe prawa do grobu dominują nad elementami majątkowymi, ale wyważenie tych dóbr kończy się nieraz w sądzie.
Ochrona grobu
– Bliski pochowanej osoby, choćby niebędący dysponentem grobu, może na drodze sądowej zwalczać ewentualne przeszkody w upamiętnianiu swego zmarłego, np. przez zasłanianie tablicy z jego nazwiskiem, czy domagać się remontu grobu, co jest obowiązkiem jego dysponenta. Od zarządu cmentarza może zaś wymagać dbania o otoczenie, np. uporządkowanie rozpadającego się sąsiedniego grobu, co może zagrażać nienaruszalności grobu jego krewnego. Może się też sprzeciwiać „sprzedaży” przez dysponenta wolnej części grobowca obcej osobie – wskazuje Justyna Witas-Chłopek, radca prawny.
Ingerencja w prawo (zarówno w części majątkowej, jak i niemajątkowej) do grobu może być, niestety, dalej idąca.
Pokazuje to sprawa M., która nie dopilnowała w zarządzie Cmentarza Rakowieckiego w Krakowie swoich praw do okazałego stuletniego grobowca w głównej alei, gdzie została pochowana druga żona jej dziadka. Była z nią zżyta od dziecka, ale w latach 80. wyjechała do Australii i dopiero po upadku PRL przyjeżdżała do Polski co dwa–trzy lata. Tymczasem w 1998 r. bardzo daleki krewny pochowanych przed laty tam osób wszczął starania o grób i pochował w nim brata, a potem rodziców, co krakowskie sądy zakwalifikowały jako działanie bezprawne i naruszające dobro osobiste M. (w postaci pielęgnowania pamięci jej bliskich), ale nie zgodziły się na ekshumację bezprawnie pochowanych tam osób.
– W zderzeniu szacunku dla spokoju zmarłych i prawa do grobu należy opowiedzieć się za tym szacunkiem, chyba że jakieś wyjątkowe okoliczności uzasadniają zastosowanie tak drastycznego środka jak ekshumacja. Rodzina pozwanego może więc nadal przychodzić na grób, ma prawo do kultu swoich zmarłych, ale nie może chować tam kolejnych krewnych – stwierdził SN.
Mecenas Jacek Siński, partner z kancelarii SKS, wskazuje, że dysponowanie wolnym miejscem w grobie przekracza zwykły zarząd i wymaga zgody wszystkich współuprawnionych, z zachowaniem ich prawa do oddawania czci swoim przodkom i bliskim. Nie można jednak pomijać kwestii finansowych, wydatków na zbudowanie grobu, opłat cmentarnych i dobrze zawczasu zawrzeć w tej kwestii między najbliższymi pochowanych porozumienie co do przyszłego dysponowania grobem.
A przy ewentualnej zmianie prawa do grobu należałoby nadać mu charakter dziedziczny, ponieważ nawet zwykłe posiadanie jest objęte ochroną spadkową.
Mniej patodeweloperki to wzrost cen
Założeniem resortu rozwoju, który przygotował nowelizację przepisów o warunkach technicznych budynków i ich usytuowania, była walka z tzw. patodeweloperką. To pozytywne założenie w praktyce może przynieść wzrost cen.
Droższe mieszkania
Piotr Jarzyński, prawnik z Kancelarii Prawnej Jarzyński & Wspólnicy, ekspert Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej, zauważa, że w wielu przypadkach będzie się to wiązało ze zwiększeniem kosztów inwestycji, co przełoży się na dalszy wzrost cen lokali. Nie każdemu kupującemu mieszkanie zależy na udogodnieniach zawartych w rozporządzeniu, ale i tak będzie musiał za nie zapłacić. Przykładem jest wymóg tworzenia placów zabaw. Single czy seniorzy mogą ich nie chcieć, ale będą musieli ponieść ich koszty.
Co więcej, z uwagi na wymogi dotyczące placów zabaw nie każdy grunt będzie się nadawał do budowy bloku. Liczba nowo budowanych mieszkań zostanie ograniczona, co też przełoży się na ceny.
– Przy tak nagłej zmianie przepisów może się okazać, że inwestorzy, którzy kupowali działki w oparciu o określone parametry i ustalony biznesplan, nie są w stanie zrealizować inwestycji w planowanym kształcie. To naraża ich na milionowe straty z powodu kosztów, które ponieśli na przygotowanie do inwestycji, w tym na zakup gruntu – zauważa Patryk Kozierkiewicz z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
A gruntów i tak jest już niewiele. Patryk Kozierkiewicz zwraca uwagę, że ich brak widać szczególnie w największych miastach Polski, gdzie notuje się rekordowe co do wartości transakcje ich nabycia, co wpływa na końcową cenę mieszkania.
Uwolnić grunty
Polski Związek Firm Deweloperskich będzie apelował do nowego rządu o wsłuchanie się w głos branży i określenie pomysłów związanych z polityką mieszkaniową. Jak uważa PZFD, na potrzeby inwestycji mieszkaniowych należy uwolnić grunty wchodzące w Krajowy Zasób Nieruchomości (np. po nieudanym programie Mieszkanie+) poprzez wystawienie części z nich w przetargu na cele komercyjne. Kolejnym krokiem powinno być uwolnienie gruntów spółek Skarbu Państwa, Poczty Polskiej czy PKP, a także edukowanie samorządów z ustawy „lokal za grunt” (inwestorzy zyskują nieruchomości np. pod zabudowę mieszkaniową, a gmina więcej mieszkań). Ważna jest także poprawa niektórych procedur administracyjnych i ustalenie jednolitych interpretacji części przepisów.
Za mało czasu
Rozporządzenie minister rozwoju i technologii Waldemar Buda podpisał 26.10.2023 r. Piotr Jarzyński przypomina, że na finiszu prac wydłużono termin jego wejścia w życie – z 1 stycznia 2024 r. do 1 kwietnia 2024 r. O wydłużenie terminu apelował PZFD, który cieszy się z jego przesunięcia, ale uważa, że nadal jest to zbyt krótki czas na dostosowanie się do niektórych unormowań.
Piotr Jarzyński dodaje, że przygotowanie inwestycji trwa czasem pięć i więcej lat. Stąd ci, którzy nie zdążą z realizacją projektu budowlanego i złożeniem wniosku o wydanie pozwolenia na budowę do tego czasu, będą musieli sporządzić dokumentację według nowych zasad.
Rozporządzenie mające na celu zwalczenie tzw. patodeweloperki zakłada zwiększenie odległości między blokami z 4 do minimum 5 m od granicy, stosowanie stałej przegrody między balkonami na jednej płycie czy wprowadzenie obowiązków dotyczących akustyki w budynkach. Budowane lokale będą musiały mieć powierzchnię co najmniej 25 mkw., aby uniknąć możliwości podziału mieszkań na kilka klitek.
Na ogólnodostępnych placach w mieście wymagane będzie minimum 20 proc. zieleni, aby ograniczyć betonozę, a przy blokach tworzenie maksymalnie 6 proc. miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych, aby uniemożliwić tworzenie zbyt wielu stanowisk tuż przy oknach.
Wymagane będzie także sytuowanie placu zabaw nawet przy pojedynczym bloku, odsuniętego od okien, wiat śmietnikowych, dróg czy parkingu oraz odpowiednio nasłonecznionego.
Podstawa prawna: rozporządzenie z 26.10.2023 r. MRiT zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (jeszcze nie opublikowane w Dz.U.)
Polska wciąż nadużywa tymczasowych aresztowań
Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał naszemu krajowi zapłacić 6,5 tys. euro zadośćuczynienia Katarzynie P., współtwórczyni Amber Gold. Strasburg orzekł, że Polska naruszyła art. 5 ust. 3 Europejskiej konwencji praw człowieka, nakazujący rozstrzygnięcie sprawy w rozsądnym terminie lub zwolnienie podejrzanego. Tymczasem skarżąca spędziła w areszcie łącznie osiem i pół roku. Dodatkowo rząd polski zobowiązał się zapłacić kolejne 1,5 tys. euro za czasowe uniemożliwienie jej widzeń z rodziną.
Areszt jako kara
Nie jest to przypadek odosobniony. ETPC regularnie wydaje wyroki stwierdzające podobne naruszenia, a sytuacja nie zmienia się od lat. Zdaniem obrońców praw człowieka mamy do czynienia z problemem systemowym.
– Prokuratorzy są skorzy do wnioskowania o tymczasowe aresztowanie, a sędziowie – nieskorzy do oddalania tych wniosków – mówi dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Powodem jest tzw. rutyna sędziowska, która sprawia, że łatwiej zgodzić się z takim wnioskiem, niż mu zaprzeczać. Bo wówczas trzeba pisać uzasadnienie odmowy – podkreśla.
I dodaje, że także opinia publiczna domaga się, by raczej aresztować, niż wypuścić, podejrzanego, zwłaszcza w tak dużej sprawie jak Amber Gold.
– W świadomości społecznej samo aresztowanie zastępuje karę – tłumaczy Piotr Kładoczny. – Dlatego sądy nie są chętne do wypuszczania z aresztu, bo oskarżony może uciec albo popełnić inne przestępstwo – podsumowuje.
Podkreśla przy tym, że sąd nie ma zbyt wiele czasu, by zapoznać się z dokumentami dołączonymi do wniosku.
– Jednym z elementów, które się na to składają, jest fakt, że kary zasądzane od ETPC są zwykle bardzo niskie. Kilka tysięcy euro dla państwa jest nieodczuwalne. Z drugiej strony nawet ogromne kary zasądzone przez TSUE nie zrobiły wrażenia na jeszcze istniejącym rządzie – dodaje.
Wskazuje przy tym, że prawa więźniów nie są priorytetowe dla żadnego rządu, gdyż opinia publiczna nie formułuje w tej sprawie oczekiwań.
– Przeciwnie, pojawiają się nawet głosy oburzenia, dlaczego więźniowie mieliby żyć w warunkach lepszych niż pacjenci szpitali itp. – tłumaczy ekspert. – A odnosząc się do przykładu Amber Gold, przeświadczenie, że osoba, która dopuściła się tak poważnych przestępstw, miałaby jeszcze z tego powodu „skorzystać”. Wiele osób uważa sam areszt za formę kary, ich zdaniem zasłużonej – podsumowuje.
Wzrastające wskaźniki
We wrześniu Helsińska Fundacja Praw Człowieka opublikowała raport na temat praktyki stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce. Wskazano w nim, że ten problem został zdiagnozowany przez ETPC już w 2009 r.
Średnia liczba tymczasowo aresztowanych wzrosła od 2016 r. do 2022 r. aż o 60 proc. Biorąc pod uwagę tylko tych przebywających w areszcie ponad rok, w ciągu ostatnich pięciu lat liczba ich wzrosła ze 103 do 291, a tych aresztowanych ponad dwa lata – z 2 w 2014 r. do 51 w 2022 r., a więc 25 razy.
Nieznacznie spadł odsetek wniosków o tymczasowe aresztowanie zatwierdzanych przez sądy. W 2022 r. wyniósł 87 proc., a pięć lat wcześniej – 90 proc. Ale już w przypadku wniosków o przedłużenie tego środka zabezpieczającego odsetek zgód wyniósł 95 proc.
Raport wykazał też, że całkowicie iluzoryczna jest kontrola instancyjna takich orzeczeń – w przypadku sądów rejonowych uwzględniono 3,6 proc. zażaleń, w przypadku okręgowych… 0,05 proc.!
Badania prof. Katarzyny Dudki (sprzed dwóch lat, ale opublikowane w lipcu) pokazują, że ponad jedna trzecia sędziów mówi, że nadużywanie aresztu wynika z rutyny sędziowskiej, drugie tyle twierdzi, że ze złego stosowania przepisów. 45 proc. uważa zaś, że przedłużanie aresztu wynika z faktu, iż same procesy się wydłużają. To całkowicie sprzeczne ze standardem art. 5 konwencji – wskazuje Piotr Kładoczny.
– Sądy nie powinny ograniczać się do tego, jak czyn kwalifikuje prokurator, ale uwzględniać też to, co na danym etapie postępowania udało się uzyskać – tłumaczy zaś Krzysztof Izdebski. – I jeśli nie ma przesłanek, powstrzymać decyzję o aresztowaniu. To więc kwestia edukacji nie tylko sędziów i prokuratorów, ale całego społeczeństwa, które musi zrozumieć, że areszt nie jest karą, a rezygnacja z niego nie oznacza uniewinnienia – dodaje.
Dariusz Mazur, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Themis
Jeśli wskaźniki przestępczości spadają, a liczba osadzonych i tymczasowo aresztowanych w tym samym czasie wzrasta, to jest to jakiś problem systemowy. Niewątpliwie jest w tym istotny udział sędziów, bo nie da się pozbawić wolności bez decyzji sądu. System powinien oferować więcej rozwiązań alternatywnych wobec tymczasowego aresztowania, jak np. dozór elektroniczny. W wielu krajach jest to środek zapobiegawczy (i to skuteczny), a u nas tylko forma odbywania kary. W sprawach o zabójstwo, inne zbrodnie czy udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym decyzje o zastosowaniu tymczasowego aresztowania nie są raczej kontrowersyjne, ale już np. w przypadku innego rodzaju przestępstw, np. gospodarczych, pojawiają się wątpliwości. Dyskusyjne jest, czy przesłankę „wysokiego zagrożenia karą” można w ogóle stosować jako samodzielną podstawę tymczasowego aresztowania.