System lojalnościowy nie zmienia statusu konsumenta
Stan faktyczny
Rumuński konsument O.Z. (osoba fizyczna, która nie prowadzi działalności gospodarczej) zawarł ze spółką LE umowę przystąpienia do systemu L. (dalej: umowa o przystąpieniu). System L. umożliwia korzystanie m.in. z atrakcyjnych warunków zakupu w postaci zwrotu kosztów zakupu, prowizji i innych korzyści promocyjnych. Ponadto „wierni klienci” mają prawo do nabywania towarów i usług od handlowców pozostających w stosunku umownym z LE. Członkowie tego systemu mogą również pełnić rolę pośredników w związku z przystąpieniem do niego innych osób. Zgodnie z umową o przystąpieniu prawem właściwym dla stosunku umownego między stronami postępowania przed sądem krajowym jest szwajcarskie prawo.
O.Z. wniósł do rumuńskiego sądu powództwo o stwierdzenie, że liczne warunki zawarte w umowie o przystąpieniu są nieuczciwe. Sąd ten powziął wątpliwości, po pierwsze, czy osobę fizyczną, która zawarła umowę o przystąpienie do systemu stworzonego przez spółkę handlową, umożliwiającą w szczególności korzystanie z pewnych korzyści finansowych w ramach nabywania towarów i usług od partnerów handlowych tej spółki, można uznać za „konsumenta” w rozumieniu art. 2 lit. b dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) w kontekście sporu, w ramach którego osoba fizyczna powołuje się na nieuczciwy charakter, w rozumieniu tej dyrektywy, szeregu warunków zawartych w tej umowie o przystąpieniu, w szczególności warunku wskazującego szwajcarskie prawo jako prawo właściwe, zaś po drugie, czy za „konsumenta” w rozumieniu tego przepisu może zostać uznana osoba, która zawarła z przedsiębiorcą umowę o podwójnym celu, częściowo gospodarczym, a częściowo wykraczającym poza zakres tej działalności, przy czym ten cel gospodarczy nie ma przeważającego znaczenia w ogólnym kontekście umowy.
Stanowisko TS
Trybunał wskazał, że w art. 6 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 593/2008 z 17.6.2008 r. w sprawie prawa właściwego dla zobowiązań umownych (Rzym I) (Dz.Urz. UE L z 2008 r. Nr 177, s. 6; dalej: RzymI) przewidziano, że co do zasady umowa konsumencka „podlega prawu państwa, w którym konsument ma miejsce zwykłego pobytu”. Jednak art. 6 ust. 2 RzymI zezwala co do zasady na skorzystanie z klauzuli dotyczącej wyboru prawa właściwego, z zastrzeżeniem, że ten wybór nie pozbawia konsumenta ochrony przyznanej mu na podstawie przepisów, których nie można wyłączyć w drodze umowy na mocy prawa, które w braku tego wyboru byłoby właściwe. Wobec tego TS stwierdził, że w przypadku istnienia takiej klauzuli do sądu krajowego należy zapewnienie ochrony przewidzianej w art. 6 ust. 2 RzymI i w art. 6 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG.
Trybunał wielokrotnie orzekał, że system ochrony wdrożony przez dyrektywę 93/13/EWG opiera się na założeniu, że konsument znajduje się na słabszej pozycji niż przedsiębiorca, zarówno pod względem siły przetargowej, jak i stopnia poinformowania, co sprowadza się do tego, że przystaje on na przedstawione przez przedsiębiorcę warunki umowne, na których treść nie może mieć wpływu (wyrok TS z 3.9.2015 r., Costea, C-110/14, Legalis). Ze względu na tę słabszą pozycję konsumenta art. 6 ust. 1 tej dyrektywy przewiduje, że nieuczciwe warunki nie są dla niego wiążące. Zgodnie z art. 6 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG państwa członkowskie podejmą niezbędne kroki do zapewnienia, że konsument nie utraci ochrony przyznanej mu na mocy tej samej dyrektywy „poprzez wybór prawa państwa trzeciego jako prawa obowiązującego w stosunku do danej umowy, jeśli ta ostatnia pozostaje w ścisłym związku z terytorium państw członkowskich”.
Trybunał podkreślił, że dyrektywa 93/13/EWG definiuje umowy, do jakich ma zastosowanie, poprzez odniesienie do statusu kontrahentów, w zależności od tego, czy działają oni w ramach swojej działalności zawodowej, czy też nie (wyrok TS z 21.3.2019 r., Pouvin i Dijoux, C-590/17, Legalis).
Trybunał stwierdził, że z powyższego wynika, iż jeżeli warunek wskazujący prawo państwa trzeciego jako prawo właściwe znajduje się w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, objętej przedmiotowym zakresem stosowania dyrektywy 93/13/EWG, a konsument ma miejsce zwykłego pobytu w państwie członkowskim, sąd krajowy powinien zastosować przepisy transponujące tę dyrektywę do porządku prawnego tego państwa. Do sądu tego należy zatem ustalenie, niezależnie od istnienia takiej klauzuli, czy kontrahenta danego przedsiębiorcy można uznać za „konsumenta” w rozumieniu art. 2 lit. b dyrektywy 93/13/EWG. Zgodnie z tym przepisem pojęcie „konsument” oznacza każdą osobę fizyczną, która w umowach objętych tą dyrektywą działa w celach niezwiązanych z handlem, przedsiębiorstwem lub zawodem. Z jednolitego orzecznictwa TS wynika, że posiadanie przez daną osobę statusu „konsumenta” należy ustalać na podstawie kryterium funkcjonalnego, polegającego na ocenie, czy dany stosunek umowny wpisuje się w ramy działalności niezwiązanej z wykonywaniem danego zawodu. Trybunał wyjaśnił już, że pojęcie „konsumenta” w rozumieniu art. 2 lit. b dyrektywy 93/13/EWG ma charakter obiektywny i jest niezależne od konkretnego zasobu wiedzy, jaki może mieć dana osoba, czy też od posiadanych przez nią w rzeczywistości informacji (wyrok Pouvin i Dijoux, pkt 24).
Z orzecznictwa TS wynika, że sąd krajowy rozpoznający spór dotyczący umowy mogącej podlegać zastosowaniu dyrektywy 93/13/EWG powinien sprawdzić – biorąc pod uwagę wszystkie dowody, a w szczególności treść tej umowy – czy kredytobiorcę można zakwalifikować jako „konsumenta” w rozumieniu tej dyrektywy. W tym celu sąd krajowy powinien uwzględnić wszystkie okoliczności sprawy, w szczególności charakter towaru lub usługi będących przedmiotem danej umowy, które to okoliczności mogą wskazywać na cel nabycia tego towaru lub tej usługi (wyrok Pouvin i Dijoux, pkt 26).
Zdaniem TS w przypadku osoby fizycznej przystępującej do systemu takiego jak system L. do sądu krajowego należy ustalenie, z uwzględnieniem również charakteru usług oferowanych przez zainteresowanego przedsiębiorcę, czy ta osoba fizyczna działała w ramach swojej działalności zawodowej, czy też w celach niezwiązanych z tą działalnością. Trybunał stwierdził, że osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej, której zamiarem jest zasadniczo – poprzez udział w systemie takim jak L. – skorzystanie z atrakcyjnych warunków w ramach nabywania towarów i usług w celach niehandlowych od partnerów operatora tego systemu, nie może utracić statusu „konsumenta” w ramach umowy z tym podmiotem z uwagi na sam fakt, że może ona korzystać z pewnych korzyści wynikających z własnych zakupów lub nabycia innych osób uczestniczących w tym systemie w następstwie jej zalecenia.
Trybunał orzekł, że art. 2 lit. b dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, iż pojęcie „konsumenta” w rozumieniu tego przepisu obejmuje swoim zakresem osobę fizyczną przystępującą do systemu wprowadzonego przez spółkę handlową i umożliwiającego w szczególności czerpanie pewnych korzyści finansowych w ramach nabycia przez tę osobę, lub przez inne osoby uczestniczące w tym systemie w następstwie jej zalecenia, towarów i usług od partnerów handlowych tej spółki, jeżeli ta osoba fizyczna działa w celach niezwiązanych z własną działalnością gospodarczą lub zawodową.
Komentarz
W niniejszej sprawie TS odniósł się po raz kolejny do nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (zob. art. 3851 KC), a precyzyjnie – klauzuli prawa właściwego dla umowy, które nie jest prawem państwa, w którym konsument ma miejsce pobytu. Trybunał uznał, że klauzula wskazująca prawo państwa trzeciego jako prawo właściwe dla umowy konsumenta z przedsiębiorcą nie może pozbawić tego konsumenta ochrony, jaką zapewnia mu dyrektywa 93/13/EWG. Zatem w takim przypadku fundamentalne jest ustalenie, czy dana osoba fizyczna posiada status konsumenta w rozumieniu art. 2 lit. b dyrektywy 93/13/EWG (por. art. 221 KC). W ocenie TS wykładnia pojęcia „konsument” w rozumieniu tego przepisu, która wykluczałaby z zakresu tego pojęcia osobę fizyczną działającą w celach niezwiązanych z działalnością zawodową lub gospodarczą ze względu na to, że czerpie ona „pewne korzyści finansowe” z uczestnictwa w danym systemie, narusza dyrektywę 93/13/EWG. Taka wykładnia prowadziłaby do uniemożliwienia zapewnienia ochrony przyznanej przez tę dyrektywę wszystkim osobom fizycznym znajdującym się w słabszej pozycji względem przedsiębiorcy i korzystającym dla celów niezwiązanych z działalnością zawodową lub gospodarczą z usług oferowanych przez tego ostatniego.
Niniejsze stanowisko Trybunału powinno być w pełni stosowane przez polskie sądy.
Należy zauważyć, że niestety Trybunał uchylił się od odpowiedzi na pytania dotyczące statusu konsumenta w przypadku umowy o podwójnym celu: konsumenckim i gospodarczym. Co do tego zagadnienia przydatne może być stanowisko TS przedstawione w wyroku z 8.6.2023 r. w sprawie YYY (Pojęcie konsumenta), C-570/21, Legalis.
Pierwsze lokum z rynku wtórnego już bez PCC
Na przełomie sierpnia i września 2023 r. zaczęły obowiązywać przepisy wynikające z ustawy z 26.5.2023 r. o zmianie ustawy o samorządzie gminnym, ustawy o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa, ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1463). Na skutek nowelizacji, począwszy od 31.8.2023 r. osoby chcące kupić swoje pierwsze mieszkanie lub dom na rynku wtórnym, nie będą już musiały liczyć się z koniecznością zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych w wysokości 2% wartości transakcji. Wszystko to za sprawą dodania przez ustawodawcę pkt 17 do dotyczącego zwolnień przedmiotowych od PCC art. 9 ustawy z 9.9.2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 170; dalej: PodCzynnCywPrU). W myśli art. 9 pkt 17 PodCzynnCywPrU zwalnia się od podatku czynności cywilnoprawne takie jak:
- sprzedaż, której przedmiotem jest prawo własności lokalu mieszkalnego stanowiącego odrębną nieruchomość;
- prawo własności budynku mieszkalnego jednorodzinnego;
- spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu dotyczące lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego;
– jeżeli kupującym jest osoba fizyczna lub osoby fizyczne, którym w dniu sprzedaży i przed tym dniem nie przysługiwało żadne z tych praw ani udział w tych prawach, chyba że udział ten nie przekracza lub nie przekraczał 50% i został nabyty w drodze dziedziczenia.
Wprowadzona nowelizacja w żaden sposób nie zmienia sytuacji osób planujących zakup nieruchomości na rynku pierwotnym. Nabycie nowego domu lub lokum bezpośrednio od dewelopera objęte jest podatkiem od towarów i usług, a nie podatkiem od czynności cywilnoprawnych.
Sądy jednoosobowe we wrześniu
To efekt właśnie opublikowanej ustawy, która w tym zakresie wejdzie w życie 28 września br. Nowelizacja ma opanować zamieszanie w sądach, jakie wywołała uchwała siedmiu sędziów Izby Pracy Sądu Najwyższego z 26 kwietnia br. Głosami czterech sędziów przeciw trzem zakwestionowała ona ze skutkiem natychmiastowym jednoosobowe sądy cywilne w instancji odwoławczej, wprowadzone na czas epidemii (zamiast wcześniej trzyosobowych), a działające, kiedy epidemia już wygasała.
Wyjątek: precedensowy charakter
W nowej ustawie dopuszczono jednak funkcjonującą wcześniej w pierwszej instancji możliwość, że prezes sądu zarządza rozpoznanie sprawy w składzie trzech sędziów, jeżeli uzna to za wskazane ze względu na szczególną zawiłość lub precedensowy charakter sprawy.
Co więcej – to nowość – składy trójkowe rozpatrywać będą sprawy, gdy wartość przedmiotu zaskarżenia choćby w jednej z apelacji przekracza milion złotych. Tu pojawiały się pytania w trakcie prac nad nowelizacją, czy ta poprzeczka nie powinna być niższa.
Na początku spór koncentrował się na tym, na ile sądy trójkowe bardziej gwarantują poprawne rozpoznanie sprawy, teraz jednak dyskusja skupia się na przepisach przejściowych i na obawie o zamieszanie, jakie powrót do mniejszych składów sędziowskich może wywołać.
Droga powrotna
Przepis przejściowy nowelizacji stanowi bowiem, że jeśli do rozpoznania sprawy wyznaczono już trzech sędziów (po uchwale SN wiele sądów tak postąpiło, by uniknąć choćby podważania wyroku sądu jednoosobowego), to dalsze jej prowadzenie przejmuje jeden sędzia wyznaczony jako sprawozdawca. Czynności już dokonane pozostają zaś w mocy.
– Dostrzegam problem z przepisem przejściowym w zakresie składów kolegialnych wyznaczonych na zarządzenie prezesa, gdyż na skutek nowelizacji – de facto – zarządzenia prezesów zostaną uchylone, co koliduje z zasadą niezmienności składów i może naruszać gwarancje prawa do rzetelnego procesu – ocenia Aneta Łazarska, sędzia wydziału odwoławczego SO w Warszawie.
– Skoro już raz sprawa została uznana za precedensową lub zawiłą, to trudno uznać za racjonalne, aby ustawodawca uchylał tego rodzaju decyzje sądowe. Przemawiają za tym także względy ekonomii procesowej, bo sędziowie zapoznawali się już nierzadko ze sprawami – dodaje sędzia Łazarska.
Jeśli prezes się zgodzi
Arkadiusz Ziarko, wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie, wskazuje, że każda szczególnie zawiła sprawa lub sprawa o precedensowym charakterze będzie mogła zostać rozpoznana w składzie trzech sędziów. W praktyce w razie takiej potrzeby z reguły wystarczy wniosek sędziego sprawozdawcy, którego oceny nie sposób nie docenić. Trudno zaś stwierdzić konieczność rozpoznawania w składzie trzech sędziów prostych, powtarzalnych spraw. W ocenie sędziego wyczekiwana od wielu miesięcy zmiana składów wieloosobowych na jednoosobowe nie stanowi zaskoczenia i nie wywoła żadnych istotnych problemów organizacyjnych.
– A sędziowie pomocniczy zwolnieni z obowiązku uczestniczenia w rozstrzyganiu spraw innych sędziów tam, gdzie to zbędne, będą mogli wykorzystać ten czas do rozstrzygania spraw ze swoich referatów – dodaje sędzia Ziarko.
Wojciech Bochenek, radca prawny, pokłada w powrocie do sądów jednoosobowych z kolei nadzieje na szybsze rozpoznawanie spraw frankowych, gdyż większość z nich trafia do drugiej instancji.
Podstawa prawna: ustawa z 7 lipca 2023 r. o zmianie kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1860)
Wojciech Łukowski, prezes SO we Wrocławiu
Nie ma wątpliwości, że powrót do sądów jednoosobowych uprości rozpoznawanie spraw drugoinstancyjnych i w ogóle procesów. Nowela wprowadza składy jednoosobowe, więc aby mógł orzekać sąd trójkowy, potrzebna będzie zgoda prezesa. Jak przypuszczam, że prezesi będą je wydawać na wniosek sędziego sprawozdawcy. Skład trójkowy musi być na nowo wyznaczony, ale w wielu mniejszych wydziałach sądowych, w których jest mało sędziów, będzie to musiał być skład złożony z tych samych sędziów. Odpadną natomiast wątpliwości ze stosowaniem uchwały siedmiu sędziów SN i przy wyznaczaniu trójkowego składu liczyć się będzie waga sprawy. Może się np. okazać, że sprawa o mniej niż milion zł kwalifikuje się do szerszego składu.
Zażalenie na postanowienie sądu rejestrowego w sprawie wynagrodzenia likwidatora spółki osobowej
Stan faktyczny
Sąd Okręgowy (dalej: SO) wyrokiem z 19.6.2017 r. orzekł o rozwiązaniu „W.” spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Sąd Rejonowy (dalej: SR), w toku postępowania likwidacyjnego, postanowieniem z 20.8.2018 r. przyznał likwidatorowi wynagrodzenie za okres od jego ustanowienia (13.3.2018 r.) do 13.6.2018 r. w wysokości 10 500,00 zł netto (12 915,00 zł brutto) miesięcznie. Łącznie w kwocie 38 745,00 zł brutto. SO na skutek zażalenia uczestnika, uchylił to orzeczenie postanowieniem z 4.11.2019 r. i przekazał sprawę SR do ponownego rozpoznania. SR postanowieniem z 15.12.2021 r. przyznał likwidatorowi wynagrodzenie w łącznej kwocie 27 000,00 zł netto, powiększone o należny podatek od towarów i usług. Postanowienie to zaskarżył uczestnik zażaleniem skierowanym do SO.
Sąd Okręgowy postanowieniem z 22.4.2022 r. uznał się za niewłaściwy i przekazał zażalenie do rozpoznania Sądowi Rejonowemu.
Sąd Rejonowy przystępując do rozpoznania zażalenia, powziął wątpliwości, którym dał wyraz w zagadnieniach prawnych przedstawionych Sądowi Najwyższemu.
Zagadnienie prawne
- Czy do rozpoznania środka odwoławczego na postanowienie sądu rejestrowego określające wysokość wynagrodzenia likwidatora spółki osobowej, ustanowionego przez sąd, właściwy jest inny skład sądu pierwszej instancji, czy sąd drugiej instancji?
- Czy dopuszczalnym jest określanie przez sąd wynagrodzenia likwidatora w sposób częściowy (za poszczególne okresy), czy też wynagrodzenie powinno zostać określone za pełny okres pełnienia funkcji likwidatora?
- Czy postanowienie w przedmiocie określenia wynagrodzenia likwidatora jest postanowieniem co do istoty sprawy i czy wpływ na to zagadnienie ma sposób określenia wynagrodzenia w sposób częściowy lub całościowy?
Stanowisko Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy podjął uchwałę o treści:
Na postanowienie sądu rejestrowego w przedmiocie wynagrodzenia likwidatora spółki komandytowej, ustanowionego przez sąd, przysługuje zażalenie do sądu drugiej instancji.
SN na wstępie swoich rozważań, odniósł się do kwestii możliwości rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego, przedstawionego przez SR, w postępowaniu zażaleniowym. Powołał się na normę prawną zawartą w art. 390 § 1 KPC, zgodnie z która, jeżeli przy rozpoznawaniu apelacji powstanie zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości, sąd może przedstawić to zagadnienie do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu, odraczając rozpoznanie sprawy. Wskazał, że przepis ten ma odpowiednie zastosowanie w postępowaniu zażaleniowym (art. 397 § 3 KPC). SN wskazał, że Sąd Rejonowy, który na mocy art. 200 § 2 KPC jest związany postanowieniem Sądu Okręgowego o przekazaniu zażalenia do rozpoznania, był uprawniony do przedstawienia Sądowi Najwyższemu zagadnień prawnych. Waga tego rozstrzygnięcia jest tym bardziej istotna, że dotyczy kwestii właściwości sądu, do którego należy rozpoznanie wniesionego środka odwoławczego. Ma to istotne znaczenie dla oceny ważności postępowania wywołanego wniesieniem środka zaskarżenia. SN przywołał w uzasadnieniu orzecznictwo tego sądu, zgodnie z którym przedmiotem zagadnienia prawnego może być jedynie taka poważna wątpliwość prawna, której wyjaśnienie w formie uchwały jest niezbędne do rozstrzygnięcia sprawy przez sąd drugiej instancji. Nadto utrwalony jest pogląd, że podjęcie uchwały rozstrzygającej zagadnienie prawne stanowi – ze względu na jej wiążący charakter (art. 390 § 2 KPC) – wyjątek od zasady samodzielnego rozstrzygania sprawy przez sąd właściwy. Dlatego wskazuje się na potrzebę ścisłej wykładni przesłanek stosowania art. 390 KPC. Sąd kierujący zagadnienie prawne, powinien szczegółowo wyjaśnić, na czym polegają jego wątpliwości i dlaczego uważa je za poważne. Obowiązany jest również wykazać, że wątpliwości te pozostają w związku przyczynowym z rozstrzygnięciem środka odwoławczego. Czynności te, które podlegają ocenie podczas kwalifikacji zagadnienia prawnego do rozstrzygnięcia przez SN, powinien dokonać w pierwszej kolejności sąd przedstawiający zagadnienie prawne. Jest to o tyle ważne, że w przypadku braku stanowiska sądu pytającego, skutkiem rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego przez SN byłoby narzucenie temu sądowi wykładni określonych przepisów, w zakresie których sąd ten nie wyraził żadnego stanowiska. Prowadzi to do zbytniego wyłomu dokonywanego przez instytucję pytań prawnych w zasadzie sędziowskiego podlegania w zakresie orzekania Konstytucji RP i ustawom.
Przechodząc do rozważań w zakresie wątpliwości przedstawionych w zagadnieniach prawnych (zawartych w trzech pytaniach), SN wskazał, że zmierzają one zasadniczo do odpowiedzi na pytanie pierwsze tj., czy właściwym do rozpoznania środka odwoławczego na postanowienie sądu rejestrowego określającego wysokość wynagrodzenia likwidatora spółki osobowej, ustanowionego przez ten sąd, jest inny skład sadu pierwszej instancji, czy sąd drugiej instancji. Wynika to z konieczności rozważenia przez SR – pomimo związania postanowieniem o przekazaniu sprawy – czy postępowanie, w którym zostanie rozpoznany środek odwoławczy nie będzie dotknięte nieważnością. Zatem istota zagadnienia został ujęta w pytaniu pierwszym. Wynika to z założenia, że postanowienie określające wynagrodzenie likwidatora spółki z ograniczoną odpowiedzialnością podlega zaskarżeniu oraz że właściwym do tego środkiem jest zażalenie. Założenie to jest trafne i znajduje oparcie w orzecznictwie Sądu Najwyższego, a dokładnie w uchwale SN z 20.11.2008 r., III CZP 111/08, Legalis, przyjął, że na postanowienie sądu rejestrowego w przedmiocie wynagrodzenia likwidatora spółki jawnej, ustanowionego przez sąd, przysługuje zażalenie. W uzasadnieniu wskazano, że wobec braku przepisów regulujących kwestię wynagrodzenia tego likwidatora, lukę wypełniającą ten brak należy uzupełnić przez odpowiednie zastosowanie – w drodze analogii – obecnego art. 166 ust. 4 ustawy z 28.2.2003 r. Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1520; dalej: PrUpad). Przewiduje on dopuszczalność zażalenia na postanowienie sądu w przedmiocie wynagrodzenia syndyka, nadzorcy sądowego oraz zarządcy. Podobieństwo statusu syndyka i wykonywanych przez niego czynności oraz statusu likwidatora i jego zadań, sprzeciwia się przyjęciu odmiennego rozwiązania kwestii dopuszczalności zażalenia na postanowienia określające należne tym osobom wynagrodzenia. W uchwale tej SN, krytycznie odniósł się do stanowiska wyrażonego we wcześniejszej uchwale z 15.1.1998 r., IIII CZP 58/97, Legalis. Stwierdzała ona, że na postanowienie określające wysokość wynagrodzenia likwidatora, ustanowionego przez sąd w wyroku orzekającym rozwiązanie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nie przysługuje środek odwoławczy. Powodem braku akceptacji tego stanowiska był fakt, że uchwała ta została podjęta w innym, nieaktualnym kontekście prawnym. SN wskazał, że aprobuje stanowisko zaprezentowane w uchwale z 20.11.2008 r., III CZP 111/08, Legalis. Wskazał, że nie jest możliwe zaakceptowanie stanowiska zawartego we wcześniejszej uchwale, ponieważ w niej sąd nie dostrzegł luki w zakresie regulacji odnoszących się do wynagrodzenia likwidatora i nie podjął próby jej wypełnienia, mimo tego, że na gruncie istniejącego wówczas stanu prawnego istniały do tego podstawy. SN wskazał tez, że przyjęte jest w orzecznictwie stosowanie analogiae legis w zagadnieniach procesowych dotyczących dopuszczalności wniesienia środka zaskarżenia.
SN wskazał jednocześnie, że odpowiedź na pytanie pierwsze usuwa zasadnicze wątpliwości Sądu Rejonowego, bez potrzeby odpowiedzi na kolejne dwa pytania.
Komentarz
Podsumowując, należy wskazać, że obecnie brak jest regulacji kwestii poruszonej w uchwale, czyli tego który sąd jest właściwy do rozpoznania zażalenia na postanowienie w przedmiocie wynagrodzenia likwidatora spółki. Sąd Najwyższy wskazał, że rozwiązania problemu, należy poszukiwać w drodze analogii w przepisach prawa upadłościowego. Jeżeli właściwym do rozpoznania zażalenia na postanowienie określające wynagrodzenie syndyka jest sąd drugiej instancji (art. 222 ust. 1a PrUpad), to rozwiązanie to należy zastosować do postanowienia dotyczącego wynagrodzenia likwidatora. Uchwała jest ważna, ponieważ rozstrzyga istotną wątpliwość procesową w zakresie zasad zaskarżania zażaleniem postanowienia w przedmiocie wynagrodzenia likwidatora, co do której brak regulacji.
Sprzedaż odziedziczonych działek a pozarolnicza działalność gospodarcza
Z wnioskiem o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej do fiskusa zwrócił się podatnik, który w 2017 r. otrzymał od rodziców w drodze darowizny nieruchomość stanowiącą działkę rolną. Przedmiotowa nieruchomość w latach 2017–2021 była w dzierżawie. Dzierżawca pobierał dopłaty bezpośrednie do gruntów, a właścicielowi płacił czynsz w kwocie 4800 zł rocznie plus podatek rolny. Na podstawie aneksu do umowy dzierżawy zawartego w połowie 2021 r., powierzchnia działki została zmniejszona do 1,62 ha, a czynsz odpowiednio pomniejszony. Właściciel nieruchomości wystąpił o decyzję o warunkach zabudowy, a następnie dokonał podziału nieruchomości na 35 działek wraz z dwiema drogami wewnętrznymi, mającymi na celu zapewnienie wydzielonym działkom dostępu do drogi publicznej. Część działek została przekazana nieodpłatnie na rzecz gminy celem poszerzenia przylegającej drogi gminnej. Właściciel nie doprowadził ani nie zamierzał doprowadzić do wydzielonych działek urządzeń infrastruktury technicznej ani też nie planował wykonać ogrodzenia. W 2021 r. sprzedał 3 działki bez warunków zabudowy. W 2022 r. po uzyskaniu warunków zabudowy, mężczyzna chciał sprzedać kolejne działki przy pomocy biura nieruchomości, a uzyskane środki przeznaczyć na własne cele mieszkaniowe i wtedy pojawiły się wątpliwości podatkowe.
Mężczyzna przyznał, że prowadzi działalność gospodarczą związaną z budową rurociągów przemysłowych i sieci rozdzielczych. Planował sprzedać 16 działek, przy czym planowanych do sprzedaży było jeszcze 7 działek. Podatnik oznajmił też, że jest współwłaścicielem domu jednorodzinnego, na który został zaciągnięty kredyt hipoteczny i że realizuje tam własne cele mieszkaniowe, zamieszkując w nim na stałe.
Kwotę ze sprzedaży działek chciał przeznaczyć na spłatę kredytu na dom, w którym aktualnie mieszka oraz przeprowadzenie wymaganych prac remontowo-wykończeniowych. Pozostałą kwotę ze sprzedaży działek planował przeznaczyć według ulgi mieszkaniowej na zakup mieszkania lub działki budowlanej wraz z budową domu mieszkalnego na potrzeby własne, w którym będzie mieszkał trzy lub więcej dni w tygodniu. Celem zakupu drugiej nieruchomości (lokalu mieszkalnego lub działki) miała być możliwość zamieszkania przez wybrane dni tygodnia w innym regionie i możliwość wykonywania zleceń w tym regionie.
W związku z powyższym mężczyzna zadał skarbówce pytania:
- Czy kwotę ze sprzedaży działek może wykorzystać w ramach ulgi mieszkaniowej na spłatę kredytu hipotecznego na dom jednorodzinny, w którym aktualnie mieszka oraz remont i rozbudowę tego domu?
- Czy pozostałą kwotę jaka pozostanie po sprzedaży działek, będzie mógł przeznaczyć na zakup mieszkania na potrzeby własne lub działki budowlanej wraz z budową domu na potrzeby własne?
Interpretacja fiskusa była negatywna. Organ uznał, że mężczyzna dokona sprzedaży w ramach działalności gospodarczej, a to przesądza o braku prawa do skorzystania z ulgi. Skarbówka dodała przy tym, że „prowadzenie działalności gospodarczej jest kategorią obiektywną, niezależnie od tego, jak działalność tę ocenia sam prowadzący ją podmiot i jak ją nazywa oraz, czy dopełnia ciążących na nim obowiązków z działalnością tą związanych. Zdaniem organu interpretacyjnego, w przedstawionej we wniosku sytuacji mamy do czynienia ze schematem określonych zachowań, których celem jest sprzedaż nieruchomości (działek gruntu) z zyskiem”.
Mężczyzna nie zgodził się z taką opinią i zaskarżył ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. Ten uznał, że spór sprowadza się do rozstrzygnięcia zagadnienia, czy planowana przez skarżącego sprzedaż działek, w okolicznościach opisanych we wniosku, będzie podlegała opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych w ramach pozarolniczej działalności gospodarczej – art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy z 26.7.2021 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2647; dalej: PDOFizU), jak uznał to organ interpretacyjny, czy do przychodów z odpłatnego zbycia nieruchomości (art. 10 ust. 1 pkt 8 PDOFizU), jak uważa skarżący. Po przeanalizowaniu okoliczności sprawy, skład orzekający stanął po stronie fiskusa.
Sprawa ostatecznie trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w wyroku z 16.5.2023 r., II FSK 21/23, Legalis, orzekł na korzyść mężczyzny. Organ zauważył, że na postawie ww. przepisów trudno wyinterpretować w sposób jednoznaczny, gdzie przebiega granica między tym, co stanowi obrót nieprofesjonalny, a tym co należy rozpoznawać jako czynności związane z prowadzeniem pozarolniczej działalności gospodarczej. Wskazując na orzecznictwo NSA stwierdził, że: „brak jest podstaw kwalifikowania do pozarolniczej działalności gospodarczej w rozumieniu art. 5a pkt 6 PDOFizU, podejmowanych przez podatnika czynności mieszczących się w zwykłym zarządzie własnym majątkiem, tzn. mających na celu prawidłowe gospodarowanie tym majątkiem oraz zaspokajanie potrzeb rodziny. Działań z zachowaniem – normalnych w takich przypadkach – reguł gospodarności nie należy z gruntu utożsamiać z działalnością gospodarczą”.
Samorządy mogą przejąć drogi
W środę wchodzi w życie ustawa mająca ułatwić gminom nabywanie własności nieruchomości zajętych pod ogólnodostępne drogi o utwardzonej powierzchni i pozostające w ich władaniu od co najmniej 20 lat, które dotychczas nie były zaliczone do dróg publicznych.
Zastępca burmistrza Zakopanego Tomasz Filar mówi, że miasto pozytywnie ocenia te przepisy, bo są odpowiedzią na realne problemy gmin. Jak wyjaśnia, często nawet przy próbach dokonania prac remontowych czy odśnieżenia pojawiały się wątpliwości, czy można w ten sposób wydawać samorządowe fundusze. Tego nie rozumieli jednak użytkownicy dróg. Na terenie Zakopanego jest co najmniej dziesięć dróg, które spełniają kryteria ustawy. Jeszcze we wrześniu miasto chce złożyć wnioski o uregulowanie stanu prawnego dwóch z nich.
Z kolei gmina Nozdrzec systematycznie podejmuje działania w celu uregulowania stanu prawnego dróg, m.in. poprzez komunalizację lub zasiedzenie, a mimo to w swoim zasobie posiada ok. 67 ha powierzchni dróg o niejasnym statusie.
Według dr Agnieszki Grabowskiej-Toś z Kancelarii Radców Prawnych Kania Stachura Toś, ekspertki Komitetu ds. Nieruchomości KIG, nie zawsze łatwo będzie stwierdzić, czy konkretna droga spełnia wszystkie warunki zawarte w ustawie. Problematyczne będzie także udowodnienie, że gmina władała taką drogą i np. utrzymywała ją i modernizowała.
Zgodnie z nowym prawem wójt, burmistrz lub prezydent miasta wniosek o wydanie decyzji o nabyciu nieruchomości może złożyć najpóźniej do końca 2035 r. Trudno jednak ocenić, ile takich wniosków zostanie złożonych, biorąc pod uwagę obecną sytuację finansową gmin i to, że jeśli znany jest dotychczasowy właściciel, użytkownik wieczysty lub osoba, której przysługuje ograniczone prawo rzeczowe do nieruchomości, przejście na gminę prawa własności następuje za odszkodowaniem.
Mecenas Grabowska-Toś podkreśla, że Związek Powiatów Polskich bezskutecznie postulował, aby nabycie przez gminę prawa własności tych nieruchomości odbywało się bez odszkodowania, tak jak zasiedzenie w dobrej wierze.
Prawo do wypłaty przez gminę odszkodowania za nieruchomości o nieuregulowanym stanie prawnym wygaśnie po upływie sześciu lat.
Podstawa prawna: Ustawa o szczególnych rozwiązaniach dotyczących regulacji stanu prawnego niektórych dróg ogólnodostępnych (Dz.U. z 2023 r. poz. 1722)
Historia pojazdu w mObywatelu
Resort cyfryzacji przedstawił w czwartek projekt zmian w rozporządzeniu w sprawie zakresu danych udostępnianych w postaci elektronicznej z centralnej ewidencji pojazdów. Przewiduje on, że aby uzyskać dostęp do historii pojazdu za pośrednictwem wspomnianej aplikacji, wystarczy podać numer rejestracyjny pojazdu oraz jego numer VIN (lub też numer nadwozia, podwozia czy ramy). Nie jest zaś konieczne podawanie daty pierwszej rejestracji. Ma to wynikać z faktu, że każdy użytkownik aplikacji został już wcześniej zweryfikowany, nie ma więc konieczności podawania tak dużej liczby danych.
Ponadto zmieniono brzmienie przepisów, tak by dostosować je do unijnych wymogów. Będzie teraz mówił o użytkowniku, który „został uwierzytelniony”, a nie „uwierzytelnił się” samodzielnie. Rozporządzenie w nowym brzmieniu ma wejść w życie 27 września br. Całkowity koszt dostosowania systemu do zmian ma wynieść niemal pół miliona złotych. Jak wskazano w ocenie skutków regulacji, obecnie mamy w Polsce 31 mln samochodów, których kupnem na rynku wtórnym mogą być zainteresowaniu obywatele.
W historii pojazdu można sprawdzić takie rzeczy jak: markę, kategorię, typ, model, wariant, wersję i rodzaj pojazdu, ale też jego przeznaczenie, rok produkcji i datę pierwszej rejestracji (w kraju lub za granicą). Inne dostępne tam informacje obejmują pojemność skokową i maksymalną moc silnika, rodzaj używanego paliwa oraz jego poziomy emisji CO2, a także średnie zużycie. Poznać można też liczbę miejsc (stojących i siedzących), masę własną oraz maksymalną dopuszczalną masę przyczepy, dopuszczalną ładowność i masę całkowitą; liczbę osi, ich rozstaw oraz największy dopuszczalny nacisk, odczyt licznika przebiegu pojazdu w momencie badania technicznego, datę wydania dowodu rejestracyjnego i karty pojazdu (lub ich wtórników), a także liczbę właścicieli i posiadaczy pojazdu wraz z określeniem daty ich zmiany oraz ich statusu prawnego. Potencjalny nabywca uzyska też informacje o kradzieży pojazdu, dowie się, w jakich województwach był on rejestrowany, pozna daty i przyczyny przerejestrowania, datę dopuszczenia do ruchu, terminy badań technicznych (i czy są one aktualne), a także o umowie obowiązkowego ubezpieczenia czy numerze świadectwa homologacji.
Zakaz reformationis in peius w sprawach o odszkodowanie za wywłaszczoną nieruchomość
Stan faktyczny
Wojewoda zezwolił na realizację inwestycji drogowej, polegającej na rozbudowie i przebudowie drogi krajowej. Ponieważ decyzja ta objęła m.in. działkę należącą do M.S. i A.S., organ orzekł o ustaleniu na ich rzecz odszkodowania z tytułu przejęcia z mocy prawa na rzecz Skarbu Państwa własności nieruchomości w kwocie 66,8 tys. zł. Podstawę do ustalenia wysokości odszkodowania stanowił operat szacunkowy, w którym wskazano, że nieużytkowana i niezabudowana nieruchomość była położona na terenie zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej. Ponieważ przeznaczenie działki zgodne z celem wywłaszczenia spowodowało zwiększenie jej wartości, wartość rynkową gruntu oszacowano w oparciu o transakcje nieruchomościami o przeznaczeniu pod drogi. M.S. i A.S. wnieśli odwołanie zarzucając rażące zaniżenie wartości nieruchomości, twierdzili bowiem, że powinna ona zostać wyceniona w oparciu o nieruchomości przeznaczone pod zabudowę komercyjną. Minister Rozwoju utrzymał w mocy decyzję Wojewody uznając, że operat spełnia wszystkie wymogi formalne, opiera się na prawidłowych danych, właściwym doborze nieruchomości podobnych oraz właściwym skorygowaniu przyjętych cech rynkowych.
Orzeczenie WSA
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzje organów obu instancji. Zgodnie z art. 12 ust. 5 ustawy z 10.4.2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 162; dalej: InwDrogPublU) do ustalenia wysokości i wypłacenia odszkodowania za nieruchomości przejęte dla celów realizacji inwestycji drogowej stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 344; dalej: GospNierU). Z art. 134 ust. 4 GospNierU wynika tzw. zasada korzyści, polegająca na tym, że jeżeli przeznaczenie nieruchomości, zgodne z celem wywłaszczenia, powoduje zwiększenie jej wartości, wartość nieruchomości dla celów odszkodowania określa się według alternatywnego sposobu użytkowania wynikającego z tego przeznaczenia. Zdaniem Sądu zasada ta podlega uszczegółowieniu w § 36 rozporządzenia Rady Ministrów z 21.9.2004 r. w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 555; dalej: WycenaNierR).
W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że organy błędnie szacowały wartość na podstawie § 36 ust. 4 WycenaNierR, podczas gdy zastosowanie powinien mieć § 36 ust. 3 WycenaNierR. Zastosowany przez organy przepis odnosi się wyłącznie do sytuacji gdy na realizację inwestycji drogowej została wywłaszczona lub przejęta nieruchomość, która na dzień wydania decyzji była przeznaczona pod inwestycję drogową lub zajęta w tym celu. Natomiast sporna nieruchomość znajdowała się w strefie mieszkalnej zabudowy jednorodzinnej, zatem należało zastosować regułę określoną w § 36 ust. 3 WycenaNierR, co oznacza szacowanie wartości nieruchomości z możliwością powiększenia ich wartości nie więcej niż o 50%, na podstawie badania rynku nieruchomości, czyli porównania cen transakcyjnych nieruchomości o dotychczasowym przeznaczeniu i przeznaczeniu drogowym.
Stosowanie reguł kolizyjnych
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania WSA w Warszawie. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że § 36 ust. 4 WycenaNierR nie może być traktowany jako przepis szczególny w stosunku do art. 134 ust. 4 GospNierU. Reguła kolizyjna lex specialis derogat legi generali ma zastosowanie wyłącznie w sytuacji, gdy norma szczególna nie jest normą niższego rzędu. Nadrzędne znaczenie ma bowiem hierarchiczna reguła kolizyjna, zgodnie z którą norma hierarchicznie wyższa uchyla normę hierarchicznie niższą, niezależnie od tego, w jakim czasie obie normy zostały wydane i bez względu na to, która z nich jest bardziej ogólna. W rezultacie w razie wątpliwości co do możliwości pogodzenia przepisów ustawy i rozporządzenia, bezwzględnie należy przyznać pierwszeństwo ustawie. Koncepcja przyjęta przez Sąd I instancji narusza jednak nie tylko zasadę hierarchiczności aktów prawnych, ale również wyrażoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP zasadę wyłączności ustawy w zakresie możliwości wprowadzania ograniczeń co do korzystania z prawa własności. W konsekwencji § 36 ust. 3 i 4 WycenaNierR mogą być interpretowane wyłącznie w taki sposób, w którym ustalenie wartości nieruchomości dla celów odszkodowania następuje w oparciu o nieruchomości o przeznaczeniu drogowym w każdym przypadku, gdy cel wywłaszczenia powoduje zwiększenie wartości wywłaszczanej nieruchomości, chyba że taki sposób ustalenia wartości nie jest możliwy z uwagi na brak nieruchomości podobnych.
Szacowanie nieruchomości o przeznaczeniu drogowym
NSA wyjaśnił, że jeśli oszacowanie wartości nieruchomości w oparciu o nieruchomości o przeznaczeniu drogowym jest możliwe, wówczas rzeczoznawca majątkowy w celu określenia wartości nieruchomości dla potrzeb ustalenia wysokości odszkodowania za nieruchomość wywłaszczoną w celu realizacji inwestycji drogowej, powinien określić wartość nieruchomości według aktualnego sposobu jej użytkowania, czyli przeznaczenia przed wywłaszczeniem. Następnie należy określić wartość nieruchomości według alternatywnego sposobu użytkowania wynikającego z przeznaczenia zgodnego z celem wywłaszczenia, czyli przeznaczenia drogowego. Kolejnym krokiem jest porównanie tych dwóch wartości w celu ustalenia, czy przeznaczenie zgodne z celem wywłaszczenia skutkuje zwiększeniem wartości. Proces ten kończy się wskazaniem większej z tych dwóch wartości, jako wartości rynkowej nieruchomości będącej podstawą do ustalenia wysokości odszkodowania. Skoro w rozpoznawanej sprawie rzeczoznawca majątkowy ustalił, że wartość nieruchomości o przeznaczeniu drogowym jest wyższa niż nieruchomości przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną, w świetle art. 134 ust. 4 GospNierU, w operacie szacunkowym prawidłowo jako podstawę do ustalenia odszkodowania przyjęto nieruchomości drogowe.
Zakaz reformationis in peius
NSA podkreślił, że zgodnie z art. 134 § 2 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 259) sąd nie może wydać orzeczenia na niekorzyść skarżącego, chyba że stwierdzi naruszenie prawa skutkujące stwierdzeniem nieważności zaskarżonego aktu lub czynności. Naruszenie zakazu reformationis in peius może nastąpić wówczas, gdy zawarte w wyroku oceny i zalecenia mogłyby w dalszym postępowaniu administracyjnym prowadzić do wydania aktu lub podjęcia czynności pogarszającej sytuację skarżącego w stosunku do tej, która wynika z zaskarżonego aktu. Ponieważ w tej sprawie skargę złożyli wyłącznie beneficjenci decyzji odszkodowawczej, uchylenie wydanych decyzji i nakazanie szacowania wartości nieruchomości w sposób określony w § 36 ust. 3 WycenaNierR zamiast w § 36 ust. 4 WycenaNierR, czyli w oparciu o nieruchomości o niższej wartości, oznacza wydanie wyroku na niekorzyść skarżących.
Nadchodzi koniec call-off stock w VAT
Zgodnie z art. 11 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 931; dalej: VATU), przez wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów za wynagrodzeniem rozumie się również przemieszczenie towarów przez podatnika podatku od wartości dodanej lub na jego rzecz, należących do tego podatnika, z terytorium państwa członkowskiego innego niż terytorium kraju na terytorium kraju, jeżeli towary te zostały przez tego podatnika na terytorium tego innego państwa członkowskiego w ramach prowadzonego przez niego przedsiębiorstwa wytworzone, wydobyte, nabyte, w tym również w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, albo zaimportowane, i towary te mają służyć działalności gospodarczej podatnika. To definicja tzw. nietransakcyjnego WNT. Istnieje od niej co prawda sporo wyłączeń (znajdziemy je w art. 12 VATU). Nie zmienia to jednak faktu, że często przemieszczenie towarów na terytorium kraju z innego państwa członkowskiego UE skutkuje koniecznością rozliczenia transakcji (a w konsekwencji także rejestracji VAT). Podobna zasada dotyczy zresztą przemieszczeń z kraju do innych krajów UE (nietransakcyjne WDT, o którym mowa w art. 13 ust. 1 VATU).
Panaceum na konieczność rejestracji w innym kraju UE w przypadku przemieszczeń towarów własnych jest stosowanie procedury call-off stock. Przemieszczenia towarów w procedurze magazynu typu call-off stock nie uznaje się za WNT ani WDT (zgodnie z art. 13a ust. 1 i art. 13h ust. 1 VATU). Zgodnie z art. 13b VATU (i odpowiednio art. 13i VATU), w przypadku call-off stock WNT (i odpowiednio WDT) uznaje się za dokonane w momencie przeniesienia na nabywcę prawa do rozporządzania towarami jak właściciel, o ile przeniesienie to nastąpi w terminie 12 miesięcy od dnia wprowadzenia towarów do magazynu w procedurze magazynu typu call-off stock (i przy spełnieniu szeregu sprecyzowanych w przepisach warunków). Tak rozumiany call-off stock został zharmonizowany na szczeblu UE wraz z wejściem w życie pakietu quick fix (a więc w praktyce od 1.1.2020 r.). Przyczyniło się to przynajmniej w teorii do wzrostu popularności tej instytucji (podobnie jak rozszerzenie zakresu jej stosowania również na towary handlowe). Call-off stock ma jednak także swoje słabsze strony. Ale nie czas i miejsce rozprawiać o tym.
Przemieszczenie towarów własnych: zmiany rewolucyjne
W przepisach Dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28.11.2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 347, s. 1; dalej: VATDyr) pojawią się nowe regulacje dotyczące procedury przemieszczania własnych towarów do innego państwa członkowskiego. Aby z nowej procedury skorzystać, podatnik powinien zgłosić państwu członkowskiemu identyfikacji rozpoczęcie i zakończenie prowadzenia swojej działalności. Identyfikacja podatnika korzystającego z niniejszej procedury szczególnej w odniesieniu do przemieszczeń własnych będzie miała miejsce do celów VAT wyłącznie w państwie członkowskim identyfikacji. Co więcej, podatnik korzystający z procedury szczególnej przekazywać będzie drogą elektroniczną państwu członkowskiemu identyfikacji deklarację VAT za każdy miesiąc, niezależnie od tego, czy przemieszczenia towarów objęte niniejszą procedurą szczególną miały miejsce. Specjalna deklaracja składana będzie do końca miesiąca następującego po upływie okresu rozliczeniowego objętego tą deklaracją.
W efekcie, będziemy mieli do czynienia z nową formułą zastosowania procedury OSS. Zwolnione z obowiązku raportowania będzie wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów w państwie członkowskim, do którego towary są wysyłane lub transportowane. Co najważniejsze, w konsekwencji nowych zasad nie będzie już obowiązku rejestracji VAT w kraju przeznaczenia towarów.
Komentarz
Jakkolwiek propozycja przepisów VAT in digital age eksponuje w zakresie przemieszczanych w ramach UE towarów kres procedury call-off stock należy zastanowić się, czy zmiana nie będzie znacznie dalej idąca. Przypomnijmy, że fundamentem call-off stock jest przemieszczenie w celu dokonania dostawy towarów innemu podatnikowi (z góry znanemu), który powinien pobrać towary z magazynu w ciągu 12 miesięcy od daty przemieszczenia. Naruszenie warunków call-off stock to obowiązek rejestracji VAT i wykazania WNT przez dostawcę.
Nowa procedura ma z kolei znaleźć zastosowanie do wszystkich przemieszczeń własnych towarów dokonywanych przez podatnika zarejestrowanego na potrzeby tej procedury (za wyjątkiem dóbr kapitałowych oraz towarów, w odniesieniu do których nie istnieje pełne prawo do odliczenia VAT). Wydaje się więc, że każde przemieszczenie towarów własnych będzie rozliczane w ten sposób. Pomijając fakt, że niektóre przemieszczenia (określone w art. 12 VATU dla WNT i w art. 13 ust. 3 VATU dla WDT) nie są uznawane za czynności opodatkowane i jak się wydaje – nadal nie będą też podlegać raportowaniu. Zmiana będzie więc bardzo daleko idąca i faktycznie wykraczająca poza materię właściwą składom konsygnacyjnym. Nowe rozwiązanie zdejmie z podatników przemieszczających towary własne odium rejestracji VAT w innych krajach unijnych.
A trzeba przyznać, że obowiązek ten jest rzeczywiście irracjonalny. Nowe przepisy stanowić będą nowe otwarcie dla szeregu biznesów wykorzystujących towary w innych krajach UE. Wyobraźmy sobie taką sytuację: podatnik przemieszcza do Niemiec rusztowania celem wykonywania usług budowlanych. Rusztowania mają w założeniu powrócić do kraju po wyświadczonej usłudze, co pozwoli na uniknięcie raportowania WDT / WNT (i uchroni podatnika przed rejestracją w Niemczech). Jednak rusztowania tak spodobały się niemieckiemu kontrahentowi, że chciałby je kupić od podatnika. Podatnik nie może ich jednak sprzedać. Dziś na przeszkodzie staje VAT, gdyż taka sprzedaż wymagałaby rejestracji na VAT w Niemczech. Co kuriozalne, wcale nie po to, aby wystawić fakturę z lokalnym podatkiem. Ale by… zaraportować WNT. Nowe rozwiązania zlikwidują ten absurd i chociażby z tego tylko powodu należy ocenić je pozytywnie. Nie chodzi więc o samą w sobie likwidację call-off stock. Ale o stworzenie takich ram prawnych, w których call-off stock po prostu przestanie być potrzebne.
Syn skorzysta z ulgi przez PIT ojca
Fiskus uważnie przygląda się podatnikom, którzy korzystają z ulg i zwolnień. I gdy tylko okaże się, że nie jest spełniony jakiś warunek, odmawia. Nie odpuszcza nawet dzieciom. Na szczęście nie zawsze skutecznie. Potwierdza to przypadek, jaki zasądził niedawno Naczelny Sąd Administracyjny.
Sprawa dotyczyła chłopca, który stracił matkę. Po niej odziedziczył udział w mieszkaniu. Zostało ono sprzedane, a ponieważ transakcja, co do zasady, podlegała PIT, ojciec małoletniego wszystkie pieniądze z niej rozliczył w swoim zeznaniu i skorzystał z tzw. ulgi mieszkaniowej. To zwolnienie dla osób, które zyski z opodatkowanej sprzedaży nieruchomości przeznaczają na własne cele mieszkaniowe. A pieniądze poszły na budowę nowego domu.
Schody zaczęły się wtedy, gdy fiskus uznał, że ojciec powinien złożyć odrębny PIT w imieniu syna. Rodzic to zrobił, ale w grudniu 2018 r. wystąpił w imieniu chłopca o stwierdzenie nadpłaty. Dalej uważał bowiem, że pieniądze ze sprzedaży mieszkania spadkowego przypadające na syna korzystały ze zwolnienia z art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT.
To nie przekonało fiskusa ani sądu pierwszej instancji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach zauważył, że ojciec małoletniego nabył ze swoją siostrą działkę, ale nie w imieniu syna. W ocenie WSA małoletni skarżący nie ma zatem żadnego tytułu prawnego ani do działek, ani do domu, który jest na nich posadowiony. A skoro tak, to poniesienie wydatków na budowę domu z pieniędzy dziecka należy traktować jako nakład na cudzą nieruchomość. To zaś nie przekłada się na spełnienie warunków ulgi. WSA nie przekonał też argument, że w sprawie ma zastosowanie reguła z art. 7 ust. 1 ustawy o PIT, który dotyczy rozliczania przychodów małoletnich.
Rację ojcu i chłopcu przyznał dopiero NSA. A kluczowy okazał się właśnie art. 7 ust. 1 ustawy o PIT, który – poza kilkoma wyjątkami – nakazuje doliczyć dochody małoletnich do dochodów rodziców. Tymczasem NSA uznał, że pieniądze, jakie małoletni uzyskał ze sprzedaży udziału w mieszkaniu po matce, nie mieszczą się w żadnym z tych wyjątków. I owszem, chłopiec sam nie spełniał warunków do skorzystania ze spornej ulgi, jednak w tym przypadku nie miał statusu podatnika, i jego dochód należało rozliczyć przez PIT ojca. A skoro tak, to w ocenie NSA rodzic, który spełniał warunki uzyskania ulgi, mógł w całości z niej skorzystać. Wyrok jest prawomocny.
Sygnatura akt: II FSK 191/21