Wynagrodzenie godziwe – definicja pojęcia

Istota sporu

Spór dotyczył wysokości miesięcznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe, wypadkowe, zdrowotne z tytułu zatrudnienia K.B. (dalej: Ubezpieczony) od 1.2.2021 r., kiedy to zawarto kwestionowany przez ZUS aneks do umowy o pracę, na mocy którego podwyższono płacę zasadniczą z kwoty 4200 zł do 11 200 zł brutto miesięcznie. Zdaniem ZUS wyłącznym celem zwiększenia wynagrodzenia była chęć uzyskania przez Ubezpieczonego świadczeń z ubezpieczenia chorobowego w zwiększonej wysokości, wyższej niż w czasie jego zatrudnienia w (…) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Ł. (dalej: Spółka lub Płatnik składek) od 1.10.2018 r. do 31.1.2021 r.

W prawie pracy obowiązuje zasada swobodnego kształtowania postanowień umownych, jednak bezsporne pozostaje, że wolność kontraktowa realizuje się tylko w takim zakresie, w jakim przewiduje to obowiązujące prawo. Należy bowiem pamiętać, że autonomia stron umowy w kształtowaniu jej postanowień podlega ochronie jedynie w ramach wartości uznawanych i realizowanych przez system prawa, a strony obowiązuje nie tylko respektowanie własnego interesu jednostkowego, lecz także wzgląd na interes publiczny.

Kwestią sporną w sprawie pozostawało zatem, czy zachodziły przesłanki do ustalenia, że Ubezpieczony powinien być objęty ubezpieczeniem społecznym z podstawą wymiaru składek, od jakiej Płatnik składek rozliczył składki, czy też – jak chciał tego ZUS – podstawa wymiaru składek powinna zostać obniżona. Należało zatem ustalić, czy postanowienia umowy o pracę były sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, tym samym czy były nieważne (art. 58 § 2 KC) – czy wysokość wynagrodzenia wypłacona Ubezpieczonemu za jego pracę była godziwa, to znaczy, czy wynagrodzenie to stanowiło ekwiwalentne wynagrodzenie do rodzaju, ilości i jakości pracy oraz wymaganych kwalifikacji.

Wynagrodzenie godziwe

SO stwierdził, że przewidziane w ww. aneksie do umowy o pracę wynagrodzenie za pracę przysługujące Ubezpieczonemu było adekwatne do powierzonych mu dodatkowo od 1.2.2021 r. zadań, obowiązków, kwalifikacji oraz wymiaru czasu pracy. Przyjęcie zatem przez ZUS, że w przypadku Ubezpieczonego podstawę wymiaru składek od 1.2.2021 r. stanowi kwota 4200 zł, jest stanowiskiem błędnym.

Ocena godziwości wynagrodzenia wymaga uwzględnienia okoliczności każdego konkretnego przypadku, a zwłaszcza rodzaju, ilości i jakości świadczonej pracy oraz wymaganych kwalifikacji (wyrok SN z 16.12.1999 r., I PKN 465/99, Legalis). Takie rozumienie godziwości wynagrodzenia odpowiada kryteriom ustalania wysokości wynagrodzenia z art. 78 § 1 KP, który nakazuje ustalenie wynagrodzenia za pracę tak, aby odpowiadało ono w szczególności rodzajowi wykonywanej pracy i kwalifikacjom wymaganym przy jej wykonywaniu, a także uwzględniało ilość i jakość świadczonej pracy. Do oceny ekwiwalentności wynagrodzenia należy stosować wzorzec, który w najbardziej obiektywny sposób pozwoli ustalić poziom wynagrodzenia za pracę o zbliżonym lub takim samym charakterze, który będzie uwzględniał również warunki obrotu i życia społecznego (wyrok SN z 23.1.2014 r., I UK 302/13, Legalis).

Pojęcie godziwości wynagrodzenia za pracę w prawie ubezpieczeń społecznych winno być zatem interpretowane przy uwzględnieniu wymogu ochrony interesu publicznego oraz zasady solidarności ubezpieczonych, gdyż podstawę wymiaru składki ubezpieczonego, będącego pracownikiem, stanowi wynagrodzenie godziwe, a więc należne, właściwe, odpowiednie, rzetelne, uczciwe i sprawiedliwe, zachowujące cechy ekwiwalentności do pracy.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Stanowisko SO

Odnosząc powyższe rozważania do ustalonego w sprawie stanu faktycznego, SO stwierdził, że ustalona wysokość wynagrodzenia Ubezpieczonego nie może zostać uznana za wygórowaną i stanowi wynagrodzenie godziwe oraz adekwatne do jakości i ilości pracy świadczonej przez Ubezpieczonego w zwiększonym wymiarze od 1.2.2021 r. Z ustaleń SO wynika, że początkowo Spółka była jedynie dystrybutorem w ramach sprzedaży bielizny innej spółki, dopiero w 2020 r. Płatnik składek podjął decyzję o rozszerzeniu działalności o sprzedaż i dystrybucję bielizny na własny rachunek, w związku z czym zapadła decyzja o powierzeniu Ubezpieczonemu od 1.2.2021 r. nowych obowiązków, sprowadzających się dodatkowo do nawiązania kontaktów z dostawcami zagranicznymi z Łotwy, co w konsekwencji faktycznie umożliwiło Spółce rozpoczęcie samodzielnej sprzedaży. Warto również dodać, że taki krok w strategii rozwoju Spółki zapoczątkowany został z inicjatywy samego Ubezpieczonego, co znalazło potwierdzenie w zeznaniach nie tylko jego i występującej w imieniu Płatnika składek R.B., ale i powołanych świadków. Materiał dowodowy zgromadzony w niniejszej sprawie wykazuje, że oprócz nawiązania kontaktów z nowymi dostawcami zagranicznymi z Łotwy Ubezpieczony zajmował się także usługami w zakresie doboru wzornictwa i kolorystyki oraz sprawował nadzór nad wprowadzaniem nowych modeli bielizny. Ustalenia SO wskazują, że z firmami łotewskimi Ubezpieczony kontaktował się zarówno osobiście na spotkaniach, jak i za pośrednictwem poczty elektronicznej, co obrazuje obszerna dokumentacja e-mail, znajdująca się w aktach sprawy, dotycząca prowadzonych przez niego rozmów z klientami zagranicznymi. Pozyskane przez Ubezpieczonego firmy łotewskie to: W., R., Orchidea. W ramach zakresu swoich obowiązków Ubezpieczony nadal, niezmiennie prowadził nadzór nad przedstawicielami handlowymi zatrudnionymi u Płatnika składek. Skoro Ubezpieczonego i Spółkę łączy kilkuletnia współpraca, a wcześniej nikt nie podejmował działań ukierunkowanych na pozyskanie dostawców zagranicznych, to nie może dziwić fakt podniesienia wynagrodzenia Ubezpieczonego.

Z uwagi na ww. okoliczności SO nie podziela stanowiska ZUS, którego argumentacja sprowadzała się do przedstawienia poszczególnych faktów dotyczących zatrudnienia Ubezpieczonego bez pogłębionej analizy, uwzględniającej w szczególności jego doświadczenie zawodowe, kwalifikacje, zakres obowiązków oraz zakres ich zmian w stosunku do okresu sprzed podpisania spornego aneksu. W ocenie SO praca, jaką realizował Ubezpieczony, była istotna z punktu widzenia interesów, a nawet bytu Płatnika składek, który przy tym posiadał wystarczające środki na wypłatę ustalonej kwoty wynagrodzenia. Podkreślić należy, że to na ZUS spoczywa obowiązek udowodnienia pozorności umowy lub jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego, w myśl art. 6 KC (wyrok SN z 15.2.2007 r., I UK 269/06, Legalis). Zdaniem SO ZUS w żaden sposób nie udowodnił, że zakwestionowany przez niego aneks do umowy o pracę był sprzeczny z zasadami współżycia społecznego.

Rozstrzygnięcie SO

Podsumowując, SO stwierdził, że na gruncie niniejszej sprawy nie może budzić wątpliwości fakt, iż postanowienia umowy o pracę ustalające nową wysokość wynagrodzenia Ubezpieczonego były ważne, gdyż nie były sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, by Ubezpieczony przed podwyżką wynagrodzenia planował swoją niezdolność do pracy, a na chorobę afektywną dwubiegunową cierpiał od lat. Określone wynagrodzenie nie było wygórowane, wziąwszy pod uwagę dotychczasowe doświadczenie w firmie, i stanowiło ekwiwalent wykonywanych obowiązków o zmienionym charakterze, co wynika ze zwiększonego stopnia trudności i odpowiedzialności.

Z uwagi na powyższe SO na podstawie art. 47714 § 2 KPC zmienił decyzję ZUS, ustalając miesięczną podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne z tytułu zatrudnienia Ubezpieczonego w okresie od 1.2.2021 r. do 31.3.2022 r. na kwotę 11 200 zł miesięcznie brutto.

Komentarz

Na tle stanu faktycznego ustalonego w rozpatrywanej sprawie SO dokonał oceny okoliczności w postaci podwyższenia wysokości wynagrodzenia Ubezpieczonego i jego nowej wysokości w kontekście cechy wynagrodzenia, jaką jest jego godziwość, zarówno z punktu widzenia prawa pracy, jak i prawa ubezpieczeń społecznych. SO podkreślił, że do dokonania takiej oceny uprawniony jest i ZUS, i sąd, a także wskazał, że należy jej każdorazowo dokonywać z uwzględnieniem konkretnych okoliczności rozpatrywanej sprawy. Mając na uwadze kryteria, takie jak rodzaj wykonywanej pracy i kwalifikacje wymagane przy jej wykonywaniu, a także ilość i jakość świadczonej pracy, co w kontekście Ubezpieczonego oznacza m.in.: jego dotychczasowe doświadczenie w Spółce, innowacyjność w Spółce jego obowiązków, zakres powierzonych mu zadań, samodzielność ich realizacji, zakres odpowiedzialności, wpływ jego pracy na sytuację Spółki na rynku, a także pracę w licznych delegacjach zagranicznych, poza dobowym wymiarem czasu pracy, SO uznał, że zarówno niespełna trzykrotna podwyżka wynagrodzenia, jak i jego nowa wysokość były w pełni uzasadnione.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Deweloperzy chcą zmian we wskaźniku miejsc postojowych

Trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o ograniczeniu biurokracji i barier prawnych (druk 3502). Autorzy zmian w przepisach z komisji nadzwyczajnej ds. deregulacji chcą, aby z istniejących przepisów usunąć obowiązujący deweloperów nakaz wyznaczania przynajmniej 1,5 miejsca parkingowego na jedno mieszkanie. Obostrzenie to zostało wprowadzone na skutek wejścia w życie ustawy z 26.1.2023 r. o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych (Dz.U. z 2023 r. poz. 803). Ten akt prawny nowelizował m.in. ustawę z 5.7.2018 r. o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących (Dz.U. z 2021 r. poz. 1538).

Kluczowa dla omawianego tematu zmiana nastąpiła na skutek dodania do art. 17 punktu 4a o brzmieniu: „Dla inwestycji mieszkaniowej określa się:

  1. minimalny udział powierzchni terenu biologicznie czynnego wynoszący co najmniej 25% powierzchni terenu inwestycji mieszkaniowej, przy czym co najmniej 50% terenu biologicznie czynnego stanowić ma ogólnodostępny, nieogrodzony, urządzony teren wypoczynku oraz rekreacji lub sportu, o którym mowa w ust. 4;
  2. minimalną liczbę miejsc postojowych wynoszącą co najmniej 1,5-krotność liczby mieszkań przewidzianej do realizacji w ramach inwestycji mieszkaniowej”.
Szkolenia zakresu prawa budowlanego i nieruchomości – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Wprowadzenie tej zmiany, zdaniem przedstawicieli branży deweloperskiej, spowodowało konieczność wstrzymania wielu inwestycji. W ich opinii takie rozwiązanie przekłada się na to, że efektywnie mniej posiadaczy aut może skorzystać z kupna miejsca postojowego. Z drugiej strony, konieczność zakupu np. 2 miejsc parkingowych przypisanych do jednego mieszkania powoduje znaczący wzrost kosztu samego lokalu. Ceny miejsca parkingowego w Warszawie, w zależności od lokalizacji inwestycji, a także umiejscowienia samego parkingu (na powierzchni ziemi albo w garażu podziemnym) wahają się od ok. 20 tys. zł nawet do ok. 80 tys. zł.

Polski Związek Firm Deweloperskich apelował o rezygnację z tego zapisu już na etapie prac nad poprzednią ustawą deregulacyjną, jednak bezskutecznie. Teraz ma nadzieję, że sytuacja ulegnie zmianie. Za koniecznością rezygnacji z obostrzenia opowiadają się także przedstawiciele Stowarzyszenia Architektów Polskich, Związku Miast Polskich, czy Związku Powiatów Polskich.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Na samorządowców zrzucono odpowiedzialność

Wszystkie gminy w Polsce do końca 2025 r. muszą uchwalić plany ogólne zastępujące studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. To przewiduje nowelizacja ustawy z 7.7.2023 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. z 2023 r. poz. 1688).

Andrzej Bąk ze Stowarzyszenia Urbaniści Polscy uważa, że sporządzenie nowych dokumentów w wymaganym czasie nie będzie łatwe, o czym stowarzyszenie informowało w trakcie procesu legislacyjnego.

Z kolei dr inż. Tomasz Majda, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, mówi, że od początku procedowania ustawy dotyczącej reformy planowania przestrzennego zwracano uwagę, że jest zbyt mało urbanistów, aby stworzyć plany ogólne dla wszystkich gmin na terenie Polski.

Towarzystwo Urbanistów Polskich ma obecnie 800 członków, a gmin w Polsce jest 2477. Do wykonania planów ogólnych potrzebni są praktykujący urbaniści.

Plan ogólny jako dokument nie będzie technicznie skomplikowany, co wynika z ustawy i projektu rozporządzenia, nad którym trwają prace. Mimo to gminy mogą zwlekać z ich uchwaleniem, ponieważ na samorządowcach będzie spoczywać ogromna odpowiedzialność związana z precyzyjnym wyznaczeniem granic stref np. wielofunkcyjnych z zabudową mieszkaniową czy produkcji rolniczej. Z zapisów planów ogólnych dotyczących m.in. wyznaczenia trwałych podziałów własnościowych na obszarze całej gminy będzie trudno się wycofać, a każda zmiana będzie bardzo kosztowna.

W tej kwestii już w kwietniu wypowiadał się wiceminister rozwoju Piotr Uściński. Jak zwracał uwagę, uchwalenie plan ogólnego wiąże się z podjęciem przez radę gminy decyzji, czasem trudnych, bo trzeba będzie rozstrzygnąć sprzeczne interesy mieszkańców.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Niejednokrotnie decyzje te będą dotyczyły majątku mieszkańców, zatem wyborców radnych. W ustawie zapisano, że nie będzie podstaw do odszkodowania, jeśli nieruchomość w wyniku ustalenia planu ogólnego straci na wartości. Prezes Majda ma w tej kwestii inne zdanie.

– Nie można zapisać, że ktoś utraci prawo do zabudowy działki i nikt za to nie poniesie odpowiedzialności – podkreśla po rozmowach z prawnikami. Jak uważa, jeśli sprawy trafią do sądów, to te będą w takich wypadkach najprawdopodobniej zasądzały od gmin odszkodowania na rzecz właścicieli działek.

Stowarzyszenie Urbaniści Polscy zapowiada, że będzie organizować szkolenia zarówno dla swoich członków, jak i dla samorządów. Jak dodaje, nie ma jeszcze pełnej wiedzy o wprowadzanych zmianach, choćby z powodu braku kompletu niezbędnych rozporządzeń wykonawczych, jest więc więcej pytań i wątpliwości niż gotowych odpowiedzi, co z kolei rodzi obawy.

Rozterki mają także samorządy. W Warszawie po kilku latach przerwano prace nad studium, które wskutek reformy planistycznej obowiązywałoby zaledwie przez rok. Są gminy, które już pytają urbanistów o tworzenie planów ogólnych, a może się okazać, że samorządy czeka praca nad kolejnymi dokumentami.

Tomasz Majda zwraca uwagę, że plany ogólne mają być oparte na strategiach rozwoju gminy bardziej złożonych niż te obecne, najpierw więc należałoby opracować nowe strategie. Co prawda, znacznie wydłużyłoby to czas wejścia w życie planów ogólnych, ale opracowanie planów w zgodności ze studiami gmin, które ustawa likwiduje, a dopiero później dbanie o zgodność strategii z planami ogólnymi będzie niezgodne z logiką ustawy.

W planach ogólnych, które będą aktami prawa miejscowego, powstaną strefy planistyczne, m.in. strefa wielofunkcyjna z zabudową mieszkaniową wielorodzinną lub jednorodzinną, strefa usługowa czy produkcji rolniczej. Możliwe jest także określenie wymaganej od działki odległości do szkoły podstawowej czy obszarów zieleni publicznej.

Reforma planowania przestrzennego ma na celu ograniczenie rozprzestrzeniania zabudowy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Czym jest informacja przetworzona?

Opis okoliczności faktycznych

M.B. (skarżący) zwrócił się do gminy G. o przesłanie na adres mailowy informacji w zakresie obecnego stanu zadłużenia gminy G. w zakresie opłat za dostarczony węgiel oraz skanów wszystkich faktur wystawionych gminie w 2022 r. przez dostawców wraz z potwierdzeniami zapłaty, a także zestawienia, ile węgla dostarczono do gminy G. w 2022 r. dla poszczególnych kotłowni. W odpowiedzi na powyższy wniosek organ wezwał stronę m.in. do wykazania szczególnej istotności dla interesu publicznego przetworzenia informacji publicznej w związku ze złożeniem wniosku o dostęp do informacji przetworzonej. Następnie organ I instancji w drodze decyzji odmówił udostępnienia wnioskowanej informacji publicznej w całości.

Stanowisko organu i SKO

Organ stwierdził, że udzielenie odpowiedzi wymaga zaangażowania intelektualnego, organizacyjnego, kadrowego potrzebnego na przygotowanie przetworzonej informacji, w tym m.in. czasu na odnalezienie, skompletowanie poszczególnych dokumentów oraz podjęcia czynności umożliwiających jej udostępnienie w sposób wskazany we wniosku, co wymaga wykonania szeregu czynności technicznych, w tym przetworzenia informacji oraz wytworzenia nowej informacji (tworzenia nowej informacji, nieistniejącej w chwili skierowania wniosku, a także opracowania wydruków z dwóch programów księgowych celem identyfikacji pozycji księgowych każdej faktury, odrębnie dla każdej kotłowni; odszukania, wypięcia z segregatorów wszystkich faktur oraz potwierdzeń zapłaty z różnych kont dla wszystkich wymienionych we wniosku kotłowni). Wyszukanie żądanej informacji wymaga dużego nakładu czasu wielu osób, głównie wydziału finansowego, oderwania ich od przypisanych kompetencji i zadań. Biorąc powyższe pod uwagę, organ uznał, że żądana informacja dotyczy informacji przetworzonej, a nie prostej. Strona nie odpowiedziała na wezwanie, nie wykazała szczególnie istotnego interesu publicznego, w związku z tym brak jest zdaniem organu I instancji podstaw do uznania, że w sprawie zachodzi kwalifikowana szczególna istotność dla interesu publicznego.

Po rozpatrzeniu odwołania SKO utrzymało w mocy zaskarżoną decyzję. W uzasadnieniu skargi strona wskazała, że przedmiotem wniosku było udzielenie informacji prostych. Istniały one w chwili złożenia wniosku, a ich udostępnienie wymagało jedynie przedsięwzięcia czynności technicznych. Realizacja wniosku nie wymagała w ocenie strony wytworzenia nowej jakościowo informacji.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Stanowisko WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił zaskarżoną decyzję oraz utrzymaną nią w mocy decyzję organu I instancji.

WSA wskazał, że w sprawie nie jest sporne, iż wniosek skarżącego został skierowany do podmiotu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej ani też że dotyczył takiej informacji. Sporne jest zaś, czy zasadnie została ona uznana przez organ za informację przetworzoną, czego konsekwencją było wezwanie strony do wykazania szczególnej istotności dla interesu publicznego, a wobec tego, że tej nie wykazała – wydanie decyzji o odmowie udostępnienia żądanej informacji. Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 1 DostInfPubU prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego. Ustawa rozróżnia więc informację prostą i przetworzoną. I właśnie charakter informacji, jakiej żądał skarżący, tj. czy jest to informacja prosta (jak twierdzi skarżący), czy przetworzona (jak podnosi organ), jest zasadniczym zagadnieniem spornym w przedmiotowej sprawie.

Pod pojęciem informacji prostej rozumie się informację, którą podmiot zobowiązany może udostępnić w takiej formie, w jakiej ją posiada, i nie jest to związane z koniecznością poniesienia kosztów lub znacznego nakładu pracy, trudnych do pogodzenia z bieżącym funkcjonowaniem jednostki. Natomiast informacja przetworzona w chwili złożenia wniosku nie istnieje. Jej wytworzenie wymaga przeprowadzenia przez podmiot zobowiązany pewnych czynności analitycznych, organizacyjnych i intelektualnych w oparciu o posiadane informacje proste. Pojęcie informacji przetworzonej nie posiada definicji legalnej. Można jednak założyć, że taką cechę posiadają dane publiczne proste, które wymagają dokonania obliczeń, analiz, zestawień, porównań, połączonych z zaangażowaniem w ich pozyskanie określonych środków osobowych i finansowych organu, innych niż te wykorzystywane w bieżącej działalności, i wówczas uzyskują walor informacji przetworzonej. W związku z powyższym w ocenie WSA nie ma podstaw do uznania, że żądanie przez stronę informacji, jaki jest obecny stan zadłużenia gminy G. w zakresie opłat za dostarczony węgiel, także w latach wcześniejszych, i wniosek o przesłanie skanów wszystkich faktur wystawionych gminie w 2022 r. przez dostawców wraz z potwierdzeniami zapłaty stanowi informację przetworzoną.

Co prawda organ podał, że niezbędne jest opracowanie wydruków z dwóch programów księgowych, ale trudno przyjąć, aby stanowiło to poważny nakład pracy. Sam organ wskazał, że są to wydruki. Trudno też uznać za przetworzenie informacji wypięcie z segregatorów faktur oraz potwierdzeń zapłaty. Są to czynności proste, niewymagające wysiłku intelektualnego ani zaangażowania poważnych sił i środków. Jeśli zaś chodzi o sporządzenie zestawienia ilości węgla dostarczonego do gminy dla poszczególnych kotłowni, organ w żaden sposób nie wykazał, że jest to informacja przetworzona. Stwierdził jedynie, że jest to tworzenie nowej informacji, nieistniejącej w chwili skierowania wniosku w takim kształcie i postaci, jakiej oczekuje wnioskodawca. Dodał, że wyszukanie żądanej informacji wymaga dużego nakładu czasu dla wielu osób, głównie wydziału finansowego, oderwania ich od przypisanych kompetencji i zadań. Sam fakt nieistnienia informacji w momencie składania wniosku jeszcze nie świadczy o tym, że jest to informacja przetworzona. Organ winien wykazać, jaki nakład środków i pracy, zestawień, porównań oraz analiz uzasadnia uznanie tej informacji za przetworzoną. Wskazano, że pracownicy muszą przeznaczyć wiele czasu na przygotowanie informacji. Nie wiadomo, ile to czasu i z czego to wynika. Aby więc sąd mógł skontrolować pogląd organu, że przedmiotem wniosku w zakresie zestawienia ilości węgla dostarczonego do gminy jest informacja przetworzona, organ będący adresatem wniosku winien swoje stanowisko szczegółowo uzasadnić w decyzji. Organy tego nie wykazały.

W sprzeczności z zasadą prawa do informacji publicznej pozostaje kwalifikowanie informacji publicznej jako informacji przetworzonej tylko z uwagi na fakt, że jest ona przygotowywana dla wnioskującego podmiotu przez czynności polegające na odnalezieniu odpowiednich dokumentów, sporządzeniu ich kopii, nawet jeśli są one czasochłonne i wymagają zwiększonego nakładu środków osobowych. Czynności te stanowią proste czynności kancelaryjno-biurowe o charakterze technicznym. W tej sytuacji należy wykluczyć, aby wymagały one dokonania przez organ odpowiednich operacji myślowych: analiz, obliczeń, zestawień czy wyciągów, a zatem działania intelektualnego na zbiorze informacji prostych prowadzącego do przekształcenia zbioru tych informacji w nową jakościowo informację przetworzoną.

Komentarz

Jednym z najczęstszych argumentów organów administracji żądających wylegitymowania się przez wnioskodawcę szczególnie istotnym interesem publicznym (a w konsekwencji najczęściej odmawiających udostępnienia informacji publicznej) jest powoływanie się na konieczność dokonania czynności biurowych związanych ze zwiększonym nakładem pracy pracowników w celu „wytworzenia” wnioskowanej informacji publicznej. Jak wynika z wyroku, kryterium rozróżnienia między informacją prostą a przetworzoną nie stanowi sama konieczność przedsięwzięcia dodatkowych czynności, nawet długotrwałych i angażujących, ale ich skala. Nie ma zatem możliwości niejako automatycznego kwalifikowania konkretnej czynności (np. zebrania wyciągów z segregatorów) jako prowadzącej do stworzenia informacji przetworzonej, ale konieczna jest każdorazowa weryfikacja okoliczności danej sprawy. Dokonanie bowiem takich samych czynności może z uwagi na ich zakres i intensywność być kwalifikowane odmiennie. Istotne jest również, że to na organie ciąży obowiązek udowodnienia, że skala czynności i zakłóceń organizacyjnych związanych z analizą czy gromadzeniem informacji prostych w efekcie prowadzi do powstania informacji przetworzonej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kawa w biurze poprawia wydajność zespołu

Kawa, soki, owoce, orzeszki – takie frykasy zapewnia swojemu personelowi spółka z branży informatycznej. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdził, że może je rozliczyć w kosztach CIT. Przekonał go argument, że napoje i przekąski poprawiają atmosferę w biurze oraz wydajność załogi.

O interpretację wystąpiła spółka akcyjna, zajmująca się tworzeniem programów komputerowych. W swojej siedzibie udostępnia różne zakąski i napoje bezalkoholowe. Są to m.in. orzeszki, paluszki, wafle ryżowe, owoce, warzywa, kawa, herbata, woda, soki. Korzysta z nich cały personel. Zarówno etatowcy, jak i zatrudnieni na zleceniach czy prowadzący własną działalność współpracownicy. Spółka podkreśla jednak, że nie ma żadnej możliwości weryfikowania, kto ile zjadł i wypił. Napoje i przekąski są wyłożone w ogólnodostępnych miejscach i można z nich korzystać w trakcie pracy oraz podczas przerw.

Czy wydatki na smakołyki można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów? Spółka twierdzi, że tak i przedstawia kilka argumentów. Wskazuje, że udostępnienie jedzenia i picia ogranicza przerwy na przygotowywanie posiłków, co pozwala personelowi skupić się na wykonywaniu powierzonych zadań. Wspólna konsumpcja sprzyja integracji, wymianie pomysłów i kreowaniu nowych rozwiązań. Wpływa na polepszenie relacji w firmie. Zapewnienie przekąsek powoduje, że personel jest dowartościowany, pracownicy i współpracownicy mają poczucie, że są istotnym ogniwem w strukturach przedsiębiorstwa. Utrwala to ich przywiązanie do firmy. Dzięki temu spółka może utrzymać kluczowy zasób ludzki, od którego kompetencji i zaangażowania uzależniona jest jej pozycja na rynku. Jest to szczególnie ważne w branży IT, gdzie mamy do czynienia z dużą rotacją personelu. W tej branży świadczenia dla załogi stanowią powszechny standard. Niezapewnianie przekąsek i napojów niewątpliwie obniżyłoby atrakcyjność spółki jako pracodawcy.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Firma dodaje, że benefity mają na celu podwyższenie standardów pracy oraz poprawę atmosfery panującej w biurze. W efekcie zwiększa się wydajność i efektywność personelu. Załoga jest bardziej zmotywowana, szybciej i lepiej pracuje. Przekłada się to na korzyści ekonomiczne.

Zdaniem spółki, w tej sprawie nie ma zastosowania przepis wyłączający z kosztów wydatki na reprezentację. Oznacza ona bowiem budowanie pozytywnego wizerunku wobec kontrahentów. Natomiast pracownicy i współpracownicy nie są kontrahentami (rozumianymi jako podmioty, do których skierowana jest oferta sprzedaży), tylko częścią firmy.

Co na to fiskus? Najwyraźniej całkowicie przekonały go argumenty spółki, bo zrezygnował z uzasadnienia interpretacji, potwierdzając tylko, że wydatki na napoje i przekąski można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów.

Warto jednak wspomnieć, że skarbówka nie zawsze jest tak łaskawa w sprawie rozliczania wydatków na prowadzących własne biznesy współpracowników.

Numer interpretacji: 0111-KDIB2-1.4010.329.2023.1.AJ

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zielone cło liczone od zatruwania klimatu

W początku października zacznie obowiązywać pierwszy etap unijnego mechanizmu dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (ang. Carbon Border Adjustment Mechanism – CBAM). To nowe narzędzie polityki klimatycznej UE, obliczone na promowanie handlu produktami wytworzonymi z niską emisją dwutlenku węgla.

Bariera ekologiczna

Docelowo, tj. od 2025 r., CBAM ma polegać na tym, że firmy, które zdecydują się na import określonych towarów spoza UE, wytwarzanych w sposób wysoko emisyjny, będą musiały kupować specjalne certyfikaty. Ich wartość ma zależeć – w uproszczeniu mówiąc – od tego, jak wiele dwutlenku węgla dostało się do atmosfery przy produkcji danego towaru. W ten sposób import takich towarów będzie obciążony swoistym cłem, choć niepłatnym przy odprawie celnej. System CBAM nie obejmie handlu wewnątrz UE. Wyłączono z niego także kraje Europejskiego Obszaru Gospodarczego, tj. Islandię, Liechtenstein, Norwegię i Szwajcarię.

Na razie jednak wchodzą w życie tylko obowiązki statystyczne. Otóż importerzy niektórych wyrobów stalowych i aluminiowych, cementu, energii elektrycznej, a także wodoru będą musieli przedstawiać Komisji Europejskiej kwartalne raporty dotyczące importu takich towarów. Pierwszy taki raport powinien obejmować okres od 1.10.2023 r. do 31.12.2023 r. i być złożony do końca stycznia 2024 r. Importerzy powinni w nim zawrzeć m.in. dane o skali importu takich towarów, a także o emisji dwutlenku węgla „wbudowanej” w jednostkę towaru. Unijne rozporządzenie 2023/956 w sprawie CBAM przewiduje konkretnie podawanie „ton emisji ekwiwalentu dwutlenku węgla na tonę każdego rodzaju towarów” albo na każdą kilowatogodzinę prądu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Importerzy do rejestru

Kolejnym etapem wdrażania tego systemu ma być obowiązkowa rejestracja wszystkich podmiotów zajmujących się importem towarów objętych tym reżimem. Wniosek w tej sprawie trzeba będzie złożyć do „właściwego organu”, przy czym rozporządzenie odsyła w tej sprawie do decyzji państw członkowskich.

W Polsce na razie jeszcze nie wydano przepisów, które by to określiły.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Rafał Zajączkowski, doradca podatkowy, partner associate w Deloitte

Mechanizm CBAM zakłada nałożenie specyficznego rodzaju kosztu na wybrane produkty sprowadzane spoza UE, których wytworzenie wiąże się z wysoką emisyjnością dwutlenku węgla i niektórych innych gazów cieplarnianych. Różnica w stosunku do zwykłych opłat celnych polegać będzie nie tylko na tym, że koszty CBAM nie będą ponoszone bezpośrednio podczas importu. Wyliczenie należności CBAM będzie znacznie bardziej skomplikowane niż cła, bo trzeba będzie uwzględniać między innymi skalę emisji przypadającą na importowane produkty oraz koszt specjalnych certyfikatów CBAM, których cena będzie powiązana z ceną certyfikatów ETS. Dlatego firmy sprowadzające m.in. wyroby stalowe, aluminiowe, energię elektryczną, nawozy mineralne czy cement spoza UE już dziś powinny powiadomić swoich kontrahentów o stopniowym wdrażaniu systemu i uzyskać od nich dane dot. emisyjności.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rewolucja w kompensacji szkód zdrowotnych

Poszkodowany pacjent ma wybór: dochodzić odszkodowania w sądzie albo wystąpić o świadczenie kompensacyjne. Wszystko za sprawą wchodzącej w życie w środę nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta oraz niektórych innych ustaw. Za zakażenie w szpitalu, nieprawidłową lub opóźnioną diagnozę czy źle przeprowadzony zabieg chorzy będą mogli dochodzić maksymalnie 200 tys. zł rekompensaty, bez wykazania winy. Za śmierć bliskiego na skutek błędu medycznego będzie można otrzymać 100 tys. zł.

Ma być taniej…

Nowe regulacje mają mieć zastosowanie do błędów, do których doszło 7.9.2023 r. lub później. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy zdarzenie medyczne nastąpiło przed dniem wejścia w życie nowelizacji, ale wnioskodawca dowiedział się o jego negatywnych konsekwencjach już po dniu, w którym nowe przepisy zaczęły obowiązywać. Reguły te dotyczą jednak tylko zdarzeń w szpitalu podczas udzielenia świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Wniosek może być złożony w terminie roku od dnia, w którym wnioskodawca dowiedział się o zdarzeniu, nie później niż po trzech latach. Postępowanie jest tanie. Złożenie wniosku podlega opłacie w wysokości 300 zł.

– Ze względu na niskie koszty i trzymiesięczny czas rozpatrywania wniosku nowa ścieżka uzyskiwania rekompensat może cieszyć się zainteresowaniem pacjentów. Jej sukces zależy jednak od tego, w jaki sposób rzecznik będzie interpretował definicję zdarzenia medycznego. Jest ona dość skomplikowana – mówi Jolanta Budzowska, radca prawny.

Zgodnie z ustawą zdarzenie medyczne to zaistniałe w trakcie udzielania lub w efekcie udzielenia bądź zaniechania udzielenia świadczenia zdrowotnego zakażenie pacjenta biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenie jego ciała lub rozstrój jego zdrowia albo śmierć, których z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć w przypadku udzielenia świadczenia zdrowotnego zgodnie z aktualną wiedzą medyczną albo zastosowania innej dostępnej metody diagnostycznej lub leczniczej, chyba że doszło do dających się przewidzieć normalnych następstw zastosowania metody, na którą pacjent wyraził świadomą zgodę.

– Kryteriów oceny, czy dana sytuacja jest zdarzeniem medycznym, jest więc wiele. Narzucają konieczność dokonywania wielopoziomowych analiz. A opiniowaniem wniosków zajmować się ma zaledwie 20 osób, w tym co najmniej 15 lekarzy, przy czym trzyosobowy zespół ma na wydanie ekspertyzy jedynie dwa miesiące – zaznacza mec. Budzowska.

Przypominając, że problem rzetelności i czasu opiniowania przez biegłych jest od lat nierozwiązany zarówno w sądach i prokuraturach, jak i w działających na podstawie dotychczasowych regulacji wojewódzkich komisjach ds. orzekania o błędach medycznych.

– Te ostatnie miały zaś korzystać z biegłych, nad którymi pieczę sprawował nikt inny jak rzecznik praw pacjenta – mówi Jolanta Budzowska.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

…i szybciej

Nowy Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych ma zapewnić pacjentom i ich rodzinom szybką wypłatę rekompensat za zdarzenia medyczne. Postępowania przed sądami ciągną się kilka, a nawet kilkanaście lat. Wniesienie do sądu sprawy o odszkodowanie lub zadośćuczynienie będzie wykluczać rozpatrzenie wniosku przez rzecznika praw pacjenta. Przyjęcie świadczenia kompensacyjnego będzie zaś równoznaczne ze zrzeczeniem się wszelkich innych roszczeń.

Przy ustalaniu wysokości świadczenia kompensacyjnego będzie uwzględniany charakter następstw zdrowotnych oraz stopień dolegliwości wynikających ze zdarzenia.

Postępowanie jest dwuinstancyjne. Od decyzji rzecznika wnioskodawcy przysługuje odwołanie do Komisji Odwoławczej do spraw Świadczeń z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych. Wniesienie odwołania podlega opłacie w wysokości 200 zł.

Podstawa prawna: Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. z 2023 r. poz. 1675).

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Odpowiedzialność karna a wiek sprawcy

Opis stanu faktycznego

Sąd Rejonowy w S. wyrokiem z 27.2.2020 r., II K 577/19, uznał D.G. za winnego tego, że w nocy z 12 na 13.8.2017 r. w B., na terenie ośrodka wczasowego, działając wspólnie i w porozumieniu z I.A. i D.D., włamał się do baru, skąd dokonał zaboru w celu przywłaszczenia pieniędzy i innych przedmiotów łącznej wartości 1700 zł, tj. czynu z art. 279 § 1 KK, za który wymierzył mu karę roku pozbawienia wolności, przy czym wykonanie kary – w oparciu o przepis art. 69 § 1 i 2 KK, art. 70 § 2 KK i art. 73 § 2 KK – warunkowo zawiesił na okres próby wynoszący 5 lat, oddając w tym okresie oskarżonego D.G. pod dozór kuratora sądowego.

Powyższy wyrok uprawomocnił się 6.3.2020 r. i nie był przez strony zaskarżony.

Kasację od tego wyroku wniósł na korzyść skazanego Prokurator Generalny, zarzucając rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów art. 10 § 1 i 2 KK w zw. z art. 1 § 1 pkt 2 i art. 5 ustawy z 26.10.1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 969; dalej: NielU) oraz art. 13 NielU w zw. z art. 18 § 1 pkt 2 NielU, a ponadto art. 4 ust. 1 ustawy z 30.8.2013 r. o zmianie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich oraz innych ustaw (Dz.U. z 2013 r. poz. 1165), przez skazanie oskarżonego D.G. za czyn z art. 279 § 1 KK i wymierzenie mu, bez nadzwyczajnego złagodzenia, kary roku pozbawienia wolności z zastosowaniem dobrodziejstwa warunkowego zawieszenia wykonania tej kary na okres próby wynoszący 5 lat oraz orzeczenie środków probacyjnych i środka kompensacyjnego mimo to, że oskarżony w chwili popełnienia zarzucanego mu czynu nie ukończył 17. roku życia.

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu kasacji Prokuratora Generalnego uchylił zaskarżony wyrok i na podstawie art. 537 § 2 KPK w zw. z art.17 § 1 pkt 2 KPK umorzył postępowanie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest oczywiście zasadna i jako taka podlega uwzględnieniu w trybie art. 535 § 5 KPK.

Stosownie do treści art. 10 § 1 KK – na zasadach określonych w Kodeksie karnym odpowiada ten, kto popełnił czyn zabroniony po ukończeniu 17 lat. Bezspornie oznacza to, że odpowiedzialność karną określoną w Kodeksie karnym ponosi sprawca, który w czasie popełnienia czynu zabronionego miał ukończone 17 lat. W odniesieniu do tej zasady ustawodawca wprowadził dwie modyfikacje. Pierwsza polega na tym, że wyjątkowo sprawca, który nie ukończył 17 lat, a ukończył lat 15 i popełnił czyn wyczerpujący znamiona jednego z enumeratywnie wskazanych przestępstw (tj. czyn z art. 134 KK, art. 148 § 1, 2 lub 3 KK, art. 156 § 1 lub 3 KK, art. 163 § 1 lub 3 KK, art. 166 KK, art. 173 § 1 lub 3 KK, art. 197 § 3 lub 4 KK, art. 223 § 2 KK, art. 252 § 1 lub 2 KK oraz art. 280 KK), może odpowiadać na zasadach określonych w Kodeksie karnym, jeżeli okoliczności sprawy oraz stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności, jeżeli poprzednio stosowane środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne (art. 10 § 2 KK). Druga modyfikacja związana z ponoszeniem odpowiedzialności na zasadach przewidzianych w Kodeksie karnym została określona w art. 10 § 4 KK, gdzie ustawodawca dopuścił – przy spełnieniu określonych warunków – możliwość odpowiadania sprawcy, który popełnił występek po ukończeniu 17 lat, lecz przed ukończeniem przez niego 18. roku życia, na podstawie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Nie ulega wątpliwości, że D.G. urodził się 4.2.2001 r. Czyn przypisany zaskarżonym kasacją wyrokiem popełnił on w nocy z 12 na 13.8.2017 r. Zestawienie tych dat czyni uprawnionym wniosek, że w chwili popełnienia zarzuconego, a następnie przypisanego D.G. przestępstwa wyczerpującego ustawowe znamiona występku z art. 279 § 1 KK miał on ukończone 16 lat, 6 miesięcy i 8 dni.

Mając zatem na względzie przywołaną już treść art. 10 § 1 KK a contrario, stwierdzić należało, że D.G. z uwagi na to, iż w czasie popełnienia owego czynu nie ukończył lat 17, nie mógł odpowiadać w przedmiotowym postępowaniu na zasadach określonych w Kodeksie karnym. Równocześnie nie mógł wobec niego mieć zastosowanie tryb przewidziany w art. 10 § 2 KK, gdyż czyn mu przypisany nie należał do kategorii przestępstw wymienionych w tym przepisie.

W tej sytuacji Sąd Rejonowy w S. miał obowiązek rozważyć, czy wobec D.G. należało zastosować obowiązujące wówczas przepisy NielU. Zgodnie z normą wyrażoną w art. 1 § 1 pkt 2 NielU przepisy tej ustawy stosuje się w zakresie postępowania w sprawach o czyny karalne w stosunku do osób, które dopuściły się takiego czynu po ukończeniu 13 lat, ale nie ukończyły lat 17.

Równocześnie poza sporem pozostaje, że postępowanie karne przeciwko D.G. zostało wszczęte już po ukończeniu przez niego 18. roku życia. Dopiero bowiem 8.8.2019 r. został mu przedstawiony i ogłoszony zarzut popełnienia czynu z art. 279 § 1 KK. Tym samym w chwili wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego miał ukończone 18 lat i 6 miesięcy. Zgodnie natomiast z treścią art. 18 § 1 pkt 2 NielU wobec nieletniego, który dopuścił się czynu karalnego, o którym mowa w art. 1 § 2 pkt 2 NielU, tj. przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, i postępowanie przeciwko niemu wszczęto po ukończeniu przez niego 18 lat, sądem właściwym do rozpoznania sprawy jest sąd właściwy według przepisów Kodeksu postępowania karnego. Przepis ten, jak wielokrotnie podkreślał Sąd Najwyższy w wydanych orzeczeniach, miał jednak charakter jedynie normy procesowej, wskazującej na właściwość sądu rozstrzygającego sprawę, natomiast podstawę prawną rozstrzygnięć o możliwej do orzeczenia wobec takiego sprawcy karze przewidzianej w Kodeksie karnym stanowił przepis art. 13 NielU.

Sąd Najwyższy w wyroku z 21.9.2011 r., III KK 234/11, Legalis, zasadnie zauważył, że: „Jedynie procesowy charakter art. 18 NielU sprawia, iż przewidziane w tym przepisie prawo do rozpoznania sprawy przez sąd właściwy miejscowo i rzeczowo w oparciu o przepisy Kodeksu postępowania karnego nie zwalnia tego sądu od obowiązku stosowania reguł materialnoprawnych. Jedną z nich określa norma art. 13 NielU”. Podobne stanowisko Sąd Najwyższy zaprezentował w wyroku z 3.9.2015 r., V KK 249/15, Legalis, podkreślając przy tym, że: „Przepis art. 18 § 1 pkt 2 NielU ma charakter procesowy i przez to nie zwalnia w żaden sposób sądu właściwego według przepisów Kodeksu postępowania karnego od obowiązku stosowania reguł materialnoprawnych określonych w tej ustawie. Nie pozbawia zatem osoby – sprawcy czynu zabronionego statusu nieletniego w postępowaniu, które – po spełnieniu określonych w tym przepisie warunków – będzie się toczyło przed sądem właściwym według przepisów KPK (…)”. Przepis art. 13 NielU zakładał, że w sytuacji gdy wobec nieletniego, który dopuścił się czynu karalnego, o którym mowa w art. 1 § 2 pkt 2 lit. a NielU, ale w chwili orzekania ukończył lat 18, zachodzą podstawy do orzeczenia umieszczenia w zakładzie poprawczym – sąd rodzinny mógł wymierzyć karę, gdy uznał, że stosowanie środków poprawczych nie byłoby już celowe. Wówczas, wydając wyrok skazujący, sąd zobowiązany był również do zastosowania wobec oskarżonego nadzwyczajnego złagodzenia kary. Przepis ten pozwalał więc na wydanie wobec nieletniego sprawcy czynu karalnego, który w dacie orzekania przez sąd właściwy według przepisów Kodeksu postępowania karnego miał już ukończone 18 lat, wyroku skazującego i wymierzenie kary (według reguł określonych w Kodeksie karnym), ale z obligatoryjnym zastosowaniem instytucji nadzwyczajnego złagodzenia kary.

Komentarz

Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że Sąd Rejonowy w S. – orzekając 27.2.2020 r. o odpowiedzialno­ści karnej D.G. za popełniony przez niego, jako nieletniego (po ukończe­niu lat 13, a przed ukończeniem 17 lat życia), występek z art. 279 § 1 KK, niebędący czynem enumeratywnie wymienionym w art. 10 § 2 KK – powinien postępowanie to umorzyć wobec stwierdzenia zaistnienia negatywnej przesłanki procesowej przewidzianej w art. 17 § 1 pkt 2 KPK w postaci ustalenia, że ustawa stanowi, iż sprawca nie popełnia przestępstwa, ewentualnie powinien w oparciu o przepis art. 5 NielU skierować sprawę do właściwego sądu rodzinnego celem rozważenia zasadności zastosowania środków prawnych przewidzianych w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich (w dacie orzekania oskarżony ukończył 19 lat, a nie ukończył 21. roku życia, co już obecnie nastąpiło). Z tych względów należało uwzględnić kasację, uchylić zaskarżony nią wyrok i umorzyć postępowanie wobec D.G.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Deepfake w kampanii to krok w stronę nieznaną prawu

Platforma Obywatelska wypuściła spot wyborczy, w którym wykorzystała głos premiera Mateusza Morawieckiego czytającego e-mail jego rzekomego autorstwa.

Jak podkreśla Michał Kłopotek z LEGAL Kancelarii Prawnej, kwalifikacja prawna deepfake jest prosta za sprawą kodeksu wyborczego.

– Trzeba zbadać zaledwie dwie przesłanki. Po pierwsze, czy został on użyty w materiale wyborczym, którym jest każdy pochodzący od komitetu upubliczniony i utrwalony przekaz informacji mający związek z zarządzonymi wyborami. W szczególności plakaty, ulotki i hasła, a także wypowiedzi lub inne formy agitacji. A po drugie, czy deepfake jako taki materiał zawiera nieprawdziwe informacje – wyjaśnia radca prawny. I precyzuje, że jeśli odpowiedź na te pytania jest twierdząca, kandydat lub pełnomocnik komitetu wyborczego może złożyć do sądu wniosek o wydanie orzeczenia.

Przez pryzmat przepisów kodeksu wyborczego można zatem rozważać, czy np. w spocie wykorzystującym deepfake powinna zostać umieszczona adnotacja na ten temat.

– Dla podstawowego zagadnienia: czy materiał wyborczy zawiera prawdziwe czy nieprawdziwe informacje, wiadomość ta w aspekcie prawnym jest istotna. Z pewnością dlatego wyciągnięto wnioski i asekuracyjnie po pewnym czasie zaczęto ją w spocie PO zamieszczać – podkreśla Michał Kłopotek.

Ekspert zwraca również uwagę, że użycie wizerunku mówiącego premiera miało stanowić o autentyczności materiału.

– Gdyby wykorzystać postaci bajkowe czy fikcyjne głosy na przykład lektora, Pinokia czy Kaczora Donalda – abstrahując od zagadnienia praw autorskich do tychże postaci – przekaz nie byłby bezpośredni. Byłby satyrycznym pastiszem. Co przeciętnemu odbiorcy nie kojarzyłoby się z prawdą, ale z humorystycznym paszkwilem – wyjaśnia.

Jak przy tym wskazuje, nie bez znaczenia jest, iż autentyczność maili mających pochodzić ze skrzynki ministra nie została dotąd potwierdzona.

– Z pewnością ten aspekt, na równi z kalkulacją agitacyjno-polityczną, powoduje, że dotychczas żaden z potencjalnie zainteresowanych komitetów nie podjął kroków prawnych – podsumowuje specjalista.

O braku przepisów – zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym – mówi też dr Michał Nowakowski, radca prawny i specjalista od nowych technologii.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

– Mimo braku regulacji Unia Europejska ma bardzo jasne, choć jeszcze nie w pełni ukształtowane legislacyjnie podejście do kwestii projektowania i używania systemów sztucznej inteligencji. W czerwcu pojawiła się kolejna wersja projektu rozporządzenia z 2021 r. dotyczącego AI. Jego przepisy wyraźnie wskazują zasady, które powinny przy tym obowiązywać. To nie tylko technologia, ale i etyka, wiarygodność czy odpowiedzialność – ocenia specjalista.

Precyzuje przy tym, że idąc tym tropem, należałoby przynajmniej poinformować odbiorcę, kto jest autorem takiego materiału, i wyjaśnić, że został on wygenerowany przez system.

– Mówi się także o konieczności stosowania odpowiednich oznaczeń. I choć projekt zakłada pewne wyłączenia, np. dla swobody wypowiedzi czy satyry, to granica nie jest (jeszcze) wyraźna – dodaje.

Sprawę spotu rozważa też przez pryzmat przepisów dotyczących ochrony wizerunku, którego częścią może być głos. Zaznacza jednak, że prawo dopuszcza możliwość jego rozpowszechnienia bez zgody samego zainteresowanego, na przykład polityka.

– Pojawiają się jednak wątpliwości, czy osobie publicznej powinno się przypisywać wypowiedzenie konkretnych słów, jeżeli nie ma co do tego absolutnej pewności. I to nawet kiedy jest ona ich domniemanym autorem i pochodzą one z wiarygodnych źródeł – tutaj także granice dopiero wytworzy praktyka sądowa i doktryna – wyjaśnia radca prawny. Jego zdaniem w tym przypadku również powinno pojawić się oznaczenie, że materiał został wygenerowany.

Najważniejsze wydaje się zatem być w porządku wobec adresatów przekazywanych treści.

– Unijne przepisy wskazują też na zasadność stosowania dobrych praktyk i kodeksów etycznych, chociaż te ze względu na swój subiektywizm i dobrowolność mogą nie zawsze dawać pożądane rezultaty – mówi ekspert.

I wskazuje przede wszystkim na zasadę przejrzystości, czyli w praktyce informowania nas, jako odbiorców, z czym tak naprawdę mamy do czynienia.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rozpoczął się powrót pracowników do firm

Od 7.4.2023 r. obowiązują nowe regulacje dotyczące wykonywania obowiązków na odległość.

W efekcie uchylone zostały przepisy o telepracy. Zamiast nich w Kodeksie pracy pojawiła się praca zdalna. Jest nią całkowite lub częściowe wykonywanie obowiązków w miejscu wskazanym przez pracownika i każdorazowo uzgodnionym z pracodawcą, w tym w mieszkaniu, m.in. z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Powstała też możliwość wykonywania pracy zdalnej na polecenie pracodawcy wydawane na czas określony, w sytuacjach wyjątkowych, tj. w okresie obowiązywania stanu nadzwyczajnego, zagrożenia epidemicznego albo epidemii oraz działania siły wyższej.

Ciąża i małe dziecko

Wniosek o pracę zdalną trzeba natomiast uwzględnić m.in. gdy pracownica jest w ciąży, zatrudniony wychowuje dziecko do ukończenia przez nie czwartego roku życia (chyba że nie będzie to możliwe ze względu na organizację pracy lub jej rodzaj). Pracownik może też wnosić okazjonalnie o wykonywanie swoich obowiązków na odległość (w wymiarze 24 dni w roku). W takim przypadku jednak bez formalności ani obowiązków stosowanych do właściwej pracy zdalnej.

Nowe przepisy miały być odpowiedzią na rosnące zainteresowanie wykonywaniem zadań służbowych na odległość wśród pracowników oraz na większą otwartość pracodawców na tę formę realizacji obowiązków. Okazuje się jednak, że po okresie pandemii coraz więcej firm decyduje się na powrót do biur. Często w trybie hybrydowym. Na taki krok zdecydowała się niedawno m.in. Wirtualna Polska.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Prawne aspekty

Radca prawny Łukasz Kuczkowski, partner w kancelarii Raczkowski, tłumaczy, że powrót do biura i związane z nim kwestie prawne zależą w dużej mierze od momentu, w którym doszło do uzgodnienia pracy zdalnej.

– Jeżeli miało to miejsce w trakcie zatrudnienia, to pracodawca zawsze ma prawo ją zakończyć i wezwać pracownika do biura – mówi mecenas.

Jak wskazuje, może to nastąpić w dwojaki sposób.

– Po pierwsze, strony mogą porozumieć się co do powrotu. Pracodawca i pracownik swobodnie określają wówczas np. dzień, w którym to nastąpi – tłumaczy ekspert.

Dalej zwraca uwagę, że firma może również jednostronnie wystąpić o zaprzestanie wykonywania pracy zdalnej.

– W takim przypadku następuje powrót do biura na dotychczasowych warunkach. Strony powinny określić wówczas jego termin, nie dłuższy jednak niż 30 dni od dnia otrzymania wniosku przez pracownika w tej sprawie. Jeżeli jednak nie dojdą do porozumienia, to zatrudniony jest zobowiązany wrócić do biura następnego dnia po upływu 30-dniowego terminu liczonego od dnia otrzymania pisma. Pracodawca może je złożyć elektronicznie albo w formie papierowej – analizuje mec. Kuczkowski.

Jak tłumaczy, pracownik nie ma wyboru i musi wrócić do pracy w biurze, inaczej naruszy warunki zatrudnienia, a to może się skończyć rozwiązaniem umowy czy karą porządkową.

Nieco inaczej sprawa wygląda, jeżeli do uzgodnienia pracy na odległość doszło przy zawieraniu pierwszej umowy. Wówczas powrót do firmy wymaga już, co do zasady, zgody pracownika.

– Przedsiębiorstwo nie ma możliwości skorzystania z jednostronnego wniosku o zaprzestanie wykonywania pracy zdalnej – twierdzi mec. Kuczkowski.

Jak wskazuje, z uwagi na to, że forma świadczenia obowiązków jest w tym wypadku zwykłym warunkiem zatrudnienia, to pracodawca może go wypowiedzieć – tak jak inne kwestie dotyczące pracy czy płacy.

– Wymaga to jednak istnienia ważnej przyczyny – dodaje.

Natomiast w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą czy pracujących na podstawie umów-zleceń powyższe zasady nie obowiązują.

– Strony powinny zatem określić w umowie miejsce wykonywania czynności i zasady jego zmiany. Mają tutaj dużą swobodę. Co do zasady jednak powrót do biura będzie wymagał ich zgody – mówi.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Sebastian Sala, dyrektor biznesowy branży usług wspólnych w agencji rekrutacyjnej Antal

Myślę, że obecny odwrót od całkowitej pracy zdalnej na rzecz modelu hybrydowego to jednak w mniejszym stopniu kwestia braku zaufania do pracowników czy przywiązania do starych reguł. Jeszcze kilka lat temu byłbym skłonny przypisać temu twierdzeniu większą wagę. Wskazywał na to też początek pandemii, kiedy praca zdalna została poniekąd wymuszona przez wirusa i wówczas liczba spotkań w formie online, która miała na celu kontrolę pracowników, była bardzo duża. Z biegiem czasu zaczęło się to jednak zmieniać.

Obecnie decyzje o powrocie do zakładu na dzień lub dwa w tygodniu mają moim zdaniem inne podłoże. Pracodawcy zauważyli, że zaczęły zacierać się relacje z firmą, co skłania pracowników do częstszej zmiany pracy. Powołują się także na ograniczoną możliwość wymiany myśli i pomysłów, które często wywiązywały się spontanicznie. W niektórych zawodach czynnikiem decydującym mogły być też kwestie słabszej wydajności.

Z tego, co jednak obserwuję, to praca hybrydowa jest kompromisem pomiędzy oczekiwaniami pracowników, którzy chcą pracować z domu, a potrzebami pracodawców, którzy woleliby mieć ich na miejscu. Wydaje mi się, że firmy nie posuną się dalej i nie nakażą bezwarunkowych powrotów. Jeżeli będą próbować, to stracą pracowników. Praca zdalna stała się bowiem swoistym benefitem pracowniczym, który jest ważnym czynnikiem branym pod uwagę przy podejmowaniu zatrudnienia w danym miejscu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź