Wakacje od ZUS z mankamentami

Do konsultacji trafił właśnie projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który reguluje wakacje od składek dla przedsiębiorców.

Zgodnie z projektowanymi przepisami mikroprzedsiębiorcy raz w roku będą mogli złożyć wniosek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o zwolnienie z opłacania składek na obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne i rentowe, wypadkowe, chorobowe (jeżeli wcześniej zadeklarowali jego opłacanie), a także należności na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy. Takie wolne od ZUS potrwa maksymalnie miesiąc. Chociaż w założeniach do projektu zapisano trzymiesięczny okres zwolnienia. W tym czasie, zgodnie z nowymi przepisami, składki na ubezpieczenia społeczne będą pokrywane z budżetu państwa.

Zdaniem dr Tomasza Lasockiego z WPiA Uniwersytetu Warszawskiego jakkolwiek pomoc przedsiębiorcom to słuszny cel, jednak trzeba zastanowić się, czy zostało wybrane najlepsze narzędzie, aby go osiągnąć.

Są ciemne strony

– Projekt jest skierowany tylko do mikroprzedsiębiorców. To nietrafne kryterium. Takie pojęcie zostało wprowadzone do celów statystycznych i nie powinno być stosowane do nadawania uprawnień – mówi dr Tomasz Lasocki.

Jak podkreśla, z ulgi wyłączeni zostaną m.in. twórcy i artyści.

– Ponadto zgodnie z definicją zawartą w ustawie – Prawo przedsiębiorców, mikroprzedsiębiorcą jest firma, która zatrudniała średniorocznie mniej niż dziesięciu pracowników. Oznacza to, że jeżeli ktoś zatrudniał dwadzieścia osób na umowach zlecenia, będzie w uprzywilejowanej sytuacji, bo załapie się na zwolnienie, a ten, który oferował umowy o pracę, nie – mówi dr Lasocki. Podkreśla, że przez to udzielanie tej pomocy stanie się także bardziej skomplikowane.

– Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie bowiem musiał weryfikować takie przesłanki jak liczba pracowników, czy dany podmiot spełnia kryteria pomocy de minimis oraz czy roczny obrót netto takiego przedsiębiorcy nie przekracza równowartości 2 mln euro – wskazuje dr Lasocki.

Zwraca jednocześnie uwagę, że zwolnienie ze składek nie będzie rozwiązaniem tylko dla najuboższych.

– W projekcie nie ma kryterium wielkości przychodów lub dochodów (poza wspomnianymi 2 mln euro) , które uprawniałoby do ulgi. W efekcie nawet przedsiębiorcy, którzy radzą sobie na rynku wyśmienicie, będą mogli z tego skorzystać. Oznacza to, że wszyscy jako społeczeństwo dołożymy się do ich składek – wyjaśnia.

Zauważa jednocześnie, że jest to rozwiązanie niekorzystne dla kobiet w ciąży prowadzących własny biznes, które deklarują wyższą niż minimalna podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe.

– Budżet pokryje składki, ale tylko w najniższej wysokości. A to obniży takim osobom zasiłek – wskazuje.

Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy HRK Payroll Consulting, liczy z kolei na to, że to dopiero początek większych systemowych zmian w obszarze ubezpieczeń społecznych, które czekają przedsiębiorców w najbliższych latach.

– Na pewno taka ulga była najprostsza i najszybsza do wdrożenia. Mam jednak poczucie, że przedsiębiorcy bardziej czekają na zmiany w składce zdrowotnej, którą na ich niekorzyść zmienił tzw. Polski Ład, aniżeli na miesięczny urlop od składek – wskazuje.

Zwraca jednocześnie uwagę na duże koszty całej operacji.

– W 2024 r. wyniosą one ok. 1,73 mld zł według szacunków ministerstwa. To sporo, biorąc pod uwagę korzyści płynące z tego rozwiązania. Na pewno jednak mniej niż w pierwszym wariancie, kiedy proponowano trzy miesiące bez składek w roku – wskazuje.

Zdaniem eksperta, propozycja nie wpłynie raczej znacząco na poprawę sytuacji przedsiębiorcy w kryzysie finansowym.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Na przyszłość

Dr Tomasz Lasocki uważa, że zamiast dodatkowo komplikować system, warto byłoby go uprościć, osiągając te same cele.

– Można obniżyć składkę tak, aby płatnik opłacał ją od minimalnego wynagrodzenia. Efekt ekonomiczny będzie podobny, a samo rozwiązanie prostsze zarówno dla zainteresowanych jak i ZUS. I nie spowoduje niepotrzebnych sporów sądowych – wyjaśnia.

Z kolei dla przedsiębiorców o nieregularnych przychodach rozwiązaniem byłoby uprawnienie do przesunięcia płatność jednej składki w roku (na ubezpieczenia społeczne i zdrowotnej) nawet o sześć miesięcy.

Zdaniem dr Lasockiego najlepszym rozwiązaniem byłyby jednak zmiany systemowe.

– Przedsiębiorca mógłby opłacać należności do ZUS np. od części dochodu lub ograniczonego przychodu, z zastrzeżeniem rocznej minimalnej kwoty, od której należałoby składkę opłacić. Ta suma mogłaby docelowo odpowiadać rocznemu minimalnemu wynagrodzeniu, a w pierwszym okresie prowadzenia firmy ów dolny limit powinien być zmniejszony – mówi.

Etap legislacyjny: projekt skierowany do konsultacji

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Podstawa przeprowadzenia na nowo przewodu w całości

Opis stanu faktycznego

A.S. został oskarżony o to, że w okresie od 20.9.2018 r. do 28.1.2019 r. oraz od 25.7.2019 r. do 29.10.2019 r., w L. bez wymaganej prawem koncesji urządzał i prowadził gry hazardowe na automatach wbrew dyspozycjom art. 2 ust. 3, 4 i 5, art. 3, art. 4, art. 6 ust. 1 i 4, art. 9, 14 ust. 1, art. 23 ustęp 1,1a i 4, art. 23a ust. 1 i 2 ustawy z 10.11.2009 r. o grach hazardowych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 227; dalej: GryHazardU) tj. o czyn z art. 107 § 1 KKS w zw. z art. 18 § 3 KK, w zw. z art. 20 § 2 KKS.

Sąd Rejonowy w L. wyrokiem z 31.1.2023 r., IX K 353/21, uznał oskarżonego za winnego popełnionych czynów objętych aktem oskarżenia oraz każdy z czynów zakwalifikował z art. 107 § 1 KKS, i za każdy z nich, na podstawie art. 107 § 1 KKS, wymierzył oskarżonemu karę 50 stawek dziennych grzywny licząc po 150 zł za każdą stawkę, które – na podstawie art. 40 § 1-3 KKS w zw. z art. 86 § 1 i 2 KK – połączył, orzekając karę łączną 75 stawek dziennych grzywny po 150 zł stawka.

Od tego wyroku apelację wniósł obrońca oskarżonego, który – podnosząc zarzuty obrazy przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia (art. 4 KPK w zw. z art. 7 KPK, w zw. z art. 410 KPK), błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, a mającego wpływ na treść wyroku oraz rażącej niewspółmierności kary – wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez uniewinnienie oskarżonego od zarzucanych mu czynów, ewentualnie wymierzenie oskarżonemu kary grzywny w najniższym ustawowym wymiarze, połączenie kar grzywny i orzeczenie kary łącznej z zastosowaniem zasady absorbcji.

Sąd Okręgowy w L. wyrokiem z 29.6.2023 r., XI Ka 541/23, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Rejonowemu w L. ponownego rozpoznania.

Wyrok Sądu odwoławczego został zaskarżony przez prokuratora, który we wniesionej skardze sformułował zarzut naruszenia art. 437 § 2 zdanie drugie in fine KPK, polegającego na uchyleniu wyroku Sądu Rejonowego w L. z 31.1.2023 r., IX K 353/21, oraz przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania w sytuacji, gdy nie wystąpiła żadna z przewidzianych w tym przepisie przesłanek do uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, gdyż postępowanie to ma w istocie dotyczyć uzupełnienia postępowania dowodowego i konieczności ponownej oceny przeprowadzonych dowodów. Na podstawie tego zarzutu autor skargi wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w L. w całości i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu skargi wniesionej przez prokuratora na wyrok Sądu Okręgowego w L. z 29.6.2023 r., XI Ka 541/23, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w L. do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego skarga zasługuje na uwzględnienie, albowiem zasadnie wskazano w niej na obrazę art. 437 § 2 KPK.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego powszechnie akcentuje się, że zgodnie z art. 539a § 3 KPK skarga od wyroku sądu odwoławczego uchylającego wyrok sądu I instancji i przekazującego sprawę do ponownego rozpoznania może być wniesiona wyłącznie z powodu naruszenia art. 437 KPK lub z powodu uchybień określonych w art. 439 § 1 KPK. Zawarty w tym przepisie zwrot „wyłącznie” oznacza, że określony w nim katalog podstaw wniesienia skargi ma charakter zamknięty i ogranicza się do dwóch uchybień: zaistnienia bezwzględnych przyczyn odwoławczych oraz naruszenia art. 437 § 2 zdanie drugie KPK. Zgodnie z tym ostatnim przepisem uchylenie orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania limitowane jest wystąpieniem wypadków z art. 439 KPK, art. 454 KPK lub koniecznością przeprowadzenia przewodu w całości. W razie stwierdzenia konkretnych treściowych braków części dowodów osobowych i nieosobowych, Sąd II instancji był zarówno uprawniony, jak i zobowiązany do tego, by czynności dowodowe autonomicznie przeprowadzić, skoro aktualnie obowiązujące regulacje postępowania odwoławczego, w tym wynikające z art. 452 KPK, wskazują na znaczne możliwości orzekania reformatoryjnego sądu odwoławczego, także w oparciu o dowody przeprowadzone wyłącznie w tej fazie postępowania. Zmiana wyroku sądu I instancji, także zresztą utrzymanie go w mocy, wykluczona jest jedynie wówczas, gdyby w postępowaniu odwoławczym należało przeprowadzić przewód sądowy w całości, a więc przeprowadzić wszystkie dowody na nowo (wyrok Sądu Najwyższego z 13.4.2022 r., I KS 3/22; zob. też np. wyrok Sądu Najwyższego z 12.5.2022 r., I KS 15/22, Legalis).

W rozpoznawanej sprawie, Sąd odwoławczy wydał orzeczenie kasatoryjne, uznając, że zachodzi potrzeba przeprowadzenia na nowo przewodu sądowego w całości. W tym kontekście warto przytoczyć pogląd zaprezentowany w orzecznictwie, zgodnie z którym przeprowadzenie przewodu na nowo w całości jest konieczne wówczas, gdy sposób przeprowadzenia dowodów przez sąd a quo dotknięty jest tego typu wadliwościami, że samo częściowe tylko uzupełnienie postępowania dowodowego przez dodatkowe przeprowadzenie dowodów przez instancję odwoławczą byłoby niewystarczające, a to właśnie z powodu uchybień w zakresie sposobu przeprowadzenia całego postępowania dowodowego przed sądem pierwszej instancji (wyrok Sądu Najwyższego z 16.11.2022 r., I KS 24/22, Legalis; zob. też: wyrok Sądu Najwyższego z 11.1.2023 r., I KS 35/22, Legalis).

Sąd ad quem zwrócił uwagę na nieprzesłuchanie części świadków – funkcjonariuszy Urzędu Celno-Skarbowego w B. oraz B.T. Stwierdził, że nie jest możliwa kontrola odwoławcza ustalenia co do działania oskarżonego we współsprawstwie z inną, ustaloną osobą z uwagi na brak wskazania przez Sąd a quo jakiegokolwiek dowodu takiego ustalenia przy niewskazaniu w uzasadnieniu kontrolowanego wyroku danych personalnych tej osoby. Nic jednak nie stało na przeszkodzie by przesłuchać ww. świadków na rozprawie apelacyjnej w celu zbadania, czy wraz z dowodami przeprowadzonymi przez Sąd pierwszej instancji, istnieją podstawy do przypisania oskarżonemu sprawstwa przestępstwa skarbowego w kształcie wynikającym z treści sentencji wyroku Sądu meriti, albo też innego, ale mieszczącego się w granicach zakreślonych aktem oskarżenia. Możliwe było też zweryfikowanie ustalenia co do występowania osoby współdziałającej z oskarżonym i w tym celu przeprowadzenia niezbędnych dowodów. Jest to zresztą kwestią drugorzędną w sprawie, skoro nawet w przypadku braku możliwości poczynienia takich konkretnych ustaleń możliwe byłoby zmodyfikowanie opisu czynu przez wskazanie, że A.S. np. współdziałał „z inną osobą”. Wydanie wyroku kasatoryjnego w oparciu o przesłankę określoną w art. 437 § 2 zd. II in fine KPK nie znajdowało zatem podstaw w realiach procesowych niniejszej sprawy.

W konsekwencji doszło do obrazy art. 437 § 2 KPK, co wobec braku innych przesłanek do wydania przez Sąd odwoławczy orzeczenia o charakterze kasatoryjnym, implikowało konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym Sądowi Okręgowemu w L. Sąd ten dokona rzetelnej weryfikacji oceny dowodów przeprowadzonej przez Sąd pierwszej instancji i w zależności od jej rezultatu przeprowadzi niezbędne dowody, a wynik analizy szczegółowo przedstawi w uzasadnieniu wyroku, jeśli takie będzie sporządzone.

Komentarz

Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się następujące twierdzenie. Otóż, mimo uznania przez Sąd drugiej instancji braków postępowania dowodowego za istotne, jednak nie uzasadniały one potrzeby przeprowadzenia przewodu sądowego na nowo w całości. Sąd Okręgowy stwierdził jedynie, że w aktualnym stanie materiału dowodowego niemożliwa jest prawidłowa kontrola instancyjna zaskarżonego wyroku z uwagi na konieczność przeprowadzenia szeregu nowych dowodów wymagających ich poszukiwania, niemożliwe było uzupełnienie postępowania dowodowego na etapie postępowania odwoławczego. Byłoby to zdaniem tego Sądu zastępowanie Sądu I instancji w podstawowych czynnościach procesowych, a przecież rolą Sądu II instancji jest „kontrola prawidłowości procedowania”. Należy wyraziciela tego poglądu wyprowadzić z błędu przypominając, że w aktualnym stanie prawnym rola Sądu odwoławczego nie ogranicza się wyłącznie do funkcji kontrolnej orzeczenia Sądu pierwszej instancji. A contrario, wobec szerokich możliwości wydania orzeczenia reformatoryjnego ma on nie tylko prawo, ale i obowiązek prowadzić postępowanie dowodowe w bardzo szerokim zakresie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Obowiązkowy KSeF od 2026 r.

Zgodnie z art. 106ga ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), od 1.7.2024 r. podatnicy są obowiązani wystawiać faktury ustrukturyzowane przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur. Emocje związane z ww. przepisem nabrały jednak nowego wymiaru w wyniku briefingu Ministerstwa Finansów z 19.1.2024 r. Zgodnie z dokonaną zapowiedzią, termin ten nie jest jednak realny. Gdzieniegdzie słychać pomruki niezadowolenia, częściej jednak dźwięk strzelających korków od szampana. Jedno jest pewne – to niepewność co dalej (choć zdanie te brzmi jak filozoficzny oksymoron). W poniższym tekście spróbujemy więc uporządkować fakty bo tylko na ich podstawie można próbować wyciągnąć jakiekolwiek wnioski odnośnie obowiązkowego e-fakturowania.

Z formalnego punktu widzenia

Na dziś, przepisy ustawy z 16.6.2023 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1598) nadal obowiązują. Bazując na samej tylko treści Dziennika Ustaw, obowiązkowy KSeF wejdzie więc w życie 1.7.2024 r. Nic nie wiadomo o jakichkolwiek pracach legislacyjnych, a przecież zmiana ww. przepisów wymaga uchwalenia nowej ustawy (co trwa). Nie można wykluczyć także, że ów proces nie będzie przebiegał płynnie (możliwe jest chociażby veto Prezydenta RP). Potencjalne uchylenie przepisów ustawowych rozporządzeniem brzmi jak zamach na reguły praworządności (choć nie takie rzeczy nasz system prawny widział, niestety). Póki co jednak znamy tylko oświadczenie Ministerstwa Finansów, które nie ma żadnej mocy prawnej. Można się spodziewać dalszych kroków, ale nie wiadomo o nich jeszcze nic (a czas leci). Stan prawny na dziś póki co jest więc taki, że obowiązkowy KSeF wchodzi w życie od 1.7.2024 r. O czym w często euforycznym uniesieniu warto jednak pamiętać.

Mało czasu dla Polski

Obowiązkowy KSeF oparty jest o decyzję wykonawczą Rady UE. Umożliwia ona Polsce stosowanie tego rozwiązania jedynie do 31.12.2026 r. Z możliwością przedłużenia, jeżeli Polska uzna to za konieczne. Wymaga to przedłożenia wniosku wraz ze sprawozdaniem oceniającym skuteczność w zakresie zwalczania oszustw związanych z VAT i uchylania się od VAT oraz w zakresie uproszczenia poboru VAT. Sprawozdanie powinno też oceniać wpływ tych środków na podatników, w szczególności tego, czy środki te zwiększają ich obciążenie administracyjne i koszty.

To ważne didaskalia. Przykładowo, jeśli ustawodawca zdecyduje się na odsunięcie w czasie sankcji KSeF (a taki miał zamiar – o dokładnie pół roku), to nawet wdrażając KSeF od 1.1.2025 r. nie będzie miał zbyt dużo czasu ocenić ani skuteczności, ani wpływu na podatników. Tym bardziej, że jest jeszcze…

… perspektywa unijna

Unia Europejska zamierza wprowadzić ogólne wymogi w zakresie sprawozdawczości cyfrowej. Środkiem do realizacji tego celu będzie m.in. także zmiana sposobu traktowania faktur elektronicznych. Domyślnym systemem wystawiania ma być fakturowanie elektroniczne. Faktura elektroniczna ma opierać się o mechanizmy fakturowania elektronicznego w zamówieniach publicznych. Powinna ona zawierać wszystkie dane, które należy następnie przekazać organom podatkowym.

To taki „unijny KSeF” – ale w wersji soft (bez weryfikacji w czasie rzeczywistym przez Ministerstwo Finansów). Państwa członkowskie mają obowiązek przyjęcia i opublikowania do 31.12.2027 r. przepisów niezbędnych do nowego modelu fakturowania elektronicznego i stosowania ich od 1.1.2028 r. Pierwotnie – już dziś bowiem wspomina się o wydłużeniu tego okresu do 2030 r. Tak czy owak, nowy format ma być obowiązkowy w całej UE. A to konieczność kolejnych zmian systemowych i prawnych. Czy warto wdrażać nasz polski obligatoryjny KSeF na relatywnie krótki okres (nawet zakładając prolongatę)?

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Audyt

Ministerstwo Finansów zapowiedziało konieczność przeprowadzenia „audytu biznesowo-technologicznego” KSeF. Wymagania względem tego audytu są już upublicznione. Próżno szukać w nich analizy legislacyjnej (co jest nawet zrozumiałe). Chodzi raczej o perspektywę informatyczną i systemową. Tak czy owak, efektów audytu nie należy spodziewać się wcześniej niż na początku drugiego kwartału 2024 r. (optymistycznie podchodząc do tematu). Jeszcze dłużej poczekamy na wnioski, jakie wyciągnie z niego Ministerstwo Finansów. Nie można wykluczyć, że w związku z wnioskami z audytu, zmiany legislacyjne będą konieczne.

KSeF fakultatywny

Nie możemy tracić z pola widzenia tego, że przepisy o KSeF już od dawna obowiązują w swojej fakultatywnej odsłonie. Podatnicy mogą więc już dziś wystawiać i odbierać faktury ustrukturyzowane, co niektórzy (chyba raczej nieliczni) już robią (a przynajmniej testują). Nie ma mowy o tym, by „krytyczny błąd” wykryty przez Ministerstwo Finansów uniemożliwiał wystawianie faktur ustrukturyzowanych „dla chętnych”. Nie jest więc z pewnością tak, że KSeF całkowicie spadnie z radarów.

Komentarz

Zgodnie z komunikatem, przesunięcie wejścia w życie obowiązkowego KSeF wynika z błędów kodu, systemu funkcjonalności i wydajności KSeF. Chodzi przede wszystkim o przepustowość i „blokowanie wejścia” do KSeF oraz niedostateczne zabezpieczenie systemów informatycznych. Dla wielu podmiotów zaistniała sytuacja ma słodko-gorzki posmak. Wiele czasu i środków zostało już zainwestowane w przygotowania do KSeF. Zakładając, że KSeF wejdzie w życie, być może nakłady te nie okażą się całkowicie przepalone. Tym bardziej, że przygotowanie do KSeF to także okazja do porządkowania procesów wewnątrzfirmowych. Zakładając, że KSeF wejdzie w życie, drastycznych zmian np. co do zakresu transakcji objętych KSeF czy elementów faktur pewnie nie będzie (choć otwarta jest np. kwestia faktur B2C). Można więc kontynuować prace wdrożeniowe, pod mniejszą presją czasu ale z większym poczuciem niepewności co do finalnych oczekiwań.

Zakładając, że KSeF wejdzie w życie (powtórzenie nieprzypadkowe). Jeśli ma się to stać, to musi się stać możliwie jak najszybciej. Moim zdaniem jedyna sensowna data graniczna to 1.1.2025 r. Dalsze opóźnienia mogą postawić cały ten projekt pod dużym znakiem zapytania (ze względów opisanych wyżej). Fiasko KSeF byłoby wielopoziomową kompromitacją (bynajmniej nie podatników).

PS. Minister Finansów wspomniał też o już toczących się pracach nad innymi narzędziami uszczelniającymi system VAT. Być może więc czeka nas wejście w życie jeszcze innego rozwiązania (obok np. MPP, JPK, białej listy, STIR, e-kas fiskalnych, pakietu paliwowego, sankcji VAT i wielu innych podobnych, dzięki którym życie podatników jest „przyjemniejsze”).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pieniądze na biurko i krzesło pracownika bez PIT

Fiskus korzystnie interpretuje przepisy o świadczeniach dla zdalnych pracowników. Tym razem potwierdził, że nieopodatkowany jest zwrot kosztów zakupu mebli do domowej pracy.

– Skarbówka już wcześniej się z tym zgadzała, nowością jest natomiast to, że pracodawca we wniosku o interpretację przyznał, iż nie wymaga od pracowników dowodów zakupu. Fiskusowi to jednak nie przeszkadzało – podkreśla Piotr Popek, starszy menedżer w zespole ds. PIT w KPMG. Przypomina, że praca zdalna stała się powszechna w czasie epidemii koronawirusa. I nadal jest popularna, dlatego każda pozytywna interpretacja skarbówki cieszy i pracodawców, i pracowników.

Przepisy o pracy zdalnej

Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującymi od 7.4.2023 r. przepisami pracodawca musi zapewnić pracującym zdalnie odpowiednie narzędzia i materiały. Musi też pokryć koszty home office, przede wszystkim energii elektrycznej czy usług telekomunikacyjnych. Może wypłacać ryczałty odpowiadające przewidywanym kosztom. Jeśli pracownik wykorzystuje w domu własny sprzęt (np. telefon czy komputer), przysługuje mu za to pieniężny ekwiwalent.

Przepisy o pracy zdalnej stanowią, że świadczenia, które pracownicy dostaną od firmy (ekwiwalenty, ryczałty, narzędzia, zwrot kosztów), nie są ich przychodem. Pracodawca (który jako płatnik odpowiada za rozliczenie PIT) nie musi więc potrącać im podatku.

Obowiązki pracodawcy

Czy ta zasada obowiązuje także wtedy, gdy firma finansuje zakup mebli do domowej pracy? O to zapytała spółka z o.o. działająca w branży informatycznej. Zatrudnia około tysiąca osób. Część z nich pracuje zdalnie. Zasady pokrywania kosztów takiej pracy określa regulamin. Wynika z niego, że spółka dofinansowuje zakup ergonomicznego krzesła i biurka. Limit wydatków wynosi 1,5 tys. zł na każdą osobę. Meble kupuje pracownik i są jego własnością. Spółka przelewa mu pieniądze na konto. Podkreśla, że nie żąda od pracowników dowodów poniesienia kosztów.

Czy dofinansowanie stanowiska pracy jest opodatkowane? Spółka twierdzi, że nie.

Argumentuje, że zapewnienie wyposażenia stanowiska pracy jest jej obowiązkiem. Także wtedy, gdy jest to praca zdalna. Dofinansowanie zakupu takiego wyposażenia stanowi rekompensatę poniesionych przez pracownika wydatków. Nie jest to przychód, nie dochodzi bowiem do realnego przyrostu majątku.

Spółka wskazuje też, że przyjęła taki sposób rozliczenia wyposażenia, ponieważ nie chce narzucać zatrudnionym osobom konkretnych mebli, ich wybór powinien zależeć od indywidualnych preferencji.

Co na to fiskus? Stwierdził, że niezależnie od formy zapewnienia przez pracodawcę narzędzi i materiałów potrzebnych do wykonywania pracy zdalnej otrzymane przez pracownika świadczenia nie stanowią jego przychodu w rozumieniu ustawy o PIT. Ta zasada dotyczy też dofinansowania wyposażenia stanowiska pracy, w tym wypadku biurka oraz ergonomicznego krzesła. Spółka nie musi naliczać podatku od tego świadczenia (interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej nr 0114-KDIP3-2.4011.1032.2023.1.MJ).

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Bonus dla pracownika

Identyczna konkluzja jest we wcześniejszej interpretacji fiskusa, także dotyczącej wydatków na biurka i krzesła. Skarbówka stwierdziła, że „zwrot kosztów zakupu wyposażenia miejsca do pracy (krzesło lub/i biurko), które zamierzają Państwo wypłacać pracownikom świadczącym pracę zdalną, nie będą stanowić przychodu ze stosunku pracy” (interpretacja nr 0112-KDIL2-1.4011.487.2023.1.KF. W tej sprawie pracodawca wskazywał jednak, że do zwrotu kosztów potrzebna jest faktura bądź inny dowód zakupu.

– Z najnowszej interpretacji wynika, że udokumentowanie zakupów nie jest konieczne. Można więc odnieść wrażenie, że dofinansowanie jest nieopodatkowane, nawet jeśli pracownik sobie biurka i krzesła nie kupił – mówi Piotr Popek.

Czy oznacza to, że pracodawcy znaleźli sposób na atrakcyjny pracowniczy bonus? I może wynosić więcej niż 1,5 tys. zł (bo przecież niektóre krzesła i biurka są sporo droższe)?

Nie można przesadzać

– Interpretacja jest korzystna, ale generalnie dobrze byłoby, gdy pracodawcy jednak zbierali potwierdzenia zakupów od pracowników. Zwłaszcza wtedy, gdy dofinansowanie jest wyższe, np. wynosi 5 tys. zł. Urzędnicy mogą bowiem zapytać podczas kontroli, czy faktycznie jest to zwrot wydatków, czy może zwykła premia, która powinna być opodatkowana – przestrzega Piotr Popek.

Fiskus nie chce podatku od ryczałtów

Przepisy o świadczeniach dla pracujących zdalnie wzbudziły spore obawy wśród przedsiębiorców. Pracodawcy niepokoili się,że skarbówka może je kwestionować, zwłaszcza ekwiwalenty i ryczałty przyznawane pracownikom za zużyty w czasie pracy w domu internet i prąd. Obawiali się, że fiskus może naliczyć przychód, jeśli uzna, iż rekompensaty są wyższe niż faktyczne koszty zdalnej pracy. Okazuje się jednak, że nie ma się czego bać. Interpretacje są dla podatników korzystne. Skarbówka nie chce podatku, liberalnie podchodzi też do dokumentowania wydatków na prąd czy internet. Oto przykład. Spółka wypłaca pracującym zdalnie ryczałt za internet oraz prąd. Ustalając jego wysokość, wzięła pod uwagę uśrednione ceny rynkowej energii elektrycznej oraz normy jej poboru, a także koszty usług telekomunikacyjnych. Pracownicy nie są zobligowani do przedstawiania faktur od dostawców. Ryczałty są jednakowe, jak podkreśla spółka – z uwagi na respektowanie zasady równego traktowania. Fiskus potwierdził, że nie stanowią przychodu pracowników. A spółka nie musi potrącać od nich podatku (interpretacja nr 0115-KDIT3.4011.417.2023.1.PS).

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Składka zdrowotna dla ryczałtowców w 2024 r.

Sprawdziły się obawy przedsiębiorców o duże podwyżki kosztów na ZUS. Główny Urząd Statystyczny w poniedziałek opublikował wysokość średniego wynagrodzenia za czwarty kwartał 2023 r. w sektorze przedsiębiorstw, które stanowi bazę do obliczenia podstawy składki na ubezpieczenie zdrowotne obowiązującej w tym roku, m.in. przedsiębiorców rozliczających podatek w formie ryczałtu. Wyniosło ono 7767,85 zł, co oznacza wzrost o prawie 800 zł w porównaniu z 2022 r. (6965,94 zł).

Dla ryczałtowców składkę zdrowotną nalicza się w wysokości 9 proc. od podstawy równej 60 proc., 100 proc. lub 180 proc. średniego wynagrodzenia z czwartego kwartału poprzedniego roku. Podstawa zależy zaś od rocznego przychodu przedsiębiorcy. Pierwsza obowiązuje, gdy przychód nie przekracza 60 tys. zł, druga – od 60 tys. zł do 300 tys. zł, a najwyższa – gdy przychód roczny przekracza 300 tys. zł.

Oznacza to, że nawet jeśli przedsiębiorca nie osiągnie w tym roku wyższego przychodu niż w 2023 r. – bo progi te nie zostały podniesione – to i tak zapłaci wyższą składkę zdrowotną, począwszy od stycznia 2024 r. Będzie to odpowiednio 419,46 zł, 699,11 zł i 1258,39 zł. To podwyżka odpowiednio o 43,30 zł, 72,18 zł i 129,91 zł w porównaniu z 2023 r.

Dodając do tego wyższe składki na ubezpieczenia społeczne i fundusze pozaubezpieczeniowe – o 181,85 zł wraz ze składką chorobową – oznacza to wzrost miesięcznych kosztów na ZUS odpowiednio o 225,15 zł, 254,03 zł i 311,76 zł.

Jedynym pocieszeniem jest tylko to, że 50 proc. zapłaconych składek na ubezpieczenie zdrowotne można odliczyć od przychodu podlegającego opodatkowaniu.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mało czasu na wdrożenie rozporządzenia o AI

Euractive dotarł do nowej wersji tzw. AI Act, prawdopodobnie ostatecznej. Jest w nim kilka zasadniczych, choć nierewolucyjnych zmian względem poprzedniej propozycji. Chyba najważniejsza dotyczy definicji pojęcia „system sztucznej inteligencji”. Dodano warunek, iż systemy takie muszą mieć „możliwość dostosowania się po ich wdrożeniu”.

– To krok w dobrym kierunku, który sprawia, że AI Act będzie bardziej odporny na zmiany technologiczne – mówi Filip Konopczyński, ekspert Fundacji Kaleckiego. – Ta wersja jest bliska definicji przyjętej pod koniec 2023 r. przez OECD. To daje większą szansę na „promieniowanie” nowej europejskiej regulacji na inne państwa i bloki gospodarcze, tak jak było z RODO – podkreśla.

Eliza Turkiewicz, ekspertka Konferedacji Lewiatan, zwraca jednak uwagę, że nowe zastrzeżenie jest trudne do zinterpretowania i stwarza niejasności, które jednak mogą być wyjaśnione w preambule lub motywach rozporządzenia.

– Niepewność ta może być istotnym wyzwaniem dla przedsiębiorstw, gdyż brak klarowności – szczególnie w definicjach – może prowadzić do braku efektywności w stosowaniu AI Act i błędów interpretacyjnych – wyjaśnia.

Dobry kompromis

Filip Konopczyński wskazuje, że w upublicznionej wersji dokumentu w sprawie ochrony praw podstawowych osiągnięto kompromis.

– Parlamentowi udało się zachować obowiązek przeprowadzenia przez operatorów AI wysokiego ryzyka procedury oceny skutków systemu na prawa podstawowe, ale nie wszystkich. Będzie on dotyczył podmiotów publicznych oraz niektórych firm prywatnych. W tych drugich zniesiono taki wymóg np. dla systemów stosowanych w rekrutacji na rynku pracy – tłumaczy ekspert.

W najnowszej wersji dodano także listę przestępstw, przy których ściganiu policja i inne służby będą mogły stosować inwigilację za pomocą zdalnego rozpoznawania osób w czasie rzeczywistym (RBI). Co do zasady takie zastosowanie AI ma być w Unii zakazane – z wyjątkiem wskazanych w rozporządzeniu sytuacji.

– Obecnie lista takich przypadków obejmuje najpoważniejsze przestępstwa, takie jak handel narkotykami, terroryzm czy morderstwo, ale też poszukiwanie ofiar, których życie jest zagrożone. Taki kształt przepisów także należy traktować jako ustępstwo negocjatorów z ramienia Rady wobec oczekiwań PE, który domagał się całkowitego zakazu – mówi Filip Konopczyński.

Mimo że wprowadzono rozwiązania, które mają poddać ewentualne nadużycia kontroli sądowej i nadzorowi urzędniczemu, rządy będą mogły w określonych sytuacjach używać takich narzędzi.

– Daje to więc podstawę prawną do tego, aby państwa członkowskie takie systemy kupowały i rozwijały. AI Act nie będzie obowiązywał w obszarze bezpieczeństwa narodowego ani obronności – nie będą mu więc podlegać wojsko ani służby specjalnie – podsumowuje Konopczyński.

Zarządzanie kancelarią prawną w jakości C.H.Beck. Wypróbuj bezpłatnie System Iuscase! Sprawdź

Krótkie terminy

Co ważne z punktu widzenia wdrażania rozporządzenia, różne jego części będą wchodzić w życie w różnych momentach. Przykładowo wymogi dotyczące praktyk zakazanych wejdą w życie po sześciu miesiącach, a te dla AI ogólnego przeznaczenia – po roku.

Eliza Turkiewicz wskazuje, że te terminy są zdecydowanie za krótkie.

– AI Act jest pierwszą tak szeroką regulacją sztucznej inteligencji na świecie i wiele nowych obowiązków z niej wynikających będzie wymagało szeroko zakrojonych działań niezbędnych do prawidłowego dostosowania się i zapewnienia zgodności – tłumaczy.

I dodaje, że rozwiązaniem mogłaby tu być samoregulacja.

– Kodeksy dobrych praktyk mają być przyjęte w dziewięć miesięcy od wejścia w życie AI Act, co też może tworzyć lukę interpretacyjną, w szczególności w kontekście wspomnianych praktyk zakazanych – mówi ekspertka.

Jednak czas wdrożenia systemów wysokiego ryzyka to aż trzy lata.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Michał Nowakowski radca prawny, CEO w GovernedAI

Dokument nie daje absolutnej pewności we wszystkich przepisach, bo w niektórych miejscach brakuje komentarza, jaka wersja została przyjęta. Pewne gorąco dyskutowane przepisy (standardy etyczne dla systemów AI, wymogi dla modeli podstawowych) mogą ostatecznie być sformułowane odmiennie lub nawet w ogóle nie pojawić się w finalnej wersji. Przesądzone wydają się: przepisy przejściowe i zmiany w definicji systemu AI (choć na pozór niewielkie, mogą mieć istotny wpływ na praktykę), zawężenie katalogu podmiotów obowiązanych do oceny skutków dla praw podstawowych czy doprecyzowanie i rozszerzenie katalogu praktyk zakazanych – który nadal budzi pewne wątpliwości w kontekście wyłączeń. Jednym z wyzwań dla państw członkowskich jest szybkie wyznaczenie organów, które będą odpowiadały za egzekwowanie stosowania przepisów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zakaz noszenia symboli religijnych w pracy

Stan faktyczny

O.P. pracuje w belgijskiej administracji gminnej (dalej: C.) jako kierowniczka biura. Po 5 latach pracy złożyła wniosek o zezwolenie na noszenie „chusty w pracy”. Decyzją kolegium C. (dalej: kolegium) O.P. otrzymała zakaz noszenia w pracy symboli ujawniających jej przekonania religijne – do czasu przyjęcia przepisów ogólnych dotyczących noszenia takich symboli w administracji gminnej. Następnie C. zmieniła regulamin pracy, wprowadzając do niego w art. 9 obowiązek „neutralności wykluczającej” w miejscu pracy, rozumiany jako zakazujący wszystkim pracownikom C. noszenia w miejscu pracy jakiegokolwiek widocznego symbolu, który mógłby ujawniać ich przekonania, w szczególności religijne lub światopoglądowe – niezależnie od tego, czy pracownicy ci pozostają w kontakcie z obywatelami. W związku z tym O.P. wszczęła szereg postępowań mających na celu stwierdzenie naruszenia jej wolności religijnej.

Stanowisko TS

Pojęcie „religia”

Trybunał orzekł już, że pojęcie „religia” zawarte w art. 1 dyrektywy Rady 2000/78/WE z 27.11.2000 r. ustanawiającej ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy (Dz.Urz. UE L z 2000 r. Nr 303, s. 16) należy interpretować jako obejmujące zarówno forum internum, czyli prawo do posiadania przekonań, jak i forum externum, czyli prawo do publicznego uzewnętrzniania wyznawanej wiary religijnej (wyrok TS z 14.3.2017 r., G4S Secure Solutions, C-157/15, Legalis). Zatem dla celów stosowania tej dyrektywy terminy „religia” i „przekonania” należy rozumieć jako dwie strony tego samego powodu dyskryminacji (wyrok TS z 15.7.2021 r., WABE i MH Müller Handel, C-804/18 i C‑341/19, Legalis).

Zgodnie z art. 3 ust. 1 dyrektywy 2000/78/WE ma ona zastosowanie do wszystkich pracowników, zarówno sektora publicznego, jak i sektora prywatnego, włącznie z instytucjami publicznymi. Wobec tego przepis, taki jak zawarty w art. 9 regulaminu pracy C., w którym zakazano pracownikom noszenia w miejscu pracy wszelkich widocznych symboli przekonań, w szczególności światopoglądowych lub religijnych, zdaniem TS jest objęty zakresem stosowania dyrektywy 2000/78/WE.

Dyskryminacja

Trybunał orzekł już, że ustanowiona przez pracodawcę regulacja wewnętrzna zakazująca noszenia w miejscu pracy jedynie takich symboli przekonań, w szczególności światopoglądowych lub religijnych, które „rzucają się w oczy” i mają duży rozmiar, może stanowić bezpośrednią dyskryminację ze względu na religię lub przekonania w rozumieniu art. 2 ust. 2 lit. a dyrektywy 2000/78/WE, w przypadkach gdy kryterium dotyczące noszenia takich symboli jest nierozerwalnie związane z jedną lub kilkoma określonymi religiami lub jednym lub kilkoma określonymi przekonaniami [wyrok TS z 13.10.2022 r., S.C.R.L. (Strój wynikający z nakazów religijnych), C-344/20, Legalis]. Zdaniem TS z postanowienia odsyłającego nie wynika jednak, aby regulamin pracy C. stanowił taki przypadek, a zatem sąd odsyłający będzie musiał zbadać, czy regulacja zawarta w art. 9 regulaminu pracy C. nie stanowi pośredniej dyskryminacji.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Kryteria oceny

Z orzecznictwa TS wynika, że ustanowiona przez pracodawcę regulacja wewnętrzna zakazująca noszenia w miejscu pracy wszelkich widocznych symboli przekonań, w szczególności światopoglądowych lub religijnych, może stanowić odmienne traktowanie pośrednio oparte na religii lub przekonaniach w rozumieniu tego przepisu, jeżeli zostanie wykazane, że prima facie neutralny obowiązek zawarty w tej regulacji prowadzi faktycznie do szczególnej niekorzystnej sytuacji dla osób wyznających określoną religię lub określone przekonania (wyrok G4S Secure Solutions, pkt 34). Zgodnie z art. 2 ust. 2 lit. b ppkt (i) dyrektywy 2000/78/WE takie odmienne traktowanie nie stanowi jednak dyskryminacji pośredniej, jeżeli jest obiektywnie uzasadnione zgodnym z prawem celem, a środki mające służyć osiągnięciu tego celu są właściwe i konieczne (wyrok WABE i MH Müller Handel, pkt 60).

Zdaniem TS z wniosku prejudycjalnego wynika, że zdaniem C. sporny art. 9 ma na celu wprowadzenie w życie zasady neutralności służby publicznej, która znajduje podstawę prawną w art. 10 i 11 belgijskiej konstytucji, w zasadzie bezstronności i zasadzie neutralności państwa. Trybunał potwierdził, że każdemu państwu członkowskiemu z poszanowaniem przyznanych kompetencji powinien przysługiwać pewien zakres uznania przy określaniu koncepcji neutralności służby publicznej, jaką zamierza wspierać w miejscu pracy. Tym samym politykę „neutralności wykluczającej”, którą administracja gminna zamierza narzucić swoim pracownikom, zdaniem TS, można uznać za obiektywnie uzasadnioną zgodnym z prawem celem w rozumieniu art. 2 ust. 2 lit. b ppkt (i) dyrektywy 2000/78/WE. Wobec powyższego TS uznał, że postanowienie takie jak art. 9 regulaminu pracy C. realizuje zgodny z prawem cel w rozumieniu art. 2 ust. 2 lit. b ppkt (i) dyrektywy 2000/78/WE.

Badanie regulacji takiej jak regulamin pracy C. pod kątem dyskryminacji pośredniej dotyczy jeszcze kwestii, czy jest ona właściwa do zapewnienia prawidłowego stosowania w odniesieniu do celu zamierzonego przez pracodawcę. Trybunał wskazał, że przede wszystkim sąd odsyłający powinien zbadać, czy cel związany z „neutralnością wykluczającą”, jaki wyznaczyło sobie C., jest rzeczywiście realizowany w sposób spójny i systematyczny w odniesieniu do wszystkich pracowników oraz że zakaz noszenia wszelkich widocznych symboli przekonań, w szczególności światopoglądowych i religijnych, jaki wynika z art. 9 regulaminu pracy C., ogranicza się do tego, co jest ściśle konieczne.

Zgodny z prawem cel polegający na zapewnieniu – za pomocą polityki „neutralności wykluczającej” takiej jak określona w art. 9 regulaminu pracy C. – całkowicie neutralnego środowiska administracyjnego, zdaniem TS, może być skutecznie realizowany tylko wtedy, gdy nie jest dopuszczalne żadne widoczne uzewnętrznianie przekonań, w szczególności światopoglądowych lub religijnych, w sytuacji gdy pracownicy pozostają w kontakcie z użytkownikami usług publicznych lub ze sobą, ponieważ noszenie wszelkich symboli, nawet o niewielkich rozmiarach, zagraża zdolności środka do osiągnięcia zamierzonego celu i podważa w ten sposób samą spójność tej polityki (wyrok WABE i MH Müller Handel, pkt 77). W ocenie TS taka regulacja jest zatem konieczna.

Trybunał wskazał, że do sądu odsyłającego będzie także należeć dokonanie, w świetle wszystkich charakterystycznych elementów kontekstu, w jakim regulacja ta została przyjęta, wyważenia wchodzących w grę interesów, z uwzględnieniem rozpatrywanych praw i zasad podstawowych, a mianowicie w niniejszym przypadku prawa do wolności myśli, sumienia i religii, zagwarantowanego w art. 10 KPP. Konsekwencją tego prawa jest zakaz wszelkiej dyskryminacji ze względu na religię, ustanowiony w art. 21 KPP. Poza tym należy uwzględnić zasadę neutralności, zgodnie z którą dana administracja publiczna ma na celu zagwarantowanie, za pomocą wspomnianej regulacji ograniczonej do miejsca pracy, użytkownikom jej usług publicznych i jej pracownikom środowiska administracyjnego bez widocznych przejawów przekonań, w szczególności światopoglądowych lub religijnych.

Trybunał orzekł, że art. 2 ust. 2 lit. b dyrektywy 2000/78/WE trzeba interpretować w ten sposób, iż regulacja wewnętrzna gminnej administracji zakazująca w sposób ogólny i niezróżnicowany pracownikom tej administracji noszenia w miejscu pracy wszelkich widocznych symboli ujawniających w szczególności przekonania światopoglądowe lub religijne może być uzasadniona wolą ustanowienia przez tę administrację – wziąwszy pod uwagę kontekst funkcjonowania tej administracji – całkowicie neutralnego środowiska administracyjnego, o ile ta regulacja jest właściwa, niezbędna i proporcjonalna w świetle tego kontekstu i przy uwzględnieniu różnych wchodzących w grę praw i interesów.

W niniejszym wyroku TS ponownie rozstrzygał szczególnie delikatną kwestię związaną z noszeniem widocznych symboli religijnych w pracy, tym razem sprawę pracownicy sektora publicznego wyznania muzułmańskiego, której pracodawca nie zezwolił na noszenie chusty islamskiej.

Z wyroku wynika, że regulacja wewnętrzna przyjęta przez pracodawcę, w tej sprawie publicznego, która ze względu na zasadę neutralności służby publicznej zakazuje noszenia w miejscu pracy wszelkich widocznych symboli ujawniających przekonania światopoglądowe lub religijne, nie stanowi dyskryminacji bezpośredniej ani pośredniej (por. art. 113 oraz art. 183a-183e KP), jeżeli dotyczy wszelkiego wyrażania takich przekonań i traktuje w sposób identyczny wszystkich pracowników, nakładając na nich, w sposób ogólny i bez rozróżnienia, w szczególności obowiązek noszenia neutralnego stroju, sprzeciwiający się noszeniu tego rodzaju symboli. Ponadto TS szczegółowo wyjaśnił, jakie kryteria powinien wziąć pod uwagę sąd badający, czy nie ma w takiej sytuacji miejsca dyskryminacja bezpośrednia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Autorytet buduje się poprzez dialog

W debacie towarzyszącej wyborowi wielokrotnie pan wskazywał, że autorytet urzędu jest nierozerwalnie związany z jego niezależnością. Został pan jednak zgłoszony przez konkretną partię i wybrany przez konkretną większość. Jak mimo to zachować tę niezależność, by nie budziła wątpliwości?

Niezależności krajowego organu nadzoru w RODO poświęcono wiele miejsca. Przyjęta konstrukcja ma na celu wzmocnienie jego pozycji, ma również chronić przed ingerencją pozostałych organów, które mogłyby zostać uznane za ograniczające jego niezależność. Przepisy, które dotyczą wyboru organów niezależnych, w większości przypadków zakładają wybór przez parlament krajowy. Uznaje się, że jest to najwyższa gwarancja niezależności – nie zaś nominacja przez władzę wykonawczą, np. premiera, ministra czy nawet prezydenta – i jest to forma stosowana w większości współczesnych państw demokratycznych.

Niezależność gwarantowana jest również innymi środkami – prawodawca krajowy nie może bowiem z jednej strony przyjmować rozwiązań, które uniemożliwią organowi nadzorczemu wykonywanie zadań wynikających z obowiązujących rozwiązań prawnych, z drugiej natomiast arbitralnie osłabiać gwarancji niezależności tego organu. Inną ważną gwarancją niezależności jest m.in. kadencyjność, brak możliwości otrzymywania od kogokolwiek poleceń czy instrukcji, wreszcie samodzielność organu nadzorczego w doborze zatrudnianych osób i współpracowników.

Wreszcie niezależność finansowa, która zawsze jest praktycznym wyzwaniem, bo co prawda propozycje budżetu składają takie organy samodzielnie, ale na końcu decyzję polityczną podejmuje parlament. Istotne jest zatem, by parlamentarzyści zdawali sobie sprawę, jak istotną funkcję pełni organ ochrony danych i jakie zadania spełnia.

Takie same gwarancje niezależności miał poprzedni prezes, a jednak jego niezależność była kwestionowana, co nawet pan sam podnosił w czasie debaty w parlamencie. Teoretyczne więc gwarancje to jedno, a praktyka to drugie.

Oczywiście, z tą różnicą, że przy wyborze pana prezesa Jana Nowaka nie było innych kandydatów. Niezależność w procedurze nominacyjnej może być istotnie wzmocniona poprzez jej transparentny przebieg. Obecny proces zakończony moim wyborem był zaś wyjątkowo otwarty. Ilość współkandydatów, otwarte dyskusje, w szczególności konferencja grudniowa jest też na pewno nowym, lepszym standardem w polskim parlamencie.

Wiele osób, w tym ja, ma nadzieję, że ten standard się utrwali, a takie deklaracje padają też ze strony Sejmu. Zawsze jednak ostatecznie niezależność jest i będzie sprawdzana po czynach, decyzjach i sposobie funkcjonowania urzędu. Deklaruję również otwartość urzędu i liczę na współpracę wszystkich osób zainteresowanych ochroną danych osobowych. Chcę, żeby podczas mojej kadencji było oczywistością, że organizacje pozarządowe czy eksperci, którzy chcą się wypowiedzieć, mają taką możliwość. Chcę zaprosić do współpracy w tej czy innej formie moich współkandydatów, jeśli wyrażą na to zgodę.

A co zrobić, by budować ten autorytet urzędu?

Autorytet buduje się latami, m.in. poprzez dialog z zainteresowanymi stronami. W ostatnich latach wielu brakowało takiego dialogu i konsultacji – to musimy poprawić. Po drugie – informacje o działalności urzędu, o przedstawionych stanowiskach, przygotowywanych opracowaniach, wytycznych, poradnikach – muszą być znacznie łatwiej dostępne.

To nie stanie się z dnia na dzień, ale obiecuję, że tę pracę podejmę już w pierwszych dniach urzędowania i będę chciał, żeby pod względem informacyjnym urząd zmienił się jakościowo. Po trzecie – przewidywalność działań prezesa i całego urzędu poprzez przyjmowanie dokumentów, które będą wskazywać kierunki ochrony danych osobowych. Istotne jest informowanie, jak UODO postrzega różne kwestie, czy też jak interpretuje przepisy – uwzględniając wymogi wynikające z systemu prawa UE. RODO jest aktem prawa Unii Europejskiej. Spójność stosowania tych przepisów w skali całej Unii jest niezwykle istotna. Dane osobowe są wymieniane między podmiotami, polscy obywatele podróżują, polscy przedsiębiorcy prowadzą działalność gospodarczą w innych krajach UE. Konieczne jest zatem uwzględnianie stanowisk wypracowywanych w Unii, np. wytycznych Europejskiej Rady Ochrony Danych Osobowych czy wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE. Powinny być przez urząd upowszechniane, gdy trzeba, tłumaczone i ewentualnie wyjaśniane prostym, zrozumiałym językiem.

Jakie jeszcze działania są planowane w ramach tej otwartości?

Im mniejsze jest zrozumienie przepisów o ochronie danych osobowych, głównie wśród administratorów i procesorów (podmiotów przetwarzających dane), tym więcej pojawia się problemów, nieprawidłowości i skarg, tym bardziej potrzebne są kontrole. Wyjaśnienie tych wątpliwości, wzmocnienie pewności prawidłowego stosowania przepisów może istotnie obniżyć ryzyko powstawania problemów. Dzięki temu zmaleje nieco liczba skarg, które tysiącami docierają do urzędu, i będzie można zająć się sprawami bardziej strategicznymi. To nie tylko moje spostrzeżenie, słucham także specjalistów i środowisk w dziedzinie ochrony danych. Oczywiście, to podejście na pewno zweryfikuje praktyka. Trzeba mieć bowiem na uwadze jeszcze inne zjawisko: im bardziej rośnie świadomość prawna wśród podmiotów danych, tym bardziej wydaje się wzrastać ilość skarg.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

W dyskusji senackiej poruszana była kwestia formalizmu, choćby przy spełnianiu obowiązku informacyjnego, co generuje duże koszty. Czy pana zdaniem to też nie wynika właśnie z niezrozumienia do końca tych przepisów i bezpiecznego zasłaniania się tymi formułkami?

Tak, myślę, że jest w tym dużo, dużo prawdy. Często postrzegamy RODO jako nadmiernie formalistyczny i obciążający akt. Byłoby założeniem idealistycznym oczekiwać, że nagle zmieni się nastawienie do tych przepisów. EROD i inne instytucje UE dokonały przeglądu po pięciu latach stosowania RODO i planowane zmiany na razie są kosmetyczne, dotyczą głównie transgranicznych przepływów danych i usprawnienia współpracy organów nadzorczych.

W praktyce stanowiska i wytyczne organu nadzorczego mogą pomóc we właściwym przestrzeganiu przepisów o ochronie danych. Jeżeli chodzi o obowiązek informacyjny, jestem zwolennikiem podejścia dwuwarstwowego, które dopuszcza również EROD. Zakłada ono zawarcie w klauzuli informacyjnej nie wszystkich drobiazgowych, często wielostronicowych informacji o ochronie danych osobowych, ale tych najważniejszych.

I to rzeczywiście podanych prostym, jasnym i przejrzystym językiem. Jednocześnie administrator powinien umożliwić zapoznanie się z pełną klauzulą informacyjną np. na stronie internetowej, czy też poprzez kliknięcie na odpowiedni przycisk. Chcę upowszechniać stosowanie prostego języka w ochronie danych. Mam w tym doświadczenie, związane m.in. z organizacją Kongresu Języka Urzędowego przez Senat RP, RPO i Radę Języka Polskiego. To nie jest błahe zagadnienie, bo takie są dokładnie założenia RODO, które ma pokazywać istotę ochrony danych osobowych.

Mówił pan też, że bliska jest panu tematyka sztucznej inteligencji (AI). Jakie zagrożenia niesie rozwój tej technologii dla danych osobowych i jak sobie z nimi radzić? UODO może to robić sam czy musi czekać na interwencję ustawodawcy?

Wyzwań technologicznych jest więcej. Jest to jednak jeden z najpoważniejszych tematów, ponieważ AI rzeczywiście ma największy potencjał negatywnych skutków dla podmiotów danych. Sztuczna inteligencja daje fantastyczne rezultaty w wielu obszarach, np. w medycynie, choćby w diagnostyce. Jednocześnie to zagrożenie, jeżeli chodzi o prywatność, ochronę danych osobowych, ale też potencjał algorytmicznej dyskryminacji przy przetwarzaniu danych jest bardzo duży. Sztuczna inteligencja stała się taka potężna nie tylko z powodu swoich matematyczno-statystycznych właściwości i mocy obliczeniowej komputerów, ale też z powodu przetwarzania danych – w dużej mierze danych osobowych, chociażby do celów „uczenia się” algorytmów.

Regulacje prawne dotyczące AI są wciąż szczątkowe, np. art. 22 RODO daje pewne gwarancje praw w przypadku zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych. Są jednak niewystarczające. Do tego wniosku doszła też Komisja Europejska, która przygotowała w 2021 r. projekt rozporządzenia o sztucznej inteligencji, który, jak się wydaje, ma szansę być sfinalizowany do końca kadencji PE.

Przygotowano także dyrektywę regulującą kwestię odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez sztuczną inteligencję. Z jednej strony ma dać przedsiębiorcom gwarancje rozwoju innowacji, a z drugiej szansę na uzyskanie realnej ochrony prawnej przez osoby poszkodowane działaniem algorytmów. Jeżeli te akty, w szczególności akt o sztucznej inteligencji, zostaną przyjęte, to państwa członkowskie będą musiały te przepisy wdrożyć – w tym wskazać niezależny organ nadzorczy w odniesieniu do AI. UODO będzie musiał w tych pracach uczestniczyć i nie będę się uchylał od odpowiedzialności, jeżeli nasza wiedza i nasz potencjał będą potrzebne, a budżet urzędu na to pozwoli.

W zeszłej kadencji zostało wszczęte postępowanie w sprawie Chat GPT i przetwarzania przez niego danych. Czy polski urząd mógłby zakazywać pewnych technologii, tak jak włoski zakazał czasowo tego Chatu?

Tak. I to nie tylko i wyłącznie chodzi o czat GPT, ale przeróżne aplikacje. Śledzę aktywność krajowych organów nadzorczych, które podejmują tego typu interwencje i będę chciał szczegółowo zapoznać się z tym postępowaniem. Pamiętajmy jednak, że te aplikacje stosowane są powszechnie we wszystkich krajach europejskich, a zatem potrzebna jest współpraca z krajowymi organami nadzorczymi i EROD.

W Senacie mówiłem o kwestiach dotyczących np. obowiązków informacyjnych, które powinny być wykonywane. Trzeba dokonać oceny, czy te aplikacje szanują te wymagania, a w szczególności, czy są przeznaczone dla osób niepełnoletnich.

Przepisy RODO nakazują bowiem organom nadzorczym zwracanie szczególnej uwagi na prawa dzieci. Zapewniam, że prezes UODO będzie zajmował się wszystkimi zagadnieniami, które wynikną z codziennych wyzwań i konkretnych problemów w trakcie urzędowania.

W Senacie poruszył pan też temat ochrony dzieci, np. w kontekście cyberbullingu. Jakie są jeszcze zagrożenia związane z ochroną danych małoletnich i jak mi przeciwdziałać?

Wskazałbym m.in. na kwestię kradzieży tożsamości. Są to także różne zagadnienia związane po prostu z życiem nastolatków, niejednokrotnie z życiem towarzyskim czy emocjonalnym. Jak mantra wraca kwestia edukacji, czyli wzmacniania świadomości cyfrowych zagrożeń wśród młodzieży i wiedzy prawnej. Tak jak uczy się młodzież wiedzy o społeczeństwie, o życiu rodzinie, tak samo powinno się dzisiaj uczyć o cyberbezpieczeństwie.

Będę chciał współpracować z ministrami cyfryzacji i edukacji, z rzeczniczką praw dziecka. Będę namawiać i pomagać, by kwestie te docelowo znalazły systemowo swoje miejsce w programach szkolnych. Już dzisiaj podejmuje się różne inicjatywy, ale uważam, że młodzi ludzie powinni zostać jak najszybciej wyposażeni systemowo w taką wiedzę, by byli w stanie ocenić zagrożenia, które ich spotykają w sieci. Pamiętajmy, że to życie cyfrowe, jeżeli chodzi o ilość spędzanych w nim godzin, często odpowiada życiu w świecie realnym.

W związku z tym, tak jak my przygotowujemy młodzież do życia w świecie realnym, tak samo powinniśmy wspierać i przygotowywać ją do życia w przestrzeni wirtualnej, czy wręcz w swoistych metaświatach.

Mirosław Wróblewski jest od wielu lat dyrektorem Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Obejmie urząd przezesa UODO po złożeniu ślubowania.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

KSeF dopiero w 2025/2026 r.

Krajowy System e-Faktur zacznie działać nie wcześniej niż z początkiem 2025 roku. Tak wynika z zapowiedzi ministra finansów Andrzeja Domańskiego. To efekt wykrycia błędów technicznych w KSeF, których efektem może być niewystarczająca wydajność systemu. Dlatego MF chce przeprowadzić jego audyt i to od jego wyników uzależniono nowy termin uruchomienia obowiązkowego e-fakturowania. Wyniki tego audytu mogą spowodować też konieczność zmian wymogów technicznych w samym systemie.

Kto zapłaci za poślizg

Małe i średnie firmy, dla których Krajowa Administracja Skarbowa przygotowała bezpłatne oprogramowanie, nie odczują tego zbyt boleśnie. Niemniej jednak, jak szacował w grudniu ub.r. rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, nawet tacy przedsiębiorcy musieliby wydać w związku z KSeF od 500 do 2000 zł. Adam Abramowicz apelował o odłożenie wejścia w życie KSeF dla małych firm, m.n. z powodu nieprzygotowania biur rachunkowych, które je obsługują.

Dla dużych firm opóźnienie nie zawsze jest dobrą wiadomością, bo wiele z nich poczyniło już duże wydatki na nowy system. – W przedsiębiorstwach produkcyjnych trzeba było opracować szyte na miarę zaawansowane oprogramowanie, zapewniające komunikację i tak już złożonych systemów magazynowych, księgowych i współpracy z klientami, by sprawnie komunikowały się przy każdym przypadku wystawienia faktury – tłumaczy Helena Bogdanowska, doradczyni podatkowa zajmująca się wdrażaniem KSef.

Wielu doradców podatkowych nieoficjalnie przyznaje, że dla nich decyzja MF oznacza wielką niepewność co do rozliczeń z klientami za trwające już prace wdrożeniowe.

– Być może w niektórych przypadkach trzeba będzie ponownie wykonać zlecenie, już według nowych wymogów technicznych i prawnych, a klienci nie będą chcieli nam płacić podwójnie – obawia się jeden z doradców z dużej kancelarii. – Liczę się z tym, że mój klient odwoła szkolenie z KSeF, na które się z nim umawiałem za kilka dni – mówi inny doradca.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Ustawa do zmiany

Decyzja ministra finansów będzie miała swoje konsekwencje także w przepisach. Prawdopodobnie trzeba będzie zmienić ustawę o VAT, a konkretnie – przepisy dotyczące e-faktur. Może to dotyczyć np. kwestii zgody odbiorcy faktur ustrukturyzowanych na ich otrzymywanie. Gdyby bowiem system uruchomiono 1.7.2024 r., to odbiorcy nie trzeba by pytać o zgodę na otrzymywanie takich faktur. Skoro się jednak tak nie stanie, a system pozostanie nieobowiązkowy, może zajść konieczność zmiany m.in. art. 106 ustawy o VAT, który normuje tę kwestię.

Jak zauważa doradca podatkowy Radomir Szaraniec, istotna jest jeszcze kwestia związana z formalnościami związanymi z prawem UE. Wprowadzanie KSeF jest bowiem wyjątkiem od reguł fakturowania, na który to wyjątek Polska uzyskała tzw. zgodę derogacyjną Komisji Europejskiej. Decyzja ta pozwala na stosowanie odstępstwa od 1.1.2024 r. do 31.12.2026 r.

– Jeśli Polska będzie chciała przedłużyć stosowanie decyzji, będzie musiała przygotować sprawozdanie oceniające skuteczność w zakresie zwalczania oszustw związanych z VAT, a także wpływ na podatników, w tym ewentualnego zwiększenia ich obciążeń administracyjnych i kosztów – tłumaczy ekspert. Dodaje, że od oceny tego sprawozdania będzie zależała zgoda na dalsze stosowanie KSeF.

Co się zatem stanie, gdyby uruchomienie KSeF opóźniono np. do 1.7.2025 r.? W praktyce, uwzględniając czas na przygotowanie sprawozdania i rozpatrzenie przez Komisję Europejską przed końcem 2026 r., Polska będzie miała dane najwyżej za kilka miesięcy lub za jeden rok.

– Pozostanie nam wtedy liczyć na przychylność Komisji wobec rządu polskiego. Nie wiemy jednak, czy w 2026 r. Komisja będzie polskiemu rządowi przychylna – konkluduje Szaraniec.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Tomasz Michalik, doradca podatkowy, partner w MDDP

Nie ma odwrotu od cyfryzacji podatków. To proces postępujący zarówno w Polsce, jak i w świecie. W ramach Unii Europejskiej jest planowane uruchomienie systemu VIDA, przewidującego ujednolicenie e-faktur dla wszystkich krajów członkowskich w transakcjach międzynarodowych. Odłożenie uruchomienia polskiego KSeF rodzi zatem pytanie o to, czy nie zaczekać do momentu wprowadzenia e-fakturowania w całej Europie, by nie ponosić dodatkowych kosztów jeszcze jednej zmiany. Moim zdaniem nie warto zwlekać, choćby dlatego, że VIDA będzie obowiązywać zapewne dopiero od 2032 roku, a przed tą datą wprowadzenie takich systemów zapowiadają np. Francja, Niemcy i Belgia. Niewykluczone, że jeśli firmy w tych krajach zaczną wystawiać e-faktury, to pośrednio wymusi to cyfryzację tego procesu także na ich polskich partnerach. To jeden z powodów, dla których zbyt dalekie odkładanie w czasie uruchomienia KSeF będzie dla polskich firm niekorzystne.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rzecznik Praw Pracowniczych zadba o pracowników

Projekt ustawy o Rzeczniku Praw Pracowniczych

W obecnym stanie prawnym organem powołanym do nadzoru i kontroli przestrzegania przepisów prawa pracy, przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy oraz legalności zatrudnienia jest Państwowa Inspekcja Pracy (dalej: PIP). W Sejmie znajduje się projekt ustawy pochodzący od grupy posłów Lewicy, na mocy którego ma zostać powołany nowy organ w postaci Rzecznika Praw Pracowniczych. Projekt ustawy o Rzeczniku Praw Pracowniczych (dalej: projekt) został skierowany do opinii do Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu, Biura Analiz Sejmowych oraz skierowany do konsultacji do związków zawodowych i organizacji pracodawców. W uzasadnieniu do projektu wskazano, że w obecnym stanie prawnym brakuje instytucji, która zajmowałaby się ochroną praw osób wykonujących pracę zależną tzn.: zatrudnionych na podstawie stosunku pracy, stosunków administracyjnoprawnych, a także stosunków cywilnoprawnych. Osoby te ze względu na przewagę ekonomiczną podmiotów, które je zatrudniają znajdują się wobec nich w słabszej pozycji. Według pomysłodawców projektu organy Państwowej Inspekcji Pracy nie gwarantują im wystarczającej ochrony. Ponadto dotychczasowy system ochrony osób świadczących pracę zapewnia ochronę wyłącznie w odniesieniu do osób zatrudnionych w stosunku pracy.

Rzecznik Praw Pracowniczych (dalej: Rzecznik) zgodnie z projektem miałby być niezależnym organem ochrony prawa powołanym do ochrony wolności, praw i interesów osób wykonujących pracę zależną, bez względu na podstawę ich zatrudnienia, w tym w szczególności zatrudnionych na podstawie stosunku pracy, stosunków administracyjnoprawnych oraz stosunków cywilnoprawnych. Rzecznik miałby stać na straży:

Kto mógłby zostać Rzecznikiem Praw Pracowniczych

Rzecznik będzie w myśl projektu niezależnym organem władz publicznych podporządkowanym Sejmowi. Będzie on miał charakter organu ochrony prawa. Rzecznikiem mogłaby zostać osoba, która ukończyłaby 30 lat. Ponadto do wymogów przewidzianych dla Rzecznika projekt zalicza ukończenie wyższych studiów prawnicze i uzyskanie tytuł magistra. Rzecznik musiałby wyróżniać się wiedzą dotyczącą praw osób wykonujących pracę.

W projekcie wskazano, że organem, który powoływałby Rzecznika byłby Sejm. Czyniłby to bezwzględną większością głosów spośród kandydatów wyłonionych w drodze otwartego i jawnego naboru. Kadencja Rzecznika trwałaby 4 lata i co ważne byłaby nieodnawialna.

Rzecznik wykonywałby swoje zadania przy pomocy Biura Rzecznika Praw Pracowniczych.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zadania i uprawniania Rzecznika Praw Pracowniczych

W projekcie przewidziano, że do zadań Rzecznika należałoby:

W zapisów projektu wynika, że Rzecznik będzie dysponował szerokim wachlarzem środków zarówno o charakterze indywidualnym, zmierzającym do ochrony wolności, praw i interesów określonej osoby wykonującej pracę zależną, jak i generalnym, których celem jest szersze oddziaływanie na sytuację prawną wszystkich osób wykonujących pracę zależną lub ich poszczególnych grup. W zakresie ochrony wolności, praw i interesów osób wykonujących pracę zależną Rzecznik będzie mógł m. in.:

Podjęcie czynności przez Rzecznika będzie następowało z urzędu lub na wniosek. Z wnioskiem do Rzecznika będą mogły się zwrócić osoby wykonujące pracę, związek zawodowy lub inna organizacja społeczna działająca na rzecz osób wykonujących pracę.

Rzecznik będzie miał możliwość zwracać się do właściwych organów, organizacji lub instytucji publicznych z ocenami i wnioskami o podjęcie działań zmierzających do zapewnienia skutecznej ochrony wolności, praw i interesów osób wykonujących pracę zależną.

Rzecznik miałby za zadanie współdziałać z innymi organami władzy publicznej, w tym w szczególności – ministrem właściwym do spraw pracy, właściwymi organami Państwowej Inspekcji Pracy, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, Rzecznikiem Praw Dziecka, Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców, a także z organizacjami społecznymi.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź