Konsekwencje prawne wykreślenia spółki z o.o. z KRS
Postępowanie podatkowe
Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Bydgoszczy (dalej: Organ Odwoławczy) postanowieniem z 11.10.2021 r., doręczonym 14.10.2021 r., wszczął z urzędu postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji ostatecznej z 18.8.2021 r. wydanej wobec E. sp. z o.o. w B. (dalej: Spółka) przez Naczelnika Drugiego Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy (dalej: Organ pierwszej instancji) w przedmiocie umorzenia, jako bezprzedmiotowe, postępowania podatkowego w sprawie prawidłowości rozliczenia podatku od towarów i usług za poszczególne okresy rozliczeniowe od stycznia do grudnia 2016 r. Postanowieniem z 10.11.2021 r. Organ Odwoławczy do akt postępowania włączył dowody w postaci fotokopii dokumentów pozyskanych z Sądu Rejonowego w Bydgoszczy XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego w Bydgoszczy, z akt rejestrowych Spółki, stanowiących podstawę jej wykreślenia z rejestru. Pismem z 22.11.2021 r. M.S. (dalej: Skarżący), podający, że występuje jako „były pełnomocnik zarządu Spółki”, wniósł – w imieniu Spółki – o umorzenie przedmiotowego postępowania. W treści pisma zarzucił, że pomimo wykreślenia Spółki Organ Odwoławczy uznaje ją za zdolną do bycia stroną w postępowaniu podatkowym. Podkreślił, że Spółka utraciła zdolność sądową i brak jest jej następcy prawnego oraz możliwości ustanowienia pełnomocnika. Podniósł również, iż obecnie wszelkie toczące się wobec Spółki postępowania są bezprzedmiotowe, a ich umorzenie – na podstawie art. 208 § 1 ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2383; dalej: OrdPU) – jest uzasadnione. Organ odwoławczy stwierdził z urzędu nieważność ww. decyzji z uwagi na wadę nieważności, określoną w art. 247 § 1 pkt 3 OrdPU. Pismem z 29.12.2021 r. Skarżący, podając, że występuje jako „były pełnomocnik prezesa zarządu, posiadający prawny interes do wnoszenia odwołania”, w ustawowym terminie złożył odwołanie od wskazanej decyzji Organu odwoławczego, w którym wniósł o jej uchylenie w całości oraz umorzenie postępowania w sprawie jako niedopuszczalnego, w związku z wykreśleniem Spółki z Rejestru Przedsiębiorców KRS, a tym samym, wskutek utraty zdolności prawnej, zdolności do czynności prawnej oraz prawa nieistniejącej Spółki do bycia stroną w postępowaniu, w którym wydano decyzję będącą przedmiotem zaskarżenia. Organ Odwoławczy decyzją z 1.3.2022 r. (dalej: Zaskarżona Decyzja) utrzymał w mocy dotychczasową decyzję.
Skarga do WSA w Bydgoszczy
Pismem z 19.4.2022 r. Skarżący, wskazujący, że występuje jako „były pełnomocnik prezesa zarządu, posiadający prawny interes do wnoszenia środka zaskarżenia”, w ustawowym terminie wniósł skargę do WSA w Bydgoszczy. Zaskarżonej Decyzji zarzucono naruszenie m.in.: art. 144 OrdPU, art. 145 OrdPU, art. 121 § 1 OrdPU, art. 123 § 1 OrdPU, art. 178 § 1 OrdPU, art. 133 OrdPU, art. 208 OrdPU, art. 247 OrdPU i art. 2a OrdPU. Mając na względzie powyższe zarzuty Skarżący wniósł m.in. o umorzenie postępowania w sprawie jako niedopuszczalnego w związku z wykreśleniem Spółki z Rejestru Przedsiębiorców KRS, a tym samym wskutek utraty zdolności prawnej, zdolności do czynności prawnych oraz prawa nieistniejącej Spółki do bycia stroną w postępowaniu, w którym wydano Zaskarżoną Decyzję.
Stan prawny
Na wstępie WSA w Bydgoszczy wyjaśnił, że na mocy art. 3 § 2 pkt 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1634; dalej: PostAdmU) kontrola działalności administracji publicznej przez sądy administracyjne obejmuje orzekanie w sprawach skarg na decyzje administracyjne. Kontrola wstępna wniesionej skargi obejmuje, m.in. badanie legitymacji skargowej strony postępowania. Zgodnie z art. 50 § 1 PostAdmU uprawnionym do wniesienia skargi jest każdy, kto ma w tym interes prawny, prokurator, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka oraz organizacja społeczna w zakresie jej statutowej działalności, w sprawach dotyczących interesów prawnych innych osób, jeżeli brała udział w postępowaniu administracyjnym. Uprawnionym do wniesienia skargi jest również inny podmiot, któremu ustawy przyznają prawo do wniesienia skargi (art. 50 § 2 PostAdmU). Zgodnie zaś z art. 32 PostAdmU, w postępowaniu w sprawie sądowoadministracyjnej stronami są skarżący oraz organ, którego działanie, bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania jest przedmiotem skargi, a zgodnie z art. 33 PostAdmU, w postępowaniu mogą brać udział uczestnicy na prawach strony oraz pozostali uczestnicy. Jak wynika natomiast z art. 12 PostAdmU, przez stronę rozumie się również uczestnika postępowania. Art. 12 PostAdmU dotyczy więc trzech kategorii podmiotów:
- skarżącego i organu, którego działanie lub bezczynność jest przedmiotem skargi (art. 32 PostAdmU),
- uczestnika postępowania na prawach strony (art. 33 § 1 PostAdmU),
- uczestnika postępowania (art. 33 § 2 PostAdmU).
Jeśli chodzi o pojęcie „interesu prawnego”, które pojawia się w ww. przepisach, to w literaturze przedmiotu pojmowane jest jako istnienie związku między sferą indywidualnych praw i obowiązków danego podmiotu, a zaskarżonym aktem lub czynnością. Legitymacja do złożenia skargi opiera się więc na kryterium interesu prawnego. Oznacza to, że skargę wnieść może co do zasady podmiot, który wykaże związek między chronionym przez przepisy prawa materialnego interesem prawnym, a aktem lub czynnością organu administracji publicznej.
Stan faktyczny
Z akt sprawy wynika, że adresat Zaskarżonej Decyzji – Spółka 21.5.2021 r. została wykreślona z KRS z uwagi na przeniesienie siedziby Spółki do Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Akta administracyjne zawierają m.in.: kserokopie dokumentów dotyczących wykreślenia Spółki z KRS, tj. wniosek Spółki z 8.3.2021 r. o wykreślenie podmiotu z KRS; akt notarialny z 30.12.2020 r., zawierający Uchwałę nr 1 Zgromadzenia Wspólników Spółki o przeniesieniu siedziby Spółki do Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz postanowienie Sądu Rejonowego w Bydgoszczy XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego z 21.5.2021 r. o wykreśleniu Spółki z Rejestru Przedsiębiorców KRS z klauzulą prawomocności z 8.6.2021 r.
Skarżący umocowania do swego udziału w zainicjowanym przed WSA w Bydgoszczy w postępowaniu upatruje w tym, że jest „byłym pełnomocnikiem prezesa zarządu, posiadającym prawny interes do wnoszenia środka zaskarżenia”.
Stanowisko WSA w Bydgoszczy
Należy zatem – zdaniem WSA w Bydgoszczy – zwrócić uwagę, że byt Spółki z siedzibą w B. ustał. Stosownie do art. 272 KSH rozwiązanie spółki następuje z chwilą wykreślenia spółki z rejestru. Byt prawny spółki ustaje więc z chwilą jej wykreślenia z KRS, co w przedmiotowej sprawie miało miejsce 21.5.2021 r. Z dniem uprawomocnienia się postanowienia o wykreśleniu Spółki z KRS, Spółka ta ostatecznie utraciła byt prawny i przestała być podmiotem praw i obowiązków. Utraciła także zdolność sądową, a więc zdolność do występowania w postępowaniu sądowoadministracyjnym jako strona, o której stanowi art. 25 § 1 PostAdmU. W momencie wykreślenia spółki z KRS osoby ją reprezentujące tracą legitymację do występowania w postępowaniu dotyczącym spółki. W polskim porządku prawnym brak przy tym regulacji wskazujących na zaistnienie jakiejś formy następstwa prawnego umożliwiającej innym podmiotom, w tym Skarżącemu, na zainicjowanie, w takiej jak przedmiotowa sytuacji, sporu przed sądem administracyjnym.
W tym kontekście WSA w Bydgoszczy wskazał, że zgodnie z art. 58 § 1 pkt 6 PostAdmU skarga niedopuszczalna podlega odrzuceniu. Katalog podstaw uzasadniających odrzucenie skargi nie jest katalogiem zamkniętym. Nie budzi wątpliwości WSA w Bydgoszczy, że do przesłanek niedopuszczalności zalicza się brak legitymacji skargowej po stronie wnoszącego skargę. Taka sytuacja ma miejsce w rozpoznanej sprawie. Skarżący występuje jako były pełnomocnik Prezesa Zarządu Spółki, która została wykreślona z KRS, utraciła byt prawny, a w rezultacie zdolność sadową. Skarżący nie ma interesu prawnego we wniesieniu skargi na Zaskarżoną Decyzję.
Tym samym skarga w niniejszej sprawie została wniesiona przez podmiot nieposiadający legitymacji do jej wniesienia, co czyni skargę niedopuszczalną i obliguje WSA w Bydgoszczy do jej odrzucenia.
Na tle stanu faktycznego ustalonego w niniejszej sprawie WSA w Bydgoszczy wypowiedział się na temat konsekwencji prawnych wykreślenia kapitałowej spółki prawa handlowego, jaką jest spółka z o.o., z Rejestru Przedsiębiorców KRS. WSA w Bydgoszczy wskazał, że z tą chwilą (wykreślenia z KRS) ustaje byt prawny tej spółki, co w praktyce oznacza, że: (i) przestaje być ona podmiotem praw i obowiązków, (ii) traci zdolność sądową, rozumianą jako zdolność do występowania w postępowaniu sądowym jako strona, a (iii) osoby reprezentujące taką spółkę – tracą legitymacje do występowania w postępowaniu dotyczącym tej spółki. Tym samym, taka spółka traktowana jest jako nieistniejąca i jako taka nie posiada prawa do bycia stroną postępowania (tu: podatkowego). Ponadto, osoby dotychczas uprawnione do reprezentacji spółki, będącej następnie w ww. sytuacji, nie mają już legitymacji do działania w imieniu spółki. Oznacza to, że skarga przez nie wniesiona jest niedopuszczalna z uwagi na brak legitymacji skargowej po stronie skarżącego i podlega odrzuceniu. Taki przypadek zaistniał w rozpatrywanej sprawie.
Praca zdalna: wizyta w firmie bez PIT
Fiskus korzystnie interpretuje przepisy o rozliczaniu podróży służbowych. Potwierdza, że zwolnienie z podatku przysługuje także pracującym w domu, którym firma zwraca koszty wizyt w biurze.
– W czasie epidemii koronawirusa wiele osób przeszło na pracę zdalną. I część już na niej została, generalnie home office staje się coraz popularniejszym rozwiązaniem. Pozytywne stanowisko skarbówki w sprawie rozliczania dojazdów do firmy niewątpliwie ucieszy zarówno pracodawców, jak i pracowników – mówi Piotr Popek, starszy menedżer w KPMG.
Spójrzmy na interpretację, o którą wystąpiła spółka z o.o. działająca w branży informatycznej. Zatrudnia pracowników mieszkających w różnych rejonach Polski, którzy wykonują swoje obowiązki zdalnie. Miejscem wykonywania pracy wpisanym w umowie jest województwo, w którym dany pracownik mieszka.
Spółka podkreśla, że w szczególnych sytuacjach – gdy jest to niezbędne do realizacji służbowych obowiązków – informatycy są wzywani do biura. Zwraca im wtedy koszty przejazdu i pobytu. Oddaje za bilety na pociąg, autobus, a nawet samolot. Jeśli przyjeżdżają samochodem, pokrywa koszty dojazdu liczone według kilometrówki. Płaci też za taksówki, a także noclegi (jeżeli pracownicy muszą zostać dłużej w biurze). Informatykom są również wypłacane diety na wyżywienie.
Podróż służbowa
Spółka uważa, że dojazdy do biura są podróżą służbową, o której mówi kodeks pracy. Stałe miejsce wykonywania pracy znajduje się bowiem tam, gdzie informatycy mieszkają. „Jeśli więc pracownik na polecenie pracodawcy wykonuje zadanie służbowe poza ustalonym umownie miejscem pracy, zasadne jest przyjęcie, że przebywa w podróży służbowej” – argumentuje spółka. I twierdzi, że wypłacane programistom należności są nieopodatkowane.
Co na to fiskus? Nie ma nic przeciwko. Zgodził się, że dojazd do biura można uznać za podróż służbową. Pracownikowi, który ją odbywa, przysługują określone należności: zwrot wydatków, ryczałt, dieta. Szczegóły znajdują się w rozporządzeniu ministra pracy z 29.1.2013 r. (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2190). Skarbówka przyznała, że wymienione w nim świadczenia są zwolnione z podatku na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 16 lit. a) ustawy o PIT. Pod warunkiem, że nie przekraczają określonych w rozporządzeniu limitów.
Zwolnienie z podatku do wysokości limitu
– Dieta za dobę w podróży krajowej wynosi obecnie 45 zł. Za nocleg w hotelu udokumentowany rachunkiem przysługuje zwrot do 900 zł (a w uzasadnionych przypadkach nawet więcej). Do tego dochodzą koszty przejazdu czy przelotu samolotem, a także inne uzasadnione wydatki. Może się z tego uzbierać całkiem pokaźna kwota. Zwolnienie z podatku daje więc sporą oszczędność – wyjaśnia Piotr Popek. Wskazuje, że we wniosku o interpretację spółka pisze o informatykach mieszkających i pracujących zdalnie w innych województwach. – Zwolnienie z PIT przysługuje jednak także wtedy, gdy pracownik na home office mieszka i pracuje w tym samym województwie, ale poza miejscowością, w której jest biuro – podkreśla Piotr Popek.
Ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. – Generalnie spółka we wniosku wskazuje, że informatycy pracują zdalnie, a w jej siedzibie pojawiają się tylko incydentalnie. W jednym zdaniu pisze jednak o pracy hybrydowej. Fiskus się do tego nie odniósł, gdyby to jednak faktycznie była praca hybrydowa, czyli wykonywana na przemian w domu i w firmie, zwolnienie dotyczące należności za podróż służbową byłoby mocno wątpliwe – tłumaczy Piotr Popek.
Numer interpretacji: 0114-KDIP3-2.4011.908.2023.1.JK3
Fiskus korzystnie o ekwiwalentach
Zgodnie z obowiązującymi od 7.4.2023 r. przepisami pracodawca musi zapewnić pracującym zdalnie odpowiednie narzędzia i materiały. Musi też pokryć koszty home office, przede wszystkim usług telekomunikacyjnych czy energii elektrycznej. Może wypłacać ryczałty odpowiadające przewidywanym kosztom. Jeśli pracownik wykorzystuje w domu własny sprzęt (np. komputer czy telefon), przysługuje mu za to pieniężny ekwiwalent.
Z przepisów o pracy zdalnej wynika, że to, co pracownicy dostaną od firmy (ryczałty, ekwiwalenty, narzędzia, zwrot kosztów), nie jest ich przychodem. Pracodawca nie musi więc potrącać im podatku. Czy skarbówka może jednak uznać, że świadczenia są wyższe niż faktyczne koszty zdalnej pracy, i naliczyć dodatkowy przychód oraz PIT? Może. Ale interpretacje fiskusa pokazują, że niespecjalnie ma na to ochotę.
Konsekwencje przekształcenia wykroczenia w przestępstwo
Opis stanu faktycznego
Do Sądu Rejonowego w G. wpłynęły w stosunku do P.L. dwa odrębne wnioski o ukaranie. Komendant Komisariatu Policji w G. wniósł o ukaranie P.L. za to, że 19.4.2019 r. w sklepie S. dokonał kradzieży mienia w postaci jednej sztuki perfum wartości 241,99 zł, tj. za czyn z art. 119 § 1 KW. Sprawa została zarejestrowana (X W 5254/19) i zarządzeniem Przewodniczącego Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w G. z 12.11.2019 r., na podstawie art. 59 § 2 KPW, przeciwko P.L. wszczęte zostało postępowanie o wykroczenie z art. 119 § 1 KW. Z kolei, Komendant Komisariatu Policji w G. wniósł o ukaranie P.L. za to, że 14.10.2019 r. w sklepie S. dokonał kradzieży mienia w postaci 1 sztuki perfum wartości 475 zł, tj. za czyn z art. 119 § 1 KPW. Sprawa ta została zarejestrowana (X W 5255/19) i zarządzeniem Przewodniczącego Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w G. z 12.11.2019 r., na podstawie art. 59 § 2 KPW, przeciwko P.L. wszczęte zostało postępowanie o wykroczenie z art. 119 § 1 KW.
Następnie, postanowieniem z 28.1.2020 r., X W 5255/19, z uwagi na łączność podmiotową, celem wspólnego rozpoznania, działając na podstawie art. 33 § 1 KPK oraz art. 34 § 1 KPK w zw. z art. 11 KPW, Sąd połączył sprawy ze wskazaniem dalszego, łącznego prowadzenia postępowania w sprawie X W 5254/19.
Wyrokiem nakazowym z 5.3.2020 r., X W 5254/19, Sąd Rejonowy w G. uznał P.L. za winnego popełnienia dwóch czynów z art. 119 § 1 KW w krótkich odstępach czasu oraz w podobny sposób i za to na podstawie art. 278 § 1 KK w zw. z art. 12 § 2 KK, w zw. z art. 37a KK wymierzył mu karę grzywny 50 stawek dziennych, ustalając wysokość jednej stawki na kwotę 20 złotych.
Wobec braku sprzeciwu uprawnionych stron – w związku z obowiązywaniem w okresie od 31.3.2020 r. do 23.5.2020 r. przepisu art. 15zzs ustawy o zwalczaniu COVID-19 – przedmiotowy wyrok nakazowy uprawomocnił się 9.6.2020 r.
Kasację od tego orzeczenia wniósł Prokurator Generalny, który zaskarżając wyrok na korzyść obwinionego zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisu prawa procesowego, a mianowicie art. 5 § 1 pkt 9 KPW, przez jego niezastosowanie i wydanie wyroku nakazowego, na mocy którego obwiniony został skazany jak za popełnienie jednego czynu zabronionego z art. 278 § 1 KK w zw. z art. 12 § 2 KK, podczas gdy postępowania, zainicjowane skierowanymi przez właściwą jednostkę Policji odrębnymi wnioskami o ukaranie, zostały wszczęte o dwa wykroczenia z art. 119 § 1 KW. połączone następnie do wspólnego prowadzenia, a tym samym brak było skargi uprawnionego oskarżyciela w rozumieniu art. 45 § 1 KPK w zw. z art. 14 § 1 KPK.
W oparciu o tak sformułowany zarzut skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku nakazowego i umorzenie postępowania w sprawie o wykroczenia na podstawie art. 5 § 1 pkt 9 KPW.
Sąd Najwyższy w sprawie P.L. skazanego z art. 278 § 1 KK w zw. z art. 12 § 2 KK, po rozpoznaniu w Izbie Karnej na posiedzeniu w trybie art. 535 § 5 KPK kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego na korzyść skazanego od wyroku nakazowego Sądu Rejonowego w G. z 5.3.2020 r., X W 5254/19, uchylił zaskarżony wyrok i na mocy art. 104 § 1 pkt 7 KPW w zw. z art. 5 § 1 pkt 9 KPW umorzył postępowanie w sprawie.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja Prokuratora Generalnego jest oczywiście zasadna w rozumieniu art. 535 § 5 KPK w zw. z art. 112 KPW, dlatego też należało uwzględnić ją w całości na posiedzeniu, bez udziału stron.
Analiza akt sprawy Sądu Rejonowego w G., X W 5254/19 nie pozostawia wątpliwości, że zaskarżone orzeczenie zostało wydane z rażącą obrazą przepisu prawa procesowego, wskazaną w zarzucie kasacji. Dysponując dwoma wnioskami o ukaranie (XW 5254/19 oraz XW 5255/19) o odrębnie zarzucone obwinionemu wykroczenia, po dokonaniu analizy materiału dowodowego zgromadzonego w ramach postępowań połączonych do wspólnego prowadzenia (XW 5255/19) i po uznaniu, że zarzucane P.L. jednostkowe wykroczenia z art. 119 § 1 KW uzasadniają odpowiedzialność karną za jeden czyn kwalifikowany z art. 278 § 1 KK w zw. z art. 12 § 2 KK Sąd meriti powinien odstąpić od dalszego procedowania w trybie postępowania w sprawie o wykroczenie. Wobec braku skargi uprawnionego oskarżyciela w sprawie o występek, a także braku aktu oskarżenia wniesionego przez prokuratora, powinien umorzyć postępowanie na podstawie art. 5 § 1 pkt 9 KPW, przekazując zarazem materiały sprawy prokuratorowi, celem rozważenia wystąpienia do sądu z aktem oskarżenia w sprawie o jeden czyn, na który składają się zachowania wyczerpujące znamiona wykroczeń.
Jak słusznie zwrócił uwagę Prokurator Generalny, Sąd Najwyższy w uchwale z 24.5.2005 r., I KZP 14/05, Legalis stwierdził, że nie można w jednym postępowaniu stosować dwóch procedur, tj. karnej i wykroczeniowej. Co prawda, wskazana uchwała została podjęta w odniesieniu do odmiennego niż analizowany stanu faktycznego, tj. sytuacji, gdy jeden z kilku zarzucanych czynów stanowił wykroczenie (co rodzi konieczność rozważenia, na podstawie jakich przepisów proceduralnych – w tym również na etapie postępowania odwoławczego – rozpatrywać owo wykroczenie, jako jeden z zarzutów ciążących na oskarżonym), niemniej istotne jest meritum tego judykatu. Sąd Najwyższy stanął bowiem na stanowisku, że orzeczenie w sprawie o wykroczenie, wydane w postępowaniu karnym z pominięciem przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, jest chronione treścią art. 439a KPK, stąd w sprawie, w której rozpoznaje się jednocześnie kwestię odpowiedzialności karnej za przestępstwo i za wykroczenie, nie można stosować równolegle dwóch procedur a w konsekwencji zastosowanie znajdzie Kodeks postępowania karnego.
W wypadku wszczęcia postępowania w sprawie o wykroczenie i stwierdzenia w toku postępowania sądowego, że czyn stanowi przestępstwo, nie jest dopuszczalne rozpoznanie sprawy o przestępstwo w procedurze wykroczeniowej. Występuje wówczas ujemna przesłanka procesowa w postaci braku skargi uprawnionego oskarżyciela, gdyż do rozpoznania sprawy o przestępstwo wymagany jest akt oskarżenia (lub jego surogat) wniesiony przez prokuratora lub innego uprawnionego oskarżyciela publicznego (art. 5 § 1 pkt 9 KPW).
Sąd Rejonowy w Gdańsku, na żadnym etapie postępowania nie stosował przepisów procedury karnej, niemniej wydając wyrok skazujący jak za czyn z art. 278 § 1 KK w zw. z art. 12 § 2 KK, nie mógł orzekać w oparciu o przepisy Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, przy czym do rozpoznania sprawy na podstawie procedury karnej brakowało mu skargi uprawnionego oskarżyciela, co implikowało umorzenie postępowania w sprawie o wykroczenia.
Postępowanie w niniejszej sprawie zostało zainicjowane policyjnymi wnioskami o ukaranie, sprawy zostały przez Sąd, na podstawie art. 59 § 2 KPW, wszczęte o wykroczenia z art. 119 § 1 KW, kwestionowany wyrok nakazowy został wydany w oparciu o regulacje Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia i o odwołaniu w tym trybie zostały pouczone strony postępowania wykroczeniowego (XW 5254/19). W analizowanym stanie faktycznym mamy do czynienia ze „sprawą o wykroczenie” w rozumieniu art. 110 § 1 KPW, rozumianą jako sprawa od początku prowadzona w postępowaniu uregulowanym w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia (zob. postanowienia Sądu Najwyższego: z 4.8.2011 r., III KK 23/11, Legalis; z 15.4.2010 r., III KZ 29/10, Legalis; z 23.10.2003 r., IV KK 94/03, Legalis; z 24.1.2022 r., III KK 269/20, Legalis oraz wyrok Sądu Najwyższego z 3.10.2023 r., V KK 280/23, Legalis).
Wskazane wyżej uchybienie Sądu miało oczywisty wpływ na treść wydanego wyroku, a w szczególności na zakres możliwej do określenia odpowiedzialności prawnej P.L. za zarzucane mu czyny.
Konsekwencją przedstawionej argumentacji prawnej było uchylenie zaskarżonego kasacją wyroku i wydanie orzeczenia następczego w postaci umorzenia postępowania z uwagi na ziszczenie się wskazanej ujemnej przesłanki procesowej.
Podzielając zasadność zarzutu kasacji i jej wniosek końcowy, Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji, rozstrzygając także o kosztach sądowych postępowania kasacyjnego.
Komentarz
Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że wydanie wyroku i skazanie za czyn kwalifikowany przez Sąd jako wyczerpujący ustawowe znamiona art. 278 § 1 KK w zw. z art. 12 § 2 KK, wymuszało procedowanie w oparciu o przepisy Kodeksu postępowania karnego. Wnioski o ukaranie za wykroczenia, nawet z uwagi na większą ich liczbę, nie mogły bowiem skutecznie zastąpić aktu oskarżenia.
Pacjenci na razie bez szans na rekompensatę
100 tys. zł w przypadku śmierci pacjenta lub doprowadzenia go do stanu wegetatywnego, 90 tys. zł w przypadku porażenia dwóch kończyn, 85 tys. zł, gdy pacjent stracił wzrok, a 20 tys. zł, gdy stracił nos – to stawki świadczenia kompensacyjnego za błąd w szpitalu zaproponowane w projekcie rozporządzenia przekazanego do konsultacji.
Niskie rekompensaty
– Stawki są niższe niż te, które można uzyskać w postępowaniu sądowym. Poza nielicznymi wyjątkami w projekcie nie przewidziano rekompensat za zakażenie szpitalne, a to bardzo częsty błąd. Chcąc uzyskać realną rekompensatę np. za zakażenie gronkowcem złocistym czy covidem w szpitalu, pacjenci wciąż będą więc musieli czekać kilka lat na odszkodowanie przyznane przez sąd – mówi Tymoteusz Zych, radca prawny.
Zgodnie z ustawą wysokość świadczenia kompensacyjnego z tytułu zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo śmierci pacjenta jest ustalana przez rzecznika praw pacjenta.
Wniosek o przyznanie świadczenia można złożyć, jeśli zdarzenie medyczne nastąpiło po wejściu w życie ustawy powołującej fundusz, czyli nie wcześniej niż 6.9.2023 r. Fundusz obejmuje także błędy popełnione wcześniej, jeśli wnioskodawcy dowiedzieli się o nich już po wejściu ustawy w życie. Teoretycznie RPP powinien już w zeszłym roku przyznać pierwsze rekompensaty. Wciąż jednak brakuje przepisów wykonawczych.
– W ciągu trzech miesięcy rzecznik powinien zaproponować konkretną kwotę świadczenia. Jeśli pacjent zgodzi się na rekompensatę, a tym samym – zrzeknie odszkodowania czy renty na drodze sądowej, to świadczenie zostanie wypłacone. Jednak bez rozporządzenia ma związane ręce. Trzymiesięczny termin ma charakter instrukcyjny. Działające na podstawie uchylonych przepisów wojewódzkie komisje miały przyznawać rekompensatę w ciągu czterech miesięcy, ale terminu nie dotrzymywały. Wszystko wskazuje na to, że teraz będzie podobnie – mówi Tymotusz Zych.
W projekcie rozporządzenia przyjęto, że rzecznik będzie musiał uwzględnić charakter następstw zdrowotnych oraz stopień dolegliwości wynikających ze zdarzenia medycznego. Ma wziąć pod uwagę uciążliwość leczenia, uszczerbek na zdrowiu i pogorszenie jakości życia.
Każda z tych kategorii odwołuje się do konkretnych okoliczności, którym przypisano wartości kwotowe. Będą one sumowane, ale łączna wysokość świadczenia kompensacyjnego w zakresie uszczerbku na zdrowiu nie może być wyższa niż 100 tys. zł, a za uciążliwości leczenia oraz pogorszenie jakości życia – nie może być wyższa niż po 50 tys. zł. W przypadku śmierci pacjenta wysokość świadczenia kompensacyjnego ma być ustalana z uwzględnieniem rodzaju relacji między wnioskodawcą a zmarłym oraz ich wieku.
Postępowanie wciąż w toku
Od 6.9.2024 r. do rzecznika wpłynęło 114 wniosków o przyznanie świadczenia z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych. Zgłoszone sprawy dotyczą przede wszystkim uszczerbku na zdrowiu – 57 proc. Zgonu pacjenta dotyczy z kolei 24 proc. wniosków, a zakażenia szpitalnego – 19 proc.
Rzecznik wszczął dotychczas 44 postępowania, a sześć kolejnych jest na etapie oceny kompletności wniosku i uzupełniania jego braków.
– Postępowania są w toku, gromadzony jest materiał dowodowy. Podlega on opiniowaniu przez działający przy rzeczniku zespół ekspertów składający się obecnie z 70 doświadczonych fachowców z różnych dziedzin medycyny – wyjaśnia Jakub Adamski, dyrektor w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta. I dodaje, że sprawy są procedowane z zachowaniem terminów określonych w przepisach.
Po zakończeniu czynności i zapoznaniu wnioskodawców ze zgromadzoną w ich sprawach dokumentacją rzecznik będzie wydawał decyzje w sprawie przyznania świadczenia kompensacyjnego.
Etap legislacyjny: konsultacje publiczne
Jolanta Budzowska, radca prawny reprezentująca poszkodowanych pacjentów
Rząd musi wydać rozporządzenie, które powinno obowiązywać wraz z przepisami ustawy powołującymi Fundusz Świadczeń Kompensacyjnych, czyli na początku września. Ustawa i pierwotny projekt były oparte na określonych szacunkach budżetowych. Ustawa zakreśliła również ramy ustalania kwot rekompensat. Obecny minister miał więc związane ręce. Prawdopodobnie dlatego podwyższono tylko kwotę świadczenia za zakażenie HIV z 60 na 70 tys. czy utratę macicy z 40 tys. zł na 50 tys. zł. Wprowadzono pozycję „poronienie” i wyceniono ją na 25 tys. zł. Zredukowano natomiast tabelę zakażeń biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, znacznie obniżając przy okazji świadczenie za zakażenie wirusem żółtaczki typu B i C. Pacjent z covidem lub gronkowcem nie ma szans na świadczenie kompensacyjne. W tej chwili żadna ścieżka nie umożliwia uzyskania pozasądowej rekompensaty. Od września można składać wnioski do RPP, ale wciąż nie ma podstaw, by przyznał świadczenie.
Niemożność osiągnięcia celu spółki jako przyczyna jej rozwiązania
Stan faktyczny
Część wspólników (mniejszościowych) spółki w pozwie skierowanym przeciwko spółce domagała się rozwiązania Spółki. W pozwie powodowie powoływali się na konflikt między wspólnikami oraz zarządem Spółki, niepodejmowanie przez zarząd działań naprawczych przez co Spółka generuje straty. Pozwana wniosła o oddalenie powództwa wskazując, że co prawda Spółka zmieniła profil działalności w związku z wygaśnięciem certyfikatów uprawniających Spółkę do dotychczasowej produkcji, jednak w dalszym ciągu prowadzi inną działalność. Sąd Okręgowy w Olsztynie wyrokiem z 16.2.2021 r., V GC 260/19, oddalił powództwo. Z ustaleń Sądu wynika, że zarząd Spółki stanowi część wspólników, którzy jednocześnie posiadają większość udziałów. Sąd stwierdził, że pomiędzy powodami, którzy są wspólnikami mniejszościowymi a pozostałymi wspólnikami, którzy są jednocześnie członkami zarządu istniej spór. Wspólnicy mniejszościowi oczekują wypłaty dywidendy lub korzystnego zbycia udziałów. Mimo konfliktu Spółka prowadzi działalność gospodarczą i zachowuje płynność finansową. Od powyższego rozstrzygnięcia apelację wnieśli powodowie wskazując na zarzut błędnej wykładni art. 271 KSH przez Sąd Okręgowy. Sąd Apelacyjny rozpoznając wniesioną apelację uznał, iż zaskarżony wyrok odpowiada prawu i oddalił apelację jako niezasadną.
Stan prawny
Sąd Okręgowy w uzasadnieniu oddalenia roszczenia o rozwiązanie spółki wskazał, że zgodnie z art. 271 KSH może wyrokiem orzec rozwiązanie spółki na żądanie wspólnika lub członka organu spółki, jeżeli osiągnięcie celu spółki stało się niemożliwe albo jeżeli zaszły inne ważne przyczyny wywołane stosunkami spółki. Wskazał, że obecny konflikt między wspólnikami nie może stanowić samoistnego uzasadnienia dla rozwiązania Spółki. Konflikt nie przeszkadza w podejmowaniu uchwał przez organy spółki i nie zakłóca bieżącego funkcjonowania spółki. Rozkład głosów na zgromadzeniach wspólników nie powoduje tzw. pata decyzyjnego. Spółka realizuje swój cel, mimo że nie osiąga pozytywnego wyniku finansowego. Nie może to jednak prowadzić do rozwiązania Spółki przez sąd. Do kompetencji sądu nie należy rozwiązywanie nierentownych spółek, gdy wyniku finansowe nie są satysfakcjonujące dla wspólników.
Sąd wskazał także, że co prawda konflikty pomiędzy wspólnikami mogą stanowić przyczynę rozwiązania spółki, jednak samo zaistnienie konfliktu nie jest automatyczną przyczyną rozwiązania spółki przez sąd, chyba że konflikty w sposób istotny i trwały wpływają funkcjonowanie spółki, co nie miało miejsca w niniejszej sprawie. Sąd pokreślił, że sporna pomiędzy wspólnikami jest kwestia braku korzyści finansowych z udziału w spółce i brak oczekiwanej ceny za udziały. Powyższe nie może prowadzić jednak do uwzględnienia powództwa.
Sąd Apelacyjny rozpoznając wniesioną apelację uznał, że stan faktyczny nie uzasadniał rozwiązania spółki. W uzasadnieniu wskazał, że celem spółki w rozumieniu art. 271 KSH jest umówiony przedmiot jej działalności. Niemożność osiągnięcia celu występuje, gdy nie można zrealizować żadnego z kierunków działalności określonych w umowie. Ponadto niemożność osiągnięcia celu musi mieć charakter trwały, by stanowiła przyczynę rozwiązania spółki. Sąd dodał, że nie jest wykluczone że niemożność celu zajdzie subiektywnie, gdy jest wywołana stosunkami spółki, w szczególności konfliktem pomiędzy wspólnikami, który uniemożliwia podejmowanie jakichkolwiek uchwał, co w konsekwencji uniemożliwia prawidłowe działanie spółki i osiągnięcie umówionego celu.
Zdaniem sądu w niniejszej sprawie nie istnieją obiektywne przyczyny uniemożliwiające osiągnięcie celu spółki. W umowie spółki cel został określony jako prowadzenie działalności gospodarczej różnego rodzaju. Sąd nie przyznał racji powodom, którzy wskazywali, że Spółka nie prowadzi obecnie swojego podstawowego przedmiotu działalności z uwagi na brak aktualnych certyfikatów, wskazując że przedmiot działalności pozwanej był wielokrotnie zmieniany i poszerzany, zatem nie można uznać, że wytwarzanie kabin sanitarnych dla przemysłu okrętowego było jedynym celem funkcjonowania Spółki. Sąd wskazał także, że nie można uznać, że konflikty pomiędzy wspólnikami spowodowały niemożność osiągnięcia celu Spółki, skoro Spółka funkcjonuje w obrocie gospodarczym, a jej organy efektywnie funkcjonują.
Dodał, że powodowie nie wykazali, by nie mieli możliwości realizacji swoich uprawnień korporacyjnych a pozwana nie mogła funkcjonować wobec paraliżu decyzyjnego, a sam fakt że wspólnicy większościowi sprawują zarząd w spółce zgodnie z postanowieniami umowy spółki nie świadczy o naruszeniu praw wspólników mniejszościowych. Sąd uwypuklił także, że powodowie od początku istnienia spółki dysponowali mniejszościowymi udziałami. Nie znaleziono również podstaw do twierdzenia, że powodowie nie mogą realizować swoich uprawnień korporacyjnych.
W dalszej części uzasadnienia Sąd Apelacyjny odwołał się do statusu tzw. „więźnia korporacyjnego”. Sąd wskazał, że na gruncie orzecznictwa za więźnia korporacyjnego uważa się wspólnika, który nie może wykonywać jakichkolwiek uprawnień kontrolnych w spółce i nie może zbyć swoich udziałów. Wspólnik w takim przypadku skazany jest na utratę swojego majątku. W ocenie Sądu Apelacyjnego taka sytuacja w niniejszej sprawie nie występuje. Powodowie nie wykazali, by podejmowali jakiekolwiek działania w celu sprzedaży swoich udziałów w spółce, a próby rozwiązania konfliktu okazały się niemożliwe. W konsekwencji Sąd uznał, że powodowie nie udowodnili by można im było przypisać status „więźniów korporacyjnych”.
Komentarz
Sąd Apelacyjny w swoim uzasadnieniu słusznie odwołał się do definicji celu spółki w rozumieniu art. 271 KSH i możliwości rozwiązania spółki przez sąd w przypadku braku możliwości osiągnięcia takiego celu. Niemożność osiągnięcia celu spółki powstaje nie tylko gdy nie można zrealizować żadnego z kierunków działalności określonych w umowie, ale także w przypadku gdy pomiędzy wspólnikami istnieje trwały konflikt, a rozkład głosów w spółce uniemożliwia podjęcie jakichkolwiek uchwał. Instytucja rozwiązania spółki przez sąd nie służy przy tym do likwidacji nierentownych podmiotów. Nie służy także mniejszościowym wspólnikom, którzy nie mają przeszkód w realizacji swoich praw korporacyjnych do rozwiązania spółki wbrew woli pozostałych wspólników.
Biznes wybiera podatek i składkę na 2024 r.
Przedsiębiorcy znów stają przed wyborem formy opodatkowania. Po rewolucji, jaką zafundował biznesowi Polski Ład, decyzja jest bardzo trudna. Mamy dużo stawek podatku (zwłaszcza na ryczałcie), różne są zasady rozliczania składki zdrowotnej (która stała się de facto podatkiem), jest sporo ulg i preferencji.
– Na wybór formy rozliczeń wpływa wiele czynników, a sytuacja każdego przedsiębiorcy jest przecież inna. Dlatego każdy musi policzyć, co mu się najbardziej opłaca – mówi Marcin Zarzycki, adwokat, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii LTCA. Wskazuje, że 2024 r. nie przyniósł zmian w zasadach opodatkowania i oskładkowania, generalnie obowiązują reguły wprowadzone przez Polski Ład. Warto jednak zweryfikować wybory z poprzednich lat, niektórzy przedsiębiorcy rozliczali się bowiem w niekorzystny dla siebie sposób. I sporo na tym stracili.
Jakie mamy możliwości? Skala podatkowa, liniowy PIT oraz ryczałt (jest jeszcze karta, ale tylko dla tych, którzy ją kontynuują od 2021 r.).
Stawki, koszty, ulgi
Wybór zależy od kilku rzeczy. Pierwsza to wysokość podatku. Na skali PIT liczymy go od dochodu. Pierwsza stawka to 12 proc. Po przekroczeniu 120 tys. zł dochodu płacimy 32 proc. Ale na skali jest też kwota wolna. Polski Ład podniósł ją do 30 tys. zł dochodu rocznie. Rządząca koalicja zapowiadała (choćby w 100 konkretach) podwyżkę do 60 tys. zł, ale wygląda na to, że z tej obietnicy w 2024 r. nic nie wyjdzie.
Stawka podatku liniowego wynosi 19 proc. niezależnie od wysokości dochodu. Nie ma tu kwoty wolnej.
Na ryczałcie stawki uzależnione są od rodzaju działalności. Wynoszą od 2 do 17 proc. Podatek płacimy od przychodu. Bez kwoty wolnej.
Pamiętajmy też, że przedsiębiorcy na liniowym PIT oraz skali płacą 4 proc. daniny solidarnościowej od dochodu powyżej 1 mln zł. Na ryczałcie jej nie ma.
Kolejna ważna rzecz – składka zdrowotna. Na skali oraz liniowym PIT liczymy ją od dochodu z działalności gospodarczej. Czyli od przychodu pomniejszonego o koszty. Różnica jest w wysokości składki. Przedsiębiorcy na skali płacą 9 proc. Na liniówce składka wynosi 4,9 proc. dochodu.
Inne zasady mają przedsiębiorcy, którzy rozliczają się ryczałtem. Są podzieleni na trzy grupy, w zależności od wysokości przychodów (pomniejszonych o składki na ubezpieczenia społeczne). Pierwsza do 60 tys. zł rocznie, druga od 60 tys. do 300 tys. zł, trzecia powyżej 300 tys. zł. W pierwszej grupie jest najniższa składka, w trzeciej najwyższa. Jeśli przekroczymy limit przychodów, wyższa należy się za cały rok.
Następna sprawa, którą trzeba wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o wyborze formy rozliczeń – wysokość wydatków na prowadzenie firmy. Każdy je ponosi, płacimy za internet, telefon, biuro, samochód. Na skali oraz liniówce takie wydatki zaliczamy do kosztów, które pomniejszają przychód. Dzięki temu mamy niższy dochód i mniejszy podatek.
Na ryczałcie żadnych wydatków nie odliczymy. Może się nawet okazać, że zapłacimy podatek choć koszty są wyższe od przychodów (czyli mamy stratę).
I ostatnia ważna rzecz – podatkowe ulgi. Przykładowo, na liniówce bądź ryczałcie nie rozliczymy się z samotnie wychowywanym dzieckiem albo razem z małżonkiem. Nie skorzystamy też z odpisu od podatku na dzieci. Na skali są takie możliwości. Z kolei liniowcy oraz ryczałtowcy mogą skorzystać z ulgi na składki zdrowotne. Przedsiębiorcom na skali nie przysługuje.
Te wszystkie aspekty trzeba uwzględnić przy podejmowaniu decyzji o formie rozliczenia. Oczywiście nie da się wszystkiego przewidzieć, mało kto wie dokładnie, jakie będzie miał w każdym miesiącu przychody oraz koszty. Przez cały rok może się zresztą sporo w naszym życiu wydarzyć i przedsiębiorca, który się w grudniu ożeni, może żałować, że zrezygnował ze skali i nie rozliczy się wspólnie z małżonką.
Co się opłaca
– Każda opcja ma swoje wady i zalety. I każdą należy dopasować do swojej sytuacji. Jest jednak parę uniwersalnych założeń. Przedsiębiorcy, który ma wysokie przychody oraz koszty i wychodzi mu około 100 tys. zł dochodu rocznie, na pewno będzie opłacać się skala podatkowa. Jeśli osiąga dochody bliżej 200 tys. zł powinien zastanowić się nad liniowym PIT. Albo ryczałtem, który generalnie może być korzystniejszy dla tych, którzy mają wysokie przychody i niskie koszty – tłumaczy Marcin Zarzycki.
– Trzeba to wszystko sobie dokładnie policzyć – mówi Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt. Podkreśla, że nie ma jeszcze wszystkich danych, nie jest znana bowiem wysokość składki zdrowotnej dla ryczałtowców. Ale można w przybliżeniu określić, która forma jest lepsza.
– Przykładowo, dla programisty stanu wolnego mającego 12 tys. zł przychodu i 3 tys. zł kosztów miesięcznie najkorzystniejsza jest skala. Jeśli jednak jego przychody są wyższe (albo koszty niższe) o 2 tys. zł, lepszy jest ryczałt ze stawką 12 proc. Z kolei lekarz osiągający 22 tys. zł miesięcznego dochodu powinien wybrać ryczałt (stawka 14 proc.). Jeśli jednak jest żonaty i małżonka ma 60 tys. zł dochodu z umowy o pracę, korzystniejsza będzie skala ze wspólnym opodatkowaniem – wylicza Piotr Juszczyk.
Przychód w styczniu, decyzja w lutym
Na zmianę formy opodatkowania mamy czas do 20. dnia miesiąca następującego po uzyskaniu pierwszego przychodu.
Jeśli więc przedsiębiorca wystawi pierwszą fakturę w styczniu, zawiadomienie o wyborze innych zasad rozliczenia powinien przesłać fiskusowi do 20 lutego. Wyjątek dotyczy tych, którzy pierwszy przychód osiągną dopiero w grudniu. Oni muszą zawiadomić skarbówkę o zmianie formy opodatkowania do końca roku. Oświadczenie w tej sprawie składamy w urzędzie albo za pośrednictwem CEIDG (zmieniając dane we wpisie). Nie fatygujemy urzędników, jeśli nic nie chcemy zmieniać.
Przypomnijmy, że podstawowa forma opodatkowania to skala. Obowiązuje nas, jeśli zakładamy działalność i nie wybierzemy innej.
Trochę inne zasady mają przedsiębiorcy, którzy są na karcie podatkowej. Zgodnie z Polskim Ładem przysługuje tylko tym, którzy stosowali ją w 2021 r. Jeśli chcą zmienić formę opodatkowania, powinni złożyć wniosek do 20 stycznia.
Krótsze wakacje składkowe
Przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność przez miesiąc w roku nie będą musieli płacić składek. Tak wynika z informacji o kierunku i harmonogramie prac legislacyjnych wdrażających, którą przyjęła Rada Ministrów. To duża zmiana w porównaniu z założeniami do projektu nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw, które zostały niedawno opublikowane w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. One zakładały trzymiesięczny okres zwolnienia ze składek. Rząd zapowiedział, że podczas korzystania z ulgi przedsiębiorcy będą mogli nadal prowadzić działalność gospodarczą i wystawiać faktury. Z kolei w miesiącu, w którym skorzystają z ulgi, składkę na ubezpieczenie społeczne zapłaci za nich ZUS.Regulacje mają zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku.
Zimowe obowiązki pracodawców
W całym kraju termometry pokazują minusową temperaturę. W wielu miejscach osiągają one wartości dwucyfrowe. Synoptycy zapowiadają, że mogą się one utrzymać przez jakiś czas. Jak to wpływa na kwestie pracownicze?
Jak wyjaśnia Katarzyna Wilczyk, starszy prawnik w kancelarii Raczkowski, przepisy nie wprowadzają ograniczenia minimalnej temperatury w otwartej przestrzeni, w której swoje obowiązki wykonują pracownicy.
– Takie regulacje obowiązują jednak przy wykonywaniu obowiązków służbowych w pomieszczeniach. W lekkich pracach fizycznych i pracy biurowej temperatura nie może być niższa niż 18°C. Dla pozostałych prac fizycznych wykonywanych w pomieszczeniach nie powinna spaść poniżej 14°C – podkreśla.
Zwraca natomiast uwagę, że w zadaniach służbowych wykonywanych w niskiej temperaturze na otwartej przestrzeni (lub w nieogrzewanych pomieszczeniach) szefowie muszą zapewnić podwładnym miejsce umożliwiające schronienie przed opadami atmosferycznymi, ogrzanie się i zmianę odzieży. A także podgrzanie posiłków.
Jak podkreśla ekspertka, gdy ze względu na charakter prac na otwartej przestrzeni w okresie zimowym nie można zapewnić specjalnych pomieszczeń, należy zagwarantować pracownikom odpowiednio dostosowane źródła ciepła.
– Ponadto pracodawcy muszą dostarczyć odpowiednią odzież ochronną (chroniącą głowę, stopy i całe ciało, w tym rękawice czy obuwie), aby zapewnić odpowiedni komfort termiczny – mówi.
Podkreśla jednocześnie, że pracodawca musi także zapewnić pracownikom profilaktyczne posiłki i napoje.
– Dotyczy to osób wykonujących prace związane z wysiłkiem fizycznym, powodującym w ciągu zmiany roboczej efektywny wydatek energetyczny organizmu powyżej 1500 kcal (6280 kJ) u mężczyzn i powyżej 1000 kcal (4187 kJ) u kobiet, wykonywane na otwartej przestrzeni w okresie zimowym (tj. od 1 listopada do 31 marca). Z kolei przy pracach na otwartej przestrzeni przy temperaturze otoczenia poniżej 10°C pracodawca zapewnia pracownikom także gorące napoje – wskazuje mec. Wilczyk.
I przypomina, że brak możliwości dotarcia do pracy z powodu mrozu czy śniegu to ewentualna przyczyna usprawiedliwiająca nieobecność pracownika w pracy.
Jak natomiast temperatury wpływają na działalność szkół i przedszkoli? Beata Patoleta, adwokat i ekspert ds. prawa oświatowego, wyjaśnia, że szkoła musi zapewnić uczniom odpowiednią temperaturę w pomieszczeniach, w których odbywa się nauka.
Natomiast dyrektor, za zgodą organu prowadzącego, może (ale nie musi) zawiesić zajęcia na czas oznaczony, jeżeli temperatura zewnętrzna (mierzona o godzinie 21.00 w dwóch kolejnych dniach poprzedzających zawieszenie zajęć wynosi -15°C lub jest niższa).
Mec. Patoleta zwraca jednocześnie uwagę, że od trzeciego dnia (liczonego od momentu zawieszenia zajęć) placówka jest zobowiązana zorganizować uczniom nauczanie zdalne.
Legitymacja wierzycieli do wystąpienia ze skargą pauliańską po ogłoszeniu upadłości dłużnika
Stan faktyczny (uproszczony)
A.B. i A.B.1 zawarli z Bankiem Spółdzielczym w G. dwie umowy kredytu. Kredyty nie były spłacane. Bank wypowiedział obie umowy, a następnie przystąpił do egzekucji na podstawie bankowych tytułów egzekucyjnych zaopatrzonych w klauzule wykonalności. W tym czasie (dokładnie 6.12.2012 r.) dłużnicy sprzedali przysługujące im nieruchomości rolne. Nabywcami byli F.B. i K.B., synowie dłużników. Ustalona cena sprzedaży była kilkukrotnie niższa od ceny rynkowej. W księgach wieczystych prowadzonych dla tych nieruchomości widniały ostrzeżenia o wszczęciu egzekucji, m.in. na rzecz Banku Spółdzielczego w G. Następnie 23.7.2015 r., ogłoszono upadłość A.B.1 obejmującą likwidację jego majątku. Postępowania egzekucyjne dotyczące wierzytelności Banku Spółdzielczego w G. zostały umorzone zarówno względem A.B.1 (z uwagi na ogłoszenie upadłości dłużnika), jak i A.B. (z uwagi na bezskuteczność). Bank Spółdzielczy w G. wystąpił o uznanie umowy sprzedaży nieruchomości za bezskuteczną (skarga pauliańska).
Orzeczenia SO i SA
Sąd Okręgowy oddalił powództwo. Wskazał między innymi na brak legitymacji Banku Spółdzielczego w G. do wniesienia skargi pauliańskiej. Uznał bowiem, że po ogłoszeniu upadłości A.B.1, jedynym uprawnionym do wystąpienia z actio Pauliana był syndyk, działający w interesie ogółu wierzycieli. Wskazał nadto, że upływ terminu wynikający z art. 132 § 3 PrUpad skutkuje wygaśnięciem roszczenia. W konsekwencji nie dochodzi więc wówczas do przywrócenia możliwości wytoczenia powództwa przez pojedynczych wierzycieli. Powód zaskarżył wyrok Sądu Okręgowego. Sąd Apelacyjny oddalił apelację i podzielił, zwłaszcza w powyższym zakresie, ocenę prawną dokonaną przez sąd I instancji. Powód wniósł następnie skargę kasacyjną.
Zagadnienia prawne
W toku rozpoznawania sprawy, Sąd Najwyższy powziął poważne wątpliwości co do wykładni prawa i postanowieniem z 15.7.2021 r., II CSKP 101/21, przedstawił powiększonemu składowi SN następujące zagadnienie prawne: „Czy w toku postępowania upadłościowego, lecz po upływie terminu określonego w art. 132 ust. 3 ustawy z 28.2.2003 r. – Prawo upadłościowe i naprawcze (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 233; obecnie Prawo upadłościowe, t.j Dz.U. z 2020 r. poz. 1228) odżywa legitymacja wierzycieli upadłego do wytoczenia powództwa o uznanie czynności prawnej dłużnika za bezskuteczną (art. 527 KC)?”.
Uchwała Sądu Najwyższego
Treść zagadnienia prawnego sugerowała, że odpowiedź będzie dotyczyła jedynie szczegółowej, stosunkowo rzadko spotykanej w praktyce wątpliwości (tj. czy po upływie terminu dwóch lat od ogłoszenia upadłości z art. 132 § 3 PrUpad, przy jednoczesnym braku upływu terminu z art. 534 KC, do wierzycieli upadłego dłużnika powraca legitymacja do wystąpienia z akcją pauliańską). Rozpoznający sprawę, siedmioosobowy skład Sądu Najwyższego zdecydował się jednak całkowicie zrewidować dotychczasową linię orzeczniczą SN w zakresie dotyczącym losu legitymacji do wystąpienia z actio Pauliana po ogłoszeniu upadłości dłużnika. Podjął uchwałę, w myśl której: „Ogłoszenie upadłości dłużnika nie powoduje utraty przez wierzyciela legitymacji do wytoczenia powództwa o uznanie czynności prawnej dłużnika za bezskuteczną na podstawie art. 527 KC”.
W uzasadnieniu uchwały, SN przytoczył szereg argumentów przemawiających za przełamaniem dotychczasowej, ugruntowanej wydawałoby się linii orzeczniczej. Sąd Najwyższy otworzył rozważania od wskazania, że nie wchodzą do masy upadłości składniki, które stanowią wprawdzie przedmiot czynności prawnej, do których podważenia skargą pauliańską jest uprawniony syndyk, jednak które nie zostały jeszcze prawomocnie uznane za bezskuteczne względem masy upadłości. W konsekwencji przyjął, że sprawa taka nie dotyczy masy upadłości, a zatem syndyk nie może z przepisu art. 144 ust. 1 PrUpad wywodzić swojej legitymacji do wytoczenia skargi pauliańskiej. W konsekwencji SN dodał, że gdyby nie art. 132 ust. 1 PrUpad, który przyznaje syndykowi stosowną legitymację, to nie mógłby on w ogóle wystąpić z akcją pauliańską po ogłoszeniu upadłości dłużnika, który dopuścił się fraudacyjnej czynności prawnej. Z powołanego art. 132 ust. 1 PrUpad, w ocenie SN, nie wynika jednak, ażeby tylko syndyk był uprawniony do wytoczenia skargi pauliańskiej, z wyłączeniem wierzycieli upadłego dłużnika. W szczególności powyższe argumenty dały asumpt do zmiany przez SN dotychczasowej linii orzeczniczej i przyjęcia, że ogłoszenie upadłości dłużnika, który dokonał czynności prawnej w warunkach z art. 527 § 1 KC, nie wyłącza legitymacji jego wierzycieli do wytoczenia akcji pauliańskiej i żądania uznania czynności prawnej dłużnika za bezskuteczną.
Komentarz
Omawiana uchwała Sądu Najwyższego z pewnością w sposób istotny wpłynie na praktykę orzeczniczą sądów powszechnych. Należy spodziewać się, że obecnie nawet po ogłoszeniu upadłości dłużnika, jego wierzyciele będą mogli na własną rękę wytaczać skargi pauliańskie celem ubezskutecznienia czynności prawnych dłużnika dokonanych z pokrzywdzeniem wierzycieli, w szczególności wtedy, gdy syndyk nie wytoczył jej we własnym zakresie (wypada zastrzec jednocześnie, że uchwała SN w żadnym wypadku nie polemizuje z uprawnieniem syndyka do wstąpienia w miejsce wierzyciela w sprawie, w której ten ostatni wystąpił z akcją pauliańską – art. 133 ust. 1 PrUpad). Co więcej, jak wynika z lektury uzasadnienia omawianej uchwały, wedle stanowiska SN, zakończenie przez wierzyciela sukcesem procesu ze skargi pauliańskiej (przy jednoczesnej bierności syndyka – braku skorzystania z uprawnienia do wstąpienia w sprawie w miejsce wierzyciela), będzie otwierało wierzycielowi drogę do indywidualnego zaspokojenia. Nie będzie on musiał przekazywać do masy upadłości świadczenia, które uzyska na mocy wyroku uznającego czynność prawną upadłego za bezskuteczną. Na zakończenie trzeba jednak dodać, że część argumentów sformułowanych przez SN może zostać uznane za kontrowersyjne. Dodając do tego fakt, że siedmioosobowy skład orzekający nie zdecydował się nadać uchwale mocy zasady prawnej, a jednocześnie dotychczasowe, dominujące stanowisko orzecznictwa i doktryny było odmienne, może okazać się, że powyższa kwestia zostanie jeszcze w przyszłości oceniona przeciwstawnie. Czas pokaże zatem, czy uchwała SN uzyska posłuch w praktyce orzeczniczej sądów powszechnych, a także uznanie w doktrynie oraz wśród innych sędziów Sądu Najwyższego.
W sądach administracyjnych bez nowych wakatów
Tak wynika z pisma opublikowanego w poniedziałek 8.1.2024 r. na oficjalnej stronie Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). To odpowiedź na list otwarty skierowany do prezesa NSA prof. Jacka Chlebnego przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Sędziów Sądów Administracyjnych (OSSSA).
Wystąpienie to kolejny głos w dyskusji o sprawie statusu nowej Krajowej Rady Sądownictwa (neo-KRS) i sędziów wybranych z jej rekomendacji. Sędziowie z OSSSA zwracają uwagę, że na wadliwość powołań wskazują trybunały europejskie. Dlatego zaapelowali do prezesa NSA nie tylko o wycofanie ogłoszonych i niezakończonych konkursów na wolne stanowiska sędziowskie oraz asesorskie w wojewódzkich sądach administracyjnych, ale i zaniechanie ogłaszania nowych. Stowarzyszenie przede wszystkim widzi potrzebę zaprzestania wyznaczania do orzekania sędziów powołanych na wniosek neo- KRS, jak również wyłączenia ich z losowań do spraw dyscyplinarnych oraz tzw. testu niezawisłości.
W ocenie prezesa NSA nie ma on jednak kompetencji do podjęcia działań w kierunku zaniechania wyznaczania sędziów z nadania neo-KRS. Zwłaszcza że mogłoby to naruszać ich niezawisłość.
Co do już prowadzonych konkursów to – jak pisze prezes NSA – ich gospodarzem jest KRS, a przepisy nie przewidują „cofnięcia ogłoszenia”.
Z odpowiedzi wynika jednak, że innym zagadnieniem jest możliwość i celowość wstrzymania postępowań z udziałem kandydatów na sędziów lub asesorów przez samą KRS. Zwłaszcza przez wzgląd na potrzebę wykonania wyroku pilotażowego ETPC z 23.11.2023 r. w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce oraz wezwanie zawarte w uchwale Sejmu z 20.12.2023 r. w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego.
Prezes Chlebny wyjaśnia, że będąc członkiem KRS, nie brał udziału w jej pracach ze względu na wątpliwości co do prawidłowości jej sędziowskiego składu.
– Z tych też względów rozważam potrzebę, po zasięgnięciu opinii Kolegium NSA, czasowego wstrzymania nowych obwieszczeń o wolnych stanowiskach asesorskich i sędziowskich w wojewódzkich sądach administracyjnych – stwierdził prezes NSA.
Choć nie kryje, że nawet czasowe spełnienie tego postulatu będzie oznaczało więcej pracy dla pozostałych sędziów oraz niesie ryzyko spowolnienia załatwiania spraw obywateli.
Prezes NSA podkreśla zarazem, że sądownictwa administracyjnego, dzięki jego wyodrębnieniu z resortu sprawiedliwości, w mniejszym stopniu dotknęły turbulencje reform ostatnich lat.
Problemy z akcyzą od samochodów mild hybrid
Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy z 6.12.2008 r. o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1542; dalej: AkcyzU), ustawa określa opodatkowanie podatkiem akcyzowym wyrobów akcyzowych oraz samochodów osobowych. Art. 105 AkcyzU określa stawki akcyzy na samochody osobowe. Wynoszą one 18,6% podstawy opodatkowania dla samochodów osobowych o pojemności silnika powyżej 2000 centymetrów sześciennych i 3,1% podstawy opodatkowania – dla pozostałych samochodów osobowych. Odstępstwa od tych zasad dotyczą samochodów hybrydowych. Tu właściwe są stawki 9,3 % podstawy opodatkowania – dla hybrydowych samochodów osobowych o większej pojemności (ponad 2000 centymetrów sześciennych), w tym typu plug in. Dla samochodów osobowych o hybrydowym napędzie spalinowo-elektrycznym o pojemności silnika spalinowego do 2000 centymetrów sześciennych innych niż plug in, właściwa jest stawka 1,55% podstawy opodatkowania.
Samochody korzystające z tzw. alternatywnych źródeł energii (w tym hybrydowe) korzystają więc z preferencji akcyzowej. Można to wytłumaczyć, przynajmniej w założeniu mniej szkodliwym oddziaływaniem takich samochodów na środowisko naturalne. Rynek oferuje różnego rodzaju konfiguracje techniczne silników tego rodzaju aut. W tym także tzw. miękkie hybrydy (mild hybrid lub mHEV) albo wręcz tzw. mikrohybrydy. Do niedawna wydawało się, że ta pierwsza kategoria aut to jak najbardziej samochody hybrydowe w rozumieniu przepisów AkcyzU (a więc opodatkowane korzystniej). Obecnie nie jest to jednak takie oczywiste. Tym bardziej, że organy podatkowe ruszyły do zmasowanej wysyłki wezwań do dopłaty akcyzy względem nabywców aut tego typu. Czy słusznie?
Czego dotyczy problem?
Podatnik nabył wewnątrzwspólnotowo hybrydowy samochód osobowy typu tzw. mlid hybrid. Pojazd posiada silnik spalinowy i silnik elektryczny, który jest znacznie mniejszej mocy, oraz akumulator samoładujący. Silnik elektryczny wspiera pracę silnika spalinowego, układ elektryczny całego pojazdu, oraz przejmuję całkowicie pracę miedzy wybranymi prędkościami, jeśli tylko kierowca zdejmie nogę z pedału przyspieszenia. W takim wypadku bowiem silnik spalinowy zostaję wyłączony, a na wyświetlaczu komputer pokładowy wskazuje zerowe wartości pracy silnika spalinowego. Pojazd porusza się w trybie elektrycznym na naładowanej baterii podczas jazdy i odzysku w wyniku rekuperacji. Komputer pokładowy wskazuję zasięg, który możemy pokonać stan naładowania baterii oraz zerowe zużycie paliwa.
Zdaniem podatnika nabyty przez niego pojazd to pojazd o hybrydowym napędzie spalinowo-elektrycznym. Niemniej, energia elektryczna nie jest akumulowana przez podłączenie do zewnętrznego źródła zasilania a silnik elektryczny wspomaga silnik spalinowy, ale nie umożliwia samodzielnego ruszania i jazdy bez pracy silnika spalinowego. Przed wystąpieniem z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej podatnik postanowił wystąpić także o Wiążącą Informację Akcyzową. Otrzymał ją 23.4.2023 r. (WIA-2023-00013). Organ sklasyfikował samochód podatnika w pozycji CN 8703 23 90 – pozostałe pojazdy, jedynie z silnikiem tłokowym wewnętrznego spalania z zapłonem iskrowym. Wynika z niej, że według nowych wytycznych Komitetu HS pojazd mild hybrid nie jest już klasyfikowany pod kodem CN 8703 40.
Podatnik postanowił jednak potwierdzić stawkę akcyzy w drodze interpretacji indywidualnej. Oto co uzyskał.
Stanowisko organu
Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 8.12.2023 r., 0111-KDIB3-3.4013.313.2023.1.MPU, Legalis. Organ zaznaczył, że z aktualnych wyjaśnień dotyczących klasyfikacji pojazdów hybrydowych, ujętych w komentarzu do Nomenklatury scalonej (CN) do pozycji 8703 w Kompendium Opinii klasyfikacyjnych, a wynikających z decyzji klasyfikacyjnych podjętych na 69. Sesji Komitetu Systemu Zharmonizowanego wynika, że aby móc uznać dany pojazd za hybrydowy samochód osobowy, który będzie mógł korzystać z obniżonej stawki podatku akcyzowego (9,3%), obok silnika spalinowego musi posiadać on również silnik elektryczny o takiej mocy, który w efekcie umożliwi sprawne ruszenie z miejsca oraz rozpędzenie pojazdu – czyli jazdę z napędem wyłącznie elektrycznym. Silnik elektryczny w nabytym przez podatnika aucie nie umożliwia jednak samodzielnego ruszania i jazdy bez pracy silnika spalinowego.
W zakresie określenia stawki opodatkowania podatkiem akcyzowym przedmiotowego pojazdu, Dyrektor KIS jest zobowiązany do wydania rozstrzygnięcia w oparciu o wskazaną we wniosku klasyfikację. W konsekwencji, nie można nabytego samochodu uznać za samochód hybrydowy, dla którego możliwe jest obniżenie stawki opodatkowania podatkiem akcyzowym z 18,6% na 9,3%, gdyż nie jest on, zgodnie ze wskazaną klasyfikacją, samochodem hybrydowym. Tym bardziej, że WIA wydana dla samochodu osobowego wiąże zarówno organy podatkowe, jak i podmiot, na wniosek którego decyzja ta została wydana.
Komentarz
Hybryda może jest i „miękka”, ale stanowisko fiskusa okazało się twarde i zdecydowane. Może to dziwić. Historycznie, Ministerstwo Finansów pozytywnie wypowiadało się o możliwości uznawania tzw. miękkich hybryd za samochody osobowe korzystające z obniżonych stawek akcyzy. Dyrektor KIS wydał w tego typu sprawie nawet interpretację indywidualną z 23.8.2022 r., 0111-KDIB3-3.4013.116.2022.2.MK, Legalis. Skąd więc ta nagła zmiana podejścia?
„Winne” są wyjaśnienia ujęte w komentarzu do Nomenklatury scalonej do pozycji 8703 w Kompendium Opinii klasyfikacyjnych, a wynikające z decyzji klasyfikacyjnych podjętych na 69. Sesji Komitetu Systemu Zharmonizowanego. Wskazują one, że do podpozycji HS 8703 22 klasyfikowany jest pojazd, który posiada 1,5-litrowy turbodoładowany czterocylindrowy silnik o zapłonie iskrowym wytwarzający 135 kW i 280 Nm momentu obrotowego oraz dodatkowo wyposażony jest w rozrusznik/generator, który może zwiększyć moc silnika o dodatkowe 10 kW i 160 Nm momentu obrotowego co pozwala na płynniejszą pracę silnika w trybie start-stop i odzyskiwanie energii podczas hamowania (pojazd nie posiada wyłącznego trybu jazdy elektrycznej oraz nie może być ładowany przez podłączenie do zewnętrznego źródła energii elektrycznej). W kontekście powyższego hybrydowy pojazd to pojazd posiadający co najmniej dwa alternatywne źródła zasilania do napędu: silnik spalinowy i silnik elektryczny, a napęd w tych pojazdach realizowany jest zamiennie – w trybie elektrycznym silnik spalinowy pojazdu jest wyłączony, a silnik elektryczny dostarcza cały moment obrotowy niezbędny do napędu pojazdu. Tak oto „miękka hybryda” zrównana została z tzw. mikro-hybrydą, a więc pojazdem ze zintegrowanym rozrusznikiem, który jest używany wyłącznie do funkcji innych niż napędowe.
Społeczna istota problemu jest jednak inna. Nowe noty wyjaśniające CN przeszły zasadniczo bez echa. Mało kto o nich słyszał bo też Ministerstwo Finansów nie paliło się np. do zorganizowania akcji informacyjnej (niby nie ma takiego obowiązku, ale ile by to ułatwiło). Oczywiście, fiskus może zasłaniać się przekonaniem, że odpowiednia klasyfikacja pojazdu to zadanie podatnika (to w sumie prawda). Ale odnalezienie nowych not wyjaśniających i wyciągnięcie z nich wniosków takich jak robi to fiskus nie jest zadaniem łatwym. Można więc uznać, że informacja o zmianie interpretacji pojęcia mild hybrid nie jest wiedzą powszechnie znaną. Tak oto podatnicy wpadają w pułapkę zastawioną zresztą „w białych rękawiczkach”. Przepisy się nie zmieniły, a podatek do zapłaty jest dwukrotnie wyższy (nie wspominając o odsetkach i potencjalnej odpowiedzialności KKS).
Wejście w spór z fiskusem jest oczywiście możliwe. Trzeba jednak realnie ocenić szanse na sukces (zwłaszcza na poziomie administracyjno-podatkowym). Jak zwykle w takich sprawach diabeł tkwić może w szczegółach. Tych szukać należy w technologii i przełożeniu silnik elektryczny – napęd. Sprawa może być o tyle skomplikowana, że niektórzy producenci samochodów sami posługują się w oznaczeniu danego modelu określeniem mild hybrid. Nie wiadomo jednak, czy chodzi o znaczenie akcyzowe, potoczne, a może jeszcze jakieś inne.