– Wielu prawników prowadzących działalność we własnych kancelariach płaci obecnie 19-proc. podatek liniowy. Liczy się go od dochodu, czyli przychodu pomniejszonego o koszty. Na ryczałcie nie odliczą kosztów, prawnicy często mają jednak niewielkie wydatki na działalność: telefon, internet, samochód, czasami czynsz za siedzibę. Warto więc przeliczyć, czy dzięki niższej stawce ryczałtu nie zaoszczędzą na podatku – mówi Piotr Maksymiuk, doradca podatkowy w kancelarii Baker McKenzie.

Zysk przy niskich kosztach

Załóżmy, że radca prawny prowadzący kancelarię w domu i płacący liniowy PIT ma miesięcznie 10 tys. zł przychodu i 500 zł kosztów. Roczny dochód to 114 tys. zł. Zapłaci 21 660 zł PIT. Jeśli przejdzie na ryczałt, danina wyniesie 20 400 zł. Zyskuje rocznie 1260 zł.

Im więcej prawnik zarabia, tym bardziej ryczałt będzie mu się opłacać. Jeśli ma przychód 20 tys. zł miesięcznie (i 500 zł kosztów), zapłaci 44 460 zł podatku liniowego, a ryczałtu 40 800 zł. Roczny zysk wyniesie więc 3660 zł.

A co z ulgami?

– Na ryczałcie jest więcej możliwości. Tak jak na liniowym PIT, można odliczyć składki ZUS, a i np. darowizny na organizacje charytatywne – tłumaczy Piotr Maksymiuk.

Kolejna zaleta: ryczałt jest prostszy. Wystarczy zapisywać przychody w ewidencji. Nie trzeba prowadzić księgi przychodów i rozchodów ani tym bardziej ksiąg rachunkowych.

Z projektu nowych przepisów wynika, że nie ma przeszkód, aby radca prawny czy adwokat świadczył usługi opodatkowane ryczałtem na rzecz innych firm. W tej formie mogą się też rozliczać wspólnicy spółki cywilnej bądź jawnej. Zostanie też podniesiony limit rocznych przychodów ryczałtowców: z 250 tys. do 2 mln euro.

Są też jednak ograniczenia

– Ryczałt nie przysługuje tym, którzy zatrudniają innych prawników. Projekt mówi o osobach wykonujących czynności związane z istotą danego zawodu. Oznacza to, że ryczałt jest tak naprawdę dla wolnych strzelców, którzy mają jednoosobowe kancelarie, ewentualnie są wspólnikami spółek cywilnych bądź jawnych. Oczywiście tej formy rozliczenia nie wyklucza zatrudnienie sekretarki czy księgowej. Wtedy mamy już jednak większe koszty i trzeba się zastanowić, czy ryczałt jest opłacalny – podkreśla Marcin Borkowski, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii Borkowski i Wspólnicy.

Co ze spółkami

Czy nowa forma rozliczenia może być atrakcyjna dla prawników działających w spółkach komandytowych? Obecnie płacą tylko podatek od swoich dochodów, najczęściej liniowy. Resort finansów chce jednak z takich spółek zrobić podatników CIT. Z reguły oznaczać to będzie podwójne opodatkowanie. O możliwościach przekształcenia w inne spółki pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej” z 28 września. Czy nie lepiej jednak przejść na ryczałt?

W spółce komandytowej jest niemożliwy. – Obecny wspólnik spółki komandytowej może jednak z niej wyjść i prowadzić indywidualną działalność. Na dodatek fakturując na nią swoje usługi. Niewykluczone jednak, że taka zmiana relacji wzbudzi podejrzenia fiskusa – mówi Piotr Maksymiuk. Podkreśla, że jeśli wspólnik oprócz indywidualnej działalności zostawi sobie udziały w spółce komandytowej, dojdą obowiązki związane z przepisami o cenach transferowych. – Ryczałt to bardziej rozwiązanie dla współpracowników spółki komandytowej – dodaje Marcin Borkowski.

W projekcie przepisów o ryczałcie jest jeszcze jedna nowość. Przychody z usług prawnych innych niż świadczone w ramach wolnych zawodów mają być obciążone tylko 15-proc. podatkiem. Zdaniem Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie to preferencja dla podmiotów, które świadczą usługi prawne, a nie są profesjonalistami, co stanowi naruszenie zakazu dyskryminacji podatkowej. Także Krajowa Rada Radców Prawnych uważa, że różnicowanie stawek ryczałtu jest nieuzasadnione.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Andrzej Tomaszek adwokat, partner zarządzający w kancelarii Drzewiecki Tomaszek

Ryczałt może się okazać interesującą alternatywą dla radców prawnych i adwokatów. Także dla tych, którzy od nowego roku będą musieli płacić podwójny podatek w spółce komandytowej i zastanawiają się, jak zmienić formę rozliczeń z fiskusem. Szkoda, że ma przysługiwać tylko tym, którzy nie zatrudniają innych prawników. To ogranicza krąg zainteresowanych do tzw. wolnych strzelców. Nie rozumiem też, dlaczego Ministerstwo Finansów chce wprowadzić niższą o 2 proc. stawkę zryczałtowanego podatku dla osób, które świadczą usługi prawne bez uprawnień radcy prawnego czy adwokata. Uważam, że to demoralizujące. Uzyskanie tytułu zawodowego jest trudne, czasochłonne i kosztowne. Nie wiem, dlaczego ma być karane wyższym podatkiem.

Etap legislacyjny: w Sejmie

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź