To jedno z pierwszych orzeczeń, w których Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) tak jednoznacznie odnosi się do coraz powszechniejszego zjawiska wykorzystywania narzędzi sztucznej inteligencji w pracy prawników.
Na pierwszy rzut oka sprawa dotyczyła pobocznej kwestii procesowej. Konkretnie chodziło o odmowę wstrzymania wykonania decyzji fiskusa w zakresie VAT zaskarżonej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Łodzi. W lutym 2026 r. sąd odmówił skarżącemu uwzględnienia wniosku o udzielenie takiej ochrony tymczasowej na czas procesu. Doszedł bowiem do przekonania, że nie wykazano przesłanek, które uzasadniałyby wstrzymanie wykonania decyzji. Pełnomocnik podatnika nie dawał za wygraną. Złożył zażalenie na postanowienie WSA. Domagał się jego uchylenia i wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji do czasu rozpoznania skargi.
NSA zażalenia nie uwzględnił. Jego argumentację uznał za lakoniczną i ogólnikową. Zdaniem składu orzekającego skarżący nie dowiódł, by ziściła się którakolwiek z przesłanek do przyznania zabezpieczenia.
Halucynacje AI
Na koniec NSA odniósł się jeszcze do jednej kwestii – wykorzystania AI w piśmie z zażaleniem. Sąd nie miał bowiem cienia wątpliwości, że zostało ono sporządzone przy pomocy sztucznej inteligencji. Świadczą o tym jednoznacznie widoczne ślady tzw. halucynacji AI. Z przywołanych przez pełnomocnika skarżącego postanowień NSA żadne bowiem nie odzwierciedla realnego orzecznictwa. NSA zauważył, że powołane postanowienia w rzeczywistości nie tylko zostały wydane w innych datach niż podane przez pełnomocnika skarżącego, ale też żadne z nich nie dotyczyło procedury spornego wstrzymania wykonania. Ponadto NSA wytknął profesjonaliście, że stanowisko zażalenia – i rzekomo cytowanych postanowień – jest sprzeczne z ugruntowanymi poglądami orzecznictwa dotyczącego tego, na kim ciąży obowiązek wykazania zasadności wniosku o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji. W przekonaniu sądu to również silnie wskazuje na korzystanie ze sztucznej inteligencji, która stara się przewidzieć, jak zaspokoić potrzeby i oczekiwania osoby korzystającej z oferowanych przez nią możliwości.
NSA krytyczny w ocenie
Sąd nie kwestionował, że dostrzega rosnące zainteresowanie społeczne możliwościami oferowanymi przez sztuczną inteligencję. Coraz powszechniejsze staje się korzystanie z narzędzi AI przy formułowaniu różnego rodzaju wypowiedzi, począwszy od wiadomości e-mail do bardziej skomplikowanych wniosków, esejów itp. Co więcej, zdaniem sądu należy się spodziewać, że korzystanie przez skarżących z AI zacznie być coraz częściej odczuwalne również w praktyce orzeczniczej, w tym sądów administracyjnych.
Niemniej NSA podkreślił, że nader krytycznie należy ocenić bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowego pełnomocnika przy sporządzaniu pism procesowych składanych w imieniu mocodawcy do sądu. Wątpliwości budzi etyczny wymiar takiego działania. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę to, że zawodowy pełnomocnik pobiera wynagrodzenie za świadczone przez siebie usługi prawne, a jego mocodawca ma prawo oczekiwać, że sporządzane pisma procesowe będą spełniały najwyższe wymogi profesjonalizmu. Jak tłumaczył NSA, trudno dopatrzyć się takiego profesjonalizmu, jeśli działanie zawodowego pełnomocnika w istocie sprowadza się do wykorzystania narzędzi AI, które są – w tym samym stopniu – dostępne osobom niewykonującym zawodów prawniczych. Postanowienie jest prawomocne.
Sygnatura akt: I FZ 104/26
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Dariusz Malinowski
doradca podatkowy, partner w KPMG
Stanowisko NSA wydaje się bardzo dobitne, ale też adekwatne do okoliczności. Oczywiście narzędzia sztucznej inteligencji są coraz powszechniejsze, także w pracy prawników. Nie zmienia to jednak faktu, że AI jest tylko narzędziem, które może ułatwić pracę adwokata, radcy prawnego czy doradcy podatkowego, ale go nie zastąpi. I rację ma NSA, że korzystanie z AI bez weryfikacji to brak profesjonalizmu. Trudno sobie przecież wyobrazić, że profesjonalista, którego nierzadko wspierają niedoświadczeni aplikanci czy asystenci, po prostu wyśle przygotowane przez nich pismo do sądu bez czytania i sprawdzenia. Podobnie jest z „wytworami” AI. Przy czym nie jest to tylko kwestia etyki, ale głównie odpowiedzialności zawodowej. Przypadek, którego dotyczy komentowane orzeczenie NSA powinien być przestrogą dla każdego profesjonalnego pełnomocnika. Nie tylko bowiem potwierdza, że sądy idą z duchem czasu i są wyczulone na stosowanie AI. Pokazuje też, że korzystanie ze sztucznej inteligencji bez głowy to gotowy przepis na katastrofę. Gdyby przecież sprawa dotyczyła zasadniczego sporu podatkowego – nierzadko o grube setki tysięcy czy nawet miliony złotych – halucynacje AI okazałyby się bardzo kosztowne.
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →