Sąd ma obowiązek zbadania z urzędu umowy kredytu konsumenckiego pod kątem spełnienia przez bank obowiązków informacyjnych. Nawet jeśli kredytobiorca w pozwie opartym o sankcję kredytu darmowego (SKD) nie wskazał wszystkich występujących w umowie naruszeń. Do takiego wniosku doszedł rzecznik generalny TSUE w opinii z 11 czerwca w sprawie C-831/24 („Rzeczpospolita” pisała o niej szerzej 12 czerwca).
– Przyjęcie wykładni proponowanej w opinii stanowiłoby zachętę do mnożenia nieuzasadnionych spraw sądowych. Oznaczałoby to bowiem zachętę do działania polegającego na pozywaniu kredytodawców (a więc nie tylko banków, ale i firm pożyczkowych czy sprzedawców oferujących zakupy na raty) o SKD bez wskazywania żadnego konkretnego uchybienia w umowie. Zwłaszcza przy symbolicznej opłacie sądowej w sprawach przeciwko bankom – ostrzega Wojciech Wandzel, adwokat i partner w kancelarii KKG Legal, reprezentujący banki w sporach z kredytobiorcami.
Zgodnie z przepisami w przypadku konsumentów występujących przeciwko bankom opłata sądowa może wynieść co najwyżej 1 tys. zł. Jeśli wartość sporu jest niższa niż 15 tys. zł, wówczas stosuje się proporcjonalnie niższe opłaty. Zdaniem rozmówcy „Rz” stosunkowo niski koszt wszczęcia sporu oraz przekonanie kredytobiorcy, że sąd – z automatu – zbada jego umowę, może zachęcać do składania niestarannie przygotowanych pozwów.
Sąd to nie UOKiK
– To zaś prowadziłoby do tego, że sądy, których rolą powinno być rozstrzyganie indywidualnych, konkretnych sporów prawnych obciążone byłyby obowiązkiem kompleksowego badania z urzędu setek, jeśli nie tysięcy wzorów umownych dotyczących kredytów konsumenckich. To są obowiązki należące do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który działa z urzędu, a nie do sądów operujących w oparciu o zasadę sporności (kontradyktoryjności) – przekonuje mec. Wandzel.
Pod rygor ustawy o kredycie konsumenckim podlegają zobowiązania o wartości nieprzekraczającej 255 550 zł. Chodzi nie tylko o klasyczne, udzielane w banku, kredyty np. na remont albo zakup samochodu, ale również tzw. sprzedaż na raty sprzętu RTV i AGD oraz (niektóre) spośród zobowiązań o charakterze odroczonych płatności („kup teraz, zapłać później”). Według danych BIK w 2025 r. rynek kredytów gotówkowych wyniósł 120,3 mld zł, rynek kredytów ratalnych – 25,2 mld zł. Wartość finansowania poprzez usługi „Kup teraz, zapłać później” osiągnęła zaś poziom 14,3 mld zł.
O zasadność tych obaw zapytaliśmy stojącego po przeciwnej stronie sądowej barykady i reprezentującego kredytobiorców radcę prawnego Radosława Górskiego. Prawnik zastrzega, że zgodnie z prawem w każdym pozwie, konsument powołujący się na chroniące go przepisy musi wskazać, czego żąda i z jakiej umowy wywodzi roszczenie. Nie musi natomiast wskazać pełnej, zamkniętej listy wszystkich naruszeń banku.
– W zakresie obowiązków informacyjnych sąd powinien samodzielnie zbadać umowę szerzej niż tylko przez pryzmat zarzutów wyraźnie wskazanych przez konsumenta. Nie inaczej jest w przypadku kredytobiorców, powołujących się na przepis o SKD. Rzecznik generalny TSUE zwraca uwagę na szczególną sytuację konsumentów i wynikający stąd obowiązek badania przez sąd skarżonych umów w stopniu szerszym niż ten wskazany w pozwie. To nie jest przełomowe stwierdzenie, ale raczej przypomnienie sędziom ciążących na nich obowiązków. I wytrącenie argumentów tym, którzy nie wychodzili poza granice zarzutów opisanych w pozwach – mówi mec. Górski.
Opinia rzecznika generalnego nie jest tożsama z późniejszym wyrokiem samego trybunału. Jednak TSUE, przeważnie orzeka w zgodzie z linią wytyczoną przez swojego rzecznika.
– Jeśli TSUE w wyroku potwierdzi stanowisko rzecznika, to wówczas sądy powinny przygotować się na większą liczbę spraw związanych z SKD. Nie prognozuję, że będzie to gigantyczna fala, ale z pewnością tych pozwów przybędzie i będzie też dużo łatwiej uzyskać korzystne dla konsumentów wyroki. Być może, wzorem spraw frankowych, konsumenci będą korzystać z wzorców pozwów z powołaniem na SKD. Skoro nie będzie konieczne wykazywanie wszystkich naruszeń, bo sąd będzie musiał je zbadać automatycznie, to zakładam, że część kredytobiorców i ich pełnomocników wybierze tę prostszą ścieżkę – przewiduje mec. Górski.
Debata nad specustawą
Według szacunków Związku Banków Polskich pod koniec 2025 r. w sądach było 21,6 tys. spraw związanych z SKD. Dla porównania w połowie 2024 r. było ich nieco ponad 10 tys., a w poprzednich latach zaledwie kilkaset. Minister Sprawiedliwości podczas Europejskiego Kongresu Finansowego ocenił, że rosnąca liczba pozwów opartych o SKD wymaga debaty nad specustawą, która uregulowałaby ten problem.
dr Michał Ziemniak
rzecznik finansowy
Opinia rzecznika generalnego nie oznacza uproszczenia pozywania banków w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego ani nie otwiera drogi do automatycznego kwestionowania umów kredytowych bez wykazania konkretnych naruszeń. Wskazany przez rzecznika generalnego mechanizm jest dobrze znany prawu konsumenckiemu i od lat funkcjonuje np. w sprawach frankowych, gdzie sądy mają obowiązek badać występowanie klauzul abuzywnych. Co więcej, obowiązek badania przez sąd z urzędu spełnienia wymogów informacyjnych przewidzianych w dyrektywie 2008/48 nie jest nowością – wynika on z utrwalonego orzecznictwa TSUE, w tym m.in. z wyroku w czeskiej sprawie Radlinger i Radlingerová (C-377/14-377/14) z 2016 r. Opinia rzecznika generalnego nie może zatem być zaskoczeniem dla rynku. Konsument nadal musi jednak przedstawić okoliczności sprawy i podstawy swojego roszczenia, a ryzyko przegranej oraz związane z nią koszty procesu pozostają istotnym czynnikiem ograniczającym liczbę nieuzasadnionych pozwów.
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →