Ustawa antyzatorowa w praktyce – kiedy wierzyciel może żądać rekompensaty?

Założeniem ustawy z 8.3.2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1790; dalej: NadmOpTransHandlU), poza implementacją dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2011/7/UE z 16.2.2011 r. w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych (Dz.Urz. UE L z 2011 r. Nr 48, s. 1), było przyznanie wierzycielom narzędzi do egzekwowania od swoich kontrahentów terminowego regulowania zobowiązań oraz rekompensowanie im ewentualnych zaniedbań dłużników w tym zakresie. 

Dyrektywa 2011/7/UE ustala ogólne ramy ochrony wierzycieli, pozostawiając państwom członkowskim pewną swobodę w kształtowaniu szczegółowych regulacji dotyczących poszczególnych przysługujących im uprawnień. Dotyczy to np. wysokości rekompensaty za koszty odzyskiwania należności. Konkretne regulacje dla wierzycieli znajdują się jednak w samej ustawie o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. Na tle interpretacji tych przepisów pojawiają się problemy, które zostały częściowo rozwiązane poprzez orzecznictwo polskich sądów.

Problem z definicją transakcji handlowej

Przede wszystkim wątpliwości może budzić sama definicja transakcji handlowej. Jest to o tyle istotne, że od tego, czy daną umowę zakwalifikujemy jako transakcję handlową, zależy, czy w ogóle do niej znajdą zastosowanie przepisy tej ustawy. Przepis art. 4 pkt. 1 NadmOpTransHandlU definiuje ją jako „umowę, której przedmiotem jest odpłatna dostawa towaru lub odpłatne świadczenie usługi, jeżeli strony (…) zawierają ją w związku z wykonywaną działalnością”. O ile w przypadku sprzedaży czy świadczenia usług doradczych zasadniczo nie ma w tym zakresie wątpliwości, o tyle można znaleźć stosunki prawne, które mogą generować spory co do ich kwalifikacji w kontekście analizowanych przepisów. Jako przykład można wskazać umowę najmu.

Najem jako transakcja handlowa

Umowa najmu polega na udostępnieniu rzeczy do czasowego korzystania, np. oddaniu lokalu mieszkalnego albo użytkowego. Ten rodzaj kontraktu do umów objętych regulacjami dotyczącymi transakcji handlowych zaliczył Sąd Najwyższy. W wyroku z 6.8.2015 r., V CSK 668/14, Legalis, SN stwierdził, że skoro celem ustawy z 12.6.2003 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych była szeroka ochrona wierzyciela, pojęcie umów o świadczenie usług obejmuje także umowy o czasowe korzystanie z rzeczy, np. najmu i dzierżawy, które w ścisłym znaczeniu nie są umowami o świadczenie usług. Stanowisko to znalazło poparcie w dalszym orzecznictwie. Jako przykłady można tu podać m.in. wyrok SA w Krakowie z 8.11.2022 r., I ACa 401/21, Legalis, czy też Wyrok SA we Wrocławiu z 22.2.2021 r., I ACa 1286/20.

Jest to przykład generalnego podejścia sądów, które starają się możliwie szeroko interpretować pojęcie transakcji handlowej. Zasługuje to na aprobatę, przede wszystkim w kontekście zabezpieczenia interesów wierzycieli prowadzących różnego rodzaju działalność gospodarczą. Przeciwne podejście mogłoby prowadzić do nieuzasadnionego zróżnicowania sytuacji wierzycieli.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Problematyka podmiotowa

Spory mogą również zaistnieć na podmiotowej płaszczyźnie stosowania przepisów analizowanej ustawy. Przywołana powyżej definicja odwołuje się bowiem do umów między przedsiębiorcami. Jednak nasuwa się tu pytanie, czy konieczne jest, aby strony transakcji dysponowały wpisem do odpowiedniego rejestru podmiotów prowadzących działalność gospodarczą?

Tu jednak dominuje interpretacja, że stosowne wpisy, czy to w Krajowym Rejestrze Sądowym, czy w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, o ile w pewnym sensie legalizują prowadzoną działalność, to jednak nie są warunkiem sine qua non kwalifikowania danego podmiotu jako objętego przepisami NadmOpTransHandlU. W wyroku SN z 19.3.2014 r., I CSK 364/13, Legalis, stwierdzono, że wystarczy w tym kontekście faktyczne podjęcie i wykonywanie tej działalności.

Taka wykładnia jest konsekwencją przedstawionego już powyżej podejścia możliwie rozszerzającego ochronę wierzycieli przed negatywnymi skutkami nieregulowania należności przez dłużników.

Wielokrotność możliwej rekompensaty

Innym potencjalnie spornym zagadnieniem jest kwestia dochodzenia rekompensaty za koszty odzyskiwania należności w przypadku tzw. świadczeń okresowych. Chodzi o sytuacje, w których świadczone usługi rozliczane są regularnie w ustalonych w umowie okresach (np. miesięcznie). Może dojść do sytuacji, w których dłużnik będzie konsekwentnie unikał płatności poszczególnych faktur za dane okresy. Będzie to generować coraz to nowe zaległości wobec wierzyciela. Można zatem zastanawiać się, czy taki podmiot w tego typu sytuacji będzie uprawniony do dochodzenia jednej rekompensaty od skumulowanej kwoty zadłużenia, czy też kwota, o której mowa w art. 10 ust. 1 NadmOpTransHandlU, należna jest wierzycielowi osobno od każdej z tak wystawionych i przeterminowanych faktur.

Polskie sądy w tej kwestii oparły się na orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Przykładowo, w wyroku z 4.5.2023 r., C-78/22, Legalis, TSUE stwierdził, że kumulacja po stronie dłużnika szeregu opóźnień w płatnościach mających charakter okresowy w wykonaniu jednej i tej samej umowy nie może skutkować ograniczeniem minimalnej rekompensaty z tytułu kosztów odzyskiwania należności za każde opóźnienie w płatnościach. Mianowicie uznał, że art. 6 ust. 1 dyrektywy 2011/7/UE w związku z art. 3 dyrektywy 2011/7/UE należy interpretować w ten sposób, że w przypadku gdy w tej samej umowie przewidziano płatności mające charakter okresowy, przy czym zapłata każdej z tych płatności powinna nastąpić w określonym terminie, minimalna stała kwota 40 EUR, określona w art. 6 ust. 1 dyrektywy 2011/7/UE, stanowiąca przysługującą wierzycielowi rekompensatę z tytułu kosztów odzyskiwania należności, jest należna za każde opóźnienie w płatności.

Mobilizacja dłużników

Ograniczenie minimalnej rekompensaty z tytułu kosztów odzyskiwania należności za każde opóźnienie w płatnościach, w ocenie Trybunału, prowadziłoby do pozbawienia skuteczności dyrektywy 2011/7/UE, której celem jest nie tylko zniechęcenie do takich opóźnień w płatnościach, lecz także zapewnienie rekompensaty kosztów poniesionych przez wierzyciela, przy czym koszty te zwiększają się proporcjonalnie do liczby płatności i kwot, których dłużnik nie uiszcza w terminie.

Na polskim gruncie do tego właśnie orzeczenia odwołanie znajduje się m.in. w wyroku SR dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu z 6.12.2024 r., V GC 1392/24, Legalis. W istocie taka interpretacja przepisów jest formą dodatkowej mobilizacji podmiotów, na których spoczywają tego typu zobowiązania finansowe, do tego, aby ograniczały opóźnienia w płatnościach i nie piętrzyły zaległości.

Pojawiające się na tle stosowania przepisów ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych problemy wynikają ze specyfiki prowadzenia działalności gospodarczej. Orzecznictwo potwierdza jednak, że w sprawach, w których przepisy mogą być niejasne, należy je wykładać na korzyść wierzycieli, do których wszak adresowany jest ten akt prawny.

Jakub Szmelcer – radca prawny, ekspert Działu Windykacji w kancelarii MKZPartnerzy

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rada Ministrów: przegląd decyzji z posiedzenia 23.6.2026 r.

Rząd przyjął następujące projekty ustaw oraz rozporządzenia:

  1. Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska (UC112); 
  2. Projekt ustawy o zmianie ustawy o lasach oraz niektórych innych ustaw (UD61);
  3. Projekt rozporządzenia Rady Ministrów zmieniającego rozporządzenie w sprawie zakresu danych i wykazu rejestrów publicznych oraz systemów teleinformatycznych podmiotów publicznych, z których użytkownik aplikacji mObywatel może pobrać dane (RPRO2).

Szerszy dostęp do sądu w sprawach czystego powietrza

Projekt wzmacnia prawa mieszkańców, przedsiębiorców i organizacji społecznych w sprawach dotyczących jakości powietrza. Podmioty zyskają łatwiejszy dostęp do sądu administracyjnego, umożliwiając składanie skarg na programy ochrony powietrza, ich aktualizacje, plany działań krótkoterminowych oraz na bezczynność sejmików województw odpowiedzialnych za ich przyjęcie, bez konieczności wykazywania interesu prawnego.

Nowe przepisy pozwolą skuteczniej kontrolować działania samorządów na rzecz poprawy jakości powietrza i ochrony zdrowia mieszkańców. Prawo do wniesienia skargi otrzymają osoby mieszkające na obszarze objętym programem lub planem, a także przedsiębiorcy i organizacje społeczne działające tam od co najmniej dwóch lat.

Termin na złożenie skargi wyniesie 6 miesięcy od ogłoszenia uchwały. W przypadku nieprzyjęcia wymaganych dokumentów skargę na bezczynność będzie można wnieść w dowolnym czasie. Projekt przewiduje również przepisy przejściowe obowiązujące do końca 2026 r., które umożliwią samorządom przyjmowanie uproszczonych aktualizacji programów ochrony powietrza i kontynuowanie działań naprawczych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Większa przejrzystość i udział społeczny w gospodarce leśnej

Projekt wprowadza nowe zasady przygotowywania i zatwierdzania planów urządzenia lasu oraz uproszczonych planów urządzenia lasu. Zmiany mają zwiększyć przejrzystość procesu, wzmocnić ochronę przyrody oraz zapewnić zgodność polskich przepisów ze standardami unijnymi.

Nowe regulacje rozszerzają udział społeczeństwa w tworzeniu planów. Gminy, mieszkańcy i organizacje społeczne zyskają prawo do zgłoszenia uwag, a projekty dokumentów będą podlegały uzgodnieniom lub opiniowaniu przez właściwe organy, m.in. odpowiedzialne za ochronę przyrody, gospodarkę wodną czy ochronę zabytków. Informacje o planach i procedurach ich zatwierdzania będą publicznie dostępne.

Projekt zapewnia również możliwość zaskarżania do sądu administracyjnego decyzji zatwierdzających plany urządzenia lasu i uproszczone plany urządzenia lasu przez organizacje społeczne oraz organizacje pracodawców. Dodatkowo określone zostaną zasady prowadzenia gospodarki leśnej w sytuacjach braku zatwierdzonego planu lub wstrzymania jego realizacji. W takich przypadkach działania będą możliwe jedynie wyjątkowo i pod nadzorem właściwych organów. Doprecyzowano także zasady odpowiedzialności właścicieli lasów za zdarzenia wywołane siłami przyrody lub innymi niezależnymi od nich okolicznościami.

Więcej dokumentów i usług w aplikacji mObywatel

Rozporządzenie rozszerza zakres informacji dostępnych w aplikacji mObywatel. Zmiany umożliwią udostępnienie nowych dokumentów cyfrowych i usług publicznych, w tym dyplomów ukończenia studiów, dokumentów potwierdzających uprawnienia zawodowe, danych z ksiąg wieczystych oraz informacji z rejestrów kierowców.

W aplikacji mają pojawić się m.in. mDyplomy, czyli cyfrowe wersje dyplomów ukończenia studiów, suplementów do dyplomów oraz dyplomów doktorskich i habilitacyjnych. Użytkownicy zyskają także możliwość elektronicznego udzielania poparcia kandydatom w wyborach do Parlamentu Europejskiego, na Prezydenta RP oraz do Sejmu i Senatu.

mObywatel będzie prezentował również szersze dane dotyczące nieruchomości, w tym podstawowe informacje adresowe z Centralnej Bazy Ksiąg Wieczystych. Rozszerzony zostanie także zakres danych dla kierowców, obejmujący m.in. zakazy prowadzenia pojazdów, zakres uprawnień oraz okres próbny. W aplikacji pojawią się ponadto mobilne dokumenty potwierdzające prawo wykonywania zawodu ratownika medycznego oraz uprawnienia rzeczoznawców majątkowych, geodetów i kartografów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mniej obowiązków administracyjnych w VAT

Cel i ratio legis projektu

Jak wskazano w uzasadnieniu, projekt stanowi element działań deregulacyjnych ukierunkowanych na ograniczenie części obowiązków administracyjnych przedsiębiorców oraz uproszczenie funkcjonowania systemu VAT. Analiza obowiązujących przepisów wykazała, że część obowiązków informacyjnych prowadzi do dublowania danych już znajdujących się w systemach administracji skarbowej, nie przynosząc jednocześnie wymiernych korzyści fiskalnych.

Jednocześnie projektodawca podkreśla, że nowelizacja nie ma wyłącznie charakteru deregulacyjnego. Oprócz rozwiązań upraszczających rozliczenia przewidziano również zmiany mające zwiększyć bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, poprawić skuteczność poboru podatku oraz dostosować przepisy krajowe do prawa UE i orzecznictwa TSUE.

Likwidacja obowiązku składania informacji o spisie z natury

Jedną z podstawowych zmian przewidzianych w projekcie jest zniesienie obowiązku składania odrębnej informacji o sporządzonym spisie z natury w przypadku rozwiązania spółki, zaprzestania wykonywania czynności opodatkowanych lub wygaśnięcia zarządu sukcesyjnego.

Projektodawca wskazuje, że dane dotyczące podatku należnego wynikającego ze spisu z natury są już obecnie przekazywane organom podatkowym w ramach Jednolitego Pliku Kontrolnego. Utrzymywanie dodatkowego obowiązku informacyjnego powoduje więc powielanie tych samych danych i generuje zbędne formalności po stronie podatników.

Po wejściu w życie nowych przepisów podatnik będzie wykazywał kwotę podatku należnego wynikającą ze spisu wyłącznie w deklaracji podatkowej za właściwy okres rozliczeniowy.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Koniec obowiązku raportowania części transakcji zwolnionych z VAT

Projekt przewiduje również rezygnację z obowiązku wykazywania podstawy opodatkowania przy nabyciu od podmiotów zagranicznych towarów i usług objętych zwolnieniem od VAT.

Obecnie podatnicy są zobowiązani do wykazywania takich transakcji w deklaracjach oraz plikach JPK VAT, mimo że nie powodują one powstania podatku należnego. Zdaniem projektodawcy obowiązek ten nie spełnia już istotnej funkcji kontrolnej i stanowi jedynie dodatkowe obciążenie administracyjne.

Zmiana ma ograniczyć zakres danych przekazywanych administracji skarbowej oraz uprościć rozliczenia przedsiębiorców dokonujących transakcji transgranicznych.

Nowa procedura składu VAT

Najbardziej rozbudowaną i jednocześnie jedną z najistotniejszych zmian przewidzianych w projekcie jest wprowadzenie do ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU) nowej instytucji prawnej – składu VAT.

W uzasadnieniu wskazano, że rozwiązanie to ma zwiększyć atrakcyjność Polski jako miejsca prowadzenia działalności logistycznej i handlowej oraz poprawić warunki funkcjonowania przedsiębiorców uczestniczących w międzynarodowym obrocie towarowym. Projektodawca zwraca uwagę, że podobne mechanizmy funkcjonują już w części państw członkowskich UE.

Projekt przewiduje utworzenie nowego rozdziału VATU regulującego zasady prowadzenia składów VAT, warunki uzyskania zezwoleń, obowiązki prowadzących skład oraz szczególne zasady opodatkowania towarów objętych procedurą.

Warunki prowadzenia składu VAT

Prowadzenie składu VAT będzie wymagało uzyskania zezwolenia wydawanego przez właściwego naczelnika urzędu skarbowego.

Zezwolenie będą mogły uzyskać podmioty spełniające określone warunki ustawowe, w szczególności:

Towary objęte procedurą

Procedura składu VAT nie będzie miała charakteru powszechnego. Obejmie wyłącznie określone kategorie towarów wskazane w przepisach wykonawczych wydanych na podstawie VATU.

Towary będą mogły pozostawać w składzie VAT maksymalnie przez 24 miesiące. W czasie ich składowania dopuszczalne będzie wykonywanie wyłącznie takich czynności, które nie powodują zmiany klasyfikacji towaru. Projekt przewiduje również zakaz prowadzenia sprzedaży detalicznej bezpośrednio ze składu VAT.

Obowiązki ewidencyjne

Podmiot prowadzący skład VAT będzie zobowiązany do prowadzenia szczegółowej ewidencji elektronicznej obejmującej m.in. dane właścicieli towarów, informacje o ich wartości, ilości, lokalizacji oraz zmianach własności.

Ewidencja będzie stanowiła podstawowe narzędzie kontroli prawidłowości stosowania procedury i będzie podlegała udostępnieniu organom podatkowym.

Szczególne zasady rozliczania podatku

Projekt przewiduje również odrębne zasady powstawania obowiązku podatkowego oraz ustalania podstawy opodatkowania dla towarów objętych procedurą składu VAT.

Po zakończeniu procedury podatnik będzie zobowiązany do rozliczenia podatku na zasadach określonych w nowym rozdziale VATU. W określonych sytuacjach prowadzący skład VAT będzie mógł ponosić solidarną odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe związane z wyprowadzeniem towarów ze składu.

Zniesienie obowiązku zapłaty VAT w ciągu 14 dni przy nabyciu środka transportu z UE

Projekt zakłada likwidację obowiązku zapłaty VAT w terminie 14 dni od dokonania wewnątrzwspólnotowego nabycia środka transportu.

Rozwiązanie to ma uprościć rozliczenia przedsiębiorców oraz dostosować zasady rozliczania takich transakcji do ogólnych reguł obowiązujących w podatku od towarów i usług.

Jednocześnie podatnicy będą zobowiązani do składania elektronicznej informacji zawierającej dane identyfikujące środek transportu oraz dokumentującej jego nabycie.

Ograniczenie naliczania odsetek od VAT przy imporcie

Kolejna zmiana dotyczy zasad naliczania odsetek od podatku VAT przy imporcie towarów.

Projekt przewiduje ograniczenie przypadków, w których podatnik będzie zobowiązany do zapłaty odsetek od zaległości podatkowej, jeżeli opóźnienie w ustaleniu należności nie wynika z jego działań lub zaniechań.

Zmiana ma szczególne znaczenie w sytuacjach, gdy obowiązek dopłaty podatku powstaje wskutek późniejszych decyzji organów lub zmian przepisów prawa unijnego dotyczących należności celnych.

Wykonanie wyroku TSUE dotyczącego małżonków prowadzących gospodarstwo rolne

Projekt realizuje również wyrok TSUE z 24.3.2022 r., C-697/20, Legalis, dotyczący zasad opodatkowania działalności rolniczej prowadzonej przez małżonków.

W konsekwencji planowane jest uchylenie przepisów, które ograniczają możliwość uznania każdego z małżonków za odrębnego podatnika VAT wyłącznie z uwagi na prowadzenie działalności w ramach wspólnego gospodarstwa rolnego.

Zmiana ma dostosować polskie regulacje do standardów wynikających z prawa UE oraz orzecznictwa TSUE.

Etap legislacyjny

Pierwsze czytanie projektu odbyło się 18.6.2026 r., podczas 60. posiedzenia Sejmu. Po przeprowadzeniu debaty projekt został skierowany do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Bilans trzech lat: spójrzmy na fundację rodzinną rzetelnie, a nie jak na oszusta

Czytał pan „Przegląd fundacji rodzinnej”? To taki dokument powstały w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, podsumowujący trzy lata działania przepisów o tych fundacjach.

Czytałem. Mam jednak wrażenie, że autorzy widzą fundację jednostronnie, jako narzędzie nadużyć podatkowych. To raczej wizja fiskusa, a nie resortu rozwoju.

A nie było takich nadużyć?

Niestety, raport pokazuje tylko potencjalny ubytek w budżecie państwa. Nie uwzględnia tego, co się dzieje ze środkami wniesionymi do fundacji. Niektórzy próbują unikać podatku dochodowego, ale wcześniej też pewnie próbowali. Jednak jednostronna narracja, wskazująca głównie na unikanie opodatkowania nie przystoi autorowi. Pozytywnych słów o fundacjach brak, a statystyki są dość jednostronne. Nie mamy informacji w co inwestowały fundacje, ile majątku zgromadziły, ile ściągnęły z zagranicy, ani o tym, co robią ze swoim majątkiem. Mamy wyliczenia, ile to stracił budżet państwa na transakcjach na zwolnionych z CIT bez refleksji, czy w ogóle miałyby miejsce, gdyby nie wprowadzenie fundacji.

Napisano tam o ponad 6 miliardach złotych w latach 2023–2025. To chyba niemało?

Liczby robią wrażenie, ale do budżetu nie wpłynęłoby sześć miliardów złotych, gdyby opodatkować fundacje. Gdy przyjrzeć się bliżej liczbom z ministerialnego raportu, okaże się, że ta kwota bierze się z nieopodatkowania transakcji, które w znacznej mierze miały charakter techniczny, polegający na reorganizacji majątku po wniesieniu do fundacji. Tych transakcji nie będzie w kolejnych latach i nie byłoby, gdyby fundacje nie powstały albo były opodatkowane. Ten majątek nie zmienił właściciela. Dane z raportu pochodzą z deklaracji CIT, a to przecież niepełny obraz finansów fundacji. Przecież składają one sprawozdania finansowe oraz raporty do NBP, jednak nikt nie pokusił się o przedstawienie ich pełnego obrazu ekonomicznego. Nie wiemy jakim majątkiem dysponują, jak go wydatkują, ile wypłacają świadczeń, ile wspiera cele charytatywne, ile inwestowane w Polsce, ile za granicą, ile wróciło z zagranicy, a ile tam nie wyjechało.

W raporcie zapisano, że szef Krajowej Administracji Skarbowej wydal 77 opinii, w których wyraził uzasadnione przypuszczenie unikania przez fundacje unikania opodatkowania. Chyba jednak nie wszyscy są uczciwi?

Założyłbym jednak, że pytają głównie uczciwi, po prostu obawiają się interpretacji urzędników. I słusznie, większość odmów bazuje na celu sukcesyjnym, mimo że ustawa o nim nie wspomina ani razu. Wszystkich fundacji jest niemal 10 tysięcy, z czego część czeka na rejestrację, ale działają od momentu utworzenia. Nie dowiemy się nawet w ilu sprawach toczą się sprawy o nadużycia. Podaje się 230 spraw na podstawie klauzuli unikania opodatkowania, ale dotyczy to wszystkich postępowań, a nie wobec fundacji. Nawet te 230 spraw to byłoby 2,3 proc., a zatem drobny ułamek. Jest to pewnie rząd wielkości mniej. Dla nielicznych mamy specjalne procedury przeciwdziałania unikaniu opodatkowania. Nie trzeba robić rewolucji w opodatkowaniu fundacji. Co ciekawe, nic tak nie wpływa na popularność fundacji jak uchwalanie zmian oraz ich zapowiedzi.

No właśnie, w tym dokumencie jest pomysł na zasadniczą zmianę. Zaproponowano zupełnie nowy system opodatkowania fundacji rodzinnych. Zakładałby on trzy etapy opodatkowania: przy wnoszeniu majątku do fundacji, przy bieżącej działalności i przy wypłatach świadczeń. Pierwsze dwa etapy to CIT, trzeci to PIT, od którego można by odliczyć kwoty zapłacone w poprzednich etapach. Jak to się panu podoba?

Byłoby to bardziej skomplikowane niż dziś. Fundacje opodatkowane na dwa sposoby to źle brzmi. Bez szczegółów trudno to ocenić, ale wydaje się, że to próba wprowadzenia fundacji „dwóch prędkości”. To raczej sposób, by zakazać zakładania nowych. Największe ryzyko to pomysł opodatkowania PIT świadczeń dla beneficjentów. Jedyny możliwy efekt tej zmiany dla Polski to ubytek dochodów, a w skrajnej wersji utrata opodatkowania dochodów fundacji, w tym w ramach dystrybucji świadczeń. Trochę jestem zaskoczony optymistycznym podejściem autorów raportu do takiego rozwiązania. Obecny model bazuje na opodatkowaniu na poziomie świadczeń, jeśli zrezygnujemy z podatku na tym etapie, jest ryzyko jego utraty. Zmiany na opodatkowanie PIT nie dadzą większych dochodów Polsce. Trzeba będzie się podzielić z innymi państwami, których rezydentami są beneficjenci. Najkrócej mówiąc: w wielu państwach fundacja nie jest traktowana jako podatnik, więc dochody fundacji mogą być opodatkowane jako dochody beneficjentów, nawet jeśli ich nie otrzymają, dodatkowo może pojawić się podatek majątkowy, ale nie tylko w Polsce. Fundacja to dziś najbardziej patriotyczny podmiot, bo wiąże dość ściśle beneficjentów z Polską. Mogą oczywiście żyć, gdzie chcą, ale zmiana polskiej rezydencji podatkowej na inną nie jest opłacalna. Gwarantuje to też opodatkowanie dochodów fundacji na etapie dystrybucji świadczeń. To fakt, że beneficjenci, którzy utracili polską rezydencję podatkową, nie są w korzystnej sytuacji, ale czemu Polska miałaby rezygnować z opodatkowania dochodu fundacji, generowanego w Polsce?

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Dziś wiele się mówi o deregulacji, czyli upraszczaniu prawa. A tu, z tego co pan mówi, mamy wręcz jego skomplikowanie…

Fundacje to przede wszystkim instrument wieloletniego inwestowania. O ile deregulacja nieco upraszcza system i pozwala gospodarce na łatwiejszy rozwój, to tu raczej możemy mówić o „rewolucji” na kilka kroków wstecz, a może nawet „zabiciu” idei fundacji rodzinnej. Sukces zazwyczaj tworzy wrogów, czasem nawet z rodziców.

W raporcie zaproponowano wyraźne wpisanie do ustawy sukcesyjnego celu fundacji, by eliminować przypadki, w których jest ona używana tylko jako wehikuł inwestycyjny dla bieżących potrzeb fundatora. Czy słusznie?

W ustawie brak sukcesji rodzinnej jako celu działania fundacji. Były historycznie takie pomysły, ale w uchwalonej wersji nie znalazło to uznania, bowiem w trakcie prac z tego zrezygnowano. Powrót do ograniczenia celu fundacji jako narzędzia dziedziczenia wielkich fortun byłby błędem. Większą wartość dla Polski ma wiele średnich i małych fundacji rodzinnych niż nieliczne wielkie. Fundacja już dziś umożliwia sukcesję biznesów wszelkiego kalibru nawet przez niezainteresowane jego prowadzeniem dzieci. Warto więc rozważyć możliwość zarządu fundacją także przez profesjonalne podmioty zarządzające (tzw. wealth management) jako bezpieczniejsze dla beneficjentów. Fundacja przede wszystkim powinna służyć kumulowaniu i pomnażaniu majątku polskich firm i budowy siły polskiej gospodarki.

No, ale przecież są chyba i inne dostępne możliwości inwestowania?

Tak, są np. fundusze inwestycyjne zamknięte, ale zazwyczaj nawet kilkaset razy droższe. Nie jest to instrument powszechny, można rzec nawet elitarny. Mały i średni biznes z nich nie skorzysta. Fundacje na szczęście są dość powszechnie dostępne, a koszt ich utrzymania to koszt obsługi księgowej. Można to nawet samemu robić. Jest tania, dostępna przy niskim progu majątkowym, najlepiej realizuje zasady powszechności i równości. To pozytywnie zaskoczyło przy uchwalaniu ustawy, ale widać tworzy jej wrogów. Nie podoba się fiskusowi, że fundacja zeszła pod strzechy i każdy może inwestować bezpodatkowo i konkurować ze światowymi funduszami. Negatywna prasa pokazuje, że nie tylko fiskus jej nie lubi. Polityków łatwiej zrozumieć, mają perspektywę rocznego budżetu i czterech lat kadencji Sejmu. Jednak takie instytucje wymagają dłuższej perspektywy. Dla nas wszystkich ważne jest, by ten majątek nie był konsumowany bez podatku, tylko kumulował się i był inwestowany najlepiej w Polsce. Bieżące opodatkowanie nie jest dominującym celem rodzin, one chcą budować majątek na lata i tym samym bazę podatkową Polski. Z praktyki widzę, że fundacje inwestują głównie w Polsce, bo za granicą nie mają preferencji. Śmiem twierdzić, że każda złotówka niezapłaconego podatku przez fundacje da co najmniej drugą złotówkę podatków wcześniej niż po 10 latach i potem już zawsze będzie to więcej. To będą dochody z VAT, podatki majątkowe, dochodowe kontrahentów i pracowników, itp. Inwestycja w bazę podatkową zapewnia stały i najskuteczniejszy sposób zwiększenia dochodów budżetowych. Niestety niezbyt szybki.

Ministerstwo Finansów powie na to, że jeśli otwarcie pozwolimy traktować fundacje rodzinne jako wehikuł inwestycyjny, to mnóstwo pieniędzy ucieknie od opodatkowania, a pewnie też ucieknie z Polski.

Żeby tak powiedzieć, trzeba mieć argumenty. Raport o tym nie wspomina, co rozczarowuje. Nie wiemy, jaki majątek mają fundacje i co z nim robią. Jak mamy ocenić koszt podatkowy i przeciwstawić mu korzyści ekonomiczne? A to właśnie powinno być podstawą reformy. Może się okazać, że fundacja jest jak kura nioska, znosząca sto jajek na miesiąc. Wprawdzie znalazł się lis, który ukradł jedno z tych jajek, ale czy to powód, by zarzynać kurę?

Tak naprawdę rządowy dokument, o którym rozmawiamy to dopiero projekt. Co by pan jeszcze zaproponował jako ostateczne rekomendacje?

Oczywiście trzeba docenić propozycje ułatwienia działania fundacji poprzez elektroniczny rejestr czy liczne zmiany praktyczne. Najważniejszą kwestią są jednak zmiany celu fundacji i modelu jej opodatkowania, zaś dyskusję trzeba zacząć od rzetelnego obrazu fundacji i ich wpływu na gospodarkę. Nie zdziwię się, jeśli się okaże, że fundacje to najtańsza w historii ulga proinwestycyjna. Warto porównać koszty tej preferencji np. z kosztami preferencji dla spółek na estońskim CIT czy w specjalnych strefach ekonomicznych. Te ostatnie w latach 2016-2018 sprawiły, że budżet stracił ponad 8 mld zł. Tylko czy to była strata, zważywszy ich pozytywny wpływ na gospodarkę?

Co by pan zatem krótko powiedział ministrowi finansów i gospodarki?

Wypada podziękować ministerstwu za projekt raportu i poprosić o jego drugą część. Tę pozytywną, a nie straszącą optymalizacjami i oszustwami. Osobiście wierzę, że nie takie straszne fundacje, jak je malują.

Andrzej Nikończyk jest prawnikiem i doradcą podatkowym, partnerem w kancelarii KNDP; od 2012 r. przewodniczącym Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan. W latach 2014-2019 był członkiem Komisji Kodyfikacyjnej Ogólnego Prawa Podatkowego.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pośrednik nie weźmie już prowizji od obydwu stron

Z zamieszczonych w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów założeń do nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami wynika, że resort planuje wprowadzić cztery główne zmiany. Oprócz zakazu pobierania prowizji od obu stron transakcji umowy sprzedaży czy najmu nieruchomości określony zostanie też katalog czynności, za których wykonanie pośrednik ponosi odpowiedzialność i które powinien zrealizować niezależnie od treści umowy z klientem. Umowa pośrednictwa ma być obligatoryjnie zawierana przed publikacją ogłoszenia przez pośrednika. Ostatnią kwestią jest zwiększenie uprawnień kontrolnych Inspekcji Handlowej.

– Praca pośrednika to nie tylko publikowanie ogłoszeń i wręczanie kluczy, to też odpowiedzialność. Odbieramy mnóstwo sygnałów na temat jakości tej pracy. Nie może być tak, że pośrednik nie zna stanu technicznego czy prawnego nieruchomości, a jego wynagrodzenie w stosunku do wynagrodzenia notariusza, który musi weryfikować te kwestie jest rażąco wyższe – tłumaczy potrzebę zmian Tomasz Lewandowski, wiceminister rozwoju i technologii.

Konflikt interesów

Resort proponowane zmiany tłumaczy też negatywnym odbiorem społecznym praktyk takich, jak pobieranie wynagrodzenia od obu stron transakcji.

„Niejednokrotnie prowadzi to do sytuacji, w której pośrednik formalnie pozostaje w relacji umownej z obiema stronami, podczas gdy faktycznie wykonuje czynności w interesie jednej z nich, co rodzi ryzyko konfliktu interesów oraz naruszenia zasady lojalności wobec klienta” – pisze MRiT w uzasadnieniu założeń do projektu.

Zwraca też uwagę na często obserwowane działania polegające na uzależnianiu zaprezentowania nieruchomości od zawarcia umowy pośrednictwa czy bezprawne wykorzystywanie przez pośredników w obrocie nieruchomościami ogłoszeń publikowanych przez właścicieli nieruchomości.

„W efekcie następuje powielanie ofert bez zgody właściciela, a także modyfikowanie ich treści, w szczególności poprzez doliczanie wynagrodzenia pośrednika do ceny ofertowej. Tym samym pośrednik w obrocie nieruchomościami oferuje nieruchomość, co do której nie ma pełnej wiedzy o jej stanie faktycznym i prawnym. Skutkuje to wprowadzaniem potencjalnych nabywców w błąd oraz przekazywaniem sprzecznych informacji na temat tej samej nieruchomości, co podważa wiarygodność faktycznego oferenta. Dodatkowo w publikowanych ogłoszeniach bardzo często brakuje jednoznacznej informacji o tym, że pochodzą one od pośrednika w obrocie nieruchomościami, co wprowadza w błąd osoby potencjalnie zainteresowane co do rzeczywistej roli podmiotu publikującego ogłoszenie” – uzasadnia propozycję zmian w przepisach resort rozwoju.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Branża oczekuje innych zmian

Pośrednicy projektem ministerstwa są zaskoczeni. Nie kryją też niezadowolenia z kierunku zmian.

– Jeszcze niedawno, w trakcie rozmów z przedstawicielami resortu, wskazywano, że w pierwszej kolejności uregulowany zostanie zawód zarządcy nieruchomości, a następnie – we współpracy ze środowiskiem – opracowane zostaną rozwiązania dotyczące pośredników, o które zabiegamy od lat – mówi Paweł Szymański, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

– Występujemy o wprowadzenie regulacji, które zapewnią wyższy poziom profesjonalizacji zawodu. Uważamy bowiem, że największym wyzwaniem rynku są dziś standardy wykonywania usług, kompetencje oraz bezpieczeństwo klientów, a nie sam model wynagradzania czy kwestia pobierania prowizji od obu stron transakcji. Funkcjonujemy przecież w ramach swobody umów – dodaje. Zdaniem Szymańskiego w zaprezentowanych założeniach brakuje rozwiązań, które realnie podniosłyby jakość usług. Nie ma propozycji dotyczących weryfikacji kwalifikacji zawodowych, potwierdzania kompetencji poprzez egzamin i praktykę, ani stworzenia przejrzystego rejestru osób wykonujących zawód pośrednika.

– Z naszej perspektywy kluczowe jest również wzmocnienie odpowiedzialności zawodowej. Opowiadaliśmy się za rozwiązaniami opartymi na komisjach odpowiedzialności zawodowej, które pozwalałyby skutecznie reagować na przypadki naruszeń standardów oraz eliminować z rynku osoby działające nierzetelnie – dodaje szef PFRN.

Pośrednik nie musi nawet znać języka

Dziś zawód pośrednika może wykonywać praktycznie każdy, kto jest niekarany i wykupi ubezpieczenie OC. Część pośredników chciałaby to zmienić. Marek Urban, prezes Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami uważa, że ministerialna propozycja w praktyce niczego nie poprawi.

– Ten zawód powinien być uregulowany, przede wszystkim po to, żeby wykonujące go osoby posiadały wiedzę i doświadczenie zdobyte w praktyce, a dziś dodałbym do tego także znajomość języka polskiego. Jak można sprawdzić stan prawny nieruchomości, gdy nie tylko nie zna się przepisów, ale też języka. Są rynki w dużych miastach, gdzie jest to już poważny problem. Analizując wymogi stawiane pośrednikom w innych krajach zauważyłem, że znajomość języka pojawia się tam zaraz po wymogu niekaralności – zauważa prezes Urban.

– Co do wynagrodzeń, które zawsze budzą najwięcej emocji, chciałbym, żebyśmy mieli świadomość, że ok. 30 proc. tej kwoty idzie na pokrycie kosztów marketingowych. Jeśli przyjmiemy, że dopuszczalne będzie pobieranie prowizji tylko od jednej strony transakcji, to niech w zamian w projektowanych przepisach znajdzie się obowiązek korzystania z usług pośrednika przy każdej transakcji sprzedaży czy wynajmu nieruchomości, jak to jest np. w Wielkiej Brytanii. Ewentualnie przynajmniej obowiązek zawierania umów na wyłączność – postuluje prezes KIGN.

Dodaje, że model wypłacania wynagrodzenia pośrednikom wyłącznie po udanej transakcji chroni klienta, ale przenosi całe ryzyko finansowe na agenta. Z góry pokrywa on wszystkie koszty operacyjne, nie mając pewności ich odzyskania.

– System płatności tylko za sukces byłby nie do pomyślenia w innych zawodach – prawnik nie pracuje przecież za darmo, jeśli przegra sprawę, a lekarz nie traci pensji, gdy leczenie nie odnosi skutku. Pełną transparentność tych rozliczeń w przypadku pośredników, wymusza Państwowa Inspekcja Handlowa, która pod groźbą grzywny nakazuje biurom nieruchomości eksponowanie szczegółowych cenników wszystkich wykonywanych usług – podkreśla Urban.

Nasi rozmówcy są przekonani, że reputację psują pośrednikom ci, którzy pracują w tym zawodzie bez kwalifikacji. Potwierdzeniem tego są wyniki badań SonarHome.pl.

– Osoby płacące podobne prowizje często zupełnie inaczej oceniają ich zasadność, a kluczowe znaczenie ma zakres wsparcia otrzymanego od pośrednika. Respondenci najwyżej oceniali pomoc przy negocjacjach, wsparcie formalne, kwestie prawne i notarialne oraz koordynację całego procesu sprzedaży. To właśnie te elementy najczęściej wpływały na przekonanie, że agent rzeczywiście zasłużył na swoje wynagrodzenie – mówi Anton Bubiel, ekspert rynku mieszkaniowego w SonarHome.pl.

A może licencje?

Zapowiedź zmian dotyczących pośredników śledzą notariusze. Przedstawiciele tych dwóch zawodów często się stykają na rynku nieruchomości. Notariusz podlega jednak nadzorowi swojej korporacji i ministra sprawiedliwości.

– Ten wielopoziomowy system odpowiedzialności stanowi realną gwarancję bezpieczeństwa obrotu prawnego i odróżnia czynności notarialne od działań podmiotów funkcjonujących wyłącznie na zasadach rynkowych. Niestety, pomimo tak szerokiego zakresu odpowiedzialności i obowiązków, także raportowania w różnorodnych, coraz to nowszych, rejestrach publicznych, wynagrodzenie przewidziane w rozporządzeniu, niezmieniane od kilkudziesięciu lat, nie odpowiada nakładowi pracy, a także znacznie odbiega od wynagrodzenia innych podmiotów obsługujących rynek nieruchomości – uważa Tomasz Karłowski, prezes Izby Notarialnej w Warszawie.

W jego ocenie w ostatnich latach do zawodu pośrednika trafia wiele osób bez odpowiedniego przygotowania i doświadczenia. Skuszonych perspektywą wysokich zysków. Brak jednolitych standardów kwalifikacyjnych i systemu nadzoru może prowadzić do obniżenia jakości usług i zwiększenia ryzyka po stronie klientów.

Prezes Karłowski uważa, że zasadne jest rozważenie przywrócenia systemu licencjonowania pośredników, wprowadzenie obowiązkowych szkoleń, ustanowienie realnego nadzoru nad wykonywaniem zawodu i odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz doprecyzowanie obowiązków informacyjnych pośredników, w szczególności w zakresie przekazywania danych dotyczących stanu prawnego nieruchomości.

Etap legislacyjny: projekt wpisany do wykaz

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Prawo dyskryminuje blisko dwa miliony spółdzielców

Mimo że spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu nie ustanawia się od 2007 r., to takich mieszkań, według danych GUS za 2024 r., jest jeszcze ponad 1,8 mln. W wielu z nich mieszkają osoby starsze. Po sześćdziesiątce jest już ponad 10 mln Polaków. Jako społeczeństwo szybko się starzejemy i przybywa osób gotowych przenieść prawo do swojej nieruchomości w zamian za opiekę i utrzymanie. Widać to w statystykach Ministerstwa Sprawiedliwości. W 2008 r. odnotowano w nich 2 tys. umów o dożywocie, a w 2025 r. już prawie 20 tys. Ta ścieżka jest dostępna dla właścicieli nieruchomości i dla użytkowników wieczystych, ale nie ma możliwości przenoszenia na podstawie umowy o dożywocie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Dlaczego?

– Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu jest częstym przedmiotem obrotu rynkowego. Zgodnie z kodeksem cywilnym jest to ograniczone prawo rzeczowe. Nie jest to odrębne prawo własności, a art. 908 KC mówi, że budynki czy lokale, które są przedmiotem umowy dożywocia muszą być odrębnym przedmiotem prawa własności. Dlatego mając spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu nie można zawrzeć umowy dożywocia – tłumaczy radca prawny, dr Piotr Pałka, prof. SANS.

Z opracowania dr hab. Bogusława Lackorońskiego „Przeniesienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu na podstawie umowy o dożywocie de lege ferenda” wydanego przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości można wyciągnąć wniosek, że konstrukcja art. 908 KC nie jest przypadkowa. Ustawodawca zakładał, że umowy o dożywocie będą funkcjonowały przede wszystkim w małych, rodzinnych gospodarstwach rolnych, a zachodzące na wsi zmiany doprowadzą do ich wymarcia. Czas pokazał, że to nie struktura gospodarstw rolnych, ale demografia zdecydowała, że umów o dożywocie w latach dwutysięcznych stale przybywa, a większość z nich nie dotyczy nieruchomości rolnych.

Szkolenia zakresu prawa budowlanego i nieruchomości – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Problem seniorów

Na krzywdzącą dla posiadaczy spółdzielczych mieszkań własnościowych lukę w przepisach zwróciła uwagę Krajowa Rada Notarialna.

– Jako notariusze często stykamy się z osobami, które chciałyby zawrzeć umowę o dożywocie, ale ponieważ mają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, nie mogą tego zrobić. Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu jest prawem zbywalnym, podlega dziedziczeniu, egzekucji, może być zabezpieczeniem kredytu hipotecznego. Nawet ustawa o odwróconym kredycie hipotecznym, która, choć nie znalazła zastosowania w praktyce, przewiduje możliwość uzyskania dodatkowych środków pieniężnych w zamian za ustanowienie hipoteki na rzecz banku obciążającej spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla braku możliwości zawierania klasycznej umowy o dożywocie w zamian za przeniesienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu – mówi notariusz Magdalena Arendt, wiceprezes KRN.

Dlatego część osób decyduje się zamiast umowy o dożywocie zawrzeć umowę darowizny. Dr hab. Bogusław Lackoroński, który dostrzega ten sam problem, co rejenci, przyjrzał się aktom notarialnym na podstawie których przenoszone były spółdzielcze własnościowe prawa do lokali. Okazało się, że w latach 2007–2020 odsetek umów darowizny przekroczył wśród nich 30 proc.

„Ilustruje to skalę przypadków, w których mogłaby mieć zastosowanie, o wiele bardziej zabezpieczająca zbywcę, umowa o dożywocie, gdyby było prawnie dopuszczalne rozporządzanie spółdzielczymi własnościowymi prawami do lokali na podstawie umów o dożywocie” – napisał w kwartalniku Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości „Prawo w działaniu” 54/2023.

Darowizna jest gorsza od dożywocia

– Uregulowana w kodeksie cywilnym umowa o dożywocie od lat stanowi jedno z najskuteczniejszych narzędzi ochrony osób starszych i wymagających opieki. Jej istota polega na tym, że obowiązki związane z zapewnieniem utrzymania i opieki są trwale związane z nieruchomością. Nawet jeśli nieruchomość zostanie sprzedana, nowy właściciel ponosi osobistą odpowiedzialność wobec dożywotnika za świadczenia wynikające z umowy o dożywocie. Dzięki temu osoba przekazująca nieruchomość zyskuje realne i silne zabezpieczenie swoich interesów – tłumaczy rejent Magdalena Arendt.

– W dużym uproszczeniu umowa o dożywocie polega na przeniesieniu własności nieruchomości w zamian za zapewnienie dożywotniego utrzymania. Zakres świadczeń stron może zostać swobodnie ukształtowany w umowie, a w przypadku braku odmiennych postanowień zastosowanie znajdują przepisy Kodeksu cywilnego. Ustawowy model dożywocia nakłada na nabywcę szeroki katalog obowiązków, obejmujących w szczególności przyjęcie zbywcy jako domownika, zapewnienie mu wyżywienia, odzieży, mieszkania, światła i opału, udzielanie pomocy i pielęgnacji w chorobie oraz sprawienie pogrzebu odpowiadającego miejscowym zwyczajom. Ponadto strony mogą przewidzieć ustanowienie na rzecz dożywotnika użytkowania, służebności mieszkania lub innej służebności osobistej. Elastyczny charakter umowy o dożywocie pozwala zatem na dostosowanie zakresu świadczeń do indywidualnych potrzeb stron oraz sytuacji życiowej dożywotnika – dodaje.

Eksperci zwracają uwagę na alternatywę dla umów darowizny, po którą sięgają osoby posiadające spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. To tzw. quasi-dożywocie, polegające najczęściej na przeniesieniu spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w zamian za opiekę.

– Możliwość zawierania takich umów została potwierdzona w orzecznictwie Sądu Najwyższego. W wyroku z 15.10.2014 r. (V CSK 653/13) Sąd Najwyższy stwierdził, że „można w zamian za utrzymanie do końca życia oddać innej osobie nie tylko własność nieruchomości, ale też inne prawa lub rzeczy. Ale wtedy takiej umowy nie należy nazywać dożywociem”. W uzasadnieniu wskazano, że brak jest przeszkód prawnych do tego, aby osoba niebędąca właścicielem nieruchomości, lecz dysponująca innym składnikiem majątkowym o wymiernej wartości ekonomicznej, w tym spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu, przeniosła to prawo na inną osobę w zamian za zapewnienie jej opieki i utrzymania. Sąd podkreślił również, że odmowa dopuszczenia takich konstrukcji prowadziłaby do nieuzasadnionego różnicowania sytuacji prawnej osób wymagających wsparcia ze względu na wiek lub stan zdrowia jedynie z uwagi na rodzaj posiadanego prawa majątkowego – mówi dr Piotr Pałka.

Jest jednak istotny powód, który sprawia, że umowy o charakterze quasi-dożywocia nie rozwiązują problemu, a eksperci zalecają ostrożność przy ich zawieraniu.

– Zapewniają one znacznie słabszą ochronę prawną. W przeciwieństwie do klasycznego dożywocia obowiązki opiekuńcze nie „podążają” za prawem do lokalu, co oznacza, że ewentualny kolejny nabywca nie jest zobowiązany do świadczeń na rzecz osoby przekazującej swoje prawo. Z perspektywy bezpieczeństwa seniorów klasyczna umowa dożywocia pozostaje instrumentem zapewniającym znacznie wyższy poziom ochrony i stabilności prawnej – dodaje Magdalena Arendt.

W jej ocenie brak możliwości przeniesienia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu na podstawie umowy o dożywocie stanowi przejaw niespójności systemowej.

MS analizuje

– Zasadne wydaje się zatem rozszerzenie zakresu zastosowania umowy o dożywocie na spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, przy jednoczesnym wprowadzeniu odpowiednich mechanizmów ochronnych zabezpieczających interesy osób rozporządzających tymi prawami w zamian za dożywotnie utrzymanie. Zmiana taka mogłaby przyczynić się do zwiększenia możliwości zaspokajania potrzeb opiekuńczych i bytowych osób starszych przy wykorzystaniu instrumentów prawa cywilnego – mówi wiceprezes KRN.

– Znam problem. Musimy wypracować jego rozwiązanie i sprawdzić, czy realnie poprawi ono sytuację osób ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu. Jeśli tak, to kolejnym krokiem będzie inicjatywa zmiany przepisów, by umożliwić przenoszenie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu na podstawie umowy dożywocia – odpowiada „Rz” Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pozew nie może uciszać. Nowe środki ochrony przed SLAPP

Cel i ratio legis ustawy

Celem ustawy jest zapewnienie skutecznej ochrony osobom uczestniczącym w debacie publicznej przed postępowaniami cywilnymi wykorzystywanymi instrumentalnie do wywierania presji, zastraszania lub ograniczania aktywności publicznej. Regulacja stanowi implementację dyrektywy 2024/1069/UE.

Jak wskazano w uzasadnieniu, strategiczne powództwa przeciwko udziałowi społecznemu (dalej: SLAPP) wykorzystywane są przede wszystkim wobec dziennikarzy, organizacji społecznych, aktywistów, naukowców oraz innych osób zabierających głos w sprawach istotnych społecznie. Celem takich postępowań nie jest zwykle uzyskanie ochrony prawnej, lecz wywołanie tzw. efektu mrożącego poprzez generowanie kosztów, obciążenie uczestników debaty koniecznością prowadzenia wieloletnich sporów oraz zniechęcanie do dalszej aktywności publicznej.

Zakres zastosowania nowych przepisów

Ustawa znajduje zastosowanie do postępowań cywilnych dotyczących roszczeń zmierzających wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia lub zakłócenia debaty publicznej albo szykanowania za udział w niej.

Jednocześnie ustawodawca zdecydował się na przyjęcie szerszego zakresu ochrony niż wymagany przez dyrektywę 2024/1069/UE. O ile przepisy unijne odnoszą się przede wszystkim do spraw o charakterze transgranicznym, o tyle polska regulacja obejmuje również sprawy krajowe. Rozwiązanie to ma zapewnić jednolity poziom ochrony wszystkim uczestnikom debaty publicznej, niezależnie od charakteru sprawy.

Wyłączono natomiast stosowanie nowych przepisów do postępowań prowadzonych na podstawie art. 111 ustawy z 5.1.2011 r. – Kodeks wyborczy (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 365), czyli tzw. postępowań wyborczych.

Definicja „debaty publicznej”

Jednym z podstawowych elementów ustawy jest wprowadzenie definicji „debaty publicznej”.

Przez debatę publiczną należy rozumieć wszelkie wypowiedzi lub podejmowanie innych działań w ramach wykonywania prawa do wolności wypowiedzi i informacji, wolności twórczości artystycznej i nauki, wolności zgromadzeń i zrzeszania się lub wolności sumienia i religii, a także działania przygotowawcze, wspierające lub wspomagające bezpośrednio związane z takimi wypowiedziami lub działaniami w związku ze sprawą mogącą budzić uzasadnione zainteresowanie społeczne.

Przyjęta definicja ma szeroki charakter i obejmuje nie tylko działalność dziennikarską, ale również aktywność organizacji społecznych, środowisk naukowych, ekspertów oraz innych uczestników życia publicznego.

Kaucja na zabezpieczenie kosztów procesu

Jednym z najważniejszych mechanizmów ochronnych przewidzianych w ustawie jest możliwość zobowiązania powoda do złożenia kaucji na zabezpieczenie kosztów procesu.

Pozwany będzie mógł złożyć stosowny wniosek, jeżeli uprawdopodobni, że powództwo zmierza wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia lub zakłócenia debaty publicznej albo szykanowania za udział w niej.

Sąd rozpoznaje taki wniosek w terminie dwóch tygodni. Na rozstrzygnięcie przysługuje zażalenie. Jeżeli powód nie złoży kaucji w wyznaczonym terminie, sąd odrzuci pozew i zasądzi koszty procesu na rzecz pozwanego.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Kryteria identyfikacji pozwów typu SLAPP

Ustawa zawiera otwarty katalog okoliczności, które mogą świadczyć o tym, że postępowanie zmierza przede wszystkim do ograniczenia debaty publicznej.

Przy ocenie charakteru sprawy sąd może uwzględnić m.in. nieproporcjonalność żądania, wszczynanie wielu postępowań dotyczących tego samego przedmiotu debaty publicznej, działania podejmowane w złej wierze, wykorzystywanie przewagi finansowej lub politycznej czy kierowanie pozwów przeciwko konkretnym osobom zamiast podmiotom, w ramach których działają.

Katalog ten ma charakter otwarty, co pozwala uwzględniać także inne okoliczności wskazujące na represyjny charakter postępowania.

Odrzucenie pozwu jako nadużycia prawa procesowego

Ustawa przewiduje możliwość odrzucenia pozwu, jeżeli sąd stwierdzi, że jego wyłącznym celem jest tłumienie debaty publicznej lub szykanowanie za udział w niej.

Rozwiązanie to zostało powiązane ze zmianami w KPC, które wyraźnie wskazują, że czynność procesowa stanowiąca nadużycie prawa procesowego jest niedopuszczalna.

Szczególnie istotne znaczenie ma przyznanie pozwanemu prawa żądania wydania wyroku zamiast postanowienia o odrzuceniu pozwu. Pozwala to na uzyskanie powagi rzeczy osądzonej i ogranicza ryzyko wielokrotnego wytaczania podobnych powództw dotyczących tej samej sprawy.

Udział organizacji społecznych

Nowe przepisy wzmacniają również rolę organizacji pozarządowych.

W postępowaniu będą mogły uczestniczyć organizacje, których działalność statutowa obejmuje ochronę wolności słowa, ochronę osób uczestniczących w debacie publicznej lub jest związana z tematyką debaty publicznej będącej przedmiotem sporu.

Rozwiązanie to ma zwiększyć poziom ochrony uczestników debaty publicznej oraz wspierać realizację konstytucyjnych wolności obywatelskich.

Sankcje wobec powoda

Ustawa przewiduje możliwość nakładania na powoda sankcji finansowych.

Jeżeli sąd odrzuci pozew lub oddali powództwo w całości albo w części, stwierdzając jednocześnie, że postępowanie zmierzało wyłącznie lub głównie do stłumienia, ograniczenia albo zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, będzie mógł nałożyć na powoda grzywnę.

Co do zasady grzywna może wynosić do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, natomiast w szczególnie uzasadnionych przypadkach nawet do 100-krotności minimalnego wynagrodzenia.

Dodatkowo sąd będzie mógł zobowiązać powoda do opublikowania na własny koszt sentencji wyroku we wskazanym miejscu i terminie.

Zmiany w KPC

Ustawa wprowadza również zmiany do KPC, których celem jest dostosowanie procedury do nowych mechanizmów ochronnych oraz wyraźne podkreślenie niedopuszczalności nadużywania prawa procesowego.

Nowe rozwiązania mają zapewnić sądom skuteczniejsze narzędzia pozwalające na eliminowanie postępowań wykorzystywanych do wywierania presji na uczestników debaty publicznej.

Wejście w życie ustawy

Ustawa z 29.5.2026 r. o szczególnych środkach ochrony w postępowaniu cywilnym osób uczestniczących w debacie publicznej została podpisana przez Prezydenta RP oraz opublikowana w Dzienniku Ustaw 23.6.2026 r. Nowe przepisy wejdą w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany w przepisach o sztucznej inteligencji: mniej formalności, więcej zakazów

Etap prac legislacyjnych

Projekt nowelizacji AIAct został przedstawiony przez Komisję Europejską jako inicjatywa mająca uprościć wdrażanie tego rozporządzenia. W maju 2026 r. Komitet Stałych Przedstawicieli państw członkowskich zatwierdził kompromis wypracowany pomiędzy instytucjami unijnymi i upoważnił prezydencję do skierowania stosownego pisma do Parlamentu Europejskiego.

Parlament Europejski 16.6.2026 r. przyjął stanowisko w pierwszym czytaniu, akceptując kompromisowe brzmienie aktu. Dokumenty Rady wskazują, że przyjęta przez Parlament wersja odpowiada wcześniejszym uzgodnieniom międzyinstytucjonalnym, co może umożliwić szybkie zakończenie procedury legislacyjnej.

Projekt zmienia przede wszystkim AIAct. Zmiany obejmą również rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1139 z 4.7.2018 r. w sprawie wspólnych zasad w dziedzinie lotnictwa cywilnego i utworzenia Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego oraz zmieniające rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 2111/2005, (WE) nr 1008/2008, (UE) nr 996/2010, (UE) nr 376/2014 i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/30/UE i 2014/53/UE, a także uchylające rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 552/2004 i (WE) nr 216/2008 i rozporządzenie Rady (EWG) nr 3922/91 (Dz.Urz. UE L z 2018 r. Nr 212, s. 1) oraz rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1230 z 14.6.2023 r. w sprawie maszyn oraz w sprawie uchylenia dyrektywy 2006/42/WE Parlamentu Europejskiego i Rady i dyrektywy Rady 73/361/EWG (Dz.Urz. UE L z 2023 r. Nr 165, s. 1).

Dlaczego zdecydowano się na nowelizację AIAct

Instytucje unijne wskazują, że doświadczenia z pierwszego etapu wdrażania AIAct ujawniły szereg problemów praktycznych. Dotyczy to przede wszystkim opóźnień w opracowywaniu norm technicznych, budowie krajowych struktur nadzorczych oraz tworzeniu systemów oceny zgodności.

W konsekwencji obciążenia związane z zapewnieniem zgodności okazały się większe niż pierwotnie zakładano. Jednocześnie konsultacje ze stronami zainteresowanymi wskazały potrzebę doprecyzowania części obowiązków bez obniżania poziomu ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i praw podstawowych.

Nowelizacja przesuwa terminy rozpoczęcia stosowania przepisów dotyczących systemów AI wysokiego ryzyka. W odniesieniu do samodzielnych systemów wysokiego ryzyka regulacje mają być stosowane od 2.12.2027 r., natomiast w przypadku systemów wysokiego ryzyka związanych z produktami termin ten wyznaczono na 2.8.2028 r. Zmiana ma zapewnić czas na opracowanie niezbędnych norm, wytycznych i narzędzi wspierających ocenę zgodności.

Celem nowelizacji nie jest więc zmiana podstawowych założeń AIAct, lecz uproszczenie jego stosowania oraz ograniczenie przypadków nakładania się obowiązków regulacyjnych.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Modyfikacja obowiązków dotyczących AI literacy

Jedną z istotniejszych zmian jest modyfikacja art. 4 AIAct.

Dotychczas przepis nakładał na dostawców i podmioty wykorzystujące systemy AI obowiązek zapewnienia odpowiedniego poziomu AI literacy. Projekt zastępuje ten model obowiązkiem podejmowania działań wspierających rozwój kompetencji pracowników oraz osób korzystających z systemów AI.

Komisja Europejska i państwa członkowskie mają wspierać takie działania między innymi poprzez szkolenia, materiały informacyjne i wymianę dobrych praktyk. Dokumenty legislacyjne wskazują również na możliwość wykorzystywania istniejących europejskich ram kompetencyjnych, takich jak DigComp.

W praktyce oznacza to bardziej elastyczne podejście do realizacji obowiązków związanych z kompetencjami w zakresie sztucznej inteligencji.

Doprecyzowanie pojęcia komponentu bezpieczeństwa

Nowelizacja doprecyzowuje pojęcie safety component, które ma zasadnicze znaczenie dla kwalifikowania niektórych systemów jako systemów wysokiego ryzyka.

Projekt wskazuje, że funkcja bezpieczeństwa musi stanowić zamierzony cel systemu określony przez jego dostawcę. Za system pełniący funkcję bezpieczeństwa będą uznawane rozwiązania służące zapobieganiu lub ograniczaniu ryzyka dla zdrowia, bezpieczeństwa lub mienia.

Z zakresu tej definicji wyłączono systemy przeznaczone wyłącznie do wspierania użytkownika, zwiększania wydajności, automatyzacji czy poprawy wygody korzystania z produktu. Sam fakt zintegrowania systemu AI z produktem objętym regulacjami bezpieczeństwa nie będzie wystarczający do uznania go za komponent bezpieczeństwa.

Zmiana może w praktyce zawęzić zakres systemów kwalifikowanych jako wysokiego ryzyka.

Rozszerzenie rozwiązań dla MŚP i small mid-cap companies

Projekt przewiduje rozszerzenie części rozwiązań adresowanych do MŚP również na małe spółki o średniej kapitalizacji (small mid-cap companies).

Ustawodawca unijny wskazuje, że podmioty, które przekroczyły próg MŚP, nadal mogą mierzyć się z podobnymi obciążeniami administracyjnymi i regulacyjnymi. Rozszerzenie wybranych instrumentów wsparcia ma ułatwić przechodzenie pomiędzy kategoriami przedsiębiorstw i ograniczyć gwałtowny wzrost obciążeń regulacyjnych.

Ograniczenie dublowania obowiązków regulacyjnych

Projekt przewiduje możliwość ograniczenia stosowania niektórych obowiązków wynikających z AIAct w sytuacjach, gdy równoważny poziom ochrony zapewniają już inne akty harmonizacyjne Unii Europejskiej.

Komisja Europejska ma uzyskać uprawnienie do przyjmowania aktów delegowanych wskazujących przypadki, w których określone obowiązki AIAct mogą zostać ograniczone, przy zachowaniu równoważnego poziomu ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i praw podstawowych.

Rozwiązanie może mieć szczególne znaczenie dla sektorów objętych już rozbudowanymi systemami regulacyjnymi i procedurami oceny zgodności.

Przetwarzanie danych szczególnych kategorii na potrzeby wykrywania uprzedzeń

Projekt rozszerza możliwość przetwarzania szczególnych kategorii danych osobowych na potrzeby wykrywania i korygowania uprzedzeń. Dotychczas rozwiązanie to odnosiło się przede wszystkim do dostawców systemów wysokiego ryzyka. Projekt przewiduje objęcie nim również innych dostawców i podmiotów wykorzystujących systemy AI, jeżeli przetwarzanie jest ściśle niezbędne do wykrywania lub ograniczania skutków dyskryminacyjnych.

Jednocześnie utrzymane mają zostać dotychczasowe ograniczenia i zabezpieczenia wynikające z AIAct oraz przepisów dotyczących ochrony danych osobowych.

Nowe zakazy dotyczące treści generowanych przez AI

Najdalej idące zmiany dotyczą katalogu zakazanych praktyk.

Projekt przewiduje zakaz wprowadzania do obrotu lub oddawania do używania systemów AI przeznaczonych do generowania lub modyfikowania niekonsensualnych materiałów intymnych oraz materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.

Zakaz obejmuje również sytuacje, w których takie rezultaty są przewidywalne i możliwe do powtórzenia, a dostawca nie wdrożył odpowiednich środków zapobiegawczych.

W dokumentach legislacyjnych wskazano między innymi:

Przepisy przewidują jednocześnie określone wyjątki dotyczące zastosowań medycznych, działań organów ścigania oraz testów bezpieczeństwa i zgodności systemów.

Znaczenie praktyczne dla przedsiębiorców

Projekt nie zmienia podstawowej konstrukcji AIAct, ale wprowadza istotne modyfikacje wpływające na organizację procesów zgodności.

Dla dostawców i podmiotów wykorzystujących systemy AI szczególne znaczenie mogą mieć:

Dostawcy systemów generatywnych i innych systemów mogących generować treści syntetyczne powinni natomiast zwrócić szczególną uwagę na nowe wymogi dotyczące środków zapobiegających powstawaniu określonych kategorii treści.

Ze względu na zaawansowany etap prac legislacyjnych podmioty objęte AIAct mogą już analizować wpływ proponowanych zmian na swoje procesy compliance i przygotowywane procedury wdrożeniowe. Ostateczny kształt obowiązków będzie jednak zależał od zakończenia procesu legislacyjnego i formalnego przyjęcia rozporządzenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Silniejszy samorząd radców prawnych, większe bezpieczeństwo klientów

Przyjęta przez Sejm nowelizacja ustawy o radcach prawnych obejmuje zarówno kwestie ustrojowe, jak i rozwiązania dotyczące codziennego wykonywania zawodu. Czy jest początkiem szerszego procesu redefiniowania roli samorządu radcowskiego i standardów wykonywania zawodu?

Zdecydowanie tak. Od początku prac nad „małą nowelizacją” podkreślaliśmy, że jest ona pierwszym etapem szerszego procesu zmian. Obecna nowelizacja objęła te obszary, które wymagały szybkiego uporządkowania i jednocześnie były możliwe do przeprowadzenia już teraz. To kwestie wpływające na bezpieczeństwo klientów, niezależność radców prawnych, ochronę tajemnicy zawodowej, odpowiedzialność dyscyplinarną czy sprawność działania samorządu.

Jednocześnie jest to element szerszej dyskusji o przyszłości zawodu i samorządu. Uważam, że potrzebujemy nowoczesnej regulacji odpowiadającej realiom XXI wieku, która będzie odzwierciedlać rzeczywistą rolę radcy prawnego jako zawodu zaufania publicznego oraz wzmacniać wpływ samych radców prawnych na funkcjonowanie samorządu.

Jednym z istotnych elementów nowelizacji jest wzmocnienie ochrony tytułu zawodowego radcy prawnego oraz oznaczenia kancelarii. Nowelizacja przewiduje karę ograniczenia wolności albo grzywnę do 200 tys. zł za bezprawne posługiwanie się tytułem „radca prawny”. Czy tak wysoka sankcja ma przede wszystkim charakter odstraszający?

Funkcja prewencyjna jest niewątpliwie jednym z celów regulacji. Sankcja ma być odczuwalna i proporcjonalna do korzyści, jakie można osiągać poprzez nieuczciwe, bezprawne korzystanie z renomy zawodu radcy prawnego.

Najważniejszy jest jednak interes obywatela. Dla klienta tytuł radcy prawnego oznacza określone gwarancje: tajemnicę zawodową, odpowiedzialność dyscyplinarną, obowiązkowe ubezpieczenie OC, zasady etyki oraz nadzór samorządu zawodowego. Osoby lub podmioty wykorzystujące ten tytuł bez uprawnień wprowadzają klientów w błąd. Klient ma prawo wiedzieć, czy powierza swoją sprawę osobie wykonującej zawód zaufania publicznego, czy podmiotowi działającemu poza tym systemem gwarancji.

Czy istnieje dziś realny problem masowego podszywania się pod radców prawnych?

Nie opisywałbym tego jako masowego zjawiska. Jednak każdy taki przypadek może być bardzo niebezpieczny dla klientów oraz obniża zaufanie do profesjonalnych pełnomocników, a co za tym idzie do całego wymiaru sprawiedliwości.

Na rynku nadal funkcjonują podmioty, które wykorzystują skojarzenia z zawodami prawniczymi albo budują przekaz sugerujący, że ich usługi dają klientowi taki sam poziom ochrony, jak profesjonalna pomoc prawna świadczona przez radcę prawnego.

Zdarzają się także sytuacje, w których osoba po utracie prawa wykonywania zawodu nadal próbuje korzystać z oznaczeń kojarzonych z zawodem radcy prawnego. Dla klienta granica bywa wtedy trudna do uchwycenia, szczególnie gdy działa pod presją albo w stresie.

W nowelizacji zdecydowano się na doprecyzowanie zasad przetwarzania danych osobowych przez radców prawnych. Jakie problemy praktyczne pojawiały się na styku tajemnicy zawodowej i przepisów RODO?

Najwięcej wątpliwości dotyczyło relacji między tajemnicą zawodową a kompetencjami organów nadzorczych, wynikającymi z przepisów o ochronie danych osobowych. Dotychczasowe przepisy odnosiły się przede wszystkim do Prezesa UODO, podczas gdy europejski system ochrony danych obejmuje także inne organy nadzorcze.

Nowelizacja porządkuje ten obszar i wzmacnia ochronę tajemnicy zawodowej. Tajemnica radcy prawnego jest jednym z fundamentów zaufania klienta do pełnomocnika. Klient musi mieć pewność, że informacje przekazane radcy prawnemu w związku ze sprawą pozostają chronione.

Ustawa porządkuje również zasady przetwarzania danych przez organy samorządu radcowskiego. Określa administratorów danych, zasady dostępu oraz okresy przechowywania. To ważne z punktu widzenia zgodności z przepisami, ale także z punktu widzenia odpowiedzialności instytucjonalnej samorządu.

Jedną z najważniejszych zmian jest ustawowe usankcjonowanie grupowego ubezpieczenia OC dla radców prawnych, zawieranego przez KIRP. Jakie korzyści dla radców prawnych przynosi model grupowego ubezpieczenia? Czy zmiany mogą wpłynąć na zakres ochrony i wysokość składek ubezpieczeniowych?

Model grupowego ubezpieczenia funkcjonuje od lat i dobrze sprawdził się w praktyce. Nowelizacja daje mu podstawę ustawową, co wzmacnia stabilność całego systemu.

Skala działania samorządu pozwala negocjować warunki ochrony, które byłyby znacznie trudniejsze do uzyskania w przypadku indywidualnych polis. Z punktu widzenia klienta oznacza to jednolity, wysoki standard zabezpieczenia. Z punktu widzenia radcy prawnego oznacza przewidywalność i dostęp do ochrony dostosowanej do specyfiki zawodu.

Radca prawny oczywiście zachowuje możliwość wyboru indywidualnego ubezpieczenia, jeżeli spełnia ono określone wymagania. Ustawowe umocowanie modelu grupowego porządkuje rynek i wzmacnia pozycję samorządu w rozmowach z ubezpieczycielami. W dłuższej perspektywie powinno to sprzyjać stabilnym warunkom ochrony i racjonalnym kosztom.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowelizacja rozwiązuje problem tzw. „luki kompetencyjnej” między wpisem na listę radców prawnych a złożeniem ślubowania. Czy obecny stan prawny mógł prowadzić do poważnych skutków procesowych?

Przede wszystkim prowadził do niepotrzebnych wątpliwości i niejasności dotyczących statusu osoby, która zdała egzamin zawodowy, została wpisana na listę radców prawnych, ale jeszcze nie złożyła ślubowania.

Nowelizacja jednoznacznie przesądza, że skreślenie z listy aplikantów następuje dopiero z chwilą uzyskania prawa wykonywania zawodu, czyli po wpisie i złożeniu ślubowania. Dzięki temu zachowana zostaje ciągłość statusu zawodowego.

To zmiana techniczna tylko z pozoru. W praktyce ma znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu prawnego, dla sądów, dla klientów i dla samych osób wchodzących do zawodu. W zawodzie zaufania publicznego status osoby wykonującej czynności zawodowe musi być czytelny.

Projekt wprowadza możliwość prowadzenia posiedzeń organów samorządu w trybie zdalnym, hybrydowym i obiegowym. Czy po doświadczeniach pandemii uważa Pan, że cyfryzacja samorządu zwiększy jego efektywność, czy może osłabić charakter kolegialnej debaty i odpowiedzialności?

Doświadczenia ostatnich lat pokazały, że dobrze przygotowana cyfryzacja może wzmocnić sprawność działania samorządu. W wielu sprawach tryb zdalny albo hybrydowy pozwala szybciej podejmować decyzje, zwiększa dostępność udziału w pracach organów i ogranicza koszty organizacyjne.

Ustawa tworzy dodatkowe możliwości organizacyjne. Tradycyjne posiedzenia nadal będą potrzebne, zwłaszcza tam, gdzie waga sprawy wymaga pogłębionej dyskusji i bezpośredniej rozmowy. Samorząd musi jednak korzystać z narzędzi, które odpowiadają sposobowi pracy współczesnych organizacji.

Jakość debaty zależy od przygotowania, odpowiedzialności uczestników, standardów prowadzenia posiedzeń oraz bezpieczeństwa procedur. Dlatego tak ważne są gwarancje autentyczności, poufności i poprawnej identyfikacji osób biorących udział w pracach organów.

Szczególne emocje budzi zmiana dotycząca natychmiastowej wykonalności prawomocnych orzeczeń Wyższego Sądu Dyscyplinarnego mimo wniesienia kasacji. Czy może to osłabić gwarancje procesowe radców prawnych?

Mówimy o sprawach dotyczących prawa wykonywania zawodu, dlatego standard gwarancji procesowych musi być bardzo wysoki. Nowelizacja utrzymuje prawo do kasacji i kontrolę Sądu Najwyższego. Zmiana dotyczy wykonalności prawomocnego orzeczenia dyscyplinarnego, a Sąd Najwyższy zachowuje możliwość wstrzymania jego wykonania, jeżeli okoliczności sprawy będą za tym przemawiały.

Dotychczas zdarzały się sytuacje, w których prawomocne orzeczenia przez długi czas pozostawały bez wykonania po wniesieniu kasacji. To osłabiało skuteczność odpowiedzialności dyscyplinarnej i mogło wpływać na zaufanie do samorządu, zwłaszcza w sprawach dotyczących poważnych naruszeń zasad wykonywania zawodu.

Nowe rozwiązanie porządkuje relację między wykonalnością prawomocnych orzeczeń dyscyplinarnych a ochroną praw osoby, której sprawa dotyczy. O jego znaczeniu przesądzi praktyka, w tym sposób korzystania przez Sąd Najwyższy z możliwości wstrzymania wykonania orzeczenia.

W uzasadnieniu projektu wielokrotnie podkreślono potrzebę zwiększenia zaufania publicznego do zawodu radcy prawnego. Która z proponowanych zmian może w praktyce najbardziej wpłynąć na postrzeganie samorządu i całego środowiska przez obywateli?

Największe znaczenie dla obywateli mają te zmiany, które wzmacniają bezpieczeństwo korzystania z pomocy prawnej. W tym kontekście szczególnie ważna jest ochrona tytułu zawodowego i oznaczeń kancelarii. Klient powinien mieć pewność, że trafiając do kancelarii radcy prawnego, korzysta z pomocy osoby podlegającej określonym standardom zawodowym i etycznym.

Duże znaczenie ma również objęcie radców prawnych ochroną przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych podczas wykonywania czynności zawodowych lub w związku z nimi. Radca prawny często działa w sprawach konfliktowych, emocjonalnych, związanych z majątkiem, rodziną, odpowiedzialnością albo bezpieczeństwem przedsiębiorstwa. Pełnomocnik powinien móc wykonywać swoje obowiązki niezależnie, bez presji, zastraszania i agresji. To służy także klientowi, bo wzmacnia warunki rzetelnego prowadzenia sprawy.

Równie ważne są rozwiązania dotyczące tajemnicy zawodowej, ubezpieczenia OC oraz skuteczności odpowiedzialności dyscyplinarnej. Zaufanie społeczne do zawodu opiera się na czytelnych gwarancjach: klient wie, komu powierza sprawę, jakie standardy obowiązują pełnomocnika i jakie mechanizmy odpowiedzialności uruchamia samorząd. Właśnie ten kierunek wzmacnia nowelizacja.

Jakie wyzwania uważa Pan obecnie za najistotniejsze dla samorządu radcowskiego w perspektywie najbliższych lat – w kontekście postępującej cyfryzacji, zmian regulacyjnych, rozwoju sztucznej inteligencji oraz rosnącej konkurencji na rynku usług prawnych?

Wyzwań jest kilka, ale kluczowe jest zachowanie wysokiej jakości profesjonalnej pomocy prawnej w świecie zmian technologicznych.

Sztuczna inteligencja będzie obecna w pracy prawników. Nie zastąpi jednak odpowiedzialności zawodowej, niezależności, oceny ryzyka czy relacji z klientem. Dlatego już dziś dostosowujemy model aplikacji radcowskiej do nowych realiów, wprowadzając nauczanie dotyczące nowych technologii i odpowiedzialnego korzystania z AI.

Co istotne uczciwa konkurencja to coś, z czym radcy prawni świetnie sobie radzą – choćby specjalizując się w nowych obszarach. Jednak działanie podmiotów świadczących usługi quasi-prawne to problem – nie tyle dla kancelarii co dla bezpieczeństwa rynku i zaufania do niego. Obywatel musi mieć możliwość odróżnienia profesjonalnej pomocy prawnej od usług pozbawionych gwarancji wynikających z wykonywania zawodu zaufania publicznego.

Ostatnie lata pokazały, że samorząd radcowski potrafi skutecznie odpowiadać na zmiany zachodzące wokół zawodu. Wzmocniliśmy obszar nowych technologii, rozwijamy model aplikacji, konsekwentnie podnosimy standardy wykonywania zawodu, zabieramy głos w sprawach ważnych dla wymiaru sprawiedliwości, przedsiębiorców i obywateli. To jest dorobek, na którym możemy budować kolejne etapy rozwoju.

W czasach niestabilnych rola samorządu rośnie. Radcowie prawni potrzebują instytucji, która chroni niezależność zawodu, wzmacnia jego pozycję publiczną, wyznacza standardy i pomaga środowisku przechodzić przez zmiany technologiczne, regulacyjne i rynkowe. Samorząd powinien wyprzedzać te procesy, a nie reagować dopiero wtedy, gdy stają się problemem.

Jakich dalszych zmian legislacyjnych środowisko radców prawnych oczekuje dziś najbardziej – zarówno w wymiarze ustrojowym, jak i dotyczącym realiów wykonywania zawodu?

Najważniejszym projektem jest „duża nowelizacja” ustawy o radcach prawnych. Projekt jest gotowy do szerokiej rozmowy środowiskowej. Rozpoczęliśmy intensywne konsultacje wewnątrz samorządu, a równolegle będziemy prowadzić rozmowy z otoczeniem instytucjonalnym i rynkowym. Zależy nam na tym, aby ostateczny projekt miał mocne oparcie w doświadczeniu radców prawnych wykonujących zawód w różnych modelach: w kancelariach, biznesie, administracji, organizacjach i projektach międzynarodowych.

Mówimy o reformie znacznie szerszej niż obecna nowelizacja. Obowiązująca ustawa o radcach prawnych pochodzi z 1982 roku. Była wielokrotnie zmieniana, ale jej konstrukcja powstawała w innych warunkach ustrojowych, gospodarczych i technologicznych. Przez ponad 40 lat zmienił się rynek usług prawnych, sposób pracy kancelarii, pozycja prawników wewnętrznych, oczekiwania klientów, rola nowych technologii i znaczenie ochrony tajemnicy zawodowej. Nowa ustawa ma całościowo uporządkować zasady wykonywania zawodu i funkcjonowania samorządu.

Wśród najważniejszych kierunków są: doprecyzowanie pojęcia pomocy prawnej, dalsze wzmocnienie ochrony tytułu zawodowego, uregulowanie form wykonywania zawodu, lepsze opisanie zasad niezależności i tajemnicy zawodowej, dostosowanie aplikacji i doskonalenia zawodowego do zmian technologicznych oraz rynkowych, uporządkowanie odpowiedzialności dyscyplinarnej i wzmocnienie samorządu jako instytucji sprawującej pieczę nad wykonywaniem zawodu zaufania publicznego.

Równolegle samorząd jest inicjatorem albo uczestnikiem wielu procesów legislacyjnych. Dotyczy to zwłaszcza tych spraw, które wpływają na rynek usług prawnych, pozycję profesjonalnych pełnomocników, dostęp obywateli do pomocy prawnej i warunki wykonywania zawodu. Zabieramy głos tam, gdzie rozstrzygają się standardy ochrony klienta, niezależności pełnomocnika i jakości postępowań.

Włodzimierz Chróścik – radca prawny, Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

NSA: uzasadnienie wyroku musi pozwalać na kontrolę instancyjną

Stan faktyczny sprawy

Pismem z 24.5.2022 r. Skarżąca Spółka wystąpiła do KNF z wnioskiem o stwierdzenie nieważności decyzji KNF z 21.1.2022 r., na mocy której, działając m.in. na podstawie art. 20 ust. 2 ustawy z 29.7.2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 722; dalej: ObrInstrFinU), zażądano od Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (dalej: GPW) zawieszenia obrotu akcjami Skarżącej Spółki. Decyzja ta została doręczona GPW.

Postanowieniem z 27.6.2022 r. KNF odmówiła wszczęcia ww. postępowania, wskazując, że w postępowaniu w przedmiocie żądania zawieszenia obrotu akcjami wyemitowanymi przez Skarżącą Spółkę stroną postępowania administracyjnego jest GPW jako spółka prowadząca rynek regulowany oraz że ww. decyzja nakłada na GPW obowiązek zawieszenia obrotu akcjami, a wykonanie tego obowiązku następuje w sposób określony przepisami prawa wewnętrznego poprzez podjęcie w tej sprawie uchwały przez Zarząd GPW. W ocenie KNF, Skarżąca Spółka w swoim wniosku nie uprawdopodobniła ani nie wykazała, że w jakikolwiek sposób posiada interes prawny, zatem nie legitymuje się w tej sprawie statusem strony, a wobec tego nie jest ona uprawniona do złożenia wniosku o stwierdzenie nieważności decyzji.

Stanowisko WSA w Warszawie

WSA w Warszawie, wyrokiem z 24.1.2023 r., VI SA/Wa 2477/22, Legalis, po rozpoznaniu skargi Skarżącej Spółki na postanowienie KNF z 27.6.2022 r. w przedmiocie wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji w sprawie zawieszenia obrotu akcjami na rynku regulowanym, uchylił zaskarżone postanowienie. WSA w Warszawie w pierwszej kolejności wskazał, że warunki dopuszczenia akcji do obrotu określone są w rozporządzeniu Ministra Finansów z 25.4.2019 r. w sprawie szczegółowych warunków, jakie musi spełniać rynek oficjalnych notowań oraz emitenci papierów wartościowych dopuszczonych do obrotu na tym rynku (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1625) oraz w Regulaminie Giełdy (w brzmieniu przyjętym Uchwałą Nr 1/1110/2006 Rady Giełdy z 4.1.2006 r.; dalej: Regulamin GPW). W ocenie WSA w Warszawie skoro warunki dopuszczenia akcji do obrotu określone są w obowiązujących przepisach, to źródłem interesu Skarżącej Spółki do zakwestionowania w tym przypadku decyzji KNF w sprawie żądania zawieszenia obrotu akcjami tej spółki są przepisy prawa materialnego. Tym samym Skarżąca Spółka posiada interes prawny, a nie faktyczny, w żądaniu wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności przedmiotowej decyzji.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko KNF

Skargę kasacyjną wniosła KNF, zaskarżając wyrok w całości i zarzucając naruszenie m.in.:

W oparciu o powyższe KNF wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy WSA w Warszawie do ponownego rozpoznania.

Istota sporu

NSA w pierwszej kolejności wskazał, że kontroli instancyjnej poddany został wyrok WSA w Warszawie, którym uchylono postanowienie KNF w przedmiocie wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej w sprawie zawieszenia obrotu akcjami na rynku regulowanym.

Stanowisko NSA

W ocenie NSA, za zasadny należało uznać zarzut skargi kasacyjnej, dotyczący art. 141 § 4 PostAdmU, zgodnie z którym uzasadnienie wyroku powinno zawierać zwięzłe przedstawienie stanu sprawy, zarzutów podniesionych w skardze, stanowisk pozostałych stron, podstawę prawną rozstrzygnięcia oraz jej wyjaśnienie. Jeżeli w wyniku uwzględnienia skargi sprawa ma być ponownie rozpatrzona przez organ administracji, uzasadnienie powinno ponadto zawierać wskazania co do dalszego postępowania.

Skarżony wyrok uchybia wyżej wskazanym wymaganiom, gdyż jego uzasadnienie zostało sporządzone w sposób, który uniemożliwia rekonstrukcję toku rozumowania WSA w Warszawie i podstawy wydanego rozstrzygnięcia. WSA w Warszawie, uwzględniając skargę, ograniczył się jedynie do przywołania orzecznictwa dotyczącego źródeł i cech interesu prawnego, a następnie wskazał akty prawne regulujące warunki dopuszczenia akcji do obrotu (Rozporządzenie oraz Regulamin GPW) i wyprowadził z tego konkluzję, że wobec uregulowania tej materii w obowiązujących przepisach, to źródłem interesu Skarżącej Spółki do zakwestionowania w tym przypadku decyzji KNF w sprawie żądania zawieszenia obrotu akcjami Skarżącej Spółki są przepisy prawa materialnego oraz że tym samym Skarżąca Spółka posiada interes prawny, a nie faktyczny, w żądaniu wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji. Tak skonstruowane uzasadnienie wyroku nie pozwala zrekonstruować w sposób poddający się instancyjnej kontroli przesłanek, którymi kierował się WSA w Warszawie, eliminując z obrotu prawnego zaskarżone postanowienie, wskazując jako podstawę art. 145 § 1 pkt 1 lit. a i c PostAdmU.

W tym miejscu NSA przypomniał, że przedmiotem kontroli sądowoadministracyjnej, w tym skargi do WSA w Warszawie, było postanowienie KNF, którym odmówiono Skarżącej Spółce wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej w sprawie zawieszenia obrotu akcjami spółki na rynku regulowanym (GPW) z uwagi na brak interesu prawnego, uprawniającego do żądania stwierdzenia jej nieważności. Tymczasem WSA w Warszawie w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku nie wskazał naruszenia, których przepisów – tak prawa materialnego (art. 145 § 1 pkt 1 lit. a PostAdmU), jak i procesowego, w stopniu mającym istotny wpływ na wynik sprawy (art. 145 § 1 pkt 1 lit. c PostAdmU) – dopuściła się w kontrolowanym postanowieniu KNF, wydając zaskarżone postanowienie, a więc uznając, że Skarżąca Spółka nie posiadała interesu prawnego legitymującego ją do wnoszenia o wszczęcie postępowania w przedmiocie stwierdzenia nieważności decyzji.

KNF w zaskarżonym postanowieniu przywołała zarówno regulacje prawa materialnego (m.in. art. 20 ust. 2 ObrInstrFinU), jak i procesowego (m.in. art. 61a KPA), które jej zdaniem uzasadniały niemożność uznania istnienia interesu prawnego po stronie Skarżącej Spółki. Tym samym, obowiązkiem WSA w Warszawie było wyjaśnienie, dlaczego poczynione przez KNF rozumowanie, zwieńczone wydaniem zaskarżonego do WSA postanowienia, a w tym wykładnia tudzież zastosowanie wskazywanych w uzasadnieniu przez KNF przepisów prawa, było błędne, w stopniu uzasadniającym eliminację z obrotu prawnego zaskarżonego postanowienia. Skoro jednak WSA w Warszawie nie wykazał w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku takich wad, ograniczając się tylko do ogólnych sformułowań, dotyczących źródeł interesu Skarżącej Spółki, to wyrok taki, jako niepoddający się kontroli instancyjnej, wobec sporządzenia jego uzasadnienia z naruszeniem art. 141 § 4 PostAdmU, podlegał uchyleniu, a sprawa przekazaniu do ponownego rozpoznania przez WSA w Warszawie.

Komentarz

Na tle stanu faktycznego analizowanej sprawy NSA wypowiedział się w kwestii zasad sporządzania uzasadnienia wyroku sądu administracyjnego i podkreślił, że powinno ono dawać możliwość poddania kontroli instancyjnej, w tym zrekonstruowania toku rozumowania tego sądu. NSA podkreślił znaczenie sporządzenia uzasadnienia tego rozstrzygnięcia w sposób prawidłowy, tj. zgodny z ustawowymi wymogami. NSA wskazał, że na gruncie rozpatrywanej sprawy konieczne było wyjaśnienie w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku WSA w Warszawie przyczyn, dla których stanowisko KNF zostało uznane za błędne, a wobec braku takiej analizy ww. rozstrzygnięcie podlegało uchyleniu, niezależnie od oceny merytorycznej trafności rozstrzygnięcia.

Wyrok NSA z 27.5.2026 r., II GSK 789/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź