Firmy średniej wielkości rosną w siłę

To już dwudziesty czwarty Ranking Kancelarii Prawniczych „Rzeczpospolitej”. Pokazujemy w nim, które kancelarie są największe, ale też wyróżniamy ekspertów w róż- nych dziedzinach prawa i poszczególnych segmentach usług prawnych. To także okazja do przyjrzenia się temu, jakie są obecnie trendy na rynku tych usług.

Wśród największych kancelarii nastąpiło nieco przetasowań w klasyfikacji pod względem liczby prawników. Na trzecie miejsce w zestawieniu awansowała Baker McKenzie, a na czwarte Raven.

Wśród wielu innych zestawień naszego rankingu jednym z najbardziej prestiżowych jest to podsumowujące obsługę największych transakcji na polskim rynku. Kapituła złożona z ekspertów ze świata bankowości i rynków kapitałowych za transakcję roku 2025 uznała przejęcie przez Erste Group 49 proc. akcji Santander Bank Polska oraz 50 proc. udziałów w Santander TFI od Santander Group za około 7 mld euro. To sprzedaż trzeciego co do wielkości banku w Polsce i największa transakcja pod względem wartości w historii kraju. Jednocześnie to największe transgraniczne przejęcie w europejskim sektorze bankowym od ponad dwóch dekad. Transakcję tę obsługiwały kancelarie Rymarz Zdort Maruta, Greenberg Traurig oraz Baker McKenzie.

Które kancelarie są największe i które mają do czynienia z wielkimi transakcjami – można dość obiektywnie wskazać. Trudniej uznać, kto jest tak ogólnie najlepszy. Próbę odpowiedzi może dać zsumowanie wszystkich rekomendacji i wyróżnień w różnych kategoriach rankingowych. Tu prym wiedzie Clifford Chance, która zdobyła 16 wyróżnień: osiem rekomendacji dla zespołów – m.in. w obszarach prawa bankowego i finansowego, fuzji i przejęć, private equity czy arbitrażu – oraz osiem rekomendacji indywidualnych potwierdza jej wszechstronność. Drugie miejsce zajęła kancelaria Rymarz Zdort Maruta z 15 wyróżnieniami, a trzecie – Sołtysiński Kawecki & Szlęzak z 12 wyróżnieniami.

Miarą klasy prawnika są nie tylko jego umiejętności zawodowe czy talent do zarabiania, ale też działania, za które pieniędzy nie inkasuje. Nagrody za działalność pro bono otrzymały kancelarie Rödl (za pomoc uchodźcom) oraz Olesiński i Wspólnicy (za zaangażowanie w obronę praw zwierząt).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Ostra walka na rynku prawniczym

Jak co roku poprosiliśmy uczestników rankingu o refleksje na temat stanu rynku usług prawnych w Polsce. A jest to rynek, gdzie z roku na rok zaostrza się walka konkurencyjna. O ile największe kancelarie już tak dynamicznie nie rozwijają swoich zespołów jak kilka lat temu, to rosną w siłę kancelarie średniej wielkości – kilkunasto- i kilkudziesięcioosobowe.

Zdaniem Pawła Zdorta, partnera zarządzającego w kancelarii Rymarz Zdort Maruta, polski rynek usług prawnych jest prawdopodobnie najbardziej konkurencyjny w Europie, a jego struktura wciąż jest silnie rozdrobniona.

– Klienci mają do wyboru pełne spektrum podmiotów: od czołowych kancelarii międzynarodowych, przez globalne sieci ze środkowej półki i graczy regionalnych, po całą paletę polskich kancelarii niezależnych – wylicza Zdort.

Szefowa takiej właśnie polskiej specjalistycznej kancelarii, Joanna Affre, uważa, że mniejsze kancelarie mają swoje atuty w postaci wiedzy i doświadczenia eksperckiego. – Zresztą wielu prawników pracujących w wyspecjalizowanych małych kancelariach to często osoby, które przeszły przez wielkie korporacje prawnicze i mają we krwi standardy tam obowiązujące, a jednocześnie dokładnie wiedzą, czego nie chcą powielać w swoich kancelariach. Za to mniejsze kancelarie mogą zaoferować dużą elastyczność w przystosowaniu się do potrzeb klientów – wyjaśnia Joanna Affre.

zdjecie

zdjecie

zdjecie

Strategiczne inwestycje to zlecenia dla prawników

Tradycyjnie najcenniejszym kawałkiem prawniczego tortu są wielkie transakcje. Jak przyznaje Andrzej Pośniak, partner zarządzający w CMS, w ubiegłym roku na rynku prawniczym było duże zapotrzebowanie na usługi związane z obsługą transakcji bankingowych w rozumieniu finansowania korporacyjnego, w tym dotyczącego m.in. fuzji i przejęć, oraz finansowania transakcji nieruchomościowych.

– Zresztą w ogóle ten ostatni rodzaj transakcji zdaje się budzić do życia po kilku latach zastoju. Podobnie jest z transakcjami na rynku nieruchomości, choć daleko do dobrej koniunktury sprzed kilku lat – przyznaje szef CMS. Dodaje, że dość stabilnie wyglądają też zamówienia na obsługę prawną rynku energetyki i infrastruktury.

– Choć w energetyce odnawialnej dał się zauważyć zastój, to jednocześnie strategiczne inwestycje Skarbu Państwa wciąż generują sporo zleceń – przyznaje Pośniak.

Jednak nie tylko fuzjami i przejęciami czy obsługą emisji akcji zajmują się polscy prawnicy. Marcin Olechowski, partner zarządzający w kancelarii SK&S, dorzuca do tego obsługę postępowań antymonopolowych i konsumenckich.

– Tu chodzi nie tylko o asystę przy samym postępowaniu przed UOKiK, ale też np. o audyt firmy pod kątem zgodności z przepisami prawa konkurencji – wyjaśnia lider SK&S.

Z kolei Joanna Wierzejska, partner w DZP, zwraca uwagę na zwiększenie zamówień z sektora zbrojeniowego, przy czym zastrzega, że są to ambitne dla prawników zadania. – To sektor silnie regulowany i wymagający wyjątkowo skrupulatnego podejścia do konstruowania umów dotyczących wielu aspektów prawa. W tym sektorze jest też sporo fuzji i przejęć, które też wymagają kompleksowej obsługi prawnej – zauważa Joanna Wierzejska.

Nowe zagraniczne kancelarie wchodzą na rynek

Z obserwacji Pawła Zdorta wynika, że Polska gospodarka w ostatnich latach budzi duże zainteresowanie zagranicznych inwestorów.

– Można wręcz powiedzieć, że jest podobne do tego na początku lat 90., choć dziś wynika ono przede wszystkim z dojrzałości naszego rynku i stabilności wzrostu gospodarczego. Wątpię jednak, by w ślad za inwestorami pojawiły się w najbliższym czasie nad Wisłą najbardziej renomowane kancelarie amerykańskie czy brytyjskie – ocenia Zdort.

Dodaje, że trend jest raczej odwrotny: silna konkurencja i relatywnie niskie marże sprzyjają raczej zamykaniu biur przez największych globalnych graczy i wchodzeniu na rynek kancelarii międzynarodowych ze średniej półki.

Jedną z takich kancelarii jest Pinsent Mansons, polskie wcielenie funkcjonującej od dawna brytyjskiej kancelarii (nie wzięła udziału w rankingu, bo w 2025 jeszcze nie działała). Specjalizuje się w obsłudze transakcji, a stworzyli ją prawnicy z doświadczeniem w czołowych polskich firmach prawniczych. Jeden z jej liderów, Jakub Marcinkowski, zauważa, że skończył się już czas wielkich transakcji opiewających na miliardy złotych. – Takie właśnie gigantyczne transakcje obsługiwali giganci prawniczego rynku. Teraz kancelarie kilkudziesięcioosobowe, takie jak nasza, bez trudu dają sobie radę z obsługą wszelkich transakcji M&A na polskim rynku – uważa Marcinkowski.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Google może zapłacić za błędy sztucznej inteligencji

Sąd Krajowy w Monachium uwzględnił wniosek dwóch wydawnictw i zakazał Google rozpowszechniania określonych twierdzeń pojawiających się w usłudze AI Overview. Chodziło m.in. o informacje sugerujące, że wydawnictwa te miały być powiązane m.in. z oszustwami, nieuczciwymi praktykami biznesowymi, problemami z płatnościami i obsługą klientów. Za naruszenie zakazu Google grozi m.in. grzywna do 250 tys. euro.

Przegląd zamiast linków

AI Overview to funkcja Google, która pojawia się nad klasycznymi wynikami wyszukiwania i przedstawia użytkownikowi krótkie podsumowanie przygotowane przez sztuczną inteligencję. Nie jest to już tylko lista odnośników do stron internetowych, lecz syntetyczna odpowiedź na pytanie lub hasło wpisane w wyszukiwarkę. W praktyce ma to zasadnicze znaczenie, bo odkąd pojawiła się ta usługa, to wielu użytkowników kończy poszukiwanie informacji właśnie na takim podsumowaniu i nie przechodzi już niżej do tradycyjnych linków.

Sprawa zaczęła się od zapytań wpisywanych w Google, po których w „Übersicht mit KI”, czyli niemieckiej wersji AI Overview, pojawiały się informacje dotyczące dwóch monachijskich wydawnictw. Tyle tylko, że automatycznie wygenerowany tekst wiązał je ze scamami, tzw. pułapkami subskrypcyjnymi, podejrzanymi praktykami i problemami z obsługą klientów. Wydawnictwa twierdziły, że były to nieprawdziwe zarzuty, a AI pomieszała informacje dotyczące innych podmiotów z informacjami na ich temat. Po wezwaniu Google do zaniechania naruszeń sprawa trafiła do sądu.

Najważniejsza teza postanowienia w tej sprawie, z którym zapoznała się „Rz”, sprowadza się do tego, że sąd nie potraktował AI Overview jak klasycznej wyszukiwarki. To oznacza, że Google nie jest tu tylko pośrednikiem odsyłającym do cudzych stron, lecz podmiotem, którego narzędzie tworzy nowy przekaz.

– Wyświetlanie „wyników z AI” nie stanowi jedynie prezentacji wyników wyszukiwania, lecz stanowi własną oddzielną treść, którą można jej przypisać. (…). Wyniki zapytania są prezentowane w formie podsumowania i opracowania oraz ujęte własnymi słowami i według własnej struktury. (…) Wszystko to wskazuje na samodzielne, merytoryczne opracowanie wyników wyszukiwania przez AI oferowaną przez pozwanego – głosi uzasadnienie decyzji niemieckiego sądu.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Pojedyncze uchybienie

Na pytania w sprawie decyzji niemieckiego sądu odpowiedziało „Rzeczpospolitej” Biuro Prasowe Google Polska. – Konsekwentnie inwestujemy w jakość przeglądu od AI (AI Overviews). Ta sprawa dotyczy wyłącznie pojedynczych uchybień, a nie podstawowego mechanizmu wyświetlania treści z internetu przez AI. Nie zgadzamy się z wyrokiem i zamierzamy się odwołać – czytamy w przesłanym „Rz” oświadczeniu.

Google Polska przypomina też, że decyzja sądu w tej sprawie nie jest ostateczna. Sprawa zapadła bowiem w postępowaniu dotyczącym zabezpieczenia, a więc nie jest to np. pierwszoinstancyjne rozstrzygnięcie kwestii odpowiedzialności za treści generowane przez AI.

Ponadto pozwany gigant zaznacza, że AI Overviews powstał po to, by prezentować informacje odzwierciedlające treści dostępne w sieci na dany temat i zdecydowana większość jego odpowiedzi jest dokładna i spełnia te same wysokie standardy jakości, które stosowane są wobec wszystkich funkcji wyszukiwarki. Choć – jak zaznacza – mogą zdarzyć się przypadki, gdy AI pominie kontekst lub błędnie zinterpretuje treść ze stron internetowych.

Google Polska zapewniło też, że stosuje jasne zasady dotyczące działania AI Overviews i szybko reaguje na ich naruszenia, a konkretne przykłady wykorzystuje do wprowadzania ogólnych ulepszeń w naszych systemach.

Sygnał dla firm

Decyzja niemieckiego sądu wydaje się jednak ważnym sygnałem dla firm technologicznych, wydawców, przedsiębiorców i osób, których reputacja może zostać naruszona przez systemy AI. Chodzi o to, że w zwykłych wynikach wyszukiwania Google odsyła użytkownika do stron innych podmiotów i co do zasady nie jest autorem tego, co znajduje się na tych stronach, dlatego nie powinno odpowiadać za każdą cudzą publikację znalezioną w ten sposób przez użytkownika. AI Overview działa inaczej: nie tylko pokazuje linki, lecz tworzy własny, syntetyczny komunikat widoczny na górze wyników.

Z decyzji sądu wynika zatem, że Google nie może – przynajmniej w tym przypadku – korzystać z ochrony jak podmiot – wyszukiwarka, który jedynie podpowiada cudze treści. Bo skoro AI Overview dobiera informacje, analizuje je i formułuje w nowe zdania, to oznacza, że dla przeciętnego użytkownika internetu taki tekst jest odpowiedzią przygotowaną przez Google, a nie wskazaniem neutralnej listy odnośników. I jeżeli w takim podsumowaniu pojawiają się fałszywe zarzuty wobec konkretnych firm lub osób, odpowiedzialność dostawcy usługi – jak ocenił to sąd – może być oceniana surowiej.

Sygnatura akt: Az. 26 O 869/26

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

dr Damian Flisak

radca prawny, of counsel w kancelarii Lubasz i Wspólnicy

Postanowienie Sądu Krajowego w Monachium jest jednym z pierwszych rozstrzygnięć, w których usługę Google AI Overview potraktowano nie jako klasyczną wyszukiwarkę, lecz jako narzędzie generujące własne treści. Zdaniem sądu AI Overview nie ogranicza się do indeksowania, streszczania i parafrazowania materiałów dostępnych w internecie, ale tworzy nową, autonomiczną wypowiedź poprzez selekcję, syntezę i ocenę informacji pochodzących z wielu źródeł. Co istotne w tej sprawie, system dodawał nowe, niekorzystne dla opisywanych niemieckich spółek twierdzenia, których nie zawierała żadna z wykorzystanych stron internetowych. Z tego względu Google odpowiada za taki komunikat jak za własną wypowiedź, a nie jedynie jako neutralny pośrednik. Sąd odmówił zastosowania standardów odpowiedzialności wypracowanych dla tradycyjnych wyszukiwarek. Te co do zasady nie ponoszą odpowiedzialności za bezprawne treści znajdujące się na indeksowanych stronach internetowych i nie mają obowiązku ich uprzedniej weryfikacji – ich odpowiedzialność powstaje zasadniczo dopiero po uzyskaniu wiedzy o konkretnym naruszeniu prawa i zaniechaniu podjęcia odpowiednich działań. Innymi słowy, wyszukiwarki lokalizują i prezentują istniejące treści osób trzecich, podczas gdy AI Overview tworzy własny, nowy przekaz, który również tak jest odbierany przez przeciętnych internautów. Sąd podkreślił dodatkowo, że uprzywilejowanie wyszukiwarek wynikało z uwzględnienia ich przydatności dla korzystania z internetu – w istocie porządkują one bezmiar dostępnych w nim treści. Tymczasem AI Overview nie pełni tak doniosłej roli ani nie jest usługą niezbędną do korzystania z internetu, w konsekwencji czego Google nie może powoływać się na ograniczenia odpowiedzialności właściwe dla klasycznych pośredników internetowych. Interesujący jest również argument dotyczący luki w odpowiedzialności. Sąd zauważył, że gdyby AI Overview korzystało z takich samych przywilejów jak wyszukiwarki, powstałaby kategoria wypowiedzi, za które nikt nie ponosiłby odpowiedzialności. Autorzy stron internetowych nie mogą przecież odpowiadać za twierdzenia, których nie rozpowszechnili. Tym samym zwolnienie dostawcy narzędzia AI z odpowiedzialności oznaczałoby brak podmiotu, wobec którego poszkodowany mógłby dochodzić ochrony. To również przemawia za traktowaniem AI Overview jako podmiotu rozpowszechniającego własne treści, a nie jedynie cudze informacje.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ustawa o systemach sztucznej inteligencji. Kto będzie nadzorował AI w Polsce?

Ustawa o systemach sztucznej inteligencji nie jest próbą stworzenia polskiego „kodeksu AI”. Podstawowe zakazy, obowiązki i klasyfikacja systemów wynikają bezpośrednio z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1689; dalej: AIAct). Polska ustawa ma inne zadanie: wskazać organy, procedury, tryb nadzoru i środki egzekwowania unijnych obowiązków w Polsce.

Co reguluje ustawa?

Punkt wyjścia znajduje się w art. 1 ustawy. Przepis określa zakres regulacji: organizację i sposób sprawowania nadzoru nad rynkiem systemów sztucznej inteligencji oraz nad modelami sztucznej inteligencji ogólnego przeznaczenia, zasady działania organów właściwych, postępowania kontrolne, skargi, kary administracyjne oraz rozwiązania wspierające innowacje.

Polska ustawa ma przede wszystkim charakter wykonawczy i instytucjonalny. Najważniejsze zakazy, obowiązki dostawców i podmiotów stosujących AI, klasyfikacja systemów wysokiego ryzyka czy wymogi przejrzystości wynikają bezpośrednio z AIAct. Polska ustawa ma sprawić, aby te przepisy dało się realnie stosować.

Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji

Najważniejszą instytucją ustawy jest Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, czyli KRiBSI.

Zgodnie z art. 5 ust. 1 ustawy Komisja jest organem nadzoru rynku w zakresie systemów sztucznej inteligencji w rozumieniu art. 70 ust. 1 AIAct. Z kolei art. 5 ust. 2 ustawy przewiduje, że Komisja działa jako pojedynczy punkt kontaktowy, o którym mowa w art. 70 ust. 2 AIAct. To oznacza, że przedsiębiorca, obywatel i instytucje unijne mają otrzymać krajowego adresata spraw dotyczących nadzoru nad AI. Komisja ma być miejscem, w którym spotykają się trzy perspektywy: bezpieczeństwo użytkowników, prawa podstawowe oraz rozwój innowacji.

KRiBSI ma nadzorować rynek systemów AI, prowadzić postępowania, współpracować z organami krajowymi i unijnymi, przyjmować zgłoszenia, rozpatrywać skargi oraz podejmować działania wobec naruszeń. Szczególne znaczenie ma tu art. 6 ustawy, który określa zadania Komisji, w tym wykonywanie zadań i kompetencji organu nadzoru rynku oraz sprawowanie kontroli przestrzegania przepisów AIAct.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Skarga na zakazane praktyki AI

Jednym z najważniejszych praktycznych rozwiązań jest możliwość złożenia skargi na naruszenie art. 5 AIAct, czyli przepisu dotyczącego zakazanych praktyk w zakresie sztucznej inteligencji. To nie jest detal proceduralny. Art. 5 AIAct obejmuje najbardziej ryzykowne zastosowania AI, m.in. praktyki manipulacyjne, określone formy wykorzystywania podatności osób, niedopuszczalny scoring społeczny czy niektóre zastosowania biometrii. Polska ustawa ma zapewnić krajową ścieżkę reagowania na takie naruszenia. Postępowaniu przed KRiBSI poświęcony jest Rozdział 5 nowej ustawy.

Zgodnie z art. 59 ustawy, KRiBSI wszczyna postępowanie z urzędu, w przypadku stwierdzenia na podstawie informacji zgromadzonych w toku kontroli, że mogło dojść do naruszenia AIAct lub ustawy albo w toku rozpatrywania skargi, o której mowa w art. 85 AIAct. KRiBSI może też wszcząć postępowanie na wniosek Przewodniczącego Komisji, Zastępcy Przewodniczącego Komisji lub członka Komisji, krajowego organu lub podmiotu publicznego, o których mowa w art. 77 ust. 1 AIAct, oraz na wniosek Społecznej Rady do spraw Sztucznej Inteligencji.

Wzmocni to sytuację jednostki w egzekwowaniu swoich praw. Po wejściu w życie nowych przepisów istotne będzie nie tylko to, że działał algorytm, ale także kto go wdrożył, kto go nadzorował, jakie dane wykorzystano, i czy sposób działania systemu był zgodny z AIAct. Postępowanie skargowe ma kończyć się decyzją. Zgodnie z art. 67 ust. 1 ustawy Komisja udostępnia w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej Komisji treść decyzji wydawanych na podstawie AIAct lub ustawy. Od decyzji przewidziano kontrolę sądową, co ma szczególne znaczenie w sprawach, w których działanie systemu AI może wpływać na prawa jednostki, dostęp do usług, zatrudnienie, edukację, finansowanie lub inne istotne obszary życia.

Kary administracyjne

Ustawa przewiduje także administracyjne kary pieniężne. Ich znaczenie nie sprowadza się wyłącznie do sankcji finansowej. W praktyce mają skłaniać podmioty korzystające z systemów AI do wcześniejszej identyfikacji ryzyk, dokumentowania sposobu działania systemów i wdrażania mechanizmów kontroli. Największe znaczenie praktyczne będą miały naruszenia zakazów wynikających z art. 5 AIAct. Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność sprawdzenia, czy stosowane systemy AI nie wchodzą w obszar praktyk zakazanych lub wysokiego ryzyka.

Sama deklaracja, że system jest „tylko narzędziem wspierającym”, może nie wystarczyć. W razie postępowania istotne będzie wykazanie, że organizacja wie, jakiego systemu używa, w jakim celu, na jakich danych, z jakim udziałem człowieka i z jakimi mechanizmami kontroli.

Prezes UODO i dane osobowe

Systemy AI bardzo często działają na danych osobowych. Dlatego istotne są przepisy dotyczące relacji między KRiBSI a Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W art. 20 pkt. 3 ustawy przewidziano współpracę Komisji z Prezesem UODO w zakresie spraw, o których mowa w art. 57 ust. 10 AIAct i ustawie. Jednocześnie projektowane rozwiązania były przedmiotem uwag organu ochrony danych, zwłaszcza dotyczących zachowania wyłącznych kompetencji Prezesa UODO tam, gdzie chodzi o nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych.

Nadzór nad AI będzie wymagał współpracy organów, ale nie może prowadzić do rozmycia kompetencji Prezesa UODO w sprawach dotyczących ochrony danych osobowych. Wdrożenie AI w organizacji nie powinno być wyłącznie projektem technologicznym. Powinno być oceniane równolegle z perspektywy AIAct, RODO, cyberbezpieczeństwa, prawa pracy, prawa konsumenckiego i umów z dostawcami technologii.

Piaskownice regulacyjne

Ustawa nie opiera się wyłącznie na kontroli i sankcjach. Ważnym elementem są piaskownice regulacyjne, czyli kontrolowane środowiska testowania innowacyjnych systemów AI. Mają one umożliwić testowanie rozwiązań w bezpiecznych warunkach, przy wsparciu regulatora, zanim system zostanie szeroko wdrożony. To szczególnie istotne dla startupów, firm technologicznych oraz podmiotów rozwijających rozwiązania AI w sektorach wrażliwych, takich jak zdrowie, finanse, edukacja czy administracja publiczna.

Jeżeli piaskownice będą działały sprawnie, mogą ograniczyć ryzyko, że regulacja zostanie odebrana wyłącznie jako bariera. Dobrze zaprojektowany nadzór powinien chronić prawa jednostki, ale jednocześnie dawać przedsiębiorcom jasne warunki testowania i rozwoju technologii.

Co powinni zrobić przedsiębiorcy?

Ustawa oznacza, że podmioty wykorzystujące sztuczną inteligencję w swojej działalności powinny przygotować się do bardziej formalnego nadzoru nad AI. Pierwszym krokiem powinna być inwentaryzacja systemów AI wykorzystywanych w organizacji. Nie chodzi tylko o duże wdrożenia IT, ale również narzędzia używane przez HR, marketing, sprzedaż, obsługę klienta, działy finansowe czy compliance.

W wielu organizacjach pierwszym problemem nie będzie nawet ocena zgodności z AIAct, ale ustalenie, gdzie i w jakim zakresie AI jest już faktycznie wykorzystywana. Następnie warto ustalić, czy organizacja występuje jako dostawca, podmiot stosujący, importer lub dystrybutor systemu AI. Od tej kwalifikacji zależą obowiązki wynikające z AIAct.

Szczególnej analizy wymagają systemy wykorzystywane w rekrutacji, ocenie pracowników, scoringu klientów, ubezpieczeniach, medycynie, edukacji, infrastrukturze krytycznej i administracji. To właśnie tam ryzyko wpływu na prawa jednostki jest największe. Należy także zweryfikować umowy z dostawcami AI. Powinny one przewidywać dostęp do dokumentacji, wsparcie przy kontroli, zasady odpowiedzialności, procedury zgłaszania incydentów, obowiązki informacyjne oraz zgodność z AIAct i RODO.

Podsumowując, polska ustawa o systemach sztucznej inteligencji nie tworzy od podstaw nowych zasad odpowiedzialności za AI. Te wynikają z unijnego AIAct, który należy stosować bezpośrednio. Zadaniem polskich przepisów jest wskazać, kto w Polsce będzie nadzorował rynek systemów AI, jak będzie można reagować na naruszenia, i jakie instrumenty będą służyły egzekwowaniu obowiązków.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pakiet AML w Polsce a odpowiedzialność zarządów i funkcji compliance

Nowy europejski pakiet AML, którego kluczowymi elementami są rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1624 (dalej: AMLR) oraz dyrektywa (UE) 2024/1640 (dalej: AMLD6), porządkuje i wzmacnia harmonizację wymogów przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. AMLR weszło w życie 9.7.2024 r., a co do zasady będzie stosowane od 10.7.2027 r.; do tego czasu państwa członkowskie powinny również wdrożyć zasadniczą część wymogów AMLD6. To właściwy moment, aby zarządy i funkcje compliance uporządkowały role, odpowiedzialności, zasoby i dokumentację oraz przygotowały organizację do praktycznego wdrożenia nowych wymogów.

W centrum zmian znajduje się odpowiedzialność kadry zarządzającej oraz wzmocnienie funkcji compliance. Nowe regulacje obejmują obowiązki organizacyjne, personalne i sprawozdawcze, a także ujednolicone, bezpośrednio stosowane wymogi operacyjne wynikające z AMLR. AMLD6 przewiduje ponadto obowiązek weryfikacji kadry kierowniczej wyższego szczebla i beneficjentów rzeczywistych wybranych podmiotów zobowiązanych.

W praktyce oznacza to konieczność zapewnienia przez zarząd spójnego i udokumentowanego systemu AML/CFT, adekwatnego do profilu ryzyka i działającego w codziennych procesach — od identyfikacji i weryfikacji klienta, przez monitoring transakcji i eskalację, po szkolenia oraz nadzór nad powierzaniem zadań podmiotom trzecim.

Dla kadry zarządzającej oznacza to potrzebę budowy kultury zgodności, w której polityki i procedury są realnym narzędziem działania, a nie wyłącznie formalnym obowiązkiem. Niezbędne jest także powiązanie oceny ryzyka z planem kontroli, pomiarem efektywności i cyklem usprawnień, tak aby decyzje zarządcze opierały się na aktualnych danych i miernikach.

Rola kadry kierowniczej: odpowiedzialność zarządcza i nadzorcza

Zgodnie z art. 11 ust. 1 rozporządzenia 2024/1624 podmioty zobowiązane wyznaczają jednego członka organu zarządzającego pełniącego funkcję zarządczą, odpowiedzialnego za zapewnienie zgodności z AMLR, rozporządzeniem 2023/1113 dotyczącym informacji towarzyszących transferom środków pieniężnych i niektórych kryptoaktywów oraz aktami administracyjnymi wydawanymi przez właściwe organy nadzoru („kierownik ds. zapewniania zgodności z odpowiednimi przepisami”).

Osoba ta odpowiada za zgodność wewnętrznych strategii, procedur i środków kontroli z profilem ryzyka podmiotu, ich wdrożenie oraz zapewnienie odpowiednich zasobów ludzkich i materialnych. Powinna także otrzymywać informacje o istotnych nieprawidłowościach w systemie AML/CFT.

Jeżeli organ zarządzający pełniący funkcję zarządczą działa kolegialnie, kierownik ds. zapewniania zgodności wspiera go, doradza mu i przygotowuje decyzje w obszarze AML/CFT.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Pracownik do spraw zapewniania zgodności z odpowiednimi przepisami

Podmioty zobowiązane powinny również wyznaczyć pracownika ds. zgodności, zajmującego odpowiednio wysoką pozycję w hierarchii, odpowiedzialnego za polityki, procedury i mechanizmy kontrolne w codziennym funkcjonowaniu systemu AML/CFT, w tym za wdrażanie ukierunkowanych sankcji finansowych. Osoba ta pełni także funkcję punktu kontaktowego dla właściwych organów i odpowiada za zgłaszanie podejrzanych transakcji zgodnie z art. 69 ust. 6 rozporządzenia 2024/1624.

Jeżeli uzasadniają to wielkość podmiotu i niski poziom ryzyka, podmiot należący do grupy może wyznaczyć na tę funkcję osobę pełniącą ją w innym podmiocie z tej samej grupy.

Pracownik ds. zgodności powinien korzystać z odpowiednich uprawnień i ochrony, w szczególności:

Podmioty zobowiązane powinny zapewnić zarówno kierownikowi ds. zapewniania zgodności, jak i pracownikowi ds. zgodności odpowiednie zasoby, w tym personel i technologię, proporcjonalnie do wielkości, charakteru i ryzyka działalności. Osoby te powinny także dysponować uprawnieniami do proponowania środków niezbędnych dla skuteczności wewnętrznych polityk, procedur i mechanizmów kontrolnych.

Rozporządzenie 2024/1624 dopuszcza również, aby funkcje menedżera ds. zgodności i inspektora ds. zgodności pełniła ta sama osoba, jeżeli uzasadniają to charakter, poziom ryzyka, złożoność i wielkość działalności podmiotu zobowiązanego.

Świadomość wymogów AML/CFT

Zgodnie z art. 12 rozporządzenia 2024/1624 podmioty zobowiązane powinny zapewnić, aby pracownicy oraz osoby zajmujące porównywalne stanowiska, w tym agenci i dystrybutorzy, byli świadomi wymogów wynikających z AMLR, rozporządzenia 2023/1113, aktów administracyjnych organów nadzoru oraz wewnętrznej oceny ryzyka, polityk, procedur i mechanizmów kontrolnych, także w zakresie przetwarzania danych osobowych.

Obowiązek ten obejmuje udział w specjalistycznych, ciągłych programach szkoleniowych, dostosowanych do pełnionych funkcji i poziomu ryzyka AML/CFT, na które narażony jest podmiot. Szkolenia powinny być odpowiednio udokumentowane i przygotowywać uczestników do rozpoznawania operacji mogących wiązać się z praniem pieniędzy lub finansowaniem terroryzmu oraz do właściwego postępowania w takich przypadkach.

W przypadku kadry kierowniczej wyższego szczebla niektórych podmiotów zobowiązanych oraz członków organu zarządzającego odpowiedzialnych za zgodność AML/CFT szkolenia będą musiały być prowadzone przez podmioty zewnętrzne, co ma zapewnić ich bezstronność i rzetelność.

Weryfikacja kadry kierowniczej wyższego szczebla i beneficjentów rzeczywistych niektórych podmiotów zobowiązanych

Istotnym uzupełnieniem unijnego reżimu AML/CFT jest art. 6 dyrektywy 2024/1640. Przepis ten przewiduje, że organy nadzoru będą mogły weryfikować, czy członkowie kadry kierowniczej wyższego szczebla oraz beneficjenci rzeczywiści wybranych podmiotów zobowiązanych — w szczególności kantorów, biur realizacji czeków, podmiotów świadczących usługi powiernicze lub na rzecz spółek, podmiotów świadczących usługi hazardowe oraz finansowych holdingów o działalności mieszanej — cieszą się nieposzlakowaną opinią, działają uczciwie i rzetelnie oraz posiadają wiedzę i doświadczenie niezbędne do wykonywania swoich funkcji.

W polskich realiach do podmiotów świadczących usługi powiernicze lub na rzecz spółek należą m.in. podmioty oferujące tworzenie osób prawnych, organizowanie pełnienia funkcji członka zarządu, zapewnianie siedziby lub adresu do korespondencji, pełnienie funkcji powiernika trustu oraz wykonywanie praw z akcji na rzecz innych podmiotów.

Państwa członkowskie powinny zapewnić organom nadzoru uprawnienia do żądania usunięcia z kadry kierowniczej osób skazanych za pranie pieniędzy, przestępstwa źródłowe lub finansowanie terroryzmu, a także do usuwania lub czasowego zakazywania pełnienia funkcji osobom, które nie spełniają wymogów nieposzlakowanej opinii, uczciwości, rzetelności lub odpowiedniego doświadczenia.

Podsumowanie

Nowy pakiet AML UE wyraźnie wzmacnia odpowiedzialność kadry zarządzającej za rzeczywiste funkcjonowanie systemu AML/CFT oraz podnosi znaczenie niezależnej, odpowiednio umocowanej funkcji compliance. Dla podmiotów zobowiązanych oznacza to potrzebę wcześniejszego uporządkowania ról, odpowiedzialności, zasobów, dokumentacji i programów szkoleniowych, tak aby organizacja była gotowa na stosowanie AMLR od 10.7.2027 r. i wdrożenie zasadniczej części wymogów AMLD6 w tym samym terminie. Z perspektywy zarządu kluczowe będzie nie tylko formalne przyjęcie odpowiednich rozwiązań, lecz także wykazanie, że system zgodności działa skutecznie, jest proporcjonalny do ryzyka i podlega realnemu nadzorowi.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zachęta do pozywania banków

Sąd ma obowiązek zbadania z urzędu umowy kredytu konsumenckiego pod kątem spełnienia przez bank obowiązków informacyjnych. Nawet jeśli kredytobiorca w pozwie opartym o sankcję kredytu darmowego (SKD) nie wskazał wszystkich występujących w umowie naruszeń. Do takiego wniosku doszedł rzecznik generalny TSUE w opinii z 11 czerwca w sprawie C-831/24 („Rzeczpospolita” pisała o niej szerzej 12 czerwca).

– Przyjęcie wykładni proponowanej w opinii stanowiłoby zachętę do mnożenia nieuzasadnionych spraw sądowych. Oznaczałoby to bowiem zachętę do działania polegającego na pozywaniu kredytodawców (a więc nie tylko banków, ale i firm pożyczkowych czy sprzedawców oferujących zakupy na raty) o SKD bez wskazywania żadnego konkretnego uchybienia w umowie. Zwłaszcza przy symbolicznej opłacie sądowej w sprawach przeciwko bankom – ostrzega Wojciech Wandzel, adwokat i partner w kancelarii KKG Legal, reprezentujący banki w sporach z kredytobiorcami.

Zgodnie z przepisami w przypadku konsumentów występujących przeciwko bankom opłata sądowa może wynieść co najwyżej 1 tys. zł. Jeśli wartość sporu jest niższa niż 15 tys. zł, wówczas stosuje się proporcjonalnie niższe opłaty. Zdaniem rozmówcy „Rz” stosunkowo niski koszt wszczęcia sporu oraz przekonanie kredytobiorcy, że sąd – z automatu – zbada jego umowę, może zachęcać do składania niestarannie przygotowanych pozwów.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Sąd to nie UOKiK

– To zaś prowadziłoby do tego, że sądy, których rolą powinno być rozstrzyganie indywidualnych, konkretnych sporów prawnych obciążone byłyby obowiązkiem kompleksowego badania z urzędu setek, jeśli nie tysięcy wzorów umownych dotyczących kredytów konsumenckich. To są obowiązki należące do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który działa z urzędu, a nie do sądów operujących w oparciu o zasadę sporności (kontradyktoryjności) – przekonuje mec. Wandzel.

Pod rygor ustawy o kredycie konsumenckim podlegają zobowiązania o wartości nieprzekraczającej 255 550 zł. Chodzi nie tylko o klasyczne, udzielane w banku, kredyty np. na remont albo zakup samochodu, ale również tzw. sprzedaż na raty sprzętu RTV i AGD oraz (niektóre) spośród zobowiązań o charakterze odroczonych płatności („kup teraz, zapłać później”). Według danych BIK w 2025 r. rynek kredytów gotówkowych wyniósł 120,3 mld zł, rynek kredytów ratalnych – 25,2 mld zł. Wartość finansowania poprzez usługi „Kup teraz, zapłać później” osiągnęła zaś poziom 14,3 mld zł.

O zasadność tych obaw zapytaliśmy stojącego po przeciwnej stronie sądowej barykady i reprezentującego kredytobiorców radcę prawnego Radosława Górskiego. Prawnik zastrzega, że zgodnie z prawem w każdym pozwie, konsument powołujący się na chroniące go przepisy musi wskazać, czego żąda i z jakiej umowy wywodzi roszczenie. Nie musi natomiast wskazać pełnej, zamkniętej listy wszystkich naruszeń banku.

– W zakresie obowiązków informacyjnych sąd powinien samodzielnie zbadać umowę szerzej niż tylko przez pryzmat zarzutów wyraźnie wskazanych przez konsumenta. Nie inaczej jest w przypadku kredytobiorców, powołujących się na przepis o SKD. Rzecznik generalny TSUE zwraca uwagę na szczególną sytuację konsumentów i wynikający stąd obowiązek badania przez sąd skarżonych umów w stopniu szerszym niż ten wskazany w pozwie. To nie jest przełomowe stwierdzenie, ale raczej przypomnienie sędziom ciążących na nich obowiązków. I wytrącenie argumentów tym, którzy nie wychodzili poza granice zarzutów opisanych w pozwach – mówi mec. Górski.

Opinia rzecznika generalnego nie jest tożsama z późniejszym wyrokiem samego trybunału. Jednak TSUE, przeważnie orzeka w zgodzie z linią wytyczoną przez swojego rzecznika.

– Jeśli TSUE w wyroku potwierdzi stanowisko rzecznika, to wówczas sądy powinny przygotować się na większą liczbę spraw związanych z SKD. Nie prognozuję, że będzie to gigantyczna fala, ale z pewnością tych pozwów przybędzie i będzie też dużo łatwiej uzyskać korzystne dla konsumentów wyroki. Być może, wzorem spraw frankowych, konsumenci będą korzystać z wzorców pozwów z powołaniem na SKD. Skoro nie będzie konieczne wykazywanie wszystkich naruszeń, bo sąd będzie musiał je zbadać automatycznie, to zakładam, że część kredytobiorców i ich pełnomocników wybierze tę prostszą ścieżkę – przewiduje mec. Górski.

Debata nad specustawą

Według szacunków Związku Banków Polskich pod koniec 2025 r. w sądach było 21,6 tys. spraw związanych z SKD. Dla porównania w połowie 2024 r. było ich nieco ponad 10 tys., a w poprzednich latach zaledwie kilkaset. Minister Sprawiedliwości podczas Europejskiego Kongresu Finansowego ocenił, że rosnąca liczba pozwów opartych o SKD wymaga debaty nad specustawą, która uregulowałaby ten problem.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

dr Michał Ziemniak

rzecznik finansowy

Opinia rzecznika generalnego nie oznacza uproszczenia pozywania banków w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego ani nie otwiera drogi do automatycznego kwestionowania umów kredytowych bez wykazania konkretnych naruszeń. Wskazany przez rzecznika generalnego mechanizm jest dobrze znany prawu konsumenckiemu i od lat funkcjonuje np. w sprawach frankowych, gdzie sądy mają obowiązek badać występowanie klauzul abuzywnych. Co więcej, obowiązek badania przez sąd z urzędu spełnienia wymogów informacyjnych przewidzianych w dyrektywie 2008/48 nie jest nowością – wynika on z utrwalonego orzecznictwa TSUE, w tym m.in. z wyroku w czeskiej sprawie Radlinger i Radlingerová (C-377/14-377/14) z 2016 r. Opinia rzecznika generalnego nie może zatem być zaskoczeniem dla rynku. Konsument nadal musi jednak przedstawić okoliczności sprawy i podstawy swojego roszczenia, a ryzyko przegranej oraz związane z nią koszty procesu pozostają istotnym czynnikiem ograniczającym liczbę nieuzasadnionych pozwów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ujednolicanie orzecznictwa odbije się na niezależności?

Najnowszy projekt nowelizacji ustawy – Prawo zamówień publicznych (PrZamPubl) w znacznej mierze dotyczy rozstrzygania sporów przetargowych. Z jednej strony podnosi wysokości wpisów, jakie muszą uiszczać przedsiębiorcy, by ich odwołanie zostało rozpoznane przez Krajową Izbę Odwoławczą (przy najdroższych zamówieniach nawet do 150 tys. zł), z drugiej ma na celu ujednolicenie orzecznictwa Izby. Temu ma służyć m.in. wprowadzenie możliwości podejmowania przez KIO uchwał dotyczących interpretacji przepisów, które będą wiązać wszystkich orzeczników.

– Wprowadzenie do ustawy rozwiązań prawnych wspierających jednolitość w obszarze interpretacji przepisów ustawy PrZamPubl było jednym z nadrzędnych celów procedowanej nowelizacji. Powszechnie wiadome i jak się wydaje – niesporne jest, że niejednolitość interpretacji, nie tylko w obszarze orzecznictwa Izby, ale także w obszarze kontroli prowadzonych przez różne uprawnione instytucje, jest zjawiskiem dalece niepożądanym i mającym negatywny wpływ na kwestie związane z przebiegiem postępowań o udzielenie zamówienia publicznego m.in. w obszarze wydatkowania środków publicznych – uzasadnia potrzebę zmian Michał Trybusz, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych, który przygotował projekt nowelizacji.

Jednolitość potrzebna, ale nie za wszelką cenę

Eksperci, których „Rzeczpospolita” poprosiła o komentarz, nie mają wątpliwości, że rozbieżności w orzecznictwie powodują z jednej strony niepewność na rynku zamówień publicznych, a z drugiej zachęcają do podnoszenia zarzutów w przetargach, na zasadzie „a nuż się uda”. Każdy z naszych rozmówców ma jednak większe lub mniejsze obawy, co do kierunku proponowanych zmian.

– Rozumiem potrzebę ujednolicania orzecznictwa, ale nie może to prowadzić do osłabiania niezależności członków KIO. Trzeba zapytać, co jest źródłem rozbieżności, a są nim niewątpliwie niezrozumiałe i niejasne przepisy. Zamiast mechanizmu, który w praktyce może przyznać bardzo szerokie kompetencje 15 osobom, trzeba podjąć trud ograniczenia takich wątpliwości – podkreśla dr Wojciech Hartung, counsel w kancelarii Addleshaw Goddard.

Zwraca on uwagę, że uchwały wiążące orzeczników będą mogły zapadać większością głosów przy obecności połowy wszystkich członków KIO, która dzisiaj liczy 55 osób. To w praktyce oznacza, że mniejszość będzie mogła narzucić większości swą interpretację.

Zdaniem niektórych mogą wręcz pojawić się obawy, czy Izba wciąż ma status sądu. A bez tego nie mogłaby chociażby kierować pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– Dotychczas KIO była przez TSUE uznawana za sąd, ze względu na swą niezależność i orzekanie na podstawie ustaw. Nie wiem, czy pozostanie to aktualne po zmianach, które wymuszą na członkach Izby stosowanie się do uchwał, czyli norm pozaustawowych, zwłaszcza gdy będą mieli inne zdanie w sprawie interpretacji danego przepisu – zauważa dr hab. Włodzimierz Dzierżanowski, wykładowca Uczelni Łazarskiego, radca prawny w Sienna Dzierżanowski sp.k.

– Mam ambiwalentne odczucia wobec tej propozycji. Z jednej strony orzecznictwo KIO bez wątpienia powinno być bardziej jednolite. Z drugiej natomiast obawiam się, czy nie jest to zbyt duża ingerencja w niezależność orzeczniczą członków Izby. Taką moc wiążącą, dla składów Sądu Najwyższego, w polskim prawie mają tylko uchwały Sądu Najwyższego mające moc zasady prawnej – komentuje Aldona Kowalczyk, radca prawny z kancelarii 4K Legal.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Jak uchwały SN

Nawet zgromadzenia ogólne sędziów sądów apelacyjnych nie mogą narzucać swej interpretacji przepisów. Tymczasem, zgodnie z projektem, taką moc będą miały uchwały Zgromadzenia Ogólnego KIO, która przy sporach przetargowych pełni rolę specjalistycznego sądu pierwszej instancji.

– Projektowane przepisy przewidują, że uchwały będą podejmowane przez Zgromadzenie Ogólne Izby, które tworzą wszyscy członkowie Izby. Pozwala to na przedyskutowanie w gronie członków Izby zaistniałych rozbieżności i podjęcie decyzji rozstrzygającej w tym obszarze. Należy przy tym podkreślić, że uchwały nie będą dotyczyły konkretnych spraw, tylko zaistniałych rozbieżności orzeczniczych – odpiera zarzuty Michał Trybusz.

Problem może pojawić się jednak nie tylko wówczas, gdy skład orzekający w konkretnej sprawie będzie miał inne zdanie niż większość Zgromadzenia Ogólnego KIO. Sąd Zamówień Publicznych (SZP), a więc druga instancja, nie będzie już związana uchwałami. Co wówczas?

– Zupełnie nie wiem, co powinni zrobić członkowie KIO, gdy SZP nie będzie zgadzał się z interpretacją narzuconą przez uchwałę Izby. Zwłaszcza jeśli będą podzielać kierunek wyższej instancji. Mają orzekać nie tylko ze świadomością, że ich wyrok zostanie uchylony, ale na dodatek wbrew samym sobie? – zastanawia się dr hab. Włodzimierz Dzierżanowski.

– Nawet jeśli orzecznictwo SZP będzie odmienne, to, czytając literalnie przepisy, członkowie KIO będą musieli stosować się do uchwały. Czy będzie to oznaczało, że może dojść do sytuacji, w której cały skład wydający wyrok zgłosi przy tym zdania odrębne? Impas ten będzie trwał aż do ewentualnej nowej uchwały, która dostosuje interpretację do orzecznictwa wyższej instancji – dodaje dr Wojciech Hartung. Zastanawia się on wręcz, czy takie rozwiązanie nie narusza prawa unijnego. Większość przepisów ustawy PrZamPubl ma swoje źródło w dyrektywach, a ich wiążącej interpretacji może dokonać jedynie TSUE.

Objaśnienia i wytyczne

Jednolitości interpretacyjnej mają też służyć objaśnienia i wytyczne wydawane przez UZP. One również rodzą obawy. Tym bardziej, że zgodnie z proponowanym art. 601 ust. 3 „zamawiający nie może ponosić negatywnych skutków w zakresie, w jakim zastosował się do objaśnień prawnych”.

– Obawiam się, że przepisy dotyczące objaśnień mogą prowadzić do powstania prawa powielaczowego, wykładni narzucanej przez UZP – mówi Aldona Kowalczyk.

Czytając przepis literalnie, można zastanawiać się, czy również KIO musiałaby przestrzegać reguły, że zastosowanie się do objaśnień nie może powodować negatywnych skutków dla zamawiającego. UZP zapewnia, że chodzi wyłącznie o kontrolę udzielania zamówień i objaśnienia nie będą wiązać KIO.

– Przepis dotyczyć będzie tylko obszaru kontroli procesu udzielania zamówień publicznych. Regulacja ma być dodana do przepisu art. 601 ustawy PrZamPubl, który znajduje się w dziale „Kontrola udzielania zamówień”. Oznacza to, że stanowisko prezesa UZP wyrażone w objaśnieniach prawnych nie będzie wiązało KIO – wyjaśnia Michał Trybusz.

Nie rozwiewa to jednak wątpliwości pytanych przez „Rz” ekspertów.

– Nawet jeśli tak przyjąć, to wciąż pozostaje wątpliwość, jak to wpłynie na niezależność sądów administracyjnych, które przecież ostatecznie rozpoznają skargi dotyczące kontroli zamówień finansowanych ze środków UE, które obowiązkowo kontroluje też prezes UZP – zauważa dr hab. Włodzimierz Dzierżanowski.

– Na dodatek objaśnienia te siłą rzeczy będą wpływać również na wykonawców. Korzystne dla jednego, mogą być niekorzystne dla innego, stawiając go w dużo gorszej sytuacji – dodaje.

Objaśnienia i wytyczne mają być dodatkowymi narzędziami zapewniającymi jednolite stosowanie przepisów obok już istniejących opinii prawnych prezesa UZP.

– Przyznaję, że nie rozumiem idei wprowadzania tych nowych instrumentów – objaśnień i wytycznych. Prezes ma uprawnienia do wydawania opinii – jeśli to nie wystarcza, można doprecyzować ich skutki. To wystarczające – uważa dr Wojciech Hartung.

Najdroższy sąd w Polsce

Projekt zakłada też podwyżkę wpisu, jaki muszą uiszczać wykonawcy, by ich odwołanie zostało rozpoznane przez KIO. Po przekroczeniu wartości 30 mln euro w zamówieniu na roboty budowlane przedsiębiorcy będą musieli zapłacić 150 tys. zł za jedno odwołanie. W praktyce oznacza to, że spory przetargowe staną się najdroższe, w całym polskim sądownictwiwe. Maksymalna opłata w sprawach cywilnych jest bowiem ograniczona do 100 tys. zł.

Wpis w wysokości 60 tys. zł firmy będą musiały zapłacić przy zamówieniach na roboty budowlane o wartości od 15 mln do 30 mln euro. Poniżej 15 mln euro (ale powyżej progów unijnych) koszt rozstrzygnięcia sporu wyniesie 30 tys. zł. Najmniej (12 tys. zł) przedsiębiorcy zapłacą przy dostawach i usługach poniżej progów unijnych, kolejne progi wyniosą: 15 tys. i 24 tys. zł. Dla porównania – dzisiaj najniższy wpis wynosi 7,5 tys. zł, a maksymalny 20 tys. zł.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zasiłek chorobowy dla kobiet w ciąży w całości finansowany przez ZUS

Kluczowe zmiany

Uwarunkowania demograficzne i rynkowe wprowadzenia reformy

Polska od lat zmaga się z głębokim kryzysem demograficznym i niskim poziomem dzietności. Dane GUS wskazują, że na koniec listopada 2024 r. liczba ludności wyniosła ok. 37,51 mln osób, co oznacza spadek o ok. 147 tysięcy osób wobec listopada 2023 r. W 2025 r. populacja kraju skurczyła się o kolejne 157 tysięcy osób, do poziomu 37,332 mln. Według Ministerstwa Cyfryzacji, w 2024 r. urodziło się 250,8 tys. dzieci, a w 2025 r. zarejestrowano ok. 238 tys. urodzeń żywych – liczba urodzeń była o ok. 168 tys. niższa od liczby zgonów. GUS ostrzega, że niski poziom dzietności i kurczenie się bazy kobiet w wieku rozrodczym utrzymają tę negatywną tendencję.

Eksperci wskazują, że stabilność zatrudnienia jest kluczowa dla decyzji o macierzyństwie. Wyłącznie umowa o pracę gwarantuje kobiecie ochronę przed zwolnieniem i stabilne warunki socjalne w czasie ciąży. Umowy zlecenia nie dają gwarancji trwałości zatrudnienia, a zasiłek chorobowy przysługuje dopiero po 90 dniach ubezpieczenia. Tymczasem statystyki wykazują wzrost liczby umów zlecenia – pod III kwartału 2025 r. wykonywało je ponad 1,5 mln osób. Na koniec grudnia 2024 r. w Polsce było 2457,6 tys. zleceniobiorców, z czego kobiety stanowiły 51,3%. Raport Hays „Kobiety na rynku pracy 2023” potwierdza, że postrzeganie kobiet przez pryzmat potencjalnego macierzyństwa wciąż negatywnie wpływa na decyzje o ich zatrudnieniu lub awansie.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Analiza ekonomiczna obciążeń pracodawców i obecnego modelu finansowania

Głównym powodem obaw pracodawców przed zatrudnianiem młodych kobiet jest ustawowy obowiązek wypłaty wynagrodzenia chorobowego przez pierwsze 33 dni zwolnienia w roku, płatnego w wysokości 100%. Oznacza to podwójny koszt: opłacanie nieobecnej pracownicy i finansowanie zastępstwa. Koszty zatrudnienia rosną rok do roku i obok cen energii stanowią największy wydatek w budżetach firm. Dotychczasowy model, oparty na art. 92 § 1 i § 4 KP, nakłada ciężar pierwszych 33 dni na pracodawcę, a dopiero od 34. dnia przerzuca finansowanie zasiłku chorobowego na ZUS.

Skalę problemu obrazują dane podane przez Prezesa ZUS: wydatki na zasiłki chorobowe ogółem w 2023 r. wyniosły ok. 27 mld zł, z czego aż 11 mld zł pokryli bezpośrednio pracodawcy. Raport ZUS „Absencja chorobowa w 2023 r.” wskazuje, że kategoria „ciąża, poród i połóg” odpowiadała za 14,2% ogółu dni absencji chorobowej. Przeniesienie tego obowiązku na FUS oznacza dla państwa dodatkowy koszt rzędu ok. 1,562 mld zł rocznie. Projektodawca uważa, że koszty polityki demograficznej nie powinny obciążać przedsiębiorców. Choć zmiana zwiększy wydatki ZUS w krótkiej perspektywie, długofalowo koszty te będą niwelowane przez wzrost liczby osób zatrudnionych na umowę o pracę, gdzie składka chorobowa jest obowiązkowa.

Analiza nowych przepisów KP oraz ustawy zasiłkowej

W celu wdrożenia nowego mechanizmu, projekt wprowadza zmiany w dwóch kluczowych aktach prawnych. Modyfikacji ulega art. 92 § 1 pkt 2 KP, z którego wykreśla się wyrazy „albo choroby w czasie ciąży”. Jednocześnie dodaje się nowy § 12 KP, który stanowi, że przepisów dotyczących obowiązku wypłaty wynagrodzenia chorobowego przez pracodawcę nie stosuje się do pracownicy niezdolnej do pracy wskutek choroby przypadającej w okresie ciąży, której przysługuje zasiłek chorobowy na podstawie przepisów o ubezpieczeniu społecznym.

Zmiany te są ściśle skorelowane z nowelizacją ustawy z 25.6.1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 501; dalej: ZasiłkiU). Do art. 11 ust. 1 ZasiłkiU dodano ust. 2a, który określa, że w okresie ciąży pracownicy od pierwszego dnia niezdolności do pracy lub niemożności wykonywania pracy przysługuje miesięczny zasiłek chorobowy wynoszący 100% podstawy wymiaru zasiłku. Dzięki temu zachowana zostaje pełna spójność systemowa. Pracownica zachowuje prawo do pełnej wysokości świadczenia, lecz jego jedynym płatnikiem od pierwszego dnia staje się ZUS, co zdejmuje z pracodawcy obciążenia i eliminuje ryzyko podwójnego kosztu. Ogólny maksymalny okres pobierania zasiłku w ciąży pozostaje bez zmian, zgodnie z art. 8 ZasiłkiU.

Procedury, przepisy przejściowe i kalendarz

Do niezdolności do pracy lub niemożności wykonywania pracy przypadającej w okresie ciąży, która powstała przed dniem wejścia w życie nowelizacji i trwa w tym dniu, stosuje się już nowe przepisy. W takim przypadku pracodawca zaprzestaje wypłaty wynagrodzenia chorobowego dokładnie od dnia wejścia w życie ustawy, a obowiązek wypłaty zasiłku chorobowego na podstawie nowego art. 11 ust. 2a ZasiłkiU przechodzi od tego samego dnia na ZUS.

Po I czytaniu poselski projekt trafił pod obrady Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. Planuje się, że ustawa wejdzie w życie po upływie 30 dni od dnia jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Skończyć z plagą niesłusznych tymczasowych aresztowań

Choć w debacie publicznej od dawna słychać ostrą krytykę nadużywania tymczasowego aresztowania przez sądy, proceder ten nasilił się w ciągu ostatniej dekady. Dziś w aresztach przebywa niemal 8 tys. osób, co stanowi aż 11 proc. wszystkich osadzonych. Często te aresztowania są bezcelowe. Dość powiedzieć, że 2025 r. sądy zasądzą 10,1 mln zł z tytułu zadośćuczynienia i odszkodowania za niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie.

Przedsiębiorcy nie zgadzają się na kontynuację tego trendu, zwłaszcza że często za kraty bez powodu trafiają przedsiębiorcy. Dlatego cztery organizacje przedsiębiorców: Corporate Connections, Konfederacja Lewiatan, Polska Rada Biznesu i Pracodawcy RP dostarczyły rządowi gotowy projekt ustawy, ograniczający swawolę prokuratorów i sędziów we wsadzaniu podejrzanych za kraty. Projekt powstał w zespole SprawdzaMY, znanym z licznych pomysłów deregulacyjnych.

Szef firmy nie może nią kierować zza krat

Przedsiębiorcy podkreślają, że nadużywanie tymczasowych aresztowań podważa zaufanie do państwa nie tylko wśród tych, którzy zostali w ten sposób potraktowani, ale też na szerszą skalę. – Polska pod tym względem ma złą opinię w świecie, choć skala przestępczości gospodarczej nie jest u nas większa niż w Niemczech, Francji czy Szwajcarii. Ponadto areszt stosowany jest przez znacznie dłuższy okres niż w krajach UE – zauważa Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu. Dodaje, że wsadzenie przedsiębiorcy za kraty sprawia, że nie może kierować swoją firmą, traci zaufanie kontrahentów, kontrakty i zyski, co w rezultacie szkodzi całej gospodarce.

Projekt trafił na biurka dwóch ministrów: Waldemara Żurka, kierującego resortem sprawiedliwości oraz Macieja Berka, koordynującego wdrażanie polityki rządu, w tym kampanię deregulacyjną. Czy jednak nie podzieli losów niedawno zawetowanego w marcu br. przez prezydenta projektu szerszej reformy postępowania karnego? Tam też przecież były propozycje zmierzające do ograniczenia tymczasowych aresztowań. – Nie tracimy nadziei. Zmiana, którą proponujemy, nie jest tak kompleksowa, a przy tym jest zgodna z oczekiwaniami wszystkich stron dialogu społecznego – zapewnia Wojciech Kostrzewa.

Można stosować inne środki zamiast aresztu

W teorii tymczasowe aresztowanie, jako najsurowszy środek zapobiegawczy o charakterze izolacyjnym, powinno być wykorzystywane w ostateczności. Art. 257 § 1 KPK stanowi wprost, że nie stosuje się go, jeżeli wystarczający jest inny środek zapobiegawczy.

Sąd ma przecież do dyspozycji środki wolnościowe, takie jak dozór policji, czyli obowiązek stawiania się w określonych terminach, informowania o zmianie miejsca pobytu oraz wykonywania innych nałożonych obowiązków. Jest też poręczenie majątkowe, zatrzymanie paszportu wraz z zakazem opuszczania kraju czy zakaz zbliżania się do określonych osób lub przebywania w określonych miejscach.

Jednocześnie art. 258 § 1 KPK przewiduje, że tymczasowe aresztowanie można stosować w przypadku uzasadnionej obawy ucieczki lub matactwa. – Niestety, często zdarza się, że sąd godzi się na stosowanie tymczasowego aresztowania, pomimo że w kontekście danej sprawy nie zachodzi realna i wystarczająco skonkretyzowana obawa matactwa. Dzieje się tak także właśnie w sprawach gospodarczych, w których podstawową część materiału dowodowego stanowią dokumenty zabezpieczone w toku postępowania karnego. Pomimo tego, że specyfika takich postępowań nie uzasadnia stosowania dolegliwej izolacji, sądy stosują areszt, powołując się na to, że oskarżonemu grozi wymierzenie surowej kary – mówi dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Dlatego w projekcie ustawy inicjatywa SprawdzaMY zaproponowała uchylenie art. 258 § 2 KPK, który pozwala na zastosowanie aresztu wyłącznie z uwagi na grożącą surową karę. Wystarczy, że czyn jest zagrożony karą 8 lat pozbawienia wolności, aby sąd automatycznie zastosował areszt.

Przepis ten, jak podkreśla dr Piotr Kładoczny, jest źródłem licznych patologii związanych ze stosowaniem tego środka. Zwalnia on niejako sąd z obowiązku badania, czy istnieje realne zagrożenie ucieczką albo czy ryzyko matactwa jest uzasadnione. Efekt? Ponad 90 proc. wniosków prokuratury o zastosowanie aresztu kończy się aprobującą decyzją sądu.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Co dziesiąty osadzony to aresztant

Dość powiedzieć, że od kwietnia 2016 r., czyli od momentu wejścia w życie obecnego brzmienia art. 258 § 2 KPK, liczba osób tymczasowo aresztowanych zaczęła gwałtownie rosnąć (w ciągu trzech lat o 60 proc.). I chociaż obecnie trochę spadła, to według danych na koniec kwietnia tymczasowo aresztowanych jest 7970 osób, co stanowi ponad 11 proc. wszystkich osadzonych.

Choć osoba tymczasowo aresztowana jest w świetle prawa niewinna, to rygory osadzenia, zwłaszcza pod kątem możliwości kontaktowania się ze światem zewnętrznym, są znacznie surowsze niż w przypadku osób skazanych i odbywających już karę. Zdarzają się przypadki przedsiębiorców prowadzących firmę zza krat, ale w przypadku osoby tymczasowo aresztowanej jest to znacznie trudniejsze.

Równie istotnym problemem, obok nadużywania tymczasowego aresztowania, jest jego długość. Wydając decyzję o areszcie, sąd może zastosować go na okres do trzech miesięcy, ale niezwykle rzadko zdarza się, by wymiar aresztu był krótszy niż maksymalny. Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka sądy zbyt pochopnie przystają również na późniejsze przedłużenie aresztu (wnioski prokuratury są akceptowane w 95 proc. przypadków). Ze sprawozdania Prokuratury Krajowej za ubiegły rok wynika, że w 162 przypadkach areszt tymczasowy stosowany był dłużej niż rok, a w 23 sprawach dłużej niż dwa lata. Przy czym dane te dotyczą tylko etapu postępowania przygotowawczego.

– Taka praktyka stosowania tymczasowego aresztowania jest nie do pogodzenia z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Trybunał w Strasburgu wielokrotnie stwierdzał, że sądy zbyt często opierają decyzję niemal wyłącznie na grożącej surowej karze, a także stosują ten środek zapobiegawczy przez zbyt długi czas. Piętnował też przewlekłość procedury odwoławczej. Od lat jest to problem systemowy – wskazuje dr Kładoczny.

Tylko na miesiąc

Projekt przewiduje skrócenie okresu tymczasowego aresztowania do jednego miesiąca z możliwością wydłużenia go do trzech miesięcy. W myśl tej propozycji łączny okres tymczasowego aresztowania co do zasady nie mógłby być dłuższy niż rok. By przeciwdziałać tzw. aresztom wydobywczym, projektodawcy proponują też wprowadzenie przepisu, który dyscyplinowałby prokuraturę do efektywnego działania w okresie stosowania aresztu. W myśl projektowanego art. 263 § 4c sąd odmawiałby przedłużenia aresztu, jeśli prokurator bez uzasadnionego powodu nie przeprowadził planowanych czynności procesowych na wcześniejszym etapie stosowania aresztu.

Projekt przewiduje również pozbawienie prokuratora możliwości zablokowania zamiany aresztu na poręczenie majątkowe. Dziś sprzeciw prokuratora w tej sprawie jest wiążący dla sądu.

Jak zwraca uwagę Jacek Socha, koordynator inicjatywy SprawdzaMY, w posiedzeniach aresztowych brakuje równości stron. – Tę wadę należy koniecznie wyeliminować, a także wprowadzić jawność samych postępowań. Przedsiębiorca musi mieć pełne prawo do obrony, a nie za zamkniętymi drzwiami i w obliczu braku dostępu do akt – postuluje Jacek Socha.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Przemysław Rosati

prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Charakter czynów będących przedmiotem postępowań karnych w sprawach gospodarczych powoduje, że wiele zagrożeń, np. związanych z matactwem, które występują w typowych sprawach kryminalnych, albo nie występuje, albo ich prawdopodobieństwo będzie odwrotnie proporcjonalne do czasu trwania postępowania. Zwykle już w momencie postawienia zarzutów prokuratura ma zabezpieczone dowody w postaci dokumentów czy nośników danych itp. Jeśli popatrzymy na podstawowy cel stosowania środków zabezpieczających, jakim jest zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania, a także podstawową zasadę polegającą na adekwatnym i proporcjonalnym doborze tego środka, to dojdziemy do wniosku, że w wielu sprawach gospodarczych stosowanie tymczasowego aresztu jest nadmiarowe.

Dlatego aż się prosi, aby wreszcie w Polsce pojawił się środek zapobiegawczy w rodzaju swoistego aresztu domowego, który polega na całodobowym dozorze elektronicznym, obowiązku przebywania w określonym miejscu i zakazie kontaktu z określonymi osobami. Ryzyko zamiany tego środka na tradycyjny areszt skutecznie powstrzymywałoby przed niestosowaniem się do wskazanych ograniczeń, a jednocześnie nie pozbawiałoby możliwości kontynuowania działalności biznesowej. Dziś często tymczasowy areszt przedsiębiorcy może skutkować poważnymi kłopotami albo nawet upadkiem firmy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mechanizm podzielonej płatności w KSeF – ostrożność czy nadgorliwość?

Zgodnie z art. 108a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU),  podatnicy, którzy otrzymali fakturę z wykazaną kwotą podatku, przy dokonywaniu płatności kwoty należności wynikającej z tej faktury mogą zastosować mechanizm podzielonej płatności. W myśl zaś art. 108a ust. 1a VATU, przy dokonywaniu płatności za nabyte towary lub usługi wymienione w załączniku nr 15 do ustawy, udokumentowane fakturą, w której kwota należności ogółem przekracza kwotę 15 000 zł lub jej równowartość wyrażoną w walucie obcej, podatnicy są obowiązani zastosować mechanizm podzielonej płatności. Jak stanowi art. 106e ust. 1 pkt 18a VATU, w przypadku faktur, w których kwota należności ogółem przekracza kwotę 15 000 zł lub jej równowartość wyrażoną w walucie obcej, obejmujących dokonaną na rzecz podatnika dostawę towarów lub świadczenie usług, o których mowa w załączniku nr 15 VATU, faktura powinna zawierać wyrazy „mechanizm podzielonej płatności”.

Co zaś się wydarzy, gdy przetną się drogi dwóch sztandarowych rozwiązań prawnych uszczelniających system VAT, czyli MPP i KSeF? Na to pytanie odpowiada w istocie sama struktura schemy faktury ustrukturyzowanej. Sprzedaż objęta obowiązkowym MPP wymaga odpowiedniego oznaczenia obligatoryjnej sekcji „Adnotacje” w polu „P 18A”. Zgodnie z opisem schemy, w przypadku faktury zawierającej adnotację „mechanizm podzielonej płatności”, w której kwota należności ogółem przekracza kwotę 15 000 zł lub jej równowartość wyrażoną w walucie obcej, obejmującej dokonaną na rzecz podatnika dostawę towarów lub świadczenie usług wymienionych w załączniku nr 15 do VATU – należy podać wartość „1”, a w przeciwnym przypadku – wartość „2”. Kwestia stosowania dopisku „MPP” jest więc relatywnie zero-jedynkowa. Przy każdej wystawianej fakturze sprzedawca powinien rozważyć stosowanie MPP i oznaczyć w praktyce „TAK” lub „NIE”. Efektem tego oznaczenia powinna być też stosowna informacja na wizualizacji faktury ustrukturyzowanej.

Czego dotyczy sprawa?

Podatnik wystawia faktury dokumentujące sprzedaż zarówno w transakcjach, w których spełnione są przesłanki obowiązkowego mechanizmu podzielonej płatności, jak również w transakcjach, w których przesłanki te nie zachodzą. Z uwagi m.in. na dużą dynamikę zmian asortymentowych, u podatnika mogą zdarzyć się sytuacje, w których przy wystawianiu faktury powstaną wątpliwości co do tego, który kod PKWiU zastosować względem danego towaru i czy dany towar jest wymieniony w załączniku nr 15 do VATU, wskazującym w stosunku do których towarów transakcja podlega obowiązkowemu mechanizmowi podzielonej płatności.

Taka sytuacja może potencjalnie doprowadzić do błędu w postaci wystawienia faktury bez oznaczenia „mechanizm podzielonej płatności”, gdy faktura dokumentuje transakcję objętą tym mechanizmem, lecz przesłanki obowiązku oznaczenia faktury nie zostały odpowiednio zidentyfikowane. Mając to na uwadze podatnik pragnie wprowadzić jednolitą zasadę operacyjną polegającą na zamieszczaniu na każdej fakturze ustrukturyzowanej wystawianej w KSeF oznaczenia „mechanizm podzielonej płatności”, niezależnie od tego, czy w danym przypadku spełnione są przesłanki obowiązkowego MPP. Podatnik chce stosować powyższe wskazanie w celu ujednolicenia procesów księgowych i płatniczych oraz ograniczenia ryzyka błędów. Nabrał jednak wątpliwości co do tego, czy w realiach obowiązkowego KSeF takie działanie będzie poprawne. Stąd podatnik zwrócił się z pytaniem do Dyrektora KIS.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko organu

Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację z 19.5.2026 r., 0112-KDIL1-3.4012.185.2026.1.KM, Legalis. Organ uznał, że obowiązek bezwzględnego stosowania mechanizmu podzielonej płatności dotyczy wyłącznie konkretnych towarów i usług enumeratywnie wymienionych w załączniku nr 15 do VATU. Faktura dotycząca transakcji objętej obligatoryjnym mechanizmem podzielonej płatności powinna zawierać wyrazy „mechanizm podzielonej płatności”. Oznaczenie takie stanowi informację dla nabywcy, że dana faktura, z uwagi na przedmiot transakcji, jak i kwotę, powinna zostać zapłacona z zastosowaniem mechanizmu podzielonej płatności. W przypadku, gdy na fakturze ujęte są zarówno towary lub usługi wskazane w załączniku nr 15 do VATU, jak i inne towary i usługi, wówczas obowiązek stosowania mechanizmu podzielonej płatności dotyczyć będzie wyłącznie kwoty należności za towary lub usługi wymienione w załączniku nr 15.

W związku z powyższym organ stwierdził, że w art. 106e ust. 1 pkt 18a VATU w sposób jednoznaczny wskazano kiedy na fakturze powinny być umieszczone wyrazy „mechanizm podzielonej płatności”. Zatem, stanowisko, że podatnik może oznaczać w KSeF każdą fakturę ustrukturyzowaną wskazaniem „mechanizm podzielonej płatności”, także w przypadku, gdy dana transakcja nie jest objęta obowiązkowym mechanizmem podzielonej płatności, oceniając je całościowo jest nieprawidłowe. Jednocześnie Dyrektor KIS zauważył także, że gdy na fakturze umieszczono adnotację „mechanizm podzielonej płatności” mimo, że takiego obowiązku ustawowego nie ma, przepisy regulujące zakres danych na fakturze określają elementy konieczne do zamieszczenia. Podatnik może oprócz tych elementów zamieścić również inne informacje, co nie stanowi naruszenia przepisów dotyczących wystawiania faktur.

Komentarz

Niby nic nowego. Już przed wejściem w życie obowiązkowego KSeF Dyrektor KIS (np. w interpretacji z 12.11.2020 r., 0111-KDIB3-1.4012.644.2020.1.IK, Legalis) uznawał, że zamieszczenie adnotacji „mechanizm podzielonej płatności” na fakturze mimo braku ustawowego obowiązku nie stanowi błędu. Podejście takie opierało się o założenie, że na fakturze można zamieścić w zasadzie dowolne informacje, oczywiście o ile fundamentalnie nie wprowadzają one nabywcy w błąd. Zatem, jeśli dopisek „MPP” nie jest obowiązkowy (bo transakcja nie jest objęta obowiązkowym MPP), to można go potraktować jako fakultatywny, i spokojnie stosować.

Dziś mamy obowiązkowy KSeF. Nie można już więc dowolnie dopisywać do faktur wszelakich informacji, jakich dusza zapragnie (choć oczywiście są pola w schemie, które w teorii taką możliwość przewidują). Wnioskodawca opisywanej interpretacji słusznie twierdzi jednak, że zasady korzystania z KSeF oraz kwestie techniczne, w tym uwierzytelnianie, uprawnienia i techniczne oznaczenia faktur nie określają materialnoprawnych przesłanek stosowania MPP. Skoro więc obowiązek stosowania MPP oraz obowiązek zamieszczenia adnotacji „mechanizm podzielonej płatności” wynikają z VATU, a brak jest przepisu zakazującego jej użycia w innych sytuacjach, to oznaczanie w KSeF każdej faktury ustrukturyzowanej tą informacją należy uznać za dopuszczalne. Podobny wniosek wynika ze stanowiska Dyrektora KIS, choć oczywiście nie zostało to wypowiedziane wprost (faktycznie, podobnie jak w poprzednim stanie prawnym). Faktem jest, że adnotacja „P 18A” jest obligatoryjna, ale co w niej wskażemy to już kwestia podatnika. Ważne dla technicznej poprawności faktury, aby wskazał cokolwiek (czyli „1” albo „2”).

Przy okazji jeszcze jedna uwaga: Ministerstwo Finansów proceduje projekt zmian w VATU, skutkujący modyfikacją treści załącznika 15 do VATU. Chodzi o ujednolicenie klasyfikacji statystycznej i zastąpienie PKWiU kodami Nomenklatury Scalonej CN w tym załączniku (oczywiście jedynie w zakresie towarów). Jakkolwiek takie przejście na CN nie powinno skutkować drastycznymi zmianami merytorycznymi, są one nieuniknione z uwagi na nieco inną pojemność kodów CN względem PKWiU. Pojawią się więc pewnie kontrowersje. Tym bardziej więc wzrosnąć może fakultatywne i ostrożnościowe stosowanie adnotacji „MPP”.

Interpretacja indywidualna z 19.5.2026 r., 0112-KDIL1-3.4012.185.2026.1.KM , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mechanizm pomniejszania podstawy obliczenia emerytury powszechnej

Rozstrzygnięcie SA

Sąd Apelacyjny, po rozpoznaniu 28.4.2026 r. sprawy z wniosku E.I. (dalej: Wnioskodawca) przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych Oddziałowi w N. (dalej: ZUS) o wysokość emerytury wznowienie postępowania na skutek apelacji Wnioskodawcy i ZUS od wyroku SO w Krośnie z 3.7.2025 r., IV U 218/25:

Istota sporu

SA wskazał, że spór w sprawie dotyczył tego, czy zachodzą podstawy do przeliczenia emerytury powszechnej Wnioskodawcy, z pominięciem art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU, tj. bez pomniejszania podstawy wymiaru emerytury powszechnej o sumę kwot wcześniej pobranych emerytur wcześniejszych.

Niekonstytucyjność przepisu

SA podzielił możliwość samodzielnego badania przez sąd powszechny konstytucyjności danej regulacji prawnej, czyli stosowania tzw. „rozproszonej kontroli konstytucyjnej” i wskazał, że wyrok TK wywołuje ten skutek, że zakwestionowane przepisy tracą moc z chwilą wskazaną przez TK, podczas gdy stwierdzenie takiej niezgodności przez sąd orzekający w danej indywidualnej sprawie jest podstawą do odmowy zastosowania zakwestionowanego przepisu w toku rozpoznawania określonej sprawy, pomimo, że formalnie przepis ten pozostaje w systemie prawnym. SA wskazał, że art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU stanowił już przedmiot kontroli w postępowaniu przed TK, w sprawie zakończonej wyrokiem z 6.3.2019 r., P 20/16, Legalis, w której TK przeprowadził bardzo dokładną analizę instytucji wcześniejszej emerytury i orzekł, że art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU, w brzmieniu obowiązującym do 30.9.2017 r., w zakresie, w jakim dotyczy urodzonych w 1953 r. kobiet, które przed 1.1.2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 EmRentyFUSU, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji RP.

Emerytury powszechne

SA wskazał, że emerytury powszechne, obliczane na podstawie art. 26 EmRentyFUSU są świadczeniami wypłacanymi w tzw. systemie zdefiniowanej składki. Oznacza to, że sam ubezpieczony wypracowuje sobie kapitał emerytalny, na który składa się wartość kapitału początkowego, obliczonego według podstawy wymiaru składek i przebytych okresów składkowych i nieskładkowych przed 1.1.1999 r. oraz wysokość składek na ubezpieczenie emerytalne odprowadzonych w okresie od dnia 1.1.1999 r. do daty nabycia prawa do emerytury w powszechnym wieku emerytalnym.

SA sformułował pytanie, czy art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU doprowadził do pogorszenia sytuacji ubezpieczonych, czy też raczej do urealnienia wysokości emerytur osób, które wcześniej zostały uprzywilejowane poprzez możliwość wcześniejszego skorzystania z prawa do emerytury w wieku nieraz znacznie wcześniejszym niż reszta ubezpieczonych.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Stan faktyczny

SA zauważył, że Wnioskodawcy decyzją ZUS 8.11.2011 r. przyznano wcześniejszą emeryturę od dnia (…) w wieku 60 lat, zaś decyzją z 20.12.2024 r. ZUS przyznał Wnioskodawcy emeryturę powszechną od dnia złożenia wniosku, tj. 1.12.2024 r. W stosunku do innych ubezpieczonych, którzy osiągnęli powszechny wiek emerytalny w tym samym kwartale co i on, przy założeniu, że dysponowali takim samym kapitałem początkowym na 1.1.1999 r. i zgromadzili tyle samo składek po tej dacie, otrzymywaliby taką samą emeryturę, mimo że nigdy wcześniej nie uszczuplili swojego kapitału początkowego, a Wnioskodawca korzystał z niego przez 5 lat. SA zaznaczył, że nie doszło do wzruszenia decyzji ZUS z 20.12.2024 r. nie została ona wyeliminowana z obrotu prawnego. SA podkreślił więc, że każdy ubezpieczony (w tym Wnioskodawca) wypracowuje co do zasady kapitałowo (składkowo) tylko jedną emeryturę. Status emeryta w przeciwieństwie do statusu rencisty nabywa się dożywotnio. Nie ma możliwości ponownego przejścia na emeryturę.

Wysokość emerytury

SA powziął wątpliwość, czy pobieranie wcześniejszej emerytury przez długi czas (w niektórych przypadkach nawet przez 19 lat), także po 1.1.2013 r., bez pomniejszenia podstawy obliczenia emerytury powszechnej, zgodnie z art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU, obowiązującym od 1.1.2013 r., jest zgodne z zasadą sprawiedliwości społecznej i równego traktowania pozostałych ubezpieczonych, w szczególności urodzonych przed 1949 r. i po 1968 r., którzy nie korzystają z pomniejszenia podstawy obliczenia emerytury powszechnej (zwykłej czy kapitałowej) i mają prawo do jednego świadczenia.

Zasadnym, słusznym i sprawiedliwym w ocenie SA jest miarkowanie stosowania mechanizmu potrącania przewidzianego w art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU do kwot emerytur w wieku obniżonym wypłaconych po osiągnięciu przez Wnioskodawcę wieku uprawniającego do nabycia emerytury w wieku powszechnym.

Przejściowe pozostawienie uprawnień do wcześniejszych emerytur dla urodzonych po 1948 r. nie łączyło się z pomniejszeniem podstawy obliczenia emerytury powszechnej o wypłacone kwoty emerytury wcześniejszej. Istotnie przed wprowadzeniem art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU uprawniony do emerytury wcześniejszej nie musiał liczyć się z takim pomniejszeniem. W tym zatem zakresie została naruszona zasada równego traktowania obywateli wobec prawa wyrażona w art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, przy czym zdaniem SA nie można stosować regulacji przewidzianej w art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU wprost, bez żadnego ograniczenia (miarkowania).

TK w ww. wyroku orzekł, że skoro system emerytalny uzależnia wysokość emerytury od:

to posłużenie się rozwiązaniem, które w ramach gromadzonego przez daną osobę kapitału uwzględnia pobrane świadczenia emerytalne przysługujące na podstawie szczególnych rozwiązań, nawiązuje wyraźnie do kapitałowego charakteru nowego systemu emerytalnego. Zakłada bowiem, że przyznanie powszechnego świadczenia emerytalnego, finansowanego ze składek płaconych przez ubezpieczonego, nie może jednocześnie abstrahować od wcześniejszego pobierania świadczeń przez tę samą osobę.

Emerytura wcześniejsza a emerytura powszechna

SA podkreślił, że osoba, której ustalono emeryturę wcześniejszą spotyka się z zupełnie nową decyzją ustalającą nowe konstrukcyjnie prawo do emerytury, tym razem powszechnej. To w dacie spełnienia warunków uzyskania emerytury powszechnej (de facto w dniu ukończenia wieku emerytalnego) ubezpieczony powinien mieć wyklarowany względnie stały stan prawny, pozwalający mu planować własne interesy dochodowe aż do śmierci, w oparciu o aktualną na datę nabywania prawa ex lege regulację ustawową. To od tej daty ustawodawca zostaje związany zakazem zmiany reguł gry ponad granice mogące rodzić zarzut braku zaufania do stanowionego przez państwo prawa. Przy innym założeniu, każdy w dowolnej fazie życia mógłby powiedzieć, że już wstępując w pierwszy stosunek pracy, generując składkę, czynił to w celu powoływania się na ten akurat stan uprawnień publicznoprawnych w sferze ubezpieczeń społecznych w perspektywie daty uzyskania powszechnego wieku emerytalnego. Stosunek prawa materialnego płynący z decyzji o wcześniejszej emeryturze trwa niezależnie od skorzystania z emerytury powszechnej. Istota tego stosunku jest taka, że odmiennie aniżeli większość ubezpieczonych, osoba ma prawo do emerytury już przed nabyciem powszechnego wieku emerytalnego. Ten wyjątek w postaci warunkowego udostępnienia praw z zabezpieczenia społecznego z samego emeryta czyni obywatela wyróżniającego się na tle innych emerytów, na tyle, aby ta jego cecha relewantna usprawiedliwiała traktowanie w przyszłości w sposób odmienny, niż ma to miejsce w wypadku osób oczekujących na osiągnięcie powszechnego wieku emerytalnego, choćby nawet spełniały warunki do wcześniejszego przejścia na emeryturę.

Wysokość emerytury powszechnej Wnioskodawcy nie podlega pomniejszeniu o kwoty pobranych emerytur w wieku obniżonym za okres do osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego.

Komentarz

SA na tle stanu faktycznego i prawnego rozpatrywanej sprawy wypowiedział się w kwestii zasad obliczania wysokości emerytury powszechnej, w sytuacji uprzedniego pobierania emerytury wcześniejszej. SA przypomniał, że stosowanie ustawowego mechanizmu potrącania z art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU powinno być (i) miarkowane, (ii) do kwoty emerytur w wieku obniżonym wypłaconych po osiągnięciu przez wnioskodawcę wieku uprawniającego do nabycia emerytury w wieku powszechnym.

Wyrok SA w Rzeszowie – III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 28.4.2026 r., III AUa 595/25 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź