TSUE: opiekun zmarłego może dochodzić roszczeń w ramach sprawy spadkowej

Stan faktyczny

Partnerka SM (mieszkający w Austrii) do chwili śmierci mieszkała w Austrii. Orzeczeniem austriackiego sądu spadek po zmarłej został przyznany osobom mieszkającym w RFN. SM, który opiekował się zmarłą w okresie 3 lat poprzedzających jej śmierć, dochodził zapłaty kwoty ok. 57 tys. euro należnej mu z tytułu tej opieki, powołując się na uregulowany w austriackim prawie „zapis ustawowy”. Austriacki sąd odrzucił powództwo SM ze względu na swój brak jurysdykcji międzynarodowej. Sąd ten uznał, że chociaż sporny środek został skonstruowany w austriackim prawie jako zapis ustawowy, w rzeczywistości stanowił on rekompensatę za usługi opiekuńcze świadczone przez opiekuna na rzecz zmarłego za jego życia. Zatem taki środek należy zakwalifikować jako „wierzytelność” wynikającą z prawa zobowiązań, która tym samym nie wchodzi w zakres stosowania rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 650/2012 z 4.7.2012 r. w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego (Dz.Urz. UE L z 2012 r., Nr 201, s. 107).

Rozpatrujący tę sprawę austriacki Sąd Najwyższy powziął wątpliwości, czy art. 4 rozporządzenia Nr 650/2012 należy interpretować w ten sposób, że w wypadku dochodzenia roszczenia z zapisu opiekuńczego z tytułu opieki sprawowanej przez opiekuna jest to „sprawa dotycząca spadku”?

Stanowisko TS

W art. 4 rozporządzenia Nr 650/2012 przewidziano, że jurysdykcję do orzekania „co do ogółu spraw dotyczących spadku” mają sądy państwa członkowskiego, w którym zmarły miał swoje miejsce zwykłego pobytu w chwili śmierci. Zgodnie z art. 1 ust. 1 rozporządzenia Nr 650/2012 pojęcie „dziedziczenia” w rozumieniu tego rozporządzenia ma zastosowanie do „dziedziczenia majątku po osobach zmarłych”. Ponadto art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 650/2012 uściślono, że do celów tego rozporządzenia pojęcie „dziedziczenia” należy rozumieć jako „dziedziczenie majątku po osobie zmarłej, które to pojęcie obejmuje wszystkie formy przejścia składników majątku, praw i obowiązków na skutek śmierci, czy to na podstawie dobrowolnego rozrządzenia na wypadek śmierci, czy to w drodze dziedziczenia ustawowego”.

Trybunał wskazał, że niemiecka wersja językowa art. 1 ust. 1 i art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 650/2012, które dotyczą zakresu stosowania tego rozporządzenia oraz zawartych w nim definicji, odnosi się do pojęcia „dziedziczenia majątku po osobie zmarłej” (Rechtsnachfolge von Todes wegen), podczas gdy art. 4 rozporządzenia Nr 650/2012, który reguluje kwestię jurysdykcji ogólnej sądów danego państwa członkowskiego, odnosi się do pojęcia „spraw dotyczących spadku” (Erbsachen). Niemniej w wielu innych wersjach językowych te przepisy nie zawierają takiej różnicy terminologicznej. Z utrwalonego orzecznictwa TS wynika zaś, że w przypadku wystąpienia rozbieżności między różnymi wersjami językowymi, dany przepis należy interpretować z uwzględnieniem ogólnej systematyki i celu uregulowania, którego jest częścią (wyrok TS z 4.9.2025 r., Hakamp, C-203/24, Legalis, pkt 34). Zdaniem TS, pojęcia „dziedziczenia majątku po osobie zmarłej” i „spraw dotyczących spadku” w rozumieniu rozporządzenia Nr 650/2012 są tożsame.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

W art. 1 ust. 2 rozporządzenia Nr 650/2012 wymieniono przypadki wyłączenia z jego zakresu stosowania. W szczególności art. 1 ust. 2 lit. g) rozporządzenia Nr 650/2012 wyłącza z zakresu stosowania tego rozporządzenia „prawa i dobra powstające lub przenoszone inaczej niż w drodze dziedziczenia, na przykład w drodze darowizn”. Ponadto w art. 1 ust. 2 lit. e) rozporządzenia Nr 650/2012 uściślono, że wyłączone są również „zobowiązania alimentacyjne inne niż zobowiązania powstające wskutek śmierci”. Wyłączenia te należy jednak interpretować w sposób ścisły.

W ocenie TS pojęcie „dziedziczenia” w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 650/2012 zostało zdefiniowane szeroko, ponieważ obejmuje ono „wszystkie formy przejścia składników majątku, praw i obowiązków na skutek śmierci”, w tym środki, których głównym celem jest dziedziczenie po osobie zmarłej i które stają się skuteczne z chwilą śmierci spadkodawcy.

Z motywów 7 i 8 rozporządzenia Nr 650/2012 wynika, że jego celem jest w szczególności udzielenie pomocy spadkobiercom i zapisobiercom oraz innym osobom bliskim zmarłemu oraz wierzycielom spadkowym w dochodzeniu przez nich ich praw w kontekście postępowania spadkowego mającego skutki transgraniczne (wyrok TS z 21.6.2018 r., Oberle, C-20/17, Legalis, pkt 49). Ponadto, celem tego rozporządzenia jest wprowadzenie rozwiązań umożliwiających unikanie wydawania niedających się pogodzić orzeczeń w różnych państwach członkowskich. Cel ten wiąże się z zasadą jednolitości statutu spadkowego, skonkretyzowaną w szczególności w art. 23 ust. 1 rozporządzenia Nr 650/2012, który precyzuje, że prawu ustalonemu zgodnie z przepisami rozporządzenia Nr 650/2012 podlega „ogół spraw dotyczących spadku”.

W niniejszej sprawie sporny środek ma na celu wynagrodzenie pewnych wyświadczonych usług. W związku z tym TS stwierdził, że wykazuje on z tego tytułu pewną analogię z wierzytelnością podlegającą prawu zobowiązań, jako że służy zrekompensowaniu bliskim zmarłego udzielonej mu przez nich opieki przy założeniu, że nie otrzymali oni za jego życia darowizny lub uzgodnionego wynagrodzenia. Jednakże TS wskazał, że ten środek, niezależnie od nadanego mu w prawie krajowym statusu „zapisu”, wykazuje ścisły związek strukturalny ze sprawami spadkowymi, ponieważ może znaleźć zastosowanie dopiero w następstwie śmierci osoby, po której otwiera się spadek, a jego konstrukcja prawna jest nierozerwalnie związana z dziedziczeniem. Zdaniem TS, główny cel tego środka dotyczy praw opiekuna w ramach dziedziczenia. Trybunał stwierdził, że rozporządzenie Nr 650/2012 nie wyłącza wyraźnie ze swego zakresu stosowania środka takiego jak sporny w postępowaniu głównym. Ponadto nie wydaje się również, aby taki środek był objęty jednym z wyłączeń wymienionych w rozporządzeniu Nr 650/2012. W związku z tym ów środek należy kwalifikować – z zastrzeżeniem ustaleń, których powinien dokonać ten sąd – jako odnoszący się głównie do spraw spadkowych w rozumieniu rozporządzenia Nr 650/2012. Wobec powyższego TS przyjął, że środek taki jak sporny w postępowaniu głównym, jest objęty zakresem stosowania rozporządzenia Nr 650/2012.

Reasumując, TS orzekł, że art. 4 w zw. z art. 1 i art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 650/2012 należy interpretować w ten sposób, że pojęcie „spraw dotyczących spadku” w rozumieniu tego art. 4 obejmuje zapis ustawowy przyznawany w następstwie śmierci osoby, po której otwiera się spadek, niezależnie od wszelkich rozrządzeń testamentowych przez nią dokonanych, niektórym bliskim jej osobom z tytułu opieki, jaką nad nią sprawowały w określonym okresie poprzedzającym tę śmierć, jeżeli te bliskie osoby nie otrzymały z tytułu owej opieki żadnej darowizny ani żadnego wynagrodzenia, przy czym ten zapis jest w każdym wypadku należny obok zachowku, a beneficjent może zostać go pozbawiony tylko wtedy, gdy zachodzą przesłanki wydziedziczenia.

Komentarz

Niniejszy wyrok, chociaż dotyczy austriackich regulacji, będzie miał pośrednie znaczenie i w przypadku transgranicznych sporów rozstrzyganych przez polskie sądy. Trybunał kontynuuje w nim dotychczasową linię orzeczniczą w zakresie wykładni pojęcia „spraw dotyczących spadku” w rozumieniu art. 4 rozporządzenia Nr 650/2012.

Przede wszystkim TS potwierdził, że stosowane w rozporządzeniu Nr 650/2012 pojęcia „dziedziczenia majątku po osobie zmarłej” i „spraw dotyczących spadku” mają tożsame znaczenie.

Ponadto z niniejszego wyroku wynika, że powiązanie danego środka krajowego, jak w niniejszej sprawie austriackiej regulacji „zapisu ustawowego” z prawem zobowiązań, nie ma wpływu na określenie sądu właściwego do rozstrzygania sporów zgodnie z rozporządzeniem Nr 650/2012, jeśli dana krajowa konstrukcja prawna „wykazuje ścisły związek strukturalny ze sprawami spadkowymi”.

Zatem TS uznał, że jeśli dana krajowa regulacja dotycząca „ogółu spraw dotyczących spadku” nie podlega zawartym w rozporządzeniu Nr 650/2012 wyłączeniom, to sądem właściwym do rozstrzygania sporów jest sąd państwa członkowskiego, w którym zmarły miał swoje miejsce zwykłego pobytu w chwili śmierci. Uzasadniając swoje stanowisko, Trybunał odwołał się do zasady jednolitości statutu spadkowego, którą już szerzej wyjaśniał w dotychczasowym orzecznictwie.

Zgodnie z wykładnią TS zaprezentowaną w niniejszym wyroku również polskie sądy powinny określać jurysdykcję w przypadku podobnych transgranicznych sporów dotyczących spadku.

Wyrok TS z 26.3.2026 r., Isergartler, C-618/24 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Czy zawieszenie działalności wyklucza wyższy podatek od nieruchomości?

W 2020 r. Wójt Gminy G. określił spółce z o.o. wysokość zobowiązania w podatku od nieruchomości za 2019 r. na poziomie blisko 194 tys. zł. Podatek obejmował grunty, budynki oraz budowle związane z działalnością gospodarczą, opodatkowane według stawek właściwych dla tej kategorii majątku. Spółka próbowała zakwestionować tę decyzję w zwykłym toku instancyjnym, jednak jej odwołanie zostało wniesione po terminie, co przesądziło o jego bezskuteczności. Stanowisko organu odwoławczego w tym zakresie zostało następnie potwierdzone prawomocnym wyrokiem z 2021 r.

Spółka nie złożyła jednak broni i w kolejnych latach podejmowała dalsze próby wzruszenia rozstrzygnięcia. W 2022 r. złożyła wniosek o zmianę decyzji w trybie art. 254 § 1 ustawy z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 622; dalej: OrdPU), który jednak nie został uwzględniony ani przez organ I instancji, ani przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO). Skarga do sądu administracyjnego w tej sprawie została odrzucona. Dopiero w 2023 r. spółka zdecydowała się sięgnąć po nadzwyczajny tryb stwierdzenia nieważności decyzji ostatecznej, powołując się na jedną z przesłanek z art. 247 § 1 OrdPU.

Elementy konieczne decyzji

Istotą zarzutu było twierdzenie, że decyzja z 2020 r. w ogóle nie została prawidłowo podpisana. Podpis wójta miał – według spółki – charakter nieczytelnego „zygzakowatego” znaku, który nie pozwalał na identyfikację osoby podpisującej. W ocenie spółki brak własnoręcznego, czytelnego podpisu oznaczał brak jednego z elementów koniecznych decyzji określonych w art. 210 § 1 pkt 8 OrdPU, co powinno skutkować jej nieważnością. Spółka próbowała zakwalifikować tę wadę jako „rażące naruszenie prawa” (art. 247 § 1 pkt 3 OrdPU) lub jako przypadek niewykonalności decyzji (art. 247 § 1 pkt 6 OrdPU). SKO nie podzieliło tej argumentacji. Wskazało, że przepisy nie wymagają, aby podpis był czytelny, ani aby zawierał wszystkie litery imienia i nazwiska. Kluczowe jest natomiast, by możliwa była identyfikacja osoby podpisującej. W analizowanej decyzji podpis znajdował się obok pieczęci urzędowej zawierającej imię, nazwisko i stanowisko wójta, co – zdaniem organu – pozwalało bez wątpliwości ustalić autora podpisu. W konsekwencji nie doszło do naruszenia art. 210 § 1 pkt 8 OrdPU, a tym bardziej do naruszenia „rażącego” w rozumieniu art. 247 § 1 tej ustawy.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Po wniesieniu skargi sprawa trafiła ponownie do WSA w Łodzi, który podtrzymał stanowisko organów administracji. Sąd szczegółowo odniósł się do pojęcia „rażącego naruszenia prawa”. Wskazał, że chodzi o naruszenie oczywiste, jednoznaczne i poważne – takie, które pozostaje w wyraźnej sprzeczności z treścią przepisu i nie budzi wątpliwości interpretacyjnych. Tymczasem spór dotyczący formy podpisu – czy powinien być czytelny, czy wystarczy parafa – ma charakter ocenny i niejednoznaczny, czego dowodzi istniejące orzecznictwo. Już z tego powodu nie może stanowić podstawy do stwierdzenia nieważności decyzji. WSA zwrócił również uwagę na pewną niespójność argumentacji skarżącej. Z jednej strony twierdziła ona, że decyzja nie istnieje z powodu braku podpisu, z drugiej zaś domagała się stwierdzenia jej nieważności, co zakłada istnienie aktu prawnego w obrocie.

Sąd wskazał, że brak podpisu rzeczywiście mógłby oznaczać nieistnienie decyzji, ale wówczas tryb „nieważnościowy” nie miałby zastosowania. Skoro jednak spółka sama przyjęła, że decyzja funkcjonuje, należało ocenić jedynie, czy występuje kwalifikowana wada, czego w tej sprawie nie stwierdzono. W ocenie sądu podpis wójta – choć nieczytelny i mający formę parafy – spełniał swoją funkcję. Był złożony osobiście przez organ, opatrzony pieczęcią z pełnymi danymi identyfikacyjnymi i pozwalał na jednoznaczne ustalenie autora. Co więcej, sąd zauważył, że podpis wójta jako osoby publicznej może być rozpoznawalny nawet w formie uproszczonej. W takich warunkach nie sposób mówić o oczywistym naruszeniu prawa.

Wyrok NSA

Spółka wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego i wskazała w niej na nowy, istotny zarzut materialnoprawny. Dotyczył on błędnej oceny, że nieruchomości pozostawały związane z działalnością gospodarczą, mimo że działalność ta została formalnie zawieszona już w lutym 2018 r. Zdaniem skarżącej oznaczało to oczywistą sprzeczność z art. 1a ust. 1 pkt 3 ustawy z 12.1.1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 707; dalej: PodLokU), a w konsekwencji – wystąpienie przesłanki rażącego naruszenia prawa w rozumieniu art. 247 § 1 pkt 3 OrdPU.

NSA w wyroku z 6.2.2026 r., III FSK 777/25, Legalis, oddalił skargę. Sąd jednoznacznie wskazał, że zawieszenie działalności nie prowadzi do jej definitywnego zakończenia ani do utraty statusu przedsiębiorcy. Podmiot nadal funkcjonuje w obrocie prawnym, a jego byt prawny – w tym podatkowy – pozostaje niezmieniony. Konsekwencją takiej interpretacji było uznanie, że samo zawieszenie działalności nie wyklucza możliwości opodatkowania nieruchomości według zasad właściwych dla majątku związanego z działalnością gospodarczą. NSA podkreślił, że art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU – w brzmieniu obowiązującym w 2019 r. – obejmował swoim zakresem nieruchomości pozostające w posiadaniu przedsiębiorcy. W tym zakresie sąd odniósł się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, SK 13/15, Legalis, który zakwestionował automatyczne utożsamianie samego faktu posiadania nieruchomości przez przedsiębiorcę z ich związkiem z działalnością gospodarczą. NSA wyjaśnił jednak, że orzeczenie to miało charakter interpretacyjny – eliminowało jedynie niekonstytucyjną wykładnię przepisu, nie zaś sam przepis.

W rezultacie aby uznać nieruchomość za związaną z działalnością gospodarczą, konieczne jest ustalenie, że jest ona faktycznie wykorzystywana lub przynajmniej potencjalnie może być wykorzystywana do prowadzenia działalności. NSA doszedł także do wniosku, że spółka pozostawała właścicielem oraz użytkownikiem wieczystym szeregu nieruchomości, które – mimo zawieszenia działalności – nie utraciły potencjalnej funkcji gospodarczej. Argument o ich faktycznym niewykorzystywaniu, a nawet o technicznej degradacji, nie został uznany za wystarczający. Sąd wskazał, że brak bieżącego używania nie przekreśla opcji przyszłego wykorzystania w działalności gospodarczej, a to właśnie ona ma znaczenie na gruncie art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU.

Sąd odniósł się również do zarzutów dotyczących postępowania dowodowego. Podkreślił, że organy podatkowe oparły ustalenia m.in. na operacie szacunkowym sporządzonym przez biegłego, który nie został skutecznie zakwestionowany przez stronę. Skarżąca miała możliwość zapoznania się z materiałem dowodowym oraz zgłoszenia zastrzeżeń, jednak z niej nie skorzystała. W tej sytuacji nie można było mówić o naruszeniu zasad postępowania dowodowego ani o dowolności ustaleń organu. NSA rozpoznał również zarzut dotyczący braku prawidłowego podpisu pod decyzją podatkową, lecz – podobnie jak sąd I instancji – uznał go za niezasadny.

Podsumowując, NSA przyjął, że ani zawieszenie działalności gospodarczej, ani podnoszone przez skarżącą uchybienia formalne nie prowadzą do uznania decyzji podatkowej za nieważną. W szczególności nie zachodzi przesłanka „rażącego naruszenia prawa” z art. 247 § 1 OrdPU, ponieważ interpretacja przepisów dotyczących związku nieruchomości z działalnością gospodarczą nie ma charakteru jednoznacznego i oczywistego.

Wyrok NSA z 6.2.2026 r., III FSK 777/25 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

UODO zgłasza uwagi do projektu ustawy o systemach sztucznej inteligencji

Uwagi Prezesa UODO do projektu ustawy o systemach sztucznej inteligencji

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski przekazał do Kancelarii Sejmu uwagi do projektu ustawy o systemach sztucznej inteligencji (UC71), przyjętego przez Radę Ministrów 31.3.2026 r. Pismo zostało skierowane do zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu Dariusza Salamończyka. Uwagi organu nadzorczego dotyczą przede wszystkim relacji pomiędzy projektowaną Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji a Prezesem UODO jako organem właściwym w sprawach ochrony danych osobowych.

Stanowisko Prezesa UODO zostało przedstawione w kontekście stosowania zarówno rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), jak i rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1689; dalej: AIAct). Organ nadzorczy podkreślił, że zgłaszane uwagi mają na celu zapewnienie zgodności projektowanych rozwiązań z przepisami unijnymi dotyczącymi ochrony danych osobowych oraz systemów sztucznej inteligencji.

Wyłączna kompetencja Prezesa UODO w części obszarów nadzoru nad AI

Prezes UODO pozytywnie ocenił zmianę projektu polegającą na rezygnacji z wcześniejszych rozwiązań dotyczących współpracy Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji z organem ochrony danych w zakresie spraw wskazanych w art. 74 ust. 8 AIAct. Organ nadzorczy wskazał, że przepis rozporządzenia unijnego ustanawia wyłączną kompetencję krajowego organu ochrony danych jako organu nadzoru rynku w odniesieniu do określonych systemów AI wysokiego ryzyka.

Chodzi w szczególności o systemy AI wykorzystywane do celów ścigania przestępstw, kontroli granicznej, wymiaru sprawiedliwości oraz części systemów wskazanych w załączniku III do AIAct. W ocenie Prezesa UODO pozostawienie tych kompetencji organowi ochrony danych odpowiada literalnemu brzmieniu przepisów unijnych.

W porównaniu z wcześniejszymi wersjami projektu oznacza to rezygnację z wcześniejszych propozycji dotyczących ustawowego uregulowania współpracy Komisji z Prezesem UODO w zakresie spraw wskazanych w art. 74 ust. 8 AIAct.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Brak szczegółowych zasad współpracy między Komisją AI a UODO

Najistotniejsze zastrzeżenia Prezesa UODO dotyczą projektowanych przepisów regulujących współpracę Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji z organem ochrony danych osobowych.

Organ nadzorczy zwrócił uwagę, że projektowana regulacja ogranicza się do ogólnego wskazania obowiązku współpracy pomiędzy organami, bez określenia zasad jej wykonywania. Dotyczy to zarówno projektowanego art. 20 ust. 1 pkt 3 ustawy, jak i dodawanego do ustawy o ochronie danych osobowych art. 59a, zgodnie z którym „Prezes Urzędu współpracuje z Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji”.

W ocenie Prezesa UODO projektowane przepisy dotyczące współpracy pomiędzy Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji a organem ochrony danych osobowych mają charakter ogólny i ograniczają się w istocie do powtórzenia obowiązku współpracy wynikającego bezpośrednio z AIAct. Organ nadzorczy zwrócił uwagę, że projekt nie określa szczegółowych zasad wykonywania tej współpracy, w tym sposobu wymiany informacji pomiędzy organami, charakteru ich współdziałania ani rozwiązań pozwalających ograniczyć ryzyko powstawania sporów kompetencyjnych. Prezes UODO podkreślił jednocześnie, że kwestie te powinny zostać doprecyzowane na poziomie ustawowym, zwłaszcza w kontekście nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w ramach funkcjonowania tzw. piaskownic regulacyjnych AI.

Piaskownice regulacyjne i przetwarzanie danych osobowych

W stanowisku organu nadzorczego szczególne miejsce zajmuje problematyka piaskownic regulacyjnych przewidzianych w AIAct. Prezes UODO wskazał, że zgodnie z art. 57 ust. 10 rozporządzenia  organy ochrony danych powinny zostać włączone w działalność sandboxów AI w zakresie, w jakim rozwiązania te wiążą się z przetwarzaniem danych osobowych.

W opinii organu ochrony danych udział ten powinien zostać powiązany z ustawowym określeniem zasad współpracy pomiędzy Komisją a Prezesem UODO. Ma to znaczenie zwłaszcza z perspektywy realizacji zadań obu organów oraz zapewnienia prawidłowego nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w środowiskach testowych systemów AI.

W porównaniu ze stanem sprzed projektowanej ustawy Prezes UODO wskazał, że projekt nie określa szczegółowych zasad współpracy pomiędzy organami w obszarze funkcjonowania piaskownic regulacyjnych AI.

Status Prezesa UODO jako organu ochrony praw podstawowych

Prezes UODO odniósł się również do projektowanego art. 19 ust. 3 ustawy, zgodnie z którym przedstawiciele organów i podmiotów wskazanych w art. 77 ust. 1 AIAct będą mogli uczestniczyć w posiedzeniach Komisji bez prawa głosu.

Organ nadzorczy przypomniał, że został wskazany w wykazie organów ochrony praw podstawowych publikowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji jako podmiot nadzorujący lub egzekwujący przestrzeganie obowiązków wynikających z prawa Unii w zakresie ochrony praw podstawowych przy wykorzystywaniu systemów AI wysokiego ryzyka.

Prezes UODO pozytywnie ocenił samą możliwość uczestnictwa w posiedzeniach Komisji, wskazując, że rozwiązanie to może sprzyjać sprawnej współpracy między organami, w szczególności poprzez możliwość wymiany informacji. Jednocześnie, organ nadzorczy uznał za pożądane wyraźne ustawowe umocowanie swojej roli jako organu ochrony praw podstawowych. W ocenie Prezesa UODO przepisy powinny przewidywać również możliwość przedstawiania uzasadnionego stanowiska dotyczącego aspektów przetwarzania danych osobowych w sprawach rozpatrywanych przez Komisję.

Prezes UODO wskazał ponadto, że stanowisko organu ochrony danych powinno być brane pod uwagę przy wydawaniu decyzji administracyjnych przez Komisję. W tym zakresie organ odwołał się do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w tym do wyroku w sprawie Meta Platforms (wyrok TSUE z 4.10.2024 r., C-446/21, Legalis).

Doprecyzowanie zasad przetwarzania danych przez Komisję

W piśmie wskazano również elementy projektu ocenione pozytywnie przez organ nadzorczy. Dotyczy to w szczególności doprecyzowania zakresu przetwarzania danych osobowych przez Komisję, w tym danych szczególnych kategorii oraz danych dotyczących wyroków skazujących i czynów zabronionych, o których mowa w art. 10 RODO.

Prezes UODO pozytywnie odniósł się także do doprecyzowania zasad retencji danych osobowych przetwarzanych przez Komisję. Projekt przewiduje, że dane przetwarzane w ramach postępowań prowadzonych przez Komisję będą usuwane po upływie 10 lat od zakończenia postępowania, o ile odrębne przepisy nie stanowią inaczej.

Na zakończenie Prezes UODO wyraził nadzieję, że uwzględnienie zgłoszonych uwag przyczyni się do stworzenia regulacji zgodnej zarówno z AIAct, jak i RODO.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Skutki przerwy ciągłości posiadania przy zasiedzeniu nieruchomości

Stan faktyczny

Na podstawie nieformalnej umowy z 1985 r. D.D. weszła w posiadanie budynków należących do J.B., w tym domu, i zamieszkała tam z rodziną. W 2011 r. dach budynku mieszkalnego uległ zawaleniu i rodzina wyprowadziła się. W 2020 r. D.D. wniosła o stwierdzenie, że w 2015 r. doszło do zasiedzenia na jej rzecz nieruchomości. Co istotne z ksiąg wieczystych nieruchomości wynika, że budynki stanowią odrębny od gruntu przedmiot własności. Jednak ani właściciele budynków, ani właściciele gruntu, ich nie użytkowali. D.D. dowodziła, że o kontynuowaniu posiadania nieruchomości po wyprowadzce świadczy czasowe pozostawienie tam zwierząt domowych: psa i kotów, a także należących do niej rzeczy. Wnioskodawczyni twierdziła, że brak możliwości dalszego zamieszkiwania na terenie nieruchomości wynikał z przyczyn obiektywnych, jednocześnie jednak dogląda nieruchomości i regularnie dowiaduje się o jej stan.

Porzucenie nieruchomości wyklucza istnienie posiadania

SR w N. uwzględnił wniosek i stwierdził, że D.D. nabyła przez zasiedzenie zarówno własność nieruchomości gruntowej, jak i budynków stanowiących odrębny od gruntu przedmiot własności. Przyjęto, że o fakcie posiadania przez D.D. nieruchomości w trakcie 30 lat świadczą m.in.: zamieszkiwanie na jej terenie, płacenie podatku, zawarcie umowy sprzedaży energii elektrycznej i innych mediów. Zdaniem Sądu, wnioskodawczyni zarządzała tą nieruchomością również po 2011 r., pozostawiła bowiem tam swoje rzeczy i regularnie sprawdzała, jaki jest jej stan.

M.W. właściciel nieruchomości gruntowej zaskarżył to orzeczenie twierdząc, że D.D. nie wykazała posiadania nieruchomości przez cały wymagany okres. W ostatnich czterech latach niezbędnych do upływu 30-letniego terminu zasiedzenia D.D. porzuciła nieruchomość, tracąc w ten sposób władztwo samoistne nad działką i budynkami. SO w Z. uwzględnił zarzuty i zmienił zaskarżone postanowienie w ten sposób, że oddalił wniosek. Sąd stwierdził, że ocena stanu faktycznego dokonana przez Sąd I instancji w zakresie dotyczącym posiadania nieruchomości przez D.D. od 2011 r. nie tylko nie ma odzwierciedlenia w materiale dowodowym, ale jest też sprzeczna z wiedzą powszechną, doświadczeniem życiowym i logiką. Nie ma żadnego dowodu na to, że umowy na dostawę prądu i innych mediów były kontynuowane. Wnioskodawczyni nie płaciła też podatków. Przedłożone do akt sprawy decyzje stanowią o wymiarze podatku, nie można ich natomiast uznać za dowód jego zapłaty. Co więcej w decyzjach tych wprost wskazano na rosnące zaległości podatkowe. Posiadania nieruchomości nie dowodzi również pozostawienie przez D.D. rzeczy w budynku mieszkalnym. Skoro budynek ten nie miał dachu, to wszystko co się w nim znajdowało zostało wystawione na działanie warunków atmosferycznych. Trudno więc przyjąć, że postawiono tam coś poza nieprzydatnymi rupieciami i złomem.

Sąd II instancji stwierdził, że nie ma żadnego dowodu, że D.D. po 2011 r. zajmowała się nieruchomością. Po tym jak zawalił się dach dom nie nadawał się do zamieszkiwania, nikt go nie zabezpieczył ani o niego nie zadbał, przez co budynek ten ulegał przyspieszonej degradacji. Toczące się w 2012 r. postępowanie o nakaz uporządkowania budynku umorzono, gdyż nie ustalono podmiotu, którego do tego obowiązku można zobowiązać. Sąd podkreślił, że postawa D.D. w tym postępowaniu wyklucza uznanie, iż ujawniła się ona przed organem administracyjnym jako posiadacz samoistny, wręcz przeciwnie D.D. temu zaprzeczyła. W rezultacie należy stwierdzić, że jedyne co robiła wnioskodawczyni, to kilka razy do roku pojawiała się w tej nieruchomości, jednak nic tam nie robiła, ograniczała się do dopytywania się o stan nieruchomości. W ocenie Sądu, po wyprowadzeniu z domu manifestowanie władztwa nad opuszczoną nieruchomością wymaga o wiele więcej starań. Zachowanie D.D., czy pozostawienie przez nią rzeczy, nie świadczy wcale o posiadaniu samoistnym ani gruntu, ani tym bardziej zabudowy. Posiadacze samoistni mają obowiązek dbania o posesję i naprawiania jej w razie potrzeby. SO w Z. stwierdził, że skoro D.D. nie poczuwała do takich obowiązków, to należy uznać, iż sama pozostawiła nieruchomość i zrezygnowała z jej dalszego posiadania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Na czym polega faktyczne władanie rzeczą?

D.D. wniosła skargę kasacyjną, we wniosku o przyjęcie jej do rozpoznania wskazała, że zachodzi potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości i rozbieżności w orzecznictwie, sprowadzająca się do wyjaśnienia: czy w świetle art. 172 KC w zw. z art. 336 KC ‎i art. 340 zd. 1 KC posiadacz samoistny nieruchomości, który z przyczyn losowych był zmuszony na czas nieokreślony zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe w innym miejscu i przez to wstrzymać aktywny sposób gospodarowania na tej nieruchomości, traci atrybut posiadacza samoistnego wskutek przerwania ciągłości posiadania.

SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono jednak, że do wywołania skutku w postaci zasiedzenia konieczne jest samoistne posiadanie nieruchomości przez 20 albo 30 lat, zależnie od objęcia nieruchomości w posiadanie w dobrej lub złej wierze. Posiadanie to musi być nieprzerwane, a w razie zmiany jego zakresu w czasie, skutek zasiedzenia następuje tylko w stosunku do tej części gruntu, którą osoba niebędąca właścicielem posiadała samoistnie w sposób stały przez wymagany okres 20 albo 30 lat. Faktyczne władanie rzeczą jako przesłanka posiadania samoistnego, jest warunkiem skutecznego powołania się na domniemanie ‎z art. 339 KC. Władać bowiem jak właściciel można jedynie przez podejmowanie czynności widocznych dla otoczenia. O posiadaniu samoistnym przesądza zatem corpus i animus posiadacza, o czym decydują okoliczności faktyczne o charakterze zewnętrznym. Zachowanie się posiadacza musi być dostrzegalne dla innych osób, przy czym niezbędne jest, by wykonywane władztwo odpowiadało treści prawa, które posiadacz nabędzie przez zasiedzenie (zob. postanowienie SN z 23.1.2025 r., I CSK 440/24, Legalis).

SN podkreślił, że posiadanie samoistne, aby doprowadzić do skutku w postaci nabycia prawa własności ‎w drodze zasiedzenia, musi być także ciągłe, przy czym art. 340 KC niemożność posiadania wywołana przez przeszkodę przemijającą nie przerywa posiadania (zob. postanowienie SN z 18.3.2024 r., I CSK 252/23, Legalis). Przemijająca jest przeszkoda spowodowana czynnikami obiektywnymi, np. utrata władania łąką zalaną przez wodę w czasie powodzi, przerwa w posiadaniu spowodowana służbą wojskową, chorobą czy inną przeszkodą, co do której można na podstawie doświadczenia życiowego ‎i powszechnej znajomości rzeczy przewidywać, że ma charakter czasowy ‎i wcześniej czy później ustąpi (zob. postanowienie SN z 4.9.1998 r., ‎II CKN 867/97). Domniemanie z art. 339 KC zwalnia posiadacza z konieczności prowadzenia dowodu ciągłości posiadania i uprawnia do wykonywania władztwa do czasu obalenia domniemania przez tego, kto twierdzi, że w konkretnej sprawie domniemanie nie jest prawdziwe (zob. postanowienie SN z 14.7.2021 r., III CSK 202/20, Legalis). SN stwierdził jednak, że na podstawie dokonanych w sprawie ustaleń faktycznych nie można stwierdzić, iż niemożność posiadania przez wnioskodawczynię we wskazanym przez Sąd wieloletnim okresie została wywołana przez przemijającą przeszkodę, o której mowa w art. 340 KC.

Postanowienie SN z 26.3.2026 r., I CSK 1402/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mieszkanie dla seniora – czyli jakie? Polska ma lukę w przepisach

Demografia coraz bardziej rządzi rynkiem nieruchomości. Polska jest najszybciej starzejącym się krajem w Unii Europejskiej. Populacja osób powyżej 65. roku życia według Eurostatu wzrosła w ubiegłym roku do 21 proc. Rynek nieruchomości musi brać pod uwagę potrzeby seniorów i stara się to robić, ale jedną z najistotniejszych barier jest dla niego brak odpowiednich przepisów.

– Ustawodawca nie przewiduje czegoś takiego, jak budownictwo senioralne. Jeśli buduję coś dla seniorów, to muszę im zrobić plac zabaw czy dwa miejsca postojowe na mieszkanie, co jest już bardzo kosztowne. Nasz ustawodawca jest zafiksowany na funkcji opiekuńczej. Myśli o seniorach jak o osobach niepełnosprawnych, które wymagają opieki 24 godziny na dobę. Tymczasem mówimy o ludziach, którzy mają przed sobą 30 lat życia i chcą żyć jego pełnią – mówiła Anna Watkowska, wiceprezes ds. rozwoju OKAM na konferencji Tabelaofert Talks.

Mieszkanie dla seniora – co to takiego?

– Wobec starzenia się społeczeństwa potrzebujemy nowej kategorii inwestycji mieszkaniowych: serwisowanych mieszkań senioralnych. Mamy przepisy dla mieszkaniówki, dla obiektów zamieszkania zbiorowego i dla domów opieki. Tymczasem mieszkania z serwisem mają wypełnić lukę między momentem, w którym senior potrzebuje już jakiegoś wsparcia, ale nie potrzebuje jeszcze domu opieki. Przygotowując raport dla BGK o potrzebach seniorów wyszło nam z badań, że dla tej części młodszych lub sprawniejszych seniorów bardzo ważne jest poczucie niezależności i samodzielność. A z drugiej strony potrzebują określonych usług wspierających. Ktoś nie chce gotować na co dzień, ale chce móc upiec w niedzielę ciasto. Panie, bo częściej są to panie, często chcą mieć zapewniony w takim miejscu dostęp do fryzjera. Chcą mieszkać same i móc się zamknąć na noc, co już na przykład w domu opieki jest niemożliwe, ale chcą też mieć jakąś wspólną przestrzeń, w której się spotykają i gdzie kwitnie życie towarzyskie. Poczucie bezpieczeństwa zapewnia im przycisk na ścianie, którym można przywołać pomoc lub bardziej zaawansowane systemy sztucznej inteligencji, które bez obserwowania co dzieje się w takim mieszkaniu wykryją upadek mieszkańca – tłumaczy Łukasz Masztakowski, prezes Contiga, ekspert Krajowej Izby Domów Opieki.

Tymczasem obecnie nie mamy w prawie budowlanym, w warunkach technicznych, ani w przepisach planistycznych regulacji dla modelu pośredniego, czyli mieszkania asystowanego, które jest czymś pomiędzy tradycyjnymi inwestycjami mieszkaniowymi a domami opieki.

– Segment mieszkań senioralnych nadal funkcjonuje bez jednoznacznych ram prawnych. Nie ma umowy najmu z elementem usługowym, nie ma definicji operatora obiektu senioralnego z wyraźnie określonym zakresem odpowiedzialności – dodaje ekspert.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Urzędnicy mają problem

Na potrzebę utworzenia nowej kategorii inwestycji usługowo-mieszkaniowej i stworzenia modelu mieszkania asystowanego wskazał też Komitet ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej. W swojej propozycji, którą przesłał do Ministerstwa Rozwoju i Technologii wyjaśnia, że byłby to zespół samodzielnych lokali przeznaczonych dla osób starszych, bez barier architektonicznych z zapewnieniem dostępu do usług wspierających, a także do wspólnych przestrzeni, sprzyjających integracji, bez kwalifikacji, jako instytucjonalna opieka całodobowa.

Dziś, gdy takie obiekty powstają, to urzędnicy mają problem z ich zakwalifikowaniem, bo mieszkaniówka z usługami to dla nich inwestycja, która ma usługi na parterze, a powyżej mieszkania. Co to za twór, który ma usługi i mieszkania na każdym piętrze? Do czego go zaliczyć? Sytuacja, z punktu widzenia prawa i urzędników, komplikuje się jeszcze bardziej, gdy funkcja mieszana obiektu oznacza połączenie samodzielnych mieszkań ze wsparciem z domem opieki.

– Gdy chcieliśmy zarejestrować taki obiekt, to zgłosił się do nas urząd wojewódzki, który nadzoruje DPS-y i wymusił zapewnienie użytkownikom tych mieszkań takiego samego wsparcia, jak w domu opieki. A to oznacza obowiązek zapewnienia przez całą dobę personelu do opieki czy nieograniczonego dostępu do produktów spożywczych, w sytuacji, gdy żyjące w tych mieszkaniach osoby są aktywne i samodzielne. To jest efekt braku regulacji dla takiej formuły – mówiła na konferencji Tabelaofert Talks Paulina Cupak, dyrektor wrocławskiej „Rezydencji na Dyrekcyjnej”.

– Przez to sektor nie rozwija się tak, jakby mógł i stosownie do potrzeb. Inwestycji, które działają w Polsce w takiej pośredniej formule, łączącej funkcję mieszkaniową z dostępnym wsparciem, jest według mojego rozeznania 10– 15 Do tego można jeszcze doliczyć kilkaset lokali, które funkcjonują w podobnym modelu. Będziemy potrzebować coraz więcej miejsc opieki długoterminowej, czyli najdroższych w systemie. Szacujemy, że w 2040 r. będzie to 124 tys. miejsc. Doświadczenie innych krajów, które ten sektor mieszkań ze wsparciem rozwinęły, pokazuje, że senior living opóźnia przeprowadzkę do domu opieki o 10 lat – mówi Łukasz Masztakowski.

Czym jest senior housing?

Z doświadczeń innych krajów można wyciągnąć jeszcze jeden wniosek. Nie sprawdził się model wiosek dla seniorów. Nie chcą być izolowani. Chcą mieszkać w dobrze skomunikowanych lokalizacjach, z dostępem do sklepów, restauracji, kin i w otoczeniu ludzi w różnym wieku. Dom z mieszkaniami z wsparciem powinien być jednym z wielu budynków na wielopokoleniowym osiedlu.

– Senior housing nie powinien być rozumiany jako budowanie osobnych enklaw dla osób starszych. Doświadczenia europejskie pokazują, że izolowanie seniorów w odrębnych budynkach nie rozwiązuje problemu, tylko tworzy nowe bariery społeczne. Trzeba też odejść od myślenia o seniorach wyłącznie jako o osobach niedołężnych. To bardzo zróżnicowana grupa: od osób aktywnych i samodzielnych, przez tych, którzy potrzebują delikatnej asysty w codziennym funkcjonowaniu, po mieszkańców wymagających stałego wsparcia i usług serwisowanych. Dlatego odpowiedzią na te zróżnicowane potrzeby nie są zamknięte osiedla senioralne, ale dobrze zaprojektowany miks pokoleń, funkcji i usług. Mieszkania wplecione w normalną tkankę miasta, blisko transportu, zieleni, opieki i codziennego życia. To będzie jedno z kluczowych zadań rynku mieszkaniowego na najbliższe dekady – podkreśla Robert Chojnacki, założyciel i wiceprezes Tabelaofert.pl

Komitet ds. nieruchomości KIG podpowiada, co jest potrzebne, by uruchomić w Polsce segment mieszkań ze wsparciem: Wprowadzenie do porządku prawnego pojęcia „serwisowanego mieszkalnictwa senioralnego”, które będzie połączeniem mieszkania z usługami wspierającymi. Wymaga to zmian w ustawie planistycznej, prawie budowlanym i rozporządzeniu o warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, nad którego nową wersją finalizuje prace MRiT. Eksperci KIG postulują także umożliwienie realizacji takich inwestycji na terenach usługowych z możliwością wydzielenia lokali (mieszkania w takich budynkach mogłyby być kupowane i wynajmowane – red.) oraz zastosowaniem stawki VAT, jak dla mieszkań. Jeśli inwestycja byłaby realizowana na terenach mieszkaniowych to powinna mieć obniżone wskaźniki parkingowe i być zwolniona z obowiązku zapewnienia infrastruktury szkolnej. Wreszcie uruchomienie 3-5 pilotażowych inwestycji w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego z udziałem BGK, testujących ten model w praktyce, zanim uruchomi się go na pełną skalę.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jazda bez uprawnień – granica między przestępstwem a wykroczeniem

Droga do SN

27.1.2025 r. Sąd Rejonowy uznał oskarżonego winnego prowadzenia w dniu 16.3.2024 r. na drodze publicznej samochodu osobowego, z jednoczesnym niestosowaniem się do decyzji starosty o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami (tj. do występku z art. 180a KK), umarzając warunkowo postępowanie karne przeciwko oskarżonemu na okres próbny 2 lat, a także orzekając świadczenie pieniężne. Orzeczenie uprawomocniło się i stało się wykonalne 2.4.2025 r. Kasację od wyroku na niekorzyść oskarżonego złożył Prokurator Generalny zarzucając rażące i mające istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie art. 66 § 1 KK. Prokurator Generalny wniósł o wydanie rozstrzygnięcia w charakterze kasatoryjnym.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Decyzja SN oraz motywy rozstrzygnięcia

14.5.2026 r. SN wydał wyrok, V KK 130/26, Legalis, którym przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu. SN przychylił się do zarzutów skarżącego. Podkreślił, iż w sprawie nie można było przyjąć autorytarnie, że popełniony przez oskarżonego czyn zabroniony dotyczy przestępstwa z art. 180a KK, gdyż zachowanie w istocie wyczerpywało znamiona wykroczenia z art. 94 § KW. SN wskazał w tym zakresie, że przestępstwo z art. 180a KK można popełnić jedynie w sytuacji, gdy względem osoby zapadła decyzja o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami i tylko w okresie, na jaki cofnięto te uprawnienia. Natomiast zachowanie osoby, która prowadzi pojazd mechaniczny po zakończeniu okresu wskazanego w decyzji o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi, ale bez ich odzyskania, nie stanowi niestosowania się do decyzji, a stanowi prowadzenie pojazdu mechanicznego bez uprawnień w rozumieniu art. 94 § 1 KW. Starosta wydał w tej sprawie 19.12.2023 r. decyzję o cofnięciu uprawnień do prowadzenia pojazdów bezterminowo, a 27.3.2024 r. uprawnienia te zostały oskarżonemu przywrócone w wyniku zdania egzaminu. SN ocenił tym samym, że oskarżony prowadził pojazd w warunkach faktycznego nieposiadania do tego uprawnień. W wyniku tego wywiódł, że powyższe poczytuje się jako brak wymaganego uprawnienia do prowadzenia danego rodzaju pojazdu oraz przyjęcia, że sprawca dopuścił się co najwyżej wykroczenia z art. 94 § 1 KW. Co z kolei doprowadziło SN do wniosku, że popełnienie czynu zabronionego z art. 180a KK budziło wątpliwości i uniemożliwiało to stosowanie art. 66 § 1 KK. Ponadto oskarżony był uprzednio prawomocnie karany.

Komentarz

Norma sankcjonowana zakodowana w przepisie art. 180a KK zakazuje każdemu prowadzenia pojazdów mechanicznych na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu w przypadku wydania przez stosowny organ decyzji o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami. Czyn ten stanowi występek, gdyż za jego popełnienie można wymierzyć karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2. By doszło zatem do popełnienia wyżej przytoczonego czynu zabronionego pod groźbą kary, konieczne jest kumulatywne spełnienie następujących przesłanek:

  1. prowadzenie pojazdu na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu;
  2. wydanie decyzji o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami;
  3. niestosowanie się do decyzji organu.

Decyzja, o której mowa w tym przepisie, nie musi być zatem wyłącznie decyzją Sądu, a może być decyzją administracyjną. Nie jest to przestępstwo skutkowe i może być popełnione tylko umyślnie. Dla Sądu istotny jest również okres obowiązywania przedmiotowej decyzji o cofnięciu uprawnień (por. postanowienie SN z 16.1.2019 r., III KK 558/17, Legalis). Sprawca ponosi odpowiedzialność za popełnienie czynu w okresie pozostawania decyzji w wykonaniu (por. wyrok SN z 28.1.2021 r., II KK 427/20, Legalis).

Zgodnie z art. 94 § 1 KW wykroczenie popełnia ten, kto prowadzi pojazd mechaniczny na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu nie mając do tego uprawnień. Wobec sprawcy takiego wykroczenia Sąd może zastosować karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1500 zł (art. 94 § 1 KW). Odpowiedzialności za wykroczenie nie można ograniczyć jednak jedynie do sytuacji, kiedy to sprawca kieruje pojazdem w wyżej przytoczonych miejscach przed uzyskaniem uprawnienia do kierowania pojazdami. Przyjęcie takiej interpretacji w sposób nieuprawniony zawężałoby bowiem zakres naruszenia zakazu wynikającego z art. 94 § 1 KW. Jeśli bowiem decyzja ograniczona jest czasowo, to prowadzenie pojazdu mechanicznego po zakończeniu wskazanego w niej okresu, ale bez odzyskania uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi, nie stanowi niestosowania się do decyzji o cofnięciu uprawnień. Nie dochodzi zatem do wyczerpania znamion czynu z art. 180a KK, gdyż wówczas decyzja o cofnięciu nie jest wykonalna, a zatem dochodzi do prowadzenia pojazdu bez uprawnień i do odpowiedzialności za wykroczenie (por. wyrok SN z 14.4.2021 r., V KK 107/21, Legalis). Granica pomiędzy przypisaniem sprawcy czynu zabronionego z art. 180a KK a przypisaniem czynu zabronionego z art. 94 § 1 KW jest bardzo wąska. Niewłaściwa kwalifikacja może prowadzić do daleko idących skutków procesowych.

W odniesieniu do możliwości warunkowego umorzenia postępowania, przepis art. 66 KK stanowi, że jest to możliwe, jeżeli:

  1. wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne;
  2. okoliczności popełnienia czynu nie budzą wątpliwości;
  3. postawa sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia uzasadniają przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa;
  4. sprawca nie był uprzednio karany za przestępstwo umyślne.

Przesłanki te muszą być spełnione kumulatywnie, co oznacza, że jeśli choćby jedna z nich nie zachodzi, to wówczas nie ma możliwości zastosowania warunkowego umorzenia postępowania względem sprawcy.

Przy rozstrzyganiu o możliwości zastosowania warunkowego umorzenia postępowania w sprawach dotyczących czynu z art. 180a KK sąd powinien zachować szczególną ostrożność, bowiem błędna kwalifikacja prawna czynu może prowadzić do uchylenia rozstrzygnięcia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, jak miało to miejsce w opisywanej sprawie.

Wyrok SN z 14.5.2026 r., V KK 130/26, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wysoka zdawalność na egzaminach

Z danych przekazanych „Rzeczpospolitej” przez resort sprawiedliwości wynika, że rezultaty tegorocznych egzaminów zawodowych podało dotychczas 19 z 22 komisji przeprowadzających egzamin adwokacki oraz 21 z 28 komisji przeprowadzających egzamin radcowski. Ogłoszenie wyników przez pozostałe komisje egzaminacyjne planowane jest do 2 czerwca.

Według tych danych egzamin adwokacki zdało dotychczas 812 osób, czyli 74 proc. przystępujących. Wynik negatywny uzyskało 285 osób. W przypadku egzaminu radcowskiego wynik pozytywny uzyskało dotychczas 881 osób, co oznacza zdawalność na poziomie 86,6 proc.; nie zdało 136 osób.

Najwyższa zdawalność

Do tegorocznego egzaminu adwokackiego przystąpiły – po podsumowaniu przez resort – 1244 osoby. Egzamin przeprowadzono przed 22 komisjami w największych miastach Polski. Do egzaminu radcowskiego przystąpiło 1521 osób, a egzamin odbywał się przed 28 komisjami.

Najlepiej, podobnie jak w poprzednich latach, wypadli aplikanci, którzy przystąpili do egzaminu bezpośrednio po ukończeniu aplikacji. W tej grupie egzamin adwokacki zdało dotychczas 81,6 proc. osób, a radcowski – 92 proc. Wśród osób przystępujących do egzaminów z innych tytułów zdawalność była niższa i wyniosła odpowiednio 55  proc. oraz 62,8 proc.

W 2025 r. – uwzględniając dane ze wszystkich komisji – do egzaminu adwokackiego przystąpiło 1535 osób. Wynik pozytywny uzyskały 1264 osoby, a negatywny 271 osób, co dało zdawalność na poziomie 82,3 proc. Egzamin radcowski zdało wtedy 1711 spośród 2056 zdających, czyli 83,2 proc. W ubiegłym roku również wyraźnie lepiej wypadali aplikanci po ukończeniu aplikacji niż osoby przystępujące do egzaminów z innych tytułów.

Najwięcej ocen niedostatecznych na egzaminie adwokackim wystawiono z prawa cywilnego – 221. To oznacza, że podobnie jak w poprzednim roku właśnie ta część sprawiła kandydatom na adwokatów największe trudności. Drugą najtrudniejszą częścią egzaminu adwokackiego było prawo karne, z którego wystawiono 88 ocen niedostatecznych.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnychSprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Inaczej wygląda sytuacja na egzaminie radcowskim. Tu najwięcej ocen niedostatecznych wystawiono z prawa karnego – 65. Kolejną najtrudniejszą częścią było prawo gospodarcze, z którego wystawiono 56 ocen niedostatecznych. To zmiana wobec 2025 r., gdy na egzaminie radcowskim dominowały oceny niedostateczne z prawa cywilnego i  gospodarczego.

Najmniej problemów sprawiły zdającym zadania z prawa administracyjnego oraz zasad wykonywania zawodu i etyki. Na egzaminie adwokackim z prawa administracyjnego wystawiono 22 oceny niedostateczne, a z etyki – 7. Na egzaminie radcowskim było to odpowiednio 17 i 10 ocen niedostatecznych.

W ubiegłym roku największym problemem na egzaminie adwokackim było zadanie z prawa cywilnego – wystawiono z niego 156 ocen niedostatecznych. Na egzaminie radcowskim najtrudniejsze okazały się zadania z prawa cywilnego i gospodarczego, z których wystawiono odpowiednio 151 i 149 ocen niedostatecznych.

Kazusy, pisma i opinie

W tym roku egzaminy adwokacki i radcowski odbyły się 21-24 kwietnia. Składały się z pięciu części: prawa karnego, cywilnego lub rodzinnego, gospodarczego, administracyjnego oraz zasad wykonywania zawodu i etyki. Zdający przygotowywali profesjonalne pisma procesowe, umowy albo opinie prawne na podstawie stanów faktycznych. Ministerstwo Sprawiedliwości oceniło wcześniej, że egzaminy – poza początkowymi trudnościami technicznymi – przebiegły prawidłowo, a zadania nie wzbudziły wątpliwości merytorycznych.

Pierwszego dnia zdający rozwiązywali zadanie z prawa karnego. Przyszli adwokaci mierzyli się z kazusem obejmującym mężczyznę, który od lat nie płacił zasądzonych alimentów, został zatrzymany po nocnej jeździe samochodem w stanie nietrzeźwości i przy którym znaleziono niewielką ilość marihuany. Radcowie rozwiązywali również zadanie dotyczące m.in. jazdy po alkoholu. Pojawił się u nich też istotny wątek procesowy – zeznania osoby najbliższej, której nie poinformowano o prawie do odmowy ich złożenia.

Drugiego dnia pojawiły się zadania z prawa cywilnego. U adwokatów, gdzie – jak do tej pory – zanotowano najwięcej ocen negatywnych, problemem był spór konsumenta z instytucją pożyczkową, która nie jest bankiem – osią tego sporu był kredyt konsumencki, wysokie koszty, konstrukcja umowy i możliwość skorzystania z mechanizmów ochrony klienta. Trzeba było przeanalizować, czy umowa spełnia wymogi prawa konsumenckiego, jakie klauzule mogą być niedozwolone i jakie roszczenia przysługują klientowi.

U radców kazus cywilny dotyczył stosunku najmu – konfliktu między wynajmującym a najemcą wokół sposobu korzystania z lokalu, rozliczeń i wypowiedzenia umowy. Trzeciego dnia, w części gospodarczej, przyszli adwokaci przygotowywali umowę dostawy jogurtu naturalnego, natomiast radcowie – umowę spółki cywilnej. Ostatniego dnia zdający mierzyli się z prawem administracyjnym oraz zasadami wykonywania zawodu i etyką.

Spokojny egzamin

Samorządy prawnicze tuż po zakończeniu tegorocznych egzaminów oceniały, że aplikanci byli dobrze przygotowani. Dziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie Anna Sękowska mówiła, że egzaminy w Warszawie, gdzie zdawało ok. 400 osób, przebiegły spokojnie i w dobrej atmosferze. Jej zdaniem zadania były zróżnicowane pod względem trudności, ale miały praktyczny, życiowy charakter – od marihuany i nielegalnej amunicji, przez najem i umowę spółki, po odmowę rejestracji zabytkowego samochodu oraz zagadnienia etyczne.

Pozytywnie egzaminy oceniał również adwokat Aleksander Krysztofowicz z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, który zasiadał w jednej ze stołecznych komisji. Wskazywał, że przebieg był spokojny, zdający byli skupieni, a komisja praktycznie nie miała pracy w zakresie utrzymania dyscypliny. Oceniał też, że część karna była przeciętna pod względem trudności, trudna – część cywilna, a administracyjna – bez większych kłopotów.

Po zdaniu egzaminów dotychczasowi aplikanci będą mogli ubiegać się o wpis na listy adwokatów i radców prawnych. Po złożeniu ślubowania uzyskają prawo wykonywania zawodów zaufania publicznego.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Spór o to, jak trenować sztuczną inteligencję, wciąż nierozwiązany

Sztuczna inteligencja nie jest już eksperymentalnym narzędziem, ale częścią gospodarki kreatywnej – podkreśla Związek Cyfrowa Polska w swoim najnowszym raporcie „Twórcy w erze AI. Szanse, obawy, realia”, z którym jako pierwsza zapoznała się „Rzeczpospolita”. Organizacja zrzeszająca firmy z branży cyfrowej i nowych technologii działające na polskim rynku przypomina też, że choć modele AI przyspieszają produkcję tekstów, obrazów, muzyki i filmów, to jednocześnie otwierają spór o autorstwo, własność intelektualną i wartość pracy twórców.

– AI może stać się fundamentem demokratycznej i otwartej kultury cyfrowej, takiej, w której technologia wspiera, a nie zastępuje człowieka. To nie tylko narzędzie zwiększające efektywność, lecz także przestrzeń do tworzenia zupełnie nowych modeli biznesowych, opartych na kreatywności i współpracy człowieka z technologią. Z kolei dla twórców i odbiorców kultury to szansa na poszerzenie wolności wyrazu i dostęp do narzędzi, które jeszcze niedawno wydawały się zarezerwowane dla nielicznych – podkreśla we wstępie do raportu prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik.

Z przywołanych w dokumencie danych wynika, że globalny rynek muzycznych i audiowizualnych treści generowanych przez AI wzrósł z ok. 3 mld euro w 2023 r. do 17 mld euro w 2025 r., a do 2028 r. może osiągnąć ok. 64 mld euro (badanie PMP Strategy). Na rozwój ten wskazują również omawiane dane Komisji Europejskiej: już 51 proc. firm z branży gier wideo, 39 proc. firm audiowizualnych, 35 proc. organizacji medialnych oraz 35 proc. twórców muzycznych w Unii Europejskiej wykorzystuje narzędzia AI w procesach produkcyjnych, twórczych lub dystrybucyjnych.

AI potrzebuje danych

Problem polega na tym, że systemy AI uczą się na cudzej twórczości – ogromnych zbiorach tekstów, grafik, zdjęć, nagrań, filmów, materiałów prasowych i naukowych. Znaczna część tych treści jest chroniona prawem autorskim, a ich autorzy często nawet nie wiedzą, że mogły zostać wykorzystane do trenowania AI. Przedmiotem sporu stało się więc to, czy ich techniczne wykorzystanie w procesie uczenia modelu powinno być traktowane jak normalna eksploatacja utworów, wymagająca zgody i wynagrodzenia dla twórców, czy jak analiza danych dopuszczalna w określonych granicach.

Przypomnijmy, że istota prawa autorskiego polega na tym, że cudzy utwór jest chroniony, co oznacza, że nie wolno go kopiować, przetwarzać ani wykorzystywać bez zgody autora albo innego uprawnionego. Jednak żeby umożliwić zautomatyzowaną analizę dużych zbiorów treści i danych – m.in. na potrzeby badań, analityki i rozwoju technologii – Unia Europejska wprowadziła w dyrektywie DSM tzw. wyjątek TDM (z ang. text and data mining). Pozwala on maszynowo analizować teksty, obrazy i inne materiały, także wtedy, gdy zawierają utwory chronione prawem autorskim. Bez takiego rozwiązania rozwój narzędzi opartych na analizie danych, w tym systemów AI, byłby znacznie utrudniony.

Ten wyjątek nie jest jednak bezwarunkowy. Przy komercyjnym TDM uprawniony może skorzystać z mechanizmu opt-out, czyli zastrzec, że nie zgadza się na wykorzystanie swoich treści do takiej analizy i trenowania modeli AI. Choć więc TDM pozwala na maszynową analizę danych, to mechanizm opt-out pozwala właścicielowi praw wyłączyć swoje utwory spod tego wyjątku.

Branża technologiczna: mechanizm opt-out to realistyczny kompromis

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Cyfrowej Polski zwraca uwagę, że to właśnie wyjątek TDM z mechanizmem opt-out jest rozwiązaniem, które oferuje realistyczny kompromis między ochroną twórców a możliwością rozwoju technologii AI.

– Z perspektywy branży technologicznej ważne jest, że model ten daje możliwość prowadzenia badań i trenowania modeli na dużą skalę, co jest warunkiem budowy konkurencyjnych systemów AI. Jednocześnie pozwala twórcom wyrazić sprzeciw wobec wykorzystywania ich treści do treningu modeli – wyjaśnia Kanownik. Jego zdaniem, kompromis powinien polegać na pogodzeniu dwóch celów: z jednej strony ochrony praw i interesów twórców, a z drugiej utrzymania możliwości rozwoju technologii AI w kraju i Europie w warunkach globalnej konkurencji.

Prezes Cyfrowej Polski przekonuje też, że nadmiernie restrykcyjne regulacje mogą paradoksalnie osłabić pozycję twórców i firm technologicznych z Polski i całej Europy, ponieważ rozwój AI nie zatrzyma się globalnie, lecz przeniesie się do jurysdykcji o bardziej liberalnych zasadach.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Twórcy odpowiadają: opt-out przerzuca ciężar na autorów

Jednak to, co proponuje Cyfrowa Polska, to przeciwieństwo modelu obowiązkowego licencjonowania, zgodnie z którym firma rozwijająca AI musiałaby najpierw uzyskać zgodę i często zapłacić za korzystanie z utworów. W ocenie części twórców i organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, jak ZAiKS, słabość opt-out polega na tym, że mechanizm ten wymaga aktywności od uprawnionego. O ile np. duże wydawnictwo lub producent muzyczny mogą bez trudności oznaczać treści czy kontrolować zasoby, o tyle pojedynczy fotograf, ilustrator, tłumacz czy kompozytor często nie ma ani takich narzędzi, ani siły negocjacyjnej.

– ZAiKS i twórcy nie są przeciwni rozwojowi AI ani nowym technologiom. Wbrew twierdzeniom sektora technologicznego, prawo autorskie nie służy do blokowania rozwoju. Po prostu rozwój ten nie może odbywać się kosztem twórców i bez poszanowania podstawowych zasad prawa – zastrzega w rozmowie z „Rz” Marta de Bazelaire de Ruppierre, ekspertka w Zespole Relacji Międzynarodowych Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

W jej ocenie, twórcy modeli generatywnej AI, decydując się na tworzenie narzędzi, które imitują ludzką twórczość, w oparciu o treści chronione prawem autorskim, nie mogą oczekiwać, że jego reguły nie mają do nich zastosowania. – Zasada jest prosta: korzystanie z podlegających ochronie dzieł wymaga zgody twórcy, która domyślnie udzielana jest w zamian za wynagrodzenie – dodaje ekspertka.

ZAiKS: trening AI wymaga licencji, nie tylko opt-outu

Kolejny rozmówca „Rz”, Maciej Janik, który jest adwokatem kierującym pracami grupy ds. AI w ZAiKS-ie, przypomina też, że w momencie, kiedy dochodziło do szkolenia najważniejszych dostępnych na rynku narzędzi (np. ChatGPT, Claude, Suno, Sora) tzw. wyjątek TDM ten nie funkcjonował w prawie europejskim. – Dlatego też działania techniczne podejmowane przez dostawców tych usług podczas ich szkolenia stanowiły po prostu naruszenie praw autorskich. Po wejściu w życie odpowiednich przepisów, ZAiKS, podobnie jak większość organizacji zbiorowego zarządzania, złożył zastrzeżenie o zakazie szkolenia narzędzi AI na utworach z repertuaru ZAiKS – informuje mec. Janik.

Dodaje też, że konsekwencją zastosowania reguły opt-out jest konieczność zawarcia umowy licencyjnej przez dostawców modeli AI na to, by móc je dalej trenować w oparciu o utwory twórców, których prawa objęło zastrzeżenie. Zwraca jednak uwagę, że firmy technologiczne nie szanują zgłaszanych opt-outów i zamiast tego starają się możliwie jak najdłużej unikać odpowiedzialności za korzystanie z chronionej prawem twórczości.

– Naszym zdaniem podstawową zasadą powinno być licencjonowanie, czyli uzyskiwanie zgody twórców lub reprezentujących ich organizacji zbiorowego zarządzania na wykorzystanie utworów do trenowania modeli AI. Tak działa większość rynków kreatywnych. Jak już wspominaliśmy, korzystanie z cudzej twórczości co do zasady wymaga zgody i wynagrodzenia – podsumowuje prawnik ZAiKS-u.

Czy obowiązkowe licencje dla AI są realnym rozwiązaniem?

Cyfrowa Polska odpowiada, że obowiązkowe licencjonowanie wszystkich danych wykorzystywanych do treningu modeli AI byłoby rozwiązaniem nieproporcjonalnym i trudnym do praktycznego wdrożenia. Chodzi o to, że modele generatywne uczą się na ogromnych zbiorach danych pochodzących z internetu, a stworzenie systemu indywidualnego licencjonowania dla każdego elementu danych oznaczałoby bardzo wysokie koszty, ogromną niepewność prawną oraz istotne ograniczenie możliwości rozwoju modeli AI i wzrostu innowacyjnych przedsiębiorstw w tym sektorze.

– Nie wykluczamy, że elementem przyszłego systemu licencyjnego mogą być też rozwiązania oparte na transparentności czy mechanizmach opt-out. Jednak sam opt-out nie może być jedynym ani podstawowym sposobem ochrony twórców, zwłaszcza że jak dotąd nie został wypracowany powszechnie akceptowany, tzn. zarówno przez uprawnionych, jak i firmy technologiczne, techniczny standard zastrzeżenia – zapowiada mec. Janik.

Dyrektor zarządzający Związku Producentów Audio Video Bogusław Pluta ocenił dla „Rz”, że dyskusja o mechanizmie opt-out „przypomina dyskusję o tym, czy mamy prawo do zamykania swojego mieszkania, czy jednak powinno być zawsze otwarte, żeby każdy, kto chce mógł się w nim przespać, a nieograniczone montowanie zamków w drzwiach jest naganne, ponieważ ogranicza prawa chętnych do skorzystania z ciepłego kąta”.

– AI samo z siebie nie stworzy nic. Musi się wpierw dowiedzieć, co się ludziom podoba, jaka muzyka, słowa, aranżacja, głos, itp. robią na słuchaczach wrażenie, a tego nie dowie się sama z siebie, tylko analizując ludzką twórczość, nagrania, w których powstanie ktoś zainwestował, talent artystów i twórców. Niezrozumiałe jest więc zdziwienie big tech-ów tym, że ci, których własność jest podstawą sukcesów narzędzi AI, oczekują, że ktoś się ich zapyta, zanim zacznie korzystać z ich własności – podkreśla Pluta. Dodaje też, że w opinii firm muzycznych jedynym uzasadnionym rozwiązaniem jest zobowiązanie platform AI do uzyskania licencji na korzystanie do nauki z chronionego repertuaru od posiadaczy praw do niego.

– „Żądanie licencji zabija kreatywność” to fałszywe hasło przewijające się regularnie w publicznym dyskursie. Tymczasem jest odwrotnie, bo to nieograniczone korzystanie przez AI z twórczości zabija kreatywność i podważa sens ludzkiej działalności twórczej – ocenia dyrektor ZPAV.

W Polsce – według przywołanego w raporcie badania Fundacji Centrum Cyfrowe – z AI korzysta już 86 proc. twórców, w tym muzyków, projektantów, architektów, artystów wizualnych i twórców gier. Najczęściej używają jej na etapie koncepcji i produkcji: do generowania pomysłów oraz przyspieszania pracy, a nie jako narzędzia zastępującego człowieka. Jednocześnie 56,7 proc. twórców wskazuje na poważne braki kompetencyjne w zakresie pracy z AI, a wśród obaw pojawiają się wykorzystywanie dzieł do trenowania modeli AI, problem utraty oryginalności i homogenizacja kultury.

AI jako codzienne narzędzie pracy twórców

Perspektywa filmowca-praktyka pokazuje, że podział „twórcy kontra technologia” może być zbyt prosty. Specjalista ds. filmów opartych na AI i produkcji wirtualnej Maciej Żemojcin ocenia, że AI staje się elementem produkcji audiowizualnej: przyspiesza postprodukcję, pomaga w wizualizacji, prototypowaniu i efektach. Jednocześnie twórca mówi o ryzykach prawnych i operacyjnych: prawach do materiałów, trenowaniu modeli na zasobach z internetu, ograniczeniach narzędzi chmurowych, niestabilnej jakości i szybkim starzeniu się treści tworzonych z udziałem AI.

– Największe ryzyka w tym momencie wiążą się z niezgodnością warunków prawnych użytkowania modeli AI (terms of service) z warunkami narzucanymi przez dystrybutorów treści filmowych, takimi jak streamerzy lub dystrybutorzy kinowi. Ogromne ryzyko wiąże się również z wprowadzanym w tym momencie, w sierpniu, europejskim AI Act-em, do którego producenci nie są przygotowani – podkreśla Żemojcin w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Europa próbuje jednocześnie chronić twórców i nie wypaść z globalnego wyścigu AI. Od dawna wiadomo, że zbyt twarda regulacja może ograniczyć rozwój europejskich modeli i pogłębić zależność od USA oraz Chin, ale zbyt słaba ochrona grozi erozją rynku kreatywnego, z którego AI czerpie dane, style, język i wzorce. Mimo że raport Cyfrowej Polski proponuje kompromis związany z mechanizmem opt-out, to spór pozostaje otwarty, bo o ile dla branży technologicznej opt-out oznacza przewidywalne zasady, to dla części twórców może być zbyt daleko idącym ustępstwem wobec firm AI.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Koniec z ukrytymi problemami inwestycji? Nowe obowiązki dla deweloperów

Cel i ratio legis projektowanych zmian

Z uzasadnienia projektu wynika, że podstawowym celem nowelizacji jest dalsze wzmocnienie ochrony osób nabywających lokale mieszkalne oraz domy jednorodzinne na rynku pierwotnym. Projektodawca wskazuje, że mimo funkcjonowania od 2022 r. Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego (dalej: DFG) oraz nowych regulacji dotyczących mieszkaniowych rachunków powierniczych nadal występują problemy związane z niewystarczającą przejrzystością rynku deweloperskiego, trudnościami w dochodzeniu roszczeń przez nabywców oraz praktykami ograniczającymi bezpieczeństwo konsumentów.

W uzasadnieniu podkreślono również dynamiczny wzrost liczby umów deweloperskich oraz wartości środków objętych ochroną DFG. Według danych przywołanych przez projektodawcę suma środków objętych ochroną DFG przekroczyła 69,5 mld zł, natomiast liczba nabywców objętych ochroną osiągnęła ok. 144,4 tys. osób.

Projektodawca wskazuje również, że kupujący nadal mają ograniczony dostęp do uporządkowanych i wiarygodnych informacji dotyczących działalności deweloperów, historii inwestycji, opóźnień realizacyjnych czy przypadków naruszeń praw konsumentów. W konsekwencji decyzje zakupowe są często podejmowane w oparciu o informacje niepełne albo marketingowe. Jednym z głównych celów projektu ma być zatem zwiększenie transparentności rynku mieszkaniowego oraz ograniczenie asymetrii informacyjnej pomiędzy deweloperem a konsumentem.

Rozszerzenie funkcjonalności Portalu DOM

Jednym z najważniejszych elementów projektu jest rozbudowa Portalu DOM. Projekt przewiduje, że portal będzie gromadził i udostępniał nie tylko informacje o cenach transakcyjnych mieszkań, ale również dane dotyczące działalności deweloperów i realizowanych inwestycji.

W Portalu DOM mają być publikowane m.in. informacje dotyczące:

Projektodawca podkreśla, że rozwiązanie to ma umożliwić nabywcom łatwiejszą ocenę wiarygodności dewelopera przed zawarciem umowy oraz zwiększyć przejrzystość rynku mieszkaniowego.

Szkolenia zakresu prawa budowlanego i nieruchomości – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Nowe obowiązki informacyjne deweloperów

Projekt rozszerza katalog informacji, które deweloper będzie zobowiązany publikować na swojej stronie internetowej. Obowiązkowe ma być m.in. udostępnianie rzutu lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego wraz z powierzchnią poszczególnych pomieszczeń i pomieszczeń przynależnych.

Nowelizacja przewiduje również nowe obowiązki dotyczące materiałów reklamowych i wizualizacji inwestycji. Jeżeli deweloper będzie posługiwał się wizualizacją wygenerowaną komputerowo lub przy użyciu sztucznej inteligencji, będzie zobowiązany do wyraźnego oznaczenia, że materiał ma charakter poglądowy. Analogiczny obowiązek ma dotyczyć zdjęć przedstawiających inne inwestycje niż oferowana nieruchomość.

Celem tych zmian ma być ograniczenie praktyk mogących wprowadzać konsumentów w błąd co do rzeczywistego standardu, wyglądu lub lokalizacji inwestycji.

Zakaz waloryzacji ceny na niekorzyść nabywcy

Projekt przewiduje dodanie w ustawie z 20.5.2021 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 695) nowego art. 36a, zgodnie z którym cena lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego nie będzie mogła podlegać waloryzacji na niekorzyść nabywcy po zawarciu umowy. Postanowienia umowne przewidujące taką waloryzację mają być nieważne.

Projektodawca wskazuje, że ryzyko wzrostu kosztów inwestycji powinno obciążać profesjonalnego uczestnika rynku, czyli dewelopera, a nie konsumenta. Nowe przepisy mają zapewnić nabywcom większą stabilność i przewidywalność kosztów zakupu nieruchomości.

Ochrona nabywców przed likwidacją spółek celowych

Projekt przewiduje rozwiązania mające ograniczyć praktykę likwidowania spółek celowych realizujących inwestycje mieszkaniowe przed upływem okresu rękojmi.

W przypadku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiedzialność z tytułu rękojmi ma przechodzić na wspólników spółki po jej rozwiązaniu. Natomiast rozwiązanie spółki akcyjnej albo prostej spółki akcyjnej realizującej inwestycję deweloperską ma być możliwe dopiero po upływie 5 lat od dnia przeniesienia własności nieruchomości na nabywcę.

Projektodawca uzasadnia te zmiany koniecznością zapewnienia realnej możliwości dochodzenia roszczeń z tytułu wad nieruchomości przez cały okres rękojmi.

Zmiany dotyczące opłaty rezerwacyjnej i odbioru lokalu

Projekt zakłada zwiększenie ochrony nabywców również na etapie rezerwacji nieruchomości. W przypadku niewykonania przez dewelopera obowiązków wynikających z umowy rezerwacyjnej zwrot opłaty rezerwacyjnej ma odpowiadać czterokrotności jej wysokości, a nie – jak obecnie – podwójnej wysokości opłaty.

Zmodyfikowane mają zostać także przepisy dotyczące odbioru lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego. Nabywca będzie mógł przekazać listę wad również drogą elektroniczną, natomiast deweloper albo jego przedstawiciel będzie zobowiązany uczestniczyć w odbiorze nieruchomości.

Projektodawca wskazuje, że zmiany te mają zwiększyć skuteczność dochodzenia roszczeń z tytułu wad lokalu oraz ograniczyć spory dotyczące procedury odbiorowej.

Kontrola deweloperów i mieszkaniowych rachunków powierniczych

Nowelizacja rozszerza również zakres kontroli prowadzonych przez banki przed wypłatą środków z mieszkaniowych rachunków powierniczych. Kontrole mają obejmować m.in. weryfikację zaległości podatkowych i składkowych oraz zobowiązań wobec wykonawców, nabywców i DFG.

Projekt przewiduje ponadto obowiązek każdorazowej kontroli dewelopera przed wypłatą środków z rachunku powierniczego, a nie wyłącznie przy zakończeniu określonych etapów inwestycji.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacji i obecnie podlega opiniowaniu. Zgodnie z brzmieniem projektu, ustawa co do zasady wejdzie w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

NSA o granicach przetwarzania danych potencjalnych spadkobierców

Stan faktyczny

Sprawa dotyczyła skargi wniesionej do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych przez osobę, której dane były przetwarzane przez spółkę windykacyjną oraz fundusz sekurytyzacyjny w związku z dochodzeniem wierzytelności po zmarłej dłużniczce. Podmioty te uznały skarżącego za spadkobiercę zmarłej i kierowały wobec niego działania związane z dochodzeniem długu. Skarżący zakwestionował jednak legalność przetwarzania jego danych osobowych oraz wniósł o ich usunięcie.

Jak wynikało z ustaleń Prezesa UODO, fundusz nabył wierzytelność od banku na podstawie umowy cesji, a następnie – po uzyskaniu informacji o śmierci dłużniczki – podjął działania zmierzające do ustalenia kręgu potencjalnych spadkobierców. W toku tych czynności pozyskano m.in. wypis aktu notarialnego obejmującego protokół oświadczenia o przyjęciu spadku wprost złożonego przez skarżącego. Zakres przetwarzanych danych obejmował m.in. imię i nazwisko, numer PESEL, adres zamieszkania oraz dane dokumentu tożsamości. Administratorzy wskazywali, że podstawą przetwarzania był art. 6 ust. 1 lit. f  rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), a więc prawnie uzasadniony interes polegający na dochodzeniu wierzytelności.

Prezes UODO nie podzielił tej argumentacji. Organ uznał, że ani fundusz, ani współpracująca z nim spółka nie dysponowali skuteczną podstawą prawną pozwalającą na przetwarzanie danych osobowych skarżącego w celu windykacji należności. W ocenie Organu samo ustalenie pokrewieństwa ze zmarłą dłużniczką oraz uzyskanie informacji o złożeniu oświadczenia o przyjęciu spadku nie było wystarczające do uznania skarżącego za osobę odpowiedzialną za zobowiązanie.

Prezes UODO podkreślił, że podmioty prywatne nie posiadają kompetencji do samodzielnego ustalania kręgu spadkobierców. Uprawnienie takie przysługuje wyłącznie sądowi powszechnemu w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku albo notariuszowi sporządzającemu akt poświadczenia dziedziczenia. Organ zwrócił uwagę, że dopiero formalne stwierdzenie nabycia spadku usuwa wszelkie wątpliwości co do tego, kto oraz w jakim zakresie odpowiada za zobowiązania spadkowe.

W konsekwencji Prezes UODO nakazał obu podmiotom usunięcie danych osobowych skarżącego na podstawie art. 58 ust. 2 lit. g RODO, uznając, że brak jest przesłanki legalizującej dalsze przetwarzanie danych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Rozstrzygnięcie WSA w Warszawie

Decyzja została zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Skarżące podmioty argumentowały, że zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą na spadkobierców z chwilą śmierci spadkodawcy. Wskazywano, że nabycie spadku następuje ex lege, zaś postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku ma jedynie charakter deklaratoryjny. Zdaniem skarżących oznaczało to, że już od chwili śmierci dłużniczki możliwe było kierowanie działań windykacyjnych wobec jej spadkobiercy, a tym samym istniała podstawa do przetwarzania jego danych osobowych.

Podmioty podnosiły również, że skarżący złożył oświadczenie o przyjęciu spadku wprost, co – ich zdaniem – definitywnie przesądzało o jego statusie jako spadkobiercy. W ocenie skarżących przetwarzanie danych było niezbędne do realizacji uzasadnionego interesu administratora, obejmującego m.in. kierowanie wezwań do zapłaty, prowadzenie postępowań sądowych oraz podejmowanie działań egzekucyjnych.

WSA w Warszawie oddalił jednak skargi i w całości podzielił stanowisko Prezesa UODO. Sąd uznał, że choć nabycie spadku rzeczywiście następuje z mocy prawa z chwilą śmierci spadkodawcy, to dla potrzeb dochodzenia wierzytelności konieczne jest formalne potwierdzenie statusu spadkobiercy.

Sąd wyraźnie odróżnił cywilnoprawny skutek przejścia praw i obowiązków majątkowych od możliwości legalnego przetwarzania danych osobowych konkretnej osoby. W uzasadnieniu podkreślono, że „nabycie spadku z mocy prawa w chwili śmierci spadkodawcy jest czym innym od sądowego stwierdzenia nabycia spadku, bez którego wierzyciel nie może egzekwować długu”.

WSA zaakceptował również pogląd Prezesa UODO, zgodnie z którym podmioty prywatne nie są uprawnione do samodzielnego ustalania kręgu spadkobierców. Sąd wskazał, że w sytuacji braku formalnego potwierdzenia dziedziczenia wierzyciel powinien sam wystąpić do sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku. Dopiero uzyskanie odpowiedniego rozstrzygnięcia pozwalałoby na legalne kierowanie roszczeń wobec konkretnej osoby i przetwarzanie jej danych osobowych w tym celu.

Co istotne, Sąd uznał, że nawet protokół notarialny, obejmujący oświadczenie o przyjęciu spadku, nie przesądza jeszcze definitywnie o statusie spadkobiercy. WSA zwrócił uwagę, że dopiero postępowanie spadkowe pozwala ustalić, czy nie istnieją inne podstawy dziedziczenia, w tym testament wyłączający dziedziczenie ustawowe.

W ocenie Sądu brak formalnego stwierdzenia nabycia spadku oznaczał, że administratorzy nie wykazali istnienia prawnie uzasadnionego interesu w rozumieniu art. 6 ust. 1 lit. f RODO. Tym samym dalsze przetwarzanie danych osobowych skarżącego było bezprawne.

Wyrok NSA

Stanowisko to zostało następnie potwierdzone przez Naczelny Sąd Administracyjny, który 8.4.2026 r. oddalił skargę kasacyjną. NSA utrzymał tym samym linię orzeczniczą przyjętą przez Prezesa UODO i WSA w Warszawie.

Komentarz

Znaczenie omawianego rozstrzygnięcia wykracza poza samą sprawę indywidualną. Orzeczenie wyznacza bowiem istotne granice dla praktyki windykacyjnej prowadzonej wobec osób potencjalnie dziedziczących po zmarłych dłużnikach. Sądy administracyjne wyraźnie wskazały, że interes ekonomiczny wierzyciela nie może samodzielnie uzasadniać przetwarzania danych osobowych krewnych zmarłego, jeżeli brak jest formalnego potwierdzenia ich odpowiedzialności za zobowiązanie.

W praktyce oznacza to konieczność większego wykorzystania instrumentów prawa spadkowego przed rozpoczęciem działań windykacyjnych. Wierzyciele powinni w pierwszej kolejności dążyć do ustalenia następstwa prawnego po zmarłym dłużniku w drodze postępowania sądowego albo notarialnego. Dopiero po uzyskaniu formalnego potwierdzenia statusu spadkobiercy możliwe będzie bezpieczne oparcie przetwarzania danych osobowych na przesłance prawnie uzasadnionego interesu.

Orzeczenie może mieć również znaczenie dla oceny innych procesów przetwarzania danych opartych na przypuszczalnej relacji prawnej. Sądy przyjęły bowiem, że administrator powinien dysponować konkretną i zweryfikowaną podstawą pozwalającą na identyfikację osoby jako podmiotu odpowiedzialnego za określone zobowiązanie. Samo prawdopodobieństwo istnienia takiej relacji może okazać się niewystarczające z perspektywy standardów wynikających z RODO.

Wyrok NSA z 8.4.2026 r., III OSK 875/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź