W 2020 r. Wójt Gminy G. określił spółce z o.o. wysokość zobowiązania w podatku od nieruchomości za 2019 r. na poziomie blisko 194 tys. zł. Podatek obejmował grunty, budynki oraz budowle związane z działalnością gospodarczą, opodatkowane według stawek właściwych dla tej kategorii majątku. Spółka próbowała zakwestionować tę decyzję w zwykłym toku instancyjnym, jednak jej odwołanie zostało wniesione po terminie, co przesądziło o jego bezskuteczności. Stanowisko organu odwoławczego w tym zakresie zostało następnie potwierdzone prawomocnym wyrokiem z 2021 r.
Spółka nie złożyła jednak broni i w kolejnych latach podejmowała dalsze próby wzruszenia rozstrzygnięcia. W 2022 r. złożyła wniosek o zmianę decyzji w trybie art. 254 § 1 ustawy z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 622; dalej: OrdPU), który jednak nie został uwzględniony ani przez organ I instancji, ani przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO). Skarga do sądu administracyjnego w tej sprawie została odrzucona. Dopiero w 2023 r. spółka zdecydowała się sięgnąć po nadzwyczajny tryb stwierdzenia nieważności decyzji ostatecznej, powołując się na jedną z przesłanek z art. 247 § 1 OrdPU.
Elementy konieczne decyzji
Istotą zarzutu było twierdzenie, że decyzja z 2020 r. w ogóle nie została prawidłowo podpisana. Podpis wójta miał – według spółki – charakter nieczytelnego „zygzakowatego” znaku, który nie pozwalał na identyfikację osoby podpisującej. W ocenie spółki brak własnoręcznego, czytelnego podpisu oznaczał brak jednego z elementów koniecznych decyzji określonych w art. 210 § 1 pkt 8 OrdPU, co powinno skutkować jej nieważnością. Spółka próbowała zakwalifikować tę wadę jako „rażące naruszenie prawa” (art. 247 § 1 pkt 3 OrdPU) lub jako przypadek niewykonalności decyzji (art. 247 § 1 pkt 6 OrdPU). SKO nie podzieliło tej argumentacji. Wskazało, że przepisy nie wymagają, aby podpis był czytelny, ani aby zawierał wszystkie litery imienia i nazwiska. Kluczowe jest natomiast, by możliwa była identyfikacja osoby podpisującej. W analizowanej decyzji podpis znajdował się obok pieczęci urzędowej zawierającej imię, nazwisko i stanowisko wójta, co – zdaniem organu – pozwalało bez wątpliwości ustalić autora podpisu. W konsekwencji nie doszło do naruszenia art. 210 § 1 pkt 8 OrdPU, a tym bardziej do naruszenia „rażącego” w rozumieniu art. 247 § 1 tej ustawy.
Po wniesieniu skargi sprawa trafiła ponownie do WSA w Łodzi, który podtrzymał stanowisko organów administracji. Sąd szczegółowo odniósł się do pojęcia „rażącego naruszenia prawa”. Wskazał, że chodzi o naruszenie oczywiste, jednoznaczne i poważne – takie, które pozostaje w wyraźnej sprzeczności z treścią przepisu i nie budzi wątpliwości interpretacyjnych. Tymczasem spór dotyczący formy podpisu – czy powinien być czytelny, czy wystarczy parafa – ma charakter ocenny i niejednoznaczny, czego dowodzi istniejące orzecznictwo. Już z tego powodu nie może stanowić podstawy do stwierdzenia nieważności decyzji. WSA zwrócił również uwagę na pewną niespójność argumentacji skarżącej. Z jednej strony twierdziła ona, że decyzja nie istnieje z powodu braku podpisu, z drugiej zaś domagała się stwierdzenia jej nieważności, co zakłada istnienie aktu prawnego w obrocie.
Sąd wskazał, że brak podpisu rzeczywiście mógłby oznaczać nieistnienie decyzji, ale wówczas tryb „nieważnościowy” nie miałby zastosowania. Skoro jednak spółka sama przyjęła, że decyzja funkcjonuje, należało ocenić jedynie, czy występuje kwalifikowana wada, czego w tej sprawie nie stwierdzono. W ocenie sądu podpis wójta – choć nieczytelny i mający formę parafy – spełniał swoją funkcję. Był złożony osobiście przez organ, opatrzony pieczęcią z pełnymi danymi identyfikacyjnymi i pozwalał na jednoznaczne ustalenie autora. Co więcej, sąd zauważył, że podpis wójta jako osoby publicznej może być rozpoznawalny nawet w formie uproszczonej. W takich warunkach nie sposób mówić o oczywistym naruszeniu prawa.
Wyrok NSA
Spółka wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego i wskazała w niej na nowy, istotny zarzut materialnoprawny. Dotyczył on błędnej oceny, że nieruchomości pozostawały związane z działalnością gospodarczą, mimo że działalność ta została formalnie zawieszona już w lutym 2018 r. Zdaniem skarżącej oznaczało to oczywistą sprzeczność z art. 1a ust. 1 pkt 3 ustawy z 12.1.1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 707; dalej: PodLokU), a w konsekwencji – wystąpienie przesłanki rażącego naruszenia prawa w rozumieniu art. 247 § 1 pkt 3 OrdPU.
NSA w wyroku z 6.2.2026 r., III FSK 777/25, Legalis, oddalił skargę. Sąd jednoznacznie wskazał, że zawieszenie działalności nie prowadzi do jej definitywnego zakończenia ani do utraty statusu przedsiębiorcy. Podmiot nadal funkcjonuje w obrocie prawnym, a jego byt prawny – w tym podatkowy – pozostaje niezmieniony. Konsekwencją takiej interpretacji było uznanie, że samo zawieszenie działalności nie wyklucza możliwości opodatkowania nieruchomości według zasad właściwych dla majątku związanego z działalnością gospodarczą. NSA podkreślił, że art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU – w brzmieniu obowiązującym w 2019 r. – obejmował swoim zakresem nieruchomości pozostające w posiadaniu przedsiębiorcy. W tym zakresie sąd odniósł się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, SK 13/15, Legalis, który zakwestionował automatyczne utożsamianie samego faktu posiadania nieruchomości przez przedsiębiorcę z ich związkiem z działalnością gospodarczą. NSA wyjaśnił jednak, że orzeczenie to miało charakter interpretacyjny – eliminowało jedynie niekonstytucyjną wykładnię przepisu, nie zaś sam przepis.
W rezultacie aby uznać nieruchomość za związaną z działalnością gospodarczą, konieczne jest ustalenie, że jest ona faktycznie wykorzystywana lub przynajmniej potencjalnie może być wykorzystywana do prowadzenia działalności. NSA doszedł także do wniosku, że spółka pozostawała właścicielem oraz użytkownikiem wieczystym szeregu nieruchomości, które – mimo zawieszenia działalności – nie utraciły potencjalnej funkcji gospodarczej. Argument o ich faktycznym niewykorzystywaniu, a nawet o technicznej degradacji, nie został uznany za wystarczający. Sąd wskazał, że brak bieżącego używania nie przekreśla opcji przyszłego wykorzystania w działalności gospodarczej, a to właśnie ona ma znaczenie na gruncie art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU.
Sąd odniósł się również do zarzutów dotyczących postępowania dowodowego. Podkreślił, że organy podatkowe oparły ustalenia m.in. na operacie szacunkowym sporządzonym przez biegłego, który nie został skutecznie zakwestionowany przez stronę. Skarżąca miała możliwość zapoznania się z materiałem dowodowym oraz zgłoszenia zastrzeżeń, jednak z niej nie skorzystała. W tej sytuacji nie można było mówić o naruszeniu zasad postępowania dowodowego ani o dowolności ustaleń organu. NSA rozpoznał również zarzut dotyczący braku prawidłowego podpisu pod decyzją podatkową, lecz – podobnie jak sąd I instancji – uznał go za niezasadny.
Podsumowując, NSA przyjął, że ani zawieszenie działalności gospodarczej, ani podnoszone przez skarżącą uchybienia formalne nie prowadzą do uznania decyzji podatkowej za nieważną. W szczególności nie zachodzi przesłanka „rażącego naruszenia prawa” z art. 247 § 1 OrdPU, ponieważ interpretacja przepisów dotyczących związku nieruchomości z działalnością gospodarczą nie ma charakteru jednoznacznego i oczywistego.
Wyrok NSA z 6.2.2026 r., III FSK 777/25 , Legalis
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →