Pies przyjacielem księgowego, fiskus to potwierdza

O interpretację wystąpił właściciel biura księgowego, które prowadzi w domku jednorodzinnym. Przechowuje w nim ważne dokumenty, sprzęt komputerowy, specjalistyczne oprogramowanie. W czasie wyjazdów do klientów dom zostaje bez opieki, a działka, na której stoi, jest nieogrodzona i sąsiaduje z lasem. Księgowy obawia się włamania i utraty cennych, związanych z prowadzeniem biura rzeczy. Dlatego kupił psa rasy boerboel.

Czy nadaje się do chronienia biura? Zgodnie z portalem psy.pl jest to osobnik krzepki i masywny, doskonały stróż i dobry obrońca. Księgowy też tak uważa, dodatkowo chce mu wykupić specjalistyczne szkolenie. Pies nauczy się na nim prawidłowej oceny niebezpiecznych sytuacji oraz właściwych reakcji.

Ordynacja podatkowa. Komentarz 2021. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czy wydatki na czworonoga można rozliczyć w podatkowych kosztach? Właściciel biura kupił go za 5 tys. zł, miesięcznie płaci około 300 zł na jego utrzymanie. Opłata za każdy etap kursu (planuje dwa) wynosi 2,4 tys. zł.

Księgowy argumentuje, że inwestycja w psa gwarantuje bezpieczne funkcjonowanie jego firmy. Jest więc spełniony warunek z przepisu mówiącego o kosztach, czyli art. 22 ust. 1 ustawy o PIT – wydatki są poniesione w celu zabezpieczenia źródła przychodów.

Co na to fiskus? Zgodził się ze stanowiskiem księgowego. Potwierdził, że może rozliczyć w podatkowych kosztach wydatki na zakup, utrzymanie i wyszkolenie psa, który w biurze pełni funkcję stróża.

To niejedyna korzystna dla księgowych interpretacja. Wcześniejsza dotyczy właścicielki biura rachunkowego. Posiada dwa psy, ale nie jest pewna ich reakcji na zagrożenie. Dlatego chce kupić owczarka niemieckiego, który ma sprawdzoną psychikę. Dzięki niemu będzie się czuła bezpiecznie, podobnie jak jej klienci. Dodatkowym argumentem jest to, że w biurze pracują same kobiety, co może zachęcać potencjalnych przestępców do napadu. Fiskus zgodził się, że wydatki związane z wykorzystywaniem psa do celów służbowych mogą być podatkowym kosztem.

W innej interpretacji skarbówka potwierdziła, że pies (tym razem terier, uchodzący za bardzo odważnego) przyda się przedsiębiorcy z branży transportowej. Wydatki na jego zakup, szkolenie, jedzenie, opiekę weterynaryjną oraz strzyżenie można rozliczyć w firmowych kosztach.

Numer interpretacji: 0113-KDIPT2-1.4011.757.2021.2.ISL

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Czy polski przedsiębiorca to „poszkodowany”?

Stan faktyczny

Powództwa zostały wytoczone przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia przez T. (polski przedsiębiorca) oraz D. (sp. z o.o. z siedzibą w Polsce) przeciwko G. (zakład ubezpieczeń z siedzibą w Danii). W sprawach tych T. i D. dochodzą odszkodowania z tytułu szkód powstałych wskutek wypadków drogowych, które miały miejsce w Polsce w 2017 r., a których sprawcy są ubezpieczeni przez G.

T. jest przedsiębiorcą, zawodowo zajmującym się działalnością związaną z oceną ryzyka i szacowaniem poniesionych szkód, który na mocy umowy przelewu wierzytelności nabył roszczenie o odszkodowanie od poszkodowanego w wyniku wypadku drogowego. D. prowadzi w Polsce warsztat samochodowy oferujący naprawy pojazdów oraz usługę wynajmu samochodów zastępczych. Spółka ta również nabyła roszczenie odszkodowawcze od poszkodowanego w wypadku drogowym. Do zakresu głównej działalności D. nie należy natomiast nabywanie roszczeń odszkodowawczych w celu ich dochodzenia przed sądem.

G. podnosił zarzut braku jurysdykcji polskich sądów, a w szczególności sądu odsyłającego. Twierdził, że T. i D. nie mogą korzystać z przyznanej „poszkodowanym” szczególnej ochrony, jaką stanowi forum actoris, gdyż zawodowo zajmują się oni dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych od ubezpieczycieli.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Stanowisko TSUE

Poszkodowany

W sekcji 3 rozdziału II (art. 10– art. 16) rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1215/2012 z 12.12.2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE L z 2012 r. Nr  351, s. 1) zatytułowanej „Jurysdykcja w sprawach dotyczących ubezpieczenia”, ustanowiono autonomiczny system podziału jurysdykcji w sprawach dotyczących ubezpieczenia. Zgodnie z art. 13 ust. 2 rozporządzenia 1215/2012/UE – przepisy art. 10– art. 12 rozporządzenia 1215/2012/UE mają zastosowanie do powództw wytoczonych przez poszkodowanego bezpośrednio przeciwko ubezpieczycielowi, jeżeli takie bezpośrednie powództwo jest dopuszczalne.

Zgodnie z motywem 18 rozporządzenia 1215/2012/UE celem sekcji 3 rozdziału II jest ochrona słabszej strony umowy za pomocą przepisów jurysdykcyjnych dla niej bardziej korzystnych niż przepisy ogólne. Trybunał podkreślił, że taki cel oznacza, że stosowania szczególnych przepisów jurysdykcyjnych przewidzianych w tej sekcji nie można rozszerzyć na osoby, względem których ta ochrona nie jest uzasadniona. Trybunał wskazał, że w świetle m.in. wyroku w sprawie CNP (wyrok TSUE z 20.5.2021 r., C-913/19, Legalis) oraz okoliczności, iż T. prowadzi działalność zawodową w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych z tytułu ubezpieczenia jako cesjonariusz na mocy umowy przelewu tych wierzytelności, sąd odsyłający słusznie założył, że nie można było uznać go za słabszą stronę w stosunku do ubezpieczyciela sprawcy spornego wypadku drogowego, w związku z czym nie może korzystać on ze szczególnej ochrony, jaką stanowi forum actoris (wyrok TSUE z 31.1.2018 r., C-106/17, Hofsoe, Legalis). Sąd odsyłający wskazał, że w Polsce powszechną praktyką jest, iż to podmioty świadczące owe usługi dochodzą następnie odszkodowania bezpośrednio od ubezpieczyciela sprawcy w miejsce poszkodowanego, od którego nabyły wierzytelność w zamian za świadczone przez ów podmiot usługi naprawy lub wynajmu pojazdów. Polski rządy wskazywał, że stosując taki model gospodarczy, owi usługodawcy czerpią z niego w sposób trwały dochody i nawiązują w związku z tym ścisłe więzi z sektorem ubezpieczeń, co – z tego względu – nie pozwala na uznanie ich za stronę słabszą, która powinna być chroniona przez przepisy jurysdykcyjne dla niej bardziej korzystne niż przepisy ogólne. Trybunał dodał, że w tej kwestii nie mają znaczenia okoliczności powoływane przez D., które wskazują na to, że posiada ona jedynie ograniczone zasoby finansowe i stosownie do których realizowane przez nią dochodzenie roszczeń odszkodowawczych z tytułu ubezpieczenia stanowi jedynie sposób uzyskiwania wynagrodzenia za świadczone usługi. W ocenie TSUE dokonywanie w każdym przypadku zindywidualizowanej oceny kwestii, czy takiego profesjonalnego uczestnika obrotu można uznać za „stronę słabszą”, co warunkuje uznanie go za objętego zakresem pojęcia „poszkodowanego” w rozumieniu art. 13 ust. 2 rozporządzenia 1215/2012/UE, powodowałoby bowiem ryzyko podważenia pewności prawa i byłoby sprzeczne z celem ustanowionym w motywie 15 rozporządzenia 1215/2012/UE. A mianowicie zgodnie z tym motywem  przepisy o jurysdykcji powinny być w wysokim stopniu przewidywalne (wyrok Hofsoe, pkt 45).

Trybunał orzekł już, że okoliczność, iż profesjonalny uczestnik obrotu prowadzi swoją działalność w ramach małej struktury organizacyjnej, nie może prowadzić do uznania, że chodzi o stronę uznawaną za słabszą aniżeli ubezpieczyciel sprawcy przedmiotowego wypadku drogowego (wyrok Hofsoe, pkt 45). Ponadto rozwiązanie takie jest spójne z zasadą, w myśl której odstępstwa od zasady jurysdykcji sądu miejsca zamieszkania lub siedziby pozwanego są dopuszczalne jedynie w drodze wyjątku i podlegają one wykładni ścisłej.

Trybunał orzekł, że art. 13 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 1 lit. b) rozporządzenia 1215/2012/UE należy interpretować w ten sposób, iż nie może na niego powołać się spółka, która – w zamian za usługi świadczone na rzecz bezpośrednio poszkodowanego w wypadku drogowym w związku z wynikłą z niego szkodą – nabyła od niej roszczenie o wypłatę odszkodowania z tytułu ubezpieczenia w celu dochodzenia zaspokojenia owego roszczenia od ubezpieczyciela sprawcy tego wypadku, nie prowadząc przy tym działalności związanej z profesjonalnym obrotem w zakresie dochodzenia takich roszczeń.

Stosowanie art. 7 pkt 2 rozporządzenia 1215/2012/UE

Zdaniem Trybunału ponieważ ani T., ani D. nie można uznać za strony słabsze w stosunku do D., to nie mogą oni powoływać się na przepis art. 12 rozporządzenia 1215/2012/UE.

Przepis art. 7 pkt 2 rozporządzenia 1215/2012/UE przewiduje jurysdykcję szczególną w sprawach, których przedmiotem jest czyn niedozwolony lub czyn podobny do czynu niedozwolonego, umożliwiając powodowi wytoczenie powództwa przed sąd miejsca, gdzie nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę. Trybunał uznał już, że w przypadku gdy sekcja 3 rozdziału II rozporządzenia 1215/2012/UE nie ma zastosowania do roszczenia ze względu na brak występowania strony słabszej w stosunku do strony przeciwnej, to roszczenie może być objęte zakresem szczególności art. 7 pkt 2 rozporządzenia 1215/2012/UE, nawet w sytuacji sporu w dziedzinie ubezpieczeń, o ile spełnione są ustanowione w tym przepisie przesłanki jego stosowania (wyrok CNP, pkt 46). W konsekwencji Trybunał orzekł, że ten przepis należy interpretować w ten sposób, że może na niego powołać się profesjonalny uczestnik obrotu, który nabył na podstawie umowy przelewu wierzytelność od poszkodowanego w wypadku drogowym w celu wytoczenia przed sądy państwa członkowskiego miejsca zdarzenia wywołującego szkodę powództwa z tytułu czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego przeciwko ubezpieczycielowi sprawcy tego wypadku drogowego, który to ubezpieczyciel ma siedzibę na terytorium innego państwa członkowskiego niż państwo członkowskie miejsca nastąpienia zdarzenia wywołującego szkodę, pod warunkiem że spełnione są przesłanki stosowania tego przepisu, czego zweryfikowanie należy do sądu odsyłającego.

Co do zasady, cesjonariusz, który wstąpił w prawa poszkodowanego (por. art. 509 § 2 KC) i który sam może zostać uznany za słabszą stronę, powinien mieć możliwość skorzystania ze szczególnych przepisów jurysdykcyjnych określonych w art. 11 ust. 1 lit. b) w zw. z art. 13 ust. 2 rozporządzenia 1215/2012/UE (por. art. 822 ust. 4  KC). Interpretując te przepisy TSUE konsekwentnie prezentuje stanowisko, że  szczególna ochrona nie jest uzasadniona w stosunkach między profesjonalnymi uczestnikami obrotu w sektorze ubezpieczeń, tzn. wśród których żadnego nie można uznać za znajdującego się w słabszej pozycji w stosunku do drugiego. W niniejszej sprawie Trybunał nie uznał również argumentu dotyczącego dysponowania przez takiego cesjonariusza ograniczonymi zasobami finansowymi lub ubocznego charakteru działalności związanej z dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych z tytułu ubezpieczenia. W ocenie TSUE nakładałoby to każdorazowo na sąd krajowy  konieczność dokonywania zindywidualizowanej oceny takiego podmiotu pod kątem kwalifikacji jako „słabszej strony” (a w konsekwencji poszkodowanego). Z prezentowanego wyroku wynika, że taka ocena naruszałby zasadę pewności prawa i wysokiej przewidywalności przepisów jurysdykcyjnych.

Jednakże Trybunał nie wykluczył, że w analizowanej sprawie zostały spełnione przesłanki zastosowania podstawy jurysdykcji szczególnej ustanowionej w art. 7 pkt 2 rozporządzenia 1215/2012/UE. Oznaczałoby to, że duński ubezpieczyciel sprawcy przedmiotowego wypadku drogowego mógłby zostać pozwany przed polski sąd, jako sąd miejsca, gdzie nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Jednakże Trybunał wskazał, że szczegółowa ocena należy do sądu odsyłającego. Ponadto Trybunał zaznaczył również, że polski sąd powinien również zweryfikować, czy inny przepis rozporządzenia 1215/2012/UE regulujący jurysdykcję szczególną nie maiłby zastosowania, taki jak np. art. 7 pkt 5 rozporządzenia 1215/2012/UE. W praktyce dopiero gdy polski sąd wykluczy powyższe podstawy, to powództwa wytoczone przez polskich przedsiębiorców powinny być wniesione do duńskiego sądu, właściwego ze względu na siedzibę ubezpieczyciela.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Zakres kompetencji rady nadzorczej w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością

Skarga do WSA w Gorzowie Wielkopolskim

Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim (dalej: Sąd I instancji) wpłynęła skarga I.Ł. (dalej: Skarżąca) na bezczynność Burmistrza (dalej: Burmistrz lub Organ) w przedmiocie rozpatrzenia skargi. W odpowiedzi na skargę Burmistrz podał, że Skarżąca wniosła do Organu skargę na postępowanie Prezesa Przedsiębiorstwa Komunalnego „[…]” Sp. z o. o. (dalej: Spółka). Skargę tę Organ przesłał do rady nadzorczej Spółki jako organu kontrolnego, celem załatwienia jej zgodnie z kompetencjami, kierując się przy tym art. 213 ustawy z 15.9.2000 r. Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1526, dalej: KSH). Wobec powyższego Organ podkreślił, że w sprawie nie może być mowy o jego bezczynności.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Skarga na bezczynność organu

Zdaniem Sądu I instancji, w niniejszej sprawie, w pierwszej kolejności należy wskazać, że z bezczynnością mamy do czynienia w sytuacji, w której dany podmiot, mimo ciążącego na nim obowiązku, w terminie ustalonym przez obowiązujące przepisy, nie podjął jakichkolwiek czynności w sprawie lub gdy wprawdzie prowadził postępowanie w sprawie, lecz nie zakończył go wydaniem w terminie stosownego aktu lub nie podjął właściwej czynności. Wniesienie skargi na tak rozumianą bezczynność jest uzasadnione nie tylko w razie niedotrzymania terminu załatwienia sprawy, ale także i w przypadku odmowy wydania aktu mimo istnienia w tym względzie ustawowego obowiązku, choćby organ mylnie ocenił, że załatwienie sprawy nie wymaga wydania aktu. W szczególności, nie ma znaczenia czy bezczynność została spowodowana zawinionym albo też niezawinionym opóźnieniem organu, czy też związana jest z przeświadczeniem, że stosowny akt lub czynność w ogóle nie powinny zostać wydane lub dokonane.

Istota sporu

W świetle powyższego, Sąd I instancji wskazał, że w niniejszej sprawie rozważenia wymagała kwestia ewentualnego obowiązku Burmistrza merytorycznego rozpoznania skargi Skarżącego na postępowanie Prezesa Spółki.

Rada nadzorcza spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i jej kompetencje

W pierwszej kolejności należy – w ocenie Sądu I instancji – zauważyć, że zgodnie z art. 219 § 1 KSH, funkcjonująca w spółce prawa handlowego rada nadzorcza sprawuje stały nadzór nad działalnością spółki we wszystkich dziedzinach jej działalności. Do szczególnych obowiązków rady nadzorczej należy natomiast ocena sprawozdań, o których mowa w art. 231 § 2 pkt 1 KSH, w zakresie ich zgodności z księgami i dokumentami, jak i ze stanem faktycznym, oraz wniosków zarządu dotyczących podziału zysku albo pokrycia straty, a także składanie zgromadzeniu wspólników corocznego pisemnego sprawozdania z wyników tej oceny (art. 219 § 3 KSH). W celu wykonania swoich obowiązków rada nadzorcza może badać wszystkie dokumenty spółki, żądać od zarządu i pracowników sprawozdań i wyjaśnień oraz dokonywać rewizji stanu majątku spółki (art. 219 § 4 KSH). Wyliczenie obowiązków rady nadzorczej zamieszczone w powyższym przepisie ma charakter jedynie przykładowy. W związku z tym, że organ ten sprawuje stały nadzór nad działalnością spółki przyjąć trzeba, jak wskazuje doktryna, że wszyscy, którzy uczestniczą w podejmowaniu czynności w spółce, podlegają nadzorowi rady. Zatem również czynności podejmowane przez prezesa spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w ramach działalności tej spółki, podlegają nadzorowi rady nadzorczej. 

Rozstrzygnięcie WSA w Gorzowie Wielkopolskim

Zdaniem Sądu I instancji, słusznie zatem Burmistrz zdecydował o przekazaniu wniesionej przez Skarżącą skargi na postępowanie prezesa Spółki radzie nadzorczej tej Spółki. Żaden z przepisów obowiązującego prawa nie przyznaje bowiem Burmistrzowi kompetencji do prowadzenia postępowania administracyjnego w żądanym przez Skarżącą zakresie, a tym bardziej do zakończenia go orzeczeniem administracyjnym o charakterze władczym. Innymi słowy, rozpatrzenie skargi wniesionej do organu administracji publicznej nie mogło zakończyć się wydaniem decyzji administracyjnej, postanowienia, czy też innego aktu lub czynności, którego legalność mogłaby podlegać kontroli sądu administracyjnego na podstawie art. 3 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325, dalej: PostAdmU), zakreślającego zamknięty katalog aktów i czynności administracyjnych należących do właściwości sądów administracyjnych.

Mając powyższe na uwadze, Sąd I instancji wskazał, że w orzecznictwie sądowoadministracyjnym panuje pogląd, wedle którego organowi administracji publicznej nie można postawić zarzutu bezczynności w sytuacji, gdy żaden z obowiązujących przepisów prawa nie zobowiązuje go do podjęcia stosownego rozstrzygnięcia kończącego postępowanie administracyjne w konkretnej sprawie (postanowienie WSA w Warszawie z 8.4.2016 r., I SAB/Wa 821/15, Legalis; postanowienie WSA w Olsztynie z 9.2.2010 r., II SAB/Ol 83/09, Legalis). Wobec powyższego, Sąd I instancji uznał, że wniesiona przez Skarżącą skarga na bezczynność Burmistrza w przedmiocie rozpatrzenia skargi na postępowanie prezesa Spółki jest niedopuszczalna, a w konsekwencji, na podstawie art. 58 § 1 pkt 6 PostAdmU, orzekł jak w sentencji, tj. odrzucił skargę.

Rada nadzorcza to, obok zarządu, ewentualnej komisji rewizyjnej i zgromadzenia wspólników, jeden z organów spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, którego ustanowienie przewiduje art. 213 § 1 KSH. Z kolei w art. 219 KSH – jak słusznie podniesiono w uzasadnieniu analizowanego rozstrzygnięcia WSA w Gorzowie Wielkopolskim – wskazano zakres kompetencji tego organu poprzez określenie ustawowych obowiązków członków rady nadzorczej przedmiotowej spółki kapitałowej prawa handlowego. Nadzór sprawowany przez radę nadzorczą definiowany bywa jako sprawdzanie czy badanie zgodności działania spółki z: (I) prawem, (II) umową spółki, a także z (III) interesem wspólników. Sąd I instancji orzekający w niniejszej sprawie zwrócił uwagę na zakres wykonywanego nadzoru i wskazał, podobnie jak podnosi część doktryny prawa handlowego, że rada nadzorcza wykonuje stały nadzór nad „działalnością spółki”, a nie wyłącznie nad „działalnością zarządu spółki”. W praktyce oznacza to więc, że nadzór sprawowany przez ten organ ma obejmować cały proces zarządzania, nie zaś jedynie aktywność zarządu (lub jej ewentualny brak). Przedstawiciele doktryny wskazują także, że zakresu nadzoru sprawowanego ze strony rady nadzorczej nie należy ograniczać jednie do samego przedsiębiorstwa spółki. Powinien on bowiem obejmować zarówno wszystkie dziedziny, jak i aspekty działalności podmiotu prawa handlowego, jakim jest spółka z ograniczoną odpowiedzialności. Podzielając powyższe rozważania i wnioski z nich wynikające, zarówno Burmistrz, jak i WSA w Gorzowie Wielkopolskim uznali, że skarga na postępowanie prezesa zarządu Spółki powinna trafić – zgodnie z kompetencjami – nie do organu administracji publicznej, a do rady nadzorczej tej Spółki.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Udzielenie niepełnej informacji publicznej to także bezczynność

Stan faktyczny

NSA rozpoznał sprawę ze skargi kasacyjnej wnioskodawcy od wyroku WSA w Warszawie z 12.12.2018 r., II SAB/Wa 412/18, Legalis w sprawie ze skargi na bezczynność Ministra Sprawiedliwości w przedmiocie rozpoznania wniosku o udostępnienie informacji publicznej. W punkcie 1. NSA uchylił zaskarżony wyrok w punkcie 3., a w punkcie 2. zobowiązał Ministra Sprawiedliwości do rozpoznania punktu pierwszego i drugiego wniosku w terminie 14 dni.

W przywołanym wyroku WSA, Sąd ten w punkcie 3. oddalił częściowo skargę.

Wnioskiem ze stycznia 2018 r. Skarżący zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o udostępnienie następującej informacji publicznej:

  1. Ilu sędziów sądów powszechnych od 1.8.2017 r. do chwili obecnej przestało pełnić służbę sędziowską, z jakich powodów, kiedy i w jakich sądach;
  2. Ile etatów sędziowskich w sądach powszechnych jest obecnie nieobsadzonych z podziałem na poszczególne sądy;
  3. Ilu sędziów sądów powszechnych po 1.8.2017 r. wyraziło wolę dalszego zajmowania stanowiska sędziego mimo osiągnięcia wieku stanu spoczynku, kiedy, ze wskazaniem poszczególnych sądów z jakich pochodzili sędziowie, oraz jakie było stanowisko Ministra Sprawiedliwości w sprawie dalszego zajmowania przez nich stanowiska sędziego.

Organ poinformował Skarżącego, że od 1.11.2015 r. służbę sędziowską przestało pełnić 1 300 sędziów. Liczba ta dotyczy zaprzestania służby w związku ze śmiercią, orzeczeniem sądu, orzeczeniem sądu dyscyplinarnego i zrzeczeniem się urzędu. Obwieszczenia o wolnych stanowiskach sędziowskich przedstawione do podpisu Ministrowi Sprawiedliwości dotyczą 408 stanowisk w sądach apelacyjnych, okręgowych i rejonowych.

Skarżący wniósł do WSA w Warszawie skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości w przedmiocie rozpoznania wniosku, domagając się stwierdzenia, że Minister Sprawiedliwości pozostaje w bezczynności w przedmiocie wnioskowanych informacji publicznych oraz zobowiązania go do dokonania czynności w zakresie udostępnienia informacji publicznych zgodnie z wnioskiem. Podkreślił, że pismo z odpowiedzią na wniosek nie może zostać uznane za wyczerpujące i kompleksowe udzielenie informacji na zapytanie.

W odpowiedzi na skargę Minister Sprawiedliwości wniósł o jej oddalenie.

Orzeczenie WSA

Sąd I instancji wskazał, że Minister Sprawiedliwości wprost odpowiedział na pierwsze pytanie zawarte we wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Odnośnie do drugiego pytania, dotyczącego ilości etatów sędziowskich nieobsadzonych z podziałem na poszczególne sądy, to informacja ta jest dostępna publicznie w Monitorach Polskich, w których regularnie ogłasza się informacje o naborach na wolne stanowiska sędziowskie.

W ocenie Sądu I instancji udzielenie tej informacji nie może być przedmiotem żądania w trybie ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2176; dalej: DostInfPubU). Minister Sprawiedliwości nie udzielił natomiast odpowiedzi na pytanie trzecie, dotyczące liczby sędziów sądów powszechnych, którzy po 1.8.2017 r. wyrazili wolę dalszego zajmowania stanowiska sędziego mimo osiągnięcia wieku stanu spoczynku, ze wskazaniem poszczególnych sądów z jakich pochodzili sędziowie oraz jakie było stanowisko Ministra Sprawiedliwości w sprawie dalszego zajmowania przez nich stanowiska sędziego.

Skarga kasacyjna dotyczyła wyroku w części oddalającej skargę.

Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Orzeczenie NSA

NSA wskazał, że w piśmiennictwie i orzecznictwie przyjmuje się, że bezczynność w zakresie udzielenia informacji publicznej może mieć miejsce również w przypadku udzielenia informacji innej niż taka, której oczekuje wnioskodawca, tudzież udzielenia informacji niepełnej czy chaotycznej. Właściwa realizacja wniosku o dostęp do informacji publicznej wymaga precyzyjnego udzielenia informacji na temat zawartych w nim kwestii. Nie chodzi bowiem o udzielenie jakiejkolwiek informacji, ale o przedstawienie jej w takim zakresie i w taki sposób, jaki odpowiada treści żądania. Przedstawienie informacji innej niż ta, na którą oczekuje wnioskodawca, informacji niepełnej lub też nieadekwatnej do treści wniosku, świadczy o bezczynności podmiotu zobowiązanego do udostępnienia informacji publicznej, do którego skierowano wniosek o jej udostępnienie, co uchybia regulacji zawartej w art. 13 ust. 1 DostInfPubU.

Odpowiedź lakoniczna i nieprecyzyjna

Zdaniem NSA, stanowisko Sądu I instancji co do prawidłowego załatwienia sprawy jest gołosłowne i oczywiście błędne. Wniosek został prawidłowo sformułowany, zawierał wszystkie elementy wymagane w praktyce sądowoadministracyjnej dla skutecznego wszczęcia odformalizowanego postępowania w przedmiocie dostępu do informacji publicznej. Minister Sprawiedliwości na żadnym etapie rozpoznawania wniosku nie widział potrzeby precyzowania wniosku, nie zwracał się do wnioskodawcy pisemnie, telefonicznie, lub w jakikolwiek inny sposób o wyjaśnienie treści wniosku. Nawet pobieżna analiza odpowiedzi w zestawieniu z treścią pytania, wskazuje, że odpowiedź na pierwsze pytanie ma charakter ewidentnie niepełny. Minister Sprawiedliwości przyjął arbitralnie w odpowiedzi odmienny zakres czasowy pytania aniżeli ten wynikający z wniosku. Wniosek dotyczył okresu od 1.8.2017 r., a organ przesunął granice czasową na 1.11.2015 r. Zatem pytanie i odpowiedź dotyczy różnych okresów. Na podstawie odpowiedzi nie można zatem stwierdzić, jaka liczba z ogólnej liczby 1 300 sędziów przypada na wnioskowany okres od 1.8.2017 r.

Odpowiedź nie dokonywała też podziału wnioskowanych danych wedle sformułowanych przez wnioskodawcę kryteriów. Wniosek wskazuje pewien klucz łączenia wnioskowanych informacji. Chodziło o podział informacji na konkretne sądy powszechne: rejonowe, okręgowe i apelacyjne, z określeniem ich nazwy („w jakich sądach”). Następnie chodziło o wskazanie liczby sędziów w danym sądzie z przyporządkowaniem do poszczególnych konstytucyjnych i ustawowych przesłanek zaprzestania służby („z jakich powodów”). Tymczasem odpowiedź Ministra nie mówi nic o faktycznych przyczynach zaprzestania służby, lecz wskazuje abstrakcyjne przyczyny wynikające z porządku prawnego. Nie mówi więc niczego o empirycznie weryfikowalnych faktach stanowiących istotę informacji o sprawach publicznych (np. czysto hipotetycznie: „trzech sędziów z powodu zrzeczenia się urzędu zaprzestało pełnienia służby w Sądzie Okręgowym w Gdańsku”), lecz o prawie potencjalnie odnoszącym się do takich faktów (liczba ta dotyczy „zaprzestania służby w związku ze śmiercią, orzeczeniem sądu, orzeczeniem sądu dyscyplinarnego i zrzeczeniem się urzędu”). Zatem organ całkowicie pominął strukturę odpowiedzi wynikającą z prostej egzegezy pytania numer jeden. Podał informację o znikomym walorze poznawczym, jeśli porównać ją do zakresu kompetencji Ministra Sprawiedliwości w sferze polityki kadrowej w sądach powszechnych. W rezultacie nie sposób traktować odpowiedzi Ministra na pytanie pierwsze, jako prawidłową, zgodną z zakresem żądania.

Brak odpowiedzi na pytanie

Z kolei odpowiedź Ministra na pytanie numer dwa z wniosku nie korelowała z zadanym pytaniem. Minister Sprawiedliwości poinformował o obwieszczeniach przedstawianych mu do podpisu. Tymczasem informacje zawarte w obwieszczeniu nie odpowiadają na zadane pytanie. Bowiem pytanie jest sformułowane szerzej. Chodziło w nim o wszystkie posiadane informacje o wolnych etatach, niezależnie od tego, czy w odniesieniu do tych etatów (stanowisk) rozpoczęto procedurę obwieszczenia, czy też nie. Słusznie podnosi skarżący kasacyjnie, że Sąd pierwszej instancji nie dostrzegł, że treść punktu drugiego wniosku odnosi się do realizacji kompetencji Ministra poprzedzających obwieszczenie o wolnym stanowisku. W efekcie mogą istnieć, przydzielone, zwolnione stanowiska sędziowskie, co do których nie wydano jakiegokolwiek obwieszczenia. Do tego zakresu informacji zmierzało ewidentnie pytanie numer dwa z wniosku, tj. przede wszystkim o możliwość dostępu do informacji umożliwiających ocenę interwału czasowego pomiędzy zwolnieniem stanowiska a obwieszczeniem dokonanym przez Ministra Sprawiedliwości. Skoro żądana w punkcie informacja nie jest udostępniana w obwieszczeniach Ministra Sprawiedliwości w Monitorze Polskim, to podlega udostępnieniu na zasadach i w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Z orzeczenia wprost wynika, że formalne udzielenie odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie uchyla stanu bezczynności podmiotu zobowiązanego do udzielenie tej informacji. Odpowiedź na wniosek musi być wyczerpująca i odnosić się ściśle do zapytania. Jeżeli Organ ma jakiekolwiek wątpliwości co do treści wniosku, to powinien o te kwestie dopytać wnioskodawcę. Z omówionego orzeczenia nie wynika, by informacja miała charakter informacji publicznej przetworzonej, ale nie jest wykluczone takie ustalenie w toku dalszego rozpoznawania wniosku. NSA uznał, że bezczynność Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie nie miała charakteru rażącego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Bez certyfikatu trudno będzie wejść do kina i pubu

Czwarta fala epidemii jest coraz silniejsza. Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, zapowiada więc obostrzenia. W Sejmie nad nimi pracują. Jakie one będą?

– Od 15.12.2021 r. obniżone zostaną limity do 30 proc. obłożenia lokali w restauracjach, barach i hotelach. Zwiększenie limitów nastąpi wyłącznie dla osób zaszczepionych, zweryfikowanych przez przedsiębiorcę – zaznacza wiceminister. – Od połowy grudnia zostają też obniżone limity do 30 proc. obłożenia w kinach, teatrach, obiektach sportowych i sakralnych. Tak samo jak poprzednio zwiększenie tego limitu może być wyłącznie dla osób zaszczepionych, zweryfikowanych przez przedsiębiorcę – dodaje.

Kraska mówił także, że dodatkowo od 15.12.2021 r. w kinach będzie obowiązywał zakaz konsumpcji. Od 15.12.2021 r. zamknięte zostaną też dyskoteki, kluby i obiekty udostępniające miejsca do tańczenia. 31.12.2021 r. i 1.1.2022 r. ograniczenie liczebności klientów w lokalach zamkniętych do maksymalnie 100 osób, oczywiście z wyłączeniem osób, które są zaszczepione. One nie będą włączane do tego limitu.

Kodeks pracy. Komentarz + Aneks do specustawy Regulacje Covid-19 w prawie pracy – bieżąca aktualizacja w Systemie Legalis Sprawdź

Na jakich zasadach ma się to odbywać? Sprawdziliśmy.

– Przygotowujemy w Sejmie projekt nowelizacji ustawy szczególnej, covidowej – mówi „Rzeczpospolitej” poseł Czesław Hoc z sejmowej Komisji Zdrowia.

Według niej zasada ma być jasna. Pracodawca będzie miał możliwość zażądania informacji od pracownika w kwestii ważnego negatywnego testu w kierunku Covid-19 (będą bezpłatne). W grę wchodzi także pełne szczepienie przeciwko Covid-19 i potwierdzony status ozdrowieńca.

Jeśli te warunki nie będą spełnione, w restauracjach, kinach i teatrach obowiązywać będzie 30 proc. obłożenia.

A gdy gości będzie więcej?

– Powyżej 30 proc. przedsiębiorcy czy pracodawcy sprawdzą, czy osoby wchodzące z zewnątrz są ozdrowieńcami, osobami zaszczepionymi lub mają ważny negatywny test na Covid-19 (ważny 72 godziny). Jeśli nie będą miały tych dokumentów potwierdzających, nie wejdą do restauracji, kina czy teatru – zapowiada poseł Hoc.

Na jakiej podstawie wchodzący zostaną sprawdzeni?

– Na podstawie dokumentów potwierdzających ich status – twierdzi poseł. I zapewnia, że w znowelizowanej ustawie covidowej znajdzie się podstawa prawna.

Ostatecznie ważność dokumentów potwierdzających pobyt w wielu miejscach –poza limitem w czasie kontroli – mogą sprawdzać sanepid, policja oraz straż miejska.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

 

Skutki niezłożenia oświadczenia majątkowego przez radnego

Stan faktyczny

WSA w Poznaniu oddalił skargę na uchwałę w przedmiocie wygaśnięcia mandatu radnego.

W związku z niezłożeniem do (…) kwietnia 2021 r. oświadczenia majątkowego przez Wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej (Skarżącego) Przewodniczący Rady Miejskiej pisemnie wezwał go do niezwłocznego złożenia deklaracji, nie później jednak, niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania pisma.

Burmistrz Miasta i Gminy powiadomił Skarżącego, że w związku z niezłożeniem oświadczenia majątkowego w ustawowym terminie jak i w terminie dodatkowym wyznaczonym przez Przewodniczącego Rady Miejskiej, przed podjęciem uchwały o wygaśnięciu mandatu przysługuje mu prawo do wypowiedzenia się w niniejszej sprawie.

W czerwcu 2021 r. odbyło się posiedzenie Komisji Budżetu, Gospodarki Komunalnej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej. Podczas posiedzenia omówiono przesłanki wygaśnięcia mandatu radnego. Jak wskazano mandat Skarżącego wygasł, ale Skarżący ma czas na złożenie wyjaśnień najpóźniej do dnia sesji.

W czerwcu 2021 r. odbyło się także posiedzenie Komisji Wspólnej, Komisji Rewizyjnej oraz Komisji Oświaty, Zdrowia, Kultury i Sportu Rady Miejskiej. Komisja pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały w sprawie wygaśnięcia mandatu radnego.

Następnie Skarżący złożył oświadczenie majątkowe. Wyjaśnił, że zwłoka wynikała z faktu przebywania na zwolnieniu lekarskim w okresie 26.3.2021 r. – 23.6.2021 r. Skarżący przedłożył stosowne zwolnienia lekarskie. Przewodniczący Rady Miejskiej oświadczył, iż przyjął oświadczenie majątkowe Skarżącego.

Na sesji Rada Miejska podjęła uchwałę w sprawie wygaśnięcia mandatu radnego. Przed głosowaniem nad uchwałą poproszono Skarżącego o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie. Skarżący stwierdził, że wypowiedział się na ostatniej sesji, powiedział jaka była sytuacja i nie ma nic do dodania. W uzasadnieniu do uchwały wskazano, że motywem podjęcia tej uchwały było wystąpienie przesłanki, o której mowa w art. 383 § 1 pkt 7 ustawy z 5.1.2011 Kodeks wyborczy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1319 ze zm.; dalej: KodeksWyb). Skarżący nie złożył oświadczenia majątkowego za rok 2020 w terminie określonym w art. 24h ust. 4 ustawy z 8.3.1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1372 ze zm.; dalej: SamGminU). Zgodnie z art. 24k ust. 1 SamGminU niezłożenie oświadczenia majątkowego radnego mimo upływu dodatkowego terminu skutkuje wygaśnięciem mandatu radnego, które stwierdza Rada w terminie miesiąca od dnia wystąpienia przyczyny wygaśnięcia mandatu.

Skarżący zaskarżył uchwałę do WSA w Poznaniu, podnosząc m.in. zarzut naruszenia przepisu art. 24h ust. 1, 4 i 5a SamGminU oraz art. 24k ust. 1 pkt 1 SamGminU przez przyjęcie, że Skarżący nie złożył oświadczenia majątkowego w terminie bez własnej winy i zaistniały przesłanki wygaśnięcia mandatu radnego.

W odpowiedzi na skargę Rada, reprezentowana przez Burmistrza Miasta i Gminy, wniosła o jej oddalenie oraz o zasądzenie od Skarżącego na rzecz Rady kosztów procesu według norm przepisanych. Burmistrz wskazał, że Skarżący nie kwestionuje faktu niezłożenia oświadczenia majątkowego w terminie ustawowym, jak i w terminie wskazanym przez Przewodniczącego Rady. Według Burmistrza analiza zwolnień lekarskich prowadzi do wniosku, że Skarżący mógł złożyć oświadczenie o stanie majątkowym, gdyż pozwalał mu na to jego ówczesny stan zdrowia. Ze zwolnienia lekarskiego wynika, że Skarżący mógł chodzić, wykonywał także czynności przewodniczącego jednej z komisji Rady np. zwoływał posiedzenia tej komisji.

Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Stanowisko WSA

WSA uznał, że skarga jest nieuzasadniona.

Obowiązek radnego gminy w zakresie złożenia oświadczenia majątkowego wynika z art. 24h ust. 1 SamGminU. Termin ten został określony w art. 24h ust. 4 SamGminU – do 30 kwietnia każdego roku (nie dotyczy pierwszego i ostatniego oświadczenia majątkowego składanego w kadencji rady).

W niniejszej sprawie Skarżący był zobowiązany do złożenia oświadczenia majątkowego do (…)  kwietnia 2021 r. W związku z niezłożeniem tego oświadczenia, Przewodniczący Rady wezwał Skarżącego do jego złożenia w terminie dodatkowym, wynoszącym 14 dni od dnia doręczenia wezwania (art. 24h ust. 5a SamGminU). Skarżący odebrał wezwanie w maju 2021 r. To oznacza, że termin upływał z dniem (…) maja 2021 r., jednakże do tej daty nie wpłynęło oświadczenie majątkowe. Ten fakt miał miejsce dopiero (…) czerwca 2021 r. Skarżący wskazał, że zwłoka wynikała z faktu przebywania na zwolnieniu lekarskim w okresie 26.3.2021–23.6.2021. Skarżący nadesłał kopie zaświadczeń lekarskich istotnie potwierdzających ten fakt.

Może chodzić – może złożyć oświadczenie

Sąd zaznaczył, że w myśl art. 55 ust. 3 pkt 7 ustawy z 25.6.1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1133 ze zm; dalej: SysUbSpołU) zaświadczenie lekarskie zawiera wskazania lekarskie tj. czy chory powinien leżeć (wskazanie pierwsze) albo czy może chodzić (wskazanie drugie).

Przedłożone przez Skarżącego zwolnienia lekarskie (łącznie 6) zostały wystawione na następujące po sobie okresy. Każde z wymienionych zwolnień lekarskich zawierało także wskazania. Jedynie zwolnienie lekarskie wystawione na okres 9.4.2021–22.4.2021 r. zawierało oznaczenie pierwsze, które zgodnie z art. 55 ust. 3 pkt 7 SysUbSpołU nakazuje choremu leżenie. Wszystkie pozostałe zwolnienia lekarskie zawierają oznaczenie drugie – w myśl art. 55 ust. 3 pkt 4 SysUbSpołU – chory może chodzić.

Nakaz leżenia w związku z chorobą Skarżącego obowiązywał w okresie 9.4.2021–22.4.2021 r., a więc w okresie poprzedzającym dzień upływu terminu wypełnienia obowiązku złożenia oświadczenia majątkowego w myśl art. 24h ust. 4 SamGminU. To oznacza, że po (…) kwietnia 2021 r., kiedy wszystkie następne zwolnienia lekarskie zezwalały Skarżącemu na chodzenie, Skarżący mógł dochować terminu złożenia wymaganego prawem oświadczenia majątkowego. Na dzień (…) kwietnia 2021 r. (ostatni dzień na złożenie oświadczenia majątkowego). Skarżący nie miał przeciwskazań do poruszania się. Taki sam wniosek należy wyciągnąć w stosunku do daty (…) maja 2021 r. (ostatni dzień na złożenia oświadczenia majątkowego w terminie dodatkowym).

Skarżący podnosi, że ze względu na swój stan zdrowia nie mógł dopełnić swojego obowiązku. Sąd w składzie orzekającym nie kwestionuje stanu zdrowia Skarżącego, jednakże z dokumentacji wynika, że jego stan zdrowia po (…) kwietnia 2021 r. pozwalał mu na poruszanie się. Adnotacja na zwolnieniu lekarskim o treści: „pacjent może chodzić” nie usprawiedliwia wykonywania pracy przez pracownika, którego taka adnotacja dotyczy. Taki zapis upoważnia go jedynie do wykonywania zwykłych czynności życia codziennego, np. poruszanie się po mieszkaniu, udanie się na zabieg czy kontrolę lekarską (wyrok SA w Katowicach z 12.11.2002 r., III AUa 3189/01, Legalis).

Orzecznictwo sądów powszechnych w zakresie prawa pracy i ubezpieczeń społecznych jest zgodne co do tego, że zwolnienie lekarskie nie oznacza, że osoba chora nie może podejmować żadnych czynności, szczególnie, gdy wskazania lekarskie zezwalają na poruszanie się. Przywołane orzecznictwo ma szczególne znaczenie dla niniejszej sprawy. Jest to o tyle istotne, że NSA powołując się na orzecznictwo sądów powszechnych, a także SN stwierdza, że przebywanie na zwolnieniu lekarskim nie stanowi zupełnie wyjątkowej sytuacji, która uniemożliwiłaby stronie podejmowania jakiejkolwiek działalności (wyrok NSA z 20.7.2017 r., II OSK 1471/17, Legalis).

Abstrahując całkowicie od kwestii zwolnienia lekarskiego, należy podkreślić, że Skarżący nie wykazał, że jego sytuacja obiektywnie uniemożliwiła mu sporządzenie i doręczenie oświadczenia majątkowego Przewodniczącemu Rady. Nie dowiedziono, że Skarżący np. przebywał w stanie śpiączki, czy też na kwarantannie w związku z pandemią wirusa Sars-CoV-2. Pomimo swojego schorzenia mógł sporządzić swoje oświadczenie i ustanowić pełnomocnika, który byłby w stanie wysłać jego oświadczenie majątkowe w zakreślonym terminie. Skarżący był nieostrożny, co doprowadziło do dwukrotnego, bezskutecznego upływu terminu, z którym ustawodawca wiąże skutek wynikający z art. 24k ust. 1 pkt 1 SamGminU w zw. z art. 383 § 1 pkt 7 oraz art. 383 § 2 KodeksWyb.

Niezłożenie oświadczenia majątkowego wynikało z winy Skarżącego, ponieważ jego stan zdrowia był na tyle dobry, że mógł się poruszać, o czym świadczy treść zwolnień lekarskich znajdujących się w aktach sprawy. Przebywanie na zwolnieniu lekarskim nie oznacza, że obiektywnie nie można dokonywać żadnej czynności, szczególnie takich, z którymi ustawodawca wiąże skutek prawny.

Niezasadny jest także zarzut naruszenia art. 383 § 1 pkt 7 KodeksWyb oraz art. 383 § 2 i 3 KodeksWyb ponieważ jego zastosowanie stanowi konsekwencję naruszenia przepisów art. 24h ust. 1, 4 i 5a oraz art. 24k ust. 1 pkt 1 SamGminU. Wobec obiektywnie stwierdzonej winy Skarżącego w zakresie niezłożenia oświadczenia majątkowego, Rada miała obowiązek prawny podjąć zaskarżoną uchwałę. Powołane przepisy mają charakter przepisów bezwzględnie wiążących (ius cogens), co oznacza, że Rada nie ma dowolności w zakresie podjęcia rozstrzygnięcia. Niepodjęcie tej uchwały stanowiłoby naruszenia prawa przez nią.

Przepisy prawa dają zainteresowanemu radnemu uprawnienie do zajęcia stanowiska przed podjęciem uchwały w przedmiocie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego. Wyjaśnienia te nie mogą mieć jednakże wpływu na stosowanie przepisów stanowiących podstawę do podjęcia uchwały o wygaśnięciu mandatu. Te mają bowiem charakter przepisów bezwzględnie wiążących. Niemniej jednak WSA w omawianej sprawie przeanalizował skrupulatnie okoliczności, w jakich doszło do niezłożenia oświadczenia majątkowego. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Nie karać lekarzy za nieumyślny błąd, by nie bali się przyznać

Oczekiwaną przez biały personel propozycję zmian przedstawił podczas Kongresu Prawa Medycznego rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.

„Nie podlega karze za przestępstwo nieumyślne określone w art. 155, art. 156 § 2, art. 157 § 3, art. 157a lub art. 160 § 3 ustawy – Kodeks karny osoba wykonująca zawód medyczny w rozumieniu przepisów ustawy o działalności leczniczej, która zgłosiła zdarzenie niepożądane w ramach systemu zgłaszania zdarzeń, o którym mowa w art. 20 ust. 1, jeżeli zgłoszenie zdarzenia niepożądanego nastąpiło, zanim organ powołany do ścigania przestępstw dowiedział się o przestępstwie, chyba że sprawca w czasie popełnienia przestępstwa był w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego albo gdy spowodowany skutek był wynikiem rażącego niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach” – brzmi proponowany przepis.

Kodeks karny, Kodeks postępowania karnego. Komentarze BeckOk aktualizowane co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

– Regulacja ma wyłączać wprost stosowanie podstawowych przepisów prawa karnego, które mogą znaleźć zastosowanie do lekarza, m.in. przepisów typizujących nieumyślne przestępstwa pozbawienia życia, spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub narażenia życia lub zdrowia pacjenta na zagrożenie – tłumaczy Oskar Luty, adwokat, partner w kancelarii Fairfield. – Warunkiem skorzystania z dobrodziejstwa braku odpowiedzialności karnej będzie samodzielne zgłoszenie przez osobę wykonującą zawód medyczny błędu, ale tylko gdy zgłoszenie wpłynie, zanim organ ścigania dowie się o przestępstwie, np. od pacjenta.

Systemy no-fault są obecne w prawodawstwie wielu państw. W ograniczonym zakresie również w Polsce, np. w prawie o ruchu drogowym, bo sprawca wypadku, który spowodował uszczerbek na zdrowiu poniżej siedmiu dni, nie odpowiada karnie, lecz jedynie cywilnie i za wykroczenie.

– System no-fault jest też przedmiotem kompleksowej regulacji unijnego prawa lotniczego – dodaje Oskar Luty. – Chodzi o to, by piloci czy kontrolerzy nie bali się ujawniać nieprawidłowości, bo dzięki temu, kosztem ich odpowiedzialności karnej, latanie jest bezpieczniejsze.

System dla lekarzy ma nie wyłączać odpowiedzialności zawodowej, pracowniczej ani cywilnej medyka. Ta zostaje.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Przekształcenie JDG w spółkę z o.o. – majątek prywatny może być bez VAT

Transfer majątku

Zgodnie z art. 15 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), podatnikami są osoby prawne, jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej oraz osoby fizyczne, wykonujące samodzielnie działalność gospodarczą. Działalność gospodarcza obejmuje zaś wszelką działalność producentów, handlowców lub usługodawców, w tym podmiotów pozyskujących zasoby naturalne oraz rolników, a także działalność osób wykonujących wolne zawody (art. 15 ust. 2 VATU).

Rzeczywistość prawno-podatkowa związana z nadchodzącymi zmianami w ramach tzw. Polskiego Ładu składnia wielu podatników prowadzących działalność gospodarczą do dokonywania różnego rodzaju zmian reorganizacyjnych. Jedną z nich, dość powszechnie dyskutowaną w przestrzeni publicznej jest zmiana formy prowadzenia działalności z jednoosobowej na spółkę z o.o. Nie zawsze w takich sytuacjach podatnik – przedsiębiorca chce jednak przekształcić się „jeden do jednego”, tzn. w zakresie całego majątku wykorzystywanego do tej pory do działalności jednoosobowej. Reorganizacja to dobry moment, by część majątku „przenieść” poza działalność w nowej formie, chociażby do zwykłego majątku prywatnego.

Na przeszkodzie przed efektywnym przeprowadzeniem takiego działania może stać jednak VAT. Zgodnie z art. 7 ust. 2 VATU, dostawą towarów opodatkowaną VAT jest bowiem również przekazanie nieodpłatnie przez podatnika towarów należących do jego przedsiębiorstwa, w szczególności na cele osobiste podatnika, jeżeli podatnikowi przysługiwało, w całości lub w części, prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego z tytułu nabycia tych towarów. A to tylko wierzchołek potencjalnych komplikacji VAT takiego rodzaju czynności. Warto więc śledzić praktykę podatkową w takich przypadkach. Podobnych stanów faktycznych może bowiem przybywać.

VAT. Komentarz 2021. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą w zakresie produkcji przemysłowych urządzeń chłodniczych i zamrażających, urządzeń klimatyzacyjnych, wentylatorów, wymienników ciepła, urządzeń do skraplania powietrza lub gazu itp. W związku z prowadzoną działalnością, podatnik nabył grunt, na którym poczynił inwestycję w postaci postawienia budynku.

W związku z nabyciem nieruchomości gruntowej, nie wystąpił po stronie podatnika podatek naliczony do odliczenia. Z kolei w trakcie ponoszenia nakładów, podatnik był zarejestrowanym podatnikiem VAT i dokonywał odliczenia podatku VAT od wydatków związanych z nakładami, w szczególności od materiałów budowlanych i usług budowlanych. Niemniej, inwestycja w budynek nie została zakończona a samej nieruchomości  nie zaliczono do środków trwałych.

W chwili obecnej podatnik zamierza przekształcić przedsiębiorstwo prowadzone w formie jednoosobowej w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Podatnik przygotowuje więc w pocie czoła plan przekształcenia, który będzie podlegał badaniu przez biegłego rewidenta. Następnie planowane jest podpisanie oświadczenia o przekształceniu oraz aktu założycielskiego spółki z o.o., a także powołanie jej organów. Dalszy krok to już złożenie wniosku o wpis spółki do KRS.

Przed przekształceniem, podatnik zamierza wycofać z działalności nieruchomość wraz z budynkiem, na którym poniesiono nakłady. Po wycofaniu majątku, podatnik będzie świadczył usługę najmu nieruchomości na rzecz Spółki. Plan jest taki, by był to najem prywatny na cele niemieszkalne. Planowane działania skłoniły podatnika do refleksji nad tym, czy wycofanie nieruchomości do majątku prywatnego podlega opodatkowaniu VAT. A także, czy w związku z wycofaniem nieruchomości wraz budynkiem podatnik będzie zobowiązany do dokonania korekty podatku naliczonego związanego z wydatkami inwestycyjnymi.

Stanowisko organu

Wydając interpretację indywidualną z 12.11.2021 r., 0111-KDIB3-1.4012.784.2021.1.AB, Dyrektor KIS uznał, że wycofanie nieruchomości z działalności gospodarczej i przekazanie jej do majątku prywatnego w celu wykonywania wynajmu nie będzie podlegać opodatkowaniu podatkiem VAT. Wszystko dlatego, że składnik ten będzie nadal wykorzystywany do czynności opodatkowanych VAT, polegających na świadczeniu usług najmu.

Oddając w najem nieruchomość, podatnik pomimo przekształcenia nie utraci bowiem statusu podatnika podatku VAT. Wynika to z faktu, że oddanie nieruchomości w najem poza dotychczasową działalność gospodarczą skutkuje wykonywaniem działalności gospodarczej. Która to działalność – co warte podkreślenia – nie będzie też korzystać ze zwolnienia z VAT (przynajmniej nie na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 36 VATU).

Z podobnych względów, podatnik nie będzie też miał obowiązku dokonania korekty podatku naliczonego, w odniesieniu do nieruchomości mających być przedmiotem planowanego najmu. Przekazanie opisanej nieruchomości z działalności gospodarczej do majątku prywatnego celem jej dalszego wynajmu nie będzie bowiem stanowiło zmiany w sposobie jej wykorzystania, w szczególności nie będzie stanowiło czynności zwolnionej od podatku ani wykonywanej poza działalnością gospodarczą. Zatem wycofanie z działalności gospodarczej nieruchomości, w przypadku gdy w związku z wydatkami inwestycyjnymi na przedmiotową nieruchomość podatnik odliczył podatek VAT nie spowoduje, że trzeba będzie naliczyć podatek należny od wycofanego majątku. W związku z czym podatnik nie będzie musiał korygować odliczonego wcześniej podatku VAT w sytuacji, gdy ten najem prywatny będzie nadal czynnością opodatkowaną podatkiem VAT.

W opisywanej historii podatnik twierdzi, że wycofuje składniki wykorzystywane do celów działalności gospodarczej do majątku „prywatnego”. W celu świadczenia usług „prywatnego” najmu. Cudzysłów nieprzypadkowy. Ewidentnie nie chodzi bowiem o wykorzystywanie nieruchomości do celów innych niż działalność gospodarcza. A jedynie do celów innych niż działalność nowo powoływanej spółki z o.o. Nadal nie będzie to „prywata”. Podatnik nadal jednak będzie wykonywał czynności opodatkowane VAT jednoosobowo, polegające na wynajmowaniu nieruchomości na rzecz spółki. Czego zresztą sam zupełnie nie ukrywa, z czym się godzi i na co wręcz liczy.

Stanowisko fiskusa nie mogło być więc inne. Nie doszło bowiem na żadnym etapie do przekazania lub zużycia towarów na cele osobiste podatnika. Ani do zmiany przeznaczenia nieruchomości, skoro nadal służy ona do działalności opodatkowanej. I nadal w ramach jednoosobowej działalności podatnika, a nie innego podmiotu (tj. spółki z o.o.).

Omawiana historia stanowi jeden z wielu przykładów szerokiego podejścia fiskusa do pojęcia działalności gospodarczej na gruncie VAT. Z kolei pojęcie „majątku prywatnego” jest na gruncie tych przepisów często bez większego znaczenia praktycznego. Nie ma znaczenia percepcja podatnika. Decyduje zamiar i obiektywnie rozumiany przez fiskusa sposób podejmowania określonych aktywności „jak przedsiębiorca”. Często uderza to np. w sprzedawców działek czy wynajmujących lokale. Nie czują się oni podatnikami, ale zdaniem fiskusa prowadzą działalność gospodarczą w rozumieniu VAT. W tym wypadku, podatnik-wynajmujący z pewnością nie będzie kontestował oceny organu podatkowego. Inna sprawa, jak organ podejdzie do samej kwestii reorganizacji. I np. stosunków między podatnikiem prowadzącym działalność jednoosobową a spółką z o.o. To jednak temat na zupełnie inną historię. Historii takich będzie w najbliższym czasie pewnie bardzo wiele.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Unia chce uregulować pracę kierowców Ubera i Bolta

Nowoczesne i konkurencyjne

Komisja oszacowała, że wartość gospodarki opartej na platformach cyfrowych w UE od 2016 r. wzrosła prawie pięciokrotnie, z 3 mld euro do około 14 mld euro w 2020 r. We wszystkich państwach UE pracuje obecnie w ten sposób nawet 4 mln pracowników.

– Platformy internetowe przynoszą konsumentom innowacje i nowe usługi. Muszą jednak również oferować osobom pracującym za ich pośrednictwem wysoki poziom standardów socjalnych – stwierdził Nicolas Schmit, komisarz do spraw miejsc pracy i praw socjalnych.

Propozycja KE trafi do Parlamentu Europejskiego, gdzie w trilogu Komisji, Parlamentu Europejskiego i Rady UE zostaną ostatecznie opracowane te przepisy. Okazuje się, że Parlament w swoim stanowisku przesłanym do KE na etapie konsultacji nowych rozwiązań zaproponował nawet wprowadzenie domniemania zatrudnienia na etacie na platformie cyfrowej. W razie odstępstwa od tej zasady to przedsiębiorca musiałby tłumaczyć, dlaczego stosuje inną niż etat formę zatrudnienia.

Skutkiem unijnej regulacji mogą być gruntowne zmiany w zasadach zatrudnienia nie tylko kierowców i kurierów dowożących jedzenie, ale nawet informatyków, influencerów czy youtuberów, świadczących swoje usługi za pośrednictwem różnych platform cyfrowych.

– W naszej ocenie jednolity sposób regulacji platform internetowych, niezależnie od usług, jakie oferują, przyniósłby negatywne konsekwencje zarówno dla platform, osób współpracujących z platformą, w tym kierowców taxi, jak i samych użytkowników – zauważa Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający FREE NOW w Polsce.

– Niecierpliwie oczekujemy decyzji Komisji Europejskiej w sprawie pracy platformowej. Liczymy na to, że ta propozycja weźmie pod uwagę oczekiwania osób znajdujących zatrudnienie za pośrednictwem platform oraz nie ograniczy elastyczności i wydajności ich pracy – mówi Joanna Manarczyk z platformy Bolt.

Bolt powołuje się przy tym na raport Copenhagen Economics, z którego wynika, że dla 67 proc. kurierów elastyczność pracy to kluczowy powód, dla którego zostali kurierami, a nawet 69 proc. kurierów nie wymieniłoby elastyczności na konwencjonalny model pracy oparty o system zmianowy, chociażby wiązało się to ze wzrostem wynagrodzenia o 15 proc.

– Nieodpowiedzialna decyzja Komisji Europejskiej może sprawić, że setki tysięcy kierowców i kurierów straci możliwość decydowania o swoim harmonogramie pracy, ich zarobki netto się uszczuplą, a tysiące małych i średnich przedsiębiorstw zatrudniających kurierów i kierowców będzie musiało zamknąć swoją działalność – dodaje Joanna Manarczyk.

Kodeks pracy. Komentarz. Red.: prof. dr hab. Wojciech Muszalski, dr hab. Krzysztof Walczak. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Minimum ochrony

– Chociaż niektóre prace platformowe są wykonywane w pełnym wymiarze, to znacznie częściej są to prace doraźne, które stanowią sposób na dorobienie do etatu lub pracę typowo dorywczą, wykonywaną nieregularnie – komentuje Agnieszka Fedor, partner w kancelarii SKS. – Koszmarem byłoby nie tylko ustalanie wymiaru czasu pracy, koniecznych przerw dobowych i weekendowych, ale chociażby wyliczanie oraz udzielanie urlopu wypoczynkowego.

Czy pracownik platformy, który pojawia się na kilka godzin w wybranym czasie, a potem nie świadczy pracy przez kolejnych kilka dni, powinien usprawiedliwić swoją nieobecność? Czy można go z tego powodu zwolnić dyscyplinarnie?

– To banalne kwestie, ale powodują ogromne problemy praktyczne. Z drugiej strony warto zapewnić takim osobom minimum bezpieczeństwa i praw socjalnych – dodaje mec. Fedor z SKS.

– W Polsce dochodzi do wręcz patologicznych zjawisk przy zatrudnianiu pracowników na różnego rodzaju platformach cyfrowych polegających na pracy na podstawie najmu, np. roweru czy motocykla – zauważa Barbara Surdykowska, ekspert NSZZ Solidarność. – To stąd bierze się potrzeba tej regulacji, by zapewnić takim osobom bezpieczne warunki pracy i pełne ubezpieczenie.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Katarzyna Sarek-Sadurska, partnerka w Deloitte Legal kierująca działem prawa pracy

Projekt komisji będzie rewolucją we współpracy kierowców, kurierów, informatyków czy influencerów z platformami. Rozwiązanie zakładające, że platformy będą mogły współpracować z takimi osobami wyłącznie na podstawie umów o pracę, należy jednak ocenić zdecydowanie negatywnie. Po pierwsze, warunki współpracy tych osób w ogóle nie odpowiadają klasycznej umowie o pracę. Po drugie, byłoby to sprzeczne z zasadą swobody umów, która obowiązuje wszystkie podmioty na rynku. Zakładam jednak, że beneficjentami projektu komisji mogą być osoby współpracujące z platformami, konkurencja rynkowa platform, która ponosi koszty socjalne swoich współpracowników i pracowników, oraz fiskus. Pytanie jednak, czy na samym końcu te koszty nie zostaną przerzucone na klientów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Ulga mieszkaniowa: Polski Ład może sprzyjać rozwodnikom spłacającym wspólny kredyt

Ulga mieszkaniowa

Zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. a ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2021 poz. 1128 ze zm.; dalej: PDOFizU), opodatkowaniu podlega odpłatne zbycie nieruchomości lub ich części oraz udziału w nieruchomości, jeżeli nie następuje w wykonaniu działalności gospodarczej i zostało dokonane przed upływem pięciu lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło nabycie lub wybudowanie.

Niemniej jednak, zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 131 PDOFizU, zwolnione z opodatkowania są dochody z odpłatnego zbycia nieruchomości w wysokości, która odpowiada iloczynowi tego dochodu i udziału wydatków poniesionych na własne cele mieszkaniowe w przychodzie z odpłatnego zbycia nieruchomości i praw majątkowych. Jeżeli począwszy od dnia odpłatnego zbycia, nie później niż w okresie trzech lat od końca roku podatkowego, w którym nastąpiło odpłatne zbycie, przychód uzyskany ze zbycia tej nieruchomości lub tego prawa majątkowego został wydatkowany na własne cele mieszkaniowe; udokumentowane wydatki poniesione na te cele uwzględnia się do wysokości przychodu z odpłatnego zbycia nieruchomości i praw majątkowych.

Ww. przepis określa rozwiązanie zwane tzw. ulgą mieszkaniową. Zasady jej stosowania dookreśla szereg dalszych przepisów PDOFizU. Część z nich kształtuje katalog wydatków uznawanych za mieszkaniowe (art. 21 ust. 25–28 PDOFizU). Szczególne regulacje dotyczą uznawania za przeznaczone na cele mieszkaniowe wydatków na spłatę zaciągniętych kredytów. Tego rodzaju wydatki rodzą szereg wątpliwości praktycznych zwłaszcza w zakresie rozliczeń kredytów zaciągniętych na nabycie sprzedawanej nieruchomości. Istotny jest w tym zakresie zwłaszcza art. 21 ust. 30 PDOFizU, zapobiegający w swym założeniu korzystaniu przez podatników z podwójnej preferencji podatkowej (zaliczenia wydatków w koszty oraz zwolnienia dochodu z opodatkowania). Życie jest jednak życiem i pisze życiowe scenariusze.

Deklaracje podatkowe z wyjaśnieniami. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Małżeństwo nabyło 24.11.2014 r. roku niezabudowaną działkę w części ze środków własnych, w części zaś z kredytu bankowego hipotecznego (który został zresztą dość szybko spłacony). Na działce, małżeństwo rozpoczęło budowę budynku mieszkalnego jednorodzinnego, finansowanego z kolejnego kredytu, zaciągniętego wspólnie.

Kredyt na budowę domu został wykorzystany na sfinansowanie wydatków m.in. na przygotowanie terenu pod budowę, prace ziemne, ogrodzenie nieruchomości, przyłącza, materiały budowlane oraz usługi budowlane związane z budową domu (w tym prace wykończeniowe w środku). Inna sprawa, że zakup mebli czy niezbędnego sprzętu AGD czy RTV finansowany był już ze środków własnych. Wydatki, które zostały sfinansowane kredytem hipotecznym uwzględnione zostały jako koszt uzyskania przychodu w zeznaniu PIT-39 w części, tj. w wysokości wydatków udokumentowanych fakturami VAT.

Niestety, związek małżeński nie wytrzymał próby czasu i para rozwiodła się. Postanowiła więc (była już) para sprzedać zabudowaną nieruchomość stanowiącą przedmiot współwłasności (już: w częściach ułamkowych). Sprzedaż nastąpiła przed upływem pięciu lat od końca roku, w którym doszło do wybudowania domu. Zdecydowana większość kwoty uzyskanej ze sprzedaży domu przeznaczona została na spłatę kredytu zaciągniętego na jego budowę. Jedynie po ok. 20 000 zł trafiło na rachunki bankowe każdego z byłych już małżonków.

Rozwiedzioną parę łączyła rozterka, czy wydatkowanie środków pieniężnych uzyskanych ze sprzedaży nieruchomości zabudowanej domem jednorodzinnym na spłatę kredytu hipotecznego zaciągniętego na wybudowanie tejże nieruchomości pozwala im na skorzystanie z ulgi mieszkaniowej. A więc na uniknięcie konieczności zapłaty podatku z tytułu zbycia nieruchomości przed upływem pięciu lat od jej nabycia.

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 3.11.2021 r., 0115-KDIT1.4011.576.2021.2.JG, uznał, że zainteresowani rozliczając transakcję sprzedaży nieruchomości zobowiązani są uwzględnić wydatki na jej nabycie (wytworzenie). A skoro w ramach obliczenia dochodu ze sprzedaży nieruchomości jest uwzględniony koszt budowy budynku również w części sfinansowanej kredytem to obowiązuje ustawowy zakaz traktowania spłaty kredytu zaciągniętego na tą budowę jako wydatku na własne cele mieszkaniowe.

W przeciwnym wypadku, zainteresowani odliczyliby dwukrotnie te same wydatki, a tego zdaniem fiskusa zabrania wprost art. 21 ust. 30 PDOFizU. Odmienne podejście przeczyłoby istocie zawartych w prawie podatkowym mechanizmów ulg, żaden podatnik nie jest uprawniony do dwukrotnego odliczania tych samych wydatków. Koszty uzyskania przychodów nie stanowią wprawdzie ulgi podatkowej w potocznym znaczeniu, ale przy opodatkowaniu podatkiem dochodowym przychodu z danego źródła do kosztów tych można zaliczyć określone wydatki. Uwzględnienie tych wydatków w kosztach podatkowych stanowi o zmniejszeniu dla podatnika przychodu podlegającego opodatkowaniu. Prawo do odliczania poniesionych kosztów jest zatem formą przywileju podatkowego, która daje ulgę przy obliczaniu wysokości zobowiązania do zapłaty.

Do wydatku na własne cele mieszkaniowe można więc zakwalifikować spłacony kredyt jedynie w tej części, która nie została uwzględniona w kosztach uzyskania przychodów w postaci wydatków na budowę budynku (nakładów na sprzedaną nieruchomość).

Ww. rozważania mogą niebawem stracić na aktualności. Zgodnie z projektem ustawy podatkowej w ramach tzw. Polskiego Ładu, już 1.1.2022 r. ma wejść w życie art. 21 ust. 30a PDOFizU. Przewiduje on, że zaliczanymi do wydatków na cele mieszkaniowe są wydatki na spłatę kredytu (pożyczki) oraz odsetek od tego kredytu (pożyczki), zaciągniętego w związku ze zbywaną nieruchomością – w tym także gdy wydatki te odpowiadają równowartości wydatków uwzględnionych w kosztach uzyskania przychodu z tytułu odpłatnego zbycia, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. a–c PDOFizU, które sfinansowane zostały tym kredytem (pożyczką).

To wyjście poza aktualną linię orzeczniczą zakładającą, że do pojęcia „ulgi podatkowej” zalicza m.in. klasycznie pojmowane koszty uzyskania przychodów. Oraz unormowanie pewnego rodzaju paradoksu, zgodnie z którym „cele mieszkaniowe” mogą być realizowane jedynie po zbyciu danej nieruchomości. Przepisy PDOFizU nie posługują się jednak pojęciem „nowych celów mieszkaniowych”. Założenie, że u podstaw preferencji finansowania z kredytu zaciągniętego przed dniem uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia leży wymaganie by to zobowiązanie było zaciągnięte wyłącznie na zakup przez podatnika nowej nieruchomości, innej niż ta zbywana jest więc wewnętrznie sprzeczne. Zwłaszcza, że częstokroć podatnik nie ma możliwości sprzedaży nieruchomości, na którą ustanowiona jest hipoteka bez zobowiązania bezzwłocznej spłaty kredytu zabezpieczonego hipoteką. Zamiarem ustawodawcy nie jest zaś przecież zachęcenie podatników do nabywania, w miejsce zbywanych nieruchomości wyłącznie innych nieruchomości z przeznaczeniem na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych. Co zresztą wnioskodawcy omawianej interpretacji słusznie podnosili.

Pamiętajmy jednak, że przy okazji tych samych zmian przepisów ustawy podatkowej w ramach Polskiego Ładu, ustawodawca postanowił rozprawić się z nieuzasadnioną „podwójną preferencją” w zakresie lokali mieszkaniowych. I wyrugował możliwość dokonywania w związku z nabywaniem takich lokali amortyzacji podatkowej. Wszystko dlatego, że zdaniem ustawodawcy, możliwość zaliczania do kosztów uzyskania przychodów odpisów amortyzacyjnych powoduje, że dochody uzyskiwane z tego tytułu są w obowiązującym stanie prawnym, efektywnie bardzo często nieopodatkowane. Odpisy amortyzacyjne dokonywane od tych składników zmniejszają dochód do opodatkowania do takiego poziomu, że podatek dochodowy nie występuje. Oczywiście, nadal będzie możliwe jednorazowe zaliczenie takich wydatków do kosztów uzyskania przychodów (w momencie zbycia nieruchomości).

W zakresie stosowania ulgi mieszkaniowej dzieją się w ostatnim czasie także inne rzeczy pozytywne. Za taką uważać należy interpretację ogólną Ministra Finansów z 14.10.2021 r., DD2.8202.4.2020, Legalis. Fiskus potwierdził w niej, że mieszczą się w katalogu wydatków na cele mieszkaniowe wydatki m.in. na sprzęt AGD, szafki łazienkowe, oświetlenie sufitowe, okapy. A także na meble, które charakteryzuje trwały związek z obiektem budowlanym lub jego częścią, wykonanych na indywidualne zlecenie, tj. na szafy wnękowe, pawlacze, zabudowę garderoby, zabudowę kuchenną „pod wymiar” i wolnostojącą.

Tak, jak zmieniają się stosunki międzyludzkie i między-małżeńskie, tak zmieniają się przepisy podatkowe i praktyka ich stosowania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź