Ciągła niechęć fiskusa do usług ciągłych w VAT

Zgodnie z art. 19a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm., dalej: VATU), obowiązek podatkowy powstaje z chwilą dokonania dostawy towarów lub wykonania usługi. To oczywiście zasada ogólna, od której przepisy przewidują szereg wyjątków. Obowiązek podatkowy może bowiem powstać np. w momencie otrzymania zaliczki lub przedpłaty (art. 19a ust. 8 VATU), częściowego wykonania usługi (art. 19a ust. 2 VATU) czy też wraz z upływem umówionego okresu rozliczeniowego (art. 19a ust. 3 VATU).

Obowiązek podatkowy i moment jego powstania to jeden z podstawowych elementów konstrukcyjnych podatku VAT. Ale zarazem kategoria często dość niedookreślona. Bo też trudno dookreślić np. pojęcie „wykonania usługi”. Wiele zależy od jej rodzaju, ale też jak się okazuje od postanowień umownych między stronami. To ważne, bowiem opóźnione rozpoznanie obowiązku podatkowego skutkuje zaległością podatkową i odsetkami po stronie sprzedawcy. Przedwczesne zaś może wywołać negatywne skutki dla nabywcy, bowiem od obowiązku podatkowego zależy także ziszczenie się prawa do odliczenia podatku naliczonego. Trudna z tym obowiązkiem podatkowym sprawa. Dlatego warto prześledzić świeżą interpretację indywidualną w tym zakresie.

Deklaracje podatkowe z wyjaśnieniami. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik prowadzi działalność gospodarczą w zakresie konserwacją maszyn i urządzeń specjalistycznych. Jedną z usług, które świadczy na rzecz swoich klientów jest tzw. konserwacja prewencyjna maszyn. Jej celem jest m.in. zagwarantowanie wysokiego stopnia dostępności określonej maszyny, utrzymanie wydajności maszyny na najwyższym poziomie operacyjnym oraz ograniczenie kosztów.

W ramach umowy konserwacji prewencyjnej, klient wybiera jaki rodzaj czynności będzie wykonywany w ramach umowy. Są to albo jedno albo dwa działania konserwacyjne w trakcie trwania umowy. Sama umowa zawierana jest przy tym na okres dwunastu miesięcy. Z dniem podpisana umowy konserwacji prewencyjnej podatnik deklaruje więc gotowość do świadczenia usług objętych niniejszą umową. Czas skorzystania z usługi konserwacji prewencyjnej nie jest w momencie podpisania umowy określony. Jeżeli w okresie jednego roku obowiązywania niniejszej umowy nie zostanie uzgodniona możliwa data przeprowadzenia czynności konserwacyjnych, klient może skorzystać z prawa zaplanowania czynności konserwacyjnych do końca następnego półrocza.

Podatnik wystawia fakturę VAT na całość usługi objętej umową z dniem podpisania umowy konserwacyjnej. Umowa od dnia jej podpisania gwarantuje klientowi ochronę serwisową z której może skorzystać w wybranym przez siebie momencie. Wynagrodzenie za świadczenie usług konserwacji prewencyjnej ma charakter jednorazowy i jest płatne z góry. W tego rodzaju okolicznościach podatnik nabrał jednak wątpliwości co do sposobu rozliczenia podatku.

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 19.8.2021 r., 0111-KDIB3-1.4012.374.2021.2.MSO, Legalis uznał, że obowiązek podatkowy dla wykonywanych usług powstaje zgodnie z art. 19a ust. 1 VATU z chwilą wykonania usługi. A jest nią, zdaniem fiskusa, chwila podpisania umowy konserwacji prewencyjnej, za którą jest pobierana płatność jednorazowo z góry.

Fiskus doszedł to takiego wniosku, krok po kroku eliminując inne możliwości w zakresie powstawania obowiązku podatkowego. I tak, nie sposób uznać zapłaty uiszczanej przez klienta podatnika za zaliczkę. Bo też zapłata nie ma literalnie miejsca „przed wykonaniem usługi”. Nie jest to również zdaniem fiskusa usługa ciągła. W takim bowiem przypadku, sprzedaż odbywa się bezustannie, stale, bez przerwy itd. A tego aspektu w opisywanej sprawie również brakuje. Brakuje także w zapisach umownych częściowego rozliczania usługi. Zatem art. 19a ust. 2 VATU również nie znajdzie zastosowania.

Opisywana interpretacja wpisuje się w pewien zauważalny od pewnego czasu trend fiskusa, który nie doszukuje się ciągłego charakteru usług nawet tam, gdzie drzemie na taką klasyfikację potencjał. Pojęcie ciągłości należy odnieść do pojęcia zobowiązania o charakterze ciągłym. Zobowiązanie takie wytwarza stosunek prawny oznaczony terminem lub nim nie oznaczone. Charakter tego zobowiązania jest trwały i mogą z niego wypływać obowiązki ciągłe lub okresowe. Jednak zdaniem fiskusa, w zobowiązaniu ciągłym nie da się wyróżnić powtarzających się odrębnych czynności, które można byłoby zakwalifikować jako świadczenia samodzielne w określonym momencie (czasie). Innymi słowy, w przypadku świadczenia ciągłego nie sposób stwierdzić, że zostało ono zrealizowane w konkretnej dacie.

Dlatego standardowymi transakcjami ciągłymi są zdaniem fiskusa np. dostawa energii elektrycznej czy też usługa najmu. Problem w tym, że obydwa ww. świadczenia mają swój szczególny moment powstawania obowiązku podatkowego. Nie stosuje się do nich zatem art. 19a ust. 3 VATU. Odmawia zaś charakteru ciągłego fiskus nawet takim usługom jak udzielenie licencji na oprogramowanie IT. Same udzielenie licencji w punkcie startowym jest zdaniem organu równoznaczne z wykonaniem usługi (zob. interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 19.12 2019 r., 0114-KDIP1-1.4012.650.2019.1.JO, Legalis).

W omawianej interpretacji logika wydaje się podobna. Zdaniem Dyrektora KIS, świadczona usługa polega w istocie na „uruchomieniu gotowości” podatnika w zakresie wykonania jednej lub dwóch konserwacji w roku. Za to tak naprawdę płaci klient. To jednak koncepcja dość przewrotna. Wykonaniem usługi jest bowiem same tylko podpisanie umowy, co w kontekście ogólnej siatki pojęciowej wokół art. 19a ust. 1 VATU wydaje się kontrowersyjne.

Samo zawarcie umowy nie jest przecież wyświadczeniem usługi, o tym powinny decydować elementy faktyczne. Tu mogłoby to być więc np. sfinalizowanie czynności konserwacyjnych. Oczywiście, w omawianym przypadku niewiele by to zmieniło, gdyż obowiązek podatkowy powstałby wówczas wraz z płatnością. A więc w momencie zawarcia umowy, skoro płatność jest z góry. Gdyby jednak kwestia płatności była w umowie rozstrzygnięta inaczej, skutki mogłyby być też inne.

Przyjęta koncepcja jest oczywiście korzystna z perspektywy samego fiskusa. Wcześniejsze rozpoznanie obowiązku podatkowego jest równoznaczne z wcześniejszą wpłatą podatku. Niewątpliwa ekonomiczna korzyść jest też po stronie samego podatnika. Jemu zależy oczywiście na szybkim otrzymaniu płatności, przyjęta przez niego konstrukcja umowna co do „udzielenia ochrony w ramach konserwacji prewencyjnej” to umożliwia. Fiskus przez lata kwestionował możliwość umownego wpływania przez podatników na odsuwanie w czasie obowiązku podatkowego (np. przy usługach budowlanych w kwestii sławetnych protokołów). Z przysuwaniem do przodu jednak takiego zgryzu nie ma.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Wieczyste użytkowanie jednak zostaje

Szumne zapowiedzi

Przypomnijmy, że pod koniec lipca do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów wpisana została informacja o rozpoczęciu prac nad nowelizacją ustawy o gospodarce nieruchomościami.

„Od kilku lat minister właściwy do spraw budownictwa podejmuje działania, w tym legislacyjne, zmierzające do systemowej eliminacji użytkowania wieczystego w Polsce” – wskazywano wtedy. Akcentując przy okazji, że pierwszym etapem reformy była ustawa z 20 lipca 2018 r., która spowodowała przekształcenie prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe we własność. Z mocy prawa od 1 stycznia 2019 r.

„Przedstawiony projekt zmiany ustawy o gospodarce nieruchomościami  stanowi kolejny etap reformy użytkowania wieczystego, który ma na celu umożliwienie nabycia prawa własności użytkownikom wieczystym gruntów wykorzystywanych na cele inne niż mieszkaniowe, w tym przedsiębiorcom, z uwzględnieniem reguł odpłatności zastosowanych w ramach instytucji uwłaszczenia ex lege” – deklarowano.

Nic więc dziwnego, że rynek na wieść o żegnaniu się z użytkowaniem zareagował pozytywnie. Tymczasem okazuje się, że nowela stanowić będzie jedynie korektę dotychczasowych przepisów.

O powyższym dyskutowano we wtorek podczas spotkania zorganizowanego przez Polską Izbę Nieruchomości Komercyjnych, która zrzesza m.in. największych deweloperów biurowych działających w Polsce.

– Najistotniejszymi przyczynami, dlaczego ta regulacja powstaje i nowelizujemy ustawę o gospodarce nieruchomościami, są zastrzeżenia Komisji Europejskiej do aktualnego mechanizmu odpłatności zakładającego możliwość potrącenia wartości użytkowania wieczystego, wartości gruntu dla celów ustalenia ceny sprzedaży nieruchomości na rzecz użytkownika wieczystego wykorzystującego swoją nieruchomość do prowadzenia działalności gospodarczej. Od 2014 r. trwa procedura notyfikacyjna – mówił Filip Syrkiewicz, zastępca dyrektora Departamentu Gospodarki Nieruchomościami w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

Opłaty, ceny, wartości i odszkodowania w gospodarce nieruchomościami. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Wąskie zmiany

W przygotowanym projekcie planuje się m.in., by właściciel nieruchomość (Skarb Państwa czy samorząd) miał możliwość zaproponowania przedsiębiorcy ceny gruntu w wysokości nie niższej niż 20-krotność dotychczasowej opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste, ale nie wyższej niż wartość rynkowa gruntu. Mechanizm przekształcenia ma funkcjonować w ramach wyznaczonych przez przepisy dotyczące pomocy publicznej (procedura została szczegółowo opisana w projekcie).

– Proponowane zmiany są bez wątpienia słuszne i niezbędne, jednak na tyle wąskie, że nie zmienią wiele w kwestii trwającej od lat dyskusji na temat likwidacji użytkowania – komentuje adwokat Maciej Górski, ekspert od prawa nieruchomości.

I podkreśla, że propozycje nie wprowadzają możliwości skutecznego żądania przekształcenia czy sprzedaży nieruchomości oddanej w użytkowanie.

– Nie ma przekształcenia z mocy prawa, znanego z aktualnie obowiązującej ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. Nie wprowadza się też znanego wcześniejszemu ustawodawstwu administracyjnego modelu przekształcenia. Nie wprowadza się nawet możliwości skutecznego żądania sprzedaży prawa własności na rzecz użytkownika wieczystego, jakie mogłoby być realizowane na gruncie prawa cywilnego – wylicza mec. Górski.

– Innymi słowy nic się nie zmieni. Sprzedaż będzie mogła nastąpić jedynie w sytuacji, kiedy publicznoprawny właściciel zechce sprzedać prawo własności użytkownikowi wieczystemu. To już jednak jest możliwe na podstawie ustawy w obecnej treści – puentuje mec. Górski.

Podobnie uważa adwokat Tomasz Walczak z kancelarii Łukaszewicz.

– W przypadku braku woli ze strony właściciela gruntów użytkownik wieczysty pozbawiony będzie możliwości działania – zaznacza.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Agnieszka Hryniewiecka-Jachowicz, Dyrektor operacyjny w Polskiej Izbie Nieruchomości Komercyjnych

Wielu inwestorów zagranicznych obawia się użytkowania wieczystego, uważając ten tytuł prawny za „gorszy/słabszy” niż własność. Nie jest on akceptowany zwłaszcza przez zagraniczne fundusze emerytalne. To w połączeniu z brakiem możliwości przekształcenia gruntów komercyjnych oddanych w użytkowanie we własność na wniosek użytkownika niekorzystnie wpływa na obrót.

Drugi problem dotyczy podziałów wieczystoksięgowych gruntów oddanych w użytkowania. W przypadku konieczności wydzielenia części gruntu – na przykład części parku biznesowego – konieczne jest uzyskanie zgód właścicieli (samorządów bądź Skarbu Państwa). Procedura ta nie została jednak uregulowana. Odmowy lub przedłużające się procesy uzyskiwania zgód mają natomiast negatywny wpływ na prowadzenie procesu zarówno deweloperskiego, jak i sprzedaży. Dlatego też branża długo wyczekiwała na przedstawienie propozycji zmian w ustawie o gospodarce nieruchomościami. Niestety zaproponowany projekt nie rozwiązuje wskazanych wyżej bolączek.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Polski Ład 2.0 a składka zdrowotna dla przedsiębiorców

Zgodnie z art. 27b ust. 1 pkt 1 ustawy 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2021 poz. 1128 ze zm., dalej: PDOFizU), na dziś podatek dochodowy ulega obniżeniu o kwotę składki na ubezpieczenie zdrowotne (składka zdrowotna), o której mowa w ustawie z 27.8.2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz U. z 2020 r. poz. 1398, ze zm., dalej: ŚOZŚrPubU). Są to składki opłacone w roku podatkowym bezpośrednio przez podatnika a także pobrane w roku podatkowym przez płatnika. Kwota składki na ubezpieczenie zdrowotne, o którą zmniejsza się podatek, nie może przekroczyć 7,75% podstawy wymiaru tej składki (art. 27b ust. 2 PDOFizU).

Podobne zasady dotyczą podatników rozliczających się na podstawie przepisów ustawy z 20.11.1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1905 ze zm.; dalej: RyczałtU).

Art. 79 ust. 1 ŚOZŚrPubU stanowi, że składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 9% podstawy wymiaru składki. Podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne pracowników określa się w sposób analogiczny jak składki na ubezpieczenie społeczne. Dla przedsiębiorcy, podstawą jest zadeklarowana zryczałtowana kwota, nie niższa jednak niż 75% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego (art. 81 ust. 1 i 2 ŚOZŚrPubU).

Ordynacja podatkowa. Komentarz 2021. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Składka zdrowotna – Polski Ład 2.0

Jak wiadomo, możliwość odliczenia składki zdrowotnej od podatku oraz określenie podstawy jej wymiaru dla przedsiębiorców w oparciu o kwotę ryczałtową było największą solą w oku pomysłodawców tzw. Polskiego Ładu. Zatem wspomniane na wstępie art. 27b PDOFizU oraz art. 13 PDOFizU mają zostać całkowicie uchylone. W tej akurat kwestii stanowisko Ministerstwa Finansów pozostało nieugięte.

Inaczej sprawa się ma jeżeli chodzi o sposób kalkulacji ww. składki. Co prawda odświeżony projekt nadal odchodzi od dotychczasowej uniwersalnej zasady opartej na zryczałtowanej kwocie 75% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia dla wszystkich. W porównaniu do pierwotnej propozycji modyfikacje dotknęły jednak dwie grupy przedsiębiorców.

Składka zdrowotna przy podatku liniowym

Zgodnie z propozycją nowego art. 79a ŚOZŚrPubU, składka na ubezpieczenie zdrowotne osób prowadzących działalność pozarolniczą, opłacających podatek dochodowy na zasadach określonych w art. 30c PDOFizU (a więc 19% stawką liniową) wynosić ma 4,9 % podstawy wymiaru składki. Przypomnijmy, że pierwotnie składka ta miała wynosić 9% podstawy wymiaru. Co prowadziło do efektywnego wzrostu opodatkowania przedsiębiorców na podatku liniowym z 19% do 28%.

Oczywiście, nadal ma być to składka niepodlegająca odliczeniu od podatku. Podstawą wymiaru pozostaje dochód przedsiębiorcy. Jedyna „korzyść” jest więc taka, że podwyżka nie będzie drakońska, ale horrendalne.

Składka zdrowotna przy podatku zryczałtowanym

Zgodnie z propozycją art. 81 ust. 2e ŚOZŚrPubU, podstawa wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne osób prowadzących działalność gospodarczą, które stosują opodatkowanie na zasadach RyczałtU będzie zależeć od osiąganego poziomu przychodów. Dla przychodów do kwoty 60.000 zł będzie to kwota 60% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego. Podatnicy osiągający przychody w widełkach od 60 000 zł do 300 000 zł skalkulują składkę od kwoty przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Podatnicy osiągający przychody powyżej 300.000 zł muszą się liczyć z podstawą wymiaru w wysokości 180% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.

Przyjmując jako punkt odniesienia przeciętne wynagrodzenie za czwarty kwartał 2020 r. (5655,43 zł), wysokość składki wyniosłaby więc odpowiednio 305,39 zł (dla pierwszej grupy), 598,99 zł (dla drugiej grupy) oraz 916,18 zł. Oczywiście, są to nadal kwoty niepodlegające odliczeniu od podatku. Wysokość składki zależy od przychodu osiągniętego przez podatnika do momentu naliczenia składki za dany miesiąc. Wzrost składki nastąpi po przekroczeniu danego progu. Możliwe ma być też „uproszczone” określanie składki na cały rok w oparciu o przychód osiągnięty w poprzednim roku. Tak obliczana składka roczna może jednak podlegać po zakończeniu roku stosownej korekcie.

Ministerstwo Finansów „obniżyło podwyżki” związane z reformą zasad ustalania składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Ale narracja o „obniżce obciążeń dla przedsiębiorców” to skrajny cynizm. Obciążenia bowiem nadal bardzo wyraźnie wzrosną. Co istotne, fiskus nie zdecydował się zaś na modyfikacje zasad obliczania składek dla przedsiębiorców na skali. Oni są bowiem przynajmniej beneficjentami podwyżki kwoty wolnej.

Która z form opodatkowania („ryczałt” czy „liniowa”) będzie się więc bardziej „opłacać”?

Różnej maści kalkulatory dopiero pójdą w ruch. Te dotychczasowe trzeba kalibrować na nowo, nie ma już bowiem znaczenia dla wysokości obciążenia składką np. stawka podatku zryczałtowanego właściwa dla danego przedmiotu działalności. Zmiany są delikatnym ukłonem np. w stronę opodatkowanych najwyższą stawką ryczałtu przedstawicieli wolnych zawodów, którzy często niekoniecznie ponoszą wysokie koszty swojej działalności. Przykładowo, rozliczający się ryczałtem prawnik osiągający miesięcznie 10000 zł przychodu w pierwszej wersji tzw. Polskiego Ładu zapłaciłby 566 zł składki miesięcznie, czyli w skali roku 6792 zł. „Po nowemu” będzie to (przyjmując obecne dane statystyczne) 5426,28 zł rocznie. To zatem podwyżka niższa o ok. 1300 zł. Bo nadal taki podatnik efektywnie zapłaci składkę zdrowotną wyższą o bagatela… 850% w porównaniu do dzisiejszych realiów. Minister Finansów nie pierwszy już raz „zachęca” jednak w ten sposób do zryczałtowanych (więc przychodowych) form opodatkowania. I niewykluczone, że pewna część podatników z takiej formuły zechce skorzystać.

Bazując na wyliczeniach Ministerstwa Finansów, podatnik rozliczający się w sposób liniowy z miesięcznym dochodem na poziomie 10000 zł zapłaci zaś 437,29 zł składki zdrowotnej a nie 803,19 zł. W porównaniu do obecnych wartości to również podwyżka i to o bagatela ok. 820%. Ale mogło być gorzej, w pierwotnej wersji skok wyniósłby…1500%!  Nie, nie mamy więc do czynienia z „obniżką” podatków dla przedsiębiorców, co pomysłodawcy tzw. Polskiego Ładu starają się przemycać do obiegu informacyjnego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

SLIM VAT 2: WNT bez szyku rozwartego, ale pewne wątpliwości zostały

Począwszy od 7.9.2021 r. zmieniły się przepisy w zakresie rozliczania podatku naliczonego z tytułu WNT. Zgodnie z art. 86 ust. 10b pkt 2 lit. b ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r.  poz. 685 ze zm., dalej: VATU), prawo do odliczenia VAT z tytułu WNT powstaje pod warunkiem, że podatnik uwzględni kwotę podatku należnego z tego tytułu w deklaracji. w której jest obowiązany rozliczyć podatek. Zlikwidowany został warunek odnośnie konieczności uwzględnienia podatku nie później niż w terminie trzech miesięcy od upływu miesiąca, w którym w odniesieniu do nabytych towarów powstał obowiązek podatkowy.

Deklaracje podatkowe z wyjaśnieniami. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Zasada trzech miesięcy nadal obowiązuje

Jak wiadomo, ww. regulacja przelewa na ustawowy papier wnioski płynące z wyroku TSUE z 18.3.2021 r. w sprawie C-895/19, Legalis. Wyrok ten rozprawił się z tzw. szykiem rozwartym przy WNT poprzez stwierdzenie jego niezgodności z przepisami wspólnotowymi. Rzecz jednak w tym, że sławetna „zasada trzech miesięcy” nie została z przepisów VATU całkowicie wyrugowana. Oto bowiem aby odliczyć VAT, literalnie podchodząc do sprawy podatnik nadal powinien otrzymać fakturę dokumentującą taką transakcję w terminie trzech miesięcy od upływu miesiąca, w którym w odniesieniu do nabytych towarów powstał obowiązek podatkowy (art. 86 ust. 10b pkt 2 lit. a VATU). W przypadku zaś nieotrzymania w terminie trzech miesięcy faktury dokumentującej WNT, podatnik jest obowiązany do odpowiedniego pomniejszenia kwoty podatku naliczonego w rozliczeniu za okres, w którym upłynął ten termin (art. 86 ust. 10g VATU). Otrzymanie faktury w terminie późniejszym upoważnia podatnika do odpowiedniego powiększenia podatku naliczonego w rozliczeniu za okres rozliczeniowy, w którym podatnik uwzględnił kwotę podatku należnego z tytułu tego nabycia (art. 86 ust. 10h VATU).

Ustawodawca twierdzi, że w wyroku w sprawie C-895/19 TSUE nie zakwestionował istniejącego warunku w postaci cezury trzech miesięcy względem otrzymania faktury. A jedynie w odniesieniu do uwzględnienia wynikającej z niej kwoty w odpowiedniej deklaracji podatkowej. Licznik odmierzający okres trzech miesięcy bije więc nieco inaczej. Ale praktyczne skutki stosowania nowej regulacji  mogą budzić wątpliwości.

„Strategia” rozliczania WNT ma znaczenie?

Przypomnijmy, że obowiązek podatkowy w WNT powstaje zgodnie z art. 20 ust. 5 VATU z chwilą wystawienia faktury przez podatnika podatku od wartości dodanej, nie później jednak niż 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano dostawy. To sama w sobie dość niefortunna konstrukcja, z zasady uzależnia bowiem konieczność rozliczenia WNT przez nabywcę od aktywności dostawcy (w zakresie wystawienia faktury). Nabywca nie ma jednak na to wpływu, podobnie jak na terminowość doręczenia takiej faktury. Co więcej, osoby odpowiedzialne za rozliczenia podatkowe w danej firmie zazwyczaj nie mają też pojęcia, czy aby nie przybył do przedsiębiorstwa jakiś towar z innego kraju UE. W praktyce więc faktura od dostawcy jest bezcenna.

W tym kontekście, znowelizowane przepisy mogą wprawić podatnika w stan skonfundowania. Spójrzmy na następujący przykład: podatnik nabywa towar od dostawcy z Niemiec 1.10.2021 r. i tego też dnia została wystawiona faktura VAT. Dział księgowy dostał informację o realizacji dostawy (była ona w całości finansowana zaliczką). Nie dostał jednak faktury. Odebrał ją bowiem handlowiec (utknęła w folderze spam), który z uwagi na wcześniejsze opłacenie transakcji niespecjalnie fakturą się przejął. Po dokonaniu remanentu, faktura trafia w ręce działu księgowości 1.3.2022 r.

Idąc tropem znowelizowanych przepisów, podatnik ma w zasadzie dwie opcje rozliczenia WNT. Po pierwsze – pomimo wiedzy o dokonanej transakcji nie rozlicza jej pierwotnie w deklaracji za 10.2021 r., czekając na fakturę. Odbierając ją w 3.2022 r., podatnik uwzględnia neutralnie podatek należny i naliczony poprzez korektę deklaracji za 10.2021 r. Nic nie pomniejsza i nie powiększa – bo nie rozliczył jeszcze podatku naliczonego.

Jest jednak druga opcja. Podatnik mając wiedzę o szczegółach transakcji rozlicza WNT w deklaracji za 10.2021. Nie mając w ręku faktury do 31.1.2022 r. powinien jednak pomniejszyć kwotę podatku naliczonego w deklaracji za ten okres. I ponownie uwzględnić tę kwotę po uzyskaniu faktury. Co ciekawe – ponownie w deklaracji za 10.2021 r. Takie działanie jako kreujące dodatkowe nakłady pracy wydaje się oczywiście bez sensu. Bez dwóch zdań zatem opisana wyżej pierwsza strategia działania ma na kanwie nowych przepisów znacznie większy sens.

Omawiane przepisy faktycznie od samego początku ich procedowania wzbudzały wątpliwości. Warunek w zakresie otrzymania faktury w terminie trzech miesięcy od powstania obowiązku podatkowego nie znajduje uzasadnienia. Tym bardziej, że przecież sam obowiązek podatkowy w WNT może być oderwany od wystawienia faktury. Jeśli bowiem dostawca unijny dostarczy towar np. 30.9.2021 r., a fakturę wystawi 16.10.2021 r., obowiązek podatkowy powstanie 15.10.2021 r. Jeżeli jednak w przypadku takiej dostawy faktura zostanie wystawiona 14.10.2021 r. ale doręczona nabywcy np. po sześciu miesiącach, nabywca może mieć uzasadnione przekonanie o konieczności rozliczenia WNT w deklaracji za 10.2021. Ale po fakcie okaże się, że właściwym okresem jest jednak 9.2021 r. Jak na dłoni widać więc, że sensownym rozwiązaniem w przypadku braku otrzymania faktury dokumentującej WNT wydaje się po prostu czekanie na taką fakturę. Nawet kosztem administracyjnej uciążliwości w zakresie dokonania korekty deklaracji. Wychodzenie przed szereg i rozliczanie WNT bez faktury w ręku może się bowiem zakończyć podwójną uciążliwością i podwójną korektą…

Na zakończenie, pamiętajmy, że SLIM VAT 2 zmienia też zasady odliczenia podatku  w przypadku pozostałych transakcji objętych tzw. szykiem rozwartym. Zgodnie ze znowelizowanym art. 86 ust. 10b pkt 3 VATU, prawo do odliczenia podatku naliczonego od nietransakcyjnego WNT, importu usług oraz nabycia krajowego od podmiotu niezarejestrowanego (np. w ramach dostawy z instalacją lub montażem) powstaje, o ile po prostu podatnik uwzględni kwotę podatku należnego z tytułu tych transakcji w deklaracji podatkowej, w której jest on obowiązany rozliczyć ten podatek. Dla tych transakcji nie ma znaczenia moment otrzymania faktury. Bo też faktura do samego odliczenia podatku nie jest w ogóle potrzebna.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Strona procesu ważniejsza niż prawnik

Spór w rodzinie

Kwestia ta wynikła w sprawie o zniesienie współwłasności nieruchomości między czworgiem krewnych. Sąd Rejonowy dokonując podziału, zasądził od M.B. na rzecz W.B., M.T. niewysokie dopłaty. Pełnomocnik M.B. (z urzędu) co do dopłat wniósł apelację od tego postanowienia, ale M.B. skierował do SR pismo, w którym też wniósł o uchylenie postanowienia, a z odręcznej adnotacji wynikało, że pismo potraktowano jako uzupełnienie apelacji prawnika. Kolejnym pismem po kilku dniach wniósł o wycofanie apelacji pełnomocnika, a równocześnie wskazał, że podtrzymuje swoje stanowisko zawarte w pierwszym piśmie. SR umorzył postępowanie apelacyjne, a postanowienie się uprawomocniło, w konsekwencji SO rozpoznał apelacje trzech krewnych, a już nie M.B.

I to orzeczenie zaskarżył skargą nadzwyczajną prokurator generalny, wskazując, że zamknęło ono drogę M.B. do rozpoznania apelacji, do czego miał konstytucyjne prawo. Niezależnie od liczby złożonych pism procesowych jednej strony stanowią one jedną apelację. A sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę w jej granicach. PG przyznał, że co do zasady oświadczenie o cofnięciu apelacji wywołuje umorzenie postępowania, ale gdy cofa apelację pełnomocnik z urzędu, a strona podtrzymuje swoje twierdzenia, wyjaśnienia wymaga cel złożenia oświadczenia, a zwłaszcza czy intencją jest cofnięcie wniosków zawartych w jednym z pism, czy całej apelacji.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Prawa strony

SN skargę PG uwzględnił i wskazał, że z uzasadnienia postanowienia SR wynika, że wziął on pod uwagę tylko apelację pełnomocnika, która została cofnięta, a nie ma śladu, by badał pisma M.B. pod kątem spełnienia formalnych przesłanek apelacji. Gdyby SR to wyjaśnił, może doszedłby do wniosku, że M.B. skutecznie złożył apelację, mimo cofnięcia apelacji przez jego pełnomocnika. Umorzenie postępowania bez tego ustalenia bezwzględnie narusza wskazane w skardze nadzwyczajnej przepisy Konstytucji RP.

– Strona, dla której ustanowiono adwokata z urzędu, może w każdym czasie wypowiedzieć mu pełnomocnictwo i oświadczyć, że działa samodzielnie. Odwołanie pełnomocnictwa może nastąpić pisemnie lub ustnie do protokołu rozprawy, a wypowiedzenie jest natychmiast skuteczne między stronami. W stosunku do sądu odnosi skutek z chwilą zawiadomienia go o tym. Sąd I instancji powinien zatem ustosunkować się do tego, czy doszło do cofnięcia pełnomocnictwa prawnikowi z urzędu, czy nie – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Marek Dobrowolski, sprawozdawca.

– W orzecznictwie SN podnoszono, że wniesienie osobiście przez stronę środka odwoławczego realizuje przysługujące stronie uprawnienia procesowe, których nie ogranicza ustanowienie pełnomocnika, poza wypadkami, w których ustawa przewiduje przymus adwokacki lub radcowski.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Rafał Kania radca prawny w Sendero Tax & Legal

Używając języka zamierzchłego, można powiedzieć, że orzeczenie Sądu Najwyższego jest wielce chwalebne. W pozornie mało istotnej sprawie, zwraca on bowiem uwagę na istotę sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Jest nią interes lub życiowa sytuacja stron. Pełnomocnik ma w każdym postępowaniu jedynie rolę wspierającą, doradczą. Ale to jest sprawa osoby, której dotyczy postępowanie. Jest zrozumiałe, że sąd woli komunikować się z fachowym prawnikiem niż ze stroną. Pozwala mu to bowiem przyspieszyć bieg spraw. Ale strony pomijać nie można, bo to jej sytuację kształtuje sąd. I o tym przypomina SN. Pominięcie tej zasady powoduje uszczerbek w szacunku dla wymiaru sprawiedliwości.

Sygnatura akt: I NSNc 78/20

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Uzasadnienie jest dla podsądnego

To, co boli

Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury zorganizowała ostatnio konferencję ws. poszukiwania optymalnego modelu uzasadnienia orzeczenia sądowego. Uczestnicy postulują fakultatywność formularzowej formy sporządzania uzasadnień.

– Skoro już wprowadzono formularze, to powinny zostać przeprowadzone ewentualne zmiany w ich treści i ewentualnie strukturze, a dopiero gdy będą one nieskuteczne, powinno nastąpić wyeliminowanie tej formy sporządzania uzasadnień – brzmi wniosek konferencji. Uczestnicy konferencji zwracają uwagę na powiązanie sporządzania uzasadnień z zasadą efektywności postępowania, której formularze mogą służyć. Mogą, ale, zdaniem praktyków, nie służą. Nie jest tajemnicą, że część sędziów uzasadnień w takiej formie nie pisze. Uważają – i na to powołują się w orzeczeniach – że podstawą do odstąpienia od narzuconej przez MS tabelki jest art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Ich zdaniem elementem prawa do rzetelnego procesu jest również możliwość wywiedzenia skutecznego środka odwoławczego oraz że formularz stanowi naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a tym samym naruszenie prawa do rzetelnego postępowania w procesie odwoławczym.

Kodeks karny, Kodeks postępowania karnego. Komentarze BeckOk aktualizowane co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Pod sąd odwoławczy

Adwokat Mariusz Paplaczyk z Poznania ocenia, że formularze uzasadnień w sprawach karnych są fatalne. – Taka schematyczność niczemu nie służy – uważa. Czy można to jakoś rozwiązać? – pytamy adwokata. – Z pewnością tak. Niedawno obserwowałem proces o bójkę w Wielkiej Brytanii. Zapadł wyrok dwóch lat więzienia. Uzasadnienie sądu brzmiało: Jeśli wdałeś się w bójkę, to musisz się liczyć z tym, że coś pójdzie nie tak. I to wszystko – mówi mec. Paplaczyk. Można system uzasadnień uregulować prosto i przejrzyście dla obywatela.

Sędzia Henryk Walczewski, który orzeka w cywilnych sprawach w Sądzie Okręgowym w Warszawie, ma swoją teorię na ten temat. Ma też swoje spostrzeżenia z sali rozpraw.

– Należy wprowadzić podział na trzy rodzaje postępowań: sporne, nakazowe i upominawcze. A z tym wiąże się pisanie uzasadnień.

– Dziś wiele spraw próbuje się naprawiać właśnie w uzasadnieniach – mówi Rz sędzia Walczewski. Jego zdaniem to pisanie uzasadnień poszło zbyt daleko. Większość sędziów idzie na ilość, a nie na jakość. Im więcej stron, tym myślą, że jest lepiej. Tymczasem to nieprawda.

– Formularz byłby w pewnym sensie ratunkiem – uważa sędzia.

Ale niestety dziś uzasadnienia pisze się pod II instancję, a nie o to chodzi. – Zamiast apelacji, mamy dziś rewizję – uważa sędzia Walczewski.

Sędzia Aneta Łazarska, Sąd Okręgowy w Warszawie, twierdzi z kolei, że całą pracę należy rozpocząć od reformy pism procesowych.

– Sąd dzięki temu będzie miał mniej pism do opracowania. Bo to zrozumiałe, że sąd w uzasadnieniu chce się odnieść do każdego z pism – uważa sędzia Łazarska.

Jej zdaniem kolejnym problemem są ustne uzasadnienia sądów. Często tak lakoniczne, że wręcz trudno dowiedzieć się, o co sądowi naprawdę chodziło. – Zmiany w przepisach na niewiele się zdadzą – twierdzi sędzia Łazarska.

Nie ma skutku bez przyczyny

Jej zdaniem nie pomoże też formularz, bo sędziowie przyzwyczajeni do pisania długich uzasadnień będą wklejać ich fragmenty do formularzy. A jeśli nie uda się ich wkleić, to uzasadnienia będą coraz gorszej jakości.

Dla wielu sędziów jakość uzasadnień wynika z ich ilości.

– Jeśli sędzia pisze 300 uzasadnień rocznie, to proszę nie wymagać, by były one wyśmienitej jakości – mówi „Rz” inny z sędziów jednego z największych sądów w kraju. I dodaje, że uzasadnienia pisze się po nocach i w weekendy.

– Każdy z nas ma rodzinę, dzieci. Ile czasu mogę spędzać na pracy, nawet jeśli przebywam w domu? – pyta.

Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadzając formularze w sprawach karnych, zapowiadało monitoring i ewentualne zmiany.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Barbara Piwnik sędzia Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, b. minister sprawiedliwości

Byłam bardzo sceptyczna, kiedy formularze uzasadnień w sprawach karnych wchodziły w życie. Nie ukrywałam tego. Do dziś zdania nie zmieniłam. Uzasadnienie wyroku sporządzane jest przede wszystkim dla obywatela. To on powinien z jego treści zrozumieć, dlaczego zapadł taki, a nie inny wyrok i co za tym przemówiło. To istotne tym bardziej, że podsądny wcale nie musi znać prawa. Tymczasem, jak słyszałam dziś, nawet prokuratorzy mają spore problemy ze sporządzeniem apelacji na podstawie uzasadnienia sporządzonego na obowiązującym formularzu. Odejdźmy więc od formularzy, skupmy się na takim kształceniu i przygotowaniu sędziów, żeby potrafili oni w przystępny sposób wytłumaczyć, dlaczego ktoś został skazany i jakie dowody za tym przemówiły.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Uchylenie się od skutków oświadczenia woli przez pracownicę w ciąży

Stan faktyczny

SO w Piotrkowie Trybunalskim 21.4.2021 r. rozpoznał na rozprawie sprawę z powództwa K. R. (dalej: Powódka) przeciwko Szkole w P. (dalej: Pozwana) o ustalenie zatrudnienia i dopuszczenie do pracy na skutek apelacji Powódki od wyroku SR w Piotrkowie Trybunalskim (dalej: Sąd I instancji) z 18.12.2019 r., IV P 100/19 oraz uznał, że apelacja jest uzasadniona i skutkuje zmianą ww. wyroku.

W pierwszej kolejności SO w Piotrkowie Trybunalskim wskazał, że spór w przedmiotowej sprawie sprowadza się do rozstrzygnięcia, czy Powódka w dacie składania oświadczenia o rozwiązaniu umowy o pracę za porozumieniem stron wiedziała, że jest w ciąży, a jeśli nie, to czy wiedząc o ciąży i oceniając sprawę rozsądnie złożyłaby takie oświadczenie. W tym kontekście ustalono, iż Powódka o ciąży dowiedziała się 17.7.2019 r., co w sposób jednoznaczny potwierdza dokumentacja medyczna nadesłana w toku postępowania apelacyjnego. Do rozwiązania umowy za porozumieniem stron doszło 13.6.2019 r., a datę ustania stosunku pracy strony ustaliły na 14.6.2019 r. 17.7.2019 r. Powódka dowiedziała się o ciąży, zaś 19.7.2019 r., zatem dwa dni później złożyła oświadczenie, w którym uchyliła się od skutków prawnych złożonego oświadczenia woli powołując się na wadę w postaci błędu. Poza sporem jest więc, iż składając ww. oświadczenie Powódka działała pod wpływem błędu co do okoliczności faktycznych – nie wiedziała, że jest w ciąży. Powstaje zatem pytanie, czy ten błąd był istotny, a zatem czy gdyby Powódka wiedziała o ciąży i oceniała sprawę rozsądnie złożyłaby takie oświadczenie woli.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Postępowanie przed Sądem I instancji

Zdaniem SO w Piotrkowie Trybunalskim Powódka ma rację, iż Sąd I instancji w sposób dowolny i bezkrytyczny przyjął, iż Pozwana przedstawiła jednoznaczne i przekonywujące dowody na okoliczności związane z samowolnym opuszczeniem placówki straży (nie szkoły) przez 4 latka w czasie, kiedy Powódka opiekowała się dziećmi, w konsekwencji czego byłaby zwolniona dyscyplinarnie gdyby nie doszło do rozwiązania stosunku pracy na mocy porozumienia stron. Sąd I instancji uznał, iż Powódka nawet gdyby w dacie zawarcia porozumienia wiedziała o ciąży, to i tak zgodziłaby się na takie rozwiązanie umowy, gdyż było ono dla niej korzystniejsze niż zwolnienie dyscyplinarne. Taka ocena nie znajduje żadnego potwierdzenia w przedłożonych w sprawie dowodach i dlatego nosi cechy dowolności. Z akt wynika, że szkoła od dwóch tygodni funkcjonowała w zupełnie nowych warunkach, a z uwagi na remont budynku szkolnego, w jednej sali przebywały zarówno dzieci szkolne, jak i przedszkolne. Sąd I instancji zupełnie dowolnie przyjął, iż do zdarzenia doszło po godzinie 12, kiedy Powódka sprawowała opiekę nad dziećmi. Nie wiadomo jednak, czy wyjście dziecka z budynku miało miejsce po godzinie 11, czy po godzinie 12. Brak jest informacji, o której dokładnie dziecko dotarło do domu, nie ma w tym zakresie żadnych wyjaśnień rodzica dziecka. Najprawdopodobniej do zdarzenia doszło wtedy, kiedy część rodziców odbierała dzieci ze szkoły, czy przedszkola, tj. od 11.50 do 12, dlatego drzwi były wtedy otwarte. Jest wiele niewyjaśnionych kwestii związanych z wyjściem 4 latka z budynku, m.in.: kto zabezpieczał drzwi, kiedy rodzic opuszczał budynek wraz z dzieckiem, jaka była organizacja pracy w tych nowych warunkach.

Błąd co do okoliczności faktycznych

W ocenie SO w Piotrkowie Trybunalskim fakt, iż decyzja o rozwiązaniu z Powódką umowy o pracę zapadła następnego dnia bez żadnego wnikliwego postępowania wyjaśniającego, bez badania list obecności, godzin opuszczenia budynku przez inne dzieci, kwestii związanych z przekazaniem grupy, czy też bez oceny prawidłowej organizacji pracy szkoły w nowych warunkach, bez zbadania, czy wejście do budynku było strzeżone i przez kogo, jest dziwne.

SO w Piotrkowie Trybunalskim podkreślił, że nie może budzić wątpliwości, iż w polskim systemie prawa, praca kobiety w ciąży podlega wzmożonej ochronie. W związku z urodzeniem dziecka przysługuje urlop i zasiłek macierzyński, a ponadto pracownica jest uprawniona do urlopu wychowawczego i zasiłku wychowawczego. Trwałość zatrudnienia w okresie ciąży oraz w czasie urlopów macierzyńskiego i wychowawczego chroniona jest przy tym zakazem rozwiązania w tych okresach umowy o pracę oraz zmiany wynikających z niej warunków pracy i płacy. Ciąża jest okolicznością istotną z punktu widzenia kształtowania stosunku pracy. Nie tylko ogranicza swobodę pracodawcy rozwiązania umowy o pracę, ale zmienia zakres podporządkowania pracownicy, powoduje powstanie nowych obowiązków po stronie pracodawcy, zwiększa uprawnienia pracownicy. Zasada ochrony pracy kobiet jest jedną z podstawowych, historycznie pierwszych i niekwestionowanych współcześnie zasad prawa pracy. Usprawiedliwione jest swoiste złagodzenie warunków uchylenia się kobiety w ciąży od skutków oświadczenia woli zmierzającego do zakończenia stosunku pracy, złożonego pod wpływem błędu polegającego na niewiedzy o ciąży.

W tej sytuacji należy przyjąć, że jeżeli pracownica będąca w ciąży, nie wiedząc o tym, złożyła oświadczenie woli zmierzające do rozwiązania stosunku pracy, to może uchylić się od skutków tego oświadczenia, niezależnie od tego, czy błąd został wywołany przez pracodawcę oraz czy wiedział on o błędzie lub mógł go z łatwością zauważyć (wyrok SN z 19.3.2002 r., OSNAPiUS 2004/5/78). Stosownie do art. 177 § 1 ustawy z 26.6.1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320, dalej: KP) pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o w okresie ciąży, a także w okresie urlopu macierzyńskiego, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy. W orzecznictwie przyjmuje się, iż błąd pracownicy, która złożyła pracodawcy oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę lub ofertę rozwiązania umowy o pracę na mocy porozumienia stron, nie wiedząc, że jest w ciąży, polega na wadliwym powzięciu woli (mylnym wyobrażeniu o istniejącym stanie rzeczy) oraz że pracownica, która nie wiedząc, iż jest w ciąży, złożyła oświadczenie woli zmierzające do rozwiązania umowy o pracę, może się uchylić od skutków tego oświadczenia. Żadne zasady prawa pracy nie sprzeciwiają się bowiem stosowaniu do stosunku pracy przepisów ustawy z 23.4.1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740, dalej: KC) o błędzie, choć odmienna od stosunków zobowiązaniowych prawa cywilnego natura prawna stosunku pracy wymaga odpowiedniego ich stosowania. Zgodnie z art. 84 KC w razie błędu co do treści czynności prawnej, można uchylić się od skutków oświadczenia woli. Błąd polega na mylnym wyobrażeniu, nie tylko o treści złożonego oświadczenia woli (niezgodności między prawidłowo powziętą wolą a wadliwym jej oświadczeniem), ale także na mylnym wyobrażeniu o istniejącym stanie rzeczy (np. o stanie ciąży). Można się powoływać tylko na błąd istotny, czyli taki, który uzasadnia przypuszczenie, że gdyby składający oświadczenie woli nie działał pod wpływem błędu i oceniał sprawę rozsądnie, nie złożyłby oświadczenia tej treści (art. 84 § 2 KC w zw. z art. 300 KC).

Rozstrzygnięcie SO w Piotrkowie Trybunalskim

Przenosząc powyższe na grunt przedmiotowej sprawy SO w Piotrkowie Trybunalskim zwrócił uwagę, iż do rozmowy na temat zdarzenia i przyjęcia przez Pozwaną, iż za opuszczenie budynku straży przez dziecko odpowiada Powódka doszło bez przeprowadzenia wnikliwego postępowania wyjaśniającego, zbyt szybko, bo już następnego dnia, kiedy jeszcze obie strony działały pod wpływem emocji. Trudno w tej sytuacji przyjąć, iż gdyby Powódka wiedziała, iż jest w ciąży i oceniała sprawę rozsądnie, a zatem już z pewnym dystansem czasowym, to podpisałaby takie oświadczenie woli o rozwiązaniu umowy o pracę za porozumieniem stron.

Dlatego SO w Piotrkowie Trybunalskim uznał, iż oświadczenie Powódki o rozwiązaniu umowy o pracę za porozumieniem stron dotknięte było błędem, a skuteczne i terminowe uchylenie się od jego skutków ma ten efekt, iż stosunek pracy nie uległ rozwiązaniu, trwa nadal i rodzi obowiązek dopuszczenia powódki do pracy. I choć zgromadzone dowody są sprzeczne w kwestii wręczenia Powódce pisma o rozwiązaniu umowy o pracę w trybie natychmiastowym, czy tylko poinformowaniu jej o takim zamiarze, to ma rację Powódka, iż późniejsze oświadczenie Pozwanej, wyrażającej zgodę na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron oznacza, iż cofnęła ona wcześniejsze oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę w trybie natychmiastowym na podstawie art. 52 KP. Z tych względów SO w Piotrkowie Trybunalskim, na podstawie art. 386 § 1 KPC zmienił zaskarżony wyrok w całości, w ten sposób, że ustalił, iż strony łączy stosunek pracy nawiązany na podstawie umowy o pracę z 31.8.2018 r. na czas nieokreślony i nakazał Pozwanej dopuszczenie Powódki do pracy.

Na gruncie rozpatrywanego stanu faktycznego SO w Piotrkowie Trybunalskim wypowiedział się na temat relacji pomiędzy zasadami KP, a regulacjami KC, w tym w szczególności w zakresie błędu co do treści czynności prawnej. Zdaniem SO w Piotrkowie Trybunalskim, mimo odmiennego charakteru stosunku pracy od stosunków zobowiązaniowych zawieranych na gruncie prawa cywilnego, w obydwu przypadkach zastosowanie może znaleźć instytucja błędu przewidziana w KC. SO w Piotrkowie Trybunalskim zwrócił także uwagę na szczególną sytuację pracownicy ciężarnej i przysługującą jej z tego tytułu ochronę.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Przyspieszona płatność VAT od WNT paliw niezgodna z prawem UE

Zgodnie z art. 20 ust. 5 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r.  poz. 685 ze zm., dalej: VATU) w wewnątrzwspólnotowym nabyciu towarów obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wystawienia faktury przez podatnika podatku od wartości dodanej, nie później jednak niż 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano dostawy towaru będącego przedmiotem wewnątrzwspólnotowego nabycia. Rozliczenie podatku należnego i naliczonego z tytułu WNT standardowo ma zaś miejsce w terminie do 25. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Od ww. zasady jest jednak wyjątek. Zgodnie z art. 103 ust. 5a VATU, w przypadku wewnątrzwspólnotowego nabycia szerokiego spectrum paliw, o których mowa w art. 103 ust. 5aa VATU, podatnik (a często także płatnik zgodnie z art. 17a VATU) jest obowiązany do obliczania i wpłacania kwot podatku na rachunek urzędu skarbowego w terminie 5 dni od dnia, w którym towary te zostały wprowadzone do miejsca odbioru lub do składu podatkowego. Ewentualnie, z chwilą przemieszczenia tych towarów na terytorium kraju – jeżeli towary są przemieszczane poza procedurą zawieszenia poboru akcyzy. Przepisy te obowiązują od 1.8.2016 r. w ramach tzw. pakietu paliwowego. Stanowią formę walki fiskusa z wyłudzeniami i oszustwami podatkowymi związanymi z obrotem paliwami właśnie. I choć od tego czasu przechodziły omawiane przepisy kilka liftingów, idea została zasadniczo zachowana. Chodzi o to, by VAT z tytułu WNT paliw najpierw podlegał wpłacie do urzędu skarbowego, a dopiero później podatnik mógłby go odliczyć w deklaracji podatkowej. To dość istotne odstępstwo od neutralnych przecież zasad rozliczania podatku z tytułu WNT. Stąd też dość szybko zaczęły się pojawiać wątpliwości co do zgodności rozwiązania z prawem UE.

VAT. Komentarz 2021. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik dokonał WNT oleju napędowego objętego kodem CN 2710 19 43. Zdaniem fiskusa, wewnątrzwspólnotowe nabycia dokonane zostały w trybie w art. 103 ust. 5a VATU i polegały na wprowadzeniu do składu podatkowego towarów z terytorium innego państwa członkowskiego UE. Podatnik nie uiścił jednak podatku w terminie pięciu dni od wprowadzenia oleju napędowego na terytorium kraju. Nie złożył również miesięcznej deklaracji dotyczącej tych nabyć w terminie do piątego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym powstał obowiązek ich zapłaty.

W efekcie, organ podatkowy nałożył na podatnika obowiązek natychmiastowej zapłaty należnego VAT, powiększonego o odsetki za zwłokę naliczone od dnia następującego po dniu, w którym upłynął termin płatności. W toku zaskarżenia, sprawa trafiła przed oblicze NSA. Sąd ten powziął wątpliwość, czy krótsze terminy płatności VAT w odniesieniu do nabycia paliw pochodzących z innych państw członkowskich są zgodne z prawem unijnym.

Stanowisko TSUE

Wydając wyrok z 9.9.2021 r. w sprawie C-855/19, Legalis TSUE przyjął postawę dydaktyczną. Wyliczył bowiem na start trzy zasadnicze etapy rozliczenia podatkowego na gruncie VAT. I tak, profesor-Trybunał uczy, że najpierw powstaje zdarzenie powodujące powstanie obowiązku podatkowego. Potem  na tej podstawie podatek staje się wymagalny, aż wreszcie konkretyzuje się obowiązek zapłaty VAT. Co do samego WNT, zdarzenie powodujące powstanie obowiązku podatkowego ma miejsce w dniu dokonania wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów. Niemniej, podatek staje się wymagalny (tj. obowiązek podatkowy powstaje) w późniejszym terminie, czyli w chwili wystawienia faktury lub nie później niż piętnastego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym miało miejsce zdarzenie powodujące powstanie obowiązku podatkowego, w przypadku gdy faktura nie została wystawiona przed tą datą. Konstrukcja art. 103 ust. 5a i 5aa VATU zakłada zaś, że obowiązek zapłaty powstaje zanim VAT stanie się wymagalny. Stoi więc w sprzeczności z fundamentem prawa unijnego, którego egzemplifikacją jest wskazana wyżej wyliczanka (zdarzenie-wymagalność-konkretyzacja zapłaty).

Takiej klasyfikacji nie zmienia fakt, że państwa członkowskie UE mogą wprowadzać odstępstwa w zasadach opodatkowania, o ile są niezbędne do zapewnienia prawidłowego poboru VAT i zapobiegania oszustwom podatkowym. Wykonywania tych kompetencji musi mieć jednak miejsce z poszanowaniem prawa UE.

Przyspieszona zapłata VAT z tytułu WNT paliw nie może być też uznana za zaliczkę. Na tej podstawie przyspieszyć można bowiem datę zapłaty podatku, a nie datę jego wymagalności (jak uczyniła polski fiskus). W konsekwencji, przepisy unijne stoją na przeszkodzie przepisowi prawa krajowego, który ustanawia obowiązek zapłaty podatku od wartości dodanej (VAT) od wewnątrzwspólnotowego nabycia paliw, zanim podatek ten stanie się wymagalny.

Gdy TSUE orzeka o niezgodności przepisów krajowych z prawem UE to wiedz, że coś się dzieje. Albo, że coś się zadzieje niebawem. Skutki mogą być daleko idące, chociaż dotyczą stosunkowo wąskiego wycinka rzeczywistości gospodarczej, jakim jednak jest nabywanie paliw z innych krajów UE. Wydaje się, że w bieżących i przyszłych rozliczeniach podatnicy mogą po prostu zaprzestać wcześniejszej zapłaty podatku. Opierając się o omawiane orzeczenie i prymat prawa wspólnotowego nad krajowym. Fiskus przyznaje takie prawo np. w zakresie ulgi na złe długi czy szyku rozwartego przy WNT (a więc tematów, które były niedawno na tapecie TSUE i również zakończyły się stwierdzeniem niezgodności przepisów krajowych z prawem UE).

To już sama w sobie istotna rewolucja. I spory zastrzyk płynnościowy. Przykładowo, WNT paliwa dokonane np. 1.4.2021 r. skutkowało koniecznością zapłaty VAT do 6.4.2021 r. Z możliwością „odzyskania”, a mówiąc ściślej zneutralizowania zazwyczaj dopiero 25.5.2021 r. A więc po 30 dniach.

Co do przeszłych zaś rozliczeń, zyskają w szczególności podatnicy, którzy tak jak sprawca zamieszania przed TSUE odczuł boleśnie piętno decyzji domiarowej. Mogą oni na podstawie art. 240 § 1 pkt 11 ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1540 ze zm., dalej: OrdPU) wznowić zakończone prawomocną decyzją postępowanie w terminie miesiąca od publikacji sentencji wyroku. Tym razem nie ma się zaś raczej co spodziewać fali wniosków o stwierdzenie nadpłaty podatku składanych zgodnie z art. 72 § 2 pkt 1 OrdPU. WNT paliw pozostawało bowiem z zasady summa summarum neutralne. Chyba, że podatnik uiścił podatek z opóźnieniem. Wówczas istnieć powinny podstawy do sięgnięcia po nadpłacone niesłusznie odsetki.

Nie mają szczęścia w 2021 r. przepisy VATU w zakresie WNT. Jak pamiętamy, TSUE w wyroku z 18.3.2021 r. w sprawie C-895/19, Legalis rozprawiło się skutecznie z szykiem rozwartym. Lada moment, na mocy pakietu SLIM VAT 2 znajdziemy efekty tego wyroku zaszczepione bezpośrednio do przepisów VATU. Należy się spodziewać, że podobny los spotka omawiane art. 103 ust. 5a i 5aa VATU. Kto wie, czy nie w ramach zapowiadanego już jakiś czas temu SLIM VAT 3. Tak czy owak – dzieje się i będzie się działo.

Pytane tylko, czy omawiane rozstrzygnięcie rzeczywiście przyniesie pozytywne skutki. Pakiet paliwowy w swojej obecnej formie wydaje się skutecznym mechanizmem uszczelniającym. Nie tylko przynosi do budżetu odpowiednie dochody. Względnie skutecznie wpływa także na rugowanie z obrotu gospodarczego nieuczciwych podatników. A tych przecież w branży paliwowej, eufemistycznie mówiąc, nie brakowało. Postawione pod ścianą Ministerstwo Finansów będzie musiało na prędce wymyślić nowe rozwiązanie uszczelniające system. A pośpiech w kwestiach legislacyjnych z reguły nie kończy się dobrze.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Jak dzielić pieniądze w spadku

Gotówka po zmarłym

Kwestia ta wynikła w sprawie o podział majątku po zmarłych w nieodległym od siebie czasie małżonkach M. Otóż zostawili oni wspólne mieszkanie warte 110 tys. zł, a mężczyzna nadto ok. 190 tys. zł na koncie, z którego jedna z dwóch córek wypłaciła na podstawie dyspozycji ojca na wypadek śmierci 75 tys. zł.

Zgodnie z art. 56 prawa bankowego posiadacz rachunku oszczędnościowego (terminowej lokaty) może polecić bankowi dokonanie po jego śmierci wypłaty z rachunku wskazanym przez siebie osobom: małżonkowi, rodzicom, dziadkom, dzieciom, wnukom lub rodzeństwu, określonej kwoty. Bez względu na liczbę wydanych dyspozycji, wypłaty na ich podstawie nie mogą przekraczać 20 przeciętnych wynagrodzeń za ostatni miesiąc przed śmiercią posiadacza rachunku (obecnie to ok. 120 tys. zł). Co więcej, przepis ten dalej stanowi, że wypłacona kwota na tej podstawie „nie wchodzi do spadku po posiadaczu rachunku”.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Jeśli nie spadek, to może scheda?

Ale przepis nie mówi wprost, czy nie rozlicza się tych pieniędzy przy podziale spadku. A chodzi o to, że dział spadku polega nie tylko na dzieleniu tego, co zmarły zostawił w chwili śmierci, czyli czynnego spadku, ale podziale tzw. schedy spadkowej. Jak stanowi art. 1039 § 1 kodeksu cywilnego, w razie dziedziczenia ustawowego przy dziale spadku między zstępnymi i małżonkiem spadkodawcy na schedę spadkową zalicza się otrzymane od spadkodawcy darowizny, chyba że z oświadczenia spadkodawcy lub okoliczności wynika, że dokonał ich ze zwolnieniem z rozliczenia z innymi spadkobiercami. Nie zalicza się do schedy tylko drobnych darowizn, np. upominków.

Sąd rejonowy uznał, że wyjęte na podstawie dyspozycji M. pieniądze należy uwzględnić przy podziale, gdyż zmarły nie wyłączył ich wyraźnie z rozliczenia między spadkobiercami (dwiema córkami i dwojgiem wnuków). Z kolei rozpatrując apelację jednego z uczestników, poznański Sąd Okręgowy zwrócił się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym: czy wypłacona na podstawie dyspozycji na wypadek śmierci suma podlega zaliczeniu na schedę spadkową w rozumieniu art. 1039 § 1 KC? Sądy, w tym SN, nie dopracowały się bowiem jednego stanowiska.

A może darowizna?

– Rozstrzygnięcie tej kwestii zależeć będzie od wykładni pojęcia darowizny, a są tu różne odpowiedzi: jedna honoruje tylko formalne umowy darowizny, inni zaliczają do nich wszelkie przysporzenia, niewymagające ekwiwalentnego świadczenia (darme). Opowiadam się za niezaliczaniem wypłat z konta do darowizn, za czym przemawia m.in. to, że wcześniejsze przepisy wymagały ich rozliczenia – ocenia Jacek Siński, radca prawny z kancelarii prawnej SK&S.

– Odpowiedź SN pomoże spadkobiercom rozstrzygnąć istotny problem związany z zasadami dziedziczenia po zmarłym. W ocenie rzecznika finansowego rozstrzygnięcie SN powinno uwzględniać ostatnią wolę zmarłego, ale też cel ustanowienia dyspozycji, umożliwienia bliskim zmarłego szybkiego uzyskania należnych im pieniędzy bez prowadzenia postępowania spadkowego – wskazuje Adam Rafalski, dyrektor wydziału edukacji i komunikacji w Biurze Rzecznika Finansowego.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Fabian Orłowski adwokat, z kancelarii Buszan Orłowski Przybylski-Lewandowski

Uważam, że dyspozycja z rachunku na wypadek śmierci nie może być zaliczona na schedę spadkową, chyba że taka będzie wola spadkodawcy. Nie można tej woli zaś domniemywać. Trzeba zauważyć, że trudno zrównać ze sobą darowiznę, czyli czynność między żyjącymi, i dyspozycję na wypadek śmierci. Dlatego nie można tych dwóch czynności traktować podobnie i szeroko interpretować art. 1039 KC, który jest przepisem szczególnym. W mojej ocenie decydująca musi być wyraźna wola spadkodawcy. Jeżeli spadkodawca ma wolę zaliczenia dyspozycji z rachunku na wypadek śmierci do schedy spadkowej, to musi to wyraźnie wynikać z jego woli.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Ruszył program Dobry Start czyli 300+

Charakter świadczenia

Świadczenie na tzw. wyprawkę szkolną dla dziecka jest wypłacane raz w roku i co istotne jest przyznawane bez względu na dochód rodziny. Świadczenie jest zwolnione z opodatkowania oraz nie podlega egzekucji (komornik nie zajmie tych pieniędzy). Świadczenie jest wypłacane na dziecko uczące się w szkole, aż do ukończenia przez nie 20 lat lub 24 lat (co do dzieci z niepełnosprawnościami). Według danych z ZUS na dzień 24.8.2021 r. świadczenia z programu Dobry Start, które trafiły już na konta rodziców i opiekunów wynoszą 925 mln zł. Zostało złożonych ponad 3,6 mln wniosków o wypłatę świadczenia. Prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska stwierdziła, że: „Zainteresowanie programem jest ogromne, a pieniądze trafiają do rodzin. Program Dobry Start to inwestycja w edukację polskich dzieci. To 300 zł jednorazowego wsparcia dla wszystkich uczniów rozpoczynających rok szkolny. Rodziny otrzymają świadczenie bez względu na dochód. Środki wypłacane są na bieżąco. (…) „Zakład Ubezpieczeń Społecznych sprawie realizuje program Dobry start. Przy jego wdrażaniu skorzystaliśmy z naszego doświadczenia. Dlatego przy obsłudze świadczenia postawiliśmy na elektronizację i automatyzację. I to się bardzo dobrze sprawdza”.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Jak złożyć wniosek?

W roku szkolnym 2021/2022 wniosek o to świadczenie można złożyć wyłącznie drogą elektroniczną – za pośrednictwem portalu Platformy Usług Elektronicznych (PUE) ZUS, bankowości elektronicznej lub portalu Emp@tia. Co do bankowości elektronicznej, dostępne są takie banki: Alior Bank, Bank Millennium, Bank Pocztowy, Bank Polskiej Spółdzielczości S.A., BNP, Credit Agricole Bank Polska S.A., Getin Noble Bank, ING, Kasa Stefczyka, mBank, Nest Bank, Pekao S.A., PKO Bank Polski, SGB, SKOK Śląsk. Pieniądze z programu są wypłacane wyłącznie na rachunek bankowy.

Jeżeli wniosek zostanie złożony przy pomocy bankowości elektronicznej lub portalu Emp@tia to i tak ZUS zweryfikuje posiadanie profilu na portalu PUE ZUS. Jeśli wnioskodawca takiego profilu nie ma to ZUS założy go na PUE ZUS. Wnioskodawca otrzyma potwierdzenie rejestracji profilu na adres e-mail, który podał we wniosku. Z kolei na numer telefonu z wniosku, wnioskodawca otrzyma jednorazowe hasło, które musi zmienić przy pierwszym logowaniu do PUE ZUS. Hasło otrzyma SMSem z numeru 2075. Profil na PUE ZUS musi być założony, ponieważ cały proces odbywa się elektronicznie, wnioskodawca musi mieć bieżący dostęp do informacji o wniosku, ZUS musi też mieć możliwość kontaktowania się w sprawie wniosku (np. w sprawie wezwania do uzupełnienia braków).
Na portalu PUE ZUS znajdzie się cała korespondencja z ZUS. Dowolnie można skorygować wniosek czy też dodać wymagane załączniki do wysłanego już wniosku.

Jeśli wniosek został złożony przez bankowość elektroniczną albo portal Emp@tia to urzędowe poświadczenie odbioru (UPO), z adresu noreply@zus.pl, dotrze na wskazany we wniosku adres e-mail. Jeśli wniosek był składany przez PUE ZUS to UPO  będzie na liście dokumentów wysłanych.

Komu przysługuje świadczenie?

Świadczenie przysługuje zamieszkującym na terytorium RP: obywatelom polskim oraz cudzoziemcom (z wyłączeniem cudzoziemców, którym zezwolono na pobyt na terytorium RP przez okres nieprzekraczający 6 miesięcy, chyba że dwustronne umowy międzynarodowe o zabezpieczeniu społecznym stanowią inaczej).

Świadczenie dobry start nie przysługuje:

  1. jeżeli dziecko lub osoba ucząca się zostały umieszczone w domu pomocy społecznej, schronisku dla nieletnich, zakładzie poprawczym, areszcie śledczym, zakładzie karnym, szkole wojskowej lub innej szkole, jeżeli instytucje te zapewniają nieodpłatnie pełne utrzymanie;
  2. na dziecko z tytułu rozpoczęcia rocznego przygotowania przedszkolnego.

Według informacji podanych przez ZUS, wniosek o świadczenie w ramach programu Dobry Start może złożyć:

Świadczenie Dobry Start przysługuje także na dzieci w pieczy zastępczej oraz osobom usamodzielnianym opuszczającym pieczę zastępczą. W takich sytuacjach wniosek może złożyć: rodzina zastępcza, osoba prowadząca rodzinny dom dziecka, dyrektor placówki opiekuńczo-wychowawczej, dyrektor regionalnej placówki opiekuńczo-terapeutycznej.

W sprawie przyznania świadczenia nie wydaje się decyzji, jedynie na PUE ZUS udostępniona jest informacja o przyznaniu świadczenia. Niemniej jednak w sprawach odmowy przyznania świadczenia, uchylenia lub zmiany prawa do świadczenia oraz nienależnie pobranego świadczenia ZUS wydaje decyzję. Od decyzji przysługuje odwołanie do Prezesa ZUS, a później skarga do sądu administracyjnego. Oczywiście osoba, która pobrała nienależnie świadczenie dobry start, jest obowiązana do jego zwrotu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź