Szykują się zmiany w kasach zapomogowo-pożyczkowych
Kasy zapomogowo-pracownicze wspierają pracowników, ich rodziny a także byłych pracowników, którzy przebywają na emeryturze lub rencie. Dzięki działalności kas mają oni możliwość korzystania z pożyczek pozwalających przetrwać bieżące problemy finansowe lub umożliwiających dokonywanie zakupu dóbr i usług o wyższej wartości bez konieczności zaciągania drogich kredytów komercyjnych. Bardzo ważną rolą kas jest też udzielanie niezbędnego wsparcia w sytuacjach losowych, szczególnie związanych ze śmiercią pracownika lub członka jego rodziny.
Jak obecnie funkcjonują kasy zapomogowo-pożyczkowe
Zgodnie z art. 39 ust. 1 ustawy z 23.5.1991 r. o związkach zawodowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 263 ze zm., dalej: ZwZawU) u pracodawców mogą być tworzone kasy zapomogowo-pożyczkowe, których członkami mogą być osoby wykonujące pracę zarobkową, emeryci i renciści bez względu na przynależność związkową. W obecnym stanie prawnym szczegółowe zasady organizowania i działania w zakładach pracy pracowniczych kas zapomogowo-pożyczkowych określa Rozporządzenie Rady Ministrów z 19.12.1992 r. w sprawie pracowniczych kas zapomogowo-pożyczkowych oraz spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w zakładach pracy (Dz.U. z 1992 r. Nr 100, poz. 502).
W zakładzie pracy, w którym co najmniej 10 pracowników zadeklaruje gotowość przynależności do pracowniczych kas zapomogowo-pożyczkowych, mogą zostać one utworzone. O utworzeniu kasy decydują jej założyciele, którzy uchwalają statut i dokonują wyboru organów przewidzianych w statucie.
Nadzór społeczny nad kasami zapomogowo-pożyczkowymi sprawują związki zawodowe. Związki zawodowe bowiem współuczestniczą w tworzeniu korzystnych warunków pracy, bytu i wypoczynku swoich członków oraz reprezentują i bronią ich godności, praw oraz interesów materialnych i moralnych, zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych.
Proponowane zmiany w przepisach o kasach zapomogowo-pożyczkowych
Rząd przygotował projekt ustawy o kasach zapomogowo-pożyczkowych, który jest konsekwencją zmiany ZwZawU, która miała miejsce w 2018 r. W konsekwencji wydania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2.6.2015 r., K 1/13, Legalis rozszerzono krąg uprawnionych do tworzenia oraz wstępowania do związków zawodowych. Pełne prawo do koalicji uzyskały wszystkie osoby świadczące pracę zarobkową. Obok pracowników także osoby świadczące pracę za wynagrodzeniem na innej podstawie niż stosunek pracy, jeżeli nie zatrudniają do tego rodzaju pracy innych osób, niezależnie od podstawy zatrudnienia, oraz mają takie prawa i interesy związane z wykonywaniem pracy, które mogą być reprezentowane i bronione przez związek zawodowy, mogą taki związek utworzyć. Projekt ustawy o kasach zapomogowo-pożyczkowych przewiduje w związku z tym możliwość tworzenie kas przez co najmniej 10 osób wykonujących pracę zarobkową u danego pracodawcy. Dotychczas z takiego uprawnienia mogli korzystać wyłącznie pracownicy.
Osoby wykonujące pracę zarobkową u danego pracodawcy będą mogły utworzyć kasę zapomogowo-pożyczkową, jeżeli gotowość przynależności do niej zadeklaruje co najmniej 10 z tych osób. Osoby te tworzą kasę uchwalając jej statut, potwierdzając jego przyjęcie przez złożenie pod nim swoich podpisów i dokonując wyboru organów przewidzianych w tym statucie. Co istotne u jednego pracodawcy będzie mogła działać jedna kasa zapomogowo-pożyczkowa.
Celem kas będzie udzielanie jej członkom pomocy materialnej w formie nieoprocentowanych pożyczek, a w miarę posiadanych środków także zapomóg.
Po stronie pracodawcy utworzenie przez osoby uprawnione kasy zapomogowo-pożyczkowej będzie się wiązało z określonymi obowiązkami. Pracodawca będzie musiał udzielić pomocy poprzez udostępnienie pomieszczeń biurowych, udostępnienie odpowiednio zabezpieczonego miejsca na przechowywanie gotówki oraz dokonywanie na rzecz kas potrąceń wpisowego, miesięcznych wkładów członkowskich i rat pożyczek na listach płac, listach wypłat i zasiłków.
Procedowana ustawa przewiduje zachowanie związków zawodowych jako podmiotu kontrolującego działanie kas zapomogowo-pożyczkowych. Natomiast, jeżeli u pracodawcy nie będzie działała zakładowa organizacja związkowa, kontrolę sprawować będzie rada pracowników lub reprezentacja osób wykonujących pracę zarobkową wyłoniona w trybie przyjętym u danego pracodawcy.
Projekt ustawy uzupełnia i doprecyzowuje ponadto przepisy dotyczące m.in.: zasad udzielania pożyczki lub zapomogi, możliwości podjęcia uchwały o likwidacji kasy zapomogowo-pożyczkowej z własnej inicjatywy walnego zebrania członków oraz zasad dokonywania rozliczeń kwestii majątkowych w razie likwidacji kasy zapomogowo-pożyczkowej. Przewiduje także możliwość obradowania organów kas zapomogowo-pożyczkowych na posiedzeniach prowadzonych z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej.
Co z działającymi kasami zapomogowymi
Rządowy projekt ustawy przewiduje, że działające na podstawie obecnie obowiązujących przepisów pracownicze kasy zapomogowo-pożyczkowe staną się kasami zapomogowo-pożyczkowymi w rozumieniu przyjętych w projekcie ustawy przepisów. Oznacza to, że funkcjonujące kasy będą musiały dostosować swoją działalność, a w szczególności brzmienie statutów do zmienianej podstawy prawnej ich funkcjonowania w terminie 18 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy.
Przebieg procesu legislacyjnego
Projekt ustawy wpłynął do Sejmu 14.6.2021 r. (druk nr 1313). Po trzech czytaniach został przyjęty przez Sejm w całości. Ustawę przekazano Prezydentowi i Marszałkowi Senatu. Projekt ustawy przewiduje, że wejdzie w życie po upływie 30 dni od ogłoszenia.
Posiedzenie niejawne pod warunkiem zapewnienia stronie możliwości obrony praw
Postępowanie przed organami i sądem I instancji
Prezydent Miasta Ś. wznowił postępowanie dotyczące wymiaru podatku od nieruchomości z uwagi na pozyskanie informacji o zmianie sposobu jej wykorzystywania. T.J. nie zgłosił, że podpisał umowę najmu nieruchomości i miejsca postojowego ze spółką, która jest przedsiębiorcą i wykorzystuje nieruchomość w swojej działalności gospodarczej. W rezultacie organ podatkowy uchylił swoją decyzję i ustalił podatnikowi podatek od nieruchomości uwzględniając wyższą stawkę podatkową. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Sz. utrzymało w mocy decyzję organu I instancji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie uznał skargę za niezasadną. Jak wyjaśniono, dla uznania, że dany lokal jest zajmowany na działalność gospodarczą nie jest wymagane, aby działalność gospodarczą w tego rodzaju lokalu prowadził sam podatnik, wystarczy że prowadzi ją posiadacz zależny. Taka sytuacja występuje w sprawie, gdzie podatnik wynajął lokal spółce, która zawodowo zajmuje się wynajmowaniem apartamentów turystom i oferuje swoim klientom lokal należący do podatnika w ramach świadczonych usług krótkotrwałego zakwaterowania.
Nieważność postępowania sądowego
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżony wyrok w całości i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Szczecinie. W uzasadnieniu wskazano, że zgodnie z art. 183 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325) Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania, która zachodzi m.in. jeżeli strona została pozbawiona możności obrony swych praw. Okoliczność ta zachodzi wówczas, gdy z powodu naruszenia przez sąd lub stronę przeciwną określonych przepisów lub zasad procedury, strona nie mogła brać i nie brała udziału w postępowaniu lub istotnej jego części i nie miała możliwości usunięcia skutków tych uchybień na następnych rozprawach poprzedzających wydanie orzeczenia kończącego postępowanie w danej instancji (zob. wyrok NSA z 27.10.2020 r., II OSK 1697/20, Legalis; wyrok NSA z 21.2.2006 r., II GSK 378/05, Legalis; wyrok NSA z 13.10.2005 r., FSK 2356/04, Legalis). W orzecznictwie sądów administracyjnych dominuje pogląd, zgodnie z którym pojęcie „pozbawienie możności obrony swych praw” należy rozumieć ściśle, chodzi tu więc o kardynalne błędy dotyczące udziału strony w postępowaniu sądowym, a nie jakiekolwiek usterki czy utrudnienia w tym zakresie.
Przeniesienie sprawy z rozprawy na posiedzenie niejawne
Z akt sprawy wynika, że skarżący został zawiadomiony o terminie rozprawy wyznaczonej na 5.11.2020 r., miał więc możliwości stawienia się przed sądem i przedstawienia swojego stanowiska w sprawie przed wydaniem wyroku. Zarządzeniem Przewodniczącego Wydziału I WSA w Szczecinie wydanym na podstawie § 1 ust. 1 i 2 Zarządzenia Prezesa WSA w Szczecinie z 26.10.2020 r. w sprawie odwołania rozpraw oraz wdrożenia w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Szczecinie działań profilaktycznych służących przeciwdziałaniu potencjalnemu zagrożeniu zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 w związku z objęciem terytorium Rzeczypospolitej Polskiej obszarem, na którym wystąpił stan epidemii oraz art. 15 zzs4 ust. 3 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID – 19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 374) sprawa została skierowana została do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym w składzie trzech sędziów wyznaczonym na dzień, na który była poprzednio planowana rozprawa. Sąd zawiadomił T.J. o tym zarządzeniu pisemnie, pouczając jednocześnie skarżącego, że ewentualne dodatkowe stanowisko w sprawie można przedłożyć do Sądu wyłącznie przez operatora pocztowego lub ePUAP, tak aby korespondencja wpłynęła do Sądu do dnia poprzedzającego wyznaczony termin posiedzenia. Z dołączonego do akt sprawy potwierdzenia odbioru pisma wynika, że T.J. odebrał je 4.11.2021 r. – a więc dzień przed terminem posiedzenia, a samo potwierdzenie wpłynęło do sądu 5 dni później. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego wynika z tego, że skarżący został pozbawiony możliwości obrony swoich praw i w konsekwencji mamy do czynienia z nieważnością postępowania, okoliczność, że sprawa ma zostać rozpoznana na posiedzeniu niejawnym nie oznacza bowiem, że strona nie może przed wydaniem wyroku bronić swoich praw. Jak podkreślono, Sąd I instancji rozpoznając sprawę na posiedzeniu niejawnym nie dysponował informacją, czy i kiedy skarżący został powiadomiony o rozpoznaniu sprawy na posiedzeniu niejawnym. Skoro Sąd I instancji nie był w stanie ustalić, czy skarżącemu została zagwarantowana możność obrony swoich praw w postępowaniu, nie powinien był rozstrzygać sprawy na posiedzeniu niejawnym.
Konsekwencje uchybienie terminu do wniesienia zażalenia
Stan faktyczny sprawy
Przedmiotem skargi jest postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego (dalej: SKO) utrzymujące w mocy postanowienie Wójta Gminy R. (dalej: Organ I instancji) oddalające zarzuty w sprawie egzekucji administracyjnej.
Decyzją Organ I instancji określił J.K. (dalej: Skarżący) wysokość miesięcznej opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Ponieważ Skarżący nie wywiązywał się z obowiązku zapłaty, Organ I instancji najpierw skierował do Skarżącego upomnienie, a następnie wystawił tytuł wykonawczy, po czym skierował przedmiotowy tytuł do egzekucji administracyjnej do Naczelnika Urzędu Skarbowego w K. Postanowieniem Naczelnik Urzędu Skarbowego zawiesił prowadzone przeciwko Skarżącemu postępowanie egzekucyjne w związku ze złożeniem przez Skarżącego zarzutów. W zarzutach Skarżący podniósł, że nie mieszka w P., bo nie ma tam dostępu do wody, nigdy nie odbierano od niego śmieci, a tytuł wykonawczy jest podpisany przez nieuprawnioną osobę, a także – w treści tytułu wykonawczego występuje błąd co do daty jego urodzenia. Postanowienie Organu I instancji w przedmiocie oddalenia zarzutów w sprawie egzekucji administracyjnej zostało, na skutek zażalenia Skarżącego, uchylone w całości, a sprawa przekazana do ponownego rozpoznania postanowieniem SKO.
Ponowne rozpatrzenie sprawy
W wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy postanowieniem Organ I instancji oddalił zarzuty Skarżącego w sprawie egzekucji administracyjnej. Przedmiotowe postanowienie zostało odebrane osobiście przez Skarżącego, po czym pismem złożonym w Urzędzie Gminy R. Skarżący wniósł zażalenie na ww. postanowienie. SKO utrzymało zaskarżone postanowienie w mocy, zaś w uzasadnieniu podniosło, że zobowiązany może wnieść zarzuty tylko z przyczyn enumeratywnie wyszczególnionych w art. 33 ustawy z 17.6.1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1427; dalej: EgzAdmU). SKO podkreśliło więc, że zarzut powinien określać istotę i zakres żądania oraz dowody uzasadniające to żądanie. Tymczasem, zdaniem SKO, Skarżący nie sformułował zarzutów zgodnie z wyżej wskazanym przepisem, a egzekwowany w sprawie obowiązek polega na zapłacie opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi i wynika wprost z ustawy z 13.9.1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 888). Opłata za gospodarowanie odpadami pobierana jest nie tylko w związku z odbiorem odpadów, ale także w związku z gospodarowaniem tymi odpadami, a więc m.in.: ich transportem, zbieraniem, odzyskiem, unieszkodliwianiem. Odnosząc się do zarzutów SKO zwróciło uwagę, że twierdzenie Skarżącego, iż aktualnie nie mieszka w P. nie ma znaczenia dla prowadzonego postępowania egzekucyjnego. SKO ponadto wyjaśniło, że Skarżący zarzucił wadliwie podaną datę urodzenia w tytule egzekucyjnym, nie podając jednak właściwej. Data urodzenia wskazana w tytule egzekucyjnym jest zgodna ze wskazanym numerem PESEL Skarżącego. Jeżeli nastąpiła omyłka w podaniu daty, to podlega ona sprostowaniu w odrębnym postępowaniu. Tytuł wykonawczy podpisany został z upoważnienia Wójta Gminy R.
Skarga do WSA
W skardze do WSA w Lublinie Skarżący podniósł, że SKO nie może rozstrzygać w sprawach zakończonych prawomocnie, nie powinno też kłamać w sprawie zgodności daty urodzenia z numerem PESEL podanym w tytule wykonawczym. Ponadto podniósł, że Wójt Gminy nie poniósł kosztów transportu, zbierania i odzysku odpadów z jego nieruchomości. Wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia.
Z uzasadnienia WSA w Lublinie
W pierwszej kolejności WSA w Lublinie zwrócił uwagę, że SKO rozpoznało merytorycznie zażalenie, pomimo, że Skarżący wniósł je po terminie. Powyższy wniosek wynika ze zwrotnego potwierdzenia odbioru przez Skarżącego postanowienia Organu I instancji. W tym kontekście WSA w Lublinie wskazał, że zwrotne potwierdzenie odbioru jest dokumentem urzędowym, który – jeśli jest sporządzony w przepisanej formie przez uprawniony do tego podmiot – stanowi dowód tego, co zostało w nim urzędowo stwierdzone (postanowienie NSA z 22.1.2021 r., II OZ 1209/20, Legalis). Zgodnie z art. 34 § 3 EgzAdmU na postanowienie w sprawie zarzutu w sprawie egzekucji administracyjnej przysługuje zażalenie. Jak wynika z art. 141 § 2 KPA zażalenia wnosi się w terminie siedmiu dni od dnia doręczenia postanowienia stronie, a gdy postanowienie zostało ogłoszone ustnie – od dnia jego ogłoszenia stronie. A skoro w postępowaniu egzekucyjnym mają odpowiednie zastosowanie przepisy KPA (art. 18 EgzAdmU), tym samym zażalenie na postanowienie w sprawie zarzutu wnosi się w terminie siedmiu dni od dnia doręczenia postanowienia stronie. Termin do wniesienia zażalenia w tej sprawie minął Skarżącemu z 5.2.2021 r.
Zgodnie z art. 134 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325, dalej: PostAdmU) Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną, z zastrzeżeniem art. 57a § 1 PostAdmU. Sąd nie może wydać orzeczenia na niekorzyść skarżącego, chyba że stwierdzi naruszenie prawa skutkujące stwierdzeniem nieważności zaskarżonego aktu lub czynności (art. 134 § 2 PostAdmU). Brak związania sądu administracyjnego zarzutami i wnioskami skargi (oraz powołaną podstawą prawną) oznacza m.in. możliwość dokonania oceny zaskarżonej decyzji z punktu widzenia jej zgodności z prawem, niezależnie od sformułowanych w skardze twierdzeń i zarzutów. Tym samym istnieje możliwość, że sąd uchyli treść zaskarżonego aktu lub czynności z powodu innych uchybień niż te, które wskazał wnoszący skargę. Możliwe będzie również stwierdzenie nieważności zaskarżonego aktu przez sąd. Sąd jest więc uprawniony uwzględnić z urzędu inne zarzuty i orzec odmiennie od wniosków skargi (wyrok NSA z 20.3.2007 r., II GSK 349/06, Legalis). Zgodnie z art. 145 § 1 pkt 2 PostAdmU, Sąd uwzględniając skargę na decyzję lub postanowienie stwierdza nieważność decyzji lub postanowienia w całości lub w części, jeżeli zachodzą przyczyny określone w art. 156 KPA lub w innych przepisach. W art. 156 § 1 pkt 2 KPA przewidziano, że organ administracji publicznej stwierdza nieważność decyzji, która wydana została bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa. W orzecznictwie sądów administracyjnych przyjmuje się, że doszło do rażącego naruszenia prawa w sytuacji, gdy organ odwoławczy rozpoznał odwołanie od decyzji wniesionej po terminie, mimo że termin nie został przywrócony (wyrok NSA z 16.2.1998 r., IV SA 727/96).
W uchwale 7 sędziów NSA z 12.10.1998 r., OPS 11/98, Legalis wprost wyrażono zapatrywanie, że rozpatrzenie odwołania wniesionego z uchybieniem terminu, który nie został przywrócony, stanowi rażące naruszenie prawa w rozumieniu art. 156 § 1 pkt 2 KPA. Odnosi się to w równym stopniu do rozpatrzenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy (art. 127 § 3 KPA). Załatwienie w postępowaniu administracyjnym wniosku o ponowne rozpoznanie sprawy merytoryczną decyzją w sytuacji, gdy upłynął termin wniesienia tego środka zaskarżenia, stanowi rażące naruszenie art. 127 § 3 in fine w związku z art. 129 § 2 KPA oraz art. 16 § 1 KPA. Zgodnie z art. 126 KPA przepisy art. 156–159 KPA stosuje się odpowiednio do postanowień, od których przysługuje zażalenie oraz do postanowień określonych w art. 134 KPA, z tym że zamiast decyzji, o której mowa w art. 158 § 1 KPA, wydaje się postanowienie. Oznacza to, że rozpoznanie przez organ odwoławczy zażalenia na postanowienie – wniesionego przez stronę po terminie – dotknięte jest rażącym naruszeniem prawa.
Rozstrzygnięcie WSA w Lublinie
W konsekwencji powyższego stanowiska, WSA w Lublinie – na podstawie art. 145 § 1 pkt 2 PostAdmU – stwierdził nieważność zaskarżonego postanowienia SKO. Takie rozstrzygnięcie powoduje, że SKO zobowiązane jest rozpoznać zażalenie Skarżącego, z zastrzeżeniem, że wniesione zostało ono po terminie.
KPA przewiduje szereg środków zaskarżenia, które przysługują stronie postępowania administracyjnego w konkretnie wskazanych w przepisach sytuacjach, wśród których wymienić należy: odwołanie, wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy czy zażalenie. Jednocześnie KPA reguluje w najszerszy sposób tryb, zasady, terminy i konsekwencje wniesienia odwołania, odsyłając – w przypadku pozostałych środków zaskarżenia – właśnie do tych regulacji dotyczących odwołania. Takie odesłanie obowiązuje także w stosunku do zażalenia przysługującego w przypadku niektórych postanowień. Na tę relację przepisów i jej konsekwencje dla bytu prawnego rozstrzygnięcia zwrócił uwagę WSA w Lublinie na gruncie rozpatrywanego w analizowanym wyroku stanu faktycznego i prawnego.
Polski Ład sięgnie za granicę
Wynika to z projektowanego nowego art. 3 ust. 6 ustawy o CIT. Przewiduje on, że gdy podatnik (a więc osoba prawna) ma w swoim „organie kontrolnym, stanowiącym lub zarządzającym” osobę mieszkającą na stałe w Polsce, to ma zarząd w naszym kraju i tu podlega obowiązkowi podatkowemu. Innymi słowy, od swoich dochodów powinna płacić polski CIT. To swoiste domniemanie, że zagraniczna osoba prawna ma swoją siedzibę lub zarząd w Polsce.
Według uzasadnienia projektu zmiana ta ma charakter uszczelniający system podatku dochodowego.
Przeciw kombinacjom
Ministerstwo twierdzi, że przepisy te ograniczą zjawisko rejestrowania na terytorium innego państwa przez polskich rezydentów firm, które nie prowadzą tam rzeczywistych operacji gospodarczych. Resort chce też „wyeliminować błędne przeświadczenie wielu podatników, iż taki zarejestrowany na terytorium innego państwa podmiot nie będzie mógł być uznany za polskiego rezydenta podatkowego”.
W uzasadnieniu powołano się na tzw. konwencję modelową OECD, czyli uzgodniony w tej organizacji wzorzec dla międzynarodowych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Wskazano szczególnie na wprowadzony w 2017 r. art. 4 ust. 3 konwencji. Mówi on, że „będzie uważać się, że dana osoba ma siedzibę dla celów umowy, mając na względzie miejsce położenia jej faktycznego zarządu, miejsce utworzenia lub inny sposób jej ustanowienia”.
Zacytowano też oficjalny komentarz do konwencji, w którym podano przykładowe okoliczności, które powinno brać się pod uwagę, gdy są wątpliwości do co rzeczywistego miejsca zarządu. To m.in. miejsce, w którym na ogół odbywają się zebrania rady dyrektorów, miejsce, w którym podejmowane są ważniejsze decyzje związane z bieżącym zarządzaniem, czy też miejsce, w którym prowadzona jest jej księgowość.
Aby jeszcze lepiej uzasadnić zmianę, MF powołało się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie określania miejsca zarządu. To nie tylko miejsce podejmowania zasadniczych decyzji przedsiębiorstwa, lecz również miejsce bieżącego prowadzenia spraw (II FSK 2475/14).
Gdzie ten zarząd
Z tą bogatą argumentacją nie do końca jednak współgra proponowana treść nowego przepisu. Z uzasadnienia wyraźnie wynika chęć walki ze sztucznymi bytami gospodarczymi, tworzonymi tylko po to, by uciec z Polski z płaceniem podatków. Projektowany przepis jako taki sformułowano tak, że w zasadzie wystarczy obecność w zarządzie spółki polskiego rezydenta, by już sama spółka podlegała polskiemu CIT. Nie wskazano w szczególności, że spółka ma być realnie zarządzana z naszego kraju. O ile w przypadku sztucznie tworzonych spółek ich prezesi na ogół nawet nie bywają w ich siedzibach, o tyle sytuacja wygląda inaczej w międzynarodowych firmach z wieloosobowym zarządem, prowadzących rzeczywisty biznes.
Do takich sytuacji ani projekt nowelizacji CIT ani uzasadnienie się nie odnosi. Nie przewidują sytuacji, w których rzeczywiste decyzje co do losów danej spółki zapadają poza Polską, choć z udziałem mieszkających w Polsce członków zarządu.
Etap legislacyjny: konsultacje publiczne
Patrycja Goździowska doradca podatkowy, partner w kancelarii SSW Pragmatic Solutions
W dzisiejszych realiach światowej gospodarki nie jest niczym nadzwyczajnym, że w zarządzie spółki zarejestrowanej np. w Niemczech są osoby z innych krajów, np. z Polski. Aby skutecznie zarządzać, owi polscy członkowie zarządu wcale nie muszą mieszkać za Odrą. Pandemia przeniosła przecież pracę zdalną na nowy poziom, jeszcze bardziej ograniczając konieczność fizycznej obecności w siedzibie spółki. Taka sytuacja może dotyczyć zależnych od polskich podatników spółek, które prowadzą rzeczywistą działalność i płacą podatki w krajach, w których są zarejestrowane. W projekcie nie wskazano żadnych dodatkowych warunków uznania, że spółka zarządzana jest z Polski. Takie niedookreślenie może sprawić, że dwa państwa będą dążyły do opodatkowania dochodów spółki, a to wywoła konieczność prowadzenia sporu na gruncie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.
Nowe ulgi dla innowacyjnych firm
Przedstawiony przez Ministerstwo Finansów projekt zmian podatkowych, tzw. Polski Ład, zawiera wiele rozwiązań korzystnych dla innowacyjnych firm. Przewidziano pięć ulg, które zgodnie z zapowiedziami MF mają zapewnić kompleksowe wsparcie przedsiębiorcom na wszystkich etapach ich innowacyjnej działalności. Chodzi o uatrakcyjnienie dotychczasowych ulg na badania i rozwój (B+R) i IP BOX oraz nowe preferencje: na prototyp, na robotyzację oraz ulgę na innowacyjnych pracowników.
Przedsiębiorcy korzystający z ulgi B+R będą mogli odliczyć 200 proc. kosztów wynagrodzeń zamiast dotychczasowych 100 proc. Chodzi o należności wypłacone na podstawie umowy o pracę, umowy zlecenie lub o dzieło wraz ze składkami ZUS. Wynagrodzenia mogą być zaliczane do kosztów kwalifikowanych w części, w jakiej czas przeznaczony na działalność badawczo-rozwojową pozostaje w ogólnym czasie pracy pracownika (lub w całości czasu przeznaczonego przez zleceniobiorcę na usługi) w danym miesiącu.
Nowe możliwości zyskają też centra badawczo-rozwojowe – odliczą 200 proc. wszystkich kosztów kwalifikowanych wymienionych w ustawach podatkowych, również dotyczących uzyskania i utrzymania patentu. Obecnie odliczają co do zasady 150 (a na patenty – 100 proc.).
Inna zmiana dotyczy jednoczesnego korzystania z ulgi B+R i IP Box. Jak uzasadnia MF, dotychczas ulga B+R nie jest uwzględniana w obliczeniu podstawy opodatkowania podlegającej 5 proc. podatkowi z IP Box. Nie jest zatem możliwe równoczesne stosowanie ulgi B+R oraz preferencyjnej stawki IP Box w stosunku do tego samego dochodu. Przedsiębiorca może co prawda skorzystać z obydwu rozwiązań w tym samym roku podatkowym, jednak ulgę B+R odliczy od dochodu opodatkowanego na zasadach ogólnych, natomiast stawkę 5 proc. zastosuje do dochodu z kwalifikowanych praw własności intelektualnej – kwalifikowanych IP. Teraz ma to się zmienić.
„Projekt wprowadza regulację umożliwiającą podatnikowi osiągającemu dochody z kwalifikowanych IP i opodatkowującemu je preferencyjną 5-proc. stawką podatkową, korzystanie jednocześnie z odliczenia w ramach ulgi B+R” – wyjaśnia MF.
Dodatkowo przewidziano też ulgę na robotyzację, która ma mieć podobną konstrukcję do ulgi B+R. Podatnikowi prowadzącemu działalność przemysłową (produkcyjną) będzie przysługiwać prawo do odliczenia od podstawy opodatkowania kosztów, które już wcześniej zostały zaliczone do kosztów uzyskania przychodów. Dodatkowe odliczenie nie będzie jednak mogło przekroczyć 50 proc. wysokości kosztów. Celem jest zwiększenie poziomu automatyzacji i robotyzacji polskich firm. W 2019 r. tylko 7,5 proc. przedsiębiorstw wykorzystywało w swojej działalności roboty, w tym 5,7 proc. roboty przemysłowe, 2,9 proc. roboty usługowe.
Nowa ma być również ulga na prototyp (produkcję próbną). Pozwoli taniej wytworzyć prototyp, a następnie wdrożyć wynalazek do produkcji. Z preferencji skorzysta firma, która opracuje nowy produkt, dotychczas niewystępujący na rynku, wyróżniający się wydajnością techniczną, użytecznością i funkcjonalnością.
Resort wyjaśnia, że podatnik, który przygotuje prototyp, może zaliczyć wydatki poniesione na jego wytworzenie do kosztów uzyskania przychodu. Dodatkowo z tytułu nowej ulgi odliczy kolejne 30 proc. wydatków od podstawy opodatkowania (ale nie więcej niż 10 proc. dochodu). W efekcie za każdą złotówkę wydaną na opracowanie prototypu będzie można odliczyć 1,30 zł.
Inną nowością będzie ulga na innowacyjnych pracowników: badaczy, programistów, wynalazców, konstruktorów, inżynierów czy farmaceutów. Skorzystają z niej podatnicy, którzy nie mogą odliczyć w pełni ulgi B+R. O niewykorzystane odliczenie zmniejszą zaliczki na PIT, które są potrącane od dochodów ze stosunku pracy lub umów cywilnoprawnych, uzyskiwanych przez innowacyjnych pracowników.
Etap legislacyjny: konsultacje społeczne
Adrian Salabura, starszy konsultant w ALTO
Proponowane rozwiązania realnie poprawią kondycję finansową szerokiej grupy przedsiębiorców. Jest to jeden z nielicznych obszarów Polskiego Ładu, który jednoznacznie można ocenić pozytywnie. Odliczenie 200 proc. kosztów wynagrodzeń to niemal siedmiokrotnie większe oszczędności firm względem 2016 r. (30 proc. odliczenia wynagrodzeń). Dodatkowo znacznie zwiększy się katalog kosztów możliwych do odliczenia (ulga na prototypy i robotyzację), a kosztem kwalifikowanym nie będzie tutaj tak jak dotychczas amortyzacja w danym okresie, ale nominalny, całkowity koszt zakupu czy wytworzenia. Dotychczasowa ulga B+R w praktyce nie pomagała wielu innowacyjnym przedsiębiorcom ze względu na niski dochód lub straty. To częsty problem na etapie prac B+R. Te firmy będą teraz mogły wykorzystać ulgę do „zapłacenia” PIT. Rozwiązany zostanie też kluczowy problem IP BOX, którego nie można było dotychczas łączyć z ulgą B+R, dlatego korzystała z niego marginalna liczba spółek.
Prezes UODO nałożył karę na sieć komórkową Play za niezawiadomienie o naruszeniach w terminie
Stan faktyczny
Spółką zawiadomiła Prezesa UODO o naruszeniach danych osobowych klientów Spółki w październiku 2020 r. oraz grudniu 2020 r. Składając ww. zawiadomienia o naruszeniu danych osobowych Spółka nie poinformowała organu nadzorczego, jakie były przyczyny opóźnienia w powiadomieniu Prezesa UODO o naruszeniach.
W związku z powyższym, Prezes UODO zwrócił się do Spółki o złożenie wyjaśnień w terminie 7 dni od dnia doręczenia pisma i dostarczenie dodatkowych informacji, m.in.: jakie były przyczyny opóźnienia w przekazaniu zgłoszenia naruszenia danych osobowych organowi nadzorczemu, tj. w jego dokonaniu po upływie 24 godzin od stwierdzenia naruszenia, który to termin wynika z art. 2 ust. 2 rozporządzenia Komisji (UE) Nr 611/2013 z 24.6.2013 r. w sprawie środków mających zastosowanie przy powiadamianiu o przypadkach naruszenia danych osobowych, na mocy dyrektywy 2002/58/WE Parlamentu Europejskiego i Rady o prywatności i łączności elektronicznej (Dz.Urz. UE L z 2013 r. Nr 173, s.2; dalej: rozporządzenie 611/2013/UE).
W odpowiedzi na zawiadomienie o wszczęciu postępowania administracyjnego, Spółka poinformowała, że opóźnienie było spowodowane nieumyślnym błędem pracownika Spółki, pozbawionym złych intencji, zajmującego się wysyłką korespondencji, pracownik został pouczony o potrzebie terminowego przesyłania zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych Prezesowi UODO. Pełnomocnicy Spółki wskazali m.in., że naruszenie polegające na opóźnieniu w przesłaniu zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych przez Spółkę do organu nadzorczego jest znikomej wagi naruszeniem oraz, że w tej sprawie spełnione zostały ustawowe warunki odstąpienia od wymierzenia kary, ponieważ:
- Spółka zaprzestała naruszenia prawa (przywróciła stan zgodny z prawem),
- Waga naruszenia prawa w normie sankcjonowanej jest znikoma z następujących powodów:
a) uchybienie porządkowi prawnemu miało charakter incydentalny (jednorazowy),
b) przedmiotem uchybienia normie sankcjonowanej były jedynie opóźnienia w wykonaniu obowiązku notyfikacyjnego względem organu nadzorczego (zgłoszenia), co jednak nie wpłynęło na skuteczność późniejszej czynności notyfikacyjnej,
c) uchybienie normie sankcjonowanej nie wynikało z lekceważenia przez stronę porządku prawnego, ale było spowodowane tylko prostymi błędami pracowników przedsiębiorcy,
d) skala uchybień normie sankcjonowanej była znikoma z punktu widzenia całościowego i terminowego wykonywania obowiązku znajdującego się w normie sankcjonowanej,
e) uchybienie normie sankcjonowanej nie spowodowało jakichkolwiek negatywnych konsekwencji w obszarze dóbr chronionych przez wspomnianą normę.
Spółka na poparcie swojej tezy, iż waga naruszenia prawa była znikoma, powołała m.in. argument, że „skala uchybień normie sankcjonowanej była znikoma z punktu widzenia całościowego i terminowego wykonywania obowiązku znajdującego się w normie sankcjonowanej”. W opinii Prezesa UODO stwierdzenie, że „Pięć zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych będących przedmiotem tego postępowania to jedynie 1,5% wszystkich naruszeń zgłoszonych organowi nadzorczemu w 2020 r.” nie może uzasadniać przyjęcia, iż nie doszło do naruszenia przepisów. Fakt, że Spółka dokonuje wielu zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych, a większość z nich zgłaszana jest w przewidzianym prawem terminie, nie sanuje dokonanego przez Spółkę naruszenia prawa. Odnosząc się do argumentów Spółki zawartych w piśmie z maja 2021 r., warto wskazać, że zupełnie bez znaczenia dla oceny postępowania Spółki pozostaje przywołany przez Spółkę argument, że w roku 2020 r. kancelaria Spółki obsłużyła ok. 15 000 wychodzących rejestrowanych przesyłek. Dwie przesyłki zawierające zgłoszenia naruszeń ochrony danych będące przedmiotem tego postępowania to tylko 0,013% wszystkich wychodzących przesyłek rejestrowanych z siedziby głównej Spółki.
Rozstrzygnięcie Prezesa UODO
Dostawcy publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych, nie tylko są zobowiązani chronić dane osobowe osób korzystających z ich usług, ale także w przypadku stwierdzenia naruszenia ochrony danych osobowych zobligowani są powiadomić o tym fakcie krajowe organy nadzorcze, w Polsce – Prezesa UODO. Nadrzędnym celem każdego zgłoszenia naruszenia organowi nadzorczemu jest ochrona praw lub wolności osób fizycznych. Niezmiernie ważną kwestią w tym przypadku jest czas reakcji administratora, tj. jak najszybsze powiadomienie o naruszeniu organu nadzorczego.
W niniejszej sprawie stwierdzono naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych – przepisów chroniących dobro o wysokiej wartości społecznej (stanowiące element konstytucyjnego prawa do prywatności) i ekonomicznej (wykorzystanie którego może wiązać się uzyskaniem dużych korzyści majątkowych). Zawiadomienia o naruszeniach danych osobowych, objęte niniejszym postępowaniem, nie były pierwszymi naruszeniami zgłoszonymi przez Spółkę Prezesowi UODO po upływie 24 godzin od ich wykrycia. Spółka został poinformowana, że zgłoszenia naruszenia danych osobowych można dokonać na dwa sposoby: elektronicznie oraz pocztą tradycyjną, a także wskazywał, że najszybszą drogą jest wysłanie zgłoszenia za pośrednictwem platformy biznes.gov.pl lub platformy ePUAP, co zapewnia dotrzymanie ww. terminu. Pomimo tych pism, administrator zdecydował się na dokonanie zmian w organizacji procesu wysyłki korespondencji w sprawie naruszeń danych osobowych, kierowanej do Prezesa UODO, dopiero w lutym 2021 r. – wtedy bowiem zaczęły wpływać do organu nadzorczego zgłoszenia naruszenia danych osobowych za pośrednictwem platformy ePUAP. Oznacza to w konsekwencji, że Spółka przez długi czas nie wypracowała odpowiednich mechanizmów mających na celu zapewnienie terminowego zawiadamiania o naruszeniach danych osobowych Prezesowi UODO. Zrobiła to dopiero na skutek wszczęcia postępowania w przedmiocie nałożenia na nią kary pieniężnej za dokonane naruszenie. Opisane wyżej działanie Spółki jest w ocenie Prezesa UODO naganne i świadczące o lekceważeniu wynikających z przepisów.
Naruszenie dotyczyło obowiązku Spółki wobec Prezesa UODO, a nie wobec osób, których dane dotyczą, niemniej jednak w ocenie Prezesa UODO naruszenie to obniża wysoki poziom ochrony danych osobowych klientów Spółki. Opóźnia ono bowiem reakcję Prezesa UODO na zaistniałe naruszenia, która może zapobiec ewentualnym negatywnym konsekwencjom dla osób, których dane dotyczą, lub przynajmniej je ograniczyć. Takie naruszenie godzące w system ochrony danych osobowych, nie będące jednorazowym wypadkiem a stałą praktyką działania Spółki (które można określić jako działanie o dużej intensywności) zasługuje na negatywną ocenę, której wyrazem jest nałożenie na Spółkę w niniejszej sprawie kary pieniężnej. Jednocześnie Prezes UODO zwrócił uwagę na następujące okoliczności łagodzące:
- nieumyślność naruszenia (opóźnienia w procedurze zawiadamianiu Prezesa UODO o naruszeniach danych osobowych) nie wynikała z istniejącego po stronie Spółki zamiaru jego dokonania, lecz z niewłaściwego zorganizowania tej procedury,
- okoliczność, że nie stwierdzono w następstwie naruszenia żadnych szkód po stronie osób, których dotyczyły objęte niniejszym postępowaniem naruszenia ochrony danych osobowych zgłoszone przez Spółkę z niezachowaniem terminu,
- okoliczność, że w trakcie niniejszego postępowania w przedmiocie nałożenia na Spółkę kary pieniężnej, Spółka dokonała w procedurze zawiadamianiu Prezesa UODO o naruszeniach danych osobowych zmian mających na celu wyeliminowanie możliwości zaistnienia w przyszłości naruszenia podlegającego ukaraniu w niniejszej sprawie.
Prezes UODO, po dokonaniu wszechstronnej analizy zebranego w trakcie prowadzonego postępowania materiału dowodowego, uwzględniając dopuszczalną wysokość kary pieniężnej, określoną w art. 210a ust. 1 pkt 2 PrTelekom, ustalił wysokość kary pieniężnej nałożonej na Spółkę na kwotę 100 000 zł. Podkreślić należy, że ustalona kwota kary pieniężnej, biorąc pod uwagę przychody Spółki, mieści się w granicy 3% przychodu ukaranego podmiotu osiągniętego w poprzednim roku kalendarzowym, wskazanej w ww. przepisie PrTelekom (stanowi 0,0014 % przychodów operacyjnych osiągniętych przez Spółkę w 2020 r.).
W ocenie Prezesa UODO, wysokość nałożonej kary pieniężnej odpowiada możliwościom finansowym Spółki oraz zakresowi naruszenia przepisów prawa. Nakładając powyższą karę pieniężną Prezes UODO wziął pod uwagę dotychczasową działalność Spółki, a w szczególności fakt, że Spółka nie była dotychczas karana przez Prezesa UODO. Kara pieniężna w tej wysokości jest adekwatna do naruszenia stwierdzonego w trakcie niniejszego postępowania oraz spełnia zamierzone funkcje: represyjną (kara nakładana jest za naruszenie obowiązków wynikających z przepisów prawa), prewencyjną (ma zabiegać podobnym naruszeniom w przyszłości) oraz dyscyplinującą dostawców publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych (ma zniechęcać ich do naruszania prawa). Kara ma bowiem stanowić z jednej strony dolegliwość dla ukaranego podmiotu, z drugiej zaś strony ma odnosić się do jego możliwości finansowych. Warunki te zostały spełnione przy nakładaniu kary w wysokości określonej niniejszą decyzją.
Należy podkreślić, że kara będzie skuteczna, jeżeli jej nałożenie doprowadzi do tego, że Spółka, profesjonalnie i na skalę masową przetwarzająca dane osobowe, w przyszłości będzie wywiązywała się ze swoich obowiązków z zakresu ochrony danych osobowych, w szczególności w zakresie terminowego zawiadamiania o naruszeniach danych osobowych Prezesa UODO.
Należy podkreślić, że administratorzy i podmioty przetwarzające dane w ich imieniu są zobowiązani do sprawnego i jak najszybszego zgłaszania naruszeń do odpowiedniego organu. Błędy dokonane przez pracowników nie mogą stanowić argumentu umożliwiającego uzasadnienie opóźnienia zawiadomienia o naruszeniu danych osobowych organowi nadzorczemu. Takie działanie świadczy o nieprawidłowym zorganizowaniu procesu powiadamiania organu o naruszeniach danych osobowych.
Status bezrobotnego a umowa o dzieło
Stan faktyczny
Decyzją organ pierwszej instancji orzekł o utracie przez B.P. (dalej: Skarżący) statusu osoby bezrobotnej 20.6.2020 r. i utracie zasiłku z ww. dniem. Organ pierwszej instancji ustalił, że Skarżący podjął zatrudnienie lub inną pracę zarobkową.
W złożonym od powyższej decyzji odwołaniu Skarżący podał, że w maju 2020 r. po raz pierwszy w życiu został bez pracy i zarejestrował się jako bezrobotny. W tej dacie nie wiedział o konieczności zgłoszenia umowy o dzieło. Z uwagi na treść warunków zachowania statusu bezrobotnego i innych oświadczeń, był przekonany, że miał obowiązek zgłosić tylko ewentualną umowę o pracę lub zlecenie, ponieważ umowa o dzieło nie była wymieniona w udostępnionych Skarżącemu pouczeniach. Przyznał, że 20.6.2020 r. wykonał usługę, o której wykonanie został poproszony telefonicznie i wówczas nie wiedział, czy jakiekolwiek wynagrodzenie zostanie mu wypłacone, gdyż w przeszłości wiele tego rodzaju czynności wykonywał non profit. Umowę podpisał dopiero 1.9.2020 r. i wówczas wystawił rachunek na kwotę 300 zł brutto. Przyznał, że nie zgłosił tej umowy do urzędu pracy, gdyż nie był świadomy takiego obowiązku. Była to jedyna usługa, jaką od maja 2020 r. wykonał i w żaden sposób nie wpływała na jego zdolność do podjęcia pracy. Skarżący ocenił, że skutek wykonania jednej kilkugodzinnej usługi za kwotę niewiele większą od 10% najniższego wynagrodzenia jest niewspółmierny do pozbawienia statusu osoby bezrobotnej i konieczności zwrotu pobranych świadczeń. Zaznaczył, że o wykonaniu umowy powiedział doradcy zawodowemu 1.12.2020 r., a następnego dnia złożył oświadczenie w tym przedmiocie.
Zaskarżona decyzja została utrzymana w mocy decyzją Wojewody, w której uzasadnieniu organ odwoławczy wyjaśnił, że fakt zatrudnienia lub wykonywania jakiejkolwiek innej pracy zarobkowej, skutkuje brakiem możliwości uzyskania lub utratą statusu osoby bezrobotnej, bez względu na wysokość wynagrodzenia.
Skarżący wywiódł skargę do WSA w Olsztynie na ww. decyzję Wojewody, podtrzymując zarzuty i argumenty zawarte w odwołaniu. Dodał, że z uwagi na pandemię, rejestracja w urzędzie pracy odbywała się online – bez udziału pracownika organu pierwszej instancji, który wyjaśniłby Skarżącemu zawiłości związane z odpowiednim zrozumieniem zwrotu „podjęcie zatrudnienia”. Podniósł, że pomimo ponownej rejestracji, nie przysługuje mu zasiłek dla bezrobotnych. Skarżący ocenił, że pozbawienie go od 20.6.2020 r. statusu bezrobotnego, w sytuacji gdy tylko przez kilka godzin w ciągu jednego dnia świadczył pracę na podstawie ustnego porozumienia, a uzyskany dochód wyniósł 259 zł, jest nieludzkie i nieadekwatne do celu, jaki powinien zostać osiągnięty w wyniku podjęcia decyzji na podstawie art. 33 ust. 4 pkt 1 ustawy z 20.4.2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1100, dalej: PromZatrU). Wywiódł, powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych, że przyczyną utraty statusu osoby bezrobotnej powinno być pozostawanie nie w jakimkolwiek stosunku cywilnoprawnym, ale tylko w takim, który koliduje z gotowością do podjęcia pracy.
W odpowiedzi na skargę organ odwoławczy wniósł o jej oddalenie, podtrzymując stanowisko zawarte w zaskarżonej decyzji i argumentację tam przedstawioną.
Uzasadnienie stanowiska WSA w Olsztynie
WSA w Olsztynie wskazał, że – zgodnie z art. 33 ust. 4 pkt 1 PromZatrU – starosta pozbawia statusu bezrobotnego osobę, która nie spełnia warunków, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 2 PromZatrU, który definiuje osobę bezrobotną.
Następnie WSA w Olsztynie zauważył, iż w niniejszej sprawie poza sporem pozostaje, że Skarżący wykonał jednorazowo, 20.6.2020 r. kilkugodzinną usługę, za którą we wrześniu 2020 r. otrzymał kwotę 259 zł netto. Kwestią sporną pozostaje, czy w tej sytuacji zasadnie organy obu instancji stwierdziły, że wykonanie ww. umowy o dzieło powinno skutkować utratą statusu bezrobotnego i tym samym prawa do zasiłku dla bezrobotnych.
W ocenie WSA w Olsztynie, organy administracji powinny dokonywać wykładni ww. przepisów mając na uwadze nie tylko ich literalne brzmienie, ale również wykładnię celowościową i funkcjonalną oraz zasadę proporcjonalności wynikającą z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, zgodnie z którą ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
Niewątpliwie, status bezrobotnego nie zależy od uznania organów orzekających, gdyż art. 2 ust. 1 pkt 2 PromZatrU jest kategoryczny i żadne inne okoliczności, poza wymienionymi, nie mogą mieć znaczenia przy określaniu tego statusu. Powyższe nie przekreśla jednak możliwości naruszenia zasady proporcjonalności przy pozbawianiu statusu bezrobotnego. Może to mieć miejsce w realiach konkretnej sprawy, z których wynika, że ingerencja w sferę praw jednostki nie pozostaje w racjonalnej i właściwej proporcji do celów, których ochrona uzasadnia dokonane ograniczenie praw. Nie można pomijać, że celem ustawy jest zwiększenie zatrudnienia i zahamowanie wzrostu bezrobocia, w tym rozwiązywanie problemów społecznych, zwłaszcza takich jak bezrobocie, ubóstwo i wykluczenie społeczne (wyrok NSA z 25.7.2018 r., I OSK 1020/18, Legalis). Istotą powołanego przepisu jest to, że zasiłek dla bezrobotnych ma zapewnić środki do życia w okresie przejściowym między utratą pracy, a znalezieniem nowej. Jeśli strona posiada stosowne środki z innych źródeł, to odpada uzasadnienie dla ich wypłacania ze środków publicznych. W sytuacji gdy przychód jest jednorazowy, cel przyznania zasiłku dalej istnieje. Ponadto odwołując się do literalnej treści cytowanego przepisu podkreślić należy, iż posługuje się on czasownikiem „uzyskuje” (tryb niedokonany, w domyśle – wielokrotnie) a nie „uzyskał” (tryb dokonany, jednorazowo). Ponadto, należy mieć na uwadze, że konsekwencją utraty statusu bezrobotnego jest nie tylko utrata prawa do zasiłku, ale także również utrata prawa do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego i to z mocą wsteczną, kiedy Skarżący mógł z nich korzystać. Konstytucyjne prawo do zabezpieczenia społecznego w powiązaniu z zasadą działania w zaufaniu do organów państwa w przytoczonych powyżej okolicznościach, powinno przeważać nad zasadą legalizmu i praworządności, gdyż w przeciwnym razie zachwiana zostałaby zasada proporcjonalności wyrażona w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (wyrok WSA w Gorzowie Wielkopolskim z 22.4.2021 r., II SA/Go 144/21, Legalis).
Rozstrzygnięcie WSA w Olsztynie
Uwzględniając powyższe WSA w Olsztynie stwierdził, że narusza zasadę proporcjonalności pozbawienie Skarżącego za okres wsteczny statusu osoby bezrobotnej, a w dalszej konsekwencji prawa do zasiłku i prawa do zabezpieczenia społecznego, w sytuacji gdy tylko przez kilka godzin wykonał usługę na podstawie umowy o dzieło, uzyskując niewielki dochód i jest nieadekwatne do celu, jaki powinien zostać osiągnięty w wyniku podjęcia decyzji na podstawie art. 33 ust. 4 pkt 1 PromZatrU. W tym stanie rzeczy, na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. a ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325), WSA w Olsztynie uchylił zaskarżoną decyzję oraz utrzymaną nią w mocy decyzję organu pierwszej instancji.
WSA w Olsztynie na gruncie rozpatrywanego stanu faktycznego sformułował pogląd o nieproporcjonalności i nieadekwatności pozbawienia bezrobotnego statusu osoby bezrobotnej w sytuacji jednorazowego podjęcia się przez niego i wykonania kilkugodzinnej usługi na podstawie umowy o dzieło. WSA w Olsztynie oparł się o kryteria: (i) jednorazowości, (ii) krótkotrwałości i (iii) niskiego dochodu uzyskanego za realizację przedmiotowej umowy. Te przesłanki należy mieć każdorazowo na uwadze i w ich kontekście, a także przy uwzględnieniu celu ww. ustawy, jakim jest zwiększenie zatrudnienia i zahamowanie wzrostu bezrobocia, rozpatrywać ewentualne ryzyko utraty statusu bezrobotnego.
Aplikant wrzuci koszty aplikacji w KUP
Zgodnie z art. 22 ust. 1 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 poz. 1426 ze zm., dalej: PDOFizU), kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23 PDOFizU.
Doskonalenie zawodowe wydaje się kategorią bez wątpienia wykazującą związek z osiąganiem przychodów lub zachowywaniem i zabezpieczeniem ich źródeł. Intuicja podpowiada więc, że takie wydatki mogą trafić na półkę z napisem „koszty uzyskania przychodów”. Wtedy jednak zza rogu wyskoczyć może fiskus i uznać, że edukacja to przecież przymiot życia osobistego. Uczymy się dla siebie, a nie dla biznesu. Więc te koszty podatkowe to lekka przesada.
Edukacja edukacji jednak nierówna. Przykładowo, prawnicze aplikacje nie są kolejnym ogólnym etapem edukacji prawniczej, lecz jest specjalistycznym szkoleniem zawodowym, którego odbycie jest warunkiem koniecznym do uzyskania uprawnień zawodowych, a następnie podjęcia działalności zawodowej. Nikt nikomu aplikacji robić nie każe, ale jeśli ktoś marzy o karierze np. radcy prawnego to aplikację zrobić musi (chyba, że wpis na listę zamarzy się mu w wyniku ścieżki naukowej). Czy tego rodzaju podejście ma wpływ na rozliczenia podatkowe?
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik jest aplikantem radcowskim. Jak wiadomo, aplikacja to koszty. Przede wszystkim opłata roczna ustalana przez Ministra Sprawiedliwości w drodze rozporządzenia, płatna zgodnie z harmonogramem. Ale także składka członkowska, choć tu akurat jej wysokość jest zdecydowanie symboliczna. Życie aplikanta nie jest więc usłane różami. Ale jest szansa, że te poświęcenie zostanie wynagrodzone w spijanych przez całą karierę fruktach.
Przez lwią część swojej kariery aplikanta, nasz bohater pozostawał zatrudniony w kancelarii prawnej. Pracodawca uiszczał więc w jego imieniu ww. opłaty. Ale dynamika życia aplikanta jest duża. Rozwiązał bowiem umowę o pracę i założył własną działalność gospodarczą w zakresie świadczenia usług prawnych. Aplikant świadczy usługi prawne w zakresie doradztwa prawnego, polegającego w szczególności na zastępstwie procesowym przed sądami powszechnymi w ramach udzielonych substytucji, pomocy przy sporządzaniu opinii prawnych, przygotowywanie pism procesowych, realizowaniu prawa wglądu do akt. W tym – wykonywanie fotokopii oraz kserokopii akt, bo każdy aplikant musi mieć zmysł artystyczny i dobry sprzęt fotograficzny (można wrzucić go w KUP, czy nie można?).
Samozatrudnienie aplikanta oznacza jednak m.in. konieczność samodzielnego regulowania składki członkowskiej oraz opłaty za aplikację. A kwoty to dość znaczne jak na budżet aplikanta, bo dochodzą do kilku tysięcy złotych rocznie. Stąd też nie dziwi pytanie o możliwość zaliczenia ww. wydatków w koszty uzyskania przychodów. Taka możliwość z pewnością dałaby młodemu praktykowi trochę finansowego oddechu.
Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 14.7.2021 r., 0115-KDIT3.4011.424.2021.1.AD wsparł adepta sztuki prawniczej. Zdaniem fiskusa, koszty poniesione na zachowanie źródła przychodu to koszty, które zostały poniesione, aby przychody z danego źródła przychodów w dalszym ciągu uzyskiwano oraz aby takie źródło w ogóle dalej istniało. Natomiast za koszty służące zabezpieczeniu źródła przychodów należy uznać koszty poniesione na ochronę istniejącego źródła przychodów, w sposób gwarantujący bezpieczne funkcjonowanie tego źródła. Istotą tego rodzaju kosztów jest więc ich obligatoryjne poniesienie w celu niedopuszczenia do utraty źródła przychodu w przyszłości.
Wydatki związane z podnoszeniem kwalifikacji zawodowych w formie aplikacji radcowskiej czy składek członkowskich nie są ujęte w katalogu zawartym w art. 23 PDOFizU, tj. katalogu wydatków nieuznawanych za koszty uzyskania przychodów. Nie stanowi to jednak wystarczającej przesłanki do zaliczenia ich do kosztów uzyskania przychodów. Dla uzyskania takiego statusu konieczne jest również zaistnienie związku przyczynowego między poniesionym wydatkiem a celem, jakim jest osiągnięcie przychodu lub zachowanie albo zabezpieczenie źródła przychodów, jakim jest pozarolnicza działalność gospodarcza. Niemniej, jako uzasadnione racjonalnie i gospodarczo koszty, których poniesienie może przyczynić się do osiągnięcia przychodów ze źródła, jakim jest działalność gospodarcza, należy uznać wydatki na kształcenie, które pozwolą podatnikowi nabyć umiejętności i wiedzę niezbędną w prowadzeniu działalności gospodarczej. Zatem wydatki na opłatę roczną za aplikację oraz koszty obowiązkowych składek członkowskich mogą zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodów. Pod warunkiem należytego udokumentowania poniesionych wydatków.
Omawiane rozstrzygnięcie właściwie to jakoś bardzo nie dziwi. Skoro aplikant prowadzi działalność gospodarczą, powinien mieć prawo do zaliczania do KUP wydatków związanych z tą działalnością. Opłaty związane z aplikacją niewątpliwie do takich wydatków się zaliczają. Odeszły już chyba w niepamięć próby uznawania przez fiskusa, że aplikacja to „wydatek osobisty” delikwenta, związany z edukacją (a nie z nabywaniem uprawnień zawodowych).
Problematyczne jest jednak nadal ujmowanie ww. wydatków na osi czasu. Fiskus konsekwentnie twierdzi, że możliwe jest to jedynie od momentu rozpoczęcia przez podatnika działalności gospodarczej. Takie stanowisko wskazane zostało np. w interpretacji indywidualnej Dyrektora KIS z 28.5.2019 r., 0112-KDIL3-3.4011.159.2019.1.MW, Legalis. W omawianej interpretacji fiskus idzie (chyba) o krok dalej i dopuszcza rozliczanie KUP wydatków poniesionych w roku podatkowym, w którym istniało już źródło przychodów. Idąc tym tropem, można zaliczyć w KUP wydatki poniesione w styczniu nawet, jeśli działalność gospodarcza prowadzona jest od lutego danego roku. Daleko jednak wciąż do stanowiska prezentowanego przez sądy administracyjne, które na oś czasu w ogóle nie patrzą. Przykładowo, WSA w Poznaniu w wyroku z 12.3. 2014 r., I SA/Po 902/13, Legalis uznał, że wydatki poniesione na opłaty w trakcie aplikacji radcowskiej przed rozpoczęciem działalności gospodarczej są kosztem uzyskania przychodów działalności gospodarczej prowadzonej w zakresie usług prawniczych w ramach kancelarii radcy prawnego. Przepisy PDOFizU nie zawierają bowiem unormowań, które zabraniałyby zaliczania do kosztów uzyskania przychodów wydatków ponoszonych przed rozpoczęciem działalności gospodarczej.
Jest jeszcze jedna prawda płynąca z omawianej interpretacji. Dyrektor KIS zauważył, że w kontekście rozliczania KUP o tym co jest celowe i potrzebne w prowadzonej działalności decyduje podmiot prowadzący działalność gospodarczą, a nie organ podatkowy. To na podatniku spoczywa obowiązek wykazania związku poniesionych kosztów z działalnością gospodarczą, w tym okoliczności, że ich poniesienie ma wpływ na wysokość osiągniętych przychodów, zwłaszcza w sytuacji wystąpienia sporu w tej kwestii. Brzmi jak kolejna okrągła formułka. Ale po prawdzie wynika z niej, że jakże często zadawane pytanie „czy mogę zaliczyć wydatek do KUP?” jest źle postawione. Bo właściwie to zawsze można zaliczyć dany wydatek do KUP, o ile drogi podatniku będziesz w stanie przekonać urzędnika o związku wydatku z prowadzoną przez Ciebie działalnością. Często jest więc to kwestia skłonności podatnika jeśli nie do ryzyka to swobody w zakresie wchodzenia w ewentualny spór.
Oczywiście jednak interpretacje takie jak omawiana dają solidne argumenty w tego typu sporach, warto więc o nich pamiętać. Autora zastanawia, czy aplikant będący bohaterem tej opowieści nabrał w wyniku swojego dość korzystnie zakończonego doświadczenia swego rodzaju życzliwości względem organów podatkowych. I czy te ewentualne uczucie nie zostanie zweryfikowane już po zdaniu z sukcesem egzaminu zawodowego. Gdy rozterką będzie wrzucanie w koszty ekskluzywnego zegarka lub jachtu. Czego bohaterowi opowieści autor zdecydowanie życzy.
Projekt ustawy o uciążliwości zapachowej
- Projektowana ustawa rozwiązać ma problem uciążliwości zapachowej poprzez ustalenie minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może potencjalnie powodować taką uciążliwość zapachową.
- Celem ustawy jest zmniejszenie liczby konfliktów społecznych i zjawisk takich jak: depresja, problemy oddechowe, podrażnienie oczu i gardła, a także poprawa sytuacji ekonomicznej właścicieli działek sąsiednich poprzez wzrost wartości ich nieruchomości.
- Projekt ustawy (numer UD2) z 1.6.2021 r. przygotował Minister Klimatu i Środowiska. Projekt dostępny jest na stronie Rządowego Centrum Legislacji.
Uciążliwość zapachowa to pewien stan dyskomfortu, subiektywnie odczuwany przez człowieka w sferze fizycznej i psychicznej. Stan ten może być spowodowany uciążliwym zapachem unoszącym się w powietrzu. Uciążliwość ta uznawana jest za wynik oddziaływania źródeł emitujących związki odorowe, które są rozpoznawane przez receptory ludzkiego narządu węchu.
Planowane przedsięwzięcia objęte projektowaną ustawą
Projekt ustawy dotyczy planowanych w sektorze rolnictwa przedsięwzięć, których funkcjonowanie może wiązać się z powstaniem uciążliwości zapachowej. Planowanym przedsięwzięciem będzie budowa, przebudowa lub zmiana sposobu użytkowania obiektu budowlanego, w którym będą lub są prowadzone chów lub hodowla zwierząt, w stosunku do którego jest wymagane uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Za większe przedsięwzięcia uznawane będą przedsięwzięcia dotyczące co najmniej 210 DJP czyli dużych jednostek przeliczeniowych inwentarza, wyznaczanych na podstawie współczynników przeliczeniowych sztuk zwierząt określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 60 ustawy z 3.10.2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 247 ze zm., dalej: ŚrodInfU). Z kolei za mniejsze przedsięwzięcie będzie uznawane przedsięwzięcie dotyczące mniej niż 210 DJP, jeśli w odległości mniejszej niż 210 metrów od tego przedsięwzięcia istnieje przedsięwzięcie w zakresie chowu lub hodowli zwierząt w liczbie nie mniejszej niż 40 DJP lub jest projektowane przedsięwzięcie w zakresie chowu lub hodowli zwierząt w liczbie nie mniejszej niż 40 DJP, w stosunku do którego wydano decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, decyzję o warunkach zabudowy lub decyzję o pozwoleniu na budowę albo postępowanie w sprawie wydania choćby jednej z tych decyzji zostało wszczęte i niezakończone, lub dokonano zgłoszenia zmiany sposobu użytkowania – a łączna liczba DJP dla wszystkich przedsięwzięć wynosi nie mniej niż 210 DJP.
Tereny i budynki od których należy zachować ustawową odległość
Projekt ustawy szczegółowo określa, od jakich budynków czy terenów należy zachować minimalną odległość lokując inwestycję uciążliwą zapachową. Będą to między innymi budynki mieszkalne i budynki o funkcji mieszkalnej, budynki użyteczności publicznej, a także budynki mieszkalne gospodarstwa agroturystycznego. Przedsięwzięcia uciążliwe zapachowo będą też musiały być odpowiednio oddalone od obszarów uzdrowiskowych, terenów sportowych czy też terenów rekreacyjno-wypoczynkowych. Również odpowiednia odległość będzie musiała być zachowana w sytuacji lokowania przedsięwzięć uciążliwych zapachowo w pobliżu parków narodowych lub parków kulturowych.
Trzeba pamiętać, że projektowane przepisy przewidują, że konieczność zachowania odpowiedniej odległości nie będzie dotyczyła jedynie już istniejących budynków mieszkalnych, budynków z funkcją mieszkalną, czy też budynków użyteczności publicznej i budynków mieszkalnych gospodarstw agroturystycznych, ale także planowanych budynków tego typu. Chodzi tutaj o budynki, w stosunku do których wydano decyzję o pozwoleniu na budowę albo dokonano zgłoszenia budowy, wobec którego organ administracji architektoniczno-budowlanej nie wniósł sprzeciwu.
Minimalna odległość
Minimalna odległość dla lokalizacji planowanej inwestycji uciążliwe zapachowo powinna być równa liczbie DJP wyrażonej w metrach w przypadku chowu lub hodowli zwierząt w liczbie nie mniejszej niż 210 DJP i nie większej niż 500 DJP albo też powinna być równa 500 metrom w przypadku chowu lub hodowli zwierząt w liczbie równej lub większej niż 500 DJP. Przy określaniu minimalnej odległości trzeba będzie zsumować liczbę DJP planowanego przedsięwzięcia oraz liczbę DJP przedsięwzięć sąsiednich i planowanych przedsięwzięć sąsiednich.
W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego minimalną odległość wyznaczać się będzie jako najkrótszy odcinek między linią rozgraniczającą teren przeznaczony na planowane przedsięwzięcie a budynkami, obszarami, obiektami, terenami i parkami wspomnianymi wyżej.
Wyjątki od stosowania minimalnej odległości
Projektowana ustawa przewiduje jednak pewne wyjątki i dopuszcza lokalizowanie planowanych przedsięwzięć uciążliwych zapachowo w mniejszej niż ustawowo odległości od budynków mieszkalnych. Warunkiem jest uzyskanie zgody wszystkich właścicieli albo użytkowników wieczystych budynków mieszkalnych albo budynków o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, lub budynków mieszkalnych gospodarstw agroturystycznych. Projekt zastrzega także, że w sytuacji, gdy w odległości mniejszej niż 210 m od planowanego przedsięwzięcia znajduje się budynek mieszkalny wielorodzinny, planujący przedsięwzięcie w odległości mniejszej niż minimalna odległość musi uzyskać zgodę od wszystkich właścicieli lokali znajdujących się w budynku mieszkalnym wielorodzinnym.
Organy zobligowane do uwzględniania minimalnej odległości
Projektowana ustawa dokładnie określa, które organy administracji są zobligowane do stosowania nowych przepisów o minimalnej odległości co do lokowania planowanych przedsięwzięć uciążliwych zapachowo. Organy gminy będą zobligowane do uwzględniania minimalnej odległości przy sporządzaniu i uchwalaniu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo ich zmian. Wojewoda zaś – podczas sporządzania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Ponadto wojewoda i organy gminy będą musiały przestrzegać tych przepisów przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy. Również organy administracji architektoniczno-budowlanej będą do tego zobowiązane podczas wydawania decyzji o pozwoleniu na budowę oraz przy ocenie zasadności wniesienia sprzeciwu od zgłoszenia zmiany sposobu użytkowania. Nowe przepisy obejmą także organy związku metropolitalnego – przy sporządzaniu oraz uchwalaniu ramowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego związku metropolitalnego albo jego zmian. Minimalną odległość w przypadku lokowania inwestycji uciążliwych zapachową będą także zobowiązane uwzględniać organy nadzoru budowlanego oraz organy wydające decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach.
Osoby powołane do spadku muszą być doprecyzowane
Opis stanu faktycznego
Postępowanie toczyło się w sprawie stwierdzenia nabycia spadku po zmarłym P.M., który nie miał dzieci, natomiast żyli jego rodzice (którzy odrzucili spadek) i dwaj rodzeni bracia. Przy zmarłym znaleziono własnoręcznie napisany dokument, zatytułowany na pierwszej stronie „Testament”, zawierający zdanie o treści: „Mój majątek po uregulowaniu ewentualnych zobowiązań moich należy rozdzielić po równo pomiędzy moich przyjaciół (mężczyzn z mojego zdjęcia)” pod którego treścią podpisał się, wskazując miejsce i datę. Do testamentu nie było dołączone żadne zdjęcie. Natomiast w rzeczach osobistych spadkodawcy, które znajdowały się w jego szafce w zakładzie pracy, znaleziono kolorową kserokopię formatu A4 kolażu 9 zdjęć, obejmujących 11 mężczyzn. Wcześniej kserokopia ta znajdowała się w lokalach, w których mieszkał.
Stanowisko SR i SO
Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po P.M. nabyli na podstawie ustawy jego bracia: D.M. i M.M. Mimo stwierdzenia ważności testamentu przyjął, że zawarte w nim powołanie spadkobierców nie czyni zadość wymaganiom wynikającym z art. 959 KC i jest nieskuteczne. Jeżeli bowiem spadkobierca nie został określony imiennie, testament musi zawierać wskazania, które pozwalają na stwierdzenie intencji spadkodawcy w sposób nie budzący uzasadnionych wątpliwości. Co prawda, w ocenie SR, także ustalenie spadkobiercy może być wynikiem wykładni ukierunkowanej na możliwie najpełniejsze urzeczywistnienie woli spadkodawcy i uwzględniać wszelkie, pomocne okoliczności, w tym zewnętrzne. Ma tu również zastosowanie zasada życzliwej interpretacji testamentu, pozwalająca utrzymać rozrządzenia spadkodawcy w mocy i nadać im rozsądną treść. Jednakże reguły te mogą służyć jedynie usunięciu niejasności, a nie uzupełnieniu lub modyfikacji treści testamentu. Nie pozwalają zatem na określenie osoby powołanej do spadku w oparciu o sformułowanie: „moi przyjaciele – mężczyźni ze zdjęcia” w sytuacji, w której zdjęcie nie zostało dołączone do testamentu, a spadkodawca posiadał wiele zdjęć znajomych. Za niewystarczającą uznał okoliczność, że jego kserokopia była znana niektórym uczestnikom postępowania, zwłaszcza iż nie wszyscy uczestnicy widzieli łączność między kolażem a testamentem, między pojęciami „zdjęcie” i „kolaż zdjęć” istnieje zaś różnica. W konsekwencji SR stwierdził, że ustalenie w drodze wykładni spadkobierców byłoby in casu niedopuszczalnym uzupełnieniem treści testamentu.
Sąd Okręgowy powziął poważne wątpliwości co do tego, czy w sytuacji, w której treść testamentu własnoręcznego nie pozwala na ustalenie kręgu osób powołanych przez spadkodawcę do spadku, gdyż wskazano w nim jako spadkobierców przyjaciół spadkodawcy, możliwe jest dociekanie woli osoby sporządzającej testament w oparciu o zeznania świadków lub samej zainteresowanej dziedziczeniem. Stwierdził jednocześnie, że określenie spadkobierców w drodze wykładni przedmiotowego testamentu stanowiłoby jego niedopuszczalne uzupełnienie. Z drugiej jednak strony zwrócił uwagę, że ze względu na szczególną regułę wykładni z art. 948 § 1 KC obok treści samego testamentu doniosłą rolę mogą odgrywać także wszelkie okoliczności zewnętrzne, choćby w nim niewspomniane.
Stanowisko SN
Na wstępie odpowiedzi na przedstawione zagadnienie prawne Sąd Najwyższy wskazał, że doniosłość testamentu jest szczególna; istotne jest przede wszystkim uwzględnianie woli właściciela jako podstawowego czynnika rozstrzygającego o tym, komu mają w razie jego śmierci przypaść przedmioty tworzące jego majątek. Do wykładni testamentu nie ma zastosowania tzw. kombinowana metoda wykładni, która w razie rozbieżności co do znaczenia oświadczenia woli między stronami czynności sięga do kryterium obiektywnego, zgodnie z którym właściwy sens oświadczenia woli ustala się na podstawie przypisania normatywnego, czyli tak, jak adresat sens ten rozumiał i rozumieć powinien przy założeniu starannych z jego strony zabiegów interpretacyjnych. Miarodajna zaś jest tzw. wykładnia subiektywno-indywidualna, która decydujące znaczenie przypisuje sposobowi rozumienia oświadczenia woli przez samego testatora. Jeżeli inne niż imienne określenie spadkobiercy nie jest samo przez się wystarczająco precyzyjne, niezbędne jest podjęcie próby ustalenia jego znaczenia przez sięgnięcie do dodatkowych wskazówek, także tych które mają w stosunku do treści testamentu charakter zewnętrzny. Okoliczności te mogą być stwierdzone za pomocą wszelkich dowodów, także dowodu ze świadków lub z przesłuchania stron, nawet bowiem jeżeli uznać, że art. 247 KPC dotyczy także testamentu – co kwestionuje się ze względu na jednostronny charakter tej czynności prawnej – dowody takie nie są skierowane przeciw osnowie dokumentu, lecz służą ustaleniu w drodze wykładni niejasnych oświadczeń woli zawartych w dokumencie. Żadne formalne ograniczenia dowodowe nie wynikają też z przepisów, które zastrzegają, że określone kategorie osób nie mogą być świadkami przy sporządzaniu testamentu.
Jeżeli dzięki sięgnięciu do pozatreściowych wskazówek interpretacyjnych i skorzystaniu z dodatkowych środków dowodowych, znaczenie postanowienia testamentowego określającego osoby powołane do spadku może być doprecyzowane, jego skuteczność nie może być podważana. W rachubę wchodzi konkretyzacja na podstawie dodatkowych okoliczności, także wtedy, gdy zmarły posiadał wiele zdjęć. Poprzestanie na określeniu „moje zdjęcie” – ze wskazaniem iż widnieją na nim przyjaciele – sugeruje silnie, że chodziło o zdjęcie traktowane przezeń do śmierci w sposób szczególny. Owo szczególne traktowanie stanowi zaś okoliczność, którą potencjalnie da się odtworzyć za pomocą różnych środków dowodowych. Przy dookreślaniu osób powołanych do spadku decydujące znaczenie przypisywać należy zgodnie z art. 948 § 2 KC nie tyle całkowitej pewności rezultatu, ile jego racjonalności, gdyż do tego kryterium ustawodawca odwołał się w przepisie.
Zgodnie z art. 948 KC, testament należy tak tłumaczyć, ażeby zapewnić możliwie najpełniejsze urzeczywistnienie woli spadkodawcy. Jeżeli zaś testament może być tłumaczony rozmaicie, należy przyjąć taką wykładnię, która pozwala utrzymać rozrządzenia spadkodawcy w mocy i nadać im rozsądną treść. Niewątpliwie w przypadku testamentu holograficznego, właściwe odczytanie woli testatora może przysporzyć trudności w sytuacji, gdy oświadczenie woli sporządzone zostało w sposób nieprecyzyjny lub niejednoznaczny. Słusznie wskazuje się – i takie również obawy wyraził Sąd drugiej instancji – na trudność z wytyczeniem granicy pomiędzy uzupełnieniem testamentu a ustaleniem znaczenia już ustanowionego rozrządzenia. Usuwając jednak te wątpliwości SN uznał, że ustalenie rzeczywistej woli spadkodawcy następuje za pomocą wszelkich środków dowodowych. W okolicznościach sprawy, zidentyfikowanie spadkobierców powinno było następować stopniowo. Gdyby bowiem zdjęć istotnych dla testatora było wiele, w dalszej kolejności konieczne by było zbadanie pozostałych okoliczności, jak np. intensywność więzi osobistych z poszczególnymi osobami lub wypowiedzi o nich kierowane przez testatora za jego życia. Mimo więc, że granica między niedozwolonym uzupełnieniem testamentu a jego słuszną wykładnią może być trudna do uchwycenia, to niewątpliwie art. 247 KPC ani żaden inny przepis, nie stoją na przeszkodzie dopuszczeniu wszelkich środków dowodowych na okoliczność ustalenia woli wyrażonej w testamencie własnoręcznym, a tym samym ziszczenia się ostatniej woli zmarłego, z poszanowaniem reguł wykładni subiektywno-indywidualnej.