Prawnik musi mieć kasę online, doradca podatkowy nie
– Dzięki takiemu systemowi fiskus od razu wie, co się dzieje w danej firmie. I może sprawdzić, dlaczego np. w salonie fryzjerskim przez parę godzin nie było żadnej usługi – mówi Janusz Menkina, właściciel biura rachunkowego.
Pytania o wykaz
Wykaz branż, które od 1 lipca 2021 r. muszą rejestrować obrót w nowej kasie, znajdziemy w art. 145b ustawy o VAT (jest tam stary termin, został wydłużony w rozporządzeniu ministra finansów). Są w nim podatnicy świadczący usługi fryzjerskie, kosmetyczne i kosmetologiczne, budowlane, opieki medycznej świadczonej przez lekarzy i lekarzy dentystów, prawnicze oraz związane z działalnością obiektów służących poprawie kondycji fizycznej (wyłącznie w zakresie wstępu).
To zestawienie budzi pewne wątpliwości. Przykładowo, z pytaniem do Ministerstwa Finansów wystąpiła Krajowa Rada Doradców Podatkowych. Jej zdaniem, ze względu na przyjętą w przepisach nomenklaturę, usługi doradztwa podatkowego nie muszą być ewidencjonowane w kasie online. Co na to skarbówka? Doradcy podatkowi nie zostali objęci nowym obowiązkiem – potwierdził resort finansów (pismo nr PT7.8160.39.2021.HEBZ.595).
Przedsiębiorcy pytają też fiskusa o nowe kasy we wnioskach o interpretacje. O jedną z nich wystąpił właściciel przychodni. Zatrudnia specjalistów na podstawie umów cywilnoprawnych, sam nie jest lekarzem. Usługi świadczone w przychodni są rejestrowane w tradycyjnej kasie. Czy właściciel musi 1 lipca 2021 r. zainstalować nową?
– Zobowiązani są do tego podatnicy będący lekarzami lub dentystami. Przedsiębiorca zatrudniający wymienione osoby, sam niebędący lekarzem bądź dentystą, nie musi wymieniać aktualnie używanych kas rejestrujących na online – uznała skarbówka (interpretacja nr 0114-KDIP1-3.4012.242.2021.1.PRM).
– Oczywiście kasę fiskalną musi mieć tylko ten przedsiębiorca, który dokonuje sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej albo rolników ryczałtowych – podkreśla Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.
– Jeśli więc prawnik współpracuje jedynie z firmami, kasy online go nie interesują.
Tylko dla biznesów
Potwierdza to interpretacja w sprawie prawniczki prowadzącej kancelarię adwokacką. Ma działalność od pięciu lat, w tym czasie udzieliła zaledwie kilku porad osobom fizycznym (ostatniej w 2019 r.). Deklaruje, że będzie już tylko współpracować z firmami. Fiskus potwierdził, że nie musi inwestować w nową kasę online. Może też zlikwidować starą (interpretacja nr 0114-KDIP1-3.4012.237.2021.2.AMA).
Grzegorz Gębka przypomina, że przedsiębiorcy, którzy świadczą usługi konsumentom i muszą mieć kasę, mogą skorzystać ze zwolnienia do 20 tys. zł obrotów rocznie. Nie dotyczy to jednak np. prawników. Mogą uniknąć kasy, jeśli udzielają porad w internecie, ale muszą być spełnione trzy warunki.
Pierwszy: przyjmowanie zapłaty za pośrednictwem poczty, banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej (odpowiednio na rachunek bankowy lub rachunek w SKOK). Drugi: identyfikacja transakcji (powiązanie sprzedaży z zapłatą). Trzeci: świadczenie usług wyłącznie przy wykorzystaniu środków porozumiewania się na odległość (lub ich rezultat jest przekazywany wyłącznie w ten sposób).
To, że prawnik nie musi ewidencjonować usług w kasie, jeśli porada jest przekazywana e-mailem, pocztą lub telefonicznie, potwierdza interpretacja nr 0111-KDIB3-2.4012.774.2020.2.MN.
Janusz Menkina przypomina, że przedsiębiorca, który musi 1 lipca 2021 r. zainstalować kasę online, ma prawo do ulgi na jej zakup. Może pomniejszyć VAT o 90 proc. wydanej kwoty (cena netto), nie więcej niż 700 zł. Wolno mu też odliczyć VAT naliczony z faktury, a wydatek netto zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów.
– Z ulgi nie skorzysta ten, kto zainstaluje kasę po terminie. Za niedopełnienie nowych obowiązków, np. rejestrowanie sprzedaży na starej kasie, można też dostać grzywnę z kodeksu karnego skarbowego – mówi Grzegorz Gębka.
Wniosek o odroczenie terminu
Co zrobić, jeśli już wiemy, że nie zdążymy zainstalować 1 lipca 2021 r. kasy online? Złożyć do końca czerwca wniosek o przesunięcie terminu. Taką możliwość daje art. 48 ordynacji podatkowej. Wynika z niego, że skarbówka może odraczać przewidziane w przepisach terminy. Potrzebny jest jednak wniosek uzasadniony ważnym interesem podatnika lub interesem publicznym. Przykładowo, można się w nim powołać na trudną sytuację firmy spowodowaną epidemią koronawirusa. Argumentem za odroczeniem obowiązku może być to, że przedsiębiorca ma teraz dużo innych wydatków, musi bowiem odbudować swój biznes po wielomiesięcznych obostrzeniach. Zresztą Ministerstwo Finansów od razu na początku epidemii deklarowało, że urzędy skarbowe będą przy ocenie wniosków w sprawie ulg brać pod uwagę negatywne skutki Covid-19. Przedsiębiorca powinien w podaniu wskazać także termin, w którym będzie już gotowy do ewidencjonowania obrotu w kasie online. Zasadniczo skarbówka ma miesiąc na rozpatrzenie jego prośby (powinna to jednak zrobić bez zbędnej zwłoki).
Źródło przychodów z najmu – uchwała NSA
Stan faktyczny
Od wielu lat jednym z częściej występujących sporów między fiskusem a podatnikami był spór o klasyfikację podatkową przychodów osoby fizycznej z najmu. Otóż organy podatkowe twierdziły, że podatnicy, którzy wynajmują swoje nieruchomości, najczęściej lokale mieszkalne, wyczerpują tym samym wszystkie znamiona działalności gospodarczej, gdyż w celach zarobkowych prowadzą działalność w sposób ciągły i zorganizowany. Dotyczyło to zwłaszcza sytuacji, w których podatnik wynajmował więcej niż jedną nieruchomość. Natomiast podatnicy twierdzili, że wynajmowane nieruchomości stanowią składnik ich majątku prywatnego, a ich najem jest po prostu przejawem zarządzania majątkiem prywatnym, do czego przecież mają pełne prawo i nie muszą w tym celu rejestrować działalności gospodarczej.
Oczywiście, ten spór ma, a raczej miał, o czym będzie mowa w komentarzu, znaczenie ekonomiczne, gdyż najem prywatny mógł być opodatkowany ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, w większości przypadków korzystnym dla podatników.
Wobec licznych strać na powyższym polu bitewnym dobrze się stało, że Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców złożył do NSA wniosek o wydanie przesądzającej spór uchwały, a w tym wniosku zawarł następujące pytanie:
Czy w świetle przepisu art. 10 ust. 1 pkt 6 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426; dalej: PDOFizU) o zakwalifikowaniu przychodów z najmu składników majątkowych niezwiązanych z działalnością gospodarczą do wymienionego w tym przepisie źródła przychodów decydują kryteria przedmiotowe czy też zamiar (decyzja) podatnika?
Stan prawny
Najem w ramach działalności gospodarczej.
Artykuł 5a pkt 6 PDOFizU zawiera definicję, w myśl której na gruncie PIT działalnością gospodarczą jest zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa lub usługowa, prowadzona we własnym imieniu, bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów.
Przychodem z działalności gospodarczej są również przychody z najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy oraz z innych umów o podobnym charakterze, składników majątku związanych z działalnością gospodarczą (art. 14 ust 2 pkt 11 PDOFizU).
Najem prywatny
Przepisy wskazują jedynie, że najem jest odrębnym źródłem przychodu, jeśli nie dotyczy składników majątku związanych z działalnością gospodarczą (art. 10 ust. 1 pkt 6 PDOFizU), ale nie zawierają definicji najmu jako odrębnego źródła przychodu.
Stanowisko NSA
NSA wydał uchwałę o następującej treści: „Przychody z najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy oraz innych umów o podobnym charakterze są zaliczane bez ograniczeń do źródła przychodów wymienionego w art. 10 ust. 1 pkt 6 PDOFizU, chyba, że stanowią składnik majątkowy mienia osoby fizycznej, który został przez nią wprowadzony do majątku związanego z wykonywaniem działalności gospodarczej.”
W uzasadnieniu uchwały NSA wskazał, że w zaistniałym sporze kluczowe znaczenie ma interpretacja zwrotu „składniki majątku związane z działalnością gospodarczą”. Najem ze swej istoty jest działalnością ciągłą, zarobkową i cechującą się zorganizowaniem, a więc wypełnia cechy działalności gospodarczej, ale – w myśli przywołanych przepisów – najem może być traktowany jako działalność gospodarcza tylko wtedy, gdy dotyczy składników związanych z działalnością gospodarczą. A działalność gospodarcza wymaga wyodrębnienia przedsiębiorstwa jako zorganizowanego zespołu składników majątkowych, czemu towarzyszyć musi zidentyfikowanie i wydzielenie z majątku podatnika będącego osobą fizyczną składników majątkowych, które będą służyć prowadzeniu działalności gospodarczej. Za tym idzie ewidencja środków trwałych i prowadzenie ksiąg podatkowych.
Jeżeli zatem podatnik:
- nie podejmuje czynności zmierzających do wyraźnego wyodrębnienia przedsiębiorstwa poprzez stworzenie zorganizowanego zespołu składników materialnych i niematerialnych mających służyć tej działalności,
- nie buduje struktury organizacyjnej pozwalającej mu na zarządzanie tą wydzieloną częścią majątku,
- nie wypracowuje strategii tej działalności (planów co do jej rozwoju, badania rynku pod kątem potrzeb potencjalnych najemców, dostosowywania składników majątków do tych potrzeb),
a jedynie lokuje nadwyżki posiadanych środków (uzyskiwanych z różnych źródeł przychodu) w zakup nieruchomości (w tym także lokali), które następnie wynajmuje, to nie można uznać, że składniki majątkowe związane są z działalnością gospodarczą.
To zatem podatnik decyduje o tym czy „powiązać” określone składniki swojego mienia z wykonywaniem działalności gospodarczej, czy też zachować je w zarządzie majątkiem niezwiązanym z działalnością gospodarczą i oddać np. w najem.
Powyższe stanowisko wynika z brzmienia obowiązujących przepisów i jeśli ustawodawca uważa powyższy stan za niewskazany, musiałby przepisy te zmienić.
Powyższą uchwałę przyjmujemy z pełną aprobatą i z dużą ulgą. Co ważne, ostrze omawianego sporu zostało już złagodzone przez samego ustawodawcę, który od 1.1.2021 r. umożliwił stosowanie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych także w odniesieniu do najmu prowadzonego w ramach działalności gospodarczej. Tak więc obecnie stosowanie stawek 8,5% i 12,5% od nadwyżki przychodów ponad kwotę 100 000 zł. otwarte jest także dla przedsiębiorców. Nie oznacza to, że omawiana uchwała nie ma już znaczenia.
Po pierwsze, stanowi podstawę dla korzystnych dla podatników rozstrzygnięć sporów dotyczących lat wcześniejszych. Przypomnijmy bowiem, że przyjmuje się, iż uchwały NSA, jako wyrażające poprawną wykładnię prawa, powinny być odnoszone także do spraw zaistniałych przed wydaniem uchwały.
Po drugie, znosi niebezpieczeństwo traktowania jako przedsiębiorcy osoby, która jako przedsiębiorca, czyli osoba prowadząca działalność gospodarczą, wcale się nie czuje i takiego statusu mieć nie chce.
Zakres badania opinii biegłego w postępowaniu administracyjnym
Stan faktyczny
Prezydent Miasta decyzją zobowiązał A.P. do uiszczenia opłaty adiacenckiej z tytułu wzrostu wartości nieruchomości powstałych w wyniku podziału nieruchomości.
Zmianę wartości rynkowej nieruchomości gruntowej z powodu podziału organ ustalił na podstawie operatu szacunkowego rzeczoznawcy majątkowego. Organ uznał, że biegły prawidłowo określił przedmiot, zakres i cel wyceny oraz daty istotne dla określenia wartości nieruchomości, jak również prawidłowo oznaczył przeznaczenie terenu zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
Ponadto biegły dokonał prawidłowej analizy rynku nieruchomości niezabudowanych przeznaczonych pod zabudowę. Podstawą analizy rynku były transakcje sprzedaży prawa własności uzyskane z aktów notarialnych. Wartość rynkową nieruchomości przed i po podziale biegły określił przy wykorzystaniu podejścia porównawczego, metodą korygowania ceny średniej, a w wycenie uwzględnił wszystkie pozytywne i negatywne cechy rynkowe nieruchomości mające wpływ na jej wartość. Operat szacunkowy wykazał wzrost wartości nieruchomości z tytułu podziału i wykonany został zgodnie z obowiązującymi przepisami. W ocenie organu operat nie budził więc żadnych zastrzeżeń pod względem formalnoprawnym i stanowił podstawę do naliczenia opłaty adiacenckiej.
A.P. złożyła odwołanie od powyższej decyzji podnosząc, że w jej ocenie wartość nieruchomości nie uległa zmianie pomiędzy rokiem 2015, kiedy była właścicielką 2 nieruchomości a rokiem 2016 r., kiedy stała się właścicielką trzech nieruchomości.
SKO utrzymało zaskarżoną decyzję w mocy. Organ ustalił na podstawie wyjaśnień rzeczoznawcy złożonych podczas rozprawy administracyjnej, że operat szacunkowy został sporządzony w oparciu o prawomocną decyzję podziałową na wniosek właścicielki nieruchomości.
A.P. wniosła skargę na powyższą decyzję do WSA w Poznaniu zarzucając jej naruszenie art. 98a ust. 1, 1a i 1b ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1990 ze zm., dalej: GospNierU) przez ich błędne zastosowanie, w sytuacji gdy w sprawie powinien być zastosowany art. 107 ust. 1 GospNierU, ponieważ doszło do scalenia i podziału nieruchomości. Skarżąca zarzuciła również naruszenie przepisów postępowania, w tym art. 7, art. 77 § 1, art. 79 § 1 i 2 oraz art. 80 KPA, przez błędne ustalenie stanu faktycznego w zakresie stanu nieruchomości przed podziałem, jak i po podziale nieruchomości, a także błędne ustalenie wartości nieruchomości, ewentualnie przyczyn podwyższenia wartości nieruchomości.
WSA skargę oddalił.
Sąd I instancji uznał, że operat szacunkowy stanowi wprawdzie sformalizowaną prawnie opinię rzeczoznawcy majątkowego, wydawaną w zakresie posiadanych przez niego wiadomości specjalnych odnośnie do szacowania nieruchomości, ale jest dowodem w sprawie i podlega ocenie, tak jak każdy inny dowód, stosownie do art. 77 § 1 KPA Zarówno organ, jak i sąd administracyjny, są zobligowane ocenić wartość operatu szacunkowego w zakresie przyjętych przez rzeczoznawcę majątkowego podejścia, metody i techniki szacowania. Fakt, że ich wybór zależy od rzeczoznawcy nie oznacza, że może on działać w sposób dowolny. Operat szacunkowy stanowi opinię biegłego, która podlega ocenie nie tylko pod względem formalnym, ale również materialnym.
W ocenie Sądu operat pod względem formalnym został sporządzony zgodnie z przepisami GospNierU, a także zawiera wszystkie, wynikające z rozporządzenia, wymagane elementy, ponadto jest spójny, logiczny oraz został sporządzony w sposób jasny, czytelny, odpowiadający regułom prawidłowego zastosowania metody szacowania wartości nieruchomości, przy uwzględnieniu podejścia i metody dopuszczonej obowiązującymi przepisami. Sąd zauważył, że strona skarżąca pomimo wątpliwości co do operatu nie podjęła czynności mających na celu jego weryfikację w zakresie, w jakim jego sporządzenie wymaga wiadomości specjalnych; nie przedłożyła ani kontroperatu, ani wniosku o weryfikację prawidłowości sporządzenia operatu szacunkowego przez wystąpienie do organizacji zawodowej rzeczoznawców majątkowych. Organ zaś zwrócił się do rzeczoznawcy majątkowego o ustosunkowanie się do zarzutów odwołania dotyczących operatu.
Skargę kasacyjną od powyższego wyroku wniosła A.P., zaskarżając go w całości. Skarga kasacyjna dotyczyła m.in. problemu oceny operatu szacunkowego sporządzonego na potrzeby sprawy.
NSA po rozpoznaniu skargi kasacyjnej A.P. od wyroku WSA w Poznaniu z 25.7.2018 r., IV SA/Po 570/18, Legalis w sprawie ze skargi A.P. na decyzję SKO w przedmiocie opłaty adiacenckiej oddalił skargę kasacyjną.
Stanowisko NSA – ocena operatu szacunkowego
Sąd uznał, że skarga kasacyjna nie ma usprawiedliwionych podstaw.
Organ orzekający ocenił operat jako dowód w sprawie (art. 80 KPA), czemu dał wyraz w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji (art. 107 § 3 KPA). Jak słusznie podkreślił Sąd I instancji, organ przeanalizował konkretne fragmenty operatu, jego założenia, przyjętą metodykę oraz wnioski w ramach własnych kompetencji, nie wymagających posiadania specjalistycznej wiedzy, którą ma rzeczoznawca. Nie można uznać, że organy jedynie ogólnie wskazały, że opinia jest prawidłowa. Organy orzekające nie mogły bowiem dokonywać własnych rozstrzygnięć co do przedmiotu sprawy, jak tego żąda skarżąca kasacyjnie i wskazywać na merytoryczne okoliczności przemawiające za uznaniem niesłuszności operatu rzeczoznawcy.
NSA podzielił stanowisko Sądu I instancji, że sądowa kontrola legalności decyzji administracyjnych nie obejmuje weryfikacji wiadomości specjalnych przedstawionych przez rzeczoznawcę w operacie szacunkowym. Operaty szacunkowe oceniane są przez organy, a następnie przez sąd administracyjny w szczególności pod względem spełnienia określonych warunków formalnych. Operat, który jest opinią rzeczoznawcy majątkowego wydawaną w zakresie posiadanych przez niego wiadomości specjalnych odnoszących się do szacowania wartości nieruchomości jest dowodem w sprawie administracyjnej i stosownie do art. 77 § 1 i art. 80 KPA podlega ocenie, tak jak każdy inny dowód. Ani sąd, ani też organ prowadzący postępowanie nie mogą jednak wkraczać w merytoryczną zasadność opinii rzeczoznawcy majątkowego, ponieważ nie dysponują wiadomościami specjalnymi, które posiada biegły. Innym zagadnieniem jest możliwość oceny przez organy i sądy administracyjne operatów szacunkowych w zakresie ich wartości dowodowej. W tej kwestii należy mieć na uwadze, że wyboru właściwego podejścia oraz metody i techniki szacowania nieruchomości dokonuje rzeczoznawca majątkowy, uwzględniając w szczególności cel wyceny, rodzaj i położenie nieruchomości, przeznaczenie w planie miejscowym, stan nieruchomości oraz dostępne dane o cenach, dochodach i cechach nieruchomości podobnych (art. 154 ust. 1 i 2 GospNierU). Sama metodyka szacowania nieruchomości nie może być przedmiotem oceny ani organu administracji, ani też sądu. Jednak operat szacunkowy powinien spełniać nie tylko formalne wymogi takiego dokumentu, określone w rozporządzeniu, ale musi także opierać się na prawidłowych danych dotyczących szacowanej nieruchomości. Dlatego uznać należy, że organ na podstawie tego dokumentu może samodzielnie ocenić jego wartość dowodową, może także w razie potrzeby żądać od rzeczoznawcy uzupełnienia tego dokumentu albo wyjaśnień co do jego treści. Zatem ocena wartości dowodowej operatów jest możliwa przez organ administracji i sąd administracyjny w sytuacji, gdy prosta analiza treści operatu budzi wątpliwości co do ich spójności, logiczności, zupełności, nieścisłości, pominięciu istotnych dla ustalenia wartości nieruchomości elementów. W takiej sytuacji prawidłowo pod względem formalnym sporządzony operat budzący uzasadnione wątpliwości wymaga wyjaśnienia.
Porównywalność nieruchomości
Porównywalność w rozumieniu przepisu art. 4 pkt 16 GospNierU nie oznacza identyczności parametrów. Katalog cech świadczących o podobieństwie nieruchomości nie jest zamknięty, a wybór cech mających wpływ na wartość nieruchomości oraz ocena stopnia ich istotności należy do kompetencji rzeczoznawcy, które pozostają poza zakresem ingerencji organów, jak i Sądu, co należy także odnieść do przyjętego przez rzeczoznawcę majątkowego zakresu cechy rynkowej odnoszącej się do „wielkości i kształtu działki”. Ponadto, co najistotniejsze to rzeczoznawca majątkowy określa wartość rynkową nieruchomości i zgodnie z art. 154 ust. 1 GospNierU ma zagwarantowaną swobodę wyboru właściwego podejścia oraz metody i techniki szacowania nieruchomości. Oznacza to, że w sytuacji, gdy z treści operatu nie wynika, że zawiera on założenia sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa, organ nie jest władny z urzędu kwestionować poczynionych w nim ustaleń. Jeżeli więc strona w toku prowadzonego postępowania zapoznała się z operatem i uważała, że jest on wadliwy, to powinna wystąpić do organizacji zawodowej rzeczoznawców majątkowych o ocenę jego prawidłowości, a po jej uzyskaniu przedłożyć ten dowód organowi, co umożliwiłoby podważenia wiarygodności operatu sporządzonego na zlecenie organu i ewentualne podjęcie z urzędu działań mających na celu wyjaśnienie zaistniałych rozbieżności.
NSA odniósł się w omawianym orzeczeniu m.in. do ważnego problemu zakresu badania operatu szacunkowego przez organ administracji publicznej i sąd administracyjny. Ocena ta nie może wnikać w ten obszar pracy biegłego, która wynika z posiadania przez niego wiadomości specjalnych w sprawie (metodyka sporządzania operatów szacunkowych). Ocena w zasadzie ogranicza się do badania formalnego opinii (tj. spełnienia wymogów opinii stawianych przez przepisy prawa) oraz błędów merytorycznych, ale dostrzegalnych „na pierwszy rzut oka” oraz błędów logicznych.
Z orzeczenie wynika nadto, że strona, która operat kwestionuje, powinna przedłożyć organowi opinię organizacji zawodowej rzeczoznawców majątkowych w zakresie oceny operatu z akt sprawy. Jak postąpić powinna strona, gdy chodzi o inne opinie biegłych w sprawach administracyjnych?
Okres prowadzenia działalności będzie zaliczany do stażu pracy
Prawo pracownika do urlopu
Pracownik ma prawo do wypoczynku, który zapewniają m. in. przepisy o urlopach wypoczynkowych. Pracownikowi, w każdym roku pracy, przysługuje prawo do corocznego, nieprzerwanego, płatnego urlopu wypoczynkowego. Prawo do urlopu wypoczynkowego przysługuje wyłącznie pracownikowi, czyli osobie świadczącej pracę na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania oraz spółdzielczej umowy o pracę. Prawo do urlopu wypoczynkowego jest niezależne od rodzaju umowy o pracę.
W obecnie obowiązujących przepisach przewidziane są dwa podstawowe wymiary urlopu wypoczynkowego. Wymiar urlopu wypoczynkowego wynosi:
- 20 dni – jeżeli pracownik jest zatrudniony krócej niż 10 lat;
- 26 dni – jeżeli pracownik jest zatrudniony co najmniej 10 lat.
Proponowane zmiany w przepisach
Obecnie do stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu wypoczynkowego nie wlicza się okresu prowadzenia działalności gospodarczej. Taka sytuacja jest niekorzystna i krzywdząca dla pracowników, którzy przed nawiązaniem stosunku pracy prowadzili własną działalność. Sytuacja ta ma ulec zmianie. Jeszcze w 2020 r. trafił do Sejmu poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy (Druk 1137). Celem ustawy jest wprowadzenie zmiany przewidującej wliczanie okresów prowadzenia pozarolniczej działalności w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych lub współpracy przy wykonywaniu tej działalności do okresów, od których zależą świadczenia lub uprawnienia pracownika.
Projekt ustawy przewiduje dodanie art. 114 do KP w brzmieniu: „Pracodawca jest obowiązany wliczać do okresów, od których zależą świadczenia lub uprawnienia pracownika również poprzednio zakończone okresy prowadzenia pozarolniczej działalności w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych lub współpracy przy wykonywaniu tej działalności, za które zostały opłacone składki na ubezpieczenia społeczne.”
Etap procesu legislacyjnego
Projekt, który trafił do Sejmu 14.12.2020 r. został przekazany do pierwszego czytania 4.5.2021 r. W uzasadnieniu do projektu wskazano, że biorąc pod uwagę długość procesu legislacyjnego i ogłoszony na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stan epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2 proponuje się odległy termin wejścia w życie ustawy (1.1.2022 r.).
Co wlicza się do stażu urlopowego
Wymiar urlopu wypoczynkowego zależy od stażu pracy i wykształcenia pracownika. Do stażu pracy – stażu urlopowego, od którego uzależniony jest wymiar urlopu, wlicza się:
- okresy pracy,
- okres nauki,
- tzw. okresy zaliczalne.
Do okresu zatrudnienia, od którego zależy prawo do urlopu i wymiar urlopu, wlicza się okresy poprzedniego zatrudnienia, bez względu na przerwy w zatrudnieniu oraz sposób ustania stosunku pracy. Zaliczenie następuje na podstawie wszystkich świadectw pracy, które pracownik przedstawi pracodawcy.
Do okresu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się ponadto ukończone okresy nauki:
- zasadniczej lub innej równorzędnej szkoły zawodowej – przewidziany programem nauczania czas trwania nauki, nie więcej jednak niż 3 lata,
- średniej szkoły zawodowej – przewidziany programem nauczania czas trwania nauki, nie więcej jednak niż 5 lat,
- średniej szkoły zawodowej dla absolwentów zasadniczych (równorzędnych) szkół zawodowych – 5 lat,
- szkoły średniej ogólnokształcącej – 4 lata,
- policealnej szkoły – 6 lat,
- szkoły wyższej– 8 lat.
Okresy nauki nie podlegają sumowaniu. W stażu urlopowym uwzględnia się więc tylko jeden najkorzystniejszy okres dla pracownika.
W sytuacji, kiedy pracownik pobierał naukę w czasie zatrudnienia, do okresu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się okres zatrudnienia, w którym była pobierana nauka bądź okres nauki, zależnie od tego, co jest korzystniejsze dla pracownika. Zakończone okresy nauki należy potwierdzić świadectwami szkolnymi lub dyplomami w celu doliczeniach ich do stażu urlopowego.
Zasady zaliczania okresów nauki do stażu pracy, od którego zależą uprawnienia urlopowe pracownika:
- Zakończone okresy nauki należy potwierdzić świadectwami szkolnymi lub dyplomami.
- Nie ma znaczenia, w jakim systemie odbywała się nauka (dzienny, zaoczny, wieczorowy).
- Do zaliczenia okresu nauki nie maja znaczenia przerwy w nauce. Nie ma także znaczenia czas jaki upłynął od zakończenia nauki do podjęcia pracy.
- Pracownicy, którzy uzyskali stopień licencjata są traktowani pod względem naliczania stażu urlopowego, tak jakby studia magisterskie.
- Ukończenie studiów doktoranckich nie ma wpływu na staż urlopowy.
- Nie zwiększa stażu urlopowego ukończenie dwóch szkół na tym samym poziomie kształcenia.
Do stażu urlopowego wlicza się również tzw. okresy zaliczalne. Przewidują je przepisy KP lub innych ustaw.
Okresy, które mają wpływ na wymiar urlopu wypoczynkowego, wskazane w KP to m.in.:
- okres, za który przysługuje odszkodowanie, w związku ze skróceniem okresu wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony, z powodu ogłoszenia upadłości lub likwidacji pracodawcy, jeżeli pracownik nie podjął w tym czasie pracy (art. 361 § 1 i 2 KP);
- okres pozostawiana bez pracy, za który przyznano odszkodowanie pracownikowi przywróconemu do pracy (art. 51 § 2 KP);
- bezpłatnego urlopu, którego udzielono pracownikowi w celu podjęcia pracy u innego pracodawcy (art. 1741 § 2 KP);
- urlopu wychowawczego (art. 1865 KP);
- urlopu udzielonego młodocianemu w okresie ferii szkolnych (art. 205 § 4 KP).
Okresy mające wpływ na wymiar urlopu wypoczynkowego przewidziane przez przepisy szczególne to m.in.:
- udokumentowane okresy zatrudnienia przebyte za granicą u pracodawcy zagranicznego – art. 86 ustawy z 20.4.2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1100);
- okres pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym – art. 1 ustawy z 20.7.1990 r. o wliczaniu okresów pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym do stażu pracy (Dz.U. z 1990 r. Nr 54, poz. 310);
- urlopu bezpłatnego udzielanego pracownikowi, który po upływie urlopu bezpłatnego lub wygaśnięciu mandatu do pełnienia z wyboru funkcji związkowej, stawi się do pracy w terminie 7 dni – art. 25 ust 3 ustawy z 23.5.1991 r. o związkach zawodowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 263 ze zm.);
- okres odbywania czynnej służby wojskowej oraz urlopu bezpłatnego udzielonego powołanemu do odbycia ćwiczeń wojskowych – art. 120 i art. 124 ustawy z 21.11.1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 372 ze zm.);
- okres pełnienia służby zastępczej – art. 36 ustawy z 28.11.2003 r. o służbie zastępczej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 885).
Współpraca przy przetwarzaniu danych to bezpieczeństwo
Na początku czerwca Komisja Europejska przyjęła dokument zawierający standardowe klauzule obowiązujące przy zawieraniu umów powierzenia przetwarzania danych osobowych. Decyzja wejdzie w życie 27 czerwca 2021 r.
Zgodnie z art. 28 RODO administrator danych może powierzyć je innemu podmiotowi, jeśli ten daje wystarczające gwarancje wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych. Przetwarzanie musi więc spełniać wiele wymogów zawartych w rozporządzeniu i chronić prawa osób, których dane są przetwarzane.
– Możliwości wykorzystania tego rodzaju uprawnień mogą jednak w praktyce stać się iluzoryczne. Im więcej podmiotów uczestniczy w przetwarzaniu, tym łatwiej o rozmycie odpowiedzialności. Minimalny katalog obowiązków, które należy ująć w umowie administratora danych z podmiotem, któremu powierza się ich przetwarzanie, przewidziano już w samych przepisach RODO. Rozwiązania dostępne dotychczas odnosiły się jednak do rzeczywistości regulacyjnej i technicznej z początku lat 2000. Decyzja formalnie nie nakłada nowych wymogów. Wprowadza natomiast instrumenty, które umożliwiają spełnienie istniejących oraz wykazanie zgodności z obowiązującymi przepisami w aktualnym kształcie – mówił „Rzeczpospolitej” Marcin Maciejak, adwokat z Kancelarii GESSEL.
Celem najnowszej decyzji było przede wszystkim opisanie podstawowych obowiązków, jakie muszą wypełnić strony umowy, uszczegółowienie warunków przetwarzania danych i określenie zasad współpracy administratora z podmiotem przetwarzającym.
Jak tłumaczy mec. Maciejak, nowe regulacje mówią o zasadach ogólnych związanych z RODO, ale również o powierzaniu przetwarzania danych transferowanych poza Europejski Obszar Gospodarczy.
– Bardzo istotne jest uwzględnienie tzw. podpowierzenia, kiedy podmiot przetwarzający przekazuje dane dalszemu podmiotowi przetwarzającemu w tym samym łańcuchu przetwarzania. Natomiast wyjściem naprzeciw najnowszemu orzecznictwu TSUE (np. w sprawie Schrems-II) będzie dokonywanie oceny skutków przekazania danych. Klauzule nie mogą bowiem stawać się wytrychem pozwalającym wyprowadzać dane osobowe spod parasola RODO. Możliwość ich stosowania musi się opierać na analizie realiów przetwarzania danych w kraju docelowym. Osoba, której dane dotyczą, ma dysponować narzędziami bezpośredniego dochodzenia od takich podmiotów odpowiedzialności – wyjaśnia specjalista.
Dobra i ściśle określona przepisami współpraca administratora z podmiotami przetwarzającymi dane osobowe jest podstawą przy zapewnianiu bezpieczeństwa danych.
Decyzja Komisji Europejskiej wymaga od obu stron umowy lojalności, także gdy dochodzi do rozszerzania kooperacji poza EOG. Dlatego – jak mówi mec. Maciejak – zostały przygotowane modelowe klauzule, które wymagają od obu stron konkretnych okoliczności przekazywania danych. Podmioty muszą być świadome okoliczności, jakie zaszły w momencie podpisywania umowy, ale także w całym okresie trwania współpracy.
W sieci nie ma nic za darmo
Rozporządzenie dotyczące e-prywatności, nazywane także RODO 2, miało wejść w życie razem z obowiązującymi od 2018 r. przepisami o ochronie danych osobowych. Zamiast tego mamy już 14. wersję tego projektu, co najlepiej świadczy o tym, że nie są to proste przepisy i będą miały ogromny wpływ na ochronę prywatności w internecie. Słowenia, która właśnie przejęła przewodnictwo w Radzie UE, planuje doprowadzić do zakończenia prac nad rozporządzeniem w tej sprawie jeszcze w tym roku.
W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów został już powołany specjalny zespół do przygotowania przepisów wdrażających te rozwiązania w Polsce. Wszystko wskazuje więc na to, że już niedługo rozpocznie się odliczanie dwuletniego okresu, w którym państwa UE będą przygotowywały się do wdrożenia tych nowych regulacji.
Jakie zmiany proponuje Komisja Europejska?
Nowe przepisy o e-prywatności stanowią uzupełnienie RODO w przetwarzaniu danych zebranych w związku ze świadczeniem różnych usług łączności elektronicznej. Ucywilizują zasady gromadzenia i wykorzystywania danych użytkowników internetu zgodnie z zasadami znanymi z przepisów o ochronie danych osobowych, np. obowiązkiem informowania, w jakich konkretnie celach będą wykorzystywane zbierane w sieci informacje. Mają przede wszystkim na celu podniesienie ochrony prywatności użytkowników internetu, ale będą miały również zastosowanie do takich działań jak telemarketing czy używanie automatycznych systemów do interaktywnej obsługi osoby dzwoniącej (IVR). Najbardziej odczuwalna powinna być zmiana dotycząca spersonalizowanych reklam w internecie wykorzystujących informacje o użytkownikach sieci gromadzone w plikach cookies. Nowością jest objęcie przepisami rozporządzenia o e-prywatności przetwarzania informacji o sposobie korzystania przez użytkownika z takich usług jak poczta elektroniczna czy komunikatory internetowe. Do tej pory, w tym zakresie zastosowanie znajdowały bowiem tylko przepisy RODO. E-privacy jest bardziej rygorystyczna niż RODO i ogranicza gromadzenie pozornie nieistotnych danych o użytkownikach internetu. Chodzi o tzw. metadane, które nieraz nazywane są „cichym zabójcą prywatności”. Ten podwyższony poziom ochrony wyraża się między innymi obowiązkiem podania użytkownikowi większej ilości informacji, a także uzyskania zgody na większość sposobów przetwarzania danych zebranych przy dostarczaniu mu usługi łączności elektronicznej.
Ale już teraz RODO chroni prywatność, ograniczając dostęp do danych osobowych.
Przyjmuje się obecnie, że np. cookies zawierają dane osobowe użytkowników, więc podlegają regulacjom dotyczącym ochrony danych osobowych. RODO niedostatecznie chroni jednak przed wieloma technologiami wykorzystywanymi obecnie w internecie, jak np. śledzeniem czy przetwarzaniem pozornie nieistotnych metadanych. Przykład poczty elektronicznej jest bardzo dobry, aby to pokazać. Okazuje się bowiem, że już tylko na podstawie zdjęć dołączanych do maili można bardzo dużo dowiedzieć się o nadawcach takich wiadomości. W metadanych zdjęcia zawarte są dane o tym, jakim aparatem zostało wykonane to zdjęcie, co może ujawniać informacje o zamożności takiej osoby. Z kolei dane geolokalizacyjne ze zdjęcia (tzw. koordynaty GPS) mogą pokazywać miejsca, które ta osoba odwiedziła w ostatnim czasie. I w ten sposób powstaje baza bardzo cennych informacji o użytkownikach danego programu pocztowego. Zmiany dotkną także dostawców bezpłatnego internetu w publicznie dostępnych hotspotach. Śledząc aktywność w internecie użytkowników podłączonych do tych hotspotów, tzn. jakie strony odwiedzają, czego szukają, dostawcy tej usługi zbierają o nich bardzo dużo informacji, które później wykorzystują głównie w celach reklamowych. Za pozornie bezpłatne usługi płacimy własną prywatnością. Pokazuje to, że w internecie nie ma nic za darmo. Po zmianach zostanie to znacznie ograniczone. Komisja Europejska uznała, że skoro te informacje są przetwarzane w sieci, to nasza prywatność jest bardziej zagrożona. Co ważne, zmiany mają także dotyczyć internetu rzeczy, czyli wszystkich informacji przetwarzanych przez podłączone do sieci urządzenia, takie jak np. smartwatche czy tzw. połączone samochody przetwarzające bardzo specyficzne informacje o swoich użytkownikach, jak ich aktywność fizyczna, stan zdrowia czy sposób prowadzenia samochodu.
Pewnie skończy się na kolejnej zgodzie na przetwarzanie prywatnych danych, którą trzeba będzie kliknąć, aby skorzystać z urządzenia monitorującego naszą aktywność czy usługi w internecie.
To bardzo ciekawa kwestia, która jest obecnie przedmiotem prac nad finalną wersją Rozporządzenia. Po tym jak w życie weszły zmienione przepisy o ochronie danych osobowych pojawiło się bardzo dużo dodatkowych pytań o zgodę na przetwarzanie danych. Wszystko wskazuje, że wdrożenie przepisów o e-privacy dołoży kolejne wyskakujące okienka do zaakceptowania (np. dotyczące metadanych), czego wszyscy chcą uniknąć. Zobaczymy jak będą ustalenia w ramach prac nad ostateczną wersją przepisów, w której w tzw. procedurze trilogu bierze udział Komisja Europejska, Parlament Europejski i Rada UE.
Na czym będzie polegało wdrożenie tych nowych przepisów do polskiego porządku prawnego?
Nowe przepisy muszą przede wszystkim określić jaki urząd w Polsce zajmie się egzekwowaniem nowych regulacji i nakładaniem kar za ich naruszenie. A będą to kary równie dotkliwe jak w przypadku RODO, czyli sięgające nawet 20 mln euro lub 4 proc. światowego obrotu firmy. W tej są chwili rozpatrywane dwie koncepcje. Aby te uprawnienia przekazać do Urzędu Komunikacji Elektronicznej lub połączyć je z kompetencjami dotyczącymi RODO w Urzędzie Ochrony Danych Osobowych. Do rozstrzygnięcia jest także nie mniej istotna kwestia, czy odwołania od decyzji administracyjnych wydanych przez organ do spraw e-Prywatności mają być rozpatrywane przez sądy cywilne, czy administracyjne. Przedsiębiorcy nie ukrywają, że woleliby, aby takimi sprawami zajmowały się sądy cywilne, które nie oceniają odwołań wyłącznie pod kątem zgodności z prawem, ale również poprawności merytorycznej. Statystyki pokazują, że w procedurze cywilnoprawnej uchylanej jest znacznie więcej decyzji niż w postępowaniu sądowo-administracyjnym. Dużo jednak wskazuje na to, że nowe rozwiązania zostaną dopasowane do już obowiązujących i zadania związane z ochroną prywatności w większości trafią do PUODO i odwołaniami od jego decyzji zajmą się jednak sądy administracyjne.
Xawery Konarski jest adwokatem, starszym partnerem i współzałożycielem kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy.
Budowa drugiego domu to nie inwestycja związana z przeciwdziałaniem COVID-19
Stan faktyczny
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego na podstawie art. 50 ust. 1 pkt 1 i ust. 2 ustawy z 7.7.1994 r. Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1333 ze zm., dalej: PrBud) wstrzymał realizowane przez A.S. roboty budowlane przy budowie budynku mieszkalnego jednorodzinnego z instalacjami wewnętrznymi i infrastrukturą techniczną oraz ustalił, że nie zachodzi potrzeba wykonania robót zabezpieczających.
Po rozpatrzeniu zażalenia wniesionego na to postanowienie przez A.S. Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowalnego utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie.
WINB wskazał, że co do zasady działalność obejmującą sprawy projektowania, budowy, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych oraz określenie zasady działania organów administracji publicznej w tych dziedzinach, normują przepisy PrBud. Poza sporem pozostaje, że inwestor rozpoczął budowę budynku mieszkalnego jednorodzinnego z pominięciem procedur tą ustawą wprowadzonych. W związku z treścią już cytowanego art. 84 ust. 1 pkt 1 PrBud zadaniem organu nadzoru budowlanego jest sprawdzenie czy przedmiotowa budowa, w związku z treścią art. 12 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842 ze zm., dalej: KoronawirusU) jest wyłączona spod działania przepisów PrBud. W tej kwestii należało zauważyć co następuje.
Treść art. 12 ust. 1-5 KoronawirusU, w brzmieniu obowiązującym od 31.3.2020 r. do 4.9.2020 r., stanowi:
„1. Do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych, w tym zmiany sposobu użytkowania, w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nie stosuje się przepisów ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (Dz.U. z 2019 r. poz. 1186, z późn. zm., ustawy z 27.3.2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. z 2020 r. poz. 293 i 471) oraz aktów planistycznych, o których mowa w tej ustawie, ustawy z 23.7.2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz.U. z 2020 r. poz. 282), a w przypadku konieczności poszerzenia bazy do udzielania świadczeń zdrowotnych, także przepisów wydanych na podstawie art. 22 ust. 3, 4 i 4a ustany z 15.4.2011 r. o działalności leczniczej.
(…)
5. W przypadku prowadzenia robót budowlanych w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, których rozpoczęcie, zgodnie z przepisami ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane, wymaga uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę, inwestor jest obowiązany zapewnić objęcie kierownictwa oraz nadzoru nad tymi robotami przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane w odpowiednich specjalnościach, o których mowa w art. 15a tej ustawy.”
W sprawie jest bezsporne, że w związku z rozpoczęciem prac przygotowawczych, o których mowa w art. 41 ust. 1 PrBud, Inwestor rozpoczął budowę budynku mieszkalnego jednorodzinnego.
Procedura naprawcza
Skarżonym postanowieniem PINB procedurę naprawczą zainicjował w oparciu o treść art. 50 PrBud, co uzasadnił faktem, że budowa jest na etapie robót przygotowawczych. Sporządzone przez PINB uzasadnienie, w zakresie dotyczącym zastosowanej normy prawnej, sprowadza się „miarkowania przepisów”, co nie znajduje oparcia tak w przepisach KPA jak i w przepisach PrBud. Nie budzi wątpliwości organu odwoławczego, że procedura oparta o treść art. 48 PrBud jest dla inwestora bardziej rygorystyczna/niekorzystna niż procedura oparta o treść art. 50 PrBud.
A.S. w treści zażalenia wskazał: „posiadam dom w którym mieszkam wraz z moją rodziną”, co dokumentuje iż już posiada miejsce w którym „możliwe będzie odbycie ewentualnej kwarantanny nałożonej przez powiatowego inspektora sanitarnego”. Oczywiście po zrealizowaniu planowanego budynku stopień ochrony zwiększy się, gdyż taka ewentualna kwarantanna będzie mogła odbyć się w oddzielnych budynkach, jednak należy zauważyć, że takie zwiększenie stopnia ochrony zostanie poprzedzone nieakceptowanym zwiększeniem stopnia zagrożenia rozprzestrzeniania się COVID-19, a to poprzez niebudzący żadnych wątpliwości fakt, że budowa dodatkowego budynku mieszkalnego wymaga zaangażowania wielu osób, które w toku wykonywania robót budowlanych nie zawsze będą miały techniczne możliwości zachowania między sobą tzw. dystansu społecznego. Jest to na tyle oczywiste, że nie wymaga szerszego uzasadnienia.
Inwestor złożył skargę do WSA w Krakowie.
Stanowisko WSA
WSA w Krakowie oddalił skargę A.S. na postanowienie Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w przedmiocie wstrzymania robót budowlanych.
Przepis art. 12 KoronawirusU od początku jego obowiązywania przewidziany został jako przepis czasowy. Zgodnie bowiem z art. 36 ust. 1 KoronawirusU, przepisy art. 3–6 i art. 10–14 tracą moc po upływie 180 dni od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy. Od początku zatem wiadomym było, że jest to przepis absolutnie wyjątkowy, uchwalony w pierwszych tygodniach epidemii, czyli w sytuacji, gdy nikt w gruncie rzeczy nie wiedział jaki będzie jej rozwój i konieczne w związku z tym do podjęcia działania na poziomie lokalnym, ponadlokalnym czy ogólnokrajowym.
Prawo zabudowy nieruchomości zawsze było prawem reglamentowanym – począwszy od Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z 16.2.1928 r. o prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli (t.j. Dz.U. z 1939 r. Nr 34, poz. 216 z późn. zm.), poprzez ustawę z 31.1.1961 r. Prawo budowlane (Dz.U. Nr 7, poz. 46 z późn. zm.), ustawę z 24.10.1974 r. Prawo budowlane (Dz.U. Nr 38, poz. 229 z późn. zm.) aż po obecną regulację tj. PrBud. Wynika i wynikało to zawsze zarówno z konieczności ochrony praw osób trzecich w stosunku do inwestora – w tym także prawa własności, jak i zapewnienia bezpieczeństwa pożarowego, sanitarnego, ochrony zabytków, środowiska, zachowania ładu przestrzennego itp.
Przepis art. 12 KoronawirusU wyłączył stosowanie przepisów PrBud, ustawy z 27.3.2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. z 2020 r. poz. 293 ze zm.) oraz aktów planistycznych, o których mowa w tej ustawie, ustawy z 23.7.2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz.U. z 2020 r. poz. 282), a w przypadku konieczności poszerzenia bazy do udzielania świadczeń zdrowotnych, także przepisów wydanych na podstawie art. 22 ust. 3, 4 i 4a ustawy z 15.4.2011 r. o działalności leczniczej – w stosunku do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych, w tym zmiany sposobu użytkowania. Przepis ten postawił tylko jeden warunek – działania inwestora muszą pozostawać „w związku z przeciwdziałaniem COVID-19”.
Wszystko to oznacza, że inwestor działający w trybie art. 12 KoronawirusU otrzymał niezwykle daleko idące przywileje w stosunku do innych inwestorów, działających w zwykłych rygorach wszystkich ww. ustaw, do których są oni obowiązani się stosować. Skoro zaś tak, to „przeciwdziałanie COVID-19” musi być interpretowane niezwykle rygorystycznie, a jako daleko idący wyjątek, również zawężająco.
Zgodnie z art. 2 KoronawirusU, przepisy ustawy stosuje się do zakażeń i choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2. Ilekroć w ustawie jest mowa o „przeciwdziałaniu COVID-19” rozumie się przez to wszelkie czynności związane ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzenianiu się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków, w tym społeczno-gospodarczych, choroby.
Zdaniem Sądu budowa (kolejnego, oprócz już posiadanego) domu jednorodzinnego nie służy zwalczaniu zakażenia, zapobieganiu jego rozprzestrzeniania się, profilaktyce jak również nie zwalcza skutków, w tym społeczno-gospodarczych, tej choroby. Jest to normalna, typowa inwestycja. Uzasadnienie dla „zapobiegawczego” charakteru domu jednorodzinnego przedstawione przez skarżącego jest tego rodzaju, że pozwoliłoby na usprawiedliwienie podjęcia w tym szczególnym trybie każdej inwestycji – od budowy składowiska odpadów, poprzez oczyszczalnię ścieków, hotel, drogę, budynek wielorodzinny czy zespól domów jednorodzinnych.
Taka interpretacja tego szczególnego przepisu pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnymi zasadami równości, a także sprawiedliwości i proporcjonalności wywodzonych z zasady demokratycznego państwa prawa. Stawiałaby bowiem inwestorów (w tym przypadku domów jednorodzinnych) w różnych sytuacjach bez uzasadnionej ku temu przyczyny.
Sądowa ocena przepisów prawa rozciąga się nie tylko na znaczenie językowe przepisów prawnych i ich treść ujmowaną systemowo oraz funkcjonalnie, lecz także jest podejmowana z uwzględnieniem wartości wywodzonych z pełnego systemu źródeł prawa, z całego porządku prawnego krajowego i unijnego oraz wiążących państwo umów i konwencji międzynarodowych. Orzecznictwo sądu administracyjnego nie jest bowiem ograniczone wyłącznie do ujawniania błędów, niedopatrzeń, uchybień i ułomności w stosowaniu prawa przez poddane kontroli organy administracji publicznej, chociaż jest to ważna jego funkcja, lecz do kształtowania takich wartości systemu prawa, którym ma być podporządkowana działalność administracji publicznej w celu zagwarantowania skutecznej ochrony prawnego interesu jednostkowego oraz interesu publicznego w granicach przedmiotowego porządku prawnego.
Omawiane orzeczenie to długo wyczekiwane – ale spodziewane – stanowisko Sądu co do wykładni covidowych przepisów budowlanych. Sąd dokonując wieloaspektowej wykładni przepisów wskazał, że odstąpienie od stosowanie szeregu przepisów budowlanych i z zakresu planowania przestrzennego musi być szczególnie wyjątkowe. Mimo iż ustawodawca wprowadzając epizodyczny przepis nie podał przesłanek oceny realizacji inwestycji z możliwością odstąpienia od przepisów budowlanych, to sens tych przepisów mogła być odkodowana przez WSA. Interes ogółu (bezpieczeństwo) jest tu zdecydowanie ważniejszy od indywidualnego prawa zabudowy.
Planowane zmiany w prawie spółdzielczym
- Nowelizacja wpłynie na poprawę statusu prawnego członków spółdzielni mieszkaniowych oraz jawność funkcjonowania spółdzielni poprzez zwiększenie uprawnień członków.
- Planowane zmiany są także po części konsekwencją wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodną z Konstytucją uznał nowelę ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r., na mocy której wszyscy członkowie spółdzielni bez tytułów prawnych do lokali w spółdzielni (spółdzielcze prawo lokatorskie i własnościowe, własność lokalu) z mocy prawa stracili członkostwo w spółdzielni.
Dostosowanie przepisów do wyroków Trybunału Konstytucyjnego
Projektowana nowelizacja przepisów ustawy z 15.12.2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1465 ze zm., dalej: SpMieszkU) ma za zadanie dostosowanie przepisów ustawy do dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o wyrok z 14.3.2018 r., P 7/16, Legalis, w którym Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z Konstytucją RP art. 491 SpMieszkU w zakresie, w jakim dotyczy sytuacji, w których uczynienie zadość przesłance samodzielności lokalu wymaga wykonania robót adaptacyjnych. Drugi wyrok to wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 10.6.2020 r., K 3/19, w którym TK stwierdził z kolei niezgodność z Konstytucją RP art. 4 ustawy z 20.7.2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawy Kodeks postępowania cywilnego oraz ustawy Prawo spółdzielcze (Dz.U. z 2017 r. poz. 1596).
W wyroku z 2020 r. TK uznał, że kwestionowany przepis doprowadził do zróżnicowania sytuacji prawnej wielu grup ludzi. W opinii TK „przyjęta w zaskarżonym przepisie konstrukcja odniesiona do źle wyznaczonej grupy adresatów spowodowała, że wiele osób mogło zostać pozbawionych członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej mimo, iż legitymowały (lub nadal legitymują) się interesem polegającym na zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych lub związanym z korzystaniem z lokalu spółdzielczego o innym przeznaczeniu”. Na skutek zakwestionowanego przepisu w szczególnie trudnej sytuacji znalazły się osoby, z którymi spółdzielnia zawarła umowę o ustanowienie spółdzielczego prawa do lokalu albo dokonała przydziału takiego prawa, oraz ich następcy prawni, jeżeli lokal ten znajduje się w budynku posadowionym na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym, uznał Trybunał. Dlatego też planowana nowelizacja przewiduje przyznanie członkostwa w spółdzielni z mocy prawa także osobom, z którymi spółdzielnia zawarła umowę o ustanowienie spółdzielczego prawa do lokalu albo dokonała przydziału takiego prawa, albo ich następcom prawnym, jeżeli lokal ten znajduje się w budynku posadowionym na gruncie, który posiada nieuregulowany stan prawny w rozumieniu art. 113 ust. 6 ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1990 ze zm.; dalej: GospNierU) lub spółdzielni nie przysługuje prawo własności albo użytkowania wieczystego gruntu. Nowelizacja zakłada, że nie jest istotne, czy zawarto umowę (przydział) skutecznie. Istotny jest sam fakt dokonania stosownej czynności prawnej. Członkami spółdzielni będą mogli być też następcy prawni osób, z którymi spółdzielnia zawierała umowę.
Wzmocnienie pozycji prawnej członków spółdzielni mieszkaniowych i usprawnienie ich działania
Projektowana nowelizacja przewiduje między innymi, że wybór członków zarządu dokonywany będzie obligatoryjnie przez walne zgromadzenie i, że wprowadzona zostanie kadencyjność członków zarządu. Ponadto walne zgromadzenie będzie mogło zostać zastąpione przez zebranie przedstawicieli. Zmianie ulec mają również przepisy dotyczące liczenia głosów podczas obrad walnego zgromadzenia. Nowelizacja wprowadzi także przepisy umożliwiających członkom spółdzielni mieszkaniowych głosowanie nad uchwałami objętymi porządkiem obrad walnego zgromadzenia również na piśmie poza posiedzeniem.
Przewidywane jest też rozszerzenie uprawnień członka i właściciela lokalu niebędącego członkiem w zakresie dostępu do dokumentów, które spółdzielnia zobowiązana będzie udostępnić, w tym poprzez zamieszczanie ich na stronie internetowej.
Na spółdzielnię nałożony ma zostać obowiązek prowadzenia strony internetowej, a prawo uzyskania odpisów i kopii dokumentów spółdzielni obejmować ma też możliwość wykonywania ich fotokopii.
Nowela zakłada określenie czynności przekraczających zwykły zarząd, do podjęcia których wymagana będzie zgoda właścicieli lokali oraz zmodyfikowanie trybu powstania wspólnoty w przypadku wyodrębnienia własności ostatniego lokalu, tak aby możliwe było na mocy decyzji właścicieli lokali pozostanie w zarządzie spółdzielni.
Dodane zostaną też przepisy, zgodnie z którymi członkowie spółdzielni będą mogli wybierać związek rewizyjny, który przeprowadzi badanie lustracyjne.
Specjalne uprawnienia ministra właściwego do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa
Projektowana nowelizacja przewiduje dodanie do ustawy z 16.9.1982 r. Prawo spółdzielcze (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 648 ze zm.; dalej: PrSpółdz) przepisów przyznających ministrowi właściwemu do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa specjalne uprawnienia wobec spółdzielni mieszkaniowych w przypadku, gdy obowiązków wynikających z PrSpółdz nie realizują względem tych podmiotów związki rewizyjne lub Krajowa Rada Spółdzielcza. Chodzi o art. 93a § 7 PrSpółdz. Dzięki temu minister będzie mógł wykonywać uprawnienia Krajowej Rady Spółdzielczej lub związku rewizyjnego wobec spółdzielni mieszkaniowej określone w ustawie, z wyjątkiem określonych w art. 114 i art. 115 PrSpółdz.
Licytacja lokalu zadłużonego członka wspólnoty mieszkaniowej
Planowana nowela zawiera przepis szczególny względem zawartych w ustawie z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1575 ze zm.; dalej: KPC) rozwiązań regulujących dopuszczalność przeprowadzenia – za zgodą sądu – licytacji lokalu zadłużonego członka wspólnoty. Nowelizacja przewiduje wyłączenie w takiej sytuacji stosowania art. 9521 KPC. Jednocześnie nowela określa nowe kryterium, które wskazuje, jaka wielkość zaległości może być podstawą do wystąpienia przez wspólnotę z wnioskiem o licytację lokalu, gdyż obecnie ustawa nie precyzuje, jaki okres jest „długotrwały”. Stąd nowelizacja proponuje, by był to okres minimum 12 miesięcy, po upływie których wspólnota może wystąpić do sądu o zgodę na licytację lokalu.
Zmiany dotyczące ustawy o własności lokali
Również ustawę z 24.6.1994 r. o własności lokali (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1048 ze zm.; dalej: WłLokU) czekają zmiany. Dotyczą one przeniesienia do ustawy dorobku orzecznictwa dotyczącego statusu majątkowego wspólnoty oraz wskazania jej organów.
Nowelizacja ma również na celu usprawnienie procesu podejmowania uchwał w trybie obiegowym oraz rozszerzenie umocowania zarządu do zawierania umów będących realizacją uchwał wspólnoty, ze skutkiem dla wszystkich właścicieli lokali.
Nadejście terminu końcowego powodującego ustanie stosunku pełnomocnictwa
Elastyczność prawnika w kryzysie popłaca
Ubiegły rok oznaczał w gospodarce recesję i niemal całkowite zamrożenie działalności wielu jej sektorów. Czy przy spadku PKB o 2,7 proc. i zamknięciu na jakiś czas sądów prawnik może liczyć na dobre wyniki swojej kancelarii? Sygnały z różnych kancelarii wskazują, że dla niektórych był to rok znakomity, dla innych dość chudy.
Zarobek na elektronice
– Wiele zależało od tego, kto czym się zajmował i jakich miał klientów. Duże kancelarie świadczące zróżnicowane usługi mogą się czuć w tej sytuacji wygranymi – ocenia Witold Daniłowicz, radca prawny, przewodniczący Rady Polskiego Związku Pracodawców Prawniczych.
Jego opinię zdają się potwierdzać oficjalnie podawane wyniki największych graczy na rynku usług prawnych. Niektórzy giganci, jak Clifford Chance czy DLA Piper, odnotowali imponujący, bo ponad 20-proc. wzrost przychodów. Mniejsze kancelarie niechętnie mówią o swoich wynikach. Wiadomo, że zwłaszcza te skoncentrowane na sądowej obsłudze klientów sporo straciły. Przez jakiś czas sądy w ogóle nie funkcjonowały, a nawet po uruchomieniu rozpraw zdalnych działają wolniej.
Podobnie zresztą odczuli to prawnicy obsługujący branże hotelarską, turystyczną, organizacji imprez masowych czy też linie lotnicze. Niemniej okazało się, że koronakryzys nakręcił koniunkturę w handlu przez internet. W 2020 r. wydatki na zakupy internetowe w Polsce wzrosły o 24 proc., sięgając niemal 100 mld zł. A przecież każdemu sklepowi internetowemu trzeba napisać regulamin sprzedaży, wytłumaczyć, jak ma chronić dane klientów i napisać scenariusze rozwiązywania sporów z konsumentami.
Równolegle z rozwojem popytu na obsługę e-commerce rosło zapotrzebowanie na usługi prawne dla firm zajmujących się płatnościami elektronicznymi. A ponieważ w ostatnim czasie życie wielu osób przeniosło się do internetu, zyskali ci prawnicy, którzy obsługiwali producentów gier komputerowych czy rozmaitych aplikacji na telefony, jak też w ogóle całego sektora informatycznego.
Zresztą popyt na obsługę spraw konsumenckich, nie tylko w aspekcie e-handlu, pojawił się jeszcze przed pandemią. Na razie najbardziej widocznym przejawem tego trendu są zlecenia od tzw. frankowiczów walczących z bankami o zmianę warunków umów kredytowych.
W obronie konsumenta
Spory z bankami mogą być jednak forpocztą szerszego trendu.
– Frankowicze przecierają ścieżkę innym konsumentom, także pokrzywdzonym nieuczciwym postępowaniem różnych firm. Dotyczy to np. ubezpieczycieli czy podmiotów świadczących usługi finansowe – przewiduje Wojciech Bochenek, radca prawny, lider kancelarii Bochenek i Wspólnicy. Dodaje on, że bez fachowej pomocy prawnej trudno zwykłemu obywatelowi walczyć o swoje słuszne prawa, gdy ma przeciwko sobie potężną firmę czy instytucję, na potrzeby której pracuje sztab specjalistów od finansów i paragrafów.
Są też pewne usługi, na które – zdawałoby się – popyt już minął, a jednak wciąż są potrzebne. Chodzi np. o wdrażanie standardów ochrony danych osobowych.
– Kilka lat temu, gdy na dużą skalę tworzono firmowe procedury działania w tych sprawach, często robiono to pospiesznie i niestarannie – zauważa Norbert Murdza, radca prawny w lubelskiej kancelarii krp.pl. – Szansą może tu być audyt przestrzegania standardów związanych z RODO pod kątem np. umów z klientami i pracownikami, firmowej poczty elektronicznej, zabezpieczeń informatycznych, a przede wszystkim przeszkolenia personelu.
O tym, na czym zarabiali prawnicy w ostatnich kilkunastu miesiącach, można przeczytać w raporcie „Rynek usług prawych 2020/2021″, który publikujemy w wersji elektronicznej na rp.pl.