Polska gospodarka pilnie potrzebuje cudzoziemców

Coraz więcej cudzoziemców pracuje legalnie w Polsce, przedsiębiorcy coraz głośniej mówią o tym, że potrzeba im wykwalifikowanych rąk do pracy. Tymczasem w Ministerstwie Rozwoju toczą się prace nad zmianami w tym zakresie. Czego dotyczą?

Wyszliśmy od kompleksowej diagnozy sytuacji na rynku pracy. Polska gospodarka wymaga obecnie ciągłego uzupełniania podaży cudzoziemców. Praktycznie codziennie otrzymujemy informacje od przedsiębiorców, którzy są zadowoleni z pracy cudzoziemców i chcieliby móc zatrudniać ich na dłużej niż obecnie. Za otwarciem polskiego rynku pracy na pracowników zza granicy, którzy mogliby pracować dłużej i na bardziej stabilnych zasadach, przemawia także to, że obecnie zajęcie znajduje u nas około miliona takich osób rocznie. Najczęściej są to Ukraińcy, którzy pracują w systemie pracy krótkoterminowej i po pół roku wracają do siebie. Pomimo tak licznej migracji zarobkowej deficyt pracowników występuje w coraz większej liczbie branż. W budownictwie, handlu czy gastronomii, brakuje nam także kierowców samochodów ciężarowych. Ostatnio zauważamy też rosnące zapotrzebowanie na pracowników o wysokich kwalifikacjach w ochronie zdrowia i IT. Pewna liczba pracowników z zagranicy pracuje u nas poza oficjalnymi rejestrami. Przy okazji zmian chcielibyśmy usprawnić zarządzanie migracjami w Polsce, tak by państwo wiedziało, ilu w danej chwili jest pracowników i mogło do tego dostosowywać swoje działania także w innych obszarach. Z powyższych względów rozpoczęliśmy w ministerstwie prace nad nowymi rozwiązaniami w przepisach dotyczących zatrudniania cudzoziemców. Na razie ustawa czeka na wpis do programu prac legislacyjnych rządu.

Kodeks pracy. Komentarz + Aneks do specustawy Regulacje Covid-19 w prawie pracy – bieżąca aktualizacja w Systemie Legalis Sprawdź

Jakie nowe rozwiązania znajdą się w tych przepisach?

Chcemy napisać osobną ustawę o zatrudnieniu cudzoziemców i wyłączyć te przepisy z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, w której obecnie się znajdują. Będziemy też przy okazji mocno reformować urzędy pracy i usprawniać procedury, tak by przyspieszyć rozpatrywanie wniosków o zezwolenie na pracę dla cudzoziemców. Chcemy wprowadzić wyłącznie zezwolenia na pracę cudzoziemców w miejsce obecnych oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi i zezwoleń na pracę cudzoziemcowi wydawanych przez różne organy – odpowiednio starostę i wojewodę. W naszych planach to starosta będzie prowadził wszystkie sprawy dotyczące nowych zezwoleń na pracę, które będą pozwalały na pracę co do zasady na okres do trzech lat, przy czym jeszcze dyskutujemy, jaki mógłby to być okres czasu. Ograniczy to krótkoterminową cyrkulację pracowników z zagranicy na rzecz średnioterminowej i stałego ich pobytu w Polsce, co obecnie jest bardzo ważne dla polskiej gospodarki. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji toczą się prace nad nową polityką migracyjną i musimy być spójni w tych pracach. W diagnozie do polityki migracyjnej, którą MSWiA opublikowało w styczniu tego roku, to właśnie rynkowi pracy poświęca się najwięcej miejsca w całym dokumencie.

Przedsiębiorcy bardzo polubili obecną uproszczoną procedurę, bo przewiduje możliwość zalegalizowania pracy cudzoziemca w ciągu kilku dni. Z kolei na zezwolenie czeka się w urzędzie wojewódzkim nawet kilka miesięcy. Myślę, że biznes będzie bardzo niezadowolony z takich zmian.

Przedsiębiorcy nie muszą się obawiać, że nowe rozwiązania spowodują wydłużenie okresu oczekiwania na legalizację pracy cudzoziemców w Polsce. Przede wszystkim chcemy, aby to starosta pierwszej instancji wydawał decyzję w sprawie zezwoleń. Powiatowe urzędy pracy bardzo dobrze radzą sobie obecnie z obsługą cudzoziemców i tak samo będzie po zmianach. Standardowy czas na wydanie nowego zezwolenia na pracę będzie wynosił tyle, ile obecnie wynosi czas oczekiwania na oświadczenie lub zezwolenie na pracę sezonową wydawane obecnie przez starostę, czyli 7 dni. Fakt, że ten sam urząd będzie wydawał zezwolenie i przeprowadzał tzw. procedurę testu rynku pracy, też wpłynie na czas potrzebny na załatwienie wszystkich formalności i ułatwi życie pracodawcom. Przewidujemy zresztą, że sam test rynku pracy ulegnie pewnym modyfikacjom – chcemy, by ten instrument można było stosować tylko wtedy, gdy wymaga tego sytuacja na rynku pracy, by nie był po prostu zbędnym obciążeniem biurokratycznym. Planujemy także znacząco zmniejszyć liczbę dokumentów, jakie trzeba będzie złożyć razem z wnioskiem o zezwolenie na pracę cudzoziemca. Istotnym novum będzie wprowadzenie zasady, że całość postępowania będzie prowadzona w sposób elektroniczny, od momentu złożenia wniosku, poprzez komunikację między stronami, po wydanie decyzji w formie elektronicznej. Pracodawca zatrudniający cudzoziemca będzie miał dostęp do specjalnego konta, z poziomu którego będzie mógł zarządzać wszystkimi kwestiami związanymi z dostępem do rynku pracy. Z kolei urzędy wojewódzkie, w których obecnie bywają spore zatory przy wydawaniu zezwoleń, staną się II instancją przy rozpatrywaniu wniosków składanych w powiatowych urzędach pracy. Dzięki tym wszystkim zmianom urzędy legalizujące zatrudnienie cudzoziemców będą bliżej pracodawców.

Jak będziemy zachęcali specjalistów do przyjeżdżania do Polski?

To jest jeszcze w trakcie uzgodnień, szczególnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Aby nasz plan zadziałał, musimy przede wszystkim bardzo uprościć procedury przyjmowania cudzoziemców i zadbać o to, by przepisy dotyczące dostępu do rynku pracy były spójne z przepisami dotyczącymi pobytu cudzoziemców. Należy jednak pamiętać, że cudzoziemcy nie przyjeżdżają do państw tylko dlatego, że są w nich sprawne procedury uzyskania zezwolenia na pracę lub pobyt. Do tego potrzebne są całościowe działania w różnych obszarach, dlatego cieszymy się, że finalizowane są prace w MSWiA nad polityką migracyjną. Ze swej strony chcemy zaangażować się np. w zwiększoną współpracę bilateralną z państwami pochodzenia wysoko wykwalifikowanych pracowników, np. w ramach unijnych partnerstw na rzecz talentów, które mają być ogłoszone przez Komisję Europejską niebawem. Ponadto premier Mateusz Morawiecki zapowiedział niedawno, przy okazji ogłaszania Polskiego Ładu, rozszerzenie programu Poland. Bussiness Harbour, w ramach którego przyjmujemy m.in. informatyków i twórców startupów oraz członków ich rodzin z Białorusi. Początkowo program będzie rozszerzony na państwa, dla których już obecnie stosujemy uproszczone procedury w dostępie do rynku pracy. Program ten jest koordynowany bezpośrednio przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, ale również resort pracy i gospodarki włącza się w jego funkcjonowanie.

Reformy w zakresie dopuszczania cudzoziemców do rynku pracy będą też częścią Krajowego Planu Odbudowy. W trakcie negocjacji KPO Komisja Europejska zwracała uwagę także na potrzebę wsparcia integracji cudzoziemców już pracujących w Polsce. Chcemy, by zreformowane urzędy pracy zajęły się także tym zadaniem, częściowo przy wsparciu z funduszy europejskich.

Mam zamiar przejechać całą Polskę, konsultując ustawy dotyczące zatrudniania cudzoziemców, jak i zmieniające kształt funkcjonowania powiatowych urzędów pracy.

A jak mają się zmienić urzędy pracy?

W miejsce powiatowych urzędów pracy powstaną centra wspierania zatrudnienia. W dalszym ciągu będą one na poziomie powiatów i samorządowe, w znacznie jednak większym stopniu skupią się na zadaniach związanych z aktywizacją i wspieraniem różnych kategorii osób, nie tylko tych zarejestrowanych jako bezrobotni. Zniesiemy powiązanie pomiędzy statusem bezrobotnego a ubezpieczeniem zdrowotnym. Osoby niemające pracy będą ubezpieczane, ale nie będą się tym zajmować urzędy pracy, których główną rolą jest prowadzić działania aktywizacyjne. Utrzymane zostaną również wojewódzkie urzędy pracy na poziomie samorządowym, ale chcemy, by cała struktura publicznych służb zatrudnienia była efektywniejsza, z mocniejszą rolą ministra ds. pracy, który koordynuje pracą urzędów regionalnych i lokalnych oraz odpowiada za efekty polityki rynku pracy. Będziemy się starali uczynić centra wspierania zatrudniania na tyle atrakcyjnymi, by z ich wsparcia korzystały także osoby, które dziś tego nie robią, np. osoby z różnych powodów bierne zawodowo czy też osoby pracujące ale chcące poprawić swoją sytuację na rynku pracy.

Kiedy te zmiany mogą wejść w życie?

Mam nadzieję, że na jesieni projekt trafi do Sejmu. Bardzo mi zależy na tym, aby prace legislacyjne potoczyły się szybko, i mam nadzieję, że tak się stanie.

Czy nie obawia się jednak pani, że zwiększony napływ cudzoziemców do Polski spowoduje wypieranie polskich pracowników i skończy się zamkniętymi enklawami, w których będą żyć cudzoziemcy, tak jak ma to miejsce np. w Niemczech czy Francji, które mają ogromne kłopoty ze skutkami migracji zarobkowych sprzed lat?

Nie chcemy enklaw i będziemy zabiegali o to, by cudzoziemcy się u nas integrowali ze społeczeństwem, a ich dzieci chodziły do polskich szkół. Osobiście mam bardzo dobre doświadczenia, jeśli chodzi o przybyszów ze wschodu. Dobrze się w Polsce aklimatyzują i są bardzo dobrze postrzegani przez naszych przedsiębiorców. Dlatego też w dalszym ciągu chcemy stosować preferencje dla tych właśnie państw. Różne ministerstwa pracują w swoich obszarach nad tym, żeby migranci sprawnie integrowali się w polskim społeczeństwie, nieocenioną rolę odgrywają tu również samorządy oraz organizacje pozarządowe, m.in. przy wsparciu ze środków europejskich.

Czy cudzoziemcy będą wypierali naszych rodzimych pracowników? Nie sądzę. Obecnie bezrobocie wynosi w Polsce 3 proc. i jest bardzo niskie, biorąc pod uwagę, że w Hiszpanii, którą odwiedzali ostatnio premier Morawiecki i wicepremier Gowin, bezrobocie wynosi ponad 15 proc. Według naszych danych zapotrzebowanie na pracowników będzie u nas rosło. Polacy nie chcą już podejmować pewnych zawodów. Mamy też braki w wyspecjalizowanych zawodach. Po prostu potrzebujemy zapełnić tę lukę, inaczej nasza gospodarka przestanie się rozwijać. Mając na uwadze ochronę krajowego rynku pracy, w naszych przepisach znajdą się też różne mechanizmy przeciwdziałające negatywnym skutkom migracji, jak np. sprawdzanie wysokości wynagrodzenia przy wydawaniu decyzji o wydaniu zezwolenia na pracę czy możliwość wydania rozporządzenia ograniczającego liczbę wydawanych zezwoleń, jeśli koniunktura by się pogorszyła.

Mówi pani o tym, że będziemy tworzyli warunki do tego, aby wysoko wyspecjalizowani pracownicy z zagranicy chcieli do nas przyjechać, tymczasem polscy wysoko wyspecjalizowani pracownicy zapowiadają ucieczkę z kraju przed zmianami zaproponowanymi przez rząd w Polskim Ładzie. Jak to pogodzić?

Jako przedstawicielka Porozumienia Jarosława Gowina deklaruję, że robimy wszystko, aby przepisy, które powstaną – nie za wszystkie jestem osobiście odpowiedzialna – były jak najbardziej przyjazne dla specjalistów.

Nad jakimi nowymi przepisami jeszcze pani pracuje?

Szykujemy także małą ustawę o zawieraniu i rozwiązywaniu umów drogą elektroniczną. Te przepisy mają pomóc rolnikom, gospodarstwom domowym, ale również mikroprzedsiębiorstwom w organizowaniu okazjonalnego zatrudnienia, bez zbędnych formalności, w najbardziej przystępny sposób, za pośrednictwem specjalnego, dedykowanego temu systemu. System ten m.in. umożliwi automatyczne rozliczenie ZUS oraz naliczenie należnych podatków. Nowy system zmniejszy koszty po stronie mikroprzedsiębiorców i rolników, poprawi ich konkurencyjność, zmniejszy ryzyko naruszenia przepisów oraz upowszechni zawieranie godnych umów i przyczyni się do zmniejszenia szarej strefy.

Chcemy także zreformować Ochotnicze Hufce Pracy, w których działa obecnie około 30 tys. młodzieży. Chcemy, aby w nowym modelu Hufce przygotowywały taką młodzież do wejścia na lokalny rynek pracy. W miejsce OHP powstanie Agencja ds. Młodzieży. Szczegóły są jeszcze wypracowywane wspólnie z OHP.

A co z nowelizacją kodeksu pracy dotyczącą pracy zdalnej. Projekt został skierowany ostatnio na ścieżkę legislacyjną, co spowodowało ostrą reakcję związków zawodowych. Uznały to za zerwanie negocjacji nad umową społeczną, w skład której wchodziła ta nowelizacja.

Prace nad tym projektem trwają od września 2020 r. W tym czasie odbyło się kilkanaście spotkań eksperckich, autonomicznych. Powołano także zespół negocjacyjny „praca” w ramach umowy społecznej, podczas obrad którego zgłoszono m.in. problematykę uregulowania zasad pracy zdalnej. Mimo kilkumiesięcznych negocjacji zespołu strona związkowa i strona pracodawców nie były w stanie dojść do porozumienia. Negocjacje w tym temacie więc zakończono. Z uwagi na pilną konieczność wprowadzenia przepisów regulujących pracę zdalną strona rządowa zdecydowała się nadać bieg projektowi ustawy. Warto podkreślić, że wiele rozwiązań zawartych w nim jest akceptowanych zarówno przez stronę pracowników, jak i pracodawców. Podjęliśmy więc zdecydowane działania i projekt nowelizacji kodeksu pracy w tym zakresie skierowano do konsultacji. Należy zaznaczyć, że partnerzy społeczni zostali zapewnieni o zagwarantowaniu odpowiedniego czasu na konsultacje projektu. Nie jest więc prawdą, że rząd zerwał negocjacje nad umową społeczną. Praca zdalna była tylko jednym z wielu tematów składających się na wspomnianą umowę.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Skuteczne doręczenie decyzji dorosłemu domownikowi

Stan faktyczny

Prezydent (organ pierwszej instancji) decyzją ze stycznia 2014 r. uznał za nienależnie pobrane świadczenia wypłacone na pokrycie kosztów utrzymania dziecka – M.R., pobrane przez W.R. (dalej: Skarżąca) za okres od 15.2.2012 r. do 30.11.2012 r. w kwocie 6281,38 zł. Skarżąca 29.1.2014 r. wniosła odwołanie od powyższej decyzji wskazując, że została ona wydana przed uzyskaniem waloru prawomocności przez decyzję z maja 2013 r. o wygaszeniu od 15.2.2012 r. decyzji ze stycznia 2012 r. przyznającej jej świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (organ odwoławczy; dalej: SKO) postanowieniem z lutego 2015 r. stwierdziło uchybienie terminu do wniesienia odwołania od decyzji organu pierwszej instancji. SKO wskazało, że zaskarżona decyzja została doręczona Skarżącej 13.1.2014 r. i zawierała prawidłowe pouczenie o sposobie oraz terminie wniesienia odwołania, który upływał 27.1.2014 r. Odwołanie wniesiono natomiast 29.1.2014 r., a zatem z uchybieniem 14–dniowego terminu do jego wniesienia. Skarżąca nie złożyła wniosku o przywrócenie terminu do jego wniesienia. W tej sytuacji koniecznym stało się stwierdzenie uchybienia terminu do wniesienia odwołania. Na powyższe postanowienie skargę do WSA w Warszawie wniosła Skarżąca, zarzucając organowi naruszenie art. 43 ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 735; dalej: KPA), art. 129 § 1 KPA i art. 134 KPA. W uzasadnieniu podniosła, że decyzja ze stycznia 2014 r. została odebrana 13.1.2014 r. przez jej syna T., który nie jest dorosłym domownikiem, stąd zastosowania nie mógł znaleźć art. 43 KPA. Syn Skarżącej był w jej mieszkaniu jedynie chwilowo, w celu odebrania leków. Do Skarżącej decyzja dotarła dopiero 15.1.2014 r., a zatem odwołanie wniesione zostało w terminie (29.1.2014 r.).

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Z uzasadnienia WSA w Warszawie

Wyrokiem z 12.8.2015 r. (I SA/Wa 555/15, Legalis) WSA w Warszawie oddalił skargę. W uzasadnieniu zajętego stanowiska WSA w Warszawie wskazał, że zgodnie z art. 43 KPA w przypadku nieobecności adresata pismo doręcza się, za pokwitowaniem, dorosłemu domownikowi, sąsiadowi lub dozorcy domu, jeżeli osoby te podjęły się oddania pisma adresatowi. Określony w art. 43 KPA sposób tzw. zastępczego doręczenia pisma opiera się zatem na domniemaniu, że osoba wskazana na potwierdzeniu odbioru pisma jako domownik adresata i która pokwitowała odbiór pisma, przyjęła je w celu oddania go adresatowi oraz że pismo to zostało mu doręczone. Domniemanie to może zostać obalone, gdy adresat udowodni, że mimo zastosowania zastępczej formy doręczenia pismo nie zostało mu doręczone z przyczyn od niego niezależnych. Celem bowiem doręczenia jest dotarcie przesyłki do rąk adresata. Jeżeli zatem, co bezspornie miało miejsce w niniejszej sprawie 15.1.2014 r., przesyłka została adresatowi przekazana, to oznacza to, że doręczenie zastępcze było skuteczne, skoro w jego wyniku przesyłka dotarła w terminie do jego rąk. W takim przypadku skuteczność doręczenia powoduje, że jego cel został osiągnięty. Ponadto WSA w Warszawie wyjaśnił, że w orzecznictwie NSA ukształtował się pogląd, że za „domownika” w rozumieniu art. 43 KPA może być uznana także osoba (w szczególności najbliższy krewny), która, nie będąc zameldowaną w jednym mieszkaniu z adresatem pisma (i posiadając inne mieszkanie lub dom – jak w rozpoznawanej sprawie), przebywa w jego mieszkaniu. Skoro zatem w niniejszej sprawie decyzję, zawierającą prawidłowe pouczenie o przysługującym odwołaniu oraz o sposobie i terminie jego wniesienia, odebrał dorosły syn Skarżącej 13.1.2014 r. i zobowiązał się tę decyzję przekazać matce, co też uczynił 15.1.2014 r., natomiast odwołanie od decyzji Skarżąca złożyła w organie dopiero 29.1.2014 r., o czym świadczy data prezentaty organu, a którą to okoliczność potwierdza w treści skargi sama Skarżąca, to tym samym odwołanie to zostało złożone z uchybieniem ustawowego terminu wynikającego z art. 129 § 2 KPA. To obligowało organ do wydania na podstawie art. 134 KPA postanowienia o uchybieniu terminu do wniesienia odwołania.

Skarga kasacyjna

Z ww. rozstrzygnięciem nie zgodziła się Skarżąca i wniosła skargę kasacyjną, w której zarzuciła naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy, a mianowicie art. 141 § 4 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U z 2019 r. poz. 2325; dalej: PostAdmU) oraz art. 151 PostAdmU w zw. z art. 145 § 1 pkt 1 lit. c PostAdmU poprzez oddalenie skargi, mimo naruszenia przez organ odwoławczy art. 7 KPA, art. 43 KPA, art. 77 § 1 KPA, art. 107 § 3 KPA, art. 129 § 2 KPA i art. 134 KPA polegającego na błędnym przyjęciu, że decyzja organu pierwszej instancji została doręczona 13.1.2014 r. T.R., będącemu dorosłym domownikiem Skarżącej, podczas, gdy prawidłowa ocena materiału dowodowego sprawy prowadzi do wniosku, że T.R. nie był dorosłym domownikiem Skarżącej, a doręczeniu mu decyzji nie może pociągać negatywnych skutków prawnych dla Skarżącej.

Termin wniesienia odwołania

NSA wyjaśnił, że w myśl art. 134 KPA, organ odwoławczy ocenia, czy odwołanie jest dopuszczalne oraz czy zostało wniesione w ustawowym terminie. W razie stwierdzenia, że odwołanie zostało wniesione z uchybieniem terminu organ odwoławczy ma obowiązek wydania postanowienia stwierdzającego uchybienie terminu, które jest ostateczne. Zgodnie z art. 129 § 2 KPA, odwołanie od decyzji organu pierwszej instancji wnosi się w terminie czternastu dni od dnia doręczenia decyzji stronie. Z kolei w myśl art. 40 § 1 KPA pisma doręcza się stronie, a gdy strona działa przez przedstawiciela – temu przedstawicielowi. Jeżeli jednak strona ustanowiła pełnomocnika, pisma doręcza się pełnomocnikowi (art. 40 § 2 KPA).

Następnie NSA wskazał, że w ugruntowanym orzecznictwie sądowoadministracyjnym podkreśla się, że uchybienie terminu jest okolicznością obiektywną i w razie stwierdzenia tej okoliczności organ odwoławczy nie ma innej możliwości niż wydanie postanowienia stwierdzającego uchybienie terminu do wniesienia odwołania w trybie art. 134 KPA (wyrok NSA z 4.2.2014 r., II OSK 2126/12, Legalis). W świetle powyższej regulacji NSA stwierdził, że w sprawie należało ustalić dwie okoliczności, tj.: datę doręczenia stronie decyzji organu pierwszej instancji oraz datę wniesienia przez nią odwołania. W ocenie NSA, obie te okoliczności zostały w sprawie prawidłowo ustalone, czego wynikiem jest zaskarżone postanowienie o uchybieniu terminu do wniesienia odwołania.

Pojęcie dorosłego domownika

Ponadto NSA ustosunkował się do kwestii doręczenia przesyłki pod nieobecność adresata, o której mowa w art. 43 KPA. W rozpoznawanej sprawie nie może ujść uwadze, że podczas doręczenia przesyłki dorosłemu synowi Skarżącej (który przebywał w jej mieszkaniu pod jej nieobecność za jej zgodą), jako dorosłemu domownikowi adresata, nie odmówił on jej przyjęcia, nie poinformował listonosza o tym, że pod tym adresem nie mieszka, nie odmówił przekazania korespondencji adresatowi czyli jego matce, w żaden sposób nie dał wyrazu temu, że przebywa pod innym adresem i istnieją przeszkody do doręczenia przesyłki w trybie zastępczym. W tej sytuacji brak jest podstaw do uznania, że przesyłka organu, zawierająca jego rozstrzygnięcie została nieprawidłowo doręczona w trybie art. 43 KPA. Zasadnie zatem w sprawie uznano, że decyzja organu pierwszej instancji ze stycznia 2014 r. została doręczona Skarżącej 13.1.2014 r. w trybie doręczenia zastępczego. Także w toku postępowania Skarżąca nie obaliła domniemania doręczenia w powyższym trybie w sposób skuteczny. Co więcej przyznała, że syn przekazał jej korespondencję 15.1.2014 r., a więc dwa dni po tym jak przyjął przesyłkę od listonosza i podjął się oddania jej adresatowi. Moment przyjęcia przesyłki i jej pokwitowanie przez dorosłego domownika oznacza przyjęcie na siebie obowiązku przekazania przesyłki adresatowi, z którego w tej sprawie syn Skarżącej wywiązał się. Brak wykonania takiej czynności bądź niewykonanie jej niezwłocznie nie ma jednak znaczenia dla obliczania terminów wyznaczonych przez ustawodawcę do wniesienia odwołania.

Mając powyższe na uwadze, NSA, działając w oparciu o art. 184 PostAdmU, oddalił skargę kasacyjną jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw.

Przedmiotem rozważań NSA na gruncie rozstrzyganej sprawy były przesłanki warunkujące możliwość skorzystania przez organ administracji publicznej z tzw. trybu doręczenia zastępczego. Zastosowanie takiego trybu wymaga łącznego zaistnienia następujących okoliczności:

  1. nieobecność adresata pisma w mieszkaniu w chwili doręczania pisma w trybie art. 42 KPA;
  2. doręczenie pisma dorosłemu domownikowi, dorosłemu sąsiadowi lub dozorcy domu, jeżeli osoby te podjęły się oddania pisma adresatowi,
  3. pokwitowanie odbioru pisma przez odbierającego zgodnie z regułami określonymi w art. 46 KPA,
  4. jeśli odbierającym pismo był sąsiad lub dozorca, to o tym doręczeniu zastępczym zawiadamia się adresata pisma, poprzez umieszczenie odpowiedniego zawiadomienia w oddawczej skrzynce pocztowej, lub, w sytuacji gdy nie jest to możliwe, w drzwiach mieszkania.

NSA skoncentrował się na drugiej ze wskazanych przesłanek i właściwym rozumieniu pojęcia „dorosły domownik”. NSA podkreślił, że dla uznania danej osoby za domownika nie jest konieczne zameldowanie tej osoby w mieszkaniu adresata pisma, zaś wystarczające jest aby osoba odbierająca pismo zamieszkiwała z adresatem, prowadząc z nim wspólne gospodarstwo domowe lub, aby będąc krewnym lub powinowatym, przebywała w mieszkaniu adresata za jego zgodą okresowo, przy czym bez znaczenia jest jakiego okresu to dotyczy oraz czy osoba ta prowadzi z adresatem wspólne gospodarstwo domowe (wyrok NSA z 15.7.2014 r., I GSK 58/13, Legalis).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych

Ustawa z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 423 ze zm; dalej: SysUbSpołU) wraz z innymi ustawami reguluje szczególnie istotny dla funkcjonowania Polski obszar ubezpieczeń społecznych. Jedną z kluczowych funkcji SysUbSpołU jest dysponowanie ogromnymi środkami Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Zmieniające się warunki gospodarcze i społeczne pociągają za sobą konieczność stałego racjonalizowania całego systemu ubezpieczeń społecznych, co też jest zadaniem najnowszej nowelizacji SysUbSpołU, która właśnie jest przedmiotem prac Sejmu. W projekcie nowelizacji znalazło się wiele propozycji zmian, jednak w artykule omówione zostaną wybrane z nich.

Ujednolicenie zasad objęcia ubezpieczeniami wspólników jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz wspólników spółki jawnej, partnerskiej lub komandytowej

Pomysłodawcy projektu chcą, by obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi objęci zostali wspólnicy jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz wspólnicy spółki jawnej, partnerskiej lub komandytowej, niezależnie od tego, czy spółka prowadzi działalność, uzyskuje przychody, zatrudnia pracowników itd. Uzależnienie obowiązku ubezpieczeniowego od statusu wspólnika ma na celu uniemożliwienie obejścia obowiązku ubezpieczeń społecznych. Obowiązek ubezpieczeń społecznych w przypadku wspólników jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością ma powstać od dnia wpisania spółki do Krajowego Rejestru Sądowego albo od dnia nabycia udziałów w spółce. Obowiązek ten będzie ustawał wówczas, gdy dojdzie do wykreślenia spółki z Krajowego Rejestru Sądowego albo zbycia wszystkich udziałów w spółce. Dla wspólników spółki jawnej, partnerskiej lub komandytowej natomiast obowiązek ubezpieczeń społecznych będzie istnieć od dnia wpisania spółki do Krajowego Rejestru Sądowego albo od dnia nabycia ogółu praw i obowiązków w spółce. Obowiązek ten ustanie z chwilą wykreślenia spółki z Krajowego Rejestru Sądowego albo zbycia ogółu praw i obowiązków w spółce, z wyłączeniem okresu zawieszenia działalności spółki.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Uproszczenie zasad podlegania dobrowolnym ubezpieczeniom społecznym

Projekt zawiera także zmiany mające na celu uproszczenie zasad podlegania dobrowolnym ubezpieczeniom społecznym, w tym zgłaszania się do nich po przerwie w prowadzeniu działalności. Proponuje się odejście od instytucji ustawania z mocy ustawy dobrowolnych ubezpieczeń społecznych: emerytalnego, rentowego i chorobowego na skutek nieopłacenia składek w terminie. Dotyczy to zwłaszcza osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą, duchownych czy innych osób podlegających pod dobrowolne ubezpieczenie społeczne na podstawie art. 7 SysUbSpołU. Dzięki proponowanym zmianom podleganie dobrowolnym ubezpieczeniom następować będzie od dnia wskazanego na formularzu zgłoszenia do dnia wskazanego na formularzu wyrejestrowania. Oznaczać to będzie, że w okresie od dnia przystąpienia do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego do dnia złożenia wniosku o wyrejestrowanie z tych ubezpieczeń składki na to ubezpieczenie będą należne i dochodzone przymusowo. Wiążę się to również z odejściem od dorozumianego przystąpienia do ubezpieczenia dokonywanego przez opłacenie składki. Tym samym osoby, które dokonają zgłoszenia do ubezpieczenia i nie wyrejestrują się z niego, będą podlegać ubezpieczeniu nawet w przypadku opłacenia składki po terminie lub nieopłacenia jej wcale.

Zmiany te pozwolą na ubieganie się o świadczenia z ubezpieczenia chorobowego również w przypadku opłacenia składek po terminie, a w przypadku osób, których niezdolność do pracy zaistnieje w okresie, w którym będą miały one zaległości z tytułu składek, umożliwią ubieganie się o świadczenia po spłacie zadłużenia.

Potrącanie nieopłaconych należności z tytułu składek ze świadczeń wypłacanych przez ZUS oraz potrącenia nienależnie pobranych świadczeń emerytalno–rentowych z wypłacanych przez ZUS zasiłków

Część zmian proponowanych w SysUbSpołU ma na celu odzyskanie przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych należności z tytułu nieopłaconych składek, przy jednoczesnym zminimalizowaniu kosztów ich dochodzenia, zwłaszcza poprzez egzekucję administracyjną lub sądową. Uznano zatem, że rozsądnym rozwiązaniem będzie potrącanie kwot niezapłaconych składek z wypłacanych przez ZUS świadczeń. Umożliwi to bezegzekucyjne potrącanie nienależnie pobranych świadczeń i zmniejszenie kosztów egzekucji. Rozwiązanie to nie wpłynie jednocześnie na zmniejszenie zakresu ochrony świadczeniobiorców, gdyż potrącenia ze świadczeń dokonywane będą na zasadach przewidzianych w ustawie z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 291 ze zm.). Ustawa określa rodzaje należności, które mogą podlegać potrąceniu oraz kolejność ich potrącania. Określa też maksymalna wysokość potrąceń.

Zmiany w obszarze umarzania należności z tytułu składek i nienaliczania odsetek z tytułu składek

Projektowane zmiany pozwolą także na nienaliczanie odsetek za zwłokę od należności z tytułu składek z przyczyn niezawinionych przez płatnika, leżących po stronie ZUS. Ponadto w sytuacji, gdy osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej ogłosi upadłość, powstanie przesłanka całkowitej nieściągalności składek, która będzie podstawą umorzenia takiej osobie należności z tytułu składek.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Drogie auto dwa razy w firmowych kosztach

Chodzi o rozliczenie samochodów osobowych powyżej 150 tys. zł. Z przepisów wynika, że jeśli kupimy takie auto, to odpisy amortyzacyjne są podatkowym kosztem tylko do tej kwoty. Podobnie jest przy leasingu. Przykładowo, jeśli leasingujemy samochód za 250 tys. zł, w koszty wrzucimy tylko 60 proc. rat.

Limit na raty i odpisy

Co zrobić, żeby zwiększyć kwotę podatkowego odpisu? – Połączyć te dwie transakcje. Czyli najpierw wziąć auto w leasing, a potem wykupić na własność – mówi Ewa Szkolnicka-Górecka, doradca podatkowy w kancelarii ITA DP.

Jakie są z tego korzyści? – Załóżmy, że przedsiębiorca bierze w leasing auto za 300 tys. zł. Spłaca 150 tys. zł. Podatkowym kosztem jest połowa rat, czyli 75 tys. zł. Potem wykupuje samochód za 150 tys. zł i amortyzuje. Odpisy są w całości kosztem. W sumie odliczy więc 225 tys. zł. Gdyby od razu kupił auto albo tylko je leasingował kosztem byłoby jedynie 150 tys. zł – tłumaczy Ewa Szkolnicka-Górecka.

Skarbówka nie ma nic przeciwko. Spójrzmy na niedawną interpretację w sprawie przedsiębiorcy gospodarującego odpadami. Chce wziąć samochód w leasing, a potem go wykupić. I dwa razy rozliczyć koszty do wysokości limitu. Czy może tak zrobić? Tak. Fiskus potwierdził, że leasing i wykup to dwie odrębne transakcje. Przedsiębiorcy przysługują więc dwa limity. Pierwszy dotyczy opłat wynikających z umowy leasingu. Drugi odnosi się do odpisów amortyzacyjnych dokonywanych po wykupie samochodu (interpretacja nr 0113-KDIPT2-1.4011.203.2021.2.MGR).

Podobnie było w sprawie spółki z o.o. zajmującej się doradztwem biznesowym. Fiskus potwierdził, że przysługują jej dwa limity kosztów – jeden dla umowy leasingu, drugi dla amortyzacji po wykupie samochodu (interpretacja nr 0111-KDWB.4010.49.2020.2.AW).

– Pozytywne stanowisko fiskusa daje przedsiębiorcom możliwość uratowania części kosztów. Oczywiście powinni wziąć pod uwagę ekonomiczny aspekt całej operacji, aby nie okazało się, że mają korzyści podatkowe, ale finalnie zapłacą za auto dużo więcej – podkreśla Ewa Szkolnicka-Górecka.

Szkolenia online z zakresu podatków – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

Ograniczenia przy amortyzacji

Należy przy tym pamiętać o obowiązujących od 1 stycznia br. zmianach w przepisach dotyczących środków trwałych. Jeśli są używane, przy ich amortyzacji można zastosować indywidualną stawkę. Dzięki temu przedsiębiorca skróci okres amortyzacji i szybciej rozliczy w podatkowych kosztach wydatek na firmową rzecz.

Kiedy samochód jest używany? Gdy był wykorzystywany przed nabyciem przynajmniej przez sześć miesięcy. Zgodnie z nowymi przepisami chodzi o wykorzystywanie przez inne podmioty. W uzasadnieniu do nowelizacji czytamy, że to doprecyzowanie ma zapobiegać działaniom optymalizacyjnym. Między innymi sytuacji, gdy przedsiębiorca początkowo leasinguje nowy środek trwały po to, aby uzyskał status używanego, a następnie wykupuje i amortyzuje już przy wykorzystaniu wyższej stawki – podkreśliło Ministerstwo Finansów. Zmienione przepisy mają zastosowanie do rzeczy wprowadzonych do ewidencji środków trwałych po 31 grudnia 2020 r.

– Wykupiony po leasingu samochód musimy więc amortyzować przez pięć lat. Nie da się tego zrobić szybciej, tak jak przed 2021 r. – mówi Ewa Szkolnicka-Górecka.

Przejazdy prywatne

Jeśli firmowe auto jest wykorzystywane także prywatnie, wydatki na eksploatację, np. paliwo czy wymianę opon, rozliczymy w kosztach PIT/CIT tylko w 75 proc. Tego ograniczenia nie ma przy rozliczaniu leasingu i amortyzacji. W jednej z interpretacji (nr 0113-KDIPT2-1.4011.635.2019.2.AP) czytamy: „żaden przepis ustawy o PIT nie przewiduje jako warunku zaliczenia wydatków z tytułu rat leasingowych do kosztów konieczności wykorzystywania przedmiotu leasingu wyłącznie do celów związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą”.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Andrzej Jagiełło, doradca podatkowy w kancelarii Sendero

Strony umowy leasingowej mogą dowolnie ustalić warunki rozliczenia. To od nich zależy, jak skalkulują wysokość rat i kwotę wykupu. Mogą też wziąć pod uwagę korzyści podatkowe, jakie daje rozłożenie ceny auta na dwie transakcje: leasing i sprzedaż. Dzięki temu przedsiębiorca korzystający z samochodu ma dwa limity i dwa razy rozlicza podatkowe koszty. To bezpieczne rozwiązanie, fiskus go nie kwestionuje, co pokazują interpretacje. Zastrzega w nich wprawdzie, że wartość samochodu nie powinna odbiegać od rynkowej, ryzyko wystąpienia takich rozbieżności wydaje się jednak mało prawdopodobne. Spór ze skarbówką może się pojawić przy rozliczaniu VAT. Fiskus uważa, że przy leasingu samochodów powyżej 150 tys. zł nieodliczony VAT może być zaliczany do kosztów tylko proporcjonalnie. Uważam, że to nieprawidłowe stanowisko, niezgodne z zasadą neutralności tego podatku.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zakaz reklamy aptek a swoboda wypowiedzi

Opis stanu faktycznego

Sprawa dotyczyła skargi Z. Sp. z o.o. w K. na decyzję Głównego Inspektora Farmaceutycznego w przedmiocie stwierdzenia naruszenia zakazu reklamy apteki oraz nałożenia kary pieniężnej. Naczelna Izba Aptekarska w W. zwróciła się do GIF o zbadanie, czy materiał prasowy zawierający wywiad z J.Z. – założycielem i członkiem rady nadzorczej strony nie narusza zakazu reklamowania aptek i ich działalności. Zdaniem strony, o ile reklama apteki jako placówki ochrony zdrowia publicznego została zakazana, o tyle reklama apteki jako przedsiębiorstwa nakierowana do potencjalnych pacjentów jest dozwolona i nie podpada pod rzeczony zakaz. Skarżąca podniosła, że magazyn, w którym pojawił się artykuł jest magazynem o tematyce ekonomiczno-biznesowym dedykowanym co do zasady przedsiębiorcom. Nie jest to magazyn lifestylowy, po który mogliby sięgać potencjalni klienci apteki.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Stanowisko Organu

W uzasadnieniu decyzji GIF wskazał, że reklama aptek i ich działalności jest zabroniona. Organ wyjaśnił, że przepisy nie definiują wprost pojęcia „reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności”, stąd sposób jego rozumienia został wypracowany w orzecznictwie sądowym. Wskazał, że reklamą apteki może być każde działanie, skierowane do publicznej wiadomości, zmierzające do zwiększenia sprzedaży produktów leczniczych i wyrobów medycznych w niej oferowanych. Mając na uwadze powyższe, w niniejszej sprawie organ ocenił działania strony jako naruszające zakaz reklamy apteki i ich działalności. W ocenie GIF materiał prasowy odnosi się wyłącznie do sieci aptek (…). W materiale prasowym brak odniesień do pozostałej działalności gospodarczej prowadzonej przez stronę. Stąd należy uznać, że materiał miał wyłącznie komercyjny charakter nastawiony na promocję sieci aptek. Odnośnie kary pieniężnej wskazał, że niższa kara mogłaby nie zniechęcić strony do naruszenia prawa w przyszłości. Z tych względów wysokość kary jest uzasadniona.

Stanowisko WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że skarga zasługuje na uwzględnienie, aczkolwiek nie wszystkie zarzuty podniesione przez stronę uznać należy za zasadne. Podstawę materialnoprawną podjętych rozstrzygnięć stanowiły art. 94a ust. 1 oraz związany z nim art. 129b ust. 1 i ust. 2 ustawy z 6.9.2001 r. (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 944; dalej: PrFarm). Przepisy te znajdują bowiem obligatoryjne zastosowanie w przypadku stwierdzenia prowadzenia niedozwolonej reklamy apteki.

Ustawodawca wprowadził całkowity zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności, stwierdzając jednocześnie, że reklamy nie stanowi tylko informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki. Pojęcie reklamy apteki należy traktować dość szeroko. Przy rozróżnieniu informacji od reklamy trzeba mieć zatem na względzie, że podstawowym wyznacznikiem przekazu reklamowego jest nie tylko mniej lub bardziej wyraźna zachęta do kupna towaru, ale i faktyczne intencje podmiotu dokonującego przekazu oraz odbiór przekazu przez jego adresatów.

Odnośnie uznania części treści artykułu za reklamę apteki WSA podkreślił, że jego zdaniem organy prawidłowo ustaliły stan faktyczny w zakresie uznania, że część artykułu stanowi reklamę aptek należących do skarżącej. Każdy, w tym przede wszystkim strony uprawnione do prowadzenia aptek, powinien zachować bardzo dużą wstrzemięźliwość odnośnie swoich wypowiedzi publicznych dotyczących prowadzonej działalności gospodarczej, które mogą być uznane za reklamę apteki lub jej działalności. Przyznać jednak skarżącej należy, że duża część artykułu nie stanowi reklamy. Reklamy nie stanowi m.in. fragment, w którym J.Z. opowiada o swoim hobby, zdjęcie, fragmenty dotyczące jego kariery, analizy rynkowe, infografiki dotyczące struktury zarobków aptek czy struktur rynku farmaceutycznego. Gdyby artykuł poprzestał jedynie na tym, a w szczególności skupił się na analizie wpływu zmian PrFarm na działanie aptek sieciowych, to w ocenie WSA, nie można byłoby uznać go za reklamę. Reklamą jest natomiast ta część, która dotyczy przewag aptek (…) nad innymi aptekami. W decyzji brak jest takiego spostrzeżenia, że nie cała treść artykułu stanowi reklamę, a może mieć to wpływ chociażby na wysokość kary. Po szczegółowej lekturze i analizie tego artykułu, porównując powierzchnię całości artykułu, treści reklamowe w nim zawarte stanowią wręcz w nim mniejszość.

WSA podkreślił także, że wbrew twierdzeniom skarżącej, reklamowego charakteru części artykułu nie przekreśla fakt, że magazyn kierowany jest do przedsiębiorców. Czytelnicy to nie tylko przedsiębiorcy – są to także np. studenci, członkowie rodzin przedsiębiorców, inni dziennikarze interesujący się tematyką ekonomiczną. Adresowanie przez wydawcę pisma dla danej grupy docelowej, zwłaszcza pisma, które można kupić w zwykłych, tradycyjnych kanałach dystrybucji nie oznacza, że nie może kupić i przeczytać go osoba spoza tej grupy docelowej. Słuszne są twierdzenia strony, podnoszone już w toku postępowania administracyjnego, że spółka prowadząca aptekę z jednej strony wykonuje typową działalność apteczną, której nie może reklamować, zaś z drugiej strony jest przedsiębiorcą, który ma zagwarantowaną konstytucyjnie swobodę działalności gospodarczej. WSA nie neguje tej swobody, wskazując jednak, że jej ograniczenia mogą znaleźć się w ustawie. W tym przypadku jest to art. 94a PrFarm.

WSA odniósł się również do adresata zakazu ustawowego. Adresatem zakazu z art. 94 ust. 1 PrFarm jest każdy, nie tylko podmiot będący właścicielem apteki. To czy skarżąca jest podmiotem prowadzącym działalność gospodarczą w postaci apteki jest bez znaczenia dla sprawy. Adresatem przepisu jest każdy, kto dokonuje reklamy aptek, a nie tylko podmiot, który prowadzi aptekę, czy też ten w czyim interesie reklama jest prowadzona. Wynika to wprost z literalnej treści tego przepisu, w którym jest mowa o tym, iż „zabroniona jest reklama aptek”. Zakaz wynikający z tego przepisu adresowany jest do wszystkich podmiotów i to bez względu na to, czy i jaki mają interes w prowadzeniu takich reklam.

Zgodne ze stanowiskiem sądowym oraz prawem unijnym jest uznanie, że wypowiedź jest reklamą, gdy nad warstwą informacyjną przeważa zachęta do nabycia towaru przedstawiona w jakiejkolwiek formie, gdy cel wspierania zbytu towarów lub usług przyświeca nadawcy wypowiedzi i tak odbiera ją przeciętny odbiorca, do którego została skierowana. Ważne jest przy tym podkreślenie przez WSA, że fakt, iż konkretne pismo skierowane jest do określonej grupy społecznej (np. przedsiębiorców), po pierwsze nie wyklucza możliwości zapoznania się z jego treścią innym członkom społeczeństwa, a po drugie nie odbiera tej grupie zawodowej „aspektów człowieczeństwa” i nie oznacza, że przedsiębiorca nie może być potencjalnym pacjentem.

Po szczegółowej analizie artykułu, którego dotyczyło prowadzone postępowanie, WSA nie stwierdził, że nie doszło do naruszenia zakazu reklamy aptek, jednakże dokonał swoistego „ważenia treści” uznając, że treści reklamowe w nim zawarte stanowią mniejszą część objętości artykułu. Nie można bowiem, zdaniem WSA, stosować art. 94a ust. 1 PrFarm jako swoistej cenzury uniemożliwiającej właścicielom aptek (czyli osobom najlepiej znającym się na realiach tego rynku) wypowiadania się na temat skutków istniejących czy planowanych zmian regulacyjnych. Zaznaczył jednak, że okoliczność ta w żaden sposób nie przesądza ostatecznego rozstrzygnięcia, bo możliwe jest, że dodatkowe treści niebędące reklamą miały jedynie na celu zwiększenie atrakcyjności tekstu dla czytelnika. Tego jednak organy w ogóle nie przeanalizowały, co stanowiło jedno z naruszeń prowadzących do uchylenie zaskarżonej decyzji.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Cyfryzacja w prawie budowlanym

Cyfryzacja dziennika budowy i książki obiektu budowlanego

Jedną z kluczowych zmian, jaka zostanie wprowadzona do PrBud jest stworzenie możliwości prowadzenia dzienników budowy w formie elektronicznej. Pozwoli to na pełną cyfryzację rejestracji przebiegu robót budowlanych i umożliwi dokonywanie wszystkich wpisów dotyczących zdarzeń zachodzących na budowie w formie elektronicznej. Aktualnie obowiązujące przepisy PrBud i rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 26.6.2002 r. w sprawie dziennika budowy, montażu i rozbiórki, tablicy informacyjnej oraz ogłoszenia zawierającego dane dotyczące bezpieczeństwa pracy i ochrony zdrowia (Dz.U. z 2018 r. poz. 963) nie dają takiej możliwości. Wprost przeciwnie, obligują do prowadzenia dziennika budowy w formie papierowej i szczegółowo określają jego wygląd. Dzięki zmianom będzie możliwe prowadzenie dziennika w alternatywnej, elektronicznej formie. Inwestor będzie mógł wybrać, czy będzie prowadził dziennik w formie elektronicznej czy też papierowej.

Elektroniczna forma prowadzenia dziennika budowy wydaje się atrakcyjna z punktu widzenia inwestora. Dzięki takiemu rozwiązaniu inwestor będzie miał stały dostęp do zapisów dokonywanych w dzienniku budowy, co pozwoli mu na bieżące monitorowanie procesu budowy bez konieczność każdorazowego jej wizytowania. Dotychczas bowiem inwestor w celu zapoznania się z wpisami w dzienniku budowy musiał pojawiać się na terenie budowy, gdyż przepisy rozporządzenia wymagają, by papierowy dziennik budowy był na stałe przechowywany na terenie budowy.

Aktualne przepisy PrBud i rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 3.7.2003 r. w sprawie książki obiektu budowlanego (Dz.U. z 2003 r. poz. 1134) podobne rozwiązania przewidują w odniesieniu do książki obiektu budowlanego. Również ona musi być aktualnie prowadzona w formie papierowej i na stałe przechowywane na terenie budowanego obiektu. Projektowane zmiany przepisów umożliwią prowadzenie książki obiektu budowlanego w formie elektronicznej. Z czasem zastąpi ona zupełnie formę papierową.

Co istotne, projektowane zmiany PrBud doprowadzą do likwidacji dziennika rozbiórki i dziennika montażu. Odtąd dla robót polegających na rozbiórce czy montażu będzie prowadzony po prostu jeden wspólny dziennik budowy. Ma to na celu ujednolicenie prowadzenia dziennika budowy i zlikwidowanie niepotrzebnych podziałów.

Zmiany w nowej ustawie PZP - pierwszy na rynku komentarz już w Systemie Legalis! Sprawdź

Centralne rejestry osób posiadających uprawnienia budowlane i ukaranych z tytułu odpowiedzialności zawodowej

Projektowane zmiany wychodzą również na przeciwko konieczności zmiany przestarzałych systemów teleinformatycznych obsługujących centralne rejestry osób posiadających uprawnienia budowlane i ukaranych z tytułu odpowiedzialności zawodowej. Powstać ma nowoczesny systemem teleinformatycznym do prowadzenia tych rejestrów.

Aktualnie proces dokonywania wpisów w tych rejestrach jest skomplikowany i długotrwały i angażuje wiele podmiotów. Wpisów dokonuje się bowiem na podstawie ostatecznych decyzji o nadaniu uprawnień budowlanych i ukaraniu w trybie odpowiedzialności zawodowej w budownictwie. Decyzje te są następnie przekazywane do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego przez izby samorządu zawodowego. Dopiero później dane z tych decyzji są wprowadzane do centralnych rejestrów osób posiadających uprawnienia budowlane i ukaranych z tytułu odpowiedzialności zawodowej. Wpisy te mają charakter decyzji administracyjnych.

Dzięki wprowadzeniu nowych rozwiązań wpisy do centralnych rejestrów osób posiadających uprawnienia budowlane i ukaranych z tytułu odpowiedzialności zawodowej będą miały charakter czynności technicznych, a sama procedura dokonywania wpisów zostanie uproszczona. Stanie się to dzięki rezygnacji z przekazywania do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego decyzji o nadaniu uprawnień budowlanych. Dane te będą zamiast tego wprowadzane bezpośrednio do rejestru za pośrednictwem nowoczesnego systemu teleinformatycznego.

Pozwoli to nie tylko na szybsze wprowadzanie nowych danych do rejestrów, ale też uprości i przyspieszy proces sprawdzania poszczególnych osób w tych rejestrach, co umożliwi lepszą ich weryfikację.

Portal e-Budownictwo

Projektowane zmiany PrBud mają również na celu wprowadzenie do przepisów PrBud pojęcia portalu e- Budownictwo. Portal ten umożliwi składanie wniosków, zgłoszeń i zawiadomień w formie dokumentu elektronicznego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Sztuczna inteligencja ochroni dzieci

AI – artificial intelligence – to program, system komputerowy lub urządzenie symulujące ludzkie myślenie. Od wielu lat sztuczna inteligencja wykorzystywana jest coraz szerzej. Staje się pomocnikiem zwiększającym efektywność walki z pedofilią w internecie.

Biorąc pod uwagę ilość treści związanych z seksualnym wykorzystaniem dzieci – w 2020 r. sam Dyżurnet.pl otrzymał aż 13 400 zgłoszeń – trudno wyobrazić sobie wystarczającą liczbę osób, która miałaby się zająć analizą takich incydentów. Bezkres internetu wydaje się niemal niemożliwy do przeanalizowania, o weryfikacji podejrzanych materiałów nie wspominając. By zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i zwiększyć skuteczność zespołów badawczych, do działań tych wykorzystuje się więc sztuczną inteligencję. Dzięki niej łatwiej jest zakwalifikować materiały do kategorii CSAM – treści przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci – np. na podstawie zautomatyzowanej analizy obrazów. „Mówiąc w dużym uproszczeniu, jesteśmy w stanie stworzyć algorytm, który będzie wykrywał potencjalną obecność treści pornograficznych z udziałem małoletnich (zdjęcia, filmy wideo) i automatycznie raportował tego typu incydenty administratorom serwisów” – głosi raport Dyżurnet.pl za 2020 rok. Jego autorzy podkreślają, że przyspiesza to proces, co w tym kontekście jest wyjątkowo istotne, jako że umożliwia szybsze zgłoszenie incydentu na policję.

Nowelizacja ustawy o e-doręczeniach od 3.7.2021 r. - w Iuscase masz to pod kontrolą! Sprawdź

Sztuczna inteligencja rozwinęła się do tego stopnia, że właściwe oprogramowanie jest w stanie rozpoznać zdjęcie pod kątem szeregu aspektów, m.in. występowania nagości, wieku przedstawionych na nim osób, sylwetek, czy wykonywanych czynności. W przyszłości można się spodziewać rozwoju podobnych narzędzi i coraz lepszych ich opracowań. „Tego typu algorytmy mogą pomagać administratorom popularnych czatów na przykład w rozpoznawaniu prób uwodzenia osób małoletnich (tzw. grooming)” – wspominają autorzy raportu. Warto jednak pamiętać, że nawet najlepsza działalność maszyn nie powinna uśpić naszej czujności. Internauci coraz chętniej zgłaszają nielegalne treści do organów, które zajmują się ich usuwaniem lub ściganiem autorów. Spadek nieprzyjemnych dla wszystkich statystyk jest możliwy przy wzajemnej współpracy i wzroście świadomości społeczeństwa.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Odwołanie jako czynność procesowa strony

Stan faktyczny rozpatrywanej sprawy

Decyzją administracyjną z 24.3.2020 r. Wójt Gminy (dalej: organ pierwszej instancji) umorzył wszczęte na wniosek W. F. i A. postępowanie dotyczące zamknięcia i zlikwidowania strzelnicy w miejscowości K. argumentując, że brak jest podstaw do prowadzenia postępowania w oparciu o art. 59 ust. 3 ustawy z 27.03.2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 293 ze zm. dalej: PlanZagospU).

Po rozpoznaniu odwołania W. F. i A. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (organ odwoławczy, dalej: SKO) 18.2.2021 r. wydało decyzję kasacyjną wskazując, że nie można przyjąć, iż w sprawie nielegalnego zagospodarowania przedmiotowej działki nie może mieć zastosowania art. 59 ust. 3 PlanZagospU z uwagi na fakt, iż w sprawie jest również prowadzone postępowanie przez organ nadzoru budowlanego. W ocenie SKO organ prowadzący przedmiotowe postępowanie powinien szczegółowo porównać zakres obu postępowań i wykazać, iż są one ze sobą tożsame – dotyczą tych samych nielegalnie wzniesionych obiektów i tego samego sposobu zmiany zagospodarowania terenu. W przedmiotowej sprawie organ pierwszej instancji nie dokonał takiej szczegółowej analizy. W szczególności nie wyjaśnił, czy postępowanie prowadzone przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego obejmuje w całości zmiany zagospodarowania terenu związane z działalnością strzelnicy, zarówno te związane z posadowieniem nielegalnych obiektów (dwa kontenery, wiata, ToiToi), jak ze zmianą sposobu zagospodarowania terenu polegającą na usypaniu nasypów ziemnych i zorganizowaniu torów strzelniczych. W tej sytuacji nie można jednoznacznie przyjąć, iż niniejsze postępowanie jest bezprzedmiotowe.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Sprzeciw

We wniesionym sprzeciwie W. S., właściciel działki (dalej: Skarżący), zarzucił SKO niezastosowanie art. 138 § 1 pkt 3 ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 735 ze zm. dalej: KPA) w zw. z art. 127 § 1 KPA i art. 28 KPA oraz naruszenie art. 138 § 2 KPA. Skarżący wskazał, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem stronami postępowania w sprawie dotyczącej ustalenia warunków zabudowy mogą być wyłącznie właściciele, użytkownicy wieczyści lub zarządcy nieruchomości sąsiadujący bezpośrednio lub pośrednio z nieruchomością, na której planowana jest realizacja inwestycji. Przymiot strony tych podmiotów za każdym razem musi być jednak oceniany przez pryzmat wymogów wymienionych w art. 28 KPA. Sam fakt złożenia zawiadomienia przez W. F. i A. nie daje im przymiotu strony w postępowaniu prowadzonym na podstawie art. 59 PlanZagospU. Ponadto Skarżący zauważył, że w sytuacji braku przymiotu strony po stronie W. F. i A. SKO dopuściło się bezpodstawnego uchylenia decyzji organu pierwszej instancji i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia temu organowi, pomimo braku przesłanek do zastosowania powołanego przepisu, bowiem decyzja organu pierwszej instancji nie była obarczona uchybieniami wytkniętymi przez organ odwoławczy.

Odwołanie uprawnieniem procesowym strony

Zdaniem WSA w Gdańsku, w przedmiotowej sprawie w pierwszej kolejności należy wyjaśnić istotę odwołania i jego skutecznego wniesienia. Odwołanie jest środkiem prawnym uruchamiającym tok instancji w postępowaniu administracyjnym. Konstrukcja prawna odwołania oparta jest na zasadzie skargowości, co oznacza, że postępowanie odwoławcze uruchamiane jest przez prawnie skuteczną (dokonaną z zachowaniem wymogów formalnych i w przepisanym prawem terminie) czynność procesową legitymowanego podmiotu, tj. strony czy też uczestnika na prawach strony, co wynika z art. 127 § 1 KPA. Prawo wniesienia środka odwoławczego przysługuje wyłącznie podmiotom, które były stronami postępowania administracyjnego prowadzonego w pierwszej instancji lub powinny być stronami tego postępowania.

WSA w Gdańsku przypomniał, że – zgodnie ze stanowiskiem prezentowanym w doktrynie – proceduralną konsekwencją powyższego jest konieczność wyróżnienia w postępowaniu przed organem odwoławczym trzech faz: fazy wstępnej, fazy rozpoznawczej i fazy orzeczniczej. W fazie wstępnej organ odwoławczy podejmuje czynności mające na celu zbadanie, czy odwołanie jest dopuszczalne i czy zostało wniesione w terminie. W razie pozytywnego wyniku czynności fazy wstępnej organ nie wydaje żadnego aktu. Wówczas rozpoczyna się kolejna faza postępowania odwoławczego, w ramach której organ podejmuje czynności w celu rozpoznania sprawy. Natomiast jeśli organ stwierdzi niedopuszczalność odwołania lub uchybienie terminowi do jego wniesienia, wówczas ma obowiązek wydać postanowienie, które kończy nie tylko fazę wstępną, lecz także jednocześnie ostatecznie całe postępowanie odwoławcze. Taka niedopuszczalność odwołania może wynikać z przyczyn przedmiotowych lub przyczyn podmiotowych, przy czym do tych drugich należy brak legitymacji procesowej i w konsekwencji odwoławczej podmiotu, który odwołanie wniósł. Wobec tego kwestia legitymacji odwoławczej musi być wyjaśniona w pierwszej kolejności, a jej rozstrzygnięcie warunkuje możliwość ponownego rozpatrzenia sprawy przez organ odwoławczy i wydania przezeń decyzji merytorycznej. WSA w Gdańsku podkreślił, że ta ostatnia uwaga ma podstawowe znaczenie w niniejszej sprawie. Jednocześnie, zdaniem WSA w Gdańsku, warto zaakcentować, iż wydanie postanowienia w przedmiocie niedopuszczalności odwołania z przyczyn podmiotowych jest możliwe jedynie w przypadku, kiedy to ma miejsce prima facie, czyli „na pierwszy rzut oka” (art. 134 KPA). Jeśli natomiast konieczne jest przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego organ odwoławczy, po przeprowadzeniu tego postępowania i uznaniu, że odwołujący nie ma interesu prawnego, umarza postępowanie odwoławcze na podstawie art. 138 § 1 pkt 3 KPA.

Stanowisko WSA w Gdańsku

Jak wynika z akt sprawy Skarżący jest właścicielem działki, wobec której prowadzone jest postępowanie w oparciu o art. 59 ust. 3 PlanZagospU. Natomiast nie wynika z akt, na jakiej podstawie SKO uznało, że podmioty które wniosły odwołanie mają interes prawy w rozstrzygnięciu sprawy. Zasadnie wskazał Skarżący, że status strony w przedmiotowym postępowaniu, a więc także skuteczność wniesienia odwołania, winny zostać powiązane z art. 28 KPA. Powyższe okoliczności umknęły podczas badania wstępnego dopuszczalności odwołania przez SKO. W ocenie WSA w Gdańsku takie działanie organu odwoławczego jest o tyle ważkim naruszeniem przepisów postępowania, iż mogło ono mieć istotny wpływ na wynik sprawy, a to z tego powodu, że kwestia legitymacji odwoławczej musi być wyjaśniona w pierwszej kolejności, zaś jej rozstrzygnięcie warunkuje możliwość ponownego rozpatrzenia sprawy przez organ odwoławczy i wydania przezeń decyzji merytorycznej. Rzeczą organu w ponownym postępowaniu będzie ocena dopuszczalności wniesionego odwołania przez W. F. i A., a następnie podjęcie stosownego rozstrzygnięcia adekwatnego do dokonanych ustaleń w kwestii legitymacji do wniesienia odwołania. Z tych względów WSA w Gdańsku, działając na podstawie art. 151a § 1 zd. 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U z 2019 r. poz. 2325 ze zm.), uchylił zaskarżoną decyzję.

Przedmiotem rozważań WSA w Gdańsku na gruncie analizowanego w komentowanym wyroku stanu faktycznego była sekwencja uprawnień przysługujących organowi odwoławczemu w toku rozpatrywania odwołania. WSA w Gdańsku zaprezentował stanowisko, zgodne z dotychczas wyrażanym tak w doktrynie, jak i orzecznictwie, zgodnie z którym absolutnie pierwszy etap postępowania organu odwoławczego powinien polegać na podjęciu takich czynności, które pozwolą na zbadanie i ustalenie tak terminowości wniesienia odwołania, jak i jego dopuszczalności. Dopiero pozytywne ustalenie w powyższym zakresie pozwala na przejście do etapu merytorycznego rozpoznawania sprawy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Niewykonanie a nienależyte wykonanie umowy o roboty budowlane

Stan faktyczny

Zamawiający prowadził w trybie przetargu nieograniczonego postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego. Zamawiający wezwał odwołującego do złożenia wyczerpujących wyjaśnień i dowodów, w kontekście wskazanych w JEDZ okoliczności, dotyczących zastosowanego środka naprawczego. Zamawiający uznał wyjaśnienia przedstawione przez wykonawcę za zbyt ogólne i niekonkretne w związku z czym ponownie wezwał wykonawcę do złożenia wyczerpujących wyjaśnień wraz z dowodami, w kontekście wskazanych w JEDZ okoliczności. Zamawiający poinformował wykonawcę o wykluczeniu z postępowania. Wykonawca wniósł odwołanie do KIO, która po rozpoznaniu na rozprawie odwołania uwzględniła je i nakazała zamawiającemu unieważnienie czynności wykluczenia wykonawcy z postępowania oraz powtórzenie czynności badania i oceny ofert.

Zmiany w Prawie zamówień publicznych – aktualne szkolenia online Sprawdź

Stanowisko KIO

Izba odniosła się do kwestii ziszczenia się przesłanek wykluczenia, o których mowa w art. 24 ust. 5 pkt 4 PrZamPubl. Zgodnie z tym przepisem, z postępowania o udzielenie zamówienia zamawiający może wykluczyć wykonawcę, który z przyczyn leżących po jego stronie, nie wykonał albo nienależycie wykonał w istotnym stopniu wcześniejszą umowę w sprawie zamówienia publicznego lub umowę koncesji, zawartą z zamawiającym, o którym mowa w art. 3 ust. 1 pkt 1–4 PrZamPubl co doprowadziło do rozwiązania umowy lub zasądzenia odszkodowania. Z analizy stanu faktycznego wynika, iż miało miejsce nienależyte wykonanie umowy w stopniu istotnym, gdyż dotyczyło głównych robót i skutkowało nieosiągnięciem podstawowego celu, dla którego roboty te były wykonywane. Izba nie podzieliła stanowiska zamawiającego, iż samo złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy przesądza o jej niewykonaniu. to, że w przypadku odstąpienia umowę uważa się za niezawartą, nie oznacza, że nie została ona w ogóle wykonana. Ustawodawca przewidział, że przed odstąpieniem umowa mogła zostać w jakimś stopniu wykonana i z tego tytułu strony zobowiązane są do zwrotu tego, co sobie wzajemnie świadczyły. Niewykonanie umowy ma miejsce wtedy, gdy nie została ona całkowicie zrealizowana, natomiast nienależyte wykonanie umowy, gdy świadczenie zostało wykonane, ale niezgodnie z umową np. co do jakości, ilości, czy terminu wykonania.

W przedmiotowej sprawie roboty zostały wykonane, ale nieprawidłowo. Izba stwierdziła, że nienależyte wykonanie ww. umowy nastąpiło z przyczyn leżących po stronie odwołującego. Odwołujący powierzył wykonanie robót podwykonawcy, ale za wykonanie zobowiązania w tym zakresie ponosił odpowiedzialność (art. 474 KC). Tym samym nienależyte wykonanie umowy w istotnym stopniu przez podwykonawcę, obciąża wykonawcę, który powierzył mu wykonanie prac, co oznacza, że zachodzi przesłanka nienależytego wykonania umowy przez odwołującego. W konsekwencji powyższego zamawiający zobowiązany był zbadać środki i dowody złożone przez odwołującego w ramach samooczyszczenia. Środki służące wykazaniu rzetelności wykonawcy zostały przez ustawodawcę wskazane w formie katalogu otwartego, a tym samym w praktyce muszą być każdorazowo dostosowane do danej sytuacji, w której miało miejsce niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. W przedmiotowej sprawie odwołujący wskazał na szereg podjętych przez niego środków z których dwa, w ocenie Izby, są wystarczające do wykazania rzetelności wykonawcy, tj.: fakt, że odwołujący zaprzestał współpracy z podwykonawcą bezpośrednio odpowiedzialnym za nienależyte wykonanie robót w stopniu istotnym oraz fakt, że odwołujący zrezygnował z realizacji kontraktów z zakresu uszczelniania zbiorników wodnych i stosowania technologii H. Podjęte przez wykonawcę środki są odpowiednie, w ocenie Izby, do zapewnienia, że nie powtórzy się sytuacja, jaka miała miejsce w przypadku wcześniejszej umowy. W konsekwencji powyższego stwierdzenia, w świetle art. 24 ust. 9 PrZamPubl, nie można przyjąć, że odwołujący podlega wykluczeniu w oparciu o art. 24 ust. 5 pkt 4 PrZamPubl.

Właściwe wykazanie swojej rzetelności w ramach procedury samooczyszczenia, powoduje bowiem, że nie zachodzi podstawa do wykluczenia wykonawcy. W odniesieniu do uzasadnienia wykluczenia Izba uznała, że należy zauważyć, że pełne i szczegółowe podanie uzasadnienia wykluczenia wykonawcy z postępowania i uznania jego samooczyszczenia za niewystarczające, jest nie tylko obowiązkiem zamawiającego wynikającym z przepisów. Dodatkowo, Izba wskazała, że oznacza to, że uzasadnienie faktyczne zawarte w informacji o wykluczeniu odwołującego z postępowania, nie może zostać uznane za wyczerpujące i tym samym za zgodne z art. 92 ust. 1 pkt 2 i ust. 1a PrZamPubl. Niepełne uzasadnienie faktyczne i prawne informacji o wykluczeniu wykonawcy stanowi naruszenie nie tylko ww. przepisów, ale także zasady przejrzystości, uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców.

KIO w wyroku z 26.1.2021 r., KIO 3450/20, Legalis orzekła, że samo złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy nie przesądza o jej niewykonaniu. W praktyce zamówień publicznym mamy bowiem do czynienia z różnymi stanami faktycznymi. Samo złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy nie przesądza o jej niewykonaniu. Zgodnie bowiem z art. 395 § 2 KC, w razie wykonania prawa odstąpienia umowa uważana jest za niezawartą, a to, co strony już świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu, zaś za świadczone usługi oraz za korzystanie z rzeczy należy się drugiej stronie odpowiednie wynagrodzenie. Izba zauważyła, że niewykonanie umowy ma miejsce wtedy, gdy nie została ona całkowicie zrealizowana, natomiast z nienależytym wykonaniem umowy mamy do czynienia, gdy świadczenie zostało wykonane, ale niezgodnie z umową np. co do jakości, ilości, czy terminu wykonania. W omawianym orzeczeniu KIO odniosła się też do tzw. instytucji samooczyszczenia wykonawcy. Podkreśliła, że pełne i szczegółowe podanie uzasadnienia wykluczenia wykonawcy z postępowania i uznania jego samooczyszczenia za niewystarczające jest obowiązkiem zamawiającego. Zawarta w art. 109 ust. 1 pkt 7 PrZamPubl fakultatywna przesłanka wykluczenia obejmuje swym zakresem, nie tylko niewykonanie oraz nienależyte wykonanie zamówienia, ale również długotrwałe nienależyte wykonywanie istotnego zobowiązania wynikającego z umowy w sprawie zamówień.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zdalne sprawy karne nie będą masowe

W połowie marca 2020 r, kiedy sądy w całej Polsce przestały orzekać na zwykłych zasadach, zastanawiano się, co zrobić, by wymiar sprawiedliwości nie przestał funkcjonować. Jeden ze sposobów na przeciwdziałanie zatorom w sądach miały być rozprawy zdalne. Po ponad roku widać, że efekt jest mizerny. Powoli, w niektórych kategoriach spraw, widać jednak światełko w tunelu. Dlaczego jest tak ciężko? Powodów jest kilka.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Wymienia się: brak przyzwyczajenia zarówno sędziów, jak i stron, niedostatek sal przystosowanych do prowadzenia takich rozpraw czy nawet sprzętu oraz oprogramowania.

Statystykom przyjrzała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która wraz z Kancelarią Clifford Chance opracowała raport o tym, jak nowe technologie przyjmują się w sądach. Co z niego wynika? Otóż, z trybu online najchętniej korzystają wydziały penitencjarne. Przykład? Wydział Penitencjarny Sądu Okręgowego w Świdnicy rozpoznał w ten sposób 1075 spraw (na 1090 rozpatrzonych przez niego łącznie). Na liście liderów są też wydziały penitencjarne sądów okręgowych w Bydgoszczy – 2247 spraw (do końca 2020 r. liczba ta wynosiła 1995 spraw), czy Gorzowie Wielkopolskim – 968 spraw.

I na tym koniec osiągnięć. Rozprawy karne prowadzone zdalnie stanowią cały czas znikomą liczbę. Nawet największe sądy apelacyjne w kraju mają na swoim koncie jednostkowe sprawy.

– Wcale mnie to nie dziwi – mówi „Rzeczpospolitej” warszawska sędzia Barbara Piwnik. Pytana o liczbę spraw karnych prowadzonych zdalnie, jakie ma na swoim koncie, odpowiedziała – ani jednej. Dlaczego?

– Szanuję drugiego człowieka. Oskarżony, biegły czy świadek, którzy w konkretnej sprawie są źródłem dowodowym, muszą mieć pewność, że sąd ich bezpośrednio wysłucha. Z drugiej strony sąd musi mieć możliwość obserwacji ich zachowań, przyjrzenia się postawie podsądnego, jego reakcji na zeznania świadków itp.

– W takich sprawach nie można iść na skróty – uważa sędzia.

– Zasada bezpośredniości jest bardzo ważna – dodaje inny sędzia karnista. Kolejni pytani przez „Rz” podkreślają, że przecież – obserwując np. oskarżonego na ekranie – nie mamy pewności, czy nikt stojący za nim czy obok niego mu nie podpowiada, nie pisze odpowiedzi itd. Na odcinku karnym istnieje jeszcze jeden rodzaj spraw.

Chodzi o zdalne posiedzenia aresztowe. Mimo możliwości ich prowadzenia tylko pojedyncze sądy zdecydowały się na ich odbycie. W czym tkwi problem?

Rozprawa karna w formie zdalnej przebiega tak jak rozprawa „normalna” w trybie zwykłym, tyle tylko że oskarżony, również oskarżyciel posiłkowy, oskarżyciel prywatny, gdy są pozbawieni wolności, oraz prokurator mogą przebywać w innym miejscu niż na sali rozpraw, a kontakt z nimi odbywa się w formie przekazu obrazu i dźwięku.

Podczas takiej rozprawy sąd przebywa na sali rozpraw, a strona lub obrońca w zupełnie innym miejscu. Rozprawa odbywa się zatem w dwóch miejscach jednocześnie, tj. na sali rozpraw oraz w pomieszczeniu dla strony, które może być ulokowane w budynku sądu lub poza nim (miejscem pobytu strony może być siedziba innego sądu, w którego okręgu strona przebywa, może to być także np. areszt śledczy czy zakład karny. W miejscu przebywania oskarżonego obecny jest referendarz sądowy lub asystent sędziego.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź