Rażące naruszenie prawa przy skardze na bezczynność organu

Bezczynność organu

W skardze skarżąca zarzuciła Wojewodzie przekroczenie ustawowych terminów rozpoznania sprawy, zainicjowanej wnioskiem strony o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego na 2 małoletnich dzieci, na okres zasiłkowy 2019-2021 r.

W uzasadnieniu skargi strona podniosła, że w 8.2019 r. złożyła wniosek o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego na małoletnie dzieci. Wniosek został złożony elektronicznie do MOPS i został następnie niezwłocznie przekazany do Urzędu Wojewódzkiego. Strona wciąż oczekuje na rozpoznanie wniosku. Skarżąca dodała, że wniesione przez nią ponaglenia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Z tych powodów strona wniosła o zobowiązanie Wojewody do załatwienia sprawy w terminie miesięcznym oraz o zasądzenie od strony przeciwnej kosztów postępowania według norm przepisanych

W odpowiedzi na skargę Wojewoda wniósł o jej oddalenie. Wskazał, że niezwłocznie po otrzymaniu skargi podjął kroki niezbędne do pozytywnego załatwienia wniosku. W oparciu o przekazane wraz z wnioskiem dokumenty w 10.2020 r. wydana została informacja rozstrzygająca o uprawnieniu wnioskodawczyni do świadczenia wychowawczego na wskazane we wniosku dzieci.

Wojewoda zwrócił także uwagę na ogromne obciążenie ilością załatwianych spraw, wynikające m.in. z wprowadzonych zmian w zakresie organizacji rozpatrywania spraw dotyczących świadczeń rodzinnych i wychowawczych, w których mają zastosowanie przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.

WSA we Wrocławiu po rozpoznaniu sprawy ze skargi skarżącej na bezczynność Wojewody w przedmiocie ustalenia prawa do świadczenia wychowawczego za okres zasiłkowy 2019/2021 stwierdził m.in., że Wojewoda dopuścił się bezczynności w rozpoznaniu wniosku strony, a bezczynność ta miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Stanowisko WSA

Uwzględniając skargę na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania sąd orzeka na podstawie art. 149 § 1 ustawy z 25.7.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 137, dalej: PostAdmU), zgodnie z którym: zobowiązuje organ do wydania w określonym terminie aktu, interpretacji albo do dokonania czynności (pkt 1), zobowiązuje organ do stwierdzenia albo uznania uprawnienia lub obowiązku wynikających z przepisów prawa (pkt 2) oraz stwierdza, że organ dopuścił się przewlekłego prowadzenia postępowania (pkt 3). Stosownie do art. 149 § 1a PostAdmU sąd jednocześnie stwierdza, czy bezczynność organu lub przewlekłe prowadzenie postępowania miało miejsce z rażącym naruszeniem prawa. W myśl art. 149 § 2 PostAdmU sąd, w przypadku o którym mowa w § 1, może ponadto orzec z urzędu albo na wniosek strony o wymierzeniu organowi grzywny w wysokości określonej w art. 154 § 6 lub o przyznaniu od organu na rzecz skarżącego sumy pieniężnej do wysokości połowy kwoty określonej w art. 154 § 6 PostAdmU.

W świetle art. 53 § 2b PostAdmU, skargę na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania można wnieść w każdym czasie po wniesieniu ponaglenia do właściwego organu. Stosownie bowiem do art. 37 § 1 KPA, stronie służy prawo do wniesienia ponaglenia, jeżeli: 1) nie załatwiono sprawy w terminie określonym w art. 35 lub przepisach szczególnych ani w terminie wskazanym zgodnie z art. 36 § 1 (bezczynność); 2) postępowanie jest prowadzone dłużej niż jest to niezbędne do załatwienia sprawy (przewlekłość).

Materialnoprawną oraz procesową podstawą kontrolowanego obecnie postępowania administracyjnego są przepisy ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. W myśl art. 11 ust. 1 ustawy z 11.2.2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2407 ze zm., dalej: PomWychDzU) wojewoda właściwy ze względu na miejsce zamieszkania osoby ubiegającej się o świadczenie wychowawcze: pełni funkcję instytucji właściwej w związku z udziałem RP w koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego w przypadku przemieszczania się osób w granicach UE i EOG i Konfederacji S. oraz wydaje rozstrzygnięcia, w tym decyzje, oraz przekazuje informację, o której mowa w art. 13a ust. 2, w sprawach świadczenia wychowawczego realizowanego w związku z koordynacją systemów zabezpieczenia społecznego. Stosownie natomiast do art. 16 ust. 1 PomWychDzU, w przypadku gdy osoba uprawniona do świadczenia wychowawczego lub członek rodziny tej osoby przebywa poza granicami Rzeczypospolitej w państwie, w którym mają zastosowanie przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, organ właściwy przekazuje wniosek wraz z dokumentami wojewodzie. W tym przypadku wojewoda ustala, czy w przekazanej sprawie mają zastosowanie przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (art. 16 ust. 4 PomWychDzU).

Powyższe jest o tyle istotne, że ustalenie występowania koordynacji przez Wojewodę miało wpływ na finalne rozpatrzenie podania skarżącej o przyznanie wnioskowanego świadczenia wychowawczego. Powołane przepisy art. 11 i art. 16 PomWychDzU nie określają szczególnego trybu postępowania, a zatem w sprawach wydawanych na podstawie tych przepisów zastosowanie mają ogólne zasady KPA, dotyczy to w szczególności terminów załatwiania spraw, określonych w art. 35 KPA, co wynika wprost z art. 28 PomWychDzU.

Z bezczynnością organu mamy do czynienia wówczas, gdy – w ustalonym przepisami terminie – organ nie podjął żadnych czynności w sprawie lub wprawdzie prowadził postępowanie, ale – mimo istnienia ustawowego obowiązku – nie zakończył go wydaniem w terminie decyzji, postanowienia lub innego aktu, albo nie podjął stosownej czynności materialnej. Dla oceny zasadności skargi na bezczynność nie ma przy tym znaczenia okoliczność, z jakich powodów określony akt nie został podjęty lub czynność dokonana, a w szczególności, czy bezczynność została spowodowana zawinionym albo też niezawinionym opóźnieniem organu, czy też wiąże się z jego przeświadczeniem, że stosowny akt lub czynność w ogóle nie powinny zostać podjęte.

W ocenie Sądu, w realiach rozpoznawanej sprawy wystąpiła tak rozumiana bezczynność. Wniosek strony o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego na dwoje dzieci wpłynął do Urzędu Wojewódzkiego we 9.2019 r. Dopiero w 10.2020 r., tj. już po wniesieniu skargi, Wojewoda sporządził informację o przyznaniu stronie wnioskowanego przez nią świadczenia wychowawczego na dwoje dzieci.

Przedstawione okoliczności uprawniały Sąd do stwierdzenia, że organ przekroczył wynikający z art. 35 KPA 2-miesięczny termin do załatwienia sprawy, o czym dodatkowo nie zawiadomił strony, jak też nie wskazał nowego terminu załatwienia sprawy. W sprawie bez wątpienia doszło do naruszenia art. 35 KPA, ale również, i art. 36 KPA, a także zasad postępowania sformułowanych w art. 8 oraz art. 12 § 1 KPA W świetle zaistniałych okoliczności Sąd stwierdził więc, że organ dopuścił się bezczynności w prowadzonym postępowaniu (art. 149 § 1 pkt 3 PostAdmU).

Biorąc pod uwagę zarówno czas trwania postępowania, jak i opisaną wyżej postawę organu (a więc nie tylko niezałatwienie przez tak długi okres sprawy z wniosku strony). Sąd uznał, że bezczynność organu w prowadzonym postępowaniu miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa, przez które należy rozumieć oczywiste naruszenie obowiązku wynikającego z przepisów prawa (art. 149 § 1a PostAdmU). Stwierdzona bezczynność wynikała wyłącznie z postawy (zaniechań) organu i że do zaistniałej sytuacji nie przyczyniła się strona skarżąca. Należy wskazać, że w orzecznictwie sądów administracyjnych akcentuje się, że rażącym naruszeniem prawa będzie stan, w którym – bez żadnych wątpliwości i wahań – można stwierdzić, że naruszono prawo w sposób oczywisty. Kwalifikacja naruszenia jako rażącego musi posiadać pewne dodatkowe cechy w stosunku do stanu określanego jako zwykłe naruszenie. Dla uznania rażącego naruszenia prawa nie jest wystarczające samo przekroczenie przez organ ustawowych obowiązków, czyli także terminów załatwienia sprawy. Wspomniane przekroczenie musi być znaczne i niezaprzeczalne. Ponadto, rażące opóźnienie w podejmowanych przez organ czynnościach musi być w oczywisty sposób pozbawione jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia.

Sytuacja, w której strona czeka tak długo, jak w rozpoznawanej sprawie, na rozstrzygnięcie organu administracji publicznej nie da się pogodzić z regułami demokratycznego państwa prawa i jednoznacznie wskazuje na rażące naruszenie prawa. Zachowanie organu nie zasługuje na aprobatę i w sposób oczywisty podważa zaufanie jednostki do organów administracji publicznej. Nie mogą stanowić dostatecznego usprawiedliwienia tłumaczenia organu, że liczba wniosków o świadczenia jest bardzo duża. Właściwa organizacja zadań i zapewnienie odpowiedniej kadry należy bowiem do zadań publicznych, które nie mogą być realizowane ze szkodą dla jednostki.

W orzeczeniu Sąd wskazał w jakich sytuacjach mamy do czynienia z rażącym naruszeniem prawa przy rozpoznaniu sprawy. Taką sytuacją jest m.in. udzielenie wnioskodawcy żądanej informacji – na podstawie danych, którymi organ dysponuje – po upływie ponad 1 roku od dnia złożenia wniosku. Nie mają przy tym znaczenia okoliczności związane z trudnościami organizacyjnymi organu i małą ilością pracowników. Takie (nie)działanie organu godzi w zasadę demokratycznego państwa prawa.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Wysokie opłaty za wywóz śmieci

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok w sprawie zasad naliczania opłat za śmieci. Skargę na uchwałę Rady Miasta w sprawie ustalenia sposobu obliczania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi w przypadku nieruchomości, która w części stanowi nieruchomość, na której zamieszkują mieszkańcy, a w części niezamieszkaną, ale generującą odpady komunalne wniosła jedna z mieszkanek. Wskazała ona, że miesięczna stawka opłaty od właścicieli nieruchomości za gospodarowanie odpadami komunalnymi, jeżeli odpady są zbierane w sposób selektywny, na mocy uchwały wzrosła dla jednego gospodarstwa domowego średnio o 253%, w tym dla jednoosobowych gospodarstw domowych aż o 550%. Tak znacząca zmiana wysokości omawianej stawki opłaty była niewspółmierna do jej dotychczasowej wysokości. Kobieta zauważyła, że magistrat nie przedstawił szczegółowej kalkulacji nowej wysokości stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi dla gospodarstw domowych, a tym samym nie uzasadnił tak dużej podwyżki. Podatniczka zarzuciła Radzie Miasta, że w ten sposób uczyniła ona sobie z przedmiotowej opłaty niedozwolone dodatkowe źródło dochodu. Ponadto kobieta stwierdziła, że przyjęcie jednakowej stawki opłaty od każdego gospodarstwa domowego jest błędne i nieuzasadnione.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Takie rozwiązanie opiera się na założeniu, że wszystkie gospodarstwa niezależnie od liczby osób je tworzących produkują tyle samo śmieci, co jest oczywistą i rażącą nieprawdą. Skarżąc uchwałę argumentowała, że przyjęty sposób rozliczania kosztów wywozu odpadów nie ma nic wspólnego z faktycznymi kosztami odzwierciedlającymi rzeczywiste ilości odpadów powstających w poszczególnych gospodarstwach domowych. Taka forma rozliczania ma charakter podobny do tzw. „janosikowego”, gdyż w praktyce mieszkaniec gospodarstwa jednoosobowego produkujący relatywnie mało odpadów będzie dokładał się do opłat za wywóz odpadów z lokalu zamieszkałego przez kilka osób produkujących kilka razy tyle odpadów.

WSA w Warszawie w wyroku z 27.1.2021 r., III SA/Wa 865-867/20 stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Sąd przypomniał, że „ustawodawca określił cztery metody ustalania opłat. Trzy metody zostały wskazane w ust. 1 art. 6j ustawy z 13.9.1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1439 ze zm.), jedna metoda w ust. 2 tego artykułu”. Rada gminy miała zatem do dyspozycji metodę według liczby mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość, według ilości zużytej wody z danej nieruchomości, według powierzchni lokalu mieszkalnego, albo od gospodarstwa domowego. Spośród tych metod Rada mogła dokonać wyboru, przy czym nie jest wykluczone stosowanie na obszarze gminy więcej niż jednej metody ustalania opłat. Dodatkowo stawka opłaty może być zróżnicowana w zależności od powierzchni lokalu mieszkalnego, liczby mieszkańców zamieszkujących nieruchomość, odbierania odpadów z terenów wiejskich lub miejskich, a także od rodzaju zabudowy, przy czym w metodzie od gospodarstwa domowego wolą ustawodawcy powinna być uchwalona jedna stawka opłaty za gospodarowanie odpadami.

Sąd zaznaczył także, że „Mieszkańcy, wnosząc opłaty, powinni bowiem działać w przeświadczeniu, że ich wzrost wynikał z przyczyn obiektywnie uzasadnionych. Należałoby zatem również wskazać, dlaczego dotychczasowy system poboru opłat był nie dość efektywny. Rada musi mieć również na uwadze, że zakładane wpływy z opłat mogą służyć wyłącznie utrzymaniu systemu gospodarowania odpadami komunalnymi”.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Polski Ład niekorzystny dla przedsiębiorców

Ministerstwo Finansów ujawniło szczegóły podatkowych zmian w Polskim Ładzie. Potwierdziło to, czego nie ma w oficjalnym programie – nie będzie już można odliczyć od PIT składki zdrowotnej. Na dodatek będzie uzależniona od dochodu. Efekt? 60 proc. przedsiębiorców straci na planowanej reformie, co resort finansów sam przyznaje. Zmiany mają wejść w 2022 r.

Dlaczego Polski Ład ma dotknąć tych, którzy prowadzą własny biznes? Bo płacą państwu za mało.

– Chcemy zmniejszyć różnice między opodatkowaniem pracy i działalności gospodarczej – podkreśla wiceminister finansów Jan Sarnowski.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta? Poznaj Beck KRS Sprawdź

Strata nie uchroni przed daniną

Przypomnijmy, że obecnie przedsiębiorcy płacą składkę w stałej kwocie. Co miesiąc 381,81 zł, z czego 328,78 zł odliczają od podatku. Po zmianie zasad rozliczenia przedsiębiorca, który ma np. 10 tys. zł dochodu miesięcznie, zapłaci na zdrowie 900 zł (składka wyniesie prawdopodobnie 9 proc.). I nie odliczy jej od PIT.

A ile zapłaci przedsiębiorca, który ma zerowy dochód albo stratę?

– Dla takich osób rozważamy wprowadzenie składki minimalnej – mówi wiceminister Sarnowski.

Nie wiadomo jeszcze, jak będą liczyć składkę przedsiębiorcy płacący ryczałt (jest ich półtora miliona). Czy od przychodu (tak jak zryczałtowany podatek)? Na razie Ministerstwo Finansów deklaruje, że chce dla nich zachować uproszczone formy rozliczenia. Podobnie jak dla przedsiębiorców płacących kartę podatkową.

– Plany dotyczące składki zdrowotnej wyglądają fatalnie i mogą popsuć cały efekt Polskiego Ładu – komentuje Paweł Kuźmiak, doradca podatkowy, partner w DSK Kancelaria.

Ministerstwo Finansów obiecuje jednak, że przedsiębiorcy dostaną szereg udogodnień pozwalających zrekompensować negatywne skutki zmian w składkach zdrowotnych. Przede wszystkim zapewnia, że także osoby prowadzące działalność gospodarczą będą mogły skorzystać z wyższej kwoty wolnej. Oznacza to, że przedsiębiorca nie zapłaci podatku od dochodu do 30 tys. zł rocznie. – Wysokość kwoty wolnej nie będzie zróżnicowana – podkreśla Jan Sarnowski.

Na pewno dotyczy to osób, które są na skali podatkowej. Ale czy z kwoty wolnej skorzystają też przedsiębiorcy płacący 19-proc. liniowy PIT (jest ich ponad 700 tys.)? Oni nigdy tej możliwości nie mieli.

– Kwota wolna będzie dla wszystkich podatników – mówi wiceminister Sarnowski.

Kolejna korzyść dla przedsiębiorców: ci, którzy rozliczają się według skali, zapłacą 17 proc. PIT do 120 tys. zł dochodu rocznie. Teraz próg wynosi 85,5 tys. zł. Jego przekroczenie skutkuje przejściem na 32-proc. podatek. Podniesienie progu oznacza obniżkę PIT dla tych, którzy mają od 85,5 do 120 tys. zł dochodu rocznie. Ta zmiana spowoduje też, że dla niektórych przedsiębiorców nieopłacalna stanie się stawka liniowa.

Innowacje się opłacą

Co jeszcze skarbówka oferuje firmom? Wiele nowych ulg. Będą jednak skierowane raczej do większych przedsiębiorstw. Przykładowo ulga na automatyzację i robotyzację produkcji, na prototypy, konsolidacyjna, wspierająca ekspansję zagraniczną. Będzie możliwość odliczania od podatku wynagrodzeń innowacyjnych pracowników. A także ulga dla firm wchodzących na giełdę. Założenia mamy poznać w najbliższych tygodniach.

– Bardzo ciekawie brzmi propozycja symultanicznej ulgi IP BOX i B+R. Chodzi o 5-proc. podatek na działalność innowacyjną i możliwość podwójnego odliczenia wydatków na badania i rozwój. Teraz można skorzystać w danym roku w odniesieniu do tego samego dochodu tylko z jednej z tych preferencji. Wygląda na to, że będą dostępne obie jednocześnie – mówi Paweł Kuźmiak. Dodaje, że Polski Ład poszerza wprowadzane już od kilku lat udogodnienia dla firm innowacyjnych.

Ministerstwo Finansów wspomina też o złagodzeniu warunków obowiązującego już estońskiego CIT. To ulga dla inwestujących spółek z o.o. i akcyjnych. Podatek zapłacą dopiero wtedy, gdy zdecydują się na wypłatę zysku wspólnikom. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 31 marca, na razie z estońskiego CIT skorzystało tylko 337 firm.

Nowa preferencja dla klasy średniej

Polski Ład wprowadza też zmiany w rozliczeniach pracowników. Oni także nie odliczą już od podatku składki zdrowotnej. Ale Ministerstwo Finansów obiecuje, że stracą na tym tylko najbogatsi.

Po pierwsze, negatywne konsekwencje nowych zasad liczenia składki zdrowotnej zrekompensuje podniesienie kwoty wolnej od PIT – do 30 tys. zł.

Po drugie, więcej osób będzie mogło płacić 17-proc. PIT, podniesiony zostanie bowiem limit rocznych dochodów – do 120 tys. zł.

Po trzecie, osoby zarabiające na etacie od 6 do 11 tys. zł (resort finansów czasami posługuje się pojęciem brutto, innym razem mówi o dochodzie) dostaną nową ulgę. Nie będzie to zwiększenie kosztów uzyskania przychodów, jak zapowiadano podczas prezentacji Polskiego Ładu, ale specjalny odpis od dochodu, liczony według algorytmu. Wysokość odliczenia zostanie zróżnicowana, ale nie powinno być problemów z jego wyliczeniem, ponieważ będzie uwzględniony w systemie Twój e-PIT. Z informacji Ministerstwa Finansów wynika, że ulga będzie przysługiwać tylko pracownikom.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

E-paragony: przechowywanie tak, wystawianie (jeszcze) nie

Elektroniczne paragony

Zgodnie z art. 111 ust. 3a pkt 1 ustawy z 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), podatnicy prowadzący ewidencję sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących są obowiązani wystawić i wydać nabywcy paragon fiskalny lub fakturę z każdej sprzedaży nie tylko w postaci papierowej, ale za zgodą nabywcy, także w postaci elektronicznej, przesyłając ten dokument w sposób z nim uzgodniony. To efekt wejścia w życie ustawy z 31.3.2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 568; dalej: ZmKoronawirusU20). Stosowne definicje znalazły się w tym zakresie także w przepisach rozporządzenia Ministra Finansów z 29.4.2019 r. w sprawie kas rejestrujących (Dz.U. z 2019 r. poz. 816; dalej: KasyR).

Ewolucja w zakresie elektronizacji sposobów dokumentowania sprzedaży konsumenckiej następuje więc na naszych oczach. Elektroniczne paragony to jej kolejny etap. Zgodnie z § 29 KasyR, podatnicy prowadząc ewidencję przy użyciu kas z elektronicznym lub papierowym zapisem kopii dokonują wydruku wystawianych przy użyciu kasy dokumentów, a w przypadku kas z papierowym zapisem kopii – również ich kopii. W przypadku jednak kas z elektronicznym zapisem kopii obowiązek wydruku nie dotyczy paragonów fiskalnych i paragonów fiskalnych anulowanych oraz raportów fiskalnych dobowych, które mają postać zapisu na informatycznym nośniku danych (ale miesięczny raport już tak).

Z elektronicznym paragonem jest jednak trochę wciąż jak z przysłowiowym yeti, którego nikt nie widział. Dlatego mamy do czynienia z „ewolucją” a nie „rewolucją” i nie zalewają nas jeszcze z każdej strony elektroniczne paragony (rym podwójnie niezamierzony).

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Wystawianie paragonów elektronicznych – czego dotyczą sprawy?

Sprawy są bliźniaczo podobne. Pierwszy z podatników zamierza rozpocząć sprzedaż aromatów (w tym nikotynowych) przez Internet (za pośrednictwem platform lub własnego sklepu). Aby zachęcić klientów proekologicznym podejściem (ale zapewne też uprościć sobie życie), podatnik zamierza wysyłać nabywcom paragony w formie elektronicznej (o ile zaakceptują taką opcję w regulaminie). Paragon fiskalny zostanie zaś zapisany w pliku pdf, uniemożliwiającym edycję i będzie przesłany do konsumenta na osobisty adres poczty elektronicznej.

Podobny pomysł zrodził się w głowie drugiego z podatników. Sprzedaje on kosmetyki zarówno w sklepie stacjonarnym jak i za pośrednictwem sieci Internet. Podatnik jest w trakcie wymiany wszystkich kas fiskalnych i przy tej okazji chciałby mieć także możliwość wystawiania paragonów w formie elektronicznej. W założeniu, każdemu z klientów sklepu internetowego zostanie przedstawiony nowy regulamin. Jednym z jego punktów będzie zgoda na doręczenie paragonu fiskalnego poprzez platformę elektroniczną. W formie nieedytowalnego zdjęcia lub pdf, na podany adres poczty elektronicznej, a w przyszłości również na konto klienta w sklepie internetowym. Akceptacja regulaminu będzie oznaczała, że klient wyraża zgodę na doręczenie mu paragonu fiskalnego w formie elektronicznej. Klient będzie też miał możliwość przechowywania obrazu paragonu udostępnionego na koncie klienta i wykorzystywania go np. do reklamacji czy zwrotów towarów.

Dyrektor KIS rozstrzygnął sprawy ww. podatników w dwóch interpretacjach indywidualnych: z 16.4.2021 r., 0114-KDIP1-3.4012.109.2021.1.JG, Legalis, oraz z 22.4.2021 r., 0114-KDIP1-3.4012.81.2021.2.ISK, Legalis. Wnioski są analogiczne. Opisywany sposób akceptacji wyboru formy elektronicznej przez klientów jest zgodny z przepisami. Również sposób przesyłania paragonu oraz zabezpieczenie przed ingerencją w treść nie budzą wątpliwości. Co więcej, nie ma problemu, by przy spełnieniu dodatkowych warunków paragony wystawiane w opisywany sposób stanowiły faktury uproszczone, o których mowa w art. 106e ust. 5 pkt 3 VATU.

Słowem: nic nie stoi na przeszkodzie wystawiania paragonów w postaci elektronicznej. No, prawie nic… fiskus zaznaczył bowiem, że w chwili obecnej na rynku brak jest kas on-line, które spełniałaby wymagania techniczne pozwalające na przesyłanie paragonów w postaci elektronicznej. Taka sytuacja będzie możliwa dopiero w przyszłości, gdy pojawią się na rynku kasy rejestrujące on-line, które będą posiadały potwierdzoną przez Główny Urząd Miar taką funkcjonalność.

Przechowywanie paragonów w formie elektronicznej

Wróćmy do podatnika prowadzącego sprzedaż kosmetyków (stacjonarnie i online). W związku z akcją wymiany kas fiskalnych, planuje on zmianę sposobu przechowywania wystawianych paragonów fiskalnych wyłącznie na formę elektroniczną. Ma to rzecz jasna dotyczyć również paragonów i dokumentów fiskalnych, które zostaną wydrukowane z kasy rejestrującej (a nie tyko wystawianych w przyszłości paragonów elektronicznych). Paragony papierowe mają być niszczone a przechowywane wyłącznie w formie elektronicznej. System informatyczny podatnika pozwoli zaś na zachowanie integralności, niezmienności danych i czytelności dokumentów zapisanych w formie elektronicznej oraz pozwalające na dostęp do elektronicznych zasobów archiwalnych oraz ich wydruk na każde żądanie organu podatkowego.

Wydając interpretację indywidualną z 26.4.2021 r., 0114-KDIP1-3.4012.101.2021.2.KP, Legalis Dyrektor KIS zauważył, że przepisy prawa podatkowego nie wskazują w jakiej formie należy przechowywać raporty fiskalne. Nie ma więc przeciwwskazań do przechowywania w formie elektronicznej tego rodzaju dokumentów przy zachowaniu przepisów w zakresie przechowywania dokumentacji w formie elektronicznej. O ile więc kupi odpowiednie urządzenie, podatnik będzie miał możliwość przechowywania paragonów i innych dokumentów fiskalnych wyłącznie w formie elektronicznej. Zatem, nie będzie konieczne dodatkowe przechowywanie paragonów i innych dokumentów fiskalnych generowanych przez te kasy w formie papierowych wydruków.

To jedna z niewielu sytuacji, w których przepisy podatkowe „wyprzedzają” rzeczywistość. Już od ponad roku ramy prawne przewidują możliwość wystawiania paragonów w formie elektronicznej. Tylko dostawcy kas fiskalnych „nie nadążają” i nie oferują na rynku odpowiednich urządzeń. Oczywiście powyższa teza została wygłoszona z dużym przymrużeniem oka. Bardzo zastanawiająca jest bowiem w tym zakresie wyjątkowo dobra znajomość tego „rynku” przez Dyrektora KIS.

Na elektroniczne paragony jeszcze więc czekamy. Za to archiwizacja elektroniczna, połączona z niszczeniem wszelkiego rodzaju papierowych dokumentów jest przez organy akceptowalna. Budzi to oczywiście pewną wątpliwość. Po co drukować np. raport miesięczny tylko po to, by zaraz go zeskanować a papierowy wydruk wrzucić do niszczarki. Ale – jak już wspomnieliśmy na wstępie, jesteśmy na pewnym dopiero stadium ewolucji elektronicznej.

Dużo się dzieje ostatnio wokół kas rejestrujących. Sukcesywne przejście na kasy online łączące się z Centralnym Repozytorium Kas, kontrowersje wokół paragonów z NIP. Uciążliwości odnośnie raportowania paragonów (a także wystawianych na ich podstawie faktur) w ewidencji sprzedaży JPK. Zmienne podejście organów do błędów w fiskalizacji (tj. np. do zawyżenia stawek VAT czy niezawinionego rozliczania VAT od transakcji zwolnionych). Jak na dłoni widać, że Ministerstwo Finansów poważnie zajęło się rozliczeniami VAT w sprzedaży konsumenckiej, upatrując w niej źródła istotnych patologii. Może więc lepiej, że mamy tu do czynienia z ewolucją, a nie rewolucją. Ta, jak wiadomo od setek lat, czasem pożera nie tylko papierowe paragony.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Podejrzenie COVID-19 u pełnomocnika a przywrócenie terminu

Stan faktyczny

WSA w Gdańsku w trybie uproszczonym rozpoznał skargę Spółki na postanowienie Wojewody w przedmiocie przywrócenia terminu do wniesienia odwołania w sprawie odszkodowania z tytułu ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości i uchylił zaskarżone postanowienie.

Zaskarżone postanowienie zostało wydane w następującym stanie faktycznym i prawnym sprawy:

Decyzją z 31.8.2020 r. Starosta orzekł o ustaleniu odszkodowania z tytułu zmniejszenia wartości nieruchomości w związku z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości.

Pismem z 22.9.2020 r. aplikantka radcowska, która została upoważniona do zastępowania pełnomocnika Spółki (radcy prawnego), wniosła o przywrócenie terminu do wniesienia odwołania od ww. decyzji.

Postanowieniem z 28.10.2020 r. Wojewoda odmówił przywrócenia terminu do wniesienia odwołania uznając, że do uchybienia terminu doszło z winy zainteresowanego. Jak wskazano, przyczyną uniemożliwiającą nadanie odwołania w terminie przez pełnomocnika Spółki było zaostrzenie się u niego w 18.9.2020 r. objawów choroby COVID-19 i poddanie w związku z tym przygotowanego wcześniej odwołania 24-godzinnej kwarantannie. Przypuszczenia pełnomocnika oparte były na występujących u niego objawach oraz faktem, że objawy te wystąpiły także o córki, a pozostałe dzieci uczęszczały do szkoły zamkniętej z uwagi na wystąpienie przypadku tej choroby u nauczyciela. Wszystko to miało uzasadnić poddanie się samoizolacji i objęcie kwarantanną dokumentów, z którymi pełnomocnik miał kontakt dzień wcześniej.

Jak wskazał organ, we wniosku nie podano żadnych oficjalnych dokumentów potwierdzających chorobę pełnomocnika. Organ zwrócił też uwagę, że nawet jeżeli pełnomocnik strony byłby faktycznie chory tego dnia i istniała obawa zarażenia wirusem, to nie przesądza to o braku możliwości złożenia przedmiotowego odwołania w terminie. Odwołanie mogło być bowiem złożone przez aplikantkę radcowską.

Stan faktyczny sprawy został szczegółowo przywołany w uzasadnieniu postanowienia WSA, o czym dalej.

Spółka wniosła do WSA w Gdańsku skargę na postanowienie Wojewody o odmowie przywrócenia terminu do terminu do wniesienia odwołania.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Stanowisko WSA

WSA w Gdańsku uznał skargę za zasadną.

Istotą sporu w niniejszej sprawie było to, czy okoliczności podane przez stronę mogły stanowić podstawę do przywrócenia uchybionego terminu do złożenia odwołania od decyzji organu I instancji. Jak wskazano we wniosku, przyczyną niedochowania terminu na dokonanie czynności procesowej była konieczność poddania, w ostatnim dniu terminu, 24-godzinnej kwarantannie przygotowanej do wysyłki korespondencji z odwołaniem ze względu na podejrzenie zarażenia pełnomocnika sporządzającego to odwołanie wirusem SARS-CoV-2, wywołującego chorobę COVID-19. Zdaniem organu okoliczności te nie świadczą o braku winy skarżącego w uchybieniu terminu, natomiast w ocenie sądu stanowisko organu jest błędne.

Przesłanki przywrócenia terminu

Jak wynika z art. 58 KPA, w razie uchybienia terminu należy przywrócić termin na prośbę zainteresowanego, jeżeli uprawdopodobni, że uchybienie nastąpiło bez jego winy. Prośbę o przywrócenie terminu należy wnieść w ciągu siedmiu dni od dnia ustania przyczyny uchybienia terminu. Jednocześnie z wniesieniem prośby należy dopełnić czynności, dla której określony był termin (art. 58 § 2 KPA). Zatem rozpoznając wniosek o przywrócenie uchybionego w toku postępowania administracyjnego terminu, organ winien jest ustalić, czy został on złożony w odpowiednim czasie, a także, czy wykazane w nim okoliczności uprawdopodabniają, że uchybienie to nie nastąpiło z winy strony.

W odniesieniu do pierwszej z przesłanek organ prawidłowo uznał, że została ona spełniona, albowiem wskazana przez stronę przyczyna uchybienia, 24-godzinna kwarantanna korespondencji z odwołaniem, ustała 19.9.2020 r., zaś wniosek został złożony 22.9.2020 r. Jednocześnie strona dokonała chybionej czynności.

Odnosząc się do drugiej przesłanki, której spełnienie zakwestionował Wojewoda, WSA wskazał, że zgodnie z wolą ustawodawcy warunkiem przywrócenia terminu, na podstawie art. 58 § 1 KPA, jest jedynie uprawdopodobnienie (a nie udowodnienie) przez stronę braku winy w uchybieniu terminowi. Uprawdopodobnienie jest zaś środkiem zastępczym dowodu w znaczeniu ścisłym, niedającym pewności, lecz tylko wiarygodność (prawdopodobieństwo) twierdzenia o jakimś fakcie. Jest to środek zwolniony od ścisłych formalności dowodowych.

Dokonując oceny zawinienia strony w uchybieniu terminowi należy zatem wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności faktyczne sprawy i ocenić winę strony według obiektywnych mierników jej staranności. W konsekwencji, brak winy w uchybieniu terminu należy oceniać w kategoriach zachowania reguł starannego działania, jakiego można wymagać od strony dbającej należycie o swoje interesy. Negatywnie z tego punktu widzenia oceniane jest choćby lekkomyślność, czy też lekkie nawet niedbalstwo. Tym samym, o braku winy w niedopełnieniu obowiązku można mówić tylko w sytuacji stwierdzenia, że dopełnienie takiego obowiązku stało się niemożliwe z powodu przeszkody nie do przezwyciężenia, a więc wystąpienia okoliczności nagłych nieprzewidywalnych, których człowiek dbający należycie o swoje interesy nie mógł przewidzieć i im zapobiec, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku.

W niniejszej sprawie wskazane jako przeszkoda w dochowaniu terminu okoliczności mają charakter szczególny, albowiem opierają się na podejrzeniu zarażenia się przez pełnomocnika wirusem, który wywołał pandemię o skali światowej, w związku z czym pełnomocnik chcąc zminimalizować ryzyko przeniesienia wirusa na innych pracowników kancelarii z uwagi na kontakt z przygotowaną przez niego korespondencją, poddał ją 24-godzinnej kwarantannie. Podjęcie tych działań zapobiegawczych spowodowało, że odwołanie nie mogło zostać wysłane w terminie.

Według organu pełnomocniczka nie wykazała jednak, że takie zakażenie u niej wystąpiło, w szczególności nie przedłożyła decyzji służb sanitarnych kierujących ją na kwarantannę i do badania pod kątem wirusa SARS-CoV-2 bądź też zaświadczenia lekarskiego. Tymczasem, zdaniem sądu, organ nie uwzględnił po pierwsze, że okoliczności podane we wniosku mają stanowić jedynie uprawdopodobnienie braku winy w uchybieniu terminu, nie zaś go udowadniać, a po drugie pominął specyfikę stanu epidemii.

Jak podano we wniosku, w okresie bezpośrednio poprzedzającym sporządzenie odwołania pełnomocniczka Spółki przebywała w domu wraz z dziećmi, które uczęszczały do szkoły zamkniętej z powodu zakażenia koronawirusem, natomiast u córki w wieku przedszkolnym wystąpiła gorączka i kaszel. Także u samej pełnomocniczki 18.9.2020 r. nasiliły się objawy łączone z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, jak gorączka i duszności. Zdaniem Sądu, te okoliczności, uzasadniały podjęcie środków ostrożności w celu zminimalizowania ryzyka zakażenia innych osób, np. poprzez kontakt z dokumentacją sporządzaną przez pełnomocnika. Takie działania podejmują również wszystkie urzędy w kraju, w tym tutejszy Sąd.

W związku z tym, jeżeli organy państwa podejmują środki ostrożności przed narażeniem pracowników na zarażenie po kontakcie z napływającą korespondencją z zewnątrz, to tym bardziej za zasadne należy uznać podjęcie takich działań w sytuacji, gdy sam pełnomocnik podejrzewa u siebie chorobę COVID-19. Do takiej ostrożności zobowiązują nie tylko przepisy prawa pracy wskazane w skardze, a dotyczące pełnomocniczki jako pracodawcy w stosunku do pracowników kancelarii, ale także odpowiedzialność społeczna. W dobie pandemii, która od roku paraliżuje życie obywateli i działanie organów państwa, wyrażać się ona powinna w dbaniu nie tylko i bezpieczeństwo własne, ale także osób w otoczeniu, z którymi ma się kontakt osobisty lub przez przedmioty mogące przenosić wirusa, co może wyrażać się m.in. poprzez stosowanie samoizolacji również przy samym podejrzeniu bycia osobą zakażoną, do czasu zanegowania tych podejrzeń. Taka postawa jest działaniem korzystnym społecznie.

Samo podejrzenie zarażenia wystarczy

Sytuację nawet samego podejrzenia zarażeniem wirusem SARS-CoV-2 można rozpatrywać w kategoriach siły wyższej, na którą osoba nie ma wpływu i nie mogła jej zapobiec, gdyż ze względu na wysoce zakaźny charakter tego wirusa i stosunkowo długi okres jego inkubacji, często nie jest możliwe zapobieżenie zachorowaniu i wcześniejsze wyeliminowanie wątpliwości co do zakażenia, niż po pojawieniu się konkretnych objawów. Natomiast z uwagi na wskazaną wysoką zakażalność już przy pojawieniu się podejrzenia o zakażeniu priorytetem powinno być zagwarantowanie bezpieczeństwa własnego i innych poprzez samoizolację w celu ograniczenia transmisji wirusa. W sytuacji podejrzenia bycia osobą zakażoną kwestie związane z codziennymi i służbowymi zobowiązaniami często ustępują takim wartościom jak zdrowie i bezpieczeństwo.

WSA w Gdańsku w obszernym uzasadnieniu swojego orzeczenia, którego jedynie wybrane fragmenty przytoczono powyżej, wskazał na okoliczności, które mogą uzasadniać przywrócenie terminu do złożenia środka zaskarżenia z powodu samodzielnego powzięcia działań mających przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

To ważne orzeczenie z punktu widzenia działania fachowych pełnomocników, w stosunku do których istnieje uzasadnione podejrzenie zarażenia koronawirusem. Jeżeli pełnomocnik, chcąc zminimalizować ryzyko przeniesienia wirusa na innych pracowników kancelarii z uwagi na kontakt z przygotowaną przez niego korespondencją, poddał ją 24-godzinnej kwarantannie i w związku z tym środek zaskarżenia nie mógł być wysłany w terminie, to jest to sytuacja, za którą nie ponosi winy i uzasadnia przywrócenie terminu do złożenia środka zaskarżenia

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Polski Ład: Wzrost składki na NFZ sfinansuje biurokrację

7 proc. PKB na ochronę zdrowia w ciągu sześciu lat kosztem podniesienia składki zdrowotnej, zmniejszenie kolejek do lekarzy przez zniesienie limitów do specjalistów i fundusz odszkodowawczy dla ofiar błędów lekarskich – to główne założenia Polskiego Ładu w ochronie zdrowia. Pozostałe założenia są powtórką zapowiedzi resortu zdrowia z ostatnich miesięcy.

Więcej od medyków

Już w 2023 r. rząd chce osiągnąć 6 proc. PKB w wydatkach na zdrowie, rok wcześniej, niż zakłada podpisana w 2018 r. nowelizacja ustawy o świadczeniach zdrowotnych. Prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że w wydatkach na zdrowie będzie to „nawet przeszło 160 mld zł”.

Środki te zostaną przeznaczone na „inwestycje, cyfryzację, nowe kadry i nowoczesne terapie”. Zwiększenie nakładów umożliwi zmiana zasad opłacania składki zdrowotnej – małe firmy będą płaciły ją tak jak pracownicy, czyli od dochodu, co faworyzuje najmniej zarabiających i oznacza straty dla tych z zyskami wysokimi i średnimi.

– Wpływy do NFZ mogą wzrosnąć nawet o 13 mld zł – zauważa Jerzy Przystajko z Partii Razem.

A były prezes NFZ Marcin Pakulski dodaje, że składka to nowy podatek, który uderzy w samozatrudnionych, w tym medyków. – Wielu lekarzy zacznie mniej pracować, bo obliczy sobie, że nie opłaca im się więcej pracować tylko po to, by zarobić na wyższą składkę zdrowotną. A Polski Ład w ochronie zdrowia ma się opierać właśnie na jeszcze cięższej pracy medyków – mówi.

Do ich nowych obowiązków należeć będzie program badań profilaktycznych dla osób 40+, drugi filar Polskiego Ładu w ochronie zdrowia, i trzeci – zniesienie limitów do specjalistów – chodzi o rozszerzenie opieki ambulatoryjnej i zniesienie limitów przyjęć osób poniżej 18. roku życia. Efektem ma być skrócenie kolejek.

– Niepokoją zapowiedzi większego obciążenia ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, która – jako najdroższa i najbardziej wyspecjalizowana – powinna być ostatnim, najrzadziej wykorzystywanym ogniwem systemu – uważa Pakulski. Dodaje, że zniesienie limitowania świadczeń to obietnica bez pokrycia, bo kolejki związane są nie z brakiem pieniędzy, ale z niedomaganiami kadrowymi. – Brakuje lekarzy chętnych do pracy w poradniach na NFZ, bo stawki są bardzo niskie. Ale nawet gdyby podwyższyć wynagrodzenia i zwiększyć liczbę lekarzy, kolejki by się nie skróciły. To nie zależy od pieniędzy, lecz od sprawnej organizacji.

Pacjent nie skorzysta

Bliżej pacjenta mają być szpitale, które mają działać w ramach trzech etapów kontaktu z chorymi: wstępnej diagnostyki i e-rejestracji, sieci powiatowych, całodobowych ambulatoriów oraz interwencji karetki i transportu do szpitalnego oddziału ratunkowego.

– To mamy już dziś. Szpitale dyżurują 24 godziny. Mamy też nocną i świąteczną pomoc lekarską – zauważa Marcin Pakulski. Niepokoją go plany utworzenia trzech nowych agencji, m.in. zajmującej się zapowiadaną od kilku miesięcy restrukturyzacją szpitali. – Może się okazać, że zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia sfinansuje działalność biurokratyczną, a sytuacja pacjenta się nie poprawi – ostrzega.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Maria Libura kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski

W dokumencie zabrakło modelu systemowego wsparcia osób z niepełnosprawnościami (OzN), a szerzej niesamodzielnych czy przewlekle chorych. Pojawia się wprawdzie odniesienie do przyjętej w lutym strategii na rzecz osób z niepełnosprawnościami, ale choćby niedawne doświadczenia z programem szczepień przeciw Covid-19, w którym OzN nie uznano za grupę priorytetową, pokazują, że strategia ta ma słabe przełożenie na realne decyzje polityczne. Flagowymi okrętami polityki senioralnej są w Polskim Ładzie możliwość dorabiania i kwestie podatkowe. Kwestie opiekuńcze nie są ujęte kompleksowo, to raczej garść pomysłów, jak opaska opiekuńcza, oparty na wolontariuszach korpus wsparcia czy łączenie dziennych domów opieki z przedszkolami. Poza zgrabnymi ogólnikami nie widać w tych planach działań, które systemowo wsparłyby osoby najbardziej wykluczone.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Sporządzenie kasacji przez radcę prawnego pozbawionego prawa wykonywania zawodu

Opis stanu faktycznego

Radca prawny M.K. został obwiniony o to, że 3.11.2016 roku w Z., jako właściciel Kancelarii Prawnej, urządzał na urządzeniach elektronicznych w punkcie gier w Z. w celach komercyjnych gry o charakterze losowym, czym naruszył przepisy art. 6 ust. 1 i art. 14 ust. 1 ustawy z 19.11.2009 r. o grach hazardowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2094; dalej: GryHazardU).

Okręgowy Sąd Dyscyplinarny Okręgowej Izby Radców Prawnych w (…) na podstawie art. 65 ust. 1 pkt 5 ustawy z 6.7.1982 r. o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 75; dalej: RadPrU) wymierzył mu karę pozbawienia prawa do wykonywania zawodu radcy prawnego.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnych – Aktualna lista webinariów Sprawdź

Skreślenie z listy radców prawnych

Wyższy Sąd Dyscyplinarny Krajowej Izby Radców Prawnych w Warszawie po rozpoznaniu odwołania obwinionego radcy prawnego M.K. utrzymał w mocy zaskarżone orzeczenie Okręgowego Sądu Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych w (…). Uchwałą Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w (…). z 19.8.2019 roku obwiniony M.K. został skreślony z listy radców prawnych.

Kasację od orzeczenia sądu dyscyplinarnego II instancji wniósł w imieniu własnym obwiniony, zaskarżając rozstrzygnięcie sądu ad quem w całości na swoją korzyść.

Zarządzeniem z 20.10.2020 r. wezwano obwinionego M.K. do uzupełnienia braków formalnych kasacji poprzez złożenie w terminie 7 dni kasacji odpowiadającej wymogom określonym w art. 526 § 2 ustawy z 6.6.1997 r. Kodeks postępowania karnego (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 534; dalej: KPK), pod rygorem pozostawienia kasacji wniesionej osobiście przez obwinionego bez rozpoznania.

W odpowiedzi na wezwanie obrońca obwinionego adwokat A.K. przesłał do Sądu Najwyższego kasację podpisaną przez adwokat M.J., stanowiącą w swej treści i formie kopię kasacji sporządzonej osobiście przez obwinionego.

W związku z powyższym, Sąd Najwyższy pozostawił kasację bez rozpoznania.

Z uzasadnienia Sądu

Zgodnie z art. 526 § 2 KPK, stosowanym odpowiednio w postępowaniach dyscyplinarnych wobec radców prawnych na podstawie art. 741 RadPrU, jeżeli kasacja nie pochodzi od prokuratora, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich albo Rzecznika Praw Dziecka, powinna być sporządzona i podpisana przez adwokata, radcę prawnego albo radcę Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej. Ponieważ 26.10.2019 roku, to jest w dacie sporządzenia i podpisania kasacji, obwiniony M.K. nie był już radcą prawnym, został na podstawie art. 120 § 1 KPK wezwany do uzupełnienia w terminie 7 dni braku formalnego, poprzez złożenie kasacji sporządzonej i podpisanej przez obrońcę będącego adwokatem lub radcą prawnym.

Analizując treść i formę kasacji podpisanej przez obrońcę obwinionego adw. M.J., która wpłynęła do Sądu Najwyższego w dniu 4.3.2021 roku stwierdzić należy, iż jest ona kopią kasacji osobistej obwinionego M.K.. Przemawia za tym tożsama treść, forma graficzna oraz data obu kasacji. Uprawnione jest zatem twierdzenie, że kasacja podpisana przez adw. M.J. faktycznie została sporządzona przez obwinionego M.K.. Twierdzenia obwinionego jakoby zarówno jego osobistą kasację, jak i kasację przesłaną do Sądu Najwyższego 4.3.2021 r. sporządziła adw. M.J. nie znajdują potwierdzenia w jakimkolwiek dowodzie. De facto są zatem nie weryfikowalne i zdaniem Sądu Najwyższego nie zasługują na uwzględnienie.

Mając na uwadze powyższe argumenty, wobec stwierdzenia, że nie wszystkie braki formalne kasacji zostały usunięte w terminie określonym w art. 120 § 1 KPK, kasację obrońcy obwinionego należało pozostawić bez rozpoznania na podstawie art. 531 § 1 KPK w zw. z art. 530 § 2 KPK.

Przepis art. 526 § 2 KPK określa, że jeżeli kasacja nie pochodzi od prokuratora, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich albo Rzecznika Praw Dziecka, powinna być sporządzona i podpisana przez adwokata, radcę prawnego albo radcę Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej.

Ratio legis przymusu adwokackiego- radcowskiego przy kasacji stanowi zagwarantowanie, że kasacja jako nadzwyczajny środek zaskarżenia będzie sporządzona przez osobę z fachową wiedzą prawniczą. Istotne jest bowiem, aby zapewnić odpowiedni poziom merytoryczny kasacji. W szczególności przymus podmiotu fachowego, przy sporządzeniu i podpisaniu kasacji, wprowadzony został po to, aby decyzja o zaskarżeniu kasacją prawomocnego orzeczenia sądu odwoławczego podejmowana była przez osobę kompetentną, mającą odpowiednio zasób wiedzy i mogącą ocenić istnienie lub brak podstaw do wniesienia kasacji, a ponadto po to, aby ten nadzwyczajny środek zaskarżenia został sporządzony fachowo i poprawnie pod względem merytorycznym i formalnym.

W realiach niniejszej sprawy istotne jest, że przymus adwokacko-radcowski dotyczy dwóch warunków określonych łącznie– sporządzenia i podpisania kasacji. Dla uznania, że są one spełnione niezbędne jest dokonanie obu.

Ustawowy wymóg sporządzenia i podpisania kasacji przez obrońcę lub pełnomocnika oznacza, że adwokat lub radca prawny musi być autorem wniesionej kasacji. Ten wymóg nie zostanie spełniony, gdy obrońca lub pełnomocnik tylko podpisze kasację sporządzoną przez samą stronę, jak również wtedy gdy zaakceptuje, w odrębnym piśmie, treść kasacji sporządzonej przez stronę, ani też w sytuacji, gdy obrońca lub pełnomocnik w swoim piśmie nazwanym kasacją odwoła się do treści własnoręcznego pisma strony zawierającego jej stanowisko. W postanowieniu SN z 30.9.1996 r., V KZ 47/96, Legalis podkreślono, że wynikający z treści art. 464 par. 2 KPK obowiązek „sporządzenia” kasacji przez adwokata nie może polegać na odwołaniu się przez adwokata do treści własnoręcznego pisma skazanego. Przymus adwokacki przy sporządzeniu i podpisaniu kasacji (nie pochodzącej od prokuratora) wprowadzony został m.in. po to, aby decyzja o zaskarżeniu kasacją prawomocnego orzeczenia podejmowana była przez osobę kompetentną, mającą odpowiedni zasób wiedzy i mogącą ocenić istnienie lub brak podstaw do jej wniesienia – a ponadto po to, aby skarga kasacyjna została sporządzona fachowo i poprawnie pod względem merytorycznym i formalnym (a więc możliwe było jej rozpoznanie we właściwie wskazanych granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów – por. art. 473 par. 1 KPK).

Kontekst, w jakim pada określenie „powinna być” (zob. art. 526 § 2 KPK) nigdy nie budził ani w doktrynie, ani orzecznictwie, wątpliwości, że oznacza ono jednak przymus. Po pierwsze dlatego, że kasacja jest już nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia i jej podstawy są bardzo ograniczone, co wymaga sięgania przez stronę po pomoc prawną osoby fachowej. Po drugie przepis art. 526 § 2 KPK wyraźnie wymaga, aby kasację strony sporządził „obrońca lub pełnomocnik będący adwokatem albo radcą prawnym”. Chodzi zatem o zapewnienie warunków ku temu, aby kasacja była wnoszona, gdy – bez osobistego zaangażowania wynikiem prawomocnie zakończonego procesu – wykaże się możliwość zaistnienia szczególnych uchybień stanowiących podstawę owej skargi. Wyrokiem z 21.6.2016 r., SK 2/15, Legalis Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 526 § 2 KPK w zakresie, w jakim wyłącza możliwość sporządzenia i podpisania kasacji we własnej sprawie przez adwokata bądź radcę prawnego jest niezgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. W uzasadnieniu tegoż orzeczenia TK m.in. podniósł, że ocena prawna wymagania formułowanego na podstawie art. 526 § 2 KPK prowadzi do wniosku, że formalne ograniczenie praw adwokatów bądź radców prawnych, w zakresie wnoszenia kasacji we własnej sprawie, jest przejawem nadmiernego formalizmu proceduralnego. Stanowi przez to nieproporcjonalne ograniczenie prawa do sprawiedliwej procedury sądowej (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). Trybunał stwierdził, że obowiązek ustanowienia innego profesjonalnego pełnomocnika do sporządzenia i podpisania kasacji, wnoszonej we własnej sprawie, przez adwokata bądź radcę prawnego, można uznać za przydatny, z punktu widzenia celu przymusu adwokackiego, jakim jest zapewnienie formalnej i merytorycznej poprawności kasacji. Nie jest jednak niezbędny dla realizacji tego celu. Oprócz tego, w nadmierny sposób, ogranicza prawo do wystąpienia z kasacją w imieniu adwokata bądź radcy prawnego.

W niniejszej sprawie zauważyć jednak należy, że uchwałą Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych z 19.8.2019 roku obwiniony M.K. został skreślony z listy radców prawnych. Tym samym, M.K. nie mógł samodzielnie złożyć kasacji. Słusznie więc orzekł Sąd Najwyższy, że jeżeli kasacja jest kopią osobistej kasacji obwinionego radcy prawnego, to choć podpisana została przez adwokata występującego w sprawie, to jednak nie może być uwzględniona przez sąd jako niespełniająca warunku wynikającego z art. 526 § 2 KPK.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Kiedy badania lekarskie pracowników w czasie epidemii są obowiązkowe?

Badania lekarskie pracowników

Pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Przejawem tego zobowiązania jest kierowanie pracowników na profilaktyczne badania lekarskie. Pracownik natomiast ma obowiązek poddawać się wstępnym, okresowym i kontrolnym oraz innym zaleconym badaniom lekarskim i stosować się do wskazań lekarskich.

Wstępnym badaniom lekarskim podlegają osoby przyjmowane do pracy oraz pracownicy młodociani przenoszeni na inne stanowiska pracy i inni pracownicy przenoszeni na stanowiska pracy, na których występują czynniki szkodliwe dla zdrowia lub warunki uciążliwe.

Z obowiązku poddania się wstępnym badaniom lekarskim zwolnione są osoby, które przyjmowane są ponownie do pracy u tego samego pracodawcy na to samo stanowisko lub na stanowisko o takich samych warunkach pracy w ciągu 30 dni po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniego stosunku pracy z tym pracodawcą.

Ponadto ze wstępnych badań lekarskich zwolnione są osoby przyjmowane do pracy u innego pracodawcy na dane stanowisko w ciągu 30 dni po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniego stosunku pracy, jeżeli posiadają aktualne orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwwskazań do pracy w warunkach pracy opisanych w skierowaniu na badania lekarskie i pracodawca ten stwierdzi, że warunki te odpowiadają warunkom występującym na danym stanowisku pracy, z wyłączeniem osób przyjmowanych do wykonywania prac szczególnie niebezpiecznych. W takich sytuacjach pracodawca żąda aktualnego orzeczenia lekarskiego stwierdzającego brak przeciwwskazań do pracy na danym stanowisku oraz skierowania na badania będące podstawą wydania tego orzeczenia, które następnie umieszcza w aktach osobowych pracownika.

Oprócz badań wstępnych już w trakcie trwania zatrudnienia pracownik podlega badaniom okresowym oraz kontrolnym. Badania okresowe wykonywane są w terminie wskazanym w orzeczeniu przez lekarza orzecznika. Badania kontrolne zaś wykonywane są w przypadku niezdolności do pracy trwającej dłużej niż 30 dni, spowodowanej chorobą. Wykonuje się je w celu ustalenia zdolności do wykonywania pracy na dotychczasowym stanowisku po okresie choroby. Za czas niewykonywania pracy w związku z przeprowadzanymi badaniami pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia. Okresowe i kontrolne badania lekarskie przeprowadza się w miarę możliwości w godzinach pracy.

Wszystkie rodzaje badań profilaktycznych przeprowadza się na podstawie skierowania wydanego przez pracodawcę.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 30.05.1996 r. w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2067, dalej: BadLekR) określa między innymi tryb i zakres badań lekarskich, sposób dokumentowania i kontroli badań lekarskich, tryb wydawania i przechowywania orzeczeń lekarskich oraz zakres profilaktycznej opieki zdrowotnej.

Kodeks pracy. Komentarz + Aneks do specustawy Regulacje Covid-19 w prawie pracy – bieżąca aktualizacja w Systemie Legalis Sprawdź

Wstępne badania lekarskie w czasie epidemii

Art. 12a ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842, dalej: KoronawirusU) zawiera szczegółowe regulacje dotyczące profilaktycznych badań lekarskich w okresie trwania stanu epidemii oraz stanu zagrożenia epidemicznego. Wprowadzone regulacje mają na celu ułatwienie pracodawcom prowadzenia działalności w trudnym dla nich czasie, poprzez złagodzenia lub zawieszenie badań lekarskich pracowników.

W okresie obowiązywania stanu epidemii oraz w stanu zagrożenia epidemicznego wstępnym badaniom lekarskim nie podlegają osoby:

W innych przypadkach konieczne jest podanie pracowników wstępnym badaniom lekarskim.

W przypadku braku dostępności do lekarza uprawnionego do przeprowadzenia badania wstępnego, badanie takie może przeprowadzić i wydać odpowiednie orzeczenie lekarskie inny lekarz. Orzeczenie lekarskie wydane przez innego lekarza traci moc po upływie 180 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego, w przypadku gdy nie zostanie ogłoszony stan epidemii, albo od dnia odwołania stanu epidemii. Orzeczenie lekarskie wydane przez innego lekarza włącza się do akt osobowych pracownika. Zasadę to stosuje się także w razie badań kontrolnych. Regulacje obowiązujące w okresie epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego nie zawieszają bowiem wykonywania badań kontrolnych.

Co z okresowymi badaniami lekarskimi

W przypadku ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, od dnia ogłoszenia danego stanu zawiesza się obowiązek badań okresowych pracowników oraz wydawania przez pracodawcę skierowań na badania okresowe. Po odwołaniu stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego pracodawca i pracownik mają obowiązek niezwłocznie podjąć wykonywanie zawieszonych obowiązków i wykonać je w okresie nie dłuższym niż 180 dni od dnia odwołania danego stanu.

Czy po kwarantannie należy się przebadać kontrolnie

Często pojawia się wątpliwość czy po okresie kwarantann pracodawca ma obowiązek skierować pracownika na badania kontrolne, w szczególności jeśli okres kwarantanny trwał długo. Kwarantanna oznacza odosobnienie osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie, w celu zapobiegnięcia szerzeniu się chorób zakaźnych, jaką jest choroba COVID-19. Okres ten jest okresem choroby, w związku z tym nie powinien jest wliczany do okresu niezdolności do pracy, po upływie którego należy skierować pracownik na badania kontrolne.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Konsultacje rozporządzeń i ustaw nie tak szybko

Reforma czy kosmetyka

Reforma ma wprowadzić m.in. minimalny czas konsultacji dla poszczególnych kategorii aktów prawa oraz zasadę prowadzenia ich z wykorzystaniem portalu wspólnego dla wszystkich podmiotów w procesie legislacyjnym. Zwolnienie z obowiązku przeprowadzania konsultacji będzie dopuszczalne tylko w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach. Sejm będzie miał zaś prawo poddania konsultacjom wszystkich projektów ustaw, niezależnie od tego, kto jest ich inicjatorem.

– To nie reforma, to kosmetyka. Zasady prowadzenia konsultacji już obowiązują. Są one prowadzone z wykorzystaniem strony internetowej Rządowego Centrum Legislacji. Problem polega na tym, że autorzy Krajowego Planu Odbudowy nie przestrzegają zasad. Na przykład Komisja Wspólna Rządu i Samorządu ma nawet 30 dni na wydanie opinii, ale część projektów w ogóle do nas nie wpływa. W debacie bierze udział coraz mniej osób, bo nie wierzą w ich sens – mówi Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich.

Jak zaznaczają sami twórcy Krajowego Planu Odbudowy, podstawowa słabość systemu legislacyjnego w Polsce polega na niskiej jakości prawa, jego przeregulowaniu, co w konsekwencji prowadzi do częstych zmian przepisów.

Inne zasady przygotowywania aktów prawnych są stosowane w projektach rządowych, inne zaś w projektach obywatelskich, poselskich i prezydenckich. W trybie rządowym przygotowywana jest ocena skutków regulacji, a sam projekt regulacji z uzasadnieniem poddawany jest konsultacjom społecznym. Wszystkie informacje są dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej.

Zasady te są w ograniczonym zakresie stosowane w trybie poselskim. Ma to wpływ na jakość przygotowywanych przepisów prawa i ich postrzeganie przez obywateli. Mimo to rządzący chętniej niż ich poprzednicy przedkładają w Sejmie projekty rządowe jako poselskie.

– Obowiązujące przepisy dotyczące procesu legislacyjnego nie są przestrzegane, bo nie pozwala na to polityka. To stawia pod znakiem zapytania zamiary rządu zawarte w Krajowym Planie Odbudowy. Trzeba mieć jednak nadzieję, że tym razem się uda – komentuje prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Jednolite akty

W reformie stanowienia prawa będzie też wprowadzony obowiązek weryfikowania aktów pod kątem zgodności z zasadami tzw. prostego języka, a także obowiązek ogłaszania ujednoliconego tekstu aktu prawnego niezwłocznie po jego nowelizacji.

Na nowym portalu dostępne będą też dodatkowe informacje (np. komentarze i wyjaśnienia) ułatwiające zrozumienie aktów prawnych. Ważniejsze ustawy zostaną udostępnione w językach obcych.

– Obecny Internetowy System Aktów Prawnych działa z opóźnieniem. Miejmy nadzieję, że w nowym ujednolicone akty prawne będą rzeczywiście publikowane niezwłocznie, a nie po dłuższym czasie, i że nie będzie miało to wpływu na jakość – mówi prof. Ryszard Piotrowski.

Obecna ustawa o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych przewiduje obowiązek publikowania jedynie treści samych przyjętych aktów i – raz w roku – ich tekstów jednolitych.

Planowana reforma zakłada nowelizację ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa, przepisów o Radzie Ministrów oraz ustawy o ogłaszaniu aktów prawnych.

– Zamiast przygotowywać kolejne nowelizacje, lepiej przestrzegać obowiązujących reguł – ocenia Marek Wójcik.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

dr hab. Grzegorz Makowski, Fundacja Batorego, Szkoła Główna Handlowa

To, co obiecuje rząd jako poprawę procesu stanowienia prawa w Krajowym Planie Odbudowy, jest słuszne. Tyle że od przejęcia władzy w 2015 r. działał dokładnie na opak, co dokumentowaliśmy wspólnie z Obywatelskim Forum Legislacji. Rządzący obniżyli m.in. rangę konsultacji publicznych w regulaminie Rady Ministrów.

Zrezygnowano z opracowywania założeń do projektów ustaw, co umożliwiało wcześniejszą debatę nad zmianami prawa. Standardem stało się uchwalanie ustrojowych ustaw po nocach. Projekty często w ogóle nie są konsultowane, bo wpływają do Sejmu jako poselskie właśnie po to, żeby ominąć obowiązek konsultacji. Jednocześnie w parlamencie nie ma debaty. Ekspertom i społecznikom trudno nawet uzyskać przepustkę do Sejmu, żeby wziąć udział w posiedzeniu komisji.

Sejmowe wysłuchania publiczne dotyczące projektów ustaw praktycznie zanikły. Jedynym znaczącym odstępstwem od tej degeneracji jakości procesu legislacyjnego była reforma szkolnictwa wyższego.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Złożenie fałszywych zeznań w kontekście obawy przed odpowiedzialnością karną

Opis stanu faktycznego

M.S. została oskarżona o to, że 16.2.2017 r. w Rzeszowie, będąc przesłuchiwaną w charakterze świadka przez funkcjonariusza Policji zeznała nieprawdę, wskazując, iż nie posiada szczegółowych informacji w zakresie oszczędności znajdujących się na kontach W.K., mimo że 1.8.2016 r. dokonała przelewu na jego rachunek bankowy środki w kwocie 86.254,02 zł, tj. o czyn z art. 233 § 1 KK.

Wyrokiem z 23.5.2019 r., w sprawie X K 840/18, Sąd Rejonowy w Rzeszowie uznał M.S. za winną popełnienia zarzucanego jej czynu z art. 233 § 1 KK i przy zastosowaniu art. 37a KK skazał ją na grzywnę w wymiarze 200 stawek dziennych, przy ustaleniu wysokości jednej stawki na 20 zł.

Od wyroku apelację wniósł obrońca oskarżonej. Zaskarżając wyrok w całości, obrońca zarzucił wyrokowi naruszenie przepisów prawa procesowego, tj. art. 300 § 1 KPK, art. 74 § 1 w zw. z art. 71 § 3 KPK, art. 183 1 KPK, a także art. 6 KPK, by w konkluzji domagać się zmiany wyroku przez uniewinnienie oskarżonej.

Po rozpoznaniu apelacji Sąd Okręgowy w Rzeszowie wyrokiem z 24.1.2020 r., III Ka 817/19, uniewinnił oskarżoną od popełnienia zarzucanego jej czynu.

Kasację od wyroku wniósł prokurator. Zaskarżając wyrok w całości zarzucił mu rażące naruszenie prawa materialnego, które miało istotny wpływ na treść wyroku, a mianowicie art. 233 § 1a KK.

Podnosząc zarzut skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Rzeszowie.

W trakcie rozprawy kasacyjnej prokurator Prokuratury Krajowej poparł kasację, a obrońca oskarżonej wnosił o jej oddalenie.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez Prokuratora Rejonowego dla miasta Rzeszów na niekorzyść, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Rzeszowie w postępowaniu odwoławczym.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja okazała się zasadna.

Na wstępie należało jednak wskazać, że treść zarzutu kasacji z uwagi na jego stylizację podaje w wątpliwość, co jest uchybieniem podnoszonym w kasacji, w ramach wytyczonych przepisami art. 523 § 1 KPK w zw. z art. 526 § 1 KPK. Ustalenie takiego uchybienia jest konieczne albowiem w kontekście wynikającym z unormowań wskazanych w art. 536 KPK w zw. z art. 434 § 1 KPK i w zw. z art. 518 KPK, to właśnie to uchybienie – przy kasacji na niekorzyść oskarżonej – stanowi przedmiot rozpoznania przez Sąd Najwyższy. Uwaga ta czyniona jest dlatego, że już w samym zarzucie kasacji zawarto stwierdzenie kwestionujące – zresztą w dość ostrożnej formule – przyjęty przez sąd drugiej instancji procesowy status oskarżonej, która składała zeznania jako świadek. W uzasadnieniu kasacji, a więc tej części dokumentu procesowego, w którym powinno się podać uchybienie zarzucane zaskarżonemu orzeczeniu (art. 526 § 1 KPK), w pierwszej kolejności jej autor stwierdził, że sąd odwoławczy wydając zaskarżone orzeczenie zupełnie pominął fakt, iż 15.4.2016 r. do porządku prawnego, ustawą z 11.3.2016 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2016 r. poz. 437), wprowadzono przepis art. 233 § 1a KK. Przepis ten określa uprzywilejowany typ przestępstwa tzw. fałszywych zeznań, gdzie znamieniem tego przestępstwa jest złożenie fałszywych zeznań w obawie przed odpowiedzialnością karną grożącą sprawcy lub jego najbliższym. Nawiązując następnie do kwestii aktualności uchwał podjętych przez Sąd Najwyższy w sprawach I KZP 4/07, Legalis oraz I KZP 26/07, Legalis w zakresie dotyczącym przepisu art. 233 § 1 KK, skarżący przywołał postanowienie Sądu Najwyższego z 15.1.2020 r., I KZP 10/19, wskazując, że w tym judykacie Sąd Najwyższy wyraził pogląd, iż świadek – niezależnie od tego, czy powinien uzyskać status podejrzanego, czy też powinien mieć jednak status świadka – ma prawo jedynie do milczenia (art. 183 § 1 KPK) a nie do składania fałszywych zeznań, a sądy orzekające powinny jedynie badać na gruncie danej sprawy, czy ochrona przysługującą świadkowi w oparciu o przepis art. 183 § 1 KPK w takiej sytuacji nie jest ochroną iluzoryczną.

Analizując argumentację skarżącego oraz zestawiając ją z samym zarzutem i sposobem jego określenia, trzeba dojść do wniosku, że uchybieniem zawartym w kasacji, wskazanym, jako rażące naruszenie prawa, jest pominięcie w rozważaniach sądu odwoławczego normy art. 233 § 1a KK, a skarżący jedynie pobocznie, niejako na marginesie, kwestionuje także ustalenia sądu odwoławczego, co do tego, jaki rzeczywiście status procesowy 16.2.2017 r. powinna mieć oskarżona w czasie czynności procesowej. Uchybienie tak określone jest zasadnie wytknięte w kasacji. Rzeczywiście, orzekając 24.1.2020 r. i wydając wyrok reformatoryjny, którym oskarżoną uniewinniono, sąd odwoławczym nie rozważył w ogóle możliwości zastosowania w tej sprawie przepisu art. 233 §1a KK. Stwierdzenie to jawi się, jako oczywiste, albowiem w uzasadnieniu wyroku nie można znaleźć jakiegokolwiek odniesienia się do tego przepisu.

Tymczasem, co słusznie podkreślił prokurator w swojej kasacji, od 15.4.2016 r. do porządku prawnego wprowadzono przepis art. 233 § 1a KK, który zawiera uprzywilejowany typ przestępstwa z art. 233 § 1 KK. Norma zawarta w tym nowym przepisie stała się podstawą wyrażenia w piśmiennictwie prawniczym poglądów, co do nieaktualności tych orzeczeń Sądu Najwyższego (por. uchwały SN w sprawach I KZP 4/07, Legalis i I KZP 26/07), które wskazywały na niemożność pociągnięcia do odpowiedzialności karnej za przestępstwo z art. 233 § 1 KK tych osób, które zamiast mieć status podejrzanego (art. 313 § 1 KPK), zmuszone były – wskutek decyzji organu procesowego – składać zeznania, jako świadkowie i wówczas składały fałszywe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji prawa do obrony (por. stanowiska w piśmiennictwie wskazane w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z 15.1.2020 r., I KZP 10/19, Legalis). Zatem, kwestia ta powinna być przedmiotem rozważań sądu odwoławczego, skoro podstawą wydania wyroku uniewinniającego była akceptacja poglądu prawnego wypowiedzianego w uchwale Sądu Najwyższego z 26.4.2007 r. w sprawie I KZP 4/07, Legalis. Sąd odwoławczy aprobując stanowisko wyrażone w uchwale w sprawie I KZP 4/09, Legalis powinien odnieść się do tego, czy wprowadzenie nowego przepisu art. 233 § 1a KK nie przesuwało zachowania, objętego w poprzednim stanie prawnym tzw. kontratypem działania w ramach prawa do obrony, do stanu jego karalności, jako typu uprzywilejowanego.

Trzeba przy tym wskazać, że sąd odwoławczy, tak jak każdy sąd, ma – co do zasady – pełne prawo, w ramach przepisu art. 8 § 1 KPK, do rozstrzygnięcia każdego zagadnienia prawnego w sposób samodzielny, o ile oczywiście zagadnienie to nie jest już rozstrzygnięte w sposób jednoznaczny na gruncie piśmiennictwa prawniczego oraz judykatury, zwłaszcza zaś orzecznictwa Sądu Najwyższego, w wyniku czego sposób wyłożenia (zdekodowania) określonego przepisu lub grupy przepisów tworzących normę prawną spowodował, że określona kwestia prawna stała się już tzw. pojęciem zastanym, a więc pojęciem, co do którego rozumienia nie ma sporu, a utrwalony już w istocie sposób rozumienia określonego przepisu (lub grupy przepisów) tworzy praktycznie wartość normatywną zbliżoną do definicji legalnej. Jeśli jednak tak nie jest, a zwłaszcza zaś wówczas, gdy w piśmiennictwie prawniczym oraz judykaturze nie ma zgodności, co do ustalenia brzmienia określonej normy prawnej zawartej w przepisie (lub wywodzonej z grupy przepisów), albo też wskutek zmian normatywnych zmienia się otoczenie określonego przepisu (lub grupy przepisów), to każdy sąd musi samodzielnie rozstrzygnąć określone zagadnienie prawne, wyłaniające się na tle ustalonych okoliczności faktycznych.

Aby tak uczynić nie tylko musi dostrzec określony przepis prawa, który zawiera normę prawną, ale powinien mieć na uwadze także najistotniejsze argumenty, które stanowią o rozbieżnej interpretacji przepisu, a następnie w sposób precyzyjny przeprowadzić wywód prawny i przedstawić swoją argumentację, która doprowadziła go do przyjęcia określonego poglądu prawnego (brzmienia normy prawnej), nawet jeśliby ten pogląd prawny był mniejszościowy. Wówczas takie rozumienie przepisu trudno jest zakwestionować zarzutem naruszenia prawa materialnego. Tymczasem w tej sprawie, sąd odwoławczy w ogóle nie dostrzegł zaistnienia zmiany normatywnej w obszarze przepisu art. 233 § 1 KK (dodano § 1a), a więc nie dokonał analizy i rozważań w zakresie spornych poglądów w tej kwestii. Już to uchybienie, mające postać rażącego naruszenia prawa materialnego, musiało skutkować uchyleniem zaskarżonego wyroku i przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

W określonej sytuacji niedostrzeżenie zmiany stanu prawnego przez sąd odwoławczy, a dowodzi tego brak analizy unormowania zawartego w art. 233 § 1a KK, stanowi w rzeczy samej rażące naruszenie prawa materialnego. Jest przy tym jasne, że pominięcie tego przepisu prawa karnego mogło mieć istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku, skoro w piśmiennictwie prawniczym, ale także i orzecznictwie Sądu Najwyższego (np. I KZP 10/19, Legalis), zarysowane zostało stanowisko, co do tego, iż od 15.4.2016 r. przestał istnieć (o ile oczywiście dochowano warunków formalnych, tj. właściwego pouczenia osoby przesłuchiwanej w charakterze świadka) kontratyp przestępstwa składania fałszywych zeznań, a więc sytuacja bezkarności osoby przesłuchiwanej w charakterze świadka, jeśli zeznania dotyczyły okoliczności mających znaczenie dla realizacji jej prawa do obrony przed grożącą jej odpowiedzialnością karną.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź