Dodatkowe uprawnienia dla dawców krwi i osocza w związku z epidemią COVID-19
- Zmiany w PublSłKrewU wprowadzone zostały poprzez ustawę z 21.1.2021 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 159).
- Zmiany weszły w życie 26.1.2021 r.
Celem zmian w PublSłKrewU jest zabezpieczenie zapotrzebowania na krew i jej składniki, w tym osocze ozdrowieńców po COVID-19, w okresie epidemii koronawirusa. W tym celu ustawodawca zdecydował się wprowadzić częściową rekompensatę dla ozdrowieńców po chorobie COVID-19 kosztów związanych z oddaniem osocza, tak aby zmobilizować osoby oddające krew i umożliwić im i ułatwić przemieszczanie się do różnych punktów poboru krwi, niezależnie od miejsca ich zamieszkania. W przypadku pobierania osocza od ozdrowieńców po COVID-19 zazwyczaj potrzebne są trzy donacje. W związku z tym centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa będą wydawać zaświadczenie o oddaniu krwi. Osocze pozyskiwane jest od osób w wieku 18 do 65 lat nie cierpiących na choroby przewlekłe, które mają potwierdzoną i udokumentowaną historię choroby COVID-19 i dwa ujemne wyniki badania pod kątem obecności koronawirusa SARS-CoV-2.
Zgodnie z nowym art. 9a PublSłKrewU w sytuacji, gdy dojdzie do ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii honorowemu dawcy krwi, który oddał krew lub jej składniki, w tym osocze po chorobie COVID-19, przysługuje prawo do otrzymania zwolnienia od pracy oraz zwolnienia od wykonywania czynności służbowych w dniu, w którym oddał krew lub jej składniki oraz w dniu następnym.
Ponadto, honorowemu dawcy krwi, który oddał co najmniej trzy donacje krwi lub jej składników, w tym osocze po chorobie COVID-19, przysługuje ulga w wysokości 33 proc. na przejazdy w komunikacji krajowej środkami publicznego transportu zbiorowego, w tym transportu kolejowego w 1 i 2 klasie pociągów osobowych i pospiesznych oraz autobusowego w komunikacji zwykłej i przyspieszonej oraz w na przejazdy transportu kolejowego w 2 klasie pociągów innych niż osobowe i pospieszne na podstawie biletów jednorazowych. Aby korzystać z tych uprawnień niezbędne jest posiadanie zaświadczenia wydanego przez regionalne centrum krwiodawstwa, Wojskowe Centrum lub Centrum MSWiA.
Zaświadczenie to powinno zawierać datę wydania zaświadczenia; imię i nazwisko dawcy krwi; numer PESEL dawcy krwi; informację o liczbie donacji krwi lub jej składników, w tym osocza po chorobie COVID-19.
Wysokie opłaty za śmieci do zwrotu?
Spółdzielcza interwencja
Chodzi o uchwałę Rady Miasta Stołecznego Warszawy z 12 grudnia 2019 r. w sprawie ustalenia sposobu obliczania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
Na jej podstawie – dla części zamieszkanych nieruchomości – stawka dla gospodarstwa domowego w domu jednorodzinnym miała wynosić 94 zł, a dla mieszkań w blokach wielorodzinnych – 65 zł.
Taka kalkulacja kosztów wywozu śmieci nie spodobała się jednej ze spółdzielni mieszkaniowych, która wystąpiła o jej unieważnienie do warszawskiego WSA. Zarzuty spółdzielców koncentrowały się na znacznym wzroście opłat za śmieci w stolicy. Wskazywali, że miesięczna opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi w przypadku selektywnego ich zbierania od 1 marca 2020 r. dla jednego gospodarstwa domowego wzrosła średnio o 253 proc. Dla jednoosobowych gospodarstw domowych aż o 550 proc. Tak znacząca zmiana jest niewspółmierna do jej dotychczasowej wysokości. W ocenie spółdzielni przyjęty przez Radę Miasta Stołecznego Warszawy sposób rozliczania wywozu odpadów nie ma nic wspólnego z faktycznymi kosztami. W praktyce bowiem mieszkaniec gospodarstwa jednoosobowego produkujący relatywnie mało śmieci będzie dokładał się do opłat za ich wywóz z lokalu zamieszkanego przez kilka osób produkujących dużo więcej odpadów.
Stołeczni radni przekonywali jednak, że wszystko jest w porządku. Stawki opłat ustalone zostały w oparciu o ustawowe przesłanki oraz szacunkowe koszty funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami, które uwzględniają zróżnicowany charakter poszczególnych rodzajów nieruchomości.
Warszawski WSA przyznał jednak rację spółdzielcom i częściowo unieważnił zaskarżoną uchwałę. Sąd jednak nie podzielił zarzutów spółdzielni, że opłaty zostały ustalone z pominięciem kalkulacji nowej stawki oraz bez podania rzetelnych danych przemawiających za podwyżką.
Potwierdził też, że stołeczna rada miała prawo ustalić stawkę należną od gospodarstwa domowego z pominięciem pozostałych metod. Jak tłumaczył sąd: ustawodawca określił bowiem cztery metody ustalania opłat. Rada miasta miała zatem do dyspozycji metody według: liczby mieszkańców, ilości zużytej wody, powierzchni albo od gospodarstwa domowego. Spośród nich mogła dokonać wyboru.
Jeden znaczy jeden
Zdaniem WSA rada popełniła jednak błąd, bo stosując kryterium gospodarstwa domowego, dodatkowo zróżnicowała stawki opłaty. Tymczasem akurat w przypadku tego kryterium ustawodawca zdecydował, że powinna być uchwalona jedna stawka opłaty za gospodarowanie odpadami. Rada stolicy w zaskarżonej uchwale ustaliła dwie stawki i przyjęła jako dodatkowe kryterium rodzaj zabudowy, w którym znajdują się gospodarstwa domowe. Inna stawka przewidziana została dla gospodarstwa domowego zabudowy jednorodzinnej, a inna dla wielorodzinnej. A to zdaniem WSA naruszało prawo.
Kolejna uchwała Rady Warszawy w tej sprawie wydana 15 października 2020 r. zmieniająca zasady naliczania opłat za śmieci uzależniająca je od zużycia wody również została już zaskarżona do sądu, tym razem przez prokuratora okręgowego. Wyroku jeszcze nie ma, WSA 24 lutego 2021 r. odmówił jedynie wstrzymania jej wykonania. Wyrok nie jest prawomocny.
Sygnatura akt: III SA/Wa 867/20
Marian Mazurek radca prawny, partner z kancelarii M. Mazurek i Partnerzy Radcowie Prawni
Unieważnienie przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchwały rady stolicy, która różnicowała stawki opłat za śmieci dla domów wolnostojących i mieszkań w blokach, może otworzyć mieszkańcom drogę do domagania się ich zwrotu. Wszystko jednak zależy od tego, czy Naczelny Sąd Administracyjny utrzyma wyrok WSA w mocy. Uchwały śmieciowe wywołują wiele sporów, bo kryteria ustalania opłat za śmieci są wyjątkowo problematyczne. Dodatkowo opłaty w skali kraju potrafią się różnić diametralnie, bo wiele samorządów nie ma pieniędzy i w ten sposób chce podreperować budżety. Uważam jednak, że opłata za śmieci powinna być wypośrodkowana. Samorządy, które ją windują, muszą liczyć się z tym, że mieszkańcy będą skarżyć uchwały do sądów.
Oznaczenie TP w JPK_V7 nie zależy od obowiązku w zakresie dokumentacji
Od 1.10.2020 r., czyli wraz z wejściem w życie art. 109 ust. 3b ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 106, ze zm., dalej: VATU), zaczęły obowiązywać nowe zasady prowadzenia przez podatników VAT ewidencji w formacie pliku JPK_V7. Przepisy rozporządzenia Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z dnia 18.10.2019 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zawartych w deklaracjach podatkowych i w ewidencji w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2019 r. poz. 1988, dalej: SzczegZakrDanDeklR) nakładają obowiązki stosowania w ewidencji sprzedaży szeregu oznaczeń.
Jednym z nich jest oznaczenie transakcji między podmiotami, o których mowa w art. 32 ust. 2 pkt 1 VATU. A więc takimi, między którymi istnieją wskazane we właściwych przepisach powiązania. Transakcje te z samej natury rzeczy w oczywisty sposób wydają się fiskusowi potencjalnie podatne na różnego rodzaju pokusy. Stąd pomysł dodatkowego ich oznaczania. Ale same oznaczenie „TP” sprawiało podatnikom sporo problemów (zwłaszcza na początku obowiązywania opisywanych przepisów).
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik prowadzi (w formie sp. z o.o.) działalność gospodarczą w zakresie wynajmu lokali użytkowych. Najemcami są zarówno osoby fizyczne jak i podmioty gospodarcze. Prezesem zarządu spółki-podatnika jest pani X. Podatnik nabrał wątpliwości co do konieczności oznaczania symbolem TP (zgodnie z § 10 ust. 4 pkt 3 SzczegZakrDanDeklR) transakcji realizowanych z następującymi podmiotami:
- z przedsiębiorcą prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą – panem X, prywatnie małżonkiem pani X (czyli panią prezes zarządu spółki-podatnika). Jakkolwiek wspólność majątkowa między małżonkami została kilka lat temu zniesiona;
- ze spółką „Y” – której prezesem zarządu jest córka pani X;
- ze spółka „Z” – prezesem zarządu spółki „Z” jest pan X (mąż pani X) zaś prokurentem – sama pani X we własnej osobie.
Co ważne, kwoty czynszów z tytułu wynajmu pomieszczeń na rzecz ww. podmiotów są stosunkowo niskie (od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie). Zdaniem podatnika wpływa to na brak konieczności stosowania oznaczeń „TP” . Skłoniło to podatnika do uznania, że pomimo istnienia oczywistych powiązań, opisywane transakcje…nie są transakcjami pomiędzy podmiotami powiązanymi.
Wydając interpretacje indywidualną z 3.2.2021 r., 0111-KDIB3-1.4012.876.2020.2.KO, Legalis, Dyrektor KIS z takim podejściem nie zgodził się. Uznał bowiem, że oznaczenie „TP” dotyczy powiązań między nabywcą a dostawcą towarów lub usług i należy je stosować dla każdej transakcji, która zawiera co najmniej dane dotyczące podstawy opodatkowania. Ponadto, oznaczenia te należy stosować do wszystkich dowodów, które wpisuje się w ewidencji dotyczącej podatku należnego, jeżeli w danym dowodzie wystąpiła transakcja/procedura objęta obowiązkiem oznaczania. Oznaczenie „TP” odnosi się bowiem wyłącznie do faktu wystąpienia powiązań między dostawcą a nabywcą. Samo wystąpienie powiązań powoduje więc obowiązek stosowania ww. oznaczenia.
Przepisy SzczegZakrDanDeklR oraz VATU odsyłają w zakresie stosowania oznaczenia „TP” wprost do art. 11a ust. 1 pkt 5 ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1406 ze zm., dalej: PDOPrU oraz art. 23m ust. 1 pkt 5 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426 ze zm., dalej: PDOFizU). Przepisy te opierają się przede wszystkim na pojęciu „wywierania znaczącego wpływu”. Ta definicja odwołuje się zaś do posiadania minimum 25% udziałów w kapitale lub praw głosu, względnie udziału w zyskach (kryterium organizacyjne), pozostawania w związku małżeńskim lub pokrewieństwa bądź powinowactwa (kryterium rodzinne), względnie do zdolności podejmowania kluczowych decyzji.
Nie ulega wątpliwości, że w opisywanym przypadku takie powiązania występują (czego nie kwestionował sam podatnik). Chodzi o powiązania rodzinne, niebudzące większych kontrowersji.
Nie zostało to co prawda wypowiedziane wprost. Jednak wydaje się, że zdaniem podatnika oznaczenie „TP” nie ma zastosowania z uwagi na brak konieczności sporządzania dokumentacji cen transferowych. Oczywiście przyjmując bardzo prawdopodobne założenie, że żaden z ww. podmiotów nie generuje straty ani nie działa w SSE ani na podstawie decyzji o wsparciu. Po prawdzie jednak nie ma to jednak większego znaczenia dla obowiązku stosowania oznaczenia na poziomie ewidencji sprzedaży VAT. Tu bowiem decydują realne powiązania, a nie obowiązki w zakresie cen transferowych.
Ww. interpretacja nie jest więc przesadnie zaskakująca. Potwierdza zasadę wynikającą właściwie wprost z przepisów. Inna sprawa, że przy okazji przygotowywania JPK_V7 za październik 2020 r. temat podmiotów powiązanych był jednym z bardziej problematycznych. Nagle okazało się, że trzeba drobiazgowo analizować kwestię „wywierania znaczącego wpływu” zwłaszcza w przypadku transakcji między podmiotami należącymi do członków rodziny albo w których wspólnikami są te same podmioty (z koniecznością wyliczania procentowego udziału w kapitale czy w prawach głosu). Jedyne pocieszenie jest takie, że ćwiczenie te najczęściej wystarczyło dokonać jeden raz (a dobrze). O ile nie dochodzi do żadnych istotnych zmian np. w strukturze właścicielskiej, raz wypracowany schemat można (oby prawidłowo) powielać przy okazji każdej kolejnej ewidencji.
Podporządkowanie autonomiczne pracownika
Opis stanu faktycznego
Sprawa dotyczyła powództwa J.O. przeciwko T.M. – R. w S. o ustalenie istnienia stosunku pracy. Powód wnosił o ustalenie, że w okresie od 3.10.2009 r. do 9.5.2011 r. świadczył pracę na rzecz pozwanej. w pełnym wymiarze czasu pracy, w ramach łączącego strony stosunku pracy. W trakcie procesu ustalono, że powód zawarł z pozwaną umowę, na podstawie której miał wykonywać prace remontowo-porządkowe (budowlane) za wynagrodzeniem 2.500 zł. Pracując na rzecz pozwanej, powód nie miał ustalonych stałych godzin pracy, a jedynie wskazywano mu na bieżąco, jakie prace ma wykonać. W odpowiedzi na pozew pozwana wniosła o jego oddalenie, twierdząc, że zawierała z powodem jedynie umowy zlecenia.
Stanowisko SR i SO
Sąd Rejonowy stwierdził, że w stosunku prawnym łączącym powoda z pozwaną nie dominowały cechy charakterystyczne dla stosunku pracy. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Cechy konstytutywne stosunku pracy to: dobrowolność, osobiste świadczenie pracy w sposób ciągły, podporządkowanie, wykonywanie pracy na rzecz pracodawcy ponoszącego ryzyko związane z zatrudnieniem i odpłatny charakter zatrudnienia. Część wymienionych cech charakterystyczna jest również dla umów cywilnoprawnych. W ocenie Sądu Rejonowego, powód nie udowodnił, aby w stosunku prawnym łączącym go z pozwaną cechy umowy o pracę miały dominujący charakter nad cechami właściwymi stosunkom cywilnoprawnym.
Sąd Okręgowy w całości podzielił ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji, przyjmując je za własne. Podzielił także ocenę prawną dokonaną przez SR. W jego ocenie całokształt materiału dowodowego jednoznacznie wskazuje, że powoda i pozwanej w spornym okresie nie łączył stosunek pracy w rozumieniu art. 22 KP. Nie ulega wątpliwości, że w pewnych okresach powód dobrowolnie i osobiście świadczył na rzecz pozwanej pracę określonego rodzaju, za co otrzymywał umówione wynagrodzenie. Te jednak elementy łączącego strony stosunku prawnego nie są charakterystyczne wyłącznie dla stosunku pracy. Za doniosły fakt Sąd uznał to, że powód nie był podporządkowany kierownictwu pozwanej w sposób odpowiadający podporządkowaniu pracownika względem pracodawcy. Powód nie był zobowiązany do świadczenia pracy w określonych dniach i godzinach ani z góry określonym dziennym wymiarze, lecz pracował tyle, ile sam uznał za stosowne. SO podkreślił także, że niedopuszczalna jest następcza ocena woli stron, dokonana przez jedną ze stron stosunku prawnego już po jego ustaniu, wynikająca z chęci uzyskania przez powoda dodatkowych korzyści materialnych.
Stanowisko SN
Powód w skardze kasacyjnej powołał się m.in. na przyjętą w orzecznictwie konstrukcję tzw. podporządkowania autonomicznego. Sąd Najwyższy uznał tę argumentację za nietrafną i oddalił skargę kasacyjną. Podkreślił, że podporządkowanie pracownika kierownictwu pracodawcy jest uważane za jedyną cechę rzeczywiście odróżniającą stosunek pracy od innych prawnych stosunków świadczenia usług, przesądzającą o gospodarczym i społecznym charakterze zatrudnienia pracowniczego. Pozostałe cechy stosunku pracy (dobrowolność zawarcia umowy, osobiste świadczenie pracy, odpłatność) są cechami wspólnymi dla stosunku pracy i stosunków wynikających z umów prawa cywilnego. Prawdą jest, że tradycyjne pojmowanie podporządkowania kierownictwu pracodawcy (art. 22 § 1 KP) jako obowiązku wykonywania przez pracownika poleceń przełożonych (art. 100 § 1 KP) ewoluuje w miarę rozwoju stosunków społecznych. Pracownik świadczący pracę w warunkach podporządkowania autonomicznego sam organizuje sobie pracę oraz nie pozostaje pod stałym i bezpośrednim nadzorem osoby działającej w imieniu pracodawcy. Jednakże nawet w odniesieniu do podporządkowania autonomicznego należy przyjąć, że pracodawca zachowuje prawo wydawania pracownikowi wiążących poleceń. Istotą pracy umownie podporządkowanej jest możliwość codziennego konkretyzowania pracownikowi jego obowiązków. Pracowniczego podporządkowania nie można więc utożsamiać z permanentnym nadzorem (obserwacją) przełożonego nad sposobem czy też właściwym tempem wykonywanych czynności, wystarczy bowiem wskazanie zadania i zakreślenie terminu jego wykonania, a następnie kontrola jakości i terminowości wykonanej pracy. W takim przypadku kierownicze uprawnienia pracodawcy nie są realizowane w drodze wydawania bezpośrednich poleceń w procesie pracy, ale wyrażają się w określeniu zadań i warunków, w jakich mają być one wykonywane. Pracownik ma jednak samodzielność w sposobie, terminie, kolejności wykonywania powierzonych mu obowiązków i zadań. Nawet w autonomicznym systemie podporządkowania występuje wyraźne oddzielenie pozycji i roli pracodawcy od pozycji i roli pracownika.
Nie ma wątpliwości, że w ramach cywilistycznej swobody umów, zasadniczo obie zainteresowane strony decydują o rodzaju stosunku prawnego, na podstawie którego zdecydują się ułożyć wzajemne relacje. Jednocześnie jednak to przepisy powszechnie obowiązujące wyznaczają pewne granice, których naruszenie może doprowadzić do podważenia istniejącej relacji. W praktyce najwyraźniej objawia się to wtedy, gdy strony zawierają umowę cywilnoprawną wykazującą wszystkie cechy stosunku pracy. Jak słusznie wskazał w sprawie Sąd Okręgowy, strony nie mogą wyrokiem sądowym uzyskać pracowniczego statusu zatrudnienia sprzecznego z pierwotnie wyrażoną wolą. W rozpoznawanej sprawie to podmiot wykonujący czynności na rzecz przedsiębiorcy próbował wykazać za pomocą teorii autonomicznego podporządkowania, że posiada status pracownika. Jednak jak wskazał SN, podporządkowanie takie dotyczy szczególnych stanowisk pracy, związanych z funkcjami menadżerskimi, w tym członków zarządów spółek, kadry kierowniczej zajmującej najwyższe stanowiska w danym podmiocie gospodarczym. Nie dotyczy pracowników wykonujących proste prace fizyczne. Istotne jest to, że pracownik nie ma samodzielności w określaniu bieżących zadań, ponieważ to należy do sfery pracodawcy organizującego proces pracy, czego w okolicznościach sprawy zabrakło. Powód bowiem pracował tyle, ile uznał za stosowne.
Pracownicze podporządkowanie w ujęciu autonomicznym kłóci się z istotą samego kierownictwa nad pracownikiem, dlatego należy je interpretować ostrożnie. Orzecznictwo nie jest bowiem jednolite co do zakresu odstępstw od podporządkowania w dotychczasowym znaczeniu. W wyroku prezentowane jest rozwiązanie bardziej wyważone, choć w pewnych twierdzeniach niespójne (co do swobody terminu wykonania prac). Całościowa analiza wyroku prowadzi jednak do wniosku, że w miejsce ścisłego hierarchicznego podporządkowania pojawia się podporządkowanie polegające na wyznaczeniu pracownikowi przez pracodawcę zadań, jednak bez ingerowania w sposób ich wykonania. Kierownictwo nie jest wyeliminowane, zmienia się jego zakres. Dotyczy głównie wyników i efektów działań pracowniczych, natomiast sposób realizacji pozostawiony jest pracownikowi. Koncepcja tzw. autonomicznego podporządkowania jest kontrowersyjna, a rozumiana jako pozostawienie pracownikowi samodzielności w zakresie sposobu realizacji zadań, miejsca i czasu ich wykonania powinna być uznana za sprzeczną z kodeksową definicją stosunku pracy.
Znacznie więcej zwolnień niż przed kryzysem
Z danych Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii wynika, że w 2020 r. przedsiębiorcy zgłosili zamiar zwolnienia ponad 73 tys. pracowników. W 2019 r. takich zgłoszeń było przeszło połowę mniej, bo około 32 tys. Na podstawie tych zgłoszeń zwolniono w 2020 r. około 30 tys. osób, a 25 tys. rok wcześniej. Ministerstwo dodaje jednak, że około 1/4 zapowiadanych zwolnień grupowych w 2020 r. wiązało się ze zmianą warunków pracy lub płacy. W wyniku zgłoszenia mogło więc dojść do obniżenia wynagrodzeń około 20 tys. osób.
Fala wygasa?
Z danych za styczeń 2021 r. wynika, że redukcje maleją, bo pracodawcy zgłosili zamiar zwolnienia 2,4 tys. pracowników, czyli o 0,3 tys. mniej niż w analogicznym okresie 2020 r. Około 1/5 zapowiedzi dotyczyło zmiany warunków pracy lub płacy. Zwolniono grupowo tylko 2 tys. osób, czyli o 1,4 tys. mniej niż przed rokiem.
Resort rozwoju zaznacza, że sytuacja w 2020 r. wciąż pozostawała znacząco lepsza niż w czasie poprzedniego kryzysu gospodarczego w 2009 r., gdy w skali kraju zgłoszono zamiar zwolnień grupowych niemal 110 tys. osób. Zdaniem resortu działania rządu mające na celu ochronę miejsc pracy przyczyniły się do ograniczenia skali realizacji zapowiadanych zwolnień grupowych w 2020 r.
– Zwolnienia grupowe są stosowane w firmach powyżej 20 pracowników, te dane nie dotyczą więc małych przedsiębiorców działających w branży gastronomicznej czy hotelarskiej, poza tym trzeba pamiętać, że w większych firmach warunkiem otrzymania wsparcia od państwa było utrzymanie zatrudnienia. Było to więc sporym hamulcem przy rozstawaniu się z pracownikami – komentuje Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Wiele sektorów planuje jednak w najbliższym czasie restrukrutyzację w kierunku cyfryzacji, na przykład branża bankowa. To może doprowadzić do redukcji zatrudnienia w kolejnych miesiącach.
Trudne rozstania
Specjaliści od prawa pracy podkreślają, że w ostatnich miesiącach mają sporo zajęć związanych z organizowaniem zwolnień w dużych firmach.
– Głównym problemem zwolnień grupowych jest to, że trzeba je obecnie przeprowadzać zdalnie. Negocjacje ze związkami zawodowymi albo reprezentantem pracowników odbywają się więc przez aplikacje na komputerze – komentuje Katarzyna Dulewicz, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna. – Firmy powinny uważać na to, wedle jakich kryteriów dobierają pracowników do zwolnienia. Nie wolno typować do zwolnienia np. tylko dlatego, że ktoś wolał pracować w czasie Covid-19 w domu zamiast w biurze. Można używać kryteriów socjalnych, takich jak liczba osób na utrzymaniu. Typowymi kryteriami jest staż pracy i doświadczenie. Wysokość wynagrodzenia nie powinna być samodzielnym kryterium doboru do zwolnień.
– Ustawa o zwolnieniach grupowych ani żaden inny akt prawny nie zawiera katalogu kryteriów doboru do zwolnienia, pozostawiając takie decyzje pracodawcy – dodaje Rafał Wyziński, partner w kancelarii RK LEgal. – Nie zmienia to faktu, że pracodawca nie może wytypować osób do zwolnienia całkowicie dowolnie. Musi wykazać, że zastosował obiektywne, sprawiedliwe, niedyskryminujące kryteria doboru pracownika do zwolnienia i wziął przy tym pod uwagę wszystkich pracowników, których dotyczą przyczyny zmuszające go do rozwiązania stosunku pracy.
Zwolnienie z VAT usług psychoterapii online
Stan faktyczny
Podatnik (osoba fizyczna) prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą i jest czynnym podatnikiem VAT. Nie posiada statusu podmiotu leczniczego, tym niemniej planuje rozszerzenie działalności o świadczenie usług psychoterapii online, z wykorzystaniem portalu internetowego. Komunikacja z pacjentami odbywać się będzie z wykorzystaniem kanałów zdalnych (głównie audio-wideo). Świadczone usługi psychoterapeutyczne będą polegały na leczeniu opierającym się na oddziaływaniu środkami psychologicznymi na osobę chorą, cierpiącą z powodu zaburzeń przeżywania i funkcjonowania uwarunkowanych psychospołecznie. Usługi będą służyły także poprawie dobrostanu, zdrowia psychicznego i będą dotyczyć m.in. zmiany lub radzenia sobie z dokuczliwymi zachowaniami, przekonaniami, obsesjami, myślami lub emocjami, oraz rozwojowi relacji i umiejętności społecznych.
Podatnik będzie nabywał usługi medyczne od psychologów lub lekarzy we własnym imieniu, lecz na rzecz swoich pacjentów, na podstawie umowy zlecenia lub umowy o współpracy. Psychologowie i lekarze, jako osoby prowadzące działalność gospodarczą, będą podatnikami VAT czynnymi lub zwolnionymi. Usługi będą świadczone wyłącznie przez wykwalifikowanych psychologów, którzy ukończyli studia magisterskie na kierunku psychologia oraz posiadają uprawnienia psychoterapeuty, oraz przez lekarzy, którzy ukończyli medyczne studia magisterskie z ukończoną specjalizacją psychiatrii.
Cena za usługę będzie się składała z kosztów nabycia usług od psychologów lub lekarzy oraz z marży podatnika.
Usługi nie będą polegały na świadczeniu usług doradczych, takich jak coaching czy doradztwo zawodowe, nie będą również wykorzystywane jako porady do czynności prawnych, jak np. orzekanie o stanie zdrowia dla potrzeb przyznania renty, bądź dla instytucji ubezpieczeniowych dla ustalenia wysokości składki ubezpieczenia na życie.
Podatnik złożył wniosek o wydanie interpretacji podatkowej, pytając, czy powyższe usługi będą korzystały ze zwolnienia z VAT, w dwóch wariantach: gdy nie ma statusu podmiotu leczniczego i gdy status taki uzyska. Zdaniem podatnika będą korzystały w obu wariantach.
Stan prawny
Ze zwolnienia z VAT na podstawie poniższych punktów art. 43 ust. 1 VATU korzystają następujące usługi medyczne:
18) usługi w zakresie opieki medycznej, służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia, oraz dostawę towarów i świadczenie usług ściśle z tymi usługami związane, wykonywane w ramach działalności leczniczej przez podmioty lecznicze;”
19) usługi w zakresie opieki medycznej, służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia, świadczone w ramach wykonywania zawodów:
a) lekarza i lekarza dentysty,
b) pielęgniarki i położnej,
c) medycznych, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy z 15.4.2011 r. o działalności leczniczej (Dz.U. z 2020 r. poz. 295 ze zm.).
d) psychologa;
19a) świadczenie usług, o których mowa w pkt 18 i 19, jeżeli usługi te zostały nabyte przez podatnika we własnym imieniu, ale na rzecz osoby trzeciej od podmiotów, o których mowa w pkt 18 i 19.”
Stanowisko organu interpretującego
Organ uznał, że stanowisko podatnika jest prawidłowe. Wskazał, że usługi psychoterapii świadczone przez psychologów, którzy ukończyli studia magisterskie na kierunku psychologia oraz posiadają uprawnienia psychoterapeuty lub lekarzy, którzy ukończyli medyczne studia magisterskie z ukończoną specjalizacją psychiatrii, spełniają przesłanki zwolnienia określone w art. 43 ust. 1 pkt 19 lit. c i d VATU. Sam podatnik nie spełnia co prawda przesłanki podmiotowej określonej w tych przepisach, jednakże skoro nabywa usługi we własnym imieniu, ale na rzecz pacjentów, to korzysta ze zwolnienia na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 19a VATU.
Jeżeli natomiast podatnik dokona rejestracji w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą i uzyska status podmiotu leczniczego, to świadczone przezeń w przyszłości usługi psychoterapii będą korzystały ze zwolnienia na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 18 VATU.
Interpretacja rozstrzygnęła po myśli podatnika trzy kwestie, które w omawianej sferze mogą budzić wątpliwości. Po pierwsze, fiskus akceptuje zwolnienie z VAT porad zdalnych. Po drugie, organ przyznał, że usług niedotyczące schorzeń cielesnych, lecz dolegliwości psychicznych, korzystają ze „zdrowotnych” zwolnień z VAT, także wtedy, gdy nie są to usługi psychiatryczne, lecz psychologiczne, związane z pojęciem dobrostanu. Po trzecie, organ nie miał wątpliwości, że zwolnienie może być stosowane w formie organizacyjnej przyjętej przez podatnika, który sam podmiotem leczniczym nie jest.
Parkowanie samochodu służbowego pod domem nie przekreśla pełnego odliczenia VAT
Zgodnie z art. 86a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU), w przypadku wydatków związanych z pojazdami samochodowymi kwotę podatku naliczonego stanowi 50% kwoty podatku wynikającego w odpowiednich faktur. Pełne prawo do odliczenia przysługuje jednakże w przypadku pojazdów wykorzystywanych wyłącznie do działalności gospodarczej (art. 86a ust. 1 pkt 1 lit. a VATU). Są to pojazdy, których sposób wykorzystywania, dodatkowo potwierdzony prowadzoną ewidencją przebiegu pojazdu, wyklucza ich użycie do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą (art. 86a ust. 4 pkt 1 VATU).
Problem w tym, że przyjmując stanowisko prezentowane przez organy podatkowe, ww. przepisy należałoby uznać za martwe. W oczach fiskusa właściwie nierealne jest bowiem stworzenie takich warunków, w których pojazd osobowy nie może zostać wykorzystany do celów innych niż działalność gospodarcza. Na szczęście sądy administracyjne nieco tonują te surowe nastroje. Oto kolejny przykład z życia.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik prowadzi działalność w zakresie transportu pasażerskiego (organizuje m.in. transfery lotniskowe oraz różnego rodzaju wycieczki). Posiada w związku z tym flotę samochodową, w której skład wchodzą przede wszystkim samochody osobowe o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5t (w tym 9 osobowe auta typu bus). Spółka boryka się z problemem ograniczonych miejsc do parkowania w pobliżu swojej siedziby. Z tego względu, ale także z uwagi na specyfikę działalności (np. zadaniowy czas pracy kierowców) samochody osobowe parkowane są w pobliżu miejsca zamieszkania lub na posesji pracowników. Można więc przyjąć, że czas pracy kierowcy rozpoczyna się z momentem uruchomienia silnika pod domem a kończy z momentem zaparkowania auta po ciężkim dniu pracy.
Podatnik podkreśla, że samochody wykorzystywane są wyłącznie w celach służbowych. Ich parkowanie w pobliżu miejsca zamieszkania kierowców jest korzystne dla biznesu (minimalizacja czasu pracownika za kółkiem, troska o czystość pojazdu itp.) i nie służy zaspokojeniu prywatnych potrzeb pracownika (np. w postaci dojazdu do pracy).
Dodatkowo Spółka wprowadziła regulamin, którym zobowiązano pracowników do wykorzystywania ww. pojazdów wyłącznie na cele działalności gospodarczej. W regulaminie zakazane są przejazdy prywatne, a także powierzanie samochodu do używania innym osobom. Podatnik na bieżąco kontroluje również trasy wykonywane przez samochody (we wszystkich samochodach zamontowane są elementy systemu GPS). Skłoniło go to również do prowadzenia szczegółowej ewidencji w tym zakresie. Podsumowując, w tak przedstawionym stanie faktycznym podatnik twierdzi, że samochody służą wyłącznie do jednego celu – wykonywania działalności opodatkowanej. Co za tym idzie, powinno mu przysługiwać pełne prawo do odliczenia podatku naliczonego z tytułu związanych z pojazdami wydatków.
Pomimo tak misternego ułożonych zasad użytkowania pojazdów i niewątpliwie mocnych argumentów po stronie podatnika, fiskus ze stanowiskiem się nie zgodził. Uznał bowiem, że sposób wykorzystania samochodów osobowych i ich nadzór kontrolny wprowadzony przez wnioskodawcę nie jest wystarczający, aby przyjąć, że samochody osobowe użytkowane przez pracowników są wykorzystywane wyłącznie do działalności gospodarczej. Samo parkowanie pojazdu w miejscu zamieszkania pozwala bowiem pracownikowi na potencjalne wykorzystanie samochodu do jego celów prywatnych. Przy czym użytek prywatny należy postrzegać w kategoriach potencjalnej, a nie faktycznej możliwości użytku pojazdu do celów prywatnych. W żaden sposób nie zmienia tego wprowadzony regulamin, którym zobowiązano pracowników do wykorzystywania ww. pojazdów wyłącznie na cele działalności gospodarczej podatnika.
Stanowisko sądu
Na szczęście WSA w Krakowie w wyroku z 20.2.2021 r., I SA/Kr 738/20, Legalis uwypuklił ewidentne absurdy wynikające ze stanowiska Dyrektora KIS. Zdaniem składu orzekającego, organ ograniczył się jedynie do ogólnikowego stwierdzenia, że zaprezentowane przez spółkę stanowisko nie pozwala na stworzenie jasnych i przejrzystych zasad, z których wynikałby brak możliwości użycia pojazdów do celów prywatnych. Z niewiadomych wręcz powodów organ uznał, iż sposób wykorzystania samochodów i ich nadzór kontrolny wprowadzony przez podatnika nie jest wystarczający, by przyjąć, że pojazdy wykorzystywane są wyłącznie do działalności gospodarczej podatnika. U podstaw rozstrzygnięcia fiskusa legło zatem nieumotywowane w istocie założenie, iż samo parkowanie samochodu w miejscu zamieszkania pracownika przesądza o jego wykorzystywaniu do celów prywatnych. Tymczasem, oceny powyższe muszą być dostosowane do specyfiki działalności podatnika i sposobu używania dla jego celów pojazdów.
A do tego organ nijak się nie odniósł. Dostanie więc w tym zakresie Dyrektor KIS kolejną szansę.
Nie pierwszy już raz organy podatkowe w sprawach dotyczących użytkowania samochodów osobowych wdają się w kreślenie scenariuszy hipotetycznych. Wychodzą z założenia, że nawet czysto teoretyczna możliwość wykorzystania samochodu do celu prywatnego wyklucza możliwość pełnego prawa do odliczenia podatku naliczonego. Na nic regulaminy, odpowiedzialność służbowa czy GPS. Przecież zawsze pracownik wracający z kursu na lotnisko może zboczyć z trasy i zajechać po bułki do sklepu albo po dziecko do przedszkola. A to przecież cel prywatny! Przepis art. 86a ust. 4 VATU posługuje się zaś pojęciem „wyklucza”. A więc zasada „wszystko albo nic”, nawet chwila słabości oznacza brak pełnego prawa do odliczenia (choćby samochód służył do celów działalności gospodarczej przez 99,9% czasu).
To podejście absurdalne. Wszystko zależy od woli kierowcy i oczywiście zawsze może on „zajechać do sklepu”, chociażby bronił tego najbardziej surowy regulamin. Pytanie brzmi: co z tego? Czy nie należy zerkać raczej na poziom staranności podatnika w zakresie kontroli wykorzystania aut (tu: wysoki), specyfikę działalności itd.? W opisywanej sprawie nie rzekomo nie pomaga też fakt parkowania aut w pobliżu miejsca zamieszkania. Bo to „kusi” zdaniem fiskusa do łamania regulaminu. Ale prawo podatkowe nie nakłada (jeszcze) negatywnych konsekwencji za pokusy być może pojawiające się w głowach pracowników podatnika.
Całe więc szczęście, że sąd (nie po raz pierwszy w podobnych sprawach) racjonalizuje rygoryzm fiskusa.
Lepsza ochrona danych osobowych pacjentów
Herkules z chorą prostatą
Dość wspomnieć, jak w połowie 2018 r. w niektórych placówkach ochrony zdrowia wyglądało wdrożenie RODO – nowych unijnych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. W obawie przed naruszeniem tych regulacji, by nie wywoływać pacjentów po nazwisku, w izbach przyjęć nadawano im pseudonimy, jak Herkules, Masa, Królewna czy Krasnoludek.
Bywało też, że pacjenci byli wywoływani według jednostek chorobowych, z którymi przyszli do lekarza. Stanowiło to nie tylko wstydliwą dla pacjentów praktykę, ale też prowadziło do ujawniania szczególnie chronionych danych o stanie ich zdrowia.
Na szczęście szybko udało się wyjaśnić wątpliwości i okazało się, że wywoływanie pacjentów po nazwisku jest dopuszczalne pod rządami nowych przepisów.
W tamtym czasie branża medyczna podjęła jednak prace nad wprowadzeniem kodeksów dobrych praktyk, w których uregulowano by procedury gromadzenia i przetwarzania danych osobowych pacjentów. Okazało się bowiem, że wiele szpitali i placówek medycznych ciągle ma problem z udostępnianiem dokumentacji medycznej czy wykonywaniem kserokopii z tych dokumentów. W wielu przypadkach problematyczny okazał się także monitoring szpitalnych korytarzy i przychodni medycznych, podczas którego mogło dochodzić do ujawniania wrażliwych danych osobowych o stanie zdrowia pacjentów tych placówek.
Zielone światło
Po dwóch latach pracy nad nowymi regulacjami dostały one zielone światło od prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Z zastrzeżeniem kwestii monitorowania podmiotów publicznych, która musi jeszcze zostać doprecyzowana.
Warunkiem ostatecznego zatwierdzenia kodeksu jest bowiem uzyskanie akredytacji przez podmiot monitorujący, który będzie weryfikował, czy podmioty lecznicze, które przystąpią do stosowania kodeksu, faktycznie przestrzegają jego postanowień. Wydana przez PUODO opinia otwiera jednak drogę do uzyskiwania akredytacji przez przyszłe podmioty monitorujące wdrożenie ich w życie.
– Zasady ujęte w przepisach prawa pozostają niezmienione. Postanowienia kodeksu doprecyzowują albo wyjaśniają je w sposób przystępny dla administratorów małych i dużych placówek. Twórcy kodeksów uregulowali m.in. katalog danych możliwych do przetwarzania oraz czas ich retencji – tłumaczy Krzysztof Król, naczelnik Departamentu Orzecznictwa i Legislacji Wydziału Kodeksów i Certyfikacji w UODO. – Przykładowo żądanie kopii danych nie oznacza konieczności sporządzenia kopii dokumentacji medycznej z wszystkimi rygorami przewidzianymi w ustawie o prawach pacjenta, związanymi z tworzeniem odpisów czy wyciągów – wyjaśnia.
Ligia Kornowska dyrektor zarządzająca Polskiej Federacji Szpitali
Pozytywna opinia prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dla naszego kodeksu jest niezwykle istotna dla sektora ochrony zdrowia. Podmioty lecznicze mogą śmiało zacząć proces dostosowywania się do kodeksu – mimo że będziemy musieli poczekać jeszcze na oficjalne przystąpienie do kodeksu branżowego ze względu na konieczność zatwierdzenia podmiotu monitorującego. Dla szpitali kodeks oznacza ograniczenie ryzyk prawnych i szansę na lepsze dostosowanie się do przepisów o ochronie danych osobowych. Dla pacjentów stosowanie kodeksu przez podmioty medyczne oznacza gwarancję bezpieczeństwa ich danych osobowych. Pacjent może mieć pewność, że szpital stosujący się do zapisów kodeksu rozumie i wdraża przepisy RODO.
Prawo podatnika do obrony
Opis stanu faktycznego
Dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w K. wszczął kontrolę podatkową w „A” w zakresie rzetelność deklarowanych podstaw opodatkowania oraz prawidłowości obliczania i wpłacania podatku od towarów i usług za 2011 r. Ustalono według przedłożonych faktur sprzedaży, że przedmiotem działalności „A” było świadczenie usług budowlanych w tym wykonanie dociepleń i termomodernizacji budynków mieszkalnych wielorodzinnych i niemieszkalnych. W wyniku badania dokumentów źródłowych stwierdzono, że w 2011 r. kontrolowana firma realizowała dwie znaczące inwestycje budowlane, których przedmiotem była:
- rozbudowa i przebudowa budynku głównego Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Informatyki Politechniki C. przy al. (…) – inwestorem była Politechnika C. z siedzibą w C. , natomiast Generalnym Wykonawcą było Konsorcjum firm, którego liderem było „A”, a członkami byli „B” z C. i „C” sp.j. z/s we W. ;
- budowa stanu surowego bez drewnianej konstrukcji dachowej i pokrycia dachowego budynku Specjalistycznej Przychodni NZOZ położonej w C. przy ul. (…) – inwestorem był S. O. prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą; inwestycja była realizowana samodzielnie przez firmę „A” .
Na podstawie przeprowadzonego w „A” postępowania kontrolnego stwierdzono, że w miesiącach od marca do grudnia 2011 r. podatnik pomniejszył podatek należny o podatek naliczony wynikający z faktur VAT wystawionych przez firmę „D” sp. z o.o. z W. , których przedmiot stanowiły roboty remontowo-budowlane, a miejscem wykonania robót był Wydział Budowy Maszyn Politechniki C. j oraz budynek Przychodni Specjalistycznej NZOZ przy ul. (…) w C. . Na podstawie poczynionych w sprawie ustaleń organ kontroli skarbowej stwierdził, że spółka „D” faktycznie nie wykonała usług wskazanych w dokumentach określanych jako faktury VAT, którymi posłużył się D.S. celem obniżenia podatku należnego; nie uzyskano żadnych wiarygodnych dowodów potwierdzających wykonanie przez ten podmiot na rzecz podatnika zafakturowanych usług. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikało, iż podmiot ten rzeczywiście nie prowadził działalności gospodarczej w zakresie sprzedaży usług ujętych w fakturach przyjętych przez Stronę do odliczenia podatku naliczonego; nierzeczywisty charakter relacji gospodarczych pomiędzy spółką „D” a firmą „A” , wynikał z braku w „D” osób zatrudnionych na podstawie umów o pracę, umów zlecenia czy o dzieło oraz braku usług świadczonych przez podwykonawców i inne podmioty mogące wykonać zafakturowane usługi; braku własnego taboru transportowego, czy sprzętowego; rozliczenie wszystkich płatności dotyczących sprzedaży w formie gotówkowej; braku orientacji w szczegółach prowadzonej działalności osoby mającej kierować działalnością spółek „D” i „E” – tj. R.W.
Mając na uwadze stwierdzone nierzetelności transakcji zakupu usług dotyczących podwykonawstwa robót budowlano-remontowych od spółki „D” organ I instancji zakwestionował Stronie prawo do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z faktur wystawionych przez ten podmiot i decyzją nr (…) zmienił wysokości zadeklarowanych przez Stronę kwot zobowiązań podatkowych oraz nadwyżek podatku naliczonego nad należnym za miesiące od marca do grudnia 2011 r.
Od powyższej decyzji Strona złożyła odwołanie. Rozpatrując sprawę w trybie odwoławczym Dyrektor Izby Skarbowej w K. utrzymał w mocy decyzję organu I instancji i uznał jego rozstrzygnięcie za prawidłowe i znajdujące pełne odzwierciedlenie w zebranym materiale dowodowym. Podkreślono, że kwestię sporną stanowiło odliczenie podatku naliczonego z faktur wystawionych przez „D” sp. z o.o. z W. w okresie od marca do grudnia 2011 r. w łącznej kwocie netto 2.479.500,00 zł. i podatku VAT 570.285,00 zł, mających dokumentować świadczenie usług remontowo-budowlanych w ramach podwykonawstwa przy inwestycji budowlanej realizowanej na Politechnice C. i przy budowie Przychodni Specjalistycznej w C. Wyjaśniono, że firmy „A” D. Ś. i „B” wraz z firmą „C” sp.j. z W. stworzyły konsorcjum 3 firm (zwanym dalej Konsorcjum), które uczestniczyło w projektowaniu i wykonaniu robót remontowo-budowlanych w latach 2010-2012 na rzecz Politechniki C. Liderem Konsorcjum była firma „A” D. Ś., współwykonawcą – firma „B” S. , natomiast udział firmy „C” ograniczył się jedynie do działań związanych z wykonaniem prac projektowych dotyczących zakresu realizowanej inwestycji. Z treści § 4 umowy z 25.10.2010 r. na roboty budowlane wynikało, że Wykonawca zobowiązał się wykonać przedmiot umowy samodzielnie, bez udziału podwykonawców. Natomiast w przypadku wykonywania przedmiotu umowy lub jego części przez podwykonawców Wykonawca zobowiązał się zapłacić na rzecz Zamawiającego karę umowną w wysokości 20 % wartości przedmiotu zamówienia. Z poczynionych ustaleń, w tym między innymi z materiałów włączonych do akt postanowieniem organu I instancji z 19.1.2016 r. (tj. oświadczeń L. B. i i A. M nr (…) z (…) r. i nr (…) z (…) r.), a także z przesłuchania B.P. kwestor Politechniki C. z (…) r. – wynikało dodatkowo, że członkowie ww. Konsorcjum firm, tj. P.B. „A”, „B” i „C” sp.j., nie zapłacili kary umownej, określonej w § 4 umowy na roboty budowlane, oraz że Konsorcjum nie zawiadomiło przedstawicieli Politechniki na etapie wykonywania prac na inwestycji o zlecaniu części robót budowlanych podwykonawcom. Analiza więc zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wskazywała, że osoby reprezentujące Politechnikę C. i działające z jej ramienia przy realizacji omawianej inwestycji nie posiadały wiedzy jakoby Konsorcjum zatrudniało podwykonawców.
Na powyższą decyzję organu odwoławczego Strona wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach podtrzymując stanowisko i argumenty odwołania oraz żądając uchylenia decyzji ostatecznej, umorzenie postępowania podatkowego i zwrot kosztów postępowania. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach oddalił skargę. Podatnik wniósł skargę kasacyjną. Naczelny Sąd Administracyjny po rozpoznaniu skargi kasacyjnej D.S. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 30.5.2017 r., II SA/Gl 272/17 Legalis, w sprawie ze skargi D. S. na decyzję Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z 22.12.2016 r. w przedmiocie podatku od towarów i usług za okresy od marca do grudnia 2011 r. uchylił zaskarżony wyrok w całości, jak również uchylił decyzję Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z 22.12.2016 r. oraz poprzedzającą ją decyzję Dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w K. z 23.6.2016 r.
Z uzasadnienia Sądu
W ustnym uzasadnieniu orzeczenia NSA podkreślił, że w realiach rozpoznawanej sprawy, w toku trwającej kontroli skarbowej podatnik nie miał szans na skuteczną obronę, a jego wnioski dowodowe nie były przez kontrolerów uwzględniane. Podkreślono także, że w starciu z machiną państwową, w tym przypadku administracją skarbową, podatnik, jako słabsza strona, musi być zawsze wysłuchany. W uzasadnieniu odwołano się także do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE, który jako jedno z fundamentalnych praw Unii Europejskiej wymienia prawo do obrony, szczególnie w przypadku, gdy organ administracji państwowej wydaje wobec jednostki niekorzystne rozstrzygnięcie.
WSA w Gliwicach podzielił stanowisko organów skarbowych, że przedsiębiorca próbował odliczyć VAT od tzw. pustych faktur, które nie miały pokrycia w wykonanych usługach. WSA w Gliwicach wskazał, że podatnik może korzystać z prawa do odliczenia podatku od towarów i usług przewidzianego z tytułu dostaw towarów lub świadczenia usług dokonanych przez innego podatnika – wyłącznie w odniesieniu do podatku wynikającego z faktury, dokumentującej faktycznie zrealizowaną przez jej wystawcę czynność podlegającą opodatkowaniu tym podatkiem. W przypadku gdy podatek wynika jedynie z faktury, która nie dokumentuje faktycznego zdarzenia rodzącego obowiązek podatkowy u jej wystawcy – faktura taka nie daje uprawnienia do odliczenia wykazanego w niej podatku. Skorzystanie z prawa do odliczenia podatku z faktury dokumentującej czynność, która faktycznie nie została dokonana i nie zrodziła obowiązku podatkowego u jej wystawcy, byłoby sprzeczne z konstrukcją podatku od towarów i usług, umożliwiającą odliczenie zawartych w cenach towarów podatków faktycznie należnych z tytułu czynności ich nabycia.
W swoim orzeczeniu NSA nie przesądził o słuszności tez organów podatkowych, ale wskazał, że w toku kontroli skarbowej podatnik nie miał szans na skuteczną obronę, a jego wnioski dowodowe nie były przez kontrolerów uwzględniane. Stanowiło to naruszenie podstawowych zasad postępowania administracyjnego. Zgodzić się należy ze stanowiskiem NSA, że każdy podatnik ma prawo czynnie uczestniczyć w postępowaniu dowodowym, zaś organy podatkowe nie mają prawa arbitralnie rozstrzygać spraw na niekorzyść obywateli jedynie w oparciu o swoje przypuszczenia i dotychczasową praktykę obrotu gospodarczego.
Podjęcie zawieszonego postępowania administracyjnego
Z uzasadnienia WSA w Warszawie
Wyrokiem z 25.10.2019 r. (IV SA/Wa 1308/19, Legalis) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, po rozpoznaniu sprawy ze skargi A. K. i W. K. na postanowienie Ministra Inwestycji i Rozwoju z kwietnia 2019 r. w przedmiocie odmowy podjęcia (fakultatywnie zawieszonego) postępowania w sprawie o wydanie decyzji o ustalenie lokalizacji inwestycji w zakresie terminalu regazyfikacyjnego skroplonego gazu ziemnego, uchylił zaskarżone postanowienie oraz poprzedzające je postanowienie organu pierwszej instancji – Wojewody z września 2018 r.
Zarzuty skarg kasacyjnych
Skargi kasacyjne od powyższego wyroku złożyli zarówno Minister Rozwoju, jak i S.A. z siedzibą w Warszawie (inwestor).
Skarżący zaskarżyli ww. wyrok w całości, wnieśli o jego uchylenie w całości i oddalenie skargi A. K. i W. K., ewentualnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia WSA w Warszawie oraz zarzucili naruszenie przez Sąd pierwszej instancji przepisów prawa materialnego, m.in.: art. 98 § 2 ustawy z 14.6.1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 256, dalej: KPA) poprzez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że złożenie przez którąkolwiek ze stron postępowania, w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania, wniosku o podjęcie zawieszonego postępowania wiąże się z bezwzględnym obowiązkiem organu podjęcia zawieszonego postępowania, a także, iż w przypadku złożenia wniosku o podjęcie fakultatywnie zawieszonego postępowania organ nie może badać, czy ustały przyczyny uzasadniające zawieszenie postępowania. Zdaniem Skarżących nie znajduje uzasadnienia w treści art. 98 § 2 KPA konieczność zwrócenia się przez organ do strony, która wystąpiła z wnioskiem o wszczęcie postępowania, o wyrażenie opinii w kwestii wniosku innych stron postępowania o podjęcie zawieszonego postępowania, czego konsekwencją byłoby pominięcie roli strony wnioskującej o zawieszenie postępowania, zwłaszcza przy uwzględnieniu specyfiki przedmiotowego postępowania prowadzonego w trybie ustawy z 24.4.2009 r. o inwestycjach w zakresie terminalu regazyfikacyjnego skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1866).
W uzasadnieniu złożonych skarg kasacyjnych wskazano, że z wykładni literalnej art. 98 § 2 KPA nie wynika automatyczny obowiązek podejmowania postępowania z chwilą wpłynięcia wniosku strony o podjęcie postępowania. Zostały w nim wskazane jedynie skutki braku zwrócenia się przez stronę postępowania o podjęcie zawieszonego postępowania w określonym terminie. Upływ bowiem wskazanego terminu trzech lat, w sytuacji jednoczesnego braku zwrócenia się przez stronę (strony) o podjęcie postępowania, powoduje konsekwencję określoną w art. 98 § 2 KPA – żądanie wszczęcia postępowania uważa się za wycofane. W przedmiotowej zaś sprawie WSA w Warszawie dokonał błędnej wykładni art. 98 § 2 KPA, która wbrew literalnemu brzmieniu przepisu, zmierza do wykazania, że wynika z niego automatyczny obowiązek po stronie organu administracji do podjęcia fakultatywnie zawieszonego postępowania w sytuacji złożenia wniosku przez którąkolwiek ze stron. Zdaniem Skarżących kasacyjnie, organ administracji ma pełną swobodę w zakresie rozpatrywania złożonego przez stronę wniosku o podjęcie postępowania i w oparciu o istniejące obiektywne przeszkody dla kontynuacji postępowania, na które wskazywał mu inwestor orzekł o odmowie podjęcia postępowania do czasu ich usunięcia. Należy uznać za prawidłowe działanie organu, który rozpatruje wniosek o podjęcie postępowania w kontekście wszystkich okoliczności mających istotne znaczenie dla jego rozpatrzenia.
Istota sporu
W ocenie NSA zarzuty obu złożonych skarg kasacyjnych sprowadzają się do odpowiedzi na pytanie, czy organ słusznie odmówił podjęcia zawieszonego postępowania w niniejszej sprawie z uwagi na brak zgody inwestora na jego dalsze prowadzenie. Na tak postawione pytanie należy zdaniem NSA odpowiedzieć przecząco.
Fakultatywne zawieszenie postępowania administracyjnego
Na początku NSA wskazał na treść odpowiednich przepisów prawa, tj. art. 98 § 1 KPA, zgodnie z którym organ administracji publicznej może zawiesić postępowanie, jeżeli wystąpi o to strona, na której żądanie postępowanie zostało wszczęte, a nie sprzeciwiają się temu inne strony oraz nie zagraża to interesowi społecznemu. Stosownie zaś do art. 98 § 2 KPA jeżeli w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania żadna ze stron nie zwróci się o podjęcie postępowania, żądanie wszczęcia postępowania uważa się za wycofane.
Dalej NSA zauważył, że w orzecznictwie sądów administracyjnych powyższy przepis nie budzi wątpliwości interpretacyjnych. Z jednej strony, wynika z niego, że uprawnienie do żądania zawieszenia postępowania służy wyłącznie stronie, na której żądanie wszczęto postępowanie, a gdy przesłanki zawieszenia postępowania, określone w art. 98 § 1 KPA, zostaną spełnione, organ jest zobowiązany zawiesić postępowanie, nie dokonując, oceny czy żądanie zawieszenia postępowania jest zasadne (wyrok NSA z 28.10.2016 r. I OSK 2999/14, Legalis). Z drugiej strony, przepis ten ogranicza możliwość podjęcia zawieszonego postępowania wszczętego na wniosek, przyznając inicjatywę w tym zakresie wyłącznie stronom postępowania. Tym samym charakter prawny zawieszenia postępowania na zgodny wniosek stron odbiera organowi administracji możliwość ingerowania w sprawę w trakcie jej zawieszenia i w samo zawieszenie (wyrok NSA z 15.6.2020 r. I OSK 2078/19, Legalis).
Powyższe oznacza więc, że o ile samo zawieszenie postępowania może być konsekwencją tylko wniosku złożonego przez stronę, która zainicjowała postępowanie, o tyle wniosek o jego podjęcie może być już złożony przez jedną ze stron, a ta, na której żądanie wszczęto postępowanie, nie może się temu sprzeciwić. Skoro strony wyrażają zgodę na zawieszenie postępowania (warunek wynikający z art. 98 § 1 KPA), to mają również wpływ na jego podjęcie, tj. mogą złożyć stosowny wniosek, którego rozpoznanie przez organ nie jest uzależnione od zgody strony inicjującej postępowanie (art. 98 § 2 KPA i zawarte w nim sformułowanie: „jeżeli żadna ze stron nie zwróci się o podjęcie postępowania”). Przypomnieć bowiem należy, że ustawodawca nie uzależnił zawieszenia postępowania na wniosek strony od badania jego zasadności czy wskazanych w nim przyczyn, a jedynie wskazał warunki formalne, tj. podmiot, który może złożyć wniosek wskazany w art. 98 § 1 KPA oraz podmioty uprawnione do złożenia wniosku z art. 98 § 2 KPA.
Z uzasadnienia NSA
Mając powyższe na uwadze NSA stwierdził, że WSA w Warszawie miał zatem rację twierdząc, że organy administracji dokonały błędnej interpretacji art. 98 § 2 KPA odmawiając podjęcia zawieszonego postępowania. Jak wskazano wcześniej, przedmiotowy przepis jest jasny, a jego zastosowanie nie budzi wątpliwości – zawieszenie postępowania wymaga zgody pozostałych stron postępowania (nie mogą się one temu sprzeciwiać), jednak jego podjęcie zależy od złożenia wniosku przez którąkolwiek ze stron.
Co więcej NSA wskazał, iż stosowanie art. 98 § 2 KPA nie zmienia się w zależności od przedmiotu postępowania, jak błędnie sugerował Skarżący kasacyjnie organ. Fakt, że postępowanie w niniejszej sprawie prowadzone jest na podstawie tzw. specustawy gazowej – ustawy o inwestycjach w zakresie terminalu regazyfikacyjnego skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu nie ma znaczenia dla interpretacji tego przepisu, jak również specyfika tego postępowania nie wpływa na wynikające z niego uprawnienia procesowe podmiotu inicjującego postępowanie (inwestora).
Z tych wszystkich względów NSA uznał, że obie złożone skargi kasacyjne pozbawione są usprawiedliwionych podstaw i w oparciu o art. 184 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325) orzekł o ich oddaleniu.
Zastosowanie instytucji fakultatywnego zawieszenia postępowania administracyjnego, której dotyczy omawiane rozstrzygnięcie NSA, zostało przez ustawodawcę ograniczone jedynie do tych przy przypadków, w których przedmiotowe postępowanie zostało wszczęte na skutek złożonego przez stronę wniosku. Zatem fakultatywne zawieszenie postępowania wszczętego z urzędu jest niedopuszczalne.
Drugim istotnym aspektem tej instytucji jest jej skutek. Jeżeli bowiem strona nie złoży w ustawowym terminie (trzy lata) wniosku o podjęcie zawieszonego postępowania (prezentuje bierną postawę), to przyjmuje się, że strona rezygnuje z ubiegania się o rozstrzygnięcie określonej treści, tym samym skutecznie wycofuje żądanie inicjujące postępowanie. W praktyce oznacza to, że postępowanie staje się bezprzedmiotowe, co z kolei skutkuje wydaniem decyzji o umorzeniu postępowania zgodnie z art. 105 § 1 KPA. Organ administracji nie ma więc możliwości ingerowania w sprawę w trakcie jej zawieszenia i w samo zawieszenie.