Temida w czasie zarazy nie składa broni

Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości, w odpowiedzi na poselską interpelację odpowiada, że dane statystyczne za pierwsze półrocze będą dostępne później. Powód? Kwarantanna i praca zdalna urzędników w Ministerstwie Sprawiedliwości.

W 2019 r. do sądów wpłynęło ok. 17 mln spraw. Średnio każdego roku przybywa ich ok. 500 tys. Dziś sądy odwoławcze działają sprawniej niż przed rokiem. W najgorszej sytuacji są sądy rejonowe. Ubyło spraw rozwodowych, ale nie do opanowania jest liczba spraw frankowych.

Wyniki nawet lepsze

Ryszard Sadlik, prezes Sądu Okręgowego w Kielcach, ocenia dziś kondycję swego sądu jako niezłą.

– Wyniki orzecznicze po tych 11 miesiącach w zestawieniu z tymi za cały 2019 r. mamy nawet lepsze. Oczywiście globalnie, bo są rodzaje spraw z którymi są problemy – mówi „Rz”. I tak, z ośmiu wydziałów SO w Kielcach w 2020 r. w siedmiu, np. wydziale karnym, odnotowano lepsze opanowanie wpływu. Gorzej, jak podaje prezes, jest w pierwszej instancji w wydziale cywilnym.

– Nie jest jednak źle. Mieliśmy mniejszy wpływ spraw – przyznaje.

Maciej Strączyński, prezes SO w Szczecinie, uważa, że nie da się porównać wyników jego sądu z 2019 i 2020 r.

– To, co spotkało sądy od marca, jest nieporównywalne – mówi. I dodaje, że silenie się na jakiekolwiek statystyczne porównania jest niemożliwe, a wynik będzie jedynie fikcją. – Dobrze radzimy sobie ze sprawami cywilnymi, których większość załatwiana jest na posiedzeniach niejawnych. Problemu nie ma ze sprawami penitencjarnymi – wylicza. Ale w 2020 r. nastąpił znaczny wzrost wpływu spraw karnych. – Radzimy sobie jak możemy, i to dzięki zaangażowaniu i poświęceniu wszystkich sędziów i pracowników sądu – podkreśla prezes.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Ostrożny optymizm

Ostrożnego optymizmu nie brakuje we Wrocławiu. Wojciech Łukowski, prezes tamtejszego SO, mówi „Rz”, że tzw. opanowanie wpływu jest jedynie kategorią czysto statystyczną.

– W pierwszej instancji jest trudniej niż rok temu. W instancji odwoławczej lepiej, bo sporo spraw załatwiamy na posiedzeniach niejawnych – mówi prezes Łukowski.

Rozprawy zdalne cieszą się umiarkowanym powodzeniem, choć od października widać postęp.

– Największe przeszkody w prowadzeniu ich na większą skalę: niechęć pełnomocników i stron, ustąpiły. Teraz, kiedy kontaktuję się w sprawie zdalnej rozprawy, nie słyszę sprzeciwu – mówi prezes. Zastrzega jednak, że co do takiej formy rozpraw nie miał wielkich oczekiwań.

Rafał Terlecki jest prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku i przyznaje, że w tym roku było trudniej. Główny powód to pandemia. Dostrzega jednak też plusy: sąd dostał ponad 20 sędziów, bo właśnie rozstrzygnięto konkursy rozpisane do jego sądu, więc będzie kim orzekać.

– Udało się nam przejść bezpiecznie przez ten rok i to uważam za sukces – mówi prezes. Jak obciążony jest sąd? – W sprawach rodzinnych i ubezpieczeniowych odnotowaliśmy spadek liczby spraw ale jest to kwestia odroczona w czasie, bo ich liczba wzrośnie, kiedy ZUS zacznie wydawać decyzje. W sprawach cywilnych mamy wzrost liczby spraw wpływających do sądu – informuje prezes.

Czy do końca roku uda się w SO opanować wpływ spraw, które wpłynęły w 2020 r.?

W niektórych kategoriach tak, ale wpływ spraw frankowych jest, jego zdaniem, nie do opanowania. Dużo lepiej sytuacja wygląda w sprawach odwoławczych. Tu wyniki są nawet lepsze niż rok temu. Powoli przebijają się w Gdańsku także rozprawy zdalne.

– Mamy takich po kilkadziesiąt miesięcznie. I ich liczba stale rośnie – alarmuje prezes Terlecki.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Prawo do urlopu tylko dla kobiet samotnie wychowujących dziecko

Stan faktyczny

CY został zatrudniony przez związek zawodowy pracowników kasy ubezpieczenia zdrowotnego w departamencie Mozeli (CPAM) jako pracownik na stanowisku kontrolera świadczeń w kategorii pracowników lub kadry kierowniczej. Jest on ojcem dziecka urodzonego w 2016 r. Z tego względu wniósł o udzielenie mu urlopu przewidzianego w art. 46 Układu zbiorowego pracy personelu instytucji zabezpieczenia społecznego z 1957 r. (dalej jako: Układ), zgodnie z którym w chwili upływu urlopu przewidzianego w art. 45 Układu pracownica wychowująca samodzielnie dziecko ma prawo, kolejno, do trzymiesięcznego urlopu z prawem do połowy wynagrodzenia lub półtoramiesięcznego urlopu z prawem do pełnego wynagrodzenia, a także do rocznego urlopu bez prawa do wynagrodzenia. CPAM odmówiła uwzględnienia wniosku CY ze względu na to, że korzyść przewidziana w art. 46 Układu jest zastrzeżona dla pracownic wychowujących samodzielnie dziecko.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Pytanie prejudycjalne

Czy dyrektywę 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 5.7.2006 r. w sprawie wprowadzenia w życie zasady równości szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia i pracy (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 204, s. 23) należy interpretować w ten sposób, że stoi ona na przeszkodzie postanowieniu krajowego układu zbiorowego pracy, w którym zastrzeżono dla pracownic wychowujących samodzielnie dziecko prawo do urlopu po upływie urlopu macierzyńskiego, natomiast pracownikom płci męskiej nie przyznano prawa do takiego urlopu?

Stanowisko TS

W art. 14 ust. 1 lit. c) dyrektywy 2006/54/WE zakazano wszelkiej dyskryminacji bezpośredniej lub pośredniej ze względu na płeć w odniesieniu do warunków zatrudnienia i pracy. W kontekście tej dyrektywy zakaz dyskryminacji pomiędzy pracownikami płci męskiej i żeńskiej obejmuje wszelkie układy regulujące zbiorowo pracę. Zgodnie z art. 2 ust. 1 lit. a) dyrektywy 2006/54/WE dyskryminacją bezpośrednią jest sytuacja, w której dana osoba traktowana jest mniej korzystnie ze względu na płeć niż jest, była lub byłaby traktowana inna osoba w porównywalnej sytuacji. Jednakże w art. 28 dyrektywy 2006/54/WE uściślono, że pozostaje ona bez uszczerbku dla przepisów dotyczących ochrony kobiet, w szczególności w okresie ciąży i macierzyństwa, a także przepisów dyrektywy 92/85.

Z jednolitej linii orzeczniczej TS wynika, że prawo do urlopu macierzyńskiego przyznane ciężarnym pracownicom należy uznać za środek ochronny prawa socjalnego, który ma szczególne znaczenie. Prawodawca Unii uznał zatem, że istotne zmiany warunków życia zainteresowanych w okresie ograniczonym do co najmniej 14 tygodni przed porodem i po nim stanowią powód uzasadniający zawieszenie wykonywania przez nie działalności zawodowej, przy czym zasadność tego powodu nie może być w żaden sposób kwestionowana przez organy państwowe ani pracodawców (wyrok TS z 20.9.2007 r., Kiiski, C‑116/06, EU:C:2007:536, pkt 49). W 14 motywie dyrektywy 92/85 uznano, że pracownica w ciąży, pracownica, która niedawno rodziła, lub pracownica karmiąca piersią znajduje się w specyficznej sytuacji wrażliwości, która wymaga przyznania jej prawa do urlopu macierzyńskiego, lecz której w szczególności w tym okresie nie można zrównać z sytuacją mężczyzny czy też z sytuacją kobiety, która korzysta ze zwolnienia chorobowego (wyrok TS z 18.3.2014 r., D., C‑167/12, EU:C:2014:169, pkt 33). Ten urlop ma bowiem na celu, po pierwsze, zapewnienie ochrony biologicznej kondycji kobiety w okresie ciąży i po jej zakończeniu, a po drugie, ochronę szczególnych relacji między kobietą a jej dzieckiem podczas okresu następującego po ciąży i porodzie, aby nie doszło do zakłócenia tych relacji ze względu na kumulację zajęć wynikającą z wykonywania w tym czasie działalności zawodowej (wyrok TS z 4.10.2018 r., Dicu, C‑12/17, EU:C:2018:799, pkt 34).

W niniejszej sprawie art. 46 Układu zbiorowego pracy stanowi, że po upływie urlopu macierzyńskiego, wskazanego w art. 45 tego Układu, pracownica wychowująca samodzielnie dziecko ma prawo, kolejno, do trzymiesięcznego urlopu z prawem do połowy wynagrodzenia lub do półtoramiesięcznego urlopu z prawem do pełnego wynagrodzenia, a także do rocznego urlopu bez prawa do wynagrodzenia, przy czym możliwe jest przedłużenie tego ostatniego urlopu o rok. Trybunał wskazał, że układ zbiorowy pracy wyłączający możliwość skorzystania z takiego dodatkowego urlopu przez pracownika płci męskiej wychowującego samodzielnie dziecko powoduje odmienne traktowaniem pracowników płci męskiej i pracowników płci żeńskiej. W ocenie TS takie odmienne traktowanie wydaje się być zgodne z dyrektywą 2006/54 jedynie wtedy, gdy ma ono na celu ochronę matki w odniesieniu do skutków zarówno ciąży, jak i macierzyństwa, czyli ma zapewnić ochronę kondycji biologicznej kobiety oraz szczególnych relacji między tą kobietą a jej dzieckiem w trakcie okresu, jaki następuje po porodzie. W sytuacji gdyby art. 46 Układu miał zastosowanie do kobiet jedynie jako do rodziców, zdaniem TS, ten przepis powodowałby dyskryminację bezpośrednią pracowników płci męskiej – zakazaną na mocy art. 14 ust. 1 tej dyrektywy.

Rzecznik generalny wskazał w pkt 70 opinii, że okoliczności, jakie należy uwzględnić, aby urlop przyznany po urlopie macierzyńskim mógł być zastrzeżony dla pracownic, dotyczą w szczególności warunków przyznania tego urlopu, jego długości oraz szczegółowych zasad jego wykorzystania, a także związanego z nim poziomu ochrony prawnej. Przede wszystkim warunki przyznania takiego urlopu powinny być bezpośrednio związane z ochroną kondycji biologicznej i psychologicznej kobiety, a także szczególnych relacji między tą kobietą a jej dzieckiem w okresie po porodzie. I tak, w szczególności, urlop ten powinien być przyznawany wszystkim kobietom objętym zakresem stosowania danego uregulowania krajowego – niezależnie od ich stażu pracy na danym stanowisku i bez konieczności uzyskania zgody pracodawcy. Następnie długość i szczegółowe zasady wykorzystania dodatkowego urlopu macierzyńskiego także powinny być, w konsekwencji, dostosowane, tak aby zapewnić ochronę biologiczną i psychologiczną kobiety oraz szczególnych relacji między tą kobietą a jej dzieckiem w okresie po porodzie – nie przekraczając długości tego urlopu, jaki wydaje się niezbędny dla takiej ochrony.

Odnosząc się do poziomu ochrony prawnej, ponieważ analizowany urlop ma taki sam cel jak urlop macierzyński, TS stwierdził, że ta ochrona musi być zgodna z minimalną ochroną gwarantowaną w przypadku urlopu ustawowego na mocy dyrektyw 92/85 i 2006/54. W szczególności reżim prawny dodatkowego urlopu powinien zapewniać ochronę przed zwolnieniem i utrzymanie wynagrodzenia lub możliwość skorzystania z odpowiedniego świadczenia przez pracownice – na warunkach zgodnych z warunkami wskazanymi w art. 10 i 11 dyrektywy 92/85 – a także prawo, takie jak wskazane w art. 15 dyrektywy 2006/54/WE, do powrotu do pracy lub na równorzędne stanowisko na warunkach nie mniej korzystnych i do korzystania z każdej poprawy warunków pracy, do której pracownica byłaby uprawniona w trakcie swojej nieobecności. Trybunał wskazał, że sąd odsyłający powinien ustalić, czy urlop przewidziany w art. 46 Układu spełnia przesłanki umożliwiające stwierdzenie, że ma on na celu ochronę pracownic zarówno w odniesieniu do skutków ciąży, jak i w odniesieniu do macierzyństwa.

Reasumując TS orzekł, że art. 14 i 28 dyrektywy 2006/54/WE w zw. z dyrektywą 92/85 należy interpretować w ten sposób, że nie stoją one na przeszkodzie postanowieniu krajowego układu zbiorowego pracy, w którym zastrzeżono dla pracownic wychowujących samodzielnie dziecko prawo do urlopu następującego po upływie urlopu macierzyńskiego, pod warunkiem że ten dodatkowy urlop ma na celu ochronę pracownic zarówno w odniesieniu do skutków ciąży, jak i w odniesieniu do macierzyństwa, co powinien ustalić sąd odsyłający, biorąc w szczególności pod uwagę warunki przyznania tego urlopu, szczegółowe zasady jego wykorzystania oraz jego długość, a także związany z nim poziom ochrony prawnej.

W niniejszym wyroku TS odniósł się do postanowienia francuskiego układu zbiorowego dla pracowników instytucji zabezpieczenia społecznego, na podstawie którego ustawowy urlop macierzyński może zostać wydłużony o dodatkowy okres, przy czym jest to uprawnienie przewidziane wyłącznie dla kobiet. W ocenie TS urlop macierzyński przyznany kobiecie po upływie ustawowego okresu ochrony jest objęty zakresem stosowania art. 28 ust. 1 dyrektywy 2006/54/WE, ponieważ dotyczy ochrony kobiety w odniesieniu do skutków zarówno ciąży, jak i macierzyństwa. Z tego względu ten urlop może być, zgodnie z prawem, zastrzeżony dla matki, z wyłączeniem wszelkich innych osób, mając na względzie okoliczność, że jedynie matka może znaleźć się pod niepożądaną presją wynikającą z konieczności przedwczesnego podjęcia pracy. Z uzasadninai tego wyroku wynika, że po upływie urlopu macierzyńskiego państwo członkowskie może zastrzec dla matki dziecka dodatkowy urlop, gdy korzysta ona z tego dodatkowego urlopu nie jako rodzic, lecz ze względu na skutki zarówno ciąży, jak i macierzyństwa. Taki dodatkowy urlop powinien zapewnić ochronę biologicznej kondycji kobiety oraz szczególnych relacji między tą kobietą a jej dzieckiem w trakcie okresu, jaki następuje po porodzie.Tym samym w takim przypadku sytuacja pracownika płci męskiej oraz płci żeńskiej nie jest porównywalna.

W uzasadnieniu wyroku TS powołując się na dotychczasowe orzecznictwo stwierdził, że sytuacja pracownika płci męskiej oraz płci żeńskiej jest jednak porównywalne pod względem wychowywania dzieci. Dlatego też konsekwencji środki mające na celu ochronę kobiet jako rodziców nie mogą być uzasadnione na podstawie art. 28 ust. 1 dyrektywy 2006/54/WE.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Bez MPP na fakturze zbiorczej wystawionej do paragonów

Na pewno można. Nie zmienia to jednak faktu, że przepisy ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej jako: VATU) w ostatnich miesiącach zmieniały się wielokrotnie. I były to zmiany istotne, wprowadzające częstokroć zupełnie nowe rozwiązania. Do tego pojawiło się równie wiele nowych przepisów wykonawczych.

Te względnie nowe instytucje krzyżują się ze sobą nie tylko w akademickich przykładach serwowanych na szkoleniach podatkowych. Ale także w tzw. realnym życiu. Dobrym przykładem są wątpliwości pewnego podatnika, rozstrzygnięte w interpretacji Dyrektora KIS.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik sprzedaje towary i usługi na stacjach paliw. Każda sprzedaż potwierdzana jest paragonem fiskalnym lub fakturą – w zależności od statusu klienta (trudno weryfikowalnym). Podatnik używa kas online, które mają funkcjonalność drukowania NIP na paragonie fiskalnym.

Podatnik uruchomił program lojalnościowy skierowany do małych i średnich przedsiębiorców, którzy po spełnieniu określonych warunków otrzymują rabat gotówkowy. Warunki programu nie zobowiązują klienta do zakupu określonej ilości towarów i usług. Ilość warunkuje tylko i wyłącznie otrzymanie przez klienta odpowiedniego rabatu według ustalonych progów.

Klient kupując towary i usług na stacji paliw dokonuje płatności za zakupione towary i usługi na stacji i otrzymuje paragon fiskalny z NIP potwierdzający transakcję albo fakturę. W przypadku, jeśli klient otrzymywał paragony fiskalne z NIP o wartości powyżej 450 zł może też otrzymać fakturę zbiorczą (na swoje żądanie). Zdarza się, że faktura zbiorcza do paragonów powyżej 450 zł odnosi się do zakupów towarów z załącznika nr 15 VATU (np. paliwa silnikowe) a jej wartość brutto przekracza kwotę 15 tys. zł. Pytanie brzmi: czy taka faktura powinna być oznaczana dopiskiem „mechanizm podzielonej płatności”.

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji z 24.11.2020 r., 0114-KDIP1-1.4012.496.2020.1.AKA specjalnie się nad sytuacją nie rozczulał. Bez przeprowadzania szczególnie wyrafinowanych wywodów uznał, że obligatoryjny mechanizm podzielonej płatności obowiązuje przy regulowaniu należności z faktury opiewającej na kwotę przekraczającą 15 000 zł (lub jej równowartości) dokumentującej transakcję, której przedmiotem są towary lub usługi wskazane w załączniku nr 15 do ustawy o VAT.

W analizowanym przypadku przepis art. 106e ust. 1 pkt 18a VATU nie znajdzie jednak zastosowania. Faktura zbiorcza zostanie bowiem wystawiona do paragonów fiskalnych, które dokumentują pojedyncze transakcje i które zostały już opłacone (uregulowane) w dniu sprzedaży.

Rozstrzygnięcie fiskusa jest racjonalne. Mechanizm podzielonej płatności ma zastosowanie tylko do sprzedaży w obrocie profesjonalnym (B2B). Wówczas bowiem sprzedaż jest potwierdzana fakturą i taka faktura jest jedyną podstawą do dokonania płatności należności z niej wynikających. W związku z tym, tylko w takiej sytuacji możliwy jest do spełnienia wyrażony w przepisach obowiązek uiszczenia zapłaty w mechanizmie podzielonej płatności.

W przypadku będącym przedmiotem zapytania mamy do czynienia „raczej” ze sprzedażą konsumencką, skoro dokumentowana jest ona paragonami fiskalnymi (mimo, że z numerem NIP nabywcy) – zwłaszcza, że paragony wystawiane są na kwoty wyższe niż 450 PLN. Odpadają więc niczym z opery mydlanej rozważania o tym, czy paragon z NIP do 450 PLN jest fakturą (szerzej: Objaśnienia podatkowe: paragon z NIP do 450 PLN jest fakturą uproszczoną, Legalis). Oczywiście, podmioty takie mają prawo do wystąpienia do sprzedawcy z żądaniem wystawienia faktury VAT przy założeniu, że zwrócą dostawcy paragony. Tylko wyjątkowo, wystawienie faktury VAT do sprzedaży zaewidencjonowanej na kasie rejestrującej może mieć bowiem miejsce bez zwrotu paragonu fiskalnego (zob. interpretacja Dyrektora KIS z 22.6.2020 r., 0113-KDIPT1-3.4012.248.2020.2.JM).

Niemniej, faktura zbiorcza wystawiona do paragonów fiskalnych z NIP nie jest dokumentem, z którego wynika kwota jakichkolwiek należności do zapłaty. Potwierdza ona jedynie szereg pojedynczych transakcji udokumentowanych paragonem fiskalnym i już zapłaconych. Oczywiście, nie przy zastosowaniu mechanizmu podzielonej płatności. Oznaczenie faktury dopiskiem mogłoby sugerować, że podatnik powinien zwrócić kontrahentom pobrane kwoty i oczekiwać ponownego ich wpłacenia – w dodatku w sposób podzielony. To nie dość, że bez sensu to jeszcze sprzeczne z ideą MPP. Zatem możliwe są w obrocie gospodarczym faktury dotyczące towarów i usług z załącznika 15 do VATU i wystawione na kwotę powyżej 15.000 PLN, których nie należy oznaczać dopiskiem zgodnie z art. 106e ust. 1 pkt 18a VATU.

Pytanie tylko, czy ww. historia broni się, gdy o paragon z NIP powyżej 450 PLN poprosi nabywca będący podatnikiem VAT (ale z jakiegoś względu nie prosi on od razu o fakturę). Wydaje się, że tak. Nie dochodzi do obejścia przepisów art. 106b ust. 5 i 6 VATU (sankcje za paragony bez NIP a później faktury do nich). A i sama płatność nie jest dokonywana na podstawie faktury zbiorczej, która pełni jedynie rolę „potwierdzenia” transakcji dokonanych (i opłaconych) już w przeszłości.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Pułapka na firmową transformację

Jednym z optymalnych wyjść jest likwidacja spółki komandytowej i założenie nowej: jawnej. W ustawie nowelizującej przepisy o PIT i CIT znalazła się jednak pułapka. Jeśli wspólnikami takiej spółki będą nie tylko osoby fizyczne, może się okazać, że spółka jawna też zostanie podatnikiem CIT.

Jawność bardziej jawna

Na fali uszczelniania systemu podatkowego ustawodawca nałożył szczególny reżim informacyjny na spółki jawne. Jeśli ich udziałowcami są nie tylko osoby fizyczne, to powinny one przed rozpoczęciem nowego roku obrotowego poinformować urząd skarbowy, kto nim jest. Jeśli tego nie zrobią – staną się podatnikami CIT.

Twórcy ustawy zdawali sobie sprawę, że nałożenie CIT na spółki komandytowe spowoduje masowe ich przekształcanie, w tym w spółki jawne. Dlatego w ustawie z 30 listopada wprowadzającej te rygory znalazł się przepis przejściowy. Art. 21 ustawy przewiduje, że spółki jawne działające przed 1 stycznia 2021 r. powinny złożyć informacje o swoich wspólnikach do końca stycznia 2021 r. Taki sam termin obowiązuje, jeśli spółka zostanie założona w pierwszym miesiącu 2021 r.

W ustawie w ogóle nie przewidziano jednak, że spółka jawna tworzona nie tylko przez osoby fizyczne rozpoczyna działalność po 31 stycznia 2021 r. i chce uniknąć CIT. Przepisy mówią wyraźnie, że to spółka (a nie jej wspólnicy) powinna złożyć informacje o swoich wspólnikach. Powstaje paradoks: spółka jawna założona 1 lutego 2021 r. z udziałowcami w postaci np. spółek z o.o. i komandytowych niejako z definicji będzie podatnikiem CIT, przynajmniej przez pierwszy rok obrotowy.

W ustawie nie przewidziano też spółki jawnej w organizacji, która mogłaby złożyć stosowne zawiadomienie przed formalnym rozpoczęciem działalności. Podobne pojęcie, dotyczące spółek z o.o., pojawia się w kodeksie spółek handlowych i w ustawie o CIT. Umożliwia takiej spółce podjęcie działań założycielskich jeszcze przed formalnym startem biznesu.

Pewne szczegóły dotyczące informowania o wspólnikach spółki jawnej może zawierać rozporządzenie ministra finansów. Jego wydanie przewidziano w nowych przepisach ustawy o CIT. Jak dotychczas nie zostało wydane.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Czas przekształceń

Spółek jawnych o takiej strukturze może w obecnym czasie powstać sporo. Niektórzy przedsiębiorcy z różnych względów nie likwidują bowiem spółek komandytowych (działa ich w kraju około 40 tys.) i pozostawiają w nich część swojej dotychczasowej działalności, nawet licząc się z koniecznością płacenia CIT. Resztę przenoszą do nowo zakładanej spółki jawnej, z którą ta komandytowa może być powiązana jako udziałowiec. A taka właśnie spółka musi już ujawnić swoich wspólników pod rygorem płacenia podwójnego podatku dochodowego.

Spółki komandytowe mogą pozostać w dzisiejszym reżimie podatkowym (tj. jednokrotnego opodatkowania) nawet do maja 2021 r. Termin ten pojawił się w trakcie prac parlamentarnych, choć wcześniej Ministerstwo Finansów planowało poddanie spółek komandytowych CIT już od 1 stycznia.

O sprawę tej ustawowej pułapki, a także o termin wydania wspomnianego rozporządzenia, „Rzeczpospolita” zapytała w ubiegłym tygodniu Ministerstwo Finansów. Niestety, do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Patrycja Goździowska, doradca podatkowy, partner w kancelarii SSW Pragmatic Solutions

Zakładam, że intencją ustawodawcy nie było opodatkowanie CIT spółki jawnej, lecz zwiększenie przejrzystości rozliczeń poprzez obowiązek ujawniania wspólników innych niż osoby fizyczne. Brzmienie przepisu przejściowego ustawy prowadzi jednak do wniosku, że spółki jawne zakładane po 31 stycznia 2021 r. nie będą mogły uniknąć CIT. Dotyczy to zarówno zupełnie nowych, jak i tych, które powstaną z przekształcających się spółek komandytowych. Nie ma żadnej gwarancji, że wszystkie wnioski zostaną rozpatrzone przez sądy rejestrowe do końca stycznia 2021 r. W ustawie uderza też brak konsekwencji w ustaleniu terminów w przepisach przejściowych: spółki komandytowe mogą działać na dotychczasowych zasadach do maja 2021 r., a możliwość przekształcenia w spółkę jawną bez konieczności płacenia CIT ograniczono do końca stycznia. Taki stan prawny tworzy dużą niepewność i nie buduje zaufania do państwa.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Projekt wytycznych Europejskiej Rady Ochrony Danych osobowych w sprawie transferu danych poza UE został opublikowany

Co zmienił wyrok TSUE w sprawie Schrems II?

W zakresie transferu danych do państw trzecich, powołany wyrok TSUE odnosi do trzech zasadniczych kwestii:

1. uchylenia tzw. Tarczy Prywatności (Privacy Shield), na podstawie której dokonywano transferu danych osobowych do Stanów Zjednoczonych;

2. utrzymania w mocy standardowych klauzul umownych dotyczących przekazywania danych osobowych podmiotom przetwarzającym dane mającym siedzibę w krajach trzecich na mocy dyrektywy 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady (decyzja Komisji Europejskiej z 5.2.2010 r. notyfikowana jako dokument nr C(2010) 593);

3. konieczności podejmowania przez administratorów danych dodatkowych środków, w zależności od poziomu ochronnych danych w danym państwie trzecim.

TSUE nie sprecyzował jednak, jakie „dodatkowe środki” mają podejmować podmioty dokonujące przekazania danych poza obszar unijny. Pomocne mają być tu omawiane wytyczne Europejskiej Rady Ochrony Danych.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Co zawiera projekt wytycznych EROD?

Z dokumentu wynika, że wytyczne zostały przyjęte w celu pomocy eksporterom danych w złożonym procesie oceny poziomu ochrony danych w państwie trzecim i identyfikacji dodatkowych środków niezbędnych do zapewnienia odpowiedniego poziomu ochrony przekazywanych danych. EROD określiła sześć podstawowych kroków, jakie powinny zostać podjęte:

Krok 1: Identyfikacja wszystkich dokonywanych transferów danych osobowych do państw trzecich

W praktyce sprowadza się to przede wszystkim do zweryfikowania prowadzonych rejestrów czynności przetwarzania, kategorii czynności przetwarzania oraz obowiązków informacyjnych realizowanych względem podmiotów danych.

Krok 2: Weryfikacja podstawy przekazywania danych

Mogą to być decyzje stwierdzające odpowiedni poziom ochrony danych przyjmowane przez Komisję Europejską w trybie art. 45 RODO, przekazywanie danych z zastrzeżeniem odpowiednich zabezpieczeń, o których mowa w art. 46 RODO lub odstępstwa wymienione w przepisie art. 49 RODO.

Krok 3: Ocena legislacji i praktyki w danym państwie trzecim w zakresie danych osobowych (w tym w szczególności pod kątem dostępu do danych przez organy publiczne)

Należy przy tym odwołać się do wszelkich dostępnych źródeł i informacji dotyczących państwa, do którego mają zostać przekazane dane oraz przyjętych w nim rozwiązań prawnych, które mogą mieć zastosowanie do czynności transferu danych. W załączniku do wytycznych wymieniono przykładowe źródła informacji, w tym m.in. orzecznictwo krajowe lub decyzje podjęte przez niezależne organy sądowe lub administracyjne właściwe w zakresie prywatności i ochrony danych w państwach trzecich, raporty instytucji akademickich, organizacji pozarządowych, stowarzyszeń branżowych.

Krok 4: Identyfikacja i przyjęcie dodatkowych środków koniecznych, aby poziom ochrony przekazywanych danych osiągnął unijny standard

W załączniku do wytycznych wymienione zostały przykłady dodatkowych środków ochrony danych, które mogą być stosowane przez podmioty przekazujące dane do państw trzecich, a wśród nich:

– środki techniczne, np. anonimizacja, szyfrowanie danych

– środki organizacyjne, jak np. procedury wewnętrzne,

– środki umowne, tj. uwzględnianie w umowach dotyczących transferu danych odpowiednich klauzul ochronnych.

Krok 5: Podjęcie kroków formalnych i proceduralnych w celu przyjęcia dodatkowego środka ochrony danych

Możliwe jest w tym zakresie zastosowanie standardowych klauzul ochrony danych przyjętych przez Komisję (art. 46 ust. 2 lit. c i d RODO), wiążących reguł korporacyjnych (art. 46 ust. 2 lit. b RODO), jak również klauzul umownych między administratorem lub podmiotem przetwarzającym a administratorem, podmiotem przetwarzającym lub odbiorcą danych osobowych w państwie trzecim lub organizacji międzynarodowej pod warunkiem uzyskania zezwolenia właściwego organu nadzorczego (art. 46 ust. 3 lit. a RODO).

Krok 6: Monitorowanie sytuacji w państwach trzecich (w tym zmian w prawie) oraz weryfikowanie przyjętych wcześniej środków ochrony danych

Wszystkie powyższe kroki powinny być podejmowane przy uwzględnieniu ogólnych zasad ochrony danych wynikających z RODO, przede wszystkim zasady zgodności z prawem, zasady adekwatności i zasady rozliczalności. Zarówno sposób oceny, czy dodatkowe środki powinny zostać zastosowane, jak również sposób ich wyboru i wdrożenia będzie musiał zostać odpowiednio udokumentowany. Takiej dokumentacji może oczekiwać właściwy organ nadzorczy podczas ewentualnej kontroli.

W dokumencie zwrócono szczególną uwagę na rolę organów nadzorczych, które wykonują swoje uprawnienia w zakresie monitorowania stosowania RODO i jego egzekwowania. Z wytycznych wynika, że organy nadzorcze powinny zwracać szczególną uwagę na działania podejmowane przez eksporterów danych w celu zapewnienia, że przekazywane przez nich dane objęte są odpowiednim poziomem ochrony. W przypadkach stwierdzenia, iż taki poziom ochrony nie został zapewniony, mają obowiązek wstrzymać lub zakazać przekazywania danych.

Europejska Rada Ochrony Danych została powołana na mocy przepisów RODO w celu zapewnienia spójnego stosowania rozporządzenia. Jednym z jej zadań jest wydawanie wytycznych, zaleceń oraz określania najlepszych praktyk, aby doprecyzować ogólne zapisy RODO. Wydaje się jednak, że w niniejszym przypadku także wytyczne EROD wymagają interpretacji.

Wątpliwości budzi przede wszystkim nałożenie obowiązku monitorowania zmian w prawie, jakie zachodzą w państwach spoza Unii, do których przekazywane są określone dane osobowe. Cel, któremu ma to służyć, należy uznać za uzasadniony, jednakże w praktyce może to okazać się trudne do wykonania. Samo wejście w życie przepisów RODO wiązało się dla wielu podmiotów z koniecznością poniesienia znacznych środków na przygotowanie odpowiednich procedur, wdrożenie odpowiednich środków technicznych czy dostosowanie istniejących dokumentacji z zakresu ochrony danych osobowych do nowych przepisów. Na podstawie niniejszych wytycznych może okazać się, że z transfer danych do państwa trzeciego wymagać będzie korzystania z usług tamtejszych prawników, czy specjalistów z zakresu ochrony danych osobowych.

Mimo tego, dokument z pewnością należy ocenić jako pomocny, bowiem wyznacza pewne standardy działań, które powinny być podejmowane przez administratorów danych przekazujących dane poza Unię Europejską i potwierdza, że praktyki podejmowane już przez wiele podmiotów są prawidłowe i wystarczające, aby uznać je za spełniające wymogi RODO.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Dostosowywanie zmian do sytuacji wywołanej COVID-19

Praca zdalna w warunkach izolacji a prawo do wynagrodzenia 

W brzmieniu dodanych art. 4ha–4hb do KoronawirusU legislator zdywersyfikował prawo do wynagrodzenia osób pozostających na obowiązkowej izolacji (w związku z pozytywnym wynikiem testu na obecność wirusa SARS-CoV-2) od okoliczności czy osoba zakażona, rzeczywiście przejawia symptomy zachorowania. Pracownicy i inne osoby zatrudnione przechodzące chorobę zakaźną łagodnie lub bezobjawowo, mocą nowelizacji, uzyskali podstawę prawną do tego, by móc świadczyć w trybie zdalnym pracę określoną w umowie. Zgoda pracodawcy albo zatrudniającego na to, by ich podwładni wykonywali pracę w warunkach domowych (z uwzględnieniem reżimu sanitarnego), obliguje ich do wypłaty należnego pracownikom wynagrodzenia. Do tej pory analogiczną możliwość do otrzymywania zarobku za świadczoną pracę stosowano względem osób skierowanych na obowiązkowo kwarantannę (art. 4h KoronawirusU), obecnie rozszerzono ją także o tych przebywających na przymusowej izolacji.

Osoby natomiast niezdolne do pracy wskutek zakażenia (u których objawy obecności wirusa są wyraźne) za okres nieświadczenia pracy (zarówno w takcie kwarantanny, jak i izolacji) przysługuje wynagrodzenie, o którym mowa w art. 92 KP albo świadczenie pieniężne z tytułu choroby.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Obowiązki względem zatrudnionych w transporcie kolejowym 

Od 5.12.2020 r. umożliwiono prowadzenie badań lekarskich i psychologicznych osób ubiegających się o uzyskanie licencji lub świadectwa maszynisty. Względem jednak osób starających się o: zachowanie ważności licencji lub świadectwa maszynisty, pracowników zatrudnionych na stanowiskach bezpośrednio związanych z prowadzeniem i bezpieczeństwem ruchu kolejowego oraz z prowadzeniem określonych rodzajów pojazdów kolejowych, pracowników zatrudnionych na stanowisku zwrotniczego oraz funkcjonariuszy straży ochrony kolei, odbycie wzmiankowanych badań ulega zawieszeniu, jednak nie dłużej niż do 31.1.2021 r., co ma umożliwić stały dopływ nowych kandydatów do zawodu.

W przypadku natomiast, gdy ważność badań upływa w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, przedłuża się ją do dnia upływu 180 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Podobny zakres czasowy (zmiana z dotychczasowego okresu 90 dni) dotyczy przedłużenia ważności szkoleń i okresowych sprawdzianów wiedzy maszynistów oraz egzaminów okresowych dla stanowisk związanych z prowadzeniem i bezpieczeństwem ruchu kolejowego – art. 15zzzy–15zzzz KoronawirusU. Fakt automatycznego wydłużenia ważności dokumentów i zakreślone ramy terminów, mają ograniczyć biurokrację, szczególnie w okresie po zakończeniu pandemii. Fakt automatycznego wydłużenia ważności dokumentów i zakreślone ramy terminów, mają ograniczyć biurokrację, szczególnie w okresie po zakończeniu pandemii.

Powoływanie i odwoływanie członków Rady Dialogu Społecznego

Od 5.12.2020 r. moc prawną utracił art. 27 ust. 2a–2b RadaDialSpołU, który stanowił o możliwości odwoływania przez Prezesa Rady Ministrów członka Rady w przypadku zarówno utraty zaufania względem niego, związanego z informacją dotyczącą pracy, współpracy lub pełnienia służby w organach bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990, jak i sprzeniewierzenia się przez członka działaniom Rady doprowadzając do braku możliwości prowadzenia przejrzystego, merytorycznego i regularnego dialogu organizacji pracowników i pracodawców oraz strony rządowej. Obecnie nie ma także zastosowania sankcja w postaci wygaśnięcia członkostwa w Radzie w przypadku złożenia przez jego członka niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego, stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem sądu.

Organem zaś uprawnionym do odwoływania członków Rady Dialogu Społecznego będących przedstawicielami strony pracowników, strony pracodawców i strony rządowej, na wniosek tych organizacji lub bez tego wniosku, w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii organem, jest Prezes Rady Ministrów. Wyłącza to jednocześnie przysługującą w uprzednim stanie prawnym kompetencję Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do odwoływania członków Rady Dialogu Społecznego.

Kwalifikacja wojskowa

Osoby, wobec których kwalifikacja wojskowa nie została przeprowadzona w roku kalendarzowym, w którym kończyły one dziewiętnaście lat życia, z przyczyn innych niż przeszkoda, o którym przepis stanowi, podlegają obowiązkowi stawienia się do kwalifikacji wojskowej do końca roku kalendarzowego, w którym kończą dwadzieścia cztery lata życia – art. 32 ust. 2a ObrRPU. Kwalifikacja ta będzie przeprowadzana corocznie, choć możliwym jest również przeprowadzenie jej w kilku okresach danego roku kalendarzowego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Rezultat pracy a umowa o dzieło

Opis stanu faktycznego 

Decyzją z 13.8.2015 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w L. stwierdził, że E.K. jako osoba zatrudniona na podstawie umów o świadczenie usług, u płatnika składek (…) Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w B. podlega obowiązkowo ubezpieczeniom: emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu w okresie od 19.11.2012 r. do 28.12.2012 r. z podstawami wymiaru składek, które wynoszą: za listopad 2012 r. – „0” złotych, za grudzień 2012 r. na ubezpieczenia społeczne – 9000 zł, zaś na ubezpieczenie zdrowotne – 7986,60 zł. Odwołanie od powyższej decyzji złożyła (…) Spółka z o.o. domagając się jej zmiany przez ustalenie, że E.K. nie podlega ubezpieczeniom społecznym, gdyż łączyły ją ze Spółką umowy o dzieło, a nie umowy zlecenia. W odpowiedzi na odwołanie organ rentowy wnosił o jego oddalenie.

Wyrokiem z 26.9.2017 r. Sąd Okręgowy w Lublinie zmienił zaskarżoną decyzję i ustalił, że E.K. nie podlega obowiązkowo ubezpieczeniom: emerytalnemu, rentowym, wypadkowemu w okresie od 19.12.2012 r. do 28.12.2012 r. u płatnika (…) Spółki z o.o. w B.

Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok, w ten sposób, że ustalił, że E.K. podlega obowiązkowo ubezpieczeniom: emerytalnemu, rentowym, wypadkowemu w okresie od 19.12.2012 r. do 28.12.2012 r. u płatnika (…) Spółki z o.o. w B.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Z uzasadnienia Sądu 

W realiach niniejszej sprawy przyjąć należało, że Sąd Okręgowy dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych, które pomimo sformułowania przez organ rentowy w apelacji zarzutu błędu w tychże ustaleniach, w rzeczywistości nie są kwestionowane. Okoliczności zawarcia spornej umowy, jej treść, rodzaj czynności wykonanych przez zainteresowaną celem realizacji umowy, wysokość otrzymanego wynagrodzenia czy termin wykonania umowy nie budziły wątpliwości stron ani Sądu. Sporna była natomiast kwestia oceny prawidłowości zastosowania w niniejszym przypadku określonych norm prawa materialnego i kwalifikacja prawna stosunku łączącego E.K. z (…) Sp. z o.o. w B. W świetle 6 ust. 1 pkt 4 i art. 13 pkt 2 art. 12 ust. 1 i 3 ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 266 ze zm.; dalej jako SysUbSpołU) osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług co do zasady podlegają ubezpieczeniom emerytalnym, rentowym i wypadkowym. Nie są objęci obowiązkiem ubezpieczenia społecznego wykonawcy umowy o dzieło. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, do którego ustawowych obowiązków należy stwierdzanie podlegania ubezpieczeniu społecznemu, może niezależnie od tego, jaka jest nazwa umowy, badać rzeczywisty charakter tytułu ubezpieczenia i w razie poczynienia stosownych ustaleń wydać decyzję o objęciu określonego podmiotu takim ubezpieczeniem.

Należy zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, który w wyroku z 20.2.2014 r. (III AUa 324/13, Legalis) zaznaczył, że nawet zamiar zawarcia umowy o dzieło, a także świadome podpisanie takiej umowy nie mogą nadać cywilnoprawnego charakteru zatrudnieniu zainicjowanemu taką umową, jeśli wykazuje ono w przeważającym stopniu cechy innego typu stosunku prawnego np. umowy o świadczenie usług. Sama terminologia, jaką posługują się strony w umowie pozostaje bez znaczenia dla interpretacji i oznaczenia faktycznie łączącego ich stosunku prawnego. Nazwa umowy nie przesądza o jej rodzaju. Jeśli bowiem tytuł nie odpowiada istocie umowy, należy badać treść umowy oraz sposób jej faktycznego wykonywania.

Zdaniem Sądu II instancji Sąd Okręgowy nieprawidłowo przyjął, że sporna umowa zawarta pomiędzy E.K. a (…) Sp. z o.o. była umową o dzieło wskazaną w art. 627 KC. W przedmiotowym przepisie nie zdefiniowano dzieła, wskazując jedynie, że jego wykonanie stanowi przedmiot zobowiązania wykonawcy, za które przysługuje wynagrodzenie. Dzieło jest wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy. Nie musi być czymś nowatorskim, jednak powinno posiadać charakterystyczne, wynikające z umowy cechy umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo, zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego.

Opisanych powyżej cech nie posiadała umowa stanowiąca przedmiot analizy w niniejszej sprawie. Jej przedmiotem było wykonanie szeregu czynności z zakresu księgowości dla podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą. Sporządzenie potwierdzeń sald, deklaracji (…) i (…) oraz sprawozdań rocznych do ZUS wymagało określonej wiedzy, jednakże ich zmaterializowanie w postaci określonych dokumentów nie jest przejawem twórczości, tylko starannego działania, które z tym samym rezultatem (w zakresie wyciągniętych wniosków) mogło być wykonane przez każdą inną osobę posiadającą stosowne umiejętności w dziedzinie księgowania. Realizacja spornej umowy nie doprowadziła zatem do powstania dzieła w rozumieniu art. 627 KC, a miała charakter świadczenia przez zainteresowaną na rzecz płatnika składek usług z zakresu księgowości, jak słusznie podnosił apelujący organ rentowy. W umowie nazwano je „pracami pomocniczymi przy zamknięciu roku”. Czynności te stanowiły typowe prace księgowych i nie miały zindywidualizowanego charakteru. Prowadziły one oczywiście do powstania pewnych, konkretnych dokumentów, jednakże, jak argumentował Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z 9.7.2014 r., każda praca, nawet ta świadczona w oparciu o umowę o pracę, prowadzi do jakiegoś rezultatu, co nie oznacza, że powinna być kwalifikowana jako umowa o dzieło (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 9.7.2014 r., III AUa 776/13, Legalis).

Zdaniem Sądu Apelacyjnego wszystkie powyższe okoliczności przesądzają o konieczności zakwalifikowania umowy zawartej w dniu 19.11.2012 r. pomiędzy wnioskodawczynią a zainteresowaną jako umowy o świadczenie usług. Zarzuty naruszenia prawa materialnego sformułowane w apelacji okazały się zatem trafne, co skutkowało koniecznością zmiany zaskarżonego wyroku i oddalenia odwołania.

Zgodzić się należy z Sądem Apelacyjnym w Lublinie, że w realiach niniejszej sprawy nie można mówić o umowie o dzieło w rozumieniu przepisu art 627 KC. Przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy, którego ramy czasowe wyznacza powierzenie wykonania i wykonanie dzieła. Dzieło jest wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy. Powinno stanowić rezultat samoistny, który z chwilą

ukończenia staje się niezależny od osoby twórcy i może stanowić samodzielny byt posiadający autonomiczną wartość w obrocie prawnym. Przyszły rezultat stanowiący przedmiot umowy o dzieło musi być zatem z góry przewidziany i określony (oznaczony) na podstawie wskazanych w umowie podstaw, co może nastąpić nie tylko poprzez zastosowanie metod opisowych, ale także przez odwołanie się do dostarczonej przez zamawiającego dokumentacji technicznej, projektów czy rysunków. Taka indywidualizacja przedmiotu umowy ma istotne znaczenie dla oceny odpowiedzialności przyjmującego zamówienie z tytułu ewentualnych wad dzieła (post. SN z 7.10.2020 r., II UK 329/19, Legalis). W postanowieniu z 13.8.2020 r. Sąd Najwyższy podkreślił, że „umowy, których celem nie było wytworzenie konkretnego dzieła, ale uszycie zamówionej ilości toreb z powierzonej tkaniny, a w przypadku, gdy nie dało się poprawić wadliwie uszytej sztuki, wykonawca nie miał za nią zapłacone i otrzymywał za wykonaną usługę wynagrodzenie odpowiadające ilości prawidłowo uszytych sztuk, co także było uznawane za zrealizowanie umowy, należy zakwalifikować jako umowy o świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła, gdyż to nie wynik, ale określone działania były istotne dla realizacji umowy” (I UK 235/19). W świetle powyższego, pomiędzy stronami została zawarta bezspornie umowa o świadczenie usług.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

GTU_01 tylko dla alkoholu przeznaczonego do spożycia

Od 1.10.2020 r., czyli wraz z wejściem w życie art. 109 ust. 3b ustawy z 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU), zaczęły obowiązywać nowe zasady prowadzenia przez podatników VAT ewidencji w formacie pliku JPK_V7. Listopad był więc miesiącem pełnym emocji. Szczególnie wiele z nich dotyczyło zakresu stosowania przepisów rozporządzenia Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z dnia 18.10.2019 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zawartych w deklaracjach podatkowych i w ewidencji w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2020 r. poz. 1127, dalej: SzczegZakrDanDeklR) w zakresie oznaczania transakcji nowymi kodami.

Zgodnie z § 10 ust. 3 pkt 1 SzczegZakrDanDeklR, podatnicy w prowadzonej ewidencji dla celów VAT zobowiązani są do oznaczania dostawy napojów alkoholowych kodem GTU_01. Regulacja ta odwołuje się wprost do pojęcia „napoje alkoholowe” w rozumieniu przepisów ustawy z 6.12.2008 r. o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz.722, dalej: AkcyzU). A z tych przepisów wynika, że napojem alkoholowym jest każdy wyrób o rzeczywistej objętościowej mocy alkoholu przekraczającej 1,2% objętości, objętego pozycjami CN 2207 i 2208, nawet jeżeli cały wyrób jako taki ma zupełnie inną klasyfikację. A więc w praktyce wszystko, co zawiera w sobie alkohol.

Uzasadnione wątpliwości co do oznaczania kodem GTU swojej sprzedaży pewien podatnik postanowił rozstrzygnąć przed obliczem Dyrektora KIS.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik zajmuje się dystrybucją wyrobów kosmetycznych. Wśród szerokiej gamy oferowanych przez podatnika produktów znajdują się również wyroby, które zawierają w swoim składzie alkohol etylowy skażony (np. lakiery do paznokci, balsamy po goleniu, produkty biobójcze i dezynfekujące do rąk). W niektórych z wyrobów stężenie alkoholu etylowego przekracza 1,2% objętości. Część z nich, np. produkty biobójcze, zawiera w swoim składzie alkohol etylowy o stężeniu aż 70%.

Z oczywistych względów wyroby te nie są przeznaczone do spożycia przez ludzi (choć nie takie rzeczy pewnie zna historia). Spełniają jednak definicję napoju alkoholowego w rozumieniu AkcyzU (jakkolwiek sam alkohol w nich zawarty korzysta ze zwolnienia z opodatkowania). To zaś skłania podatnika do oznaczania dostaw tego rodzaju towarów kodem GTU_01.

Fiskus tej skłonności powiedział jednak stanowcze „nie”.

W interpretacji indywidualnej z 19.11.2020 r., 0114-KDIP1-3.4012.576.2020.1.JG, zauważył bowiem, że obowiązek oznaczania towarów należących do grupy GTU „01” dotyczy wyłącznie dostawy napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia. Oznaczenie to nie ma więc zastosowania w przypadku sprzedaży produktów takich jak np. perfumy, kosmetyki czy też płyny do dezynfekcji, a więc produktów zawierających w swoim składzie alkohol skażony. Zatem obowiązek oznaczenia w ewidencji sprzedawanych produktów w grupie GTU „01” nie będzie miał do podatnika zastosowania.

Przypadek to wstrząśnięty i chyba też zmieszany. Stanowisko fiskusa nie wynika bowiem w żaden sposób z przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Te jednoznacznie odwołują się bowiem do ogólnej definicji napojów alkoholowych. Więc to podatnik prezentując swoje stanowisko mówił prawdę, zaś fiskus blefował.

Oznaczanie transakcji kodami GTU to obowiązek podatników, do którego nie mogą podejść jak to często bywa w ostatnim czasie w podatkach na zasadzie „procesowej ostrożności”. Innymi słowy, nie można oznaczać pozycji w ewidencji sprzedaży danym kodem „na wszelki wypadek”. Trzeba to zrobić poprawnie, żeby nie czuć nad głową karcącej ręki fiskusa nakładającego sankcję „pięćset minus” a być może także (co jest znacznie większym zagrożeniem) doszukującego się odpowiedzialności karnoskarbowej.

Tylko jak spełnić ten warunek w sytuacji, gdy przepis sobie a jego interpretacja, sobie?

Morał z tej historii jest taki, że przepisy SzczegZakrDanDeklR w zakresie stosowania kodów GTU (i innych kodów) są wyjątkowo kiepskie. Pisaliśmy już o tym w obszernej analizie (zob. Kody GTU: trzynaście powodów, aby obawiać się JPK_V7). To refleksja bolesna, omawiany felerny akt prawny opublikowany został bez mała rok temu i naprawdę było dość czasu, by go zawczasu poprawić.

Dziś mamy zaś sytuację, w której interpretacje indywidualne „poprawiają” kiepskie przepisy. Bo co do celowościowej słuszności rozstrzygnięcia Dyrektora KIS nie ma się co kłócić. Pewnie nie o to prawodawcy chodziło, by oznaczać kodem perfumy czy płyn po goleniu.

Problem w tym, że interpretowanie zupełnie nowego przepisu już od samego początku tworzy rzeczywistość zupełnie inną, niż z samego przepisu wynika. Sprzedawcy różnego rodzaju rozpuszczalników, kosmetyków, perfum ale także płynów do dezynfekcji (jakże ważnych w dzisiejszych czasach), stosując się wprost do przepisu wcale nie mogą spać spokojnie. Problem dotyczy zresztą też innych kodów GTU. Ciekawe, jaka pojawi się praktyka podatkowa np. w zakresie usług niematerialnych (GTU_12)? Albo dostawy lokali (GTU_10)? Można by tak długo jeszcze wymieniać.

Może jednak lepiej strzelić sobie na rozluźnienie coś mocniejszego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

COVID-19 drenuje budżety spółdzielni

Za wysokie koszty

– Ze względu na wysokie koszty główna księgowa oraz rada nadzorcza nie zgodziła się na kontynuowanie dezynfekcji drogimi, ale bardzo skutecznymi atestowanymi środkami chemicznymi. Do tej pory wydaliśmy bowiem na dezynfekcję 150 tys. zł – tłumaczy Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Ruda” w Warszawie.

– Efekt jest taki, że na początku pandemii pryskaliśmy korytarze i klatki schodowe środkami wirusobójczymi. Teraz przecieramy denaturatem tylko poręcze schodów i klamki, przyciski domofonów oraz w windach. Korytarze raz na jakiś czas myjemy domestosem i tyle – mówi Dariusz Śmierzyński.

– Długo też zabiegałem o zamontowanie w windach lamp UVC wiruso- i bakteriobójczych. Jedna kosztuje 4 tys. zł. Na nie rada nadzorcza też się nie zgodziła, ale przedstawiciele mieszkańców w postaci rad dwóch budynków zażądali ich montażu za pieniądze będące do ich dyspozycji. Dzięki temu w dziewięciu windach w dwóch blokach planujemy to zrobić oraz wywiercić dziury w ścianach wind w celu poprawienia wentylacji – wyjaśnia prezes Śmierzyński. – Zadałem też pytanie sanepidowi, jak często mają być myte korytarze i czy wystarczy do tego domestos. Dostałem wymijającą odpowiedź, że mam sanitarnie zabezpieczyć budynek. Ale jednocześnie sanepid przypomniał mi, że liczba zakażeń wzrasta i powinienem brać to pod uwagę i wywiązywać się z obowiązku zarządcy nieruchomości. Czyli typowy brak konkretów – dodaje.

Koszty dezynfekcji przytłoczyły też Spółdzielnię Mieszkaniową „Górczewska” w Warszawie. Do tej pory wydała na dezynfekcję ponad 200 tys. zł.

– Większość spółdzielni nie ma już środków na ten cel. U nas dochodzi ten problem, że mieszkają u nas głównie emeryci. Nie mają za dużo pieniędzy. Na początku pandemii dezynfekowaliśmy wszystkie bloki, w których mieszkały osoby przebywające na kwarantannie oraz chore. Teraz ograniczamy się tylko do budynków z chorymi mieszkańcami. Na więcej nas nie stać. Obiecywano nam dotacje ze środków unijnych. Ale żadnego wsparcia nie dostaliśmy i wątpię, że dostaniemy – mówi rozgoryczony Józef Bech, prezes SM „Górczewska”.

Wspólnoty radzą sobie lepiej niż spółdzielnie. Większość z nich jest bowiem jednobudynkowa.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Mniejsi mają lepiej

– Co miesiąc wydajemy na dezynfekcję około tysiąca złotych. Ograniczamy się do prostych sposobów dezynfekcji, czyli przecierania klamek, poręczy, przycisków w windach oraz mycia podłóg – mówi Martyna Bukhiar, członek zarządu wspólnoty mieszkaniowej z Józefowa pod Warszawą.

– Część właścicieli chciało również zamontować pojemniki z płynem do dezynfekcji przy windach oraz przed wejściami do klatek schodowych naszego budynku, ale doszliśmy do wniosku, że będzie to zbyt dużo kosztować. Przecież każdy może zdezynfekować ręce u siebie w mieszkaniu – uważa Martyna Bukhiar.

Przepis trąci myszką

Przepisy nakładają na zarządców nieruchomości obowiązki dezynfekowania. Są jednak przestarzałe i nijak się mają do obecnej pandemii. Wymagają więc zmiany.

– Artykuł 22 ust. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi przewiduje, że właściciele i posiadacze lub zarządzający nieruchomościami muszą utrzymywać ją w należytym stanie higieniczno-sanitarnym w celu zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym. W szczególności chodzi o prowadzenie prawidłowej gospodarki odpadami i ściekami; zwalczanie gryzoni, insektów i szkodników; usuwanie padłych zwierząt z nieruchomości oraz odchodów zwierząt – wyjaśnia Piotr Pałka, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Derc, Pałka.

– W przepisie użyto zwrotu „w szczególności”. Oznacza to, że katalog czynności związanych z utrzymywaniem nieruchomości w należytym stanie higieniczno-sanitarnym jest tylko przykładowy. Mogą to być również zasady przemieszczania się na terenie nieruchomości wspólnych wprowadzone w związku ze stanem epidemii lub zakwalifikowaniem danego miasta do obszaru żółtego albo czerwonego, zasady korzystania z wind, zasady zgłaszania do zarządcy nieruchomości informacji o konieczności udzielenia pomocy osobom starszym, które mogą mieć problem chociażby ze zrobieniem zakupów – mówi mec. Piotr Pałka.

Przyznaje jednak, że przepis nie nakłada wprost na właścicieli i zarządców nieruchomości obowiązków związanych z pandemią.

– To dziwi. Ewidentnie przepis wymaga zmiany i dostosowania do obecnych realiów. W katalogu przykładowych czynności, mających przeciwdziałać Covid-19, powinno zostać wprost wskazane np. czyszczenie nieruchomości środkami wirusobójczymi czy ich ozonowanie. Od marca ta ustawa była tyle razy nowelizowana. Dlaczego do tej pory nie zmieniono tego konkretnego przepisu? Przecież tu chodzi o życie mieszkańców nieruchomości – zastanawia się Piotr Pałka.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Wsparcie gmin w osiągnięciu odpowiedniego poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia odpadów komunalnych

Omawiane zmiany dotyczą następujących ustaw:

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Zmiany dotyczące ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach

Gminy zobowiązane będą w 2020 r. do recyklingu i przygotowania do ponownego użycia co najmniej 50 proc. (wagi) odpadów komunalnych następujących frakcji: papier, metal, tworzywa sztuczne i szkło. Zmiana ta zastąpić ma obecne przepisy (art. 3b CzystGmU), które zobowiązują gminy do tego, żeby przy obliczaniu poziomów recyklingu i przygotowania do ponownego użycia uwzględniać całkowitą masę odpadów komunalnych. Jak czytamy w uzasadnieniu ustawy, jest to nadinterpretacja prawa unijnego w tym zakresie. W związku z tym ustawodawca zdecydował o uzupełnienie CzystGmU o art. 3aa, który umożliwi gminom osiągnięcie za 2020 r. poziom 50% recyklingu i przygotowania do ponownego użycia wyłącznie w odniesieniu do następujących frakcji odpadów komunalnych: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła. Warto dodać, że w art. 3aa CzystGmU określono też wymagany poziom recyklingu dla odpadów budowlano-rozbiórkowych, który będzie wyliczany po raz ostatni za rok 2020. Oznacza to, że w roku 2021 i w latach następnych dla odpadów budowlanych i rozbiórkowych nie będą wymagane poziomy recyklingu, przygotowania do ponownego użycia i odzysku innymi metodami. Jednocześnie, w art. art. 3b ust. 1c CzystGmU zamisano, że tego typu odpady nie będą już wliczane do poziomów określonych dla odpadów komunalnych.

Co ważne, nowelizacja zakłada, że poziom 55% recyklingu i przygotowania do ponownego użycia w odniesieniu do wszystkich wytworzonych odpadów gminy będą musiały osiągnąć dopiero w 2025 r. oraz odpowiednio 60% i 65% za rok 2030 oraz 2035.

Zmiany dotyczące ustawy o odpadach 

Ustawodawca planuje wprowadzenie rozwiązań ułatwiających samorządom rozwiązanie problemów ze zbyt wysokimi cenami za odbiór odpadów, do których przyczynia się m.in. problem z zagospodarowaniem odpadów komunalnych w postaci braku możliwości składowania frakcji nadsitowej, niedobór instalacji mogących zagospodarować takie odpady i obostrzenia przy magazynowaniu odpadów. Samorządy postulowały wobec tych problemów umożliwienie im budowy niewielkich lokalnych spalarni odpadów, które jednocześnie mogłyby pełnić rolę lokalnych ciepłowni.

Ustawodawca proponuje także w projekcie nowelizacji odejście od obecnych restrykcyjnych rozwiązań związanych z przekroczeniem limitu 30% termicznego przekształcania odpadów komunalnych oraz odpadów pochodzących z przetwarzania odpadów komunalnych.

Omawiany projekt nowelizacji zakłada także przesunięcie uruchomienia tzw. modułu potwierdzeń w ramach Bazy danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami (BDO) z 1.1.2021 r. na 1.1.2022 r.

Moduł ten, jak czytamy w uzasadnieniu, służyć ma do elektronicznego składania wniosków o wystawianie oraz do generowania dokumentów takich jak:

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź