Nowy wzór formularza VAT-R od 1.7.2022 r.
Zgodnie z art. 96 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 931; dalej: VATU) podmioty prowadzące działalność gospodarczą są obowiązane przed dniem wykonania pierwszej czynności podlegającej opodatkowaniu VAT złożyć naczelnikowi urzędu skarbowego zgłoszenie rejestracyjne. Zgodnie zaś z art. 98 ust. 1 VATU Minister Finansów określa wzór zgłoszenia rejestracyjnego. W chwili obecnej obowiązuje w tym zakresie rozporządzenie Ministra Finansów z 9.3.2020 r. w sprawie wzorów dokumentów związanych z rejestracją w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2020 r. poz. 430).
Formularz VAT-R to w praktyce pierwsza forma styczności przedsiębiorcy z podatkiem VAT. Oczywiście nie jest tak, że bez złożenia formularza nie można stać się podatnikiem, przeciwnie – status ten uzyskuje się wraz z dokonaniem czynności opodatkowanej w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Niemniej z czysto formalnego punktu widzenia bez złożenia zgłoszenia rejestracyjnego podatnik VAT nie może spełniać swoich obowiązków (np. względem fiskusa, nie złoży bowiem ewidencji i deklaracji JPK_V7), ale też realizować uprawnień (np. odnośnie odliczenia podatku naliczonego). Już niebawem formularz rejestracyjny ulegnie jednak pewnym modyfikacjom.
Po pierwsze: grupa VAT
Od 1.7.2022 r. wchodzą w życie przepisy ustanawiające tzw. grupę VAT. Przypomnijmy, że chodzi o grupę podmiotów powiązanych finansowo, ekonomicznie i organizacyjnie, zarejestrowaną jako jeden podatnik podatku VAT (art. 2 pkt 47 VATU). Najważniejszą cechą grupy VAT jest unifikacja wszelakich czynności wykonywanych przez każdego jej członka „na zewnątrz” (zarówno sprzedaż, jak i zakupy) jako czynności całej grupy oraz praktyczne „wyrzucenie” poza zakres czynności opodatkowanych VAT czynności dokonywanych między członkami (wewnątrz grupy). Zgodnie z art. 8c ust. 1-3 VATU dostawa towarów i świadczenie usług, dokonane przez członka grupy VAT na rzecz innego członka tej samej grupy VAT, nie podlegają opodatkowaniu. Dostawę towarów i świadczenie usług dokonane przez członka grupy VAT na rzecz podmiotu spoza grupy VAT uważa się za dokonane przez tę grupę VAT. Dostawę towarów i świadczenie usług dokonane na rzecz członka grupy VAT przez podmiot spoza grupy VAT uważa się za dokonane na rzecz tej grupy VAT.
Celem instytucji grupy VAT jest umożliwienie podmiotom powiązanym finansowo, ekonomicznie i organizacyjnie wspólnego rozliczania dla potrzeb podatku VAT. Grupa VAT musi się jednak najpierw zarejestrować. Zgodnie z art. 96 ust. 3b VATU, w przypadku grupy VAT jej przedstawiciel składa zgłoszenie rejestracyjne wraz z umową o utworzeniu grupy VAT. Co ważne z chwilą rejestracji grupy VAT jako podatnika naczelnik urzędu skarbowego wykreśla z rejestru jako podatnika VAT członka grupy VAT (art. 96 ust. 7ba VATU). Nowy wzór formularza VAT-R uwzględnia więc możliwość zarejestrowania się jako podatnik VAT grupy VAT.
Po drugie: opodatkowanie VAT usług finansowych
Zgodnie z art. art. 43 ust. 22-24 VATU podatnicy świadczący usługi finansowe mogą od 1.1.2022 r. zadecydować o ich opodatkowaniu podatkiem VAT w miejsce standardowego i niemającego alternatywy zwolnienia od podatku. Warunkiem stosowania opodatkowania usług finansowych jest pisemne zawiadomienie naczelnika urzędu skarbowego o wyborze opodatkowania tych usług, brak jednak delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia zawierającego wzór takiego zawiadomienia. Minister Finansów postanowił ułatwić podatnikom skorzystanie z powyższej opcji. Wprowadził bowiem możliwość jej wyboru poprzez aktualizację zgłoszenia rejestracyjnego.
Po trzecie: English is easy with Ministry of Finance
Niezależnie od powyższego w celu ułatwienia realizacji obowiązków rejestracyjnych przez osoby nieposługujące się językiem polskim zmianą objęty zostanie również język wzoru zgłoszenia VAT-R. Formularz będzie zawierał tłumaczenie wszystkich pól na język angielski. Przyjęty został sposób prezentacji angielskiego tłumaczenia tuż obok polskich opisów poszczególnych pozycji.
Dostosowanie formularza do instytucji grupy VAT to konieczność. Skoro grupa VAT stanowi odrębnego podatnika VAT, to musi mieć możliwość właściwego zarejestrowania. Inną kwestią jest to, że modyfikacja formularza nie jest w tej materii szczególnie daleko idąca. Podatnik będzie musiał określić jedynie, czy jest grupą VAT, czy też nie. Oczywiście organ rejestrujący nie będzie ograniczał się w przypadku wniosku złożonego przez grupę VAT do tej jednej pozycji. Pamiętajmy, że organ nie dokona rejestracji grupy VAT jako podatnika VAT, jeżeli nie będą spełnione warunki uznania grupy VAT za podatnika. Dodatkowo zawiadomi o braku rejestracji przedstawiciela grupy VAT (art. 96 ust. 4d VATU).
Możliwość zawiadomienia naczelnika urzędu skarbowego o wyborze tzw. opcji opodatkowania VAT usług finansowych w treści zgłoszenia rejestracyjnego (aktualizacyjnego) trochę zaskakuje. Nie wydaje się bowiem, by takie zawiadomienie samo w sobie wymagało aktualizacji zgłoszenia rejestracyjnego. Jest ono niezbędne tylko w odniesieniu do podatników wykonujących czynności zwolnione od podatku (art. 96 ust. 5 VATU). Jeśli jednak podatnik wykonuje zarówno czynności opodatkowane, jak i zwolnione z podatku, to wydaje się, że dopuszczalna będzie każda inna forma zawiadomienia.
Tłumaczenie formularza VAT-R na język angielski to zaś spełnienie wieloletniego marzenia doradców podatkowych obsługujących zagranicznych klientów, którym musieli tłumaczyć krok po kroku, jak wypełnić zgłoszenie rejestracyjne. Teraz wszystko będzie jasne. To dobrze, bo w innych krajach standard tego typu obowiązuje od dawna.
Zmiana podatku w lipcu bez wspólnego zeznania
Ministerstwo Finansów potwierdza to, przed czym przestrzegaliśmy już w „Rzeczpospolitej” z 14 kwietnia, gdy w projekcie nowelizacji Polskiego Ładu pojawiła się możliwość zmiany formy opodatkowania biznesu. Jeśli przedsiębiorca zdecyduje się na przejście z ryczałtu na skalę już w połowie roku, nie skorzysta ze wspólnego rozliczenia z małżonkiem bądź dzieckiem.
Przypomnijmy, że nowelizacja Polskiego Ładu została już uchwalona przez Sejm i jest w Senacie. Najważniejsza zmiana to zmniejszenie PIT w pierwszym progu skali z 17 do 12 proc.
Dwie możliwości
Ta obniżka może spowodować, że dla wielu przedsiębiorców skala okaże się lepsza niż ryczałt albo liniówka. Z nowelizacji wynika, że będą mogli zmienić formę rozliczeń.
Możliwości są dwie. Pierwsza: przejście z ryczałtu na skalę już w połowie roku. Wtedy pierwsze sześć miesięcy rozliczymy ryczałtem, a drugie według skali. Za 2022 r. złożymy dwa zeznania: PIT-28 i PIT-36.
I druga możliwość: zmiana formy opodatkowania po zakończeniu roku, z ryczałtu (a także liniowego PIT) na skalę. Wtedy cały rok zostanie rozliczony według skali (z zastosowaniem 12-proc. PIT). Przedsiębiorca złoży więc zeznanie PIT-36.
W „Rzeczpospolitej” z 14 kwietnia pisaliśmy, że bezpieczniejszy jest drugi wariant. Choćby dlatego, że jeśli przedsiębiorca zmieni ryczałt na skalę już w lipcu, nie skorzysta w 2022 r. ze wspólnego opodatkowania z małżonkiem albo samotnie wychowywanym dzieckiem (wyjątek mamy tylko wtedy, gdy PIT-28 jest zerowy). A wspólne rozliczenie może dać spore korzyści podatkowe.
Potwierdza to Ministerstwo Finansów w wyjaśnieniach zamieszczonych na swojej stronie internetowej. Czytamy w nich: „Zmiana formy opodatkowania z ryczałtu na skalę od 1 lipca 2022 r. spowoduje, że przedsiębiorca będzie za część roku rozliczał się ryczałtem i po zakończeniu roku złoży PIT-28. Za pozostały okres złoży PIT-36. Konsekwencją przyjęcia takiego rozwiązania jest brak możliwości wspólnego rozliczenia z małżonkiem”.
Podobnie będzie z rozliczeniem rodziców samotnie wychowujących dziecko. Przypomnijmy, że obowiązujący od 1 stycznia Polski Ład zlikwidował możliwość składania wspólnego zeznania z dzieckiem, dając za to odpis od podatku (1,5 tys. zł). Nowelizacja Polskiego Ładu ma przywrócić wspólne rozliczenie (na trochę innych zasadach). Jeśli jednak przedsiębiorca przejdzie z ryczałtu na skalę w połowie roku, nie da mu to prawa do złożenia wspólnego PIT z dzieckiem.
Lepiej się wstrzymać
Inaczej będzie, jeśli z wyborem zaczekamy do rozliczenia rocznego. Wtedy cały rok zostanie opodatkowany na skali. Przedsiębiorca złoży zeznanie PIT-36 i w nim może rozliczyć się razem z dzieckiem albo małżonkiem. Tak też wynika z wyjaśnień resortu finansów.
Co zrobić z kosztami
Przedsiębiorca, który przejdzie z ryczałtu na skalę w połowie roku, będzie musiał założyć od lipca księgę przychodów i rozchodów. I liczyć podatek od dochodu.
Czyli przychodu pomniejszonego o koszty.
Czy można do nich zaliczyć wydatki z okresu od stycznia do czerwca?
– Nie. Zmieniając formę opodatkowania z ryczałtu na skalę od 1 lipca 2022 r., przedsiębiorca rozlicza przychody i koszty od 1 lipca, tak jakby to był początek roku – pisze Ministerstwo Finansów.
Koszty z okresu styczeń–czerwiec nie przepadną, jeśli właściciel firmy zdecyduje się na przejście z ryczałtu na skalę po zakończeniu roku. W takiej sytuacji będzie musiał założyć księgi i wpisać do nich przychody i koszty z wszystkich dwunastu miesięcy. Ryczałtowcy zainteresowani zmianą rozliczeń po zakończeniu roku muszą więc pamiętać o zbieraniu dowodów na wydatki. Łatwiej jest tym, którzy płacą VAT. Oni bowiem na bieżąco księgują faktury w ewidencji zakupów przesyłanej fiskusowi w Jednolitym Pliku Kontrolnym.
Są jednak też wydatki niedokumentowane fakturami.
Aby je rozliczyć w kosztach, potrzebne są dowody ich poniesienia, np. wyciągi z rachunków bankowych czy paragony. A także tzw. dowody wewnętrzne, sporządzane przez przedsiębiorcę.
Krótsze wakacje należy zrekompensować
Punktem wyjścia do obliczenia odszkodowania za skrócenie imprezy powinna być cena całej wycieczki pomniejszona o usługi dodatkowe (np. gwarancję niezmienności ceny czy koszt rezerwacji miejsc w samolocie). Na wysokość odszkodowania wpływa więc cena biletu lotniczego. Tak wynika z wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.
Sprawa dotyczyła pary, która wybrała się w podróż poślubną na Dominikanę. Nowożeńcy stawili się na lotnisku, ale ich samolot nie przyleciał. W rezultacie ich impreza turystyczna skróciła się o ponad dobę. Oprócz strat finansowych związanych ze zmarnowanym na lotnisku dniem urlopu i utraconą dobą pobytu na Dominikanie domagali się zadośćuczynienia w związku z ujemnymi doznaniami psychicznymi. Zadośćuczynienie ich zdaniem powinno wynosić po 5 tys. zł dla każdego z nich.
Biuro podróży przyznało, że odszkodowanie się należy. Jego wysokość wyliczyło jednak na podstawie kosztu pobytu w hotelu wraz z wyżywieniem. Doliczyło także koszty posiłków zakupionych podczas oczekiwania na lotnisku. Pełnomocnik organizatora argumentował jednak, że zadośćuczynienie po 5 tys. zł doprowadzi do nieuzasadnionego wzbogacenia powodów. Utracenie jednej doby hotelowej nie zmarnowało całego wyjazdu, zwłaszcza że powodowie nie skarżyli się na sam pobyt w hotelu.
Sąd podkreślił, że umowa o imprezę turystyczną została zawarta jako pakiet usług. Cenę określono jako całkowity koszt wszelkich usług, a nie jej poszczególnych składników. Co więcej, na etapie zawierania umowy pozwany nie informował powodów o cenie poszczególnych usług składających się na koszt wycieczki. Cena za imprezę ujęta została holistycznie, jako za całość usługi.
Powodowie nie byli zainteresowani samym przelotem. Służył on jedynie dotarciu do miejsca docelowego, w którym mieli spędzić urlop. W tych okolicznościach brak było podstaw do „rozbijania” uiszczonej ceny na poszczególne składniki świadczonej usługi i dopiero w dalszej kolejności wyliczania odszkodowania. Potwierdzeniem takiego stanowiska jest to, że ustawa turystyczna nie stanowi o obniżeniu ceny za poszczególne usługi, ale o obniżeniu całej ceny. Przy wyliczeniu odszkodowania nie powinny być jednak brane pod uwagę dodatkowe usługi.
Również żądanie zadośćuczynienia było częściowo uzasadnione. Konieczność całodniowego koczowania na lotnisku tylko po to, aby pod koniec dnia dowiedzieć się o przełożeniu lotu na następny dzień, była dla powodów źródłem stresów. Zdaniem sądu adekwatną kwotą wydaje się 1000 zł dla każdego z powodów. Sąd wziął też pod uwagę, że w wyniku przełożenia wylotu powód stracił możliwość zarobkowania przez jeden dzień. W tym okresie jego zarobki miesięczne wynosiły 65 tys. zł. Średni dzienny dochód kształtował się więc na poziomie 3250 zł. Dlatego sąd uznał, iż łącznie należne powodowi zadośćuczynienie powinno wynosić 4250 zł.
Od tak obliczonego odszkodowania i zadośćuczynienia sąd odjął po 5000 euro odszkodowania uzyskanego od linii lotniczych na podstawie unijnego rozporządzenia nr 261/2004.
Sygnatura akt: I C 3725/19
Szkoły dyskryminują uchodźców
Ponad 7 tys. dzieci z Ukrainy przystąpi w tym roku do egzaminu ósmoklasisty. To już niedługo – sprawdzian zaczyna się 24 maja. Aby skończyć szkołę podstawową, uchodźcy muszą przyjść na egzamin. Inaczej powtórzą ósmą klasę. Egzamin jest brany pod uwagę podczas rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Dalsze edukacyjne losy tych dzieci zależą więc m.in. od wyniku z języka polskiego. Może się więc okazać, że uchodźcy trafią do szkół branżowych.
Dostaną słownik
Na egzaminie przewidziano wprawdzie dla nich ułatwienia – dostaną więcej czasu, polecenia po ukraińsku i będą mogli korzystać ze słowników. Odpowiedzą jednak po polsku. Minister edukacji i nauki nie przewiduje odrębnych kryteriów rekrutacji do szkół ponadpodstawowych dla dzieci uchodźców.
– To dyskryminacja ze względu na umiejętności językowe. Dla uczniów ukraińskich najlepszym rozwiązaniem byłaby rekrutacja na podstawie egzaminu z matematyki i języka obcego. Do uzupełniającego egzaminu z języka polskiego powinni przystąpić w późniejszym czasie – mówi prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW.
Na problem zwrócił uwagę także rzecznik praw obywatelskich.
– Ignorowanie możliwości oraz potrzeb dzieci uchodźczych może prowadzić do nierówności w dostępie do nauki, dyskryminacji oraz ograniczania ich wolności i praw, czyli do naruszenia art. 70, 32 oraz 37 Konstytucji RP – zauważył Marcin Wiącek w piśmie do ministra Przemysława Czarnka.
Kandydat zostaje przyjęty do szkoły ponadpodstawowej, gdy uzyska odpowiednią liczbę punktów rekrutacyjnych. Każdy uczestnik rekrutacji może przystąpić do postępowania uzupełniającego, które jest przeprowadzane w szkołach, w których pozostały wolne miejsca po zakończeniu postępowania rekrutacyjnego. Gdy absolwentowi szkoły podstawowej nie powiodło się w postępowaniu rekrutacyjnym i postępowaniu uzupełniającym, jest przyjmowany do szkoły ponadpodstawowej, w której zostały wolne miejsca.
Równy dostęp
– Rekrutacja odbywa się na zasadzie równej i powszechnej dostępności. Oznacza to, że aplikować o przyjęcie może każdy, kto spełnia jednakowe dla wszystkich warunki. Stworzenie innych (preferencyjnych) warunków rekrutacyjnych dla jednej grupy zaburzy konstytucyjne zasady rekrutacji, odnoszące się do całej populacji uczniów i absolwentów starających się o przyjęcie do szkoły ponadpodstawowej albo wyższej – podkreśla Adrianna Całus, rzecznik prasowy MEiN. I dodaje, że zgodnie z art. 70 ust. 4 Konstytucji RP władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia.
– Ukraińskie dzieci nie są polskimi obywatelami. Uzależnianie ich edukacyjnej przyszłości od wyniku egzaminu z języka polskiego oznacza, że albo ten egzamin będzie miał fikcyjny charakter, albo dzieci doświadczą nierówności. Trudno od nich przecież wymagać, żeby od 24 lutego nauczyły się języka polskiego. Warto więc zastanowić się nad racjonalizacją zasad rekrutacji. Wyjątkowość sytuacji sprawia, że można zastosować jednorazowe rozwiązanie – podkreśla prof. Ryszard Piotrowski.
Korzystniej uczyć się online
Jednak ministerstwo stoi na innym stanowisku.
– Warunki rekrutacyjne ustala się nie po to, aby były barierą, ale po to, aby mieć gwarancje, że uczeń, który je pokona, posiada odpowiednie kompetencje (w tym językowe) do podjęcia nauki na kolejnym etapie i podoła wymaganiom tego etapu – zaznacza Adrianna Całus.
Wielu uczniów ukraińskich nie będzie jednak egzaminowanych. Nikt nie sprawdzi, czy sprostają wymaganiom. Są to uchodźcy, którzy obecnie uczą się online w ukraińskiej szkole. Będą oni mogli złożyć wnioski o przyjęcie do szkół średnich na podstawie dokumentów wydanych przez szkołę za granicą, bez zdawania egzaminu.
Konwencja w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty wymienia obowiązki państwa w celu wyeliminowania lub zapobieżenia dyskryminacji. Należy do nich umożliwienie cudzoziemcom zamieszkującym terytorium danego kraju takiego samego dostępu do oświaty, jak swym własnym obywatelom.
– Warunki te nie zostają spełnione, jeżeli zdolności, wiedza i umiejętności nabyte przez uczniów i uczennice z Ukrainy w dotychczasowym procesie kształcenia nie są w wystarczającym stopniu uwzględniane przez polski system oświaty – uważa Marcin Wiącek.
Adwokaci nie mogą być ofiarami gospodarczego spowolnienia
Niejasne perspektywy dla gospodarki, zerwana z łańcucha inflacja, coraz większa drożyzna i wyższe raty kredytu sprawiają, że pilniejsza niż kiedykolwiek jest dyskusja o warunkach ekonomicznych wykonywania zawodu adwokata. Paradoksalnie kryzys może rozwiąże kilka narastających problemów.
Sprawa jest poważna, ponieważ historycznie pierwszy raz mamy sytuacje, gdy perspektywy naszej gospodarki są tak kiepskie. Nie trzeba być znawcą ekonometrii, żeby stwierdzić, że napięta sytuacja geopolityczna, wojna, rosnące ceny surowców i polityka rosnących stóp procentowych musi prowadzić do spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego. A brak odpowiedniej polityki gospodarczej może skutkować nie tylko spowolnieniem, ale załamaniem gospodarki lub długookresowym dryfowaniem w kierunku makroekonomicznej równowagi. Trudno to prognozować, ponieważ zmienne, jakie do takich prognoz powinien przyjąć ekonomista, pochodzą spoza świata ekonomii, żeby nie powiedzieć, że spoza ludzkiej wyobraźni.
Zachwianie fundamentów
Każdy z nas jednak intuicyjnie czuje, że sytuacja gospodarcza stała się bardzo niepewna, a życie i prowadzenie działalności droższe. Na domiar złego tzw. Polski Ład dorzucił i dorzuca sporo niepewności. Tankowanie samochodu na wyjazd na rozprawę w innym mieście kosztuje więcej, zwykłe spotkanie na kawę w kawiarni oznacza już niesymboliczny wydatek, nie mówiąc o kosztach wynajmu nieruchomości czy kosztach zatrudnienia.
Jest oczywiste, że sytuacja gospodarcza jest powiązana bezpośrednio z sytuacją na rynku usług prawnych. Im siła nabywcza jest mniejsza, tym musi to wpływać na mniejszy popyt także na usługi prawne. Często przy takiej opinii pojawia się teza, że w niektórych gałęziach prawa popyt jest większy właśnie w okresie kryzysowym, a najlepsi prawicy i tak sobie poradzą. Ale pogląd taki musi ustąpić ogólnej regule ekonomicznej, że im niższe realne dochody i większa niepewność, tym popyt jest niższy. Nikt przecież obszarów praktyki prawnej nie dobiera po kątem aktualnej fazy cyklu koniunkturalnego w gospodarce, a najlepsi zawsze dadzą sobie radę, ale jak PKB rośnie szybciej, to na pewno i oni mają lepiej.
Problemu nie można spłycać, ponieważ inaczej oznaczałoby to po prostu odrzucenie gospodarki jako elementu, który najmocniej kształtuje naszą rzeczywistość. Jest jasne, że nie można traktować gospodarki jako przestrzeni, gdzie ludzie z założenia sobie nie radzą, ale bez wątpienia teraz bardziej niż kiedykolwiek martwimy się o swoją przyszłość. Inflacja i wojna zachwiały naszymi fundamentami ekonomicznymi.
Obawy te naturalnie towarzyszą też adwokatom, z natury wykonującym wolny zawód, a zwłaszcza tym, którzy działają lub chcą zacząć działać samodzielnie na niełatwym i tak rynku oraz tym kończącym aplikację. Na trudne czasy nie jest rozwiązaniem system samorządowych czy rządowych subsydiów, dotacji czy – Boże broń! – zapomóg. Teraz bardziej niż kiedykolwiek trzeba wrócić do kwestii zasadniczych lokujących się na granicy wykonywania zawodu i ekonomii.
Za słaby wizerunek
Wbrew pozorom problemem zasadniczym jest ciągle za słaba rozpoznawalność i wizerunek adwokatury w społeczeństwie. Trwa ożywiona dyskusja o zakazie reklamy i promocji, ale niewiele zmienia ona w prezentowaniu światu, jaką rolę w życiu człowieka może pełnić adwokat. Nasza pomoc prawna jest lokowana gdzieś między koniecznością a elitarnością.
Tymczasem wizerunek adwokata ma kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o pozyskiwanie przyszłych klientów i konkurencję rynkową (niestety też tą nie do końca uczciwą, która reklamuje się z wszystkim co chce). Trudno przypomnieć sobie systemowy, a przede wszystkim systematyczny program władz adwokatury – na szczeblu lokalnym czy ogólnopolskim – pokazującym, czemu adwokat jest potrzebny człowiekowi, kiedy jego obecność jest wręcz ratująca życie, jak ze swej natury jest po stronie klienta.
Trudno uznać, że taki program sprawi, że przed klientami trzeba będzie otwierać nie tylko drzwi, ale też okna, ale z definicji autentyczna, regularna akcja wizerunkowa zmienić może bardzo dużo. A tutaj zmiana jest wręcz konieczna. W hierarchii zawodów według społecznego poważania zawód adwokat nie plasuje się wysoko. Przerażające są wyniki badania CBOS z grudnia 2019 r., że wyższym poważaniem niż adwokat w społeczeństwie cieszy się księgowy, informatyk, właściciel sklepu, murarz czy tynkarz, a takim samym jak adwokat sprzedawca w sklepie czy pracownik sprzątający. Przy ogromnym szacunku do wszystkich wskazanych profesji rodzi to poważną refleksję o pozycję adwokata w społecznej świadomości, zwłaszcza w przededniu poważnego spowolnienia gospodarki. Ostatnie w tym zakresie SW Research potwierdziły niepokojącą tendencję.
Wizerunkowa strona adwokatury powinna przejawiać się w cyklicznych imprezach dla przedsiębiorców, udziale w lokalnych i ogólnopolskich forach ekonomicznych, udziale w wydarzeniach sektorowych organizacji branżowych, otwarciu i oznaczeniu pokojów adwokackich oraz proaktywności biur prasowych. Integracja środowiskowa w okresie spowolnienia gospodarczego powinna mieć nie tylko towarzyską rolę. Wreszcie niczym trudnym byłoby stworzenie aplikacji mobilnej lub infolinii dla osób zatrzymanych, pozwalającej znaleźć pomoc prawnika w nagłej sytuacji.
Nie za minimalną stawkę
Idźmy dalej, dochody (choć raczej przychody) z urzędowych obron czy nieodpłatnej pomocy prawnej nie są źródłem finansowym dla wszystkich adwokatów. Niemniej nie można z pola widzenia usuwać adwokatów, którzy w taki sposób zarabiają. Przy rosnącej inflacji jedynym kierunkiem dyskusji nad „urzędówkami” nie może być jedynie ubolewanie nad praktykami sądów, ale dążenie do zmiany wysokości wynagrodzeń.
Dysponenci budżetu państwa będą kiedyś (raczej szybko) realnie zmuszeni do tego, aby wynagrodzenia poszły w górę, ponieważ tak twardy wskaźnik jak inflacja po prostu w pewnym momencie zmusi ich do podwyżek. Pytanie jest więc, nie czy stawki pójdą w górę, ale kiedy i o ile. Samobójcze z tego punktu widzenia jest zgłaszanie jako punktu odniesienia zmiany stawek minimalnego wynagrodzenia godzinowego. Nie odzwierciedla ono faktycznego nakładu pracy, kosztu, wartości świadczenia i każdy raczej pamięta, czemu minimalna stawka godzinowa w Polsce się pojawiła. Punktem odniesienia musi być przeciętne średnie wynagrodzenie, czyli jego poziom i dynamika wzrostu, a najlepiej jedno i drugie z uwzględnieniem jeszcze inflacji. Nie wiem, czemu stawki urzędówek nie mają realnie wzrosnąć, tak jak pokazuje to sama statystyka publiczna.
Najwyższy VAT
W dyskusji publicznej w ogóle nie jest obecny temat stawki VAT na usługi prawne. Podatki pośrednie ze swojej definicji mają zaś inflacyjny charakter i z tego powodu na początku roku bardzo szybko udało się zmienić zasady opodatkowania paliwa i podstawowych artykułów. Stawki na usługi prawne do takich nie należą, ale czy z założenia należy przyjmować, że powinny być objęte najwyższą stawką podatkową. Klimat walki z inflacją na pewno służy dyskusji nad strukturą opodatkowania, zresztą chyba pierwszy raz od lat. Zatrzymajmy się tutaj jednak i przyjmijmy na chwile założenie o wyjątkowym charakterze usługi pomocy prawnej świadczonej przez prawnika. Niech wybrzmią wskazywane przy tej okazji elementy elitarności i wyjątkowości, za którą stoją trudne studia, aplikacja, zdawany na granicy wytrzymałości organizmu egzamin adwokacki.
Wyjątkowo dużo i długo trzeba pracować, aby być adwokatem. Skoro jednak tak jest, to może adwokatura powinna szukać bazujących na specyfice profesji, tradycji i prestiżu innych źródeł finansowania. Może należy rozważyć wprowadzenie starannej weryfikacji i udzielać patronatów zewnętrznych za solidnym wynagrodzeniem, zgadzać się na patronowanie publikacjom czy wydarzeniom za duże pieniądze, współpracować z bankami i innymi instytucjami finansowymi w zamian za oferty dla adwokatów na preferencyjnych warunkach kredytów i leasingów (miałoby to praktyczne znaczenie teraz, kiedy trudno jest nawet przypuszczać, kiedy zakończy się cykl podwyżek stóp procentowych). Wzbudzać to może konsternację, ale wiele prestiżowych organizacji, w tym o międzynarodowym charakterze, ma ustalone zasady współpracy i finansowania z wykorzystaniem ich marki. Ma to za zadanie chronić ich wartości, ale jednocześnie dodawać im środków na ich realizację. Jest niewykorzystaną szansą, że adwokatura dla swoich członków nie ma też specjalnych, preferencyjnych ofert dostępu do systemów informacji prawnej, programów komputerowych, pakietów zdrowotnych, usług szkoleniowych czy usług tak codziennych jak flotowe tankowanie czy usługi pocztowe, choć chyba jest jednym z najwierniejszych klientów pocztowego przedsiębiorstwa.
Reguły łączenia zajęć
U progu osłabienia w gospodarce powinna wrócić dyskusja co do możliwości łączenia wykonywania zawodu adwokata z innymi zajęciami. Kwestia ta została teoretycznie bardzo mocno zliberalizowana w wyniku ostatnich zmian zasad etyki, niemniej ich uważna lektura sprawia, że dalej trudno odpowiedzieć na pytanie, jakie zajęcia dodatkowo adwokat może wykonywać, a jakie nie, tak aby to nie uchybiało godności zawodu. Nie każdy bowiem od razu ma szanse na bycie członkiem zarządu czy determinacje do pracy naukowej. Nieoceniony adwokat Jerzy Naumann w komentarzu do ostatnich zmian zasad etyki rozkłada ręce, odsyłając po pytania o łączenie zajęć do izbowych rzeczników i komisji. Nie tak powinna wyglądać systemowa regulacja u progu osłabienia w gospodarce. W okresie tak poważnego ryzyka spadku aktywności gospodarczej nie powinny rosnąć składki członkowskie. Mało tego, powinno pojawić się rozwiązanie wewnątrz samorządu, które pozwala w niektórych sytuacjach przesunąć termin ich płatności.
Obecne przepisy na to co prawda pozwalają, niemniej takiemu rozwiązaniu powinna towarzyszyć specjalna i jasna komunikacja. Jasne powinno być bowiem, kiedy i jak o odroczenie może wystąpić adwokat. I przede wszystkim jako kryterium powinny zostać przyjęte także względy ekonomiczne, jak mniejsza liczba zleceń, duża liczba spraw urzędowych czy brak płatności od klientów w terminie. Inną rzeczą jest powiązanie składki ze wspomnianymi już usługami, które w działalności adwokackiej są przydatne.
W ramach płaconej składki adwokat powinien mieć możliwość dostępu do serwisów prawnych, prenumerat czasopism czy może nawet w jakimś zakresie usług medycznych czy sportowych. Korzystne byłoby to dla wszystkich stron i niosło oszczędności w życiu prywatnym i zawodowym. Rozważone powinny zostać jasne reguły dostępu do niektórych funkcji samorządowych czy tych związanych z prowadzeniem zajęć w ramach aplikacji i doskonalenia zawodowego. Poza szansą na rozwój osobisty adwokata, niosłoby to dodatkowe dochody. Adwokatura nie ma majątku, ponieważ jej majątek to wyjątkowi ludzie i piękna tradycja, ale w okresie spowolnienia może na warunkach innych niż rynkowe adwokat mógłbym skorzystać z adwokackiej infrastruktury, np. nieruchomości czy lokali.
Za poglądy (nie)można żyć
Nie jest oczywiście rolą adwokatury gromadzenie majątku. Nie jest powołana do realizacji dobrobytu, gdyż jej zadania mocno wykraczają poza merkantylne kwestie. Ale finansowo mocny czy chociażby spokojniejszy adwokat, zwłaszcza w obecnej sytuacji gospodarczej, to szansa na to, że może nie tylko łatwiej stawić czoła sowim obowiązkom, ale też bronić adwokackich wartości. Nie należy przeciwstawiać walki o słuszne idee metrykalnym celom. Jest to fałszywa sprzeczność. Palestra ma prawo też włączyć się odważnie w dyskusje o samej polityce gospodarczej, doświadczonych tutaj adwokatów nie brakuje, a inflacja czy polityka pieniężna ma przecież swoje prawne podstawy. Wróćmy jednak do początku. Gdy chwieją się gospodarcze fundamenty, nie może zachwiać się pozycja adwokata. Choć formalnie raczej nie jest możliwe, żeby w swoim zawodzie adwokat był bezrobotny, nigdy nie można dopuścić, żeby kiedykolwiek tak pomyślał. Nawet jak inflacja będzie trzycyfrowa, a tempo wzrostu gospodarczego ujemne. A większe plony po prostu zbierze ten, kto wcześniej naostrzy kosę.
Autor jest adwokatem, doktorem i ekonomistą.
Część pracujących musi wrócić z domu do biura
Pracodawcy, którzy skierowali zatrudnionych do pracy w domu, powinni przejrzeć te polecenia i sprawdzić dokładnie, do kiedy ta praca ma być wykonywana.
Bardzo skąpa regulacja pracy zdalnej przewidziana w ustawie antycovidowej dawała i ciągle daje dużą swobodę przedsiębiorcom w decydowaniu kto, kiedy i na jaki okres zostanie oddelegowany do pracy poza biurem. Wielu z nich, nie wiedząc, jak długo trzeba będzie się tak izolować, w decyzjach o skierowaniu do pracy w domu wpisało: „w czasie trwania stanu epidemii”. A ta właśnie została odwołana od poniedziałku przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.
Nieusprawiedliwiona nieobecność w pracy
Z wyjaśnień Państwowej Inspekcji Pracy do art. 3 ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (dalej: przepisy antycovidowe) wynika, że skierowanie do pracy zdalnej następowało na podstawie polecenia pracodawcy.
Ustawa nie wskazuje jednak, w jakiej formie to polecenie powinno być wydane, więc nawet ustnie, co teraz może mieć ogromne znaczenie, gdy przełożony i załoga będą musieli ustalić kto, co i kiedy powiedział i co miał na myśli. Nie wszyscy pracodawcy potwierdzili to polecenie na piśmie lub w służbowym e-mailu.
Są też i takie przypadki, gdy pracodawca potwierdził okres polecenia pracy zdalnej, obligując zatrudnionych do zachowania dystansu tylko w czasie stanu epidemii Covid-19.
– To nie jest tak, że pracodawca może teraz ukarać dyscyplinarnie pracowników, bo nie wrócili w poniedziałek do pracy – komentuje Rafał Kania, partner w Kancelarii Sendero. – Gdyby jednak po zdezaktualizowaniu się tych poleceń pracodawca wezwał załogę do pracy i ktoś się nie stawił w biurze, to przełożony ma już pełne spektrum kar do wykorzystania za taką nieuzasadnioną nieobecność. Trzeba jednak pamiętać, że komunikacja pomiędzy pracodawcą a pracownikiem ma tu zasadnicze znaczenie. I na taką komunikację będą też zwracały uwagę sądy, gdyby doszło do sporu między zatrudnionym i pracodawcą, czy obowiązki pracownika podczas powrotu z pracy zdalnej były należycie wykonywane.
Obecnie obowiązujące przepisy nie przewidują bowiem sposobu odwołania takich pracowników z pracy zdalnej.
Firmy chcą widzieć swoich pracowników
Część zamieszania z powrotem zatrudnionych zdalnie do pracy stacjonarnej po odwołaniu stanu epidemii wynika też z tego, że część przedsiębiorców chce powrotu swoich pracowników. Szukają jednak pretekstu do takiej niemile widzianej przez większość zatrudnionych operacji.
W takiej sytuacji wielu przedsiębiorcom wygodniej wskazać ministra zdrowia jako odpowiedzialnego za decyzję o ich powrocie do pracy stacjonarnej, niż brać ciężar takiej decyzji na siebie.
Tym bardziej że przepisy antycovidowe nie określają maksymalnego okresu wykonywania pracy zdalnej. Decyzja należy do pracodawcy. Z wytycznych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że pierwotnie określony czas świadczenia pracy zdalnej może być skracany lub wydłużany. Obowiązkiem pracownika jest zaś stosowanie się do poleceń pracodawcy.
Szczególną uwagę na swoje polecenia pracy zdalnej powinni zwrócić także funkcjonariusze służb wymienionych w przepisach o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.
W myśl art. 3 ust. 2 przepisów antycovidowych mają do nich zastosowanie wszystkie zasady pracy zdalnej dotyczące cywilnych pracowników.
Grzegorz Ruszczyk partner w kancelarii Zawirska Ruszczyk
Z formalnego punktu widzenia polecenia pracy zdalnej przewidujące skierowanie do pracy w domu na czas stanu epidemii od 16 maja straciły ważność i zatrudnieni powinni powrócić do pracy stacjonarnej. Pierwotnie obowiązujące przepisy antycovidowe, które dały możliwość skierowania zatrudnionych do takiej pracy, nie przewidywały trybu jej odwołania. Dopiero wyjaśnienia Państwowej Inspekcji Pracy wskazały, że skierowanie do pracy zdalnej odbywa się w formie polecenia, które można odwołać. Wynika to z przepisów. Ale mamy inną sytuację – wydania polecenia pracy zdalnej w warunkach, które zostały odwołane. Takie polecenie staje się nieaktualne, gdy ziści się określona w nich przesłanka. A w części firm był to stan epidemii. Tak się składa, że coraz więcej przedsiębiorców rozważa przywrócenie pracy stacjonarnej. Może się więc okazać, że będą chcieli wykorzystać odwołanie stanu epidemii do powrotu zatrudnionych do biur.
Hałas z lotniska nie uprawnia do odszkodowania
Powództwo o odszkodowanie
R. M. i I. M. są właścicielami zabudowanej działki położonej w pobliżu Portu Lotniczego w P. Gdy ustanowiono obszar ograniczonego użytkowania wokół lotniska małżonkowie M. stwierdzili, że na skutek wprowadzenia tej strefy wartość należącej do nich nieruchomości uległa obniżeniu i wystąpili przeciwko „P.” sp. z o.o., domagając się odszkodowania w kwocie 154 tys. zł. Pozwana dowodziła, że nie doszło do powstania szkody, bowiem w przypadku powodów nie miało miejsca zawężenie prawa własności w związku z powstaniem obszaru ograniczonego użytkowania. Jednak Sąd I instancji uwzględnił powództwo i zasądził na rzecz R. M. i I. M. 104 tys. zł, uznając, że już sam fakt ustanowienia takiej strefy z powodu ponadnormatywnego hałasu wpływa w ocenie potencjalnych nabywców na obniżenie cen nieruchomości.
Pytanie prawne
Rozpoznający apelacje obu stron sporu Sąd II instancji przedstawił SN pytanie prawne w celu rozstrzygnięcia: Czy samo wprowadzenie obszaru ograniczonego użytkowania z uwagi na niemożność zachowania standardów ochrony środowiska przed hałasem w związku z funkcjonowaniem lotniska – art. 135 ust. 1 ustawy z 27.4.2001 r. Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1973; dalej: PrOchrŚrod) – może być uznane za ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości, stanowiące samodzielną i wystarczającą podstawę powstania roszczenia odszkodowawczego z tytułu obniżenia wartości nieruchomości, przysługującego na podstawie art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod? Czy też za „ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości” w rozumieniu art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod mogą być uznane wyłącznie szczegółowe postanowienia aktu ustanawiającego obszar ograniczonego użytkowania, w postaci enumeratywnie wymienionych tam nakazów, zakazów i zaleceń skierowanych do właścicieli nieruchomości (art. 135 ust. 3a PrOchrŚrod)?
W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono, że w orzecznictwie dominuje pogląd, iż ograniczeniem, o jakim mowa w art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod, jest ustanowienie obszaru ograniczonego użytkowania w związku z działaniem lotniska i wynikającą stąd niemożność zachowania standardów ochrony środowiska przed nadmiernym hałasem. Już samo wprowadzenie takiego obszaru ogranicza prawa właścicieli nieruchomości przez zmuszenie ich do znoszenia ponadnormatywnego hałasu z jednoczesnym pozbawieniem możliwości żądania zaniechania immisji przekraczającej ustalone standardy. Wpływa to również ujemnie na ocenę atrakcyjności nieruchomości w ocenie potencjalnego nabywcy i skutkuje obniżeniem ich wartości rynkowej (zob. postanowienie SN z 9.12.2021 r., II CSK 326/21, Legalis; wyrok SN z 23.3.2018 r., II CSK 306/17, Legalis; wyrok SN z 24.11.2016 r., II CSK 113/16, Legalis; wyrok SN z 21.8.2013 r., II CSK 578/12, Legalis; wyrok SN z 25.5.2012 r., I CSK 509/11, Legalis).
Drugie stanowisko opiera się na założeniu, że pogorszenie warunków korzystania z nieruchomości na skutek dozwolenia emitowania hałasu powyżej dopuszczalnego poziomu nie spełnia przesłanki z art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod. W ramach tego poglądu przyjmuje się, że przepis ten ma zastosowanie do szkody obejmującej obniżenie wartości nieruchomości, jeśli dojdzie do ważnego i rzeczywistego uszczuplenia zakresu i sposobu dotychczasowego korzystania z nieruchomości lub zmuszenia właściciela do zmiany dotychczasowego jej przeznaczenia (zob. wyrok SN z 25.2.2009 r., II CSK 565/08, Legalis). Hipoteza art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod nie obejmuje więc każdego ograniczenia korzystania z nieruchomości, ale tylko takie, które w związku utworzeniem obszaru ograniczonego użytkowania wynikają z zakresu ograniczeń w korzystaniu z nieruchomości, wskazanego w akcie prawa miejscowego tworzącego ten obszar (zob. wyrok SN z 12.12.2008 r., II CSK 367/08, Legalis). Podkreśla się, że szczególne rozwiązania wprowadzone w PrOchrŚrod czynią adresatem roszczeń dotyczących odszkodowania lub wykupu nieruchomości ten podmiot, którego działalność spowodowała wprowadzenie ograniczeń w związku z ustanowieniem obszaru ograniczonego użytkowania. Jego odpowiedzialność ma zatem charakter ustawowy, a nie sprawczy, co oznacza brak odpowiedzialności na zasadach winy, ryzyka czy słuszności, a co za tym idzie – niemożność powoływania okoliczności ekskulpujących i egzoneracyjnych. Niemniej podmiotu tego dotyczą zarówno wyłączenie bezprawności, właściwe dla wyrządzenia szkody związanej z działalnością organu administracji publicznej o charakterze legalnym, jak i w oznaczonych wypadkach wyłączenie bądź ograniczenie zakresu odpowiedzialności odszkodowawczej. Przepisy PrOchrŚrod, mające charakter wyjątku, nie podlegają wykładni rozszerzającej. Wymóg ścisłej wykładni art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod nakazuje wyjaśnić, czy przesłanka „ograniczenia” jest spełniona w odniesieniu do budynku objętego żądaniem odszkodowawczym, gdyż samo usytuowanie na terenie obszaru ograniczonego użytkowania jest niewystarczające (zob. wyrok SN z 20.4.2021 r., II CSKP 5/21, Legalis).
Stanowisko SN
SN w uchwale uznał, że wprowadzenie obszaru ograniczonego użytkowania z uwagi na niemożność zachowania standardów ochrony środowiska przed hałasem w związku z funkcjonowaniem lotniska nie stanowi samodzielnej podstawy roszczenia odszkodowawczego z tytułu obniżenia wartości nieruchomości, określonego w art. 129 ust. 2 PrOchrŚrod. Za ograniczające sposób korzystania z nieruchomości w rozumieniu tego przepisu mogą być uznane wyłącznie postanowienia aktu ustanawiającego obszar ograniczonego użytkowania określające nakazy, zakazy i zalecenia skierowane do właścicieli nieruchomości – art. 135 ust. 3a PrOchrŚrod.
Koszty pełnomocników procesowych
Stan faktyczny
W 2016 r. hiszpańscy konsumenci EL i TP wystąpili do sądu z żądaniem stwierdzenia nieważności części umowy kredytu, powołując się na nieuczciwy charakter warunków dotyczących spłaty w walucie obcej (tj. w jenach japońskich). EL i TP wskazali, że jakkolwiek w dniu jego wniesienia pozostała do spłaty kwota kredytu wynosiła 127 269,15 euro, to jednak kwotę dochodzonego roszczenia należy uznać za nieokreśloną (rzeczywista kwota żądania może zostać obliczona dopiero na etapie wykonania orzeczenia stwierdzenia nieważności warunków dotyczących spłaty kredytu).
Sąd uwzględnił żądanie powodów i zobowiązał bank do ponownego obliczenia należności pozostałej do spłaty z uwzględnieniem kwoty, która zostałaby już przez konsumentów spłacona, gdyby uiszczone już raty zostały spłacone w euro, a nie w walucie obcej. Postanowieniem z 2019 r. sekretarz ustalił wartość sporu w odniesieniu do kosztów postępowania na kwotę 30 000 euro w celu obliczenia wynagrodzenia adwokata. Zgodnie z hiszpańskim prawem całkowita kwota wynagrodzenia adwokata, do której pokrycia może zostać zobowiązana strona obciążona kosztami postępowania, nie może przekraczać jednej trzeciej kwoty, której dotyczy spór, czyli w tym wypadku 10 000 euro.
EL i TP wnieśli skargę rewizyjną na to postanowienie, w związku z którą sąd odsyłający wystąpił z odesłaniem prejudycjalnym w niniejszej sprawie, jako że powziął on wątpliwości co do zgodności z dyrektywą Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) hiszpańskich przepisów regulujących obliczanie kosztów postępowania.
Wysokość wynagrodzenia adwokata
Z orzecznictwa TSUE wynika, że podział kosztów postępowania sądowego przed sądami krajowymi jest materią objętą autonomią proceduralną państw członkowskich, z zastrzeżeniem poszanowania zasad równoważności i skuteczności (wyrok TSUE z 16.7.2020 r., C‑224/19 i C‑259/19, Caixabank i Banco Bilbao Vizcaya Argentaria, pkt 83, 95, sprawy połączone).
W odniesieniu do zasady skuteczności TSUE już orzekł, że każdy przypadek, w którym powstaje pytanie, czy krajowy przepis proceduralny nie czyni niemożliwym lub zbyt utrudnionym stosowania prawa UE, należy rozpatrywać z uwzględnieniem miejsca tego przepisu w całości procedury, jej przebiegu i jej cech szczególnych przed poszczególnymi sądami krajowymi. Zdaniem TSUE z tej perspektywy należy rozważyć w razie potrzeby zasady leżące u podstaw krajowego systemu sądownictwa, takie jak ochrona prawa do obrony, zasada pewności prawa i prawidłowy przebieg postępowania (wyrok TSUE z 26.6.2019 r., C-407/18, Addiko Bank, pkt 48, Legalis).
Rzecznik generalny stwierdził w pkt 52 opinii, że zasada skuteczności nie stoi zasadniczo na przeszkodzie temu, aby konsument ponosił pewne koszty sądowe, gdy wnosi powództwo o stwierdzenie nieuczciwego charakteru warunku umownego. Trybunał uznał, że uregulowanie przewidujące stawki ryczałtowe w odniesieniu do zwrotu wynagrodzenia adwokata mogłoby co do zasady być uzasadnione pod warunkiem, że zmierza do zapewnienia rozsądnego charakteru kosztów, jakie mają zostać zwrócone, z uwzględnieniem czynników takich jak: przedmiot sporu, jego wartość lub praca, jaką należy wykonać w celu obrony danego prawa.
Trybunał stwierdził, że w sytuacji, gdy w ramach swej autonomii proceduralnej państwa członkowskie wprowadzają system zwrotu wynagrodzenia adwokata przewidujący ograniczenie co do kwoty, to do państw członkowskich należy określenie, jaką kwotę powinien zapłacić przedsiębiorca obciążony kosztami, oraz limitu umożliwiającego konsumentowi uzyskanie zwrotu poniesionych przezeń kosztów w kwocie rozsądnej i proporcjonalnej do kosztu postępowania sądowego w przedmiocie stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunku umownego. Trybunał wskazał, że do sądu krajowego należy zatem ustalenie, czy tak właśnie jest w rozpatrywanej sprawie.
Trybunał orzekł, że art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG, odczytywane w świetle zasady skuteczności, należy interpretować w ten sposób, iż nie stoją one na przeszkodzie uregulowaniu krajowemu, które w ramach ustalania kosztów związanych z powództwem dotyczącym nieuczciwego charakteru warunku umownego przewiduje ograniczenie wysokości wynagrodzenia adwokata, podlegającego zwrotowi na rzecz konsumenta, który wygrał sprawę co do istoty, przez przedsiębiorcę obciążonego kosztami postępowania pod warunkiem, że ograniczenie to umożliwia konsumentowi uzyskanie z tego tytułu zwrotu kwoty rozsądnej i proporcjonalnej do kosztów, jakie obiektywnie musiał on ponieść, aby wytoczyć tego rodzaju powództwo.
Test skuteczności
Trybunał podkreślił, że skuteczność ochrony przewidzianej w dyrektywie 93/13/EWG powinna zostać zapewniona poprzez zagwarantowanie konsumentom zwrotu poniesionych przez nich kosztów w wysokości rozsądnej i proporcjonalnej do kosztu wynagrodzenia adwokata w postępowaniu sądowym w przedmiocie stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunku umownego. Trybunał stwierdził, że zadaniem sądu krajowego, do którego należy ostateczne ustalenie kosztów, jest zatem upewnienie się, że badane przepisy krajowe nie czynią niemożliwym ani nadmiernie utrudnionym korzystania przez konsumenta z praw, które wywodzi on z dyrektywy 93/13/EWG.
W niniejszym przypadku ustalenie wartości sporu na 30 000 euro na etapie ustalania kosztów świadczy o tym, że sąd dysponuje zakresem uznania niezbędnym do dokonania oceny wartości przedmiotu danego sporu, przy czym uwzględnia on jednocześnie przewidziane w przepisach prawa ograniczenie kosztów podlegających zwrotowi do jednej trzeciej tej wartości. Trybunał wskazał, że sąd krajowy, właściwy do ostatecznego ustalenia kosztów postępowania, powinien upewnić się na etapie dokonywania tych obliczeń, że koszty, które mają zostać faktycznie zwrócone z uwzględnieniem tego ograniczenia przewidzianego w przepisach prawa, odpowiadają kwocie rozsądnej i proporcjonalnej w stosunku do kosztów wynagrodzenia adwokata, jakie konsument obiektywnie musiał ponieść w celu wytoczenia powództwa w danej sprawie.
Trybunał orzekł, że art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG, odczytywane w świetle zasady skuteczności, należy interpretować w ten sposób, iż nie stoją one na przeszkodzie uregulowaniu krajowemu, w myśl którego wartość przedmiotu sporu, stanowiąca podstawę ustalenia kosztów podlegających zwrotowi na rzecz konsumenta, który wygrał sprawę w ramach powództwa dotyczącego nieuczciwego charakteru warunku umownego, powinna zostać wskazana w pozwie. W przypadku braku jej wskazania w pozwie powinna być ustalona na podstawie tego uregulowania bez możliwości jej zmiany w późniejszym czasie pod warunkiem, że sąd właściwy do ostatecznego ustalenia kosztów zachowa możliwość określenia wartości przedmiotu sporu w sposób realistyczny z punktu widzenia konsumenta, dzięki czemu zapewni on temu konsumentowi rzeczywiste prawo do uzyskania zwrotu kwoty rozsądnej i proporcjonalnej do kosztów, jakie obiektywnie musiał on ponieść w celu wytoczenia takiego powództwa.
Przedstawiony wyrok dotyczy nie tyle nieuczciwych warunków (niedozwolonych postanowień umownych) umowy kredytu (ponieważ w postępowaniu krajowym uznano, że ta umowa zawiera nieuczciwe warunki) ale możliwości odzyskania przez konsumenta kosztów sądowych (opłat adwokackich/radcowskich) po wygraniu sprawy dotyczącej kredytu denominowanego do waluty obcej.
W świetle dotychczasowego orzecznictwa TSUE nie budzi wątpliwości, że podział kosztów postępowania sądowego przed sądami krajowymi jest objęty autonomią proceduralną państw członkowskich. Jednakże TSUE niezmiennie podkreśla, że takie regulacje krajowe powinny być zgodne z zasadami równoważności i skuteczności. W niniejszym wyroku Trybunał dokonał analizy wyłącznie pod kątem drugiej z tych zasad. Trybunał konsekwentnie uznaje, że przepisy proceduralne, które powodują zbyt wysokie koszty dla konsumenta, mogłyby prowadzić do tego, że zostałby on zniechęcony do wniesienia powództwa ze względu na stosunek kosztów, jakie wiążą się z dochodzeniem praw w postępowaniu sądowym, do kwoty spornego zadłużenia, lub do interweniowania w użyteczny sposób w obronie swoich praw przed sądem, przed którym przedsiębiorca wytoczył przeciwko niemu powództwo. Z niniejszego wyroku wynika, że koszty sądowe, których zwrot konsument wygrywający sprawę powinien być w stanie uzyskać od strony przegrywającej, muszą być zatem na tyle wysokie w stosunku do całkowitego kosztu postępowania sądowego, aby nie wywierały one skutku zniechęcającego do korzystania przez tego konsumenta z ochrony prawnej przyznanej mu na mocy dyrektywy 93/13/EWG. Trybunał wskazuje, że to sąd krajowy powinien dokonać testu skuteczności, i w razie potrzeby interpretować właściwe krajowe przepisy proceduralne w myśl reguły wykładni zgodnej z prawem Unii (wykładni prounijnej).
Prezentowane w niniejszym wyroku stanowisko Trybunału ma również zastosowanie w przypadku polskich reguł wynagradzania pełnomocników procesowych w sprawach, w których konsument powołuje się na przepisy dyrektywy 93/13/EWG. Tym samym polski sąd, przyznając w takich sprawach pełnomocnikowi wyższą stawkę niż minimalna, i stosując wykładnię zgodną z prawem UE, powinien uwzględnić kryterium przedstawione w niniejszym wyroku, a mianowicie zapewnić konsumentowi rzeczywiste prawo do uzyskania zwrotu kwoty rozsądnej i proporcjonalnej do kosztów, jakie obiektywnie musiał on ponieść w celu wytoczenia takiego powództwa – por. zwłaszcza § 15 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U z 2015 r. poz. 1800) oraz § 15 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz.U z 2018 r. poz. 265).
Czy podziemny zbiornik retencyjny wymaga pozwolenia na budowę?
Stan faktyczny
Do sądowego sporu dotyczącego budowy podziemnego zbiornika retencyjnego doszło pomiędzy Inwestorem a Starostą. Mężczyzna, który chciał odprowadzać z dachu swojego domu deszczówkę i gromadzić ją w pojemniku umieszczonym pod powierzchnią gruntu, zgłosił do urzędu zamiar rozpoczęcia takiego przedsięwzięcia. Pomimo że Inwestor przedłożył dosyć szczegółowe plany realizacji takiej instalacji, Starosta wniósł sprzeciw przyjęcia zgłoszenia robót budowlanych. W uzasadnieniu swojej decyzji podniósł, że planowana inwestycja nie została ujęta w wykazie przedstawionym w art. 29 ustawy z 7.7.1994 r. Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2351; dalej: PrBud), który określa inwestycje niewymagające pozwolenia na budowę. Z tego względu w opinii Organu nie można było przyjąć zgłoszenia przedmiotowych robót, które w świetle ww. ustawy wymagają pozwolenia na budowę.
Inwestor złożył odwołanie od decyzji Organu I instancji i domagał się jej uchylenia oraz przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu wskazywał, że decyzja została wydana na podstawie ustawy w brzmieniu nieobowiązującym w dacie wydania decyzji. W podstawie prawnej wskazano (Dz.U. z 2010 r. poz. 1333 ze zm.), a obowiązujące PrBud w dniu wydania decyzji zostało opublikowane pod pozycją (Dz.U. z 2020 r. poz. 1333 ze zm.). Co więcej mężczyzna wskazał, że przepis art. 29 PrBud obejmuje pozycje, w które wpisuje się planowana przez niego inwestycja, czyli art. 29 ust. 1 pkt 3, pkt 3a, pkt 19a lit. c, pkt 20 i pkt 27 PrBud. Zdaniem Skarżącego, skoro ustawodawca zwolnił inwestycje o większym stopniu skomplikowania z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę, to tym bardziej należy wnosić, że inwestycja, którą zaplanował, także jest zwolniona z obowiązku uzyskania tego pozwolenia.
Starosta sprostował omyłkę pisarską dotyczącą publikatora ustawy, ale Wojewoda utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. Zgodził się on ze Starostą, że planowana inwestycja nie została objęta zwolnieniem z art. 29 PrBud. W opinii Organów, gdyby zamysłem prawodawcy było zwolnienie zbiorników tego rodzaju z oprzyrządowaniem, to wówczas zawarłby taki przepis w art. 29 PrBud. W konsekwencji Inwestor powinien uzyskać pozwolenie na budowę takiego zbiornika w sytuacji, gdy planuje jego budowę niezależnie od domu, z którym zbiornik ma być powiązany.
Rozstrzygnięcie WSA
WSA w Poznaniu w wyroku z 11.1.2022 r., II SA/Po 319/21, Legalis, stwierdził, że skarga zasługiwała na uwzględnienie. Sąd wziął pod uwagę część zarzutów Inwestora, a także inne względy, o których nie było mowy w skardze. Co prawda skład orzekający zgodził się z Organami niższych instancji, że powołane przepisy art. 29-31 PrBud faktycznie nie zawierają wyjątków, które regulują inwestycję opisaną w zgłoszeniu złożonym przez Skarżącego, jednak nie podzielił opinii, że skoro przepis nie obejmuje konkretnej inwestycji, to zgłoszenie sprzeciwu do jej realizacji było obligatoryjne.
Sąd zwrócił uwagę na przepis art. 29 ust. 2 pkt 6 PrBud, dotyczący zbiorników bezodpływowych na nieczystości ciekłe o pojemności do 10 m3. Chociaż wody opadowej nie da się zakwalifikować do kategorii nieczystości ciekłych, choćby ze względu na ich definicję z art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy z 13.9.1996 r. o utrzymaniu porządku i czystości w gminach (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 888), należy stwierdzić, że skoro ustawodawca dopuścił możliwość budowy bez pozwolenia zbiornika, który miałby gromadzić nieczystości ciekłe, a które są znacznie bardziej inwazyjne dla środowiska, to budowa zbiornika na deszczówkę również nie powinna wymagać takiego pozwolenia. Sąd stwierdził, że mimo braku planowanej inwestycji w katalogu, o którym mowa w art. 29–31 PrBud, dalece nieracjonalnym byłoby rozwiązanie, w którym wymaga się udzielenia pozwolenia na budowę inwestycji wywołującej nieporównywalnie mniejsze konsekwencje niż ta z art. 29 ust. 1 pkt. 6 PrBud. W opinii WSA w Poznaniu ustawodawca, przyjmując katalog zamknięty wyjątków, które nie wymagają uzyskania pozwolenia na budowę może obejmować inwestycję niewymienioną w tym katalogu, o ile wpisuje się ona w jego racjonalność, co niewątpliwie ma miejsce w niniejszej sprawie.
Trudniej będzie wyłączyć sędziego frankowicza
Wnioski o wyłączenie sędziego bywają bowiem używane do przedłużenia sprawy, zresztą nie tylko frankowych.
Trójka sędziów Sądu Najwyższego uchwaliła w piątek, że sędzia, który zawarł z bankiem będącym stroną postępowania umowę kredytu frankowego, nie jest z tej przyczyny wyłączony z mocy ustawy ze sprawy, której przedmiotem są roszczenia innych osób (art. 48 par. 1 pkt 1 k.pc.). SN odmówił zaś podjęcia uchwały co do drugiej części pytania Sądu Apelacyjnego, zadanego na wypadek odmowy zastosowania art. 49 par. 1 KPC. Czy w takich sytuacjach sąd nie powinien wyłączać sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, jeżeli może powstać uzasadniona wątpliwość, czy sędzia będzie bezstronny w danej sprawie – o czym mówi art. 49 par. 1 KPC. Odmówił, gdyż ta kwestia była już zbędna. Ale problem jest aktualny i pojawia się w wielu sprawach frankowych, także przed SN.
– Uchwała powinna ograniczyć wnioski o wyłączenie, które nawet o kilka miesięcy przedłużają postępowanie. Będą to sytuacje rzadkie, uzasadnione okolicznościami, takimi jak: wypowiedzi sędziego na rozprawie czy jego orzecznictwo odbiegające od orzeczeń innych sędziów. Rzadziej będzie to dotyczyć sędziego mającego kredyt w innym banku – ocenia dr Mariusz Korpalski, radca prawny.
– W rozstrzyganej przez SN sprawie nie zachodzi żadna z wymienionych w art. 48 KPC sytuacji rodzących zagrożenie dla bezstronności sędziego: powódka nie należała do najbliższych sędziego, nie był jej pełnomocnikiem. Szkoda jednak, że SN nie wyjaśnił możliwości zastosowania art. 49 KPC w takich i podobnych sytuacjach. Przepis ten nie zawiera zamkniętego katalogu sytuacji uzasadniających wyłączenie sędziego, lecz umożliwia złożenie wniosku o wyłączenie sędziego, w każdej sytuacji pozwalającej wątpić w jego bezstronność – wskazuje adwokat Marcin Szymański.
A relacje sędzia–strona postępowania są rozliczne. Dodajmy, że w samej Izbie Cywilnej SN było kilka wniosków o wyłączenie sędziów ze spraw frankowych, w tym samych sędziów, i część została uwzględniona.
Sygnatuta akt: III CZP 83/22.