Chwila powstania możliwości potrącenia wzajemnych roszczeń
Jak wspierać zatrudnianie kobiet?
Kwestia wsparcia kobiet wracających na rynek pracy po urodzeniu dziecka stała się jednym z punktów umowy koalicyjnej obecnej większości sejmowej. Najpewniej niedługo przejmie ona władzę w naszym kraju. „Koniecznym jest zapewnienie wsparcia kobiet w powrocie na rynek pracy po urlopie macierzyńskim” – czytamy w dokumencie. Nie wskazano w nim, o jakie dokładnie działania chodzi.
Koalicja Obywatelska w swoim programie przekonywała jednak, że pomocne byłoby tzw. babciowe.
– Kobieta, która zechce wrócić do pracy, otrzyma 1,5 tys. zł, które może przeznaczyć na opiekę, np. podzielić się pieniędzmi z tą symboliczną babcią – tak Donald Tusk wyjaśniał nazwę proponowanego świadczenia.
Dobry kierunek
W ocenie Katarzyny Siemienkiewicz z Pracodawców RP pomysł wydaje się ciekawy. Jak jednak podkreśla, ważne będą szczegóły.
– Przekazanie danej sumy pieniężnej w celu osiągnięcia założonego rezultatu, w tym wypadku zachęcenie matek do powrotu na rynek pracy musi zostać uzupełnione odpowiednimi mechanizmami kontrolne. Tak aby środki służyły tym zamierzeniom – komentuje ekspertka.
Jak podkreśla, chodzi m.in. o potwierdzenie, że kobieta podjęła pracę i opiekę nad dzieckiem powierzyła placówce lub wspomnianej babci.
– Inaczej mam obawy, że będzie to kolejny transfer gotówki do kieszeni obywateli, który poza zwiększeniem konsumpcji nie przyniesie oczekiwanych skutków – mówi.
Przychylnie do propozycji babciowego podchodzi też dr Tomasz Lasocki z WPIA UW.
– Dobrze, że w umowie koalicyjnej pojawiły się kwestie zachęt dla kobiet do powrotu na rynek pracy po urodzeniu dziecka. Są wskazywane w niej na tyle ogólnie, że dają duże możliwości wypracowania dobrych rozwiązań. Uważam to za dużą zaletę. Jedna z obecnych w debacie propozycji zakłada tzw. babciowe, które jest dobrym rozwiązaniem. Z powrotem do pracy wiążą się bowiem m.in. wydatki na opiekę, w tym nieprzewidzianą, związaną np. z chorobami dziecka – mówi ekspert.
W podobnym tonie wypowiada się Wioletta Żukowska-Czaplicka z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
– Z pewnością warto wspierać rozwiązania, które mają ułatwić powrót do pracy po urodzeniu dziecka. Żeby było to realne, konieczne są rozwiązania wspierające opiekę nad maluchami powyżej pierwszego roku życia, kiedy kończy się urlop rodzicielski. Wówczas rodzice, ale głównie kobiety, stają przed dylematem: co dalej? Wrócić do dawnej pracy czy szukać nowej? Jak zorganizować opiekę nad dzieckiem? Czy to będzie babcia, czy placówka publiczna albo prywatna – decyzja należy już do rodziców, ale muszą mieć wybór – tłumaczy ekspertka z FPP.
Zachęty dla firm
Jak wskazuje dr Lasocki, to jednak znowu rozwiązanie skierowane do pracowników. – Trzeba się zastanawiać także nad regulacjami, które byłyby przeznaczone dla pracodawców i zachęciłyby do zatrudnienia matek – zaznacza ekspert.
O jakie zachęty chodzi?
– Należy pamiętać, że takie rozwiązania nie postawią matek w lepszej pozycji względem innych pracownic, ale wyrównają ich szanse na rynku pracy. Mam na myśli propozycje, które niwelowałyby dodatkowe koszty ich zatrudniania, gdyż częściej mogą nie być do dyspozycji pracodawcy. To nadal one przeważnie biorą zwolnienie na opiekę np. nad chorym dzieckiem. Dla pracodawców to problem. Można zastanowić się zatem nad zwolnieniem firm ze składek na ubezpieczenia społeczne, które pokrywają, tj. części składki emerytalnej, rentowej, wypadkowej, na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy. Zapisywalibyśmy je ubezpieczonej, ale płatnik już nie byłby nimi obciążony. Pokrywałby je budżet państwa. Taka preferencja mogłaby funkcjonować np. przez trzy lata od urodzenia dziecka. A gdyby kobieta zdecydowała się na kolejne, to część z tej ulgi mogłaby zostać przy niej nawet na stałe – podkreśla.
Wskazuje również na kwestie wypłaty wynagrodzenia chorobowego, które obecnie w całości pokrywa pracodawca, co do zasady przez 33 dni.
– Jeżeli nie dojdzie do wyeliminowania tego obowiązku względem wszystkich pracowników, to warto rozważyć, aby chociaż przez okres ciąży był on zniesiony – dodaje.
Katarzyna Siemienkiewicz również zwraca uwagę na wsparcie firm.
– Dla młodych rodziców, którzy muszą godzić zatrudnienie z opieką nad dzieckiem, ważne są elastyczne godziny pracy oraz zatrudnienie na niepełny etat. W Polsce nie są to rozwiązania powszechne, bo pracodawcy jeszcze nie umieją zarządzać takimi osobami. Widzą jedynie koszt etatu powiązany z ograniczoną dyspozycyjnością pracownika – mówi.
Dlatego, jak zaznacza, warto wprowadzić zachęty dla pracodawców do tworzenia takich miejsc pracy.
– Mam na myśli np. dotacje dla pracodawców, którzy zatrudniają rodziców w niepełnym wymiarze czasu pracy – sugeruje.
Z kolei Wioletta Żukowska-Czaplicka zwraca uwagę na aspekt zdrowotny.
– Istnieje potrzeba większej dostępności specjalistów dziecięcych. Dostanie się np. do laryngologa na NFZ graniczy z cudem. Dzieci chorują i przez to głównie kobiety muszą wykorzystywać L4. To także nie ułatwia powrotu do pracy – dodaje.
Obowiązek e-doręczeń ponownie przesunięty
Data, od której komunikacja pełnomocników z urzędami i skarbówką miała być prowadzona wyłącznie elektronicznie, była już kilka razy przekładana. Finalnie wskazano 10.12.2023 r., a wielu adwokatów i radców założyło już odpowiednie skrzynki.
Niektórzy zresztą musieli sporo czekać na zatwierdzenie wniosku, o czym pisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”, zachęcając do niezostawiania tego na ostatnią chwilę. Okazuje się jednak, że termin znów został przełożony. A ten, kto już skrzynkę założył, musi jej używać.
– Podmioty publiczne wpisane do bazy są zobligowane do doręczania na te adresy pism wymagających potwierdzenia doręczenia – mówi adwokat prof. Grzegorz Sibiga z INP PAN. – Wobec wpisanych do bazy osób wykonujących zawody zaufania (adwokatów, radców prawnych) ustawa przyjmuje zasadę, że taki wpis jest równoznaczny z żądaniem doręczania na ten adres. Taka komunikacja będzie prowadzona w kręgu posiadających aktywne adresy – dodaje.
Ustawa nie przewiduje „deaktywacji konta”, jedynie wykreślenie z bazy adresów elektronicznych w ściśle określonych sytuacjach i trybie.
Resort informuje, że przygotował projekt nowelizacji, który pozwoli przesunąć termin jeszcze bardziej, nawet do 1.1.2025 r. Obecna ustawa pozwala na wyznaczenie tego terminu najpóźniej 1.1.2024 r. Ale też wymaga, by był ogłoszony z 90-dniowym wyprzedzeniem (art. 155 ust. 11–12). Dziś nie da się więc już spełnić obu tych wymogów jednocześnie.
Obowiązkowy KSeF a eksport towarów
Zgodnie z art. 2 pkt 8 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU, eksportem towarów jest dostawa towarów wysyłanych lub transportowanych z terytorium kraju poza terytorium Unii Europejskiej przez dostawcę lub na jego rzecz (tzw. eksport bezpośredni) lub przez nabywcę mającego siedzibę poza terytorium kraju lub na jego rzecz (tzw. eksport pośredni), jeżeli wywóz towarów poza terytorium Unii Europejskiej jest potwierdzony przez właściwy organ celny określony w przepisach celnych. W eksporcie towarów stosuje się 0% stawkę VAT (art. 41 ust. 4 VATU). Warunkiem jest jednakowoż posiadanie dokumentu potwierdzającego wywóz towarów poza terytorium UE (dokumenty elektroniczne z systemu teleinformatycznego albo zgłoszenie wywozowe na piśmie).
Ustrukturyzowana faktura eksportowa
Zgodnie z art. 106gb ust. 4 VATU, w przypadku gdy nabywcą towaru jest podmiot nieposiadający siedziby działalności gospodarczej ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju (uczestniczącego w nabyciu towaru), faktura ustrukturyzowana (oznaczona kodem QR) powinna mu być udostępniana w sposób uzgodniony. Faktury dokumentujące eksport towarów powinny być więc zawsze wystawiane w sposób ustrukturyzowany. Dodatkowo, zazwyczaj trzeba będzie taką fakturę „udostępnić” kontrahentowi metodą z nim uzgodnioną. Przepisy nie podpowiadają nic o formie uzgodnienia. Można to zrobić ad hoc a może nawet w sposób dorozumiany. Najbezpieczniej ustalić jednak ów sposób z góry (np. w umowie).
Dlaczego „zazwyczaj” trzeba będzie uzgadniać sposób przekazania faktury? Nawet jeśli kontrahent zagraniczny ma stałe miejsce prowadzenia działalności w Polsce to trudno zakładać, że może ono uczestniczyć w transakcji eksportowej. Możliwa jest jednak sytuacja, w której eksport (dla celów VAT) dokonywany jest na rzecz polskiego podatnika (co może mieć miejsce np. w ramach transakcji łańcuchowych). Wówczas eksporter powinien wystawić fakturę ustrukturyzowaną (co już wiemy) ale nie musi nic więcej uzgadniać. Po drugiej stronie jest bowiem polski podatnik. W takim przypadku problematyczne będzie z jakim numerem NIP wystawić taką fakturę. Zgodnie z art. 106e ust. 1 pkt 5 VATU, faktury eksportowe nie muszą zawierać numeru VAT nabywcy. Inna sprawa, że nabywca (polski podmiot) nie działa w tym wypadku jako polski podatnik, dokonuje bowiem nabycia poza UE (a więc importu towarów). Dlatego wydaje się, że właściwym oznaczeniem w takim przypadku powinno być „BrakID”. Tak wystawiona faktura ustrukturyzowana nie trafi jednocześnie do nabywcy poprzez KSeF (skoro on rozpoznaje nabywcę po NIP).
Ww. obowiązki dotyczą zarówno eksportu bezpośredniego jak i pośredniego. W tym drugim przypadku dochodzi do rozdziału funkcji eksportera dla celów VAT od eksportera w rozumieniu przepisów celnych. Nie ma to jednak znaczącego wpływu na fakturowanie.
W odróżnieniu np. od WDT, zaliczki na poczet eksportu towarów również generują obowiązek podatkowy (zgodnie z art. 41 ust. 9a i 9b VATU). Ww. zasady dotyczą więc także faktur zaliczkowych, z uwzględnieniem ich specyfiki.
Papierowa lub elektroniczna faktura eksportowa
Możliwa jest też sytuacja, w której faktura eksportowa nie będzie wystawiana w KSeF. Zagraniczny podatnik VAT chcąc dokonać eksportu z terytorium kraju powinien też zarejestrować się do celów VAT i dokonać tej transakcji jako polski podatnik. Obowiązkowy KSeF nie dotyczy jednak czynności dokonywanych przez podatnika nieposiadającego siedziby działalności gospodarczej ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju. Jeśli więc zagraniczny podatnik zarejestrował się do VAT na potrzeby udziału w transakcji łańcuchowej i nie ma tu FE, może wystawiać faktury (również eksportowe) poza KSeF. Inna sprawa, że może on też skorzystać z ustrukturyzowanej formy czysto opcjonalnie.
„Quasi”-faktury
Z eksportem towarów wiążą się również inne specyficzne dokumenty. Oprócz wciąż często stosowanych faktur proforma, powszechnym zjawiskiem są także tzw. commercial invoice (a więc tzw. faktury handlowe). To dokumenty wykorzystywane do celów odprawy celnej (do zgłoszenia celnego). Oczywiście, tego rodzaju dokumenty nie będą wystawiane w KSeF bo też nie są one fakturami w rozumieniu przepisów VATU. Inna sprawa, że wystawienie takiego dokumentu nie zwalnia z obowiązku wystawienia faktury (ustrukturyzowanej, już niebawem). Przypomnijmy, że eksportem towarów nie jest wywóz towarów własnych poza UE (a jedynie dostawa towarów). W takim przypadku nie wystawia się więc faktury ustrukturyzowanej.
W przypadku transakcji eksportowych ważną rolę odgrywają także dokumenty celne. Nie można zastosować 0% stawki VAT bez posiadania stosownego potwierdzenia wywozu (zazwyczaj bez IE-599, ale czasem też podobną rolę pełni np. zgłoszenie wywozowe na piśmie utrwalonym w postaci papierowej złożone poza systemem teleinformatycznym służącym do obsługi zgłoszeń wywozowych albo jego kopia potwierdzona przez właściwy organ celny). Sprawa komplikuje się dodatkowo w przypadku wywozu za pośrednictwem urzędu celnego zlokalizowanego w innym kraju UE (co jest możliwe i nie niweczy kwalifikacji transakcji jako eksportu towarów). Dlatego analizując zakres wdrażania rozwiązań dotyczących obowiązkowego KSeF, eksporterzy powinni uwzględnić też obieg dokumentacji z organami celnymi czy pośrednikami (agencjami celnymi). Oni potrzebują często faktur sprzedaży. Pytanie, czy zawsze w formie ustrukturyzowanej. Jeśli tak, czy udostępniać te faktury np. agencji celnej przez KSeF, a może w alternatywny sposób uzgodniony? Być może jeszcze większe uznanie zyskają inne dokumenty stanowiące podstawę dokonywania zgłoszeń celnych, funkcjonujące poza KSeF (np. commercial invoice). Dużo pytań, w obliczu niedoboru przepisów odpowiedzi udzieli pewnie praktyka podatkowa. Na początku może być jednak niełatwo.
Odpowiedź na nowe metody śledzenia użytkowników
Dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej w art. 5 ust. 3 zobowiązuje państwa członkowskie, by zagwarantowały w swoich systemach prawnych, iż przechowywanie informacji lub uzyskanie dostępu do tych już przechowywanych w urządzeniu abonenta lub użytkownika było dozwolone, wyłącznie jeśli wyraził on zgodę, i to po otrzymaniu jasnych i wyczerpujących informacji, m.in. o celach przetwarzania tych danych. Akt ten pochodzi z 2002 r. i początkowo odnosił się głównie do tzw. plików cookies (stąd każdorazowa konieczność udzielenia zgody na ich pobieranie) czy rozsyłania maili reklamowych.
Od tego jednak czasu śledzenie za pomocą cookies mocno straciło na znaczeniu (m.in. ze względu na słuszną krytykę ze strony krajowych organów ochrony danych osobowych), pojawiły się zaś nowe modele biznesowe, oparte na nowych sposobach. Dlatego EROD zdecydowała się na stworzenie wytycznych wskazujących, w jakich sytuacjach wspomniany przepis ma być stosowany.
– Najwięksi gracze rynkowi w branży e-commerce dostrzegli jednak zagrożenia związane ze stosowaniem rozwiązań opartych na cookies, a także ich techniczne ograniczenia (np. brak możliwości stosowania cookies w aplikacjach mobilnych) i zaczęli poszukiwać nowych rozwiązań służących do śledzenia użytkowników – mówi radca prawny Jakub Wezgraj. – Wytyczne EROD mają „ujarzmić” te zapędy i ułatwić projektowanie nowych rozwiązań w zgodzie z przepisami prawa dotyczącymi ochrony prywatności. Wiele bowiem projektowanych obecnie rozwiązań, a nawet już używanych (w tym w Polsce), opiera się na zapewnieniu jak największej efektywności komercyjnej, a to niekoniecznie idzie w parze ze zgodnością z prawem. Inna kwestia, że technologie te niekiedy są tak konstruowane, że trudno zastosować do nich aktualne rozwiązania prawne. Proponowane przez EROD wytyczne uznaję za bardzo istotne dla całej branży e-commerce – dodaje ekspert.
– Technologia się zmienia i pojawiają się nowe metody śledzenia, rodzące ryzyko naruszenia poufności komunikacji, które 20 lat temu po prostu nie istniały – mówi adw. dr Paweł Litwiński. – Dlatego trzeba się pochylić nad techniczną stroną tego przepisu – dodaje.
O jakie nowe sposoby śledzenia chodzi? W dokumencie wskazano m.in. piksel śledzący, śledzenie oparte na adresie IP czy dane zbierane przez urządzenia oparte na technologii internetu – mówi Paweł Litwiński.
Przede wszystkim jednak w wytycznych wskazano cztery kryteria zastosowania art. 5 ust. 3 do danej technologii śledzącej. Pierwsze z nich to definicja „informacji” rozumianej szeroko, a więc zarówno jako dane osobowe, jak i nieosobowe.
Poza tym operacje na tych danych muszą dotyczyć „urządzenia końcowego”, które również zdefiniowano szeroko, jako każde posiadające połączenie pośrednie lub bezpośrednie z publicznie dostępną siecią telekomunikacyjną, niezależnie od sposobu połączenia. Operacja musi także dotyczyć zapewnienia publicznie dostępnej usługi komunikacji elektronicznej w „publicznej sieci komunikacyjnej”, która również została zdefiniowana szeroko – jako system łączności – niezależnie od tego, czy oparty na stałej infrastrukturze, i centralnym administrowaniu, czy nie.
Wreszcie operacja musi polegać na „uzyskaniu dostępu” lub „przechowywaniu” informacji. EROD podkreśla, że te działania nie muszą być prowadzone w jednym akcie komunikacji, ani nawet przez tę samą stronę, by przepis znalazł zastosowanie.
To wstępne wytyczne, z których krajowe urzędy już teraz mogą korzystać. Jednak do 28.12.2023 r. EROD zbiera opinie w konsultacjach społecznych.
Mieszkania treningowe i mieszkania wspomagane
Jak możemy przeczytać w uzasadnieniu do ustawy z 28.7.2023 r. o zmianie ustawy o pomocy społecznej oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1693, dalej: ZmPomSpołU23), dostępnym na stronie internetowej Sejmu RP (druk nr 3281), jej głównym celem jest wprowadzenie do ustawy z 12.3.2004 r. o pomocy społecznej (Dz.U. z 2023 r. poz. 901; dalej: PomSpołU) zmian w zakresie mieszkalnictwa socjalnego, usług społecznych poprzez wprowadzenie usług opiekuńczych świadczonych w formie usług sąsiedzkich oraz pobytów krótkoterminowych w domach pomocy społecznej. W konsekwencji zmianie ulegną także zadania i kompetencje jednostek samorządu terytorialnego i ich organów w tym zakresie.
Mieszkania treningowe i mieszkania wspomagane
W wyniku wprowadzonych zmian dotychczasowa instytucja „mieszkań chronionych” została zastąpiona dwoma nowymi formami wsparcia, tj. „mieszkaniami treningowymi” i „mieszkaniami wspomaganymi”.
Jak wynika z uzasadnienia do ZmPomSpołU23, będą one oferowały wsparcie dla osoby pełnoletniej, która ze względu na trudną sytuację życiową, wiek, niepełnosprawność, chorobę potrzebuje wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, ale nie wymaga usług całodobowej opieki, w szczególności przy zaburzeniach psychicznych, bezdomności, zakończeniu pobytu w pieczy zastępczej, młodzieżowym ośrodku wychowawczym, okręgowym ośrodku wychowawczym, zakładzie poprawczym, schronisku dla nieletnich, a także cudzoziemcowi, który uzyskał w Polsce status uchodźcy, ochronę uzupełniającą lub zezwolenie na pobyt czasowy (art. 53 ust. 1 PomSpołU).
W „mieszkaniu treningowym” będą świadczone usługi bytowe, praca oraz nauka lub utrwalanie niezależności, sprawności w zakresie samoobsługi, pełnienia ról społecznych w integracji ze społecznością lokalną, w celu umożliwienia prowadzenia niezależnego życia (art. 53 ust. 4 PomSpołU). W „mieszkaniu wspomaganym” świadczone będą natomiast usługi bytowe, praca socjalna oraz pomoc w wykonywaniu czynności niezbędnych w codziennym funkcjonowaniu i realizacji kontaktów społecznych, w celu utrzymania lub rozwijania niezależności osoby na poziomie jej psychofizycznych możliwości (art. 53 ust. 5 PomSpołU).
Ustawodawca zrezygnował z przeprowadzenia rodzinnego wywiadu środowiskowego przy kwalifikowaniu do mieszkań treningowych i wspomaganych. ZmPomSpołU23 zakłada bowiem, że objęcie wsparciem w formie pobytu w jednym z ww. mieszkań zostanie poprzedzone zawarciem kontraktu mieszkaniowego (art. 53 ust. 12 PomSpołU).
Obowiązek prowadzenia i aktualizowania rejestru mieszkań treningowych i wspomaganych prowadzonych przez gminę i powiat lub na ich zlecenie, znajdujących się na terenie danego województwa, został nałożony na wojewodę. Rejestr będzie jawny, a dane w nim zawarte będą udostępniane na stronie internetowej urzędu wojewódzkiego. ZmPomSpołU23 w zakresie zmian dotyczących mieszkań treningowych lub wspomaganych zawiera również szereg przepisów przejściowych, mających na celu przekształcenie dotychczasowych mieszkań chronionych w mieszkania treningowe oraz wspomagane.
Usługi sąsiedzkie i usługi wsparcia krótkoterminowego
ZmPomSpołU23 doprecyzowuje również regulacje dotyczące usług sąsiedzkich jako formy realizacji usług opiekuńczych. Samopomoc sąsiedzka oraz świadczone w jej ramach usługi sąsiedzkie nie są nowością, jeśli chodzi o pomoc społeczną. ZmPomSpołU23 wprowadza jedynie ramy prawne tej instytucji, niemniej jednak znaczny zakres spraw pozostawiono w gestii samorządu terytorialnego. Usługa ma więc zaspokoić potrzeby osób, które wymagają wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, np. poprzez zrobienie zakupów, przyniesienie opału, przygotowanie posiłku, co nie musi być realizowane przez specjalistyczną kadrę. Organizatorem będzie gmina właściwa ze względu na miejsce zamieszkania osoby korzystającej z tej formy pomocy (art. 50 ust. 3a i 3b PomSpołU).
Ponadto ZmPomSpołU23 wprowadza usługi wsparcia krótkoterminowego świadczone w formie opieki całodobowej lub dziennej przez dom pomocy społecznej. Mogą one być przyznane osobie, która ze względu na wiek, chorobę lub niepełnosprawność wymaga doraźnej pomocy w formie pobytu całodobowego lub w formie dziennej, ze względu na czasowe ograniczenie możliwości zapewnienia właściwego wsparcia w miejscu zamieszkania przez osoby na co dzień sprawujące opiekę nad tą osobą (art. 55a ust. 3 PomSpołU). Analiza dotychczas funkcjonujących rozwiązań w obszarze wsparcia osób starszych i osób z niepełnosprawnościami czy długotrwale chorych wskazała bowiem na potrzebę wprowadzenia rozwiązań umożliwiających doraźne i czasowe zapewnienie opieki, w przypadku gdy opiekunowie na co dzień świadczący opiekę nad osobą niesamodzielną z różnych względów nie są w stanie przez pewien czas tej opieki świadczyć. Ustawodawca zdecydował się więc także na wprowadzenie ograniczeń czasowych, zgodnie z którymi osoba może korzystać z przedmiotowych usług w danym roku kalendarzowym, zarówno w formie pobytu całodobowego, jak i w formie dziennej, jednak łącznie (dla obydwu form) nie dłużej niż 60 dni w roku kalendarzowym (art. 55b ust. 3 PomSpołU).
Zasiłek stały
W wyniku nowelizacji zmianie ulegną kwoty kryterium dochodowego branego pod uwagę do ustalania wysokości zasiłku stałego. Zasiłek stały z pomocy społecznej jest świadczeniem o charakterze obligatoryjnym: po spełnieniu ustawowych przesłanek musi zostać przyznany osobie wnioskującej. Art. 37 ust. 1 PomSpołU przewiduje, oprócz spełnienia kryterium dochodowego, dwa podstawowe i niezależne od siebie wymogi, od których zależy powstanie prawa do zasiłku stałego. Świadczenie to przysługuje bowiem albo osobie wnioskującej, która jest całkowicie niezdolna do pracy, albo osobie wnioskującej, która jest niezdolna do pracy z tytułu wieku. Kwota przedmiotowego kryterium dochodowego została podwyższona ze 100% kryterium dochodowego na osobę samotnie gospodarującą na 130% kryterium dochodowego na osobę samotnie gospodarującą oraz ze 100% kryterium dochodowego na osobę w rodzinie do 130% kryterium dochodowego na osobę w rodzinie. ZmPomSpołU23 podwyższa również minimalną wysokość zasiłku stałego z 30 zł do 100 zł (art. 37 ust. 2 i 3 PomSpołU).
Etap legislacyjny
ZmPomSpołU23 weszła w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po dwu miesiącach od jej ogłoszenia, co nastąpiło 24.8.2023 r. (art. 15 ZmPomSpołU23). Zmiany obowiązują więc od 1.11.2023 r. Wyjątek stanowią nowe przepisy dotyczące ustalania wysokości zasiłku stałego z pomocy społecznej oraz rejestru zgłoszeń o zdarzeniach nadzwyczajnych, które mają wejść w życie 1.1.2024 r.
Na co uważać podczas Black Friday?
Tegoroczny „czarny piątek”, czyli okres licznych promocji, będzie testem dla polskich regulacji wdrażających unijną dyrektywę Omnibus. Weszły one w życie 1.1.2023 r. i wprowadziły m.in. obowiązek oznaczania najniższej ceny towaru w ciągu ostatnich 30 dni przed obniżką. Ma to zapobiec nieuczciwym praktykom, polegającym na podnoszeniu ceny tuż przed okresem wyprzedaży, by następnie ją obniżyć – i sprawić wrażenie, iż promocja jest korzystniejsza niż w rzeczywistości.
Jak poinformował nas UOKiK, już teraz widać przypadki takiego podnoszenia cen, choć podkreśla, że samo w sobie nie jest to nielegalne.
– Obowiązek przedstawiania najniższej ceny z 30 dni przed obniżką i obliczania od niej wartości rabatu z pewnością pozwala zweryfikować rzeczywistą wartość promocji i ocenić atrakcyjność okazji – mówi Kamila Guzowska z Departamentu Komunikacji UOKiK. – Konsumenci mają więcej danych i praktyczny punkt odniesienia przy podejmowaniu decyzji zakupowych – stwierdza.
W ostatnim czasie nie wzrosła znacząco liczba zapytań do Urzędu od firm, jak oznaczać promocje zgodnie z nowymi rygorami. Świadczy to o tym, że większość przedsiębiorców wdrożyła już te zasady.
– Jako kancelaria najwięcej pytań mieliśmy na początku roku, gdyż większość przedsiębiorców postanowiła zmierzyć się z tym problemem od razu, tym bardziej że UOKiK – ze względu na nowy stan prawny – deklarował łagodniejsze podejście do ewentualnych potknięć przedsiębiorców. Tylko z pozoru bowiem wskazanie najniższej ceny z 30 ostatnich dni jest proste. Potwierdza to m.in. fakt, że sam UOKiK przygotował obszerne wyjaśnienia oraz webinary dla przedsiębiorców w tej kwestii. – zaznacza radczyni prawna Bernadetta Kasztelan-Świetlik z kancelarii Gessel.
I dodaje, że tylko część konsumentów zwraca uwagę na sposób określenia ceny.
–Wiele osób uważa, że jeśli jest napisane: „taniej”, to pewnie ktoś to zweryfikował, tym bardziej że obowiązują odpowiednie przepisy – podkreśla.
Z kolei Michał Herde, prawnik z Federacji Konsumentów, ocenia, że nowe przepisy zmienią sytuację, tylko jeżeli kupujący będą wystarczająco świadomi ich istnienia.
– Potrzebna jest umiejętność wyłapania, która cena co oznacza. Bo są sklepy – stacjonarne czy internetowe – które starają się podać tyle cen, by konsument nie wiedział, co ma być podstawą do określenia promocji, która wpływa na decyzję o zakupie. Mamy więc cenę obniżoną, tę sprzed obniżki, najniższą z 30 dni, cenę po wpisaniu kodu rabatowego, cenę „przeciętną” itd. – wskazuje ekspert.
Obowiązkowy KSeF a transakcje łańcuchowe
Zgodnie z art. 22 ust. 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), w przypadku gdy te same towary są przedmiotem kolejnych dostaw oraz są wysyłane lub transportowane bezpośrednio od pierwszego dostawcy do ostatniego w kolejności nabywcy, wysyłkę lub transport przyporządkowuje się wyłącznie jednej dostawie. W łańcuchu dostaw tylko jedna transakcja ma charakter „ruchomy”, pozostałe podlegają opodatkowaniu lokalnie w kraju wysyłki lub przeznaczenia. Sposób rozliczeń VAT w transakcjach łańcuchowych pomagają zrozumieć przepisy art. 22 ust. 2a–4 VATU. To jednak temat sam w sobie, na książkę, nie będziemy więc w tym miejscu wchodzić w szczegóły.
Obowiązkowy system KSeF to jednak dodatkowe wyzwanie dla podmiotów uczestniczących w łańcuchu dostaw. Oczywiście bezpośrednie skutki w ramach KSeF będą pochodną klasyfikacji danej transakcji w łańcuchu. Zważywszy jednak na obligatoryjność fakturowania ustrukturyzowanego, prawidłowe rozliczenie VAT będzie miało znaczenie z uwagi na kolejną sferę podatkową: fakturowania.
Kiedy wystawiać fakturę ustrukturyzowaną?
Sprzedawca towaru w ramach transakcji łańcuchowej ma tak naprawdę cztery możliwości klasyfikacji swojej transakcji: dostawę towaru na terytorium kraju, WDT, eksport towaru (gdy łańcuch rozpoczyna się w Polsce), względnie dostawę towarów poza terytorium kraju (gdy łańcuch w Polsce się nie rozpoczyna albo choć się rozpoczyna, to zaistnieją szczególne okoliczności transakcji). W trzech pierwszych przypadkach faktura powinna być wystawiona w sposób ustrukturyzowany (przez KSeF) – jeśli sprzedawcą jest polski podatnik lub podatnik zagraniczny posiadający w Polsce stałe miejsce prowadzenia działalności. Jeśli jednak w łańcuchu dostaw uczestniczy podmiot zagraniczny zarejestrowany do celów VAT, lecz nieposiadający FE, nie musi on stosować ustrukturyzowanego fakturowania (zgodnie z art. 106ga ust. 2 VATU) – choć może.
Co do czwartego przypadku: polski podatnik może się znaleźć w łańcuchu dostaw także jako podmiot niedokonujący czynności opodatkowanej VAT w Polsce. Zazwyczaj nie będzie wówczas objęty obowiązkiem KSeF, gdyż faktura powinna być wystawiona z innego numeru VAT (a więc na podstawie przepisów odrębnej jurysdykcji). Mogą być jednak wyjątki. Wyobraźmy sobie polskiego podatnika nabywającego towar w Niemczech od niemieckiego kontrahenta i odsprzedającego go lokalnie innemu niemieckiemu podatnikowi. Jest szansa, że polski podatnik nie musi się rejestrować na VAT w Niemczech i może się posłużyć polskim numerem VAT. Obowiązują go jednak polskie przepisy o fakturowaniu (zgodnie z art. 106b ust. 1 pkt 1 VATU) – a więc od 1.7.2024 r. będą to przepisy o fakturowaniu ustrukturyzowanym. Inny przypadek tego typu to np. sprzedaż na terytorium poza UE (jeśli tak akurat wynika z klasyfikacji w łańcuchu dostaw), a moim zdaniem także sprzedaż na morzu otwartym, choć to zależy od interpretacji przepisu art. 106a pkt 2 VATU (formalnie morze otwarte nie jest terytorium państwa trzeciego). Nie można zapominać też o WTT (zgodnie z art. 135 VATU) – ale o tym w osobnym akapicie.
W każdym z ww. przypadków, gdy faktura musi być wystawiona w sposób ustrukturyzowany, a nabywca nie jest polskim podatnikiem, trzeba uzgodnić z nim sposób przekazania faktury poza KSeF. W przypadku różnego rodzaju „egzotycznych” transakcji może to nie być dla kontrahentów oczywistą procedurą.
A kiedy fakturę ustrukturyzowaną odbierać?
Tu też obowiązują zasady ogólne. Polscy podatnicy otrzymujący faktury od innych podatników krajowych (a także zagranicznych posiadających FE w Polsce) będą to robić przez KSeF. Jeśli dostawcą będzie podmiot zagraniczny, faktura dokumentująca taką transakcję (np. WNT) będzie wystawiana poza KSeF. Z kolei zagraniczni nabywcy powinni uzgodnić z krajowymi podatnikami sposób przekazywania ustrukturyzowanych faktur poza KSeF.
WTT
Specyficzną unijną transakcją łańcuchową jest wewnątrzwspólnotowa transakcja trójstronna (WTT). Jej istota polega na tym, że pośrednik nie musi się rejestrować do VAT w kraju wysyłki lub przeznaczenia. Może bowiem „rozliczyć” WNT specyficznie, w kraju. Musi jednak także wystawić fakturę zgodnie z art. 136 ust. 1 VATU, a więc przy uwzględnieniu dodatkowego zasobu informacji. Obowiązkowy KSeF przewidział taką opcję i umożliwia zawarcie adnotacji „Faktura WE uproszczona na mocy art. 135-138 ustawy o ptu” lub „VAT: Faktura WE uproszczona na mocy artykułu 141 dyrektywy 2006/112/WE” i stwierdzenie, że podatek z tytułu dokonanej dostawy zostanie rozliczony przez ostatniego w kolejności podatnika podatku od wartości dodanej. To pole obligatoryjne, wymagające „pozytywnego” lub „negatywnego” oznaczenia. Faktura WTT musi być więc wystawiona przez KSeF oraz powinna być dostarczona nabywcy w sposób uzgodniony.
Specyficzne elementy faktury
Schemat faktury ustrukturyzowanej przewiduje także fakultatywne pola umożliwiające wskazanie w treści faktury informacji mających znaczenie dla kwalifikacji VAT transakcji w łańcuchu. W fakultatywnym elemencie „WarunkiTransakcji” znalazło się np. pole „WarunkiDostawy”. Podaje się w nim warunki dostawy towarów, w przypadku gdy pomiędzy stronami transakcji istnieją umowne warunki dostawy, tzw. Incoterms (opis słowny lub skrót). Są też pola odnośnie do warunków transportu, gdzie można wskazać m.in. rodzaj środka transportu, opis ładunku, dane przewoźnika, adres miejsca wysyłki, adres punktu pośredniego, adres miejsca docelowego. Jest także pole „PodmiotPosredniczacy”. Podaje się tam wartość „1” w przypadku zawarcia w fakturze informacji, że dostawy dokonuje podmiot, o którym mowa w art. 22 ust. 2d VATU.
Ciekawe, czy podatnicy uczestniczący w transakcjach łańcuchowych będą korzystać z fakultatywnych pól oznaczających np. warunki transakcji lub status podmiotu pośredniczącego. W razie błędu klasyfikacyjnego fiskus bardzo łatwo zidentyfikuje nieprawidłowości. Z drugiej strony podatnik stosujący te oznaczenia może w oczach fiskusa emanować pewnością siebie. Inna sprawa, że oznaczenie np. warunków Incoterms może być stosowane nie tylko dla transakcji w łańcuchu. Wielu podatników stosuje te oznaczenia już dziś. Dopiero pewna kombinacja informacji fakultatywnych (w tym np. wskazanie miejsca docelowego wysyłki) może dać organom podatkowym do myślenia odnośnie do potencjalnie łańcuchowego charakteru sprzedaży.
Inwestorzy potrzebują zmian
Zmiany w przepisach podatkowych pojawiały się jako element kampanii wyborczej, a także w wypowiedziach polityków zwycięskich ugrupowań już po wyborach. Jednak były to najczęściej sprawy dotyczące szerokiego kręgu podatników. Chodziło m.in. o podniesienie kwoty wolnej w PIT.
Trudne badanie rajów
„Rzeczpospolita” dotarła do raportu firmy doradczej PwC, wskazującego na potrzebę zmian podatkowych dla inwestorów – może mniej spektakularnych, ale mających wpływ na decyzje o skierowaniu pieniędzy do Polski. Te zmiany mają częściowo odwracać skutki tzw. Polskiego Ładu, czyli rewolucji w przepisach wprowadzonych z początkiem 2022 r. Te propozycje są zresztą pokłosiem niedawnych wyroków sądów administracyjnych, piętnujących restrykcje Polskiego Ładu jako nieproporcjonalne do celów ustaw podatkowych.
Jeden z postulatów ekspertów PwC dotyczy przepisów o spółce holdingowej. Miały one promować ekspansję zagraniczną polskich firm poprzez tworzenie silnych ponadnarodowych struktur. Zachętą miało być m.in. zwolnienie z podatku dochodowego od osób prawnych przy wyjściu z inwestycji (tj. przy sprzedaży udziałów spółek zależnych). Obwarowano je jednak warunkiem, który jest trudny do spełnienia. Spółka holdingowa powinna bowiem zbadać – i to dwa lata wstecz – czy któryś z bezpośrednich lub pośrednich udziałowców nie pochodzi z raju podatkowego. Gdyby taka spółka była notowana na giełdzie, to przy rozproszonym akcjonariacie taka weryfikacja byłaby wręcz niemożliwa.
Podobnie uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. W wyroku 4.4.2023 r., III SA/Wa 2245/22, Legalis, stwierdził, że „wprowadzenie tak rygorystycznego, formalistycznego warunku wobec podmiotów, których część udziałowców (akcjonariuszy) jest notowanych na giełdach papierów wartościowych stanowi swojego rodzaju pułapkę dla podatników tego rodzaju i jest sprzeczne z wykładnią progospodarczą prawa podatkowego”.
Koszty deweloperów
Kolejnym ograniczeniem, również obliczonym na zwalczanie unikania opodatkowania, jest zakaz amortyzowania nieruchomości przez tzw. spółki nieruchomościowe. Chodzi o firmy, dla których nieruchomości są głównym aktywem i źródłem dochodu. W praktyce są to np. deweloperzy, właściciele centrów handlowych czy baz logistycznych. Nabycie takich nieruchomości jest dla nich na ogół dość dużym wydatkiem i dlatego amortyzacja, czyli rozłożenie kosztów nabycia w czasie, zapewniała im względną płynność finansową.
Ustawodawca postanowił jednak zakazać amortyzacji dla celów podatku dochodowego, obawiając się takich manipulacji, jak np. małe odpisy amortyzacyjne dla celów księgowych, a wysokie dla podatkowych (co dawałoby w efekcie niski podatek do zapłaty).
Takie podejście też napiętnował warszawski WSA w wyroku z 31.3.2023 r., III SA/Wa 1788/22, Legalis. Wskazał, że te ograniczenia „nie powinny w ogóle znajdować zastosowania w zakresie spółek nieruchomościowych, które na potrzeby przepisów o rachunkowości nie ujmują posiadanych nieruchomości jako środki trwałe”.
Sprzedaż spółek
W reakcji na nadużycia podatkowe związane z transakcjami sprzedaży udziałów w ramach restrukturyzacji złożonych struktur spółek, do ustawy o CIT wprowadzono przepis art. 12 ust. 4 pkt 12 lit. a. W praktyce pozwala on tylko raz przeprowadzić operację sprzedaży udziałów w danej spółce, by nie rozpoznać przychodu z tytułu nabycia udziałów, a tym samym zapłaty podatku. Równocześnie istnieje tzw. klauzula obejścia prawa, która wyraźnie stwierdza nieważność takich transakcji, jeżeli ich celem jest uniknięcie zapłaty podatku.
WSA w Gliwicach stwierdził nie tylko nadgorliwość ustawodawcy w uszczelnianiu systemu podatkowego i nieproporcjonalność restrykcji. Stwierdził wręcz naruszenie jednej z podstawowych zasad Unii Europejskiej: swobody przepływu kapitału, gwarantowanej traktatami europejskimi i dyrektywą 2009/133/WE. „Ograniczono neutralność podatkową czynności reorganizacyjnych, które zgodnie z tą dyrektywą powinny być neutralne podatkowo” – stwierdził sąd w uzasadnieniu wyroku z 28.4.2023 r., I SA/Gl 14/23, Legalis.
Rafał Szczotka, radca prawny, partner w PwC
Gdy inwestorzy podejmują decyzje, w którym kraju ulokować kapitał, kierują się przede wszystkim kryteriami przejrzystości i stabilności opodatkowania tych inwestycji. Oczywiście różne kraje wprowadzają rozmaite restrykcje podatkowe, służące m.in. ograniczeniu wypływu zysków z inwestycji do rajów podatkowych. Wydaje się jednak, że polski ustawodawca nieco się zagalopował w uciążliwych ograniczeniach dla holdingów, spółek nieruchomościowych i restrukturyzacji firm. Dostrzegli to sędziowie sądów administracyjnych, zarzucając tym regulacjom nieproporcjonalność ograniczeń, a niekiedy wręcz sprzeczność z unijną zasadą swobody przepływu kapitału. Warto posłuchać głosu inwestorów i sędziów, a później odpowiednio zmienić przepisy. Napływ inwestycji zagranicznych daje bowiem bezpośrednio czy pośrednio miejsca pracy i zastrzyk finansowy dla gospodarki, co w trudnych czasach jest bezcenne.
Rower elektryczny to nie pojazd
Stan faktyczny
W Belgii rowerzysta poruszający się na rowerze ze wspomaganiem elektrycznym na drodze publicznej został uderzony przez samochód i zmarł parę miesięcy później. Wypadek ten stanowił „wypadek w drodze do pracy” i ubezpieczyciel pracodawcy wypłacił odszkodowania oraz wstąpił w prawa ofiary wypadku i jej następców prawnych.
W toku postępowania sądowego powstał spór co do uznania ofiary wypadku za „kierującego pojazdem mechanicznym”. Silnik owego roweru zapewnia jedynie wspomaganie w pedałowaniu, również w przypadku funkcji „turbo”, a ta funkcja może zostać aktywowana dopiero po użyciu siły mięśni.
Pojęcie „pojazd” w belgijskim prawie odpowiada temu pojęciu zawartemu w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/103/WE z 16.9.2009 r. w sprawie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych i egzekwowania obowiązku ubezpieczania od takiej odpowiedzialności (Dz.Urz. UE L z 2009 r. Nr 263, s. 11), w związku z tym sąd odsyłający zwrócił się z pytaniem dotyczącym wykładni tego pojęcia.
Stanowisko TS
Zgodnie z jednolitym stanowiskiem TS przy dokonywaniu wykładni przepisu prawa Unii należy brać pod uwagę nie tylko jego brzmienie, lecz także kontekst, w jakim został on umieszczony, oraz cele regulacji, której część stanowi.
W odniesieniu do treści art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE TS przypomniał, że ten przepis przewiduje, iż dla celów tej dyrektywy „pojazd” oznacza każdy pojazd silnikowy (mechaniczny) przeznaczony do podróżowania lądem oraz napędzany siłą mechaniczną, który nie porusza się po szynach, oraz każdą przyczepę, zespoloną lub nie. Trybunał stwierdził, że zgodnie ze zwyczajowym znaczeniem tych terminów w języku potocznym to pojęcie, w zakresie, w jakim dotyczy „każdego pojazdu mechanicznego”, odnosi się w sposób konieczny do narzędzia przeznaczonego do poruszania się po lądzie przy użyciu siły wytworzonej przez maszynę, w przeciwieństwie do siły ludzi lub zwierząt, z wyjątkiem pojazdów poruszających się po szynach. Zatem z treści art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE wynika, że pojęcie „pojazd” w rozumieniu tego przepisu obejmuje wyłącznie pojazdy przeznaczone do poruszania się po lądzie, które mogą być napędzane siłą mechaniczną, z wyjątkiem tych, które poruszają się po szynach. W konsekwencji TS uznał, że treść tego przepisu nie pozwala sama w sobie na udzielenie odpowiedzi na pytanie prejudycjalne, ponieważ nie zawiera wskazówki pozwalającej na ustalenie, czy taka siła mechaniczna powinna odgrywać wyłączną rolę w napędzie danego pojazdu.
Trybunał stwierdził, że wersje art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE, w szczególności w językach francuskim, włoskim, niderlandzkim i portugalskim, w zakresie, w jakim odnoszą się, w odniesieniu do siły mechanicznej, do okoliczności, że ta siła „może” napędzać dane pojazdy, mogą być bowiem rozumiane w ten sposób, że „pojazdami” w rozumieniu tego przepisu są nie tylko pojazdy napędzane wyłącznie siłą mechaniczną, lecz również pojazdy, które mogą się poruszać w inny sposób. Jednak w innych wersjach językowych, w szczególności w językach hiszpańskim, niemieckim, greckim, angielskim i litewskim, ten przepis jest sformułowany odmiennie, w związku z czym nie może być interpretowany w ten sam sposób. Zgodnie bowiem z utrwalonym orzecznictwem TS unijne przepisy powinny być interpretowane i stosowane w sposób jednolity, w świetle wersji sporządzonych we wszystkich językach Unii. W przypadku wystąpienia rozbieżności między różnymi wersjami językowymi tekstu aktu prawnego Unii dany przepis należy interpretować z uwzględnieniem ogólnej systematyki i celu uregulowania, którego stanowi część (wyrok TS z 21.12.2021 r., C-243/20, Trapeza Peiraios, Legalis).
Co do ogólnej systematyki dyrektywy 2009/103/WE TS wskazał, po pierwsze, że zgodnie z motywem 2 tej dyrektywy przewidziany w niej obowiązek „ubezpieczenia w zakresie odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych” odnosi się do „ubezpieczenia komunikacyjnego”, które to wyrażenie oznacza tradycyjnie w języku potocznym ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych, takich jak motocykle, samochody i samochody ciężarowe. Są one poza przypadkami, w których są wycofane z eksploatacji, poruszane wyłącznie za pomocą siły mechanicznej. Po drugie, art. 13 ust. 1 lit. b dyrektywy 2009/103/WE uściśla, że każde państwo członkowskie powinno podjąć wszelkie odpowiednie środki w celu zapewnienia, dla celów stosowania art. 3 tej dyrektywy, uznania za bezskuteczny każdego przepisu lub postanowienia umownego zawartego w polisie ubezpieczeniowej, wydanej zgodnie z art. 3, w stosunku do roszczeń osób trzecich poszkodowanych w wypadku, gdy ten przepis lub postanowienie umowne wyłącza z zakresu ubezpieczenia użytkowanie lub prowadzenie pojazdu przez osoby nieposiadające odpowiedniego prawa jazdy. Tymczasem z treści art. 4 ust. 1 dyrektywy 2006/126/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 20.12.2006 r. w sprawie praw jazdy (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 403, s. 18) wynika, że co do zasady jedynie prowadzenie pojazdów, które mogą się poruszać samobieżnie, z wyjątkiem pojazdów szynowych, podlega obowiązkowi posiadania krajowego prawa jazdy.
Trybunał przypomniał, że celem dyrektywy 2009/103/WE jest zapewnienie swobodnego ruchu zarówno pojazdów mających zwykłe miejsce postoju na terytorium Unii, jak i podróżujących nimi osób oraz zagwarantowanie ofiarom wypadków spowodowanych przez te pojazdy porównywalnego traktowania, niezależnie od miejsca na terytorium Unii, w którym nastąpił wypadek, a także zapewnienie w ten sposób ochrony poszkodowanych w wypadkach spowodowanych przez pojazdy mechaniczne, przy czym ów cel ochrony poszkodowanych jest stale realizowany i wzmacniany przez prawodawcę Unii [wyrok TS z 20.5.2021 r., K.S. (Koszty holowania uszkodzonego pojazdu), C-707/19, Legalis]. Zdaniem TS urządzenia, które nie są napędzane wyłącznie siłą mechaniczną i w związku z tym nie mogą przemieszczać się po lądzie bez użycia siły mięśniowej, takie jak rozpatrywany rower, nie odznaczają się charakterem, z którym wiązałoby się powodowanie u osób trzecich uszkodzeń ciała lub szkód majątkowych porównywalnych w kontekście ich wagi lub ilości do szkód, które mogą powodować motocykle, samochody, samochody ciężarowe lub inne pojazdy poruszające się po lądzie, napędzane wyłącznie siłą mechaniczną. Te ostatnie z wymienionych pojazdów mogą osiągać pewną prędkość, znacznie wyższą niż owe urządzenia, i są obecnie jeszcze w przeważającej części wykorzystywane w ruchu drogowym. W ocenie TS realizowany przez dyrektywę 2009/103/WE cel ochrony poszkodowanych w wypadkach drogowych spowodowanych przez pojazdy mechaniczne nie wymaga zatem, aby takie urządzenia wchodziły w zakres pojęcia „pojazd” w rozumieniu art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE.
Reasumując, TS orzekł, że art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE należy interpretować w ten sposób, iż pojęcie „pojazd” w rozumieniu tego przepisu nie obejmuje roweru, którego silnik elektryczny zapewnia wyłącznie wspomaganie pedałowania i który posiada funkcję umożliwiającą przyspieszenie bez pedałowania do prędkości 20 km/h, przy czym ta funkcja może jednak zostać uruchomiona jedynie po użyciu siły mięśni.
Należy zastrzec, że w obecnym stanie prawa Unii państwa członkowskie zasadniczo zachowują swobodę w określaniu w ramach swych systemów odpowiedzialności cywilnej, w szczególności podlegających naprawieniu szkód wyrządzonych przez pojazdy mechaniczne, zakresu odszkodowania za te szkody i osób uprawnionych do ich naprawienia.
W niniejszym wyroku Trybunał wyjaśnił wyłącznie zakres pojęcia „pojazd” zawartego w art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE. TS potwierdził, że w tej dyrektywie nie określono, czy siła mechaniczna powinna odgrywać wyłączną rolę w napędzaniu „pojazdu”. Na podstawie wykładni językowej, systemowej i celowościowej Trybunał uznał, że analizowanym pojęciem nie jest objęty rower elektryczny, który nie jest napędzany wyłącznie siłą mechaniczną.
Należy wskazać, że ta definicja pojęcia „pojazd” zostanie zmieniona z dniem 23.12.2023 r., kiedy zacznie mieć zastosowanie dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2021/2118 z 24.11.2021 r., zmieniająca dyrektywę 2009/103/WE (Dz.Urz. UE L z 2021 r. Nr 430, s. 1). W art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE wyraźnie określono, że „pojazd” stanowi „każdy pojazd silnikowy (…) napędzany wyłącznie siłą mechaniczną”, oraz doprecyzowano wagę i prędkość pojazdu.
W polskim prawie, a dokładnie w art. 2 pkt 47 ustawy z 20.6.1997 r. ‒ Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1047), uregulowano, że rower to pojazd „poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h”.
