Odpowiedź na nowe metody śledzenia użytkowników
Dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej w art. 5 ust. 3 zobowiązuje państwa członkowskie, by zagwarantowały w swoich systemach prawnych, iż przechowywanie informacji lub uzyskanie dostępu do tych już przechowywanych w urządzeniu abonenta lub użytkownika było dozwolone, wyłącznie jeśli wyraził on zgodę, i to po otrzymaniu jasnych i wyczerpujących informacji, m.in. o celach przetwarzania tych danych. Akt ten pochodzi z 2002 r. i początkowo odnosił się głównie do tzw. plików cookies (stąd każdorazowa konieczność udzielenia zgody na ich pobieranie) czy rozsyłania maili reklamowych.
Od tego jednak czasu śledzenie za pomocą cookies mocno straciło na znaczeniu (m.in. ze względu na słuszną krytykę ze strony krajowych organów ochrony danych osobowych), pojawiły się zaś nowe modele biznesowe, oparte na nowych sposobach. Dlatego EROD zdecydowała się na stworzenie wytycznych wskazujących, w jakich sytuacjach wspomniany przepis ma być stosowany.
– Najwięksi gracze rynkowi w branży e-commerce dostrzegli jednak zagrożenia związane ze stosowaniem rozwiązań opartych na cookies, a także ich techniczne ograniczenia (np. brak możliwości stosowania cookies w aplikacjach mobilnych) i zaczęli poszukiwać nowych rozwiązań służących do śledzenia użytkowników – mówi radca prawny Jakub Wezgraj. – Wytyczne EROD mają „ujarzmić” te zapędy i ułatwić projektowanie nowych rozwiązań w zgodzie z przepisami prawa dotyczącymi ochrony prywatności. Wiele bowiem projektowanych obecnie rozwiązań, a nawet już używanych (w tym w Polsce), opiera się na zapewnieniu jak największej efektywności komercyjnej, a to niekoniecznie idzie w parze ze zgodnością z prawem. Inna kwestia, że technologie te niekiedy są tak konstruowane, że trudno zastosować do nich aktualne rozwiązania prawne. Proponowane przez EROD wytyczne uznaję za bardzo istotne dla całej branży e-commerce – dodaje ekspert.
– Technologia się zmienia i pojawiają się nowe metody śledzenia, rodzące ryzyko naruszenia poufności komunikacji, które 20 lat temu po prostu nie istniały – mówi adw. dr Paweł Litwiński. – Dlatego trzeba się pochylić nad techniczną stroną tego przepisu – dodaje.
O jakie nowe sposoby śledzenia chodzi? W dokumencie wskazano m.in. piksel śledzący, śledzenie oparte na adresie IP czy dane zbierane przez urządzenia oparte na technologii internetu – mówi Paweł Litwiński.
Przede wszystkim jednak w wytycznych wskazano cztery kryteria zastosowania art. 5 ust. 3 do danej technologii śledzącej. Pierwsze z nich to definicja „informacji” rozumianej szeroko, a więc zarówno jako dane osobowe, jak i nieosobowe.
Poza tym operacje na tych danych muszą dotyczyć „urządzenia końcowego”, które również zdefiniowano szeroko, jako każde posiadające połączenie pośrednie lub bezpośrednie z publicznie dostępną siecią telekomunikacyjną, niezależnie od sposobu połączenia. Operacja musi także dotyczyć zapewnienia publicznie dostępnej usługi komunikacji elektronicznej w „publicznej sieci komunikacyjnej”, która również została zdefiniowana szeroko – jako system łączności – niezależnie od tego, czy oparty na stałej infrastrukturze, i centralnym administrowaniu, czy nie.
Wreszcie operacja musi polegać na „uzyskaniu dostępu” lub „przechowywaniu” informacji. EROD podkreśla, że te działania nie muszą być prowadzone w jednym akcie komunikacji, ani nawet przez tę samą stronę, by przepis znalazł zastosowanie.
To wstępne wytyczne, z których krajowe urzędy już teraz mogą korzystać. Jednak do 28.12.2023 r. EROD zbiera opinie w konsultacjach społecznych.
Mieszkania treningowe i mieszkania wspomagane
Jak możemy przeczytać w uzasadnieniu do ustawy z 28.7.2023 r. o zmianie ustawy o pomocy społecznej oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1693, dalej: ZmPomSpołU23), dostępnym na stronie internetowej Sejmu RP (druk nr 3281), jej głównym celem jest wprowadzenie do ustawy z 12.3.2004 r. o pomocy społecznej (Dz.U. z 2023 r. poz. 901; dalej: PomSpołU) zmian w zakresie mieszkalnictwa socjalnego, usług społecznych poprzez wprowadzenie usług opiekuńczych świadczonych w formie usług sąsiedzkich oraz pobytów krótkoterminowych w domach pomocy społecznej. W konsekwencji zmianie ulegną także zadania i kompetencje jednostek samorządu terytorialnego i ich organów w tym zakresie.
Mieszkania treningowe i mieszkania wspomagane
W wyniku wprowadzonych zmian dotychczasowa instytucja „mieszkań chronionych” została zastąpiona dwoma nowymi formami wsparcia, tj. „mieszkaniami treningowymi” i „mieszkaniami wspomaganymi”.
Jak wynika z uzasadnienia do ZmPomSpołU23, będą one oferowały wsparcie dla osoby pełnoletniej, która ze względu na trudną sytuację życiową, wiek, niepełnosprawność, chorobę potrzebuje wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, ale nie wymaga usług całodobowej opieki, w szczególności przy zaburzeniach psychicznych, bezdomności, zakończeniu pobytu w pieczy zastępczej, młodzieżowym ośrodku wychowawczym, okręgowym ośrodku wychowawczym, zakładzie poprawczym, schronisku dla nieletnich, a także cudzoziemcowi, który uzyskał w Polsce status uchodźcy, ochronę uzupełniającą lub zezwolenie na pobyt czasowy (art. 53 ust. 1 PomSpołU).
W „mieszkaniu treningowym” będą świadczone usługi bytowe, praca oraz nauka lub utrwalanie niezależności, sprawności w zakresie samoobsługi, pełnienia ról społecznych w integracji ze społecznością lokalną, w celu umożliwienia prowadzenia niezależnego życia (art. 53 ust. 4 PomSpołU). W „mieszkaniu wspomaganym” świadczone będą natomiast usługi bytowe, praca socjalna oraz pomoc w wykonywaniu czynności niezbędnych w codziennym funkcjonowaniu i realizacji kontaktów społecznych, w celu utrzymania lub rozwijania niezależności osoby na poziomie jej psychofizycznych możliwości (art. 53 ust. 5 PomSpołU).
Ustawodawca zrezygnował z przeprowadzenia rodzinnego wywiadu środowiskowego przy kwalifikowaniu do mieszkań treningowych i wspomaganych. ZmPomSpołU23 zakłada bowiem, że objęcie wsparciem w formie pobytu w jednym z ww. mieszkań zostanie poprzedzone zawarciem kontraktu mieszkaniowego (art. 53 ust. 12 PomSpołU).
Obowiązek prowadzenia i aktualizowania rejestru mieszkań treningowych i wspomaganych prowadzonych przez gminę i powiat lub na ich zlecenie, znajdujących się na terenie danego województwa, został nałożony na wojewodę. Rejestr będzie jawny, a dane w nim zawarte będą udostępniane na stronie internetowej urzędu wojewódzkiego. ZmPomSpołU23 w zakresie zmian dotyczących mieszkań treningowych lub wspomaganych zawiera również szereg przepisów przejściowych, mających na celu przekształcenie dotychczasowych mieszkań chronionych w mieszkania treningowe oraz wspomagane.
Usługi sąsiedzkie i usługi wsparcia krótkoterminowego
ZmPomSpołU23 doprecyzowuje również regulacje dotyczące usług sąsiedzkich jako formy realizacji usług opiekuńczych. Samopomoc sąsiedzka oraz świadczone w jej ramach usługi sąsiedzkie nie są nowością, jeśli chodzi o pomoc społeczną. ZmPomSpołU23 wprowadza jedynie ramy prawne tej instytucji, niemniej jednak znaczny zakres spraw pozostawiono w gestii samorządu terytorialnego. Usługa ma więc zaspokoić potrzeby osób, które wymagają wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, np. poprzez zrobienie zakupów, przyniesienie opału, przygotowanie posiłku, co nie musi być realizowane przez specjalistyczną kadrę. Organizatorem będzie gmina właściwa ze względu na miejsce zamieszkania osoby korzystającej z tej formy pomocy (art. 50 ust. 3a i 3b PomSpołU).
Ponadto ZmPomSpołU23 wprowadza usługi wsparcia krótkoterminowego świadczone w formie opieki całodobowej lub dziennej przez dom pomocy społecznej. Mogą one być przyznane osobie, która ze względu na wiek, chorobę lub niepełnosprawność wymaga doraźnej pomocy w formie pobytu całodobowego lub w formie dziennej, ze względu na czasowe ograniczenie możliwości zapewnienia właściwego wsparcia w miejscu zamieszkania przez osoby na co dzień sprawujące opiekę nad tą osobą (art. 55a ust. 3 PomSpołU). Analiza dotychczas funkcjonujących rozwiązań w obszarze wsparcia osób starszych i osób z niepełnosprawnościami czy długotrwale chorych wskazała bowiem na potrzebę wprowadzenia rozwiązań umożliwiających doraźne i czasowe zapewnienie opieki, w przypadku gdy opiekunowie na co dzień świadczący opiekę nad osobą niesamodzielną z różnych względów nie są w stanie przez pewien czas tej opieki świadczyć. Ustawodawca zdecydował się więc także na wprowadzenie ograniczeń czasowych, zgodnie z którymi osoba może korzystać z przedmiotowych usług w danym roku kalendarzowym, zarówno w formie pobytu całodobowego, jak i w formie dziennej, jednak łącznie (dla obydwu form) nie dłużej niż 60 dni w roku kalendarzowym (art. 55b ust. 3 PomSpołU).
Zasiłek stały
W wyniku nowelizacji zmianie ulegną kwoty kryterium dochodowego branego pod uwagę do ustalania wysokości zasiłku stałego. Zasiłek stały z pomocy społecznej jest świadczeniem o charakterze obligatoryjnym: po spełnieniu ustawowych przesłanek musi zostać przyznany osobie wnioskującej. Art. 37 ust. 1 PomSpołU przewiduje, oprócz spełnienia kryterium dochodowego, dwa podstawowe i niezależne od siebie wymogi, od których zależy powstanie prawa do zasiłku stałego. Świadczenie to przysługuje bowiem albo osobie wnioskującej, która jest całkowicie niezdolna do pracy, albo osobie wnioskującej, która jest niezdolna do pracy z tytułu wieku. Kwota przedmiotowego kryterium dochodowego została podwyższona ze 100% kryterium dochodowego na osobę samotnie gospodarującą na 130% kryterium dochodowego na osobę samotnie gospodarującą oraz ze 100% kryterium dochodowego na osobę w rodzinie do 130% kryterium dochodowego na osobę w rodzinie. ZmPomSpołU23 podwyższa również minimalną wysokość zasiłku stałego z 30 zł do 100 zł (art. 37 ust. 2 i 3 PomSpołU).
Etap legislacyjny
ZmPomSpołU23 weszła w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po dwu miesiącach od jej ogłoszenia, co nastąpiło 24.8.2023 r. (art. 15 ZmPomSpołU23). Zmiany obowiązują więc od 1.11.2023 r. Wyjątek stanowią nowe przepisy dotyczące ustalania wysokości zasiłku stałego z pomocy społecznej oraz rejestru zgłoszeń o zdarzeniach nadzwyczajnych, które mają wejść w życie 1.1.2024 r.
Na co uważać podczas Black Friday?
Tegoroczny „czarny piątek”, czyli okres licznych promocji, będzie testem dla polskich regulacji wdrażających unijną dyrektywę Omnibus. Weszły one w życie 1.1.2023 r. i wprowadziły m.in. obowiązek oznaczania najniższej ceny towaru w ciągu ostatnich 30 dni przed obniżką. Ma to zapobiec nieuczciwym praktykom, polegającym na podnoszeniu ceny tuż przed okresem wyprzedaży, by następnie ją obniżyć – i sprawić wrażenie, iż promocja jest korzystniejsza niż w rzeczywistości.
Jak poinformował nas UOKiK, już teraz widać przypadki takiego podnoszenia cen, choć podkreśla, że samo w sobie nie jest to nielegalne.
– Obowiązek przedstawiania najniższej ceny z 30 dni przed obniżką i obliczania od niej wartości rabatu z pewnością pozwala zweryfikować rzeczywistą wartość promocji i ocenić atrakcyjność okazji – mówi Kamila Guzowska z Departamentu Komunikacji UOKiK. – Konsumenci mają więcej danych i praktyczny punkt odniesienia przy podejmowaniu decyzji zakupowych – stwierdza.
W ostatnim czasie nie wzrosła znacząco liczba zapytań do Urzędu od firm, jak oznaczać promocje zgodnie z nowymi rygorami. Świadczy to o tym, że większość przedsiębiorców wdrożyła już te zasady.
– Jako kancelaria najwięcej pytań mieliśmy na początku roku, gdyż większość przedsiębiorców postanowiła zmierzyć się z tym problemem od razu, tym bardziej że UOKiK – ze względu na nowy stan prawny – deklarował łagodniejsze podejście do ewentualnych potknięć przedsiębiorców. Tylko z pozoru bowiem wskazanie najniższej ceny z 30 ostatnich dni jest proste. Potwierdza to m.in. fakt, że sam UOKiK przygotował obszerne wyjaśnienia oraz webinary dla przedsiębiorców w tej kwestii. – zaznacza radczyni prawna Bernadetta Kasztelan-Świetlik z kancelarii Gessel.
I dodaje, że tylko część konsumentów zwraca uwagę na sposób określenia ceny.
–Wiele osób uważa, że jeśli jest napisane: „taniej”, to pewnie ktoś to zweryfikował, tym bardziej że obowiązują odpowiednie przepisy – podkreśla.
Z kolei Michał Herde, prawnik z Federacji Konsumentów, ocenia, że nowe przepisy zmienią sytuację, tylko jeżeli kupujący będą wystarczająco świadomi ich istnienia.
– Potrzebna jest umiejętność wyłapania, która cena co oznacza. Bo są sklepy – stacjonarne czy internetowe – które starają się podać tyle cen, by konsument nie wiedział, co ma być podstawą do określenia promocji, która wpływa na decyzję o zakupie. Mamy więc cenę obniżoną, tę sprzed obniżki, najniższą z 30 dni, cenę po wpisaniu kodu rabatowego, cenę „przeciętną” itd. – wskazuje ekspert.
Obowiązkowy KSeF a transakcje łańcuchowe
Zgodnie z art. 22 ust. 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), w przypadku gdy te same towary są przedmiotem kolejnych dostaw oraz są wysyłane lub transportowane bezpośrednio od pierwszego dostawcy do ostatniego w kolejności nabywcy, wysyłkę lub transport przyporządkowuje się wyłącznie jednej dostawie. W łańcuchu dostaw tylko jedna transakcja ma charakter „ruchomy”, pozostałe podlegają opodatkowaniu lokalnie w kraju wysyłki lub przeznaczenia. Sposób rozliczeń VAT w transakcjach łańcuchowych pomagają zrozumieć przepisy art. 22 ust. 2a–4 VATU. To jednak temat sam w sobie, na książkę, nie będziemy więc w tym miejscu wchodzić w szczegóły.
Obowiązkowy system KSeF to jednak dodatkowe wyzwanie dla podmiotów uczestniczących w łańcuchu dostaw. Oczywiście bezpośrednie skutki w ramach KSeF będą pochodną klasyfikacji danej transakcji w łańcuchu. Zważywszy jednak na obligatoryjność fakturowania ustrukturyzowanego, prawidłowe rozliczenie VAT będzie miało znaczenie z uwagi na kolejną sferę podatkową: fakturowania.
Kiedy wystawiać fakturę ustrukturyzowaną?
Sprzedawca towaru w ramach transakcji łańcuchowej ma tak naprawdę cztery możliwości klasyfikacji swojej transakcji: dostawę towaru na terytorium kraju, WDT, eksport towaru (gdy łańcuch rozpoczyna się w Polsce), względnie dostawę towarów poza terytorium kraju (gdy łańcuch w Polsce się nie rozpoczyna albo choć się rozpoczyna, to zaistnieją szczególne okoliczności transakcji). W trzech pierwszych przypadkach faktura powinna być wystawiona w sposób ustrukturyzowany (przez KSeF) – jeśli sprzedawcą jest polski podatnik lub podatnik zagraniczny posiadający w Polsce stałe miejsce prowadzenia działalności. Jeśli jednak w łańcuchu dostaw uczestniczy podmiot zagraniczny zarejestrowany do celów VAT, lecz nieposiadający FE, nie musi on stosować ustrukturyzowanego fakturowania (zgodnie z art. 106ga ust. 2 VATU) – choć może.
Co do czwartego przypadku: polski podatnik może się znaleźć w łańcuchu dostaw także jako podmiot niedokonujący czynności opodatkowanej VAT w Polsce. Zazwyczaj nie będzie wówczas objęty obowiązkiem KSeF, gdyż faktura powinna być wystawiona z innego numeru VAT (a więc na podstawie przepisów odrębnej jurysdykcji). Mogą być jednak wyjątki. Wyobraźmy sobie polskiego podatnika nabywającego towar w Niemczech od niemieckiego kontrahenta i odsprzedającego go lokalnie innemu niemieckiemu podatnikowi. Jest szansa, że polski podatnik nie musi się rejestrować na VAT w Niemczech i może się posłużyć polskim numerem VAT. Obowiązują go jednak polskie przepisy o fakturowaniu (zgodnie z art. 106b ust. 1 pkt 1 VATU) – a więc od 1.7.2024 r. będą to przepisy o fakturowaniu ustrukturyzowanym. Inny przypadek tego typu to np. sprzedaż na terytorium poza UE (jeśli tak akurat wynika z klasyfikacji w łańcuchu dostaw), a moim zdaniem także sprzedaż na morzu otwartym, choć to zależy od interpretacji przepisu art. 106a pkt 2 VATU (formalnie morze otwarte nie jest terytorium państwa trzeciego). Nie można zapominać też o WTT (zgodnie z art. 135 VATU) – ale o tym w osobnym akapicie.
W każdym z ww. przypadków, gdy faktura musi być wystawiona w sposób ustrukturyzowany, a nabywca nie jest polskim podatnikiem, trzeba uzgodnić z nim sposób przekazania faktury poza KSeF. W przypadku różnego rodzaju „egzotycznych” transakcji może to nie być dla kontrahentów oczywistą procedurą.
A kiedy fakturę ustrukturyzowaną odbierać?
Tu też obowiązują zasady ogólne. Polscy podatnicy otrzymujący faktury od innych podatników krajowych (a także zagranicznych posiadających FE w Polsce) będą to robić przez KSeF. Jeśli dostawcą będzie podmiot zagraniczny, faktura dokumentująca taką transakcję (np. WNT) będzie wystawiana poza KSeF. Z kolei zagraniczni nabywcy powinni uzgodnić z krajowymi podatnikami sposób przekazywania ustrukturyzowanych faktur poza KSeF.
WTT
Specyficzną unijną transakcją łańcuchową jest wewnątrzwspólnotowa transakcja trójstronna (WTT). Jej istota polega na tym, że pośrednik nie musi się rejestrować do VAT w kraju wysyłki lub przeznaczenia. Może bowiem „rozliczyć” WNT specyficznie, w kraju. Musi jednak także wystawić fakturę zgodnie z art. 136 ust. 1 VATU, a więc przy uwzględnieniu dodatkowego zasobu informacji. Obowiązkowy KSeF przewidział taką opcję i umożliwia zawarcie adnotacji „Faktura WE uproszczona na mocy art. 135-138 ustawy o ptu” lub „VAT: Faktura WE uproszczona na mocy artykułu 141 dyrektywy 2006/112/WE” i stwierdzenie, że podatek z tytułu dokonanej dostawy zostanie rozliczony przez ostatniego w kolejności podatnika podatku od wartości dodanej. To pole obligatoryjne, wymagające „pozytywnego” lub „negatywnego” oznaczenia. Faktura WTT musi być więc wystawiona przez KSeF oraz powinna być dostarczona nabywcy w sposób uzgodniony.
Specyficzne elementy faktury
Schemat faktury ustrukturyzowanej przewiduje także fakultatywne pola umożliwiające wskazanie w treści faktury informacji mających znaczenie dla kwalifikacji VAT transakcji w łańcuchu. W fakultatywnym elemencie „WarunkiTransakcji” znalazło się np. pole „WarunkiDostawy”. Podaje się w nim warunki dostawy towarów, w przypadku gdy pomiędzy stronami transakcji istnieją umowne warunki dostawy, tzw. Incoterms (opis słowny lub skrót). Są też pola odnośnie do warunków transportu, gdzie można wskazać m.in. rodzaj środka transportu, opis ładunku, dane przewoźnika, adres miejsca wysyłki, adres punktu pośredniego, adres miejsca docelowego. Jest także pole „PodmiotPosredniczacy”. Podaje się tam wartość „1” w przypadku zawarcia w fakturze informacji, że dostawy dokonuje podmiot, o którym mowa w art. 22 ust. 2d VATU.
Ciekawe, czy podatnicy uczestniczący w transakcjach łańcuchowych będą korzystać z fakultatywnych pól oznaczających np. warunki transakcji lub status podmiotu pośredniczącego. W razie błędu klasyfikacyjnego fiskus bardzo łatwo zidentyfikuje nieprawidłowości. Z drugiej strony podatnik stosujący te oznaczenia może w oczach fiskusa emanować pewnością siebie. Inna sprawa, że oznaczenie np. warunków Incoterms może być stosowane nie tylko dla transakcji w łańcuchu. Wielu podatników stosuje te oznaczenia już dziś. Dopiero pewna kombinacja informacji fakultatywnych (w tym np. wskazanie miejsca docelowego wysyłki) może dać organom podatkowym do myślenia odnośnie do potencjalnie łańcuchowego charakteru sprzedaży.
Inwestorzy potrzebują zmian
Zmiany w przepisach podatkowych pojawiały się jako element kampanii wyborczej, a także w wypowiedziach polityków zwycięskich ugrupowań już po wyborach. Jednak były to najczęściej sprawy dotyczące szerokiego kręgu podatników. Chodziło m.in. o podniesienie kwoty wolnej w PIT.
Trudne badanie rajów
„Rzeczpospolita” dotarła do raportu firmy doradczej PwC, wskazującego na potrzebę zmian podatkowych dla inwestorów – może mniej spektakularnych, ale mających wpływ na decyzje o skierowaniu pieniędzy do Polski. Te zmiany mają częściowo odwracać skutki tzw. Polskiego Ładu, czyli rewolucji w przepisach wprowadzonych z początkiem 2022 r. Te propozycje są zresztą pokłosiem niedawnych wyroków sądów administracyjnych, piętnujących restrykcje Polskiego Ładu jako nieproporcjonalne do celów ustaw podatkowych.
Jeden z postulatów ekspertów PwC dotyczy przepisów o spółce holdingowej. Miały one promować ekspansję zagraniczną polskich firm poprzez tworzenie silnych ponadnarodowych struktur. Zachętą miało być m.in. zwolnienie z podatku dochodowego od osób prawnych przy wyjściu z inwestycji (tj. przy sprzedaży udziałów spółek zależnych). Obwarowano je jednak warunkiem, który jest trudny do spełnienia. Spółka holdingowa powinna bowiem zbadać – i to dwa lata wstecz – czy któryś z bezpośrednich lub pośrednich udziałowców nie pochodzi z raju podatkowego. Gdyby taka spółka była notowana na giełdzie, to przy rozproszonym akcjonariacie taka weryfikacja byłaby wręcz niemożliwa.
Podobnie uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. W wyroku 4.4.2023 r., III SA/Wa 2245/22, Legalis, stwierdził, że „wprowadzenie tak rygorystycznego, formalistycznego warunku wobec podmiotów, których część udziałowców (akcjonariuszy) jest notowanych na giełdach papierów wartościowych stanowi swojego rodzaju pułapkę dla podatników tego rodzaju i jest sprzeczne z wykładnią progospodarczą prawa podatkowego”.
Koszty deweloperów
Kolejnym ograniczeniem, również obliczonym na zwalczanie unikania opodatkowania, jest zakaz amortyzowania nieruchomości przez tzw. spółki nieruchomościowe. Chodzi o firmy, dla których nieruchomości są głównym aktywem i źródłem dochodu. W praktyce są to np. deweloperzy, właściciele centrów handlowych czy baz logistycznych. Nabycie takich nieruchomości jest dla nich na ogół dość dużym wydatkiem i dlatego amortyzacja, czyli rozłożenie kosztów nabycia w czasie, zapewniała im względną płynność finansową.
Ustawodawca postanowił jednak zakazać amortyzacji dla celów podatku dochodowego, obawiając się takich manipulacji, jak np. małe odpisy amortyzacyjne dla celów księgowych, a wysokie dla podatkowych (co dawałoby w efekcie niski podatek do zapłaty).
Takie podejście też napiętnował warszawski WSA w wyroku z 31.3.2023 r., III SA/Wa 1788/22, Legalis. Wskazał, że te ograniczenia „nie powinny w ogóle znajdować zastosowania w zakresie spółek nieruchomościowych, które na potrzeby przepisów o rachunkowości nie ujmują posiadanych nieruchomości jako środki trwałe”.
Sprzedaż spółek
W reakcji na nadużycia podatkowe związane z transakcjami sprzedaży udziałów w ramach restrukturyzacji złożonych struktur spółek, do ustawy o CIT wprowadzono przepis art. 12 ust. 4 pkt 12 lit. a. W praktyce pozwala on tylko raz przeprowadzić operację sprzedaży udziałów w danej spółce, by nie rozpoznać przychodu z tytułu nabycia udziałów, a tym samym zapłaty podatku. Równocześnie istnieje tzw. klauzula obejścia prawa, która wyraźnie stwierdza nieważność takich transakcji, jeżeli ich celem jest uniknięcie zapłaty podatku.
WSA w Gliwicach stwierdził nie tylko nadgorliwość ustawodawcy w uszczelnianiu systemu podatkowego i nieproporcjonalność restrykcji. Stwierdził wręcz naruszenie jednej z podstawowych zasad Unii Europejskiej: swobody przepływu kapitału, gwarantowanej traktatami europejskimi i dyrektywą 2009/133/WE. „Ograniczono neutralność podatkową czynności reorganizacyjnych, które zgodnie z tą dyrektywą powinny być neutralne podatkowo” – stwierdził sąd w uzasadnieniu wyroku z 28.4.2023 r., I SA/Gl 14/23, Legalis.
Rafał Szczotka, radca prawny, partner w PwC
Gdy inwestorzy podejmują decyzje, w którym kraju ulokować kapitał, kierują się przede wszystkim kryteriami przejrzystości i stabilności opodatkowania tych inwestycji. Oczywiście różne kraje wprowadzają rozmaite restrykcje podatkowe, służące m.in. ograniczeniu wypływu zysków z inwestycji do rajów podatkowych. Wydaje się jednak, że polski ustawodawca nieco się zagalopował w uciążliwych ograniczeniach dla holdingów, spółek nieruchomościowych i restrukturyzacji firm. Dostrzegli to sędziowie sądów administracyjnych, zarzucając tym regulacjom nieproporcjonalność ograniczeń, a niekiedy wręcz sprzeczność z unijną zasadą swobody przepływu kapitału. Warto posłuchać głosu inwestorów i sędziów, a później odpowiednio zmienić przepisy. Napływ inwestycji zagranicznych daje bowiem bezpośrednio czy pośrednio miejsca pracy i zastrzyk finansowy dla gospodarki, co w trudnych czasach jest bezcenne.
Rower elektryczny to nie pojazd
Stan faktyczny
W Belgii rowerzysta poruszający się na rowerze ze wspomaganiem elektrycznym na drodze publicznej został uderzony przez samochód i zmarł parę miesięcy później. Wypadek ten stanowił „wypadek w drodze do pracy” i ubezpieczyciel pracodawcy wypłacił odszkodowania oraz wstąpił w prawa ofiary wypadku i jej następców prawnych.
W toku postępowania sądowego powstał spór co do uznania ofiary wypadku za „kierującego pojazdem mechanicznym”. Silnik owego roweru zapewnia jedynie wspomaganie w pedałowaniu, również w przypadku funkcji „turbo”, a ta funkcja może zostać aktywowana dopiero po użyciu siły mięśni.
Pojęcie „pojazd” w belgijskim prawie odpowiada temu pojęciu zawartemu w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/103/WE z 16.9.2009 r. w sprawie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych i egzekwowania obowiązku ubezpieczania od takiej odpowiedzialności (Dz.Urz. UE L z 2009 r. Nr 263, s. 11), w związku z tym sąd odsyłający zwrócił się z pytaniem dotyczącym wykładni tego pojęcia.
Stanowisko TS
Zgodnie z jednolitym stanowiskiem TS przy dokonywaniu wykładni przepisu prawa Unii należy brać pod uwagę nie tylko jego brzmienie, lecz także kontekst, w jakim został on umieszczony, oraz cele regulacji, której część stanowi.
W odniesieniu do treści art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE TS przypomniał, że ten przepis przewiduje, iż dla celów tej dyrektywy „pojazd” oznacza każdy pojazd silnikowy (mechaniczny) przeznaczony do podróżowania lądem oraz napędzany siłą mechaniczną, który nie porusza się po szynach, oraz każdą przyczepę, zespoloną lub nie. Trybunał stwierdził, że zgodnie ze zwyczajowym znaczeniem tych terminów w języku potocznym to pojęcie, w zakresie, w jakim dotyczy „każdego pojazdu mechanicznego”, odnosi się w sposób konieczny do narzędzia przeznaczonego do poruszania się po lądzie przy użyciu siły wytworzonej przez maszynę, w przeciwieństwie do siły ludzi lub zwierząt, z wyjątkiem pojazdów poruszających się po szynach. Zatem z treści art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE wynika, że pojęcie „pojazd” w rozumieniu tego przepisu obejmuje wyłącznie pojazdy przeznaczone do poruszania się po lądzie, które mogą być napędzane siłą mechaniczną, z wyjątkiem tych, które poruszają się po szynach. W konsekwencji TS uznał, że treść tego przepisu nie pozwala sama w sobie na udzielenie odpowiedzi na pytanie prejudycjalne, ponieważ nie zawiera wskazówki pozwalającej na ustalenie, czy taka siła mechaniczna powinna odgrywać wyłączną rolę w napędzie danego pojazdu.
Trybunał stwierdził, że wersje art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE, w szczególności w językach francuskim, włoskim, niderlandzkim i portugalskim, w zakresie, w jakim odnoszą się, w odniesieniu do siły mechanicznej, do okoliczności, że ta siła „może” napędzać dane pojazdy, mogą być bowiem rozumiane w ten sposób, że „pojazdami” w rozumieniu tego przepisu są nie tylko pojazdy napędzane wyłącznie siłą mechaniczną, lecz również pojazdy, które mogą się poruszać w inny sposób. Jednak w innych wersjach językowych, w szczególności w językach hiszpańskim, niemieckim, greckim, angielskim i litewskim, ten przepis jest sformułowany odmiennie, w związku z czym nie może być interpretowany w ten sam sposób. Zgodnie bowiem z utrwalonym orzecznictwem TS unijne przepisy powinny być interpretowane i stosowane w sposób jednolity, w świetle wersji sporządzonych we wszystkich językach Unii. W przypadku wystąpienia rozbieżności między różnymi wersjami językowymi tekstu aktu prawnego Unii dany przepis należy interpretować z uwzględnieniem ogólnej systematyki i celu uregulowania, którego stanowi część (wyrok TS z 21.12.2021 r., C-243/20, Trapeza Peiraios, Legalis).
Co do ogólnej systematyki dyrektywy 2009/103/WE TS wskazał, po pierwsze, że zgodnie z motywem 2 tej dyrektywy przewidziany w niej obowiązek „ubezpieczenia w zakresie odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych” odnosi się do „ubezpieczenia komunikacyjnego”, które to wyrażenie oznacza tradycyjnie w języku potocznym ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych, takich jak motocykle, samochody i samochody ciężarowe. Są one poza przypadkami, w których są wycofane z eksploatacji, poruszane wyłącznie za pomocą siły mechanicznej. Po drugie, art. 13 ust. 1 lit. b dyrektywy 2009/103/WE uściśla, że każde państwo członkowskie powinno podjąć wszelkie odpowiednie środki w celu zapewnienia, dla celów stosowania art. 3 tej dyrektywy, uznania za bezskuteczny każdego przepisu lub postanowienia umownego zawartego w polisie ubezpieczeniowej, wydanej zgodnie z art. 3, w stosunku do roszczeń osób trzecich poszkodowanych w wypadku, gdy ten przepis lub postanowienie umowne wyłącza z zakresu ubezpieczenia użytkowanie lub prowadzenie pojazdu przez osoby nieposiadające odpowiedniego prawa jazdy. Tymczasem z treści art. 4 ust. 1 dyrektywy 2006/126/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 20.12.2006 r. w sprawie praw jazdy (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 403, s. 18) wynika, że co do zasady jedynie prowadzenie pojazdów, które mogą się poruszać samobieżnie, z wyjątkiem pojazdów szynowych, podlega obowiązkowi posiadania krajowego prawa jazdy.
Trybunał przypomniał, że celem dyrektywy 2009/103/WE jest zapewnienie swobodnego ruchu zarówno pojazdów mających zwykłe miejsce postoju na terytorium Unii, jak i podróżujących nimi osób oraz zagwarantowanie ofiarom wypadków spowodowanych przez te pojazdy porównywalnego traktowania, niezależnie od miejsca na terytorium Unii, w którym nastąpił wypadek, a także zapewnienie w ten sposób ochrony poszkodowanych w wypadkach spowodowanych przez pojazdy mechaniczne, przy czym ów cel ochrony poszkodowanych jest stale realizowany i wzmacniany przez prawodawcę Unii [wyrok TS z 20.5.2021 r., K.S. (Koszty holowania uszkodzonego pojazdu), C-707/19, Legalis]. Zdaniem TS urządzenia, które nie są napędzane wyłącznie siłą mechaniczną i w związku z tym nie mogą przemieszczać się po lądzie bez użycia siły mięśniowej, takie jak rozpatrywany rower, nie odznaczają się charakterem, z którym wiązałoby się powodowanie u osób trzecich uszkodzeń ciała lub szkód majątkowych porównywalnych w kontekście ich wagi lub ilości do szkód, które mogą powodować motocykle, samochody, samochody ciężarowe lub inne pojazdy poruszające się po lądzie, napędzane wyłącznie siłą mechaniczną. Te ostatnie z wymienionych pojazdów mogą osiągać pewną prędkość, znacznie wyższą niż owe urządzenia, i są obecnie jeszcze w przeważającej części wykorzystywane w ruchu drogowym. W ocenie TS realizowany przez dyrektywę 2009/103/WE cel ochrony poszkodowanych w wypadkach drogowych spowodowanych przez pojazdy mechaniczne nie wymaga zatem, aby takie urządzenia wchodziły w zakres pojęcia „pojazd” w rozumieniu art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE.
Reasumując, TS orzekł, że art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE należy interpretować w ten sposób, iż pojęcie „pojazd” w rozumieniu tego przepisu nie obejmuje roweru, którego silnik elektryczny zapewnia wyłącznie wspomaganie pedałowania i który posiada funkcję umożliwiającą przyspieszenie bez pedałowania do prędkości 20 km/h, przy czym ta funkcja może jednak zostać uruchomiona jedynie po użyciu siły mięśni.
Należy zastrzec, że w obecnym stanie prawa Unii państwa członkowskie zasadniczo zachowują swobodę w określaniu w ramach swych systemów odpowiedzialności cywilnej, w szczególności podlegających naprawieniu szkód wyrządzonych przez pojazdy mechaniczne, zakresu odszkodowania za te szkody i osób uprawnionych do ich naprawienia.
W niniejszym wyroku Trybunał wyjaśnił wyłącznie zakres pojęcia „pojazd” zawartego w art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE. TS potwierdził, że w tej dyrektywie nie określono, czy siła mechaniczna powinna odgrywać wyłączną rolę w napędzaniu „pojazdu”. Na podstawie wykładni językowej, systemowej i celowościowej Trybunał uznał, że analizowanym pojęciem nie jest objęty rower elektryczny, który nie jest napędzany wyłącznie siłą mechaniczną.
Należy wskazać, że ta definicja pojęcia „pojazd” zostanie zmieniona z dniem 23.12.2023 r., kiedy zacznie mieć zastosowanie dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2021/2118 z 24.11.2021 r., zmieniająca dyrektywę 2009/103/WE (Dz.Urz. UE L z 2021 r. Nr 430, s. 1). W art. 1 pkt 1 dyrektywy 2009/103/WE wyraźnie określono, że „pojazd” stanowi „każdy pojazd silnikowy (…) napędzany wyłącznie siłą mechaniczną”, oraz doprecyzowano wagę i prędkość pojazdu.
W polskim prawie, a dokładnie w art. 2 pkt 47 ustawy z 20.6.1997 r. ‒ Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1047), uregulowano, że rower to pojazd „poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h”.
Wyższa nagroda jubileuszowa i odprawa pieniężna dla niektórych pracowników budżetowych
Z wnioskiem o dokonanie nowelizacji przepisów rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 30.4.2008 r. w sprawie warunków wynagradzania za pracę i przyznawania innych świadczeń związanych z pracą dla pracowników zatrudnionych w państwowych jednostkach budżetowych resortu spraw wewnętrznych i administracji (Dz.U. z 2008 r. Nr 82 poz. 494) wystąpił Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zgodnie z art. 773 § 1 Kodeksu pracy warunki wynagradzania za pracę i przyznawania innych świadczeń związanych z pracą dla pracowników zatrudnionych w państwowych jednostkach sfery budżetowej, jeżeli nie są oni objęci układem zbiorowym pracy, określa w drodze rozporządzenia – w zakresie niezastrzeżonym w innych ustawach do właściwości innych organów – minister właściwy do spraw pracy na wniosek właściwego ministra.
Ma to m. in. miejsce w przypadku ustalania zasad wynagradzania pracowników zatrudnionych w zakładach budżetowych, gospodarstwa pomocniczych oraz jednostkach budżetowych. 3.11.2023 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z 30.10.2023 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków wynagradzania za pracę i przyznawania innych świadczeń związanych z pracą dla pracowników zatrudnionych w państwowych jednostkach budżetowych resortu spraw wewnętrznych i administracji (Dz.U. z 2023 r. poz. 2369; dalej: WynPracJednBudżR23).
Wyższa nagroda jubileuszowa
WynPracJednBudżR23 w § 12 w ust. 1 dodaje pkt 6, w brzmieniu: „400% miesięcznego wynagrodzenia – po 45 latach pracy”. Oznacza to, że wprowadzony został kolejny poziom nagrody jubileuszowej w wysokości 400% wynagrodzenia po 45 latach pracy. Dotychczas pracownicy mogli otrzymać maksymalnie nagrodę jubileuszową w wysokości 300% wynagrodzenia po 40 latach pracy.
WynPracSprawWewR23 zawiera przepis przejściowy, na mocy którego do nagrody jubileuszowej po 45 latach pracy będą uprawnieni pracownicy zatrudnieni w państwowych jednostkach budżetowych resortu spraw wewnętrznych i administracji na dzień wejścia w życie rozporządzenia, tj. 3.11.2023r. którzy przed tym dniem posiadali co najmniej czterdziestopięcioletni staż pracy.
Podwyższona wysokość odprawy emerytalno-rentowej
Nowe brzmienie otrzymał § 13 ust. 1 WynPracJednBudżR23. W myśl zmienionych przepisów pracownikowi spełniającemu warunki uprawniające do renty z tytułu niezdolności do pracy lub emerytury, którego stosunek pracy ustał w związku z przejściem na rentę lub emeryturę, przysługuje jednorazowa odprawa pieniężna w wysokości:
- jednomiesięcznego wynagrodzenia – jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż 10 lat;
- dwumiesięcznego wynagrodzenia – jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 10 lat;
- trzymiesięcznego wynagrodzenia – jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 15 lat;
- sześciomiesięcznego wynagrodzenia – jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 20 lat.
Wprowadzona zmiana oznacza podniesienie wysokości jednorazowej odprawy pieniężnej, wypłacanej pracownikom w związku z przejściem na rentę lub emeryturę. Pracownikowi spełniającemu warunki uprawniające do renty z tytułu niezdolności do pracy lub emerytury, którego stosunek pracy ustał w związku z przejściem na jedno z tych świadczeń, przysługuje jednorazowa odprawa pieniężna w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż 10 lat. Ponadto nowelizacja WynPracSprawWewR23 spowodowała, że pracownikowi po przepracowaniu co najmniej 10 lat przysługuje odprawa pieniężna w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia, a nie jak dotychczas jednomiesięcznego wynagrodzenia, zaś po przepracowaniu co najmniej 15 lat trzymiesięcznego wynagrodzenia, a nie dwumiesięcznego wynagrodzenia. Po przepracowaniu co najmniej 20 lat pracownik mógł liczyć na odprawę w wysokości 3 miesięcznego wynagrodzenia, po zmianie przepisów wysokość odprawy zwiększono do wysokości sześciomiesięcznego wynagrodzenia.
Jak zastrzec numer PESEL?
Numer PESEL można zastrzec elektronicznie – także przy użyciu aplikacji mObywatel – lub osobiście w siedzibie dowolnej gminy. Albo w placówce bankowej oraz na poczcie. Od 17.11.2023 r. zaczęła obowiązywać ustawa z 7.7.2023 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczania niektórych skutków kradzieży tożsamości.
Ustawowy obowiązek weryfikacji numeru PESEL przy zawieraniu np. umowy kredytu lub pożyczki wejdzie dopiero 1.6.2024 r. Do tego czasu można zastrzegać lub cofać zastrzeżenie PESEL, ale skutki prawne będą oddziaływały na zdarzenia od 1.6.2024 r.
Do zastrzeżenia numeru w urzędzie konieczny będzie wniosek złożony w postaci papierowej i opatrzony własnoręcznym podpisem.
Organ gminy bezpośrednio po złożeniu wniosku i pozytywnej weryfikacji tożsamości zarejestruje zastrzeżenie albo cofnięcie zastrzeżenia PESEL w rejestrze i wyda wnioskodawcy stosowne potwierdzenie.
W Rejestrze Zastrzeżeń Numerów PESEL każda osoba fizyczna będzie mogła dokonać kilku czynności: zastrzeże numer PESEL, cofnie zastrzeżenie, ustawi automatyczne zastrzeżenia numeru PESEL, sprawdzi historię weryfikacji numeru PESEL przez instytucje, firmy i osoby prywatne, dokona podglądu historii zmian statusu.
Można to zrobić elektronicznie poprzez stronę obywatel.gov.pl albo osobiście w dowolnym urzędzie gminy lub w banku.
Po zweryfikowaniu tożsamości składa się wniosek o wpisanie w rejestrze zastrzeżenia swojego numeru identyfikacyjnego lub o cofnięcie takiego zastrzeżenia.
Następnie w rejestrze zastrzeżeń wprowadzane są dane osób pełnoletnich z obywatelstwem polskim i cudzoziemców.
Gdy złożenie wniosku o zastrzeżenie numeru PESEL uniemożliwia choroba, niepełnosprawność lub inna niedającą się pokonać przeszkoda, pełnomocnik może stawić się w dowolnym urzędzie gminy i złożyć pełnomocnictwo szczególne do dokonania tej czynności oraz potwierdzić swoją tożsamość za pomocą dokumentu tożsamości w imieniu osoby nieposiadającej zdolności do czynności prawnych albo posiadającej ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Wtedy wniosek o zastrzeżenie albo cofnięcie zastrzeżenia może złożyć w dowolnym urzędzie gminy opiekun prawny lub kurator.
Podstawa prawna: ustawa z 7.7.2023 r. (Dz.U. z 2023 r. poz. 1394).
Prawo do bycia offline nie może być nieograniczone
Kwestia tzw. prawa do odłączenia się stała się też tematem przedwyborczych zapowiedzi obecnej większości sejmowej, która najpewniej niedługo przejmie władzę. Przykładowo Lewica w swoim programie przekonywała, że pracownicy muszą mieć czas złapać oddech. Dlatego, jak zapowiadała, będzie dążyć do wprowadzenia prawa do bycia offline. Na takie deklaracje przychylnie patrzą pracownicy wspierani przez związki zawodowe.
– Nawet po pracy nie możemy spokojnie odpocząć, bo odbieramy e-maile i telefony. Pora to zmienić –mówi Sebastian Koćwin z OPZZ.
Perspektywa firm
Nieco inaczej do tematu podchodzą przedstawiciele pracodawców.
– Nikt nie kwestionuje prawa pracownika do odłączenia się. Wprowadzanie całkowitego zakazu kontaktu pracodawcy z zatrudnionym poza godzinami pracy byłoby jednak zbyt daleko idące – uważa Katarzyna Siemienkiewicz z Pracodawców RP.
Przekonuje, że do sprawy należałoby podejść z punktu widzenia wszystkich stron stosunku pracy.
– Diabeł jak zawsze będzie tkwił w szczegółach. Kodeks pracy przyznaje bowiem pewne uprawnienia pracodawcom do zlecenia pracownikom dodatkowych obowiązków. Ich realizacja będzie niemożliwa, jeżeli przyjmiemy restrykcyjne regulacje w zakresie prawa do bycia offline – uważa.
Zwraca też uwagę, że takie uprawnienie nie będzie dotyczyło wszystkich.
– Wiele osób nie pracuje przecież przed komputerem – mówi.
Katarzyna Siemienkiewicz zdaje sobie sprawę, że pracodawcy często wykorzystują swoją silniejszą pozycję. Jednak, zdaniem ekspertki, kluczowe w tym kontekście nie są przepisy prawa, ale kwestia związana z kulturą zarządzania oraz świadomością pracowników swoich praw.
– Jeżeli pracodawca wyśle maila późno w nocy, to nie znaczy, że należy na niego od razu odpowiadać – mówi.
W podobnym tonie wypowiada się Wioletta Żukowska-Czaplicka z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
– Jesteśmy sceptyczni co do potrzeby wprowadzania w tym zakresie konkretnych regulacji prawnych i uchwalania kolejnej nowelizacji kodeksu pracy. Uważamy, że zagadnienie to powinno być szerzej podejmowane na poziomie firm poprzez promowanie dobrych praktyk. Konieczne są szkolenia nie tylko dla pracowników, ale także dla kadry zarządzającej. Jest to kwestia określonej kultury pracy – mówi.
Z kolei Nadia Kurtieva z Konfederacji Lewiatan wskazuje, że szczególnie w firmach międzynarodowych powszechną praktyką staje się np. ustawianie autoodpowiedzi wskazujących, w których godzinach pracownik jest dostępny i odpowiada na maile.
– Pomimo toczących się prac na poziomie unijnym firmy nie pozostają bierne w tym obszarze – mówi ekspertka.
Co więcej, zdaniem Katarzyny Siemienkiewicz kodeks pracy już zawiera wystarczające regulacje, dające pewną swobodę pracodawcy i gwarantujące prawa pracowników do odpoczynku.
Obecne regulacje
Katarzyna Wilczyk, starszy prawnik w kancelarii Raczkowski, także przekonuje, że obecnie pracownicy dysponują skutecznymi narzędziami prawnymi, które wymuszają przestrzeganie ich prawa do przerwy.
– Przede wszystkim jest to wymóg nieprzerwanego 11-godzinnego odpoczynku dobowego i 35-godzinnego odpoczynku tygodniowego. Te zasady mają zastosowanie bez względu na stosowany w danej organizacji system czasu pracy, a więc także w trybie zadaniowym – wyjaśnia.
Jak wskazuje, często problemem w firmach jest natomiast niewłaściwa organizacja, w tym nieprzestrzeganie godzin odpoczynku pracowników.
– Wprowadzenie odpowiednich zmian w tych obszarach często wystarcza, aby skutecznie umożliwić pracownikom bycie offline – dodaje.
Zwraca jednocześnie uwagę, że prawo do wypoczynku po pracy nie jest nieograniczone.
– Pracodawca ma bowiem możliwość zlecić wykonywanie obowiązków w godzinach nadliczbowych, także po zakończeniu realizowania zadań służbowych w danym dniu czy w dni wolne od pracy, przy jednoczesnym zapewnieniu prawa do nieprzerwanego odpoczynku – wskazuje ekspertka.
Jak podkreśla, odmowa pracy w nadgodzinach w określonych sytuacjach mogłaby nawet spowodować negatywne konsekwencje dla pracownika, z rozwiązaniem umowy o pracę włącznie.
Jak to wygląda w praktyce?
– Jeżeli pracownik otrzymał od przełożonego polecenie pracy w nadgodzinach (i jest ono zgodne z prawem, tj. nie narusza prawa do odpoczynku), wówczas odmowa może skończyć się nałożeniem kary porządkowej, a w skrajnych przypadkach zwolnieniem pracownika, nawet dyscyplinarnym – podkreśla Katarzyna Wilczyk.
Zaznacza, że co do zasady nie można karać pracownika za to, że po pracy nie odebrał telefonu od szefa. Są od niej jednak wyjątki.
– Przykładowo pracownik wie o ważnym zleceniu od kontrahenta firmy i został przez przełożonego poinformowany o możliwości pracy w godzinach nadliczbowych, a pomimo tej informacji ignoruje telefon od szefa. Wówczas pracodawca może ukarać pracownika. Wszystko zależy od oceny konkretnej sytuacji – wyjaśnia.
Powrót ładu do TK powinien uwzględniać interes obywateli
Trybunał Konstytucyjny (dalej: TK) uznał, że przepisy obowiązującej od końca 2021 r. nowelizacji, która miała poprawić sytuację osób przechodzących na emeryturę w czerwcu, ale pominęła tych z lat 2009–2019, są niezgodne z ustawą zasadniczą.
Problem, który rozstrzygał TK, dotyczył ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 1621), która – z wyjątkami – weszła w życie 18.9.2021 r. Zgodnie z tymi przepisami zasady ustalania wysokości emerytury w czerwcu są obecnie takie same jak w maju, jeżeli jest to korzystniejsze dla ubezpieczonego.
Wadliwa zmiana
Wcześniej było jednak inaczej. Zasady ustalania wysokości emerytury były zróżnicowane i zależały m.in. od miesiąca złożenia wniosku. Najgorzej miał ten, kto przechodził na świadczenie właśnie w czerwcu. Jego świadczenie mogło być nawet o kilkanaście procent niższe, niż gdyby wniosek złożył w innym miesiącu. Jeżeli bowiem wysokość emerytury była ustalana w czerwcu, kwota składek poddana ostatniej waloryzacji rocznej nie podlegała dodatkowym waloryzacjom kwartalnym.
Nowelizacja przepisów pominęła jednak niektóre osoby. Chodziło o ubezpieczonych, których wysokość świadczeń była ustalana w czerwcu w latach 2009–2019 (wówczas po raz pierwszy wypłacono emerytury, stosując dwa rodzaje waloryzacji – kwartalną i roczną) oraz pochodnych tych świadczeń, czyli rent rodzinnych.
W sprawie interweniował rzecznik praw obywatelskich, który zwracał uwagę na niekonstytucyjność takich przepisów. Podkreślał, że ograniczenie nowej regulacji do emerytur z 2021 r. oraz na przyszłość jest niezrozumiałe. Podobne wątpliwości miał Sąd Okręgowy w Elblągu, który skierował w tej sprawie pytanie prawne do TK.
W środę on uznał kwestionowane regulacje za niezgodne z Konstytucją RP.
– Jest to wyrok o tzw. pominięciu legislacyjnym. Takie orzeczenia nie wywołują skutku derogacyjnego. Ustawodawca powinien dokonać zatem odpowiednich zmian w przepisach – mówi dr Tomasz Zalasiński, członek zespołu ekspertów prawnych Fundacji Batorego.
Jak szybko?
– Tutaj niestety nie ma sztywnych terminów. Przyjmuje się, że ustawodawca powinien działać niezwłocznie. Niestety w rzeczywistości jest różnie. Niektóre orzeczenia TK czekają na wykonanie latami. Najczęstszym problemem są w takim wypadku kwestie budżetowe – mówi ekspert.
A pieniądze nie są w tym wypadku małe. Z wyliczeń resortu rodziny wynika, że prognozowane zwiększenie wydatków na emerytury z FUS w wyniku ewentualnych zmian wynikających z orzeczenia TK wyniosłoby w latach 2024–2033 – w kwotach nominalnych – łącznie 2,8 mld zł.
Problemem może okazać się natomiast obecność w gronie orzekającym sędziego dublera Justyna Piskorskiego.
– Wszystkie wyroki TK wydane w składach, w których zasiadały osoby nieuprawnione do orzekania (tj. tzw. sędziowie dublerzy) należy uznać za nieważne. Jeśli jednak ustawodawca dostrzeże zasadność rozwiązania problemu konstytucyjnego, na które zwrócił uwagę TK – tak jak w omawianym orzeczeniu – to oczywiście może dokonać zmiany polegającej na wypełnieniu treścią normatywną owego pominięcia ustawodawczego – wyjaśnia mecenas.
Różne interesy
To nie jedyne orzeczenie, z którym może być problem.
– Trzeba mieć na uwadze, że wśród wyroków wydanych w składach z tzw. sędziami dublerami są orzeczenia korzystne dla tysięcy obywateli. To chociażby rozstrzygnięcia dotyczące kosztów nieopłaconej pomocy prawnej z urzędu czy podatku od nieruchomości. Niemniej, gdyby Sejm czy jakiś inny organ uznał, że wybór trzech sędziów TK na miejsca już obsadzone był nieważny, to konsekwentnie należałby „anulować” wyroki wydane z ich udziałem. I to wszystkie – uważa Artur Nowak, radca prawny, partner w kancelarii DZP Domański, Zakrzewski, Palinka.
Podobnego zdania jest Michał Roszkowski, radca prawny, doradca podatkowy, partner w Accreo.
– Przywracanie standardów konstytucyjnych w TK musi być zgodne z literą prawa. Każda droga na skróty to zły wybór. Dlatego uznanie, że wyrok wydany w niezgodnym z prawem składzie jest niebyły, powinien dotyczyć każdego takiego orzeczenia, a nie tylko tych niekorzystnych dla obywateli czy budzących największe emocje społeczne, jak słynny wyrok w tzw. sprawie aborcyjnej – podkreśla Michał Roszkowski.
Możliwe rozwiązania
Eksperci widzą jednak rozwiązania, które mimo wyeliminowania z obrotu prawnego korzystnych dla obywateli czy przedsiębiorców wyroków TK pozwolą uwzględnić ich interesy i prawa.
– To, że wyrok TK wydany w składzie z tzw. sędzią dublerem zostałby uznany za niebyły, nie stoi na przeszkodzie, żeby daną kwestią zajął się sam ustawodawca. To dobre rozwiązanie zwłaszcza w przypadku dwóch orzeczeń dotyczących podatku od nieruchomości w zakresie definicji budowli oraz stawki na garaże w blokach mieszkalnych – zauważa Artur Nowak.
W obu przypadkach Trybunał odroczył bowiem utratę mocy obowiązywania niekonstytucyjnych przepisów, czym dał ustawodawcy czas na dostosowanie ich do wymogów ustawy zasadniczej.
– W tych sprawach można przygotować i uchwalić przepisy, które wezmą pod uwagę wytyczne TK. I choć same wyroki zostaną anulowane, czyli zniknie podstawa niekonstytucyjności, to pojawiłoby się rozwiązanie ustawowe prowadzące do tego samego skutku – wyjaśnia Artur Nowak.
W ocenie Michała Roszkowskiego o interesy adresatów korzystnych wyroków TK uznanych za niebyłe mogą zadbać też same sądy.
– Sądy administracyjne, pracy czy cywilne mogłyby powołać się na tzw. rozproszoną kontrolę konstytucyjności i uwzględnić argumentację, która przesądziła o uznaniu danej normy za niekonstytucyjną, w konkretnej sprawie. Efekt dla podatnika czy obywatela byłby ten sam – mówi Roszkowski.
Jest jeszcze jedna furtka.
– Uznanie wyroku wydanego w nieprawidłowym składzie za niebyły oznacza, że sprawa nie została załatwiona przez TK. Nie można więc mówić o powadze rzeczy osądzonej. A to oznacza, że powinna być rozstrzygnięta jeszcze raz już w prawidłowo obsadzonym składzie – uważa Michał Roszkowski.
prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, Uniwersytet Warszawski
Konstytucja RP nie przewiduje żadnej sytuacji, w której jakikolwiek organ państwa mógłby uznać, że mającego moc powszechnie obowiązującą i ostatecznego wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie ma. To zostało zresztą wielokrotnie potwierdzone w jego orzeczeniach. Konstytucja, co uważano przecież za demokratyczną zdobycz, odebrała Sejmowi przysługujące mu prawo do „oddalenia orzeczenia Trybunału” uchwałą podjętą większością 2/3 głosów, zachowując to prawo na dwa lata od jej wejścia w życie. Gdyby więc Sejm chciał podjąć jakąś próbę unieważnienia swoją uchwałą wyroków TK wydanych w składach, w których zasiadali tzw. sędziowie dublerzy, byłoby to oczywiście niezgodne z konstytucją. Tak samo jak próba usunięcia z Trybunału Konstytucyjnego w drodze uchwały Sejmu tych sędziów, którzy zostali wybrani na miejsca już zajęte. Każda reforma Trybunału wymaga ustawy, a nie uchwały Sejmu. Ponadto parlamentarna próba unieważnienia wydanych już przez TK wyroków doprowadziłaby do jeszcze większego chaosu prawnego. Zwłaszcza że w wielu sytuacjach te wyroki są istotne dla zagwarantowania praw i wolności jednostki. Dlatego ich wzruszanie byłoby sprzeczne z konstytucyjną zasadą rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych. Jeśli wyrok obecnego TK budzi wątpliwości konstytucyjne, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby uchwalić ustawę, która będzie go po prostu ignorowała. Praktyka zna też niewykonywanie wyroków Trybunału.
Jerzy Stępień, sędzia TK w stanie spoczynku i były prezes Trybunału
Podjęcie uchwały unieważniającej wybór tzw. sędziów dublerów będzie jak najbardziej zasadne. Nie wywoła to natomiast bezpośredniego skutku w odniesieniu do wydanych z ich udziałem orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Przynajmniej nie zadzieje się to automatycznie. Dopiero rządzący będą musieli zdecydować w przepisach rangi ustawowej, czy zachowają one swoją moc. Jeżeli uznają, że wydane orzeczenia powinny zostać podważone, to będą musieli wprowadzić specjalną procedurę ich kontroli oraz tryb wzruszania. Jeżeli natomiast tego nie zrobią, to pozostaje tylko możliwość indywidualnego wznowienia postępowania, którego rozstrzygnięcie bazowało na danym wyroku Trybunału.