Obowiązkowy KSeF a kwestia stałego miejsca prowadzenia działalności

Zgodnie z art. 106ga ust. 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU) obowiązek wystawiania faktur ustrukturyzowanych nie dotyczy wystawiania faktur przez podatnika nieposiadającego siedziby ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju albo też posiadającego takie stałe miejsce prowadzenia działalności, przy czym nie uczestniczy ono w dostawie towarów lub świadczeniu usług, dla których wystawiono fakturę. Co więcej, zgodnie z art. 106gb ust. 4 pkt 2 VATU, gdy nabywcą jest podmiot nieposiadający siedziby działalności gospodarczej ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju lub też nabywcą jest podmiot, który co prawda posiada stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju, ale to stałe miejsce prowadzenia działalności nie uczestniczy w nabyciu towaru lub usługi, dla którego wystawiono fakturę ‒ faktura ustrukturyzowana jest mu udostępniana w sposób z nim uzgodniony.

Wniosek z tego jest następujący: dla przepisów wprowadzających obowiązkowy KSeF definicja stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej ma znaczenie w dwóch obszarach: po pierwsze, zagraniczni podatnicy VAT zarejestrowani w kraju, ale nieposiadający tu stałego miejsca prowadzenia działalności (albo posiadający, ale pasywnie, nieuczestniczący w danej sprzedaży), nie mają obowiązku wystawiania faktur ustrukturyzowanych. Po drugie – co jest naturalną konsekwencją ww. zasady ‒ podmioty krajowe fakturujące podatników bez aktywnego FE w Polsce muszą uzgodnić sposób przekazywania im faktur (wystawianych w sposób ustrukturyzowany).

Czym jest stałe miejsce prowadzenia działalności?

Definicję tzw. FE można odnaleźć w rozporządzeniu wykonawczym Rady (UE) nr 282/2011 z 15.3.2011 r., ustanawiającym środki wykonawcze do dyrektywy 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2011 r. Nr 77, s. 1, dalej: WykVATDyrR). Zgodnie z art. 11 WykVATDyrR na potrzeby określania miejsca świadczenia usług stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej to dowolne miejsce charakteryzujące się wystarczającą stałością oraz odpowiednią strukturą w zakresie zaplecza personalnego i technicznego, by umożliwić nabywcy odbiór i wykorzystywanie usług świadczonych do własnych potrzeb tego stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej. Z kolei na potrzeby określania zasad opodatkowania odwrotnym obciążeniem stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej to dowolne miejsce, które charakteryzuje się wystarczającą stałością oraz odpowiednią strukturą w zakresie zaplecza personalnego i technicznego, by umożliwić mu świadczenie usług, które wykonuje.

I faktycznie, również na gruncie VATU stałe miejsce prowadzenia działalności odgrywa istotną rolę przede wszystkim w dwóch ww. kwestiach. Jest jednym z kryteriów (nie)stosowania odwrotnego obciążenia na podstawie art. 17 ust. 1 pkt 4 i 5 VATU, a także określa miejsce świadczenia usług w relacji B2B. Może nim być również właśnie stałe miejsce prowadzenia działalności zgodnie z art. 28b ust. 2 VATU. Rodzi to często istotne ryzyko. Jeśli np. polski podatnik świadczy usługę dla podmiotu z siedzibą za granicą, intuicyjnie wystawia na jego rzecz faktury „NP” (usługa opodatkowana w kraju siedziby). Ale jeśli okazałoby się, że nabywca ma jednak FE w Polsce, faktura powinna opiewać na 23% VAT. A to już przepis na zaległość podatkową i odsetki.

Problem w tym, że unijna definicja FE jest nieostra. Jak ją interpretować? Istnieje w tej kwestii bardzo bogaty dorobek orzeczniczy TSUE, również w polskich sprawach. Nie mamy miejsca na drobiazgowe analizy. W skrócie: nie można nie wspomnieć o wyroku TS z 16.10.2014 r., C-605/12, Welmory, Legalis, który na lata dał organom możliwość szerokiego poszukiwania FE nawet, gdy zagraniczny podmiot korzysta w Polsce z zasobów polskiej spółki. Z biegiem lat praktyka liberalizowała się (np. wyrok TS z 7.5.2020 r., C-547/18, Dong Yang, Legalis zgodnie z którym nie jest FE samym w sobie spółka zależna). Dziś można wręcz uznać, że istnienie stałego miejsca jest stwierdzane zdecydowanie bardziej powściągliwie (np. wyrok TS z 29.6.2023 r., C-232/22, Cabot Plastics, Legalis). Nie zmienia to faktu, że definicja stałego miejsca nadal sprawia problemy i często nie da się ot tak jednoznacznie stwierdzić, czy dany podmiot posiada je w Polsce, czy nie. A z punktu widzenia obowiązkowego KSeF ma to bardzo doniosłe znaczenie.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Komentarz

Podatnicy nieposiadający siedziby ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej nie zostali objęci decyzją derogacyjną KSeF. Mogą oni wystawiać faktury ustrukturyzowane fakultatywnie, jeśli będą mieli taką chęć. Inna sprawa, że i tak trzeba zapewnić im możliwość otrzymywania faktur również w postaci papierowej lub elektronicznej (konwencjonalnej). Wymaga to uzgadniania z odbiorcą faktury sposobu jej udostępniania.

Problemy praktyczne są dwa. Po pierwsze – czy nasz zagraniczny kontrahent przypadkiem nie posiada FE w Polsce? Jeśli tak, nie muszę uzgadniać z nim sposobu przesyłania faktury ustrukturyzowanej. Wystarczy wysyłka KSeF. Może się jednak okazać, że dokonana przez podatnika kwalifikacja swojego kontrahenta jest błędna. Wówczas nie otrzyma on faktury. Inna sprawa, że analiza FE powinna być i tak dokonana już dawno temu względem podatników zagranicznych, na których rzecz świadczone są usługi. Drugi problem praktyczny dotyczy samych zagranicznych podatników VAT zarejestrowanych w Polsce. Tu do rozważenia jest, czy wpadają oni w otchłań obowiązkowego KSeF, czy nie. Ponownie: analiza FE powinna być jednak dokonana niezależnie od zawirowań KSeF. Trzeba pamiętać, że stałe miejsce dla celów VAT może dotyczyć także podmiotów niezarejestrowanych na VAT w Polsce (np. zagranicznej spółki matki nabywającej usługi toll manufacturing).

Pierwotny plan fiskusa był taki, by informacja o FE znajdowała się w rejestrze tzw. białej listy. Zrezygnowano z niego i chyba dobrze. Warto jednak wprowadzić procedurę weryfikacji FE u kontrahentów zagranicznych (zwłaszcza zarejestrowanych na VAT w Polsce). W tej kwestii nic nie zastąpi starej, dobrej i kompleksowej analizy doradcy podatkowego. Materia jest bowiem bardzo skomplikowana, kazuistyczna i dynamicznie się zmieniająca.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wnioski mogą sparaliżować urzędy?

Od ponad miesiąca obowiązuje nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, która zobowiązuje gminy do uchwalenia planów ogólnych do końca 2025 r. Zawarte w nich będą informacje o wyznaczonych strefach (np. o strefie wielofunkcyjnej z zabudową mieszkaniową wielorodzinną, produkcji rolniczej lub zieleni i rekreacji) czy też o strefie uzupełnienia zabudowy. Chcąc wiedzieć, jak zmieni się przeznaczenie naszej nieruchomości i czy ewentualnie będziemy mogli na niej zbudować dom, warto śledzić zmiany w planowaniu przestrzennym, aby móc zgłaszać uwagi i wnioski.

Ułatwieniem może być zobowiązanie urzędników do udzielania informacji.

Joanna Dziedzic-Bukowska, radca prawny, specjalistka od prawa nieruchomości, właścicielka Kancelarii Dziedzic-Bukowska, wiceprzewodnicząca Zespołu Prawno-Urbanistycznego przy Komitecie Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN, podkreśla, że o podejmowanych procedurach m.in. uchwalenia planu ogólnego zainteresowani będą się mogli dowiedzieć z Biuletynu Informacji Publicznej albo mailowo, jeśli złożą wniosek o powiadamianie ich w tym trybie.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Są zastrzeżenia, że może to sparaliżować pracę gminy. Agnieszka Kaczmarczyk z wydziału urbanistyki i ochrony zabytków Urzędu Miasta i Gminy w Olkuszu podkreśla jednak, że do urzędu nie wpłynął dotychczas żaden taki wniosek.

Marcin Kwiatkowski, wójt gminy Malbork, zwraca uwagę, że jest obowiązek udzielenia informacji publicznej na wniosek, a może się z nim zgłaszać każdy, bez względu na to, czy jest związany z gminą. Według ustawy o dostępie do informacji publicznej urzędnicy muszą udzielić odpowiedzi bez zbędnej zwłoki, nie później niż w 14 dni od złożenia wniosku.

Czy zatem do wykonania wszystkich obowiązków nałożonych w związku z reformą planistyczną potrzebni będą nowi pracownicy? W Gostyniu nie planuje się na razie zatrudnienia dodatkowych osób, natomiast według urzędników z Olkusza jest zbyt wcześnie na ocenę.

Do przekazywania zainteresowanym informacji o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym urzędnicy będą zobowiązani do końca 2025 r. Gdy powstanie Rejestr Urbanistyczny, czyli od 2026 r., to tam znajdą się informacje o uchwalonych planach ogólnych oraz innych aktach planowania przestrzennego. W Olkuszu wszystkie etapy prowadzonych procedur są udostępniane w Biuletynie Informacji Publicznej oraz na stronie internetowej urzędu.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Za scrollowanie posypią się pozwy

Swoją decyzją sąd w Kalifornii potwierdził, że nastolatki, którzy uzależnili się od korzystania z mediów społecznościowych, mogą pozwać Metę (czyli właściciela Facebooka), TikToka, Snapchata i YouTube’ a.

Jak tłumaczy adwokat Robert Openchowski z Kancelarii Prawa Amerykańskiego w Polsce, operatorzy platform internetowych zastosowali w tej sprawie demurrer, czyli działanie z góry odrzucające wszystkie argumenty przeciwnika procesowego. W tej sytuacji – nawet jeśli sąd potwierdzi fakty przedstawione w pozwie – nie będzie przysługiwała mu żadna ochrona prawna. Nie będzie też zatem podstawy do sądzenia.

– Takie rozwiązanie zastosowały platformy, wskazując, że nawet jeśli użytkownicy mieli problemy zdrowotne w związku z ich używaniem, to je same chronią przepisy ustawy o przyzwoitości w komunikacji – wskazuje ekspert od prawa amerykańskiego. – Sędzia odrzuciła wprawdzie większość zarzutów, ale nie uznała całkowitej ochrony wynikającej z tego aktu; uznała za to argument, że produkt – czyli strony internetowe odwiedzane przez użytkowników – został wadliwie zaprojektowany – dodaje.

Brak ostrzeżeń

Główny zarzut dotyczył zaniedbania, czyli braku ostrzeżenia klientów przed możliwymi urazami fizycznymi lub psychicznymi.

– To właśnie dlatego w Stanach na kubkach z McDonald’ s umieszcza się ostrzeżenia, że w środku może znajdować się gorąca zawartość. Firmy boją się procesów, a sprawy o odszkodowania stanowią obecnie 60 proc. wszystkich prowadzonych w Stanach – mówi ekspert.

Adwokat przypomina, że większość zarzutów sąd oddalił, ale uwzględniając te dotyczące samego projektu stron i technologii zachęcających do scrollowania i przewijania kolejnych treści, wydał decyzję nowatorską. Uznał, że strony zostały zaprojektowane tak, by użytkownicy uzależniali się od publikowanych na nich treści; nie ostrzegano, że może do tego dojść.

– Uznanie platform za produkt jest działaniem dość nowatorskim. Myślę, że w konsekwencji posypią się kolejne pozwy o kilkudziesięciomilionowe odszkodowania – przewiduje Robert Openchowski. Konkluduje, że nieprawomocnego orzeczenia nie można uznać za precedens sensu stricto. – Przewiduję jednak, że nawet zanim się to stanie, sądy innych stanów będą się nim sugerować, bo w USA prawo jest żywe i zmienia się w reakcji na różne wydarzenia – ocenia.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Winny algorytm

Adwokat Jakub Słupski z Patpol Legal Piróg i Wspólnicy przypomina, że decyzja sądu dotyczy samej możliwości pozywania za treści, których na platformach nie zamieszczają ich właściciele, ale inni użytkownicy.

– W Stanach Zjednoczonych istnieje regulacja chroniąca dostawców usług internetowych od odpowiedzialności za treści zamieszczane na nich przez użytkowników mogących wywołać negatywne reakcje, ale mieszczących się w granicach konstytucyjnej wolności wypowiedzi – wyjaśnia specjalista.

I wskazuje, że nowością jest ustalenie, że za szkodę odpowiada algorytm odpowiedzialny za dobór treści i sposób ich prezentacji; a ten już jest wytworem właściciela platformy.

– W polskich realiach również można wyobrazić sobie odpowiedzialność platform społecznościowych za negatywne następstwa korzystania z nich np. dla zdrowia psychicznego – wyjaśnia. Jeśli bowiem „źródłem uciążliwości” jest sam mechanizm działania platformy, czyli np. właśnie algorytm, to roszczenia powinno kierować się właśnie do właściciela serwisu.

Ekspert zauważa jednak, że gdyby doszło do procesu, konieczne byłoby wykazanie winy algorytmu i jego cech. A to trudno udowodnić. Ewentualne działania – gdyby wykazać, że doszło do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów – mógłby podjąć prezes UOKiK, ale to i tak nie byłaby droga do przyznania odszkodowania.

Sprawa najsłynniejszego kubka świata

Jedną z najgłośniejszych spraw o odszkodowanie była ta, w której trzy dekady temu prawie 80-letnia wówczas Stella Liebeck poparzyła się gorącą kawą kupioną w McDonald’s. Jego początkowa kwota sięgała niemal 3 mln dol. Sprawa wciąż jest komentowana, bo od tego czasu fastfoodowy gigant miał doczekać się kolejnych tego typu pozwów. Według dostępnych źródeł sąd drugiej instancji obniżył odszkodowanie do 600 tys. dol., a sprawa i tak zakończyła się ugodą pozasądową. W maju 2003 r. media obiegła z kolei informacja o pozwie, jaki przeciwko producentowi jednej z gier zdecydowali się złożyć rodzice nieletnich użytkowników. Opiekunom ma się nie podobać obowiązujący w niej system mikrotransakcji, bazujący na mechanizmach uzależniających podobnych jak w hazardzie.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Obowiązkowy KSeF a zwolnienie z VAT do 200.000 zł obrotu

Zgodnie z art. 113 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), zwalnia się od podatku sprzedaż dokonywaną przez podatników, u których wartość sprzedaży nie przekroczyła łącznie w poprzednim roku podatkowym kwoty 200 000 zł netto. To tzw. zwolnienie podmiotowe, niezależne od rodzaju prowadzonej przez danego podatnika działalności (choć niektóre branże są z niego wyłączone, np. usługi doradcze i prawne, sprzedaż większości wyrobów akcyzowych czy też dostawa budynków, budowli lub ich części). Podatnicy nieosiągający takiego poziomu obrotu mogą więc z zasady nie płacić VAT. Nie ciążą też na nich inne obowiązki, w tym w zakresie rejestracji VAT, składania deklaracji JPK_VAT czy wreszcie obowiązki w zakresie wystawiania faktur. Zgodnie z art. 106b ust. 2 VATU, nie jest obowiązany do wystawienia faktury podatnik w odniesieniu do sprzedaży zwolnionej od podatku na podstawie m.in. art. 113 ust. VATU. To ważna zasada w kontekście obowiązkowego KSeF.

Faktury ustrukturyzowane podatnika zwolnionego z VAT

Czy zatem podatnik korzystający ze zwolnienia do poziomu 200.000 zł obrotu może całkowicie odpuścić sobie rozważania na temat obowiązkowego KSeF? Absolutnie nie. Przede wszystkim, zgodnie z art. 106b ust. 3 pkt 2 VATU, na żądanie nabywcy towaru lub usługi podatnik taki jest obowiązany wystawić fakturę dokumentującą dokonaną przez siebie (choć zwolnioną z VAT) czynność. Oczywiście, taka faktura nie zawiera w sobie kwoty VAT. Ale to nie jest istotne. Co ważniejsze, art. 106ga ust. 2 VATU określa wprost w jakich przypadkach nie ma obowiązku wystawiania faktury ustrukturyzowanej. Nie ma w katalogu tych przypadków czynności zwolnionych z VAT. Wniosek z tego taki, że jeśli podatnik zwolniony z VAT chce wystawiać faktury VAT albo musi wystawić taką fakturę, powinien uczynić to w sposób ustrukturyzowany. Co do zasady. Pamiętajmy, że zgodnie z art. 106ga ust. 2 pkt 4 VATU nie wystawia się faktur ustrukturyzowanych na rzecz nabywcy towarów lub usług będącego osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej (a więc na rzecz konsumentów).

Jeżeli więc podatnik zwolniony podmiotowo z VAT otrzyma żądanie wystawienia faktury od konsumenta, powinien uczynić to w sposób konwencjonalny (a więc papierowo lub elektronicznie). Ale jeśli kontrahentem po drugiej stronie jest podatnik, wówczas faktura „na żądanie” powinna mieć postać ustrukturyzowaną (ze wszelkimi konsekwencjami wynikającymi z obowiązkowego systemu KSeF).

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Wyzwanie techniczne

Zgodnie z art. 106gb ust. 1 VATU, faktura ustrukturyzowana jest wystawiana i otrzymywana przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur za pomocą oprogramowania interfejsowego, w postaci elektronicznej i zgodnie z wzorem dokumentu elektronicznego. Oprogramowanie interfejsowe jest dostępne na stronie Ministra Finansów. Wniosek z tego taki, że podatnik zwolniony z VAT – o ile na co dzień wystawia nie faktury a rachunki, noty lub inne dokumenty księgowe – nie musi inwestować we wdrożenie systemu KSeF do swojej (mikro)firmy. Przy założeniu rzecz jasna, że wystawianie faktur jest dla niego incydentalną praktyką. Należy jednak pamiętać, by taką opcję mieć w zanadrzu jeśli jakiś klient biznesowy takiej faktury sobie zażyczy. Wówczas jednak zupełnie wystarczające może okazać się korzystanie z darmowych narzędzi publicznych.

Jeśli jednak podatnik zwolniony z VAT wystawia zwyczajowo faktury „ZW” (bo może) – w takiej sytuacji powinien oswoić się z obowiązkowym KSeF na podobnych zasadach jak każdy inny podatnik VAT czynny. Albo (alternatywnie) zmienić koncepcję i od faktur odstąpić. Inna sprawa, że podatnicy balansujący na progu zwolnienia i tak muszą być w gotowości. Zwolnienie z VAT traci moc w momencie dokonania czynności, z którą wiąże się przekroczenie progu 200.000 zł netto. Pamiętajmy także, że w przypadku rozpoczyna czynności w trakcie roku kalendarzowego, próg zwolnienia jest niższy (bo liczony proporcjonalnie). Dla podatnika dokonującego pierwszej w życiu czynności zwolnionej z VAT np. 30.12.2023 r. próg zwolnienia to raptem… 548 zł. Łatwo go przekroczyć a w konsekwencji „wpaść” nie tylko w opodatkowanie VAT ale też w czeluść obowiązkowego KSeF.

Komentarz

Chyba najważniejsza informacja odnośnie podatników zwolnionych z VAT zawarta została w przepisach epizodycznych. Oto bowiem zgodnie z art. 145l ust. 1 VATU, w okresie od 1.7.2024 r. do 31.12.2024 r. podatnicy obowiązani do wystawiania faktur ustrukturyzowanych u których sprzedaż jest zwolniona od podatku m.in. na podstawie art. 113 ust. 1 i 9 VATU mogą nadal wystawiać faktury elektroniczne lub faktury w postaci papierowej. Obowiązkowe stosowanie KSeF w zakresie faktur sprzedażowych będzie więc dla tej kategorii odsunięte w czasie o pół roku. Właśnie, faktur sprzedażowych. Często popełnianym błędem poznawczym w zakresie obowiązkowego KSeF jest koncentracja na sprzedażowej sferze działalności podatników. Jest jednak także (niemniej ważna) sfera zakupowa. Podatnicy zwolnieni z VAT podmiotowo kupują przecież szereg towarów i usług również od podatników VAT czynnych. Co prawda nie odliczają oni podatku naliczonego. Ale w koszty uzyskania przychodu już jak najbardziej zdarza się im wydatki zaliczać. Co jest podstawą takiego zaliczenia? Oczywiście, faktura. A jedyną formą otrzymywania takich faktur będzie od 1.7.2024 r. system KSeF. Nie wyłącza on przecież z zakresu czynności nieobjętych ustrukturyzowanym fakturowaniem czynności na rzecz podatników zwolnionych z VAT. Co więcej, zgodnie z art. 106gb ust. 6 VATU, w przypadku gdy nabywca nie jest podatnikiem VAT czynnym, podatnik jest obowiązany zapewnić temu nabywcy dostęp do faktury ustrukturyzowanej, jeżeli nabywca nie zwolni podatnika z tego obowiązku, poprzez podanie kodu QR oraz danych umożliwiających zidentyfikowanie tej faktury albo oznaczenie kodem QR, umożliwiającym dostęp do tej faktury w Krajowym Systemie e-Faktur, w przypadku gdy faktura jest użyta poza tym systemem.

Wniosek z tego taki, że podatnicy nieprzekraczający 200.000 zł obrotu nie powinni ani ignorować obowiązkowego KSeF ani też zwlekać z jego wdrożeniem.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przedłużone zwolnienia z kas fiskalnych

Minister Finansów opublikował projekt rozporządzenia w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących. Wynika z niego, że zostaną przedłużone do końca 2024 r. (obecne rozporządzenie obowiązuje do 31.12.2023 r.).

Przypomnijmy, że kasę fiskalną musi mieć ten, kto sprzedaje towary bądź świadczy usługi na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej lub rolników ryczałtowych. Limit obrotów zwalniających z obowiązku wystawiania paragonów wynosi 20 tys. zł rocznie. Wyliczamy go proporcjonalnie (czyli jest uzależniony od okresu prowadzonej działalności). Ten limit będzie obowiązywać także w 2024 r.

Część branż jest jednak z tego zwolnienia wyłączona. Nie skorzystają z niego np. prawnicy bądź lekarze. Muszą wydawać paragony bez względu na to, jakie mają obroty. Oczywiście wtedy, gdy świadczą usługi na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Stosować kas nie muszą więc prawnicy, którzy obsługują tylko firmy.

Nadal będzie obowiązywać też zwolnienie dla usług wykonywanych wyłącznie przy wykorzystaniu środków porozumiewania się na odległość lub których rezultat jest przekazywany wyłącznie przy wykorzystaniu tych środków. Oznacza to, że nie trzeba wydawać paragonów dokumentujących poradę online albo konsultacje telefoniczne. Są jednak dwa warunki.

Pierwszy – to przyjęcie zapłaty za pośrednictwem poczty, banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej (odpowiednio na rachunek bankowy lub rachunek w SKOK).

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Drugi – to identyfikacja transakcji (z ewidencji i dowodów dokumentujących zapłatę powinno wynikać, jakiej usługi dotyczy). Wyłączone z obowiązku rejestrowania w kasie będą też nadal czynności notarialne.

Ze zwolnienia ze względu na obroty nie skorzystają (tak jak teraz) fryzjerzy, taksówkarze, kosmetyczki czy warsztaty samochodowe. Minister uzasadnia to potrzebą przeciwdziałania nadużyciom.

Projekt utrzymuje zwolnienie z kas dla sprzedaży węgla kamiennego mieszkańcom, która dokonywana jest na podstawie szczególnych przepisów mających ograniczyć negatywne skutki wojny.

Do rozporządzenia dodano przepis uściślający, który stanowi, że przy obliczaniu wartości sprzedaży (na potrzeby korzystania ze zwolnienia) nie uwzględnia się należnego VAT.

Jak podkreślono w uzasadnieniu, proponowane przepisy dotyczą wszystkich rodzajów kas (z elektronicznym lub papierowym zapisem kopii, kas online oraz mających postać oprogramowania).

Rozporządzenie ma wejść w życie 1.1.2024 r.

Etap legislacyjny: konsultacje i uzgodnienia

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kto może żądać podziału działki pod drogę?

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie zajął się sporem dotyczącym podziału działki pod drogę. Sprawa była związana z następującym stanem faktycznym. Zarząd Powiatu zwrócił się do wójta o stwierdzenie zgodności z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego gminy Trzeszczany wstępnego projektu podziału nieruchomości, której to podział dokonywany był w celu uregulowania własności gruntów zajętych pod drogę publiczną kategorii powiatowej. Wójt odmówił wszczęcia postępowania we wnioskowanym zakresie, ponieważ zgodnie z przepisami ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1899; dalej: GospNierU) z wnioskiem o podział nieruchomości może wystąpić tylko podmiot mający w tym interes prawny, czyli właściciel lub użytkownik wieczysty. Właścicielem przedmiotowych działek jest gmina Trzeszczany, zaś powiat nie wykazał swojego interesu prawnego do dokonania przedmiotowego podziału. Należało także zaznaczyć, że postanowienie opiniujące jest wydawane tylko w ramach tego postępowania. Zarząd Powiatu wniósł zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ale ten organ stanął po stronie wójta. Sprawa trafiła zatem do sądu.

Skarżący wskazywał, że wniosek o podział jest związany z potrzebą uregulowania własności gruntów zajętych pod drogę publiczną kategorii powiatowej, w tym również części działek położonych w obrębie i jednostce ewidencyjnej gminy, które niewątpliwie wchodzą w jej skład. Zarząd powiatu argumentował, że według art. 2a ust. 2 ustawy z 21.3.1985 r. o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1693; dalej: DrPublU) drogi wojewódzkie, powiatowe i gminne stanowią własność właściwego samorządu województwa, powiatu lub gminy. Wskazane działki z pewnością wchodzą w skład drogi powiatowej. Zaznaczał przy tym, że kategoria przedmiotowej drogi oraz jej przebieg jest faktem powszechnie znanym w związku z publikacją rejestru numerów dróg powiatowych na terenie województwa lubelskiego przez Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie oraz przez Powiatowy Zarząd Dróg. Ponadto Zarząd Powiatu wskazał, że wydzielenie części jednej z działek, o której chodziło w sporze, jest niezbędne przed podjęciem dalszych czynności zmierzających do jej nabycia na gruncie przepisów GospNierU, a więc w drodze czynności cywilno-prawnych.

WSA w Lublinie w wyroku z 1.6.2023 r., II SA/Lu 262/23, Legalis, uchylił stanowiska SKO i wójta. Rozpatrując sprawę organ stwierdził, że spór dotyczy w zasadzie tego, czy Zarząd Powiatu jest podmiotem uprawnionym do żądania wszczęcia postępowania podziałowego, w tym także do żądania zaopiniowania wstępnego projektu podziału nieruchomości z planem miejscowym. Dostrzegając niejednolitość orzecznictwa sądowo-administracyjnego i piśmiennictwa prawniczego w tym względzie, sąd stanął na stanowisku, że osoby, którym przysługuje tytuł prawny do nieruchomości nie są jedynymi uprawnionymi do zgłoszenia wniosku o podział nieruchomości, bowiem takie żądanie może zgłosić także inny podmiot, o ile ma w tym interes prawny. W uzasadnieniu do wydanego wyroku WSA w Lublinie stwierdził, że: „nie ma normatywnych podstaw do ograniczania zakresu przedmiotowego przepisu art. 97 ust. 1 GospNierU poprzez twierdzenie, że z żądaniem podziału nieruchomości mogą wystąpić jedynie osoby, które dysponują tytułem prawnym do dzielonej nieruchomości. Czym innym pozostaje przy tym ustalenie w okolicznościach konkretnej sprawy, komu przysługuje interes prawny w żądaniu podziału nieruchomości, a czym innym twierdzenie, że jedynymi uprawnionymi do zgłoszenia wniosku o podział nieruchomości jest jej właściciel lub inna osoba, której przysługuje tytuł prawny do nieruchomości”.

Szkolenia zakresu prawa budowlanego i nieruchomości – aktualna lista szkoleń Sprawdź

WSA w Lublinie stwierdził, że sam fakt zajęcia określonej nieruchomości pod drogę publiczną mógłby nie być wystarczający do uznania istnienia interesu prawnego. Zdarzenie takie wskazywałoby bowiem raczej na interes faktyczny, a nie prawny. Również samo deklarowanie przez skarżącego zamiaru, czy też chęci nabycia tych gruntów, nie powinno uzasadniać istnienia po jego stronie interesu prawnego. W orzecznictwie i piśmiennictwie dominuje pogląd, że znaczenie pojęcia „interes prawny” należy ustalać według norm prawa materialnego, a „mieć interes prawny” znaczy to samo, co ustalić przepis prawa powszechnie obowiązujący, na którego podstawie można skutecznie żądać czynności organu z zamiarem zaspokojenia jakiejś potrzeby albo żądać zaniechania lub ograniczenia czynności organu sprzecznych z potrzebami danej osoby. Stwierdzenie istnienia interesu prawnego wymaga zatem ustalenia związku o charakterze materialnoprawnym między obowiązującą normą prawa a sytuacją prawną konkretnego podmiotu prawa, polegającego na tym, że akt stosowania tej normy (decyzja administracyjna) może mieć wpływ na sytuację prawną tego podmiotu w zakresie prawa materialnego. Interes taki powinien być bezpośredni, konkretny, realny i znajdować potwierdzenie w okolicznościach faktycznych, które uzasadniają zastosowanie normy prawa materialnego. Interes prawny, którego istnienie warunkuje przyznanie osobie przymiotu strony, musi bezpośrednio dotyczyć sfery prawnej podmiotu.

Sąd uznał, że normą o charakterze materialnoprawnym wskazującą na istnienie po stronie skarżącego interesu prawnego w żądaniu podziału nieruchomości zajętych pod drogę powiatową jest art. 2a ust. 2 DrPublU. Zgodnie z tym przepisem drogi wojewódzkie, powiatowe i gminne stanowią własność danego samorządu województwa, powiatu lub gminy. Powyższy przepis wskazuje wprost na publiczny charakter własności dróg publicznych.

WSA w Lublinie orzekł zatem, że: „Skoro więc na skarżącym, jako organie wykonawczym powiatu i zarządcy drogi powiatowej, spoczywa prawny obowiązek podjęcia działań mających na celu zapewnienie publicznego charakteru własności drogi powiatowej, to ma on również interes prawny w żądaniu podziału nieruchomości zajętej pod drogę powiatową albowiem czynność taka ma charakter czynności zmierzającej do zapewnienie publicznego charakteru własności drogi publicznej, o którym mowa w art. 2a ust. 2 DrPublU. Z tych też względów należało przyjąć, że skarżący posiada interes prawny w żądaniu podziału nieruchomości, w tym także w wydaniu stanowiącej element takiego postępowania opinii o zgodności wstępnego projektu podziału nieruchomości z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego”.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Słabo u nas z praworządnością

Polska utrzymała niechlubną 36. pozycję w świecie pod względem przestrzegania praworządności – wynika z najnowszego raportu międzynarodowej organizacji The World Justice Project (WJP). W rankingu zbadano 142 kraje. Choć od ostatniej jego edycji w ubiegłym roku pozycja Polski w tym rankingu się nie pogorszyła, wynik jest wciąż znacznie gorszy niż w 2015 r., kiedy zajęliśmy 21. miejsce. Obecnie w rankingu wyprzedzają nas nawet tak egzotyczne kraje jak Barbados czy Kostaryka.

– Przygotowując wyniki, nie uwzględniliśmy wpływu ostatnich wyborów w Polsce – zastrzegła Leslie Solis, dyrektorka ds. badań regionalnych w Unii Europejskiej w ramach WJP. Ranking został bowiem przeprowadzony między lutym a czerwcem 2023 r. Podstawą były ankiety przeprowadzane w poszczególnych krajach zarówno wśród ekspertów prawa, jak również zwykłych obywateli.

Spora strata do najlepszych

Polska uzyskała ogólną ocenę 0,64 w skali od 0 do 1, gdzie oceny wyrażono w ułamkach.

Daleko nam do Danii, która otrzymała ogólną ocenę 0,9 i została uznana za najbardziej praworządny kraj w świecie. W regionie obejmującym kraje Unii Europejskiej i Amerykę Północną Polska zajęła 26. pozycję. Za nami znalazły się m.in. Węgry z oceną 0,51, które w tym regionie uzyskały najsłabszy wynik.

Cztery punkty

W rankingowym raporcie World Justice Project zawarto czteropunktową definicję idealnej praworządności.

Po pierwsze: rząd i osoby prywatne powinny postępować odpowiedzialnie i według prawa. Po drugie: system prawa powinien być sprawiedliwy i zabezpieczać realizację podstawowych praw człowieka. Po trzecie: władza powinna być otwarta na obywateli, co znaczy m.in. przejrzystość zarówno procesu legislacyjnego, jak również stosowania prawa. Po czwarte: wymiar sprawiedliwości powinien być dostępny dla obywateli, profesjonalny i bezstronny. Na podstawie tych czterech zasad sformułowano szczegółowe kryteria oceny poszczególnych krajów w rankingu.

Każdy kraj był oceniany w ośmiu kategoriach: powściągania samowoli władz publicznych, braku korupcji (lub jej obecności), otwartości władzy na obywateli, porządku i bezpieczeństwa, egzekwowania prawa, a także dostępu obywateli do wymiaru sprawiedliwości – osobno co do sądownictwa karnego i cywilnego.

W ramach każdej z tych ośmiu kategorii oceniano poszczególne kraje pod względem różnych kryteriów.

zdjecie

Bezkarni urzędnicy

Polska wypadła nieźle pod względem porządku i bezpieczeństwa (ocena 0,86), a także eliminowania korupcji (0,72). Znacznie gorzej wypadliśmy w kategorii powściągania samowoli władz – tu ocena wyniosła zaledwie 0,53. Zaważyły na tym m.in. słabe oceny za kryteria dotyczące audytu instytucji publicznych czy sankcji dla urzędników za naruszanie prawa.

Ocenę zaledwie 0,5 uzyskało kontrolowanie władzy przez sądy, a jeszcze gorzej – 0,45 – za kontrolowanie jej przez same tylko przepisy.

Według autorów raportu kiepsko jest w Polsce z przestrzeganiem podstawowych praw człowieka. W tej kategorii Polska uzyskała ocenę 0,61. Najgorzej w tej kategorii oceniono prawo do prywatności (0,52) oraz – co może być pewnym zaskoczeniem – swobodę religijną (0,54).

Jak można się było tego spodziewać, słabo oceniono również dostęp do wymiaru sprawiedliwości w Polsce – 0,61 w sprawach cywilnych oraz 0,58 w sprawach karnych. Zaważyły na tym m.in. oceny dotrzymywania terminów przez sądy. Za przewlekłość postępowań sądy cywilne dostały ocenę 0,34, a karne 0,42. I choć polskim sądom nie zarzuca się korupcji (tu w obu przypadkach oceniono je wysoko – na 0,78 i 0,80), to jednak w większości innych szczegółowych kryteriów ich ocena nie przekraczała 0,6.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zamknięcie na obywateli

Słabo wypadła również kategoria otwartości władz na obywateli. Tu oceniano m.in. publikację przepisów i informacji rządowych (0,57), a także realizację prawa do uzyskiwania informacji (0,48).

Spośród krajów Europy Środkowej, z którymi można porównywać Polskę, najwyższą pozycję w rankingu zajęła Estonia – jest dziewiąta w świecie. W prawie wszystkich kategoriach uzyskała ocenę powyżej 0,8. Jedynym słabszym wynikiem tego kraju jest ocena 0,75 za sądownictwo w sprawach karnych. W jednym z kryteriów bezpieczeństwa publicznego uzyskała nawet pełną „jedynkę” za skuteczne chronienie obywateli przed pospolitą przestępczością i terroryzmem.

Przywrócenie to nie wszystko

Co powinno się w naszym kraju zmienić, by poprawił on swoją pozycję w tym i podobnych rankingach?

Jak wskazuje prof. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, wiele z tych złych ocen w rankingu jest efektem działania polityków sprawujących władzę od ośmiu lat, ale są też problemy z praworządnością zupełnie niezależne od polityki.

– W projektach ustaw, które przygotowały niezależne organizacje sędziów i prokuratorów, są plany, by nie tylko przywrócić stan z 2015 r., ale też pójść dalej i usprawnić działanie sądów i prokuratury – zwraca uwagę ekspert. Dodaje, że poprawa organizacji działania sądów i ich digitalizacja powinny być dokonane niezależnie od „porządków” w Sądzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym.

– Bardzo ważne jest, by politycy pracujący w Sejmie nad tymi ustawami słuchali ekspertów, a nie tylko polegali na swoim widzimisię – sugeruje prof. Patyra. Dodaje też, że przywracanie praworządności nie powinno się odbywać metodami rewolucyjnymi, które by tej praworządności szkodziły.

Swoją receptę na poprawę dostępu do wymiaru sprawiedliwości ma prokurator Katarzyna Kwiatkowska ze stowarzyszenia Lex Super Omnia. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” zauważa, że dostępność i efektywność wymiaru sprawiedliwości można osiągnąć m.in. poprzez zmianę roli prokuratora w procesie.

– Przygotowane przez nas projekty zakładają, że prokurator ma być przede wszystkim oskarżycielem, zawsze być obecny na sali sądowej i wspierać pokrzywdzonych – wylicza Kwiatkowska. Zaznacza, że prowadzeniem dochodzenia w sprawach o przestępstwa powinna się zajmować głównie policja, a udział prokuratora powinien być ograniczony do przypadków, gdy wpłynie stosowny wniosek.

– Poza tym chcemy powołać społeczną komisję, której zadaniem byłoby kontrolowanie naszej działalności i formułowanie postulatów, które poprawiłyby funkcjonowanie prokuratury – zapowiada prokurator Kwiatkowska.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sypią się mandaty dla rowerzystów

20.10.2013 r. weszła w życie nowelizacja przepisów, która nadaje strażnikom gminnym i miejskim nowe uprawnienia mandatowe. Mogą ukarać mandatem w wysokości do 200 zł osoby jeżdżące rowerem czy hulajnogą bez uprawnień. Z kolei sąd może nałożyć na sprawcę grzywnę w wysokości 1,5 tys. zł.

Według przepisów drogowych, jeśli jadący rowerem, e-hulajnogą czy UTO nie będzie miał uprawnień do kierowania takim pojazdem, strażnik może ukarać go mandatem w wysokości od 50 do 200 zł.

Pod lupę wzięto także dzieci. Te do lat dziesięciu mogą poruszać się na rowerach i hulajnogach wyłącznie pod nadzorem pełnoletniego opiekuna. Osoby od 10. do 18. roku życia muszą mieć przynajmniej kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii A1, AM, B1 lub T. Osobom pełnoletnim do jazdy wystarczy dowód osobisty.

Karę za jazdę jednośladem bez karty rowerowej mogą ponieść tylko nastolatki między 17. a 18. rokiem życia. Kodeks wykroczeń mówi bowiem, że „na zasadach w nim określonych” odpowiada ten, „kto popełnia czyn zabroniony po ukończeniu lat 17”.

– Poprzednia zmiana prawa odebrała strażnikom miejskim uprawnienia do nałożenia mandatu za przejazd tymi urządzeniami po przejściu dla pieszych – przypominają prawnicy.

– Obecna nowelizacja przywróciła te uprawnienia. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń (taryfikator) za naruszenie zakazu jazdy wzdłuż chodnika lub przejścia dla pieszych strażnik może nałożyć mandat karny w wysokości od 50 do 100 zł – mówią strażnicy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Obowiązkowy KSeF a kursy waluty obcej

Zgodnie z art. 31a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), w przypadku gdy kwoty stosowane do określenia podstawy opodatkowania są określone w walucie obcej, przeliczenia na złote dokonuje się według kursu średniego danej waluty obcej ogłoszonego przez NBP na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień powstania obowiązku podatkowego. Podatnik może też wybrać sposób przeliczania tych kwot na złote według ostatniego kursu wymiany opublikowanego przez Europejski Bank Centralny na ostatni dzień poprzedzający dzień powstania obowiązku podatkowego. Zgodnie z art. 31a ust. 2 VATU, w przypadku gdy podatnik wystawia fakturę przed powstaniem obowiązku podatkowego, a kwoty stosowane do określenia podstawy opodatkowania są określone na tej fakturze w walucie obcej, przeliczenia na złote dokonuje się według kursu na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień wystawienia faktury. Na deser warto też pamiętać, że kwota podatku na fakturze powinna być wyrażona zawsze w walucie krajowej.

Wszystko to sprawia, że w momencie wystawienia faktury podatnik powinien zasadniczo wiedzieć jakim kursem waluty obcej powinien się posłużyć. Nowa definicja wystawienia faktury trochę utrudnia sprawę. Dość ławo można bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której data wystawienia faktury w obecnym rozumieniu (wskazana na fakturze) będzie różnić się od daty rzeczywistej (skutecznej) wysyłki do KSeF. Faktury ustrukturyzowane oczywiście będą mogły być wystawiane w walutach obcych. Co wówczas z przeliczeniami?

Fiskus proponuje uproszczenie

W praktyce możliwe jest wystąpienie sytuacji, gdy faktura ustrukturyzowana w walucie obcej z różnych przyczyn nie zostanie wystawiona przy użyciu KSeF w dacie wskazanej zgodnie z art. 106e ust. 1 pkt 1 VATU. Przykładowo u podatników wystawiających systemowo tysiące faktur, nawet kilkusekundowe przesunięcie wystawienia faktury na kolejny dzień powodowałoby konieczność skorygowania zastosowanego kursu przeliczeniowego na wystawionej w walucie obcej fakturze. Przepisy obowiązkowego KSeF wprowadzą więc pewną modyfikację i panaceum na takie właśnie sytuacje. Oto bowiem zgodnie z art. 31a ust. 1a VATU, w przypadku dostaw towarów i świadczenia usług, dla których obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wystawienia faktury, przeliczenia na złote podatnik może dokonać według kursu średniego danej waluty obcej ogłoszonego przez NBP lub EBC na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień wystawienia faktury w rozumieniu „klasycznym” (a więc dzień wskazany w fakturze ustrukturyzowanej w pozycji P_1). Warunkiem jest jednak to, by faktura ustrukturyzowana została przesłana do KSeF nie później niż następnego dnia po dniu wskazanym w poz. P_1. Podobna zasada dotyczyć będzie faktur wystawianych przed powstaniem obowiązku podatkowego.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Komentarz

Pamiętajmy, że zgodnie z art. 106i ust. 7 VATU, fakturę można wystawić zasadniczo nawet 60 dni przed powstaniem obowiązku podatkowego. W tej materii nie powinno dojść do jakichkolwiek zmian legislacyjnych. Poza rzecz jasna samą redefinicją pojęcia wystawienia faktury, którym będzie skuteczna wysyłka dokumentu do KSeF (a nie wskazanie daty w pozycji P_1). Zasadniczą wątpliwością wynikającą z nowych regulacji jest więc przede wszystkim rozbieżność czasowa między zastosowaniem kursu a wystawieniem faktury a’la KSeF. Z oczywistych względów, podatnik jest w stanie zastosować dany kurs (np. do przeliczenia kwoty VAT na PLN i wykazania tej kwoty na fakturze) w momencie twórczej pracy nad treścią faktury ustrukturyzowanej. Punktem odniesienia dla podatnika może być więc data generowania faktury w wymaganym formacie, przede wszystkim jednak data wskazana z polu P_1. Nowe rozwiązanie pozwala na stosowanie kursu z dnia roboczego sprzed dnia wskazanego w P_1, ale tylko jeśli faktura zostanie skutecznie wystawiona kolejnego dnia.

Przykładowo, jeżeli podatnik wskazał w polu P_1 datę 30.9.2024 r. i zastosował kurs z 29.9.2024 r., to jest to działanie prawidłowe nawet, jeśli faktura została skutecznie wysłana 1.10.2024 r. Nie trzeba korygować takiej faktury. Ale jeśli skuteczna wysyłka będzie miała miejsce później (np. 3.10.2024 r.) to zastosowany przez podatnika kurs wymiany nie jest już poprawny. Choć przepisy o tym nie wspominają, najbardziej zasadnym panaceum na taką sytuację może więc okazać się korekta faktury (aby wykazać kwotę podatku VAT w prawidłowej wysokości). Nie ma się co oszukiwać, bez wdrożenia odpowiednich wentyli bezpieczeństwa przyczyni się to do wzrostu liczby faktur korygujących (przynajmniej w teorii). Uproszczenie legislacyjne będzie działać jedynie w wąskim spectrum przypadków.

Problem dotyczy przede wszystkim tych sytuacji, w których faktura jest wystawiana przed powstaniem obowiązku podatkowego albo sama ma nań wpływ. Pamiętajmy, że zgodnie z zasadą ogólną z art. 19a ust. 1 VATU, obowiązek podatkowy powstaje w momencie dostawy towarów lub świadczenia usług. Jeśli faktura jest wystawiana później, ewentualne rozbieżności między datą skutecznego wystawienia a datą wykazaną w polu P_1 nie mają dla kwestii przeliczania walut obcych znaczenia.

Pamiętajmy też o fakturach korygujących (one też będą obowiązkowo w KSeF). Zgodnie z art. 31b ust. 1 VATU, w przypadku gdy kwoty stosowane do określenia podstawy opodatkowania wyrażone w walucie obcej uległy zmianie, przeliczenia na złote dokonuje się co do zasady (są odstępstwa) według kursu danej waluty obcej przyjętego do przeliczenia kwot stosowanych do określenia podstawy opodatkowania przed jej zmianą (kurs historyczny). Tym bardziej warto, aby ów kurs historyczny był stosowany prawidłowo, żeby błąd nie powielał się również przy okazji ewentualnej korekty.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wyrok TSUE: można odzyskać zawyżony VAT

W niedawnym wyroku z 5.10.2023 r., C-355/22, Legalis, TSUE zajął się kwestią zwrotu nadpłaconego VAT. Chodziło o przedsiębiorcę, który opodatkował usługę, choć powinna być zwolniona z podatku. To orzeczenie w belgijskiej sprawie. Jakie znaczenie ma dla polskich firm?

Duże, ponieważ polskie firmy też mają problem z nadpłaconym podatkiem. I to od wielu lat. Chodzi o to, że przedsiębiorcy często zmuszeni są, przede wszystkim z powodu interpretacji skarbówki, stosować wyższą stawkę podatku. Tak było chociażby w sprawie sprzedaży wejściówek na siłownię czy fast foodów. Gdy okaże się (przeważnie pod wpływem orzecznictwa), że prawidłowa była jednak stawka niższa, pojawia się pytanie: czy przedsiębiorca może odzyskać różnicę? Fiskus od wielu lat twierdzi, że nie. Argumentuje, że to konsumenci ponieśli ciężar podatku (bo problem dotyczy sprzedaży konsumenckiej). I jeśli skarbówka zwróciłaby przedsiębiorcy różnicę, to doszłoby do bezpodstawnego wzbogacenia. Przedsiębiorca nie będzie bowiem w stanie oddać tej różnicy konsumentom.

Co stwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE?

Z wyroku wynika, że fiskus w takich sprawach powinien jednak zwracać nadpłacony podatek. Nie jest to zresztą pierwsze takie orzeczenie w tej kwestii. Podobne zapadło w austriackiej sprawie z 8.12.2022 r., C-378/21, Legalis. Trybunał podkreśla, że skarbówka powinna oddać VAT, gdy nie ma ryzyka utraty wpływów podatkowych. Czyli wtedy, gdy sprzedaż jest dokonywana na rzecz konsumentów, którzy nie mają prawa do odliczenia VAT.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czy po tych wyrokach fiskus ustąpi?

Skarbówka musi uwzględniać orzecznictwo TSUE. Obawiam się jednak, że tak łatwo się nie podda. Dobrą wiadomością dla podatników jest natomiast to, że Trybunał już niedługo zajmie się polską sprawą (C-606/22), bardzo podobną do belgijskiej i austriackiej. I wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny stanie po stronie przedsiębiorców. Wtedy już fiskus nie ma wyjścia, będzie musiał ustąpić.

Co powinni zrobić przedsiębiorcy, aby odzyskać różnicę w podatku?

Mogą korygować deklaracje i składać wnioski o zwrot nadpłaty. Muszą jednak mieć świadomość, że to bardzo żmudne zadanie. Zwłaszcza w firmach, które przeprowadzają tysiące transakcji z konsumentami.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź