Powództwo syndyka poza postępowaniem upadłościowym? Ważna uchwała Sądu Najwyższego
W uchwale z 12.6.2026 r., III CZP 2/26, Legalis, podjętej w składzie 7 sędziów, Sąd Najwyższy rozstrzygnął zagadnienia prawne dotyczące dopuszczalności zażalenia na wydane na podstawie art. 134 ust. 1b PrUpad postanowienie o zabezpieczeniu, a także sądu właściwego do rozpoznania takiego zażalenia.
Przebieg postępowania
Sąd Rejonowy w Opolu, w sprawie, OP1O/Guz/1/2025, postanowieniem z 12.5.2025 r. wystąpił do Sądu Najwyższego z następującymi zagadnieniami prawnymi:
- Czy na postanowienie sądu o zabezpieczeniu powództwa syndyka masy upadłości o nakazanie przekazania składników majątkowych do masy upadłości upadłego poprzez ustanowienie zakazu zbywania lub obciążania rzeczy, wydane na podstawie art. 134 ust. 1b PrUpad przysługuje zażalenie?
- W przypadku udzielenia odpowiedzi twierdzącej na ww. pytanie czy sądem właściwym do rozpoznania zażalenia na postanowienie w przedmiocie ww. zabezpieczenia będzie sąd II instancji czy też inny skład sądu upadłościowego?
Sąd Najwyższy, postanowieniem z 24.7.2025 r., przekazał zagadnienia prawne do rozstrzygnięcia powiększonemu składowi Sądu Najwyższego.
Uchwała Sądu Najwyższego
W uchwale w składzie 7 sędziów z 12.6.2026 r., III CZP 2/26, Legalis, Sąd Najwyższy orzekł:
Na postanowienie sądu upadłościowego o zabezpieczeniu powództwa syndyka masy upadłości o nakazanie przekazania składników majątkowych do masy upadłości przez ustanowienie zakazu ich zbywania lub obciążania (art. 134 ust. 1b PrUpad) przysługuje zażalenie do sądu II instancji (art. 741 § 1 zd. 1 KPC i § 2 zd. 1 KPC).
Komentarz
Uchwała jest w pełni trafna. O źródle wątpliwości wyrażonych w ramach zagadnień prawnych przekonamy się dopiero po sporządzeniu przez Sąd Najwyższy uzasadnienia uchwały, lecz można przypuszczać, że był nim art. 222 ust. 1 oraz 1a PrUpad. Stanowi on, że na postanowienia sądu upadłościowego zażalenie przysługuje w przypadkach wskazanych w ustawie, a właściwy do jego rozpoznania jest co do zasady sąd upadłościowy w innym składzie. Artykuł 134 ust. 1b PrUpad milczy na temat dopuszczalności zażalenia na postanowienie o zabezpieczeniu. Jeśli uznać, że postępowanie z powództwa syndyka o przekazanie do masy upadłości jest częścią postępowania upadłościowego, wówczas owo milczenie można zinterpretować jako niedopuszczalność zaskarżenia postanowienia zażaleniem. Gdyby zaś spojrzeć na owo powództwo jako na samodzielny proces cywilny, choć rozpoznawany przez sąd upadłościowy, to postanowienie o zabezpieczeniu będzie jawić się jako zaskarżalne do sądu II instancji na podstawie art. 741 § 1 zd. 1 KPC oraz § 2 zd. 1 KPC.
Charakter powództwa syndyka wytaczanego przed sąd upadłościowy jest zresztą przyczyną sporów o to, czy stosuje się do niego art. 216a PrUpad, a zatem czy postępowanie w tym przedmiocie powinno toczyć się w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Twierdząco na to pytanie odpowiedział P. Zimmerman (P. Zimmerman, Prawo upadłościowe. Komentarz [w:] Prawo upadłościowe. Prawo restrukturyzacyjne. Komentarz, wyd. 9, 2025, art. 134, nb. 15). Z kolei przeciwnego zdania są P. Filipiak i M. Woźniak (P. Filipiak i M. Woźniak, Postępowanie o przekazanie składników majątku do masy upadłościowej i sanacyjnej na skutek czynności fraudacyjnych po 1.12.2021 r., Doradca Restrukturyzacyjny 2022, nr 3, s. 87-89).
Na podstawie sentencji komentowanej uchwały można zakładać, że Sąd Najwyższy opowiedział się za postrzeganiem powództwa syndyka jako postępowania procesowego, regulowanego wprost przepisami Kodeksu postępowania cywilnego, a nie przepisami Prawa upadłościowego i jedynie odpowiednio – za pośrednictwem art. 229 ust. 1 PrUpad – przepisami Kodeksu postępowania cywilnego. Zapatrywanie to należy podzielić.
Zwrócić warto uwagę na to, że powództwo z art. 134 ust. 1a PrUpad nie jest pierwszym rodzajem powództwa, które wytacza się przed sąd upadłościowy. Przed nim w ustawie znane było powództwo o wyłączenie mienia z masy upadłości (art. 74 PrUpad). Na tym zresztą ustawodawca wzorował się wprowadzając powództwo o przekazanie do masy upadłości, co wprost przyznano w uzasadnieniu projektu nowelizacji (projekt ustawy z 28.5.2021 r. o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych oraz niektórych innych ustaw, druk sejmowy nr 1016 Sejmu IX kadencji). W literaturze wskazywano, że do postępowania wywołanego powództwem o wyłączenie z masy upadłości stosuje się przepisy KPC, ponieważ „postępowanie wywołane powództwem, aczkolwiek toczy się w pierwszej instancji przed sądem upadłościowym, jest procesem toczącym się poza ramami postępowania upadłościowego” (D. Chrapoński [w:] Prawo upadłościowe. Komentarz, wyd. II, red. A. J. Witosz, Warszawa 2021, art. 74, pkt 5, LEX). Pogląd ten z równym powodzeniem odnieść można do powództwa o przekazanie do masy upadłości.
Z powyższych względów komentowana uchwała może przyczynić się do wyjaśnienia charakteru nie tylko powództwa o przekazanie do masy upadłości, lecz także innych powództw wytaczanych przed sąd upadłościowy (obok powództwa o wyłączenie z masy upadłości wymienić należy również powództwo o uznanie rozdzielności majątkowej za skuteczną w stosunku do masy upadłości – art. 125 ust. 3 PrUpad). Dotychczas natura żadnego z tych powództw nie doczekała się bowiem szerszej refleksji na poziomie Sądu Najwyższego, a tym bardziej w poszerzonym składzie. O tym, czy komentowana uchwała dostarczy przekonującej argumentacji w tym zakresie, dowiemy się jednak dopiero, gdy opublikowane zostanie jej uzasadnienie. Sama sentencja napawa jednak optymizmem.
Papierowy compliance a realne wdrożenie. Jak poradzić sobie z NIS2 w praktyce? – część pierwsza
Dlaczego sama dokumentacja nie wystarczy
Przez wiele lat szereg organizacji przyzwyczaiło się do modelu zgodności regulacyjnej, w którym głównym celem było przygotowanie odpowiednich polityk, procedur i regulaminów, bez przeprowadzenia wcześniejszych, pogłębionych, analiz biznesowych. W wielu obszarach compliance, taki model służył często przede wszystkim wykazaniu formalnego spełnienia wymogów prawnych. W przypadku nowych regulacji dotyczących cyberbezpieczeństwa, w tym również dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2555 z 14.12.2022 r. w sprawie środków na rzecz wysokiego wspólnego poziomu cyberbezpieczeństwa na terytorium Unii, zmieniającej rozporządzenie (UE) nr 910/2014 i dyrektywę (UE) 2018/1972 oraz uchylającej dyrektywę (UE) 2016/1148 (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 333, s. 80; dalej: NIS2) oraz ustawy z 5.7.2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 20; dalej: CyberbezpU), takie podejście jest jednak niewystarczające – niezbędne jest wykazanie praktycznego wykonywania poszczególnych obowiązków, wynikających z nowych regulacji.
Nowe regulacje nie koncentrują się wyłącznie na posiadaniu dokumentacji, lecz ich celem jest budowa rzeczywistej odporności organizacji na incydenty cyberbezpieczeństwa. Oznacza to, że w przypadku kontroli organ nadzorczy będzie oceniał nie tylko to, czy dana organizacja posiada np. procedurę zarządzania incydentami, formalnie zatwierdzoną i przyjętą przez organ zarządzający podmiotu, lecz przede wszystkim zweryfikuje, czy organizacja potrafi w skuteczny sposób wykrywać, obsługiwać, zgłaszać i dokumentować incydenty.
W praktyce często występują dwa skrajne modele funkcjonowania organizacji. Pierwszy to tzw. „papierowy compliance”. Przejawia się tym, że organizacja posiada komplet dokumentów przygotowanych zazwyczaj przez zewnętrznego konsultanta, jednak procedury te nie funkcjonują w codziennej działalności. Pracownicy nie znają swoich obowiązków, organ zarządzający nie otrzymuje raportów np. w zakresie cyberbezpieczeństwa, a polityki i procedury aktualizowane są wyłącznie przed audytem lub kontrolą.
Drugi skrajny model to organizacja posiadająca pewne zdolności operacyjne, ale pozbawiona formalnego uporządkowania i udokumentowania procesów. Pracownicy reagują na incydenty, wykonują kopie zapasowe czy aktualizują systemy, jednak wewnątrz podmiotu nie funkcjonują formalne polityki, procedury, rejestry ani ślady audytowe pozwalające wykazać zgodność z wymaganiami regulacyjnymi. Takie podejście również nie spełnia wymogów NIS2 i CyberbezpU.
W rzeczywistości regulator oczekuje połączenia obu elementów. Dokumentacja ma opisywać funkcjonujące procesy, a procesy mają być realizowane zgodnie z dokumentacją.
Od polityki do systemu zarządzania
Jednym z najważniejszych błędów popełnianych podczas wdrożeń jest traktowanie dokumentacji jako celu samego w sobie. Tymczasem dokumenty, takie jak polityka bezpieczeństwa czy procedura zarządzania podatnościami, są jedynie narzędziami wspierającymi funkcjonowanie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji.
Podejście prezentowane zarówno przez NIS2, jak i uznane standardy, takie jak National Institute of Standards and Technology NIST CSF 2.0, ISO/IEC 27001 czy ISO 22301, zakłada funkcjonowanie zamkniętego cyklu zarządzania, obejmującego planowanie, wdrażanie, monitorowanie i doskonalenie środków bezpieczeństwa.
W praktyce oznacza to konieczność objęcia działaniami między innymi analizy ryzyka, zarządzania podatnościami, obsługi incydentów, ciągłości działania, odtwarzania po awarii, bezpieczeństwa ze strony zewnętrznych dostawców ICT, zarządzania dostępem, szkoleń i budowania świadomości, monitorowania środowiska teleinformatycznego. Każdy z tych obszarów musi być nie tylko opisany, lecz także możliwy do zmierzenia i audytowania.
Czerwone flagi widoczne podczas audytu lub kontroli
Doświadczenia z audytów bezpieczeństwa oraz kontroli organów nadzoru (pod reżimem poprzedniej ustawy o KSC), rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), czy też rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2554 z 14.12.2022 r. w sprawie operacyjnej odporności cyfrowej sektora finansowego i zmieniającego rozporządzenia (WE) nr 1060/2009, (UE) nr 648/2012, (UE) nr 600/2014, (UE) nr 909/2014 oraz (UE) 2016/1011 (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 333, s. 1; dalej: DORA) pokazują, że istnieje kilka sygnałów alarmowych, które niemal natychmiast wskazują na rozbieżność pomiędzy dokumentacją a rzeczywistością.
Klasycznym przykładem jest procedura zarządzania incydentami bez rejestru incydentów. Organizacja deklaruje gotowość do reagowania na zdarzenia, jednak nie potrafi przedstawić ani jednego zgłoszenia, analizy przyczyn źródłowych czy działań naprawczych. Audytor lub zespół kontrolujący zaczyna wówczas zadawać szczegółowe pytania, czy proces rzeczywiście istnieje.
Podobny problem dotyczy zarządzania podatnościami. Dokumentacja przewiduje aktualizację krytycznych podatności w określonym terminie, ale raporty ze skanerów pokazują niezałatane luki sprzed kilku miesięcy. W takim przypadku formalne istnienie procedury nie ma większego znaczenia, podmiot z reguły w takich sytuacjach nie jest w stanie wykazać, że realizuje taką procedurę w praktyce.
Jeszcze częściej spotykaną niezgodnością jest posiadanie planu ciągłości działania, który nigdy nie został przetestowany, a aktualizacje i przeglądy sprowadzają się do dopisania nowej daty w tabeli kontrolnej dokumentu. W wielu organizacjach istnieją rozbudowane dokumenty opisujące działania po awarii, jednak brak jest protokołów, ćwiczeń, wyników testów, czy potwierdzenia osiągnięcia założonych parametrów RTO i RPO.
Problemy pojawiają się również w obszarze zarządzania dostępem. Polityka często przewiduje okresowe przeglądy uprawnień, ale organizacja nie posiada dowodów ich przeprowadzania. Konta byłych pracowników pozostają aktywne, a dostęp administracyjny nie jest regularnie weryfikowany.
W każdym z tych przypadków wspólnym mianownikiem jest brak dowodów realizacji procesu. To właśnie brak logów, wskaźników KPI, rejestrów, raportów oraz informacji zarządczych najczęściej prowadzi do stwierdzenia niezgodności.
Dowody są równie ważne jak proces
Jednym z najważniejszych wyzwań związanych ze stosowaniem nowych wymogów w zakresie cyberbezpieczeństwa, z jakim mierzą się organizacje przygotowujące się do spełniania obowiązków wynikających z przepisów NIS2 i UKSC, jest przejście od modelu compliance ograniczającego się do przyjmowania stosownych regulacji do podejścia opartego na dowodach wykonywania poszczególnych obowiązków.
Każdy proces bezpieczeństwa powinien pozostawiać ślad potwierdzający jego funkcjonowanie. Jeżeli organizacja deklaruje monitorowanie środowiska, powinna posiadać np. raporty z systemów wdrożonych w celu monitorowania. Jeżeli podmiot deklaruje zarządzanie podatnościami, powinien dysponować raportami ze skanów i informacjami o poziomie zgodności z przyjętymi terminami aktualizacji. Jeżeli prowadzone są szkolenia, należy dysponować listami obecności, wynikami testów czy planami oraz harmonogramami szkoleń. To właśnie w takich miejscach kończy się papierowy compliance, a zaczyna rzeczywiste wdrożenie.
W drugiej części artykułu omówię, jak wygląda ocena organizacji z perspektywy audytora lub zespołu kontrolującego oraz jakie działania należy wdrożyć w pierwszej kolejności, aby zbudować zgodność z NIS2 i CyberbezpU w sposób efektywny i proporcjonalny.
Daniel Niwiński – prawnik, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa w Kancelarii Prawnej Krzysztof Rożko i Wspólnicy
Kancelaria KRWLegal zdobyła rekomendacje w rankingu IFLR1000 (w kategorii Capital Markets: Equity) oraz The Legal 500 EMEA 2026 (w kategorii Investment Funds). Ponadto kancelaria została wyróżniona jako lider Rankingu „Rzeczpospolitej” 2026 w kategoriach: private equity, rynki kapitałowe i doradztwo regulacyjne.

Zobowiązany może ubiegać się o zmniejszenie kary umownej
Stan faktyczny
Miasto B. wniosło o zasądzenie od „P.” sp. z o.o. ponad 393 tys. zł z tytułu kary umownej naliczonej w związku nienależytym wykonywaniem obowiązków wynikających z umowy odbioru odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości położonych na terenie miasta B. Powód zarzucał pozwanemu nieudostępnienie na swojej stronie internetowej we właściwy sposób harmonogramów odbioru odpadów oraz nieprzekazanie w terminie dokumentów zawierających dane o masie własnej oraz o dopuszczalnej masie całkowitej każdego z pojazdów zgłoszonych do realizacji umowy. Miasto B. twierdziło, że szkoda, jakiej doznało w związku z nienależytym wykonywaniem umowy przez pozwanego, wynosi co najmniej 5,7 mln zł. „P.” sp. z o.o. wniosła o oddalenie powództwa lub dokonanie miarkowania wysokości kar umownych. Jak wyjaśniono, pliki z harmonogramami zostały przekazane pozwanemu przez powoda, zaś trudności z ich prawidłowym otwieraniem wynikały ze zbyt słabego łącza internetowego osób, które je pobierały. Problemy z ważeniem pojazdów wynikały natomiast z przyczyn niezależnych od „P.” sp. z o.o. Będący następstwem epidemii COVID-19 i wynikających stąd ograniczeń w prowadzeniu działalności gospodarczej brak niezbędnych części doprowadził do opóźnienia w montażu i legalizacji odpowiedniej wagi.
Orzeczenia sądów powszechnych
SO w B. uwzględnił powództwo za zakresie dotyczącym pierwszego z zarzucanych naruszeń, i dokonując miarkowania kary umownej o 50%, zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę ponad 174 tys. zł. W pozostałym zakresie powództwo zostało oddalone. Apelacje od tego wyroku wniosły obie strony. Powód kwestionował wyrok w części oddalającej powództwo oraz zarzucił nadmierne zmniejszenie kary umownej. Natomiast pozwany zaskarżył wyrok w części uwzględniającej powództwo, twierdząc, że w sprawie istnieją podstawy do zmniejszenia kary umownej do 10% uzgodnionej w umowie wysokości. Zdaniem pozwanego powód nie poniósł żadnej, nawet najmniejszej, szkody materialnej wynikającej z okoliczności, na których oparł on swoje roszczenia.
SA w G. oddalił apelację pozwanego, zaś uwzględniając częściowo apelację powoda, zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził na jego rzecz dodatkowo 50 tys. zł tytułem kary umownej za drugie z zarzucanych pozwanemu naruszeń. Za niezasadne uznano natomiast zarzuty obu stron co do wysokości zmiarkowania kary umownej. Sąd wyjaśnił, że powód nie zdołał wykazać, aby w związku niewykonywaniem przez pozwanego obowiązku doznał szkody majątkowej. Wskazane w pozwie wielomilionowe wydatki wynikają bowiem z innych okoliczności, niż stwierdzone naruszenia umowy. Jednocześnie Sąd za bezpodstawne uznał żądanie pozwanego, aby karę obniżyć aż o 90%. Jak podkreślono, kara umowna służy nie tylko kompensacji szkody majątkowej. Chodzi tu o wszystkie negatywne konsekwencje powstałe dla wierzyciela na skutek naruszenia zobowiązania, w tym te o niematerialnym i trudno uchwytnym charakterze. W tym przypadku, na skutek relacji z pozwanym, bezsprzecznie pogorszeniu uległ wizerunek powoda oraz władz samorządowych. SO w B. słusznie uwzględnił tę okoliczność, niezależnie od tego, czy miało to bezpośrednie przełożenie na poniesienie straty lub utracony zysk.
Czy można uniknąć zapłaty kary umownej?
Zarówno powód, jak i pozwany, wnieśli skargi kasacyjne, jednak SN odmówił przyjęcia ich do rozpoznania. Zarzuty obu stron skupiały się na kwestiach związanych z miarkowaniem kary umownej. SN wyjaśnił, że miarkowanie kary umownej jest instytucją wyjątkową, która ma na celu przeciwdziałanie dużym dysproporcjom między wysokością zastrzeżonej kary a zasługującym na ochronę interesem wierzyciela. W art. 484 § 2 KC wymieniono enumeratywnie i wyczerpująco przesłanki miarkowania, które mają nieostry charakter i podlegają ocenie w realiach konkretnej sytuacji, czyli wykonanie w znacznej części zobowiązania oraz rażące wygórowanie wysokości kary. Dłużnik może powołać się na jedną z tych przesłanek, jak i na obie jednocześnie. W tym drugim przypadku sąd powinien rozważyć, czy stan wykonania zobowiązania uzasadnia obniżenie kary umownej, a następnie, czy ta ewentualnie obniżona kwota nie jest w dalszym ciągu rażąco wygórowana (zob. wyrok SN z 21.1.2026 r., II CSKP 669/25, Legalis). Wyłączona jest natomiast możliwość całkowitego uchylenia obowiązku zapłaty kary w wypadku, kiedy wystąpiły przesłanki jej naliczenia.
W orzecznictwie SN wyrażany jest pogląd, że nie jest wykluczone uznanie w niektórych sytuacjach roszczenia o zapłatę kary umownej, tak jak czynienia użytku z wszelkich innych praw podmiotowych, za nadużycie prawa podmiotowego. Podkreśla się jednak, że zastosowanie art. 5 KC w tych sytuacjach, inaczej niż miarkowanie na podstawie na podstawie art. 484 § 2 KC, nie może polegać na prawno-kształtującym określeniu kary umownej w niższej wysokości. W takim przypadku możliwe jest jedynie oddalenie powództwa o zapłatę kary umownej w całości (zob. wyrok SN z 14.1.2026 r., II CSKP 202/23, Legalis).
Jak zgłosić żądanie zmniejszenia kary umownej?
Zmniejszenie kary umownej może nastąpić tylko w razie zgłoszenia przez dłużnika żądania miarkowania kary, co może nastąpić w każdy sposób, wyraźnie (explicite), jak i w sposób dorozumiany (per facta concludentia). W orzecznictwie SN niejednolicie postrzegana jest jednak kwestia sposobu interpretowania ogólnego żądania dłużnika nieuwzględnienia żądania o zapłatę kary umownej. W części orzeczeń przyjmuje się, że można również w takim żądaniu doszukiwać się wymaganego w art. 484 § 2 KC wniosku o miarkowanie kary umownej (zob. postanowienie SN z 22.10.2025 r., I CSK 2528/24, Legalis; wyrok SN z 5.3.2025 r., II CSKP 2119/22, Legalis). Drugi pogląd wyklucza natomiast takie interpretowanie wniosku o nieuwzględnienie żądania powoda. W ramach tego stanowiska zakłada się, że pozwany musi wyrazić swoją wolę zmniejszenia przez sąd kary umownej w sposób niebudzący wątpliwości, albo w pozwie złożonym w sprawie o ukształtowanie kary umownej w zmniejszonej kwocie, albo w postaci zarzutu procesowego. Podkreśla się przy tym, że w razie zgłoszenia żądania miarkowania bez określenia, jaki miałby być zakres zmniejszenia kary umownej, sąd powinien wezwać stronę do skonkretyzowania tego żądania (zob. wyrok SN z 21.11.2025 r., II CSKP 962/23, Legalis). Określona przez stronę kwota zmniejszonej kary umownej wyznacza bowiem ramy dopuszczalnej ingerencji sądu w treść stosunku zobowiązaniowego stron; dokonanie redukcji w stopniu dalej idącym nie jest możliwe, gdyż stanowiłoby orzeczenie ponad żądanie miarkowania (zob. wyrok SN z 19.9.2024 r., II CSKP 2107/22, Legalis).
Miarkowanie kary umownej
SN wyjaśnił, że kwestia rozmiaru szkody doznanej przez wierzyciela stanowi podstawowy czynnik oceny w wypadku rozpoznawania wniosku o jej miarkowanie. Celem, jakiemu służy możliwość miarkowania kary umownej, jest bowiem usunięcie rażącej nierównowagi pomiędzy wysokością obciążającej dłużnika kary, ustalonej zgodnie z postanowieniami umownymi, a zakresem i dolegliwością skutków, jakie zdarzenia uprawniające do naliczenia kary spowodowały dla wierzyciela, zaś konieczność zapłacenia kary – dla dłużnika. W art. 484 § 2 KC ustawodawca ustanawia tzw. prawo sędziowskie do odpowiedniego zredukowania kary ustalonej zgodnie z umową stron i wskazuje kryteria, które należy wziąć pod uwagę. Są nimi wykonanie zobowiązania w znacznej części lub rażące wygórowanie kary. W ramach tych przesłanek bada się istnienie szkody oraz jej rozmiar, oceniany przy założeniu, że uprawnienie do naliczenia kary nie stanowi wystarczającej podstawy do wzbogacenia się wierzyciela. Z uwagi na ten „słusznościowy” aspekt, ocena obydwu przesłanek miarkowania kary powinna następować z uwzględnieniem całokształtu stosunku umownego, w ramach którego została naliczona kara. Przyjmuje się więc, że rażące wygórowanie kary należy rozważyć, mając na uwadze stosunek pomiędzy wysokością kary, a wartością zobowiązania głównego, jak też okres zwłoki i stosunek do czasu obowiązywania umowy, dolegliwość, istotność i konsekwencje naruszenia przez dłużnika obowiązków umownych a także stopień jego winy. Nie bez znaczenia jest też to, czy intencją stron było wykorzystanie z uzasadnionych przyczyn represyjnego celu kary (zob. wyrok SN z 12.12.2025 r., II CSKP 2149/22; wyrok SN z 19.12.2024 r., II CSKP 2183/22, Legalis). Jeżeli sąd decyduje się zmniejszyć uzgodnioną karę umowną, specyfika prawa sędziowskiego i nieostry charakter powołanych kryteriów sprawiają, że nie można oczekiwać, iż uzasadnienie decyzji co do stopnia redukcji kary umownej zostanie oparte na precyzyjnych kalkulacjach lub obliczeniach poddających się każdorazowo pełnej obiektywizacji. Jednak aby uniknąć zarzutu arbitralności, uzasadnienie powinno odnosić się do powołanych wyżej kryteriów i wyjaśniać, dlaczego kara umowna po jej zredukowaniu nie jest sprzeczna z celami tej instytucji i nie pozostaje w nadmiernej dysproporcji do godnego ochrony interesu wierzyciela (zob. wyrok SN z 5.12.2024 r., II CSKP 1813/22, Legalis).
Postanowienie SN z 17.4.2026 r., I CSK 1609/24, Legalis
MPP zgodnie z CN a nie PKWiU, czyli magia skrótów
Zgodnie z art. 108a ust. 1a ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), przy dokonywaniu płatności za nabyte towary lub usługi wymienione w załączniku nr 15 do VATU, udokumentowane fakturą, w której kwota należności ogółem przekracza kwotę 15 000 zł lub jej równowartość wyrażoną w walucie obcej, podatnicy są obowiązani zastosować mechanizm podzielonej płatności. We wspomnianym załączniku nr 15 do VATU od początku używana jest Polska Klasyfikacja Wyrobów i Usług (PKWiU), tak w odniesieniu do ujętych w nim usług i towarów. To pamiątka po czasach, w których PKWiU była jedyną słuszną klasyfikacją na potrzeby VAT, zarówno dla usług, jak i towarów.
Ale te czasy już minęły. Wraz z wdrożeniem tzw. nowej matrycy stawek VAT, ustanowionej ustawą z 9.8.2019 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2019 r. poz. 1751; dalej: ZmVATU19(4)), w zakresie klasyfikacji towarów stosowana jest nomenklatura scalona CN. Jednak nie w sposób powszechny, bowiem na potrzeby obowiązkowego MPP wciąż uchowała się PKWiU, nie tylko dla usług, ale i dla towarów właśnie. To się jednak (najprawdopodobniej) wreszcie zmieni. Ministerstwo Finansów przyjęło już stosowną nowelizację.
Jak zmieni się załącznik 15? Przede wszystkim towary…
Oczywiście, zmiany dotyczące zakresu MPP nie mogą być rewolucyjne. I nie będą. Nie mamy bowiem dowolności w określaniu, do jakich towarów i usług stosowany jest MPP. Jest to bowiem rozwiązanie nadzwyczajne, na które zgodzić musiała się Komisja Europejska. Nota bene, Komisja Europejska niedawno wydłużyła swoją zgodę do 28.2.2028 r. Oznacza to, że obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności pozostanie z nami na dłużej – jeszcze przez kolejne lata. Nie bez znaczenia z pewnością jest fakt, że z załączonego do wniosku sprawozdania wynika, że skala wyłudzeń VAT w Polsce znacząco się zmniejsza. W domyśle, obowiązkowy split payment działa.
Wracając do kwestii zasadniczej: założeniem ustawodawcy jest, aby dotychczasowy zakres załącznika nr 15 do VATU został co do zasady zachowany. Mogą zdarzyć się przypadki, że z uwagi na różne zasady tych dwóch klasyfikacji w bardzo małym zakresie może pojawić się pewne rozszerzenie zakresu tego mechanizmu. Przykładowo, jedna z pozycji załącznika dotyczy części nadających się do stosowania wyłącznie lub głównie do silników objętych CN 8407 lub 8408. Kod CN 8409 99 odwołuje się do dwóch symboli PKWiU, tj. 28.11.42.0 Części do pozostałych silników, gdzie indziej niesklasyfikowanych oraz do 30.91.20.0 Części i akcesoria do motocykli i przyczep motocyklowych bocznych. W związku z tym w zakresie, w jakim CN odwołuje się do PKWiU 28.11.42.0 dochodzi do rozszerzenia zakresu omawianego mechanizmu, ponieważ obecny załącznik nr 15 do VATU nie wymienia towarów należących do tego grupowania PKWiU.
Co więcej, niektóre nowe pozycje załącznika przestaną referować wprost do klasyfikacji. Części i akcesoria do pojazdów silnikowych obecnie referują do PKWiU 29.32.30. Wedle nowego pomysłu, grupowanie CN nie będzie miało znaczenia dla kwalifikacji w załączniku 15. Mogą zatem zdarzyć się sytuacje, że dojdzie do rozszerzenia zakresu stosowania obowiązkowego mechanizmu podzielonej płatności. Niemniej jednak dla jasności stosowania przepisów proponuje się opisowe określenie jego zakresu.
…ale usługi także
W zakresie usług nie będzie oczywiście przejścia na CN, bo ta klasyfikacja nie dotyczy usług. Ale zmiany też się pojawią, polegać będą głównie na agregacji niektórych pozycji. Niektóre symbole PKWiU zostały bowiem wskazane bardziej ogólnie. Przykładowo obecny załącznik nr 15 wskazywał wszystkie usługi klasyfikowane do PKWiU 43, czyli enumeratywnie wymieniał wszystkie roboty, które klasyfikowane są jako „Roboty budowlane specjalistyczne”. W projektowanym załączniku proponuje się zatem wskazanie ogólnie całego działu 43. Taki sam schemat zastosowano wobec robót ogólnobudowlanych. Taka agregacja nie powinna pociągać za sobą żadnych zmian co do ram stosowania mechanizmu podzielonej płatności w zakresie robót objętych tymi pozycjami. Przyczynia się za to do wizualnego odchudzenia załącznika. I faktycznie, ze 150 pozycji zrobi się 87.
Sprzedaż hurtowa i detaliczna
W projektowanym nowym załączniku nr 15 do VATU odstąpiono natomiast od wskazywania sprzedaży detalicznej oraz hurtowej (obecne pozycje 145-150). Proponuje się, aby bez względu na rodzaj prowadzonej działalności (producent, handlowiec, sprzedawca detaliczny) oferowany towar był, z punktu widzenia podatku VAT, traktowany w taki sam sposób. Zatem po usunięciu z załącznika 15 pozycji odnoszących się do sprzedaży detalicznej oraz hurtowej (dotychczasowe pozycje od 145 do 150) zakres wskazany w tych pozycjach będzie mieścił się, z uwagi na przejście na Nomenklaturę Scaloną, w pozycjach dotyczących towarów, czyli części i akcesoriów do pojazdów. Takie podejście wyeliminuje różnice w stosowaniu przepisów, które wynikały ze specyfiki PKWiU.
Jakie będą skutki praktyczne takiej zmiany? Cóż, jak to w takich przypadkach bywa, pojawi się pewnie w przypadku niektórych przynajmniej towarów (lub usług) wątpliwość interpretacyjna. Tak było też przy okazji nowej matrycy stawek VAT w pierwszym okresie jej obowiązywania. Inny, znacznie istotniejszy skutek, dotyczyć może Wiążących Informacji Stawkowych (WIS). Przypomnijmy, że WIS to decyzja wydawana na potrzeby nie tylko określenia stawki podatku właściwej dla towaru albo usługi, lecz także stosowania przepisów VATU na potrzeby innych niż określające wysokość opodatkowania przepisów, zatem także na potrzeby MPP. WIS wygasa z mocy prawa w przypadku zmiany przepisów prawa podatkowego w zakresie podatku odnoszących się do towaru albo usługi, będących przedmiotem WIS, w wyniku której wskazana w WIS klasyfikacja towaru staje się niezgodna z tymi przepisami, przy czym wygaśnięcie WIS następuje z dniem wejścia w życie przepisów, z którymi WIS stała się niezgodna. Czy zatem czeka nas masowe wygaśnięcie WIS wydawanych na potrzeby określenia, czy dany towar podlega pod obowiązkowe MPP? Moim zdaniem tak właśnie się stanie, bowiem związanie co do klasyfikacji PKWiU straci ważność i nie widzę możliwości, aby Dyrektor KIS nie zastosował w takim przypadku takiej właśnie wykładni tego przepisu. Jeśli więc, drogi podatniku, posiadasz WIS na MPP, zastanów się, czy nie wystąpić o niego ponownie, gdy tylko nowe przepisy trafią do Dziennika Ustaw.
Bank musi zwrócić ponad 100 tys. zł za nieautoryzowane transakcje
Gwałtownemu rozwojowi bankowości elektronicznej nieodłącznie towarzyszy też wzrost zagrożeń związanych z cyberprzestępczością. Teoretycznie klientów banków chronią przepisy ustawy o usługach płatniczych, które przewidują konieczność dokonania przez bank natychmiastowego zwrotu środków w przypadku dokonania nieautoryzowanej transakcji płatniczej. Wyjątkiem są przypadki, w których klient poinformuje o stracie z nieuzasadnioną zwłoką. W praktyce odzyskanie utraconych środków jest bardzo trudne, bo banki bardzo często odmawiają uznania reklamacji w pełni, twierdząc np., że po stronie klienta doszło do rażącego niedbalstwa, które ułatwiło przejęcie danych przez oszustów. Jak się okazuje, zdarzają się też przypadki odmowy zwrotu środków, nawet gdy to bank po swojej stronie dopuścił się niewytłumaczalnych zaniedbań.
Przekonał się o tym jeden z przedsiębiorców działających w branży gastronomicznej. Prowadzona przez niego spółka z o.o. korzystała z pięciu kart obciążeniowych, których używali prezes oraz pracownicy. Za wyjątkiem dwóch przypadków, w których jedna z kart została wykorzystana do opłacenia noclegu na platformie Booking.com, wszystkie karty obciążeniowe wydane dla pracowników spółki były wykorzystywane do płatności stacjonarnych (na stacjach benzynowych, w hurtowniach spożywczych itp.)
Złodziejski proceder
Działająca w trzech miastach spółka miała dość wysokie obroty (kilka milionów) i dokonywała bardzo wielu transakcji. Nie od razu więc w firmie zorientowano się, że z konta zaczynają znikać pieniądze. Zwłaszcza, że złodzieje działali systematycznie, dokonując stosunkowo niedużych transakcji na 80–450 euro. Kiedy w październiku 2023 r. księgowa spółki odkryła proceder, natychmiast powiadomiono bank oraz policję. Okazało się, że w sumie od maja 2023 r. za pomocą jednej z kart dokonano łącznie 158 podejrzanych transakcji na łączną kwotę ponad 95 tys. zł.
Transakcje były dokonywane u sprzedawców w Estonii, Kenii, Uzbekistanie, Francji, Wielkiej Brytanii, Ugandzie, Belgii, Nigerii i Kambodży. Wszystkie były zlecone poprzez podanie numeru karty, daty ważności i kodu zabezpieczającego.
Bank odmówił jednak uwzględnienia reklamacji, wskazując, że wszystkie kwestionowane transakcje były autoryzowane za pomocą kodu SMS wysyłanego na numer telefonu użytkownika karty.
Różne wersje
Gdy sprawa trafiła do sądu, w odpowiedzi na pozew bank podnosił również, że spółka co miesiąc dostawała zestawienie transakcji i nie zgłaszała reklamacji. Bank bronił się też, podnosząc, że spółka mogła łatwo zapobiec dalszym nieautoryzowanym transakcjom ustalając limity dla transakcji w internecie na… 0 zł.
Prezes spółki zaprzeczył nie tylko temu, że dostawał jakiekolwiek SMS-y autoryzacyjne, ale przede wszystkim podniósł, że w ogóle nie wskazywał numeru telefonu do autoryzacji transakcji online. Bank twierdził zaś, że numer ten został wskazany przez pracownika spółki 29 grudnia 2017 r. Sąd, rozpoznając sprawę, stwierdził jednak, że nie było to możliwe, ponieważ wniosek o kartę został złożony w sierpniu 2019 r., a więc półtora roku później. Jak ustalił sąd, we wniosku o wydanie karty klient nie wskazywał numeru do autoryzacji transakcji, natomiast bank samodzielnie powiązał numer telefonu do autoryzacji. Był to numer prywatny żony pracownika spółki, który używał karty, a który to pracownik miał w tym banku swoje indywidualne konto.
Jak zauważył sąd, bank nie informował spółki w żaden sposób, jaki numer telefonu został powiązany z kartą do autoryzacji transakcji. Sąd uznał więc, że pozwany bank bezprawnie wprowadził mechanizm silnej autoryzacji transakcji, na którą klient nie wyraził zgody.
Zestawienie autoryzacji
Co więcej, sąd odmówił wiarygodności przedstawionemu przez bank zestawieniu SMS-ów autoryzacyjnych oraz zapewnieniom banku, że wszelkie operacje były autoryzowane w sposób zgodny z procedurami bankowymi, tj. kodami jednorazowymi wysyłanymi jako wiadomości SMS. Analiza bilingów przeprowadzonych przez policję na potrzeby postępowania karnego w tej sprawie wykazała bowiem, że brakuje dużej części SMS-ów autoryzacyjnych wskazywanych przez bank. Poza tym z zeznań pracownika banku wynikało, że SMS z kodem autoryzacyjnym jest wysyłany w czasie dokonywania transakcji, a różnica może być sekundowa lub minutowa. Tymczasem z zestawienia przekazanego przez bank wynikało, że niektóre transakcje były autoryzowane nawet po jednym czy dwóch dniach od przeprowadzenia transakcji.
Jak zauważył sąd, przeprowadzone postępowanie dowodowe nie wykazało, aby sporne transakcje były autoryzowane przez użytkownika karty lub klienta (prezesa spółki). A zgodnie z art. 45 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych, to na banku jako dostawcy płatnika spoczywa ciężar udowodnienia, że transakcje płatnicze były autoryzowane.
Jak stwierdził sąd, bank nie tylko bezprawnie wprowadził silniejszą autoryzację i naruszył umowę poprzez przypisanie do autoryzacji transakcji prywatnego numeru telefonu pracownika, ale również realizował sporne transakcje mimo wyczerpania w danym miesiącu limitu wynoszącego 3 tys. zł.
Dość rzec, że w maju 2023 r. sporne transakcje kartą opiewały na kwotę 18,1 tys. zł, w czerwcu 15,9 tys., a w październiku na 8,17 tys. zł.
Doszło do zaniedbań
Ale to nie wszystko. „Przeprowadzone postępowanie dowodowe wykazało nadto, że jest prawdopodobne, że w serwisie Booking.com doszło do nieuprawnionego ujawnienia danych tejże karty, których użyto następnie do nieautoryzowanych transakcji płatniczych” – wynika z uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi. Ponadto, jak ustalił sąd, 23 maja 2023 r. bank otrzymał informacje od operatora kartowego VISA o możliwym wycieku.
– Mimo że 27 maja 2023 r. na stronie internetowej banku pojawił się komunikat o wycieku danych z serwisu Booking.com oraz o świadomości banku co do kart, których dane mogły zostać skradzione, to karta mojego klienta nie została zablokowana. Spółka nie została też ostrzeżona przed niebezpieczeństwem wynikającym z posiadania takiej karty – mówi adwokat Ewa Hanusz-Gintowt, która reprezentowała poszkodowaną spółkę. Jak dodaje, przedsiębiorca posiada rachunek w tym samym banku od 17 lat.
– Rodzaj i charakter dokonywanych transakcji powinien być więc doskonale znany bankowi. Poza tym instytucje finansowe szczycą się tym, że nie tylko stosują zabezpieczenia fizyczne przed nieautoryzowanymi transakcjami, jak dwupoziomowe uwierzytelnienie, ale również biometrię behawioralną, dzięki której automatycznie powinny być wychwytywane niestandardowe zachowania klienta i blokowane podejrzane transakcje – mówi mec. Hanusz-Gintowt.
Biometria behawioralna to zaawansowana technologia, która polega na tworzeniu unikalnego profilu klienta na podstawie sposobu, w jaki korzysta on z banku.
– Karty używane w tej firmie, poza dwoma transakcjami, były użytkowane wyłącznie do płatności stacjonarnych. Mimo iż nagle zaczęły się pojawiać płatności w dziwnych krajach i o dziwnych godzinach, nie wzbudziło to podejrzeń banku, nie mówiąc już o wywołaniu jakiejkolwiek reakcji. To, że bank nie potrafił udowodnić rzekomych autoryzacji spornych transakcji to jedno, ale dlaczego możliwe było wykonywanie operacji znacznie powyżej ustanowionego na karcie limitu? Banki są instytucjami zaufania publicznego, jednak nie oznacza to, że jeśli chodzi o nieprzestrzeganie procedur bezpieczeństwa wina zawsze leży po stronie nieostrożnego klienta. Nasz przypadek pokazuje, że czasem winna jest instytucja – dodaje pełnomocniczka poszkodowanej firmy.
Sąd, oprócz dochodzonej kwoty ponad 114 tys. zł (95 tys. zł strat w wyniku nieautoryzowanych transakcji plus odsetki) nakazał również zwrot kosztów procesu w podwójnej wysokości. Nie tylko ze względu na obszerny materiał dowodowy i skomplikowany charakter sprawy, ale także z uwagi na fakt, że bank odmówił poddania się mediacji. Trudno było bowiem za koncyliacyjne podejście uznać fakt, że bank wobec roszczenia opiewającego na kwotę blisko 100 tys. zł zaproponował spółce wypłatę… 5 tys. zł.
Sygnatura akt: X GC 470/25
dr Michał Ziemiak
rzecznik finansowy
Źródłem sporu między bankiem a konsumentem jest często ocena, czy klient dopuścił się rażącego niedbalstwa. Z naszej praktyki wynika, że większość poszkodowanych to ofiary wyrafinowanych metod socjotechnicznych, dlatego trudno uznać, że w sposób oczywisty zlekceważyła zagrożenie. Aby ograniczyć skalę oszustw, potrzebne są nowe zabezpieczenia po stronie banków, ale też większa odpowiedzialność telekomów i platform społecznościowych za identyfikację i blokowanie scamów. Niestety projekt unijnego rozporządzenia PSR (Payment Services Regulation) nie odpowiada w pełni na te wyzwania. Warto jednak podkreślić, że po wejściu w życie tego rozporządzenia w sprawach podobnych do omawianej jest wysoce prawdopodobny brak odpowiedzialności klienta. PSR będzie nakładał na dostawców usług płatniczych obowiązek monitoringu transakcji.
prof. Grzegorz Sikorski
adwokat, specjalizujący się w prawie bankowym
Choć to bank jest silniejszą stroną stosunku prawnego, to nie zawsze w sprawach dotyczących nieautoryzowanych transakcji płatniczych sądy przyznają rację instytucjom finansowym. Zdarzają się sprawy, w których to bank musi dokonać zwrotu za sporne operacje. Kluczową kwestią jest w takich sprawach to, czy doszło do rażącego niedbalstwa ze strony klienta, w kwestii zabezpieczenia dostępu do narzędzi autoryzacji udostępnionych przez bank: do danych karty płatniczej, kodów autoryzacyjnych niezbędnych do wykonywania transakcji itp. Druga sprawa to udowodnienie autoryzacji transakcji i właściwego działania systemu. Bank jest odpowiedzialny za udowodnienie tego, że doszło do prawidłowej autoryzacji transakcji. W razie braków w prawidłowej autoryzacji lub nieudowodnienia przez bank, bo to na nim spoczywa ciężar dowodu, że autoryzacja została dokonana, bank może nie uwolnić się od odpowiedzialności za następstwa takiej transakcji.
Choroba nie usprawiedliwia adwokata i radcy prawnego
Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucił wniosek o przywrócenie terminu na uzupełnienie braków formalnych skargi kasacyjnej od niekorzystnego dla niego wyroku o zapłatę. W zażaleniu do SN na to rozstrzygnięcie powód argumentował, że to choroba jego pełnomocnika w dniach 11-13 czerwca 2025 r., kiedy mijał termin na uzupełnienie braków, uniemożliwiła złożenie żądanych odpisów pisma. Powołał się na art. 168 § 1 KPC, zgodnie z którym jeśli strona nie dokona w terminie czynności procesowej nie ze swojej winy (np. choroby), to sąd.
Sąd Najwyższy nie podzielił tej argumentacji, wskazując, że pełnomocnik nie uprawdopodobnił w sposób przekonujący braku swojej winy w uchybieniu terminu. Choroba pełnomocnika w dniach 11-13.6.2025 r. nie wyjaśnia, dlaczego nie podjął on czynności wcześniej, skoro o konieczności złożenia odpisów wiedział najpóźniej z chwilą doręczenia (przez tzw. awizowanie) zarządzenia sądu, czyli 6.6.2025 r. To brak aktywności pełnomocnika w okresie, gdy był zdolny do pracy, wyklucza możliwość uznania, że uchybienie terminu nastąpiło bez jego winy.
Wprawdzie w orzecznictwie SN przyjmuje się, że zwlekanie z dokonaniem czynności procesowej do ostatniego dnia terminu nie powinno być traktowane jako zawinione działanie strony. Jeżeli więc zdarzenia uniemożliwiające dokonanie czynności, np. choroba strony następuje dopiero w ostatnim dniu terminu, to niedochowanie terminu może zostać uznane za usprawiedliwione okolicznościami. Jednocześnie jednak przyjmuje się, że profesjonalny pełnomocnik, jakim jest adwokat czy radca prawny, musi uwzględnić, kierując się zwykłym doświadczeniem życiowym, że mogą nastąpić czasowe przeszkody – wynikające ze zwykłych zdarzeń życiowych, w tym także z krótkich niedyspozycji zdrowotnych – utrudniające sporządzenie i wniesienie środka zaskarżenia w ostatnim dniu terminu.
– Konieczność uwzględnienia tych przeszkód obciąża profesjonalnego pełnomocnika tym bardziej, gdy cierpi on na określone i powtarzające się krótkotrwałe niedyspozycje zdrowotne, nie może więc wykluczyć pojawienia się tego rodzaju przeszkody w okresie biegu terminu do dokonania czynności procesowej – wskazała w konkluzji uzasadnienia sędzia Ewa Stefańska.
Z takim podejściem SN nie zgadza się adwokat Roman Nowosielski.
– Uważam, że orzeczenie SN jest nietrafne. Nie ma znaczenia, czy strona sprawy dokona czynności prawnej pierwszego czy ostatniego dnia terminu. Jeśli uchybienie terminowi jest wywołane zdarzeniem z ostatniego dnia, to nie ma podstawy, aby traktować je inaczej, niż gdyby zdarzyło się wcześniej w ramach terminu zakreślonego przez sąd – przekonuje prawnik.
– Nie można oczekiwać, że fachowy pełnomocnik będzie przewidywał, że zachoruje. Ten rygoryzm sądu uderza w samą stronę. W każdym razie, by zabezpieczyć się przed takim niebezpieczeństwem, fachowy pełnomocnik nie powinien zostawiać czynności na ostatni dzień terminu. Taka zwłoka jest możliwa tylko w ostateczności, kiedy uzasadnia ją, np. oczekiwanie na niezbędne dokumenty – dodaje mec. Roman Nowosielski.
Sygnatura akt: III CZ 44/26
Będziemy mieć prawo do naprawy
Przygotowany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów projekt nowelizacji ustawy o prawach konsumenta jest implementacją unijnej dyrektywy w sprawie wspólnych zasad promujących naprawę towarów (tzw. R2R). Zgodnie z nią prawo do naprawy powinno obowiązywać od 1 sierpnia 2026. Nowe przepisy mają wymóc na producentach większą troskę o jakość towarów, co powinno zmniejszyć ilość odpadów.
– W przypadku tej nowelizacji możemy mówić, że zabrano się za nią rychło w czas, co może mocno ograniczyć konsultacje społeczne i zapoznanie się z nim przez zainteresowanych, o ile ustawodawca zdecyduje się wprowadzić przepisy w terminie wyznaczonym dyrektywą. Sam projekt nie odbiega od treści dyrektywy, co jest wymuszone jej postanowieniami. Dyrektywa jasno wskazuje bowiem, że państwa członkowskie nie mogą wprowadzić ani utrzymywać przepisów, które odbiegają od postanowień dyrektywy (art. 3) – mówi adwokat Krzysztof Witek, kancelaria Schönherr Attorneys at Law.
Projektowane przepisy, zgodnie z dyrektywą, nie obejmą wszystkich produktów. Na początek, bo z czasem ta lista może się poszerzyć, nowe obowiązki dotyczą producentów i sprzedawców:
- pralek i pralko-suszarek dla gospodarstw domowych,
- zmywarek do naczyń dla gospodarstw domowych,
- urządzeń chłodniczych,
- wyświetlaczy elektronicznych,
- odkurzaczy,
- suszarek bębnowych dla gospodarstw domowych,
- telefonów komórkowych, telefonów bezprzewodowych i komputerów typu slate,
- sprzętu do spawania,
- serwerów i produktów do przechowywania danych,
- towarów zawierających baterie do lekkich środków transportu takich jak np. skutery i rowery elektryczne,
- miejscowych ogrzewaczy pomieszczeń do użytku domowego.
Prawo konsumenta
– W tej chwili, kupując produkt, konsument korzysta z ochrony przez 2 lata, w których to sprzedawca odpowiada za zgodność towaru z umową W tym czasie w ramach reklamacji, gdy produkt okaże się wadliwy, konsument może odstąpić od umowy, żądać obniżenia ceny, wymiany lub naprawy – mówi Grzegorz Miś, powiatowy rzecznik konsumentów we Wrocławiu, ekspert Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów Aquila.
Zgodnie z nowymi przepisami sprzedawca, gdy uzna reklamację za zasadną, ma obowiązek poinformować konsumenta, że jeśli wybierze naprawę, zyska dodatkowe 12 miesięcy ochrony z tytułu zgodności towaru z umową. Termin ten będzie biegł od daty, w której pierwotnie kończyłaby się odpowiedzialność sprzedawcy. Naprawa ma być bezpłatna. Sprzedawca będzie też mógł, w przypadku wymiany, zaproponować towar odnowiony, o ile konsument się na to wyraźnie zgodzi.
– Te dodatkowe 12 miesięcy, to jest bardzo dobre rozwiązanie, ale trochę się obawiamy się, czy przynajmniej niektórzy sprzedawcy nie będą odrzucać reklamacji jako opcji bardziej dla siebie opłacalnej ekonomicznie niż zapewnienie naprawy – dodaje Grzegorz Miś.
Mec. Krzysztof Witek radzi przedsiębiorcom, by lepiej przygotowali się na wejście w życie nowych przepisów.
– Nowe regulacje wymagają m.in., żeby nie tylko umożliwiali konsumentom dłuższy czas na korzystanie z ich uprawnień, ale też informowali ich o tym. Biznes musi więc sprawdzić obowiązujące procedury reklamacyjne oraz informacyjne. Jeśli przedsiębiorcy zapomną o tych obowiązkach, będą musieli liczyć się z surowymi karami ze strony UOKiK. Już teraz powinni więc przygotować się na nowe regulacje i zacząć pracować nad dostosowaniem do nich. Chociaż bowiem dopiero opublikowano projekt, to ze względu na przyjęte przez prawodawcę unijnego podejście, finalna ustawa raczej nie będzie odbiegać od treści projektu. Im szybciej biznes zabierze się za przygotowanie na nowe obowiązki, tym lepiej – mówi mec. Witek.
Obowiązki producenta
Zwłaszcza że zapewnienie możliwości naprawy wykracza poza okres, w którym można złożyć reklamację i dotyczy także napraw nieobjętych odpowiedzialnością przedsiębiorcy za brak zgodności towaru z umową. Czyli na przykład, sytuacji w której konsument sam uszkodzi produkt. W tym okresie poreklamacyjnym konsument o naprawę ma się już zwracać do producenta, a ten powinien zapewnić mu ją w rozsądnym czasie i za rozsądną cenę.
W przypadku producentów spoza UE ten obowiązek wykonuje upoważniony przedstawiciel albo importer albo dystrybutor Naprawę każdy z tych podmiotów może zlecić, co nie zwalnia go z odpowiedzialności za jej wykonanie. Na czas naprawy może odpłatnie lub nieodpłatnie zaoferować towar zamienny. Projekt dopuszcza też, w przypadku gdy naprawa nie jest możliwa, zaproponowanie wymiany na towar, który został odnowiony. Dyrektywa, a za nią projekt, zabrania producentom stosowania technik, które utrudnią naprawę lub stosowanie części zamiennych.
Projekt ustawy przewiduje też możliwość posługiwania się przez przedsiębiorców europejskim formularzem informacji o naprawie. Klient może się o niego upomnieć przed podpisaniem umowy o naprawę. Ma on pomóc wybrać, komu powierzyć wykonanie usługi. W formularzu, poza namiarami na serwisy, powinny się znaleźć informacje, między innymi, o terminie i maksymalnej cenie naprawy. Podanych warunków naprawiający nie będzie mógł zmienić przez 30 dni.
Jak wyjaśnia „Rzeczpospolitej” UOKiK, w tym trybie nie ma określonego limitu czasu na żądanie naprawy.
„Obowiązuje jednak prosta zasada: naprawa musi być fizycznie możliwa, co oznacza, że producent musi posiadać odpowiednie części zamienne. Prawo Unii Europejskiej nakazuje producentom zapewniać dostęp do takich części przez określony czas. W praktyce konsument może więc domagać się naprawy tak długo, jak długo przepisy zmuszają producenta do produkcji i magazynowania części do danego modelu. Gdy ten okres minie, producent wciąż może naprawić sprzęt, ale jeśli nie będzie części i naprawa będzie niemożliwa, to nie ma takiego obowiązku” – wyjaśnia UOKiK.
Jak długo prawo unijne wymaga zapewnienia części zamiennych?
– W przypadku sprzętu AGD i RTV jest to od 7 do 10 lat. W przypadku baterii będących częściami zamiennymi ich dostępność musi być zapewniona przez 5 lat – odpowiada Grzegorz Miś.
Będą kary
Za niewywiązywanie się z obowiązków producent (importer czy dystrybutor) będzie mógł zostać ukarany karą od 500 do 20 tys. zł, a gdy zostanie powtórnie przyłapany na tym w ciągu 12 miesięcy, to kary mogą wynieść od 1500 do 40 tys. zł.
– W przypadku sprzedawców nieprzestrzeganie przepisów ustawy będzie traktowane jak każde inne naruszenie praw konsumentów, a Inspekcja Handlowa będzie kontrolować, czy działalność jest prowadzona zgodnie z prawem – wyjaśnia Grzegorz Miś.
Gdy UE prezentowała założenia do projektu dyrektywy, polscy przedsiębiorcy popierali ją, ale dzielili się też obawami, w tym, na przykład, związanymi z obowiązkiem podania ceny naprawy. Zwracano też uwagę, że wymiana starego urządzenia na nowe też może być korzystna dla środowiska z powodu mniejszego zużycia energii. Były też obawy o straty wywołane spadkiem sprzedaży.
Etap legislacyjny: konsultacje
Rada Ministrów: przegląd decyzji z posiedzenia 16.6.2026 r.
Rząd przyjął następujące projekty ustaw i uchwałę:
- Projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. (UD411)
- Uchwała w sprawie podjęcia działań w celu utworzenia stałej bazy Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych Ameryki na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej
- Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz ustawy o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw (UDER98)
- Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej (UD285)
Podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych
W odpowiedzi na skokowy wzrost cen paliw rząd planuje wprowadzenie czasowego podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Danina obejmie przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją i handlem paliwami sprowadzanymi z zagranicy, które osiągnęły ponadprzeciętne zyski wskutek kryzysu na światowych rynkach energii.
Podatek obejmie nadwyżkę zysków osiągniętych od 1.3.2016 r. do 31.12.2026 r. ponad poziom marż uzyskiwanych w 2025 r., powiększony o 20%. Ma to uwzględnić naturalny rozwój działalności i zwykłe zmiany rynkowe. Opodatkowaniu będzie podlegała wyłącznie część zysku przekraczająca ten próg, a stawka podatku wyniesie 60% nadzwyczajnego zysku. Wpływy z nowej daniny, szacowane na ok. 4 mld zł, mają zostać przeznaczone na finansowanie działań osłonowych związanych ze wzrostem cen paliw, w tym obniżek podatków pośrednich oraz wsparcia dla obywateli i przedsiębiorców.
Stała baza wojsk USA w Polsce coraz bliżej
Rada Ministrów upoważniła Ministra Obrony Narodowej do rozpoczęcia działań zmierzających do utworzenia w Polsce stałej bazy wojskowej Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Przyjęta uchwała otwiera drogę do konsultacji ze stroną amerykańską oraz przygotowania analiz dotyczących lokalizacji bazy, potrzebnej infrastruktury, kosztów inwestycji i sposobów jej finansowania.
Planowana obecność amerykańskich wojsk na stałe w Polsce ma wzmocnić bezpieczeństwo kraju i całej wschodniej flanki NATO. Rząd podkreśla, że przedsięwzięcie zwiększy zdolności odstraszania. Ponadto usprawni współpracę wojskową Polski i USA oraz skróci czas reakcji na potencjalne zagrożenia. Inicjatywa ma także potwierdzić strategiczne partnerstwo obu państw oraz znaczenie Polski jako kluczowego sojusznika Stanów Zjednoczonych w regionie.
Mniej formalności dla spółek z o.o., więcej dokumentów w formie elektronicznej
Rząd planuje uproszczenie zasad funkcjonowania spółek z ograniczoną odpowiedzialnością i dostosowanie ich do realiów cyfrowego obrotu gospodarczego. Przepisy pozwolą na lepsze wykorzystywanie dokumentów elektronicznych, ograniczając obowiązek stosowania papierowej formy i podpisów.
Zgoda na otrzymywanie zawiadomień o zgromadzeniach wspólników będzie mogła zostać wyrażona elektronicznie, a pełnomocnictwo do udziału w zgromadzeniu będzie można przekazać np. e-mailem lub w formie pliku PDF. Co istotne, każda utrwalona wiadomość umożliwiająca identyfikację osoby składającej oświadczenie będzie skuteczna bez konieczności używania podpisu własnoręcznego lub kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Rozwiązania mają ograniczyć koszty i bariery formalne, szczególnie dla wspólników przebywających za granicą. Nowe przepisy mają wejść w życie zasadniczo po 30 dniach od ich ogłoszenia.
Dokładniejsze dane o wynagrodzeniach medyków
Projekt zakłada rozszerzenie dostępu Ministra Zdrowia, NFZ oraz Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji do szczegółowych danych o wynagrodzeniach pracowników medycznych. Informacje te będą mogły być przypisywane do konkretnych osób na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu.
Rozwiązania w założeniu umożliwią rzetelniejszą ocenę wpływu kosztów pracy personelu medycznego na koszty świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Analizy obejmą m.in. strukturę zatrudnienia, pracę w wielu miejscach, formę zatrudnienia oraz faktyczne zaangażowanie medyków w udzielanie świadczeń. Pozyskane dane mają pomóc w skuteczniejszym planowaniu finansowania ochrony zdrowia oraz w dalszych pracach nad regulacjami wynagrodzeń w podmiotach leczniczych.
Prawo do odliczenia podatku VAT z faktur wystawionych poza KSeF
Stan faktyczny
Wnioskodawcą w niniejszej sprawie była spółka, która posiada siedzibę poza granicami Polski. Podmiot ten jest zarejestrowany na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jako czynny podatnik podatku od towarów i usług, co wiąże się z wykonywaniem tutaj czynności opodatkowanych, głównie w obszarze handlu towarami i świadczenia wyspecjalizowanych usług.
Istotnym elementem stanu faktycznego jest fakt, że spółka nie posiada w Polsce stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej, co ma fundamentalne znaczenie dla jej statusu w obrębie systemu KSeF. Zgodnie z obowiązującymi w 2026 r. przepisami podmioty nieposiadające w kraju siedziby ani stałego miejsca prowadzenia działalności nie są zobligowane do wystawiania faktur ustrukturyzowanych, a sposób otrzymywania dokumentów od polskich kontrahentów powinien być z nimi każdorazowo uzgadniany.
W ramach prowadzonej działalności spółka nabywa od polskich dostawców różnorodne towary i usługi, które są bezpośrednio wykorzystywane do jej czynności opodatkowanych. W związku z pełnym wdrożeniem obowiązkowego KSeF od lutego 2026 r. wnioskodawca stanął przed problemem potencjalnej niespójności dokumentacyjnej. Spółka założyła, że w toku codziennych operacji może dochodzić do sytuacji, w których polscy dostawcy – mimo prawnego nakazu – będą wystawiać faktury w tradycyjnej formie papierowej lub jako pliki PDF.
Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różnorodne, począwszy od awarii systemów informatycznych po stronie sprzedawcy, poprzez brak wiedzy technicznej, aż po błędne przekonanie dostawcy o możliwości korzystania z odroczenia obowiązku KSeF. Wnioskodawca zauważył, że jako nabywca nie posiada publicznie dostępnych narzędzi, które pozwalałyby na bieżąco weryfikować, czy dany kontrahent jest już objęty obowiązkiem ustrukturyzowanym, czy też mieści się w limitach sprzedaży pozwalających na czasowe stosowanie formy analogowej.
Wątpliwości interpretacyjne
Główny problem prawny, przed którym stanęła niemiecka spółka, dotyczył bezpieczeństwa podatkowego w zakresie odliczania podatku VAT. Wnioskodawca dążył do ustalenia, czy posiadanie faktury wystawionej poza systemem KSeF, w sytuacji gdy sprzedawca teoretycznie powinien był go użyć, stanowi wystarczającą podstawę do realizacji prawa do odliczenia. Spółka obawiała się, że organy skarbowe mogą uznać taki dokument za nieistniejący w obrocie prawnym lub wadliwy w stopniu uniemożliwiającym pomniejszenie podatku należnego.
Drugorzędnym, lecz równie istotnym pytaniem, była kwestia proceduralna dotycząca raportowania w pliku JPK V7M. Wnioskodawca rozważał scenariusz, w którym po otrzymaniu i zaksięgowaniu faktury papierowej lub elektronicznej, dostawca – chcąc naprawić swój błąd – wystawia tę samą fakturę w systemie KSeF w terminie późniejszym.
Spółka chciała uzyskać pewność, że w takim przypadku pierwotne ujęcie wydatku w ewidencji na podstawie dokumentu analogowego pozostaje prawidłowe i nie rodzi obowiązku korygowania rozliczeń ani dublowania pozycji w rejestrach zakupu.
Argumentacja wnioskodawcy
Wnioskodawca sformułował bardzo szerokie uzasadnienie swojego stanowiska, opierając się na fundamentalnej dla wspólnotowego systemu podatku od wartości dodanej zasadzie neutralności. Spółka podniosła, że prawo do odliczenia podatku naliczonego jest integralną częścią mechanizmu VAT i nie może być ograniczane przez czysto techniczne wymogi formalne, jeśli są spełnione przesłanki materialne. Do tych ostatnich należy zaliczyć status podatnika, rzeczywiste dokonanie transakcji oraz związek nabytych dóbr z czynnościami opodatkowanymi.
W ocenie spółki ustawa z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU) zawiera zamknięty katalog sytuacji, w których podatnik traci prawo do odliczenia, a art. 88 VATU nie wymienia wśród nich otrzymania faktury w niewłaściwym formacie technologicznym. Dodatkowo wnioskodawca wskazał, że ustawodawca przewidział odrębne sankcje pieniężne dla sprzedawców naruszających obowiązek KSeF, co sugeruje, że to na wystawcy spoczywa odpowiedzialność za poprawność formy dokumentu. Karanie nabywcy poprzez odebranie mu prawa do odliczenia byłoby zatem działaniem nieproporcjonalnym i naruszającym pewność obrotu gospodarczego.
W zakresie JPK V7M spółka argumentowała, że momentem otrzymania faktury jest chwila jej fizycznego wpłynięcia do podmiotu w uzgodniony sposób, a późniejsze procesy systemowe w KSeF nie powinny zmieniać historycznych zapisów księgowych.
Stanowisko Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej
Dyrektor KIS w pełni podzielił argumentację wnioskodawcy, uznając przedstawione stanowisko za prawidłowe. Organ potwierdził, że w systemie podatku VAT kluczowe jest rozróżnienie pomiędzy materialnoprawnym prawem do odliczenia a technicznymi obowiązkami dokumentacyjnymi. W uzasadnieniu wskazano, że faktura wystawiona w formie papierowej lub elektronicznej poza KSeF nadal spełnia ustawową definicję faktury, gdyż zawiera wszystkie niezbędne dane wymagane przez przepisy, takie jak daty, kwoty, stawki podatku oraz dane identyfikacyjne stron.
Organ podkreślił, że faktura ustrukturyzowana jest jedynie jedną z dopuszczalnych form dokumentowania transakcji, a jej brak – nawet jeśli jest wynikiem błędu dostawcy – nie czyni dokumentu nielegalnym. Dyrektor KIS zaznaczył, że wprowadzenie obowiązkowego KSeF nie zmieniło hierarchii zasad rządzących odliczaniem podatku. Prawo to powstaje w rozliczeniu za okres, w którym powstał obowiązek podatkowy, nie wcześniej jednak niż w momencie otrzymania faktury. Dla podatnika nieposiadającego stałego miejsca prowadzenia działalności w Polsce momentem otrzymania jest chwila udostępnienia mu dokumentu w sposób uzgodniony z kontrahentem.
W kontekście raportowania w JPK V7M organ wyjaśnił, że ewidencja zakupu musi odzwierciedlać rzeczywisty przebieg zdarzeń. Jeśli spółka otrzymała fakturę papierową lub PDF, powinna ją wykazać w ewidencji z odpowiednim oznaczeniem, które w 2026 r. służy do identyfikacji dokumentów wystawionych poza systemem ustrukturyzowanym. Dyrektor KIS wyraźnie stwierdził, że przepisy rozporządzenia o JPK nie nakładają obowiązku korygowania ewidencji tylko dlatego, że dany dokument w późniejszym czasie zyskał numer identyfikacyjny w systemie KSeF. Taka operacja byłaby zbędnym obciążeniem administracyjnym i nie wpływałaby na rzetelność rozliczenia podatkowego.
Podsumowanie i wnioski dla praktyki biznesowej
Omawiana interpretacja ma duże znaczenie dla stabilności rozliczeń w nowej rzeczywistości cyfrowej. Wpisuje się ona w pewien trend i potwierdza, że cyfryzacja procesów skarbowych nie może odbywać się kosztem praw podstawowych podatników. Organ słusznie zauważył, że nabywca nie może ponosić negatywnych konsekwencji za działania lub zaniechania swojego dostawcy, na które nie ma wpływu. Takie podejście propodatnikowe zapobiega powstawaniu zatorów płatniczych i sporów handlowych, w których nabywcy mogliby masowo odmawiać przyjmowania faktur z obawy przed sankcjami skarbowymi.
Interpretacja ta rzuca również światło na funkcjonalność oznaczeń w plikach JPK. System raportowania został skonstruowany w sposób elastyczny, pozwalający na współistnienie faktur ustrukturyzowanych oraz tradycyjnych. Dzięki temu podatnicy mogą czuć się bezpiecznie nawet w okresach przejściowych lub w sytuacjach awaryjnych, jeśli tylko dbają o merytoryczną poprawność swoich zakupów i ich związek z prowadzoną sprzedażą opodatkowaną.
Stanowisko Dyrektora KIS w niniejszej sprawie jest jasnym sygnałem dla rynku, że forma wystawienia faktury nie determinuje prawa do odliczenia VAT naliczonego. Dla przedsiębiorców, szczególnie tych zagranicznych działających w Polsce, oznacza to znaczące uproszczenie procedur kontrolnych i brak konieczności wdrażania kosztownych systemów weryfikacji statusu KSeF każdego kontrahenta w czasie rzeczywistym.
Z praktycznego punktu widzenia najważniejszym wnioskiem z tej interpretacji jest konieczność zachowania rzetelności w archiwizowaniu otrzymanych dokumentów analogowych oraz ich prawidłowe oznaczanie w ewidencji JPK. Podatnicy powinni pamiętać, że choć KSeF staje się standardem, to tradycyjne faktury nadal zachowują swoją moc dowodową na gruncie ustawy o podatku od towarów i usług.
Interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 9.4.2026 r., 0114-KDIP1-1.4012.178.2026.1.EW, Legalis
Portal poparcia w procedurze inicjatywy obywatelskiej
- Projekt umożliwia udzielanie poparcia obywatelskim projektom ustaw za pomocą portalu poparcia z wykorzystaniem podpisu kwalifikowanego, podpisu zaufanego albo podpisu osobistego.
- Pełnomocnicy komitetów będą mogli elektronicznie wnosić projekty ustaw do Marszałka Sejmu oraz składać sprawozdania finansowe dotyczące źródeł pozyskanych funduszy.
- Pomimo cyfryzacji części procedury utrzymany zostanie obowiązek zebrania co najmniej 1000 własnoręcznych podpisów obywateli, niezbędnych do utworzenia komitetu inicjatywy ustawodawczej.
Cel i ratio legis projektu
Celem projektowanej nowelizacji jest zwiększenie dostępności instytucji obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej poprzez wykorzystanie rozwiązań elektronicznych. Projektodawcy wychodzą z założenia, że rozwój usług cyfrowych administracji publicznej powinien obejmować również instrumenty demokracji bezpośredniej, umożliwiając obywatelom łatwiejsze angażowanie się w proces legislacyjny.
W uzasadnieniu wskazano, że obowiązujące przepisy zostały opracowane w okresie, w którym komunikacja elektroniczna nie była tak powszechna jak obecnie. W konsekwencji większość czynności związanych z obywatelską inicjatywą ustawodawczą wymaga nadal formy papierowej. Zdaniem projektodawców prowadzi to do zwiększenia kosztów organizacyjnych po stronie komitetów inicjatywy ustawodawczej oraz utrudnia obywatelom wyrażanie poparcia dla projektów ustaw.
Portal poparcia jako nowe narzędzie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej
Podstawowym elementem projektowanych zmian jest wykorzystanie portalu poparcia funkcjonującego na podstawie przepisów ustawy z 5.1.2011 r. – Kodeks wyborczy (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 365). Portal ten ma zostać rozszerzony o nowe funkcjonalności związane z obywatelską inicjatywą ustawodawczą.
Za jego pośrednictwem obywatel będzie mógł udzielić poparcia projektowi ustawy, natomiast pełnomocnik komitetu będzie uprawniony do wniesienia projektu ustawy do Marszałka Sejmu oraz złożenia sprawozdania finansowego dotyczącego źródeł pozyskanych funduszy. Portal ma więc stać się centralnym narzędziem służącym realizacji najważniejszych czynności związanych z procedurą obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej.
Projekt zakłada również zapewnienie powszechnego dostępu do informacji o funkcjonujących komitetach inicjatywy ustawodawczej oraz o liczbie osób, które udzieliły poparcia poszczególnym projektom ustaw. Informacje te będą dostępne bez konieczności logowania i uwierzytelniania użytkownika.
Elektroniczne udzielanie poparcia projektom ustaw
Jedną z najważniejszych zmian przewidzianych w projekcie jest możliwość elektronicznego udzielania poparcia obywatelskim projektom ustaw. Skorzystanie z tej możliwości będzie wymagało zalogowania się do portalu poparcia oraz uwierzytelnienia tożsamości użytkownika.
Projektodawcy przyjęli rozwiązanie analogiczne do funkcjonujących już usług publicznych, co ma zapewnić wysoki poziom bezpieczeństwa oraz możliwość jednoznacznego potwierdzenia tożsamości osoby udzielającej poparcia.
Elektroniczne poparcie będzie miało taką samą moc prawną jak podpis złożony na tradycyjnym wykazie poparcia. Dzięki temu komitety inicjatywy ustawodawczej będą mogły gromadzić podpisy zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej.
Jakie informacje będzie mógł uzyskać obywatel?
Po zalogowaniu do portalu poparcia obywatel uzyska dostęp do informacji dotyczących własnej aktywności związanej z inicjatywami ustawodawczymi. System będzie umożliwiał sprawdzenie:
- do jakich komitetów obywatel przystąpił;
- kiedy udzielił poparcia danemu projektowi;
- jakiego projektu ustawy dotyczyło poparcie;
- jaka była nazwa komitetu inicjatywy ustawodawczej.
Rozwiązanie to ma zwiększyć przejrzystość procedury oraz umożliwić obywatelom bieżącą kontrolę nad podejmowanymi przez nich działaniami.
Dlaczego utrzymano obowiązek zebrania 1000 podpisów papierowych?
Jednym z najciekawszych elementów projektu jest pozostawienie obowiązku zebrania co najmniej 1000 własnoręcznych podpisów obywateli niezbędnych do zgłoszenia komitetu inicjatywy ustawodawczej Marszałkowi Sejmu.
Projektodawcy świadomie zrezygnowali z pełnej cyfryzacji tego etapu procedury. W uzasadnieniu wskazano, że całkowite przeniesienie procesu do internetu mogłoby prowadzić do nadużyć polegających na masowym tworzeniu komitetów inicjatywy ustawodawczej bez rzeczywistego zaplecza społecznego.
Zdaniem autorów projektu współczesne narzędzia komunikacji elektronicznej umożliwiają bardzo szybkie pozyskiwanie poparcia przy minimalnych kosztach organizacyjnych. W konsekwencji mogłoby dojść do sytuacji, w której powstawałaby znaczna liczba inicjatyw służących nie realizacji rzeczywistych celów społecznych, lecz utrudnianiu funkcjonowania organów państwa lub blokowaniu prac legislacyjnych.
Elektroniczne wniesienie projektu ustawy do Marszałka Sejmu
Projekt przewiduje również możliwość elektronicznego wniesienia projektu ustawy do Marszałka Sejmu przez pełnomocnika komitetu. Rozwiązanie to ma ograniczyć formalności związane z przekazywaniem dokumentacji i usprawnić procedurę obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej.
Jeżeli projekt uzyska za pośrednictwem portalu poparcia wymaganą liczbę podpisów, pełnomocnik nie będzie zobowiązany do przedkładania Marszałkowi Sejmu papierowych wykazów poparcia. W przypadku gdy liczba podpisów elektronicznych okaże się niewystarczająca, możliwe będzie uzupełnienie brakującego poparcia podpisami zebranymi w formie tradycyjnej.
Projektodawcy podkreślają przy tym, że sposób wniesienia projektu nie wpływa na termin przewidziany na zebranie wymaganej liczby podpisów. Dla oceny spełnienia wymogu poparcia przez 100 tys. obywateli decydujące znaczenie będzie miała dokładna data, godzina i minuta wniesienia projektu do Marszałka Sejmu.
Elektroniczne sprawozdania finansowe komitetów
Nowelizacja przewiduje również możliwość składania za pośrednictwem portalu poparcia sprawozdań finansowych dotyczących źródeł pozyskanych funduszy. Także w tym przypadku konieczne będzie uwierzytelnienie tożsamości użytkownika oraz opatrzenie dokumentów odpowiednim podpisem elektronicznym.
Rozwiązanie ma ograniczyć liczbę dokumentów papierowych oraz uprościć realizację obowiązków sprawozdawczych przez pełnomocników komitetów.
Zakres czynności, których nadal nie będzie można wykonać elektronicznie
Projektodawcy zdecydowali, że nie wszystkie czynności związane z inicjatywą ustawodawczą będą mogły zostać wykonane za pośrednictwem portalu poparcia. Nadal w formie papierowej będą składane m.in.:
- oświadczenia o przystąpieniu do komitetu inicjatywy ustawodawczej;
- oświadczenia dotyczące wskazania pełnomocnika komitetu i jego zastępcy;
- zawiadomienie o utworzeniu komitetu inicjatywy ustawodawczej.
Projekt nie przewiduje również możliwości elektronicznego wnoszenia skarg na postanowienia Marszałka Sejmu ani elektronicznego doręczania postanowień wydawanych przez Marszałka Sejmu lub Sąd Najwyższy.
Etap legislacyjny
Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli oraz ustawy – Kodeks wyborczy 12.5.2026 r. został skierowany do I czytania na posiedzeniu Sejmu.