Asystenci prokuratorów zarabiają mniej niż pracownicy Żabki

200 zł to kwota tegorocznej podwyżki minimalnego wynagrodzenia asystenta prokuratora. W konsekwencji dolna granica pensji na tym stanowisku wzrośnie do 6700 zł brutto. Co na to asystenci?

Asystenci prokuratorów są rozgoryczeni i zawiedzeni. Nadal czekamy na wzrost wynagrodzeń, na który liczyć mogą asystenci sędziów. Z ankiety, którą przeprowadziliśmy w ostatnim czasie wśród wszystkich asystentów w prokuraturze wynika, że w środowisku dominuje rezygnacja i zniechęcenie. Asystenci mają poczucie, że nie są traktowani poważnie w prokuraturze, ich pensje odstają od szerokiego zakresu obowiązków i dużej odpowiedzialności. To rozgoryczenie urosło do tego stopnia, że ponad 60 proc. asystentów prokuratorów twierdzi, że jeżeli nic się nie zmieni w tym roku i ich pensje nie zrównają się faktycznie, a nie w widełkach rozporządzenia, z wynagrodzeniami asystentów w sądach, to odejdą z zawodu. Ich zdaniem prokuratura nie jest obecnie atrakcyjnym pracodawcą. 80 proc. asystentów uważa zaś, że otrzymywane przez nich wynagrodzenia są zdecydowanie za niskie.

Starszy asystent prokuratora może liczyć jednak na wyższą pensję – 9270 zł brutto. Do tego trzeba doliczyć też różne dodatki, co daje kwotę powyżej 10 tys. zł. Suma nie jest najniższa.

Na takie wynagrodzenia zasadnicze liczyć może jedynie promil kadry asystenckiej. Ponad połowa asystentów prokuratorów w Polsce zarabia zasadniczo 4900 zł netto, czyli najniższą możliwą stawkę. W naszym zawodzie pracuje obecnie 1516 asystentów prokuratorów. Tylko około 56 z nich zajmuje stanowisko starszego asystenta prokuratora. Co więcej, wedle naszej wiedzy, część z tej pięćdziesiątki otrzymała awans, z którym nie wiązała się żadna podwyżka. Poza tym, pomimo formalnej możliwości awansu na starszego asystenta prokuratora, w praktyce droga ta jest niemal zamknięta. Wielu asystentów, którzy spełniają ustawowe warunki do promocji na starszego asystenta od wielu lat nie może się tego awansu doczekać. Powodem jest brak środków finansowych w prokuraturze.

Asystenci sędziów również otrzymają trzyprocentowe podwyżki, a widełki ich wynagrodzeń są takie same jak asystentów prokuratorów. Z sądów nie płynie jednak taka fala wzburzenia i protestu jak z prokuratury. Dlaczego?

W ubiegłym roku na mocy porozumienia z resortem sprawiedliwości asystenci sędziów otrzymali zapewnienie o podwyższeniu wynagrodzenia do minimum 7500 zł. Formalnie zatem widełki naszych zarobków są takie same, jednak w praktyce asystenci sędziów zarabiają o co najmniej tysiąc zł więcej niż my. Widać to też chociażby w ogłoszeniach na wolne stanowiska asystenckie w sądach, w których oferowana pensja jest znacząco wyższa od minimalnego wynagrodzenia asystenta prokuratury, czyli 6700 zł i zaczyna sięgać ponad 8000 zł brutto.

Ze środowiska prokuratorskiego płyną sygnały, że część asystentów prokuratorów jest tak zawiedziona brakiem realnych zmian w kwestii wynagrodzeń, że zamierzają odejść z prokuratury. O jakiej skali potencjalnych odejść mowa?

Rozczarowanie jest bardzo duże, więc skala odejść także może być bardzo duża. Mamy informację, że ponad 60 proc. asystentów prokuratorów, czyli ok. 900 osób, rozważa odejście z prokuratury w ciągu najbliższego roku, jeżeli nic realnie się nie zmieni. Większość z nich zapowiada przejście do sądów.

Z pensji asystenta prokuratora ciężko jest się utrzymać. Mamy jasne deklaracje asystentów, że za 4900 zł na rękę nie są w stanie przeżyć miesiąca, zarówno w dużych aglomeracjach jak i w mniejszych jednostkach powiatowych. Trudno jest bowiem z tej pensji wynająć mieszkanie i pokryć najbardziej podstawowe koszty życia. Wielu naszych kolegów i koleżanek wynajmuje tylko pokój, bo nie stać ich na całe mieszkanie. Dla niektórych problemem jest kupienie białej koszuli, żeby w sposób godny przesłuchać świadka na polecenie prokuratora. Inny asystent wskazał w ankiecie, że wstydzi się przyznawać znajomym, ile zarabia. Jego kolega pracujący w Żabce zarabia na rękę więcej niż on. Podkreślić należy, że 80 proc. asystentów prokuratora ma wykształcenie prawnicze, znacząca część ma też zdane egzaminy zawodowe. Z tym wykształceniem i doświadczeniem poza prokuraturą mogą zarobić znacznie więcej.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czy pan też rozważa odejście z prokuratury?

Mam zdany egzamin adwokacki i jeżeli sytuacja się nie zmieni, to nie wykluczam, że poważnie rozważę odejście. Miałem propozycję przejścia do wolnego zawodu, ale wstrzymałem się jeszcze z decyzją. Lubię pracę w prokuraturze, a ostatecznie chciałbym pracować na stanowisku prokuratora.

Jaka podwyżka zatrzymałaby pana w zawodzie asystenta prokuratora?

Jako asystenci jesteśmy zgodni, że w obecnych warunkach i z aktualnym zakresem obowiązków nasze minimalne wynagrodzenie zasadnicze powinno kształtować się w przedziale 8000–8500 zł brutto. To pozwoliłoby na godne życie.

Póki co część asystentów zarabia niecałe 4900 zł na rękę. To wynagrodzenie za sporządzanie projektów różnego rodzaju decyzji prokuratora, przesłuchiwanie świadków, dokonywanie oględzin. A to chyba tylko część waszych obowiązków.

Przede wszystkim przygotowujemy projekty decyzji na zlecenie prokuratora. Analizujemy zgromadzony materiał dowodowy pod kątem wykonywania dalszych czynności. Sporządzamy wytyczne dla służb, które prowadzą postępowania pod nadzorem prokuratora. Poza tym samodzielnie na polecenie prokuratora przeprowadzamy oględziny, eksperymenty procesowe oraz zatrzymania rzeczy i przeszukania. Nasza praca realnie wpływa na sprawność postępowania przygotowawczego, a brak realnych podwyżek może spowodować masowe odejścia asystentów prokuratorów. W konsekwencji postępowania będą trwały znacznie dłużej. Prokuratorzy coraz częściej przyznają się, że rośnie w nich obawa, że nie będą mieli wsparcia po odejściu asystentów.

Czy postulatami asystentów prokuratorów są tylko podwyżki, czy domagacie się zmiany innych warunków pracy?

Ważnym elementem jest pewna ścieżka rozwoju. Chcemy, żeby awans na stanowisko starszego asystenta prokuratora był automatyczny po spełnieniu ustawowych warunków i wiązał się z pewną gratyfikacją finansową. Ważne jest również obniżenie stażu koniecznego do awansu. Obecnie w prokuraturze jest to 10 lat, w sądach siedem. Taki okres postulujemy również w ramach prokuratury. Innym postulatem są zmiany w formie egzaminu wstępnego na aplikację uzupełniającą prokuratorską. Sama aplikacja trwa 18 miesięcy i jest jedną z możliwości awansu na stanowisko asesorskie, po zdaniu egzaminu prokuratorskiego. Chcemy zwiększenia z 30 do co najmniej 50 miejsc dostępnych dla asystentów na aplikacji uzupełniającej oraz zmiany formy egzaminu z ustnej, która zdaniem środowiska asystentów jest mocno uznaniowa, na pisemną, obowiązującą w przypadku sędziowskiej aplikacji uzupełniającej.

Czy w walce o poprawę warunków pracy i wyższe wynagrodzenia macie wsparcie prokuratorów?

Tak, prokuratorzy stoją za asystentami murem. To jest bardzo budujące i podnoszące na duchu. Co ważne, to wsparcie płynie ze strony całego środowiska prokuratorskiego, ze wszystkich stowarzyszeń i związków zawodowych, w tym również od sądowych związków zawodowych oraz asystentów sędziów. Popierają oni nasze postulaty płacowe i uważają, że pensje asystentów są zbyt niskie. Prokuratorzy zgodnie twierdzą, że nasze wynagrodzenie powinno być powiązane z ich wynagrodzeniem.

Czy murem stoi za wami też prokurator krajowy?

Prokuratura Krajowa podczas naszego ostatniego spotkania zapewniała, że zabiega o dodatkowe środki na wynagrodzenia asystentów. Jednocześnie, co jest dla nas ważne i budujące, podkreśla ważną rolę asystentów prokuratora w ramach prowadzonych postępowań przygotowawczych. Doceniamy to i czekamy na rezultaty tych działań.

A co z ministrem sprawiedliwości? Czy rozmawialiście o sytuacji asystentów prokuratorów z ministrem Waldemarem Żurkiem?

Takiego spotkania jeszcze nie było. W najbliższy piątek, 24 kwietnia, mamy zaplanowane spotkanie z panem ministrem. Mamy nadzieję, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny ze zrozumieniem podejdzie do przedstawionych przez nas problemów i postulatów, a kryzys płacowy w środowisku asystentów prokuratorów zostanie w końcu zażegnany. Obawiamy się, że jeżeli nie dojdzie do tego w tym roku i wynagrodzenia asystentów znacząco nie wzrosną do poziomu oferowanego faktycznie w sądownictwie, to w prokuraturze na stanowisku asystenta nie będzie miał kto pracować.

Tomasz Willma jest asystentem prokuratora, przewodniczącym zespołu ds. asystentów prokuratora Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sąd odwoławczy powinien przeprowadzić własne postępowanie dowodowe

Postępowanie przed sądami powszechnymi

SR w D. uznał G.K. i R.K. za winnych wielokrotnego wprowadzania do obrotu narkotyków, czyli przestępstw z art. 56 ust. 3 ustawy z 29.7.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1939) w zw. z art. 12 KK. Oskarżonych skazano m.in. na kary pozbawienia wolności oraz grzywny. Sąd orzekł również środek karny w postaci przepadku na rzecz Skarbu Państwa równowartości korzyści majątkowej osiągniętej z popełnionych przez nich przestępstw. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że orzeczone kwoty: 270 tys. zł wobec R.K. i 2,1 mln zł w stosunku do G.K., stanowią minimalną korzyść jaką sprawcy osiągnęli z przestępczego procederu.

Na skutek apelacji obrońcy oskarżonego R.K., SO w E. uchylił rozstrzygnięcie o przepadku równowartości korzyści majątkowej i w tym zakresie sprawę przekazał SR w D. do ponownego rozpoznania, utrzymując jednocześnie w mocy zaskarżony wyrok w pozostałym zakresie. W ocenie Sądu II instancji przy ustalaniu wysokości korzyści majątkowej należy uwzględnić wartość mienia będącego we władaniu sprawcy, a nie tylko zysk osiągnięty z nielegalnego obrotu narkotykami. Udzielając wskazówek co do dalszego postępowania, Sąd stwierdził, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy w uchylonym zakresie można poprzestać na ujawnieniu dowodów, które nie mają związku z działalnością R.K., i dokonać jego ponownego przesłuchania. Sąd I instancji powinien też rozważyć przesłuchanie jednego ze świadków i dopuszczenie dowodu z opinii biegłego w celu ustalenia rzeczywistej wartości narkotyków i korzyści majątkowej osiągniętej przez R.K.

Skarga prokuratora

Prokurator Okręgowy w O. zaskarżył wyrok SO w E. na niekorzyść oskarżonego. W ocenie Prokuratora doszło do naruszenia art. 437 § 2 KPK poprzez niezasadne przyjęcie, że błędne ustalenia faktyczne SR w D. powodowały konieczność uchylenia wyroku w tym zakresie i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. Ewentualna korekta wysokości korzyści majątkowej osiągniętej z popełnionych przestępstw nie wymagała przeprowadzenia wszystkich czynności procesowych na nowo. Prokurator dowodził, że SO w E. powinien uzupełnić postępowanie dowodowe we własnym zakresie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zasady prowadzenia postępowania dowodowego przez sąd odwoławczy

SN uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał SO w E. do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że Sąd II instancji nie zdołał wykazać, jakie braki w materiale dowodowym wymagały przeprowadzenia przez Sąd I instancji ponownego uzupełniającego postępowania dowodowego. Zabrakło też przekonującego wskazania konkretnych uchybień w ocenie dowodów. Sąd II instancji, uznając za nieprawidłowe orzeczenie co do określenia kwoty środków podlegających przepadkowi na rzecz Skarbu Państwa, nie wyjaśnił, dlaczego postępowanie w tym zakresie nie mogło zostać przeprowadzone na etapie apelacyjnym. SN stwierdził, że sąd odwoławczy jest nie tylko uprawniony, ale w sytuacji przedstawionej w niniejszej sprawie wręcz zobowiązany do ponowienia lub uzupełnienia materiału dowodowego, w zakresie w jakim jest to niezbędne dla prawidłowego przeprowadzenia kontroli odwoławczej. W razie braku okoliczności wymienionych w art. 437 § 2 zd. 2 KPK, sąd odwoławczy po stwierdzeniu uchybień, jest obowiązany do dokonania dokonać zmiany zaskarżonego orzeczenia.

W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że podstawą orzekania mogą być zarówno dowody zgromadzone przez sąd I instancji, jak i dowody przeprowadzone przed sądem II instancji, z zastrzeżeniem, że nie może to prowadzić do powtórzenia przewodu w całości. Jeżeli więc stan dowodowy nie jest wystarczający do wydania wyroku reformatoryjnego, gdyż wymaga częściowego uzupełnienia, to sąd odwoławczy jest zobowiązany przeprowadzić dowody i wydać orzeczenie merytoryczne. Uprawnienia w zakresie przeprowadzenia dowodów pozostają na tej płaszczyźnie analogiczne jak przed sądem I instancji. Sąd odwoławczy może więc przeprowadzić dowód zarówno z osobowego źródła dowodowego, jak i ze źródła rzeczowego, może przeprowadzić dowody w sposób bezpośredni oraz w wypadkach wskazanych w ustawie, w sposób pośredni. Co istotne, w sytuacji gdy sąd odwoławczy zmienia zaskarżone orzeczenie, to w tym zakresie powinien dostosować treść rozstrzygnięcia do wymogów art. 413 § 1 pkt. 5 i 6 oraz art. 413 § 2 pkt. 1 i 2 KPK, zaś treść pisemnego uzasadnienia wyroku – do wymogów art. 424 § 1 i 2 KPK.

Prowadzenie własnego postępowania dowodowego przez sąd odwoławczy stanowi zatem regułę, zwłaszcza w świetle art. 452 § 2 KPK. Jedynie wyjątkowo, kiedy bez ponowienia wszystkich dowodów nie jest możliwe wydanie trafnego rozstrzygnięcia, sąd odwoławczy może uchylić wyrok sądu I instancji i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania (zob. wyrok SN z 5.3.2024 r., I KS 39/23, Legalis). Jest to ograniczone jest do przypadków, gdy sąd I instancji w ogóle nie ujawnia żadnych dowodów, na których opiera wyrok, albo wszystkie te dowody przeprowadza w sposób rażąco nieprawidłowy (zob. wyrok SN z 26.11.2020 r., IV KS 32/20, Legalis).

SN wskazał, że rozstrzygnięcie SO w E. spowodowane było wątpliwościami co do prawidłowości sposobu ustalenia wartości korzyści majątkowej, jaką oskarżeni uzyskali z przypisanych im przestępstw. Z treści i zakresu wytycznych sądu odwoławczego wynika, że ustalenie wysokości tych kwot nie stanowi okoliczności wymagających przeprowadzenia na nowo przewodu sądowego w całości. SO w E. powinien więc we własnym zakresie przeprowadzić niezbędne jego zdaniem dowody i rozstrzygnąć sprawę.

Wyrok SN z 19.2.2026 r., V KS 45/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Barometr rynku usług prawnych

Czym dziś powinien być Ranking Kancelarii Prawniczych – narzędziem decyzyjnym, informacyjnym, kwestią prestiżu?

Dla wielu podmiotów, które się w nim znajdują, prestiż jest istotny – Ranking Kancelarii Prawniczych „Rzeczpospolitej” potwierdza ich pozycję. Dla mnie ranking to przede wszystkim barometr rynku usług prawnych. Pokazuje, w jakiej kondycji są kancelarie, czy rosną, jakich przybywa, które branże się wybijają się. Pozwala obserwować strukturę rynku nie tylko od strony klienckiej.

Dla klienta ranking też ma istotne znaczenie, bo wciąż trudno wybrać dobrego prawnika do konkretnej sprawy. W Polsce rynek opiera się głównie na rekomendacjach. A jeżeli ich nie mamy, musimy sięgnąć po inne narzędzia. Ranking pokazuje, gdzie można skierować pierwsze kroki. Cenny jest też podział na kancelarie według wielkości. Jeśli te największe wydają się niedostępne, w rankingu mamy szeroką ofertę podmiotów kilku- czy kilkunastoosobowych, które mogą zaspokoić potrzeby dużej grupy klientów.

Ile kancelarii bierze udział w rankingu, a ile świadomie z niego rezygnuje?

Nie jestem w stanie podać precyzyjnie procentów. Samorząd prowadzi rejestr radców prawnych, ale nie kancelarii. To zresztą warto byłoby zmienić, bo taka wiedza byłaby przydatna do analizy rynku i funkcjonowania zawodu. Szacunkowo kancelarii radcowskich jest w Polsce kilkadziesiąt tysięcy, od jednoosobowych po duże spółki. W rankingu jest ich zdecydowanie mniej.

Są kancelarie, które zajmowałyby wysokie pozycje, a w rankingu nie startują. To decyzje zarządcze – niektóre nie szukają nowych klientów, obsługują podmioty, którym już świadczą pomoc i nie chcą rozbudowywać zespołu. Uznają, że ranking nie jest im potrzebny.

Co w pana ocenie przede wszystkim powinien mierzyć ranking?

Patrzę na niego w dwóch kategoriach. Pierwsza to giganci – największe kancelarie, które tworzą własną ligę. U nich najłatwiej oceniać wzrost obrotów i liczby prawników. Druga kategoria, którą obserwuję z największą ciekawością, to rekomendacje branżowe. Szukam liderów w poszczególnych segmentach, patrzę, czy się zmieniają. To często radcowie prawni i adwokaci, którzy nie pracują w największych kancelariach.

Specjalizacja w naszym zawodzie postępuje. Przybywa kancelarii koncentrujących się na konkretnym obszarze – cyberbezpieczeństwo, ochrona środowiska, zamówienia publiczne – i na tym budują swoją pozycję. Trudno być dziś prawnikiem od wszystkiego.

Sztuczna inteligencja, która przynosi rewolucję niemal w każdej dziedzinie życia, może tę strukturę zmienić. Będzie można utrzymać, a nawet zwiększyć obroty przy mniejszej liczbie prawników. Może jeszcze nie w tym roku, ale w przyszłym warto spojrzeć na ranking pod tym kątem. Zmieni się też struktura zatrudnienia – potrzebnych będzie coraz więcej osób z kompetencjami technicznymi, sprawnie obsługujących nowe narzędzia.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Jak AI zmienia codzienną pracę kancelarii?

Najbardziej widać to w researchu. Zbadanie tematu angażowało kiedyś wielu prawników na wiele godzin – dziś ten sam efekt można uzyskać w kilkanaście, najwyżej kilkadziesiąt minut. Nie musimy, szykując się np. do procesu, przez tygodnie szukać materiałów. Skupiamy się na pracy merytorycznej – ocenie, co jest przydatne dla klienta, optymalizacji pod kątem jego biznesu. Stajemy się doradcami w szerszym zakresie, a nie tylko dostarczycielami wiedzy prawnej, bo ta wiedza jest dziś o wiele łatwiej dostępna.

A okryte złą sławą halucynacje? Na ile bezpieczne jest dziś korzystanie z takich narzędzi?

Z halucynacjami i kwestiami technicznymi wkrótce sobie poradzimy – to kwestia czasu. Pamiętajmy, że sama sztuczna inteligencja jest bardzo młoda. Pół roku temu wyglądało to zupełnie inaczej. Pamiętam pierwszą prezentację aplikacji AI dla Krajowej Rady Radców Prawnych – pytaliśmy, kto jest dziekanem jednej z okręgowych izb radców prawnych, model coś zmyślał, wszyscy się śmiali i przekreślali narzędzie. Dziś już go nie przekreślamy.

W Polsce na razie nie zetknęliśmy się ze spektakularną skargą na to, że jakiś prawnik bezrefleksyjnie podpisał pismo wygenerowane przez AI i wysłał je do sądu. Na świecie takich przypadków było wiele. U nas pewnie też się pojawią – bądźmy na to gotowi.

Kto bierze odpowiedzialność za pismo wygenerowane z udziałem AI?

Zawsze radca prawny. Do tej pory projekty pism przygotowywali czasem aplikanci, współpracowaliśmy też z innymi ekspertami, ale ostatecznie to radca podpisywał pismo i brał odpowiedzialność za to, komu zaufał i skąd miał informacje.

Teraz dochodzi kolejny partner w pracy, lecz to wciąż prawnik odpowiada za całość. To samo przecież dotyczy lekarzy i innych zawodów zaufania publicznego – klient i pacjent chcą na końcu doświadczonego człowieka, który potrafi wszystko przeanalizować i wskazać właściwe rozwiązanie. AI to narzędzie wspomagające, nie zastępuje doświadczenia i krytycznego myślenia. I myślę, że jeszcze długo nie zastąpi.

Jakie rozwiązania testuje się np. u pana w kancelarii?

Od kilku miesięcy testujemy dwa polskie narzędzia. Pierwsze służy do wyszukiwania i przeszukiwania ogólnodostępnych baz: orzeczeń sądów, decyzji organów administracji. Drugie – do projektowania i analizy umów, zestawień świadków, ale też sporządzania projektów pozwów, apelacji, odpowiedzi na pisma. Rozwijają się bardzo intensywnie i, co istotne, są dostępne cenowo nawet dla radcy prowadzącego niewielką praktykę.

Zawsze byłem zwolennikiem stosowania nowych technologii. Adepci prawa uczyli się obsługi systemów informacji prawnej, Worda, Excela, pisania bezwzrokowego – proponowałem to jeszcze dwa lata temu studentom. Dziś opowiadam im zupełnie inne rzeczy. Wszystko się zmieniło.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Netflix bez opłaty reprograficznej

Opłata reprograficzna ma w swym założeniu rekompensować twórcom straty wynikające z prawa użytkowników do kopiowania utworów na użytek prywatny. Kiedyś chodziło o przegranie od znajomego płyty czy nagranie filmu wyświetlanego w telewizji. Z oczywistych względów właściciel praw autorskich tracił na tym finansowo. Dzisiaj coraz częściej użytkownicy korzystają z usług streamingowych, takich jak: Netflix czy Spotify, które udostępniają repertuar na zasadach licencyjnych. Nie ma więc czego rekompensować twórcom, dlatego usługi te nie są objęte opłatą reprograficzną.

Zdaniem wielu organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) zasada ta dotyczy jednak tylko streamingu online. Tymczasem wiele serwisów umożliwia również zachowanie muzyki czy filmów na urządzeniach użytkowników (np. smartfonach) i odtwarzanie ich bez dostępu do internetu.

OZZ uważają, że wówczas dochodzi do kopiowania utworów na użytek prywatny, co wymaga odprowadzenia opłaty reprograficznej. W Holandii dwie firmy: HP oraz Dell, zobowiązane do wnoszenia takiej opłaty od sprzedawanych przez siebie urządzeń, wniosły do sądu pozew o stwierdzenie, że nie powinna ona obejmować usługi udostępniania kopii do użytku bez dostępu do sieci, świadczonej w powiązaniu z usługą streamingu. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podzielił tę opinię.

Użytkownik nie ma kontroli

TSUE podkreślił, że chociaż kopia jest zapisywana na urządzeniu użytkownika, to nie może on nią swobodnie dysponować. W rzeczywistości to serwis streamingowy, na żądanie klienta, udostępnia utwór w formie kopii, zachowując wciąż nad nim pełną kontrolę. Użytkownik nie może z niej korzystać bez zgody usługodawcy, a więc również bez zgody uprawnionego z tytułu praw autorskich (np. twórcy lub wytwórni).

„Środki technologiczne wdrożone przez dostawcę usługi streamingu w zakresie kopii mają na celu uniemożliwienie użytkownikom przenoszenia, transferu lub powielania tych kopii poza daną usługą oraz zapewnienie, że podmiot praw autorskich zachowa kontrolę nad tymi kopiami, umożliwiając mu zablokowanie dostępu do nich (…). W konsekwencji kopia objęta takimi środkami technicznymi (…) nie może co do zasady zostać uznana za »kopiowanie na użytek prywatny«” – podkreślił Trybunał w swym orzeczeniu.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Projekt utknął w konsultacjach

TSUE podzielił wcześniejszą opinię swego rzecznika generalnego prof. Macieja Szpunara. Ten w charakterystyczny dla siebie, barwny sposób we wprowadzeniu do opinii zwracał uwagę na ryzyko rozszerzania obowiązku wnoszenia opłaty reprograficznej za korzystanie z utworów w sposób, którego nie można uznać za dozwolony użytek prywatny.

„Opłata reprograficzna, za której pobór i wypłatę w formie rekompensaty odpowiadają wskazane przez państwa członkowskie instytucje, stanowi dla autorów istotne i stałe źródło dochodu. Pojawia się w związku z tym pokusa, by rozszerzać zakres omawianego wyjątku, a co za tym idzie źródła dochodu z tytułu opłaty reprograficznej poza ramy wynikające z odpowiednich przepisów prawa oraz celów i motywów jego ustanowienia, zgodnie z popularnym powiedzeniem, że gdy się trzyma młotek, wszystko wygląda jak gwóźdź” – pisał prof. Szpunar.

Najnowszy wyrok TSUE osłabia argumentację zwolenników objęcia opłatą reprograficzną smartfonów, których posiadacze coraz częściej korzystają z dóbr kultury właśnie za pośrednictwem serwisów takich jak Netflix czy Spotify. Skoro nawet utwory udostępniane przez nie offline nie podlegają opłacie reprograficznej, to słabnie argumentacja za obłożeniem smartfonów wspomnianą opłatą.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w lipcu 2025 r. przedstawiło projekt zmiany rozporządzenia regulującego opłatę reprograficzną. Zgodnie z zaproponowanym załącznikiem do tego aktu opłatą w wysokości 1 proc. ceny miałyby zostać objęte także smartfony oraz tablety. Projekt wciąż jednak nie wyszedł poza etap konsultacji.

Sygnatura akt: C-496/24

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Janusz Piotr Kolczyński

radca prawny z kancelarii C.R.O.P.A.

Wyrok wpisuje się w realia rynku, w którym smartfony służą przede wszystkim do korzystania z treści udostępnianych w modelu streamingowym. W takiej sytuacji obejmowanie tych urządzeń opłatą reprograficzną traci uzasadnienie. Nie można bowiem mówić o szkodzie (nawet hipotetycznej) wynikającej z kopiowania utworów, gdy dostęp do nich, także w trybie offline, pozostaje elementem usługi transmisji świadczonej przez dostawcę. Wyrok wyraźnie podkreśla, że kluczowe jest zachowanie kontroli nad kopią oraz źródłem, z którego ona pochodzi. W konsekwencji obecny model opłaty reprograficznej wydaje się rozwiązaniem anachronicznym.

Opłata reprograficzna ma kompensować straty ekonomiczne twórców związane z prywatnym kopiowaniem utworów. Tymczasem w modelu streamingu – co potwierdził TSUE – nie dochodzi do takiego kopiowania po stronie użytkownika końcowego. Powstająca kopia ma charakter techniczny, podporządkowany i niesamodzielny. Użytkownik nie uzyskuje kontroli nad kopią, którą mógłby swobodnie dysponować.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany w postępowaniu karnym – nowe podstawy umorzenia i rozszerzenie trybów konsensualnych

Cel i ratio legis projektowanych zmian

Z uzasadnienia projektu wynika, że podstawowym celem nowelizacji nie jest ogólne „przyspieszenie” postępowania karnego w drodze zmian dowodowych, lecz poszerzenie możliwości konsensualnego zakończenia sprawy karnej. Projektodawca wychodzi z założenia, że tryby konsensualne, funkcjonujące w polskiej procedurze karnej od blisko trzech dekad, przynoszą wymierne korzyści wszystkim uczestnikom postępowania oraz samemu wymiarowi sprawiedliwości. Jak wskazano w uzasadnieniu, wyroki wydawane w trybach konsensualnych stanowią niemal 25% wszystkich skazań, co oznacza, że co czwarta sprawa zakończona w ten sposób toczy się sprawnie, należycie uwzględnia interesy pokrzywdzonego i nie generuje rozbudowanych, kosztownych postępowań odwoławczych ani nadzwyczajnych.

Ustawodawca akcentuje, że projektowane rozwiązania mają realizować jednocześnie trzy zasadnicze cele:

Nowe podstawy umorzenia postępowania w stadium przygotowawczym

Projektowana nowelizacja przewiduje istotne poszerzenie możliwości zakończenia sprawy już na etapie postępowania przygotowawczego przez dodanie projektowanych art. 11a i 11b KPK. Pierwszy z tych przepisów wprowadza umorzenie ugodowe, oparte na ugodzie zawartej między podejrzanym a pokrzywdzonym. Drugi ustanawia nową podstawę umorzenia w sprawach, w których nie występuje pokrzywdzony w rozumieniu KPK, ograniczoną do ściśle określonych przypadków drobniejszych przestępstw fałszu.

Projektowany art. 11a KPK ma dotyczyć wyłącznie wąsko określonych kategorii czynów, w szczególności występków przeciwko mieniu bez użycia przemocy lub groźby bezprawnej, których wartość nie przekracza 20 000 zł, a także wybranych występków nieumyślnych, takich jak czyn z art. 157 § 3 KK, art. 160 § 3 KK czy art. 177 § 1 KK, z dalszymi ograniczeniami przewidzianymi w uzasadnieniu. Dodatkowym warunkiem zastosowania tej instytucji jest uprzednia niekaralność podejrzanego za przestępstwo umyślne.

Umorzenie ugodowe ma służyć przede wszystkim szybkiemu naprawieniu szkody i zakończeniu konfliktu bez konieczności prowadzenia długotrwałego procesu sądowego. Podstawą decyzji prokuratora ma być ocena, czy zostały spełnione cele postępowania karnego, w szczególności czy ugoda zawarta między podejrzanym i pokrzywdzonym została zaakceptowana przez prokuratora i wykonana. Dodatkowym warunkiem umorzenia może być uiszczenie świadczenia na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej (dalej: Fundusz) w wysokości od 1000 zł do 20 000 zł.

Z kolei projektowany art. 11b KPK ma stanowić podstawę umorzenia w sprawach bez pokrzywdzonego, ograniczoną przedmiotowo do występków z art. 270 § 2a i 3 KK oraz art. 271 § 2 KK. Także tu ustawodawca wprowadza wymóg niekaralności za przestępstwo umyślne, brak wątpliwości co do okoliczności sprawy oraz obowiązek uiszczenia świadczenia na rzecz Funduszu.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Poszerzenie trybów konsensualnych w postępowaniu sądowym

Istotna część projektu dotyczy zmian w istniejących trybach konsensualnych stosowanych na etapie postępowania sądowego. Uzasadnienie wyraźnie wskazuje, że pierwszym założeniem nowelizacji jest modyfikacja możliwości wydania wyroku skazującego w trybie konsensualnym przez zmiany w zakresie skazania bez rozprawy oraz dobrowolnego poddania się karze – zarówno przed rozprawą, jak i w toku rozprawy głównej. Chodzi tu o zmiany dotyczące art. 335 § 2 KPK, art. 338a KPK, art. 387 § 1 i 2 KPK, a także o dodanie projektowanego art. 387a KPK.

W odniesieniu do art. 335 § 2 KPK projekt doprecyzowuje jedną z przesłanek wniosku o skazanie bez rozprawy, wskazując, że wymóg braku sprzeczności z ustaleniami dokonanymi w postępowaniu przygotowawczym odnosi się do wyjaśnień oskarżonego.

Projektowany art. 338a KPK ma uporządkować katalog środków, jakie mogą być objęte wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze przed rozprawą. Ustawodawca posługuje się zbiorczym określeniem tych środków, aby uniknąć wątpliwości co do zakresu środków karnych, kompensacyjnych i innych reakcji możliwych do uwzględnienia w wyroku.

Istotne znaczenie ma zmiana art. 387 § 1 KPK. Projekt rozszerza możliwość złożenia wniosku o dobrowolne poddanie się karze także przez obrońcę oskarżonego, a nie wyłącznie przez samego oskarżonego. Umożliwia to złożenie i rozpoznanie wniosku także wtedy, gdy oskarżony nie jest obecny na rozprawie. Jednocześnie projekt przesądza, że ostatnim momentem na złożenie wniosku pozostaje zakończenie pierwszego przesłuchania, przy czym pojęcie to zostaje rozwinięte także o sytuację przeprowadzenia dowodu z protokołu wyjaśnień wszystkich oskarżonych na rozprawie głównej.

Zmiana art. 387 § 2 KPK ma z kolei ułatwić korzystanie z dobrowolnego poddania się karze w razie nieobecności prokuratora na rozprawie. Projekt odchodzi od wymogu wyrażenia zgody przez prokuratora i zastępuje go warunkiem braku sprzeciwu prokuratora należycie powiadomionego o terminie rozprawy.

Nowy art. 387a KPK i rozszerzenie dobrowolnego poddania się karze w toku rozprawy

Jedną z najistotniejszych zmian projektu jest dodanie art. 387a KPK. Przepis ten przewiduje odpowiednie stosowanie instytucji dobrowolnego poddania się karze także w toku postępowania dowodowego na rozprawie głównej, a więc po upływie terminu wskazanego w art. 387 § 1 KPK. Rozwiązanie to oznacza, że oskarżony będzie mógł złożyć taki wniosek także na dalszym etapie rozprawy, nawet tuż przed zamknięciem przewodu sądowego.

Projektodawca zastrzega jednak wyraźnie, że złożenie wniosku na tym późniejszym etapie nie będzie dawało oskarżonemu takich samych korzyści jak zawarcie porozumienia wcześniej. Uzasadnienie wskazuje, że w przypadku projektowanego art. 387a KPK oskarżony nie będzie mógł korzystać z przewidzianych w projektowanym art. 343c § 1 i 3 KPK szczególnych „bonusów” w zakresie redukcji ustawowego zagrożenia karą. W ten sposób projekt wprowadza gradację korzyści procesowych zależną od momentu zawarcia porozumienia.

Projekt podkreśla również, że uwzględnienie wniosku z art. 387a KPK będzie możliwe tylko wtedy, gdy nie sprzeciwi się temu należycie powiadomiony prokurator oraz pokrzywdzony, a cele postępowania zostaną osiągnięte mimo nieprzeprowadzenia rozprawy w całości. Oznacza to, że nowa instytucja nie ma prowadzić do całkowitego oderwania wyroku od materiału sprawy, lecz do stworzenia dodatkowej, późniejszej możliwości konsensualnego zakończenia postępowania.

Projektowany art. 343c KPK – szczególne reguły wymiaru kary w trybach konsensualnych

Projekt przewiduje dodanie art. 343c KPK, który ma wprowadzić szczególne reguły wymiaru kary w trybach konsensualnych. Uzasadnienie projektu traktuje ten przepis jako centralny element nowelizacji, ponieważ to on ma określać zakres korzyści przysługujących oskarżonemu w zależności od etapu postępowania, na którym doszło do skutecznego porozumienia procesowego.

Projektodawca wskazuje, że nowe przepisy art. 343c KPK opierają się na trzech generalnych założeniach. Po pierwsze, mają one charakter uzupełniający wobec typowych regulacji prawa karnego materialnego, pozwalając na bardziej elastyczne kształtowanie porozumienia procesowego. Po drugie, mechanizmy redukcji odpowiedzialności karnej dzielą się na dyrektywy quasi-ustawowego i quasi-sądowego wymiaru kary. Po trzecie, projekt wprowadza swoistą gradację „bonusów”, uzależniając ich zakres od momentu zawarcia porozumienia – im wcześniej dochodzi do konsensusu, tym szersza może być redukcja odpowiedzialności karnej.

Uzasadnienie podkreśla, że podstawowym mechanizmem redukcji odpowiedzialności ma być obniżenie górnej granicy ustawowego zagrożenia karą pozbawienia wolności, przy czym redukcja ta nie odnosi się do kar wolnościowych. Obok tego sąd będzie mógł zastosować dodatkowe rozwiązania szczególne przewidziane w § 2 projektowanego art. 343c KPK, a w przypadku uwzględnienia wniosku z art. 387 KPK – jedynie część z nich. Tym samym projekt tworzy spójny system zachęt do wcześniejszego zawierania porozumień procesowych.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy znajduje się obecnie na etapie opiniowania w ramach wykazu prac legislacyjnych Ministra Sprawiedliwości.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowelizacja ustawy o radcach prawnych. Ochrona nazwy kancelarii i inne istotne zmiany

Uchwalona ustawa wprowadza zmiany bezpośrednio w tekście ustawy z 6.7.1982 r. o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 499; dalej RadPrU). Do najważniejszych należą:

Przetwarzanie danych a tajemnica zawodowa

Uchwalona nowelizacja dokonuje głębokiej przebudowy art. 5c RadPrU, który określa zasady stosowania RODO w działalności samorządu. Potrzeba tych zmian wynikała z licznych wątpliwości interpretacyjnych dotyczących zakresu uprawnień osób trzecich do uzyskiwania informacji z akt postępowań prowadzonych przez organy samorządu.

Nowe brzmienie przepisów precyzuje rolę organów samorządu jako administratorów danych oraz wprowadza sztywne okresy retencji danych osobowych. Zgodnie z nowymi regulacjami, dane z postępowań dyscyplinarnych będą przechowywane przez 15 lat, a z administracyjnych przez 10 lat. Ponadto ustawa wzmacnia ochronę tajemnicy zawodowej w relacji z organem nadzorczym, stanowiąc, że obowiązek jej zachowania nie ustaje, gdy z żądaniem ujawnienia informacji występuje Prezes UODO.

Obowiązkowe ubezpieczenie OC

Przebudowie uległ system ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej uregulowany w art. 227 RadPrU. Zgodnie z nowymi regulacjami umowę ubezpieczenia na rzecz radców prawnych zawiera KIRP. Umowa zawierana jest na okres roku lub kilku lat kalendarzowych, a informacja o jej warunkach udostępniana jest radcom najpóźniej do końca listopada. Najważniejszą zmianą jest dodanie ust. 7 w art. 227 RadPrU, który daje radcy prawnemu 14 dni na złożenie dziekanowi właściwej OIRP oświadczenia o rezygnacji z tej umowy grupowej. Do oświadczenia należy dołączyć dowód zawarcia własnej umowy ubezpieczenia. Jeśli radca prawny nie dostarczy takiego dowodu najpóźniej 14 dni przed końcem okresu swojej polisy, zostaje automatycznie objęty umową KIRP. Kontrolę nad spełnieniem obowiązku przez osoby korzystające z własnych polis sprawują rady OIRP pod ścisłym nadzorem Ministra Sprawiedliwości. Niedopełnienie tych obowiązków lub nieopłacanie składek grozi postępowaniem dyscyplinarnym.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnychSprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Niezdolności do wykonywania zawodu

Art. 222 RadPrU precyzuje procedurę orzekania o niezdolności do wykonywania zawodu z powodów zdrowotnych. Rada OIRP podejmuje uchwałę o niezdolności na wniosek Prezesa KRRP lub dziekana, po wysłuchaniu radcy lub jego pełnomocnika. Rada zyskuje uprawnienie do żądania od radcy poddania się badaniom lekarskim. Odmowa badań lub wszczęcie postępowania o ubezwłasnowolnienie pozwala na tymczasowe zawieszenie radcy w czynnościach zawodowych. Ponadto, zmieniono art. 28 RadPrU, zawieszenie prawa do wykonywania zawodu następuje automatycznie już z chwilą uprawomocnienia się uchwały o niezdolności lub nadania jej rygoru natychmiastowej wykonalności.

Zastępstwa i nowe uprawnienia aplikantów adwokackich

Nowelizacja wprowadza fundamentalną zmianę w zasadach współpracy między samorządami prawniczymi. Zmieniony art. 351 ust. 5 RadPrU stanowi obecnie, że aplikant adwokacki może zastępować radcę prawnego na takich samych zasadach jak aplikant radcowski. Jest to ujednolicenie pragmatyki zawodowej, które znacząco ułatwi funkcjonowanie interdyscyplinarnych zespołów i kancelarii świadczących pomoc prawną.

Uprawnienia procesowe izb, kasacje i posiedzenia zdalne

Nowe przepisy wzmacniają nadzór samorządu nad obrotem prawnym. Artykuły 52a oraz 60a RadPrU nadają okręgowym izbom oraz KIRP uprawnienia odpowiednio: organizacji pozarządowej w sprawach cywilnych oraz organizacji społecznej w postępowaniach karnych, administracyjnych i sądowoadministracyjnych. Umożliwia to organom samorządu przystępowanie do toczących się postępowań sądowych. Zmodyfikowano również procedurę dyscyplinarną w zakresie kasacji. Art. 622 RadPrU precyzuje, że od prawomocnego orzeczenia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego przysługuje stronom kasacja do Sądu Najwyższego. Z perspektywy administracyjnej nowością jest dodanie art. 451 RadPrU, który na stałe uprawnia organy samorządu do odbywania posiedzeń, przeprowadzania głosowań i podejmowania uchwał przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość lub w trybie obiegowym.

Przepisy przejściowe i kalendarz prac legislacyjnych

Uchwalona ustawa zawiera blok przepisów intertemporalnych, zapisanych w artykułach 2-8 nowelizacji, regulujących płynne wdrożenie nowych zasad:

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Deepfake z nagim wizerunkiem a odpowiedzialność karna za bezprawne przetwarzanie danych osobowych

Stan faktyczny

Impulsem do podjęcia sprawy było ujawnienie w mediach społecznościowych incydentu dotyczącego nauczycielki, której zdjęcie zostało cyfrowo przerobione w taki sposób, aby przedstawiało ją nago. Z materiałów przywołanych przez Prezesa UODO wynika, że zmanipulowany obraz został umieszczony w komentarzu pod jednym z postów pokrzywdzonej na portalu X. Sama zainteresowana publicznie poinformowała, że jej fotografia została „rozebrana” za pomocą AI i rozpowszechniona w internecie bez jej zgody, wskazując przy tym na dolegliwe skutki psychiczne zdarzenia.

W reakcji na tę sytuację Prezes UODO, działając na podstawie art. 304 § 2 KPK, skierował do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W piśmie organ wskazał, że zachowanie sprawcy może wyczerpywać znamiona czynu z art. 107 ustawy z 10.5.2018 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1781; dalej: OchrDanychU), polegającego na przetwarzaniu danych osobowych mimo braku dopuszczalności takiego przetwarzania albo bez uprawnienia do jego dokonania.

Sprawa nie została przez Prezesa UODO potraktowana jako jednostkowy incydent obyczajowy czy wyłącznie naruszenie dóbr osobistych. Zawiadomienie odnosi się także do szerszego problemu nadużyć technologii syntetycznych mediów, a zwłaszcza deepfake’ów wykorzystywanych do tworzenia treści intymnych bez zgody osoby, której wizerunek posłużył do ich wygenerowania. Organ podkreślił przy tym zarówno naruszenie prywatności pokrzywdzonej, jak i potencjalne zagrożenie dla jej elementarnych interesów życiowych oraz sfery psychicznej.

Stan prawny

Podstawą argumentacji Prezesa UODO jest przyjęcie, że wizerunek osoby fizycznej stanowi daną osobową, a jego cyfrowe przetworzenie przy użyciu narzędzi AI mieści się w pojęciu „przetwarzania” w rozumieniu art. 4 pkt 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO). Organ odwołał się zatem do klasycznych definicji z art. 4 pkt 1 i 2 RODO, zgodnie z którymi dane osobowe obejmują wszelkie informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej, zaś przetwarzanie oznacza każdą operację wykonywaną na danych, w tym ich adaptowanie, modyfikowanie, wykorzystywanie i udostępnianie.

Na tym tle Prezes UODO uznał, że przerobienie zdjęcia pokrzywdzonej i opublikowanie takiej treści w sieci jest operacją na danych osobowych odnoszących się do konkretnej osoby. Sam fakt, że wynikowy obraz miał charakter syntetyczny i nie przedstawiał rzeczywistego ciała pokrzywdzonej, nie wyłączał, w ocenie organu, kwalifikacji tej czynności jako przetwarzania danych osobowych. Przeciwnie, skoro materiał nadal odnosił się do możliwej do zidentyfikowania osoby i wykorzystywał jej podobiznę, pozostawał w sferze ochrony wynikającej z RODO.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Kolejnym elementem rozumowania było stwierdzenie braku jakiejkolwiek podstawy legalizacyjnej z art. 6 RODO. Zawiadomienie wskazuje wprost, że nie uzyskano zgody osoby, której dane dotyczą, a z okoliczności sprawy nie wynika istnienie żadnej innej przesłanki uzasadniającej przetwarzanie. Prezes UODO przywołał również art. 9 RODO, zwracając uwagę, że w tle sprawy pojawia się problem danych dotyczących seksualności, co może dodatkowo wzmacniać ocenę bezprawności działania sprawcy. W konsekwencji organ przyjął, że doszło do niedopuszczalnego i nieuprawnionego przetwarzania danych osobowych.

Na tej podstawie zawiadomienie zostało oparte na art. 107 OchrDanychU. Przepis ten penalizuje przetwarzanie danych osobowych, mimo że ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo gdy sprawca nie jest do tego uprawniony. Prezes UODO zaakcentował, że jest to przestępstwo powszechne, ścigane z urzędu, a warunkiem odpowiedzialności karnej jest sprzeczność zachowania z wymogami wynikającymi z RODO. W piśmie znalazły się także odwołania do piśmiennictwa, potwierdzające, że brak podstawy prawnej z art. 6 lub 9 RODO może prowadzić do odpowiedzialności na podstawie art. 107 OchrDanychU.

Istotny fragment zawiadomienia dotyczy także samego zjawiska deepfake. Prezes UODO zauważył, że polskie prawo nie zawiera legalnej definicji tego pojęcia, dlatego sięgnął do art. 3 pkt 60 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1689; dalej: AIAct). Zgodnie z tym przepisem deepfake to wygenerowane lub zmanipulowane przez AI obrazy, treści audio lub wideo, które przypominają istniejące osoby, przedmioty, miejsca, podmioty lub zdarzenia i mogą zostać niesłusznie uznane za autentyczne. Odwołanie do AIAct nie służyło tu jednak budowaniu podstawy odpowiedzialności karnej, lecz uporządkowaniu siatki pojęciowej i osadzeniu analizowanego przypadku w unijnych ramach regulacyjnych.

Prezes UODO poszedł jednak krok dalej i zakwalifikował zdarzenie jako przykład non-consensual synthetic intimate imagery, czyli syntetycznych treści intymnych tworzonych bez zgody osoby, której wizerunek wykorzystano. Organ powołał się przy tym na publikację poświęconą deepfake’om i nadużyciom na tle seksualnym, z której wynika, że tego rodzaju materiały stanowią dominującą postać seksualizowanych deepfake’ów i niemal zawsze dotykają kobiet. W zawiadomieniu wyraźnie wybrzmiewa zatem teza, że mamy do czynienia nie tylko z naruszeniem prywatności, ale z formą przemocy cyfrowej o poważnych skutkach społecznych.

Choć sprawa nie dotyczy jeszcze rozstrzygnięcia sądowego, argumentacja przedstawiona przez Prezesa UODO może mieć znaczenie wykraczające poza konkretny stan faktyczny. Z treści zawiadomienia wynika, że reżim ochrony danych osobowych może znajdować zastosowanie także w przypadku nadużyć z użyciem generatywnej AI, zwłaszcza tam, gdzie sprawca posługuje się cudzym wizerunkiem do wytworzenia materiałów stygmatyzujących, intymnych lub kompromitujących.

Komentarz

Znaczenie tej sprawy polega przede wszystkim na tym, że Stanowisko Prezesa UODO wskazuje kierunek reakcji prawnej na seksualizujące deepfake’i. Zamiast czekać na uchwalenie odrębnych przepisów krajowych odnoszących się wprost do syntetycznych treści intymnych, organ sięga po już istniejące instrumenty ochrony danych osobowych. To rozwiązanie może okazać się szczególnie istotne w realiach, w których technologia rozwija się szybciej niż ustawodawstwo.

Dla praktyki prawa ważny jest zwłaszcza wniosek, że nawet obraz w całości lub częściowo wygenerowany przez AI może nadal pozostawać daną osobową, jeżeli pozwala na identyfikację konkretnej osoby. Taki kierunek wykładni może mieć znaczenie także w innych sprawach wykorzystania wizerunku przy użyciu AI.

Równie istotne jest to, że organ nie redukuje sprawy do pytania o zgodę na wykorzystanie wizerunku. Zawiadomienie pokazuje, że w takich przypadkach analizowane powinny być jednocześnie skutki dla prywatności, godności, bezpieczeństwa psychicznego i pozycji społecznej pokrzywdzonej. Taka perspektywa może sprzyjać bardziej zdecydowanemu traktowaniu podobnych zachowań przez organy ścigania.

Jeżeli linia zaprezentowana przez Prezesa UODO utrwali się w praktyce prokuratorskiej i sądowej, polski system prawny może zyskać istotny punkt odniesienia dla spraw dotyczących nadużyć generatywnej AI. Nie rozwiąże to wszystkich problemów związanych z deepfake’ami, ale może realnie ograniczyć poczucie bezkarności sprawców. W tym sensie zawiadomienie z 24.3.2026 r. warto traktować jako ważny sygnał interpretacyjny: wykorzystanie sztucznej inteligencji nie usuwa odpowiedzialności prawnej, lecz może jedynie zmienić narzędzie, którym sprawca dopuszcza się bezprawnego działania.

Zawiadomieniu PUODO z 24.3.2026 r., DKN.5101.170.2026

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ulga tylko na docieplenie dachu

Podatnicy, którzy chcą skorzystać w zeznaniu za 2025 r. z ulgi na termomodernizację domu, muszą pamiętać, że fiskus może zakwestionować znaczną część wydatków na dach. Z wyjaśnień ministra finansów wynika, że urzędnicy wyrzucą z rozliczenia zakup blach i dachówek, odpis przysługuje bowiem tylko na te inwestycje, które są związane z dociepleniem i zabezpieczeniem przed zawilgoceniem, np. nabycie membrany izolującej przed wodą.

Przypomnijmy, że ulga termomodernizacyjna polega na odliczeniu wydatków na ekologiczne ogrzewanie domu od dochodu. Dzięki temu zmniejszamy podstawę opodatkowania i wychodzi nam niższy podatek. Maksymalna kwota odliczenia wynosi 53 tys. zł. Z ulgi korzystają zarówno rozliczający się według skali, jak i liniowcy oraz ryczałtowcy (oni pomniejszają przychód).

Szczegółowy wykaz wydatków premiowanych odpisem znajdziemy w rozporządzeniu ministra inwestycji i rozwoju określającym rodzaje materiałów budowlanych, urządzeń i usług związanych z realizacją przedsięwzięcia termomodernizacyjnego. Od 1 stycznia 2025 r. wynika z niego, że odliczyć można wydatki na usługi docieplenia przegród budowlanych, płyt balkonowych, dachów lub fundamentów. Ulga jest też na materiały budowlane wykorzystywane do docieplenia przegród budowlanych, płyt balkonowych, dachów oraz fundamentów wchodzące w skład systemów dociepleń lub wykorzystywane do zabezpieczenia przed zawilgoceniem.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wyjaśnienia ministra finansów

Jak to rozumieć? Nie ma ulgi na pokrycie czy poszycie dachowe, np. blachę i dachówkę – wynika z wyjaśnień ministra finansów (jest to odpowiedź na interpelację poselską nr 15 898). Dlaczego? Bo nie są materiałem izolacyjnym, nie wchodzą też w skład systemu dociepleń. A czy blachę i dachówkę można zaliczyć do materiałów wykorzystywanych na potrzeby wykonania zabezpieczenia przed zawilgoceniem? Minister finansów twierdzi, że nie. „Pokrycie dachowe, czyli dachówka, blacha itp., zasadniczo służy zabezpieczeniu przed czynnikami atmosferycznymi, przenoszeniem części obciążeń i ochroną kolejnych warstw, natomiast ochronie przed zawilgoceniem służą odpowiednie membrany izolujące przed wodą lub parą wodną” – tłumaczy.

Minister przypomina też, że przedsięwzięciem termomodernizacyjnym jest m.in. ulepszenie skutkujące zmniejszeniem zapotrzebowania na energię dostarczaną na potrzeby ogrzewania budynków mieszkalnych. Ulgą są objęte inwestycje związane z termomodernizacją budynków, które zapewniają poprawę jakości energetycznej i przyczyniają się do poprawy jakości powietrza. Nie odliczymy natomiast wydatków o charakterze remontowym.

Zmiana interpretacji

Przypomnijmy, że jeszcze kilka lat temu skarbówka zgadzała się na rozliczenie wydatków na wymianę dachu. Wprawdzie taka inwestycja nie była wymieniona wprost w rozporządzeniu (w brzmieniu obowiązującym do końca 2024 r.), ale fiskus potwierdzał, że można ją uznać za docieplenie przegród budowlanych. Jednak już dwa lata temu szef Krajowej Administracji Skarbowej zaczął zmieniać wcześniejsze, korzystne dla podatników interpretacje. I robi to nadal. W interpretacjach zmieniających podkreśla, że nie można odliczyć wydatków na wymianę dachu, ulga jest tylko na jego docieplenie.

– Uważam, że stanowisko fiskusa kłóci się z ideą ulgi termomodernizacyjnej. Jej celem jest ograniczenie zanieczyszczeń, a przecież jak wymienimy dach na nowy, to mamy w domu cieplej i mniej palimy w piecu – wskazuje Wojciech Jasiński, doradca podatkowy, menedżer w ATA Tax. Podkreśla, że podejście fiskusa znacznie ogranicza podatkowe korzyści, większość wydatków na wymianę dachu wypada bowiem z ulgi. – Pozostają tylko zakupy materiałów do docieplenia: wełny, pianek, styropianu, membrany oraz koszty samej usługi – tłumaczy Wojciech Jasiński.

Czy restrykcyjne podejście skarbówki spowoduje, że podatnicy wymieniający dach będą brali fakturę na jego docieplenie? – Może być taka pokusa. Faktura na samo docieplenie dachu na pewno jednak wzbudzi podejrzenia urzędników weryfikujących zeznanie. I mogą dokładnie przepytać podatnika, a także wykonawcę. Poza tym taki ogólny zapis na fakturze niewątpliwie utrudni reklamację w razie wad świadczenia, może także być przeszkodą do skorzystania z dofinansowania w ramach jakiegoś ekologicznego programu – wskazuje Wojciech Jasiński.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Europejski nakaz aresztowania w świetle projektowanej nowelizacji KPK

Cel projektowanej regulacji

Z uzasadnienia projektu wynika, że jego podstawowym celem jest uzupełniające wdrożenie decyzji ramowej Rady 2002/584/WSiSW z 13.6.2002 r. w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między państwami członkowskimi (Dz.Urz. UE L z 2002 r. Nr 190, s. 1). Projektodawca podkreśla, że decyzja ta została już implementowana do polskiego porządku prawnego przepisami art. 607a i nast. KPK, jednak obowiązujące regulacje nie zapewniają pełnej zgodności z prawem Unii Europejskiej w kilku istotnych obszarach.

W uzasadnieniu wyodrębniono trzy zasadnicze cele projektowanych zmian. Po pierwsze, chodzi o zapewnienie osobom zamieszkującym lub stale przebywającym w Polsce takich samych praw i obowiązków, jakie obecnie odnoszą się do obywateli polskich, wobec których wystąpiono z ENA. Po drugie, projekt ma wprowadzić możliwość czasowego przekazania osoby, której dotyczy ENA, w celu jej przesłuchania przez państwo członkowskie występujące z nakazem. Po trzecie, projekt zmierza do zagwarantowania szybkości postępowania przez wyraźne unormowanie obowiązku uzyskania zgody państwa trzeciego w sytuacji, gdy osoba została wcześniej z tego państwa wydana.

Tak określone cele wskazują, że projekt nie ma charakteru wyłącznie technicznego, ingeruje bowiem w sposób wyważenia dwóch wartości: sprawności międzynarodowej współpracy sądowej oraz standardu ochrony procesowej osoby ściganej.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zmiana art. 607k KPK – przesłuchanie albo czasowe przekazanie osoby ściganej

Najbardziej rozbudowana zmiana dotyczy art. 607k KPK. Projekt przewiduje nadanie nowego brzmienia § 5 oraz dodanie § 6 i 7. Zgodnie z projektowanym art. 607k § 5 KPK, jeżeli w związku z wydaniem nakazu europejskiego państwo członkowskie Unii Europejskiej zwróciło się o dokonanie przesłuchania albo o czasowe przekazanie osoby, której dotyczy nakaz, sąd stosownie do okoliczności sprawy – wyraża zgodę na przesłuchanie albo czasowe przekazanie tej osoby, jeszcze przed rozpoznaniem nakazu.

Już samo nowe brzmienie tego przepisu pokazuje istotną zmianę filozofii regulacyjnej. Sąd nie ma jedynie biernie reagować na treść żądania organu państwa wydania ENA, lecz otrzymuje kompetencję do wyboru między dwoma wariantami działania. Może zatem zdecydować, czy w danych realiach sprawy bardziej celowe jest dokonanie przesłuchania osoby, czy też jej czasowe przekazanie. Uzasadnienie projektu wyraźnie wskazuje, że przy podejmowaniu tej decyzji sąd powinien brać pod uwagę okoliczności sprawy, potrzebę sprawnego rozpoznania głównego wniosku o przekazanie oraz możliwość zapewnienia osobie ściganej udziału w czynnościach jej dotyczących.

Projektowany art. 607k § 6 KPK reguluje sytuację, w której nie dochodzi do przesłuchania zgodnie z art. 6 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 2023/2844 z 13.12.2023 r. w sprawie cyfryzacji współpracy sądowej i dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach cywilnych i handlowych o charakterze transgranicznym oraz współpracy wymiarów sprawiedliwości i dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych o charakterze transgranicznym oraz zmieniające niektóre akty w tych dziedzinach (Dz.Urz. UE L z 2023 r. Nr 301, s. 2844). W takiej sytuacji sąd dokonuje przesłuchania na warunkach ustalonych z organem, który wydał ENA, a w przesłuchaniu ma prawo uczestniczyć osoba wyznaczona zgodnie z prawem państwa organu wydającego nakaz.

Z kolei projektowany art. 607k § 7 KPK przewiduje, że w razie zgody na czasowe przekazanie osoby, której dotyczy ENA, sąd w pisemnym porozumieniu z organem, który wydał ten nakaz, ustala warunki czasowego przekazania, w tym termin powrotnego przekazania umożliwiający wzięcie tej osobie udziału w czynnościach jej dotyczących w postępowaniu w przedmiocie przekazania. Jest to bardzo istotna norma gwarancyjna. Czasowe przekazanie nie może prowadzić do faktycznego osłabienia uprawnień procesowych osoby ściganej w polskim postępowaniu dotyczącym wykonania ENA. Powrót tej osoby musi nastąpić w takim terminie, aby mogła ona uczestniczyć w czynnościach jej dotyczących.

Zmiana art. 607t § 1 KPK – rozszerzenie zakresu gwarancji powrotu do Polski

Drugą kluczową zmianą jest nowe brzmienie art. 607t § 1 KPK. Projektowany przepis stanowi, że jeżeli ENA został wydany w celu ścigania osoby, która jest obywatelem polskim albo korzysta w Polsce z prawa azylu lub ma miejsce zamieszkania lub stale przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przekazanie może nastąpić pod warunkiem, że osoba ta będzie odesłana na terytorium Polski po prawomocnym zakończeniu postępowania w państwie wydania nakazu, jeśli osoba ta wyraża na to zgodę.

Na tle dotychczasowego stanu prawnego najważniejsze jest rozszerzenie katalogu osób objętych tą gwarancją. Do tej pory przepis wyraźnie odnosił się do obywatela polskiego albo osoby korzystającej z prawa azylu. Nowelizacja obejmuje również osoby mające miejsce zamieszkania lub stale przebywające w Polsce. Projektodawca uzasadnia tę zmianę koniecznością zapewnienia równego traktowania osób mających rzeczywisty, trwały związek z Polską. Brak takiego rozszerzenia mógłby bowiem prowadzić do nieprawidłowej implementacji art. 5 pkt 3 decyzji ramowej 2002/584/WSiSW oraz do naruszenia zakazu dyskryminacji wynikającego z art. 18 TFUE.

Dodanie art. 607ya KPK – ENA wobec osoby uprzednio wydanej przez państwo obce

Projektowany art. 607ya KPK reguluje sytuację dotychczas niewyrażoną wprost w ustawie, ale niezwykle istotną z punktu widzenia praktyki współpracy międzynarodowej. Chodzi o przypadek, w którym wobec osoby uprzednio wydanej przez państwo obce wpływa następnie ENA. Projekt przewiduje, że sąd bezzwłocznie występuje do organu państwa obcego o wyrażenie zgody na przekazanie osoby ściganej na podstawie ENA. Jednocześnie terminy, o których mowa w art. 607m § 1 i 2 KPK, biegną od uzyskania zgody na przekazanie, a jeżeli ich bieg już się rozpoczął, ulega on zawieszeniu do czasu jej uzyskania.

Projektodawca słusznie akcentuje, że obowiązek uzyskania zgody państwa trzeciego nie może pozostawać bez wpływu na bieg krajowych terminów procesowych. Bez wyraźnej normy ustawowej organ wykonujący ENA mógłby znaleźć się w sytuacji kolizji dwóch obowiązków: z jednej strony szybkiego rozpoznania sprawy, z drugiej strony konieczności oczekiwania na odpowiedź państwa trzeciego. Projektowana regulacja rozstrzyga tę kolizję w sposób jednoznaczny i korzystny dla sprawności postępowania.

Zmiana art. 607zb § 3 KPK – rozszerzenie gwarancji na etapie tranzytu

Kolejna zmiana obejmuje art. 607zb § 3 KPK. Przepis ten dotyczy wydania zezwolenia na tranzyt osoby ściganej. W nowym brzmieniu projekt przewiduje, że jeżeli osoba ścigana jest obywatelem polskim albo korzysta w Polsce z prawa azylu lub ma miejsce zamieszkania lub stale przebywa na terytorium Polski, zezwolenie można wydać pod warunkiem, że po zakończeniu postępowania osoba ta zostanie przekazana do wykonania kary pozbawienia wolności lub środka polegającego na pozbawieniu wolności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Także i tutaj istota zmiany polega na rozszerzeniu zakresu podmiotowego gwarancji z obywateli polskich i osób korzystających z prawa azylu na osoby mające miejsce zamieszkania lub stale przebywające w Polsce. Projektodawca wyraźnie wskazuje, że jest to implementacja art. 25 ust. 1 akapit drugi decyzji ramowej 2002/584/WSiSW. Z perspektywy systemowej rozwiązanie to należy oceniać jako dopełnienie zmiany w art. 607t § 1 KPK. Ustawodawca buduje bowiem spójny model ochronny nie tylko na etapie przekazania w celu ścigania, ale także na etapie tranzytu.

Przepisy przejściowe i wejście w życie

Projektowana regulacja zawiera także przepisy przejściowe i końcowe. Art. 2 projektu stanowi, że czynności procesowe dokonane przed dniem wejścia w życie ustawy są skuteczne, jeżeli zostały dokonane z zachowaniem przepisów dotychczasowych. Z kolei art. 3 projektu przewiduje wejście w życie ustawy po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia. Krótki termin vacatio legis projektodawca uzasadnia charakterem zmian – nie tworzą one nowych, autonomicznych instytucji procesowych, lecz uzupełniają istniejący model postępowania.

Etap legislacyjny

Pierwsze czytanie projektu odbyło się 15.4.2026 r. na 55. posiedzeniu Sejmu, po czym został on skierowany do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Na obecnym etapie projekt pozostaje zatem w toku prac parlamentarnych i nie został jeszcze uchwalony.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Live Nation z karą 15 mln zł od UOKiK-u

Niejasne zasady wnoszenia „bagażu”

Regulamin Live Nation wprowadzał ogólny zakaz wnoszenia „bagażu”, takiego jak np. plecaki i torebki, bez wskazania jego definicji. Postanowienia te zostały dodatkowo zmienione już po zakupie biletów przez część uczestników, co narusza zasadę pewności obrotu. Prowadziło to do uznaniowości decyzji przy wejściu na wydarzenie. Konsumenci nie byli w stanie przewidzieć, czy zostaną wpuszczeni na koncert z drobnymi przedmiotami osobistymi, a w wielu przypadkach zmuszano ich do korzystania z płatnych depozytów lub rezygnacji z udziału w wydarzeniu.

Regulamin przewidywał także możliwość odmowy przyjęcia rzeczy do depozytu, co skutkowało wykluczeniem konsumenta z imprezy. Nieodebrane przedmioty mogły przejść na własność organizatora po 14 dniach, bez możliwości dochodzenia roszczeń przez właściciela.

Ograniczenia w zwrocie środków

Zastrzeżenia Urzędu dotyczyły również zasad zwrotu pieniędzy za wydarzenia odwołane przez organizatora. Live Nation wymagał od konsumentów złożenia wniosku w terminie sześciu miesięcy od planowanej daty imprezy.

W przypadku niedochowania tego terminu konsumenci tracili prawo do zwrotu środków, mimo że świadczenie nie zostało zrealizowane. Zdaniem Prezesa UOKiK takie postanowienia stanowią niedozwolone ograniczenie praw konsumenta i naruszają równowagę kontraktową stron.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Sankcja administracyjna i obowiązki przedsiębiorcy

Za stosowanie niedozwolonych klauzul Prezes UOKiK decyzją z 20.4.2026 r. nałożył na Live Nation karę w wysokości 15,3 mln zł. Decyzja jest nieprawomocna i może zostać zaskarżona do sądu.

Po jej uprawomocnieniu spółka będzie zobowiązana do zwrotu środków konsumentom, którzy nie otrzymali należnych pieniędzy za odwołane wydarzenia od 8.5.2024 r. Zwroty mają zostać dokonane w terminie miesiąca. Obowiązek rekompensaty obejmie także osoby, które poniosły opłaty za depozyt rzeczy. Zwrot nastąpi po przedstawieniu dowodu zapłaty.

Obowiązek informacyjny

Spółka ma obowiązek poinformować o treści decyzji UOKiK-u oraz o zasadach uzyskania zwrotów. Komunikaty mają zostać opublikowane w jej kanałach internetowych oraz przekazane bezpośrednio konsumentom. Działania informacyjne powinny zostać podjęte w terminie 14 dni od uprawomocnienia decyzji.

Znaczenie decyzji dla rynku

Stanowisko UOKiK potwierdza, że organizator wydarzeń masowych jest zobowiązany do zapewnienia transparentnych i przewidywalnych warunków uczestnictwa. Regulamin nie może przerzucać ryzyka gospodarczego na konsumenta ani wprowadzać rozwiązań ograniczających jego ustawowe uprawnienia.

Zapowiadany poradnik UOKiK ma dodatkowo doprecyzować standardy ochrony uczestników koncertów i festiwali oraz wskazać praktyczne mechanizmy dochodzenia roszczeń.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź