Chipowanie i rejestracja psów i kotów – nowe przepisy i obowiązki
- Ustawa zakłada utworzenie Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów (dalej: KROPiK) jako publicznego systemu teleinformatycznego prowadzonego przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (dalej: ARiMR).
- Regulacja wprowadza powszechny obowiązek znakowania zwierząt transponderem oraz ich rejestracji w określonych terminach.
- Przepisy regulują zasady gromadzenia danych, dostęp do rejestru oraz obowiązki właścicieli, schronisk i lekarzy weterynarii.
Cel przyjętych zmian
Regulacja zmierza do systemowego ograniczenia zjawiska bezdomności psów i kotów poprzez wprowadzenie jednolitego, obowiązkowego systemu identyfikacji zwierząt, opartego na centralnym rejestrze publicznym. Ustawodawca wskazuje, że dotychczasowy model – oparty na rozproszonych, często prywatnych bazach danych – nie zapewnia skutecznego powiązania zwierzęcia z jego właścicielem ani efektywnego wsparcia działań gmin.
W uzasadnieniu projektu podkreślono, że obowiązek znakowania i rejestracji zwierząt stanowi jedno z najskuteczniejszych narzędzi przeciwdziałania bezdomności, co znajduje potwierdzenie zarówno w praktyce innych państw członkowskich Unii Europejskiej, jak i w ustaleniach Najwyższej Izby Kontroli.
Projektodawca szeroko odniósł się również do rosnących kosztów ponoszonych przez gminy w związku z realizacją obowiązków wynikających z art. 11 i 11a ustawy z 21.8.1997 r. o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1580). Dane wskazują na systematyczny wzrost wydatków – z poziomu ok. 125 mln zł w 2012 r. do ponad 347 mln zł w 2023 r., co stanowi jeden z kluczowych argumentów przemawiających za wprowadzeniem rozwiązania systemowego.
Utworzenie KROPiK jako rejestru publicznego
Ustawa przewiduje utworzenie KROPiK jako rejestru publicznego w rozumieniu art. 3 pkt 5 ustawy z 17.2.2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1703).
KROPiK ma mieć charakter centralny i jednolity, co oznacza odejście od modelu wielości baz danych funkcjonujących równolegle. Jednocześnie przepisy wyraźnie wskazują, że nie dochodzi do likwidacji istniejących baz prywatnych ani obowiązku migracji danych – co ma zapewnić, że nowy rejestr będzie oparty wyłącznie na danych spełniających ustawowe standardy jakości.
Rejestr będzie prowadzony przez ARiMR, co wynika wprost z przepisów ustawy. Wybór tego podmiotu uzasadniono jego doświadczeniem w prowadzeniu systemów teleinformatycznych o charakterze masowym (np. systemy ewidencyjne w rolnictwie).
Administrator danych i przetwarzanie informacji
Ustawa w sposób jednoznaczny rozstrzyga, że administratorem danych osobowych przetwarzanych w KROPiK będzie ARiMR.
Dane będą przetwarzane w ściśle określonych celach, do których należą w szczególności:
- ograniczenie zjawiska bezdomności psów i kotów;
- realizacja przez gminy programów opieki nad zwierzętami;
- kontrola wykonywania obowiązku szczepień przeciwko wściekliźnie;
- realizacja obowiązków fiskalnych (opłata od posiadania psa);
- wsparcie postępowań administracyjnych, cywilnych i karnych.
Projekt wprowadza również szczegółowe zasady retencji danych, powiązane z długością życia zwierząt, co stanowi rozwiązanie nietypowe, ale funkcjonalnie uzasadnione.
Zakres danych gromadzonych w KROPiK
Ustawa w art. 2 ust. 2 i 3 wprowadza szczegółowy katalog danych gromadzonych w rejestrze, obejmujący kilka kategorii informacji.
Do najważniejszych należą:
- niepowtarzalny numer psa albo kota generowany przez KROPiK podczas rejestracji oraz datę rejestracji;
- dane identyfikacyjne właściciela zwierzęcia lub podmiotu prowadzącego schronisko;
- dane lekarza weterynarii dokonującego oznakowania i rejestracji;
- dane dotyczące zwierzęcia (imię, rasę, umaszczenie, płeć psa albo kota i datę urodzenia, jeśli jest znana);
- informacje o szczepieniu przeciwko wściekliźnie (w przypadku psów);
- numer transpondera wszczepiony psu albo kotu jako unikalny identyfikator oraz datę jego wszczepienia, jeśli jest znana;
- informacje o zaginięciu zwierzęcia;
- informacje o śmierci psa albo kota, w tym o jej dacie i przyczynie, jeśli są znane.
Ustawa przewiduje również prowadzenie:
- rejestru wszczepionych transponderów – w celu zapewnienia ich niepowtarzalności;
- ewidencji lekarzy weterynarii;
- ewidencji osób uprawnionych do działania w imieniu schronisk.
Dostęp do danych – model warstwowy
Regulacja przyjmuje zróżnicowany model dostępu do danych, uzależniony od statusu podmiotu.
Pełny lub szeroki dostęp uzyskają podmioty publiczne realizujące zadania ustawowe, w szczególności:
- gminy;
- Policja;
- Straż Graniczna;
- straże gminne (miejskie);
- Inspekcja Weterynaryjna;
- prokuratura i sądy.
Natomiast dostęp lekarzy weterynarii oraz pracowników schronisk ma charakter incydentalny i ograniczony – możliwy wyłącznie po odczytaniu numeru transpondera konkretnego zwierzęcia.
Rozwiązanie to stanowi realizację zasady minimalizacji danych oraz ograniczenia celu przetwarzania.
Kontrola wykonywania obowiązków znakowania i rejestracji
Ustawa wprowadza wyraźnie zdefiniowany reżim kontroli wykonywania obowiązków znakowania i rejestracji psów i kotów, określając zarówno katalog podmiotów uprawnionych do kontroli, jak i zakres ich kompetencji.
Do przeprowadzania kontroli uprawnione są organy Inspekcji Weterynaryjnej, funkcjonariusze Policji oraz strażnicy straży gminnej (miejskiej).
Zakres uprawnień kontrolnych obejmuje:
- legitymowanie osób w celu ustalenia ich tożsamości, jeżeli jest to niezbędne do przeprowadzenia kontroli;
- odczytanie numeru transpondera wszczepionego psu lub kotu przy użyciu czytnika zgodnego z normą ISO 11785;
- weryfikację danych w KROPiK powiązanych z odczytanym numerem transpondera.
Istotnym elementem systemu jest również wprowadzenie tzw. mechanizmu deklaracyjnego. Wójt (burmistrz, prezydent miasta) może:
- pouczyć mieszkańca o obowiązku oznakowania i rejestracji zwierząt;
- wezwać go do złożenia deklaracji o liczbie posiadanych psów lub kotów.
Deklaracja ta składana jest pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń, co znacząco wzmacnia jej walor dowodowy oraz prewencyjny.
Obowiązek znakowania i rejestracji – konstrukcja obowiązku
Ustawa wprowadza powszechny obowiązek znakowania i rejestracji psów i kotów, przy czym jego konstrukcja różni się w zależności od gatunku zwierzęcia oraz zdarzenia prawnego.
W przypadku psów obowiązek powstaje:
- najpóźniej w terminie do dnia pierwszego szczepienia przeciwko wściekliźnie;
- albo do dnia poprzedzającego przeniesienie własności, jeżeli to zdarzenie nastąpi wcześniej;
- albo do dnia następującego po dniu przyjęcia psa do schroniska albo umieszczenia w domu tymczasowym.
W przypadku kotów obowiązek powstaje:
- w terminie do dnia ukończenia przez kota 3. miesiąca życia albo do dnia poprzedzającego przeniesienie własności, jeżeli to zdarzenie nastąpi wcześniej;
- albo do dnia następującego po dniu przyjęcia kota do schroniska albo umieszczenia w domu tymczasowym.
Podmioty zobowiązane i odpowiedzialność
Obowiązek realizacji czynności spoczywa na właścicielu zwierzęcia lub – w przypadku zwierząt bezdomnych – na podmiocie prowadzącym schronisko.
Ustawa przewiduje istotne ograniczenie odpowiedzialności – brak odpowiedzialności w przypadku braku winy, co oznacza odejście od modelu odpowiedzialności obiektywnej.
Zasady znakowania
Znakowanie zwierzęcia polega na wszczepieniu transpondera zgodnego z normą ISO 11785.
Ustawa przewiduje, że czynności tej dokonuje:
- lekarz weterynarii wpisany do ewidencji ARiMR;
- albo technik weterynarii działający w ramach zakładu leczniczego.
Jednocześnie wyraźnie rozdzielono kompetencje – wyłącznie lekarz weterynarii ma dostęp do systemu i możliwość rejestracji danych.
Relacja do przepisów szczególnych
Ustawa wskazuje, że oznakowanie transponderem jest równoważne z oznakowaniem wymaganym na podstawie ustawy z 11.3.2004 r. o wymaganiach weterynaryjnych przy przemieszczaniu w celach niehandlowych zwierząt domowych towarzyszących podróżnym i zwierząt cyrkowych oraz o stosowaniu substancji o działaniu hormonalnym, tyreostatycznym i beta-agonistycznym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1075).
Koszty i mechanizm opłat
Ustawa szczegółowo reguluje kwestie kosztów.
Podstawową zasadą jest ponoszenie kosztów przez właściciela zwierzęcia.
Jednocześnie:
- wprowadzono maksymalny limit opłaty – 0,56% przeciętnego wynagrodzenia;
- dopuszczono możliwość finansowania przez gminy;
- wskazano orientacyjne koszty rynkowe (ok. 50-85 zł).
Retencja danych – szczegółowe zasady
Ustawa wprowadza precyzyjne zasady przechowywania danych:
- 5 lat od daty śmierci zwierzęcia;
- 30 lat od daty urodzenia;
- 30 lat od rejestracji – przy braku danych.
Rozwiązanie to uzasadniono potrzebą wykorzystania danych w postępowaniach prawnych.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy był przedmiotem II czytania na posiedzeniu Sejmu 14.4.2026 r., po którym został ponownie skierowany do komisji w związku z poprawkami.
III czytanie odbyło się na posiedzeniu Sejmu 17.4.2026 r. W głosowaniu nad całością projektu oddano 245 głosów „za”, 22 „przeciw” oraz 171 głosów wstrzymujących się. Sejm uchwalił ustawę.
Fiskus może przeszukiwać po cichu cyfrowe dane podatników
Ciche działanie fiskusa, zwane czynnościami sprawdzającymi, to coraz skuteczniejsze narzędzie weryfikacji rozliczeń. Urzędnicy skarbowi, mając dostęp do swoich cyfrowych baz danych, robią to coraz częściej zamiast prowadzić sformalizowane kontrole. To skuteczna metoda. Wg danych Ministerstwa Finansów, w 2025 r. kwoty niezapłaconych podatków wzrosły o 2,4 mld zł w stosunku do roku poprzedniego. To aż 28 proc. Równocześnie spadła o 11,3 proc. liczba podjętych klasycznych kontroli podatkowych. MF zaznacza, że często po czynnościach sprawdzających i powiadomieniu podatników o wykrytych nieprawidłowościach dochodziło do dobrowolnych korekt zeznań podatkowych i dodatkowych wpłat.
Gdy jednak urzędnik z pomocą różnych algorytmów pozyskuje z cyfrowych baz danych wiedzę o podatniku, to ten ostatni nawet nie może się wypowiedzieć, bo nic o tym nie wie. Inaczej jest w przypadku klasycznych kontroli – tam może np. złożyć zastrzeżenia do pokontrolnego protokołu.
MF: będą nowe regulacje
Jak się dowiedziała „Rzeczpospolita”, w Ministerstwie Finansów trwają prace nad modyfikacją przepisów Ordynacji podatkowej o czynnościach sprawdzających. Ich projekt ma się pojawić jeszcze w tym roku, w ramach drugiego etapu rządowej deregulacji.
– Za wcześnie, by mówić o konkretnych rozwiązaniach, ale dostrzegamy potrzebę dostosowania przepisów do cyfrowej rzeczywistości – powiedział „Rz” wiceminister finansów Jarosław Neneman. Zastrzegł przy tym, że nie jest możliwe poinformowanie absolutnie wszystkich podatników, których dane analizowano, że znaleźli się pod lupą urzędników.
– Przecież czasem urzędnicy, wspierani przez narzędzia IT, przeszukują równocześnie dane tysięcy czy milionów podatników w poszukiwaniu przestępstw. Być może informacja powinna być udzielana podatnikom tylko w niektórych przypadkach, gdy dochodzi do zweryfikowania podanych przez nich danych – zasugerował wiceminister.
Cyfrowa rzeczywistość
Eksperci nie mają wątpliwości, że przepisy o czynnościach sprawdzających trzeba dostosować do cyfrowej rzeczywistości. Jak twierdzi Wojciech Krok, doradca podatkowy kancelarii Parulski i Wspólnicy, prawa podatników powinny być chronione zawsze, zarówno w sferze dokumentacji cyfrowej, jak też papierowej. – Tymczasem rozwój cyfrowego raportowania sprawił, że do administracji skarbowej trafia ogrom danych podatników i nie zawsze mają świadomość, co się z tymi danymi dzieje. Podatnik przynajmniej w niektórych przypadkach powinien wiedzieć, że były one analizowane przez KAS i pod jakim kątem przeprowadzano tę analizę – proponuje Krok.
Jak wskazuje Michał Roszkowski, radca prawny i partner w CRP Tax, gdy administracja skarbowa przegląda w celach kontrolnych dane wielu podatników, informowanie ich o takich czynnościach nie jest jeszcze uzasadnione. Jeśli jednak w wyniku szerokiego przeglądu zostaną wyselekcjonowane dane określonych osób czy firm i zostanie rozpoczęta weryfikacja informacji z cyfrowych baz ze stanem faktycznym – sytuacja się zmienia.
– Jeśli organ skarbowy już po „posortowaniu” danych zidentyfikował rozbieżności u konkretnych podatników, można postulować, by na tym etapie podatnik już wiedział, że trwają czynności sprawdzające. Gdyby bowiem został wezwany do przedstawienia dodatkowych dokumentów, to będzie wiedział, jakie ma przygotować – uważa Michał Roszkowski. Zastrzega jednak, że prawdopodobnie twórcy przepisów nie będą chcieli utrudniać urzędnikom KAS wykonywania ich zadań i zobowiążą ich do informowania podatników o podjętych czynnościach później – po ugruntowaniu wniosków.
Zamiast kontroli
Osobną kwestią jest to, do jakiego stopnia takie działania mogą zastępować typową kontrolę u podatnika. Czasem bowiem KAS nadużywa tego typu czynności, na co zwracał w ostatnich latach uwagę rzecznik praw obywatelskich.
– Podatnicy stawali się przedmiotem stałych nibykontroli. Zdaniem obywateli ustalenie stanu faktycznego nie może zastępować właściwego postępowania dowodowego, które przy czynnościach sprawdzających można prowadzić tylko w ograniczonym zakresie – czytamy w wystąpieniu z 5 grudnia 2023 r. do MF.
Praktyki skarbówki, jak podkreślał rzecznik, były czasami sposobem na ominięcie terminów kontroli u przedsiębiorców, a także innych wymogów, np. zawiadomienia o kontroli. Przepisy nie regulują bowiem, w jakim czasie organ podatkowy ma zakończyć czynności sprawdzające. Dlatego zdarzało się, że podejmowano je wielokrotnie i prowadzono w tym samym zakresie.
Wojciech Majkowski
doradca podatkowy, partner w KPMG
Dzisiejsze przepisy o czynnościach sprawdzających pozostawiają za dużo swobody organom podatkowym. Pozwalają bowiem wręcz dowolnie podejmować czynności przewidziane dla postępowania dowodowego bez poszanowania zasad i gwarancji procesowych, którymi obwarowane jest takie postępowanie w ramach kontroli podatkowej, kontroli celno-skarbowej i postępowania podatkowego. Co więcej, jako że czynności sprawdzające nie kończą się żadnym formalnym aktem administracyjnym, podatnik nie może się dowiedzieć, do czego posłużą uzyskane przez organy podatkowe w ich trakcie dokumenty i poczynione ustalenia. Dziś KAS ma dostęp do uzyskiwanych niemal w czasie rzeczywistym danych z takich systemów jak KSeF czy też składanych przez podatników plików JPK VAT i JPK CIT. Brak jest zatem uzasadnienia dla istnienia kolejnych regulacji, które pozwalają na pozyskiwanie informacji podatkowych i weryfikowanie rozliczeń podatkowych bez czynnego udziału podatników i bez zapewnienia im gwarancji przewidzianych dla postępowania dowodowego.
Nowe przepisy o najmie krótkoterminowym
- Projekt ustawy wprowadza kompleksowe ramy prawne dla najmu krótkoterminowego, obejmujące jego definicję, obowiązki wynajmujących oraz mechanizmy kontroli tej działalności.
- Regulacja przewiduje istotne kompetencje dla gmin oraz instrumenty ograniczające negatywne skutki społeczne i gospodarcze, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości prowadzenia tej działalności na rynku.
- Na etapie legislacyjnym projekt został skierowany do dalszych prac w komisjach sejmowych po odrzuceniu wniosku o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu.
Cel projektowanych zmian
Projekt zmierza do systemowego uporządkowania rynku najmu krótkoterminowego oraz wyważenia interesów właścicieli lokali i mieszkańców budynków mieszkalnych. Ustawodawca wskazuje, że brak regulacji prowadził do narastania konfliktów społecznych oraz negatywnych zjawisk na rynku nieruchomości.
W uzasadnieniu podkreślono w szczególności:
- ograniczenie dostępności lokali na najem długoterminowy;
- wzrost cen najmu i nieruchomości;
- zwiększoną uciążliwość dla mieszkańców (hałas, zakłócanie porządku);
- intensywną eksploatację nieruchomości wspólnych.
Projektodawca wyraźnie wskazuje, że celem regulacji nie jest eliminacja najmu krótkoterminowego, lecz stworzenie narzędzi umożliwiających jego kontrolę oraz ograniczenie negatywnych skutków, w szczególności na poziomie lokalnym.
Definicja najmu krótkoterminowego
Projekt wprowadza legalną definicję najmu krótkoterminowego.
Zgodnie z art. 2 pkt. 3 projektowanej ustawy, najmem krótkoterminowym jest odpłatna usługa najmu lokalu, świadczona na podstawie jednej umowy na okres nie dłuższy niż 30 dni, wykonywana stale lub tymczasowo, za pośrednictwem:
- internetowej platformy handlowej w rozumieniu art. 2 pkt. 8 ustawy z 30.5.2014 r. o prawach konsumenta (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1796) lub w inny sposób;
- platformy internetowej pośredniczącej w najmie krótkoterminowym, w rozumieniu platformy internetowej pośredniczącej w najmie krótkoterminowym, o której mowa w art. 3 pkt. 5 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 2024/1028 z 11.4.2024 r. w sprawie gromadzenia i udostępniania danych dotyczących usług krótkoterminowego najmu lokali mieszkalnych i zmieniającego rozporządzenie (UE) 2018/1724 (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1028).
Na gruncie projektowanej ustawy, jako lokal należy zaś rozumieć umeblowany dom jednorodzinny, lokal mieszkalny lub ich części.
Autopoprawka rozszerza i doprecyzowuje zakres definicji ustawowych, wprowadzając m.in. pojęcia numeru identyfikacyjnego lokalu oraz pojedynczego cyfrowego punktu dostępu, co zapewnia spójność regulacji z prawem unijnym.
Zakres wyłączeń stosowania projektowanej ustawy
Projekt ustawy przewiduje wyraźne wyłączenie jej stosowania do określonej kategorii działalności polegającej na świadczeniu usług zakwaterowania. Zgodnie z projektowanymi przepisami regulacja nie znajduje zastosowania do obiektów, w których świadczone są usługi hotelarskie na podstawie ustawy z 29.8.1997 r. o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1944).
Oznacza to, że działalność prowadzona w ramach hoteli, moteli, pensjonatów czy innych obiektów wpisanych do ewidencji obiektów hotelarskich pozostaje poza zakresem projektowanej ustawy i nadal podlega odrębnemu reżimowi prawnemu.
Wyłączenie to ma istotne znaczenie systemowe, ponieważ:
- zapobiega nakładaniu się dwóch odmiennych reżimów regulacyjnych;
- utrzymuje rozróżnienie pomiędzy działalnością hotelarską a najmem krótkoterminowym;
- potwierdza, że projektowana ustawa dotyczy wyłącznie rynku tzw. „najmu platformowego”, a nie profesjonalnych usług hotelarskich.
Podmioty uprawnione do prowadzenia najmu krótkoterminowego
Projekt ustawy przyjmuje szerokie ujęcie kręgu podmiotów uprawnionych do prowadzenia działalności w zakresie najmu krótkoterminowego. Zgodnie z jego założeniami działalność ta może być wykonywana przez różne kategorie podmiotów, niezależnie od ich formy organizacyjno-prawnej (art. 4 projektowanej ustawy).
Najem krótkoterminowy może prowadzić:
- osoba fizyczna;
- osoba prawna;
- jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej.
Projekt wyraźnie wskazuje, że możliwość prowadzenia tej działalności nie jest uzależniona od tytułu prawnego do lokalu, co oznacza, że wynajmującym może być nie tylko właściciel, lecz także podmiot dysponujący lokalem na podstawie innego stosunku prawnego.
Jednocześnie ustawodawca wprowadza szczególne ograniczenie w odniesieniu do lokali stanowiących miejsce stałego pobytu wynajmującego. W takim przypadku najem krótkoterminowy może być prowadzony jedynie przez ograniczony czas, tj. nie dłużej niż 3 miesiące w ciągu roku kalendarzowego.
Zgoda wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni
Jednym z kluczowych elementów projektowanej regulacji jest uzależnienie prowadzenia najmu krótkoterminowego w lokalach znajdujących się w zabudowie wielorodzinnej od uzyskania zgody wspólnoty mieszkaniowej albo zarządu spółdzielni mieszkaniowej.
Zgoda ta ma charakter formalny i udzielana jest w drodze uchwały, przy czym:
- odmowa jej udzielenia musi zawierać uzasadnienie;
- może być oparta m.in. na naruszeniach porządku lub bezpieczeństwa;
- brak rozstrzygnięcia w terminie skutkuje uznaniem zgody za udzieloną.
Rozwiązanie to stanowi odpowiedź na dotychczasowy brak instrumentów prawnych umożliwiających wspólnotom wpływ na sposób korzystania z lokali.
Regulamin porządkowy jako obowiązek wynajmującego
Autopoprawka do projektu ustawy wprowadza obowiązek sporządzenia przez wynajmującego regulaminu porządkowego, który wiąże wszystkie osoby przebywające w lokalu. Regulamin ten stanowi jeden z kluczowych instrumentów mających ograniczyć negatywne skutki najmu krótkoterminowego, w szczególności w budynkach wielorodzinnych.
Ustawodawca określa minimalny zakres regulaminu, wskazując, że powinien on obejmować w szczególności:
- określenie godzin ciszy nocnej, nie krótszej niż 8 godzin w przedziale między 22.00 a 8.00,
- numer identyfikacyjny lokalu,
- dane kontaktowe osoby odpowiedzialnej za najem,
- zasady korzystania z lokalu, w tym dotyczące odpadów oraz części wspólnych nieruchomości.
Projekt przewiduje również obowiązek udostępnienia regulaminu najemcy przed zawarciem umowy oraz umieszczenia go w widocznym miejscu w lokalu.
Kompetencje gmin w zakresie regulowania najmu
Projekt przyznaje radom gmin kompetencje do określania zasad prowadzenia najmu krótkoterminowego na ich terenie. Regulacja zakłada decentralizację decyzji w tym zakresie, co ma umożliwić dostosowanie rozwiązań do lokalnych uwarunkowań.
Rada gminy może w szczególności:
- wprowadzić zakaz prowadzenia najmu krótkoterminowego na określonym obszarze;
- ustanowić limit liczby dni najmu w ciągu roku;
- określić minimalne wymogi dotyczące powierzchni lokalu;
- wprowadzić dodatkowe wymogi w zakresie bezpieczeństwa, w tym przeciwpożarowego.
Autopoprawka rozszerza zakres tych kompetencji, przewidując możliwość tworzenia stref ograniczeń oraz wprowadzenia obowiązku konsultacji społecznych przed ich ustanowieniem.
System rejestracji i identyfikacji lokali
Projekt wprowadza obowiązek rejestracji lokali wykorzystywanych do najmu krótkoterminowego.
W tym celu tworzony jest Centralny Wykaz Turystycznych Obiektów Noclegowych, mający charakter publicznego rejestru teleinformatycznego. Każdemu lokalowi nadawany jest indywidualny numer identyfikacyjny, który stanowi podstawę jego funkcjonowania na rynku najmu.
Wpis do wykazu:
- jest warunkiem legalnego prowadzenia działalności;
- dokonywany jest przez właściwy organ gminy;
- obejmuje szczegółowe dane dotyczące lokalu i wynajmującego.
Projekt przewiduje również utworzenie systemu wymiany danych pomiędzy organami krajowymi oraz platformami internetowymi, zgodnego z rozwiązaniami przyjętymi na poziomie Unii Europejskiej.
Kontrola działalności i sankcje
Projekt przewiduje rozbudowany system kontroli przestrzegania przepisów, realizowany przez organy administracji publicznej oraz wyspecjalizowane służby.
Kontrola może być prowadzona zarówno z urzędu, jak i na wniosek mieszkańców lub wspólnoty mieszkaniowej, a jej zakres obejmuje m.in. weryfikację spełniania wymogów technicznych i porządkowych.
W przypadku naruszeń przewidziano możliwość:
- wykreślenia lokalu z wykazu;
- zawieszenia możliwości prowadzenia działalności;
- nałożenia administracyjnych kar pieniężnych.
Kary mogą sięgać do 50 000 zł zarówno w stosunku do wynajmujących, jak i platform internetowych naruszających obowiązki ustawowe.
Etap legislacyjny
I. czytanie projektu odbyło się 17.4.2026 r. na 55. posiedzeniu Sejmu. W jego toku odrzucono wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu (22 głosy „za”, 417 „przeciw”, 3 „wstrzymujące się”), a projekt skierowano do Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
Projekt pozostaje obecnie na etapie prac komisji sejmowych.
Przepisy o równości płac do poprawy
Do kluczowych kwestii w obszarze zatrudnienia należy problem luki płacowej, czyli różnic w pensjach pomiędzy kobietami i mężczyznami wykonującymi tę samą lub porównywalną pracę.
Aby przeciwdziałać tym dysproporcjom, Unia Europejska podjęła inicjatywę, która ma na celu wzmocnienie zasady równości w tym obszarze. W efekcie polski ustawodawca został zobligowany do przygotowania projektu, który ma wdrożyć unijne regulacje. I tak też się stało. Problem w tym, że propozycja budzi spore kontrowersje wśród przedsiębiorców. Chociaż sama idea projektu jest słuszna, to zdaniem członków i ekspertów Rady Legislacyjnej „Rzeczpospolitej” mamy do czynienia z następnymi regulacjami, obok m.in. zmian w Państwowej Inspekcji Pracy, które zwiększają poziom skomplikowania prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Przedsiębiorcy odczuwają, że z roku na rok nakładane są na nich nowe obowiązki, przy jednoczesnym braku rozwiązań realnie ułatwiających prowadzenie biznesu. Termin na implementację dyrektywy dotyczącej jawności wynagrodzeń oraz równości płac do porządku krajowego mija 7 czerwca 2026 r. To niedługo. Czy biznes jest na to gotowy?
Słuszny cel, ale…
Zdaniem członków i ekspertów Rady Legislacyjnej „Rzeczpospolitej” nie do końca.
Jak bowiem wskazują, mamy do czynienia jedynie z projektem, który może ulec zmianie, co utrudnia realne przygotowania. Ponadto propozycja zawiera wiele niejasnych i niedookreślonych pojęć, co budzi liczne wątpliwości wśród przedsiębiorców. W tym kontekście najwięcej obaw związanych jest z wartościowaniem stanowisk pracy, gdyż – zdaniem biznesu – brakuje jasnych wytycznych dotyczących metod i kryteriów w tym obszarze.
Firmy boją się też odwróconego wzmocnionego ciężaru dowodu w sprawach dotyczących dyskryminacji płacowej, który może spowodować zwiększenie obciążeń przedsiębiorstw i problemy z obroną przed zarzutami pracowników. Jak bowiem wskazują, wyłącznie na podmiocie zatrudniającym będzie spoczywał obowiązek udowodnienia, że kierował się obiektywnymi powodami, nawet jeżeli osoba, która zarzuca mu złamanie przepisów, nie uprawdopodobni występowania bezpośredniej lub pośredniej dyskryminacji.
A do tego dochodzą krótkie terminy wdrożenia i wysokie sankcje, które tworzą atmosferę napięcia i obaw.
Podczas dyskusji zwrócono też uwagę na problem regionalnego zróżnicowania wynagrodzeń. Jak podkreślono, nie jest ono przypadkowe – wynika m.in. z różnic w kosztach pozyskania pracownika czy dostępności siły roboczej w poszczególnych regionach. Inne realia panują np. na Podkarpaciu, a inne w Wielkopolsce, czego projekt przepisów w ogóle nie uwzględnia. Podobne problemy mogą dotyczyć spółek międzynarodowych funkcjonujących w ramach grup kapitałowych.
Dlatego, jak wskazują członkowie Rady, wdrożenie tych przepisów może okazać się bardziej skomplikowane, niż się wydaje. W efekcie zasadne jest, aby regulacje nie wykraczały poza wymogi dyrektywy i były dostosowane do realiów funkcjonowania polskich przedsiębiorstw.
Co konkretnie powinno się zmienić?
Potrzebne zmiany
W pierwszej kolejności, jak wskazują, byłoby to wydłużenie vacatio legis. Członkowie Rady uważają, że styczeń 2028 r. byłby w tym wypadku dobrym terminem. Przy tej okazji padł postulat dotyczący rozpoczęcia stosowania nowych przepisów od dobrych praktyk w dużych firmach, a później ewentualne wprowadzanie ich stopniowo do tych mniejszych.
Zdaniem mec. Katarzyny Zwierz-Wilkockiej z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka zmian wymagają przepisy dotyczące udziału związków zawodowych w procedurze wartościowania stanowisk. Podmiot zatrudniający będzie zobowiązany do uzgodnienia z nimi wszystkich kryteriów i podkryteriów, które mają być brane pod uwagę w tym procesie. Wymóg uzgodnienia (a nie tylko konsultacji) oznacza konieczność uzyskania zgody organizacji związkowych.
– Może to doprowadzić do sytuacji patowych, w których brak porozumienia uniemożliwi pracodawcy wywiązanie się z obowiązków ustawowych, za co jednocześnie grożą mu kary. Projekt nie przewiduje trybu przełamywania impasu. Należałoby zatem wprowadzić taki mechanizm lub zastąpić obowiązek uzgodnienia wymogiem konsultacji w zakresie wartościowania stanowisk, analogicznie jak to uczyniono przy ustalaniu kategorii pracowników – mówi.
Zdaniem ekspertki ważną kwestią jest również termin zobowiązujący pracodawcę do zastosowania skutecznych środków zaradczych wobec nieuzasadnionej luki płacowej ze względu na płeć.
– Projekt przewiduje na to 6 miesięcy, jednak w przypadku pracodawców o złożonej strukturze wynagradzania może on okazać się niewystarczający, szczególnie gdy wymagane działania obejmują renegocjację układów zbiorowych lub restrukturyzację systemu premiowania. W takich sytuacjach zasadne byłoby wprowadzenie możliwości wystąpienia przez pracodawcę do organu monitorującego o wydłużenie terminu na działania zaradcze. Pozwoli to uniknąć sytuacji, w której obowiązek nie może zostać spełniony z przyczyn obiektywnych – dodaje mecenas.
Katarzyna Zwierz-Wilkocka zwraca też uwagę na wątpliwości związane z uwzględnianiem tzw. umiejętności miękkich, które pracodawca miałby wziąć pod uwagę przy wartościowaniu stanowisk w sposób obiektywny i neutralny.
– Uwzględnienie umiejętności miękkich (np. komunikatywności, empatii, zdolności przywódczych) jest szczególnie kontrowersyjne – kryteria te są z natury subiektywne i trudne do zmierzenia, a jednocześnie ustawa wymaga, aby były stosowane w sposób obiektywny i neutralny pod względem płci. To wewnętrzna sprzeczność generująca poważne ryzyko prawne i mogąca prowadzić do trudności w praktycznym stosowaniu przepisów – dodaje.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Jacek Cieplak
wiceprezes Pracodawców RP
Kluczowe jest wyeliminowanie tzw. gold platingu, czyli przepisów wykraczających poza wymogi dyrektywy. To właśnie one w dużej mierze odpowiadają za nadmierną złożoność projektu i trudności w jego wdrożeniu. Przykładem jest brak wyłączenia mikroprzedsiębiorców spod projektowanych regulacji, mimo że dyrektywa przewiduje ograniczenie obowiązków dla najmniejszych podmiotów. Dodatkowo postulowałbym zwiększenie roli Rady Dialogu Społecznego w wypracowaniu dobrych praktyk w omawianym obszarze. Wspólnie można dopracować rozwiązania, które dziś budzą wątpliwości – np. stworzyć jednolity słownik stanowisk czy uporządkować kwestie związane z wynagrodzeniami. Dotyczy to nie tylko płacy zasadniczej, ale także dodatkowych składników, takich jak premie, benefity czy samochody służbowe. Takie podejście pozwoliłoby lepiej przygotować grunt pod skuteczne i spójne wdrożenie nowych regulacji.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
prof. Grażyna Spytek-Bandurska
Federacja Przedsiębiorców Polskich
Projekt jest mocno niedoskonały m.in. w zakresie użytej terminologii. Trudno nie odnieść wrażenia, że ustawodawca po prostu przeniósł fragmenty z dyrektywy na grunt proponowanych przepisów, bez uwzględnienia polskiej specyfiki rynkowej. Wyzwanie będzie stanowić na pewno brak fachowej wiedzy i doświadczenia w zakresie wartościowania stanowisk pracy. Tym bardziej, że nie ma jasnych wytycznych co do sposobu i kryteriów oceny, zwłaszcza w odniesieniu do takich elementów jak wysiłek, kompetencje czy umiejętności miękkie, które trudno mierzyć. Wdrożenie przepisów będzie się wiązało też z istotnymi kosztami i biurokracją, w związku z koniecznością zaangażowania dodatkowych zasobów ludzkich i technicznych oraz wymogiem stałego monitorowania struktury wynagrodzeń i zmian organizacyjnych.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
prof. Jacek Męcina
doradca zarządu Konfederacji Lewiatan
Wszyscy zgadzamy się co do celu przepisów – większej przejrzystości i równości wynagrodzeń – jednak ich wdrażanie powinno być stopniowe. W pierwszej kolejności obowiązkami należałoby objąć duże przedsiębiorstwa, co pozwoli wypracować dobre praktyki, później rozszerzać je na mniejsze podmioty. Powinno się również dostosować siatkę pojęć do definicji obowiązujących obecnie w prawie pracy i firmach, ograniczyć obowiązki uzgadniania zasad wartościowania na rzecz konsultacji. Warto też przy tej okazji zwrócić uwagę na poziom unijnej legislacji. Kiedyś prawo tworzone w ramach UE miało bardziej ramowy charakter i pozostawiało państwom członkowskim większą swobodę w dostosowaniu przepisów do własnych realiów. Teraz to się zmieniło, stąd postulat wydłużenia okresu implementacji dyrektywy, zgłaszany również przez inne państwa członkowskie.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Piotr Podgórski
radca prawny, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców Przedsiębiorcy.pl
Zwrócę uwagę na kwestie procesowe, które w projekcie się pojawiły, a wymagają zmiany. Chodzi o rozkład ciężaru dowodu w sprawach o dyskryminację. Projekt dopuszcza sytuację, w której roszczenie może zostać zgłoszone bez realnego uprawdopodobnienia występowania bezpośredniej lub pośredniej dyskryminacji, co budzi poważne wątpliwości. W praktyce można sobie wyobrazić sprawy w sądach oparte na bardzo ogólnych twierdzeniach, bez wystarczających podstaw. Propozycja ta zaburza równowagę na korzyść pracownika. Dodatkowo pojawia się nieznana dotąd w prawie cywilnym instytucja przerwania biegu przedawnienia poprzez złożenie skargi do pracodawcy. To rozwiązanie również budzi zastrzeżenia i może prowadzić do niepewności prawnej.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
dr Łukasz Bernatowicz
prezes Związku Pracodawców Business Centre Club
Na wstępie warto podkreślić, że idea wyrównywania luki płacowej jest słuszna i zasługuje na pełne poparcie. Jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że to kolejne przepisy, które mocno obciążą firmy, a mieliśmy przecież deregulować. Dlatego tak istotne jest, aby w procesie implementacji unikać nakładania dodatkowych obowiązków wykraczających poza wymogi dyrektywy. W przeciwnym razie szczególnie najmniejsze firmy zostaną obciążone dodatkowymi kosztami i obowiązkami, związanymi m.in. z koniecznością zatrudnienia specjalistów lub korzystania z usług zewnętrznych. Chociaż większe przedsiębiorstwa są w stanie wdrożyć nowe regulacje dzięki posiadanym zasobom, to dla nich przegląd obowiązujących mechanizmów też nie będzie prosty.
Piwniczka nie jest obiektem małej architektury
Stan faktyczny
WSA w Poznaniu oddalił skargę na postanowienie WINB w przedmiocie wstrzymania robót budowlanych.
W sprawie tej PINB postanowieniem wydanym na podstawie art. 48 ust. 1 pkt. 1 ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz. U. z 2025 r., poz. 418; dalej: PrBud) wstrzymał budowę piwniczki prefabrykowanej żelbetowej o wymiarach 2,40 m x 3,00 m, poinformował o możliwości złożenia wniosku o legalizację obiektu w terminie 30 dni od dnia otrzymania postanowienia oraz poinformował o konieczności wniesienia opłaty legalizacyjnej w celu uzyskania decyzji o legalizacji obiektu i sposobie obliczenia tej opłaty.
W uzasadnieniu Organ wyjaśnił, że przeprowadzono kontrolę legalności zabudowy działki, na której wybudowano m.in. piwniczkę prefabrykowaną żelbetową ze stropem wyniesionym ok. 0,50 m nad poziom gruntu. Wejście do piwniczki znajduje się od strony zachodniej, poniżej poziomu gruntu. Piwniczka została wybudowana w 11.2024 r. przez skarżącego, który nie posiada żadnej dokumentacji świadczącej o jej legalności.
Organ wskazał, że budowa piwniczek ogrodowych nie jest ujęta w katalogu zamkniętym obiektów zwolnionych z uzyskania pozwolenia na budowę (art. 29 PrBud). W ocenie Organu piwniczkę należy traktować jak budowlę w rozumieniu art. 3 pkt. 3 PrBud, do której budowy inwestor był zobowiązany uzyskać pozwolenie na budowę.
W przypadku braku uzyskania pozwolenia na budowę, w odniesieniu do wybudowanego obiektu budowlanego, w celu jego legalizacji, zastosowanie znajduje tryb określony w przepisach art. 48 PrBud. Wobec tego Organ postanowił o wstrzymaniu budowy i poinformował o możliwości złożenia wniosku o legalizację obiektu budowlanego, konieczności wniesienia opłaty legalizacyjnej oraz o zasadach obliczenia opłaty legalizacyjnej.
Inwestor wniósł zażalenie na ww. postanowienie, kwestionując uznanie przez Organ piwniczki za budowlę. Skarżący wskazał, że piwniczka pełni funkcję gospodarczą, ma powierzchnię 7 m2 i stanowi obiekt małej architektury, zwolniony z konieczności uzyskania pozwolenia na budowę.
WINB utrzymał zaskarżonego postanowienie w mocy. Wskazał, że mamy tu do czynienia z obiektem żelbetonowym, którego strop wystaje ponad poziom gruntu o ok. 0,5 m. Takiego obiektu nie można traktować jako ziemianki. Nie spełnia on wymagań wskazanych w art. 3 pkt. 4 PrBud, który wskazuje, czym jest obiekt małej architektury na gruncie prawa budowlanego. Przez obiekt małej architektury według tego przepisu należy rozumieć niewielkie obiekty, a w szczególności:
a) kultu religijnego, jak: kapliczki, krzyże przydrożne, figury,
b) posągi, wodotryski i inne obiekty architektury ogrodowej,
c) użytkowe służące rekreacji codziennej i utrzymaniu porządku, jak: piaskownice, huśtawki, drabinki, śmietniki.
Inwestor skierował skargę do WSA.
Stanowisko WSA
Sąd I instancji uznał, że skarga nie zasługiwała na uwzględnienie.
Regulacja skutków samowoli budowlanych jest konsekwencją obowiązującej w PrBud generalnej zasady, wyrażonej w art. 28 PrBud, przewidującej, że roboty budowlane można rozpocząć po uzyskaniu pozwolenia na budowę, z wyjątkami przewidzianymi w art. 29-31 PrBud. Z tego powodu organy nadzoru budowlanego, ustawowo zobligowane do kontroli przestrzegania i stosowania przepisów prawa budowlanego (art. 84 ust. 1 pkt 1 PrBud), powinny podejmować działania weryfikujące stan zgodności z prawem wykonanych robót budowlanych.
W rozpoznawanej sprawie istota sporu sprowadza się co kwalifikacji wybudowanego przez skarżącego obiektu: piwniczki prefabrykowanej żelbetowej ze stropem.
PrBud wyróżnia wśród obiektów budowlanych: budynek, budowlę bądź obiekt małej architektury, wraz z instalacjami zapewniającymi możliwość użytkowania obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem, wzniesiony z użyciem wyrobów budowlanych (art. 3 pkt 1 PrBud).
Rozróżnienie pomiędzy powyższymi kategoriami jest istotne, ponieważ wpływa m.in. na procedury budowlane i związany z nimi obowiązek uprzedniego wystąpienia o pozwolenie na budowę lub zgłoszenia ich. Budowa obiektów małej architektury nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę oraz zgłoszenia budowa obiektów małej architektury budowanych poza miejscami publicznymi (zob. art. 29 ust. 1 pkt 28 i 29 ust. 2 pkt 19 PrBud).
Zgodnie z art. 3 pkt. 4 PrBud, przez obiekt małej architektury należy rozumieć niewielkie obiekty, a w szczególności:
a) obiekty kultu religijnego, jak: kapliczki, krzyże przydrożne, figury,
b) posągi, wodotryski i inne obiekty architektury ogrodowej,
c) obiekty użytkowe służące rekreacji codziennej i utrzymaniu porządku, jak: piaskownice, huśtawki, drabinki, śmietniki.
Powyższy katalog nie ma charakteru zamkniętego. Przyporządkowanie niektórych obiektów do kategorii obiektów małej architektury, jak to ma miejsce w niniejszej sprawie, bywa często przyczyną sporów sądowoadministracyjnych. Sąd w składzie orzekającym podzielił pogląd NSA wyrażony w wyroku z 18.7.2018 r., II OSK 2077/16, Legalis, że wprawdzie definicja z art. 3 pkt. 4 PrBud nie wymienia w sposób wyczerpujący wszystkich rodzajów obiektów małej architektury, jednak wyraźnie wskazuje na obiekty kultu religijnego, obiekty architektury ogrodowej oraz obiekty służące rekreacji codziennej i utrzymaniu porządku (śmietniki). Lista obiektów nie jest przy tym wyczerpująca i niewątpliwie do obiektów małej architektury można zaliczyć także inne obiekty, poza wyraźnie w niej wymienionymi. Należy jednak mieć na względzie, że mogą to być jedynie obiekty niewielkie i rodzajowo podobne do tych, które zostały wymienione w art. 3 pkt. 4 PrBud.
Natomiast przez pojęcie budowli zgodnie z art. 3 pkt. 3 PrBud należy rozumieć każdy obiekt budowlany niebędący budynkiem lub obiektem małej architektury, jak: obiekty liniowe, lotniska, mosty, wiadukty, estakady, tunele, przepusty, sieci techniczne, wolno stojące maszty antenowe, wolno stojące trwale związane z gruntem tablice reklamowe i urządzenia reklamowe, budowle ziemne, obronne (fortyfikacje), ochronne, hydrotechniczne, zbiorniki, wolno stojące instalacje przemysłowe lub urządzenia techniczne, oczyszczalnie ścieków, składowiska odpadów, stacje uzdatniania wody, konstrukcje oporowe, nadziemne i podziemne przejścia dla pieszych, sieci uzbrojenia terenu, budowle sportowe, cmentarze, pomniki, a także części budowlane urządzeń technicznych (kotłów, pieców przemysłowych, elektrowni jądrowych, elektrowni wiatrowych, morskich turbin wiatrowych i innych urządzeń) oraz fundamenty pod maszyny i urządzenia, jako odrębne pod względem technicznym części przedmiotów składających się na całość użytkową.
W ocenie Sądu, mając na uwadze powyższe definicje brak jest podstaw prawnych do uznania przedmiotowej budowli jako obiektu małej architektury, z uwagi nie tylko na technologię wykonania piwniczki prefabrykowanej żelbetowej, a więc wykonaną z ciężkich, betonowych elementów konstrukcyjnych, stosowanych najczęściej w obiektach o szkieletowych konstrukcjach, jedno i wielokondygnacyjnych oraz budynkach ścianowych, z uwagi na odpowiednią nośność tych elementów. Budowa spornej piwniczki niewątpliwie wymagała od inwestora podjęcia prac związanych z przygotowaniem gruntu pod budowę i doprowadziła do powstania obiektu kubaturowego o wymiarach 2,4 na 3,00 m oraz stropem wyniesionym ok. 0,50 m nad poziom gruntu. Z dołączonej do skargi gwarancji wynika, że skarżący wykonał piwniczkę z gotowego zbiornika żelbetonowego wycinając otwór na drzwi. Sąd stoi na stanowisku, że wymienione powyżej cechy nie pozwalają na uznanie piwniczki za obiekt „niewielki” stanowiący obiekt małej architektury.
Komentarz
WSA uznał, że przedmiotowe roboty, w wyniku których powstała budowla w postaci piwniczki zostały wykonane bez pozwolenia na budowę, czyli w warunkach samowoli budowlanej. Nie można ich było również zakwalifikować jako budowli wymagającej zgłoszenia. Prawidłowa była w ocenie Sądu kwalifikacja piwniczki jako budowli. Obiektami małej architektury są obiekty małe.
Wyrok WSA w Poznaniu z 19.3.2026 r., II SA/Po 699/25, Legalis
Wybór świadczenia należy do wnioskodawcy – NSA o skutkach braku zawieszenia emerytury
Istota sprawy
Jak wskazał NSA, istota sporu w rozpoznawanej sprawie dotyczy dopuszczalności przyznania świadczenia pielęgnacyjnego (na zasadach obowiązujących do 31.12.2023 r.) w sytuacji, w której wnioskodawczyni – w dacie złożenia wniosku o ustalenie prawa do ww. świadczenia – pobierała świadczenie emerytalne i nie zawiesiła prawa do niego.
Dotychczasowe rozstrzygnięcia w sprawie
Wnioskiem z 27.10.2023 r. G.R. (dalej: Wnioskodawczyni) wystąpiła do Wójta Gminy S. (dalej: Organ) o ustalenie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z tytułu rezygnacji z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w związku z opieką nad niepełnosprawnym mężem. Organ odmówił przyznania ww. świadczenia, wskazując, że Wnioskodawczyni od 5.10.2016 r. pobiera emeryturę z ZUS. SKO utrzymało ww. rozstrzygnięcie w mocy, wskazując, że w sprawie zachodzi negatywna przesłanka z art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a) ustawy z 28.11.2003 r. o świadczeniach rodzinnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1208; dalej: ŚwRodzU), w brzmieniu obowiązującym do 31.12.2023 r.
WSA w Gdańsku wyrokiem z 29.1.2025 r., II SA/Gd 865/24, Legalis, uchylił ww. decyzje.
Stan prawny
NSA wskazał, że od 1.1.2024 r. nastąpiła znacząca zmiana ŚwRodzU, dokonana na mocy art. 43 ustawy z 7.7.2023 r. o świadczeniu wspierającym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1429; dalej: ŚwiadczWspierU). Zmiana art. 17 ust. 1 ŚwRodzU oznacza, że świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli niepełnosprawny członek rodziny jest osobą, która ukończyła 18 rok życia. Osoby te od 1.1.2024 r. zostały objęte nową formą wsparcia ze strony Państwa w postaci świadczenia wspierającego.
Zgodnie z art. 63 ust. 1 ŚwiadczWspierU, w sprawach o świadczenie pielęgnacyjne i specjalny zasiłek opiekuńczy, o których mowa w ustawie zmienianej w art. 43 ŚwiadczWspierU w brzmieniu dotychczasowym, do których prawo powstało do 31.12.2023 r., stosuje się przepisy dotychczasowe. NSA wyjaśnił więc, że z art. 63 ust. 1 ŚwiadczWspierU wynika, iż w przypadku istnienia wniosku o świadczenie pielęgnacyjne, złożonego skutecznie przed 1.1.2024 r. (to jest przed wejściem w życie art. 43 pkt 4 ŚwiadczWspierU zmieniającego art. 17 ŚwRodzU), organy rozpatrując ten wniosek po 1.1.2024 r., zobowiązane są ustalić i ocenić, czy wnioskodawca spełniał przesłanki do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego, określonego w ŚwRodzU, w brzmieniu obowiązującym do 31.12.2023 r. Zatem, chodzi tu o sytuację, w której wystąpią wszystkie przesłanki pozytywne wskazane w art. 17 ŚwRodzU, a jednocześnie brak będzie przesłanek negatywnych. Art. 63 ust. 1 ŚwiadczWspierU nie będzie miał natomiast zastosowania w sprawach, gdzie przyznanie świadczenia przed 31.12.2023 r. było wyłączone, wobec stwierdzenia braku wskazania przesłanek.
Zdaniem NSA, w sprawach dotyczących świadczenia pielęgnacyjnego zwrot „prawo powstało” należy rozumieć tak, że do 31.12.2023 r. spełnione zostały wszystkie ustawowe przesłanki do przyznania ww. świadczenia. Samo złożenie wniosku przed dniem zmiany stanu prawnego, nie jest warunkiem wystarczającym, aby sprawa mogła być po 31.12.2023 r. rozpatrywana przez właściwy organ z uwzględnieniem wcześniej obowiązujących przepisów prawa. Konieczne jest bowiem, aby do tego dnia spełnione zostały wszystkie przesłanki do przyznania tego świadczenia.
Świadczenie pielęgnacyjne – przesłanki
Odnosząc się natomiast do samych warunków prawa do ww. świadczenia NSA wskazał, że art. 17 ust. 1 ŚwRodzU – w brzmieniu obowiązującym do 31.12.2023 r. – wymieniał przesłanki, których spełnienie uprawniało do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego. Spełnienie przesłanek pozytywnych nie jest wystarczające do uzyskania tego świadczenia. Przepisy przewidują szereg okoliczności, które uniemożliwiają jego przyznanie, wśród których jest wskazana w art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a) ŚwRodzU, dotycząca pobieranie przez opiekuna emerytury. Prawidłowa wykładnia art. 17 ust. 5 pkt lit. a) ŚwRodzU przemawia za umożliwieniem osobie uprawnionej dokonania wyboru jednego ze świadczeń: pielęgnacyjnego lub emerytalno-rentowego. Wybór może być zrealizowany przez złożenie wniosku o zawieszenie prawa do emerytury na podstawie art. 103 ust. 3 ustawy z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z funduszu ubezpieczeń społecznych, t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1749; dalej: EmRentyFUSU), zgodnie z którym prawo do emerytury, renty z tytułu niezdolności do pracy lub renty rodzinnej, do której uprawniona jest jedna osoba, może ulec zawieszeniu na wniosek. Zawieszenie prawa do emerytury, zgodnie z art. 134 ust. 1 pkt 1 EmRentyFUSU, skutkuje wstrzymaniem jej wypłaty, poczynając od miesiąca, w którym została wydana decyzja o wstrzymaniu wypłaty (art. 134 ust. 2 pkt 2 EmRentyFUSU). Emerytura jest prawem niezbywalnym, niemniej jednak należy uznać, że zawieszenie tego prawa eliminuje ww. negatywną przesłankę z art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a) ŚwRodzU.
Istota ograniczenia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego dla emeryta musi być interpretowana jako wiążąca się nie z samym prawem do emerytury, lecz z jego realizacją w postaci wypłaty świadczenia. Skoro zawieszenie prawa do emerytury skutkuje wstrzymaniem jej wypłaty, to przyjąć należy, że w ten sposób dochodzi do eliminacji negatywnej przesłanki, wyłączającej nabycie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego. Art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a) ŚwRodzU (w brzmieniu obowiązującym do 31.12.2023 r.) nie pozwala na równoczesne pobieranie przez osobę emerytury i świadczenia pielęgnacyjnego oraz wskazuje na konieczność wyboru jednego z tych świadczeń. Dopiero jednoznaczne i bezwarunkowe oświadczenie wnioskodawcy co do wyboru świadczenia pielęgnacyjnego powoduje, że odpada jedna z negatywnych przesłanek ustawowych, z którą ŚwRodzU wiąże moment powstania prawa do tego świadczenia
Rozstrzygnięcie NSA
Jak wynika z akt, Wnioskodawczyni od 5.10.2016 r. ma ustalone prawo do emerytury, co oznacza, że w dniu składania wniosku o świadczenie pielęgnacyjne (27.10.2023 r.) pobierała emeryturę. W związku z tym, prawo Wnioskodawczyni nie „powstało” – w rozumieniu art. 63 ust. 1 ŚwiadczWspierU – przed dniem 31.12.2023 r. NSA zauważył, że organy obu instancji nie pouczyły Wnioskodawczyni o możliwości zawieszenia prawa do emerytury, jednak po 31.12.2023 r. – w związku z wejściem w życie ŚwiadczWspierU, SKO nie mogło już naprawić tego uchybienia. Dlatego brak ww. pouczenia nie mógł prowadzić do uchylenia decyzji Organu, skoro w związku ze zmianą przepisów świadczenie pielęgnacyjne nie może jej przysługiwać. Ponadto z akt wynika, że Wnioskodawczyni miała świadomość, iż pobieranie emerytury wyłącza możliwość przyznania ww. świadczenia. Wynika to po pierwsze z wypełnionego formularza wniosku, a po drugie z załączonego do wniosku, ale niewypełnionego, wniosku do ZUS-u o zawieszenie emerytury.
Zauważyć należy, że Wnioskodawczyni była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika – pismem z 27.10.2023 r. adwokat Ł.A. (dalej: Pełnomocnik) poinformował Organ, że reprezentuje Wnioskodawczynię, jak również, że Organ powinien pouczyć ją o możliwości złożenia wniosku o zawieszenie emerytury/renty i uzależnieniu przyznania świadczenia pielęgnacyjnego od przedstawienia decyzji o wstrzymaniu jej wypłaty. Do ww. pisma załączono m.in. nieoparzony datą, ani podpisem Wnioskodawczyni formularz wniosku o zawieszenie emerytury. Wobec czego, takie pismo nie miało żadnej mocy prawnej. Pełnomocnik dopiero pismem z 5.7.2024 r. poinformował SKO, że decyzją ZUS z 27.6.2024 r. Wnioskodawczyni zostało zawieszone prawo do emerytury od 1.8.2024 r. Nastąpiło to zatem długo po wydaniu przez Organ decyzji (4.12.2023 r.), jak i po złożeniu przez Pełnomocnika odwołania od tej decyzji (13.12.2023 r.).
Podsumowując NSA wskazał, że skoro prawo do emerytury Wnioskodawczyni nie zostało zawieszone do 31.12.2023 r. (brak rezygnacji ze świadczenia konkurencyjnego), to nie było możliwe zastosowanie art. 17 ŚwRodzU, w brzmieniu dotychczasowym, gdyż nie zrealizowały się wszystkie przesłanki przyznania świadczenia pielęgnacyjnego do 31.12.2023 r. NSA stwierdził, że SKO prawidłowo odmówiło przyznania ww. świadczenia, z uwagi na negatywną przesłankę, tj. posiadanie prawa do emerytury. NSA, na podstawie art. 188 PostAdmU w zw. z art. 151 PostAdmU w zw. z art. 193 PostAdmU, uchylił ww. wyrok.
Komentarz
Na tle stanu faktycznego sprawy NSA wypowiedział się w kwestii braku możliwości jednoczesnego pobierania emerytury / renty z ZUS i świadczenia pielęgnacyjnego (na zasadach obowiązujących do 31.12.2023 r.). W tym kontekście NSA wskazał, że wobec jednoznacznego stanu prawnego i jednolitych poglądów orzecznictwa wybór pomiędzy ww. świadczeniami pozostaje w gestii samego wnioskodawcy i polega na skutecznej rezygnacji z pobierania świadczenia niższego, w omawianym przypadku emerytury, co materializuje się poprzez decyzję ZUS o jej zawieszeniu. Takiego rozstrzygnięcia zabrakło w sprawie na moment złożenia wniosku o świadczenie pielęgnacyjnego, co skutkowało odmową jego przyznania.
Wyrok NSA z 1.4.2026 r., I OSK 600/25, Legalis
Faktury korygujące zbiorcze uproszczone działają w KSeF
Zgodnie z art. 106j ust. 3 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), w przypadku gdy podatnik udziela opustu lub obniżki ceny, może wystawić fakturę korygującą dotyczącą dostaw towarów lub świadczenia usług na rzecz jednego odbiorcy w danym okresie, która zawiera dodatkowo wskazanie okresu, do którego odnoszą się udzielany opust lub udzielana obniżka, ale jednocześnie może nie zawierać nazwy (rodzaju) towaru lub usługi objętych korektą – gdy korekta dotyczy wszystkich dostaw towarów i świadczonych usług. Przepis ten ustanawia tzw. faktury korygujące zbiorcze uproszczone.
Ich magia polega na tym, że nie muszą zawierać wszystkich danych zawartych w „standardowej” fakturze korygującej zbiorczej. Choć zakres tych wyłączonych danych nieco się zawęził w ostatnich latach, nadal jest to ciekawa i pożądana instytucja z uwagi na niewątpliwe uproszczenie, jakie za sobą niesie. Zwłaszcza w sytuacji udzielania przez podatników rabatów za osiągany poziom obrotów, w przypadku masowej sprzedaży powoływanie się na nazwy towarów (i usług) objętych korektą może uczynić fakturę nieczytelną i nieużyteczną w biznesowej praktyce.
Co ciekawe, obowiązujące od 1.2.2026 r. przepisy obowiązkowego KSeF nie wprowadziły zmian w brzmieniu przepisów o fakturach korygujących zbiorczych uproszczonych. Nadal więc zasada ich stosowania jest tożsama do tej z rzeczywistości przed KSeF, przy uwzględnieniu rzecz jasna kwestii technicznych, a związanych z architekturą schemy 3.0. Zasadniczym i fundamentalnym warunkiem stosowania faktur korygujących zbiorczych uproszczonych jest zatem to, że muszą one korygować całą sprzedaż dokonaną przez podatnika w danym okresie na rzecz konkretnego nabywcy. Przyjrzyjmy się na przykładzie z życia.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik dokonuje sprzedaży towarów zarówno na rynku krajowym, jak i na rzecz kontrahentów z innych państw członkowskich Unii Europejskiej oraz krajów trzecich. Dystrybucji towarów znajdujących się w ofercie handlowej podatnik dokonuje m.in. za pośrednictwem sieci handlowych, instalatorów, innych firm pośredniczących w oparciu o (różnie nazywane) umowy o współpracy handlowej. Rynek ten jest konkurencyjny, zatem podatnik udziela różnego rodzaju rabatów.
Obecnie podatnik planuje wprowadzić do istniejących umów rabat, który będzie udzielany na wszystkie dostawy towarów (na cały obrót), ale podstawą kalkulacji rabatu będzie wyłącznie obrót na wybranych i ustalonych między stronami grupach towarów. Podatnik planuje takie wdrożenie przez dodanie/modyfikację treści paragrafów zawierających definicję rabatu potransakcyjnego w sposób wskazujący, że rabat obliczony dla danej linii produktowej koryguje całą sprzedaż pomiędzy organizacjami w okresie, którego rabat dotyczy. Taka zmiana nie wpłynie na obecnie uzgodniony algorytm kalkulacji rabatu. Podstawa obliczenia i stopa procentowa (lub wielkość kwotowa) rabatu może być różna w stosunku do poszczególnych linii produktowych. Rabaty naliczane będą za uzgodnione okresy, najczęściej okresy miesięczne, kwartalne lub roczne, ich wysokość może być przewidziana z góry lub ustalana między stronami po zakończeniu przyjętego okresu rozliczeniowego (miesiąc, kwartał, rok).
Wysokość rabatu kalkulowana będzie zatem jako kwota lub określony procent, przy czym, w przypadku rabatu procentowego podstawą wyliczenia jego łącznej wysokości (kwoty) będzie suma obrotów wybranymi towarami, wynikająca z wystawionych w danym okresie faktur. Aby lepiej zobrazować zasady, na jakich będzie udzielany rabat, podatnik posłużył się przykładem. Wyobraźmy sobie, że nabywca towarów z oferty podatnika nabywa towar A za cenę 5000 zł netto za sztukę (łącznie 500 sztuk, czyli 2 500 000 zł sprzedaży w okresie), towar B za cenę 3000 zł netto za sztukę (łącznie 300 sztuk, czyli 900 000 zł sprzedaży w okresie) oraz towar C za cenę 2000 zł netto za sztukę (łącznie 200 sztuk, czyli 400 000 zł sprzedaży w okresie). Łączna kwota sprzedaży w tym miesiącu wynosi zatem 3 800 000 zł netto plus VAT, sprzedaż udokumentowana jest trzema osobnymi fakturami. Partner spełnia warunki rabatu, przy czym ustalono, że podstawą obliczenia kwoty rabatu jest wyłącznie wynikająca z faktury wartość sprzedaży netto towaru A tj. 2 500 000 zł netto, od której naliczony zostanie rabat w wysokości 1%. W takim przypadku rabat wyniesie 25 000 zł (2 500 000 zł x 1%), a wyliczona w ten sposób kwota proporcjonalnie obniży cenę netto każdej pozycji wskazanej na wszystkich trzech fakturach wystawionych w tym miesiącu tzn. sprzedaży towaru A, towaru B oraz towaru C.
Podatnik postanowił potwierdzić, czy w takim przypadku może wystawiać korygujące faktury zbiorcze uproszczone, o których mowa w art. 106j ust. 3 VATU.
Stanowisko organu
Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 1.4.2026 r., 0114-KDIP1-3.4012.123.2026.1.PRM. Organ uznał, że przepis art. 106j ust. 3 VATU dopuszcza praktykę wystawiania faktur korygujących (dokumentujących rabat) tak, że jedna korekta odpowiada więcej niż jednej fakturze sprzedaży. Faktura korygująca powinna wykazywać okres, za który udzielany jest rabat. Faktury korygujące wystawione w przypadku, gdy podatnik udziela rabatu w odniesieniu do wszystkich dostaw towarów/świadczenia usług dokonanych dla jednego odbiorcy/świadczeniobiorcy w danym okresie z uwagi na to, że ich weryfikacja odnosi się do określonego zbioru faktur pierwotnych nie muszą zawierać danych dotyczących nazwy (rodzaju) towaru objętych rabatem.
Nowy sposób wyliczenia rabatu za przyjęty przez strony umowy okres rozliczeniowy (miesiąc, kwartał, rok) skutkuje tym, że udzielony rabat będzie obniżał cały obrót uzyskany przez danego partnera w przyjętym przez strony okresie rozliczeniowym. Rabat udzielony zostanie bowiem w odniesieniu do wszystkich dostaw towarów na rzecz partnera w danym okresie rozliczeniowym, ale obliczany będzie na podstawie wielkości tylko niektórych dostaw towarów. Skoro więc rabat udzielany będzie partnerowi w odniesieniu do całości dokonanego z nim obrotu, tj. do wszystkich dostaw dokonanych na rzecz danego partnera, zarówno towarów, których dostawa była podstawą kalkulacji rabatu jak i pozostałych towarów, to rabat może zostać udokumentowany poprzez wystawienie faktury korygującej uproszczonej, o której mowa w art. 106j ust. 3 VATU.
Komentarz
Skąd u podatnika pojawiła się potrzeba wystawiania faktur korygujących zbiorczych uproszczonych? Mam pewne podejrzenia, a kierują mnie one w stronę KSeF. Dotychczas udzielane przez podatnika rabaty potransakcyjne, z uwagi na to, że skutkowały obniżką ceny jedynie wybranych towarów sprzedanych w danym okresie, dokumentowane były poprzez wystawienie zbiorczych faktur korygujących, zawierających wszystkie obowiązkowe elementy przewidziane w art. 106j ust. 2 VATU, a więc numer oraz datę jej wystawienia, dane zawarte w fakturach pierwotnych (korygowanych), kwotę korekty podstawy opodatkowania lub kwotę korekty podatku należnego z podziałem na kwoty dotyczące poszczególnych stawek podatku, ale także nazwę (rodzaj) towarów objętych korektą. Ze względu na konieczność podawania w zbiorczych fakturach korygujących wszystkich wymienionych wyżej informacji, liczba stron takiej faktury już przed wejściem w życie KSeF była z pewnością bardzo długa. Było to zapewne uciążliwe dla obu stron rozliczeń i zbędne z biznesowego punktu widzenia. Z kolei w KSeF może to być wręcz niewykonalne, w praktyce nie do przyjęcia przez strukturę schemy 3.0 albo z uwagi na maksymalny rozmiar pliku. Znam przykłady zbiorczych faktur korygujących, które z powodu wolumenu naprawdę mają problem, aby w schemie się zmieścić.
Pamiętajmy, że zasadniczo faktury korygujące zbiorcze mogą być wystawiane także w przypadku korekty niecałej sprzedaży w danym okresie. Ale nie mogą być one wówczas „uproszczone”. Jak widać na załączonym obrazku, może to być języczek u wagi. Stąd podatnicy decydują się nawet na przearanżowanie zasad udzielania rabatów tak, aby dotyczyły całokształtu transakcyjnego. Ciekawy efekt uboczny KSeF, jeden z wielu jakie obserwujemy.
Interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 1.4.2026 r., 0114-KDIP1-3.4012.123.2026.1.PRM
MF poprawia e-mikrofirmę. Żeby było łatwiej działać w KSeF
Od 1.4.2026 r. większość przedsiębiorców musi wystawiać w KSeF faktury sprzedażowe. Wszyscy już powinni w nim odbierać faktury zakupowe. Część z nich sama rozlicza się z fiskusem, nie korzystając z pomocy księgowych oraz informatyków. Co oferuje im Ministerstwo Finansów? Między innymi bezpłatną aplikację e-mikrofirma. W informacji przesłanej „Rzeczpospolitej” opisuje zmiany, jakie w niej wprowadziło, zapewnia też, że pracuje nad kolejnymi.
Przypomnijmy, że aplikacja e-mikrofirma już od wielu lat służy najmniejszym przedsiębiorcom do VAT-owskich rozliczeń. Wcześniej można było w niej księgować faktury w ewidencjach sprzedaży i zakupów, sporządzać deklaracje oraz wysyłać to wszystko skarbówce w Jednolitym Pliku Kontrolnym. Teraz można też wystawiać faktury sprzedażowe w KSeF i pobierać z niego zakupowe. „Aplikacja po zmianach od 1 kwietnia umożliwia automatyczne powiązanie konta z KSeF” – pisze MF.
Aby wystawić fakturę ustrukturyzowaną (czyli zgodną z wymogami KSeF) musimy wybrać z menu „Nowa e-faktura sprzedaży (KSeF)”. Potem wprowadzamy dane dotyczące transakcji.
W e-mikrofirma możemy też wystawić zwykłą fakturę. Służy do tego zakładka „Nowa faktura sprzedaży”. I tu ciekawostka. – Oferowana przez MF aplikacja pozwala wystawiać poza KSeF także faktury o wartości powyżej 10 tys. zł brutto. Czyli takie, które powinno się, zgodnie z przepisami, wprowadzić do nowego systemu – mówi Aleksandra Plichta, doradca podatkowy, partner w Crido.
Ekspertka zwraca też uwagę, że do e-mikrofirmy nie można ściągnąć faktur sprzedażowych wystawionych w Aplikacji Podatnika (to inne bezpłatne narzędzie do KSeF oferowane przez Ministerstwo Finansów).
– Trzeba je w całości przepisywać – mówi Aleksandra Plichta. Powołuje się na wyjaśnienia w tej sprawie, które dostała z Krajowej Informacji Skarbowej. Czytamy w nich, że faktury wystawione poza aplikacją e-mikrofirma trzeba samodzielnie zaksięgować korzystając z zakładek „Nowy dokument”, „Nowy inny wpis sprzedaży”.
W aplikacji e-mikrofirma znajdziemy też faktury wystawione w KSeF przez naszych kontrahentów. Powinny być w zakładce „e-Faktury zakupu w KSeF”. Przenosimy je do ewidencji zakupów bez konieczności przepisywania wszystkich danych. W odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej” Ministerstwo Finansów pisze o rozszerzeniu możliwości filtrowania tych faktur. – Rzeczywiście, zostało to poprawione – potwierdza Aleksandra Plichta.
Ministerstwo Finansów wspomina też o wprowadzeniu możliwości automatycznego przeliczenia kwot przy pobieraniu z KSeF faktur związanych z wydatkami na samo- chody wykorzystywane do celów firmowo-prywatnych (więcej o ich rozliczaniu pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 10 marca).
Co jeszcze? „W aplikacji zostało dodane usprawnienie, które służy informowaniu użytkowników o planowanych pracach serwisowych w KSeF (…) W aplikacji pojawią się komunikaty informujące o wystawianiu faktur za pośrednictwem KSeF dla kontrahentów z numerem NIP (B2B)” – wskazuje resort finansów.
– Oczywiście nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, ministerstwo powinno myśleć o kolejnych ulepszeniach – podsumowuje Aleksandra Plichta.
Niepełny opis znamion czynu zabronionego może prowadzić do uchylenia wyroku skazującego
Droga do kasacji
9.4.2008 r. Sąd Rejonowy wydał wyrok, w którym uznał oskarżonego za winnego popełnienia dwóch zarzucanych czynów z art. 286 § 1 KK polegających na tym, że:
1) 4.9.2006 r. działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 1704 zł, wprowadzając go w błąd co do zamiaru wywiązania się z zawartej za pośrednictwem aukcji internetowej umowy sprzedaży laptopa, w ten sposób, że mimo uiszczenia ceny zakupu w kwocie 1704 zł nie przekazał nabytego na aukcji laptopa pokrzywdzonemu;
2) 15.9.2006 r., działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pokrzywdzonego w ten sposób, że na aukcji internetowej wystawił na sprzedaż laptopa, a mimo otrzymania za niego przelewem na podany numer konta pieniędzy w kwocie 2500 zł przedmiotu transakcji nie przekazał pokrzywdzonemu.
Sąd uznał, że czyny zostały popełnione przez oskarżonego w ramach ciągu przestępstw i za to na podstawie art. 286 § 1 KK w zw. z art. 91 § 1 KK wymierzył oskarżonemu karę roku i trzech miesięcy pozbawienia wolności (pkt I wyroku), na podstawie art. 415 § 4 KPK zasądził od oskarżonego na rzecz jednego z pokrzywdzonych kwotę 2500 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 15.9.2006 r. (pkt II wyroku) oraz umorzył postępowanie w przedmiocie powództwa cywilnego na rzecz drugiego z pokrzywdzonych (pkt III wyroku).
Obrońca oskarżonego złożył apelację, zaskarżając całość wyroku. Sąd II instancji wyrokiem z dnia 26.9.2008 r. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.
Kasacja Rzecznika Praw Obywatelskich
Skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego wniósł m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich (dalej: RPO). Podniesiono w niej zarzut rażącego naruszenia art. 433 § 1 KPK w zw. z art. 440 KPK. RPO zauważył, że podnoszone naruszenia miały rażący wpływ na treść orzeczenia w postaci przeprowadzenia wadliwej kontroli odwoławczej zainicjowanej apelacją obrońcy oskarżonego i utrzymaniu w mocy rozstrzygnięcia, pomimo tego, że było ono obarczone rażącym i mającym istotny wpływ na treść orzeczenia naruszeniem prawa karnego materialnego (art. 286 § 1 KK). RPO wskazał, że przypisano oskarżonemu popełnienie oznaczonego czynu w sytuacji, gdy opis czynu z pkt 2 części wstępnej wyroku sądu I instancji nie zawierał wszystkich znamion przestępstwa oszustwa. W dalszej części RPO wywiódł, że powyższe powoduje rażącą niesprawiedliwość wyroku i prowadzi do zmiany zaskarżonego orzeczenia w tym zakresie poprzez uniewinnienie oraz uchylenie punktu II Sądu Rejonowego.
Decyzja i stanowisko Sądu Najwyższego
18.3.2026 r. Izba Karna Sądu Najwyższego wydała wyrok w sprawie (wyrok I KK 491/25, Legalis). SN uchylił orzeczenia sądu I i II instancji w części, w której uznano oskarżonego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu co do punktu II. Jednocześnie SN uniewinnił oskarżonego od tego zarzutu. Z kolei w części – dotyczącej wymiaru kary za zarzucany oskarżonemu czyn z punktu I sprawę przekazano do ponownego rozpoznania sądowi II instancji.
SN uznał kasację RPO za oczywiście zasadną i uwzględnił kasację. SN podniósł, że przestępstwo oszustwa stypizowane w art. 286 § 1 KK polega na działaniu, którego istotą jest wprowadzenie w błąd innej osoby albo wyzyskanie jej błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania sprawcy. Z kolei, takiego działania nie odzwierciedlał opis czynu z pkt 2 części wstępnej sądu I instancji, który został przypisany oskarżonemu w części I sentencji wyroku. SN uznał, że omawiany opis czynu, poza znamionami działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, nie wskazywał sposobu działania oskarżonego, a tym samym nie zawierał wszystkich ustawowych znamion przestępstwa oszustwa.
SN stanął na stanowisku, że opis czynu – niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wystawienie na sprzedaż laptopa na aukcji internetowej i pomimo otrzymania za niego przelewem pieniędzy w kwocie 2500 zł, nieprzekazanie przedmiotu transakcji – odpowiada znamieniu „doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem”. Jednak opis ten nie mieści się w znamieniu wprowadzenia w błąd, wykorzystania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania.
W dalszej części uzasadnienia SN podniósł, że stosownie do art. 413 § 2 pkt 1 KPK wyrok skazujący powinien zawierać dokładne określenie przypisanego czynu oraz jego kwalifikację prawną. Istnieje zatem konieczność takiego werbalizowania zachowania oskarżonego, by w sposób niebudzący wątpliwości odpowiadało ono treści poszczególnych znamion przypisanego przestępstwa albo wynikało z jednoznacznego, logicznego wnioskowania o wyczerpaniu danego znamienia czynu zabronionego.
Konkluzja SN sprowadziła się do tego, że skoro brak jest jednoznacznego opisania czynu przypisanego oskarżonemu w zakresie znamienia polegającego na wprowadzaniu w błąd, wyzyskaniu błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, nie można przypisać odpowiedzialności za ten czyn. SN podniósł także, że jeśli w wyroku pominięto znamię przestępstwa, przez co skazanie przedstawia się jako niesprawiedliwe, to wyrok ten powinien zostać zaskarżony przez oskarżyciela na niekorzyść oskarżonego. Z kolei brak apelacji na niekorzyść powoduje, że w postępowaniu odwoławczym oskarżony musi zostać uniewinniony lub skazany wedle przepisu łagodniejszego.
Komentarz
Zgodnie z przepisem art. 286 § 1 KK przyjmuje się, że popełnia czyn zabroniony ten, kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania. Doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem stanowi jedynie skutek jednego z trzech sposobów działania, tj. wprowadzenie w błąd, wyzyskanie błędu oraz wyzyskanie niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania (por. wyrok SN z 2.12.2002 r., IV KKN 135/00, Legalis). Sposób wprowadzenia w błąd może być rozmaity. Zamierzony cel sprawcy może być osiągnięty przy użyciu słowa, dokumentów lub innych przedmiotów bądź zachowania się sprawcy. Obojętne jest przy tym, czy pokrzywdzony mógł sprawdzić prawdziwość twierdzeń sprawcy, czy mógł wykryć błąd przy dołożeniu znikomej nawet staranności (por. wyrok SN z 18.6.2019 r., V KK 246/18, Legalis). Przepis art. 413 KPK zawiera części składowe wyroku. Stosownie do art. 413 § 2 pkt 1 KPK jako jeden z elementów wskazuje się przy tym dokładne określenie przypisanego oskarżonemu czynu oraz jego kwalifikację prawną.
Waga, jaką SN przykłada do prawidłowego oznaczenia czynu, wynika nie tylko z samego brzmienia wyżej przytoczonego przepisu, ale także z praktyki judykatury sądowej. Przyjmuje się bowiem, że podstawowe znaczenie ma sentencja wyroku, a dopiero w dalszej kolejności uzasadnienie wyroku (por. wyrok SN z 29.10.1998, III KKN 199/97, Legalis). W judykaturze podkreśla się również, że o ile opis czynu może być dokonany w języku ogólnym, to jednak niezbędne jest to, by odpowiadał on pełnemu zespołowi znamion przewidzianych w przepisie określającym dany typ czynu zabronionego. Nieprecyzyjne opisanie czynu w wyroku jest rażąco niesprawiedliwe, jeżeli jego treść rodzi zasadniczej natury wątpliwości (por. postanowienie SN z 5.12.2013, II KK 212/13, Legalis).
Jeżeli zatem wniesiono apelację jedynie na korzyść oskarżonego i jednocześnie nie wnoszono apelacji na jego niekorzyść, to wówczas należy uchylić wyrok skazujący. Bez znaczenia pozostają tu granice podnoszonych w apelacji zarzutów, gdyż taki wyrok jest rażąco niesprawiedliwy z punktu widzenia interesu wymiaru sprawiedliwości. Interes ten polega z kolei na tym, aby osoba, której sprawstwo i winę wykazano, poniosła odpowiedzialność karną. Powyższe jest z kolei niemożliwe przy braku określenia wszystkich znamion czynu (por. postanowienie SN z 6.6.2013, IV KK 402/12, Legalis). Orzeczenie wydane przez SN w omawianej sprawie nie odbiega od utrwalonej linii orzeczniczej wymagającej dokonania prawidłowego oraz precyzyjnego opisu znamion czynu zabronionego w wyroku.
Wyrok SN – Izba Karna z 18.3.2026 r., I KK 491/25, Legalis
Poprawić Cyfrowy Omnibus
Czym jest Digital Omnibus?
Digital Omnibus (Cyfrowy Omnibus) to inicjatywa legislacyjna Komisji Europejskiej opublikowana 19.11.2025 r. i obecnie procedowana w Parlamencie Europejskim. Jej celem jest uproszczenie i częściowa modyfikacja unijnego „prawa cyfrowego”, na które składa się kilkadziesiąt aktów prawnych. Zmianie mają ulec najważniejsze przepisy w tym zakresie, między innymi dotyczące danych osobowych, cyberbezpieczeństwa oraz sztucznej inteligencji.
Jaki to rodzaj aktu prawnego?
Cyfrowy Omnibus jest w istocie pakietem dwóch odrębnych rozporządzeń unijnych, z których pierwszy stanowi „cyfrowy zbiorczy akt prawny” dotyczący zmian w różnych aktach prawnych, np. w RODO, a drugi poświęcony jest wyłącznie modyfikacji postanowień Aktu w sprawie sztucznej inteligencji. Warto podkreślić, że wybór formy rozporządzenia dla tych aktów prawnych oznacza, że zaczną one bezpośrednio obowiązywać w poszczególnych państwach Unii Europejskiej, bez potrzeby ich odrębnej implementacji w krajowych porządkach prawnych. Tym istotniejsze jest więc zadbanie, aby obecnie tworzone przepisy rzeczywiście wspierały, a nie hamowały, rozwój unijnej gospodarki cyfrowej.
Jaka jest intencja tej regulacji?
W dwóch poprzednich kadencjach Parlamentu Europejskiego przyjęto, co jest ewenementem na skalę światową, prawie 100 aktów prawnych regulujących gospodarkę cyfrową. Część z tych regulacji wprowadza „dublujące” się obowiązki przedsiębiorców działających w Internecie. Istnieje więc realna obawa, że ten stan rzeczy doprowadzi do przegrania przez Unię Europejską „cyfrowego wyścigu”. Stąd pomysł uproszczenia części przepisów w ramach Cyfrowego Omnibusa.
Kiedy i w jakim trybie wejdzie w życie?
Podobnie jak w przypadku innych rozporządzeń unijnych, należy rozróżnić daty wejścia w życie i obowiązywania nowych przepisów. Wejście w życie ma nastąpić kilka dni po publikacji uchwalonych rozporządzeń w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Ich obowiązywanie ma być natomiast rozłożone w czasie i prawdopodobnie zacznie się w latach 2027-2028 Przyjmuje się, że wcześniej uchwalone zostaną i zaczną obowiązywać przepisy dotyczące sztucznej inteligencji („Digital Omnibus on AI”), a później przepisy „cyfrowego zbiorczego Omnibusa” („Digital Omnibus”). Dla dostawców systemów sztucznej inteligencji oraz podmiotów korzystających z AI, szczególne znaczenie ma przedstawiona w projekcie Omnibus on AI propozycja przesunięcia obowiązywania najważniejszych przepisów Aktu w sprawie sztucznej inteligencji z 2 sierpnia 2026 r. na 2027 r.. Ma to pozwolić Komisji Europejskiej na opracowanie niezbędnych wytycznych dotyczących tzw. systemów wysokiego ryzyka, a także przyjęcie przez poszczególne państwa przepisów krajowych ustanawiających regulatorów AI. Prawie wszystkie państwa UE, w tym Polska, nie dotrzymały bowiem pierwotnego terminu uchwalenia odpowiednich przepisów w tym zakresie, który upłynął w 2025 r.
Jakie są kontrowersje wobec Omnibusa?
Środowiska przedsiębiorców zarzucają Komisji Europejskiej pośpieszne i chaotyczne przygotowanie propozycji nowych przepisów, a co w niektórych wypadkach skutkować może wręcz utrudnieniem, a nie ułatwieniem prowadzenia działalności gospodarczej w Internecie. Cyfrowy Omnibus jest również krytykowany przez organizacje zajmujące się ochroną praw użytkowników Internetu, które z kolei wręcz oskarżają Komisję Europejską, że przedstawiona przez nią propozycja stanowi „największe cofnięcie cyfrowych praw podstawowych w historii Unii Europejskiej”. Jak to często bywa, w powyższych stanowiskach jest dużo przesady. W Cyfrowym Omnibusie można bowiem znaleźć propozycje dobrych regulacji. Przykładem jest wprowadzenie „jednego obowiązku zgłoszenia” realizującego ideę jednego, zunifikowanego kanału raportowania naruszeń/incydentów przewidzianych w różnych aktach, czy przesunięcie w czasie obowiązywania przepisów Aktu w sprawie sztucznej inteligencji. Nie zgadzam się również ze stanowiskiem organizacji pozarządowych o „cofnięciu cyfrowych praw podstawowych”. Większość propozycji w tym zakresie ma na celu usunięcie wątpliwości interpretacyjnych, na które między innymi wskazywał w swoich orzeczeniach Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Przykładem są choćby propozycje dotyczące zmiany definicji danych osobowych.
Na czym polega kontrowersja dotycząca art. 88b („jeden przycisk”, „zgoda na poziomie przeglądarki”)?
Tę regulację zaliczyłbym akurat do jednej z najbardziej nieudanych propozycji zawartych w Cyfrowym Omnibusie. Może ona potencjalnie wywołać – mimo szczytnych założeń– więcej szkód niż pożytku. W największym uproszczeniu, jej istota polega na daniu możliwości użytkownikom „globalnego” wyrażenia swoich preferencji odnośnie wykorzystywania/niewykorzystywania ich danych osobowych przez inne serwisy i/lub aplikacje (nowy art. 88b RODO). Globalna zgoda ma być jednorazowo wyrażona na poziomie przeglądarki lub systemu operacyjnego („super przycisk”) zamiast – jak to było do tej pory – potrzeby wielokrotnego klikania w „cookies banery”. Ta pozornie bardzo atrakcyjna dla użytkowników możliwość („mniej banerów, więcej wygody”), zawiera jednak wiele fundamentalnych wad konstrukcyjnych i prawnych. Po pierwsze, w istocie tzw. zgoda przeglądarkowa prowadzi do utraty realnej kontroli przez użytkownika. Inaczej niż jest to obecnie, użytkownik będzie bowiem a priori podejmował jednorazową decyzję odnośnie wykorzystania jego danych, w abstrakcyjnym ustawieniu „przeglądarka/system operacyjny”, nie znając kontekstu konkretnego administratora danych (dostawcy usługi), rodzaju usługi, kategorii danych czy celu przetwarzania (np. cel reklamowy). Istnieje więc realna obawa, że decyzje te będą w praktyce „podejmowane” za użytkownika przez domyślne ustawienia dostawców przeglądarek/systemów operacyjnych. Proponowane rozwiązanie de facto wzmacnia więc pozycję nie użytkowników, ale dostawców przeglądarek i systemów operacyjnych – to oni stają się nowym „pośrednikiem zgód”, a zarazem gatekeeperem danych, decydującym o tym, ile informacji trafi na rynek reklamowy. Dziś administrator serwisu/aplikacji może projektować własny interfejs zgody i tłumaczyć użytkownikowi wartość dokonania personalizacji itp. Po uchwaleniu art. 88b tę funkcję przejmą dostawcy przeglądarek i systemów operacyjnych. Jest to więc w istocie nie zmiana dotycząca ochrony prywatności użytkownika w Internecie, ale zmiana układu sił na rynku reklamy internetowej. Po drugie, a co podkreślają eksperci, proponowany art.88b jest sprzeczny z dotychczasowym paradygmatem RODO, zgodnie z którym zgoda użytkownika powinna być między innymi konkretna i świadoma. Warunków tych nie spełnia „globalna” zgoda, udzielana w oderwaniu od konkretnych celów i administratorów danych (dostawców usług). Użytkownik podejmuje ją w oderwaniu od kontekstu, np. „czy chcę mieć dostęp do spersonalizowanych wiadomości w tym serwisie internetowym?”
W jaki sposób może to szkodzić procesom komercyjnym w sieci?
Przeprowadzone na zlecenie branży reklamy internetowej badania wskazują, że znacząco, nawet o ponad 50 proc., spadnie odsetek osób gotowych do wyrażenia zgody. Ograniczona zostanie tym samym możliwość targetowania reklamy, prowadzenia analityki, mierzenia konwersji czy optymalizacji kampanii. Spowoduje to istotny spadek przychodów z reklamy internetowej, co z kolei – z uwagi na fakt, że jest to dominujący obecnie model przychodowy – skutkować będzie spadkiem jakości treści dostępnych bez opłat w internecie. Nie ma więc przesady w stwierdzeniu, że wprowadzenie rozwiązania globalnej zgody przeglądarkowej zaburzy cały ekosystem reklamy internetowej, w tym finansowanie istotnej części wydawców internetowych.
Nie chcą go wydawcy, nie chcą reklamodawcy. Komu ma służyć?
Tak jak już powiedziałem wcześniej, założeniem omawianych propozycji było zwiększenie ochrony użytkowników. Przygotowane przez Komisję Europejską rozwiązanie nie realizuje jednak tego celu.
Przepisy zawierają „wyłączenie dla mediów”. Uważa się je za wadliwe. Dlaczego?
W proponowanym nowym art. 88b ust. 3 RODO, wprowadzono wyjątek od konieczności honorowania zgody „przeglądarkowej” przez dostawców usług medialnych. Nadal więc będą oni mogli korzystać z własnych interfejsów zgody, niezależnie od preferencji wybranych przez użytkowników na poziomie przeglądarki, czy systemu operacyjnego. Potrzebę przyjęcia takiego rozwiązania, Komisja Europejska uzasadnia potrzebą zapewnienia ochrony modelu finansowania mediów z reklamy. Powyższą propozycję należy ocenić jednoznacznie negatywnie. Po pierwsze, wprowadza ona dualizm w zakresie sposobu pozyskiwania zgody użytkowników – inne zasady mają obowiązywać dla mediów informacyjnych (consent wall), a inne w przypadku innych uczestników rynku (zgoda przeglądarkowa). Już samo to jest sprzeczne z podstawowym celem Cyfrowego Omnibusa, a więc uproszczeniem i ujednoliceniem zasad prawa cyfrowego („jeden standard dla wszystkich”). Jest to też niekorzystne dla użytkownika – raz jego ustawienia przeglądarki mają być honorowane, podczas gdy korzysta on z usług mediów informacyjnych – już nie. Po drugie, pojawiają się wątpliwości związane z selektywnym traktowaniem dostawców usług w Internecie – media informacyjne są faworyzowane, podczas gdy inne podmioty, w tym wydawcy (np. blogi, serwisy tematyczne), „skazani” mają być na znacznie bardziej niekorzystne i szkodzące ich biznesom rozwiązania. Po trzecie, wprowadzane rozwiązanie stanowi wręcz zaproszenie do prób obchodzenia przepisów poprzez próby „opakowania” swojej działalności jako mediowej.
Jaki przepis powinien zastąpić to wadliwe uregulowanie?
Moim zdaniem, powinno się zrezygnować z projektowanych art. 88b i 88c RODO, nie realizują one bowiem podstawowego założenia Cyfrowego Omnibusa tj. uproszczenia przepisów, a co więcej, wprowadzają dualizm reżimów pozyskiwania zgody od użytkowników Internetu. Zapewniona w nich ochrona jest nie tylko fragmentaryczna, ale i iluzoryczna, bo to dostawcy technologii (domyślne ustawienia przeglądarek, systemów operacyjnych) będą w istocie decydować o tym, czy zgoda jest wyrażona, czy nie. Na szali jest przy tym cały łańcuch wartości w Internecie, a wiele spersonalizowanych treści oferowanych przez inne podmioty niż serwisy informacyjne, będzie trudniej dostępne – użytkownik wyrażający globalny „brak zgody” nie będzie nawet bowiem świadomy, że w ten sposób rezygnuje z treści, które chciałby oglądać w zamian za wyświetlane reklamy. Tzw. zmęczenie wyświetlanymi banerami cookies jest na pewno ważnym problemem, nad którym trzeba się pochylić. Jednym z rozwiązań jest rezygnacja z konieczności pozyskania zgody użytkowników w przypadkach, w których ryzyko zagrożenia prywatności jest niskie (np. analitykaczy reklama kontekstowa, a więc forma reklamy internetowej, w której treść reklamy jest dopasowana do treści strony lub aplikacji, którą użytkownik właśnie przegląda). Rozwiązania te mogłyby się znaleźć w nowym art. 88a RODO. Równocześnie trzeba we współpracy z wszystkimi kategoriami wydawców, pracować nad stworzeniem maksymalnie przyjaznego dla użytkowników sposobu wyrażenia przez nich zgody/braku zgody na wykorzystywanie ich danych osobowych na cele komercyjne. Z mojego doświadczenia wynika, że kluczowe jest tutaj znalezienie odpowiedniego rozwiązania technologicznego, a dopiero potem formułowanie odpowiednich przepisów.
Co w tej sprawie może polski rząd?
Polski rząd będzie prezentował swoje stanowisko w Radzie Unii Europejskiej. Przedstawiciele branży internetowej w Polsce przekazali już Ministerstwu Cyfryzacji swoje opinie, wyrażając negatywną ocenę wyżej wymienionych przepisów. Biorąc pod uwagę rosnącą pozycję Polski w strukturach Unii Europejskiej, trudno sobie wyobrazić, aby rozwiązania te zostały przyjęte przy sprzeciwie Polski. Należy więc liczyć, że polski rząd uwzględni zastrzeżenia zgłoszone przez podmioty internetowe działające w Polsce.