Czynności opodatkowane i zwolnione z VAT na jednej fakturze
Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 29a ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU) ze zwolnienia z VAT korzystają usługi kształcenia zawodowego lub przekwalifikowania zawodowego prowadzone w formach i na zasadach przewidzianych w odrębnych przepisach.
Tymi „odrębnymi przepisami” są m.in. różnego rodzaju przepisy w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Wykonywanie każdego zawodu związane jest z koniecznością poznania przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a także nabycia umiejętności wykonywania pracy w sposób bezpieczny, niezbędnych do jej podjęcia i wykonywania w danym zakładzie pracy i na określonym stanowisku pracy. Znajomość przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy jest warunkiem niezbędnym do wykonywania pracy. Bez wchodzenia w zbędne w tym miejscu szczegóły można więc uznać, że ze wskazanego zwolnienia mogą korzystać usługi szkoleniowe z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, spełniają bowiem definicję usług kształcenia zawodowego. Obydwie przesłanki zwolnienia są bowiem spełnione. Nawet gdy szkolenie odbywa się drogą elektroniczną (tak Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 15.1.2021 r., 0114-KDIP4-2.4012.539.2020.2.MB, Legalis).
Nie wszystkie jednak usługi z branży BHP skorzystają ze zwolnienia z VAT. Nie wszystkie muszą mieć charakter „kształcenia”. Tego rodzaju „dualizm” może prowadzić do sytuacji, w której podatnik świadczy na rzecz swojego klienta w tym samym okresie genetycznie do siebie zbliżone czynności zarówno opodatkowane VAT, jak i zwolnione z VAT. Czy trzeba je odrębnie fakturować? Oto jest pytanie, na które odpowiedzi udzielił Dyrektor KIS.
Czego dotyczyła sprawa?
Stan faktyczny sprawy jest wyjątkowo lakoniczny. Podatnik prowadzi działalność w zakresie szeroko pojmowanego bezpieczeństwa i higieny pracy. Świadczy przy tym różnego rodzaju usługi, w tym zarówno szkoleń wstępnych i okresowych w zakresie BHP pracowników i właścicieli firm, jak również doradztwa z zakresu BHP. Przeprowadzane szkolenia i kursy mają na celu wdrożenie u odbiorców wymaganych przez przepisy zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Doradztwo pozwala zaś klientom podatnika np. na usprawnienie różnego rodzaju procesów w dziedzinie BHP.
Oczywiście zdarza się, że obydwa wskazane rodzaje usług świadczone są przez podatnika na rzecz tego samego podmiotu i w tym samym okresie rozliczeniowym. Niemniej odrębnie od siebie, a nie w ramach jednego samoistnego i kompleksowego zarazem świadczenia, w którym jedno ma charakter dominujący (główny), a drugie jedynie pomocniczy. Podatnik nabrał wątpliwości co do możliwości dokumentowania wskazanych świadczeń jedną fakturą VAT z uwagi na fakt, że szkolenia BHP korzystają ze zwolnienia z VAT. Doradztwo BHP to zaś usługa opodatkowania VAT.
Dyrektor KIS rozstrzygnął sprawę wydając interpretację indywidualną z 16.3.2022 r. (0112-KDIL1-2.4012.15.2022.1.ST, Legalis). Organ przypomniał, że faktury są dokumentami sformalizowanymi i muszą być wystawione zgodnie z obowiązującymi przepisami. Prawidłowość materialnoprawna faktury zachodzi, jeżeli odzwierciedla ona w sposób prawidłowy zdarzenie gospodarcze. Umieszczenie na fakturze w części przeznaczonej na nazwę (rodzaj) towaru lub usługi kilku różnych świadczeń wskazuje, że przedmiotem sprzedaży jest kilka odrębnych świadczeń. Przy czym cel fiskalny obligatoryjnego „fakturowania” niektórych zdarzeń gospodarczych nie wyklucza prywatnoprawnego charakteru faktury. Szczególnie wówczas, gdy jest to jedyny dokument stworzony dla potrzeb danej transakcji.
Z tych ogólnikowych formułek wynika jednak, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby strony danej umowy mogły ustalić, czy zaistniałe między nimi zdarzenie gospodarcze można udokumentować jedną czy dwiema fakturami. NIe ma więc przeciwwskazań dla dokumentowania na jednej fakturze czynności podlegających różnym zasadom opodatkowania. Tym bardziej, że faktura powinna zawierać sumę wartości sprzedaży netto, z podziałem na sprzedaż objętą poszczególnymi stawkami podatku i sprzedaż zwolnioną od podatku.
Usługa w zakresie szkolenia BHP jako zwolniona od podatku VAT oraz druga usługa w zakresie doradztwa BHP, opodatkowana podatkiem VAT, wykonane dla jednego zleceniodawcy mogą być zatem zawarte na jednej fakturze w odrębnych pozycjach. Oczywiście o ile moment powstania obowiązku podatkowego obu czynności pozwoli na ich wspólne fakturowanie zgodnie z terminami wystawiania faktur.
Przez kształcenie zawodowe lub przekwalifikowanie zawodowe obejmujące nauczanie pozostające w bezpośrednim związku z branżą lub zawodem, należy rozumieć takie kształcenie, w wyniku którego dana osoba podnosi swoje kwalifikacje, a bezpośrednio po jej ukończeniu jest w stanie podjąć pracę zarobkową lub wykonywać określony zawód. Fiskus konsekwentnie odróżnia jednak „kształcenie” od „doradztwa”: jego zdaniem, doradztwo/poradnictwo jest udzielaniem fachowych zaleceń, porad np. w zakresie ekonomii, finansów czy też z innych dziedzin, a przez doradcę rozumie się tego, kto udziela porad, doradza. Pojęcia usług kształcenia zawodowego i doradztwa są pojęciami różniącymi się od siebie, a kierując się zasadą możliwie ścisłej wykładni przepisów prawa podatkowego dotyczących zwolnień od podatku, należy stwierdzić, że tylko w przypadku usług kształcenia zawodowego (przekwalifikowania zawodowego) możemy mówić o zwolnieniu od podatku VAT (tak Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 25.6.2021 r., 0114-KDIP4-2.4012.226.2021.2.SKJ, Legalis).
W omawianej sprawie tego rodzaju rozróżnienie nie budziło wątpliwości podatnika. Sprawa nie dotyczyła zatem kwalifikacji prawnej, ale samej tylko dokumentacji świadczonych usług. Kwestia jest wielowątkowa. Zgodnie z art. 106b ust. 2 VATU podatnik nie jest obowiązany do wystawienia faktury w odniesieniu do sprzedaży zwolnionej od podatku na podstawie art. 43 ust. 1 VATU. Choć oczywiście może to uczynić (i często czyni) ze względów czysto ergonomicznych. Dla wygody. Zwłaszcza, że szczegółowe przepisy nie stoją na przeszkodzie, skoro przywoływany art. 106e ust. 1 pkt 13 VATU nakazuje wskazanie w treści faktury m.in. sumy wartości sprzedaży netto, z podziałem na sprzedaż objętą poszczególnymi stawkami podatku i sprzedaż zwolnioną od podatku.
Tego rodzaju fakturowanie możliwe jest tylko w przypadku, gdy podatnik wyświadczył na rzecz tego samego kontrahenta dwie odrębne od siebie usługi w takim okresie, w którym możliwe jest ujęcie obydwu rodzajów czynności w jednej fakturze. Należy uwzględnić tu terminy wystawiania faktur określone w art. 106i VATU. Co ważne, nie musi to być ten sam okres rozliczeniowy. Jeśli bowiem podatnik wyświadczył szkolenie BHP np. pod koniec stycznia, zaś doradztwo BHP na początku lutego, może udokumentować te usługi jedną fakturą VAT, skoro zgodnie z art. 106i ust. 1 VATU fakturę można wystawić do 15 dnia miesiąca następującego po miesiącu wykonania usługi. Oczywiście w tym przypadku należy określić datę wykonania (sprzedaży) usługi, przynajmniej w odniesieniu do usługi zwolnionej, w sposób odrębny. O rozliczeniu transakcji decyduje bowiem data wykonania usługi, a nie data wystawienia faktury.
Opisywana interpretacja znajdzie zastosowanie oczywiście także do kombinacji innych usług niż tylko w zakresie szeroko rozumianego BHP.
Podstawa wystąpienia przeszkody procesowej przy przestępstwie niealimentacji
Opis stanu faktycznego
SR w K. wyrokiem z 15.10.2020 r., II K 1083/18., uznał J.B. za winnego tego, że w okresie od 11.11.2017 r. do 18.7.2018 r. w K. uchylał się od wykonywania na rzecz małoletniej G.B. obowiązku alimentacyjnego przez niepłacenie świadczenia okresowego w postaci renty alimentacyjnej, której wysokość w kwocie miesięcznej 600 złotych określona została ugodą zawartą przed SO w K. 2.2.2016 r., w sprawie I C 593/15. Łączna wysokość powstałych zaległości przekraczała równowartość co najmniej trzech świadczeń okresowych, czym J.B. naraził małoletnią na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, tj. czyn z art. 209 § 1a KK. Sąd wymierzył mu karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, jednak na podstawie art. 69 § 1 i 2 KK w zw. z art. 70 § 1 KK warunkowo zawiesił jej wykonanie na okres 2 lat próby. Na mocy art. 72 § 1 pkt 3 KK Sąd zobowiązał go do regularnego płacenia rat alimentacyjnych na rzecz małoletniej córki G.B., oraz na podstawie art. 72 § 1 pkt 1 KK – do informowania kuratora o przebiegu okresu próby.
Wyrok ten uprawomocnił się 23.10.2020 r. Kasację od wyroku złożył Prokurator Generalny, zaskarżając go w całości na korzyść skazanego J.B. Zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów prawa karnego procesowego, a mianowicie art. 366 § 1 KPK oraz art. 17 § 1 pkt 7 KPK, polegające na zaniechaniu wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy, dotyczących uprzedniej karalności oskarżonego, co doprowadziło do skazania J.B. wyrokiem z 15.10.2020 r., II K 1083/18, za czyn z art. 209 § 1a KK, popełniony w okresie od 11.11.2017 r. do 18.7.2018 r. Za tożsamy występek, popełniony na szkodę tej samej małoletniej pokrzywdzonej, zawierający się w granicach czasowych od 23.8.2017 r. do 20.7.2018 r. oraz od 31.10.2018 r. do 11.2.2019 r., oskarżony został już uprzednio prawomocnie skazany wyrokiem nakazowym SR w K. z 8.5.2019 r., w sprawie II K 470/19, co stanowi bezwzględną przyczynę uchylenia orzeczenia, określoną w art. 439 § 1 pkt. 8 KPK. Podnosząc ten zarzut, wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i umorzenie postępowania na podstawie art. 17 § 1 pkt 7 KPK. Po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego na korzyść, SN uchylił zaskarżony wyrok i na podstawie art. 17 § 1 pkt. 7 KPK i umorzył postępowanie karne wobec J.B., a kosztami procesu obciążył Skarb Państwa.
Uzasadnienie SN
Zdaniem SN kasacja Prokuratora Generalnego była oczywiście zasadna, gdyż zaskarżony wyrok został wydany z rażącym naruszeniem prawa procesowego, opisanym w jej zarzucie. Jak bowiem ustalono, wyrokiem nakazowym z 8.5.2019 r., w sprawie II K 470/19, SR w K. uznał J.B. za winnego tego, że w okresie od 23.8.2017 r. do 20.7.2018 r., oraz od 31.10.2018 r. do 11.2.2019 r. w K., uchylał się od wykonywania na rzecz małoletniej G.B. obowiązku alimentacyjnego przez niepłacenie świadczenia okresowego w postaci renty alimentacyjnej, której wysokość w kwocie miesięcznej 600 złotych została określona wyrokiem SO w K. z 2.2.2016 r., I C 593/15. Łączna wysokość powstałych wskutek tego zaległości przekraczała równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych, czym naraził małoletnią na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, tj. czyn z art. 209 § 1a KK, i za to na mocy art. 209 § 1a KK w zw. z art. 34 § 1 i la pkt 1 KK, w zw. z art. 35 § 1 KK Sąd wymierzył mu karę 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym. Działając na podstawie art. 34 § 3 KK w zw. z art. 72 § 1 pkt 3 KK, Sąd zobowiązał go do systematycznego łożenia na utrzymanie córki. Sąd wydał również rozstrzygnięcie w przedmiocie kosztów sądowych i zwolnił J.B. z obowiązku ich ponoszenia w całości (SR w K., II K 470/19). Wobec braku sprzeciwu uprawnionych stron wskazany wyrok nakazowy uprawomocnił się 18.5.2019 r. (SR w K., II K 470/19).
Analiza spraw karnych SR w K., II K 1083/18 (wyrok wydany w tej sprawie został zaskarżony kasacją) oraz II K 470/19 wskazuje, iż miejsce, sposób działania J.B., osoba małoletniej pokrzywdzonej, jak i przedmiot zamachu obu porównywanych przypisanych czynów zabronionych, zakwalifikowanych z art. 209 § 1a KK, w czasie obejmującym okres od 11.11.2017 r. do 18.7.2018 r., są tożsame. Zaś wyrok nakazowy wydany w sprawie II K 470/19, w części odnoszącej się do okresu od 23.8.2017 r. do 20.7.2018 r. oraz od 31.10.2018 r. do 11.2.2019 r., wykracza poza granice czasowe czynu przypisanego J.B. w wyroku w sprawie II K 1083/18. Tym samym późniejsze chronologicznie skazanie w sprawie II K 1083/18 dotyczyło prawomocnie osądzonego już czynu zabronionego. Powyższe uchybienie było wynikiem niedopełnienia przez Sąd meriti ustawowego obowiązku wszechstronnej weryfikacji okoliczności sprawy oraz zaniechania poczynienia prawidłowych ustaleń w przedmiocie sytuacji prawnej oskarżonego J.B., ukształtowanej wszystkimi wydanymi wobec niego, prawomocnymi wyrokami, do czego Sąd był zobowiązany na podstawie art. 366 § 1 KPK (por. np. wyroki SN z 17.1.2002 r., II KKN 45/01, Legalis; z 26.4.2018 r., IV KK 149/18, Legalis). Należy wskazać, iż uprzednie prawomocne skazanie wyrokiem nakazowym SR w K. z 8.5.2019 r., II K 470/19, wynikało z danych Krajowego Rejestru Karnego (SR w K., II K 1083/18), a przed zamknięciem przewodu sądowego, działając na podstawie art. 394 § 1 i 2 KPK, Sąd ten przecież uznał dowody zgromadzone w aktach sprawy za ujawnione bez odczytywania, a więc również i wskazane dane o karalności (SR w K., II K 1083/18). Powyższe dowodzi, iż Sąd meriti nie wyciągnął należytych wniosków z tego, że w czasie, kiedy przed tym Sądem toczyło się postępowanie w sprawie II K 1083/18, został już wobec J.B. wydany wyrok skazujący za tak samo zakwalifikowany występek. Właśnie z racji tego, że orzeczenie w sprawie II K 470/19 zapadło w związku ze skazaniem za czyn z art. 209 § 1a KK, celem wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy SR w K. zobowiązany był poczynić stosowne ustalenia w odniesieniu do uprzedniej karalności oskarżonego. W wyniku powyższego zaniechania wyrok SR w K. z 15.10.2020 r., II K 1083/18, zapadł z rażącym naruszeniem art. 17 § 1 pkt 7 KPK (powaga rzeczy osądzonej), ponieważ J.B. za ten sam okres trwałego przestępstwa niealimentacji został już wcześniej prawomocnie skazany na mocy orzeczenia tego samego SR.
Poza sporem jest, że powaga rzeczy osądzonej (res iudicata), która rodzi zakaz ne bis in idem stanowi negatywną, bezwzględną przesłankę procesową w rozumieniu dyspozycji art. 439 § 1 pkt 8 KPK. Podkreśla się, że prowadzenie postępowania karnego wbrew zasadzie ne bis in idem rażąco godzi w gwarancyjną regułę pewności stanu prawnego. Nie bez znaczenia jest również brak powtórnej legitymacji sądu do wymierzenia sprawiedliwości, skoro czyn sprawcy został już raz publicznie potępiony przez przypisanie winy i orzeczenie o karze za ten czyn (por. np. wyroki SN z 25.11.2004 r., WA 23/04, Legalis; z 11.1.2022 r., III KK 423/21).
W przypadku przestępstw niealimentacji, które należą do kategorii tzw. przestępstw zbiorowych, sformułowana w art. 17 § 1 pkt. 7 KPK przeszkoda procesowa może zachodzić wyłącznie wówczas, gdy okresy uporczywego uchylania się od obowiązku świadczeń alimentacyjnych, ustalone w kolejno rozpoznawanych sprawach, są identyczne i pokrywają się ze sobą, lub gdy okres określony w sprawie rozpoznawanej jako następna został w całości objęty skazaniem w sprawie rozpoznawanej poprzednio, prawomocnie już zakończonej – jak to miało miejsce w niniejszej sprawie (por. np. wyroki SN z 17.11.2004 r., V KK 272/04, Legalis; z 9.8.2017 r., II KK 222/17, Legalis; z 23.2.2021 r., IV KK 186/20, Legalis; z 7.7.2021 r., IV KK 286/21). Kierując się przedstawionymi motywami, SN orzekł jak w wyroku.
Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że z uwagi na wystąpienie przeszkody prawnej z art. 17 § 1 pkt. 7 KPK, stanowiącej bezwzględną przyczynę odwoławczą, określoną w art. 439 § 1 pkt 8 KPK, należało uchylić zaskarżony wyrok SR w K. i umorzyć zakończone postępowanie karne o czyn z art. 209 § 1a KK, popełniony przez J.B. w okresie od 11.11.2017 r. do 18.7.2018 r.
Prawo do odszkodowania w przypadku opóźnienia lotu poza UE
Stan faktyczny
N. miał rezerwację na lot łączony z Kiszyniowa do Bangkoku przez Wiedeń. Ten sam przewoźnik lotniczy miał wykonać oba loty składające się na ten lot łączony objęte jedną rezerwacją. Lot z Kiszyniowa do Wiednia został odwołany w czasie krótszym niż 7 dni przed planowanym odlotem. W konsekwencji przewoźnik zmienił rezerwację N., przenosząc ją na lot ze Stambułu do Bangkoku. Lot ze Stambułu uległ opóźnieniu i N. dotarł do miejsca docelowego z opóźnieniem wynoszącym 2 godziny i 27 minut.
N. przeniósł na A. przysługujące mu prawo względem przewoźnika na podstawie art. 7 rozporządzenia (WE) Nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11.2.2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie (EWG) Nr 295/91 (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 46, s. 1). A wniósł powództwo o odszkodowanie w wysokości 300 euro z tego względu, że przewoźnik nie zaproponował N zmiany planu podróży pozwalającego mu na dotarcie do miejsca docelowego w ciągu dwóch godzin następujących po planowanym czasie przylotu pierwotnie zarezerwowanego lotu łączonego, przyznając jednocześnie, że przewoźnik miał prawo powołania się na zmniejszenie o połowę kwoty odszkodowania przewidzianego w art. 7 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE na podstawie art. 7 ust. 2.
Pytanie prejudycjalne
Czy art. 3 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE należy interpretować w ten sposób, że to rozporządzenie ma zastosowanie również do objętego jedną rezerwacją lotu łączonego składającego się z dwóch odcinków lotu, które miały być obsługiwane przez wspólnotowego przewoźnika lotniczego, jeżeli zarówno lotnisko odlotu pierwszego odcinka lotu, jak również lotnisko przylotu drugiego odcinka lotu są położone w kraju trzecim, a jedynie lotnisko przesiadki jest położone na terytorium państwa członkowskiego?
Stanowisko TS
Zgodnie z art. 3 ust. 1 lit. a rozporządzenia Nr 261/2004/WE ma ono zastosowanie do pasażerów odlatujących z lotniska znajdującego się na terytorium państwa członkowskiego. Zgodnie z art. 3 ust. 1 lit. b tego rozporządzenia ma ono również zastosowanie do pasażerów odlatujących z lotniska znajdującego się w kraju trzecim i lądujących na lotnisku w państwie członkowskim, do którego ma zastosowanie Traktat o Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C z 2016 r. Nr 202, s. 13; dalej: TUE), chyba że otrzymali oni korzyści lub odszkodowanie oraz udzielono im opieki w tym kraju trzecim, jeżeli przewoźnik lotniczy obsługujący dany lot jest przewoźnikiem wspólnotowym.
Z jednolitego stanowiska TS wynika, że przy dokonywaniu wykładni przepisu prawa Unii należy uwzględnić nie tylko jego treść, ale także jego kontekst i cel aktu prawnego, którego jest on częścią (wyrok TS z 2.12.2021 r., Vodafone Kabel Deutschland, C-484/20, Legalis EU:C:2021:975, pkt 19).
Trybunał wskazał, że z treści art. 3 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE wynika, iż ma ono zastosowanie, na warunkach w nim przewidzianych, do pasażerów, a nie do lotów, z których korzystają, w związku z czym istotne jest jedynie miejsce położenia lotniska odlotu i miejsce położenia lotniska przylotu danego pasażera, a nie lotniska wykorzystywanego jako miejsce przesiadki dla lotów, z których pasażer ten skorzystał w celu dotarcia do miejsca przylotu. Zdaniem TS w przypadku lotów łączonych, będących przedmiotem jednej rezerwacji, nie należy uwzględniać dla celów stosowania tego przepisu miejsca położenia lotniska przesiadki, ponieważ nie można go uznać za miejsce położenia lotniska odlotu, względnie przylotu danego pasażera.
Powyższą wykładnię, zdaniem TS, potwierdza analiza kontekstu, w jaki wpisuje się art. 3 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE. Tymczasem pojęcie „miejsce docelowe” zostało zdefiniowane w art. 2 lit. h rozporządzenia Nr 261/2004/WE jako miejsce lądowania określone na bilecie przedstawionym na stanowisku kontrolnym lub, w przypadku lotów łączonych, miejsce lądowania ostatniego lotu, z którego skorzystał dany pasażer. Trybunał orzekł już, że ze sformułowania „ostatni lot” wynika, iż pojęcie „lotu łączonego” należy rozumieć jako odnoszące się do dwóch lub większej liczby lotów stanowiących całość dla celów prawa pasażerów do odszkodowania przewidzianego w rozporządzeniu Nr 261/2004/WE (wyrok TS z 31.5.2018 r., Wegener, C‑537/17, EU:C:2018:361, pkt 18). Ma to miejsce, w przypadku gdy co najmniej dwa loty, podobnie jak w sytuacji rozpatrywanej w postępowaniu głównym, były przedmiotem jednej rezerwacji (wyrok Wegener, pkt 19).W tym kontekście Trybunał konsekwentnie orzekał, że lot z jednym lub kilkoma połączeniami będący przedmiotem jednej rezerwacji stanowi jedną całość do celów prawa pasażerów do odszkodowania przewidzianego w rozporządzeniu Nr 261/2004/WE (wyrok TS z 11.7.2019 r., České aerolinie, C-502/18, Legalis EU:C:2019:604, pkt 16).
Trybunał wskazał, że tę wykładnię potwierdza również jego dotychczasowe orzecznictwo, zgodnie z którym dla celów zryczałtowanego odszkodowania przewidzianego w art. 7 rozporządzenia Nr 261/2004/WE znaczenie ma jedynie, po pierwsze, opóźnienie stwierdzone w stosunku do planowego czasu przylotu do miejsca docelowego, rozumianego jako miejsce lądowania ostatniego lotu, z którego skorzystał dany pasażer i, po drugie, odległość między pierwszym miejscem odlotu a miejscem docelowym, niezależnie od ewentualnych lotów łączonych (wyrok TS z 26.2.2013 r., Folkerts, C-11/11, Legalis EU:C:2013:106, pkt 35). Trybunał stwierdził również, że o ile rozporządzenie Nr 261/2004/WE powinno być interpretowane zgodnie z celem polegającym na zapewnieniu wysokiego poziomu ochrony pasażerów lotniczych, o tyle nie może prowadzić do bezpodstawnego rozszerzenia zakresu stosowania tego rozporządzenia. Zdaniem TS z powyższego wynika, że art. 3 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE nie może być interpretowany w ten sposób, iż pasażer lotu łączonego, w przypadku którego pierwsze miejsce odlotu i miejsce docelowe są położone w krajach trzecich, może powołać się na przepisy tego rozporządzenia tylko z tego powodu, że jedna lub kilka przesiadek między odcinkami lotu ma miejsce na terytorium Unii. Wykładnia zgodnie z którą w kontekście lotów łączonych przesiadka na lotnisku znajdującym się na terytorium Unii wystarczy, aby miało zastosowanie rozporządzenie Nr 261/2004/WE, byłaby – zdaniem TS – nie tylko sprzeczna z dotychczasowym orzecznictwem, lecz również z wymogami art. 3 ust. 1 tego rozporządzenia Nr 261/2004/WE i zasadą pewności prawa.
Trybunał podkreślił, że w art. 3 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE przewidziano wyraźnie dwie odrębne sytuacje, w których rozporządzenie to ma zastosowanie. Pierwsza przesłanka, zawarta w lit. a, dotyczy wszystkich pasażerów odlatujących z lotniska znajdującego się na terytorium Unii, nie jest uzależniona od żadnego innego warunku lub przesłanki niemożności stosowania. Natomiast druga przesłanka, o której mowa w lit. b tego przepisu dotyczy wszystkich pasażerów odlatujących z lotniska znajdującego się w kraju trzecim i lądujących na lotnisku znajdującym się na terytorium Unii pod warunkiem, że ich lot został wykonany przez wspólnotowego przewoźnika lotniczego. Przy czym wyklucza zastosowanie tego rozporządzenia do tych pasażerów, jeśli otrzymali oni korzyści lub odszkodowanie oraz udzielono im opieki w tym kraju trzecim. Tymczasem wykładnia, zgodnie z którą pasażer może powołać się na przepisy rozporządzenia Nr 261/2004/WE z tego tylko powodu, że lotnisko przesiadki jego lotu łączonego znajduje się na terytorium Unii jest, zdaniem TS, niezgodna z art. 3 ust. 1 lit. b rozporządzenia Nr 261/2004/WE.
W ramach podsumowania należy wskazać, że TS orzekł, iż art. 3 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE należy interpretować w ten sposób, że rozporządzenie to nie ma zastosowania do lotu łączonego objętego jedną rezerwacją, składającego się z dwóch odcinków lotu, które miały być obsługiwane przez wspólnotowego przewoźnika lotniczego, jeżeli zarówno lotnisko odlotu pierwszego odcinka lotu, jak i lotnisko przylotu drugiego odcinka lotu są położone w kraju trzecim, a jedynie lotnisko przesiadki jest położone na terytorium państwa członkowskiego.
W ostatnim czasie Trybunał wydał kilka istotnych orzeczeń dotyczących prawa do zryczałtowanego odszkodowania przysługującego pasażerom na podstawie rozporządzenia Nr 261/2004/WE, w tym w przypadku lotów łączonych.
Niniejsza sprawa umożliwiła TS ocenę możliwości zastosowania rozporządzenia Nr 261/2004/WE w sytuacji, w której lot miał miejsce z państwa trzeciego do miejsca docelowego w państwie trzecim, a jedynie przesiadka była w państwie członkowskim. W tych okolicznościach TS ocenił uprawnienie do uzyskania odszkodowania w przypadku opóźnienia lotu. Trybunał uznał, że w przypadku lotu łączonego będącego przedmiotem jednej rezerwacji, możliwość zastosowania rozporządzenia Nr 261/2004/WE należy, co do zasady, oceniać w świetle pierwszego miejsca odlotu i miejsca docelowego dla tego lotu. W uzasadnieniu niniejszego wyroku TS analizował powyższą sytuację w świetle wykładni językowej, systemowej i celowościowej przepisu art. 3 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004/WE i uznał (co warto zauważyć odmiennie niż rzecznik generalny w opinii do tej sprawy), że w badanych okolicznościach ten przepis nie ma zastosowania.
Resort finansów ma ciągle pole do popisu
Czas nie tylko leczy rany, ale też skutecznie weryfikuje, kto miał rację w sprawach fundamentalnych, do których – jak wiadomo – należą podatki. Po pierwszym kwartale tego roku już widać, że resort finansów prawidłowo prognozował wpływ podniesienia o 5 proc. minimalnej stawki podatku akcyzowego na papierosy na ich ceny i poziom dochodów budżetu. Przyznam, że zagraniczne koncerny tytoniowe, które wylewały krokodyle łzy, strasząc drożyzną, szarą strefą i brakiem wpływów do budżetu, mijały się z prawdą i wciąż zarabiają olbrzymie pieniądze na sprzedaży najbardziej dostępnych cenowo papierosów. A to właśnie papierosy z dolnej półki są, zgodnie z ostrzeżeniami Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, największym zagrożeniem dla młodzieży. Dlatego Ministerstwo Finansów ma prawo czuć się oszukiwane i manipulowane przez producentów.
Inflacja zjadła podwyżkę
Sygnały z gospodarki, zwłaszcza ze stycznia i lutego, są bardzo wyraźne. Sprzedaż papierosów, mimo podniesienia minimalnej stawki podatku akcyzowego o 5 proc., już w styczniu poszła ostro w górę. Polacy, tylko w dwóch pierwszych miesiącach roku, wypalili ponad 720 mln sztuk papierosów więcej niż w analogicznym okresie rok temu, między innymi dlatego, że papierosy praktycznie nie podrożały. Wojciech Branicki, były dyrektor w departamencie podatku akcyzowego w Ministerstwie Finansów, a obecnie doradca podatkowy, podczas konferencji zorganizowanej przez Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych pt. „Szara strefa 2022” dobrze wskazał, że obecna inflacja po prostu podwyżkę akcyzy „zjadła”. Dodam od siebie, że widać wyraźnie, iż konstrukcja akcyzy sprawia, że mimo jej podwyżki wciąż opłaca się sprzedawać te najtańsze papierosy poniżej średniej cen papierosów na rynku, a przecież producenci straszyli, że zmiana stawki zmusi ich do podniesienia cen papierosów, które ostro pójdą w górę. Padała nawet kwota 25 zł za paczkę. Tak się nie stało, a Ministerstwo Finansów ma ciągle pole do popisu, jeśli chodzi o fiskalne narzędzia wpływu na prozdrowotne zachowania Polaków.
Apeluję do rządzących, którzy słusznie chcieli ograniczyć dostęp Polaków do papierosów, żeby przyjrzeli się możliwościom dalszej zmiany wysokości podatku i jego struktury. Najprostsza zmiana to podniesienie minimalnej stawki podatku akcyzowego, tak by ta podwyżka przewyższyła inflację. Do takiego kroku zachęca również historycznie niska szara strefa szacowana na niecałe 6 proc. Warto przez to pójść jeszcze dalej i pomyśleć o zmianie struktury podatku akcyzowego, tak by producenci nie mogli manipulować wysokością podatku, który odprowadzają na rzecz państwa (i który w dużej części musi trafić na pokrycie kosztów leczenia chorób wywołanych przez palenie). Remedium na to byłoby podniesienie części kwotowej podatku i jednoczesne obniżenie części procentowej. W tej chwili część procentowa, którą kiedyś resort finansów chciał ustalić na poziomie 25 proc., wynosi aż 32,5 proc. i w takiej części wysokość zapłaconego podatku zależy od decyzji cenowej producenta. Dopiero zmiana konstrukcji podatku akcyzowego w końcu sprawi, że ceny papierosów rzeczywiście pójdą w górę i ta szkodliwa używka będzie mniej dostępna dla osób, które nigdy nie miały do czynienia z nałogiem. Zyska na tym nie tylko zdrowie publiczne, ale i budżet państwa.
Jak ojciec
Na koniec jeszcze chciałbym wrócić do wątku zdrowia dzieci i młodzieży, o którym pisałem w swoim listopadowym apelu do senatorów, kiedy obserwowaliśmy parlamentarną batalię lobbystów wokół ustawy akcyzowej. Nie jako polityk czy ekonomista, ale jako ojciec jestem gotów do znudzenia powtarzać smutne statystyki dotyczące palenia wśród najmłodszych. Ponad 65 proc. nastolatków (według badania ESPAD zrealizowanego dla Krajowego Biura Przeciwdziałania Narkomanii) chwali się, że nie miało problemu z kupieniem papierosów. A ponad połowa polskich uczniów pierwszego papierosa ma już dawno za sobą (według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny). Trzy główne powody palenia papierosów przez nieletnich to: niska cena, łatwość zakupu i złudne poczucie dorosłości, jakie daje palenie. Na ten ostatni element nie mamy wpływu, ale na dwa pierwsze, a zwłaszcza na cenę, mamy! Dlatego apeluję do Ministerstwa Finansów, żeby poszło jeszcze dalej w prozdrowotnej polityce podatkowej. Warto posłuchać lekarzy z Naczelnej Izby Lekarskiej, którzy już w grudniu, po uchwaleniu podwyżki stawki minimalnej podatku akcyzowego, ostrzegali, że realna zmiana postaw młodzieży będzie możliwa dopiero wtedy, gdy ceny papierosów faktycznie wzrosną.
Autor w latach 2017–2019 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów i zastępcą szefa Krajowej Administracji Skarbowej.
Weryfikacja informacji objętej tajemnicą przedsiębiorstwa
Opis stanu faktycznego
A. złożyło wniosek o udzielenie informacji publicznej w zakresie udostępnienia umowy zawartej pomiędzy Prezydentem Miasta a wykonawcą B., obejmującej budowę parkingów. Wnioskodawcy przesłano umowę zanonimizowaną, wobec czego złożono pismo wzywające do wydania decyzji odmownej, które organ potraktował jako wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci pełnej treści umowy, tj. bez anonimizacji. Prezydent Miasta odmówił udostępnienia pełnej treści umowy. SKO uchyliło zaskarżoną decyzję w całości i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia. W toku ponownego rozpoznawania sprawy wykonawca zrzekł się prawa do ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa w zakresie postanowień zawartej umowy, z wyłączeniem części załączników. Jednocześnie wyjaśnił, iż treść zawarta w dokumentach składających się na umowę, co do których obecnie odmawia on zgody na ich ujawnienie, stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. Prezydent odmówił ujawnienia części załączników.
Stanowisko SKO
SKO uznało za bezsporną okoliczność to, że informacje, których udostępnienia oczekuje wnioskodawca, stanowią informację publiczną i podlegają udostępnieniu we wskazanym trybie ustawowym. W uzasadnieniu uprzednio wydanej decyzji kasatoryjnej SKO stwierdziło, że Organ I instancji nie sprostał wszystkim wymaganiom ustawowym, a uzasadnienie zaskarżonej decyzji było zbyt ogólne i oderwane od realiów badanej sprawy, aby decyzja ta mogła się ostać. W ponownie wydanej decyzji taka sytuacja nie występowała, wobec czego należało ją utrzymać w mocy.
Stanowisko WSA
WSA uchylił zaskarżoną decyzję. Wskazał, że konstytucyjne prawo do informacji publicznej służy niewątpliwie realizacji jednej z podstawowych wartości państwa demokratycznego, tj. jawności działania instytucji publicznych. Realizacji tego prawa służy ustawa z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2176; dalej: DostInfPubU). Informacją publiczną jest, co do zasady, każda wiadomość wytworzona przez szeroko rozumiane władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje publiczne lub inne podmioty, które tę władzę realizują bądź gospodarują mieniem publicznym, a także wiadomość, która nie została wytworzona przez sam podmiot publiczny, lecz odnosząca się do takiego podmiotu. Niesporne jest, że Organ I instancji jest w posiadaniu umowy, której wniosek dotyczy, a żądana informacja jest informacją publiczną. Powyższego faktu nie kwestionują też strony niniejszego postępowania. Sporna natomiast jest kwestia zasadności odmowy udostępnienia żądanej informacji publicznej w postaci pełnej treści umowy koncesyjnej na roboty budowlane. Umowa została bowiem udostępniona w formie zanonimizowanej, z powołaniem się na tajemnicę przedsiębiorcy.
Aby dana informacja podlegała ochronie na podstawie przepisu art. 11 ust. 4 ustawy z 16.4.1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1913), musi zostać spełniona zarówno przesłanka formalna, jak i materialna. Przesłanka formalna jest spełniona wówczas, gdy zostanie wykazane, iż przedsiębiorca podjął działania w celu zachowania poufności tych informacji. Nie wystarczy samo przekonanie podmiotu dysponującego informacją o działalności przedsiębiorcy, że posiadane przez niego dane mają charakter poufny. Poufność danych musi być wyraźnie lub w sposób dorozumiany zamanifestowana przez samego przedsiębiorcę. To na nim spoczywa bowiem w razie sporu ciężar wykazania, że określone dane stanowiły tajemnicę przedsiębiorcy. Ponadto musi zostać spełniona przesłanka materialna, tzn. aby określone informacje mogły zostać objęte tajemnicą przedsiębiorcy, muszą w swej istocie dotyczyć kwestii, których ujawnianie obiektywnie mogłoby negatywnie wpłynąć na sytuację przedsiębiorcy (informacje takie muszą mieć choćby minimalną wartość). WSA wskazał, że co do zasady informacja o majątku, którym dysponują zarówno władze publiczne, jak i podmioty realizujące zadania publiczne, podlega udostępnieniu stronie zainteresowanej. Kontrahenci muszą liczyć się z tym, że korzystanie ze środków publicznych w ramach tychże umów podlegać może także społecznej kontroli. Ponadto należy mieć na względzie, że wykonawca dysponuje majątkiem publicznym i wykonuje także zadanie publiczne. Jeżeli zatem umowy zawarte przez podmiot dysponujący majątkiem publicznym i wykonujący także zadanie publiczne dotyczą sposobu gospodarowania tym majątkiem, zasada transparentności i przejrzystości gospodarowania majątkiem publicznym, przy braku przesłanek wyłączających, uzasadnia uwzględnienie wniosku o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej sposobu gospodarowania majątkiem publicznym. Z uzasadnienia zaskarżonej decyzji nie sposób wywnioskować, jakie argumenty skłoniły organ do podzielenia stanowiska Organu I instancji.
W niniejszej sprawie uzasadnienia podjętych rozstrzygnięć nie wskazują na przeprowadzenie przez SKO rzeczywistego testu proporcjonalności między potrzebą ochrony tajemnicy przedsiębiorcy a obywatelskim prawem do informacji, z którego to wynikałoby, że utajnione postanowienia umowy koncesji na roboty budowlane zawierają informacje tworzące sferę tajemnicy przedsiębiorcy, a konieczność jej ochrony jest proporcjonalnie większa, niż racje przemawiające za jej udostępnieniem.
Dla przedsiębiorcy wszystko, co wiąże się z jego funkcjonowaniem, może mieć wartość gospodarczą. Jednakże nie wszystko stanowi tajemnicę przedsiębiorcy. W motywach decyzji powinno być więc wyjaśnione, na czym polega tajemnica przedsiębiorcy. Nie jest ona wartością autoteliczną, ma wszak chronić przedsiębiorcę przed negatywnymi skutkami, jakie dla prowadzonej przez niego działalności mogłoby wywołać udzielenie określonych informacji publicznych, żądanych w trybie DostInfPubU. Muszą one zatem obiektywnie zaistnieć. Z przepisów dotyczących finansów publicznych wynika zasada domniemania niezastrzeżenia klauzuli dotyczącej wyłączenia jawności w umowach zawieranych przez jednostki sektora finansów publicznych. Zastrzeżenie tajemnicy stanowi wyjątek od zasady jawności i z tego względu jednostka sektora publicznego nie może polegać wyłącznie na oświadczeniu przedsiębiorcy co do jej istnienia, ale powinna samodzielnie dokonać oceny złożonego przez przedsiębiorcę zastrzeżenia pod kątem istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa. W zaskarżonej decyzji zdecydowanie zabrakło takich rozważań. Ponadto mechanizmy, na które powołał się wykonawca, mające dowodzić podjęcia przez niego kroków celem zagwarantowania poufności danych uznanych przez niego za tajemnice przedsiębiorstwa, są powszechnymi mechanizmami – nie mają cech wyjątkowości. Trudno zatem przyjąć, że podjęcie powszechnej aktywności celem ochrony danych traktowanych przez wykonawcę za poufne dane przedsiębiorstwa może dowodzić, że należy je traktować jako tajemnice przedsiębiorcy niepodlegające udostępnieniu.
Komentarz
Wyrok dotyczy obecnie powszechnej kwestii wnioskowania do organów publicznych o udzielenie dostępu do informacji publicznej i odmowy jej udostępnienia w całości bądź w pewnej części, z uwagi na zastrzeżenie przez podmiot, którego informacja dotyczy (np. kontrahent podmiotu publicznego) tajemnicy przedsiębiorcy. WSA podkreślił konieczność weryfikacji przez organ we własnym zakresie, na etapie rozpatrywania wniosku o dostęp do informacji publicznej, czy informacja, co do której przedsiębiorca zastrzegł objęcie jej tajemnicą, rzeczywiście pozytywnie spełnia test proporcjonalności między potrzebą ochrony tajemnicy przedsiębiorcy a obywatelskim prawem do informacji.
Opodatkowanie dochodu z innowacyjnej produkcji w ramach ulgi IP BOX
Stan faktyczny
Komentowany wyrok zapadł w następującym stanie faktycznym: Spółka akcyjna (dalej: Spółka) wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (dalej: Dyrektor KIS) z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej, wskazując, że głównym profilem jej działalności jest produkcja alkoholu spożywczego oraz przetwarzanie i sprzedaż produktów ubocznych technologii produkcji alkoholu etylowego. Spółka poza prowadzeniem gorzelni prowadziła również działania o charakterze badawczo-rozwojowym. W związku z tymi działaniami doszło do zmodernizowania istniejącej instalacji Spółki oraz zbudowania nowej na bazie technologii, która stanowiła innowację procesową w Spółce. W efekcie utworzona innowacja procesowa wpłynęła zarówno na możliwość obniżenia kosztów produkcji (w tym na zmniejszenie kosztów utylizacji odpadów poprodukcyjnych i odzysku wody), jak i wytwarzanie energii elektrycznej, a w konsekwencji – uzyskiwanie przez Spółkę dochodów z tytułu sprzedaży tej energii. Spółka zdecydowała się opatentować stworzone rozwiązanie w Urzędzie Patentowym RP oraz w Europejskim Urzędzie Patentowym.
Rozstrzygnięcie WSA
Na tle powyższego stanu faktycznego Spółka zwróciła się z pytaniami do Dyrektora KIS, czy w związku z opatentowaną technologią produkcji dochody ze sprzedaży wyrobów gotowych, sprzedaży energii wytworzonej w biogazowni, zbycia gwarancji pochodzenia oraz dopłat do ceny rynkowej sprzedawanej energii będą dochodem z kwalifikowanego prawa własności intelektualnej, zgodnie z art. 24d ust. 7 ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1800; dalej: PDOPrU). Zdaniem Spółki powyższe dochody będą stanowić dochód z kwalifikowanego prawa własności intelektualnej.
Dyrektor KIS uznał stanowisko Spółki za nieprawidłowe, argumentując, że w świetle postanowień art. 24d ust 7 PDOPrU do dochodów z kwalifikowanego prawa własności intelektualnej można zaliczyć jedynie te, których opatentowana technologia wpływa na zmianę właściwości zbywanych produktów. Jako że wytworzona innowacja procesowa nie jest bezpośrednio dostępna dla klienta, to odbiorca nie korzysta z właściwości, które mogłyby zostać uwzględnione w jej cenie. Przekłada się to również na pozostałe dochody Spółki, dotyczące sprzedaży energii w biogazowni, zbycia gwarancji pochodzenia oraz dopłat do ceny rynkowej wytwarzanej energii. Zdaniem Dyrektora KIS powyższe stanowią uzupełnienie względem dochodu podstawowego Spółki, jakim jest sprzedaż energii elektrycznej.
Spółka zaskarżyła interpretację do WSA w Poznaniu. Sąd wskazał, że bez znaczenia jest fakt, że rozwiązanie wynikające z patentu nie przekłada się bezpośrednio na właściwości zbywanych produktów. Podkreślone zostało, że wpływ innowacji technologicznej może przejawiać się również poprzez kalkulację kosztów wpływających na cenę danego wyrobu, a zastosowana przez Dyrektora KIS wykładnia nie uwzględniła wytycznych zawartych w objaśnieniach podatkowych Ministra Finansów z 15.07.2019 r. Zgodnie z nimi w procesie wykładni należy stosować wykładnię celowościową, by w efekcie stymulować procesy innowacyjne. Dodatkowo w swojej interpretacji Dyrektor KIS nie odniósł się do informacji przedstawionej przez Spółkę, zgodnie z którą przychód ze zbycia gwarancji może być zawarty w cenie sprzedaży energii lub uzyskiwany odrębnie w systemie wsparcia FIP (Feed in premium). W efekcie Sąd uchylił w całości zaskarżoną interpretacją z tytułu naruszenia przepisów prawa materialnego.
Należy się zgodzić z WSA, który w komentowanym wyroku wskazał, że wytworzona przez Spółkę innowacja procesowa nie musi się bezpośrednio przekładać na właściwości zbywanych produktów alkoholowych, a co za tym idzie – być odczuwalna dla klienta dokonującego zakupu wyrobu, energii, tak, by korzystać z preferencyjnej stawki opodatkowania. Jak wynika z przedstawionego stanu faktycznego, zmiany spowodowane opatentowanym rozwiązaniem Spółki przekładają się bowiem bezpośrednio na zmniejszenie kosztów utylizacji odpadów poprodukcyjnych i odzysku wody, co w efekcie ma wpływ na wysokość dochodu osiąganego przez Spółkę. Przy ustalaniu dochodu kwalifikowanego z prawa własności intelektualnej należy jednak ustalić jego wartość w cenie produktu lub usługi wg cen rynkowych. Tak ustalony dochód, w zależności od wybranej metody ustalającej wycenę (nie zostało to doprecyzowane w stanie faktycznym Spółki), w związku z uzyskiwanymi dochodami może zatem zostać rozpoznany jako dochód kwalifikowany na podstawie art. 24d ust. 7 PDOPrU.
Zatem finalnie wysokość dochodu uzyskiwanego przez Spółkę jest zależna od opatentowanej technologii produkcji, mimo że nabywca nie zyskuje bezpośrednio produktu zawierającego kwalifikowane prawo. Zgodnie z art. 24d ust 7 PDOPrU warunkiem uznania dochodu za kwalifikowane prawo własności intelektualnej jest m.in uwzględnienie go w cenie sprzedaży produktu lub usługi. W związku z powyższym podnoszenie przez Dyrektora KIS kwestii kwalifikacji kosztów w sytuacji zmiany właściwości zbywanych produktów przez Spółkę wydaje się być bezzasadne.
Ponadto objaśnienia podatkowe Ministra Finansów wskazują, że prawidłowym podejściem w zakresie interpretacji przepisów jest zastosowanie wykładni językowej, systemowej i celowościowej. Wykładnia językowa powinna stanowić punkt wyjścia w zakresie treści przepisów IP Box, natomiast możliwe jest także zastosowanie wykładni celowościowej. W efekcie zasadnym wydaje się być objęcie przez IP Box komercjalizacji rozwiązań o charakterze innowacyjnym, które są efektem działań o charakterze badawczo-rozwojowym. W założeniu ustawodawcy ulga IP BOX ma bowiem za zadanie wspierać działalność badawczo-rozwojową oraz stymulować rozwój innowacyjnych podmiotów poprzez zwiększenie liczby zgłaszanych kwalifikowanych praw. Ograniczenie w tym przypadku stosowania IP Box tylko do wybranych praw, w tym przypadku patentów dotyczących bezpośrednio części jakiegoś produktu, mogłoby stanąć temu celowi na przeszkodzie.
Komentowany wyrok został zaskarżony do NSA. W związku z nieprawomocnością orzeczenia podatnicy w dalszym ciągu niestety nie mogą mieć pewności, czy dochody uzyskiwane z produkcji opatentowanych technologii produkcyjnych mogą zostać objęte ulgą IP Box. W tej kwestii należy zatem czekać na rozstrzygnięcie sprawy przez NSA.
Opracowanie i komentarz:
Maciej Klimczyk, menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC
Julia Balińska, konsultant w dziale prawno-podatkowym PwC
Świadczenie zdrowotne dla bezrobotnych Ukraińców i potwierdzanie ich dyplomów oraz kwalifikacji
- Ustawa z 12.3.2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (Dz.U. z 2022 r. poz. 583; dalej: PomocUkrainaU) reguluje m.in. sytuację osób bezrobotnych, w tym zakres udzielanej im pomocy finansowej;
- Obywatele Ukrainy mają prawo do ubezpieczenia zdrowotnego na podstawie ustawy z 27.8.2004 r. o świadczeniach z opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1285);
- Poprzez przeznaczone do tego systemy elektroniczne obywatele Ukrainy mogą potwierdzać posiadane przez siebie wykształcenie oraz kwalifikacje i dyplomy, które mogą okazać się konieczne do pracy na danym stanowisku.
Status bezrobotnych obywateli Ukrainy
Obywatele Ukrainy mogą rejestrować się w urzędach pracy jako osoby bezrobotne lub poszukujące pracy na takich samych zasadach jak obywatele Polski. Nadano im preferencyjne warunki w zakresie braku granicy wieku, bowiem rejestrować mogą się również kobiety powyżej 60 roku życia i mężczyźni powyżej 65 roku życia. W praktyce często pojawia się jednak problem braku posiadana odpowiednich dokumentów. W takich sytuacjach można stosować uproszczoną rejestrację na podstawie Rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 14.4.2020 r. w sprawie rejestracji bezrobotnych i poszukujących pracy (Dz.U. 2020 r. poz. 667; dalej: RejestrBezrR). Zgodnie z § 8 ust. 5 RejestrBezrR w szczególnie uzasadnionych przypadkach starosta, mając na uwadze obiektywne okoliczności lub przeszkody uniemożliwiające przedłożenie kompletu dokumentów oraz przekazanie wymaganych danych, może wyrazić zgodę na rejestrację jako bezrobotnego albo poszukującego pracy osoby nieposiadającej kompletu dokumentów, lub która nie przekazała wymaganych danych. Wydaje się, że przesłanki konfliktu zbrojnego na terytorium Ukrainy i konieczność nagłego opuszczenia kraju celem ratowania życia i zdrowia kwalifikują się do takich okoliczności. Nie zmienia to jednak faktu, że jedyne, co jest konieczne, to wylegitymowanie się i potwierdzenie swojej tożsamości przez obywatela Ukrainy. Tak więc w praktyce powiatowe urzędy pracy mogą rejestrować obywateli Ukrainy nieposiadających kompletu dokumentów jako osoby bezrobotne lub poszukujące pracy.
Dofinansowanie do rozpoczęcia działalności gospodarczej przez bezrobotnych
Pod warunkiem uzyskania numeru PESEL obywatele Ukrainy mogą podejmować i wykonywać działalność gospodarczą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na takich samych zasadach jak obywatele polscy. Powstaje jednak wątpliwość, czy obywatel Ukrainy, zarejestrowany jako osoba bezrobotna, ma prawo ubiegać się o środki na dofinansowanie rozpoczęcia działalności gospodarczej. Okazuje się, że tak. Procedury mają takie samo zastosowanie jak do innych osób bezrobotnych, jednak pod warunkiem posiadania prawa do pobytu i prowadzenia działalności gospodarczej przez okres co najmniej 12 miesięcy, licząc od dnia planowanego rozpoczęcia działalności gospodarczej, z uwzględnieniem niezbędnego czasu na rozpatrzenie wniosku i spełnienia określonych warunków, wynikających z ustawy z 20.4.2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz.U. z 2022 r. poz. 690) oraz w rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 14.7.2017 r. w sprawie dokonywania z Funduszu Pracy refundacji kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy oraz przyznawania środków na podjęcie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 243). Aby obywatele Ukrainy mogli ubiegać się o takie dofinansowanie konieczny jest więc upływ czasu.
Prawo do opieki medycznej
Jak wynika z wielu zapytań pojawiających się w różnych urzędach, obywatele Ukrainy nie wiedzą też, czy mogą korzystać ze świadczeń zdrowotnych w Polsce. Z pewnością obywatel Ukrainy, który będzie zarejestrowany jako osoba bezrobotna, będzie podlegał zgłoszeniu do ubezpieczenia zdrowotnego, o którym mowa w ustawie z 27.8.2004 r. o świadczeniach z opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1285) na dotychczasowych zasadach. Takie zgłoszenie dotyczy zresztą nie tylko obywateli Ukrainy, lecz także wszystkich innych zarejestrowanych bezrobotnych. Niemniej, aby nie tylko te osoby, które są zarejestrowane w urzędzie pracy, zostały objęte ubezpieczeniem zdrowotnym, ustawodawca zdecydował, że na podstawie art. 2 ust. 1 i art. 37 PomocUkrainaU obywatel Ukrainy będzie uprawniony do opieki medycznej, udzielanej na terytorium RP na zasadach, jakich osobom objętym obowiązkowym lub dobrowolnym ubezpieczeniem zdrowotnym przysługuje prawo do świadczeń w zakresie opieki zdrowotnej, finansowanej ze środków publicznych. Jedynym wyjątkiem jest wyłączenie leczenia uzdrowiskowego albo rehabilitacji uzdrowiskowej, a także podanie produktów leczniczych wydawanych świadczeniobiorcom w ramach programów polityki zdrowotnej ministra właściwego do spraw zdrowia.
Potwierdzanie posiadanego wykształcenia, kwalifikacji i dyplomów
W przypadku zatrudnienia na poszczególnych stanowiskach i w pewnych zawodach może istnieć konieczność formalnego potwierdzenia posiadania przez kandydata na pracownika odpowiednich kwalifikacji, m.in. wykształcenia (podstawowego, zawodowego, średniego). W takich przypadkach obywatel powinien zgłosić się do kuratorium oświaty, w którym kurator oświaty może przeprowadzić postępowanie w celu potwierdzenia wykształcenia. Przesłanką uzasadniającą wszczęcie takiej procedury jest to, że skompletowanie wymaganej dokumentacji napotyka na trudne do usunięcia przeszkody. Osoby ubiegające się o potwierdzenie zwolnione są opłat za złożenie wniosku do kuratora oświaty o uznanie poziomu wykształcenia w Polsce oraz posiadania uprawnień do kontynuowania nauki na studiach.
Może zdarzyć się jednak tak, że pracodawca oczekuje od kandydata na pracownika (obywatela Ukrainy) nostryfikacji dyplomu ukończenia studiów wyższych. Jest to procedura prowadząca do ustalenia polskiego odpowiednika zagranicznego dyplomu. W takiej sytuacji należy postępować zgodnie z procedurą wskazaną na stronie Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. Istnieje możliwość złożenia wniosku o wydanie informacji o zagranicznym dyplomie czy też skorzystanie z systemu Kwalifikator. Co ważne, w bazie dostępne są informacje o ukraińskich dyplomach ukończenia studiów wyższych.
Pomoc nauczyciela
W zakresie podejmowania pracy w szkołach przez obywateli Ukrainy istnieją pewne ułatwienia, ponieważ w roku szkolnym 2021/2022 na stanowisku pomocy nauczyciela może być zatrudniona osoba nieposiadająca obywatelstwa polskiego, jeżeli posługuje się językiem polskim w mowie i piśmie, w stopniu umożliwiającym pomoc uczniowi, który nie zna języka polskiego, albo zna go na poziomie niewystarczającym do korzystania z nauki. Powyższe wynika z art. 57 PomocUkrainaU.
Lepsze zawsze jest wrogiem dobrego
W przestrzeni medialnej w ostatnich dniach pojawiły się informacje dotyczące trwających w Ministerstwie Sprawiedliwości prac nad „doprecyzowaniem” przepisów kodeksu karnego, a konkretnie art. 195 i 196 KK. Przepisy te, gwarantujące prawnokarną ochronę wolności sumienia i wyznania (wolności religijnej), są – zdaniem inicjatorów z Solidarnej Polski – zbyt ogólnikowe. Tym samym nie zapewniają rzeczywistej ochrony tak istotnemu dobru, jakim jest wolność religijna. Pomijając już motywacje polityczne tej inicjatywy, która zdaje się być próbą pozyskania sobie przez partię Zbigniewa Ziobry przychylności Kościoła w Polsce, to z punktu widzenia ochrony praw i wolności obywatelskich inicjatywa ta budzi poważne wątpliwości.
Ostrzejsze sankcje, niejasne kryteria
Projektowane zmiany w kodeksie karnym dotyczą zarówno sfery publicznej, czyli bezpieczeństwa wykonywania aktu religijnego (art. 195 KK), jak i indywidualnej, czyli ochrony uczuć religijnych (art. 196 KK).
Art. 195 KK przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch za złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu publicznie aktu religijnego kościoła czy innego związku wyznaniowego o uregulowanej podstawie prawnej działania.
Projektodawcy proponują w tym przypadku zniesienie przesłanki złośliwości jako uniemożliwiającej skuteczne ściganie takich przestępstw, a także zaostrzenie sankcji do trzech lat pozbawienia wolności w sytuacji, gdy doszłoby do skutecznego przerwania np. nabożeństwa czy mszy. Przyjęcie tej propozycji oznaczać będzie, że organy ścigania nie będą musiały już dochodzić, czy np. zakłócenie przebiegu mszy nastąpiło z niskich pobudek, czyli złośliwie. Po prostu każdy taki incydent będzie podlegał ściganiu i sankcji, także tej znacznie wyższej.
Wydaje się, że propozycje dotyczące nowelizacji art. 195 KK stanowić mogą zagrożenie dla wolności słowa i zgromadzeń gwarantowanych przez Konstytucję RP.
Jeszcze dalej propozycje otoczenia min. Ziobry ingerują w treść art. 196 KK, który w obecnym brzmieniu („Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”) ma zostać zastąpiony przez przepis mówiący, że „Kto publicznie lży lub wyszydza Kościół lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej, jego dogmaty i obrzędy, podlega karze do lat dwóch pozbawienia wolności”, a trzech lat, gdy ma to miejsce w środkach masowej komunikacji.
Tu już inicjatorzy nie kryją się z intencjami. Zauważmy, że przestępstwo lżenia czy wyszydzania może być interpretowane przez prokuraturę bardzo szeroko i nic nie stałoby na przeszkodzie, by za takie uznać np. filmy braci Sekielskich o duchownych-pedofilach. Mowa w tym projekcie bowiem o jednym Kościele, a nie jak dotychczas o kościołach i związkach wyznaniowych w liczbie mnogiej. Można się domyślać, że chodzi o Kościół większościowy, katolicki. Potwierdzeniem tego niech będzie fakt, że w propozycji pojawia się nowy przedmiot ochrony prawnej, którym są dogmaty, a więc zasady nauki wiary.
Te, będąc nieodłącznym instrumentem nauczycielskiej misji Kościoła katolickiego (magisterium), są przezeń ściśle interpretowane. Oznacza to w konsekwencji, że podlegać będą ochronie zasady wiary katolickiej, co jest już charakterystyczne dla państwa wyznaniowego. A ten model relacji państwo–Kościół stoi w sprzeczności z obowiązującym porządkiem konstytucyjnym.
Przy okazji zwróćmy uwagę na jeszcze jedną z propozycji: polega ona na wprowadzeniu swoistego kontratypu. Jak podkreśla Solidarna Polska, zgodnie z projektem nie będzie przestępstwem publiczne wyrażanie przekonań lub opinii związanych z wyznawaną religią. Ma to umożliwić w pełni realizację konstytucyjnej zasady wolności religii poprzez ochronę jej publicznego i prywatnego uzewnętrzniania. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że w imię fałszywie rozumianego pluralizmu i równowagi chodzi tu o brak karalności dla głoszenia poglądów anty-LGBTQR, rasistowskich, antysemickich czy ksenofobicznych przez członków zarówno Kościoła katolickiego, jak i radykalnych kościołów nowoewangelikalnych.
Agresja wobec chrześcijan?
Uzasadnieniem proponowanych zmian jest fakt, że zdaniem wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła, a także posłów Solidarnej Polski w kraju dochodzi do bulwersujących przykładów agresji wobec chrześcijan i profanacji symboli religijnych. Rozwiązania obecne są według ministerstwa mało konkretne, co powoduje często bezkarność przestępców. W konsekwencji proponowanych zmian prawo do wyznawania religii ma być silniej chronione, zwłaszcza obecnie, gdy praktyka zmierza do poszerzania wolności w innych dziedzinach, np. praw osób LGBT i to kosztem chrześcijan. Co więcej, przyjęcie projektowanych rozwiązań przysłuży się swobodzie głoszenia poglądów w sferze publicznej.
Ale o co naprawdę tu chodzi?
Argumentacja powyższa wydaje się głęboko nietrafiona. Polska nie jest miejscem jakiejkolwiek wojny religijnej czy akcji skierowanej przeciw chrześcijaństwu. Wręcz przeciwnie. Zarówno Kościół katolicki, jak i pozostałe kościoły i związki wyznaniowe prowadzą swą misję w sposób niezakłócony, przy dużej życzliwości władz, zwłaszcza wobec kościoła większościowego. Wydarzenia, do których nawiązuje minister Warchoł, miały miejsce ponad półtora roku temu i były reakcją na kontrowersyjne orzeczenie TK z 22 października 2020 r. w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Nie należy zatem pomijać kontekstu faktycznego i prawnego demonstracji i happeningów z jesieni 2020 r., które choć zaskakujące swą masowością i intensywnością, były realizacją praw i wolności konstytucyjnie gwarantowanych w naszym kraju.
Podkreślić należy, że zgodnie z art. 25 ust. 2 konstytucji „władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. Jest to zasada ustrojowa, zgodnie z którą państwo zachowuje równy dystans do różnych systemów religijnych i filozoficznych.
Zasada bezstronności gwarantuje rzeczywiste i pełne korzystanie przez jednostkę z przysługującej jej wolności sumienia i wyznania. Wyraźnie zatem dostrzec można konfesyjny i prokościelny charakter projektowanych zmian, naruszający tę zasadę.
Szczególnie że – jak proponują wnioskodawcy – to nie pokrzywdzony, ale prokurator (organ państwa!) będzie arbitralnie decydować o tym, co jest, a co nie jest obrazą uczuć religijnych.
Sumienia i wyznania czy religijna?
Wspomniana zasada bezstronności jest konstytucyjną gwarancją wolności sumienia i wyznania, wyrażoną w art. 53 ustawy zasadniczej. Bez takiej gwarancji niemożliwym byłoby korzystanie z tej fundamentalnej wolności w sposób pełny i zgodny ze standardami państwa prawnego.
Problem polega na tym, że wolność sumienia i wyznania jest pojęciem niezwykle skomplikowanym, o wielu wymiarach i różnie ujmowanym. Zawiera w sobie dwa elementy: wolności światopoglądowej (wewnętrzny) i wolności ekspresji, publicznego wyznawania (zewnętrzny). I wyłącznie ten ostatni aspekt podlega prawnej regulacji, gdyż zachodzić może tutaj konflikt pomiędzy różnymi dobrami prawnie chronionymi. W ujęciu szerokim ustawodawca zapewnia ochronę wyrażaniu czy wyznawaniu publicznie wszelkich poglądów, tak religijnych, jak i ateistycznych, uznając jednakowo ich wartość. Taki model jest charakterystyczny dla państwa laickiego, radykalnie świeckiego, jak np. Francja czy Czechy. Z kolei w państwach świeckich, uznających szczególną wartość religii w życiu społecznym, takich jak Niemcy, Austria, Włochy czy właśnie Polska, ochronie tak rozumianej podlegają wyłącznie praktyki i życie religijne. Stąd mówimy tutaj o wąskim pojmowaniu wolności sumienia i wyznania, czyli właśnie wolności religijnej, charakterystycznej dla państw o rozdziale tzw. współpracującym.
Różnica między tymi dwoma ujęciami wolności sprowadza się do jej zakresu: wolności „od” czy „do” religii.
Walec fundamentalizmu
Omówione propozycje zmian w kodeksie karnym idą w bardzo złym kierunku. Są wyrazem zarówno radykalizmu religijnego, jak i prawniczego woluntaryzmu.
Rację miał prof. Stanisław Obirek, wieszcząc jakiś czas temu stopniową „iranizację” Polski. W systemie takim, przy pełnej współpracy politycznej Kościoła katolickiego i władz państwowych, religia, traktowana coraz bardziej obojętnie przez społeczeństwo, będzie pałką na wrogów systemu, a jej dogmaty – częścią prawa państwowego.
Ponura to wizja, ale niepokojąco bliska.
Autor jest dr. hab., profesorem w Zakładzie Badań nad Ustrojem Państwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, ekspertem ds. prawa wyznaniowego.
Wielu Ukraińców wciąż bez finansowej pomocy
Zbiórki na wiosenne buty i kurtki dla nowych kolegów w przedszkolach, zeszyty, obuwie na zmianę i plecaki podarowane w szkołach, ale też kolejki do darmowych sklepów dla uchodźców, do których produkty przynoszą okoliczni mieszkańcy – polscy obywatele i organizacje pozarządowe wciąż wspierają osoby uciekające przed wojną.
– Najwięcej zgłasza się kobiet z dziećmi. Potrzebne jest wszystko – środki czystości, kosmetyki, chemia gospodarcza i bielizna, ale i ubrania czy wózki dla dzieci. Wszystko, co dostaniemy, przekazujemy dalej – mówi Karolina Piórkowska, która wraz z innymi mieszkankami warszawskiej Wesołej prowadzi punkt wydawania darów Dobra Dzielnia. Dodaje też, że zainteresowanie jest bardzo duże.
Spóźnione powitanie
Nic dziwnego – wielu uchodźców nie otrzymało jeszcze żadnego wsparcia finansowego. Wiele gmin dopiero teraz otrzymuje środki na wypłatę tzw. powitalnego, jednorazowego świadczenia w wysokości 300 zł na pokrycie najpilniejszych wydatków. W części gmin wypłata świadczeń ruszyła dopiero teraz. Na 500+ uchodźcy poczekają jeszcze dłużej. Wypłaty mają ruszyć dopiero w maju, choć, jak wyjaśnia Ministerstwo Rodziny, na wypłatę jest 30 dni. Rodzinny kapitał opiekuńczy, który ma być wypłacony maksymalnie dwa miesiące po złożeniu wniosku, ukraińskie rodziny otrzymają jeszcze później.
– Kończymy prace nad formularzem o rodzinny kapitał opiekuńczy dla obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po 23 lutego. Formularz ten będzie miał symbol RKO-U. Zostanie udostępniony na PUE ZUS 23 kwietnia 2022 r. – mówi Grzegorz Dyjak z centrali ZUS. I uspokaja, że środki będą wypłacane wstecz – obywatel Ukrainy, który przybył do Polski w związku z działaniami wojennymi po 23 lutego i złoży wniosek o rodzinny kapitał opiekuńczy do końca kwietnia na formularzu RKO-U, uzyska prawo do tego świadczenia od 1 marca 2022 r.
Ale środki potrzebne są już teraz.
– Pomoc społeczna dla obywateli Ukrainy to nadal obciążenie głównie samych gmin i pracowników OPS. Radzimy sobie, wydając dary pochodzące od osób prywatnych i firm, korzystamy też z pomocy wolontariuszy – komentuje Paweł Maczyński, przewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej.
Zróżnicowane wsparcie
Wypłata środków przebiega w różnym tempie.
– W Płocku nie ruszyły jeszcze wypłaty jednorazowych świadczeń dla obywateli Ukrainy. Miasto nie otrzymało środków finansowych przeznaczonych na ten cel. Pierwsze wypłaty świadczeń rodzinnych będą pod koniec kwietnia – mówi Iwona Szkopek, rzecznik prasowy MOPS w Płocku.
Na szczęście dzieci nie chodzą głodne – w płockich szkołach i przedszkolach mają zapewnione posiłki.
We Włocławku wsparcie dopiero ruszy.
– Środki na 300 zł otrzymaliśmy w piątek przed świętami. W przyszłym tygodniu ruszą wypłaty, bo trzeba było te środki wpisać do budżetu miasta. Złożono też do nas pojedyncze wnioski o świadczenia rodzinne, ale środki jeszcze nie zostały wypłacone. Nie ruszyły też wnioski o wypłatę 40 zł dla osób goszczących u siebie obywateli Ukrainy – mówi Piotr Grudziński z MOPR we Włocławku.
Bywa szybciej
Są też gminy, w których część wnioskodawców otrzymało świadczenia.
– Pierwsza transza została wypłacona w piątek przed świętami, druga we wtorek tuż po świętach – mówi Magdalena Suduł z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie.
Także mieszkańcy Lublina, goszczący u siebie ukraińskie rodziny, dopiero po świętach otrzymali 40 zł dziennie na obywatela Ukrainy.
– Przelaliśmy nieco ponad 10 tys. zł na 17 obywateli Ukrainy. Zrealizowaliśmy pięć wniosków złożonych w połowie marca – mówi Magdalena Suduł.
W Warszawie, która przyjęła najwięcej ukraińskich rodzin, wypłata tzw. powitalnego właśnie ruszyła. Miasto wciąż jednak nie otrzymało środków na wypłatę 40 zł za gościnę.
Lepiej sytuacja wygląda np. w Szczecinie – wypłata 300 zł ruszyła już 24 marca. Najwięcej składanych wniosków dotyczy jednak finansowania obiadów dla dzieci w szkołach lub wsparcia z Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa.
Od początku rosyjskiej agresji w naszym kraju przyjęto już ponad 2,8 mln osób z Ukrainy. Każdego dnia przybywa 20–30 tys. osób. Jednak wiele z nich rusza w dalszą podróż – do innych krajów Unii.
Osadzenie w zakładzie karnym a wymeldowanie
Stan faktyczny
WSA w Krakowie rozpoznało skargę Spółdzielni Mieszkaniowej na decyzję Wojewody w przedmiocie odmowy wymeldowania i wyrokiem uchylił zaskarżoną decyzję.
W sprawie tej Wojewoda, po rozpatrzeniu odwołania złożonego przez lokatora (uczestnika) od decyzji Prezydenta Miasta orzekającej o wymeldowaniu z pobytu stałego z lokalu uchylił zaskarżoną decyzję w całości i orzekł o odmowie wymeldowania.
Powyższa decyzja została wydana na podstawie następującego stanu faktycznego i prawnego:
Prezydent Miasta orzekł o wymeldowaniu uczestnika z pobytu stałego pod wskazanym w decyzji adresem. W uzasadnieniu decyzji wskazał, że po osadzeniu uczestnika w zakładzie karnym jego rodzina oddała sporny lokal Spółdzielni Mieszkaniowej, a zatem nie ma on realnej szansy powrotu pod wskazany adres. Organ I instancji podkreślił, że w przypadku zmiany miejsca pobytu spowodowanej osadzeniem w jednostce penitencjarnej orzecznictwo sądowoadministracyjne nie wymaga dobrowolności opuszczenia lokalu. W tym przypadku brak dobrowolności nie oznacza jednak przeszkody do wymeldowania, ponieważ opuszczenie lokalu jest zdarzeniem spowodowanym i zawinionym przez osobę pozbawioną wolności, a nie wskutek bezprawnego postępowania innych osób.
W odwołaniu uczestnik wyjaśnił, że jest jedyną osobą, mieszkającą w przedmiotowym lokalu, ponieważ jego wujek, który dysponował tytułem prawnym do przedmiotowej nieruchomości, nie koncentrował swoich spraw życiowych w tym lokalu, dlatego też jemu udostępnił ten lokal. Uczestnik był przekonany, że dziedziczy prawa lokatorskie do spornego mieszkania, po swojej matce. Wskazał, że został zatrzymany przez funkcjonariuszy Policji pod adresem zameldowania i umieszczony w areszcie śledczym. Nie upoważnił nikogo z członków rodziny do opróżnienia mieszkania z jego rzeczy osobistych i przekazania lokalu Spółdzielni Mieszkaniowej. Zatem działania te były działaniami bezprawnymi. Do opieki nad mieszkaniem uczestnik upoważnił jedna osobę, ale w trakcie prowadzonego postępowania ta osoba nie została nawet przesłuchana w charakterze świadka. Podkreślił, że gdy został zabrany przez Policję, to mieszkanie było czyste, zadbane, wyremontowane, miało wymienione okna, drzwi, instalację wodną i elektryczną, kompletnie umeblowane, wyposażone w sprzęt AGD i RTV. Natomiast podczas jego pobytu w zakładzie karnym mieszkanie zostało zdewastowane. Podkreślił, że gdyby nie aresztowanie, to nie opuściłby przedmiotowego mieszkania. Jego zdaniem Spółdzielnia Mieszkaniowa wykorzystała fakt jego aresztowania i w bezprawny sposób przejęła lokal. Z tych powodów uczestnik wniósł o uchylenie zaskarżonej decyzji i orzeczenie o odmowie wymeldowania z przedmiotowego lokalu.
Wojewoda uznał, że odwołanie zasługuje na uwzględnienie. Wojewoda odmiennie od organu I instancji ocenił materiał dowodowy zgromadzony w sprawie. Zdaniem organu odwoławczego przedmiotowe mieszkanie stanowi centrum spraw życiowych uczestnika, co potwierdzili zgodnie członkowie jego rodziny oraz osoby mieszkające w sąsiedztwie. Wojewoda podkreślił, że co prawda uczestnik przebywa zakładzie penitencjarnym, jednak po odbyciu kary zamierza powrócić do lokalu, w którym zameldowany jest na pobyt stały, ponieważ tam ma skoncentrowane swoje sprawy życiowe. Zdaniem Wojewody nie ma wątpliwości, że opuszczenie mieszkania ma charakter dobrowolny, bowiem popełniając czyny zabronione, musiał zdawać sobie sprawę, że zostanie osadzony w zakładzie karnym, jednak jego zdaniem opuszczenie to nie ma charakteru trwałego.
Okoliczność, że Spółdzielnia Mieszkaniowa nie życzy sobie powrotu uczestnika do lokalu, w którym koncentrował swoje sprawy życiowe przed osadzeniem w jednostce penitencjarnej pozostaje bez wpływu na rozstrzygnięcie organów administracji publicznej.
Skargę złożyła Spółdzielnia, zarzucając m.in. naruszenie art. 35 w zw. z art. 25 ust. 1 i art. 27 ust. 2 ustawy z 24.9.2010 r. o ewidencji ludności (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 510, dalej: dalej: EwidLU), poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe przyjęcie, że opuszczenie lokalu nie miało charakteru trwałego, podczas gdy uczestnik z uwagi na osadzenie w zakładzie karnym, co jest równoznaczne z ustaniem związków lokalem i stanowi o trwałym opuszczeniu miejsca stałego pobytu oraz pozwala pominięcie przesłanki dobrowolności przy ocenie okoliczności sprawy, trwale dobrowolnie opuścił lokal mieszkalny.
Stanowisko WSA
WSA uznał, że skarga zasługiwała na uwzględnienie.
Materialnoprawną podstawę wydania zaskarżonego rozstrzygnięcia stanowił art. 35 EwidLU. W myśl powołanego przepisu, organ gminy, o którym mowa w art. 28 ust. 1 EwidLU, wydaje z urzędu lub na wniosek właściciela lub podmiotów wskazanych w art. 28 ust. 2 EwidLU, decyzję w sprawie wymeldowania obywatela polskiego, który opuścił miejsce pobytu stałego albo opuścił miejsce pobytu czasowego przed upływem deklarowanego okresu pobytu i nie dopełnił obowiązku wymeldowania.
W orzecznictwie sądowoadministracyjnym wielokrotnie trafnie podkreślano, że postępowanie o wymeldowanie ma na celu doprowadzenie do zgodności ewidencji z rzeczywistym stanem rzeczy. Decyzja o zameldowaniu nie daje żadnych praw do lokalu ani też takich praw, jeśli strona jest w ich posiadaniu, nie pozbawia (np. prawa własności czy prawa użytkowania). Ewidencja ludności ma charakter jedynie rejestracyjny, a jej celem jest odzwierciedlenie rzeczywistego stanu – faktycznego miejsca pobytu oznaczonej osoby. Utrzymanie zameldowania w lokalu, w którym skarżący faktycznie nie przebywa, stanowiłoby tzw. fikcję meldunkową. Byłoby to sprzeczne z celem instytucji zameldowania, a przede wszystkim z jej rejestrowym (ewidencyjnym) charakterem.
Nadal aktualny jest pogląd, zgodnie z którym przesłanka opuszczenia dotychczasowego miejsca pobytu stałego, w rozumieniu tego przepisu, jest spełniona wówczas, gdy opuszczenie to ma charakter trwały i jest dobrowolne. Co do zasady opuszczenie dotychczasowego miejsca pobytu powinno być wynikiem dobrowolnej decyzji osoby zameldowanej. Tym niemniej nie zawsze jest to konieczne.
WSA w pełni podzielił pogląd wyrażony przez NSA w wyroku z 4.10.2017 r., II OSK 551/17, Legalis że konieczność wystąpienia dobrowolności opuszczenia lokalu pojmowanej jako wyraz woli osoby, która lokal opuściła winna być badana i oceniana w sytuacji, gdy istnieje wątpliwość czy dana osoba opuściła lokal samodzielnie, czy też na skutek bezprawnych działań innych podmiotów. Ocena, czy dobrowolność owa wystąpiła, pozbawiona jest natomiast uzasadnienia, jeśli dana osoba, nie wskutek bezprawnego postępowania innych osób, lecz wskutek własnych bezprawnych działań została zatrzymana przez organy ścigania i opuszczenie przez nią lokalu jest konsekwencją wywołanego przez jej działania aresztowania i odbywania kary pozbawienia wolności.
W przypadku zmiany miejsca pobytu spowodowanej pobytem w zakładzie karnym nie wymaga się bowiem dobrowolności opuszczenia miejsca zamieszkania, co jest zrozumiałe, gdyż zmianie tej nie towarzyszy dobrowolność. W tej sytuacji brak dobrowolności opuszczenia miejsca pobytu stałego nie oznacza przeszkody do wymeldowania, gdyż opuszczenie lokalu jest zdarzeniem spowodowanym i zawinionym przez osobę pozbawioną wolności.
W ocenie Sądu dla oceny charakteru opuszczenia lokalu, istotne znaczenie ma również stwierdzenie obiektywnej możliwości powrotu do lokalu przez uczestnika. Uczestnik nie dysponuje tytułem prawnym ani kluczami do lokalu mieszkalnego. Nadto w lokalu tym nie ma żadnych rzeczy uczestnika. O ile brak tytułu prawnego do lokalu, połączony z faktycznym przebywaniem w nim, stanowi przeszkodę do wymeldowania z lokalu, to już brak przebywania w lokalu połączony z brakiem tytułu prawnego oraz brakiem możliwości powrotu do lokalu, musi być traktowany jako opuszczenie miejsca pobytu w rozumieniu art. 15 ust. 2 EwidLU. Celem decyzji o wymeldowanie jest bowiem doprowadzenie do zgodności faktycznego miejsca pobytu osoby z miejscem rejestracji. Decyzja o wymeldowaniu ma charakter ewidencyjny, służy jedynie aktualizacji i doprowadzeniu do zgodności pomiędzy miejscem zamieszkania, a miejscem zameldowania. Nie prowadzi do powstania, ani do zmiany stosunków prawnorzeczowych dotyczących danego lokalu mieszkalnego. Nie wydanie zatem w przedmiotowej sprawie decyzji o wymeldowaniu uczestnika stanowiłoby utrzymanie stanu fikcyjnego nie mającego odzwierciedlenia w stanie rzeczywistym, skoro uczestnik nie tylko faktycznie nie przebywa w spornym lokalu mieszkalnym ale i nie posiada prawnej możliwości powrotu do niego.
W wyroku WSA w Krakowie wyraźnie wskazano, powołując się na dotychczasowe orzecznictwo sądów administracyjnych w podobnych sprawach, że opuszczenie lokalu w związku z osadzeniem w zakładzie karnym wiąże się z konieczność wymeldowania z pobytu stałego. W tego rodzaju przypadkach cecha dobrowolności opuszczenia lokalu mieszkalnego przestaje mieć znaczenie – gdyby tak było, to ewidencja pobytu prowadzona przez gminę miałaby charakter fikcyjny. WSA wyraźnie wskazał, że brak przebywania w lokalu połączony z brakiem tytułu prawnego oraz brakiem możliwości powrotu do lokalu, musi być traktowany jako opuszczenie miejsca pobytu w rozumieniu art. 15 ust. 2 EwidLU.