Zwolnienie z VAT usługi finansowania wierzytelności handlowych

Stan faktyczny

Bank świadczy dla klientów korporacyjnych usługi eFinancing stanowiące pakiet programów finansowania krótkoterminowych wierzytelności handlowych na zlecenie dostawców lub odbiorców towarów i usług. W podstawowej wersji pakietu przedmiotem umowy z dostawcą jest wykup przez bank wierzytelności dostawcy wobec odbiorcy. Bank zobowiązuje się do zapłaty za każdą przelaną wierzytelność kwotę finansowaną, jest to odsetek (do 100%) kwoty wskazanej na przedstawionej fakturze, pomniejszonej o odsetki dyskontowe. Wysokość dyskonta ulega modyfikacji (zwiększeniu) w przypadku wystąpienia tzw. dni respektowych, tj. dni przewidywanego przez strony okresu opóźnienia dłużnika w spłacie wierzytelności. Dodatkowo z tytułu wykupu każdej wierzytelności bank pobiera prowizję operacyjną w ustalonej kwocie. Dłużnicy (odbiorcy) spłacają wykupioną wierzytelność na wskazany rachunek banku. Dostawca ponosi względem banku odpowiedzialność cywilną z rękojmi za wady przedmiotu sprzedaży.

Bank zawiera także umowy z odbiorcami – o finansowanie dostawców. Również wtedy dochodzi do wykupu (cesji) wierzytelności i może to być wierzytelność z przyszłym jeszcze terminem płatności.

W każdym przypadku bank sprawdza wchodzące w grę wierzytelności i zawiera umowy obejmujące wyłącznie wierzytelności, co do których nie zachodzi ryzyko ich niezapłacenia.

Bank złożył wniosek o wydanie interpretacji podatkowej, pytając, czy powyższe usługi korzystają ze zwolnienia z VAT. Zdaniem banku, odpowiedź jest twierdząca.

Organ interpretujący uznał jednak, że w przedstawionym stanie faktycznym zachodzi usługa ściągania długów, która ze zwolnienia z VAT korzystać nie może.

Stan prawny

Szerokie spektrum usług finansowych korzysta ze zwolnienia z VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 37–41 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685; dalej: VATU). Jednakże ze zwolnienia wyłączone są czynności ściągania długów, w tym factoringu (art. 43 ust. 15 pkt 1 VATU, na którym organ oparł swoje stanowisko).

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Stanowisko WSA w Warszawie

Sąd uchylił zaskarżoną interpretację. Wskazał, że usługa ściągania długów polega na podejmowaniu czynności faktycznych i prawnych zmierzających do odzyskania wierzytelności w imieniu i na rzecz wierzyciela. Usługodawca ściąga dług dla usługobiorcy, a nie dla siebie. Czynności dokonywane przez bank nie mogą być uznane za usługi ściągania długów, ponieważ zleceniodawcą usług eFinancing mogą być (i nierzadko są) także dłużnicy, którzy zlecają bankowi finansowanie wierzytelności, które przysługują względem nich ich dostawcom. Nawet jednak w wypadku usług świadczonych przez bank na rzecz dostawców (wierzycieli) nie może być mowy o usługach ściągania długów, gdyż czynności dokonywane przez bank polegają na nabyciu przedmiotowych wierzytelności (na mocy cesji), a następnie dochodzeniu ich we własnym imieniu i na własny rachunek. Bank nie działa w celu przejęcia ryzyka braku zapłaty. Nie jest celem analizowanej usługi wyręczenie wierzyciela w czynnościach windykacyjnych, ponieważ zarówno kryteria doboru dostawców i odbiorców, jak i kryteria finansowanych wierzytelności z założenia wykluczają konieczność windykacji. Oczywiście nie wyklucza to sytuacji, w których windykacja stanie się konieczna, ponieważ nie można wykluczyć przypadku właśnie o takim skutku, niemniej nie jest to skutek zamierzony, ani nie jest to cel zawarcia umowy eFinancing. Trafnie bank analizowaną sytuację porównuje do udzielania kredytów, które ze zwolnienia z VAT korzystać może.

Stanowisko NSA

Sąd oddalił skargę kasacyjną organu. Podniósł, że dla oceny czy usługi podlegają zwolnieniu, niezbędna jest szczegółowa analiza zapisów umowy. Powinna ona zostać przeprowadzona w aspekcie zasadniczego celu, przyczyny jej zawarcia i skutków ekonomicznych. Należy bowiem odpowiedzieć na pytanie, czy usługi te przede wszystkim zmierzają do ściągania długów? Czy jest to podstawowy cel i efekt ekonomiczny tych umów? W niniejszej sprawie przedmiotem finansowania w ramach eFinancing mogą być tylko takie wierzytelności, co do których nie ma stwierdzonego ryzyka, że nie zostaną one spłacone. Usługa świadczona przez bank nie jest usługą ściągania długów. Bank nie wykonuje tego rodzaju świadczenia. Umowa eFinancing ma na celu udzielenie finansowania, zapewnienie płynności finansowej klienta, i dlatego wynagrodzenie banku określane jest jako procent od sumy udzielonego finansowania na dany okres (faktycznie jest to wynagrodzenie za korzystanie z kapitału w danym czasie). Celem, dla którego jest wykonywana usługa eFinancing, jest finansowanie. Przyczyną, dla której potencjalny klient może być zainteresowany tymi usługami, jest potrzeba uzyskania określonych środków finansowych w określonym czasie. Tak więc istotne cechy omawianych usług, a także ramy prawne w jakich usługi te są świadczone, nie pozwalają wskazać ściągania długów (w tym factoringu) jako ich celu.

Spory dotyczące zwolnienia z VAT usług finansowych są często skomplikowane, co wynika ze złożonego charakteru tych usług. Także w opisywanej spawie rozstrzygnięcie nie było oczywiste, skoro za pierwszym razem WSA w Warszawie oddalił skargę banku, lecz NSA nakazał ponowne rozpoznanie sprawy ze zbadaniem głównego celu i sensu ekonomicznego umowy, co jak widać, nastąpiło z korzyścią dla banku.

Choć bohaterem niniejszego kazusu jest bank, to opisywane rozstrzygnięcie jak najbardziej może być odnoszone do sytuacji, w której finansującym jest podmiot innego rodzaju.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Jaki stan prawny i faktyczny sprawy uwzględnia organ, a jaki sąd administracyjny?

Stan faktyczny

Postanowieniem z 10.2016 r., na podstawie art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. f, art. 22 ust. 4 i 5, art. 89 pkt 2 ustawy z 23.7.2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 710; dalej: OchrZabU) i art. 39 ust. 3 i 4 ustawy z 7.7.1994 r. Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1333 ze zm.; dalej: PrBud) Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków (dalej: LWKZ) odmówił uzgodnienia pozwolenia na budowę 3 budynków handlowo-usługowych wraz z towarzyszącą infrastrukturą.

Przyczyną odmowy uzgodnienia projektu decyzji było to, że planowane roboty budowlane dotyczą terenu stanowiącego część dawnego cmentarza żydowskiego ujętego w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Zdaniem organu nie można wykluczyć, że na tym terenie znajdują się szczątki ludzkie, a wykonanie planowanych robót grozi naruszeniem tych szczątków. Wskazano także, że prowadzenie wszelkich prac ziemnych na terenie, na którym funkcjonował cmentarz jest niezgodne z religią i tradycja żydowską. Okoliczność, że na przedmiotowym terenie mogą znajdować się szczątki ludzkie jest nadrzędna w stosunku do ustaleń miejscowego planu obejmującego ten teren, który zezwala na realizację zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej.

Na skutek wniesionego przez inwestora (Skarżącego w tej sprawie) zażalenia, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego (dalej: MKiDN) zaskarżonym postanowieniem z 2017 r. utrzymał w mocy postanowienie organu I instancji.

W uzasadnieniu Minister wyjaśnił, że w momencie wszczęcia postępowania administracyjnego w przedmiocie wydania ww. pozwolenia na budowę obszar projektowanej inwestycji, znajdujący się w obrębie cmentarza żydowskiego, figurował w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Zabytek nie znajdował się natomiast ówcześnie w gminnej ewidencji zabytków przyjętej zarządzeniem Burmistrza Miasta z 8.2012 r. Następnie Burmistrz Miasta zarządzeniem z 2.2017 r. włączył do powyższej ewidencji były cmentarz żydowski. W związku z powyższym teren planowanych działań znajduje się aktualnie na obszarze ujętym w gminnej ewidencji zabytków.

Zdaniem Ministra okoliczność złożenia wniosku o wydanie pozwolenia na realizację ww. inwestycji przed zamieszczeniem powyżej określonego terenu cmentarza żydowskiego w gminnej ewidencji zabytków nie ma znaczenia w przedmiotowej sprawie, gdyż organ odwoławczy ma obowiązek uwzględnić zmiany stanu faktycznego i prawnego, które nastąpiły po wydaniu decyzji przez organ I instancji.

Inwestor zaskarżył postanowienie do WSA, a Sąd uwzględnił wniesioną skargę.

Zdaniem Sądu zaskarżone rozstrzygnięcie zostało wydane z naruszeniem art. 39 ust. 3 PrBud, które miało wpływ na wynik sprawy.

W uzasadnieniu Sąd wyjaśnił, iż końcowo zarządzeniem z 8.2017 r. Burmistrz Miasta uchylił swoje wcześniejsze zarządzenie z 2.2017 r. w przedmiocie włączenia karty adresowej zabytku przedmiotowego cmentarza żydowskiego do gminnej ewidencji zabytków. Sąd ten stwierdził, iż uchylenie przez Burmistrza Miasta zaskarżonego zarządzenia oznacza, że przestał istnieć przedmiot postępowania, które zainicjowane zostało złożeniem skargi. Uzasadnia to zatem umorzenie postępowania jako bezprzedmiotowego.

W ocenie Sądu, w zaistniałym stanie prawnym sprawy należało stwierdzić, że działki inwestycyjne położone na terenie dawnego cmentarza żydowskiego nie są już wpisane do gminnej ewidencji zabytków, a zatem brak jest podstaw do zastosowania art. 39 ust. 3 PrBud.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Skarga kasacyjna i wyrok

Skargę kasacyjną od powyższego wyroku wniósł MKiDN, wskazując na bezpodstawne uchylenie postanowienia organów w związku z nieprawidłowym ustaleniem stanu faktycznego polegającego na uznaniu, iż w dniu wydawania decyzji były cmentarz żydowski nie był włączony do ewidencji gminnej zabytków, co w konsekwencji doprowadziło do naruszenia art. 39 ust. 3 ustawy Prawo budowlane przez jego niewłaściwe zastosowanie polegające na uznaniu, że brak jest podstaw do jego stosowania, w sytuacji gdy w dniu wydania postanowienia przez organ drugiej instancji przesłanki wskazane w art. 39 ust. 3 PrBud były spełnione, co uzasadniało konieczność uzgodnienia pozwolenia na budowę.

NSA po rozpoznaniu skargi kasacyjnej MKiDN od wyroku WSA w Warszawie z 16.3.2018 r., VII SA/Wa 1067/17, Legalis w sprawie ze skargi Spółki na postanowienie MKiDN w przedmiocie odmowy uzgodnienia pozwolenia na budowę uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę WSA w Warszawie do ponownego rozpoznania.

Stanowisko NSA

Postępowanie uzgodnieniowe, o którym mowa w art. 39 ust. 3 i 4 PrBud, dotyczy obiektu, który został ujęty w gminnej ewidencji zabytków na podstawie art. 22 ust. 5 OchrZabU. Umieszczając zabytek w gminnej ewidencji zabytków, organ gminy urzędowo stwierdza, że obiekt ten charakteryzuje się cechami, które uzasadniają objęcie go szczególną formą ochrony nieruchomości. Niemniej jednak w postępowaniu uzgodnieniowym nie jest możliwe skuteczne zakwestionowanie zasadności ujęcia zabytku w gminnej ewidencji zabytków. Twierdzenie, że obiekt ujęty w tejże ewidencji faktycznie nie jest zabytkiem, albowiem nigdy nie posiadał rzeczywistej wartości zabytkowej albo też ją utracił powinno być, co do zasady, podnoszone w odpowiednim postępowaniu zmierzającym do zmiany gminnej ewidencji zabytków w zakresie skreślenia z niej obiektu, który nie powinien, w świetle przepisów dotyczących ochrony zabytków i opieki nad zabytkami, dłużej w niej figurować.

Sąd I instancji zwrócił uwagę na to, że działki inwestora w chwili wyrokowania nie są wpisane, a więc brak jest podstaw do stosowania przepisu art. 39 ust. 3 PrBud.

To stanowisko kwestionowane jest przez MKiDN w skardze kasacyjnej. Skoro sąd administracyjny dokonuje kontroli legalności rozstrzygnięć administracyjnych według stanu prawnego i faktycznego z dnia wydania ostatecznego postanowienia, to w 3.2017 r. kiedy je podejmowano w obrocie prawnym pozostawało zarządzenie Burmistrza Miasta z 2.2017 r. o włączeniu karty adresowej zabytku nieruchomego ujętego w wojewódzkiej ewidencji zabytków do gminnej ewidencji zabytków.

NSA uznał, że Sąd I instancji nieprawidłowo dla oceny legalności zaskarżonego aktu uwzględnił stan faktyczny sprawy z daty rozpoznawania sprawy przed sądem administracyjnym, wadliwie tym samym uznając, że w dniu wydawania zaskarżonego postanowienia cmentarz żydowski nie był włączony do gminnej ewidencji zabytków, co w konsekwencji doprowadziło do uznania, że nie było podstaw do zastosowania art. 39 ust. 3 PrBud.

Sąd I instancji dokonał oceny legalności zaskarżonego postanowienia z uwzględnieniem stanu prawnego i faktycznego sprawy z daty wydania zaskarżonego wyroku, a nie z daty wydania postanowienia, co niewątpliwie stanowi naruszenie prawa.

Co do zasady organ odwoławczy bada sprawę na bieżąco mając na względzie, że sprawa administracyjna w toku jej załatwiania może się zmieniać. Organ II instancji też orzeka w sprawie, czyli uwzględnia stan prawny i faktyczny istniejący w chwili wydawania decyzji II instancji (postanowienia II instancji). Wnioski powyższe wynikają z określonej w art. 15 KPA zasady dwuinstancyjności postępowania administracyjnego. Zgodnie z tą zasadą każda sprawa administracyjna rozpoznana i rozstrzygnięta decyzją organu pierwszej instancji podlega, w wyniku wniesienia odwołania przez legitymowany podmiot, ponownemu rozpoznaniu i rozstrzygnięciu przez organ drugiej instancji. Sprawa administracyjna jest zatem dwukrotnie rozpoznana i rozstrzygnięta, po raz pierwszy w I instancji, a następnie w II instancji. Organ odwoławczy rozpoznaje i rozstrzyga ponownie sprawę administracyjną rozstrzygniętą decyzją organu I instancji w oparciu o stan prawny i faktyczny obowiązujący w dniu wydania decyzji ostatecznej.

Z kolei sąd administracyjny, do którego wpłynęła skarga inwestora zobowiązany był dokonać kontroli legalności kwestionowanego aktu z uwzględnieniem art. 133 § 1 ustawy z 30.8.2001 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325 ze zm.; dalej: PostAdmU).

Sądy administracyjne dokonują kontroli zaskarżonych aktów administracyjnych pod względem zgodności z prawem, co polega na badaniu, czy przeprowadzone postępowanie wyjaśniające nie narusza reguł postępowania administracyjnego oraz czy ustalony w sprawie stan faktyczny odpowiada rzeczywistości. Badaniu w postępowaniu sądowym podlega prawidłowość zastosowania przez organy administracji publicznej przepisów prawa w odniesieniu do stanu faktycznego i prawnego, obowiązującego na dzień wydania zaskarżonego aktu. Sąd zatem badając legalność zaskarżonego aktu bierze pod uwagę stan faktyczny i prawny obowiązujący na dzień wydania zaskarżonego aktu. Zmiana stanu prawnego, powstała po wydaniu zaskarżonego aktu oraz ewentualne zgłoszenie przez stronę nowych wniosków i żądań są okolicznościami, które nie mogą mieć wpływu na wynik sądowej kontroli legalności.

Naruszeniem normy prawnej wynikającej z art. 133 § 1 PostAdmU będzie takie przeprowadzenie kontroli legalności zaskarżonego aktu, które doprowadzi do przedstawienia stanu sprawy w sposób oderwany od materiału dowodowego zawartego w jej aktach. Rzecz w tym, że obowiązek wydania wyroku na podstawie akt sprawy oznacza zakaz wyjścia poza materiał znajdujący się w tych aktach.

W tej sprawie Sąd I instancji jako podstawę ustaleń faktycznych dla swojego rozstrzygnięcia przyjął okoliczności zaistniałe już po wydaniu zaskarżonego postanowienia, które w istocie nie wynikały z akt przedmiotowej sprawy.

Wpisanie obiektu do gminnej ewidencji zabytków determinowało konieczność uzgodnienia pozwolenia na budowę. Znaczenie dla sprawy miało zatem to kiedy (na który moment) obiekt by wpisany do ewidencji. Na tle tej sprawy NSA odniósł się do kwestii tego jak stan prawny i faktyczny powinny brać pod uwagę organy administracji orzekające w sprawie oraz sąd administracyjny. Organy biorą pod uwagę stan faktyczny i prawny z chwili wydawania decyzji. Natomiast sąd administracyjny bada poprawność wydanej decyzji – stąd nie może on (wprost) stosować zasady, że uwzględnia okoliczności faktyczne i prawne z dnia wyrokowania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Za brak maseczki cały czas grozi mandat

Rośnie liczba zakażonych COVID-19. Ministerstwo Zdrowia zapowiada „pilnowanie” trzech zasad wprowadzonych na czas pandemii: DDM (dystans, dezynfekcja, maseczki). I właśnie o tych ostatnich zapominamy coraz częściej. Tymczasem rozporządzenie regulujące ich noszenie obowiązuje cały czas. Dotyczy przestrzeni zamkniętych i jest obowiązkowe w całym kraju.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Nos i usta można zasłaniać tylko za pomocą maseczki. Chusty, przyłbice i szaliki nie są już dozwolone. Gdzie trzeba mieć maseczkę? Na klatce schodowej, w autobusie, tramwaju i pociągu, w sklepach, galerii handlowej, banku, na targu i na poczcie, w zakładzie pracy, jeśli w pomieszczeniu przebywa więcej niż jedna osoba (chyba że pracodawca postanowi inaczej). Na liście znajdują się też kina i teatry, przychodnie, kościoły, szkoły i uczelnie oraz sądy. Ust i nosa nie trzeba zasłaniać m.in. w parkach, w lesie, na cmentarzach czy plaży. Z obowiązku noszenia maseczek są zwolnione jedynie osoby posiadające zaświadczenie lekarskie lub dokument potwierdzający np. zaburzenia psychiczne.

Wraz z rosnącą zachorowalnością należy się liczyć ze wzmożonymi kontrolami policji i sanepidu.

Za brak maseczki w wymaganym miejscu policjant może ukarać mandatem w wysokości 500 zł, sanepid z kolei może wymierzyć karę administracyjną od 5 do 30 tys zł. Sprawy osób, które odmówią przyjęcia mandatu, trafią do sądu wraz z wnioskiem o ukaranie.

Wszystkie imprezy okolicznościowe (wesela, komunie itd.), zarówno te, które odbywają się na zewnątrz, jak i te wewnątrz (np. w restauracji), obowiązuje reżim sanitarny. A to oznacza limit osób – maksymalnie 150, i dystans między stolikami (zajęty może być co drugi, odległość między stolikami musi wynosić co najmniej 1,5 m – chyba że znajduje się między nimi przegroda o wysokości co najmniej 1 m). Limit nie dotyczy osób w pełni zaszczepionych przeciw Covid-19.

Kluby nocne, dyskoteki i inne miejsca do tańczenia także funkcjonują w reżimie sanitarnym. Obowiązuje limit 150 osób. Nie dotyczy on jednak zaszczepionych. Przepisy te mogą się zmienić od 1.11.2021 r.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Kolegę z pracy można pytać o szczepienie

O szczepieniu przeciwko Covid-19 rozmawia się dziś w sytuacjach towarzyskich i zawodowych, choć jest to informacja stanowiąca element życia prywatnego. I choć brakuje przepisów penalizujących takie pytania, w niektórych sytuacjach mogą być podstawą pozwu.

Wrażliwe w internecie

Choć fakt zaszczepienia się jest informacją wrażliwą dotyczącą zdrowia, pytania kolegów z pracy, czy przyjęliśmy szczepionkę, nie łamią RODO.

– Jego przepisów nie stosuje się bowiem do tzw. celów osobistych i domowych – tłumaczy Paweł Litwiński, adwokat, wspólnifacek w kancelarii Barta Litwiński. I dodaje, że problem zaczyna się dopiero wówczas, gdy dane te zostają upublicznione, np. w internecie.

– Jeśli któryś z pracowników pisze w nim, że pani czy pan X nie zostali zaszczepieni, będziemy mieć do czynienia z rozpowszechnianiem wrażliwych danych zdrowotnych, co podlega przepisom RODO. Plotki, że ktoś się nie zaszczepił, mogą stanowić wyłącznie przedmiot pozwu o naruszenie dóbr osobistych w sądzie cywilnym. Plotkując, że ktoś nie został zaszczepiony, naruszamy jego strefę prywatną i musimy się liczyć, że adresat będzie chciał temu przeciwdziałać. Ale to przeciwdziałanie jest trudne i skierowanie sprawy do sądu będzie należało do rzadkości – dodaje mec. Paweł Litwiński.

Mecenas Rafał Kania, partner w Kancelarii Sendero, uważa, że zarówno współpracownicy, jak i pracodawca mają prawo wiedzieć, czy pracująca z nimi osoba została zaszczepiona:

– Inaczej niż wielu moich kolegów prawników nie uważam, że informacja, czy ktoś się zaszczepił, musi być objęta ścisłą tajemnicą. Według mnie pracodawca ma prawo do tej wiedzy, chociażby dlatego, że zgodnie z prawem pracy musi zapewnić bezpieczeństwo pracownikom. Przepisy mówią o dbałości o dobro zakładu pracy, który tutaj stanowi pewną wspólnotę – mówi mec. Rafał Kania.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Kwestia kultury

– Rolą pracodawcy jest właściwie zarządzać informacją o szczepieniu i nie dopuszczać do nękania pracowników. Ma obowiązek przestrzegać zasad antymobbingowych – zastrzega mec. Kania.

Mecenas Jolanta Budzowska, radca prawny reprezentująca poszkodowanych pacjentów, podkreśla, że nie ma obowiązku odpowiadania na pytanie współpracowników, czy jesteśmy zaszczepieni.

– To pytanie z obszaru najbardziej wrażliwych informacji o człowieku, a jego zadanie podlega ocenie według kryterium kultury osobistej pytającego i poszanowania prywatności. Od nas zależy, czy wykażemy się asertywnością, odmawiając odpowiedzi – dodaje mec. Budzowska.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Magdalena Rycak, radca prawny, partner w Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR

Pracownicy nie mają obowiązku odpowiadać na pytania kolegów, czy są zaszczepieni, nie muszą także mówić, dlaczego nie poddali się szczepieniu.

Jeżeli jednak pozostali współpracownicy zaczynają taką osobę izolować i doprowadzać ją do zaniżonej oceny własnej przydatności zawodowej, takie zachowania mogą zostać uznane za mobbing. Musi jednak zostać spełniony szereg dodatkowych warunków, takich jak ostracyzm, celowe niedawanie rozwijającej pracy.

Kolejnym warunkiem jest czas: takie zachowanie ze strony współpracowników musi być uporczywe i długotrwałe.

Samo powiedzenie komuś, że przez swoje niezaszczepienie naraża współpracowników i ich rodziny na zachorowanie, nie nosi znamion mobbingu ani dyskryminacji.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Polski Ład: Małżonkowie mogą stracić na wspólnym rozliczeniu

Sejm w przyjętej wersji Polskiego Ładu złagodził planowaną podwyżkę podatków.

– To gest skierowany do osób rozliczających się według skali podatkowej, zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców, którzy zaoszczędzą dzięki uldze dla klasy średniej. Ta forma rozliczenia zyska na atrakcyjności – mówi Agata Malicka, współwłaścicielka biura rachunkowego.

Ulga przeznaczona jest dla osób o rocznych przychodach od 68 412 zł do 133 692 zł rocznie, które dzięki niej nie odczują podwyżki podatku. Zyskają też 30 tys. zł kwoty wolnej od podatku oraz wyższy próg podatkowy: 120 tys. zł zamiast 85,5 tys. zł.

Co wynika z wyliczeń

Co to oznacza w praktyce? Eksperci firmy MDDP na prośbę „Rzeczpospolitej” obliczyli skutki podatkowe tych zmian. Okazuje się, że przy rozliczeniu indywidualnym podatek będzie nieco niższy niż obecnie. Analiza dotyczy rozliczenia indywidualnego osoby osiągającej przychód ze stosunku pracy w wysokości 11 tys. zł miesięcznie i premię roczną wypłacaną w grudniu w wysokości 18 tys. zł. Osoba ta uzyska w sumie roczne zarobki 150 tys. zł. Przez 11 miesięcy w roku pracodawca będzie stosować do jej wynagrodzenia ulgę dla klasy średniej. Przyznanie premii w grudniu będzie jednak oznaczało utratę ulgi.

Osoba ta płaci roczny podatek 17 592 zł, a po zmianach zapłaci 17 359 zł. To oznacza, że zamiast dopłacać rocznie do PIT 429 zł, dopłaci 214 zł. Zyska więc 215 zł rocznie.

Co w sytuacji, gdy przy przychodach 150 tys. zł rocznie rozliczy się wspólnie z małżonkiem? Dotychczas podatek roczny przy takim rozliczeniu wynosił 10 413 zł. Po zmianach wynikających z Polskiego Ładu małżonkowie zapłacą w sumie 11 294 zł. Obecnie uzyskują w ujęciu rocznym 6750 zł nadpłaty, czyli tyle zwraca im urząd skarbowy. W 2022 r. ich nadpłata wyniesie 5851 zł, czyli 899 zł mniej niż obecnie.

Podobne wnioski dotyczą rozliczenia osób zarabiających w sumie 165 tys. zł rocznie. Obecnie ich roczny podatek wynosi 11 685 zł. Po wprowadzeniu Polskiego Ładu będzie to 13 494 zł, czyli 1809 zł więcej. Nadpłata wynikająca z zeznania wyniesie 7793 zł, o ponad tysiąc zł mniej niż obecnie. Przy rozliczeniu indywidualnym podatek roczny wyniesie 21,5 tys. zł, o 566 zł więcej niż teraz. W rozliczeniu rocznym osoba dopłaci 214 zł, podczas gdy dotychczas dopłaca 437 zł.

Polski Ład - praktyczna analiza zmian. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Skomplikowany przepis

– Należy jednak pamiętać, że przepisy dotyczące ulgi dla klasy średniej mocno skomplikują rozliczenia, także wspólnie z małżonkiem. W mojej opinii wymagają one doprecyzowania na poziomie prac w Senacie – mówi Agata Malicka.

Chodzi m.in. o to, że na potrzeby rozliczenia ulgi przez małżonków przepisy posługują się przychodem. Tymczasem samo wspólne rozliczenie zawiera pojęcie dochodu.

Eksperci zwracają też uwagę, że pracownicy, którzy otrzymywali wynagrodzenie „na granicy” dotychczasowego pierwszego progu podatkowego, czyli 85,5 tys. zł lub nieco powyżej tej kwoty, będą tracić na wynagrodzeniu netto w pierwszej części roku. Wyrównanie tej straty nastąpi dopiero pod koniec roku, kiedy to na aktualnych zasadach zapłaciliby zaliczkę na podatek zgodnie z 32-proc. stawką, a po reformie zaliczka będzie dalej na poziomie 17 proc. (dla podstawy opodatkowania do 120 tys. zł). Odczują to szczególnie pracownicy zarabiający miesięcznie brutto od ok. 8,6 tys. zł do ok. 12,8 tys. zł.

Co z przedsiębiorcami?

– Przyznanie im ulgi dla klasy średniej to dobra decyzja, która zwiększy atrakcyjność rozliczenia według skali podatkowej dla osób mieszczących się w określonym limicie przychodów. Natomiast przy przychodach przekraczających 11 141 zł miesięcznie warto rozważyć inne formy opodatkowania – mówi Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Dodaje, że wiele zależy od ponoszonych wydatków. Dla tych, którzy nie mają do odliczenia wysokich kosztów, bardziej atrakcyjny może stać się ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Wzrośnie też zapotrzebowanie na usługi doradcze.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Anna Misiak, doradca podatkowy, partner w MDDP

Wnioski z wyliczeń są zaskakujące. Osoby rozliczające się wspólnie z małżonkiem nie wychodzą na plus. Zyskają ci, którzy składają zeznania indywidualnie. Przy rocznych przychodach 150 tys. zł osoba opodatkowana indywidualnie będzie miała dopłatę 214 zł, ale niższą o 215 zł niż obecnie. To efekt podniesienia progu do 120 tys. zł. Nie zmieni tego nawet przekroczenie limitu ulgi dla klasy średniej. Jeśli zaś osoba ta rozliczy się wspólnie z niepracującym małżonkiem, uzyska 5,8 tys. zł zwrotu, ale mniej o prawie 900 zł niż obecnie. Biorąc pod uwagę, że ze wspólnego dochodu finansują się teoretycznie dwie osoby, a przy indywidualnym rozliczeniu jedna, różnice w opodatkowaniu nie będą stanowiły specjalnej zachęty do zawierania związków małżeńskich. Podobne konkluzje dotyczą zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców, ale należy uwzględnić wysokość kosztów podatkowych osób prowadzących biznes.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Doręczenie zastępcze w postępowaniu podatkowym w okresie pandemii

Sporna data zastępczego doręczenia decyzji

Naczelnik Urzędu Skarbowego w P. przesłał decyzję określającą B.W. wysokość zobowiązania podatkowego w podatku dochodowym od osób fizycznych za pośrednictwem Poczty Polskiej S.A. Przesyłka była dwukrotnie awizowana i nie została przez adresatkę podjęta a 28.8.2020 r. zwrócono ją nadawcy. B.W. wniosła odwołanie od decyzji dwukrotnie: 1.9.2020 r. a następnie 14.9.2020 r. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w R. stwierdził niedopuszczalność wniesionych odwołań uznając, że zostały one wniesione przedwcześnie, przed skutecznym doręczeniem podatniczce decyzji organu I instancji. W ocenie organu okoliczność ta wynika z art. 11 ust. 1 i art. 13 ustawy z 24.7.2020 r. o zmianie ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 1423; dalej: ZmDelegowPracU21), na mocy których przesyłki organów administracji publicznej niedoręczone przez operatora pocztowego przed dniem wejścia w życie ustawy, uznaje się za doręczone po upływie 14 dni od tego dnia, czyli 18.9.2020 r. Organ uznał więc, że decyzja nie została doręczona B.W. do chwili wniesienia odwołań, zaś obecności 18.8.2020 r. męża podatniczki w siedzibie organu i okazania mu do wglądu akt sprawy, nie można utożsamić z doręczeniem decyzji, ponieważ nie został on upoważniony przez B.W. do odbioru korespondencji.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Proobywatelska a nie literalna wykładnia przepisów

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie uchylił zaskarżone postanowienia organu z uwagi na naruszenie zasad zaufania do organów państwa i stanowionego prawa oraz zasady informowania. Jak podkreślono, organ oparł swoje rozstrzygnięcia na literalnej treści przepisów, jednak przy ich interpretacji należało uwzględnić charakter aktów prawnych i celu, w którym uchwalono regulacje stanowiące odstępstwo od zasad doręczeń określonych w OrdPU. Sąd wskazał, że w normalnym warunkach funkcjonowania państwa i instytucji publicznych doręczenie decyzji zgodnie z przepisami OrdPU nastąpiłoby 25.8.2020 r. Jednak w związku z tym, że po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii, warunki funkcjonowania państwa i instytucji publicznych nie były zwyczajne, ustawodawca postanowił zmienić reguły doręczeń w przepisach uchwalanych w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem lub zwalczaniem skutków COVID-19.

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że wprowadzone czasowo zmiany miały stanowić wsparcie dla adresatów, którzy nie podjęli kierowanej do nich uprzednio awizowanej korespondencji z powodów związanych z COVID-19. Ustawodawca nie uwzględnił jednak specyfiki postępowań administracyjnych, w tym skutków fikcji prawnej doręczenia i dalej idących konsekwencji wynikających z atrybutu ostateczności decyzji. Dodatkowo przywracając z mocy prawa fikcyjny skutek doręczenia po podwójnym awizowaniu, pomimo nieodwołania stanu epidemii w kraju, nie polecił organom administracji publicznej albo operatorowi pocztowemu faktycznego ponowienia doręczeń lub poinformowania adresata o bezskuteczności wcześniejszej próby doręczeń lub o terminach, od których wobec stron ponownie rozpoczęły bieg terminy procesowe. ZmDelegowPracU21 poza kwestią terminu, w którym miał nastąpić skutek doręczenia, faktycznie przywróciła zasady doręczeń określone w OrdPU na skutek dodania art. 98 ust. 2 pkt 4 lit. d do ustawy z 16.4.2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 737; dalej: InstrWsparSARSCoV2U). Jednak żadna z tych ustaw w swym tytule nie nawiązywała do zagadnień uregulowanych w OrdPU, a w ocenie Sądu analiza ich rozbudowanej treści przekraczała zwykłe zainteresowanie obywatela takimi zagadnieniami. W rezultacie uznano, że w tej sprawie konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawnego mającego urzeczywistniać zasadę sprawiedliwości społecznej sprzeciwia się instrumentalnemu traktowaniu przepisów ustaw szczególnych, z pominięciem tego, że zgodnie z przepisami OrdPU odwołanie należałoby uznać za wniesione w terminie. Celem wskazanych ustaw szczególnych było udzielenie wsparcia obywatelom, a nie komplikowanie ich sytuacji faktyczno-prawnej i w takim duchu należało stosować i wykładać przepisy tych aktów prawnych.

Przepisy szczególne należy interpretować ściśle

Naczelny Sąd Administracyjny odwołania oddalił skargę kasacyjną organu. W uzasadnieniu wyroku wskazano na nieprawidłowe zastosowanie przez organ, nawet uwzględniając jego literalną wykładnię, art. 11 ust. 1 ZmDelegowPracU21, zgodnie z którym przesyłki, o których mowa w art. 98 ust. 2 pkt 4 lit. d InstrWsparSARSCoV2U niedoręczone przed dniem wejścia w życie ZmDelegowPracU21, uznaje się za doręczone po upływie 14 dni od dnia wejścia w życie ZmDelegowPracU21. Kluczowe znaczenie przy wykładni tego przepisu ma ustalenie znaczenia określenia „niedoręczone”, a zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego, należy je rozumieć jako zaistnienie skutku doręczenia lub niedoręczenia w rozumieniu art. 150 § 4 OrdPU. Dla zastosowania tego przepisu zaistnienie tego skutku musiałoby nastąpić przed wejściem w życie art. 11 ust. 1 ZmDelegowPracU21, czyli przed 20.8.2020 r. W tym dniu przesyłka do skarżącej była „w biegu”, i trudno uznać by była ona niedoręczona czy doręczona, a w rezultacie art. 11 ust. 1 ZmDelegowPracU21 nie miał w tej sprawie zastosowania. W konsekwencji skutek doręczenia należało oceniać na podstawie przepisów ogólnych, a więc art. 150 § 1 – § 4 OrdPU. Skoro na podstawie art. 150 § 4 OrdPU skutek doręczenia nastąpił 25.8.2020 r. to termin do wniesienia odwołania mijał 9.9.2020 r. Oznacza to, że odwołanie wniesione 1.9.2020 r. zostało wniesione w terminie, a pismo z 14.9.2020 r. należy potraktować jako jego uzupełnienie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Kto może liczyć na dodatkowy urlop wypoczynkowy w 2022 r.?

Każdy pracownik ma prawo do urlopu

Prawo do urlopu jest prawem konstytucyjnym. Zgodnie z art. 66 ust. 2 Konstytucji RP pracownik ma prawo corocznych płatnych urlopów. Ponadto prawo do urlopu zapisane jest w art. 14 KP, zgodnie z którym pracownik ma prawo do wypoczynku, który zapewniają przepisy o urlopach wypoczynkowych. Prawo do urlopu jest uznane również za jedno z fundamentalnych praw europejskich.

Pracownikowi, w każdym roku pracy, przysługuje prawo do corocznego, nieprzerwanego, płatnego urlopu wypoczynkowego. Obowiązkiem pracodawcy jest udzielenie urlopu w roku, w którym pracownik nabył do niego prawo. Co ważne prawo do urlopu jest prawem niezbywalnym co oznacza, że pracownik nie może się zrzec prawa do urlopu, ani przenieść go na inną osobę. Urlop musi być udzielony pracownikowi w naturze. Wypłata ekwiwalentu pieniężnego jest dopuszczalna tylko w sytuacjach przewidzianych prawem.

Legalis Black Weekend! Tylko w dniach 26 – 28.11.2021 r. kup dowolny moduł tematyczny Standard, a bezpłatnie rozszerzymy go do wersji Premium! Sprawdź

W obecnie obowiązującym KP przewidziano dwa podstawowe wymiary urlopu wypoczynkowego. Wymiar urlopu wypoczynkowego wynosi:

Wymiar urlopu wypoczynkowego zależy od stażu pracy i wykształcenia pracownika. Do tzw. stażu urlopowego, od którego uzależniony jest wymiar urlopu, wlicza się: okresy pracy, okres nauki oraz okresy zaliczalne, np. okresy pobierania zasiłku dla bezrobotnych, okresy wykonywania pracy za granicą.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Dodatkowe urlopy dla szczególnych grup pracowników

Przepisy szczególne uprawniają określone grupy pracowników do możliwości skorzystania z wyższego wymiaru urlopu wypoczynkowego niż przewiduje to KP. Do uprzywilejowanych pracowników należą:

Nowa grupa z dodatkowym urlopem wypoczynkowym

Do grona pracowników, którzy mają prawo do dodatkowego urlopu wypoczynkowego, a tym samym dłuższego odpoczynku od 2022 r. dołączą inspektorzy pracy. Wprowadzenie takiego rozwiązania ma na celu przyznanie niektórym pracownikom Państwowej Inspekcji Pracy, czyli tym pracownikom, którzy wykonują czynności kontrolne i posiadają co najmniej dziesięcioletni staż pracy na stanowiskach związanych z wykonywaniem tych czynności prawa do dodatkowego urlopu wypoczynkowego. Na podstawie dodanego art. 52a ustawy z 13.4.2007 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1251) od 1.1.2022 r. inspektorowi pracy zatrudnionemu w Państwowej Inspekcji Pracy na stanowisku:

przez okres nie krótszy niż 10 lat będzie przysługiwał dodatkowy urlop wypoczynkowy w wymiarze 6 dni roboczych, a po 20 latach pracy w wymiarze 12 dni roboczych.

Jak wskazano w uzasadnieniu do ustawy z 8.7.2021 r. o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (Dz.U. z 2021 r. poz. 1529), która dała inspektorom pracy prawo do dodatkowego urlopu brak było szczególnych rozwiązań w tym zakresie, które przewidziane była dla pracowników innej państwowej instytucji kontrolnej – Najwyższej Izbie Kontroli, której pracownicy wykonujący czynności kontrolne mają prawo do dodatkowego urlopu wypoczynkowego. Zgodnie bowiem z art. 79 ustawy z 23.12.1994 r. o Najwyższej Izbie Kontroli (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1200) kontrolerowi zatrudnionemu w Najwyższej Izbie Kontroli przez okres nie krótszy niż 10 lat przysługuje dodatkowy urlop wypoczynkowy w wymiarze 6 dni roboczych, a po 20 latach pracy w wymiarze 12 dni roboczych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Sygnaliści pod ochroną wejdą do wszystkich firm

– Po wejściu nowych przepisów w życie każda osoba zatrudniona, przy tym bez znaczenia będzie, czy na etacie, kontrakcie czy współpracująca z danym przedsiębiorcą w ramach działalności gospodarczej, będzie mogła zgłosić nieprawidłowości w działaniu tego przedsiębiorcy, po czym zyska ochronę przed zwolnieniem czy zakończeniem współpracy przed czasem – tłumaczy dr Beata Baran, partner, radca prawny w kancelarii Baran Książek Bigaj. – Będą trzy kanały zgłaszania tych nieprawidłowości: wewnętrzne, zewnętrzne i publiczne.

Nowe obowiązki pracodawców

Początkowo sygnaliści będą mogli najczęściej korzystać z kanału publicznego np. przekazać informacje do mediów, lub zewnętrznego, który ma obsługiwać rzecznik praw obywatelskich. Tylko kilka tysięcy firm zatrudniających powyżej 250 pracowników, a także cała administracja publiczna będą musiały wdrożyć specjalne systemy informowania o nieprawidłowościach kanałem wewnętrznym. Za dwa lata dołączą do nich firmy zatrudniające od 50 do 249 pracowników.

Osoby zgłaszające niezgodne z prawem działania przedsiębiorstw czy urzędów, w których są zatrudnione, będą podlegały całkowitej ochronie przed zwolnieniem. Ma to je zabezpieczyć przed działaniami odwetowymi podmiotu, którego dotyczyło zgłoszenie.

Kodeks pracy. Komentarz + Aneks do specustawy Regulacje Covid-19 w prawie pracy – bieżąca aktualizacja w Systemie Legalis Sprawdź

Szeroka ochrona

Ochrona będzie przysługiwała niezależnie od podstawy i formy świadczenia pracy (m.in. umowa o pracę, umowa cywilnoprawna, prowadzenie działalności gospodarczej przez osobę fizyczną, kontrakt menedżerski, wolontariat, staż i praktyka), w tym także osobie świadczącej pracę na rzecz podmiotów, z którymi pracodawca utrzymuje relacje gospodarcze, jak wykonawcy, podwykonawcy lub dostawcy. W myśl zapowiedzi ma ona objąć także akcjonariuszy i wspólników oraz członków organów osoby prawnej, byłych już pracowników czy kandydatów do pracy.

Rozwiązanie umowy będzie bezskuteczne. Niemożliwe będą także inne formy nacisku na sygnalistę, jak żądanie odszkodowania, wszczęcie postępowania dyscyplinarnego czy złożenia pozwu o ochronę dóbr osobistych, pozbawienie koncesji etc.

Polskie regulacje, które stanowią wdrożenie unijnej dyrektywy o sygnalistach (2019/1937), mają przewidywać więcej nieprawidłowości, jakie będzie można zgłosić w tym systemie. Poza naruszeniem unijnych regulacji czy spraw m.in. zamówień publicznych, usług finansowych czy ochrony środowiska, czego wymaga od nas dyrektywa, ochroną mają zostać objęci sygnaliści zgłaszający także naruszenie krajowych przepisów nieobjętych dyrektywą.

– Istotne dla działania nowego systemu zgłaszania nieprawidłowości będzie to, czy sygnalista pozostanie anonimowy – komentuje Michał Lisawa, adwokat kierujący praktyką prawa pracy w Baker McKenzie. – Doświadczenia firm, które od lat utrzymują systemy informowania o działaniach niepożądanych wskazują, że tylko możliwość anonimowego zgłaszania nieprawidłowości, daje takiemu systemowi szanse na pełne zadziałanie.

Ostatni dzwonek

Dyrektywa powinna zostać wdrożona do polskich przepisów do 17.12.2021 r. Choć nasz rząd przyspiesza prace nad nowelizacją, pewnie nie uda się to w tym terminie.

– Szczególną uwagę będziemy zwracać na zasady i zakres ochrony sygnalistów, ale także na obowiązki przedsiębiorców oraz terminy dla pracodawców na wdrożenie rozwiązań przewidzianych nową ustawą – komentuje Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan. – Zdajemy sobie sprawę, że instrumenty krajowe powinny zostać wdrożone do 17.12.2021 r. Natomiast działania pracodawców, wprowadzenie na poziomie zakładowym stosownych procedur będzie wymagało znacznie dłuższego okresu.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Agata Mierzwa, partner w DZP

Dla funkcjonowania nowych przepisów zasadnicze znaczenie będzie miał moment rozpoczęcia ochrony sygnalisty przed zwolnieniem czy rozwiązaniem kontraktu. Jeśli o przyznaniu statusu sygnalisty będzie decydowało wyłącznie zgłoszenie według określonego w przepisach wzoru, to obawiam się, że nowe przepisy mogą być powszechnie nadużywane przez pracowników, nad którymi zbierają się czarne chmury. Już teraz bardzo często się tak dzieje, że pracownik, który spodziewa się zwolnienia, zaczyna wskazywać na różnego rodzaju nieprawidłowości w firmie. Nie zawsze takie zgłoszenia wskazują na rzeczywiste problemy, bo często to poczucie nieprawidłowości po stronie pracownika wynika z jego niewiedzy o zasadach funkcjonowania przedsiębiorstwa. Przedsiębiorcy nie mają się jednak czego obawiać. Cyniczne nadużywanie ochrony sygnalistów przez niektórych pracowników może jednak wydłużyć procedurę zwalniania takich osób, ale jej nie powstrzyma.

Etap legislacyjny: zgłoszenie do planu prac legislacyjnych rządu.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2022 r.

Porównanie wysokości stawek

Zatrudnieni na podstawie umowy o pracę w 2021 r. uzyskują z określonych umów cywilnoprawnych pensję miesięczną w wysokości 2 800 zł brutto. Przedstawiona przez rząd wielkość zasadniczej płacy, chroniona ustawowo, w kolejnym roku będzie wyższa o 210 zł, wynosząc 50,8% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2022 r. Zatrudnieni na podstawie umowy o pracę w roku kolejnym będą otrzymywać miesięcznie 2 210 zł netto (zleceniobiorcy odprowadzający ZUS u danego zleceniodawcy, bez dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego – odpowiednio 2 275 zł netto), pracownicy poniżej 26 roku życia tj. nieodprowadzający zaliczki na podatek dochodowy – 2 364 netto (bądź 2 431 zł netto na podstawie umowy zlecenia).

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Przebieg konsultacji

W pierwotnej wersji projektu będącej przedmiotem uzgodnień, konsultacji publicznych oraz podlegającej zaopiniowaniu przez określone komitety, obligatoryjne minimum zarobków zostało przedstawione na poziomie 19,50 zł za godzinę – równowartość 2 984,60 zł dochodu miesięcznego. Podwyższenie tej skali do 3 010 zł jest wynikiem m.in. zgłoszonych postulatów przez Radę Dialogu Społecznego.  Zgodnie z aktualnym stanem prawnym, wysokość minimalnego wynagrodzenia, a także wysokość minimalnej stawki godzinowej podlegają ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym RP „Monitor Polski”, w drodze obwieszczenia Prezesa RM do 15 września każdego roku oraz są corocznie przedmiotem negocjacji – Rada Ministrów do 15 czerwca przedstawia Radzie Dialogu Społecznego propozycje wysokości minimalnej płacy. Wskutek niezakończonych pertraktacji w bieżącym roku w terminie ustawowym (tj. 30 dni od dnia otrzymania przez Radę informacji o prognozowanych zarobkach), Rada Ministrów wysokość stawek określiła w drodze rozporządzenia, którego reglamentowana data wydania przypada na 15 września.

Uwarunkowania ekonomiczne

Przeciętna wysokość minimalnego wynagrodzenia w danym roku musi wzrastać w stopniu nie niższym niż prognozowany na dany rok wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem oraz musi zostać powiększona dodatkowo o 2/3 wskaźnika prognozowanego realnego przyrostu produktu krajowego brutto, jeśli minimum zarobków wynikające z ustawy będzie niższe od połowy wysokości przeciętnego wynagrodzenia. Wysokość pensji minimalnej, zgodnie z kryteriami ustawowymi, została ponadto ustalona przez zastosowanie wskaźnika weryfikacyjnego w odniesieniu do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w 2021 r. opierającego się na różnicy między rzeczywistym (103,4%) a prognozowanym (102,5%) wzrostem cen w 2020 r. Mając na względzie obecnie odnotowany prognozowany, średnioroczny wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem na poziomie 103,3% oraz realny przyrost PKB na poziomie 4,6%, wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2022 r., przy zastosowaniu nowych rokowań, powinna wynosić co najmniej 3 004,40 zł, natomiast minimalna stawka godzinowa – 19,60 zł. Odzwierciedlenie niemal dokładnie tego pułapu zostało przedstawione w przedłożonym do podpisu akcie normatywnym Rady Ministrów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Klauzule abuzywne w umowach kredytu

Stan faktyczny

J.Z jest konsumentem zamieszkałym na Węgrzech. Pozwał on węgierskie banki z którymi zawarł wcześniej umowy kredytu denominowane w walucie obcej. J.Z żądał unieważnienia tych umów ze względu na zwarte w nich klauzule abuzywne. Stanowiły one, że kurs wymiany obowiązujący przy uruchomieniu pożyczonych środków różnił się od kursu mającego zastosowanie z tytułu ich spłaty.

Stanowisko TS

Stosowanie prawa krajowego

W następstwie wyroku z 30.4.2014 r., Kásler i Káslerné Rábai (C-26/13, Legalis, EU:C:2014:282) węgierski SN wydał orzeczenie Nr 2/2014 PJE, które dotyczyło umów kredytów zawartych między przedsiębiorcami a konsumentami. Zgodnie z tym orzeczeniem warunki dotyczące różnic kursowych zawarte w umowach kredytu denominowanego w walucie obcej, w zakresie, w jakim przewidują asymetrię między kursem kupna tej waluty stosowanym przy uruchomieniu środków i jego kursem sprzedaży stosowanym do obliczania rat kredytowych kredytu, należy uznać za nieuczciwe, w szczególności jeżeli bank otrzymuje od konsumenta wynagrodzenie równe różnicy między tymi kursami bez świadczenia mu usługi w zamian. Natomiast w odniesieniu do warunków dotyczących ryzyka kursowego, które skutkują tym, że ryzyko wzrostu wartości tej waluty obciąża wyłącznie konsumenta w zamian za korzystniejszą stopę oprocentowania niż stopa oferowana za kredyt denominowany w walucie krajowej, to orzeczenie wskazuje, że warunków tych nie można kontrolować pod kątem ich nieuczciwego charakteru, ponieważ co do zasady dotyczą one głównego przedmiotu umowy w rozumieniu przepisów krajowych mających na celu transpozycję art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG.

W tym kontekście uchwalono ustawę DH 1, którego skutki kwestionuje J.Z. Ściślej rzecz ujmując J.Z wnioskuje o odstąpienie od stosowania art. 3 ust. 1 i 2 tej ustawy, ponieważ uważa on za bardziej zgodne z jego interesami, aby każda z umów kredytu nie została zmieniona, lecz w całości unieważniona, ze względu na obecność w każdej z nich klauzuli dotyczącej różnic kursowych uznanej za nieuczciwą i nieważną. Sąd odsyłający ma wątpliwości co do tego, czy może uwzględnić to żądanie w świetle przeważającego na Węgrzech, które dokonuje ścisłego stosowania ustawy DH 1, ograniczając się do zastąpienia ze skutkiem wstecznym wszelkich klauzul dotyczących różnic kursowych nieważnych na mocy § 3 ust. 1 tej ustawy przez przepis prawa krajowego, a mianowicie ten zawarty w § 3 ust. 2 owej ustawy, który nakazuje posługiwanie się oficjalnym kursem wymiany określonym przez narodowy bank węgierski, bez unieważnienia danej umowy w całości.

Trybunał przypomniał, że na podobne pytanie, jak przedstawione w niniejszej sprawie, wypowiedział się już w sprawie zakończonej wyrokiem z 14.3.2019 r., Dunai (C-118/17, Legalis, EU:C:2019:207). Trybunał stwierdził w pkt 36 i 37 tego wyroku, w odniesieniu do warunków, które zastępują nieuczciwy warunek dotyczący różnic kursowych i które stają się z mocą wsteczną integralną częścią umów kredytu zgodnie z węgierskim ustawodawstwem, a w szczególności § 3 ustawy DH 1, że takie warunki, w zakresie, w jakim odzwierciedlają bezwzględnie obowiązujące przepisy ustawowe, nie są objęte zakresem stosowania dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r., Nr, L 95, s. 29), ponieważ nie znajduje ona zastosowania, zgodnie z jej art. 1 ust. 2, do warunków określonych w umowie między przedsiębiorcą a konsumentem, które są określone w przepisach krajowych. Co się tyczy klauzuli dotyczącej różnicy kursowej, która pierwotnie figurowała w umowach kredytu i wpływu tych przepisów na gwarancje ochrony wynikające z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG w związku z tą klauzulą, Trybunał orzekł zasadniczo w pkt 38 i 40 tego wyroku, że w zakresie, w jakim ustawodawca węgierski zaradził problemom związanym z praktyką związaną z umowami zawierającymi klauzulę dotyczącą różnic kursowych, narzucając jej zastąpienie i zabezpieczając ważność odnośnych umów, takie podejście jest zgodne z celem realizowanym przez unijnego prawodawcę w ramach dyrektywy 93/13/EWG. Trybunał wyjaśnił, że ustawodawca krajowy pozostaje zobowiązany do przestrzegania wymogów wynikających z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG.

Trybunał stwierdził, że w zakresie, w jakim wytoczone powództwo ma swoje źródło w klauzuli dotyczącej różnic kursowych, do sądu odsyłającego należy sprawdzenie, czy mające zastosowanie przepisy krajowe, na mocy których postanowienia tego rodzaju są nieważne i zastąpione, pozwoliło na przywrócenie, pod względem prawnym i faktycznym, sytuacji, w której powód w postępowaniu głównym znalazłby się w wypadku braku takiego nieuczciwego warunku, w szczególności poprzez ustanowienie dla tego konsumenta prawa do zwrotu kwot nienależnie otrzymanych przez danych przedsiębiorców (wyrok Bank BPH, pkt 51, 52). Trybunał dodał, że ta kontrola sądowa w odniesieniu do warunku dotyczącego różnic kursowych pozostaje bez uszczerbku dla tej, która może zostać przeprowadzona w świetle dyrektywy 93/13/EWG w odniesieniu do innych warunków umów rozpatrywanych w postępowaniu głównym, takich jak te dotyczące ryzyka kursowego, przy uwzględnieniu jednak czynników wyłączających ocenę nieuczciwego charakteru warunków umownych, które są przewidziane w art. 4 ust. 2 tej dyrektywy.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Niestosowanie ochrony wynikającej z dyrektywy 93/13/EWG

Trybunał uznał, że konsument musi mieć prawo do sprzeciwienia się objęciu ochroną, w ramach systemu ochrony przed nieuczciwymi warunkami, który dyrektywa 93/13/EWG wprowadziła na korzyść konsumentów, przed szkodliwymi skutkami spowodowanymi unieważnieniem umowy jako całości, jeżeli nie chce powoływać się na tę ochronę.

Jednakże w odniesieniu do kryteriów pozwalających na dokonanie oceny, czy umowa może nadal obowiązywać po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków i ograniczeń określonych w prawie Unii, których państwa członkowskie muszą przestrzegać w tym względzie, Trybunał wyjaśnił, że art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG nie może być interpretowany w ten sposób, iż przy dokonywaniu tej oceny sąd rozpoznający sprawę może oprzeć się wyłącznie na potencjalnie korzystnym dla konsumenta charakterze unieważnienia danej umowy w całości. Zatem zdaniem TS wyrażona przez zainteresowanego konsumenta wola nie może przeważać nad oceną, która wchodzi w zakres suwerennych uprawnień sądu, przed którym zawisł spór, nad kwestią, czy zastosowanie środków przewidzianych przez właściwe przepisy krajowe pozwala na przywrócenie sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta, jaka istniałaby w przypadku braku tego nieuczciwego warunku.

Reasumując TS orzekł, że wykładni art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG należy dokonywać w ten sposób, iż nie stoi on na przeszkodzie przepisom krajowym, które w odniesieniu do umów kredytu zawartych z konsumentem prowadzą do stwierdzenia nieważności warunku dotyczącego różnicy kursowej uznawanego za nieuczciwy i zobowiązują właściwy sąd krajowy do zastąpienia go przepisem prawa krajowego nakazującym stosowanie oficjalnego kursu wymiany, nie przewidując dla tego sądu możliwości uwzględnienia żądania zainteresowanego konsumenta zmierzającego do unieważnienia umowy kredytu w całości. Dotyczy to także sytuacji gdy ten sąd uznałby, że utrzymanie w mocy tej umowy byłoby sprzeczne z interesami konsumenta, zwłaszcza w świetle ryzyka kursowego, które konsument nadal ponosiłby na podstawie innego postanowienia danej umowy, pod warunkiem że ten sam sąd jest jednak w stanie dokonać odpowiednich ustaleń w ramach wykonywania przysługujących mu suwerennych uprawnień w zakresie oceny dowodów, a wola wyrażona przez tego konsumenta nie może nad nimi przeważyć, że zastosowanie środków przewidzianych przez te przepisy krajowe pozwala na przywrócenie sytuacji prawnej i faktycznej tego konsumenta, jaka istniałaby w przypadku braku tego nieuczciwego warunku.

Trybunał po raz kolejny odniósł się od kwestii klauzul abuzywnych w umowach kredytu (por. art. 3851 KC).

Należy wskazać, że specyfika rozpatrywanej sprawy, w odróżnieniu od polskiego stanu prawnego, polegała przede wszystkim na tym, że węgierski ustawodawca w zakresie tzw. kredytów walutowych wprowadził rozwiązania ustawowe. W niniejszej sprawie węgierski konsument domagał się, aby sąd nie stosował wobec niego prawa krajowego, ale w całości unieważnił umowy ze względu na obecność w nich takich klauzul. Trybunał trafnie przyjął, że jeżeli postanowienia umowy odzwierciedlają bezwzględnie obowiązujące przepisy ustawowe, nie są one objęte zakresem stosowania dyrektywy 93/13/EWG. Przy czym okoliczność, że postanowienie umowny zostaje uznane za niedozwolone, a następnie zastąpione w celu dalszego obowiązywania danej umowy, nie może powodować osłabienia ochrony gwarantowanej konsumentom przez tę dyrektywę. Przywołując swoje stanowisko przedstawione w sprawie Dunai (C-118/17, Legalis) TS podkreślił, że celem tej dyrektywy jest przywrócenie równowagi między stronami umowy, co do zasady, przy jednoczesnym utrzymaniu w mocy umowy jako całości, a nie na wyeliminowaniu z obrotu wszystkich umów zawierających nieuczciwe warunki. Jednakże sąd krajowy nadal zachowuje kompetencje w odniesieniu do badania niedozwolonego charakteru innych postanowień tej umowy.

Ponadto Trybunał po raz kolejny wskazał, że zgodnie z obiektywnym podejściem, nie jest dopuszczalne, aby sytuacja jednej ze stron umowy była uznana w prawie krajowym za rozstrzygające kryterium dotyczące dalszego obowiązywania umowy (por. wyrok TS w sprawie Pereničová i Perenič, C‑453/10, pkt 32, 33).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź