SLIM VAT 2: Oświadczenie przed notariuszem pozwoli na opodatkowanie VAT sprzedaży nieruchomości
Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), zwalnia się z VAT dostawę budynków, budowli lub ich części, z wyjątkiem gdy dostawa jest dokonywana w ramach pierwszego zasiedlenia lub przed nim. A względnie, gdy pomiędzy pierwszym zasiedleniem a dostawą budynku, budowli lub ich części upłynął okres krótszy niż 2 lata. Zgodnie zaś z art. 2 pkt 14 VATU, przez pierwsze zasiedlenie rozumie się oddanie do użytkowania pierwszemu nabywcy lub użytkownikowi lub rozpoczęcie użytkowania na potrzeby własne budynków, budowli lub ich części, po ich wybudowaniu lub ulepszeniu, jeżeli wydatki poniesione na ulepszenie, stanowiły co najmniej 30% wartości początkowej.
Ujmując rzecz w dużym uproszczeniu: dostawa używanych przez pewien czas budynków, budowli lub ich części z reguły korzysta ze zwolnienia z VAT. Wbrew pozorom, częstokroć nie jest to zjawisko szczególnie korzystne. Ani dla sprzedawcy – który w przypadku odliczenia podatku naliczonego przy nabyciu lub wybudowaniu nieruchomości zobowiązany jest do dokonania tzw. korekty wieloletniej (na podstawie art. 91 ust. 2 VATU). Również nabywca niekoniecznie może cieszyć się z konieczności zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych – zwolnienie z VAT zasadniczo oznacza bowiem opodatkowanie 2% stawką PCC zgodnie z art. 7 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy z 9.9.2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 815 ze zm.; dalej: PodCzynnCywPrU). A ten podatek nie podlega odliczeniu i jest dodatkowym kosztem transakcji.
Na tego rodzaju rozterki przewidziany został art. 43 ust. 10 VATU. Zgodnie z tym przepisem, podatnik może zrezygnować ze zwolnienia z i wybrać opodatkowanie VAT dostawy budynków, budowli lub ich części. Niezbędne jest jednak, by obydwie strony takiej transakcji były zarejestrowane jako podatnicy VAT czynni. Oraz – by złożyły właściwemu dla nabywcy naczelnikowi urzędu skarbowego, zgodne oświadczenie, że wybierają opodatkowanie dostawy budynku, budowli lub ich części. I to koniecznie przed dniem dokonania dostawy.
Oświadczenie po nowemu
Tzw. opcja opodatkowania nieruchomości w oparciu o oświadczenie stron transakcji przed organem skarbowym jest znana od lat. Co jednak ciekawe, podatnicy ewidentnie „nie nauczyli się” mechanizmu jej działania. Bardzo często bowiem stosowne oświadczenie składane było dopiero w treści aktu notarialnego. A to dla wyboru opcji opodatkowania nie jest forma skuteczna. Nie trzeba zresztą daleko szukać głośnego przykładu, wystarczy przywołać niedawny wyrok TSUE z 15.4.2021 r., C-935/19 Grupa Warzywna sp. z o.o., Legalis. Tam też strony transakcji nabycia nieruchomości „dogadały się” co do opodatkowania przed notariuszem. Skutki okazały się bolesne, choć mogło być gorzej (temat sankcji VAT to jednak zagadnienie na zupełnie inną opowieść).
Od 1.10.2021 r. ww. mechanizm ulegnie jednak zmianie. Oto bowiem podatnicy zamiast oświadczenia przed organem podatkowym (wciąż funkcjonującego) będą też mogli alternatywnie składać równie skuteczne oświadczenie dopiero w akcie notarialnym. Czyli, usankcjonowane będzie w przepisach to, co już dziś jest często stosowaną przez podatników praktyką (choć niesłusznie). Oświadczenie będzie musiało zawierać imiona i nazwiska lub nazwę, adresy oraz numery identyfikacji podatkowej dokonującego dostawy oraz nabywcy, adres budynku, budowli lub ich części.
Więcej na głowie notariusza
Proponowana zmiana jest możliwa również ze względu na korporacyjne zasady właściwe dla wykonywania zawodu notariusza. Akt notarialny powinien zawierać m.in. oświadczenia stron, z powołaniem się w razie potrzeby na okazane przy akcie dokumenty oraz stwierdzenie, na żądanie stron, faktów i istotnych okoliczności, które zaszły przy spisywaniu aktu.
Do tej pory, notariusz przekazywał organowi podatkowemu w terminie do dnia 7 każdego miesiąca, wypisy aktów notarialnych sporządzonych w poprzednim miesiącu, dokumentujących czynności prawne podlegające m.in. przepisom PodCzynnCywPrU. W praktyce, katalog ten zostanie rozszerzony o podatek VAT. Przekazywane przez notariusza wypisy będą bowiem analizowane także pod tym kątem. Stwierdziwszy istnienie zgodnego oświadczenia stron o opcji opodatkowania VAT, akt notarialny zostanie udostępniony właściwemu dla nabywcy nieruchomości naczelnikowi urzędu skarbowego. Takie działanie wydaje się dopuszczalne na podstawie ogólnych przepisów w zakresie udostępniania akt, w tym informacji podatkowych, innym organom podatkowym.
Omawiane przepisy to krok w dobrą stronę. Zadziwiające, jak często strony transakcji dotyczących nieruchomości pragnące jak kania dżdżu opodatkowania VAT „zapominały” o stosownym oświadczeniu przed dokonaniem transakcji. Być może wynikał taki stan z ogólnego przekonania o roli notariusza w procesie sprzedaży nieruchomości.
Zgodnie z art. 10 ust. 2 PodCzynnCywPrU, notariusze są co prawda płatnikami podatku od czynności cywilnoprawnych. Wbrew jednak pozorom, nie jest jednak rolą notariusza kwalifikacja danej transakcji na gruncie podatku VAT. Oczywiście, notariusz ma obowiązek działania z należytą starannością. Jednak brak prawnych podstaw ku temu, by strony transakcji oczekiwały od notariusza wykonania pracy, którą powinien wykonać doradca podatkowy.
Ww. zasada pozostanie aktualna również od 1.10.2021 r. Strony mogą co prawda „oświadczyć się” w akcie notarialnym. Jednak nadal organ podatkowy będzie władny do oceny, czy przesłanki do skorzystania z opcji opodatkowania zostały spełnione. Jeśli transakcja nie spełni okoliczności wskazanych w art. 43 ust. 1 pkt 10 VATU (a więc np. zostanie dokonana w ramach pierwszego zasiedlenia) to pół biedy – i tak podlega ona opodatkowaniu VAT. Równie dobrze jednak, właściwym przepisem dla zwolnienia z VAT może być art. 43 ust. 1 pkt 10a VATU. Tu opcja nadal nie wchodzi w grę. Organ podatkowy może więc zakwestionować skuteczność oświadczenia zawartego w akcie notarialnym. To ważna refleksja, o której strony transakcji powinny pamiętać.
Bez względu jednak na okoliczności, strony transakcji nieruchomościowych nadal powinny dokładnie analizować okoliczności sprzedaży pod kątem klasyfikacji VAT na długo przed samą transakcją. Przepisy nie należą do najprostszych. A organy podatkowe nadal z lubością kontrolują tego typu transakcje. Zastosowanie zwolnienia z VAT rodzi pokusę weryfikacji rozliczeń sprzedawcy (czy aby VAT nie był konieczny). Opodatkowanie to zawsze ryzyko dla nabywcy (czy aby odliczenie podatku naliczonego jest zasadne). Opcja opodatkowania to nadal więc tylko opcja, element „strategii” zakupu. Należyta staranność w tym zakresie wciąż jednak jest najlepszym wyjściem nie tylko dla notariusza, ale też przede wszystkim zarówno dla sprzedawcy jak i nabywcy.
Stwierdzenie braku jurysdykcji w sprawach spadkowych
Stan faktyczny
Po śmierci męża, obywatela Niemiec, która nastąpiła w 2017 r., C.R. wniosła do sądu w Düren (RFN) o wydanie krajowego poświadczenia spadkowego oraz europejskiego poświadczenia spadkowego na podstawie testamentu wzajemnego sporządzonego po niemiecku w 1990 r., na mocy którego C.R. i jej mąż wyznaczyli siebie nawzajem jako jedynych spadkobierców.
Brat zmarłego, zakwestionował jurysdykcję niemieckich sądów wskazując, że w chwili śmierci miejsce zwykłego pobytu zmarłego znajdowało się w Hiszpanii a ww. testament nie zawierał wyraźnego wyboru prawa regulującego dziedziczenie. Sąd rozpoznający odwołanie uwzględnił je i stwierdził, że sąd w Düren nie miał jurysdykcji aby rozstrzygnąć w przedmiocie wniosku, ponieważ zastosowanie łącznika „miejsca zwykłego pobytu” zmarłego prowadzi do przyznania jurysdykcji wyłącznie sądom hiszpańskim. Natomiast hiszpański sąd, do którego wystąpiła C.R. odstąpił od orzekania uznając, że niemieckie sądy państwa są lepiej sytuowane do orzekania co do tego spadku oraz ze względu na okoliczności praktyczne, takie jak miejsce zwykłego pobytu wnioskodawcy oraz położenie istotnej części spadku. Przy czym ten sąd nie stwierdził braku własnej jurysdykcji w sposób wyraźny.
Stanowisko TSUE
Forma stwierdzenia braku jurysdykcji
W hiszpańskiej wersji językowej istnieje różnica pomiędzy treściami art. 6 lit. a oraz art. 7 lit. a rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Nr 650/2012/UE z 4.7.2012 r. w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego (Dz.Urz. UE L z 2012 r. Nr 201, s. 107 ze zm.; dalej: rozporządzenie 650/2012/UE), która nie występuje w innych wersjach językowych. W hiszpańskiej wersji językowej w art. 6 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE posłużono się bowiem sformułowaniem „abstenerse de conocer”, a w art. 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE użyto czasownika „inhibirse”. Natomiast w innych wersjach językowych przepisy stosują wyrażenia nawiązujące wyraźnie do stwierdzenia braku własnej jurysdykcji. Tytułem przykładu, jeśli chodzi o te dwa przepisy, niemiecka wersja językowa używa wyrażenia „für unzuständig erklären”, angielska „decline jurisdiction”, francuska „décliner sa compétence”, a włoska „dichiarare la propria incompetenza”.
W niniejszej sprawie hiszpański sąd użył sformułowania zawartego w hiszpańskiej wersji językowej art. 6 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE. Okoliczność, że posłużono się w niej w tym przepisie sformułowaniem odmiennym niż w art. 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE oraz że hiszpański sąd posłużył się sformułowaniem nawiązującym do treści pierwszego z tych przepisów, zdaniem TSUE, nie ma wpływu na ważność stwierdzenia braku jurysdykcji w rozumieniu tych dwóch przepisów.
Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem unijne przepisy należy interpretować i stosować w sposób jednolity, w świetle wersji sporządzonych we wszystkich językach UE. W przypadku rozbieżności pomiędzy różnymi wersjami językowymi tekstu prawa Unii dany przepis należy interpretować z uwzględnieniem ogólnej systematyki i celu uregulowania, którego stanowi on część (wyrok TSUE z 8.10.2020 r., C-235/19, United Biscuits (Pensions Trustees) i United Biscuits Pension Investments, Legalis).
Z treści art. 6 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE wynika, że stwierdzenie braku własnej jurysdykcji zakłada wystąpienie szeregu przesłanek wymienionych w tym przepisie i jest oparte na ocenie okoliczności związanych z dziedziczeniem, dokonywanej przez sąd, do którego wcześniej wniesiono sprawę, która to ocena ma doprowadzić do decyzji, czy sądy państwa, którego prawo zostało wybrane jako właściwe zgodnie z art. 22 rozporządzenia 650/2012/UE, są lepiej sytuowane do orzekania w danej sprawie spadkowej.
Artykuł 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE dotyczy z kolei jurysdykcji sądów państwa członkowskiego, którego prawo zostało wybrane, i przewiduje, że mają one jurysdykcję do orzekania w sprawie spadkowej w przypadku stwierdzenia przez sąd, do którego wcześniej wniesiono sprawę, braku własnej jurysdykcji na ich rzecz w rozumieniu art. 6 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE.
Trybunał stwierdził, że treści art. 6 i art. 7 rozporządzenia 650/2012/UE nie zawierają żadnego odesłania do formy, w jakiej sąd, do którego wcześniej wniesiono sprawę, miałby stwierdzić brak swojej jurysdykcji i w konsekwencji do konieczności wyraźnego stwierdzenia tego rodzaju przez ów sąd – nawet jeśli poszanowanie zasady pewności prawa implikuje w istocie, by tego rodzaju uznanie się przez sąd za niewłaściwy wynikało w wyraźny sposób ze stwierdzenia owego sądu, do którego wcześniej wniesiono sprawę, w celu uniknięcia konfliktu kompetencyjnego pomiędzy tym ostatnim sądem a sądem, którego jurysdykcja wynikałaby z art. 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE.
W ocenie TSUE powyższa wykładnia jest zgodna z celem polegającym na ułatwieniu dostępu do wymiaru sprawiedliwości, gwarantowanym w szczególności przez zasadę wzajemnego uznawania orzeczeń sądowych, która leży u podstaw stosowania przepisów rozporządzenia 650/2012/UE.
Trybunał orzekł, że art. 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE należy interpretować w ten sposób, że dla celów stwierdzenia braku jurysdykcji w rozumieniu art. 6 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE – oznaczającego rezygnację z rozpatrzenia sprawy na rzecz sądów państwa członkowskiego, którego prawo wybrał jako właściwe zmarły – nie jest konieczne wyraźne stwierdzenie przez sąd, do którego wcześniej wniesiono sprawę, braku własnej jurysdykcji, lecz konieczne jest, aby intencja ta wynikała jednoznacznie z orzeczenia wydanego przez ów sąd w tym zakresie.
Uprawnienia sądu
Trybunał podkreślił, że stwierdzenie braku jurysdykcji stanowi „orzeczenie” w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. g rozporządzenia 650/2012/UE i w konsekwencji przepisy rozdziału IV tego rozporządzenia dotyczące uznawania, wykonalności i wykonywania orzeczeń, a mianowicie art. 39–58 rozporządzenia 650/2012/UE, mają do niego zastosowanie. W związku z tym TSUE uznał, że orzeczenie, w którym sąd państw członkowskiego stwierdza brak własnej jurysdykcji, wiąże sądy innych państw członkowskich zarówno jako orzeczenie dotyczące rezygnacji z rozpoznania sprawy przez ten sąd zgodnie z art. 6 rozporządzenia 650/2012/UE, jak i w odniesieniu do stwierdzenia, że spełnione są przesłanki wymienione w tym przepisie (wyrok TSUE z 15.11.2012 r., C-456/11, Gothaer Allgemeine Versicherung i in., Legalis). Zdaniem TSUE każda inna wykładnia mogłaby podważyć cele wzajemnego uznawania i wzajemnego zaufania, leżące u podstawy systemu ustanowionego przez analizowane rozporządzenie. Ponadto powyższa wykładnia przyjęta przez TSUE, pozwala uniknąć negatywnego konfliktu kompetencyjnego, który mógłby doprowadzić do powstania ryzyka pozbawienia prawa do sądu.
Trybunał orzekł, że art. 6 lit. a, art. 7 lit. a oraz art. 39 rozporządzenia 650/2012/UE należy interpretować w ten sposób, że sąd państwa członkowskiego, do którego wniesiono sprawę po tym, jak inny sąd stwierdził brak własnej jurysdykcji, nie jest uprawniony do kontrolowania, czy zostały spełnione określone w tych przepisach przesłanki stwierdzenia przez sąd, do którego wcześniej wniesiono sprawę, braku własnej jurysdykcji.
Przepisy przejściowe
Zgodnie z art. 83 ust. 4 rozporządzenia 650/2012/UE, jeżeli rozrządzenie na wypadek śmierci dokonane przed 17.8.2015 r. jest ważne zgodnie z prawem, które zmarły mógł wybrać zgodnie z tym rozporządzeniem, to prawo uważa się za wybrane jako prawo właściwe dla dziedziczenia. Przepis ten ustanawia mianowicie dla okresu poprzedzającego wejście w życie rozporządzenia 650/2012/UE domniemanie wyboru prawa właściwego dla dziedziczenia, które ma ten sam skutek co wybór prawa dokonany zgodnie z przepisami owego rozporządzenia. Trybunał orzekł, że art. 6 lit. a i art. 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE należy interpretować w ten sposób, że zawarte w nich przepisy jurysdykcyjne znajdują zastosowanie również wtedy, gdy w testamencie sporządzonym przed dniem 17.8.2015 r. zmarły nie dokonał wyboru prawa właściwego dla dziedziczenia i gdy wskazanie tego prawa właściwego wynika jedynie z art. 83 ust. 4 rozporządzenia 650/2012/UE.
W niniejszymi wyroku Trybunał rozpatrzył zagadnienia prawne związane z wykładnią art. 6 lit. a i art. 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE. Z interpretacji dokonanej przez TSUE wynika dążenie do osiągnięcia celu tych przepisów, jakim jest ustanowienie zbieżności prawa właściwego i jurysdykcji sądu. Na podstawie art. 6 lit. a w zw. z art. 7 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE sądy państwa członkowskiego, którego prawo zostało wybrane przez zmarłego, mają jurysdykcję do orzekania, jeżeli sąd, do którego wcześniej wniesiono sprawę, stwierdził brak swojej jurysdykcji na wniosek jednej ze stron postępowania. W niniejszymi wyroku TSUE przyjął, że wyraźne stwierdzenie braku jurysdykcji nie jest konieczne, o ile z odstąpienia od orzekania w sprawie przez sąd, do którego wcześniej wniesiono sprawę w rozumieniu art. 6 lit. a rozporządzenia 650/2012/UE jednoznacznie wynika, że rezygnuje on z rozpatrzenia sprawy na rzecz sądów państwa członkowskiego, którego prawo zostało wybrane przez zmarłego, a które to sąd uznał za lepiej sytuowane do orzekania w danej sprawie spadkowej.
W niniejszym wyroku Trybunał jednoznacznie wykluczył również możliwość weryfikowania przez sąd państwa członkowskiego, do którego wniesiono sprawę po tym, jak inny sąd stwierdził brak własnej jurysdykcji, czy przesłanki określone w art. 6 lit a rozporządzenia 650/2012/UE są spełnione, i ewentualnie odmowy uznania orzeczenia, za pomocą którego ten sąd innego państwa stwierdził brak własnej jurysdykcji.
Ulga dla klasy średniej z pułapką na przedsiębiorców
– Przedsiębiorcy będą mieli bardzo duże problemy z wyliczeniem ulgi i ustaleniem, czy w ogóle mają do niej prawo – mówi Izabela Leśniewska, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2.
Zgodnie z Polskim Ładem ulga będzie przysługiwać osobom, które mają roczne przychody od 68 412 zł do 133 692 zł (nazywanych przez rząd klasą średnią). U pracowników są to po prostu przychody. U przedsiębiorców przychody pomniejszone o koszty prowadzenia działalności.
Tajemnicze koszty
– W ustawie o PIT nie ma czegoś takiego jak koszty prowadzenia działalności. Są koszty uzyskania przychodu, a to zupełnie co innego, bo wiele wydatków na biznes jest z nich wyłączonych albo są rozliczane przez dłuższy okres – mówi Marek Gadacz, doradca podatkowy, dyrektor w Andersen Tax & Legal.
– Wygląda na to, że przedsiębiorca będzie musiał liczyć dwa dochody. Pierwszy dla celów zapłaty zaliczki na PIT, czyli przychód minus koszty uzyskania przychodu. Drugi na potrzeby nowej ulgi, czyli przychód pomniejszony o koszty prowadzenia działalności. Różnice mogą być znaczne – mówi Izabela Leśniewska. I podaje przykład. – Załóżmy, że przedsiębiorca kupi w przyszłym roku samochód osobowy za 120 tys. zł. Taka kwota jest kosztem jego działalności. Ale do kosztów uzyskania przychodów zaliczy tylko, poprzez odpisy amortyzacyjne, rocznie 24 tys. zł, a miesięcznie 2 tys. zł – tłumaczy ekspertka. Inne przykłady wydatków, gdzie pojawią się różnice w rozliczeniu, to kary, sankcyjne odsetki czy wydatki na reprezentację firmy.
Jaki ma to wpływ na ulgę dla klasy średniej?
– Jeśli przedsiębiorca odliczy od przychodu wszystkie koszty prowadzenia działalności, może się okazać, że w ogóle nie ma do niej prawa. Nie osiąga bowiem dolnego limitu ulgi. Może też się zdarzyć, że wszystko odliczy, a ustawodawca miał co innego na myśli i przedsiębiorca przekroczył górny limit – podkreśla Izabela Leśniewska.
O co chodziło ustawodawcy
Marek Gadacz sugeruje, że twórcom zaproponowanego w komisji finansów publicznych przepisu najprawdopodobniej chodziło o koszty uzyskania przychodu. Niefortunnie użyto jednak bardziej potocznego sformułowania.
– Tak nie można, przepisy muszą być precyzyjne. Przedsiębiorcy nie będą wiedzieli, co kryje się pod pojęciem „koszty prowadzenia działalności”, każdy może rozumieć to inaczej. W efekcie rozliczenia będą pełne błędów – podkreśla ekspert. Dodaje, że ryzykowne jest przyjęcie przez przedsiębiorcę, iż koszty prowadzenia działalności oznaczają to samo co koszty uzyskania przychodów. Z nowej regulacji to nie wynika.
– Widać, że przepis został napisany na kolanie – podsumowuje Eliza Krzywicka, doradca podatkowy, właścicielka biura rachunkowego. Dodaje, że nowa ulga ma być liczona według skomplikowanego algorytmu. – Systemy księgowe przyjmą jednak nawet najbardziej rozbudowane algorytmy. Gorsza jest niespójna terminologia, przez nią będą duże problemy przy obliczeniach – uważa Eliza Krzywicka.
Jeszcze czas na zmiany
Eksperci zwracają też uwagę, że nie ma pewności, jak liczyć ulgę przy płaconych przez przedsiębiorcę miesięcznych zaliczkach na PIT. Tutaj także nowe przepisy są nieprecyzyjne.
Podatkowo-składkowy pakiet Polskiego Ładu został w piątek 1 października uchwalony przez Sejm. Teraz zajmie się nim Senat.
– Jest jeszcze szansa na zmianę przepisu o uldze dla klasy średniej. Inaczej pozostanie tylko naprawianie go interpretacjami – mówi Marek Gadacz.
Artur Kowalski doradca podatkowy, współwłaściciel kancelarii podatkowo-rachunkowej
Dobrze, że posłowie złagodzili skutki nowych zasad liczenia składki zdrowotnej w biznesie. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że przepis o uldze dla klasy średniej dla przedsiębiorców pisał ktoś, kto nie zajmuje się na co dzień podatkami. W ustawie o PIT nie występuje bowiem pojęcie „koszty prowadzenia działalności”. Jego wprowadzenie przyniesie liczne wątpliwości i rozbieżności w rozliczeniach. Przedsiębiorcom dla celów obliczenia ulgi będzie bowiem wychodził inny dochód niż liczony na potrzeby PIT, wielu z nich może przez to w ogóle z niej nie skorzystać. Omawiana regulacja to kolejny przykład, że Polski Ład jest procedowany za szybko. Nie można tak ważnych zmian dla biznesu wprowadzać w takim tempie, bo nawet jeśli ustawodawca ma dobre zamiary, legislacyjne niedoróbki mogą przynieść wiele problemów.
Etap legislacyjny: trafi do Senatu
Odpowiedzialność spadkobiercy za zapisy testamentowe
Postępowanie spadkowe
J.S. sporządziła testament, w którym zapisała swojej wnuczce J.T. mieszkanie, którego była najemcą. Później J.S. uzyskała prawo własności tego lokalu, a po jej śmierci w 2007 r., sąd stwierdził nabycie spadku po spadkodawczyni na podstawie ustawy przez jej córki A.B. i B.E. Zgodnie z art. 931 § 1 KC, w pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych. Później dokonano otwarcia i ogłoszenia testamentu własnoręcznego J.S., jednak sąd uznał, że nie zawiera on powołania spadkobiercy na wypadek śmierci, a jedynie zapis i oddalił wniosek wnuczki spadkodawczyni o zmianę postanowienia o nabyciu spadku.
J.T. wystąpiła więc z pozwem przeciwko matce i ciotce domagając się, aby obie spadkobierczynie przeniosły na nią własność lokalu nieodpłatnie. Problem polegał na tym, że łączna wartość masy spadkowej przypadającej po połowie córkom spadkodawczyni wynosiła ponad 482 tys. zł, czyli po 241 tys. zł dla każdej z nich, zaś wartość prawa własności lokalu i praw z nim związanych wyceniono na 336 tys. zł. Sąd uznał, że zapis jest ważny pomimo tego, iż w chwili sporządzenia testamentu prawo nim objęte jeszcze nie istniało – spadkodawczyni w tym dniu była jedynie najemcą lokalu a nie jego właścicielką. Jak wyjaśniono, ważność i skuteczność zapisu nie jest uzależniona od tego, czy przedmiot zapisu w dacie sporządzenia testamentu stanowi majątek spadkobiercy. W chwili sporządzenia testamentu spadkobierczyni oczekiwała na nabycie prawa własności lokalu, które chciała przekazać w swojej ostatniej woli wnuczce. A ponieważ J.S. nabyła to prawo przed śmiercią, weszło ono w skład spadku (zob. wyrok SN z 7.3.2013 r., II CSK 486/12, Legalis). Sąd stwierdził, że pozwane córki spadkodawczyni jako osoby powołane do dziedziczenia i uprawnione do zachowku ponoszą odpowiedzialność za zapisy zwykłe jedynie do wysokości nadwyżki przekraczającej wartość udziału spadkowego, który stanowi podstawę obliczenia należnego zachowku. W tej sprawie nadwyżka taka nie występuje.
Pytanie prawne
Sąd II instancji przedstawił Sądowi Najwyższemu pytanie prawne o następującej treści:
Czy przy określaniu odpowiedzialności spadkobiercy na podstawie art. 998 § 1 KC, należy mieć na względzie nadwyżkę przekraczającą wartość udziału spadkowego, który stanowi podstawę do obliczenia należnego uprawnionemu zachowku, tj. część spadku obliczoną na podstawie art. 931 § 1 KC, czy nadwyżkę przekraczającą wartość zachowku spadkobiercy obciążonego zapisem, tj. część spadku obliczoną na podstawie ułamka uzyskanego na podstawie art. 991 § 1 KC (w obu przypadkach z uwzględnieniem art. 992 KC)?
W orzecznictwie wskazuje się, że w art. 998 § 1 KC została ustalona górna granica odpowiedzialności spadkobiercy uprawnionego do zachowku z tytułu zapisów i poleceń i to ustawowe ograniczenie sąd ma obowiązek uwzględnić z urzędu (zob. wyrok SN z 19.12.2019 r., IV CSK 481/18, OSNC-ZD Nr 3/2021, poz. 30). W uzasadnieniu postanowienia Sąd stwierdził, że w art. 999 KC ustawodawca ogranicza odpowiedzialność za zapłatę zachowku do wysokości nadwyżki przekraczającej zachowek obowiązanego. Z uwagi na założenie o racjonalności ustawodawcy, gdyby jego wolą było ograniczenie odpowiedzialności spadkobiercy za zapisy do wysokości nadwyżki przekraczającej wysokość zachowku, to art. 998 § 1 KC zostałby sformułowany tak samo jak art. 999 KC. Jednocześnie Sąd podkreślił, że zachowek jest instytucją uprzywilejowaną, chroniącą interesy najbliższej rodziny spadkodawcy niepowołanej do dziedziczenia, a także spełniającą funkcję ochronną z punktu widzenia socjalnego, motywowaną sprawiedliwością społeczną. Zapis zaś stanowi przysporzenie pod tytułem darmym i korzysta w prawie cywilnym ze słabszej ochrony. Sąd stwierdził, że wykładnia przyjmująca odpowiedzialność spadkobiercy za zapisy ponad udział spadkowy a nie przypadającą mu kwotę zachowku w praktyce oznacza niezrealizowanie rzeczywistej woli spadkodawcy, bowiem w zdecydowanej większości przypadków wyłącza ona odpowiedzialność za zapisy w pierwszej grupie spadkobierców. Dopiero przyjęcie drugiej ze wskazanych w pytaniu interpretacji oznaczałoby, że wnuczka spadkodawczyni mogłaby liczyć na zapłatę po ok.120 tys. zł od każdej ze spadkobierczyń.
Stanowisko SN
Sąd Najwyższy podkreślając konieczność ochrony najbliższych spadkodawcy spadkobierców wyjaśnił, że obliczając należny uprawnionemu zachowek jako podstawę należy przyjąć udział spadkowy, o którym mowa w art. 931 § 1 KC, z uwzględnieniem zakresu podmiotowego wskazanego w art. 992 KC. Na podstawie tej regulacji przy ustalaniu udziału spadkowego stanowiącego podstawę do obliczania zachowku uwzględnia się także spadkobierców niegodnych oraz spadkobierców, którzy spadek odrzucili, natomiast nie uwzględnia się spadkobierców, którzy zrzekli się dziedziczenia albo zostali wydziedziczeni. Jednocześnie wyjaśniono, że spadkobierca uprawniony do zachowku ponosi odpowiedzialność za zapisy zwykłe jedynie do wysokości nadwyżki, która przekracza wartość tego udziału spadkowego.
Informacja publiczna a prawo do prywatności w umowie o pracę
Stan faktyczny
NSA po rozpoznaniu skargi kasacyjnej Skarżącego od wyroku WSA w Gliwicach z 27.4.2020 r., III SAB/Gl 76/20, Legalis w sprawie ze skargi na bezczynność Prezydenta w przedmiocie informacji publicznej uchylił zaskarżony wyrok i zobowiązał Prezydenta do rozpoznania punktu 1 wniosku w terminie 30 dni od otrzymania odpisu prawomocnego wyroku wraz z aktami sprawy. Orzeczenie zawierało jeszcze dalsze rozstrzygnięcia.
W sprawie WSA oddalił skargę Skarżącego na bezczynność Prezydenta w przedmiocie informacji publicznej. W sprawie ustalono następujący stan faktyczny i prawny:
Skarżący złożył do organu wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci m.in. wiążących obecnie kopii umów o pracę i aneksów do tych umów wraz z zakresem obowiązków Kierownika Referatu Podatków i Windykacji Urzędu Miejskiego.
Organ pisemnie poinformował skarżącego, że odnośnie ww. przedmiot wniosku nie stanowi informacji publicznej. Natomiast odnośnie żądania udostępnienia zakresu obowiązków – przesłano skarżącemu kserokopię dokumentu.
Skarżący złożył skargę na bezczynność organu w powyższym zakresie.
W odpowiedzi na skargę organ wniósł o jej oddalenie, akcentując, że żądanie udostępnienia kopii umów o pracę i aneksów do tych umów Kierownika Referatu nie stanowi informacji publicznej, o której mowa w art. 1 ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2176 ze zm., dalej: DostInfPubU), a tym samym dokumenty, o których udostępnienie wniósł Skarżący nie podlegają udostępnieniu w trybie określonym w tej ustawie.
Z uzasadnienia przywołanego wcześniej wyroku WSA w Gliwicach, oddalającego skargę, wynika, że w rozpoznawanej sprawie skarżący zwrócił się o udzielenie informacji publicznej dotyczącej konkretnego (wskazanego z imienia i nazwiska) urzędnika, w tym o udostępnienie wiążących obecnie kopii umów o pracę i aneksów do tych umów.
Informacja publiczna czy nie?
DostInfPubU nie definiuje pojęcia „osoby pełniącej funkcje publiczne”. W doktrynie przyjmuje się, że cechą wyróżniającą osobę pełniącą funkcję publiczną jest posiadanie określonego zakresu uprawnień pozwalających na kształtowanie treści wykonywanych zadań w sferze publicznej.
WSA przypomniał, że zgodnie ze stanowiskiem wyrażonym w uzasadnieniu wyroku TK z 20.3.2006 r., K 17/05, Legalis chodzi zatem o podmioty, którym przysługuje co najmniej wąski zakres kompetencji decyzyjnej w ramach instytucji publicznej, przy czym nie muszą to być jedynie osoby uprawnione do wydawania decyzji administracyjnych. Chodzi o takie stanowiska i funkcje, których sprawowanie jest równoznaczne z podejmowaniem działań wpływających bezpośrednio na sytuację prawną innych osób lub łączy się co najmniej z przygotowywaniem decyzji dotyczących innych podmiotów. Spod zakresu funkcji publicznej wykluczone są stanowiska, które – choćby pełnione w ramach organów władzy publicznej – mają charakter usługowy lub techniczny. W przypadku żądania informacji publicznej dotyczącej zatrudnienia konkretnego pracownika dochodzi do kolizji dwóch konstytucyjnych praw jednostki, tj. prawa do prywatności i prawa do informacji publicznej. Możliwość ingerencji w prawo do prywatności ma znacznie szerszy zakres w stosunku do osób pełniących funkcje publiczne niż do pozostałych osób.
WSA przyjął, że w rozpoznawanej sprawie niespornym jest, że Kierownik Referatu zajmuje stanowisko o charakterze kompetencyjno-decyzyjnym. Zatem skoro Kierownik Referatu należy do kategorii osób pełniących funkcje publiczne, to co do zasady informacje dotyczące podejmowanych przez niego w ramach obowiązków służbowych działań – mieszczących się w ustawowych kompetencjach organów samorządu terytorialnego – są informacją publiczną. Nie oznacza to jednak, że wszystkie informacje dotyczące Kierownika Referatu podlegają bezwarunkowemu udostępnieniu z całkowitym wyłączeniem ochrony jego prywatności. Stosownie do powołanego już art. 5 ust. 2 DostInfPubU, dla ograniczenia prawa do prywatności konieczne jest bowiem, by żądana informacja o osobie pełniącej funkcję publiczną miała związek z pełnieniem tej funkcji. Musi zatem istnieć ścisły związek między informacją odnoszącą się do osoby pełniącej funkcję publiczną i jej funkcjonowaniem w sferze publicznej. Z wykładni art. 5 ust. 2 DostInfPubU wynika zresztą wprost, że udostępnieniu podlega informacja o osobach pełniących funkcje publiczne, mająca związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji.
Informacją publiczną nie jest natomiast, w ocenie Sądu, treść umowy o pracę zawartej z pracownikami samorządowymi, dotyczy ona indywidualnego stosunku pracy. Według zaś art. 3 ust. 1 pkt 2 DostInfPubU, prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do wglądu, ale jedynie do dokumentów urzędowych, a nie prywatnych. W tym względzie – niezależnie od tego, czy wskazany przez Skarżącego urzędnik należy do kręgu osób pełniących funkcję publiczną – zasadna była odmowa ich udostępnienia, jako niespełniających kryterium informacji publicznej.
Skarżący zdecydował o złożeniu skargi kasacyjnej w sprawie, kontynuując swoją argumentację w sprawie.
Stanowisko NSA
Jak już wskazano, NSA uznał, że skarga jest zasadna.
Sprzeczne z treścią art. 6 ust. 1 pkt 2 lit. f w zw. z art. 1 ust. 1 DostInfPubU jest stanowisko Sądu I instancji, wedle którego treść umów o pracę, aneksów do tych umów osoby pełniącej funkcję kierowniczą w jednostce samorządu terytorialnego nie stanowi informacji publicznej.
NSA wskazał, że informacją publiczną w rozumieniu DostInfPubU jest każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub mieniem Skarbu Państwa. Sąd wskazał, że niewątpliwie zakres wniosku łączy się z materią finansów publicznych, a gospodarowanie nimi objęte jest przez ustawodawcę szczególnie szeroką jawnością. Obywatel ma pełne prawo wiedzieć, jak i na co dokładnie jednostki samorządu terytorialnego wydatkują środki publiczne. Sposób dysponowania tym majątkiem jest informacją publiczną, co wynika wprost z treści art. 6 ust. 2 lit. f w zw. z art. 1 ust. 1 DostInfPubU
Z treści umów o pracę lub innego rodzaju umów zawieranych z enumeratywnie wymienionymi osobami aktualnie zatrudnionymi w urzędzie miejskim mogą bowiem wynikać nie tylko kwestie dotyczące dysponowania majątkiem publicznym, ale również zasady funkcjonowania danego urzędu, informacje o osobach sprawujących określone funkcje i ich kompetencje.
NSA podkreślił jednakże, że stanowisko, że umowy o pracę osoby pełniącej funkcję publiczną stanowią informację publiczną nie oznacza, że zostaje wyłączona jej ochrona prywatności.
NSA przytoczył pogląd zawarty w wyroku z 18.2.2015 r., I OSK 695/14, Legalis w którym – z powołaniem na wyrok TK z 20.3.2006 r., K 17/05, Legalis – podniesiono, że rozważając możliwość udostępnienia informacji o wynagrodzeniu osoby pełniącej funkcje publiczne organ powinien każdorazowo analizować czy jest ona niezbędna z punktu widzenia celów prawa do informacji publicznej, a także czy nie narusza godności i intymności osoby, której taka informacja dotyczy. Należy zwrócić również uwagę, że udzielenie informacji o wysokości środków publicznych wydatkowanych na wynagrodzenie określonego pracownika jednostki publicznej, a taka, jak wskazano wyżej, informacja ma charakter informacji publicznej, nie zawsze będzie oznaczało ujawnienie rzeczywiście wypłaconego wynagrodzenia, na które może składać się wiele elementów, jak też mogą być z niego dokonywane potrącenia z różnych tytułów. Podkreślić należy, że o ile ujawnienie wynagrodzenia „zasadniczego” funkcjonariusza nie będzie ograniczone prawem do prywatności, to już różnego rodzaju dodatki np. o charakterze pomocy socjalnej mogą być taką ochroną objęte (np. świadczenia związane w chorobą członka rodziny). Potencjalnie ochronie będą podlegać także potrącenia np. z tytułu alimentów.
Powyższe oznacza, że organ rozpoznając wniosek powinien rozważyć, czy udostępnienie treści umów i aneksów do tych umów zawartych z Kierownikiem Referatu nie narusza jego prawa do prywatności. W zależności od ustaleń poczynionych przez Prezydenta organ ten albo udzieli żądanej informacji albo wyda decyzję o odmowie udostępnienia informacji publicznej.
NSA w omawianym wyroku w sposób bardzo konkretny podał wytyczne w jakich okolicznościach treść umowy o pracę danego pracownika może kolidować z prawem tej osoby do prywatności. Sama informacji o treści wynagrodzenia zasadniczego nie oznacza jeszcze, że faktycznie są ujawniane informacje o rzeczywiście otrzymywanym przed danego pracownika wynagrodzeniu.
Problem udostępnienia informacji o wynagrodzeniach m.in. z umów o pracę – jako informacji publicznej – w praktyce pojawia się wówczas, gdy chodzi o podanie informacji, na podstawie których możliwe jest ustalenie jakiego konkretnie pracownika informacja ta dotyczy. Tutaj właśnie rodzi się wątpliwość czy określone informacje mają walor publiczny czy wkraczają już w sferę prywatności danej osoby. Odmowa udzielenia informacji publicznej z powołaniem się na ochronę prywatności danej osoby jest na gruncie DostInfPubU wyjątkiem – i o tym należy pamiętać przy rozpoznawaniu wniosku o udostępnienie informacji publicznej.
Podkreślić należy, że w omawianej sprawie WSA i NSA wyraziły odmienne stanowisko co do zasadniczej kwestii na gruncie DostInfPubU, tj. oceny czy dana informacja ma walor informacji publicznej.
Ulga mieszkaniowa w dobie pandemii
Z wnioskiem o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej do fiskusa zwrócił się mężczyzna, który razem z żoną w 2020 r. zmienił stare mieszkanie na nowe. W sierpniu sprzedał poprzednie, a już we wrześniu nabył kolejne. Ponieważ przeprowadzenie obydwu transakcji w tak krótkim czasie uprawniało podatników do skorzystania z ulgi mieszkaniowej, w zeznaniu podatkowym PIT-39 wykazali zwolnienie z podatku. Epidemia COVID-19 pokrzyżowała jednak małżeństwu plany. Zamiast zamieszkać w nowym mieszkaniu, przeprowadzili się do rodzinnego miasta, by korzystając z pomocy bliskich móc pracować zdalnie i jednocześnie opiekować się rocznym dzieckiem. Jednocześnie podjęli decyzję, że wynajmą nowe mieszkanie.
Przed skarbówką argumentowali, że krok ten był uzasadniony ze względów majątkowych, a także logistycznych, by mieszkanie było pod nadzorem na wypadek nieprzewidzianych awarii, którym sami nie mogliby zaradzić, będąc w innym mieście. Podatnicy zapewnili, że wciąż chcą sami zamieszkać w tym lokalu, ale z przyczyn od nich niezależnych plany te muszą zostać odłożone w czasie. W związku z zaistniałą sytuacją małżeństwo zwróciło się do skarbówki z następującym pytaniem: czy dochód osiągnięty ze sprzedaży mieszkania będzie w części zwolniony z podatku dochodowego od osób fizycznych na mocy art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1128 ze zm.; dalej: PDOFizU) w związku z wydatkowaniem kwoty uzyskanej ze sprzedaży mieszkania na: cenę zakupu mieszkania, oraz związane z zakupem: wynagrodzenie pośrednika oraz notariusza, podatek od czynności cywilnoprawnych, a także opłatę sądową?
Podatnicy twierdzili, że odpowiedź powinna być twierdząca. Argumentując za takim stanowiskiem przytaczali, że wszystkie te wydatki są bezpośrednio związane z zakupem. Niemożliwe jest nabycie własności lokalu mieszkalnego bez poniesienia wydatków na taksę notarialną, opłatę sądową i podatek od czynności cywilnoprawnych, a wynagrodzenie pośrednika jest związane ze znalezieniem odpowiedniego lokalu oraz zabezpieczeniem interesów nabywcy w związku z zakupem. W ich opinii, zamieszkanie w lokalu w przyszłości będzie oznaczać, że małżeństwo zrealizuje w nim swój własny cel mieszkaniowy. Odroczenie tego w czasie nie powinno przy tym powodować utraty prawa do zwolnienia, o którym mowa w art. 21 ust. 1 pkt 131 PDOFizU, przepis ten nie zakreśla bowiem żadnych konkretnych ram czasowych, w których podatnik musi zrealizować w nabytej nieruchomości własne cele mieszkaniowe. Odmienna, zawężająca wykładnia tego przepisu, byłaby nieuprawniona. Dochód, o którym mowa w pytaniu, powinien zatem być zwolniony z podatku w takiej wysokości, jaka odpowiada iloczynowi tego dochodu i udziału wyżej wymienionych wydatków w przychodzie z odpłatnego zbycia nieruchomości i praw majątkowych, przy czym przychód i związane z nim koszty uzyskania należy przypisać w połowie każdemu z małżonków.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w indywidualnej interpretacji z 4.8.2021 r., 0115- KDIT1.4011.373.2021.1.JG, Legalis zgodził się z powyższym twierdzeniem. Organ zaznaczył, że w myśl obowiązujących przepisów podatnik może skorzystać z omawianego zwolnienia w związku z zakupem lokalu mieszkalnego w sytuacji, gdy nabył lokal w celu realizacji własnych celów mieszkaniowych i faktycznie realizuje lub będzie realizował w nim swoje potrzeby mieszkaniowe.
Na odszkodowaniu od dewelopera zarobi fiskus
Takie rozstrzygnięcie wydała skarbówka w sprawie podatnika, którego mieszkanie straci na wartości od 30 do 50 proc., ponieważ obok jego bloku budowane jest nowe osiedle. Lokal znajduje się na pierwszym piętrze, a powstający obok budynek przyczyni się do jego zacienienia. Wspólnota mieszkaniowa chciała złożyć w tej sprawie protest, jednak deweloper budujący osiedle zaoferował mieszkańcom odszkodowanie, które wypłaci za pośrednictwem wspólnoty. Właściciel wystąpił do skarbówki z pytaniem, czy powinien zapłacić podatek. Jego zdaniem nie, bo ponosi realne straty, których odszkodowanie i tak nie zrekompensuje. Poza tym należy mu się ulga mieszkaniowa, ponieważ chce się przeprowadzić i otrzymane od dewelopera odszkodowanie przeznaczy na własne cele mieszkaniowe.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgodził się z takim stanowiskiem. Stwierdził, że podatnik nie poniósł straty, bo nie poniósł żadnych wydatków związanych z uzyskaniem rekompensaty. Stanowi ona zatem przychód z innych źródeł. Takie przychody należy połączyć z pozostałymi opodatkowanymi według skali, np. z pracy na etacie. Podatek płaci się według stawki 17 proc., a po przekroczeniu progu 85,5 tys. zł – 32 proc.
„Wnioskodawca powinien samodzielnie wykazać otrzymane świadczenie w zeznaniu podatkowym składanym za rok, w którym nastąpi jego wypłata, oraz zapłacić podatek dochodowy” – stwierdził dyrektor KIS.
Nie ma przy tym znaczenia, że wnioskodawca chce przeznaczyć otrzymane środki na własne cele mieszkaniowe. Przepisy ustawy o PIT nie przewidują bowiem zwolnienia z opodatkowania rekompensat. Ulga mieszkaniowa dotyczy przychodów ze sprzedaży nieruchomości, nie z odszkodowania.
Numer interpretacji: 0112-KDIL2-1.4011.589.2021.2.KF
Ułatwienia w budowie domów mieszkalnych do 70 m2
- Projekt ustawy dookreśla dopuszczalną gęstość zabudowy na działce inwestora, charakter inwestycji budowlanej objętej uproszczeniami, tryb zgłaszania budowy stosownym organom administracyjnym, jak również termin wydania decyzji o warunkach zabudowy względem budynków nieobjętych miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
- Wskutek zaproponowanej redefinicji pojęcia budynku przeznaczonego na cele wypoczynkowe, zwolnieniu od procedury ubiegania się o pozwolenie na budowę podlegać mają także obiekty rekreacyjne do powierzchni zabudowy 70 m2.
Ułatwienia dla inwestorów
W obecnym stanie prawym, budowa budynków mieszkalnych jednorodzinnych, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach, na których zostały zaprojektowane, nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę, natomiast wymaga zgłoszenia z projektem budowlanym, ustanowienia kierownika budowy i prowadzenia przez niego dziennika budowy – art. 29 ust. 1 pkt 1 w zw. z: art. 30 ust. 4b; art. 42 ust. 1 pkt 2 lit. b; art. 45 ust. 1 pkt 1 ustawy z 7.7.1994 r. Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1333 ze zm.; dalej: PrBud).
Wraz z wejściem w życie nowelizacji, która według projektu przypadać miałaby po upływie dwóch miesięcy od dnia jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, katalog obiektów, których budowa nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę, a jedynie zgłoszenia, zostałaby rozszerzona o kategorię wolno stojących, nie więcej niż dwukondygnacyjnych budynków mieszkalnych jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 m2, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce, na której zostały zaprojektowane. Projekt ustanawia jednocześnie dopuszczalną gęstość zabudowy – dookreśla, że liczba budynków na działce nie może być większa niż jeden na każde 500 m2 powierzchni działki. Ich budowa musi być ponadto realizowana w celu zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych inwestora. Zgłoszenie budowy budynku wymagałoby sporządzenia i załączenia projektu budowlanego, a także oświadczenia, składanego pod rygorem odpowiedzialności karnej, co do przeznaczenia planowanej budowy, oświadczenia inwestora, że przyjmuje on odpowiedzialność za kierowanie budową w przypadku nieustanowienia kierownika budowy oraz stosowne potwierdzenie, że dokumentacja zgłoszeniowa jest kompletna.
Warunki techniczne budynków
Budowa budynków mieszkalnych jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 m2 musiałaby być zgodna z przepisami wykonawczymi do PrBud, w szczególności z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 12.4.2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1065 ze zm.). Koniecznym byłoby również to, by projekt i budowa wskazanych domów uwzględniały zachowanie odpowiednich odległości od granic działki inwestycyjnej, gwarantujących ograniczenie obszaru oddziaływania realizowanego budynku do działki, na której miałby zostać on wybudowany.
Tryb zgłoszenia
W związku z tym, że według obecnie zaprezentowanych postulatów, budynki objęte nowelizacją miałyby być wznoszone w procedurze tzw. zgłoszenia z projektem budowlanym, zgodnie z art. 30a PrBud, organ administracji architektoniczno-budowlanej winien będzie zamieścić, na okres nie krótszy niż 30 dni i nie dłuższy niż 60 dni, w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej obsługującego go urzędu stosowne informacje. Zapewnić to ma zainteresowanym podmiotom zaznajomienie się z rozpoczętym procesem inwestycyjnym.
Budowa domów o powierzchni zabudowy do 70 m2 wymagałaby również zawiadomienia organów nadzoru budowlanego oraz projektanta sprawującego nadzór autorski nad zgodnością realizacji budowy z projektem o zamierzonym terminie rozpoczęcia robót budowlanych. Na inwestorze spoczywałby jednocześnie obowiązek określony w art. 43 ust.1 pkt 2 PrBud, dotyczący wymogu geodezyjnego wyznaczenia terenu, a po wybudowaniu domu – dokonania geodezyjnej inwentaryzacji powykonawczej.
Nowa definicja budynku na cele rekreacyjne
Pozwolenia na budowę, zgodnie z art. 29 ust. 1 pkt. 13 PrBud nie wymagają także wolno stojące parterowe budynki rekreacji indywidualnej rozumiane jako budynki przeznaczone do okresowego wypoczynku, o powierzchni zabudowy do 35 m2, przy czym liczba tych obiektów na działce nie może przekraczać jednego na każde 500 m2 powierzchni działki. Mocą przedstawionego projektu, proponuje się zwiększenie dopuszczalnej powierzchni zabudowy tych budynków do 70 m2 z jednoczesnym wprowadzeniem ograniczenia, aby rozpiętość elementów konstrukcyjnych w takich obiektach nie wynosiła więcej niż 6 m, a wysięg wsporników był ograniczony do 2 m, co podyktowane jest względami bezpieczeństwa. W praktyce budowlanej przyjmuje się, że dopuszczalna rozpiętość belek w stropie drewnianym, liczona w świetle ścian, wynosi 6 m.
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego a decyzja o warunkach zabudowy
W przypadku, gdy budynki objęte przedmiotem nowelizacji tj. mieszkalne jednorodzinne oraz wolno stojące parterowe przeznaczone do okresowego wypoczynku o powierzchni zabudowy do 70 m2 nie będą posiadać miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, względem tych obiektów wydawana będzie decyzja o warunkach zabudowy – według naświetlonej propozycji – w nieprzekraczalnym terminie 21 dni. Decyzje względem pozostałych budynków będą reglamentowane terminem 90 – dniowym, co wynika z większego stopnia ich skomplikowania i niepowtarzalnego charakteru. Każda z decyzji poprzedzona będzie jednak opracowaniem analizy urbanistycznej zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 26.8.2003 r. w sprawie sposobu ustalania wymagań dotyczących nowej zabudowy i zagospodarowania terenu w przypadku braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (Dz.U. z 2003 r. Nr 164, poz. 1588) uwzględniającej istniejącą tkankę architektoniczną. Implementacja wskazanych norm pociągnie za sobą dostosowanie ustawy z 27.3.2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 741 ze zm.).
Sankcje administracyjne o charakterze karnym wobec członków zarządu
Stan faktyczny
W pierwszym postępowaniu wszczętym przez austriacką Komisję do spraw publicznych ofert przejęcia (dalej: Komisja) wydano decyzję ustalającą okoliczności faktyczne naruszenia przepisów dotyczących obowiązkowych ofert przejęcia. Zgodnie z austriackimi przepisami proceduralnymi, gdy decyzja stwierdzająca naruszenie już się uprawomocni, wiąże nie tylko organ, który ją wydał, lecz także inne organy administracji i sądy mające orzec w innych postępowaniach w przedmiocie tej samej sytuacji faktycznej i prawnej, pod warunkiem istnienia tożsamości zainteresowanych stron. Drugie postępowanie karno-administracyjne wszczęte przez Komisję dotyczyło nałożenia sankcji administracyjnych na m.in. na osoby będące członkami zarządów spółek będących stronami pierwszego postępowania w sprawie stwierdzenia naruszenia. Sąd odsyłający powziął wątpliwość, czy istniała tożsamość stron w tych dwóch postępowaniach, ponieważ niektóre osoby fizyczne nie uczestniczyły w charakterze „stron” w postępowaniu w sprawie stwierdzenia naruszenia, lecz działały jedynie jako przedstawiciele spółek na które nałożono sankcje. Taki status „strony” dla tych osób istniał dopiero w toku postępowania karno-administracyjnego. Niemniej Komisja uznała istnienie „rozszerzonej mocy wiążącej” ww. decyzji również w odniesieniu do tych osób.
Stanowisko TSUE
Organ nadzoru
Trybunał przypomniał, że w art. 4 ust. 1 w zw. z motywem 5 dyrektywy 2004/25/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 21.4.2004 r. w sprawie ofert przejęcia (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 142, s. 12 ze zm.; dalej: dyrektywa 2004/25/WE) nakazano państwom członkowskim wyznaczenie właściwego organu lub organów w celu sprawowania nadzoru nad daną ofertą w odniesieniu do przepisów przyjętych zgodnie z tą dyrektywą. Trybunał wskazał, że decyzje tego organu powinny być poddawane kontroli niezależnego sądu. Na podstawie art. 17 dyrektywy 2004/25/WE państwa członkowskie powinny określić sankcje mające zastosowanie do naruszeń środków krajowych przyjętych zgodnie z tą dyrektywą oraz podjęcie wszelkich niezbędnych kroków dla zapewnienia ich stosowania, uściślając, że ustanowione w ten sposób sankcje muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.
Prawomocna decyzja
Trybunał zaznaczył, że w dyrektywie 2004/25/WE nie przewidziano przepisów regulujących strukturę lub przebieg postępowań prowadzonych przez właściwe organy w wypadku naruszeń przepisów dotyczących obowiązkowych publicznych ofert przejęcia ani przepisów regulujących skutki, jakie prawomocne decyzje administracyjne przyjęte na podstawie tej dyrektywy wywołują w ramach późniejszych postępowań.
W konsekwencji TSUE stwierdził, że z zastrzeżeniem zasady równoważności oraz skuteczności, dyrektywa 2004/25/WE nie stoi na przeszkodzie, jako taka, ustanowieniu przez państwa członkowskie postępowania administracyjnego mającego na celu zagwarantowanie prawidłowego stosowania przepisów prawa materialnego przewidzianych w tej dyrektywie, dotyczących publicznych ofert przejęcia. Ponadto, dyrektywa 2004/25/WE nie stoi na przeszkodzie, co do zasady, praktyce właściwych organów państw członkowskich nadającej moc wiążącą prawomocnym decyzjom administracyjnym w ramach późniejszych postępowań.
Niemniej TSUE zaznaczył, że każde postępowanie krajowe prowadzone w ramach dyrektywy 2004/25/WE powinno być zgodne z prawami zagwarantowanymi zainteresowanym stronom w prawie UE, a w szczególności w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej z 7.12.2000 r. (2012/C 326/02) (Dz.Urz. UE C z 2012 r. Nr 326, s. 391; dalej: KPP) (wyrok TSUE z 5.12.2017 r., C-42/17, M.A.S. i M.B., Legalis).
Status strony postępowania
Co do sytuacji, w której postępowanie karno-administracyjne dotyczy osób, które były już stronami postępowania w sprawie stwierdzenia naruszenia leżącego u podstaw przyjęcia tej decyzji – aby zapewnić skuteczność postępowań administracyjnych prowadzonych przez właściwe organy i zmierzających do ustalenia oraz sankcjonowania braku przestrzegania przepisów prawa Unii dotyczących obowiązkowych publicznych ofert przejęcia, TSUE stwierdził, że państwa członkowskie mogą uznać moc wiążącą decyzji stwierdzającej popełnienie naruszenia przez dane osoby obejmującą późniejsze postępowanie mające na celu wymierzenie tym osobom sankcji administracyjnej ze względu na popełnienie tego naruszenia.
Zdaniem TSUE odmienne konsekwencje ma sytuacja, w której postępowanie karno-administracyjne dotyczy osób fizycznych, które, nie będąc stronami tego postępowania w sprawie stwierdzenia naruszenia, działały w nim jedynie jako przedstawiciele organu reprezentującego osobę prawną będącą stroną tego postępowania. Prawo do obrony ma charakter podmiotowy, w związku z czym to same zainteresowane strony muszą mieć możliwość skutecznego wykonywania tego prawa – niezależnie od charakteru postępowania, którego są przedmiotem. Trybunał uznał, że taka sytuacja ma miejsce a fortiori, gdy w ramach postępowania administracyjnego mogącego prowadzić do osobistej odpowiedzialności osób zarządzających spółką lub reprezentujących organy spółki za naruszenie przepisów dotyczących publicznych ofert przejęcia, które zarzucono spółce, i do wymierzenia sankcji o charakterze karnym tym osobom zarządzającym lub przedstawicielom nie można wykluczyć istnienia rozbieżności między interesami osobistymi tych osób a interesami danej spółki. Zdaniem TSUE z powyższego wynika, że organ administracji powinien pominąć, w ramach postępowania karno-administracyjnego dotyczącego osoby fizycznej, moc wiążącą związaną z oceną zawartą w prawomocnej decyzji stwierdzającej naruszenie zarzucane tej osobie, gdy nie istnieje możliwość osobistego zaskarżenia przez tę osobę owej oceny, w ramach wykonywania własnego prawa do obrony.
Z akt sprawy wynika, że na decyzję przyjętą przez Komisję w postępowaniu w sprawie stwierdzenia naruszenia można wnieść skargę przed Sąd Najwyższy, lecz że w tym wypadku kontrola przeprowadzana przez ten sąd jest ograniczona jedynie do zagadnień prawnych. W konsekwencji, jeśli prawomocna decyzja stwierdzająca naruszenie nie mogła być poddana późniejszej kontroli sądu właściwego do wydania orzeczenia w przedmiocie kwestii prawnych i faktycznych, zdaniem TSUE, przestrzeganie wymogów wynikających z tego postanowienia KPP powinno skłonić organ administracji do pominięcia, w ramach późniejszego postępowania karno-administracyjnego, mocy wiążącej związanej z oceną zawartą w tej decyzji.
Reasumując TSUE orzekł, że art. 4 i 17 dyrektywy 2004/25/WE, rozpatrywane w świetle prawa do obrony zagwarantowanego w prawie Unii, a w szczególności prawa do bycia wysłuchanym, oraz art. 47 i 48 KPP, należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie praktyce państwa członkowskiego, na mocy której prawomocna decyzja stwierdzająca naruszenie tej dyrektywy ma moc wiążącą w późniejszym postępowaniu zmierzającym do wymierzenia sankcji administracyjnej o charakterze karnym za naruszenie przepisów owej dyrektywy, ponieważ zainteresowane strony w tym postępowaniu nie mogły – w toku wcześniejszego postępowania, w którym stwierdzono popełnienie tego naruszenia – wykonać w pełni prawa do obrony, w szczególności prawa do bycia wysłuchanym, ani powołać się na prawo do milczenia, ani skorzystać z domniemania niewinności w odniesieniu do okoliczności faktycznych podniesionych następnie na poparcie oskarżenia, lub nie mogą skorzystać z prawa do skutecznego środka prawnego przeciwko takiej decyzji przed sądem właściwym do rozstrzygnięcia sprawy zarówno pod względem faktycznym, jak i prawnym.
W niniejszym wyroku Trybunał analizował zakres uprawnień proceduralnych, jakie prawo Unii Europejskiej przyznaje osobom, które nie były stronami w pierwszym etapie postępowania wyjaśniającego naruszenie przepisów dotyczących obowiązkowych ofert przejęcia, ale na które mogą zostać nałożone sankcje administracyjne w drugim etapie, tj. postępowania administracyjnego – w związku z ich członkostwem w zarządzie spółek, które dopuściły się ww. naruszenia.
W dyrektywie 2004/25/WE nie uregulowano przebiegu postępowań prowadzonych przez właściwe organy w wypadku naruszeń przepisów dotyczących obowiązkowych publicznych ofert przejęcia oraz skutków prawomocnych decyzji administracyjnych w późniejszych postępowaniach. Z jednolitego orzecznictwa TSUE wynika, że w takiej sytuacji kompetencje regulacyjne, na mocy zasady autonomii proceduralnej, przysługują państwom członkowskim. Przy czym powinny one być zgodne z prawami podstawowymi zagwarantowanymi w KPP. W uzasadnieniu niniejszego wyroku TSUE dokonał w kontekście zagadnienia prejudycjalnego obszernej analizy m.in.co do: prawa do obrony, prawa do milczenia oraz prawa do skutecznego środka prawnego. W świetle tej analizy, zdaniem TSUE, sąd krajowy powinien ocenić, czy te prawa zagwarantowane w prawie UE stoją na przeszkodzie uznaniu – w ramach postępowania karno-administracyjnego dotyczącego naruszenia przepisów dyrektywy 2004/25/WE – mocy wiążącej prawomocnej decyzji administracyjnej przyjętej we wcześniejszym postępowaniu, w której stwierdzono to naruszenie. Z uzasadniania niniejszego wyroku wynika, że w celu określenia mocy wiążącej decyzji wobec danej osoby sąd krajowy każdorazowo powinien dokonać rozróżnienia między sytuacją, gdy postępowanie karno-administracyjne dotyczy osób, które były już stronami postępowania w sprawie stwierdzenia naruszenia leżącego u podstaw przyjęcia tej decyzji, a sytuacją, gdy postępowanie karno-administracyjne dotyczy osób fizycznych, które, nie będąc stronami tego postępowania w sprawie stwierdzenia naruszenia, działały w nim jedynie jako przedstawiciele organu reprezentującego osobę prawną będącą stroną tego postępowania.
Zawieszenie terminów przedawnienia karalności oraz wykonalności kar w okresie stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii
Stan prawny od 31.3.2020 r. do 15.5.2020 r.
31.3.2020 r. weszła w życie ustawa z 31.3.2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 568), dalej: ZmKoronawirusU20(1).
Dla porządku zaznaczyć należy, iż w tym dniu minął już okres obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego (od 14.3.2020 r. do 19.3.2020 r.), a obowiązywał stan epidemii (od 20.3.2020 r.).
Zgodnie z art. 15zzr ust. 6 ZmKoronawirusU20(1) w okresie, o którym mowa w ust. 1 (tj. w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19), nie biegnie przedawnienie karalności czynu oraz przedawnienie wykonania kary w sprawach o przestępstwa, przestępstwa i wykroczenia skarbowe oraz w sprawach o wykroczenia.
Przy stosowaniu powyższego przepisu, należy mieć na uwadze następujące kwestie:
- brak przepisów przejściowych, regulujących stan prawny w okresie od 14.3.2020 r. do 31.3.2020 r.; omawiany przepis jest przepisem materialoprawnym, a więc jego stosowanie wstecz powinno być wyjątkiem, zatem przepis ten powinien mieć zastosowanie jedynie w okresie od 31.3.2020 roku do 15.5.2020 r.,
- mając na uwadze przepis art. 4 § 1 KK, zastosowanie omawianego przepisu, a co za tym idzie – stwierdzenie zawieszenia biegu terminu przedawnienia karalności i wykonania kary, wymaga badania korzystności ustawy obowiązującej w dacie popełnienia czynu, a w dacie orzekania,
- w przepisie mowa o „czynie” a nie „czynie zabronionym” – czyn, jeśli nie jest zabroniony (w rozumieniu art. 1 § 1 KK, art. 1 § 1 KW, art. 1 § 1 KKS), nie jest przedmiotem prawnokarnego wartościowania i w tej sytuacji, przepis art. 15zzr ust. 6 KoronawirusU20 jest normą pustą,
- wskazano jedynie na przedawnienie wykonania kary, nie odnosząc się do przedawnienia wykonania środków karnych, środków kompensacyjnych, przepadku, środków zabezpieczających – innymi słowy, bieg terminu przedawnienia wykonania następstw skazania niebędących karą, nie uległ zawieszeniu.
Stan prawny w okresie od 16.5.2020 r. do 21.6.2021 r.
Przepis art. 15zzr ust. 6 ZmKoronawirusU20(1) został uchylony 16.5.2020 r., na podstawie ustawy z 14.5.2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U. z 2020 r. poz. 875, dalej: DziałOsłSARSCoV2U).
We wskazanym powyżej okresie, terminy przedawnienia karalności oraz wykonalności biegły, pomimo obowiązywania stanu epidemii.
Stan prawny od 22.6.2021 r.
22.6.2021 r. weszła w życie ustawa z 20.4.2021 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 1023), na podstawie której w ustawie z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842, dalej: KoronawirusU), wprowadzono przepis art. 15zzr1, zgodnie z którym:
- w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ogłoszonego z powodu COVID-19, oraz w okresie 6 miesięcy po ich odwołaniu nie biegnie przedawnienie karalności czynu oraz przedawnienie wykonania kary w sprawach o przestępstwa i przestępstwa skarbowe (ust. 1),
- okresy, o których mowa w ust. 1, liczy się od 14.3.2020 r. – w przypadku stanu zagrożenia epidemicznego, oraz od 20.3.2020 r. – w przypadku stanu epidemii.
Omawiana nowelizacja zawiera przepis przejściowy (art. 7), do czynów popełnionych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy oraz kar orzeczonych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy stosuje się przepisy o przedawnieniu w brzmieniu nadanym tą ustawą, chyba że termin przedawnienia już upłynął.
Przepis art. 15zzr1 KoronawirusU sięga więc aż do początku stanu zagrożenia epidemicznego, pomimo uprzedniego obowiązywania przepisu art. 15zzr KoronawirusU.
Aktualność zachowują powyższe uwagi, a nadto wskazać należy na poniższe:
- stan zawieszenia trwa nie tylko przez okres stanu zagrożenia epidemicznego oraz stan epidemii, lecz także przez okres 6 miesięcy po ich odwołaniu, przez co należy rozumieć odwołanie ostatniego z nich,
- nie zawieszono biegu terminu przedawnienia wykroczeń,
- wprowadzono przepis przejściowy, nakazujący stosowanie przepisy w tym brzmieniu, pomimo jego obiektywnej niekorzystności dla podsądnych.