Zakaz akcji reklamowych zagranicznych aptek
Stan faktyczny
DM prowadzi aptekę wysyłkową mającą siedzibę w Niderlandach, która dostarcza klientom w RFN produkty lecznicze wydawane na receptę lekarską. W 2015 r. DM rozpowszechniła w Niemczech prospekt reklamowy dotyczący „wielkiej gry promocyjnej” z nagrodami. Aby uczestniczyć w losowaniu, wystarczyło wysłać DM bon zamówienia na produkt leczniczy wydawany na receptę lekarską wraz z daną receptą.
Niemiecka izba aptekarska wniosła powództwo przeciwko DM mające na celu uzyskanie zaniechania stosowania spornej reklamy, uzasadniając, że ma ona charakter antykonkurencyjny i jest sprzeczna z niemiecką ustawy o reklamie środków leczniczych (dalej jako: HWG). Izba podkreślała, że sporna akcja reklamowa ma na celu wywarcie wpływu nie na dokonywany przez klienta wybór konkretnego produktu leczniczego, ale na wybór apteki, w której klient kupi poszukiwany produkt leczniczy, zaś wybór ten następuje po wyborze produktu leczniczego.
Stanowisko TS
Zbieg unijnych swobód
Zdaniem TS uregulowanie krajowe, które zakazuje organizowania gry przeznaczonej do promowania sprzedaży produktów leczniczych – takiej jak ta będąca przedmiotem sporu – może się wiązać zarówno ze swobodą świadczeniem usług (takie uregulowanie ma bowiem zastosowanie do aptek, których działalność polega w szczególności na sprzedaży detalicznej produktów leczniczych, i ogranicza ich działania służące zapoznaniu się z ich usługami, w tym sprzedaży wysyłkowej), jak i ze swobodą przepływu towarów (reguluje ono wszak pewną formę wprowadzania produktów leczniczych do obrotu, co do których jest bezsporne, że wchodzą one w zakres pojęcia „towarów” w rozumieniu postanowień TFUE (wyrok TS z 18.9.2019 r., VIPA, C‑222/18, EU:C:2019:751, pkt 57, 60).
Jeżeli przepis prawa krajowego wiąże się z dwiema podstawowym swobodami, to w takim przypadku Trybunał poddaje go analizie zasadniczo pod kątem jednej z nich, jeżeli okaże się, że jedna z nich ma zupełnie drugorzędne znaczenie w stosunku do drugiej i można ją z tą drugą powiązać (wyrok VIPA, pkt 58).
W niniejszej sprawie HWG nie dotyczy wykonywania działalności farmaceutów lub usług sprzedaży wysyłkowej jako takich, lecz reguluje formę reklamy dotyczącej produktów leczniczych. Trybunał uznał, że aspekt swobody przepływu towarów przeważa w niniejszym przypadku nad aspektem swobody świadczenia usług i odniósł się do postanowień TFUE dotyczących pierwszej z tych swobód (wyrok TS z 25.3.2004 r., Karner, C‑71/02, EU:C:2004:181, pkt 47).
Zakaz środków o skutku równoważnym z ograniczeniami ilościowymi
Swoboda przepływ towarów stanowi podstawową zasadę TFUE, która znajduje wyraz w ujętym w art. 34 TFUE zakazie ograniczeń ilościowych w przywozie między państwami członkowskimi oraz wszelkich środków o skutku im równoważnym (wyrok TS z 19.10.2016 r., Deutsche Parkinson Vereinigung, C‑148/15, EU:C:2016:776, pkt 20). Zgodnie z jednolitym orzecznictwem TS ustanowiony w art. 34 TFUE zakaz środków o skutku równoważnym z ograniczeniami ilościowymi obejmuje wszelkie przepisy państw członkowskich mogące bezpośrednio lub pośrednio, rzeczywiście lub potencjalnie, utrudnić przywóz pomiędzy państwami członkowskimi (wyroki TS: z 11.7.1974 r., Dassonville, 8/74, EU:C:1974:82, pkt 5; Deutsche Parkinson Vereinigung, pkt 22). Trybunał przypomniał, że zastosowanie do towarów pochodzących z innych państw członkowskich przepisów krajowych, które ograniczają niektóre sposoby prowadzenia sprzedaży lub ich zakazują, wymaga spełnienia dwóch warunków. Po pierwsze, są one stosowane do wszystkich zainteresowanych podmiotów gospodarczych prowadzących działalność na terytorium kraju, oraz po drugie, dotyczą w ten sam sposób, z prawnego i faktycznego punktu widzenia, obrotu towarami krajowymi i towarami pochodzącymi z innych państw członkowskich, tak aby nie miało miejsce utrudnienie, bezpośrednio lub pośrednio, rzeczywiście lub potencjalnie, w wymianie handlowej między państwami członkowskimi.
Wskazywany przez niemiecką izbę aptekarską przepis HWG, leżący u podstaw zakazu spornej akcji reklamowej, służy uregulowaniu oferowania korzyści o wartości pieniężnej w obszarze sprzedaży produktów leczniczych. Zdaniem Trybunału taki przepis należy uznać za „regulujący sposoby sprzedaży” w rozumieniu orzecznictwa TS. Z wyroku w sprawie Keck i Mithouard (z 24.11.1993 r., C‑267/91 i C‑268/91, EU:C:1993:905) wynika, że taki sposób sprzedaży może jednak nie podlegać zakresowi stosowania art. 34 TFUE jeżeli spełnia powyżej przytoczone dwa warunki. Trybunał wskazał, że HWG znajduje zastosowanie bez zróżnicowania do wszystkich aptek, które sprzedają produkty lecznicze na terytorium RFN, bez względu na to, czy mają one siedzibę na terytorium tego państwa, czy też w innym państwie członkowskim.
W odniesieniu do drugiego warunku Trybunał stwierdził, że przepisy krajowe zakazujące określonego rodzaju reklamy w konkretnych sektorach wpływają w ten sam sposób z prawnego i faktycznego punktu widzenia na sprzedaż towarów krajowych i na sprzedaż towarów pochodzących z innych państw członkowskich, w związku z czym stanowią one sposoby sprzedaży nieobjęte zakresem stosowania art. 34 TFUE (wyrok Karner, pkt 42). Takie prezentował stanowisko zwłaszcza w sprawie dotyczącej zasad etyki zawodowej zakazującej farmaceutom reklamowania poza ich apteką produktów parafarmaceutycznych, które mieli oni prawo sprzedawać (wyrok TS z 15.12.1993 r., Hünermund i in., C‑292/92, EU:C:1993:932, pkt 22–24).
Z orzecznictwa TS wynika, że nie można wykluczyć, iż całkowity zakaz w danym państwie członkowskim określonej formy promocji produktu, który jest tam sprzedawany zgodnie z prawem, ma większy wpływ na produkty pochodzące z innych państw członkowskich (wyrok TS z 8.3.2001 r., Gourmet International Products, C‑405/98, EU:C:2001:135, pkt 19). Niemniej TS stwierdził, że taki zakaz, jak ten ustanowiony w HWG, nie odnosi się do promocji określonego produktu leczniczego, lecz do promocji sprzedaży wysyłkowej wszelkiego rodzaju produktów leczniczych pochodzących zarówno z RFN, jak i z innych państw członkowskich.
Reasumując TS orzekł, że dyrektywę 2001/83/WE należy interpretować w ten sposób, że nie ma ona zastosowania do uregulowania krajowego zakazującego aptece, która sprzedaje produkty lecznicze drogą wysyłkową, organizowania akcji reklamowych w postaci gry promocyjnej umożliwiającej uczestnikom wygranie przedmiotów codziennego użytku innych niż produkty lecznicze, przy czym udział w tej grze jest uzależniony od przysłania zamówienia na produkt leczniczy stosowany u ludzi wydawany na receptę lekarską wraz z tą receptą. Ponadto, art. 34 TFUE należy interpretować w ten sposób, że nie sprzeciwia się on takiemu uregulowaniu krajowemu.
W niniejszym wyroku Trybunał po raz kolejny odniósł się do funkcjonowania aptek wysyłkowych. A precyzyjnie niniejsza sprawa dotyczy krajowego zakazu reklamy odnoszącej się nie do określonego produktu leczniczego, lecz do całej oferty produktów leczniczych wydawanych na receptę lekarską przez zagraniczną aptekę wysyłkową.
Przede wszystkim TS trafnie uznał, że w okolicznościach takich, jak w rozpatrywanej sprawie, nie ma zastosowania dyrektywa 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 8.6.2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywa o handlu elektronicznym, Dz.Urz. UE L z 2000 r. Nr. 178, s. 1). Trybunał wskazał, że Tytuł VIII dyrektywy 2001/83/WE dotyczący reklamy produktów leczniczych, który obejmuje art. 87 ust. 3, reguluje treść przekazu reklamowego oraz sposoby reklamowania określonych produktów leczniczych, lecz nie obejmuje reklamy usług sprzedaży wysyłkowej produktów leczniczych. Tymczasem niniejsza sprawa dotyczy zakazu gry promocyjnej mającej zachęcić klientów do kupowania w określonej aptece nie określonego produktu leczniczego, lecz wszelkich produktów leczniczych, które zostały im przepisane przez lekarza.
W związku z tym Trybunał analizował sporny zakaz wyłącznie w świetle prawa traktowego. Co do zasady, w okolicznościach niniejszej sprawy występuje zbieg dwóch podstawowych swobód, a mianowicie swobody przepływu towarów oraz swobody świadczenia usług. Trybunał uznał, że pierwszorzędne znacznie ma swoboda przepływu towarów, a precyzyjnie wynikający z niej zakaz środków o skutku równoważnym z ograniczeniami ilościowymi.
Z jednolitego orzecznictwa TS wynika, że przepisy ograniczające możliwość prowadzenia przez przedsiębiorstwo działań reklamowych należy kwalifikować jako „przepisy regulujące sposoby sprzedaży” w rozumieniu wyroku w sprawie Keck i Mithouard. W uzasadnieniu TS niniejszego wyroku TS dokonał szczegółowej analizy dwóch warunków umożliwianych stosowanie tego rodzaju przepisów krajowych do towarów zagranicznych, w tym przypadku leków. W konsekwencji TS uznał, że te warunki zostały w pełni spełnione, a zatem kwestionowane przepisy krajowe nie uniemożliwiają dostępu do rynku krajowego, ani nie ograniczają tego dostępu w stopniu większym niż ma to miejsce w odniesieniu do produktów krajowych.
Rozdawnictwu naszej pracy mówimy stanowcze nie
Monopol i pomoc
„Wprowadzenie do domeny publicznej darmowych projektów budowlanych domów jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 m2, spowoduje ograniczenie lub wyłączenie możliwości prowadzenia przez projektantów działalności gospodarczej w tym segmencie rynku usług projektowych oraz stanowić będzie ingerencję instytucji państwa w rynek projektowania, a tym samym będzie prowadzić do jego zmonopolizowania i niedozwolonej pomocy publicznej” – pisze Izba Architektów RP w wydanym stanowisku.
-Państwo nie powinno ingerować tam, gdzie działa wolny rynek. Nie może być tak, że jako architekt płacę podatki z których następnie państwo zamawia projekty domów i rozdaje je za złotówkę. To jest nieuczciwa konkurencja – mówi architekt Wojciech Gwizdak, sekretarz Krajowej Rady Izby Architektów RP.
Zastrzeżenia odnośnie tej propozycji ma również adwokat dr Filip Przybylski-Lewandowski z kancelarii, Buszan Orłowski Przybylski-Lewandowski Adwokaci i Radcowie Prawni
-Wydaje się, że darmowe udostępnianie projektu domu stanowi ingerencje w zasad swobody działalności gospodarczej, zwłaszcza w zakresie zamykania dostępu do określonego sektora rynku – projektu domów jednorodzinnych do 70 metrów kwadratowych – podkreśla prawnik Wojciech Gwizdak wskazuje, że w sieci dostępnych jest wiele gotowych projektów domów a ich cena zależy od powierzchni budynku. Projekty tych o małych gabarytach nabyć można już za 2 – 2,5 tys. złotych. W przypadku projektu szytego na miarę biura architektoniczne wyceniają swoją pracę od 100 zł. za metr kwadratowy zaprojektowanej nieruchomości (znane i większe pracownie pracują za krotność tej stawki).
Architekt zwraca uwagę, że niewielu z nabywców gotowych domów zdaje sobie sprawę, że te często mogą nie wpasować się w działkę jaką posiadają. I nie chodzi tu tylko o kwestie estetyczne. Powyższa uwaga będzie miała również zastosowanie do domków z polskiego ładu.
-W Polsce mamy np. cztery strefy przemarzania: 0,8 metra, 1 m, 1,2 m i 1,4 m. Na której ze stref będą zaprojektowane fundamenty domu gotowego? W każdy miejscu są również inne warunki gruntowe. Na śląsku mamy szkody górnicze, w świętokrzyskim zdarzają się płytko skały – to wszystko może wymagać przygotowania innych fundamentów. W przypadku domów z internetu fundamenty są zapewne zaprojektowane na najbardziej typowe warunki gruntowe – akcentuje Gwizdak.
-Nabycie gotowego projektu może się więc okazać i często się okazuje fikcyjną oszczędnością, gdy na etapie realizacji okaże się, że trzeba będzie wbudować więcej materiałów budowlanych (o czym inwestor może nawet nie wiedzieć). Co więcej projekt typowy trzeba będzie zaadaptować do miejsca. Mowa o zaprojektowaniu przyłączy, to koszt rzędu 2 -3 tys. złotych. I to znowu powoduje, że różnica w cenie między produktem gotowym, a przygotowanym indywidualnie staje się marginalna – dodaje rozmówca.
Adwokat Maciej Górski, specjalizujący się w prawie nieruchomości choć nie podziela wszystkich argumentów wysuwanych przez środowisko architektów, to zwraca uwagę, że w praktyce może pojawić się problem kto -w przypadku projektów domów z polskie ładu – będzie wykonywał obowiązki wynikające z prawa budowlanego.
-Należy pamiętać, że projektant na mocy art. 20 ust. 1 pkt 4 prawa budowlanego zobowiązany jest -na żądanie inwestora lub właściwego organu- do sprawowania nadzoru autorskiego, tj. stwierdzania w toku wykonywania robót budowalnych zgodności realizacji z projektem oraz uzgadnianiu wprowadzenia zmian do projektu – zauważa mec. Górski.
Kto ma nadzorować
I przypomina, że obowiązek ten ma publicznoprawny charakter, a tym samym nie jest możliwe jego umowne wyeliminowanie, a nadto powinien być wykonywany osobiście – zarówno inwestor jak i organ architektoniczno – budowlany mogą żądać osobistego sprawowania nadzoru przez autora projektu.
Zbigniew Maćków, architekt, właściciel, Maćków Pracownia Projektowa
Filozofia budowy małych domów jednorodzinnych idzie wbrew temu, co dzieje się w Europie. Jako jedyny kraj mamy zamiar promować budownictwo rozproszone, które niesie gigantyczne straty środowiskowe, wysokie koszty uzbrojenia terenu, doprowadzenia dróg, wody, kanalizacji, oświetlenia i utrzymania całej tej infrastruktury.
W Austrii zrezygnowano z wręczania nagród architektonicznych w kategorii domy jednorodzinne, żeby nie promować tego rodzaju zabudowy – jako nieekologicznej. Z tej perspektywy pomysł polskiego rządu trudno uznać za racjonalny. To, że projekty domów będą udostępniane za złotówkę, to moim zdaniem problem marginalny.
Charakter prawny włączenia karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków
Stan faktyczny
Postanowieniem z 24.11.2020 r., II SA/Kr 1106/20, Legalis WSA w Krakowie odrzucił skargę Skarżących na czynność Wójta Gminy w przedmiocie włączenia karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków.
Sąd wskazał, że zaskarżona czynność Wójta Gminy jest czynnością, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 4 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j Dz.U. z 2019 r. poz. 2325, dalej: PostAdmU). Termin do wniesienia skargi na taką czynność określony jest w art. 53 § 2 PostAdmU. Stosownie do tego przepisu „jeżeli ustawa nie przewiduje środków zaskarżenia w sprawie będącej przedmiotem skargi, skargę na akty lub czynności, o których mowa w art. 3 § 2 pkt 4, wnosi się w terminie 30 dni od dnia, w którym skarżący dowiedział się o wydaniu aktu lub podjęciu innej czynności. Sąd, po wniesieniu skargi, może jednak uznać, że uchybienie tego terminu nastąpiło bez winy skarżącego i rozpoznać skargę.”
Zażalenie na powyższe postanowienie wnieśli Skarżący domagając się uchylenia zaskarżonego postanowienia w całości i rozpoznania sprawy ewentualnie uchylenia zaskarżonego postanowienia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
W odpowiedzi na zażalenie Wójt wniósł o jego oddalenie.
W sprawie WSA i NSA wskazali na istotne argumenty dotyczące ustalenia podstawy prawnej złożenia skargi – i to zagadnienie stanowi przedmiot omówienia.
Stanowisko NSA
NSA uznał, że skarga kasacyjna zasługiwała na uwzględnienie, choć podstawą rozstrzygnięcia była głównie kwestia zachowania terminu do złożenia skargi.
NSA rozpoznał zażalenia Skarżących na postanowienie WSA w Krakowie z 24.11.2020 r., II SA/Kr 1106/20, Legalis o odrzuceniu skargi w sprawie ze skargi na czynność Wójta Gminy w przedmiocie włączenia karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków i postanowił uchylić zaskarżone postanowienie.
Sąd I instancji zasadnie stwierdził, że skarga na czynność Wójta w przedmiocie włączenia karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków została wniesiona z uchybieniem terminu określonego w art. 53 § 2 PostAdmU oraz prawidłowo uznał, iż zaskarżona czynność. jest czynnością, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU.
WSA błędnie natomiast stwierdził, że w rozpoznawanej sprawie nie zaistniały okoliczności mogące wskazywać na brak winy skarżących w uchybieniu terminu.
W myśl art. 22 ust. 4 ustawy z 23.7.2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (t.j. Dz.U. z 2021, poz. 710, dalej: OchrZabU), wójt (burmistrz, prezydent miasta) zobowiązany jest prowadzić gminną ewidencję zabytków w formie zbioru kart adresowych zabytków nieruchomych z terenu gminy. Stosownie zaś do art. 22 ust. 5 OchrZabU w gminnej ewidencji zabytków powinny być ujęte:
- zabytki nieruchome wpisane do rejestru;
- inne zabytki nieruchome znajdujące się w wojewódzkiej ewidencji zabytków;
- inne zabytki nieruchome wyznaczone przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) w porozumieniu z wojewódzkim konserwatorem zabytków.
Na podstawie art. 24 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami zostały wydane przepisy wykonawcze zawarte w rozporządzeniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 26.5.2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków, krajowej, wojewódzkiej i gminnej ewidencji zabytków oraz krajowego wykazu zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 56, dalej: RejZabR).
Zgodnie z § 18 RejZabR wójt włącza kartę adresową zabytku nieruchomego wpisanego do rejestru zabytków lub znajdującego się w wojewódzkiej ewidencji zabytków do gminnej ewidencji zabytków po zweryfikowaniu, że dane zawarte w karcie adresowej są wyczerpujące i zgodne z danymi zawartymi odpowiednio w decyzji o wpisie zabytku do rejestru lub w karcie ewidencyjnej zabytku (ust. 1). W przypadku zabytku nieruchomego innego niż zabytki określone w ust. 1 wójt włącza kartę adresową tego zabytku do gminnej ewidencji zabytków po osiągnięciu porozumienia z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do zasadności ujęcia tego zabytku w gminnej ewidencji zabytków oraz najpilniejszych postulatów konserwatorskich (ust. 2). Stosownie zaś do § 18b RejZabR o zamiarze włączenia karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o włączeniu tej karty wójt zawiadamia niezwłocznie właściciela lub posiadacza zabytku. Istotne znaczenie ma to, że w przypadku zabytku będącego historycznym układem urbanistycznym lub ruralistycznym, zawiadomienia o zamiarze włączenia karty adresowej zabytku oraz o włączeniu tej karty dokonuje się w drodze obwieszczenia umieszczonego na stronie podmiotowej BIP. Właściciel lub posiadacz zabytku zawiadamiany jest na co najmniej 14 dni przed planowanym terminem włączenia karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków. Do zawiadomienia o włączeniu karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków dołącza się odpowiednio potwierdzoną kopię karty adresowej zabytku.
Różnice w orzecznictwie
NSA podkreślił brak jednolitości w orzecznictwie sądów administracyjnych co do charakteru działań organu podjętych na podstawie art. 22 ust. 5 pkt 1-3 OchrZabU. Zgodnie z pierwszym poglądem działania takie należy uznać za czynności organu administracji, o których mowa w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU. Zgodnie z drugim poglądem działania organu podjęte na podstawie art. 22 ust. 5 pkt 1-3 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami należy uznać za akty jednostki samorządu terytorialnego, o których mowa w art. 3 § 2 pkt 6 PostAdmU.
Granice kognicji rzeczowej sądów administracyjnych sprecyzowane zostały w przepisach art. 3 § 2 i 3 PostAdmU, jak również wynikają ze szczególnych przepisów zawartych w innych aktach prawnych. Zgodnie z art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU kontrola działalności administracji publicznej przez sądy administracyjne obejmuje orzekanie w sprawach skarg na inne niż określone w pkt 1-3 akty lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa, z wyłączeniem aktów lub czynności podjętych w ramach postępowania administracyjnego określonego w KPA, postępowań określonych w działach IV, V i VI OrdPU, postępowań, o których mowa w dziale V w rozdziale 1 ustawy z 16.11.2016 r. o Krajowej Administracji Skarbowej (aktualnie t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 422 ze zm., dalej: KASU), oraz postępowań, do których mają zastosowanie przepisy powołanych ustaw. Stosownie do art. 3 § 2 pkt 6 PostAdmU przedmiotem skargi do sądu administracyjnego mogą stać się również inne niż akty prawa miejscowego akty organów jednostek samorządu terytorialnego i ich związków podejmowane w sprawach z zakresu administracji publicznej.
Akt lub czynność podlega sądowej kontroli na podstawie art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU jeżeli ma:
- charakter zewnętrzny, przy czym nie może to być decyzja ani postanowienie, gdyż te poddane są kontroli w ramach uregulowanych w art. 3 § 2 pkt 1-3 PostAdmU,
- indywidualny,
- władczy w sferze z zakresu administracji publicznej i podejmowany przez podmiot wykonujący administrację publiczną,
- dotyczy uprawnień i obowiązków wynikających z przepisów prawa.
Wydawanie aktów przez organy jednostek samorządu terytorialnego bądź ich związki jest natomiast przedmiotem regulacji w odrębnych przepisach. Co istotne, art. 3 § 2 pkt 6 PostAdmU odnosi się wyłącznie do działalności podejmowanej przez wymienione w nim podmioty, nie może więc być a contrario uznany za podstawę dopuszczalności skargi na akty samorządu innego niż terytorialny. Na gruncie PostAdmU ustawodawca posłużył się ogólnym pojęciem „akt”, które obejmować będzie poszczególne rodzaje aktów, wydawanych przez uprawnione do tego organy o charakterze generalnym, jak i indywidualnym.
NSA uznał, że włączenie karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków na podstawie art. 22 ust. 5 pkt 2 OchZabUw zw. z § 18 ust. 1 RejZabR jest czynnością organu administracji, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU. Czynność ta ma charakter zewnętrzny. Jej adresatem nie są bowiem jednostki organizacyjne oraz pracownicy tych jednostek, podporządkowane organowi podejmującemu daną czynność. Podejmowana jest przez podmiot wykonujący administrację publiczną. Włączenie karty adresowej zabytku do gminnej ewidencji zabytków jest działaniem jednostronnym będącym elementem władczych działań administracji publicznej.
NSA w omawianym orzeczeniu wskazał także na istotną kwestię odróżniającą podstawy skierowania skargi do sądu administracyjnego. Istotną cechą aktów, o których mowa w art. 3 § 2 pkt 6 PostAdmU, odróżniającą je od aktów wymienionych w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU jest to, że w następstwie ich wydania powstaje nowa sytuacja prawna (nałożenie obowiązku, nadanie uprawnienia, zniesienie istniejącego stosunku prawnego). Tymczasem akty i czynności z art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU stwierdzają jedynie istnienie obowiązku lub uprawnienia wynikającego bezpośrednio z przepisu.
Facebook przed sądem krajowym
Stan faktyczny
Spór pomiędzy Facebook Ireland Ltd, Facebook Inc. i Facebook Belgium BVBA a belgijskim organem ochrony danych dotyczył wniesionego przez ten organ powództwa o zaniechanie na terytorium Belgii przetwarzania danych internautów przez sieć społecznościową Facebook z wykorzystaniem technologii takich jak pliki cookie, wtyczki społecznościowe (social plug‑ins) i piksele monitorujące.
Stanowisko TSUE
Mechanizm kompleksowej współpracy
W art. 56 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1 ze zm.; dalej: RODO) ustanowiony został w odniesieniu do „przetwarzania transgranicznego” w rozumieniu art. 4 pkt 23 RODO, mechanizm kompleksowej współpracy, oparty na podziale kompetencji między „wiodącym organem nadzorczym” i pozostałymi organami nadzorczymi, których dana sprawa dotyczy. W ramach tego mechanizmu to organ nadzorczy głównej lub jedynej jednostki organizacyjnej administratora lub podmiotu przetwarzającego jest właściwy do podejmowania działań jako wiodący organ nadzorczy – zgodnie z procedurą przewidzianą w art. 60 RODO – względem transgranicznego przetwarzania dokonywanego przez tego administratora lub ten podmiot przetwarzający. W szczególności z art. 56 i 60 RODO wynika, że w odniesieniu do „przetwarzania transgranicznego”, z zastrzeżeniem art. 56 ust. 2 RODO, poszczególne krajowe organy nadzorcze, których sprawa dotyczy, powinny współpracować, zgodnie z procedurą przewidzianą w tych przepisach, w celu wypracowania porozumienia i jednej wspólnej decyzji wiążącej wszystkie te organy, której przestrzeganie musi być zapewnione przez administratora danych w odniesieniu do działalności w zakresie przetwarzania danych, prowadzonej we wszystkich jego jednostkach organizacyjnych na obszarze Unii. Ponadto, art. 61 ust. 1 RODO zobowiązuje organy nadzorcze w szczególności do przekazywania istotnych informacji oraz do świadczenia wzajemnej pomocy w celu spójnego wdrażania i stosowania tego rozporządzenia w całej UE. W art. 63 RODO wyjaśniono, że to w tym właśnie celu w art. 64 i 65 ustanowiony zostaje mechanizm kontroli spójności (wyrok TSUE z 24.9.2019 r., C‑507/17, Legalis Google (Zakres terytorialny prawa do usunięcia linków).
Trybunał orzekł, że art. 55 ust. 1, art. 56–58 oraz art. 60–66 RODO w zw. z art. 7, 8 i 47 KPP należy interpretować w ten sposób, że organ nadzorczy państwa członkowskiego – który na podstawie ustawodawstwa krajowego wydanego w wykonaniu art. 58 ust. 5 RODO jest uprawniony do podnoszenia wszelkich zarzucanych naruszeń tego rozporządzenia przed sądami tego państwa i, w stosownych przypadkach, do wszczęcia postępowania sądowego – może wykonywać to uprawnienie w zakresie dotyczącym transgranicznego przetwarzania danych, pomimo tego, że nie jest on w odniesieniu do takiego przetwarzania danych „wiodącym organem nadzorczym” w rozumieniu art. 56 ust. 1 RODO. Jednakże pod warunkiem, że jest to jeden z przypadków, w których RODO przyznaje temu organowi nadzorczemu uprawnienie do wydania decyzji stwierdzającej, iż owo przetwarzanie narusza normy ustanowione w tym rozporządzeniu, i że uprawnienie to jest wykonywane z poszanowaniem ustanowionych w RODO procedur współpracy i kontroli spójności.
Legitymacja procesowa
W art. 58 ust. 5 RODO przyznano każdemu organowi nadzorczemu uprawnienie do wnoszenia do organów sądowych jego państwa członkowskiego spraw dotyczących wszelkich zarzucanych naruszeń tego rozporządzenia oraz, w stosownych przypadkach, do wszczęcia postępowania sądowego w celu wyegzekwowania stosowania jego przepisów.
Trybunał stwierdził, że art. 58 ust. 5 RODO został sformułowany w sposób ogólny. Ponadto, podkreślił, że prawodawca Unii nie uzależnił wykonywania tego uprawnienia przez organ nadzorczy państwa członkowskiego od spełnienia warunku, aby powództwo wnoszone przez ten organ było skierowane przeciwko administratorowi danych posiadającemu „główną jednostkę organizacyjną” w rozumieniu art. 4 pkt 16 tego rozporządzenia lub inną jednostkę organizacyjną na terytorium tego państwa członkowskiego. Niemniej jednak organ nadzorczy państwa członkowskiego może wykonywać uprawnienie przyznane mu w art. 58 ust. 5 RODO tylko wtedy, gdy ustalone zostanie, że uprawnienie to jest objęte terytorialnym zakresem stosowania RODO.
Trybunał orzekł, że art. 58 ust. 5 RODO należy interpretować w ten sposób, iż w przypadku transgranicznego przetwarzania danych wykonywanie przysługującego organowi nadzorczemu państwa członkowskiego innemu niż wiodący organ nadzorczy uprawnienia do wszczęcia postępowania sądowego, w rozumieniu tego przepisu, nie wiąże się z wymogiem, aby administrator danych lub podmiot dokonujący transgranicznego przetwarzania danych osobowych, przeciwko któremu zostało wytoczone powództwo, posiadał główną lub inną jednostkę organizacyjną na terytorium tego państwa członkowskiego.
Adresat powództwa
W niniejszej sprawie przetwarzanie danych osobowych, którego w UE dokonuje wyłącznie Facebook Ireland i które polega na gromadzeniu informacji o zachowaniach w Internecie m.in. posiadaczy konta na Facebooku, ma na celu umożliwienie Facebookowi poprawę efektywności jej systemu reklamowego. Trybunał wskazał, że po pierwsze, sieć społecznościowa taka jak Facebook osiąga znaczną część swoich dochodów zwłaszcza dzięki reklamie, która jest w niej rozpowszechniana, a działalność jednostki organizacyjnej mającej siedzibę w Belgii ma na celu prowadzenie w tym państwie, chociaż miałoby to charakter działalności pobocznej, promocji i sprzedaży powierzchni reklamowych, z których dochody służą zapewnieniu rentowności usług oferowanych przez Facebooka. Po drugie, prowadzona jako główna przez Facebook Belgium działalność polegająca na utrzymywaniu relacji z instytucjami Unii i na stanowieniu punktu kontaktowego z tymi instytucjami ma na celu w szczególności kreowanie polityki przetwarzania danych osobowych przez Facebook Ireland. W tych okolicznościach rodzaje działalności prowadzone przez jednostkę organizacyjną grupy Facebook znajdującą się w Belgii, zdaniem TSUE, należy uznać za nierozerwalnie związane z rozpatrywanym przetwarzaniem danych osobowych, za które Facebook Ireland ponosi odpowiedzialność w odniesieniu do terytorium Unii. W konsekwencji TSUE uznał, że takie przetwarzanie należy traktować jako dokonywane „w związku z działalnością prowadzoną przez jednostkę organizacyjną administratora” w rozumieniu art. 3 ust. 1 RODO.
Trybunał orzekł, że art. 58 ust. 5 RODO należy interpretować w ten sposób, iż przysługujące organowi nadzorczemu danego państwa członkowskiego innemu niż wiodący organ nadzorczy uprawnienie do podnoszenia przed sądami tego państwa wszelkich zarzucanych naruszeń tego rozporządzenia oraz, w stosownych przypadkach, do wszczęcia postępowania sądowego w rozumieniu tego przepisu, może być wykonywane zarówno w odniesieniu do głównej jednostki organizacyjnej administratora danych znajdującej się w państwie członkowskim owego organu, jak i w odniesieniu do innej jednostki organizacyjnej tego administratora, pod warunkiem że powództwo dotyczy przetwarzania danych dokonywanego w związku z działalnością prowadzoną przez tę jednostkę, a organ ten jest właściwy do wykonywania tego uprawnienia, zgodnie z tym, co zostało wskazane w odpowiedzi na pierwsze z zadanych pytań prejudycjalnych.
Bezpośrednia skuteczność
Trybunał podkreślił, że art. 58 ust. 5 RODO należy interpretować w ten sposób, iż ten przepis ma bezpośrednią skuteczność. W konsekwencji krajowy organ nadzorczy może powołać się na ten przepis w celu wszczęcia lub dalszego prowadzenia postępowania przeciwko jednostkom, nawet jeśli ten konkretny przepis jako taki nie został przetransponowany do ustawodawstwa danego państwa członkowskiego.
Wydaje się, że w pewnym zakresie niniejszy wyrok można odczytywać jako zakwestionowanie szerokiej interpretacji mechanizmu kompleksowej współpracy uregulowanego w RODO. Trybunał rozstrzygał, czy administrator, w rozpatrywanej sprawie Facebook Ireland Ltd, może zostać pozwany, co do transgranicznego przetwarzania danych, przez organ nadzorczy państwa innego niż państwo, w którym ten administrator ma swoją główną jednostkę organizacyjną. Jeszcze przed wydaniem tego wyroku w doktrynie podnoszono, że przyznanie takiej legitymacji procesowej może powodować, że nadzór będzie sprawowany przez „o jeden organ za dużo”.
Niewątpliwe najistotniejszy wniosek jaki wynika z obszernego uzasadnienia niniejszego wyroku, to uprawnienie na podstawie RODO dla organu nadzorczego państwa członkowskiego na wszczęcie przed sądem tego państwa postępowania w sprawie domniemanego naruszenia tego rozporządzenia, w związku z transgranicznym przetwarzaniem danych w sytuacji, w której ów organ nie jest wiodącym organem nadzorczym, w rozumieniu art. 56 ust. 1 RODO. Przy czym TSUE zaznaczył, że to uprawnienie może wykonywać pod warunkiem, że po pierwsze, jest to jeden z przypadków, w których RODO przyznaje temu organowi uprawnienie do wydania decyzji stwierdzającej, iż owo przetwarzanie narusza RODO, oraz pod drugie, jest ono wykonywane zgodnie z uregulowanymi w RODO procedurami współpracy i kontroli spójności. Tym samym ta kompetencja będzie przysługiwała również polskiemu Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych (zob. art. 34 ust. 2 ustawy z 10.5.2018 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1781).
Firmy długo jeszcze nie sprawdzą, kto jest szczepiony
Przegrody i maski
Wszystko wskazuje więc na to, że pomimo szumnych obietnic rządu pracodawcy staną do walki z wirusem z tym, na co pozwalają im obecnie obowiązujące przepisy. A te niewiele zmieniły się od pierwszej fali zachorowań w marcu zeszłego roku.
– Przedsiębiorcy dzięki dotychczasowym doświadczeniom są przygotowani do kolejnej fali koronawirusa, na ile obecnie jest to możliwe – zapewnia Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan. – Stosują odstępy, przegrody, dezynfekcję i dzielą załogę na zmiany, tak by zminimalizować ryzyko paraliżu swojej działalności w razie wykrycia zakażenia wewnątrz firmy. Mają opracowane strategie działania i w takim momencie. Wszystko po to, by minimalizować ryzyko wzrostu zakażeń.
– Trudno jednak nie zauważyć, że w wielu miejscach doszło do kompletnego rozluźnienia w kwestii przestrzegania dotychczasowych przepisów – dodaje Dominika Dörre-Kolasa, partner w kancelarii Raczkowski. – W sklepach czy komunikacji miejskiej powszechny jest widok masek ochronnych zsuniętych na brodę, niezakrywających ust i nosa. W wielu miejscach zniknęły też środki do dezynfekcji rąk. Przed nadchodzącą falą koronawirusa przedsiębiorcy muszą więc odświeżyć dotychczasowe procedury i zmobilizować zatrudnionych do ich przestrzegania.
Zmniejszyć ryzyko zakażenia
Obowiązujące od półtora roku przepisy to jednak za mało, aby ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa. To dlatego pracodawcy oczekują od rządu zmian, które pozwolą im na ustalenie, którzy z pracowników są ciągle niezaszczepieni, aby oddzielić od nich pozostałych zatrudnionych, ale także klientów i kontrahentów (jako pierwsi napisaliśmy o tym na łamach „Rz” 28 czerwca: „Pracodawcy chcą dostępu do paszportów covidowych swoich pracowników”).
– Przedsiębiorcy chcieliby poznać liczbę zaszczepionych pracowników, aby móc planować działalność w dalszej perspektywie, wiedząc jednocześnie, że sprawność działania firmy może być zakłócana przez kolejne fale zachorowań na Covid-19. A wtedy znacząco spada liczba czynnych pracowników czy to ze względu na kwarantanny i izolacje, czy też konieczność opieki nad dziećmi z powodu zamknięcia szkół – dodaje Robert Lisicki. – Dlatego oczekujemy powszechnego dostępu do informacji o szczepieniu pracowników. Wtedy każdy pracodawca będzie mógł skonkretyzować, od kogo i w jakiej sytuacji może oczekiwać takiej informacji. Trzeba jednak pamiętać, że część społeczeństwa ma negatywny stosunek do szczepień i ma to odzwierciedlenie wśród osób zatrudnionych. Na to wyzwanie musimy być również przygotowani.
Jak dzielić bez przymusu?
Okazuje się, że już teraz pracodawcy mogą oddzielać pracowników zaszczepionych od niezaszczepionych.
– Wystarczy, że pracodawca stworzy strefy podwyższonego bezpieczeństwa, do których będzie wpuszczał tylko zaszczepionych pracowników – podpowiada mec. Dörre-Kolasa. – Wtedy inicjatywa w ujawnianiu informacji o szczepieniu jest wyłącznie po stronie pracownika, czyli odbywa się to zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami. Niestety, nie wszędzie takie rozwiązanie jest możliwe do wprowadzenia w praktyce.
Agnieszka Fedor partner w Sołtysiński Kawecki & Szlęzak
Pracodawcy mają ogromny kłopot, aby dobrze przygotować się do nadchodzącej fali koronawirusa. Brakuje wytycznych od rządu czy Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jak traktować osoby zaszczepione i te, które się jeszcze się nie zaszczepiły. Obecnie pracodawcy nie mają prawa gromadzić takich danych bez zgody zatrudnionych. Wystarczyłaby jednak zmiana podejścia UODO w kwestii Covid-19 i powołanie się na siłę wyższą czy nadzwyczajne okoliczności, aby przetwarzanie danych o szczepieniu mogło się odbywać już teraz w celu zapewnienia ochrony życia i zdrowia pracowników czy klientów i kontrahentów przedsiębiorcy. Nie musielibyśmy wtedy czekać na nowelizację przepisów, która powinna nastąpić wiele miesięcy temu. Mam wrażenie, że rządzący nie radzą sobie z tą sytuacją, choć ułatwiając życie pracodawcom, mogliby bez nakładów pieniężnych podnieść bezpieczeństwo całego społeczeństwa.
Wyższe kary za przestępstwa drogowe
- Projekt nowelizacji przewiduje powiązanie wysokości składek na ubezpieczenie OC z liczbą punktów karnych, wyższe mandaty oraz usprawnienie otrzymywania renty wypłacanej przez sprawcę przestępstw umyślnych, których następstwem jest śmierć pokrzywdzonego.
Surowsze kary za fałszowanie tachografów
Nowelizacja przewiduje zmiany art. 135 ust. 1 pkt 2a i ust. 5 oraz art. 135a ust. 1 pkt 2a i ust. 6 PrDrog oraz art. 102 ust. 1 pkt 6 i ust. 1b, 1c, 1d, 1da i 1e KierujPojU. Chodzi o nałożenie na kierującego pojazdem w przewozach drogowych, który dopuścił się ingerencji w system tachografów, nie tylko kary grzywny, ale także sankcji administracyjnych. Miałyby one polegać na utracie prawa jazdy na okres do trzech miesięcy. W związku z tym nowelizacja przewiduje nadanie funkcjonariuszom Policji i inspektorom Inspekcji Transportu Drogowego uprawnień do zatrzymania prawa jazdy za pokwitowaniem w przypadku ujawnienia na tzw. „gorącym uczynku” fałszowania przez kierującego jego rzeczywistej aktywności (czyli odczytów tachografów). Zgodnie z art. 36 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 165/2014 z 4.2.2014 r. w sprawie tachografów stosowanych w transporcie drogowym i uchylające rozporządzenie Rady (EWG) nr 3821/85 w sprawie urządzeń rejestrujących stosowanych w transporcie drogowym oraz zmieniające rozporządzenie (WE) nr 561/2006/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego (Dz.Urz. UE L z 2014 r. Nr 60 s. 1) okres aktywności kierowcy, który podlega kontroli wynosi aktualnie dzień kontroli i 28 dni go poprzedzających. Od 31.12.2024 r. Okres ten wydłuży się do 56 dni.
Renty dla bliskich ofiar śmiertelnych wypadków
Jednym z najważniejszych założeń nowelizacji prawa drogowego jest ustanowienie przepisów umożliwiających sprawne przeprowadzenie postępowania w sprawie renty w sytuacji, gdy ofiara przestępstwa drogowego poniosła w jego wyniku śmierć. Szczególnie, jeśli ofiara była jedynym żywicielem swoich bliskich, zwłaszcza jeśli była ich ustawowym opiekunem. Dotychczasowe przepisy nie zapewniają bowiem dostatecznej koordynacji między postępowaniem karnym a cywilnym, w skutek czego bliscy muszą dochodzić swoich roszczeń w długotrwałych i skomplikowanych postępowaniach cywilnych. Zmianie ulegną więc przepisy ustawy z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1575 ze zm., dalej: KPC) oraz przepisy ustawy z 6.6.1997 r. Kodeks postępowania karnego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 534 ze zm., dalej: KPK). Chodzi o Część I, Księga I, Tytuł IV, Dział IIIa KPC oraz art. 49a i art. 415 KPK. Zmianie ulegnie też art. 96 ust. 1 pkt 16 ustawy z 28.7.2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 755 ze zm., dalej: KSCU).
Nowelizacja zakłada ścisłe powiązanie postępowania karnego i cywilnego, tak aby otrzymanie renty po zmarłym przebiegało sprawnie i szybko. Na prokuratora i na organizację społeczną uczestniczącą w postępowaniu nałożony zostanie obowiązek złożenia wniosku do sądu o przesłanie odpisu prawomocnego wyroku do sądu cywilnego wraz z żądaniem wszczęcia postępowania w sprawie renty dla osób, względem których ciążył na pokrzywdzonym obowiązek alimentacyjny, lub innej osoby najbliższej, której pokrzywdzony dobrowolnie i stale dostarczał środków utrzymania. Sąd karny będzie miał 48 godzin od momentu ogłoszenia wyroku (w razie skazania lub warunkowego umorzenia postępowania za przestępstwo umyślne, którego następstwem jest śmierć pokrzywdzonego) na przekazanie odpisu prawomocnego wyroku do sądu cywilnego wraz z żądaniem wszczęcia postępowania o przyznanie renty na rzecz osoby uprawnionej. Na zarządzenie nie przysługuje zażalenie.
Po otrzymaniu prawomocnego wyroku skazującego, sąd cywilny wszczynać będzie postępowanie w nowym, wprowadzonym przez ustawę nowelizującą, rodzaju postępowania (art. 47717 i nast. KPC). Postępowanie to dotyczyć będzie jedynie spraw o przyznanie renty dla osób, względem których na zmarłym, którego śmierć nastąpiła wskutek przestępstwa umyślnego, ciążył ustawowy obowiązek alimentacyjny lub dla innych osób bliskich, którym pokrzywdzony dobrowolnie i stale dostarczał środków utrzymania.
W związku z tym, że w projektowanym postępowaniu nie występuje typowe dla procedury cywilnej pismo procesowe wszczynające postępowanie, jego substytutem ma być wpłynięcie odpisu prawomocnego wyroku wraz z żądaniem, co wywołuje skutki, które KPC wiąże ze złożeniem pozwu. Warto dodać, że sąd będzie samodzielnie ustalać wartość przedmiotu sporu na podstawie miesięcznej kwoty renty oznaczonej w żądaniu. Postępowanie o rentę zawsze będzie toczyło się z udziałem prokuratora. Sądem właściwym miejscowo do prowadzenia postępowań o rentę w tym trybie będzie sąd cywilny miejsca zamieszkania osoby uprawnionej do renty.
Omawiana nowelizacja przewiduje również, że sąd, w ciągu 14 dni od dnia wszczęcia postępowania na rzecz osoby uprawnionej do renty, orzekać będzie o zabezpieczeniu w formie miesięcznego świadczenia na zapewnienie kosztów utrzymania w wysokości połowy najniższej emerytury lub renty, określonej w ustawie z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 291 ze zm.).
Wyższe mandaty
Nowelizacja przewiduje także wiele zmian w wysokości kar za wykroczenia i przestępstwa drogowe. W przypadku wykroczeń drogowych, określonych w ustawie z 20.5.1971 r. Kodeks wykroczeń (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 281 ze zm.) górna granica zagrożenia karą grzywny ma być podniesiona z kwoty 5 000 zł do kwoty 30 000 zł w przypadku wykroczeń drogowych. Wzrośnie też do 5 000 zł wysokość mandatu, który może nałożyć Policja. Przy zbiegu wykroczeń mandat taki może wynieść nawet 6 000 zł. W przypadku zapłaty mandatu na miejscu zdarzenia, jego wysokość będzie mogła zostać obniżona o 10 proc.
Mandat za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 30 km/h ma wynosić od 1 500 zł do 5 000 zł, niezależnie od rodzaju drogi. W sytuacji, gdy kierowca w ciągu ostatnich dwóch lat popełnił już tego typu wykroczenie, kara wyniesie nie mniej niż 3 000 zł. Wyprzedzanie w niedozwolonych miejscach zagrożone będzie karą w wysokości 1 000 zł, a jeśli kierowca wcześniej również dopuścił się podobnego wykroczenia, kara będzie nie niższa niż 2 000 zł. Tamowanie lub utrudnianie ruchu karane będzie mandatem w wysokości co najmniej 1 500 zł. Prowadzenie pojazdu bez uprawnień będzie natomiast zagrożone karą w wysokości 1 000 zł. Kierowca, który w ciągu ostatnich dwóch lat popełnił już tego typu wykroczenie będzie musiał liczyć się z podwójną karą finansową lub nawet aresztem, ograniczeniem wolności czy zakazem prowadzenia pojazdów. Najniższy mandat za kolizje wynosić będzie 1 500 zł. Nieprawidłowe zachowanie kierowcy względem pieszego zagrożone będzie karą w wysokości 1 500 zł. W przypadku realnego zagrożenia bezpieczeństwa dla życia i zdrowia pieszego, sąd będzie mógł orzec zakazu prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat.
Braki formalne pisma złożonego do organu mailem
Stan faktyczny
Zaskarżonym postanowieniem z 17.7.2020 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) stwierdziło uchybienie terminu do wniesienia odwołania od decyzji Burmistrza Miasta R. z 14.5.2020 r. w przedmiocie świadczenia wychowawczego.
Z akt sprawy wynikają następujące okoliczności faktyczne i prawne: 17.9.2019 r. Skarżąca wystąpiła do MOPS z wnioskiem o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego na dwie córki. W konsekwencji Burmistrz pismem poinformował stronę o przyznaniu prawa do świadczenia wychowawczego.
Następnie decyzją z 14.5.2020 r. Burmistrz orzekł o uchyleniu prawa do świadczenia wychowawczego. Przedmiotowa decyzja została doręczona Skarżącej 28.5.2020 r. Skarżąca wniosła za pośrednictwem MOPS odwołanie do SKO datowane na dzień 2.7.2020 r. Zostało ono wniesione za pośrednictwem poczty i wpłynęło do organu I instancji 6.7.2020 r.
Postanowieniem z 17.7.2020 r. SKO stwierdziło uchybienie terminu do wniesienia odwołania.
W uzasadnieniu postanowienia organ odwoławczy wskazał, że zgodnie z art. 129 § 2 KPA odwołanie wnosi się w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji stronie, o czym strona została prawidłowo pouczona w treści zaskarżonej decyzji. Skoro zatem decyzja została odebrana przez stronę w 28.5.2020 r., to termin do wniesienia odwołania upłynął 12.6.2020 r. Strona wniosła zaś odwołanie dopiero 3.7.2020 r., a więc po upływie ustawowego terminu.
Skarżąca zaskarżyła opisane postanowienie SKO do WSA w Gdańsku, wnosząc o przywrócenie terminu ustawowego i pozytywne rozstrzygnięcie odwołania. Skarżąca podniosła, że odwołanie wysłała pocztą mailową, ale nie zostało ono w tej formie uznane, wobec czego kolejne odwołanie wniosła za pośrednictwem poczty, jak również dokumenty do sprawy.
Orzeczenie WSA
WSA uchylił zaskarżone postanowienie SKO.
Przedmiotem kontroli Sądu było postanowienie SKO z 17.7.2020 r., które stwierdziło uchybienie przez skarżącą terminu do wniesienia odwołania od decyzji Burmistrza z 14.5.2020 r.
Zgodnie z art. 129 § 2 KPA odwołanie wnosi się w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji stronie, a gdy decyzja została ogłoszona ustnie – od dnia jej ogłoszenia stronie. Z kolei stosownie do art. 134 KPA organ odwoławczy stwierdza w drodze postanowienia niedopuszczalność odwołania oraz uchybienie terminu do wniesienia odwołania, a postanowienie w tej sprawie jest ostateczne.
Mając powyższe na uwadze odwołanie wniesione przez stronę postępowania z uchybieniem powyższego terminu prowadzi do uznania, że czynność jego wniesienia jest bezskuteczna, zaś organ odwoławczy obowiązany jest w takim przypadku – zgodnie z treścią art. 134 – stwierdzić w drodze postanowienia uchybienie terminu do wniesienia zażalenia.
W orzecznictwie NSA podkreśla się, że zakres postępowania wyjaśniającego determinują przepisy stanowiące podstawę rozstrzygnięcia w sprawie. Mając to na uwadze stwierdzić należy, że w przypadku wniesienia do sądu administracyjnego skargi na postanowienie wydane na podstawie art. 134 KPA, sąd ten bada jedynie, czy organ wykazał w prawidłowo przeprowadzonym postępowaniu, że zachodziła w sprawie niedopuszczalność odwołania czy też – jak miało to miejsce w niniejszej prawie – doszło do uchybienia terminu do jego wniesienia.
W ocenie Sądu z okoliczności niniejszej sprawy wynika, że Kolegium nie miało podstaw do uznania, iż odwołanie od decyzji Burmistrza zostało przez skarżącą wniesione z uchybieniem terminu.
Z akt sprawy wynika, że niewątpliwie termin do wniesienia od niej odwołania upływał z dniem 13.6.2020 r. Skarżąca złożyła do organu I instancji odwołanie od ww. decyzji Burmistrza poprzez pocztę elektroniczną (w formie zwykłego e-maila z 4.6.2020 r.), które następnie wraz z aktami sprawy zostało przekazane do Kolegium, jednakże Kolegium nie uznało tak złożonego odwołania za podanie w rozumieniu KPA i zwróciło przekazane akta sprawy do organu I instancji z wyjaśnieniem, że brak jest w tej sytuacji podstaw do prowadzenia postępowania przez organ odwoławczy i wydania rozstrzygnięcia w sprawie.
Mając na uwadze opisany stan rzeczy zwrócić należy uwagę na przepis art. 63 § 1 KPA, który stanowi, że podania (żądania, wyjaśnienia, odwołania, zażalenia) mogą być wnoszone pisemnie, telegraficznie, za pomocą telefaksu lub ustnie do protokołu, a także za pomocą innych środków komunikacji elektronicznej przez elektroniczną skrzynkę podawczą organu administracji publicznej utworzoną na podstawie ustawy z 17.2.2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (aktualnie: t.j. Dz.U. z 2021 r., poz. 670, dalej: InformPodPublU).
Forma złożenia podania w postaci elektronicznej jest zatem dopuszczalna. Niewątpliwe art. 63 § 3a KPA wskazuje przy tym, że podanie wniesione w formie dokumentu elektronicznego powinno:
- być uwierzytelnione przy użyciu mechanizmów określonych w art. 20a ust. 1 albo ust. 2 ustawy z 17.2.2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne;
- zawierać dane w ustalonym formacie, zawartym we wzorze podania określonym w odrębnych przepisach, jeżeli te przepisy nakazują wnoszenie podań według określonego wzoru;
- zawierać adres elektroniczny wnoszącego podanie.
Brak na podaniu wnoszonym w formie elektronicznej bezpiecznego podpisu elektronicznego, weryfikowanego za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu jest brakiem formalnym, który może być usunięty w trybie art. 64 § 2 KPA, o ile znany jest adres wnoszącego podanie Artykuł 64 § 2 KPA wskazuje bowiem, że jeżeli podanie nie czyni zadość innym wymaganiom ustalonym w przepisach prawa, należy wezwać wnoszącego do usunięcia braków w terminie siedmiu dni z pouczeniem, że nieusunięcie tych braków spowoduje pozostawienie podania bez rozpoznania. Na podstawie art. 64 § 2 KPA uzupełnieniu podlega brak podpisu pod podaniem, w tym również brak bezpiecznego podpisu elektronicznego weryfikowanego za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu na podaniu wnoszonym w formie elektronicznej. Brak na podaniu wnoszonym w formie elektronicznej bezpiecznego podpisu elektronicznego weryfikowanego za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu można natomiast uzupełnić przez przesłanie podania przez wnoszącego i opatrzenie go bezpiecznym podpisem elektronicznym bądź też wniesienie podania w formie pisemnej opatrzonego podpisem.
W rozpoznawanej sprawie, po otrzymaniu „po raz pierwszy” przez Kolegium, przesłanego wraz z aktami sprawy odwołania strony, które zostało wniesione poprzez pocztę elektroniczną w formie zwykłego e-maila z 4.6.2020 r., organ odwoławczy nie uczynił zadość obowiązkowi wskazanemu w art. 64 § 2 KPA i nie wezwał skarżącej do uzupełnienia braku formalnego tego odwołania poprzez jego podpisanie, co niewątpliwie stanowiło naruszenie wskazanego przepisu postępowania. Ostatecznie skarżąca uzupełniła ten brak z własnej inicjatywy poprzez nadesłanie do Kolegium podpisanego odwołania (pismo z 2.7.2020 r. w aktach Kolegium), dlatego wzywanie jej w tym trybie do uzupełnienia braku formalnego wniesionego w niniejszej sprawie odwołania jest w chwili obecnej bezcelowe. Organ odwoławczy aktualnie dysponuje podpisanym odwołaniem, które powinno zostać rozpoznane.
Omawiane orzeczenie jest kolejnym w ostatnim czasie orzeczeniem sądu administracyjnego, które potwierdza, że wniesienie podania czy odwołania mailem nie skutkuje od razu nieskutecznością złożenia pisma, ale podlega kontroli formalnej pisma. Stąd braki takie można uzupełnić w trybie przepisów KPA. Orzeczenie stanowi także potwierdzenie, że organy administracji ciągle mają duże problemy w ocenie prawnej zachowania terminu do złożenia wniosku czy odwołania (por. także wyrok WSA w Warszawie z 11.6.2021 r., VII SA/Wa 147/21, Legalis).
Firma zapłaci składkę od każdego zarobku
Koniec stałej składki
– Wygląda na to, że każda złotówka, którą zarobi przedsiębiorca, będzie oskładkowana – mówi Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting.
Przypomnijmy, że teraz przedsiębiorcy płacą składkę w stałej kwocie, niezależnie od tego, ile mają dochodu. Co miesiąc 381,81 zł, z czego 328,78 zł odliczają od podatku. W przyszłym roku wszystko ma się zmienić. Składki nie odliczymy od podatku i będzie wynosić 9 proc. dochodu. Przykładowo: przedsiębiorca mający 12 tys. zł dochodu miesięcznie zapłaci na zdrowie 1080 zł.
Dodatkowa danina
Jak ten dochód wyliczyć? Na podstawie ustawy o PIT. Czyli od przychodu odjąć koszty. Można go też pomniejszyć o składki na ubezpieczenia społeczne (jeśli nie zostały zaliczone do kosztów).
Problem jednak w tym, że w ustawie o PIT przychody są zdefiniowane bardzo szeroko. Zalicza się do nich nie tylko należności za to, co jest istotą naszego biznesu, np. usługę konsultingową czy informatyczną.
– Przychodem z działalności gospodarczej są też należności ze sprzedaży firmowego majątku trwałego, np. nieruchomości czy samochodu, nawet jeśli jest incydentalna. A także odszkodowania, odsetki, kary umowne czy nieodpłatne świadczenia, np. nagrody dla przedstawicieli handlowych za wysoką sprzedaż – tłumaczy Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy, właściciel firmy doradczej PBC. – Od tego wszystkiego trzeba będzie zapłacić 9 proc. składki.
Zobrazujmy to przykładem. – Przedsiębiorca płacący liniowy 19-proc. PIT kupił magazyn za 1 mln zł. Zamortyzował go, rozliczając cały wydatek w podatkowych kosztach. Odzyskał więc 190 tys. zł. W 2022 r. sprzeda magazyn, także za 1 mln zł. Od tej kwoty zapłaci 190 tys. zł PIT. A także dodatkowo 90 tys. zł składki zdrowotnej – wylicza Tomasz Piekielnik.
To nie wszystkie kontrowersje
– Dochodu będącego podstawą wyliczenia składki nie będzie można pomniejszyć o różnice remanentowe. Takie różnice wyliczają na zakończenie roku przedsiębiorcy prowadzący księgę przychodów i rozchodów – mówi Jacek Leśniewski, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2.
– Przy liczeniu składki nie uwzględnimy też ulg, np. na złe długi, smog czy darowizny. Tak wynika z definicji dochodu wprowadzanej przez Polski Ład do ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej. Na potrzeby wyliczenia składki będzie on więc wyższy niż podstawa opodatkowania PIT – podkreśla Jacek Leśniewski.
Co w sytuacji, gdy przedsiębiorca nie ma dochodu? Z Polskiego Ładu wynika, że składkę musi liczyć od minimalnego wynagrodzenia.
Ostateczne rozliczenie nastąpi po zakończeniu roku. Przedsiębiorca, który nadpłaci składkę, będzie mógł wystąpić o zwrot, składając wniosek do ZUS.
Ryczałtowcy też dołożą
Cezary Szymaś dodaje, że nowe zasady rozliczania składki dotkną też przedsiębiorców płacących podatek zryczałtowany. – U nich podstawą wymiaru będzie przychód. Składka wyniesie jedną trzecią stawki ryczałtu. Podczas jej wyliczania trzeba będzie też jednak uwzględnić incydentalne przychody, np. ze sprzedaży firmowego samochodu. Ryczałtowcy dodatkowo na tym stracą, bo przecież nie mogą odliczać kosztów – podkreśla Cezary Szymaś.
Nowe zasady opłacania składki zdrowotnej mają być zrekompensowane przez podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz podwyższenie progu w skali. Ale skorzystają z tego tylko przedsiębiorcy, którzy rozliczają się właśnie na podstawie skali (zresztą nie wszyscy, bo lepiej zarabiający i tak stracą). Firm płacących liniowy PIT albo ryczałt podwyżka kwoty wolnej i progu nie dotyczy.
Konrad Turzyński doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP
Aż ciężko uwierzyć, że Ministerstwo Finansów chce objąć składką zdrowotną wszystkie dochody przedsiębiorcy. Mam nadzieję, że to tylko błąd w redagowaniu przepisów, który zostanie naprawiony w trakcie prac legislacyjnych. Płacenie składki zdrowotnej od incydentalnej, jednorazowej sprzedaży firmowego lokalu czy samochodu to przecież absurd. Zresztą niejedyny. Z nowych przepisów wynika, że składkę zapłacą też ci, którzy nie muszą odprowadzać podatku. Choćby dlatego, że nie dostali pieniędzy od kontrahenta i korzystają z ulgi na złe długi. Albo ponoszą wydatki na badania i rozwój, które mogą odliczyć od dochodu. Sytuacja byłaby jaśniejsza, gdyby składka miała być liczona od podstawy opodatkowania PIT, a nie dochodu. Ministerstwo Finansów musi koniecznie się nad tym zastanowić. A najlepiej w ogóle zrezygnować z tych niekorzystnych dla przedsiębiorców regulacji.
Etap legislacyjny: konsultacje publiczne
Metodyka orzekania środka w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym
Opis stanu faktycznego
Dyrektor Zakładu Karnego w B., w związku ze zbliżającym się końcem kary M.R. skazanego wyrokiem Sądu Rejonowego w B. z 10.6.2014 r., za przestępstwa z art. 197 § 1 KK w zw. z art. 64 § 2 KK na karę 6 lat pozbawienia wolności, 28.2.2019 r., skierował do Sądu Rejonowego w B., na podstawie art. 199b § 1 KKW, wniosek o zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci elektronicznej kontroli miejsca pobytu i terapii uzależnień w celu zapobieżenia ponownemu popełnieniu przez niego czynu zabronionego.
Po przeprowadzeniu stosownego postępowania Sąd Rejonowy w B., postanowieniem z 26.6.2019 r., na podstawie art. 93a § 1 pkt 4 KK w zw. z art. 93c pkt 4 KK, w zw. z art. 93b § 1 KK, orzekł jednak wobec niego surowszy środek zabezpieczający tj. środek w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym.
Postanowienie to zaskarżone zostało osobiście przez skazanego M.R.
Zażalenie wywiódł również jego obrońca, wnosząc o uchylenie tego postanowienia i przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu w B. do ponownego rozpoznania.
Zarzucił w nim naruszenie art. 93b § 3 KK, przez wydanie postanowienia o zastosowaniu wobec M.R. środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym, który nie uwzględnia wyników i postępów, jakie odniósł w dotychczasowych terapiach, a także obrazę przepisów procesowego prawa karnego, mianowicie art. 4 KPK, art. 5 § 2 KPK, art. 7 KPK, art. 167 KPK i art. 410 KPK.
Postanowieniem z 12.9.2019 r. Sąd Okręgowy w B. nie uwzględnił jednak obu zażaleń utrzymując zaskarżone postanowienie w mocy.
Kasację od tego postanowienia, na korzyść M.R., wywiódł Prokurator Generalny zarzucając: rażące i mające istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie przepisów prawa procesowego, a mianowicie art. 433 § 1 KPK w zw. z art. 440 KPK polegające na zaniechaniu rozpoznania zażalenia skazanego M.R. oraz jego obrońcy poza granicami zaskarżenia i stawianych zarzutów, w konsekwencji czego nastąpiło utrzymanie w mocy orzeczenia Sądu Rejonowego w B., wydanego z rażącym i mającym istotny wpływ na jego treść naruszeniem przepisów prawa karnego materialnego, to znaczy dyspozycji art. 93d § 4 KK i art. 93g § 3 KK w zw. z art. 93c pkt 3 KK, polegającym na orzeczeniu wobec M.R. środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym, dopiero na etapie postępowania wykonawczego w sytuacji, gdy orzeczenie takiego środka możliwe jest jedynie w wyroku, a także orzeczenie wskazanego środka zabezpieczającego w sytuacji, gdy przypisanego mu czynu z art. 197 § 1 KK w zw. z art. 64 § 2 KK skazany nie dopuścił się w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych, przy czym wskazane uchybienia powodowały jego rażącą niesprawiedliwość.
W konkluzji skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia i umorzenie postępowania w przedmiocie orzeczenia o środkach zabezpieczających.
Sąd Najwyższy w sprawie M.R., wobec którego orzeczono, na podstawie art. 93a § 1 pkt 4 KK w zw. z art. 93c pkt 4 KK i w zw. z art. 93b § 1 KK, środek zabezpieczający w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym, po rozpoznaniu 14.5.2021 r., w Izbie Karnej, na posiedzeniu w trybie art. 535 § 5 KPK, kasacji, wniesionej przez Prokuratora Generalnego od postanowienia Sądu Okręgowego w B. z 12.9.2019 r., utrzymującego w mocy postanowienie Sądu Rejonowego w B. z 26.6.2019 r., uchylił zaskarżone postanowienie oraz utrzymane nim w mocy postanowienie Sądu Rejonowego w B. i umorzył postępowanie w przedmiocie orzeczenia o środkach zabezpieczających.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest oczywiście zasadna.
Argumentacja przedstawiona w kasacji Prokuratora Generalnego dla uzasadnienia wskazanego wyżej zarzutu zasługuje na całkowitą aprobatę Sądu Najwyższego, co sprawia, że dla wyjaśnienia przyczyn uznania tej kasacji za oczywiście zasadną w zasadzie wystarczy odwołanie się do tejże argumentacji.
Podkreślić jedynie należało, co nie podlega jakiejkolwiek dyskusji, że to Sąd orzeka pobyt w zakładzie psychiatrycznym i tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi (art. 93b § 5 KK) zaś Kodeks karny w art. 93g, ściśle określa przypadki, w których Sąd może orzec środek zabezpieczający w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym. Z treści tego ostatniego przepisu wynika, że Sąd orzeka ten środek zabezpieczający jedynie skazując (co przecież może nastąpić tylko w wyroku) sprawcę przestępstw popełnionych w warunkach określonych w art. 93g § 2 i § 3 KK lub umarzając postępowanie wobec sprawcy, co do którego umorzono postępowanie z powodu niepoczytalności. Zważywszy ponadto na treść art. 93d KK (w powiązaniu z art. 199a § 1 KKW stanowiącym, że w postępowaniu wykonawczym Sąd, który wydał orzeczenie w pierwszej instancji jest właściwy do orzekania w przedmiocie środków zabezpieczających, ale na zasadach określonych w przepisach Kodeksu karnego regulujących ich stosowanie) należało stwierdzić, że orzeczenie środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym następuje wyłącznie przy wyrokowaniu, natomiast o pozostałych środkach zabezpieczających, a mianowicie wymienionych w art. 93a § 1 pkt 1-3 KK Sąd może orzec również na etapie postępowania wykonawczego. W uzasadnieniu kasacji odwołano się do aktualnego piśmiennictwa prawniczego, w którym odnaleźć można przykładowo następujący pogląd, który należy uznać za trafny:
„Właściwość sądu określona w art. 199 § 1 KKW dotyczy stosowania w postępowaniu wykonawczym wszystkich środków, przewidzianych w art. 93a § 1 KK, z wyjątkiem pobytu w zakładzie psychiatrycznym” (zob. K. Postulski, Komentarz do art. 199a Kodeksu karnego wykonawczego, LEX 2017). Ponadto trafnie wskazano na intencje ustawodawcy przykładowo w odniesieniu do sprawców przestępstw określonych w art. 197 § 3 pkt 2 lub 3 KK wskazując, że z uzasadnienia projektu ustawy z 20.2.2015 r. wynika, iż „Art. 93g § 3 KK stanowi odpowiednik obecnej regulacji zawartej w art. 95a § 1 i 2 KK, przy czym projekt wprowadza tu pewne modyfikacje. W wypadku osób wykazujących zaburzenia preferencji seksualnych, które popełniły przestępstwo określone w art. 197 § 3 pkt 2 lub 3 KK, projektodawca zrezygnował z obowiązku orzekania albo zakładu zamkniętego, albo leczenia ambulatoryjnego w wyroku skazującym. Sąd, skazując sprawcę, będzie mógł orzec pobyt w zakładzie zamkniętym, jeżeli uzna to za konieczne, natomiast leczenie ambulatoryjne będzie mogło zostać orzeczone w postępowaniu wykonawczym, o ile będą to uzasadniać wyniki psychoterapii, prowadzonej obligatoryjnie w zakładzie karnym na podstawie art. 93f § 5 KK. Ponadto w myśl projektowanych przepisów nie będzie możliwe dokonanie zmiany środka polegającego na leczeniu ambulatoryjnym na środek w postaci pobytu w zakładzie zamkniętym. Pobyt w zakładzie zamkniętym będzie można orzec wyłącznie w wyroku” (uzasadnienie rządowego projektu ustawy z 20.2.2015 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, VII kadencja, druk sejm, nr 2393).
W wyroku Sądu Rejonowego w B. z 10.6.2014 r., skazującym M.R. za przestępstwa z art. 197 § 1 KK w zw. z art. 64 § 2 KK na karę 6 lat pozbawienia wolności nie został orzeczony środek zabezpieczający w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym, co zamknęło drogę do jego orzeczenia w trybie przewidzianym przepisami Kodeksu karnego regulującymi instytucję „środków zabezpieczających”. Oczywistym jest więc, że Sąd Rejonowy w B. wydając 26.6.2019 r. postanowienie o internacji M.R. dopiero na etapie postępowania wykonawczego, uczynił to bez podstawy prawnej, a zatem nie będąc do tego uprawnionym w myśl obowiązujących przepisów.
Poza tym, co równie istotne, trafnie zauważono w kasacji, że orzeczenie o pobycie M.R. w szpitalu psychiatrycznym, w związku ze skazaniem go za popełnienie czynu określonego w art. 197 § 1 KK mogłoby nastąpić, w myśl dyspozycji art. 93g § 3 KK w zw. z art. 93c pkt 3 KK tylko w sytuacji, gdyby istniały przesłanki do ustalenia, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, iż popełni on przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej, ale w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych. Tymczasem w opinii sądowo – seksuologicznej pozyskanej w toku postępowania przygotowawczego, a także w opiniach pozyskanych już na etapie postępowania wykonawczego, biegli konsekwentnie wykluczali zaburzenia preferencji seksualnych u skazanego (co skądinąd wyraźnie wynika z treści uzasadnienia postanowienia Sądu pierwszej instancji i na co wskazywał w swoim zażaleniu osobistym, – co umknęło niestety uwadze Sądu odwoławczego – sam skazany). Tym samym nie było podstaw faktycznych do ustalenia, iż zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przez niego w przyszłości przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych a zatem i do orzeczenia wobec M.R. najsurowszego środka zapobiegawczego.
Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że decyzja Sądu Najwyższego jest słuszna. Sąd Okręgowy w B., procedujący wskutek zażalenia skazanego i jego obrońcy, nie dostrzegł braku podstaw do zastosowania środka zapobiegawczego w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym i przez utrzymanie w mocy niesprawiedliwego orzeczenia rażąco naruszył obowiązki wynikające z dyspozycji art. 433 § 1 KPK i art. 440 KPK. Z tych względów, uznając kasację Prokuratora Generalnego za oczywiście zasadną, Sąd Najwyższy, procedując w trybie określonym w art. 535 § 5 KPK, orzekł uchylenie zaskarżonego postanowienia oraz utrzymanego w mocy postanowienia Sądu Rejonowego w B. i w konsekwencji umorzył postępowanie w przedmiocie orzeczenia o środkach zabezpieczających, uznając jego dalsze prowadzenie za bezcelowe.
Faktury ustrukturyzowane od 1.1.2022 r.
Przepisy ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU) zmieniają się w ostatnim czasie jak w kalejdoskopie. Kolejna nowelizacja nabiera właśnie realnych kształtów (i nie są to kształty SLIM). Sporo zmieni się w zakresie fakturowania. I to już niebawem, czyli zgodnie z planem Ministerstwa Finansów od 1.1.2022 r.
Na start – definicje
Faktura ustrukturyzowana to faktura wystawiona przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) wraz z przydzielonym numerem identyfikującym tę fakturę w tym systemie.
Z kolei KSeF to system teleinformatyczny służący m.in. do wystawiania, otrzymywania, przechowywania oraz umożliwiania dostępu do faktur ustrukturyzowanych oraz powiadamiania o wystawieniu takiej faktury. Ale także m.in. do nadawania, zmiany lub odbierania uprawnień do korzystania z systemu, powiadamiania podmiotów o nadanych lub odebranych uprawnieniach czy też analizy i kontroli prawidłowości danych z faktur ustrukturyzowanych. Na pierwszy już rzut oka widać zatem, że system będzie pełnił różne role, tak co do samej obsługi fakturowania jak i przesyłania innych komunikatów między podatnikiem a organem podatkowym.
Jak to będzie działać?
System faktur ustrukturyzowanych będzie (póki co) fakultatywny. Aby wystawić fakturę ustrukturyzowaną, podatnik (upoważniona osoba) będzie musiała posiadać uprawnienie do wystawiania lub do dostępu do faktur ustrukturyzowanych. Nadawanie uprawnień dokonywane ma być za pomocą oprogramowania interfejsowego przez portal podatkowy na podstawie złożonego przez podatnika zawiadomienia. Niezbędne będzie uwierzytelnienie kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo pieczęcią elektroniczną, podpisem zaufanym albo ewentualnie unikalnym tokenem KSeF.
Z kolei otrzymywanie faktur ustrukturyzowanych przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur wymagać będzie akceptacji odbiorcy faktury. Co ważne (i podnoszone przez specjalistów chociażby w procesie konsultacji pierwotnego projektu), brak akceptacji nabywcy co do stosowania KSeF nie będzie oznaczać, że podatnik nie może wystawić faktury ustrukturyzowanej. Niezbędne będzie jednak uzgodnienie innej formy przesłania faktury między stronami (np. standardowym e-mailem).
Faktura ustrukturyzowana uznawana będzie za wystawioną w dniu jej przesłania do KSeF a za otrzymaną w dniu przydzielenia przez ten system numeru identyfikującego tę fakturę.
Co ważne, wystawianie faktur ustrukturyzowanych nie będzie wymagało stosowania alternatywnego systemu finansowo-księgowego. Faktury ustrukturyzowane będą przesyłane do KSeF za pomocą API. KSeF zweryfikuje zgodność formalną faktury i przydzieli tej fakturze numer identyfikujący tę fakturę w systemie KSeF (to coś innego niż sam numer faktury, o którym mowa w art. 106e ust. 1 pkt 2 VATU).
KSeF nie będzie zaś obsługiwał m.in. faktur pro forma, faktur RR ani duplikatów („kolejnych egzemplarzy faktury”). Z kolei faktury korygujące do faktur ustrukturyzowanych obowiązkowo będą musiały mieć również taką formę.
Co można zyskać?
Po pierwsze – przyspieszony (do 40 dni) termin zwrotu podatku. Preferencja obwarowana jest jednak szeregiem warunków. Przede wszystkim, podatnik wystawiać musi wyłącznie faktury ustrukturyzowane (chyba, że nie jest to możliwe z powodu braku zgodności z wzorem faktury ustrukturyzowanej lub podatnik wystawia faktury uproszczone w postaci paragonów z NIP). Co więcej, kwota podatku naliczonego nierozliczona w poprzednich okresach rozliczeniowych i nie przekracza 3000 zł. A sam podatnik przez kolejne 12 miesięcy poprzedzających okres zwrotu „nie budził wątpliwości” (był zarejestrowany, składał deklaracje oraz miał rachunek bankowy wskazany w rejestrze białej listy).
Po drugie – będzie łatwiej z rozliczeniem faktur korygujących in minus. Podatnik-sprzedawca będzie mógł pomniejszyć podstawę opodatkowania oraz kwotę należnego VAT w okresie wystawienia faktury korygującej ustrukturyzowanej. Bez konieczności uzyskiwania dokumentacji, o której mowa w art. 29a ust. 13 VATU. Z kolei odbiorca faktury korygującej ustrukturyzowanej będzie miał obowiązek obniżenia kwoty podatku naliczonego za okres otrzymania faktury w ten sposób (czyli na zasadach sprzed feralnego SLIM VAT). A więc bez konieczności analizowania uzgodnienia i spełnienia warunków. Ale wyłącznie, jeśli wyrazi akceptację na odbiór faktur w KSeF (a nie w „inny uzgodniony sposób”).
Po trzecie – będzie też łatwiej z przechowywaniem. Faktury ustrukturyzowane będą przechowywane w KSeF przez okres 10 lat, licząc od końca roku, w którym zostały wystawione. Po upływie tego okresu, podatnik może nadal przechowywać faktury ustrukturyzowane samodzielnie, na zasadach ogólnych.
Inne zmiany
Omawiany projekt powraca także do propozycji zmian w zakresie wystawiania faktur VAT, o których Ministerstwo Finansów wspominało już przy okazji SLIM VAT 2. Chodzi m.in. o:
- wydłużenie okresu na wystawienie faktury przed sprzedażą lub otrzymaniem zaliczki – z 30 do 60 dni;
- treść faktur korygujących – wyraz „KOREKTA” oraz wskazanie przyczyny korekty nie będą już obowiązkowe;
- korekty zbiorcze – dopuszczalne będą korekty faktur w odniesieniu zarówno do poszczególnych dostaw lub usług, jak i korekty wszystkich dostaw lub usług w danym okresie;
- duplikaty staną się „fakturami wystawionymi ponownie” – w przypadku gdy faktura ulegnie zniszczeniu albo zaginie, wyraz „DUPLIKAT” stanie się fakultatywny.
Faktury ustrukturyzowane to kolejny już przykład drastycznego zwiększenia zakresu kontroli organów podatkowych nad rozliczeniami podatników. Już dziś dzięki chociażby JPK fiskus dowiaduje się o transakcjach bardzo wiele. Aczkolwiek dopiero na etapie raportowania podatkowego. KSeF umożliwi to w czasie rzeczywistym (coś na wzór sprzedaży konsumenckiej rejestrowanej za pomocą tzw. kas fiskalnych online).
Korzyści ze stosowania faktur ustrukturyzowanych wydają się póki co dość wątłe. Warunki przyspieszonego zwrotu podatku są wyśrubowane. Co gorsza, organ będzie miał możliwość dodatkowego wydłużenia terminu (co jest już totalnym absurdem). Nie skorzystają z przyspieszonego zwrotu także chociażby nowi podatnicy (w pierwszych 12 miesiącach działalności).
Prawdziwa groteska to zaś „zwolnienie ze SLIM VAT” w zakresie faktur korygujących in minus. Fiskus zachęca do nowego rozwiązania po to, by uniknąć uciążliwości związanych z… innym nowym rozwiązaniem, rzekomo upraszczającym życie zgodnie z ideą SLIM. Co więcej, przepisy są w tym zakresie niejasne (np. wystawca nie musi mieć dokumentacji, ale nadal powinien badać uzgodnienie i spełnienie warunków, co jest kolejnym absurdem).
Rozwiązanie ma wejść w życie 1.1.2022 r. Póki co fakultatywnie, ale nie można wykluczyć, że jeśli „spodoba się” ono (fiskusowi, oczywiście), to przyjmie się w bardziej zdecydowanej formule.