Paragony z NIP a podstawa opodatkowania podatkiem od sprzedaży detalicznej
Zgodnie z art. 111 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), podatnicy dokonujący sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych są obowiązani prowadzić ewidencję sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących. Niemniej, nie każda sprzedaż rejestrowana na kasie jest sprzedażą konsumencką. Przykładowo, od lat znana jest instytucja tzw. „faktury na żądanie” (zgodnie z art. 106b ust. 3 VATU). Często też systemy sprzedażowe sprzedawców detalicznych są skonfigurowane w ten sposób, że „z automatu” drukują jednocześnie paragon oraz fakturę VAT (bez względu na status nabywcy). Do tego dochodzą jeszcze znane od 1.1.2020 r. dylematy odnośnie paragonów z NIP stanowiących (jak się okazuje z lektury objaśnień podatkowych) faktury uproszczone zgodnie z art. 106e ust. 5 pkt 3 VATU.
Zamieszanie wokół zasad dokumentowania sprzedaży konsumenckiej ma swoje odbicie również na gruncie innych przepisów. Chodzi konkretnie o ustawę z 6.7.2016 r. o podatku od sprzedaży detalicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1293, dalej: PodSprzedDetU). Skomplikowane są losy tej ustawy w naszym porządku prawnym. Po latach kontrowersji, wreszcie TSUE w wyroku z 16.3.2021 r., C-562/19 P, Legalis, uznał zgodność tego aktu prawnego z przepisami unijnymi. Toteż przepisy PodSprzedDetU stosuje się do przychodów ze sprzedaży detalicznej osiągniętych od 1.1.2021 r. (art. 11a PodSprzedDetU).
Co ważne, podstawę opodatkowania podatkiem od sprzedaży detalicznej stanowi osiągnięta w danym miesiącu nadwyżka przychodów ze sprzedaży detalicznej ponad kwotę 17 000 000 zł (art. 6 ust. 1 PodSprzedDetU). Przychód ze sprzedaży detalicznej określa się zaś na podstawie wielkości sprzedaży zaewidencjonowanej przy użyciu kas rejestrujących (względnie sprzedaży zwolnionej z obowiązku fiskalizacji). Sprzedaż detaliczna to zaś sprzedaż na rzecz konsumentów… już z samej tej wyliczanki widać więc, że ww. kwestie dość mocno się w tym punkcie krzyżują. Trudno więc dziwić się pytaniu zadanemu przez Dyrektora KIS przez jednego z podatników.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik prowadzi działalność gospodarczą w zakresie sprzedaży towarów i usług na rzecz konsumentów (osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej). Zarówno w placówkach stacjonarnych jak i w prowadzonym przez siebie sklepie internetowym. Dokonywana przez podatnika sprzedaż podlega obowiązkowi fiskalizacji. Spółka zgodnie ze sztuką ewidencjonuje więc transakcje na kasie rejestrującej. Klientom wydawane są zatem paragony fiskalne. Ot, proza życia (miejmy nadzieję, że jest też jakaś poezja).
Oczywiście, możliwe są sytuacje, w których klient dokonujący zakupu żąda wystawienia faktury VAT do sprzedaży zaewidencjonowanej na kasie rejestrującej. Podaje wówczas odpowiedni numer NIP co sugeruje podatnikowi, że sprzedaż dokonywana jest na rzecz przedsiębiorców. W takiej sytuacji, podatnik wystawia fakturę VAT do paragonu fiskalnego (paragon jest zatrzymywany przez sprzedawcę) albo też wystawia paragon fiskalny z NIP (przy sprzedaży poniżej 450 PLN), będący fakturą uproszczoną w rozumieniu art. 106e ust. 5 pkt 3 VATU.
Tego rodzaju dualizm dokumentacyjny przyprawia jednak podatnika o zawrót głowy w związku z przepisami PodSprzedDetU. W szczególności wątpliwość dotyczy tego, czy w takim wypadku dochodzi do opodatkowanej podatkiem od sprzedaży detalicznej sprzedaży detalicznej w rozumieniu art. 3 pkt 5 PodSprzedDetU. Podatnik wyszedł z założenia, że sprzedaż udokumentowana paragonami z NIP nie wchodzi do podstawy opodatkowania podatkiem od sprzedaży detalicznej.
Stanowisko organu
Sprawę rozstrzygnął Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 14.6.2021 r., 0111-KDIB3-3.4019.5.2021.1.PK, Legalis. I nie było to rozstrzygnięcie w pełni po myśli podatnika.
Fiskus zauważył, że kluczowym elementem uznania sprzedaży zaewidencjonowanej na kasie fiskalnej za sprzedaż inną niż detaliczna jest spełnienie kryterium w postaci wystawienia faktury VAT, a nie sam fakt posłużenia się przez kupującego numerem NIP. Zatem sprzedaż, do której wystawiono paragon fiskalny z NIP dopiero z chwilą prawidłowego jej udokumentowania fakturą VAT, będzie możliwa do zakwalifikowania jako sprzedaż na rzecz przedsiębiorcy (a nie konsumenta).
Zatem wyłącznie przychód wynikający z faktury VAT lub faktury VAT uproszczonej (czyli paragonu z NIP nabywcy ale do kwoty 450 zł) nie będzie uwzględniany przy obliczaniu podstawy opodatkowania podatkiem od sprzedaży detalicznej. Natomiast sprzedaż zaewidencjonowaną na kasie fiskalnej i potwierdzoną paragonami z NIP o wartości powyżej 450 zł (100 euro), do których nie zostały wystawione faktury VAT, należy uznać za sprzedaż detaliczną, której wartość wlicza się do podstawy opodatkowania tym podatkiem.
Innymi słowy: paragon z NIP do 450 zł jest fakturą uproszczoną i świadczy o sprzedaży nie-konsumenckiej. Zaś paragon z NIP powyżej 450 zł to nadal paragon. Istnieje więc domniemanie sprzedaży konsumenckiej, dopóty dopóki podatnik nie wystawi faktury VAT na zasadach ogólnych.
Ministerstwo Finansów konsekwentnie (choć z małą chwilą zawahania) stoi na stanowisku, że standardowy paragon fiskalny do 450 zł a dodatkowo zawierający NIP nabywcy jest zarazem fakturą uproszczoną. Faktura uproszczona jest zaś traktowana jak standardowa faktura, na jej podstawie podatnik może, w szczególności, skorzystać z prawa do odliczenia podatku naliczonego, jak również zaliczyć wydatek do kosztów uzyskania przychodów na gruncie podatków dochodowych. Ww. kwestię potwierdzają też objaśnienia Ministra Finansów z 20.10.2020 r. Temat zamknięty.
Równie konsekwentnie fiskus wychodzi też z założenia, że ewidencja na kasie fiskalnej dotyczy sprzedaży konsumenckiej. Zwraca też uwagę, że jedyną słuszną formułą dokumentacji sprzedaży na rzecz podatników VAT jest faktura VAT. Więc zasadniczo do takiej sprzedaży paragonów nie powinno się wystawiać. To, że tak się dzieje (np. ze względów systemowych) aż tak bardzo fiskusa nie interesuje.
Ww. problem to jednak kolejny akt zamieszania wokół art. 106b ust. 5 i 6 VATU. Pamiętajmy, że w przypadku sprzedaży zaewidencjonowanej przy zastosowaniu kasy rejestrującej potwierdzonej paragonem fiskalnym fakturę wystawia się wyłącznie, jeżeli paragon potwierdzający dokonanie tej sprzedaży zawiera numer NIP, za pomocą którego nabywca jest zidentyfikowany na potrzeby podatku VAT. Podatnik nie potrzebuje paragonu. Więc zdaniem Ministerstwa Finansów nie powinien o niego prosić, lecz od razu o fakturę VAT.
Problem jest jednak realny. Dodatkowy dotyczy zaś samego podatku od sprzedaży detalicznej. Skoro bowiem na potrzeby podstawy opodatkowania tym podatkiem przychód określa się na podstawie wielkości sprzedaży zaewidencjonowanej przy użyciu kas rejestrujących, paragony z NIP do 450 zł powinny być na te potrzeby ewidencjonowane odrębnie (wyłączane z ewidencji). To wymaga pewnej gimnastyki, skoro np. zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z 18.10.2019 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zawartych w deklaracjach podatkowych i w ewidencji w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2019 r. poz. 1988, dalej; SzczegZakrDanDeklR) w brzmieniu na 1.7.2021 r., paragonów takich nie ujmuje się w ewidencji JPK odrębnie (a zbiorczo, wraz z innymi paragonami).
Słowem: uproszczenie na gruncie jednego podatku jest równoznaczne z dodatkowym wysiłkiem na gruncie innego podatku. Jest więc poezja i proza.
Wpis na listę adwokatów możliwy po zatarciu wpisu o umorzeniu postępowania karnego wobec kandydata
Nieuczciwe zachowanie wpływa na ocenę kandydata
M.E. zwrócił się do Okręgowej Rady Adwokackiej w K. z wnioskiem o wpis na listę adwokatów w trybie art. 68 ust. 1 ustawy z 26.5.1982 r. Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1651; dalej: PrAdw), w związku z ukończeniem aplikacji adwokackiej i zdaniem egzaminu, przedkładając m.in. zaświadczenie o niefigurowaniu w kartotece karnej Krajowego Rejestru Karnego. ORA w K. uwzględniła wniosek uznając, że M.E. daje rękojmię prawidłowego oraz należytego wykonywania zawodu adwokata. Minister Sprawiedliwości nakazał jednak uzupełnienie akt osobowych kandydata w związku z informacją o prowadzonym przeciwko niemu postępowaniu karno-sądowym. Na podstawie uzupełnionego materiału dowodowego ustalono, że w trakcie studiów M.E. wręczył funkcjonariuszom Straży Miejskiej korzyść majątkową w kwocie 50 zł w zamian za odstąpienie od nałożenia mandatu karnego za popełnione wykroczenie w ruchu drogowym. Postępowanie zostało warunkowo umorzone na okres roku próby oraz orzeczono świadczenie pieniężne w kwocie 400 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej. Zgodnie z informacją z Krajowego Rejestru Karnego, wpis o warunkowym umorzeniu postępowania karnego uległ zatarciu. Minister Sprawiedliwości sprzeciwił się wpisowi M.E. na listę adwokatów uznając, że na ocenę nieskazitelności charakteru kandydata pod kątem rękojmi prawidłowego wykonywania zawodu adwokata ma wpływ fakt wręczenia pełniącym funkcję publiczną funkcjonariuszom korzyści majątkowej, co rzutuje na jego wiarygodność, odpowiedzialność oraz uczciwość. Zachowaniem tym sprzeniewierzył się on podstawowym zasadom godności i uczciwości, zaś mimo że warunkowe umorzenie postępowania karnego uległo zatarciu, zachowanie to, jako fakt społeczny nadal istnieje i może być brane pod uwagę przy ocenie kandydata.
Wszechstronna analiza nieskazitelności kandydata
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił zaskarżoną decyzję, stwierdzając, że błędne jest przyjęcie, iż popełnienie przez osobę wnioskującą o wpis na listę adwokatów określonych czynów, noszących znamiona przestępstwa, wyklucza w sposób absolutny przymiot nieskazitelnego charakteru lub czyni badanie spełnienia tej przesłanki zbędnym. W orzecznictwie wskazuje się, że badając, czy kandydat daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu zaufania publicznego, organ zobowiązany jest brać pod uwagę wszystkie okoliczności składające się na jego wizerunek, a tym również znane mu zdarzenia, które stanowiły podstawę wydania wyroku skazującego, mimo że skazanie uległo zatarciu (zob. wyrok NSA z 11.4.2018 r., II GSK 1791/16, Legalis; wyrok NSA z 16.3.2018 r., II GSK 1686/16, Legalis). W rezultacie organ nie może pomijać faktów o doniosłym znaczeniu dla wyniku oceny spełniania przez kandydata omawianego wymogu, nawet faktów kojarzonych z jednostkowym czynem, którego popełnienie jednoznacznie świadczy o umyślnym lekceważeniu i naruszeniu porządku prawnego. Fakty tego rodzaju nadal istnieją i mogą być brane pod uwagę przy ocenie sylwetki kandydata ubiegającego się o wpis na listę adwokatów.
Sąd podkreślił jednak, że pomimo tego, iż nawet jednorazowe zdarzenie może rzutować na ocenę nieskazitelności charakteru i rękojmi, organ nie jest zwolniony z obowiązku wszechstronnej analizy postawy danej osoby w życiu tak zawodowym, jak i prywatnym, jej cech charakteru i dotychczasowego postępowania. Choć czyn skarżącego był naganny, to należy wziąć pod uwagę, że był sprowokowany przez funkcjonariuszy publicznych i został popełniony przez młodą osobę 6 lat przed złożeniem wniosku o wpis. Organ powinien uwzględnić też fakt, że wpis o warunkowym umorzeniu postępowania uległ zatarciu, zaś wobec skarżącego nie toczyło się żadne inne postępowanie – dyscyplinarne, wyjaśniające ani skargowe, oraz to, iż przez okres aplikacji w sposób sumienny i prawidłowy wykonywał swoje obowiązki. Minister Sprawiedliwości wbrew obowiązującym wymogom oparł swoje rozstrzygnięcie wyłącznie na jednym zdarzeniu i na tej podstawie odmówił skarżącemu prawa wykonywania zawodu adwokata.
Wyrok NSA
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną organu podkreślając, że to czy dana osoba daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu adwokata, w ujęciu art. 65 pkt 1 PrAdw, powinno opierać się na rozważeniu całokształtu stanu faktycznego wynikającego z akt sprawy, wszystkich okoliczności składających się na wizerunek kandydata, w tym zdarzenia, które stanowiły podstawę wydania wyroku skazującego, mimo że skazanie uległo zatarciu. Co do zasady nawet jednorazowe zdarzenie może rzutować w sposób kluczowy i rozstrzygający na ocenę nieskazitelności charakteru i rękojmi, ale nawet w razie stwierdzenia takiego faktu, organ nie jest zwolniony z obowiązku wszechstronnej analizy całokształtu okoliczności. Zawarte w art. 65 pkt 1 PrAdw pojęcia: rękojmia i nieskazitelny charakter, należy zaliczyć do zwrotów nieostrych, zaś celem ich umieszczenia w treści przepisu jest, aby miał on zakres możliwy do wypełnienia w danym przypadku. W rezultacie tylko rozważenie całokształtu okoliczności sprawy pozwoli na dokonanie prawidłowej oceny prawnej okoliczności faktycznych pod katem zastosowania art. 65 pkt 1 PrAdw. Organ rozstrzygając wyłącznie w oparciu o jedno zdarzenie uchybił nakazom wynikającym z art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 KPA oraz w konsekwencji art. 107 § 3 KPA.
Rodzinny Kapitał Opiekuńczy dyskryminuje niepełne rodziny
– Rodzice wiedzą, jak te środki spożytkować – mówiła w poniedziałek we Wrocławiu minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.
Nie wszyscy rodzice dostaną jednak te same możliwości. Zgodnie z projektem ustawy o rodzinnym kapitale opiekuńczym tylko matka albo ojciec pozostający w związku małżeńskim będą mogli wybrać, czy wolą dostawać 500 zł miesięcznie przez dwa lata czy 1000 zł przez rok. Samotne matki, rodzice żyjący bez ślubu lub w separacji będą mieli możliwość wyłącznie wypłaty 500 zł miesięcznie przez dwa lata.
Nierówne traktowanie
– Niesie to ryzyko dyskryminacji osób, które nie pozostają w związku małżeńskim. Być może lepsze traktowanie małżeństw wynika z założeń polityki społecznej projektodawcy, ale jest to niezgodne z art. 32 Konstytucji RP – mówi prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. – Projektowany przepis jest także jaskrawo sprzeczny z art. 71 ust. 1 Konstytucji RP. Zgodnie z nim rodziny będące w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy władz publicznych.
Mniejsze szanse
Rodzinny kapitał opiekuńczy ma ułatwić łączenie rodzicielstwa z pracą zawodową. Dodatkowe środki mają być wykorzystywane na pokrycie kosztów opieki nad drugim i kolejnym dzieckiem i powstrzymać odpływ z rynku pracy dużej grupy osób w wieku produkcyjnym, tj. rodziców, w szczególności matek, niepodejmujących zatrudnienia lub przerywających je ze względu na konieczność sprawowania opieki nad małymi dziećmi.
Ma to także rekompensować ograniczony dostęp do żłobków, klubów dziecięcych i dziennych opiekunów lub brak możliwości samodzielnego sfinansowania przez rodzinę opieki przez nianię.
– Najwyraźniej rządzącym wydaje się, że samotnych matek ten problem nie dotyczy, bo choć nie są wyłączone ze wsparcia, nie będą mogły dysponować kapitałem na równi z matkami zamężnymi – dodaje Piotrowski.
Ale projekt uderza też w dzieci w wieku szkolnym, które nie mają rodzin. Niemowlęta i kilkulatki mają największe szanse na nowy dom – są najchętniej adoptowane. Mimo to rządzący chcą wypłacać rodzinny kapitał opiekuńczy osobom, które przyjęły dziecko na wychowanie i wystąpiły do sądu opiekuńczego z wnioskiem o przysposobienie po upływie 12 miesięcy od dnia przyjęcia dziecka na wychowanie i wystąpienia do sądu opiekuńczego z wnioskiem o przysposobienie przez 24 miesiące, nie dłużej jednak niż do ukończenia przez dziecko siódmego roku życia.
– Rozwiązanie to jest niesprawiedliwe dla starszych dzieci i niewątpliwie niekonstytucyjne – mówi prof. Ryszard Piotrowski.
– To zamykanie drogi do adopcji dzieciom starszym. Rodzice adopcyjni często są narażeni na koszty związane ze wspomaganiem rozwoju dziecka, wizytami u psychologa. Rodzina zastępcza dostaje na to środki, adopcyjna już nie – mówi Joanna Skórska, dyrektor fundacji Dla Rodziny, pedagog w ośrodku adopcyjnym. I zachęca do przysposabiania dzieci starszych. – To też piękne adopcje, choć czasem trudne – dodaje.
Jak wynika z danych ośrodków adopcyjnych, rodzice adopcyjni czekają najczęściej na dzieci zdrowe i małe – do czwartego roku życia. Najtrudniej jest znaleźć rodzinę dla dzieci starszych, licznych rodzeństw oraz dzieci z problemami zdrowotnymi. Rodzinny kapitał opiekuńczy może pogłębić ten problem.
Większość przepisów ustawy ma zacząć obowiązywać od początku przyszłego roku. Osoby, które w dniu wejścia w życie ustawy będą miały już drugie i kolejne dziecko w wieku od 12. do 36. miesiąca życia, zyskają uprawnienie do otrzymywania rodzinnego kapitału opiekuńczego proporcjonalnie za okres od 1.1.2022 r. do czasu ukończenia przez to dziecko 36. miesiąca życia.
Wnioski tylko elektronicznie
Prowadzeniem postępowania w sprawie przyznania tego świadczenia i jego wypłatą zajmie się Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Ustawa zakłada całkowitą cyfryzację tego procesu. Wniosek i załączniki do niego będą składane za pomocą tych samych systemów teleinformatycznych co wnioski o świadczenie „Dobry start” (300+) i świadczenie wychowawcze (500+). Wypłata nastąpi tylko na konto.
Etap legislacyjny: konsultacje społeczne
Wydatki na nabycie kryptowalut jako koszt podatkowy
Stan faktyczny
Podatnik prowadzi działalność gospodarczą w zakresie obrotu walutami wirtualnymi, takimi jak: Bitcoin, Litecoin, Ethereum, Lota, Lisk, Dash oraz inne nowo powstające. Działalność tego typu klasyfikowana jest przez służby statystyki publicznej pod numerem: PKD 64.19.Z – pozostałe pośrednictwo pieniężne.
Podatnik działa za pośrednictwem giełd walut wirtualnych. Sam nie jest właścicielem giełdy, lecz założył konto na kilku giełdach zarówno w kraju, jak i za granicą. Aby dokonać transakcji kupna i sprzedaży jednej z kryptowalut, musi dokonać przelewu elektronicznego w walucie tradycyjnej, np.: PLN, USD, EURO, własnych środków pieniężnych na rachunek bankowy będący własnością firmy zarządzającej serwisem internetowym jako depozyt środków pieniężnych. Wpłacone środki pieniężne zostają przypisane do konta wnioskodawcy oraz pozostają w jego wyłącznej dyspozycji. Firma zarządzająca rozlicza transakcje kupna-sprzedaży walut wirtualnych i dokonuje przeksięgowania środków pieniężnych, jak i kryptowalut. Zgodnie z regulaminami giełd walut wirtualnych transakcje pomiędzy użytkownikami zawierane są w następujący sposób: użytkownicy składają zlecenia określające cenę zakupu lub sprzedaży kryptowaluty w przeliczeniu na walutę tradycyjną. W przypadku, gdy obie strony złożą identyczne zlecenia co do ceny sprzedaży/kupna kryptowalut, wówczas dochodzi do zawarcia transakcji wymiany. System informatyczny rejestruje transakcje wymiany oraz dokonuje przeksięgowania indywidualnego stanu posiadania obu użytkowników biorących udział w transakcji. Zdarza się także, że wnioskodawca kupuje kryptowaluty na jednej z giełd i przesyła je za pośrednictwem internetu do innej giełdy i tam dokonuje ich sprzedaży za walutę tradycyjną.
Wszystkie transakcje są anonimowe, tak więc podatnik nie zna ani nabywców, ani sprzedawców kryptowalut.
Potwierdzeniem dokonanych transakcji jest wygenerowane zestawienie transakcji, udostępniane przez giełdę. Podatnik za dokonane zakupy nie otrzymuje żadnego innego dowodu, tj. faktury zakupu. Jednostki kryptowalut stanowią zapis cyfrowy, który jest przechowywany w formie elektronicznej. Ich przechowywanie może odbywać się bez pośrednictwa jakiegokolwiek podmiotu trzeciego w tzw. portfelu na dysku twardym komputera, innym nośniku danych lub w pamięci wirtualnej. Jednostki kryptowalut to wirtualne znaki legitymacyjne o charakterze zbliżonym do pieniądza bezgotówkowego. Nie posiadają centralnego emitenta ani instytucji kontrolującej jej obrót, ich wartość rynkowa jest zdeterminowana tylko i wyłącznie poprzez wolnorynkowe mechanizmy popytu i podaży w serwisach wymiany wirtualnych walut, na podstawie których ustala się ich aktualny kurs w stosunku do tradycyjnych walut. Kryptowaluty umożliwiają dokonywanie rozliczeń drogą elektroniczną bezpośrednio pomiędzy dokonującym płatności a odbiorcą bez pośrednictwa jakiegokolwiek podmiotu trzeciego. Wszelkie operacje dokonywane za pośrednictwem kryptowalut polegają tylko i wyłącznie na dokonywaniu odpowiednich zapisów w systemach informatycznych i nie są związane z wydawaniem jakichkolwiek dokumentów lub innego rodzaju potwierdzeń o charakterze materialnym.
Podatnik prowadzi podatkową księgę przychodów i rozchodów.
Podatnik złożył wniosek o wydanie interpretacji potwierdzającej, że może zakup kryptowalut w dacie ich nabycia zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów i ująć je w księdze przychodów i rozchodów w kolumnie nr 10 na podstawie wygenerowanego zestawienia transakcji z danej platformy internetowej, osobno dla każdej z transakcji w dacie ich nabycia.
Organ interpretujący udzielił jednak odpowiedzi przeczącej, twierdząc, że przepisy prawa określają katalog dokumentów, na podstawie których można rozpoznawać koszty podatkowe i w tym katalogu nie ma zestawienia transakcji internetowych.
Podatnik zaskarżył interpretację do sądu.
Stan prawny
W myśl ogólnego przepisu art. 22 ust. 1 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426; dalej: PDOFizU20) kosztami podatkowymi są wszelkie wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodów. Ustawa ta nie określa rodzajów dokumentów, na podstawie których należy księgować koszty podatkowe. Jedynie rozporządzenie Ministra Finansów z 23.12.2019 r. w sprawie prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów (Dz.U. z 2019 r. poz. 2544; dalej: PodKsPiRR) określa w § 12 i 13 rodzaje dokumentów stanowiących podstawę wpisów wydatków do tej księgi.
Stanowisko WSA w Gliwicach
Sąd interpretację uchylił, wskazując, że przepisów o rachunkowości nie należy stosować wprost do rozstrzygania spraw podatkowych, a zakres obowiązku podatkowego może być określony tylko ustawami podatkowymi. Innymi słowy, uchybienie przepisom o rachunkowości nie oznacza, że nie został poniesiony koszt podatkowy. Obowiązek właściwego udokumentowania wydatków nie ma charakteru normatywnego, gdyż nie wynika z treści art. 22 ust. 1 PDOFizU20. Należy go postrzegać w kategoriach dowodowych jako procesowo skuteczny sposób udowodnienia poniesionych wydatków. Fakt nieudokumentowania wydatku w sposób przewidziany przez odrębne przepisy nie oznacza jeszcze, że dany wydatek do kosztów uzyskania przychodów nie może być zaliczony.
Stanowisko NSA
NSA oddalił skargę kasacyjną organu. Podzielił całkowicie argumentację WSA, podkreślając, że należy dopuścić możliwość dowodzenia faktu poniesienia wydatku za pomocą środków dowodowych innych niż wskazane wyraźnie w przepisach. Okoliczność, że rozporządzenie jako akt niższej rangi nie przewiduje dokumentu księgowego w postaci wygenerowanego zestawienia transakcji z platformy internetowej, nie dyskwalifikuje tego zestawienia jako dowodu potwierdzającego poniesienie wydatku, jeżeli nie ma zastrzeżeń co do jego rzetelności. To przepisy zawarte w ustawie, a nie w rozporządzeniu (PodKsPiRR), regulują kwestię zaliczenia wydatku do kosztu uzyskania przychodu.
Milionowe sankcje za trucie ziemi, wody i powietrza
Niszczysz, to płacisz
Zmiany wpisano właśnie do wykazu prac legislacyjnych rządu. Mają być gotowe pod koniec roku. Co proponuje rząd? Otóż w wyroku skazującym za przestępstwo przeciwko środowisku obowiązkowa ma być nawiązka – od 10 tys. zł do 10 mln zł. Pieniądze trafią do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zostaną wydane na usuwanie skutków działalności przestępczej oraz na programy mające na celu poprawę jakości powietrza w Polce. A jest co robić. Dowód? Policyjne statystyki dzikich wysypisk śmieci. W 2018 r. było ich 5340 ,a w 2020 r. już 9006.
– Skoro twarde statystyki, pokazują, że dziś to podatnicy ponoszą przede wszystkim koszty przestępstw środowiskowych, a nie ich sprawcy, to np. propozycja wprowadzenia obowiązku orzekania nawiązki jest najbardziej uzasadniona – uważa Piotr Pałka, radca prawny.
Nie da się bowiem ukryć, że dziś ogromnym problemem dla budżetu państwa oraz samorządów jest ponoszenie kosztów utylizacji porzuconych odpadów. Np. usunięcie odpadów nagromadzonych nielegalnie na terenie Gorlic kosztowało 48 870 000 zł. Obowiązkowa nawiązka to nie wszystko. Surowsze będą też kary więzienia. I tak, za niszczenie albo uszkadzanie na terenie objętym ochroną roślin lub zwierząt powodującym istotną szkodę, będzie można trafić za kratki nawet na pięć lat.
Za zanieczyszczenie wody, powietrza lub powierzchni ziemi substancją albo promieniowaniem jonizującym w takiej ilości lub w takiej postaci, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach przewiduje się od roku do dziesięciu lat więzienia.
Proponuje się również podwyższenie do pięciu lat wysokość kary pozbawienia wolności, którą można orzec wobec sprawcy tego czynu, który działa nieumyślnie. Jeśli do zanieczyszczenia doszło w związku z eksploatacją instalacji działającej w ramach zakładu w zakresie korzystania ze środowiska, na które wymagane jest pozwolenie, kara wyniesie od dwóch do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Śmiecisz, to sprzątniesz
Kary więzienia nie uniknie także sprawca m.in. niezgodnego z prawem składowania, usuwania, przetwarzania, odzysku, unieszkodliwiania i transportu odpadów, które mogą zagrażać życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza, powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym. Dziś grozi za to za od trzech miesięcy do lat pięciu kryminału. Będzie surowiej, bo od roku do dziesięciu lat.
Bardziej ryzykowny stanie się też transport bez zezwolenia odpadów niebezpiecznych – grozić ma za to do 12 lat pozbawienia wolności. A także nieużywanie urządzeń zabezpieczających wodę, powietrze lub powierzchnię ziemi.
Zmiany mają też objąć kodeks wykroczeń. Proponuje się w nim uzupełnić katalog kar o karę ograniczenia wolności za: rozniecanie ognia poza miejscami wyznaczonymi do tego celu (paleniska) na terenie lasu, na terenach śródleśnych, na obszarze łąk, torfowisk i wrzosowisk, jak również w odległości do 100 m od nich albo palenie tytoniu poza wyznaczonymi do tego miejscami. Drożej (od 500 zł do 5 tys. zł) trzeba będzie zapłacić za zaśmiecanie łąk i pól. A zaśmiecony las sprawca będzie musiał posprzątać (sam lub korzystając z firmy).
Pojawić się ma także nowa administracyjna kara pieniężna – do 30 tys. zł – za szkodzenie środowisku. – Sankcje karne, choć również konieczne – i wymagane przez dyrektywę 2008/99/WE – w prawie ochrony środowiska, w porównaniu z sankcjami administracyjnymi mają mniejsze znaczenie – zauważa Magdalena Bar, radca prawny. I dodaje, że jeśli chodzi o stosowanie sankcji karnych w ochronie środowiska, to problem z ich efektywnym stosowaniem wynika nie tyle ze zbyt niskich kar, co raczej z problemów z wykryciem sprawcy i przedstawieniem dowodów jego winy.
Wątpliwości ma także Daniel Chojnacki, radca prawny: – Projektodawcy w uzasadnieniu projektu ustawy nie analizują kluczowego elementu konieczności przyjęcia ustawy, tj. czy wzrost wykrywanych przestępstw polegających na zanieczyszczaniu środowiska w znacznych rozmiarach czy przestępstw związanych z odpadami wynika wyłącznie ze zwiększenia faktycznej liczby tych przestępstw czy też ze zwiększenia efektywności działań administracji publicznej i organów ścigania. Innymi słowy, co najmniej uprawdopodobniona jest teza, iż w ostatnich latach nie tyle doszło do znaczącego wzrostu faktycznej liczby przestępstw przeciwko środowisku, ile do zwiększenia efektywności działania organów państwa. I dodaje, że nie sposób również nie zauważyć, iż projektodawcy w żaden sposób nie uzasadniają kolejnego swojego głównego założenia co do tego, iż wzrost sankcji karnej wpłynie na zmniejszenie liczby popełnianych przestępstw, uzasadnienie zaś konieczności przyjęcia ustawy rzekomo brakiem odpowiednich regulacji prawnych jest co najmniej zdumiewające.
Etap legislacyjny: przed Radą Ministrów
Przeniesienie środków z OFE na IKE
- Projekt wpłynął do Sejmu 12.3.2021 r., aktualnie trwają nad nim prace, w tym odbyło się już 2-gie czytanie w Sejmie oraz 15.4.2021 r. opublikowano dodatkowe sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych i Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
- Sam zamysł na zmiany został przedstawiony już 16.2.2016 r. kiedy to Rada Ministrów przyjęła uchwałę nr 14/2016 w sprawie przyjęcia Planu a następnie Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju.
- Ideą Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i filaru „Kapitał dla rozwoju” jest wzrost stopy oszczędności, bezpośrednio powiązany ze wzrostem dochodu rozporządzalnego. Zmiana sposobu oszczędzania i przeniesienie środków z OFE do IKE czy ZUS mają to ułatwić.
- W założeniu ma też dojść do wzrostu zaufania Polaków do systemu emerytalnego.
Przyczyna zmian
W uzasadnieniu do projektowanych zmian można przeczytać, że: „Na podstawie dotychczasowych doświadczeń funkcjonowania systemu emerytalnego można sformułować wnioski, że wśród głównych czynników ograniczających możliwości generowania oszczędności w Polsce są m.in.: niski poziom aktywów finansowych Polaków, brak powszechnego trzeciego filaru systemu emerytalnego, a także nieefektywność obecnego modelu funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych (OFE), skutkująca niskimi emeryturami z obecnego drugiego filaru”.
Mając to na uwadze ustawodawca w najbliższym czasie zdecyduje o zmianie polskiego systemu ubezpieczeniowego. Wprawdzie przemiany w systemie emerytalnym miały już miejsce, bowiem w 2014 r. dokonano przetransferowania 51,5% aktywów zgromadzonych w OFE do ZUS, jednak zmiany okazały się mało efektywne. Zlikwidowany został kapitałowy filar II systemu emerytalnego przez przeniesienie 153,2 mld zł z OFE na rzecz Skarbu Państwa i częściowo Funduszu Rezerwy Demograficznej. Co ciekawe, po tych zmianach poziom zaufania obywateli do przedstawicieli władzy spadł, ponieważ system emerytalny okazał się nieprzejrzysty i nie przynoszący większych korzyści finansowych, tj. podwyżek emerytur. Również zdaniem projektodawcy funkcjonujące obecnie OFE nie znajdują uzasadnienia, ponieważ nie realizują pierwotnych celów i założeń w postaci m.in. wypłat emerytur z filara kapitałowego, dziedziczenia i długoterminowego strumienia świadczeń emerytalnych z prywatnego systemu.
Nowy, przejrzysty system emerytalny ma się składać z systemu powszechnego, obowiązkowego i publicznego – w ZUS (I filar), dobrowolnego, prywatnego i kapitałowego (III filar) – system indywidualny (IKE) oraz pracowniczego (PPK). Zdaniem rządzących system OFE wymaga gruntownej przebudowy z korzyścią zarówno dla ubezpieczonych, jak i dla gospodarki, przez upowszechnienie prywatnego i dobrowolnego systemu Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE), uzupełniających powszechny, dobrowolny i prywatny system Pracowniczych Planów Kapitałowych. W efekcie zmian w OFE wzrośnie przejrzystość, siła i zaufanie do systemu emerytalnego jako całości.
Podstawą działania przekształconych OFE będzie znowelizowana ustawa z 20.4.2004 r. o indywidualnych kontach emerytalnych oraz indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego (Dz.U. z 2019 r. poz. 1808), chociaż projekt wprowadza zmiany w kilkudziesięciu ustawach bezpośrednio związanych z funkcjonowaniem OFE i z systemem ubezpieczeń społecznych.
Konsekwencją zmian ustawowych jest również przygotowanie projektów rozporządzeń dotyczących m.in.:
- deklaracji członka otwartego funduszu emerytalnego o przeniesieniu środków zgromadzonych na jego rachunku w otwartym funduszu emerytalnym do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, działającego w imieniu i na rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych;
- określenia wzoru oświadczenia o stosunkach majątkowych istniejących między ubezpieczonym, niebędącym oszczędzającym na indywidualnym koncie emerytalnym w funduszach inwestycyjnych utworzonych w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne, a jego współmałżonkiem;
- wpłat na pokrycie kosztów nadzoru nad działalnością ubezpieczeniową, reasekuracyjną oraz w zakresie pośrednictwa ubezpieczeniowego;
- obowiązków informacyjnych instytucji finansowych prowadzących pracownicze plany kapitałowe;
- sposobu ustalania stopy referencyjnej i szczegółowego sposobu obliczania wynagrodzenia za osiągnięty wynik, pobieranego przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych.
Możliwe rozwiązania
Aktualnie, ze składki na ubezpieczenie emerytalne w wysokości 19,52% jedynie 2,92% trafia do OFE, tylko w przypadku tych osób, które złożyły oświadczenia o przekazywaniu składek do OFE, co w przyszłości będzie miało wpływ na znikomy udział emerytury z OFE w całkowitym świadczeniu emerytalnym. Dotychczasowy plan oszczędzania jest więc nieopłacalny.
W przeliczeniu na wielkość, członków OFE jest około 15,43 mln (dane na koniec grudnia 2020 r.).
- Opcja nr 1: obecni członkowie OFE będą mogli zdecydować o przeniesieniu zgromadzonych przez nich środków do ZUS-u, wobec czego w takim wariancie w przyszłości całość ich świadczeń emerytalnych będzie pochodziła z ZUS-u. Stanie się tak, dlatego, że środki zostaną w całości zaewidencjonowane na indywidualnym koncie ubezpieczonego w ZUS. Aktywa odpowiadające wartości środków zgromadzonych przez tego członka trafią co do zasady do FRD.
- Opcja nr 2: w sytuacji nie podjęcia decyzji członkowie OFE staną się uczestnikami SFIO i oszczędzającymi na IKE. Po osiągnięciu wieku emerytalnego otrzymają oni świadczenie z IKE jako środki prywatne. Projektodawca uważa więc, że zmiana będzie z korzyścią dla obecnych członków OFE, którzy uzyskają potwierdzenie prywatnego charakteru środków przeniesionych z OFE na IKE oraz prawo do oszczędzania w filarze kapitałowym aż do osiągnięcia wieku emerytalnego (z możliwością kontynuowania) bez obligatoryjnego przenoszenia środków z filaru kapitałowego do ZUS w ramach dzisiejszego tzw. „suwaka bezpieczeństwa”.
Z uzasadnienia do wprowadzanych zmian wynika, że: „Należy podkreślić, że obywatele uzyskają możliwość gromadzenia i pomnażania oszczędności emerytalnych w oparciu o nowoczesny produkt emerytalny, jakim jest IKE, zapewniający konkurencyjną stopę zwrotu, relatywnie niskie koszty administracyjne oraz możliwość kontynuowania oszczędzania nawet po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego, przy jednoczesnej gwarancji dostosowania poziomu ryzyka inwestycyjnego do wieku danej osoby. Środki gromadzone w filarze kapitałowym nie będą już obligatoryjnie przenoszone do ZUS w ramach suwaka bezpieczeństwa. Środki wypłacane z IKE po osiągnięciu wieku emerytalnego będą wolne od podatków i będą mogły stanowić w całości, bez jakichkolwiek pomniejszeń, zabezpieczenie finansowe dla osób, które zakończyły aktywność zawodową. Trzeba przy tym podkreślić, że tzw. opłata przekształceniowa będzie co do zasady neutralna ekonomicznie dla obywateli (odpowiada ona efektywnej stopie opodatkowania emerytur podatkiem dochodowym oraz obciążenia składką na ubezpieczenie zdrowotne, a środki wypłacane z IKE w odróżnieniu od emerytur z systemu powszechnego będą wolne od tego podatku oraz składki)”.
Przesłanki przekazania sprawy innemu sądowi równorzędnemu
Komentarz
Kwotę alimentów można zmodyfikować
Jest możliwość zmiany tych rozstrzygnięć poprzez ich modyfikację przez sąd w późniejszym postępowaniu sądowym. Następuje to na żądanie którejś ze stron.
Zmiana okoliczności
Aby żądanie zmiany przez sąd prawomocnego rozstrzygnięcia zawartego w wyroku rozwodowym było skuteczne, należy wykazać, że zmieniły się okoliczności, które były brane pod uwagę podczas orzekania przez sąd rozwodowy. Zmiana okoliczności powinna być istotna, tj. musi wpływać realnie i odczuwalnie na dotychczasowy stan rzeczy.
W pierwszej kolejności należy się więc dowiedzieć, czym kierował się sąd, orzekając w konkretny sposób o danej kwestii, której modyfikacji zamierza domagać się jedna ze stron. Informacje takie odnaleźć można w uzasadnieniu wyroku rozwodowego, a w nim powinny być wymienione fakty, które sąd uznał za udowodnione i które doprowadziły do wydania konkretnego rozstrzygnięcia.
Następnie należy zbadać, jak aktualna sytuacja różni się od opisanej w uzasadnieniu wyroku oraz jakimi dowodami dysponuje strona zamierzająca wnieść żądanie o zmianę rozstrzygnięcia, aby ocenić, na ile może ono zostać uznane przez sąd za słuszne.
W zależności od przedmiotu rozstrzygnięcia zawartego w wyroku rozwodowym, którego modyfikacji żąda strona, sąd bierze pod uwagę zmianę różnych okoliczności. Należy więc każdorazowo wykazać zmianę jedynie tych okoliczności, które decydują o treści orzeczenia w zakresie danej kwestii, której dotyczy żądanie strony.
Zamierzając doprowadzić do zmiany orzeczenia o władzy rodzicielskiej, należy więc wykazać zasadność pozostawienia obojgu rodzicom władzy rodzicielskiej albo ograniczenia władzy rodzicielskiej jednemu z nich lub zakresu tego ograniczenia. Jeżeli więc w wyroku rozwodowym sąd pozostawił władzę rodzicielską obojgu rodzicom, strona chcąca obecnie doprowadzić do ograniczenia władzy rodzicielskiej jednemu z nich powinna wykazać, że na skutek zmiany okoliczności nie jest dłużej możliwe wspólne i zgodne wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi.
Gdy natomiast w wyroku rozwodowym sąd ograniczył władzę rodzicielską jednej ze stron do określonego zakresu, strona dążąca aktualnie do zmiany tego rozstrzygnięcia powinna wykazać, że wobec zmiany okoliczności możliwe stało się obecnie wspólne i zgodne wykonywanie przez strony władzy rodzicielskiej lub że strony mają teraz możliwość skutecznie i zgodnie współdecydować w szerszym albo węższym zakresie kwestii pierwotnie określonych przez sąd rozwodowy.
Gdy strona żąda zmiany wyroku rozwodowego w zakresie kontaktów rodzica z małoletnim dzieckiem, musi wykazać, że dotychczasowy zakres lub forma kontaktów stały się niewystarczające z punktu widzenia potrzeb i dobra dziecka albo też przeciwnie, tj. że po zmianach okoliczności pierwotnie orzeczony zakres lub forma kontaktów powinny zostać ograniczone przez sąd.
Na zmianę okoliczności wskazywać może przede wszystkim dotychczasowy przebieg kontaktów i sposób ich realizacji przez uprawnionego rodzica, wpływ, jaki wywierają one na małoletnie dziecko stron, odpadnięcie dotychczasowych przeszkód w kontaktach bądź zaistnienie nowych, zmiana miejsca zamieszkania dziecka lub jednego z rodziców albo choćby sam wiek małoletniego, który w pewnych przypadkach również uzasadniać może potrzebę zmiany zakresu lub formy kontaktów.
Jeżeli zaś chodzi o zasądzone alimenty na rzecz małoletniego dziecka stron poprzez ich obniżenie, podwyższenie albo orzeczenie wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego, należy wykazać zaistnienie zmiany konkretnych okoliczności wpływających na wysokość świadczeń alimentacyjnych lub istnienie obowiązku alimentacyjnego.
Strona żądająca zmiany w kwestii alimentów powinna więc wykazać, że doszło do zmiany usprawiedliwionych potrzeb dziecka, możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego alimentacyjnie lub poziomu osobistego zaangażowania stron w wychowanie i opiekę nad dzieckiem. Chcąc doprowadzić do orzeczenia wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego, należy wykazać, że aktualnie dziecko jest już w stanie utrzymać się samodzielnie (lub byłoby w stanie, gdyby dołożyło starań w celu uzyskania takiej możliwości) albo że dochody z majątku dziecka stały się wystarczające na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.
Sprawa w sądzie
Zaistnienie zmiany okoliczności nie powoduje samoistnej modyfikacji rozstrzygnięcia zawartego w wyroku rozwodowym. Konieczne jest sformułowanie przez stronę skutecznego żądania, wniesienie go do właściwego sądu, a następnie wykazanie jego słuszności w postępowaniu.
Pismo wszczynające sprawę o zmianę rozstrzygnięcia zawartego w wyroku rozwodowym należy skierować do sądu opiekuńczego, tj. do wydziału rodzinnego sądu rejonowego, na którego obszarze właściwości znajduje się miejsce zamieszkania małoletniego dziecka stron, którego dotyczy dane rozstrzygnięcie.
Następnie przeprowadzane jest postępowanie sądowe. Jeżeli sąd uzna zaistnienie odpowiedniej zmiany okoliczności za udowodnione, powinien dokonać adekwatnej modyfikacji danego rozstrzygnięcia zawartego w wyroku rozwodowym, zastępując je własnym, które zaczyna obowiązywać po uprawomocnieniu się orzeczenia zmieniającego.
Jeżeli przynajmniej jedna ze stron wniesie apelację od orzeczenia sądu pierwszej instancji, to orzeczenie zmieniające uprawomocni się dopiero po zakończeniu postępowania przed sądem drugiej instancji.
Autor jest radcą prawym Piotr Świderski, Kancelarii Radcy Prawnego Piotr Bogusław Świderski.
Pandemia nie usprawiedliwia nieprawidłowej organizacji pracy zarządu
Skarga po terminie
Samorządowe Kolegium Odwoławcze w K. utrzymało w mocy decyzję Prezydenta Miasta K. w przedmiocie ustalenia warunków zabudowy. Spółdzielnia Mieszkaniowa „A.” wniosła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie skargę na tę decyzję wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu do jej wniesienia. W uzasadnieniu wniosku wskazano, że zgodnie z obowiązującymi zasadami reprezentacji, do działania w imieniu skarżącej uprawnionych jest łącznie dwóch członków zarządu. Aktualnie zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „A składa się z dwóch członków zarządu, trzeci członek zarządu, zgodnie z podziałem zadań zajmujący się m.in. sprawami dotyczącymi ustalenia warunków zabudowy, zrezygnował, zaś z uwagi na stan epidemii do chwili obecnej nie przeprowadzono konkursu. We wniosku stwierdzono, że w ostatnim dniu terminu do wniesienia skargi brak było możliwości jej podpisania zgodnie z wymogami reprezentacji, a w konsekwencji również jej złożenia, bowiem jeden z członków zarządu miał w tym dniu wrócić z izolacji związanej z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2, natomiast drugi przebywał na urlopie okolicznościowym.
Odmowa przywrócenia terminu uchybionego z winy strony
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie odmówił przywrócenia terminu do wniesienia skargi wyjaśniając, że jako kryterium przy ocenie winy w uchybieniu terminu procesowego należy przyjąć obiektywny miernik staranności, jakiej można się domagać od strony dbającej należycie o swoje interesy, w rezultacie przywrócenie terminu nie jest możliwe, gdy strona dopuściła się choćby lekkiego niedbalstwa. Zaznaczono przy tym, że nawet nieświadomie zawinione zaniedbania członków zarządu obciążają samą stronę. Sąd stwierdził, że okoliczności wskazywane przez skarżącą, czyli izolacja jednego i urlop okolicznościowy drugiego członka zarządu nie stanowiły rzeczywistej przeszkody do podpisania skargi, jeden z nich mógł dokonać tego przed 28.12.2020 r., drugi zaś po zakończeniu izolacji w ostatnim dniu terminu do wniesienia skargi. Nawet brak jednego lub obu podpisów nie uniemożliwiał terminowego wniesienia skargi, brak taki mógł bowiem zostać uzupełniony przez skarżącą na wezwanie Sądu.
Zaniedbania członków zarządu i problemy organizacyjne obciążają stronę
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił zażalenie wyjaśniając, że przywrócenie uchybionego terminu możliwe jest w sytuacji, gdy uchybienie to nie było przez stronę zawinione. Przywrócenie terminu może mieć miejsce tylko wtedy, gdy niedochowanie terminu nastąpiło wskutek przeszkody, której strona nie mogła usunąć, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku. Jeśli do działania w imieniu podmiotu wymagane jest współdziałanie kilku osób, wówczas w interesie tego podmiotu jest taka organizacja bieżącego prowadzenia spraw, która pozwoli uniknąć ryzyka związanego z nieobecnością i brakiem możliwości działania przez jedną z tych osób. Zaniedbania zarządu w zakresie należytej organizacji pracy związanej ze skutecznym funkcjonowaniem zarządzanego podmiotu stanowią okoliczność obarczającą go winą w uchybieniu terminowi (zob. postanowienie NSA z 19.7.2011 r., II GZ 354/11, Legalis). W ocenie Sądu istotną przyczyną uchybienia terminu były wewnętrzne kwestie organizacyjne, czyli problemy skarżącej z obsadzeniem stanowiska trzeciego członka zarządu. W rezultacie, nawet gdyby przyjąć, że izolacja i urlop okolicznościowy innych członków zarządu były sytuacjami nagłymi, których nie dało się przewidzieć, to skarżąca miała możliwość uniknięcia tej sytuacji gdyby nie jej problemy organizacyjne.
Działalność w trakcie pandemii
Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że powoływanie się na stan pandemii wirusa SARS-CoV-2 jako przeszkodę niemożliwą do przezwyciężenia w obsadzeniu stanowiska nie mieści się w kategorii braku winy wyłączającej negatywne skutki uchybiania terminu procesowego. Jak podkreślono, skarga została złożona po kilkunastu miesiącach od chwili ogłoszenia stanu pandemii i wprowadzenia związanych z tym ograniczeń, w tym możliwości objęcia osób fizycznych izolacją. W rezultacie Spółdzielnia Mieszkaniowa „A.” powinna dostosować organizację pracy w ten sposób aby zabezpieczyć się przed skutkami wynikającymi z możliwości objęcia izolacją jednego z członków zarządu.
Rozliczenia kredytobiorców frankowych z bankami
Niedozwolona klauzula o indeksacji kredytu
A.K. domagała się zasądzenia na jej rzecz od Banku R. S.A. ponad 616,5 tys. zł tytułem zwrotu spłaconych rat kredytu w wykonaniu, jej zdaniem, nieważnej umowy kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego. Powódka zgłosiła również żądanie ewentualne wnosząc o zasądzenie od pozwanego 71,5 tys. zł tytułem zwrotu nienależnego świadczenia, pobranego na podstawie niedozwolonego postanowienia umownego o indeksacji kredytu. Sąd I instancji na podstawie opinii biegłego ustalił, że różnica pomiędzy kwotą pobraną przez bank od A.K. z tytułu zastosowania przez bank własnego kursu franka szwajcarskiego a kwotą należną przy zastosowaniu kursu średniego NBP dla franka szwajcarskiego – wynosi 9,5 tys. zł i taką kwotę zasądził od pozwanego na rzecz powódki, oddalając powództwo w pozostałym zakresie. W ocenie Sądu nie można uznać, że umowa kredytu jest nieważna, za niedozwolone w rozumieniu art. 3851 § 1 i 2 KC uznał jednak postanowienia umowne o indeksacji kredytu. Kształtowanie kursu waluty indeksacji kredytu wyłącznie przez bank we własnych tabelach Sąd ocenił jako sprzeczne z dobrymi obyczajami i naruszające w sposób rażący interesy konsumenta. Jednocześnie stwierdził, że umowa może być wykonywana z pominięciem niedozwolonej klauzuli, bowiem w jej miejsce możliwe jest zastosowanie przepisów o charakterze dyspozytywnym lub ustalonych zwyczajów.
Teoria dwóch kondykcji czy teoria salda
Sąd II instancji przedstawił Sądowi Najwyższemu pytanie prawne:
- Czy w przypadku nieważności (art. 58 KC) lub bezskuteczności (art. 3851 § 1 KC) umowy kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, w wykonaniu której konsument uzyskał od banku określony kapitał i następnie dokonywał na rzecz banku spłaty rat kredytu, na rzecz każdej ze stron powstaje samodzielne roszczenie z tytułu nienależnego świadczenia (art. 410 § 2 KC), czy tylko jedno roszczenie, którego przedmiotem jest różnica w wartości wzbogacenia każdej ze stron, a więc przysługujące tylko tej stronie, której świadczenie miało większą wartość?
- Czy świadczeniem na poczet niewymagalnej wierzytelności w rozumieniu art. 411 pkt 4 KC objęte są przypadki spłaty rat kredytu przez kredytobiorcę w wykonaniu nieważnej lub bezskutecznej ab initio umowy kredytu, które pomniejszają wierzytelność banku o zwrot kapitału kredytu jako świadczenia nienależnego?
- Czy w sprawie z powództwa konsumenta, żądającego od banku zwrotu spłaconych rat kredytu, sąd, uznając, że umowa nie wiąże stron, a nie nastąpiło zubożenie po stronie konsumenta, może uwzględnić powództwo częściowo poprzez ustalenie w sentencji wyroku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytu, czy też takiemu rozstrzygnięciu stoi na przeszkodzie przepis art. 321 § 1 KPC.
W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że rozpoznając apelacje obu stron, Sąd wziął pod uwagę wykładnię przepisów dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29; dalej: dyrektywa 93/13/EWG) stwierdzając, że zastosowany przez Sąd I instancji mechanizm uzupełnienia luki powstałej w umowie ustalonym zwyczajem po usunięciu z niej postanowień niedozwolonych został odrzucony w orzecznictwie TSUE (zob. wyrok TSUE z 3.10.2019 r., C-260/18, Legalis). Zagadnienie budzące poważne wątpliwości sprowadza się do wyjaśnienia, czy w przypadku częściowo wykonanej nieważnej umowy kredytu na rzecz każdej ze stron powstaje samodzielne roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia – tzw. teoria dwóch kondykcji (zob. wyrok SA w Warszawie z 29.1.2020 r., I ACa 67/19, Legalis; wyrok SA w Warszawie z 4.12.2019 r., I ACa 66/19, Legalis), czy tylko jedno roszczenie, którego przedmiotem jest różnica w wartości wzbogacenia każdej ze stron, a więc przysługujące tylko tej stronie, której świadczenie miało większą wartość – tzw. teoria salda (zob. wyrok SA w Warszawie z 19.11.2019 r., V ACa 577/18, niepubl.; wyrok SA w Warszawie z 30.12.2019 r., I ACa 697/18, Legalis).
Sąd podkreślił, że na gruncie art. 411 pkt 4 KC, zgodnie z którym nie można żądać zwrotu świadczenia, które zostało spełnione, zanim wierzytelność stała się wymagalna, wyrażono zarówno stanowisko o dopuszczalności zastosowania tej regulacji do rozliczeń na gruncie nieważnej umowy kredytu indeksowanego kursem waluty obcej, przyjmując, że kredytobiorcy, spłacając raty kredytu spełniali istniejące, choć niewymagalne jeszcze zobowiązanie z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia (zob. wyrok SA w Warszawie z 4.12.2019 r., I ACa 442/18, Legalis), jak i pogląd przeciwny, negujący dopuszczalność zastosowania art. 411 pkt 4 KC w takiej sytuacji (zob. wyrok SA w Warszawie z 13.11.2019 r., I ACa 674/18, Legalis). Sąd przedstawiający pytanie wyraził wątpliwość, czy doszukiwanie się w tej sytuacji podstaw prawnych świadczenia w innych stosunkach prawnych, które mogą wiązać strony (bezpodstawne wzbogacenie w miejsce stosunku umownego), może być rozważane jako obejście art. 410 § 2 KC poprzez unicestwienie roszczenia o zwrot świadczenia spełnionego w wykonaniu nieważnej umowy. Za dyskusyjną uznał też tezę, że kredytobiorcy spłacając raty kredytu świadczyli na poczet niewymagalnego roszczenia banku o zwrot wypłaconego im kapitału jako świadczenia nienależnego w wyniku upadku umowy kredytu (zob. wyrok SA w Warszawie z 28.11.2019 r., I ACa 222/19, niepubl.).
Stanowisko SN
Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały. W uzasadnieniu postanowienia wskazano jednak na najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego, z którego wynika, że umowa, która nie może wiązać bez niedozwolonego postanowienia jest w całości bezskuteczna, a w konsekwencji konsument i kredytodawca mogą żądać zwrotu świadczeń spełnionych na jej podstawie jako nienależnych (art. 410 § 1 KC). Roszczenia stron mają charakter odrębny, co oznacza, że nie ulegają automatycznie wzajemnej kompensacji i konsument może żądać zwrotu w całości spłaconych rat kredytu niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu (zob. uchwała SN z 7.5.2021 r., III CZP 6/21, Legalis; uchwała SN z 16.2.2021 r., III CZP 11/20, Legalis). Sąd Najwyższy wyjaśnił również, że art. 411 pkt 4 KC dotyczy rozliczeń stron w razie istnienia ważnego kontraktu, z którego wynika oznaczona i istniejąca ale jeszcze niewymagalna wierzytelność, zaś w omawianym przypadku chodzi o abuzywną umowę. Jeżeli z uwagi na nieważność umowy kredytu stosunek ów i obowiązek nie powstały, wówczas zapłata zmierzająca do jego umorzenia stanowi świadczenie nienależne i nie może być zakwalifikowana jako świadczenie należne w ramach innego zobowiązaniowego stosunku prawnego, w tym z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia, o częściowo zbieżnym przedmiocie świadczenia. W ocenie Sądu Najwyższego sprzeciwia się temu nie tylko brak woli umorzenia tego zobowiązania, ale również brak podstaw po stronie odbiorcy, aby inaczej rozumieć działanie świadczącego.