Zwolnienie z czynszu pod warunkiem przedłużenia umowy najmu

Brak multiplikacji – przedłużenie najmu o okres zakazu

Wprowadzenie kilkukrotnych lockdownów, zarówno na terytorium całego kraju, jak i lokalnie – na obszarze określonych województw, spowodowało namnożenie ofert przedłużających najem, czy dzierżawę, znacznie przesuwając pierwotny okres trwania stosunków umownych. Czterokrotne ustanowienie przez rząd zakazu prowadzenia działalności i w odpowiedzi składanie przez korzystających oświadczeń woli co do skorzystania ze zwolnienia z zapłaty czynszu, doprowadziło do licznych sytuacji, w których strony umowy wzajemnej związały się jej postanowieniami nawet o kolejne 2 lata. Legislator eksponując okoliczność, że przedłużenie następuje na warunkach sprzed epidemii, nie dając niegenerującym jednocześnie obrotu najemcom, pola do negocjacji umów zawartych w innych realiach ekonomiczno – gospodarczych i do tego w sytuacji na bieżąco zmieniających się wartości rynkowych, zaproponował dodanie ustępu 2a do art. 15ze do KoronawirusU, nieprzewidującym w swym pierwotnym brzmieniu tak daleko idących skutków pandemii i związanej z tym powtarzalności zamknięć obiektów handlowych. Skierowany do I czytania 14.4.2021 r. do komisji projekt (druk sejmowy nr 1145) zakłada, że w przypadku, gdy w czasie trwania stanu epidemii bądź stanu zagrożenia epidemicznego zostanie wprowadzony drugi bądź kolejny zakaz prowadzenia działalności w obiektach handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 m2, złożona przez uprawnionego wiążąca oferta woli, obejmuje przedłużenie obowiązywania umowy na dotychczasowych warunkach o okres obowiązywania zakazu.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Przepis przejściowy – przedłużenie o 6 miesięcy tylko jednorazowo

Uprawnieni, którzy skorzystali z opcji z art. 15ze ust. 2 KoronawirusU, zgodnie z projektem nowelizacji (druk sejmowy nr 1096), mogliby w terminie 3 miesięcy od wejścia ustawy nowelizującej w życie złożyć ponowne oświadczenie woli, na zasadach w niej przewidzianych tj. przedłużających umowę z właścicielem obiektu handlowego o 6 miesięcy, wyłącznie jednak po pierwszym jego zamknięciu, a w każdym kolejnym przypadku jedynie o okres zamknięcia.

Obniżka czynszu o 20% i 50% – prognozowane zmiany

W przedmiocie obrad Izby Parlamentu, zainicjowanej wnioskiem Rady Ministrów, znalazła się także inna projektowana zmiana KoronawirusU w zakresie jej art. 15ze. Będąca również na etapie pierwszego czytania w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny od 7.5.2021 r., nowelizacja przewiduje uchylenie wzmiankowanego artykułu, a w jego miejsce dodanie art. 15ze1, zgodnie z którym wysokość świadczeń używających powierzchni handlowej należnych udostępniającemu na podstawie zawartej przed 14.3.2020 r. umowy, miałaby ulegać obniżeniu do 20% wysokości tych świadczeń (w okresie ogłoszonych lockdownów) a w okresie trzech miesięcy od dnia zniesienia każdego zakazu prowadzenia działalności – do 50%. Każda ze stron może żądać ustalenia innej stawki obniżenia świadczeń uprawnionego. Do powierzchni handlowej, ustawodawca klasyfikuje powierzchnię znajdującą się w obiekcie handlowym o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 m2 niezależnie od celu oddania powierzchni do używania, w szczególności w celu sprzedaży towarów, świadczenia usług i gastronomii.

Tymczasem, jeśli zastosowanie udogodnień względem najemców czy dzierżawców w postaci obniżki czynszów, nie byłoby uzasadnione na podstawie art. 3571 ustawy z 23.4.1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740; dalej: KC), każda ze stron mogłaby żądać oznaczenia wysokości obniżenia świadczeń uprawnionego przez sąd. Sąd wówczas, po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, władny byłby oznaczyć wysokość obniżenia świadczeń, sposób ich wykonania lub zmienić okres, w jakim udostępniającemu przysługiwałyby świadczenia w obniżonej wysokości. Stosując art. 15ze2 ust. 2 KoronawirusU, sąd musiałby zbadać, czy obniżenie w zakresie, w jakim przewiduje je ust. 1, byłoby usprawiedliwione w świetle przesłanek określonych w art. 3571 KC, tj. czy gdyby norma z ust. 1 nie obowiązywała, to jakie obniżenie byłoby uzasadnione na podstawie żądania najemcy dochodzonego na podstawie zasad ogólnych i wzmiankowanego przepisu KC – gdy z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków, spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy.

Przepis przejściowy – „cofnięcie” oferty

Przepisy przejściowe zaproponowane przez ustawodawcę mają na celu sprecyzować sytuacje , w których, stosownie do uchylanego art. 15ze, zostały złożone oferty woli przedłużenia obowiązywania umów dotyczących powierzchni handlowych. Prognozy legislacyjne wskazują, że podmioty, które skorzystały z tego uprawniania, w terminie 14 dni od dnia wejścia w życie nowelizacji będą mogły złożyć oświadczenie woli o cofnięciu tej oferty – wówczas do zawartej przez nie umowy będą miały zastosowanie przepisy art. 15ze1 projektowanej ustawy. Oświadczenie uprawnionego będzie wywoływało skutki od dnia złożenia. W przypadku natomiast niezłożenia ww. oświadczenia woli, oferta woli przedłużenia obowiązywania umowy najmu, dzierżawy lub innej podobnej umowy, przez którą dochodzi do oddania do używania powierzchni handlowej, miałaby wiązać przez okres, o którym mowa w art. 15ze ust. 2 obowiązującej KoronawirusU.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Nałożenie kary porządkowej na pełnomocnika za nieprzedłożenie dokumentów

Stan faktyczny

Podatnik (osoba fizyczna), wobec którego prowadzona była kontrola podatkowa, ustanowił pełnomocnika – radcę prawnego do reprezentowania go wobec organu podatkowego. W związku z tym wezwania do przedłożenia dokumentów za badany okres, czyli plików JPK_FA i JPK_WB, brakujących rejestrów VAT, a także dokumentów źródłowych, kierowane najpierw do samego podatnika, organ kierował już do pełnomocnika. Tenże jednak żądanych dokumentów nie przekazał, ani też nie poinformował organu w wyznaczonym w wezwaniach 3-dniowym terminie o ewentualnych obiektywnych przyczynach niedostarczenia dokumentów, na przykład z uwagi na ich brak. Pełnomocnik nie podjął jakiejkolwiek inicjatywy kontaktu z organem podatkowym celem wyjaśnienia przyczyn nieprzedłożenia dokumentów, ignorując całkowicie wezwania organu.

W efekcie organ nałożył na pełnomocnika karę porządkową za niezłożenie dokumentów. Pełnomocnik zaskarżył tę karę do sądu.

Szkolenia online z zakresu podatków – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

Stan prawny

W celu dyscyplinowania uczestników procedur podatkowych organy podatkowe zostały wyposażone w możliwość nałożenia kary porządkowej w wysokości do 2.800 zł na stronę, pełnomocnika, świadka lub biegłego, którzy mimo prawidłowego wezwania organu podatkowego nie zastosowali się do tego wezwania (art. 262 § 1 ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1325; dalej: OrdPU)), a w szczególności bezzasadnie nie przedstawili w wyznaczonym terminie dokumentów, których obowiązek posiadania wynika z przepisów prawa (art. 262 § 1 pkt 2a OrdPU).

Stanowisko WSA w Bydgoszczy

Sąd uchylił nałożoną karę. Wskazał, że fakt wymienienia w art. 262 § 1 pkt 2a OrdPU zarówno strony, pełnomocnika strony, świadka i biegłego nie oznacza, że na podmiotach tych w toku kontroli podatkowej czy postępowania podatkowego ciążą takie same obowiązki, inna jest bowiem ich rola w tych postępowaniach. Rola tych podmiotów w znacznym zakresie determinuje ich obowiązek określonego zachowania się. Ma to istotne znaczenie już na etapie formułowania do tych podmiotów wezwań przez organ podatkowy (kontrolujących), następnie przy ocenie zasadności nałożenia kary porządkowej. Przy nakładaniu tej kary konieczne jest uwzględnienie różnic, jakie występują między pełnomocnikiem a kontrolowanym. Pełnomocnik nie kwestionuje faktu nieprzedstawienia żądanej dokumentacji. Wyjaśnił jednak, że nie prowadził dokumentacji działalności gospodarczej kontrolowanego, zatem nie dysponował tymi dokumentami. To kontrolowany decydował, czy i kiedy przedłoży żądane przez kontrolujących dokumenty. Organ nie miał więc możliwości legalnego nałożenia kary porządkowej na pełnomocnika.

Przesłanką uzasadniającą nałożenie kary porządkowej jest bezzasadna odmowa przedłożenia dokumentów, których obowiązek posiadania wynika z przepisów prawa. Bezzasadność odmowy należy interpretować w ten sposób, że strona miała prawny obowiązek posiadania określonych dokumentów i ich przedłożenia, lecz nie dopełniła tego obowiązku, nie podając jednocześnie istotnych powodów, które uzasadniałyby tę odmowę. Nie można więc ukarać pełnomocnika za nieprzedłożenie dokumentacji, której nie miał on obowiązku posiadać i która nie znajdowała się w jego dyspozycji.

Rozstrzygnięcie sprawy uważamy za trafne, gdyż nie można przecież zobowiązywać kogoś do zachowania, którego wykonać nie może (ultra posse nemo obligatur). Teza wypowiedziana przez sąd nie jest zresztą w orzecznictwie nowa – zob. wyrok WSA we Wrocławiu z 14.3.2019 r., I SA/Wr 1123/18, Legalis; wyrok WSA w Kielcach z 6.12.2018 r., I SA/Ke 380/18, Legalis; wyrok WSA w Poznaniu z 25.4.2018 r., I SA/Po 183/18, Legalis.

Trzeba jednak przyznać, że w efekcie organ postawiony jest niejako w sytuacji patowej, gdyż skoro ustanowiony jest pełnomocnik, to wszelkie pisma powinien kierować do niego, a nie do podatnika. Zwróćmy jednak uwagę, że ten pat dotyczy wyłącznie ewentualnego nałożenia kary za nieprzedłożenie dokumentów, a nie rozstrzygnięcia sprawy podatkowej w ogóle. A na tym szerszym tle wiadomo, że nieprzedłożenie żądanych dokumentów pachnie niekorzystną decyzją wymiarową, a więc gra może nie być warta świeczki.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Polski Ład: Jak uciec przed większą składką zdrowotną?

Stracą na tym przedsiębiorcy, którzy są na skali (17 albo 32 proc. PIT) i mają 5 tys. zł (albo więcej) dochodu miesięcznie. A także wszyscy, którzy płacą 19-proc. PIT liniowy. Co mogą zrobić?

– Przejść ze skali albo liniówki na ryczałt. To prosta forma rozliczenia i od tego roku przysługuje prawie wszystkim przedsiębiorcom – mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.

Nie liczymy dochodu

Czy ryczałtowcy nie zostaną obciążeni proporcjonalną składką zdrowotną (teraz także płacą ją w stałej kwocie)? Ministerstwo Finansów zapowiada, że ma być liczona od dochodu. A przedsiębiorcy na ryczałcie dochodu nie obliczają, bo podatek płacą od przychodu (bez pomniejszania o koszty). Resort finansów deklaruje też, że chce zachować dla nich uproszczone formy rozliczenia. Tego celu nie uda się osiągnąć, jeśli zmieni zasady naliczania składki.

– Nie wyobrażam sobie, że ryczałtowcy mogliby zostać obciążeni składką liczoną od przychodu. To położyłoby większość ich biznesów. A nałożenie obowiązku obliczania dochodu wypaczy całą ideę tej formy opodatkowania – mówi Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy, właściciel firmy doradczej PBC.

Eksperci nie mają wątpliwości, że jeśli zasady ryczałtu się nie zmienią (a przedstawiciele rządu takich zmian nie zapowiadają), stanie się on atrakcyjny dla wielu małych firm.

– Im ktoś będzie miał większe dochody na skali albo liniówce i w konsekwencji zapłaci wyższą składkę zdrowotną, tym ryczałt będzie mu się bardziej opłacał – mówi Grzegorz Gębka. Przypomina, że obecnie mogą go płacić przedsiębiorcy mający do 2 mln euro przychodów rocznie (wcześniej było to 250 tys. euro). Od 1 stycznia 2021 r. otwarto go też dla wielu zawodów, np. radców prawnych. I nie wydaje się, żeby Ministerstwo Finansów chciało zaostrzać zasady opodatkowania ryczałtem, skoro kilka miesięcy temu mocno je złagodziło.

– Polski Ład może też spowodować, że wielu przedsiębiorców przejdzie na kartę, na której podatek i składkę zdrowotną płaci się w stałej kwocie – dodaje Grzegorz Gębka.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Przyda się drugi właściciel

Kolejna alternatywa to spółka z o.o.

– Nowa spółka, a także ta, która ma do 2 mln euro rocznych przychodów, zapłaci tylko 9 proc. CIT – mówi Tomasz Piekielnik. I dodaje: – Jeśli wypłaci dywidendę, a oczywiście nie musi, wspólnicy odprowadzą 19-proc. PIT. Jest liczony od podstawy po opodatkowaniu CIT, łączne obciążenie wynosi więc 26,29 proc. W jednoosobowej spółce z o.o. trzeba odprowadzić składkę zdrowotną. Nie ma takiego obowiązku, jeśli wspólników jest więcej. Nie muszą oni płacić 4 proc. daniny solidarnościowej, która obciąża dochody powyżej 1 mln zł z biznesu rozliczanego PIT.

– Spółka z o.o. będzie korzystniejsza niż podatek liniowy. Tym, którzy są na skali, będzie się opłacać od 160 tys. zł dochodu rocznie – wylicza Marcin Borkowski, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii Borkowski i Wspólnicy. Dodaje, że jeśli spółka z o.o. powstanie w wyniku przekształcenia przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną, to w pierwszych dwóch latach nie może płacić 9 proc. CIT. Dlatego lepiej zlikwidować firmę rozliczaną PIT i założyć nową spółkę z o.o. – Nie powinno to być problemem w działalnościach usługowych, gdzie nie trzeba przenosić majątku przedsiębiorstwa – tłumaczy Marcin Borkowski.

W spółce z o.o. jest jeszcze jedna zachęta: prezes lub członek zarządu działający na podstawie powołania. Nie płaci składek, dochód do 30 tys. zł będzie bez podatku, od 90 tys. zł zapłaci tylko 17 proc. PIT. W ten sposób właściciele spółki, np. mąż i żona czy ojciec i syn, mogą mieć bardzo korzystnie rozliczane wynagrodzenie – podkreśla Tomasz Piekielnik. I wróży renesans spółek z o.o., które mogą też działać w strukturze holdingowej, korzystając ze zwolnienia z podatku dla dywidend.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Piotr Maksymiuk, doradca podatkowy w kancelarii Baker McKenzie

Na Polskim Ładzie, a konkretnie nowych zasadach liczenia składki zdrowotnej, straci większość przedsiębiorców. Nie dziwi więc, że już szukają sposobów na złagodzenie negatywnych skutków tych propozycji. I trzeba wyraźnie podkreślić, że zmiana formy prowadzenia biznesu jest legalnym działaniem. Fiskus nie może zarzucić temu, kto ze skali albo liniowego PIT przeszedł na ryczałt czy też założył dwuosobową spółkę z o.o., że chce oszukiwać na podatkach. Przepisy pozwalają przecież na zmianę zasad rozliczenia.

Oczywiście z konkretnymi decyzjami należy jeszcze poczekać, przynajmniej na projekty nowelizacji. Zresztą przejść na ryczałtowe rozliczenie i tak wolno dopiero od następnego roku. A spółkę z o.o. można założyć w każdej chwili, da się to zrobić nawet w kilka dni.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Ostateczne objaśnienia SLIM VAT: tym razem nie o fakturach korygujących in minus

Wnioski z objaśnień

Największym rozczarowaniem pakietu SLIM VAT okazały się „uproszczenia” w zakresie faktur korygujących in minus. Rezultat wypadł bowiem bardzo blado. Ale tej kwestii w kontekście finalnej wersji objaśnień poświęciliśmy osobne opracowanie. W poniższym tekście spróbujemy więc zwrócić uwagę na najważniejsze wnioski płynące z objaśnień we wszystkich innych kwestiach, których SLIM VAT dotyczy. Podobnie jak w przypadku opracowania o fakturach in minus – szukamy głębi. Analizujemy więc to, co niekoniecznie wynika z samych przepisów.

Faktury korygujące in plus

Zgodnie z art. 29a ust. 17 i 18 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU) w przypadku, gdy podstawa opodatkowania uległa zwiększeniu, korekty tej podstawy dokonuje się w rozliczeniu za okres rozliczeniowy, w którym zaistniała przyczyna zwiększenia podstawy opodatkowania. W przypadku zaś eksportu towarów i wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów zwiększenie podstawy opodatkowania następuje nie wcześniej niż w deklaracji podatkowej składanej za okres rozliczeniowy, w którym wykazane zostały te transakcje.

Ww. przepisy potwierdzają to, co wynikało już wcześniej z praktyki podatkowej. Korekta na bieżąco ma miejsce, gdy w momencie wystawienia faktury pierwotnej, podatek należny z tytułu danego zdarzenia wykazany jest w prawidłowej wysokości. Dopiero zdarzenie, które następuje po sprzedaży stanowi zaś podstawę do podwyższenia ceny. Przykładem (najbardziej zresztą oczywistym) przywoływanym przez fiskusa jest w tym wypadku błąd (np. co do ceny, ilości itp.). Korekta wsteczna ma z kolei na celu wykazanie prawidłowej wysokości podatku należnego, który w rozliczeniu za dany okres powstania obowiązku podatkowego został wykazany w wadliwej (zaniżonej) wysokości. Tu przykładem (nieco mniej oczywistym) jest np. podjęcie przez kontrahentów decyzji o podwyższeniu ceny za wyświadczoną już usługę (z sympatii albo by uhonorować świetną współpracę).

Co ważne, korekta wsteczna nie dotyczy sytuacji, gdy ustalenia między stronami co prawda od początku przewidują możliwość późniejszej korekty, ale jej wystąpienie zależy od spełnienia dodatkowych warunków ustalonych przez strony. W tego rodzaju przypadkach należy przyjąć, że korekta następuje w rozliczeniu za okres, w którym ziszczą się dodatkowe warunki. Będzie to więc korekta na bieżąco. To ważna refleksja dla podatników stosujących np. tzw. success fee („wynagrodzenie za sukces”, zależne np. od osiągnięcia określonych wyników sprzedaży, wygrania sprawy przed sądem itp.).

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Spójne kursy walut

Zgodnie z art. 31 ust. 2a VATU, kwoty stosowane do określenia podstawy opodatkowania określone w walucie obcej mogą być przeliczane przez podatnika na złote zgodnie z zasadami przeliczania przychodu określonego w walucie obcej wynikającymi z przepisów o podatku dochodowym, obowiązującymi tego podatnika na potrzeby rozliczania danej transakcji. Z objaśnień dowiadujemy się, że wybór określonej metody przeliczania kursów walutowych w VAT nie będzie spełniał przesłanki do uznania go za uzgodnienie / schemat podatkowy w myśl regulacji dotyczących raportowania schematów podatkowych (tzw. MDR). Wybór nie wymaga też złożenia zawiadomienia do właściwego naczelnika urzędu skarbowego (ten jednak będzie kontrolował poprawność stosowania metody w ramach właściwych czynności). Nie zastosujemy jednak nowych zasad np. dla zaliczek ani WNT. Ale o tym wiedzieliśmy już wcześniej i nie ma sensu więcej się rozpisywać.

Odliczanie VAT na bieżąco – dłużej

Zgodnie z art. 86 ust. 11 VATU, podatnik może obniżyć kwotę podatku należnego w deklaracji podatkowej za jeden z trzech następnych okresów rozliczeniowych po okresie, w którym te prawo powstało. Co ważne (choć na dziś ma to znaczenie historyczne), nowe brzmienie ww. przepisu dotyczy faktur, dla których począwszy od 1.1.2021 r. nie upłynął termin rozliczania na bieżąco. Zatem jeśli prawo do odliczenia powstało np. w grudniu 2020 r., to rozliczenie ww. faktury na bieżąco przysługiwało podatnikom w styczniu, lutym oraz marcu 2021 r. Z uwagi na brak stosownych przepisów przejściowych, kwestia ta budziła pewne wątpliwości. Ale zostały one rozwiane – i dobrze. Od tego przecież są objaśnienia MF.

Odliczanie VAT z tytułu nabycia usług noclegowych

Minister Finansów potwierdza, że prawo do odliczenia podatku dotyczy wyłącznie usług noclegowych refakturowanych na finalnego nabywcę zgodnie z art. 8 ust. 2a VATU. Nie dotyczy zaś usług noclegowych „wykorzystywanych” przez podatnika w każdej innej sytuacji, niż refaktura. Nie daje zatem prawa do odliczenia np. nabycie usługi noclegowej w celu wyświadczenia usług w innej miejscowości – jeśli wartość usługi noclegowej uwzględniona jest w cenie kompleksowej usługi (np. prawnej, budowlanej itp.). Może to rodzić pokusę „refakturowania” tego rodzaju usług np. przez kancelarie prawne. Ale nie będzie to podejście poprawne. Bo też klient takiej kancelarii nie jest beneficjentem usługi noclegowej, więc powinna ona stanowić element podstawy opodatkowania świadczenia zasadniczego.

Zaliczki na eksport

Zgodnie z art. 41 ust. 9a i 9b VATU, jeżeli podatnik otrzymał całość lub część zapłaty przed dokonaniem eksportu towarów, 0% stawkę VAT stosuje się w odniesieniu do otrzymanej zapłaty, pod warunkiem że wywóz towarów nastąpi w terminie 6 miesięcy, licząc od końca miesiąca, w którym podatnik otrzymał tę zapłatę, oraz podatnik w tym terminie otrzymał dokument IE-599. Niemniej, stawkę 0% VAT stosuje się również jeżeli wywóz towarów nastąpi w terminie późniejszym. O ile taki późniejszy wywóz jest uzasadniony specyfiką realizacji tego rodzaju dostaw potwierdzoną warunkami dostawy, w których określono termin wywozu towarów.

Zasada „sześciu miesięcy” to nowość SLIM VAT (wcześniej były to dwa miesiące). Zasada „wydłużenia z uwagi na specyfikę” znana była z kolei już wcześniej. Jednak to tym przepisom fiskus poświęcił zauważalną część objaśnień. Przesłankami uzasadniającymi przedłużony okres stosowania 0% VAT przy zaliczce na eksport są okoliczności technologiczne oraz „szczególne warunki realizacji dostawy” (tj. specyfika towaru lub rynku). Kryteriami w tym zakresie mogą być zaś np. czas niezbędny do produkcji towaru, dostosowanie towaru do indywidualnych wymogów klienta, charakterystyczne warunki rynku.

Co do zasady, nie umożliwiają wydłużenia ww. terminu tzw. czynniki zewnętrzne, takie jak np. wahania cen, możliwości podaży, kwestie logistyczne. Choćby podatnik nie miał na nie wpływu. Fiskus zauważa więc, że nie uprawniają do wydłużenia terminu np. trudności z organizacją odpowiedniej ilości towaru, trudności z dopasowaniem transportu itp. Co prawda (mamy nadzieję) pandemia ma się ku końcowi, ale w obliczu poprzerywanych łańcuchów dostaw takie podejście trudno uznać za wielce korzystne.

Obeszło się bez rewolucji. To pewien plus, bo rolą objaśnień jest „objaśniać” a nie tworzyć rzeczywistość alternatywną względem przepisów ustawowych. Inna sprawa, że Minister Finansów wykazał się jednak pewną niekonsekwencją. Obszerne wyjaśnienia dotyczą przepisu niezmienionego w ramach pakietu SLIM VAT (chodzi o specyfikę eksportu uzasadniającą wydłużone stosowanie stawki 0% VAT przy zaliczkach). Całkowicie przemilczany został zaś np. efekt uchylenia przepisu art. 7 ust. 8 VATU, dotyczącego transakcji łańcuchowych. Szkoda, bo i w tym zakresie jest co objaśniać. Abstrahując od interpretacji ogólnej w zakresie kart paliwowych, która tę lukę częściowo zasypuje, wciąż nie do końca wiadomo np. od kiedy straciły moc ochronną interpretacje indywidualne wydawane na kanwie art. 22 ust. 2 VATU (transakcje łańcuchowe w obrocie międzynarodowym).

Przypominamy, że to nie koniec zmian w zakresie VAT. Znamy już zarys tzw. SLIM VAT 2 (choć prace legislacyjne jeszcze oficjalnie nie ruszyły). Nowelizacja obejmie też przepisy o ewidencji JPK (choć tu dla odmiany prace prawotwórcze utknęły). Pakiet e-commerce za pasem, choć nie wiadomo, czy zdążymy na czas. A jak wspomnimy jeszcze o fakturach ustrukturyzowanych bądź o „grupie VAT”. A także o przemożnym wpływie niedawnych wyroków TSUE na praktykę (a być może też przepisy) – na gruncie VAT nie ma i nie będzie nudy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Nowa definicja mobbingu w Kodeksie pracy

Dyskryminacja płacowa kobiet – przyczyna zmian

Sytuacja kobiet na polskim rynku pracy jak i w kontekście rynku europejskiego nie kształtuje się najlepiej. Jak wskazuje w swojej opinii Rząd według Raportu PwC „Women in Work Index 2020” i danych z GUS-u, kobiety w Polsce zarabiają średnio od 5,3% do 19,9% mniej niż mężczyźni. Zgodnie z danymi Eurostatu za rok 2018 Polskę charakteryzuje jedna z najniższych wartości luki płacowej w Unii Europejskiej. Różnica w zarobkach wynosiła 8,8% na niekorzyść kobiet, podczas gdy średnia unijna to 15,7%. Różnice w lukach płacowych zależą od sektora, w którym wykonywana jest praca: publiczny czy prywatny jak i od wieku pracowników. Najwyższą wartość różnicy płacowej zanotowano wśród osób w wieku 35–44 lata (14%).

Mając na uwadze powyższe projektodawca zdecydował się przedłożyć propozycję zmian definicji mobbingu, który to w założeniu miały zmniejszyć nieuzasadnione różnicowanie.

Kodeks pracy. Komentarz + Aneks do specustawy Regulacje Covid-19 w prawie pracy – bieżąca aktualizacja w Systemie Legalis Sprawdź

Mobbing – definicja

Aktualnie, różnicowanie wysokości wynagrodzenia jedynie ze względu na płeć pracownika jest dyskryminacją, jednak nie mieści się w definicji mobbingu. Zawarta w art. 943 § 2 KP, definicja mobibingu wskazuje, że mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

W oparciu o zasadę równości, nie dyskryminowania ze względu na płeć w zakresie warunków płacy i płacy, tj. tzw. zakaz dyskryminacji płacowej, zgodnie z projektem zaproponowano nową definicję mobbingu, tj.: mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu albo różnicowaniu wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące tub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. W definicji dodano więc kolejną przesłankę, tj. „(…) albo różnicowaniu wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć pracownika (…)”.

Uzasadnienie do zmian

W uzasadnieniu do projektowanych zmian odniesiono się do podstawowych zasad prawa pracy, tj. tego, że pracownicy mają równe prawa z tytułu jednakowego wypełniania takich samych obowiązków. Dotyczy to w szczególności równego traktowania mężczyzn i kobiet w zatrudnieniu jak i tego, że pracownicy mają prawo do jednakowego wynagrodzenia za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości. Nie bez znaczenia pozostają także konstytucyjne wartość dot. ochrony pracy, jak i te wskazujące, że kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do zatrudnienia i awansów, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk. Pomimo powyższych gwarancji prawnych, uznano, że aktualnie funkcjonujące instrumenty ochrony prawnej pracowników (w szczególności kobiet) przed różnicowaniem przez pracodawców w zakresie wynagrodzeń, ze względu na płeć, są nienależycie realizowane a wręcz, że są nieskuteczne. Projektodawca chce więc poprawić sytuację płacową kobiet na rynku pracy, jednak czy zmiana definicji mobbingu jest właściwym do tego środkiem?

Stanowisko Rządu z 23.2.2021 r.

Co do zasady Rząd aprobuje proponowane zmiany. Zauważa, że nie bez znaczenia pozostaje to, że dyskryminacja płacowa może polegać na zaniżaniu wynagrodzenia, np. pracownicom tylko z tego powodu, że są kobietami czy też dlatego, że korzystają z uprawnień macierzyńskich lub częstszych, niż mężczyźni zwolnień na opiekę nad dzieckiem. Jednak jeśli kobiety wykonują taką samą pracę jak mężczyźni pracujący na porównywalnych/ identycznych stanowiskach pracy i wykonują pracę o jednakowej wartości (tj. takie, których świadczenie wymaga od pracowników porównywalnych kwalifikacji zawodowych, doświadczenia zawodowym, a także porównywalnej odpowiedzialności i wysiłku i jednakowego wypełniania obowiązków) – to dyskryminacja bezwzględnie nie powinna mieć miejsca.

W swojej opinii Rząd słusznie zwraca uwagę na problem ciężaru dowodu, w przypadku wystąpienia mobbingu w oparciu o różnicowanie wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć pracownika. W sprawach o mobbingu, inaczej niż przy dyskryminacji, ciężar udowodnienia spoczywa na pracowniku. Zatem to pracownik musi przedstawić dowody, że doszło wobec niego do mobbingu. W zakresie spraw o dyskryminację, np. co do niekorzystnego ukształtowania wynagrodzenia za pracę pracownika w kontekście innych pracowników, ciężar dowodu przerzucony jest na pracodawcę. To pracodawca musi udowodnić, że kierował się obiektywnymi powodami, kształtując inne – gorsze wynagrodzenie pracownika. Pracownik musi jedynie uprawdopodobnić, że był dyskryminowany. Mobbing płacowy może więc być bardzo trudny do udowodnienia.

Jak wskazuje Rząd: „Regulacja zawarta w art. 183d Kodeksu pracy, określająca roszczenia z tytułu dyskryminacji, wydaje się wystarczająca z punktu widzenia ochrony pracownika przed dyskryminacją, także płacową. Wątpliwe jest natomiast czy osoba, która może dochodzić swoich roszczeń z tytułu dyskryminacji (w sytuacji gdy brak dyskryminacji musi udowodnić pracodawca) będzie skłonna do dochodzenia swoich roszczeń z tytułu mobbingu (…) wprowadzenie regulacji zawartej w poselskim projekcie ustawy może osłabić ochronę pracowników przed dyskryminacją, bowiem skoro za przejaw mobbingu uznany zostanie jeden z przejawów dyskryminacji, tj. dyskryminacja płacowa – może to otworzyć pole do wykładni wykluczającej możliwość zasądzenia zadośćuczynienia za krzywdę doznaną z powodu innych przejawów dyskryminacji. Wejście w życie projektowanej regulacji spowoduje zatem, że zwiększą się wątpliwości i problemy w zakresie rozróżnienia pojęć dyskryminacji i mobbingu”.

W konkluzji, Rząd odnosi się jednak pozytywnie do celu projektu, natomiast wyraża wątpliwości co do sposobu jego osiągnięcia. Uważa, że zmiany nie przyczynią się do realnego zmniejszenia lub wyeliminowania dyskryminacji płacowej, w szczególności z tego względu, że wynika to z czynników pozaprawnych. Rząd proponuje rozmowy na forum Rady Dialogu Społecznego, na temat istniejącej w Polsce luki płacowej oraz działań, których podjęcie mogłoby ograniczyć lub wyeliminować to zjawisko.

Komentarz dra hab. Krzysztofa Walczaka

Propozycja rozszerzenia definicji mobbingu o działania polegające na różnicowaniu wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć pracownika jest, moim zdaniem, nieporozumieniem z trzech punktów widzenia.
Po pierwsze mobbing dotyczy zupełnie innych sfer niż nierówne traktowanie, gdyż jak stanowi o tym art. 943§ 2 KP polega na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Takich zaś cech nie ma dyskryminacja płacowa. Tak więc wprowadzenie jej do definicji mobbingu, oznaczałoby, że rodzajowo pod tym samym pojęciem istniałyby różne instytucje prawne.
Po drugie w przypadku gdy do tej samej instytucji można stosować różne przepisy pojawia się pytanie jaka jest korzyść z takiej regulacji dla „walczącego o swoje” pracownika, skoro w obydwu przypadkach a więc art. 183d KP oraz 943 § 4 KP może domagać się odszkodowania w wysokości liczonej w taki sam sposób. Trudno mi bowiem sobie wyobrazić, aby różnicowanie wysokości wynagrodzeń ze względu na płeć mogło doprowadzić do rozstroju zdrowia, za które należy się zadośćuczynienie, które to roszczenie nie występuje w przypadku nierównego traktowania.
Wreszcie po trzecie, co zresztą zostało jednoznacznie podkreślone w cytowanym w tekście stanowisku Rządu, w przypadku roszczeń pracownika w oparciu o przepisy o nierównym traktowaniu ciężar dowodu jest w pewien sposób przeniesiony na pracodawcę. Podczas gdy w przypadku zarzutu o mobbing wszystkie dowody musi przedstawić pracownik. Tymczasem w zakresie polityki i praktyki wynagrodzeniowej jest to często niewykonalne. Tak więc reasumują nie wydaje mi się zasadne aby projekt ten był dalej procedowany a tym bardziej, aby wszedł w życie.

Zgodnie z definicją zawartą w Kodeksie pracy, która jest podobna do podobnych uregulowań w innych krajach polega na nękaniu lub zastraszaniu wywołującym u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Domy do 70 metrów kwadratowych bez pozwolenia

Już teraz dla wolnostojących, parterowych domków letniskowych do 35 mkw. nie jest konieczne uzyskanie pozwolenia na budowę. Wystarczy zgłoszenie, które jest składane w starostwie powiatowym. W formularzu zgłoszenia należy określić: termin rozpoczęcia prac i sposób wykonania. Konieczne jest również wykazanie tytułu prawnego do działki, na której postawiony zostanie taki domek. Budowę należy zgłosić najpóźniej 30 dni przed jej rozpoczęciem.

Jeżeli w ciągu 30 dni urząd nie zakwestionuje zgłoszenia, jest to równoznaczne z wydaniem tzw. milczącej zgody.

Można przypuszczać, że dla domów jednorodzinnych proces ten będzie przebiegał analogicznie.

Prawo budowlane i nieruchomości. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Lokal za grunt

Dodatkowo, w Polskim Ładzie planowane jest wprowadzenie programu „Lokal za grunt”, który ma polegać na współpracy samorządów z inwestorami. Inwestor będzie mógł pozyskać od samorządu grunt pod inwestycję w zamian za prawa do części wybudowanych lokali. Otrzymane lokale mieszkalne gmina będzie mogła przeznaczyć na potrzeby rodzin, które nie są w stanie kupić lub wynająć mieszkania po cenach rynkowych.

W Polskim Ładzie mowa jest również o społecznych agencjach najmu.

Są to instytucje, które dzięki preferencyjnym rozwiązaniom podatkowym oraz gwarancji długookresowej umowy będą mogły dzierżawić lokale po niższych cenach, a następnie wynajmować je wskazanym przez gminę lokatorom. Beneficjenci mają otrzymać dodatkowo dopłatę do czynszu w programie „Mieszkanie na start”. Powstać mają także tzw. społeczne inicjatywy mieszkaniowe, czyli spółki z udziałem gmin i Krajowego Zasobu Nieruchomości, nazywane przez rządzących „wehikułem budowy nowoczesnych mieszkań na wynajem o umiarkowanym czynszu”. Obecnie nie znamy szczegółów wskazanych rozwiązań.

Pozostałe propozycje

Ponadto planowane jest wdrożenie pakietu rozwiązań wprowadzających ułatwienia cyfrowe do ustawy – Prawo budowlane, w tym możliwość składania określonych dokumentów w procesie inwestycyjno-budowlanym w postaci elektronicznej. Polski Ład wprowadzić ma również zmiany w spółdzielniach mieszkaniowych, w postaci m.in. kadencyjności prezesów zarządu oraz rozszerzenia praw członków do informacji o działalności spółdzielni.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Śmierć zwierzęcia, bezprawne działanie, a naruszenie dóbr osobistych

Stan faktyczny

Powodowie A. K. i D. K. wnieśli o zobowiązanie pozwanego (…) w O. do opublikowania w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku, na stronie (…) w dziale (…) oświadczenia o treści: „Kierownik(…) w O., działając w imieniu tejże jednostki dydaktyczno-usługowej, najmocniej i szczerze przeprasza A. K. i D. K. za przyczynienie się do śmierci ich pupila – psa rasy (…) wabiącego się T., na skutek niezachowania należytej staranności i ostrożności przy wykonywaniu badania rezonansem magnetycznym w dniu(…). Kierownik wraz z całym zespołem (…) przy(…) w O. – dr n wet M. K.”.

Pozwany (…) w O. w odpowiedzi na pozew wniósł o oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie na jego rzecz kosztów procesu według norm przepisanych.

Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił powództwo, zaś Sąd Apelacyjny w Białymstoku oddalił apelację strony powodowej.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Z uzasadnienia Sądu

Za dobro osobiste uznano w orzecznictwie np. więź rodzinną, nazywaną również w judykaturze więzią emocjonalną łączącą osoby bliskie, prawem do życia w rodzinie i utrzymywania więzi między osobami najbliższymi. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, więź ze zwierzęciem (przywiązanie do zwierzęcia) nie może być tak jak ww. wartości uznana za immanentnie związaną z istotą człowieka, za wartość powszechną w społeczeństwie, w takim aspekcie jak to przedstawiają powodowie. Przy tym, nie należy wyodrębniać w tej ocenie z kategorii zwierząt, jako szczególną kategorię psy. Po pierwsze, człowiek do zwierząt domowych, swoich „towarzyszy” zalicza obecnie szereg innych gatunków np. koty, chomiki, świnki morskie, rybki, ptaki; pies nie jest zatem zwierzęciem wyjątkowym, choć od dawna udomowionym. Po drugie, takiego wyróżniającego, wyjątkowego statusu wcale nie nadaje mu ustawa z 21.8.1997 r. o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 638) do której nawiązał Sąd Okręgowy w Krakowie w orzeczeniu, na które powołali się powodowie w uzasadnieniu pozwu.

Dobro osobiste musi mieć charakter uniwersalny

Nadto, w odniesieniu do relacji człowieka ze zwierzęciem nie sposób przyjąć, że szczególne przywiązanie do zwierzęcia, jest wartością immanentnie związaną z istotą człowieczeństwa oraz naturą człowieka, spełniającą wymóg powszechnego uznania i akceptacji w społeczeństwie. Oprócz grupy, która szczególnie przywiązuje się do zwierząt, jak wynika z obserwacji życia i z doświadczenia życiowego, istnieją też grupy osób o obojętnym do nich stosunku, mające przed zwierzętami lęk, a nawet o nastawieniu negatywnym, wrogim do zwierząt. Wspomniana wyżej ustawa o ochronie zwierząt, w założeniu ma przede wszystkim chronić zwierzęta, jako istoty żyjące i zdolne do odczuwania cierpienia (zarówno domowe, jak i gospodarskie, wykorzystywane do różnych celów oraz wolno żyjące) przed niehumanitarnym traktowaniem przez człowieka, a nie podkreślać szczególną rolę zwierzęcia w życiu człowieka w takim ujęciu jak to eksponowano w powołanym przez powodów orzeczeniu. Brak jest jakichkolwiek dowodów, że ta pierwsza grupa ludzi, tj. mająca skłonność do przywiązywania się do zwierzęcia, jest grupą przeważającą i, że skłonność do przywiązywania się do zwierząt i utrzymywania z nimi relacji na kształt relacji między osobami bliskimi spełnia wymóg powszechnego uznania i akceptacji w społeczeństwie oraz jest wartością obiektywnie przypisaną jednostce ludzkiej. Dobro osobiste musi mieć natomiast charakter uniwersalny, a nie wiązać się jedynie z właściwościami, cechami czy skłonnościami danej osoby (tak jak w tej sprawie – powodowie mocno akcentowali, że nie mogąc mieć dzieci, przelewają swoje emocje rodzicielskie na zwierzęta, z którymi są bardzo mocno zżyci). Katalogu dóbr osobistych nie można więc, zdaniem Sądu Apelacyjnego, poszerzać tylko dlatego, że określone wartości niemajątkowe mogą mieć znaczenie dla pewnej kategorii osób, gdy tymczasem dla innej nie przedstawiają w ogóle wartości lub są z ich punktu widzenia obojętne. Punktem wyjścia nie mogą być ujęcia subiektywne, odpowiednio skonstruowane dla potrzeb konkretnego przypadku powiązanego z naruszeniem dobrostanu człowieka czy subiektywne odczucia osoby poszukującej ochrony prawnej. Nie można zatem mówić o naruszeniu dobra osobistego zawsze wtedy, gdy działaniem innego podmiotu wywołane zostało uczucie naruszenia indywidualnych wartości. Przedmiotem ochrony w trybie art. 23 ustawy z 23.4.1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740 ze zm. dalej: KC) nie jest bowiem sam dobrostan człowieka, ani jego emocje; dobra osobiste nie zależą bowiem od ludzkiej woli lub wrażliwości. Decydująca musi być społeczna ocena dóbr osobistych tj. czy konkretna wartość za takie dobro może być uznana w opinii publicznej, która jest wyrazem poglądów powszechnie akceptowanych w społeczeństwie, w danym czasie i miejscu.

Jak wyżej wskazano, przywiązanie człowieka do zwierzęcia nie jest zjawiskiem występującym powszechnie, a w wielu przypadkach nie jest nawet możliwe. Jeśli ma miejsce, nie jest tak charakterystyczne jak więź rodzinna, to jest emocjonalny związek pomiędzy osobami wynikający z pokrewieństwa czy pozostawania w związku, którego konsekwencją jest rozwój współodczuwania, współrozumienia oraz współdziałania osób połączonych tą więzią. Oznakami więzi emocjonalnej są między innymi zrozumienie i rozwój osobisty w płaszczyźnie psychicznej i duchowej, co jest nierozerwalnie związane z komunikacją międzyludzką i dialogiem.

Z tych wszystkich względów relacja człowiek – zwierzę, choć w sposób niekwestionowany może nieść wartości dla człowieka, nie może być uznana za wyjątkową, obiektywnie istniejącą powszechną wartość powiązaną z naturą ludzką i chronioną przez przepisy o ochronie dóbr osobistych. Nie kwestionując zatem, że w związku ze śmiercią swojego psa powodowie doznali przykrości, smutku i przygnębienia, Sąd Apelacyjny stoi jednak na stanowisku, że nie sposób mówić o istnieniu takiego dobra osobistego jak więź emocjonalna ze zwierzęciem, w tym również z psem.

Więź emocjonalna z psem nie zalicza się do katalogu dóbr osobistych

Z wymienionych przyczyn – skoro powodowie żądania pozwu oparli na przepisach o ochronie dóbr osobistych, a zdaniem Sądu Apelacyjnego, nie wykazali, aby wartość przez nich wskazaną określoną jako wieź emocjonalną z psem można było zaliczyć do katalogu dóbr osobistych, to żądanie zawarte w pkt 1 – 3 pozwu podlegało oddaleniu, a zarzuty naruszenia przepisów postępowania zgłoszone w apelacji nie mogą być skuteczne, jako zmierzające do wykazania okoliczności nie mogących mieć wpływu na treść rozstrzygnięcia w tym zakresie.

Gdy chodzi o roszczenie pieniężne (pkt 4 pozwu), o zapłatę na rzecz powodów solidarnie kwoty 900 zł. z ustawowymi odsetkami za opóźnienie, to powodowie w pozwie nie uzasadnili bliżej tego żądania wskazując jedynie, że dochodzona kwota to koszt „feralnego badania rezonansem magnetycznym” (str. 9 pozwu). Gdyby je wiązać z naruszeniem ich dóbr osobistych (art. 24 KC) to również, jak w przypadku żądania dotyczącego opublikowania oświadczenia, konieczne byłoby wykazanie naruszenia dobra osobistego (czego w tej sprawie brak), a następnie wysokości szkody i normalnego związku przyczynowego między szkodą a bezprawnym działaniem pozwanego naruszającym ich dobra osobiste. Takie żądanie nie mogło zatem zostać uwzględnione, przy ocenie, że powodowie nie wykazali, że istnieje podlegające ochronie prawnej dobro osobiste takie, jak przez nich zdefiniowane.

W realiach analizowanej sprawy strona powodowa oparła swoje żądanie na przepisach art. 23 i n. KC, regulujących kwestie ochrony dóbr osobistych. powodowie żądali nakazania pozwanemu opublikowania tekstu przeprosin oraz zwrotu kosztów przeprowadzonego badania rezonansem magnetycznym. Podstawą żądanie w tym zakresie był przypisywany stronie pozwanej błąd w sztuce medycznej, z tytułu którego powodowie wywodzili swoje roszczenie o nakazanie opublikowania przeprosin (za naruszenie dobra osobistego w postaci więzi emocjonalnej człowieka z psem). Sąd ustalił, że pies powodów został poddany w dniu 17.10.2018 r. badaniu rezonansem magnetycznym i że w nocy z 17 na 18.10.2018 r. nastąpił jego zgon. Jednakże, w ocenie Sądu, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie dawał podstaw do uznania, że pozwany podczas badania rezonansem magnetycznym (a także w zakresie czynności podejmowanych przed tym badaniem i po nim) dopuścił się błędu w sztuce medycznej, ale także, że relacja na linii człowiek – zwierzę nie może być uznana za wyjątkową i obiektywnie istniejącą powszechną wartość powiązaną z naturą ludzką i chronioną przez przepisy o ochronie dóbr osobistych. Choć samo rozstrzygnięcie Sądu II instancji wydaje się zasadne na gruncie przepisów art. 23 i n. KC, to jednak nie sposób nie dostrzec, że w realiach społecznych niejednokrotnie więź łącząca człowieka z psem może dla danej konkretnej osoby stanowić szczególną wartość.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Jak rozliczyć VAT od importu towarów wynikający z dookreślającej decyzji organu?

VAT od importu

Zgodnie z art. 33a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), podatnik zarejestrowany jako podatnik VAT czynny może rozliczyć kwotę podatku należnego z tytułu importu towarów w deklaracji podatkowej składanej za okres, w którym powstał obowiązek podatkowy. Oczywiście przy spełnieniu szeregu warunków określonych w dalszej części przepisu. Ta „konkurencyjna” względem standardowej zasada rozliczania VAT importowego zyskuje na popularności. Sprzyjają temu zresztą stosunkowo niedawne zmiany legislacyjne.

Niestety, ewentualne pomyłki w rozliczeniu VAT w ww. sposób skutkują czasową utratą neutralności. Jeśli organ zidentyfikuje zaniżenie podstawy opodatkowania, pomimo zasadniczej możliwości odliczania podatku naliczonego z tytułu importu towarów (a więc neutralności, niezależnie od wysokości zobowiązania podatnik nalicza i odlicza tę samą kwotę) podatnik musi zapłacić podatek. A odliczy go dopiero po pewnym czasie. Kiedy może dojść do takiej niedogodności? Zapraszamy do lektury sytuacji z życia wziętej.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik prowadzi działalność gospodarczą polegającą na szeroko rozumianej produkcji i sprzedaży hurtowej. W minionych dwóch latach podatnik przywoził do Polski nabywaną od kontrahenta z Tajlandii folię aluminiową, przeznaczoną do dalszej sprzedaży. Podatnik rozliczał VAT z tego tytułu korzystając z mechanizmu przewidzianego w art. 33a VATU, a więc w sposób neutralny, bez konieczności zapłaty podatku w ciągu 10 dni od momentu powstania długu celnego.

Podatnik został jednak pewnego pięknego dnia poinformowany, że Naczelnik Urzędu Celno-Skarbowego rozpoczął procedurę mającą na celu ustalenie pochodzenia i w rezultacie nałożenia cła antydumpingowego na towary przywożone przez podatnika. Następnie, Organ wszczął postępowanie w sprawie określenia podatku VAT tytułem importu za lata objęte weryfikacją. Zakładając, że organ może mieć w swych ustaleniach słuszność, podatnik spodziewał się, że zostanie adresatem korespondencji zawierającej decyzję określającą wysokość cła antydumpingowego w związku z dokonanym importem a w pakiecie także określającą wysokość podatku VAT naliczonego.

Nie pomylił się ani organ, ani podatnik w swych przypuszczeniach. Okazało się, że pochodzenie folii było faktycznie chińskie (a nie tajskie). Poskutkowało to określeniem przez organ dodatkowego cła antydumpingowego (chińskie pochodzenie towarów takim cłem jest obłożone). W zakresie zaś VAT organ określił podatek z tytułu importu towarów w wyższej wysokości niż podatnik pierwotnie wpłacił. To naturalna konsekwencja pierwszego z ustaleń, skoro zgodnie z art. 30b ust. 1 VATU podstawą opodatkowania z tytułu importu towarów jest wartość celna powiększona o należne cło. Gdy rośnie cło, rośnie też VAT. Powstało jednak pytanie, w jaki sposób podwyższony VAT importowy podatnik powinien w tej sytuacji rozliczyć.

Dyrektor KIS wydając interpretację indywidualną z 28.4.2021 r., 0113-KDIPT1-2.4012.79.2021.3.JS, Legalis, uznał, że w przypadku otrzymania decyzji właściwego organu celno-skarbowego uwzględniających zwiększone wartości celne, po dokonaniu zapłaty różnicy między podatkiem wynikającym z decyzji a podatkiem wykazanym w zgłoszeniu celnym i rozliczanym w deklaracji podatkowej, podatnik będzie miał prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego stanowiącą ww. różnicę. Powyższe prawo przysługuje zaś w rozliczeniu za okres, w którym podatnik otrzymał decyzję organu celno-skarbowego, ale pod warunkiem zapłaty podatku. Jednocześnie skoro podatnik otrzymał decyzję określającą podatek w prawidłowej wysokości (tj. w wyższej wysokości niż podatnik pierwotnie wpłacił), to nie powinien wykazywać podatku należnego wynikającego z tej decyzji w deklaracjach podatkowych.

Od 1.7.2020 r. a więc od wejścia w życie ustawy z 31.7.2019 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych (Dz.U. z 2019 r. poz. 1495, dalej: OgrObcRegU) znacząco rozszerzyła się możliwość rozliczania VAT z tytułu importu towarów na podstawie art. 33a VATU. Przypomnijmy, że przepis ten umożliwia importerom będącym podatnikami rozliczenie podatku należnego od importu towarów na zasadach analogicznych do rozliczenia importu usług i wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów. A zatem poprzez ujęcie kwot podatku należnego i naliczonego w deklaracji podatkowej. Innymi słowy, rozwiązanie pozwala podatnikowi na uniknięcie konieczności zapłacenia podatku w terminie 10 dni. Na podstawie omawianego przepisu uprawniony podatnik może rozliczyć podatek od importu towarów w okresowej deklaracji podatkowej. Istotą uproszczenia jest więc umożliwienie takiemu podatnikowi rozliczenia podatku jedynie poprzez wykazanie kwot podatku w deklaracji podatkowej.

Pamiętajmy jednak, że czasami zgodnie z art. 34 ust. 1 VATU kwotę podatku należnego z tytułu importu towarów określa naczelnik urzędu celno-skarbowego w drodze decyzji. Jeśli decyzja organy dookreśla kwotę podatku w stosunku do wartości wykazanej w zgłoszeniu celnym bądź w deklaracje VAT (przy stosowaniu procedury określonej w art. 33a VATU) to podatnik ma obowiązek ową różnicę dopłacić, w terminie 10 dni od doręczenia decyzji (art. 37 ust. 1 VATU). Obowiązek dopłaty dotyczy więc także pierwotnych rozliczeń uproszczonych, z którymi zapłata VAT nie wiązała się. Nieprawidłowe rozliczenie (zaniżenie) podatku w ramach neutralnej podatkowo i kasowo metody rozliczania VAT importowego może więc zakończyć się koniecznością sięgnięcia do kieszeni.

Czy tego rodzaju obowiązek narusza neutralność VAT importowego? Nie, gdyż zgodnie z art. 86 ust. 10d pkt 2 VATU, podatnik ma rzecz jasna prawo do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z decyzji dookreślającej zobowiązanie podatkowe w imporcie towarów. A powinien uczynić to w rozliczeniu za okres, w którym otrzymał decyzję. Co jednak ważne, obniżenie kwoty podatku należnego następuje pod warunkiem dokonania przez podatnika zapłaty podatku wynikającego z decyzji.

Skoro podatnik ma obowiązek zapłaty podatku a jednocześnie prawo do odliczenia to zasadne jest jeszcze pytanie o konieczność wykazania kwoty podatku należnego w deklaracji podatkowej. Konieczności takiej jednak nie ma, nie wynika ona z żadnego przepisu VATU. Ta konstatacja pozwala więc dojść do następującego wniosku. Zaniżenie podstawy opodatkowania i kwoty podatku z importu towarów rozliczanego neutralnie na podstawie art. 33a VATU może skutkować dookreśleniem podatku przez organ podatkowy. Wówczas rozliczenie traci swój neutralny kasowo charakter. Podatek trzeba bowiem dopłacić, ale z prawem do odliczenia (z pewnym przesunięciem czasowym) i bez konieczności korekty deklaracji podatkowej. „Domiar” podatku z tytułu importu przyjmuje więc postać wypisz-wymaluj zbieżną z rozliczaniem VAT od importu towarów na zasadach ogólnych.

Całe te zamieszanie wyniknęło w opisywanym przypadku z nieprawidłowego określenia pochodzenia towaru. Pamiętajmy, że podstawą opodatkowania VAT w przypadku importu towarów jest wartość celna powiększona o cło. A te zależy wcale nie od tego skąd przywożony jest towar, ale skąd pochodzi (w uproszczeniu więc, gdzie został wytworzony, ale to uproszczenie dość znaczne). Kwestia pochodzenia towarów to temat na zupełnie inną historię.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Kamera może zerkać na posesję sąsiada

Kwestia, którą zajął się Sąd Najwyższy, wynikła w sporze między trzema małżeństwami mieszkającymi po sąsiedzku. Jedno z nich, małżonkowie M. mieszkający na parterze domu, zainstalowało trzy kamerki i atrapę, by monitorować wejście na tę posesję, zwłaszcza z przylegającej posesji z dziurą w płocie, gdzie kiedyś był sklep monopolowy i nawyki pewnym ludziom chyba zostały, co niepokoiło M. Ale mieszkający za płotem małżonkowie S i N., którzy się przyjaźnią, pozwali M., z którymi są skonfliktowani, domagając się zadośćuczynienia pieniężnego za naruszenie ich prywatności. Zainstalowanie kamer wywołało u nich wzburzenie, niezadowolenie i poczucie krzywdy – wskazywali przed sądem.

Ochrona danych osobowych – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Pieniędzy nie będzie

Sąd pierwszej instancji zasądził od pozwanych na rzecz sąsiadów po 10 tys. zł za naruszenie ich dóbr osobistych, ale Sąd Okręgowy w Szczecinie, do którego odwołali się M., uznał, że nawet przyjmując, że bezprawne zamontowanie kamer monitoringu naruszyło dobra osobiste sąsiadów, tj. prywatność, intymność, nietykalność mieszkania oraz wizerunku i głosu, to skala naruszeń nie uzasadnia żądania zadośćuczynienia. Obecnie monitoring jest powszechny w przestrzeni publicznej, na ulicach, parkach, skwerach, sklepach i galeriach handlowych, urzędach, a nawet na basenach.

Sąd Okręgowy nie podzielił także opinii skarżących o złej woli sąsiadów. W jego ocenie wiarygodna jest wersja M., że kierowali się chęcią ochrony własnego mienia.

Od tego wyroku skargę nadzwyczajną wniósł rzecznik praw obywatelskich, kwestionując odmowę przyznania powodom zadośćuczynienia pieniężnego za naruszenie ich prywatności, ale SN jej nie uwzględnił.

– Małżonkowie S. i N. mieli prawo korzystać z nieruchomości, podwórka i ogródka i oczekiwać uszanowania ich prywatności. Z drugiej strony wszystkie miejsca objęte monitoringiem znajdowały się w przestrzeni otwartej, a więc powinni się liczyć z tym, że ich działania będą widoczne dla postronnych obserwatorów – wskazał sędzia SN Leszek Bosek, sprawozdawca.

Prywatność ma granice

– Przestrzeń objęta monitoringiem nie jest takim miejscem publicznym jak basen, ale nie jest też miejscem stricte prywatnym w takim stopniu jak np. wnętrze lokalu mieszkalnego. Okoliczność ta wpływa na zmniejszenie naruszenia prywatności. Ingerencja w prywatność powodów trwała niecałe dwa lata, a krzywda sprowadzała się do bliżej nieokreślonego dyskomfortu i utrudnienia życia towarzyskiego. Trudno dopatrzyć się w nich znamion obiektywnego uszczerbku. Powodowie nie wyjaśnili, w jaki sposób zainstalowanie monitoringu podwórka i ogródka spowodowało „znaczne rozluźnienie” ich więzi towarzyskich ze znajomymi, gdy mieli możliwość podtrzymywania tych więzi na wiele innych sposobów, choćby na spotkaniach w mieszkaniu.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Michał Górko, radca prawny, kancelaria prawna Goldwin Wesołowski i Wspólnicy

Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że choć prawo do prywatności jest istotnym elementem zasady państwa prawnego, to jej ochrona nie musi oznaczać zasądzania zadośćuczynienia po każdym stwierdzeniu, że skutkiem naruszenia jest krzywda. Zgadzając się co do zasady z taką wykładnią powołanych przepisów, należy stwierdzić, że bagatelizowanie istotności naruszenia, połączone z próbą usprawiedliwiania ewidentnych naruszeń obecnymi realiami społeczno-gospodarczymi, nie może prowadzić do zakwestionowania istoty prawa zagwarantowanego w art. 47 Konstytucji RP, w tym prywatności.

Sygnatura akt: I NSNc 156/20

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Znaczenie uzasadnienia uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego

Uchwała

Uchwałą z 29.6.2012 r. Rada Gminy określiła przystanki komunikacyjne, których właścicielem lub zarządzającym jest Gmina oraz zasady korzystania przez przewoźników z tych przystanków. W podstawie prawnej organ powołał art. 18 ust. 2 pkt 15 ustawy z 8.3.1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 713 ze zm.; dalej: SamGminU), oraz art. 15 ust. 1 pkt 6 i ust. 2, art. 16 ust. ust. 4 i 5 ustawy z 16.12.2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1944 ze zm.; dalej: PublTranspZbU). W § 2 ust. 1 organ ustalił stawkę opłaty w wysokości 0,05 zł. za jedno zatrzymanie środka transportu na przystanku komunikacyjnym.

W uzasadnieniu uchwały wskazano, że zgodnie z art. 16 ust. 4 PublTranspZbU za korzystanie z przystanków komunikacyjnych mogą być pobierane opłaty, których wysokość ustalona jest w drodze uchwały przez właściwy organ. Określono maksymalną stawkę opłaty jaka może być ustalona za jedno zatrzymanie środka transportu na przystanku komunikacyjnym.

Zmiany w Prawie zamówień publicznych – aktualne szkolenia online Sprawdź

Skarga Prokuratora

W skardze na powyższą uchwałę Prokurator Rejonowy wniósł o stwierdzenie nieważności uchwały w zakresie § 2 ust. 1. Zarzucił jej m.in. istotne naruszenie art. 16 ust. 4 PublTranspZbU poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie w § 2 ust. 1 uchwały jednolitej stawki w wysokości 0,05 zł. za każde jedno zatrzymanie środka transportu na przystanku komunikacyjnym, którego właścicielem lub zarządzającym jest Gmina bez dokonania uprzedniej analizy wskazującej, że zastosowanie jednolitej stawki dla wszystkich przewoźników operujących na przystankach, których gmina jest właścicielem lub zarządzającym, będzie uwzględniać niedyskryminujące zasady, o których mowa w ww. przepisie, co w efekcie powoduje, że wprowadzone stawki mają dyskryminujący charakter, nie uwzględniają bowiem m.in. wielkości taboru i wielkości pojazdów używanych przez przewoźników, natężenia ruchu i obłożenia na danych przystankach, co związane jest z ich położeniem i kosztami ponoszonymi na utrzymanie przystanku.

W uzasadnieniu skargi prokurator wskazał, że zaskarżona uchwała nie zawiera uzasadnienia, w którym przedstawiono powody przyjęcia jednej stawki opłaty dla wszystkich operatorów. Nie można zatem ustalić, jakimi motywami kierowała się rada podejmując uchwałę i ustalając przedmiotową opłatę w równej wysokości dla przewoźników wykonujących przewozy pasażerów korzystających z przystanków komunikacyjnych, których dotyczy ta uchwała, bez względu na rodzaj (wielkość) środka transportu zatrzymującego się na tych przystankach. Świadczy to o tym, że organ w ogóle nie analizował możliwości i celowości rozróżnienia wysokości stawek opłat ze względu na jakiekolwiek cechy różnicujące przewoźników, w tym np. ze względu na wielkość środków transportu, jakimi się posługują.

W ocenie skarżącego, z powodu braku powołania i analizy jednej z przesłanek zawartych w przepisie stanowiącym podstawę do podjęcia zaskarżonej uchwały, nie jest możliwe przyjęcie, że zaskarżoną uchwałę podjęto zgodnie z upoważnieniem ustawowym zawartym w art. 16 ust. 4 PublTranspZbU. W konsekwencji za niezgodny z prawem w zaskarżonej części uznać należy wydany na podstawie ww. przepisu akt prawa miejscowego, co do którego nie sposób ustalić, czy wydający go organ kierował się przesłankami przewidzianymi w ustawie stanowiącej podstawę prawną do jego wydania, a więc czy stanowi on prawidłowy akt wykonawczy do tej ustawy, zgodny z jej celami i uszczegółowiający zawarte w niej regulacje.

Odpowiedź na skargę

W odpowiedzi na skargę organ wniósł o jej oddalenie w całości. Podniesione w skardze przez prokuratora zarzuty uznał za bezzasadne. Wyjaśnił, że przy procedowaniu nad zaskarżoną uchwałą dokonano analizy stanu faktycznego zarówno w zakresie ilości osób korzystających, jak również w zakresie sytuacji przewoźników korzystających z przystanków, których właścicielem lub zarządzającym jest Gmina. Poczynione ustalenia potwierdziły, że w dacie podejmowania uchwały na terenie Gminy z przystanków korzystało 2 przewoźników (obecnie tylko 1). Porównano zarówno wielkość taboru przewoźników, jak i wielkość pojazdów używanych przez przewoźników oraz natężenie ruchu. Analiza rozkładów jazdy przewoźników oraz pojazdów używanych do przewozu potwierdziła, że dla obu przewoźników warunki korzystania z przystanków są zbieżne, dlatego też nie zachodziła konieczność rozróżnienia zastosowanej stawki. Powyższe okoliczności potwierdza dokumentacja zgormadzona w niniejszej sprawie w zakresie zawartych w 2013 roku umów z przewoźnikami, z których wynika, że zarówno ilość zatrzymań na przystankach, jak i rodzaje pojazdów są praktycznie identyczne. Przed podjęciem uchwały dokonano również analizy rodzajów przystanków, których właścicielem lub zarządzającym jest Gmina.

Stanowisko WSA

WSA w Kielcach po rozpoznaniu sprawy ze skargi Prokuratora Rejonowego we Włoszczowie na uchwałę Rady Gminy Kluczewsko z 29.6.2012 r. w sprawie określenia przystanków komunikacyjnych, których właścicielem lub zarządzającym jest Gmina Kluczewsko oraz zasad korzystania przez przewoźników z tych przystanków stwierdził nieważność § 2 ust. 1 zaskarżonej uchwały.

WSA wskazał przede wszystkim, że zaskarżona uchwała stanowi akt prawa miejscowego. Skoro zaskarżona uchwała jest aktem prawa miejscowego, podjęcie jej w sposób sprzeczny z prawem powoduje konieczność stwierdzenia jej nieważności przez sąd administracyjny.

Ramy prawne dla podjęcia zaskarżonej uchwały wyznaczały zasadniczo przepisy art. 16 ust. 1 i ust. 4–7 PublTranspZbU. Stosownie do przepisu art. 16 ust. 4 PublTranspZbU za korzystanie przez operatora i przewoźnika z przystanków komunikacyjnych lub dworców, których właścicielem albo zarządzającym jest jednostka samorządu terytorialnego, mogą być pobierane opłaty. Stawka opłaty jest ustalana w drodze uchwały podjętej przez właściwy organ danej jednostki samorządu terytorialnego, z uwzględnieniem niedyskryminujących zasad. W myśl art. 16 ust. 5 pkt 1 i 2 PublTranspZbU, stawka opłaty, o której mowa w ust. 4, nie może być wyższa niż: 0,05 zł. za jedno zatrzymanie środka transportu na przystanku komunikacyjnym; 1 zł. za jedno zatrzymanie środka transportu na dworcu. Co istotne, ustalenie opłaty winno nastąpić z uwzględnieniem niedyskryminujących zasad.

Sąd wskazał, że obowiązkiem właściwego organu danej jednostki samorządu terytorialnego jest rozważenie w procesie uchwałodawczym dotyczącym ustalenia stawki opłaty, o której mowa w art. 16 ust. 4 i 5 PublTranspZbU, czy nie będzie ona dyskryminować określonego kręgu jej adresatów. Delegacja ustawowa zawarta w art. 16 ust. 4 PublTranspZbU obliguje radę gminy do dokonania uprzedniej analizy wskazującej, że zastosowanie – jak w niniejszym przypadku – jednolitej stawki dla wszystkich przewoźników operujących na przystankach, których gmina jest właścicielem lub zarządzającym, będzie uwzględniać niedyskryminujące zasady. Należy przez to rozumieć zapewnienie traktowania wszystkich przewoźników w sposób równorzędny poprzez wyeliminowanie lub ograniczenie konkurencji wśród przewoźników wykonujących usługi przewozu w granicach gminy. Chcąc ustalić, czy uchwała odpowiada ratio legis przepisu upoważniającego, należy zbadać treść uzasadnienia uchwały oraz materiałów dokumentujących jej przygotowanie i uchwalenie. Kryteria, jakimi kierowali się radni podejmujący uchwałę, winny wynikać z uzasadnienia tej uchwały, a także towarzyszących jej podjęciu dokumentów.

W niniejszej sprawie, ani z postanowień uchwały, ani z jej uzasadnienia, ani też z protokołu z obrad XIV sesji VI kadencji Rady Gminy nie wynika aby organ, podejmując tę uchwałę i ustalając przedmiotową stawkę opłaty w wysokości 0,05 zł. za jedno zatrzymanie środka transportu na przystanku komunikacyjnym, rozważał kwestię niedyskryminacji. Uchwała zawiera ogólnikowe uzasadnienie, wskazujące jedynie na delegację ustawową do wydania w tym przedmiocie uchwały.

Podejmując zaskarżoną uchwałę w postanowieniach § 2 ust. 1, nie powołano się na żadne argumenty związane z kryterium niedyskryminacji, które byłyby analizowane i rozważane w procesie uchwałodawczym.

Powyższe skutkowało stwierdzeniem, że zaskarżona uchwała w części dotyczącej § 2 ust. 1 w sposób istotny narusza art. 16 ust. 4 PublTranspZbU i art. 40 ust. 1 SamGminU. Jak jednolicie wskazuje się w orzecznictwie NSA, brak wskazania motywów podjęcia uchwały wpływa także zasadniczo na jej ocenę z punktu widzenia standardów konstytucyjnych. Skoro granice samodzielności działania organów gminy wyznacza legalność działania tych organów, a wykonywanie uchwałodawczej działalności rady gminy powinno się odbywać zawsze zgodnie z obowiązującym prawem, to słusznie wskazuje się w orzecznictwie sądów administracyjnych (por. ww. wyrok NSA z 26.10.2016 r., II GSK 1405/16, Legalis), że podjęcie uchwały z niewypełnieniem delegacji ustawowej stanowi także istotne naruszenie art. 87 ust. 2 i art. 94 Konstytucji RP, a także zasady praworządności i legalności wynikających z art. 7 Konstytucji RP. Zaprezentowane stanowisko nie oznacza, że wykluczone jest zastosowanie jednej stawki, ale musi to wynikać z przeprowadzonej analizy.

WSA w ślad za pozostałym, licznym orzecznictwem w omawianej materii, zwrócił uwagę na konieczność prawidłowego sporządzania uzasadnienia uchwał organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego. Szczególne znaczenie wymóg ten ma dla norm aktów prawa miejscowego. Uzasadnienie aktu prawnego ma także służyć możliwości realnej i rzetelnej kontroli przez sądy administracyjne. Samo formalne spełnienie wymogi wyposażenia uchwały w uzasadnienie nie jest wystarczające.

WSA nie przyjął, że stawkę, o której mowa w art. 16 ust. 4 i 5 PublTranspZbU ustalono błędnie. Sąd wskazał, że nie jest w stanie tego skontrolować – w kontekście całokształtu przepisów prawa powszechnie obowiązującego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź