Polski Ład wywraca opodatkowanie (niektórych) dochodów osobistych

Z punktu widzenia systemu podatkowego, zdecydowanie najwięcej zmian spodziewać należy się na gruncie ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 poz. 1426; dalej: PDOFizU). Nie znamy jeszcze rzecz jasna choćby wstępnej propozycji przepisów. A diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach (ich też nie znamy). Znamy jednak najważniejsze idee. Spróbujmy je zatem skonfrontować z rzeczywistością na tyle, na ile możliwe jest to na gorąco.

Podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 30.000 zł

Kwota wolna od podatku to element skali podatkowej. Zmniejsza ona podatek obliczony w ten właśnie sposób. Sposób obliczania kwoty wolnej określa art. 27 ust. 1a PDOFizU. Jej wysokość zależy dziś od osiąganych dochodów. Zadanie matematyczne nie należy do najprostszych. W uproszczeniu więc, obecnie kwota wolna wynosi 8.000 zł – gdy podstawa opodatkowania (w dochód pomniejszony o składki) nie przekracza tej kwoty. Wraz z wzrostem dochodu, kwota wolna maleje. W przypadku podstawy opodatkowania na poziomie 80.000 zł to już ledwie ok. 3.089 zł. Zaś przy podstawie opodatkowania powyżej 127.000 zł, kwota wolna od podatku osiąga „wysokość” okrągłego zera.

Nowy plan jest taki, że kwota wolna wzrośnie do 30.000 zł. Pozwoli to na uniknięcie opodatkowania podatkiem dochodowym m.in. przez osoby zarabiające kwotę stanowiącą minimalne wynagrodzenie za pracę. Ale także np. przez większość emerytów. Pozostali podatnicy też (raczej) staną się beneficjentami rozwiązania, gdyż i oni „skonsumują” częściowo kwotę wolną. Ich „kwota zmniejszająca podatek” również wzrośnie. No, nie do końca wiadomo, czy wszyscy podatnicy, założenia Polskiego Ładu wspominają bowiem dość wymownie o „wszystkich pracujących Polakach”…

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Podwyższenie progu podatkowego do 120.000 zł

Skoro jesteśmy już przy tzw. skali podatkowej: zgodnie z art. 27 ust. 1 PDOFizU, wzrost stawki podatku ponad podstawowe 17% stosuje się od podstawy opodatkowania przekraczającej 85.528 zł. Od każdej złotówki nadwyżki ponad tę kwotę, podatnicy rozliczający się skalą podatkową płacą 32% podatku. Więc ich efektywna stawka podatku rośnie.

Próg w tej wysokości ustalony został od 1.1.2009 r. Przestał więc już dawno (na szczęście) odzwierciedlać różnicę między „bogatszymi” a „biedniejszymi”. Dlatego planowane podwyższenie progu do 120.000 zł wydaje się po prostu urealnieniem tej kwoty. Skorzystają podatnicy rozliczający się skalą, osiągający dochody lokujące ich podstawę opodatkowania w widełkach między dwoma ww. kwotami.

Składka zdrowotna – dla pracowników

Ww. niewątpliwie korzystne zmiany same się jednak nie sfinansują. W myśl zasady „jedną ręką dać, a drugą zabrać”, Nowy Polski Ład to pod pewnymi względami także istotny drenaż dochodów podatników. W pierwszej kolejności, dotyczyć będzie składek na ubezpieczenie zdrowotne. W tym zakresie warto oddzielnie spojrzeć na sytuację pracowników i przedsiębiorców.

Osoby uzyskujące dochody ze stosunku pracy opłacają składki zdrowotne bezpośrednio, ale część z nich pobiera również płatnik (pracodawca). Podstawą wymiaru składek jest przychód pracownika. W tej materii zdaje się, że nic się nie zmieni. Zgodnie jednak z art. 27b ust. 1 PDOFizU, podatek dochodowy ulega dziś obniżeniu o kwotę składki na ubezpieczenie zdrowotne, tak opłaconej bezpośrednio przez podatnika jak i pobranej przez płatnika. Odliczeniu nie podlega jednak pełna kwota (9% podstawy wymiaru) a jedynie 7,75% podstawy wymiaru.

Zgodnie z założeniem Polskiego Ładu, odliczenie te przestanie obowiązywać. Zatem „wszyscy pracujący Polacy” w zamian za podwyższony próg oraz zwiększoną kwotę wolną dołożą do systemu podatkowego równowartość lwiej części swoich składek zdrowotnych.

Składka zdrowotna – dla przedsiębiorców

Opisana wyżej zasada zakładająca odliczanie składki zdrowotnej od podatku dotyczy też przedsiębiorców (rozliczających się w sposób linowy, a więc zgodnie z art. 30c PODFizU na podstawie 19% stawki podatku ale również tzw. skalą podatkową). Ta grupa również utraci możliwość pomniejszania podatku o wartość składki. Ale nie jest to najbardziej bolesne.

Zgodnie z art. 81 ust. 2 ustawy z 27.8.2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1398, ze zm., dalej: ŚOZŚrPubU), podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne przedsiębiorców stanowi zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż 75% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego. Jest to więc wartość ryczałtowa, niezależna od przychodów. W chwili obecnej kwota składki wynosi minimum 381,81 zł.

Polski Ład taki sposób obliczania ww. kwoty zmieni. Ryczałtową składkę zastąpi ustalana w sposób analogiczny jak w przypadku umowy o pracę. A więc, będzie to składka obliczana proporcjonalnie od dochodu. Przedsiębiorcy tracą więc podwójnie (wyższa składka, dodatkowo nie do odliczenia).

Kto zyska, kto straci, kto nie odczuje?

Spróbujmy odpowiedzieć na te samo nasuwające się pytanie w oparciu o ww. założenia, bez uwzględniania innych zmiennych. I tak przykładowo:

Podstawmy podobne kwoty do sytuacji przedsiębiorcy rozliczającego się liniowo (więc niekorzystającego dziś ani najpewniej i „jutro” z kwoty wolnej) i miesięcznym KUP na poziomie 20% przychodu.

Co jeszcze?

Omawiane zmiany to rdzeń nowego pomysłu na podatki a’la „Nowy Polski Ład”. Są też inne, jak przykładowo możliwość małżeńskiego rozliczenia PIT już od roku zawarcia związku małżeńskiego. Czy „ulga na PIT dla klasy średniej” (sic!) – bliżej nieokreślona w tym momencie. Oraz „ulga na powrót z emigracji”, w założeniu polegająca na obniżce dochodów o 50.000 zł (szczegółów także brak). Do tego pełne oskładkowanie umowy zlecenia czy zachęty dla pracujących emerytów. Dość wyraźnie widać za to, kto będzie beneficjentem zmiany systemu opodatkowania. A kto tę zmianę sfinansuje.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

*Grafika użyta w artykule pochodzi z oficjalnego profilu Premiera Mateusza Morawieckiego na Facebooku.

Firma odliczy wydatki na pracę zdalną

Dobra wiadomość dla wszystkich pracodawców. Według Ministerstwa Finansów nie ma znaczenia, czy pracownik wykonuje swoje obowiązki w biurze czy w mieszkaniu. W obu przypadkach przedsiębiorca może odliczyć niezbędne koszty. Takie stanowisko zajął minister w odpowiedzi na interpelację poselską nr 22 251. Nie widzi też potrzeby, by zmieniać obecnie obowiązujące przepisy.

Obecne przepisy wystarczą

Według posłanki Katarzyny Koltuli, choć pandemia trwa ponad rok, przedsiębiorcy nadal mają wątpliwości związane z rozliczeniem kosztów pracowniczych. Zapytała, czy ministerstwo doprecyzuje przepisy.

MF przypomina, że pracę zdalną reguluje w obecnym stanie prawnym ustawa o przeciwdziałaniu Covid-19. Zgodnie z art. 3 ust. 3–5 tej ustawy wykonywanie pracy zdalnej może zostać polecone, jeżeli pracownik ma umiejętności i możliwości techniczne oraz lokalowe i pozwala na to rodzaj pracy. Niezbędne narzędzia i materiały oraz obsługę logistyczną zapewnia pracodawca.

Przedsiębiorca może odliczyć wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem tych enumeratywnie wyłączonych z kosztów podatkowych. Wynika to z ogólnej zasady zawartej zarówno w ustawie PIT, jak i CIT, dotyczącej odliczenia wydatków na zatrudnianie pracownika w prowadzonej działalności gospodarczej.

„Tylko z tego powodu, że pracownik świadczy pracę zdalnie, pracodawca nie zostaje pozbawiony prawa do zaliczenia racjonalnie uzasadnionych i pozostających w związku z prowadzoną działalnością kosztów wynikających z zatrudnienia pracownika, do kosztów uzyskania przychodów” – stwierdził wiceminister Jan Sarnowski.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Korzystny trend

Jego zdaniem nie trzeba zmieniać przepisów, by umożliwić pracodawcy odliczenia kosztów.

Jak podkreśla Przemysław Ruchlicki, zastępca dyrektora Biura Polityki Gospodarczej Krajowej Izby Gospodarczej, MF uznaje za koszty uzyskania przychodów uzasadnione wydatki przedsiębiorcy.

– Ten trend widać od początku pandemii w przypadku samozatrudnionych. Niektóre wydatki do tej pory uznawane za osobiste mogą stanowić koszty uzyskania przychodu. Podobnie jest z pracodawcami. Wydatek pracodawcy jest traktowany jako uzasadniony wydatek ponoszony na wyposażenie stanowiska pracy. Zmienił się nam sposób świadczenia pracy, ale nie katalog wydatków. Nadal są to meble biurowe, koszty serwisu, napraw, tyle tylko, że zmieniła się lokalizacja – z biura na mieszkanie pracownika – mówi Przemysław Ruchlicki.

Dodaje, że również ryczałtowa kwota wypłacana pracownikowi z tytułu zapewnienia dostępu do internetu czy zużycia energii elektrycznej jest kosztem dla pracodawcy. Z punktu widzenia pracownika takie świadczenia nie są jego przychodem, ponieważ jest to udostępnienie mu narzędzi i zapewnienie możliwości korzystania z nich.

Pracownik bez przychodu

Takie korzystne dla pracowników stanowisko potwierdza też resort finansów.

„W ocenie organów podatkowych w sytuacji, w której obowiązek zapewnienia narzędzi i materiałów niezbędnych do pracy zdalnej należy do obowiązków pracodawcy, to dostarczenie pracownikowi niezbędnego sprzętu, ubezpieczenie sprzętu, pokrycie kosztów związanych z instalacją, serwisem, eksploatacją i konserwacją sprzętu, czy przeprowadzenie niezbędnych szkoleń, nie skutkuje powstaniem po stronie pracownika przychodów w rozumieniu ustawy PIT” – wyjaśnił wiceminister Sarnowski.

– Trzeba jednak podkreślić, że jeżeli własność rzeczy materialnych przejdzie na pracownika, zostanie to uznane za nieodpłatne przekazanie i opodatkowane. Tu również nic się nie zmienia w stosunku do zasad sprzed pandemii – mówi Przemysław Ruchlicki.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Agnieszka Telakowska-Harasiewicz, doradca podatkowy, SSW Pragmatic Solutions

Organy podatkowe potwierdzają w interpretacjach, że dokonywany przez pracodawcę zwrot kosztów zakupu sprzętu niezbędnego do pracy zdalnej nie jest dla pracownika przychodem podatkowym. To samo dotyczy ekwiwalentu za korzystanie z własnego sprzętu, internetu lub energii elektrycznej. Po zleceniu pracy zdalnej obowiązkiem pracodawcy jest bowiem zapewnienie pracownikowi odpowiednich narzędzi i materiałów. Dokładnie taka sama argumentacja powinna mieć zastosowanie do „rekompensat” wypłacanych pracownikom. Jeżeli jest to obowiązek pracodawcy, a wydatek jest właściwie udokumentowany, powinien stanowić koszty podatkowe pracodawcy. Wydatki ponoszone w związku ze świadczeniem pracy zdalnej powinny być traktowane tak jak każdy inny wydatek pracowniczy. Cieszy zatem pozytywne stanowisko Ministerstwa Finansów w tej sprawie. Należy mieć tylko nadzieję, że takie samo podejście będzie stosowane na poziomie organów niższego szczebla w toku kontroli podatkowych.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Sąd nie może wprowadzać strony w błąd

Stan faktyczny

A.S. pożyczyła od G.S. w ciągu ponad 2 lat łącznie ponad 22,3 tys. zł. Ponieważ dłużniczka spłaciła jedynie 8,3 zł, wierzyciel wystawił weksel, a następnie wniósł pozew domagając się zasądzenia niespłaconej kwoty zadłużenia wraz z odsetkami. Sąd I instancji wydał nakaz zapłaty opiewający na kwotę 21,6 tys. zł wpisaną w wekslu, a następnie, na skutek zarzutów pozwanej, utrzymał w mocy zaskarżony nakaz zapłaty w części do kwoty 14 tys. zł, natomiast w pozostałym zakresie go uchylił i oddalił powództwo. Sąd II instancji oddalił apelacje obu stron sporu. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że choć zarzut apelacji powoda co do odsetek jest zasadny, jednak zdaniem Sądu, skoro roszczenie było dowodzone na podstawie weksla, w którym określono termin płatności sumy wekslowej, to Sąd I instancji jedynie omyłkowo pominął w zaskarżonym wyroku odsetki za opóźnienie od zasądzonej ostatecznie kwoty i powinien to sprostować po zwrocie akt w trybie art. 350 § 1 i 2 KPC. G.S. złożył wniosek do Sądu Rejonowego w K. o sprostowanie orzeczenia poprzez dodanie rozstrzygnięcia co do odsetek, który został uwzględniony. Sąd Okręgowy w Z. zmienił jednak zaskarżone przez pozwaną postanowienie i oddalił wniosek G.S. o sprostowanie wyroku oraz zasądził od niego na rzecz A.S. 255 zł tytułem kosztów postępowania zażaleniowego.

Upadłość i restrukturyzacja – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

Skarga RPO do SN

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego, zaskarżając wyrok w części oddalającej apelację G.S. w zakresie dotyczącym odsetek ustawowych za opóźnienie liczonych od zasądzonej kwoty 14 tys. zł od 30.3.2016 r. do dnia zapłaty. Jak twierdził, rażące uchybienia Sądu w stosowaniu oraz w wykładni prawa, nie tylko pozbawiły powoda procedury gwarantującej realizację przysługującego mu prawa do żądania odsetek ustawowych za czas opóźnienia w spełnieniu świadczenia pieniężnego przez pozwaną, ale również doprowadziły do wprowadzenia G.S. w błąd co do możliwości skorzystania z odpowiednich instytucji prawa procesowego w celu wyeliminowania stwierdzonych uchybień sądowych, narażając go przy tym na poniesienie dodatkowych kosztów sądowych.

Uzasadnienie SN

Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi II instancji do ponownego rozpoznania. Jak wyjaśniono, z treści weksla jednoznacznie wynika, że miał on zostać zapłacony przez pozwaną 29.3.2016 r., w rezultacie opóźnienie w zapłacie powstało po jej stronie od dnia następnego, czyli 30.3.2016 r. Sąd I instancji, uznając roszczenie powoda za częściowo zasadne – do kwoty 14 tys. zł, powinien był konsekwentnie zasądzić również odsetki, zgodnie z dyspozycją art. 481 § 1 KC. Sąd II instancji naruszył art. 385 KPC -nie uwzględnił bowiem zarzutu naruszenia art. 481 § 1 KC, pomimo wyraźnego uznania w uzasadnieniu zasadności apelacji w części zarzucającej pominięcie rozstrzygnięcia o odsetkach.

W ocenie Sądu Najwyższego, za odmowę wymierzenia sprawiedliwości, przejawiającą się w odebraniu stronie konstytucyjnego prawa do uzyskania merytorycznego wyroku, należy uznać działanie sądu, który oddala apelację strony pomimo przyznania, że jest ona częściowo zasadna, błędnie pouczając ją przy tym o dopuszczalności zmiany zaskarżonego orzeczenia w trybie sprostowania. Jak wyjaśniono, zgodnie z art. 350 § 1 KPC, sąd może sprostować w wyroku niedokładności, błędy pisarskie albo rachunkowe lub inne oczywiste omyłki. Nie można jednak stosować tej regulacji w sposób prowadzący do zmiany rozstrzygnięcia pod względem przedmiotowym. Pominięcie rozstrzygnięcia o odsetkach w wyroku Sądu I instancji nie mogło zostać uznane za oczywistą omyłkę, bowiem nieuwzględnienie roszczenia powoda co do odsetek wynikało w sposób oczywisty z sentencji, w której Sąd uchylił nakaz zapłaty ponad kwotę 14 tys. zł i oddalił powództwo w pozostałym zakresie. Sąd Najwyższy przypomniał, że roszczenie o odsetki od spóźnionego roszczenia stanowi prawo majątkowe podlegające ochronie konstytucyjnej, zaś Sąd II instancji wprowadzając powoda w błąd co do możliwości sprostowania wyroku Sądu I instancji, naruszył zasadę zaufania obywatela do państwa. Powód nie mógł wnieść skargi kasacyjnej z uwagi na zbyt niską wartość przedmiotu sporu. W rezultacie działanie Sądu doprowadziło do sytuacji, w której powód nie był w stanie wyegzekwować przysługującego mu roszczenia odsetkowego, uznanego za zasadne w wyroku Sądu II instancji, niezależnie od działań, które podejmował, a dodatkowo został obciążony kosztami postępowania w przedmiocie sprostowania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Odszkodowanie od Skarbu Państwa dla poszkodowanych przedsiębiorców

Procesowanie ze Skarbem Państwa albo niższe odszkodowanie

W obecnym stanie prawnym, jedyną ścieżką przedsiębiorców mogącą podreperować ich sytuację finansową jest próba dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa wskutek poniesienia szkody wywiedzionej na podstawie art.  417, 4171 czy art. 4172 KC. Motywem, który przyświecał legislatorowi do wprowadzenia zmian nadanych projektem ustawy, była okoliczność niewprowadzenia przez rząd na terenie kraju stanu klęski żywiołowej, w konsekwencji której przedsiębiorcy nie korzystają w aktualnych warunkach ze szczególnych instrumentariów prawnych, jakie gwarantuje ustawa z 22.11.2002 r. o wyrównywaniu strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela (Dz.U. z 2002 r. Nr 233 poz. 1955). Wejście w życie deliberowanego projektu zarysowałoby przedsiębiorcom dwutorowe działanie – możność zawnioskowania o niższe odszkodowanie na jej gruncie tj. do 70% poniesionej szkody majątkowej, bądź też wystąpienie z powództwem przeciwko Skarbowi Państwa, przy czym uzyskanie prawa w oparciu o jedną podstawę prawną, niwelowałoby zasądzenie drugiego z odszkodowań. Proponuje się, aby roszczenie o odszkodowanie służyło za szkodę majątkową poniesioną od dnia wprowadzenia ustawowych ograniczeń, nakazów lub zakazów. Nie będzie ono przysługiwać, jeżeli szkoda majątkowa powstałaby wyłącznie z winy poszkodowanego lub z winy osoby trzeciej.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Tylko na wniosek

Odszkodowania, zgodnie z założeniami, mogłyby zostać przyznane, o ile postępowanie zainicjowałby poszkodowany przedsiębiorca wnosząc do organu pisemny wniosek. Tylko na jego podstawie wojewoda właściwy ze względu na miejsce powstania szkody majątkowej (bądź, gdy szkoda objęłaby terytorium dwóch lub więcej województw – wojewoda, do którego sprawa została skierowana jako pierwsza; bądź w razie niemożności ustalenia właściwości – Wojewoda Mazowiecki) wydałby ostateczną decyzję przyznającą lub odmawiającą prawa. Termin na załatwienie sprawy po stronie organu wynosiłby 3 miesiące od dnia złożenia wniosku, a wypłaty stosownych kwot rekompensujących szkody trafiłyby na rachunek przedsiębiorców w ciągu 30 dni od dnia doręczenia im stosownej decyzji (art. 4 – 5 projektu ustawy).

Środki odwoławcze

Trzydzieści dni – taki termin przewiduje projekt ustawy na złożenie powództwa do sądu powszechnego w przypadku, gdy przedsiębiorca otrzyma ostateczną decyzję w sprawie odszkodowania. Pozew mógłby zatem złożyć zarówno, przedsiębiorca, któremu odmówiono prawa do odszkodowania, jak i ten, na rzecz którego zasądzono kwotę niższą niż 70% oszacowanej we wniosku wysokości szkody majątkowej pomniejszonej o równowartość już udzielonej bezzwrotnej pomocy na podstawie przepisów odrębnych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.  W razie ziszczenia się drugiej z opcji, przedsiębiorcy zostałaby wypłacona kwota, jak w decyzji, mimo wszczęcia procedury sądowej – wniesienie powództwa, ma bowiem nie wstrzymywać jej wykonania. Ustawodawca konstytuuje ponadto, że pozew o odszkodowanie zwolniony byłby z opłaty.

Przedawnienie

Roszczenie o odszkodowanie miałoby się zaś przedawniać z upływem roku od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o powstaniu szkody majątkowej. W każdym zaś przypadku roszczenie przedawniłoby się z upływem trzech lat od dnia zniesienia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2. Początek biegu przedawnienia rozpocząłby się nie wcześniej niż w dniu wejścia w życie ustawy – art. 7 projektu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Rozgłos w sieci oparty na krzywdzie

Prawo nie nadąża

Prawo w obrębie cyberprzestrzeni ciągle jest korygowane, ale nie nadąża za kolejnymi trendami patoinfluencerów. Za serwowanie niewybrednej rozrywki płacą im sami widzowie. Dodatkowy zarobek zyskują ze współpracy z reklamodawcami i portalami.

– W ostatnich latach odnotowaliśmy wiele naruszeń prawa przez patostreamerów. Jeden z nich namówił 12-letnią dziewczynkę, żeby się rozebrała w trakcie transmisji jego wideo emitowanego na żywo. Tę relację obejrzało wielu internautów – mówi Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. – Była to pierwsza taka sprawa w prokuraturze, później pojawiły się następne. Patostreamerzy często np. szukają bezdomnych lub po prostu słabszych, by publicznie ich pobić, tworząc haniebną rozrywkę dla widza – dodaje.

Według dyrektora Biura Cyberbezpieczeństwa Jana Kostrzewy na tę chwilę nie da się filtrować wszystkich treści przed emisją, nawet w tak sprawnie działających gigantach jak YouTube.

– Są dwa modele działania. Sprawdzanie materiałów przed publikacją wymusza jednak dodatkową pracę oraz wzięcie odpowiedzialności za materiał. YouTube stosuje drugi: dopuszcza wszystkie materiały i usuwa je dopiero po zgłoszeniu przez użytkowników naruszenia godności ludzkiej lub przepisów prawa – opisuje dyrektor BC.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Zatrzymanie za znęcanie

W kwietniu Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zatrzymała youtubera o pseudonimie Kamerzysta, zarzucając mu znęcanie się nad niepełnosprawnym intelektualnie 18-latkiem, któremu obiecał kilkaset złotych za wykonanie nietypowych zadań na wizji. Miał nie tylko rozbijać sobie cegły na głowie, ale też skoczyć z balkonu do kontenera na śmieci i wejść do szamba. Ten post był wyświetlony ok. 500 tys. razy, zanim YouTube go zablokował.

Według Konrada Dulkowskiego początkowo policja przyjmowała takie zgłoszenia z pobłażaniem, ale dziś zmienia podejście.

– W sprawie tego znęcania się policja po 30 minutach od wysłanego przez nas e-maila namierzyła sprawców – mówi.

Będzie pomoc

Incydent wzburzył opinię publiczną, a palestra nie pozostała obojętna – w ten sposób ofiara zyskała aż dwóch pełnomocników.

– Zdecydowałem się na pomoc pokrzywdzonemu, bo oprócz tego, że jest to pomoc bezpłatna, jest też bezcenna – mówi mec. Michał Kałużny. I dodaje, że jako ojcu nastolatka nie jest mu obcy wpływ patoinfluencerów na małoletnich. – Nie możemy pozwolić, aby ich postawy się rozpowszechniały. Nikt z nas nie chce przecież żyć w patospołeczeństwie. Mam nadzieję, że ta głośna sprawa doprowadzi do ukarania sprawców oraz naprawienia szkody – uważa.

Nie ukrywa też, że trzeba poszukać nowych instrumentów ochrony przed działaniami osób szukających rozgłosu kosztem innych. Nad rodzajem kary zastanawia się też dyrektor BC.

– Pożądana jest surowa kara. Uważam, że za wrzucanie do internetu materiałów degenerujących i gorszących odpowiedni byłby czasowy zakaz udziału w środkach społecznego przekazu. Dopiero za łamanie obostrzeń należałoby nałożyć karę pozbawienia wolności – podnosi Kostrzewa.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Brunon Hołyst, profesor, kryminolog

Przy okazji sprawy ze Szczecina dotyczącej filmu na YouTubie pokazującego znęcanie się nad niepełnosprawnym intelektualnie 18-latkiem trzeba zwrócić uwagę na aspekt wiktymologiczny związany z odebraniem godności ofierze oraz negatywny wpływ na kształtowanie osobowości młodych ludzi. Satysfakcja z poniżania drugiego człowieka zawiera w sobie rysy psychopatyczne. Trzeba uświadamiać rodziców, aby bardziej kontrolowali, w jaki sposób ich dzieci spędzają wolny czas. Wykorzystanie niepełnosprawnego chłopca do takich czynności jest haniebne, tak samo jak każdego człowieka i każdej żywej istoty. Nie może być tak, że słabości, czy to psychiczne, czy to fizyczne, są wykorzystywane. Uważam, że inicjatorzy tej ohydnej akcji powinni zostać ukarani, a media nagłaśniać ten kazus, bo dziś internet jest wykorzystywany w celach przestępczych już od najmłodszych lat.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Dane osobowe funkcjonariuszy służb mundurowych zostały ujawnione

W komunikacie z 21.4.2021 roku RCB poinformowało o ponownym zabezpieczeniu danych. Zamknięto także możliwość rejestracji na szczepienia w formularzu, którego dotyczyło naruszenie bezpieczeństwa danych. Przyczyny wycieku danych są aktualnie badane.

Z udostępnianych informacji wynika, że przyczyną wycieku był prawdopodobnie błąd pracownika RCB, który wgrał plik z danymi funkcjonariuszy do serwisu wizualizacji danych. Wyszukiwanie danych dotyczących szczepień, możliwe było uzyskanie dostępu do pliki z danymi funkcjonariuszy.

Plik obejmował dane takie, jak:

O naruszeniu bezpieczeństwa danych poinformowano Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, a także powiadomiono Prokuraturę Okręgową w Warszawie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Ochrona danych osobowych – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Prezes UODO poinformował jedynie, że do Urzędu wpłynęło zgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych, a sprawa jest aktualnie analizowana. Zbierane są dodatkowe materiały i informacje w sprawie. Dalsze działania UODO zależne są od informacji, jakie przekaże RCB.

Prezes UODO w wydanym komunikacie przypomniał także wskazówki dotyczące postępowania mającego na celu zmniejszenie ryzyka kradzieży tożsamości oraz jego skutków.

Sprawą zajął się także Rzecznik Praw Obywatelskich, występując 23.4.2021 r. do dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o udzielenie informacji o podjętych oraz planowanych działaniach w sprawie. Jak zwrócił uwagę RPO w niniejszym piśmie: „zostały zatem ujawnione istotne, szczególne dane osobowe, które mogą być wykorzystane w sposób nieuprawniony. W przypadku funkcjonariuszy publicznych jeszcze większe zagrożenie wiąże się z możliwością wkroczenia w życie prywatne poprzez niechciane telefony czy korespondencję, a nawet wykorzystanie możliwości kontaktu do wywierania wpływu  lub podejmowanie działań w celu pozbawienia ich zaufania publicznego.”

Nie jest to pierwszy wyciek danych funkcjonariuszy publicznych. Rok temu mieliśmy bowiem do czynienia z ujawnieniem danych z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury dotyczącym danych sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury, referendarzy sądowych, asystentów sędziów, asystentów prokuratorów, kuratorów zawodowych oraz urzędników sądów i prokuratury. Z tego powodu, w lutym bieżącego roku Prezes UODO nałożył na KSSIP maksymalną karę pieniężną dopuszczalną przez przepisy dotyczące ochrony danych osobowych, w wysokości 100.000 złotych.

Podobnie, jak w przypadku sędziów, czy prokuratorów, dane funkcjonariuszy służb mundurowych mogą być przedmiotem zainteresowania środowisk przestępczych. Istnieje nie tylko ryzyko kradzieży tożsamości, ale także poważniejszych naruszeń, jak poniesienie szkód majątkowych, czy stanie się podmiotem prześladowania ze strony osób, co do których funkcjonariusze podejmowali czynności służbowe. O napływie wielu wulgarnych wiadomości e-mail informowały osoby, których dane zostały ujawnione z systemu KSSIP.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Co ze szkoleniami BHP w okresie pandemii?

Szkolenie BHP jest obowiązkowe

Pracodawca ma obowiązek chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie im  bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. Nie wolno mu dopuścić pracownika do pracy, do której wykonywania nie posiada dostatecznej znajomości przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Co oznacza, że pracodawca nie może umożliwić podjęcia pracy przez pracownika bez jego wcześniejszego przeszkolenia. Należy także pamiętać, że przestrzeganie przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy jest podstawowym obowiązkiem pracownika. W szczególności pracownik jest obowiązany znać przepisy i zasady bezpieczeństwa i higieny pracy, brać udział w szkoleniu i instruktażu z tego zakresu oraz poddawać się wymaganym egzaminom sprawdzającym. Pracownik nie może odmówić udziału w szkoleniu w zakresie BHP.

Pracownicy podlegają szkoleniom wstępnym oraz okresowym. Rozporządzenie Ministra Gospodarki i Pracy z 27.07.2004r. w sprawie szkolenia w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U. z 2004 r. Nr 180 poz. 1860, dalej: SzkolBHPR) szczegółowo określa zasady szkolenia w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy, zakres tego szkolenia, wymagania dotyczące treści i realizacji programów szkolenia, sposób dokumentowania szkolenia oraz przypadki, w których pracodawcy lub pracownicy mogą być zwolnieni z określonych rodzajów szkolenia.

Kodeks pracy. Komentarz + Aneks do specustawy Regulacje Covid-19 w prawie pracy – bieżąca aktualizacja w Systemie Legalis Sprawdź

Rodzaje szkoleń w dziedzinie BHP

Pracodawca jest obowiązany zapewnić przeszkolenie pracownika w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy przed dopuszczeniem go do pracy, mowa wtedy o szkoleniu wstępnym. Szkolenie wstępne jest przeprowadzane w formie instruktażu według programów opracowanych dla poszczególnych grup stanowisk i obejmuje: szkolenie wstępne ogólne oraz szkolenie wstępne na stanowisku pracy.

Szkolenie pracownika przed dopuszczeniem do pracy nie jest wymagane w przypadku podjęcia przez niego pracy na tym samym stanowisku pracy, które zajmował u danego pracodawcy bezpośrednio przed nawiązaniem z tym pracodawcą kolejnej umowy o pracę.

Szkolenie okresowe ma natomiast na celu aktualizację i ugruntowanie wiedzy i umiejętności w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz zaznajomienie uczestników szkolenia z nowymi rozwiązaniami techniczno-organizacyjnymi w tym zakresie. Terminy przeprowadzania szkoleń okresowych określają szczegółowo przepisy SzkolBHPR. Są one uzależnione od rodzaju stanowiska pracy.

Szkolenie okresowe pracownika nie jest wymagane w przypadku pracownika na stanowisku administracyjno-biurowym, gdy rodzaj przeważającej działalności pracodawcy w rozumieniu przepisów o statystyce publicznej znajduje się w grupie działalności, dla której ustalono nie wyższą niż trzecia kategorię ryzyka w rozumieniu przepisów o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, chyba że z oceny ryzyka wynika, że jest to konieczne.

Co ze szkoleniami w okresie pandemii

W okresie trwania pandemii spowodowanej wirusem SARS-Cov-2 od samego początku pojawiały się wątpliwości dotyczące szkoleń w dziedzinie BHP. Ich przeprowadzanie w tym szczególnym okresie bardzo często wiązało się z ryzykiem ewentualnego zakażania. W związku z tym ustawodawca zdecydował się wprowadzić zmiany w przepisach prawa pracy, tak aby z jednej strony chronić życie i zdrowie pracowników, z drugiej zaś umożliwić im zapoznawanie się z przepisami i zasadami BHP. Art. 12e ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842, dalej: KoronawirusU) zawiera szczegółowe regulacje dotyczące szkoleń w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy w okresie pandemii.

W okresie stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii dopuszcza się przeprowadzanie szkoleń wstępnych w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy w całości za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej. Jednakże ustawodawca przewidział w tym zakresie pewne wyjątki dotyczące jednej z części szkolenia wstępnego tj. instruktażu stanowiskowego do określonej grupy pracowników:

•    zatrudnianych na stanowiskach robotniczym;

•    pracowników zatrudnionych na stanowiskach, na których występuje narażenie na działanie czynników niebezpiecznych;

•    pracowników przenoszonych na stanowiska robotnicze oraz na stanowiska, na których występuje narażenie na działanie czynników niebezpiecznych;

•    oraz uczniów odbywających praktyczną naukę zawodu i studentów odbywających praktykę studencką.

Podsumowując w przypadku szkolenia wstępnego w formie instruktażu ogólnego istnieje zawsze możliwość przeprowadzenia go za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej. Natomiast w przypadku instruktażu stanowiskowego jest to możliwe ale tylko jeśli nie dotyczy pracowników zatrudnionych na określonych szczególnych stanowiskach. W takich sytuacjach szkolenia będą odbywały się na dotychczasowych zasadach.

Co z obowiązkiem aktualizacji wiedzy w dziedzinie BHP, czyli ze szkoleniami okresowymi w okresie pandemii. Ustawodawca również w tym zakresie wprowadził pewne udogodnienia dla pracodawców. W przypadku gdy termin przeprowadzenia szkolenia okresowego w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy przypada w:

•    okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii lub

•    w okresie 30 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego, w przypadku gdy nie zostanie ogłoszony stan epidemii, albo stanu epidemii ulega on wydłużeniu.

Przepisy przewidują, że ulega on wydłużeniu do 60 dnia od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego, w przypadku gdy nie zostanie ogłoszony stan epidemii, albo stanu epidemii.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Medycy chcą ekstra pieniędzy za szczepienia pracowników

Z prośbą o stanowisko w tej sprawie wystąpiliśmy do Ministerstwa Zdrowia, które odesłało nas do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, której szef Michał Dworczyk odpowiada za organizację szczepień przez pracodawców. Pomimo licznych monitów nie otrzymaliśmy jednak stanowiska rządu w tej sprawie.

„Dodatkowe koszty ponosi pracodawca”

– Z trzech pracodawców, z którymi jestem w kontakcie, dwóch usłyszało w podmiotach leczniczych, z którymi współpracują przy organizacji szczepień, że będzie to dodatkowo kosztowało – mówi prawnik pragnący zachować anonimowość.

– Dodatkowa stawka za szczepienie wynosi w jednym przypadku 5 zł, a w drugim 11 zł za każdego pracownika poddanego szczepieniu. Problem jednak w tym, że wielu pracowników zgłosiło członków swojej rodziny do szczepień – dodaje.

Czy to oznacza, że przedsiębiorcy będą musieli ponieść dodatkowe koszty zaszczepienia także osób, które nie są u nich zatrudnione? Wszystko wskazuje na to, że tak, bo nie zdecydują się na dochodzenie zwrotu tych wydatków od zatrudnionych, by nie zniechęcać ich do szczepienia.

Prawnicy twierdzą, że w rządowych wytycznych dotyczących szczepienia pracowników jest luka. Stawka rozliczeniowa za jedno szczepienie wynosi 61,24 zł i „powinna” pokrywać całość podstawowych kosztów takiego szczepienia. Jednocześnie wytyczne mówią, że ewentualne dodatkowe koszty organizacyjne szczepień pokrywa pracodawca – jeżeli okażą się konieczne, np. wynajem pomieszczeń z przeznaczeniem na punkty szczepień lub inne koszty organizacyjne.

Powstaje więc pytanie, czy podmioty lecznicze, bez których pracodawcy nie zorganizują szczepień w swoich firmach, wykorzystują sytuację, by na tym dodatkowo zarobić?

Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. Problem polega na tym, że rząd zaleca prowadzenie szczepień pracowników w weekendy. Medycy prowadzący te szczepienia będą musieli robić to kosztem wolnego, a także dojechać do firmy, aby je przeprowadzić.

Z drugiej strony niektórym pracodawcom udało się wynegocjować obniżkę opłat dodatkowych za szczepienia pracowników. Wychodzi więc na to, że te dodatkowe koszty nie zostały podyktowane wyłącznie koniecznością zapewnienia lodówki do przetrzymywania szczepionek przed zabiegiem, ale wynikają także z chęci wykorzystania sytuacji przez niektórych lekarzy, którzy chcą po prostu dodatkowo zarobić na szczepieniu pracowników.

Brak standardów

– Z jednej strony wytyczne dotyczące organizacji i realizacji szczepień w zakładach pracy przewidują po stronie pracodawców możliwą konieczność pokrycia dodatkowych kosztów, jakie mogą powstać przy organizacji szczepień. Mogą one wynikać np. ze specyfiki funkcjonowania danego zakładu. Stawka rozliczeniowa otrzymywana przez podmiot wykonujący szczepienia powinna bowiem pokrywać całość podstawowych kosztów przeprowadzenia szczepienia. Z drugiej jednak strony, takie dodatkowe koszty powinny być uzasadnione przez podmiot prowadzący program, a nie być dodatkową marżą pobieraną od pracodawców – mówi Juliusz Krzyżanowski, adwokat z praktyki Life Sciences Baker McKenzie. – Dobrym rozwiązaniem mogłoby być określenie szczegółowych standardów przez poszczególne podmioty lecznicze, które jasno określałyby, jaki zakres usług objęty jest stawką rozliczaną przez ten podmiot z Narodowego Funduszu Zdrowia, a jakie są lub mogą być dodatkowe koszty dla pracodawców.

Wówczas pracodawcy mogliby weryfikować, czy specyfika danego zakładu pracy wykracza poza standard i jakie byłyby ewentualne dodatkowe koszty przeprowadzenia akcji szczepienia.

– Oczywiście, na sam koniec to pracodawca podejmie decyzję, czy godzi się na określone przez dany podmiot wykonujący szczepienia warunki współpracy zgodnie z zasadą swobody umów, czy też nie – dodaje mec. Juliusz Krzyżanowski.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Marek Wójcik członek Rady Małopolskiego NFZ, były wiceminister administracji i cyfryzacji

Oczekiwanie zapłaty od świadczeniobiorcy, w tym przypadku pracodawcy organizującego możliwość szczepień dla swoich pracowników, jest nieuzasadnioną próbą wyłudzenia pieniędzy za świadczenie. I to świadczenie, którego wycena jest bardzo korzystna – za kwalifikację do szczepienia i samo szczepienie jednej osoby podmiot leczniczy dostaje bowiem 61 zł. Domaganie się od pracodawcy dodatkowych 10 zł z tytułu wykonywania szczepień, np. w weekend, można potraktować jako próbę współpłacenia, które jest nielegalne – polskie prawo nie dopuszcza możliwości dopłaty do świadczenia gwarantowanego. Moim zdaniem NFZ mógłby zakwestionować przekazywanie środków podmiotowi, który żądałby za szczepienie dodatkowych pieniędzy, traktując to jako złamanie umowy z Funduszem. Gdyby NFZ przeprowadził kontrolę i coś takiego by się wydało, podmiotowi leczniczemu mogłaby grozić kara.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Prawa pasażera w przypadku przekierowania lotu

Stan faktyczny

WZ dokonał w AA (przewoźnik lotniczy) rezerwacji na podróż składającą się z dwóch lotów z planowym przylotem na lotnisko docelowe Berlin Tegel. Warunki meteorologiczne spowodowały, że zarezerwowany przez WZ lot wystartował opóźnieniem, a wobec braku możliwości wylądowania w porcie lotniczym Berlin Tegel został przekierowany do portu lotniczego Berlin Schönefeld, gdzie wylądował z 58 min. opóźnieniem.

WZ wniósł pozew o zasądzenie od AA zapłaty 250 EURO tytułem odszkodowania na podstawie art. 5 ust. 1 lit. c) w zw. z art. 7 ust. 1 rozporządzenia (WE) Nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11.2.2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie (EWG) Nr 295/91 (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 46, s. 1; dalej: OpóźnLotR).

Stanowisko TSUE

Pojęcie „miasto aglomeracja lub region obsługiwane przez kilka lotnisk”

W art. 8 ust. 3 OpóźnLotR przewidziano, że obowiązek pokrycia kosztów transportu pasażerów między portem lotniczym, do którego faktycznie nastąpił przylot, a portem lotniczym, do którego przylot był pierwotnie planowany, lub innym pobliskim miejscem uzgodnionym między obsługującym lot przewoźnikiem lotniczym a pasażerem, powstaje „w przypadku gdy miasto lub region jest [miasto, aglomeracja lub region są] obsługiwane przez kilka lotnisk”. W ocenie TSUE okoliczność, że port lotniczy, do którego faktycznie nastąpił przylot, i port lotniczy, do którego przylot był pierwotnie planowany, są położone na obszarze odrębnych jednostek terytorialnych niższego rzędu niż państwo, jest bez znaczenia dla stosowania art. 8 ust. 3 OpóźnLotR. Trybunał stwierdził, że za przyjęciem takiej wykładni przemawiają cele, do których zmierza OpóźnLotR, a mianowicie zapewnienie wysokiego poziomu ochrony pasażerów i konsumentów oraz zapewnienie przewoźnikom lotniczym możliwości prowadzenia działalności w ujednoliconych warunkach na zliberalizowanym rynku.

Trybunał orzekł, że art. 8 ust. 3 OpóźnLotR należy interpretować w ten sposób, iż w przypadku gdy lot zostaje przekierowany do portu lotniczego obsługującego to samo miasto co pierwotnie przewidziany port lotniczy, przewidziane w tym przepisie pokrycie kosztów transportu pasażerów między tymi dwoma portami lotniczymi nie jest uzależnione od spełnienia warunku, aby pierwszy z tych portów lotniczych był położony na terytorium tego samego miasta, tej samej aglomeracji lub tego samego regionu co drugi z tych portów lotniczych.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Prawo pasażera do odszkodowania

Trybunał orzekł, że art. 5 ust. 1 lit. c), art. 7 ust. 1 i art. 8 ust. 3 OpóźnLotR należy interpretować w ten sposób, iż przekierowany lot, w wypadku którego lądowanie ma miejsce w porcie lotniczym innym niż pierwotnie przewidziany port lotniczy, lecz obsługującym to samo miasto, tę samą aglomerację lub ten sam region, nie może skutkować przyznaniem pasażerowi prawa do odszkodowania z tytułu odwołania lotu. Jednakże pasażer lotu przekierowanego do zastępczego portu lotniczego obsługującego to samo miasto, tę samą aglomerację lub ten sam region co pierwotnie przewidziany port lotniczy ma co do zasady prawo do odszkodowania na podstawie tego rozporządzenia, jeżeli dotarł do swego miejsca docelowego co najmniej trzy godziny po pierwotnie przewidzianej przez obsługującego lot przewoźnika lotniczego godzinie przylotu.

Opóźnienie

Trybunał orzekł, że art. 5 i 7 oraz art. 8 ust. 3 OpóźnLotR należy interpretować w ten sposób, że w celu określenia wielkości opóźnienia doświadczonego w chwili przylotu przez pasażera przekierowanego lotu zakończonego lądowaniem w porcie lotniczym innym niż pierwotnie przewidziany, lecz obsługującym to samo miasto, tę samą aglomerację lub ten sam region, należy przyjąć za punkt odniesienia godzinę, o której pasażer ten rzeczywiście dotarł, po zrealizowaniu dodatkowego przewozu, do pierwotnie przewidzianego portu lotniczego lub, w stosownym wypadku, do innego pobliskiego miejsca docelowego uzgodnionego z obsługującym lot przewoźnikiem lotniczym.

Nadzwyczajna okoliczność

Trybunał orzekł, że art. 5 ust. 3 OpóźnLotR należy interpretować w ten sposób, że w celu uwolnienia się od obowiązku wypłaty odszkodowania pasażerom w przypadku dużego opóźnienia lotu w chwili przylotu obsługujący lot przewoźnik lotniczy może powołać się na nadzwyczajną okoliczność, która miała wpływ nie na ów opóźniony lot, lecz na wcześniejszy lot obsługiwany przez niego z wykorzystaniem tego samego statku powietrznego w ramach trzeciej od końca rotacji tego statku powietrznego, pod warunkiem że istnieje bezpośredni związek przyczynowy między wystąpieniem tej okoliczności a dużym opóźnieniem późniejszego lotu w chwili przylotu. Trybunał zaznaczył, że ocena spełnienia tego warunku, z uwzględnieniem w szczególności sposobu eksploatacji danego statku powietrznego przez obsługującego lot przewoźnika lotniczego, należy do sądu odsyłającego.

Koszty transportu

Trybunał orzekł, że art. 8 ust. 3 OpóźnLotR należy interpretować w ten sposób, że w sytuacji gdy przekierowany lot zostaje zakończony lądowaniem w porcie lotniczym innym niż pierwotnie przewidziany, lecz obsługującym to samo miasto, tę samą aglomerację lub ten sam region, obsługujący lot przewoźnik lotniczy jest zobowiązany do zaoferowania pasażerowi z własnej inicjatywy pokrycia kosztów transportu do pierwotnie przewidzianego docelowego portu lotniczego lub, w stosownym wypadku, do innego pobliskiego miejsca docelowego uzgodnionego z tym pasażerem.

Prawo do odszkodowania ryczałtowego

W przypadku gdy przewoźnik lotniczy uchybia zobowiązaniom ciążącym na nim na mocy art. 8 OpóźnLotR, pasażerowie są uprawnieni do wystąpienia z żądaniem odszkodowania. Z tytułu odszkodowania za niedotrzymanie przez przewoźnika lotniczego obowiązku zapewnienia opieki, o którym mowa w art. 5 ust. 1 lit. b) i w art. 9 OpóźnLotR, pasażer linii lotniczej może jedynie uzyskać zwrot kwot, które w świetle okoliczności danego przypadku okazały się niezbędne, odpowiednie i rozsądne w celu zaradzenia skutkom uchybienia w postaci niezapewnienia opieki rzeczonemu pasażerowi, którego dopuścił się przewoźnik lotniczy (wyrok TSUE z 31.1.2013 r., C‑12/11, McDonagh, EU:C:2013:43, pkt 51).

Trybunał orzekł, że art. 8 ust. 3 OpóźnLotR należy interpretować w ten sposób, że naruszenie przez obsługującego lot przewoźnika lotniczego ciążącego na nim obowiązku pokrycia kosztów transportu pasażera z portu lotniczego, w którym zakończył się lot, do pierwotnie przewidzianego portu lotniczego lub innego miejsca docelowego uzgodnionego z tym pasażerem nie skutkuje przyznaniem temu ostatniemu prawa do odszkodowania ryczałtowego na podstawie art. 7 ust. 1 OpóźnLotRNaruszenie to prowadzi natomiast do powstania po stronie tego pasażera prawa do uzyskania zwrotu wydatkowanych przezeń kwot, które w świetle okoliczności danego przypadku okazały się niezbędne, odpowiednie i rozsądne w celu złagodzenia skutków uchybienia, którego dopuścił się przewoźnik lotniczy.

W niniejszym wyroku TSUE dokonał szczegółowej analizy sytuacji prawnej pasażera w przypadku, gdy lot zostaje przekierowany do portu lotniczego obsługującego to samo miasto, co pierwotnie przewidziany port lotniczy.

Trybunał przyznał, że nie można uznać, że lot został wykonany, w sytuacji gdy został on przekierowany do innego niż pierwotnie przewidzianego docelowego portu lotniczego. Jednakże TSUE podkreślił, że w szczególnej sytuacji, gdy port lotniczy, do którego dany lot został przekierowany, obsługuje to samo miasto, tę samą aglomerację lub ten sam region, co pierwotnie przewidziany docelowy port lotniczy, to zrównanie skutków przekierowania lotu ze skutkami jego odwołania, nie byłoby zgodne ani z celem tego rozporządzenia, ani z zasadą równego traktowania. Trybunał przyjął, że okoliczność, iż port lotniczy, do którego faktycznie nastąpił przylot, i port lotniczy, do którego przylot był pierwotnie planowany, są położone na obszarze odrębnych jednostek terytorialnych niższego rzędu niż państwo (w niniejszej sprawie odmiennych krajów związkowych), jest bez znaczenia dla stosowania art. 8 ust. 3 OpóźnLotR.

Trybunał konsekwentnie dokonuje rozszerzającej wykładni przepisów rozporządzenia OpóźnLotR przyznających prawa pasażerom lotniczym. W niniejszym wyroku TSUE uznał, że art. 8 ust. 3 OpóźnLotR należy interpretować w ten sposób, że w analizowanej sytuacji obsługujący lot przewoźnik lotniczy jest zobowiązany do zaoferowania pasażerowi i to z własnej inicjatywy pokrycia kosztów transportu do pierwotnie przewidzianego docelowego portu lotniczego lub, w stosownym przypadku, do innego pobliskiego miejsca docelowego uzgodnionego z tym pasażerem. Jeżeli zaś przewoźnik nie wywiąże się z tego obowiązku, to pasażerowi przysługuje prawo do uzyskania zwrotu wydatkowanych przezeń kwot, które w świetle okoliczności danego przypadku okazały się niezbędne, odpowiednie i rozsądne w celu złagodzenia skutków uchybienia, którego dopuścił się przewoźnik lotniczy. Natomiast temu pasażerowi nie przysługuje prawo do odszkodowania ryczałtowego przewidziane w art. 7 ust. 1 OpóźnLotR .

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Notatka funkcjonariusza Policji dowodem w sprawie naruszenia kwarantanny

Stan faktyczny

Niniejsza sprawa dotyczy wymierzenia Skarżącemu decyzją Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego kary pieniężnej za naruszenie 21.3.2020 r. obowiązku poddania się kwarantannie w związku z wcześniejszym przekroczeniem przez niego granicy państwowej (powrotu do kraju).

Naruszenie obowiązku kwarantanny

Zdaniem WSA w Warszawie jest oczywiste, że prawo do sankcjonowania naruszenia obowiązku kwarantanny musi wynikać z przepisów prawa powszechnego, a kluczowym aktem stanowiącym zdaniem organu podstawę do nałożenia obowiązku kwarantanny jest § 2 ust. 2 pkt 2 i § 3 ust. 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 20.3.2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 491). Należy jednak zwrócić uwagę organu, że stan epidemii ogłoszono na terenie RP dopiero od 20.3.2020 r. do odwołania. Tymczasem Skarżący miał przebywać na kwarantannie w okresie 18–31.3.2020 r. z uwagi na przekroczenie granicy kraju 17.3.2020 r. Powyższe oznacza więc, że ww. rozporządzenie nie mogło w ogóle znaleźć zastosowania w odniesieniu do Skarżącego. Jeżeli więc organy chciały zastosować i egzekwować względem Skarżącego wymóg poddania się kwarantannie, powinny były odwołać się do wcześniejszego rozporządzenia Ministra Zdrowia z 13.3.2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 433). Zarówno zatem w dacie przekroczenia granicy państwa przez Skarżącego, jak również w dacie penalizowanego zdarzenia mającego stanowić naruszenie owego obowiązku (21.3.2020 r.) nie istniała żadna podstawa materialnoprawna rangi ustawowej, bądź prawidłowo ustalona delegacja ustawowa do uregulowania tej kwestii w rozporządzeniu, z których by wynikało, że Skarżący będący obywatelem polskim ma obowiązek poddania się kwarantannie w związku z przekroczeniem granicy państwa. Minister Zdrowia w sposób całkowicie bezprawny wprowadził w rozporządzeniu nakaz określonego zachowania się obywatela, nie mając ku temu wystarczających podstaw prawnych. Skoro więc nie istniała ustawowa podstawa ograniczenia obywatela poprzez nakazanie mu pozostawania na kwarantannie, co stanowi rodzaj ograniczenia prawa swobodnego przemieszczania się, a obowiązek w tym zakresie ustanowiono w rozporządzeniu bez należytej delegacji ustawowej, to sytuacja ta nie mogła stanowić okoliczności pozwalającej na ukaranie Skarżącego karą pieniężną za niezabronione zachowanie, mające polegać na złamaniu kwarantanny.

W niniejszej sprawie WSA w Warszawie uznał, że zarówno przepisy ww. rozporządzeń, które już nie obowiązują, ale które były bądź mogły co do zasady być podstawą orzekania przez organy, są niezgodne z Konstytucją, gdyż jako przepisy podustawowe ograniczały niezgodnie z art. 92 ust. 1 Konstytucji prawo do poruszania się obywatela bez żadnych ograniczeń (wbrew art. 52 ust. 3 Konstytucji RP). WSA w Warszawie odmówił więc stosowania tych przepisów. Powyższe oznacza, że zarówno zaskarżona decyzja, jak i decyzja ją poprzedzająca zostały wydane bez mogącej być uznaną za skuteczną i legalną podstawy prawnej. To z kolei stanowi przesłankę z art. 156 § 1 pkt 2 ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 735 ze zm., dalej: KPA) nakazującą WSA w Warszawie stwierdzenie nieważności obu decyzji, co nastąpiło stosownie do art. 145 § 1 pkt 2 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325 ze zm., dalej: PostAdmU).

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Brak podstawy prawnej decyzji

Ponadto WSA w Warszawie wskazał, że zaskarżone decyzje są nieważne z uwagi na ich wydanie bez podstawy prawnej umożliwiającej karanie obywatela, jak również zostały wydane z rażącym naruszeniem niepowołanej w ich sentencji podstawy prawnej, którą ewentualnie organy mogłyby próbować zastosować. W ocenie WSA w Warszawie zachodzą w tym przypadku obie postacie kwalifikowanego naruszenia art. 156 § 1 pkt 2 KPA. Wyjaśniając zajęte stanowisko WSA w Warszawie wskazał, że organy za podstawę orzekania przyjęły art. 48a ustawy z 5.12.2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1845 ze zm.), który został dodany na mocy art. 8 pkt 22 ustawy z 31.3.2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 567 ze zm.) i wszedł w życie 1.4.2020 r. Tym samym nie obowiązywał w dniu orzekania, tj. 31.3.2020 r. Zastosowanie przedmiotowego przepisu stanowi sytuację wydania rozstrzygnięcia bez podstawy prawnej albowiem taka w dniu orzekania jeszcze nie obowiązywała. Należy traktować jako oczywiste, że przepisu sankcyjnego wprowadzonego w określonej dacie w żadnym razie nie można stosować do zdarzeń zaistniałych przed jego wejściem w życie.

Notatka funkcjonariusza Policji dowodem

Jednocześnie WSA w Warszawie wskazał, że w niniejszej sprawie organy obu instancji dopuściły się szeregu uchybień zasad wynikających z KPA, a prawidłowość ich postępowania budzi wiele wątpliwości, m.in. w zakresie przeprowadzonego postępowania dowodowego.

Analiza niniejszej sprawy wskazuje, że jedynym dowodem w sprawie na okoliczność naruszenia kwarantanny była notatka urzędowa sporządzona przez funkcjonariusza Policji i następnie przekazana organowi pierwszej instancji – Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Notatka taka nie jest jednak dowodem, który zwalnia organ administracji publicznej z dalszego prowadzenia postępowania dowodowego i prowadzenia innych dowodów w rozumieniu art. 75 § 1 KPA. Zwłaszcza, że ustalić należało, czy Skarżącemu została zapewniona możliwość przeżycia na kwarantannie, czego z akt sprawy w ogóle nie można się dowiedzieć. Organy obu instancji, czyniąc ustalenia faktyczne wyłącznie na podstawie notatki funkcjonariusza Policji, naruszyły art. 77 § 1 KPA nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać cały niezbędny materiał dowodowy i go rozpatrzyć. W ocenie WSA w Warszawie nie jest jakimkolwiek wyjaśnieniem istnienie w obrocie prawnym art. 15zzzn ust. 2 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842 ze zm., dalej: KoronawirusU), który dopuszcza dowodzenie w sprawach naruszenia kwarantanny również na podstawie notatki Policji. Nie jest to przepis przewidujący wyłączność tego rodzaju dowodu (co i tak musiałoby zostać uznane za oczywiście sprzeczne z Konstytucją). Zgodnie z tym przepisem, stwierdzenie naruszenia obowiązku, o którym mowa w ust. 1 (hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji), może nastąpić w szczególności na podstawie ustaleń Policji, innych służb państwowych lub innych uprawnionych podmiotów.

Rozstrzygnięcie WSA w Warszawie

Przeprowadzona kontrola zaskarżonych decyzji pozwoliła WSA w Warszawie stwierdzić, że z uwagi na odmowę zastosowania ww. rozporządzeń wydano te rozstrzygnięcia po pierwsze bez skutecznej i legalnej podstawy prawnej, po drugie bez podstawy prawnej do ukarania Skarżącego i z rażącym naruszeniem prawa (art. 15zzzn ust. 1 KoronawirusU i powołanych wyżej przepisów KPA prowadzących na rażącego pozbawienia Skarżącego możliwości obrony swoich praw). Zarówno wydanie decyzji bez skutecznej podstawy prawnej, jak i jej wydanie z rażącym naruszeniem prawa wyczerpuje przesłanki nieważności aktu administracyjnego sprecyzowane w art. 156 § 1 pkt 2 KPA. WSA w Warszawie stwierdził ponadto, że z uwagi na brak podstawy prawnej tak do nałożenia kwarantanny, jak i wymierzenia kary pieniężnej brak jest podstaw do kontynuowania w niniejszej sprawie postępowania administracyjnego co oznacza, że wystąpiła przesłanka przewidziana w art. 145 § 3 PostAdmU w zw. z art. 105 § 1 KPA, nakazująca umorzenie postępowania administracyjnego.

Z powyższych przyczyn WSA w Warszawie uznał skargę za uzasadnioną i w związku z tym na podstawie art. 145 § 1 pkt 2 PostAdmU w zw. z art. 156 § 1 pkt 2 KPA i art. 145 § 3 PostAdmU w zw. z art. 105 § 1 KPA stwierdził nieważność decyzji organów obu instancji i jednocześnie umorzył postępowanie administracyjne.

W analizowanym wyroku WSA w Warszawie odniósł się m.in. do waloru notatki urzędowej sporządzonej przez funkcjonariusza Policji jako dowodu w postępowaniu administracyjnym. Co do zasady, zgodnie z utrwalonym poglądem prezentowanym zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sadów administracyjnych, notatce nie można przypisywać mocy dokumentu urzędowego, niemniej jednak może ona stanowić dowód w sprawie – tzw. dowód wspierający, uzupełniający (wyrok WSA w Gdańsku z 28.10.2015 r., II SA/Gd 412/15, Legalis). Powyższe potwierdza treść art. 75 § 1 zd. pierwsze KPA, zgodnie z którym jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. Także art. 15zzzn ust. 2 KoronawirusU dopuszcza możliwość dowodzenia (w sprawach naruszenia kwarantanny) również na podstawie notatki (tu: Policji).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź